FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - Zamarznięty Automat i co dalej

leszeksz - 03-10-2005, 14:21
Temat postu: Zamarznięty Automat i co dalej
Witam.

Jak w temacie, wiem, że są różne szkoły i staram się wybrać najlepszą metodę postępowania nurkując np. na 40 m. kiedy to automat zamarza. Co wtedy Wy robicie jeżeli płyniecie z partnerem, jak i w solo diving.

Pozdrawiam

martin - 03-10-2005, 14:51
Temat postu: Re: Zamarznięty Automat i co dalej
leszeksz napisał/a:
Co wtedy Wy robicie jeżeli płyniecie z partnerem, jak i w solo diving.


Mam nadzieje ze nie trolujesz: IMHO skutecznym rozwiazaniem jest przejscie na backup, zakrecenie zaworu z zamarznietym AO - po paru minutach odtaja i mozna go spowrotem uzywac. Niestety to rozwiazanie musisz pare razy pocwiczyc na plytkiej wodzie, az osiagniesz pewnosc, ze sam zakrecisz sobie szybko wlasciwy zawor.

leszeksz - 03-10-2005, 15:13

Wiem, że nie którzy preferują zginanie węża z zamarzniętego automatu, chociarz nie zawsze to pomaga, inni każą płynąć do partnura aby im zawór zakręcił, mają to robić na bombslującym automacie, dzielenie powietrzem i dopiero zakręcenie zaworów co wy na to?
TomM - 03-10-2005, 15:31

Patrz odpowiedź Martina. Nic dodać, nic ująć. Jak nie umiesz tego zrobić, to najpierw potrenuj, a potem wystawiaj się na takie mozliwości.
Rob - 03-10-2005, 16:14

Jesli juz ZAMROZISZ automat a nie masz backup'u to w zadnym wypadku nie zakrecasz butli (bo jak bedziesz regulowal plywalnosc KRW) tylko oddychajac z zamarznietego automatu wynurzasz sie z bezpieczna predkoscia w kierunku powierzchni.
Sandii - 03-10-2005, 16:48
Temat postu: Re: Zamarznięty Automat i co dalej
martin napisał/a:
leszeksz napisał/a:
Co wtedy Wy robicie jeżeli płyniecie z partnerem, jak i w solo diving.


Mam nadzieje ze nie trolujesz: IMHO skutecznym rozwiazaniem jest przejscie na backup, zakrecenie zaworu z zamarznietym AO - po paru minutach odtaja i mozna go spowrotem uzywac. Niestety to rozwiazanie musisz pare razy pocwiczyc na plytkiej wodzie, az osiagniesz pewnosc, ze sam zakrecisz sobie szybko wlasciwy zawor.


koniecznie bardzo dobrze przećwiczone. Ile czasu opróżnia się butlę przy zamrożonym automacie? 120-180 sekund? bez automatu od otwarcia pełnej 12l do jej całkowitego opróżnienia mija 120 sekund. Tu jest dławik w postaci pierwszego stopnia więc jest tego czasu trochę więcej (ale też najczęsciej gazu w butli mniej).

Rob napisał/a:
oddychajac z zamarznietego automatu wynurzasz sie z bezpieczna predkoscia w kierunku powierzchni.

to jest wyjście jak nie masz tego tak przećwiczonego

Sandii[/quote]

martin - 03-10-2005, 16:53

Sandii napisał/a:
Ile czasu opróżnia się butlę przy zamrożonym automacie? 120-180 sekund?


Zalezy od glebokosci. Na 40m gaz ucieka 5 razy szybciej niz na powierzchni, z drugiej strony zamrozony AO to niekoniecznie pelen wydatek.

Sandii napisał/a:
bez automatu od otwarcia pełnej 12l do jej całkowitego opróżnienia mija 120 sekund.


Zawor mozna zakrecic w przeciagu 10..15 sekund, moze i szybciej....

Rob napisał/a:
oddychajac z zamarznietego automatu wynurzasz sie z bezpieczna predkoscia w kierunku powierzchni


Jesli nie masz zadnego dachu nad glowa, mozna i tak probowac, zwroc jednak uwage, ze 40m to minimum 4 minuty na wynurzenie + 3 minuty na przystanek bezpieczenstwa, a gaz leci i leci...

Sandii - 03-10-2005, 17:04

100% racji
martin napisał/a:
Jesli nie masz zadnego dachu nad glowa, mozna i tak probowac, zwroc jednak uwage, ze 40m to minimum 4 minuty na wynurzenie + 3 minuty na przystanek bezpieczenstwa, a gaz leci i leci...


dlatego: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć ...
ja nie mam jeszcze tej pewności wiec jeśli nie pod lodem to wybrałbym wynurzenie a w jego trakcie próba zakręcenia (ale tylko w przypadku twina!) - singlowa butelka to dla mnie: tylko wynurzenie.

Sandii

TomM - 03-10-2005, 17:55

Sandii napisał/a:
wynurzenie a w jego trakcie próba zakręcenia (ale tylko w przypadku twina!)


A to czemu? Czy nie uważasz, że identyczną procedurę stosuje się przy pojedynczej butli z odpowiednim (bo nie każdy się przecież nadaje) zaworem z dwoma gniazdami i dwoma automatami? Oczywiście trzeba to miec przećwiczone, ale norma kursowa to zdaje się max 30 sekund na opanowanie sytuacji (rozpoznanie+zakręcenie+zmiana automatu), prawda?

Andrzej Kosko - 04-10-2005, 08:04

leszeksz napisał/a:
preferują zginanie węża z zamarzniętego automatu
A co to ma zmienić (oprócz supła na wężu) ?
cad - 04-10-2005, 08:29

martin napisał/a:
Zalezy od glebokosci. Na 40m gaz ucieka 5 razy szybciej niz na powierzchni, z drugiej strony zamrozony AO to niekoniecznie pelen wydatek.


czy to na pewno jest tak?
w obliczeniach dla ulatwienia pomijam drugi stopien, czyli zakladam maksymalny wyplyw gazu z pierwszego stopnia.
pierwszy stopien obniza cisnienie do 10 bar na powierzchni /czyli o 9 bar wiecej niz cisnienie otoczenia/. na 40 m to cisnienie bedzie o 4 bary wieksze, czyli cisnienie za pierwszym stopniem bedzie 14bar. mi sie wydaje, ze gazu wyplynie o 1.4 raza wiecej niz na powierzchni (czyli o 40% wiecej, a nie o 400%).
dobrze czy zle?
kub.a

Sandii - 04-10-2005, 09:00

TomM napisał/a:
Sandii napisał/a:
wynurzenie a w jego trakcie próba zakręcenia (ale tylko w przypadku twina!)


A to czemu? Czy nie uważasz, że identyczną procedurę stosuje się przy pojedynczej butli z odpowiednim (bo nie każdy się przecież nadaje) zaworem z dwoma gniazdami i dwoma automatami? Oczywiście trzeba to miec przećwiczone, ale norma kursowa to zdaje się max 30 sekund na opanowanie sytuacji (rozpoznanie+zakręcenie+zmiana automatu), prawda?


Tylko z jednego powodu - jeśli zamarzł (zamroził się) to nie mam juz zaufania do zawartości butli i nie kontynuuje nurka - bo nie mam już backup-u. Moge wiec zakręcic by miec luft do jacketu - i w droge do domciu.

Sandii

gogolek - 04-10-2005, 10:21

hmmm a ja tam jeszcze inaczej w takiej sytuacji postępuje jeśli nawet na 40m zamarza mi automat ( nigdy nie miałem takiej przyjemności i sytuacji nawet pod lodem i na dużym mrozie :)) to robie tak :) pierw zakręcam separator w twinie i nie zmieniam automatu oddycham z zamarznietego do samego końca az skończy się powietrze w butli oczywiście zamarznięcie automatu kończy nurkowanie więc następuje proces wynużania gdy powietrze się kończy w butli z zamarzniętym automatem przechodze na drugi automat ale najczęściej bywa że człowiek nie zdąży prześci na drugi bo już jest na powieżchni. tak na marginesie dziwi mnie troche taka metoda że ludzie zakręcają separator i wyżucają bąblujący automat a oddychają z niezamarzniętego przeciesz to straszne marnotrastwo powietrza a tam w takiej sytuacji każdy litr na wage życia
a i jeszcze jedno jestem przeciwnikiem jakiego kolwiek zakręcania sobie zaworów oprucz separatora w nurkowaniu REKREACYJNYM niewiem jak przeciwiczone sytuacje w chwili stresu mogą zawieści więc lepiej się nie pomyliść i zakręcić tego złego więc myśle że lepiej jak już to separator zakręci i się szybciutko wynużać

TomM - 04-10-2005, 10:45

Sandii napisał/a:
Tylko z jednego powodu - jeśli zamarzł (zamroził się) to nie mam juz zaufania do zawartości butli


Czyżbyś w twinie miał inną zawartość w lewej butli niż w prawej? Czegoś w Twojej argumentacji nie rozumiem. W omawianym przypadku sytuacja różni się objętością zbiornika i ewentualnie czasem opanowania sytuacji. Wg niektórych w twinie najpierw zakręcasz separator, a potem kombinujesz który zawór zakręcić. Mnie jednak uczono, aby od razu zakręcać właściwy zawór (zwykle prawy). W tym ostatnim przypadku dwuzaworowy singiel nie różni się od twina.
Osobna sprawa to kontynuowanie nurkowania. W przypadku awarii (bo taką jest zamarznięcie i utrata części gazu) przechodzimy na "plan awaryjny". Czyli kończymy czas denny i rozpoczynamy dekompresję. Wg jakiego planu to OT w tym wypadku.

TOMA52 - 04-10-2005, 10:49

hej,

Sandii napisał/a:
Moge wiec zakręcic by miec luft do jacketu - i w droge do domciu.


Jeśli jest się wyważonym, to wynurzając się luft z jacketu przecież tylko spuszczamy, więc dodatkowy luft IMHO niepotrzebny. No, chyba, że wyjście z jaskini, wraku jest poniżej nas, ale wtedy awaryjnie można dodmuchać z paszczy. Ale wtedy i tak nie ma mowy o szybkim uciekaniu do domciu, tylko kombinujemy na miejscu.

gogolek napisał/a:
i jeszcze jedno jestem przeciwnikiem jakiego kolwiek zakręcania sobie zaworów oprucz separatora w nurkowaniu REKREACYJNYM niewiem jak przeciwiczone sytuacje w chwili stresu mogą zawieśc więc lepiej się nie pomylić i zakręcić tego złego


Czy się jest Jedi czy nie, warto zaczerpnąć z nauk zakonu to co najlepsze - jak np. wg mnie zasadę, że mając 2 I st. oddychamy z prawego (i niekoniecznie dlatego, że prawy zawór odkręca się kiedy stukamy nim o sufit jaskini), wtedy w sytuacji awaryjnej nie myślimy: "Romek i Tomek oddychają z prawego, a Krzysio i Misio z lewego, a może na odwrót?" tylko zakręcamy koledze prawy (jak sam nie sięga).

Miłego dnia,
Tomek

martin - 04-10-2005, 10:57

cad napisał/a:
w obliczeniach dla ulatwienia pomijam drugi stopien



Dlaczego? Drugi stopien jest dalszym waskim gardlem ograniczajacym przeplyw gazu.

cad napisał/a:
pierwszy stopien obniza cisnienie do 10 bar na powierzchni


Tyle ze po zamarznieciu pierwszy stopien nie spelnia juz funkcji "ograniczenie cisnienia wyjsciowego" tylko jest "ogranicznikiem przeplywu".

cad - 04-10-2005, 12:37

martin napisał/a:
cad napisał/a:
w obliczeniach dla ulatwienia pomijam drugi stopien

Dlaczego? Drugi stopien jest dalszym waskim gardlem ograniczajacym przeplyw gazu.

przypomne: omijam dla ulatwienia obliczen. jesli dodamy drugi stopien, ktory bedzie zwiekszal opory przeplywu, to ilosc gazu moze sie co najwyzej zmniejszyc. wzialem pod uwage raczej zamarzniecie drugiego stopnia.

martin napisał/a:
cad napisał/a:
pierwszy stopien obniza cisnienie do 10 bar na powierzchni

Tyle ze po zamarznieciu pierwszy stopien nie spelnia juz funkcji "ograniczenie cisnienia wyjsciowego" tylko jest "ogranicznikiem przeplywu".

dzialajacy pierwszy stopien (nie zamarzniety) tez jest ogranicznikiem przeplywu i ogranicznikiem cisnienia ;)
jesli zamarznie pierwszy stopien, to podaje na drugi stopien cale cisnienie z butli? pytam, bo nie wiem.
nawet jesli tak zalozymy, to roznica wyplywu miedzy powierzchnia, a 40m bedzie minimalna.
bo mamy np. w butli 100bar, a cisnienie otoczenia to raz 1bar, a drugi raz 5bar. wynika z tego, ze na glebokosci bedzie nawet ciut mniejszy wyplyw (o 4%?) /wplyw cisnienia zewn, na wnetrze butli mozna chyba pominac?/. oczywiscie dochodzi tu ograniczenie przeplywu zwiazane ze srednica otworu w wezu, automacie itp., ale to zakladam, ze sie nie zmienia wraz z glebokoscia.

nie chce sie tu wypowiadac autorytatywnie, bo nie jestem specem w tej dziedzinie. jesli sie myle to prosze o wskazanie niescislosci.
kub.a

Sandii - 04-10-2005, 13:03

TomM napisał/a:
Sandii napisał/a:
Tylko z jednego powodu - jeśli zamarzł (zamroził się) to nie mam juz zaufania do zawartości butli

Czyżbyś w twinie miał inną zawartość w lewej butli niż w prawej? Czegoś w Twojej argumentacji nie rozumiem. W omawianym przypadku sytuacja różni się objętością zbiornika i ewentualnie czasem opanowania sytuacji. Wg niektórych w twinie najpierw zakręcasz separator, a potem kombinujesz który zawór zakręcić. Mnie jednak uczono, aby od razu zakręcać właściwy zawór (zwykle prawy). W tym ostatnim przypadku dwuzaworowy singiel nie różni się od twina.


Racja co do
- zakręcania separatora - bezpieczniejsze (dokładnie to co Gogołek napisał)
- butle są połączone więc mam w nich to samo coś (skoro zamarzło to być może mokre coś :( ) więc idac dalej tym tropem tez się wynurzam (mam tylko trochę więcej czasu)

Ale:
- w twinie mam dwie butle więc jak nawet zakręce źle to redukuje do jednej i nadal cos mam
- nie zakładam, że mam singla dwuzaworowego (osobiście mam tylko twina, a w bazach większość butli singlowych jest jednozaworowa)


TOMA52 napisał/a:
Sandii napisał/a:
Moge wiec zakręcic by miec luft do jacketu - i w droge do domciu.

Jeśli jest się wyważonym, to wynurzając się luft z jacketu przecież tylko spuszczamy, więc dodatkowy luft IMHO niepotrzebny. No, chyba, że wyjście z jaskini, wraku jest poniżej nas, ale wtedy awaryjnie można dodmuchać z paszczy. Ale wtedy i tak nie ma mowy o szybkim uciekaniu do domciu, tylko kombinujemy na miejscu.


jedno małe ale, wynurzając się upuszczam powietrze z jacketu i jeśli się uda to wisze na 3m przez minutę (w warunkach stresu?). Czyli jak wyjdę to mam tyle luftu rzeby nie zatonąć, a nie tyle by się komfortowo na powierzchni utrzymać. Jak już jestem na powierzchni to moge ADV sobie dodmuchać oralnie lub po odkręceniu zaworu klasycznie. A inflator jest podłączony własnie do prawego 1st.

Sandii

jasiek_s - 04-10-2005, 15:57

Cytat:
dzialajacy pierwszy stopien (nie zamarzniety) tez jest ogranicznikiem przeplywu i ogranicznikiem cisnienia
jesli zamarznie pierwszy stopien, to podaje na drugi stopien cale cisnienie z butli? pytam, bo nie wiem.
nawet jesli tak zalozymy, to roznica wyplywu miedzy powierzchnia, a 40m bedzie minimalna.
bo mamy np. w butli 100bar, a cisnienie otoczenia to raz 1bar, a drugi raz 5bar. wynika z tego, ze na glebokosci bedzie nawet ciut mniejszy wyplyw (o 4%?) /wplyw cisnienia zewn, na wnetrze butli mozna chyba pominac?/. oczywiscie dochodzi tu ograniczenie przeplywu zwiazane ze srednica otworu w wezu, automacie itp., ale to zakladam, ze sie nie zmienia wraz z glebokoscia.



Witam
Z teg co wiem z mechaniki płynów, przepływ jest wywołany różnicą ciśnień, a wydajność jest proporcionalna do pierwiastka z różnicy ciśnień.
Jeśli więc zamarza II stopień to różnica ciśnień wynosi (pomijając opory przepływu) 10 bar zarówno na powierzchni jak i na 40 m - Jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić.
Jesli zamarznie I stopień to różnica ciśnień na powierzchni wyniesie 200 - 1 = 199 (pierwiastek = 14.1) a na 40 m 200 - 5 = 195 (pierwiastek = 13.96) - pomijając opory przepływu. Jeśli to rozumowanie jest słuszne to przepływ na powierzchni powinien być tylko o 1% (1 - 13.96/14.1) większy niż na 40 m.
Mam nadzieję że się nie pomyliłem

Pozdrawiam

Janusz

martin - 04-10-2005, 16:01

jasiek_s napisał/a:
Z teg co wiem z mechaniki płynów


Plyny sa niescisliwe w przeciwienstwie do gazow. Mysle ze porownanie jest niezbyt dobrze wybrane.

jasiek_s - 04-10-2005, 16:09

Cytat:
Plyny sa niescisliwe w przeciwienstwie do gazow. Mysle ze porownanie jest niezbyt dobrze wybrane.


I tu się Martin mylisz. Płyny to gazy+ciecze. Powyższa zasada odnosi się tak samo do cieczy i gazów. Możesz to sprawdzić biorąc w rękę normę do pomiaru natężenia przepływu cieczy i gazów kryzami pomiarowymi - dokładnie to samo zjawisko. Wzory dla cieczy i gazów różnią się nieznacznie wartością liczy ekspansji i współczynnika kontrakcji

kjar - 04-10-2005, 16:44

jasiek_s napisał/a:
I tu się Martin mylisz. Płyny to gazy+ciecze
Dokładnie tak.

Ale juz w zdaniu
jasiek_s napisał/a:
przepływ jest wywołany różnicą ciśnień, a wydajność jest proporcionalna do pierwiastka z różnicy ciśnień.
nalezy dodać, że wydajnoć jest tu rozumiana jako ilość jednostek objętości w czasie. Tymczasem ważny jest przepływ masy gazu w czasie. A że pod ciśnieniem panującym na głębokości 40 m w jednostce objętości jest pięć razy więcej gazu (masowo) niż na powierzchni, to (pomijając zarówno opory przepływu, jak i zmianę lepkości gazu z uwagi na zmianę jego gęstości) wychodzi na to, że to raczej Martin był bliższy prawdy.
jasiek_s - 04-10-2005, 17:27

kjar napisał/a:
nalezy dodać, że wydajnoć jest tu rozumiana jako ilość jednostek objętości w czasie. Tymczasem ważny jest przepływ masy gazu w czasie. A że pod ciśnieniem panującym na głębokości 40 m w jednostce objętości jest pięć razy więcej gazu (masowo) niż na powierzchni, to (pomijając zarówno opory przepływu, jak i zmianę lepkości gazu z uwagi na zmianę jego gęstości) wychodzi na to, że to raczej Martin był bliższy prawdy.


Masz rację - jesli wziąść pod uwagę ile kg/s czynnika wypłynie, to faktycznie będzie go 5 razy więcej.

Pozdrawiam

Janusz

Ben - 04-10-2005, 19:06

Coś Wam chłopaki się pokręciło, albo fizykę i inne nauki dawno mieliście,
przepływ wynika z różnicy ciśnień, jeśli na powierzchni jest 1atm, a za I st. 10 atm. to różnica wynosi 9, na 40m jest już 5 atm., a za I st. dalej 10 atm, więc różnica tylko 5 wniosek przepływ będzie MNIEJSZY.Wystarczy zejść na 90m i problem sam się rozwiązuje ;) .

martin - 04-10-2005, 19:24

Ben napisał/a:
jeśli na powierzchni jest 1atm, a za I st. 10 atm. to różnica wynosi 9, na 40m jest już 5 atm., a za I st. dalej 10 atm, więc różnica tylko 5 wniosek przepływ będzie MNIEJSZY.


Nie zrozumiales w jaki sposub dziala pierwszy stopien. Po (nie zamrozonym) pierwszym stopniu jest 9 bar powyzej cisnienia otoczenia -> 10 na powierzchni, 14 na 40m

Ben - 04-10-2005, 19:31

Nie sądzę, I st. redukuje ciśnienie do 10 atm. i tyle, radzę dokładnie sprawdzić.
martin - 04-10-2005, 19:49

Cytat:
Nie sądzę, I st. redukuje ciśnienie do 10 atm. i tyle, radzę dokładnie sprawdzić.


To sie mylisz.
http://www.nurkomania.pl/...t_oddechowy.htm

cad napisał/a:
jesli sie myle to prosze o wskazanie niescislosci.


Dla mnie uplyw czynnika w litrach/minute jest w przyblizeniuidentyczny na 0 i 40 metrow. Niestety 1l na 40m to 5x wieksza masa gazu niz 1l na powierzchni.

jasiek_s napisał/a:
Płyny to gazy+ciecze.


Ok, blad w terminologi. Ciecze sa niescisliwe, gazy sa scisliwe -> dalej jak wyzej.

has52 - 04-10-2005, 20:52

Dzień dobry. Z problemami zamarzania automatu na 40 m radzmy sobie przed nurkowaniem. Jedynie zadyszka może spowodować zamarznięcie dobrego automatu w temp. 4 st.C. A drugie niezależne żródło czynnika oddechowego pozwoli na nawet dekompresyjne wyjście z 40. Można wypływać oddychając z zamarzniętego automatu
ale rozsądek i praktyka nakazuje podczas wycieczek na 40 posiadać przygotowany do tego i dobry sprzęt. A kto podczas awari w ciemnościach myśli oprzepływach i innych mądrościach. Zmiana automatu i do domu. has52.

kjar - 04-10-2005, 21:06

Ben napisał/a:
Nie sądzę, I st. redukuje ciśnienie do 10 atm. i tyle, radzę dokładnie sprawdzić.
Zastanawiam się czy żartujesz, czy piszesz to co podpowiada Ci niewiedza?

Zastanawiałeś się w jaki sposób z takich automatów oddychają ci, kórzy nurkują poniżej 100m?

drak - 04-10-2005, 21:06

Ben napisał/a:
Nie sądzę, I st. redukuje ciśnienie do 10 atm. i tyle, radzę dokładnie sprawdzić.


A co jak ktos schodzi ponizej 100m ? :-)

TomS - 04-10-2005, 21:38

[quote="drak"]
Ben napisał/a:
A co jak ktos schodzi ponizej 100m ? :-)

... to musi się nieźle na zasysać. I dlatego właśnie nurkowanie na takie głębokości jest męczące, wymaga przygotowania kondycyjnego i nurkowie mają po kilka butli bo jak zasysają z kilku na raz ten tlen to sumaryczny opór oddechowy jest mniejszy. "Praw fizyki Pan nie zmienisz, nie bądź Pan głąb!"

cad - 04-10-2005, 22:32

martin napisał/a:
Dla mnie uplyw czynnika w litrach/minute jest w przyblizeniuidentyczny na 0 i 40 metrow. Niestety 1l na 40m to 5x wieksza masa gazu niz 1l na powierzchni.

z tym sie zgadzam, ale tylko przy zalozeniu, ze na powierzchni masz wyplyw pod cisnieniem 1atm, a na 40m 5atm. wlasciwie musialbys miec na powierzchni wyplyw powietrza o cisnieniu o 1 bar wiecej niz otoczenie /bo przy 1 bar w butli to nic nie poplynie/. to jest przypadek oddychania z automatu. na powierzchni wciagasz do pluc np 6l to na 40m wciagniesz 5 razy wiecej czyli 30l. ale juz miedzy 40m a 80 roznica objetosci jest mniejsza niz 2 razy /mimo, ze roznica tez 40m/
w przypadku otwartego wyplywu powietrza z 1go stopnia jest tak jak bysmy byli glebiej ;) na powierzchni 1st podaje 10 atm. zakladam, ze wyplyw jest staly np. 10l/s (10 latwo sie liczy) objetosci gazu, to na powierzchni bedzie lecialo 100l/s pow o cisnieniu 1atm.
na 40m automat podaje 15atm, wyleci wiec 150l powietrza o cisnieniu 1atm. to nie jest roznica 5 razy.
kub.a

jasiek_s - 05-10-2005, 08:14

Witam

A tak trochę z innej beczki. Często można przeczytać automat na zimne wody.
Czy mógłby ktoś wyjaśnić czym różni się w konstrukcji automat na zimne wody od automatu na normalne wody (załużmy że oba spełniają EN 250)?
Jaka cecha konstrukcyjna AO powoduje że jeden zamarza wcześniej a inne później?
Pozdrawiam

Janusz

TomM - 05-10-2005, 09:30

To nie jest takie proste. W zasadzie te, które spełniają normę mogą być określane jako zimnowodne. Pozostałe > 10 stopni.
Zamarzanie może być wewnętrzne i zewnętrzne. Oba wiążą się ze spadkiem temperatury przy rozprężaniu. W temp < 10 stopni spadek ten następuje poniżej punktu zamarzania. Jeśli w czynniku oddechowym jest wilgoć - następuje zamarzanie wewnętrzne. Jak zapobiegać - dbać o stan butli i jakość czynnika oddechowego. Wpływ konstrukcji automatu na nasilenie zjawiska: istnieje, ale jest dość niewielki. Wymienniki ciepła, specjalne dźwigienki, odpowienie materiały. Co ma decydujący wpływ: technika oddychania i niedopuszczanie do jednoczesnego poboru gazu dla oddychania i napełniania BCD, suchego, bojki itd.
Zewnętrzne - zamarza woda w której pływamy. Przed tym zabezpiecza konstrukcja automatu. Zastosowanie suchej komory powoduje, że elementy wewnętrzne automatu nie mają kontaktu z wodą, więc zamarzanie zewn. jest niemożliwe. Najbardziej podatne: I stopnie tłokowe. Najmniej podatne: membranowe z suchą komorą.

Co z tego wynika: nawet najlepszy automat w odpowienich warunkach zamarznie przy zawilgoconym gazie w butli i/lub nieprawidłowej technice korzystania. Wraz ze wzrostem głebokości wzrasta wydatek I stopnia i skłonność do zamarzania się zwiększa.

leszeksz - 05-10-2005, 10:19

Witam.
Bardzo się cieszę, że mój post ma taki odzew. Sami widzicie ile kłopotu może sprawić ten problem, moim zdaniem ze względu na specyfikę naszych wód powinien ten temat być poruszany na OWD ( przynajmniej w stopniu podstawowym proste procedury) przecież automat może zamarznąć na mniejszych głębokościach.
Zginanie węża ma dać podobny efekt jak zakręcenie zaworu czyli zamknięcie dopływu czynnika oddechowego do automatu i odmrożenie jego. Którą metodę wybrać zależy czy mamy dość czasu i czynnika oddechowego aby bawić się pod wodą. Według mnie jest to sytuacja awaryjna i bezwzględnie powinno się zakończyć nurkowanie.
Do dyskusji zostaje temat czy niedoświadczony nurek któremu zamarznie automat powinien na tym automacie dopłynąć do partnera i poprosić o zakręcenie zaworu czy przejść na octopus i dopiero płynąć do partnera. W pierwszym przypadku niedoświadczony nurek może sobie nie poradzić z oddychaniem z bomblującego automatu, w drugim przypadku nie ma 100% pewności czy zapasowy automat sobie poradzi w takich warunkach ( należy pamiętać, że nasi nowi koledzy nie zawsze mają sprzęt najlepszej klasy) istnieje jeszcze możliwość że zamarznięty automat będzie latał jak szalony ( bo już widziałem coś takiego ) .
Pozdrawiam.

Judas - 05-10-2005, 11:42

leszeksz napisał/a:
Witam.
Sami widzicie ile kłopotu może sprawić ten problem, moim zdaniem ze względu na specyfikę naszych wód powinien ten temat być poruszany na OWD ( przynajmniej w stopniu podstawowym proste procedury) przecież automat może zamarznąć na mniejszych głębokościach.


Odpowiem troche prowokacyjnie... zamiast OWD trzeba bylo zrobic P1 w CMAS to mialbys temat doglebnie poruszony :)

Pozdrawiam

cad - 05-10-2005, 12:57

Judas napisał/a:
Odpowiem troche prowokacyjnie... zamiast OWD trzeba bylo zrobic P1 w CMAS to mialbys temat doglebnie poruszony :)

jak to mowia, nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi ;)
kub.a

gogolek - 05-10-2005, 13:22

hmmm dlaczego głupia odpowiedzi ??????? z tym się już nie zgodze człowiek ma racje poszedł by na p-1 by się dowiedział a to już jego wybór że na owd nauczyli go tylko podstawowych czynności które prowadzą do nurkowania stym że bez sytuacji awaryjnych. Prosze o wyrozumiałości nie chodzi tu o to że padi czy inna konfederacja jest gorsza od cmasu może to jest wyjątek ale jeśli człowiek pisze że na owd go tego nie nauczyli to świadczy albo o tym że .... zapomnieli powiedzieć .... albo nie mieli zamiaru powiedzieć .... albo nie jest to w programie :)
leszeksz - 05-10-2005, 13:33

Chodziło mi ogólnie o kursy podstawowe, Bez względu na organizację :) . Obojętnie czy to jest CMAS, PADI, SSI, TDI, IANTD. Z tego co się orientuję to są omawiane sytuacje awaryjne np. zgubienie partnera, brak powietrza itd. ale nie spotkałem się aby była omawiana sytuacja jak w temacie:).
Co do organizacji to przecież nie one nas uczą, organizacje tworzą ludzie. Organizacja dostarcza materiały szkoleniowe, wytyczne itd. natomiast to jak jesteśmy wyszkoleni zależy od instruktorów :lol:

Judas - 05-10-2005, 13:39

Na kursie P1 w programie jest poruszone zamarzanie AO a w wodzie sa wykonywane cwiczenia, lacznie z kontrolowanym zamrozeniem AO na malej glebokosci, oddychaniem z niegi itd

Pozdrawiam

cad - 05-10-2005, 13:44

leszeksz nic dodac nic ujac ;)
Judas zamiast pisac "idz na P1" powinien poradzic zmien isntruktora.
ja na OWD tez mialem cwiczone awaryjne sytuacje i m.in. oddychanie z bablujacego automatu.
kub.a

Judas - 05-10-2005, 13:53

cad napisał/a:
nic dodac nic ujac ;) wiec zamiast pisac "idz na P1" trzeba bylo poradzic zmien isntruktora.
kub.a


Nie zgodze sie z Toba...

Nie znam szczegolowo programu innych organizacji wiec nie wiem czy na OWD poruszane sa problemy z zamarzaniem, dlatego proponuje P1 bo tam sa... )a skoro kolega ma OWD to proponuje kurs podlodowy)

Podejrzewam, ze nie, gdyz kurs trwa po pierwsze za krotko i po drugie wywodzi sie z cieplych wod... Tak wiec zmiana instruktora nic by wniosla o ile instruktor trzymalby sie standardow...

Ale zostawmy w spokoju te przepychanki CMAS-PADI :)

Jednakze trzeba sobie jednak zdawac sprawe, ze rozne organizacje maja rozne programy

Pozdrawiam

TomM - 05-10-2005, 18:52

Judas napisał/a:
kurs trwa po pierwsze za krotko i po drugie wywodzi sie z cieplych wod...


Co nie zmienia faktu, że w programie OWD jest mowa o zamarzaniu automatów i postepowaniu w takim wypadku, są również ćwiczenia w wodzie z tego zakresu.

martin - 05-10-2005, 20:00

cad napisał/a:
powierzchni 1st podaje 10 atm


Nie. 10 bar masz w funkcjonujacym AO, ale zamarzniety AO nie fukcjonuje, wiec nie ma redukcji cisnienia, jest tylko ograniczenie przeplywu gazu.

Mysle ze nie zrozumiales jak funkcjonuje uklad redukcji w pierwszym stopniu. 10 bar, to cisnienie statyczne, ktore ustala sie, kiedy nie ma poboru gazu. Przy zamarznietym AO nie ma statyki - pierwszy stopien nie redukuje przeplywu do 10bar, tylko pozostaje otwarty, tak dlugo jak cisnienie w komorze lp jest mniejsze od 10 bar, a poniewaz zakladamy zamarzniety drugi stopien (czyli otwarty waz) pierwszy stopien pozostaje otwarty. W komorze LP cisnienie nie wzrosnie do wartosci ktora spowoduje zamkniecie grzybka.

Przy zamarznietym pierwszym stopniu sprawa jest jeszcze prostsza: Grzybek pozostaje przyblokowany w pozycji otwartej, wiec nie ma absolutnie zadnej regulacji.

drak - 05-10-2005, 21:12

Judas napisał/a:


Podejrzewam, ze nie, gdyz kurs trwa po pierwsze za krotko i po drugie wywodzi sie z cieplych wod... Tak wiec zmiana instruktora nic by wniosla o ile instruktor trzymalby sie standardow...

Pozdrawiam


Sam piszesz ze nie znasz programu a ekspertujesz. Cwiczy sie zamarzniety automat.
A co do stwierdzenia ze pierwszy stopien zmiejsza cisnienie do 10 atm... Zwyczajnie zle zapamietal, nie przemyslal sprawy. Nie zalezy to od organizacji w ktorej byl szkolony.

Borys1003 - 05-10-2005, 21:35

Odnosnie zaworów nie mogę sobie wyobrazić jak można dostac się reką do poj. flaszki z zaworem podwójnym i zakręcić go ręką. W twinie jak pływam zawory są poziome i wychodza mi jakby na przeciw ręki, i w sytuacji awaryjnej kiedy zamarza II st. a ma się 2 Istopnie najpierw zakręca się separator aby uratować zapas powietrza w jednej butli, nastepnie zakręcić prawy zawór. Zakręcanie sobie zaworu przy jednym I stopniu to jesteśmy 1 noga w grobie, o ile się dosięgnie teoria to nie praktyka spróbujcie sami odnależć chociaż pokrętła gdzie mało są za szyja to jeszcze plata się kupę weży. Zakręcenia butli prze zpartnura to juz wogóle skandal !!! Jak partun zakręci butle nam ztyłu potem odpłynie , straci pływalność zniknie nam z oczu-jesteśmy trupem(w dodatku misimy go szukać POZDRAWIAM STRAZAKÓW :roll: ) Normalnie awaryjne wynurzanie przy jednym I stopniu powinno wyglądać tak,ze wychodzimy z oblodzomym automatem w góre lub w kierunku wyjscia partnur powinien być na tyle blisko aby podać swój automat i wychodzimy , 40 metrów to nie jest przeciez 400 metrów, spokojnie 2 nurków wychodzi nawet z jednego II stopnia do góry, robia przystanek, wychodząc nie ładują suchego ani URW tylko upuszczają. Moim zdaniem ktoś kto zadaje pytanie i mam uprawnienia do 18-20 metrów nigdy nie powinien znaleźć się na 40 metrach a kategorycznie nigdy nie powinien się znaleźć tam sam. Przeciez są głębokościomierze :-) , choć niedawno widziałem nurasów którym ten przyrząd był zbędny :anger: . MArtin moim zdaniem to jest dobre mysłenie,że w tym wypadku nie można obliczać w jakim stopniu redukuje I stopnień gaz, raczej redukuje na tyle ile jest oblodzony, II stopień wypuszcza ponieważ jest niejako zaworem bezpieczeństwa. Pozdrawiam ludzi po OWD którzy wybieraja sie na 40 metrów aby nie była to wycieczka w 1 strona tylko wycieczka z instruktorem w czasie kolejnego kursu.
TomM - 05-10-2005, 21:56

Borys1003 napisał/a:
nie mogę sobie wyobrazić jak można dostac się reką do poj. flaszki z zaworem podwójnym i zakręcić go ręką.


Przykro mi. Musisz jeszcze poćwiczyć. Jest to standard kursowy jednej z federacji. Ograniczenie jest jednak wyraźne: jesteś w stanie zakręcić prawy zawór. Rozbudowa zaworu pojedynczego skierowana gałką pionowo w górę odpowiada dokładnie pozycji zaworu manifoldu. Jeśli zakręcasz manifold, zakręcasz także rozbudowę (czyli prawy port). Natomiast nie stosuje sie to do lewego zaworu układu z singlem. Da się to zrobić, ale jest bardzo trudne.

Borys1003 - 05-10-2005, 22:04

w moim suchym nie da rady mam za gruby ocieplacz w Twinie nie ma problemu, w piance sie zgodze jest to do zrobienia(szczególnie,ze na 40 metrach piankę masz o niebo cieńszą), tylko jeszcze jedna sprawa,że w takiej sytuacji, jak ktoś ledwie radzi sobie normalnie ćwicząc to w sytuacji strachu zamieszania nie widze tego. Ja ćwiczyc nie musze po prostu mam Twina z manifoldem :lol:
TomM - 05-10-2005, 22:08

Jeszcze raz - jak jesteś w stanie zakręcić manifold, jesteś także w stanie zakręcić prawy zawór (rozbudowę) singla. Np. obejrzyj sobie zawór S-O-S do singla z rozbudową typu "h" oraz manifold S-O-S. Pozycja prawego zaworu w singlu odpowiada niemal idealnie pozycji zaworu separatora. Jeśli nie jestes w stanie zakręcić singla, nie zakręcisz także manifoldu.
Borys1003 - 05-10-2005, 22:30

moze faktycznie ja miałem chyba V i może za szybko zwątpiłem, z H nie próbowałem moze i faktycznie można, ale jakoś oprócz poj. flaszki 4 litrowej(na płycizny) mie mam juz żadnej solo flaszki- dlatego już ich nie lubie :asthanos:
Judas - 06-10-2005, 07:15

TomM napisał/a:
Judas napisał/a:
kurs trwa po pierwsze za krotko i po drugie wywodzi sie z cieplych wod...


Co nie zmienia faktu, że w programie OWD jest mowa o zamarzaniu automatów i postepowaniu w takim wypadku, są również ćwiczenia w wodzie z tego zakresu.


Jestes pewien ze jest w programie? Bo ze wielu instruktorow, znajacych specyfike polskich wod tego uczy nie oznacza, ze jest w programie.

Do wszystkich atakujacych mnie... troche luzu chce sie poprostu dowiedziec...

Pozdrawiam

leszeksz - 06-10-2005, 08:01

Witam

Właśnie o to mi chodziło, może posiadam błędne iformacje ale w organizacjach w których nauczacie na kursie podstawowym jest mowa o przypadku jak w temacie bo wasza organizacja tak nakazuje czy jest to wola instruktora który zna specyfikę naszych wód.

Pozdrawiam.

gogolek - 06-10-2005, 08:09

hm ale przecież człowiek sam powiedział że na jego kursie nie było omawiane zamarznięcie automatu !!!!!!!!!!!! więc chyba wszystko jasne nie twierdzimy że na wszystkich kursach jest nieomawiane trzymajmy się jego przypadku. i właśnie w jego przypadku proponuje się mu kurs p-1 :)
Judas - 06-10-2005, 08:15

W CMAS na kursie P1 jest w programie i powinno byc omawiane jak i cwiczone.

Zagadnienie jest szczegolowo rozwiniete w ramach kursu podlodowego.

Pozdrawiam

leszeksz - 06-10-2005, 09:41

Witam

Dla sprostowania nie przypominam sobie abym pisał, że nie miałem takiego przypadku omawianego na kursie, chodziło mi o to, że są różne szkoły i procedury chciałem je porównać zobaczyć czy może o jakieś nie słyszałem i wybrać wedłóg mnie najlepszą.
O wprowadzenie tego tematu na kursach podstawowych chodziło mi o to, że z tego co się orientuję nie we wszystkich organizacjach jest to wprowadzone ne kursach podstawowych i tu pytanie czy wprowadzić w kursie podstawowym takie informacje we wszystkich organizacjach.
Jak było tu nieraz zaznaczone na kursach CMAS P1 jest to wprowadzone odgórnie ale spotkałem się z kilkoma przypadkami, że ten przypadek nie był omawiany przez instruktora dlaczego nie wiem. A specyfika wód w których pływamy wydaje mi się, że powinna tego wymagać. Pewnie chodzi o kasę aby dodatkowo zarobić na kurach podlodowych, ale przecież nie musi być lodu aby zamrozić automat.
Pozdrawiam

Judas - 06-10-2005, 09:52

Gwoli wyjasnienia....

KAZDY kurs podstawowy (P-1, OWD) jest jak sama nazwa wskazuje kursem PODSTAWOWYM... wiec otrzymujemy na nim niezbedne informacje potrzebne do w miare bezpiecznego nurkowania... nastepnie wiedza ta jest rozszerzana na innych kursach...

Kurs podlodowy ze wzgledu na swa specyfike kladzie duzy nacisk na kwestie zwiazane m. in. z termika.

A co do nipojawiania sie niektorych informacji na kursie... no coz jak to w zyciu... sa dobrzy pracownicy i obiboki...

Pozdrawiam

cad - 06-10-2005, 10:13

martin napisał/a:
Mysle ze nie zrozumiales jak funkcjonuje uklad redukcji w pierwszym stopniu. 10 bar, to cisnienie statyczne, ktore ustala sie, kiedy nie ma poboru gazu. Przy zamarznietym AO nie ma statyki - pierwszy stopien nie redukuje przeplywu do 10bar, tylko pozostaje otwarty, tak dlugo jak cisnienie w komorze lp jest mniejsze od 10 bar, a poniewaz zakladamy zamarzniety drugi stopien (czyli otwarty waz) pierwszy stopien pozostaje otwarty. W komorze LP cisnienie nie wzrosnie do wartosci ktora spowoduje zamkniecie grzybka.

nie chciałbym sie licytowac kto co zrozumial. sam byc moze bladze w tym temacie ;)
tak czy inaczej przy otwartym wezu cisnienie w butli nie spadnie ponizej 10bar, bo tyle zatrzyma pierwszy stopien. i dalej nie czuje sie przekonany, ze z otwartego weza na 40m poleci 5 razy wiecej niz na powiezchni. a nawet jestem przekonany, ze roznica w czasie oproznienia otwartej butli (bez automatow) na powierzchni i na 40m bedzie pomijalnie mala.
chodzi mi tylko o podkreslenie, ze ta roznica zmiany objetosci o 5 razy jest tylko w stosunku do roznicy wzgledem 1 bar (bo wtedy dzielimy we wzorze przez 1). w przypadku wiekszych cisnien (a takie bedzie niewatpliwie przy otwartym wezu, bo inaczej powietrze by nie plynelo) te roznice nie sa juz tak znaczace.
mysle, ze jesli nikt nie jest w stanie poprzec tego wzorami (ja sie nie podejmuje), to pozostaje tylko doswiadczenie. proponuje wspolne zanurzenie z butla na 40m i wypuszczenie jej do zera, a potem to samo na powierzchni. zobaczymy wtedy, kto jest blizszy prawdy. roznica miedzy moim "o polowe" a Twoim "5 razy" powinna byc mierzalna ;)
kub.a

ania1311 - 06-10-2005, 14:13

leszeksz napisał/a:
Bardzo się cieszę, że mój post ma taki odzew. Sami widzicie ile kłopotu może sprawić ten problem, moim zdaniem ze względu na specyfikę naszych wód powinien ten temat być poruszany na OWD


Czytam ten temat i jak mam byc szczera to jestem lekko przerazona, na moim kursie zostal on poruszony i uslyszalam ze nalezy przejsc na oktopus partnera, partner nam zakreca zawor, liczy do trzech (powoli) i wszystko wraca do normy. To znaczy odkreca zawor i mozemy spokojnie korzystac znowu z wlasnego automatu... A z tego co tu czytam sytuacja jest duzo bardziej skomplikowana.... ciekawa jestem gdzie jeszcze mnie czekaja takie niespodzianki.....

Adam Frajtak - 06-10-2005, 15:33

ania1311 napisał/a:


na moim kursie zostal on poruszony i uslyszalam ze nalezy przejsc na oktopus partnera, partner nam zakreca zawor, liczy do trzech (powoli) i wszystko wraca do normy. To znaczy odkreca zawor i mozemy spokojnie korzystac znowu z wlasnego automatu...

Mozesz mi podac namiary na Twojego instruktora ? Wiesz czasem ludzie pytaja o namiary u kogo zrobic kurs wiec bedzie jak znalazl

ania1311 - 06-10-2005, 15:37

a w jakim celu jesli moge oczywiscie zapytac ?? :)
Tomek Radomski - 06-10-2005, 23:02

ania1311 napisał/a:
a w jakim celu jesli moge oczywiscie zapytac ?? :)

Prawdopodobnie chce tam wysłać swoich wrogów/teściową/listonosza ;-)

TomM - 06-10-2005, 23:19

A może przeciwnie, np. kolegów?
Chyba macie oboje wątpliwości, czy opisana procedura postępowania przy zamarznięciu jest dobra czy zła :mrgreen:

Czarek Abramowski - 06-10-2005, 23:50

Judas napisał/a:

Jestes pewien ze jest w programie? Bo ze wielu instruktorow, znajacych specyfike polskich wod tego uczy nie oznacza, ze jest w programie.


Hej,

W ramach kursu OWD PADI, na module trzecim zajęć basenowych, jest takie ćwiczenie (free flow regulator breathing). Jest ono obligatoryjne.

pzdr

Czaro

Pozio - 07-10-2005, 01:13

ania1311 napisał/a:
liczy do trzech (powoli)



Powoli? Tzn. jeden trwa ile ? sekund? minut?

Adam Frajtak - 07-10-2005, 03:51

ania1311 napisał/a:
a w jakim celu jesli moge oczywiscie zapytac ?? :)


No przeciez napisalem -........... Wiesz czasem ludzie pytaja o namiary u kogo zrobic kurs wiec bedzie jak znalazl

Judas - 07-10-2005, 07:22

Czarek Abramowski napisał/a:
Judas napisał/a:

Jestes pewien ze jest w programie? Bo ze wielu instruktorow, znajacych specyfike polskich wod tego uczy nie oznacza, ze jest w programie.


Hej,

W ramach kursu OWD PADI, na module trzecim zajęć basenowych, jest takie ćwiczenie (free flow regulator breathing). Jest ono obligatoryjne.

pzdr

Czaro


dzieki dobrze znac program "wrogow" :22:

Pozdrawiam

wiesiek01 - 07-10-2005, 08:32

Judas napisał/a:
Czarek Abramowski napisał/a:
Judas napisał/a:

Jestes pewien ze jest w programie? Bo ze wielu instruktorow, znajacych specyfike polskich wod tego uczy nie oznacza, ze jest w programie.


Hej,

W ramach kursu OWD PADI, na module trzecim zajęć basenowych, jest takie ćwiczenie (free flow regulator breathing). Jest ono obligatoryjne.

pzdr

Czaro


dzieki dobrze znac program "wrogow" :22:

Pozdrawiam


Sprawdzone i podnoszące bezpieczeństwo procedury zawsze warto wziąć pod rozwagę
bez względu od kogo pochodzą - "wroga" czy "przyjaciela".

Pozdrawiam,
Wiesiek01

Tomek Radomski - 07-10-2005, 13:59

Masz rację, ale w Kaszpirowskich jakoś słabo wierzę
ania1311 napisał/a:
partner nam zakreca zawor, liczy do trzech (powoli) i wszystko wraca do normy.

Po co serwis, ćwiczenia ... zakręcasz butlę i masz panaceum na zło całego świata.
Adin dwa tri ... :asthanos:

ania1311 - 09-10-2005, 09:29

Tomek Radomski napisał/a:
Masz rację, ale w Kaszpirowskich jakoś słabo wierzę


a ja chyba ostatecznie predzej uwierze juz w Kaszpirowskiego niz w to:


Tomek Radomski napisał/a:
ania1311 napisał/a:
partner nam zakreca zawor, liczy do trzech (powoli) i wszystko wraca do normy.




I widze, ze przedemna dluzsza droga niz sie na poczatku spodziewalam :-D

Tomek Radomski - 10-10-2005, 15:27

ania1311 napisał/a:
widze, ze przedemna dluzsza droga niz sie na poczatku spodziewalam :-D

Nie bój nic, ja też jestem na początku swej drogi :mrgreen:

Pozio - 10-10-2005, 16:20

Tomek Radomski napisał/a:
Nie bój nic, ja też jestem na początku swej drogi



Jak każdy z nas :spac: Człowiek głupi się rodzi i głupi umiera :bee;


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group