FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - Czy ktoś nurkuje w sucharze z ciężarkami u stóp?

widmoboy - 18-11-2005, 15:07
Temat postu: Czy ktoś nurkuje w sucharze z ciężarkami u stóp?
Witam,pytanie jak w temacie, a może ktoś korzysta z innego sposobu (chodzi mi o ułatwianie sobie nurkowania) aby nogi nie unosiły się do góry. Wielu stwierdzi ,że to kwestia wyszkolenia, ale pomijam teraz sprawy techniki. Jeżeli ktoś korzysta to proszę o szczegóły.
pozdrawiam

kjar - 18-11-2005, 15:15

Cięzkie, gumowe płetwy + wyważanie się workiem, a nie skafandrem + minimum powietrza w skafandrze.
orzech - 18-11-2005, 15:29

jeśli nie masz ciężarków na nogi to nie kupuj - wypraktykuj sobie pozycję pod wodą i zobaczysz, że nie będą potrzebne.
Ciężkie płetwy też nie :-D
Pierwszego nurka w suchym zrobiłem z ciężarkami - tak dla asekuracji.
Potem jakoś zawsze coś stanęło na przeszkodzie, żeby kupić własne i nurkowałem bez.
I tak już zostało.
o.

TomM - 18-11-2005, 17:31

Ciężarki na kostkach są dla pedałów. Żeby Ci do głowy nie przyszło coś takiego zrobić :)
martin - 18-11-2005, 17:43

widmoboy napisał/a:
Witam,pytanie jak w temacie, a może ktoś korzysta z innego sposobu (chodzi mi o ułatwianie sobie nurkowania) aby nogi nie unosiły się do góry.



Mozna calkowicie bez - wazny jest kroj skafandra, pozycja pod woda, malo gazu w skafandrze... patrz posty wyzej.

Jesli masz klopoty z za szerokim skafandrem mozna kupic cos w stylu "gator wraps" albo uszyc je samemu.

Baster - 18-11-2005, 18:05

Cytat:
Ciężarki na kostkach są dla pedałów


Gdybyś był młodszy zaprosiłbym Cię do kina.

Ps.A ciężarków używam - przynajmiej do czasu zakupienia cięższych płetw. Co więcej chwalę sobie.

TomM - 18-11-2005, 18:30

Współczuję....
Ciężkie płetwy nie są potrzebne.
Aha... ja nie używam, więc nie wiem, czy przyjąłbym zaproszenie...
Ale może jeszcze ktoś się zgłosi.

gogolek - 18-11-2005, 19:09

nierozumiem dlaczego odrazu ktoś wymyśla od pedałów kogoś kto pływa inaczej. to teoretycznie ja teraz nazwe debilem wszystkich kto np. wyrównuje pływalności workiem pływając w sucharku.
Takie podejście jest żenujące i to napisane przez człowieka w tym wieku. naprawde brak mi literek

Dorota i Wojtek - 18-11-2005, 20:33

Cześć Widmoboy!

Istnieją 3 szkoły "gdzie ładować powietrze pływając w suchaczu"
1.do suchego
2.do jacketu, a do suchego tyle żeby nas nie zgniotło za bardzo ;)
3.trochę tu i trochę tu czy jak się nam uda...

Jeżeli przyjąć szkołę nr 1 za poprawną, to każda pozycja "nogami w górę" będzie skutkowała pojawiającą się chęcia dociążenia nóg

Szkoła 2 to naszym zdaniem optymalne rozwiązanie - umożliwia pływanie w dowolnej pozycji bez większych problemów

Szkoła 3 ;) - cóż, każdy może robić co mu się podoba...


Jeżeli masz możliwość przestawienia się na pływanie bez "ciężkich nóg" - to gorąco zachęcamy :) .
"Plus" płynący z używania ciężarków jest mocno kontrowersyjny: zauważ, że jeżeli ktoś wyważa się tylko skafandrem i nie jest mu za ciepło to szybko wpadnie na pomysł dodania większej ilości powietrza - będzie cieplej. Skoro więcej powietrza, no to trzeba zwiększyć trochę balast - często w tym momencie pojawiają się pomysły typu "kupię sobie regulowane ciężarki na kostki"...
Efekty są hm... takie sobie - obciążona noga wymaga większej siły: każde ruch płetwy w dół musi być wyhamowany, każdy ruch w górę wymaga pokonywania nie tylko oporów wody... Początkowo tego nie zauważamy, ale z biegiem czasu, kiedy zastanawiamy się nad np. zmniejszeniem ilości zużywanego gazu - ciężarki trafiają do szafy :)

Wyobraźmy sobie teraz sytuację "zamarznięty inflotor stale podający powietrze":
rozwiązaniem umożliwiającym utrzymanie w miarę stabilnej pozycji pod wodą, jest w tej sytuacji otwarcie tylnego zaworu upustowego w jackecie, a więc ustawienie się głową nieco w dół - nasze ciężarki nam w tym nie pomogą... :???:

Kiedy zaczynamy pracować nad poprawną pozycją w wodzie (trymem) po raz kolejny ciężarki mogą nas niemile zaskoczyć... utrzymywanie poziomej pozycji pod wodą z obciążonymi najdalej wysuniętymi w tył kawałkami naszego ciała nie należy do łatwych, a o rozluźnieniu to raczej nie ma tu co gadać...

Ale żeby nie uciekać od wątku ;)
Pływaliśmy w ciężarkach zrobionych przez Seemann Sub - wypełnione drobnym śrutem ołowianym. Zaczęliśmy od 1kg/nogę i próbowaliśmy znaleźć optymalną pozycję żeby zapanować nad pływalnością w sposób zadowalający... Stopy lądowały zazwyczaj niemal na plecach. Zmienijszaliśmy systematycznie ilość śrutu w obciążnikach i zatrzymało się na prawie pustych :) . Nie zastanawiając się za bardzo wymieniłem płetwy na minimalnie cięższe i...
...efekt ten sam :)

Zerknij może do tego tematu: http://www.forum-nuras.co...wa+anie&start=0

może okazać się przydatny :) .

Jeżeli uznasz, że mimo wszystko wolisz ciężarki - postaraj się zmnijeszyć ich wagę na tyle, na ile to będzie mozliwe. Z biegiem czasu prawdopodobnie z nich całkowicie zrezygnujesz.

Udanych doświadczeń :)



:wave:

widmoboy - 18-11-2005, 21:30

Nurkowanie w suchym skafandrze nie sprawia mi kłopotu, zastanawiałem sie z ciekawości jak się z czymś takim nura, powodem mojej ciekawości jest to co widziałem ostatnio w Hermanicach, gdzie wielu Czechów używało takich ciężarków, chciałem się dowiedzieć czy to jakieś powszechne zjawisko i czy warte do przetestowania
:-D

VooDoo_73 - 18-11-2005, 22:07

Tak sobie dyskutuję z Sonnym poza forum i doszlismy do wniosku, że to faktycznie pedalstwo. Przypomniało mi się, że ostatnia osoba, którą widziałem z obciążonymi kostkami to wynurzający się samotnie z Bałtyku Krzysiek Starnawski. Właśnie z ołowiem na kostkach.
Zawsze miałem podejrzenia, że te jego nurkowania, jaskinie i inne historie to tylko przykrywka...

:22:

Dorota i Wojtek - 18-11-2005, 22:14

aaa...
...czyli jesteś jeszcze nie skażony ołowicą stawu skokowego... ;)

Tak trzymaj :)
Ciężarki to przeszkoda na dorodze do poprawnej techniki - prędzej czy później wszyscy z nich rezygnują - Ty jesteś już o ten krok do przodu :)

Powodzenia,


:wave:

TOMA52 - 18-11-2005, 23:04

Dorota i Wojtek napisał/a:
Wyobraźmy sobie teraz sytuację "zamarznięty inflotor stale podający powietrze":
rozwiązaniem umożliwiającym utrzymanie w miarę stabilnej pozycji pod wodą, jest w tej sytuacji otwarcie tylnego zaworu upustowego w jackecie


Hej, już w Kaliforni?
Ciekawe, czy potwierdzacie opinię, że jest to stan inny niż reszta USA.

A z tym inflatorem, to nie wystarczy naciskać drugiego przycisku inflatora (tego do wypuszczania powietrza)? Inflatory (podobno) H i (na pewno - sprawdzałem) DR szybciej wypuszcają powietrze niż dopompowują. Ja sprwdzałem na brzegu, a jak wygląda to w praktyce?

Pozdrawiam,
Tomek

Dorota i Wojtek - 18-11-2005, 23:50

TOMA52 napisał/a:

Hej, już w Kaliforni?


no - Lobster albo każe nam wstawać o 5 rano i nurkować, albo zamkna nas w domu i straszy na dodatek swoim kotem-zabójcą... ;)
Podobno jesteśmy w krzemowej dolinie ( czy jakoś tak), a sieć działa tu gorzej niż w Egiptowie - jak się załadują zdjęcia - napiszemy więcej :)

TOMA52 napisał/a:
A z tym inflatorem...


niestety nie wystarczy powodów może być kilka np.

-przy naciśnietych obydwu przyciskach i uniesionym inflatorze część gazu i tak ląduje w worku (i jest go coraz więcej...) - można to łatwo zauważyć przy awaryjnym oddychaniu z inflatora - jeżeli nie będziemy pozbywać się części gazu z worka, to szybko znajdziemy się płycej niż byśmy chcieli...

-zawór z tyłu (spłuczka) jest ok 2x szybszy od inflatora (jeżeli ktoś stosuje power inflatory, to wogóle nie ma oczym gadać leci z tego kupa gazu... ;) - żeby się ratować trza ciągnąć z tyłu... ;)

-próba ratowania się przez wypuszczanie powietrza inflatorem zazwyczaj powoduje przejście w pozycję bardziej pionową - mniejszy opór - większa prędkość wynurzania

-kiedy chcę skutecznie wypuszczać powietrze z inflatora nie mogę się ratować możliwością płyniećia w dół, którą daj mi tylny zawór

-samodzielne rozpięcie przymarznietego inflatora może być bardzo kłopotliwe - jeżeli partner nas zaatakuje żeby odrąbać stosowny wąż ;) to lepiej trzymać ręce z tyłu (wypuszczając nadmiar gazu) i mu nie przeszkadzać :)

Jeżeli przyjąć, że w trakcie pływania wypuszczamy powietrze tylnym zaworem (zachowujemy stabilniejszą poziomą pozycję) to w sytuacji awaryjnej warto zrobić to samo (choć odruchy bywają różne... ;))



:wave:

bann - 19-11-2005, 17:48

VooDoo_73 napisał/a:
Tak sobie dyskutuję z Sonnym poza forum i doszlismy do wniosku, że to faktycznie pedalstwo. Przypomniało mi się, że ostatnia osoba, którą widziałem z obciążonymi kostkami to wynurzający się samotnie z Bałtyku Krzysiek Starnawski. Właśnie z ołowiem na kostkach.
Zawsze miałem podejrzenia, że te jego nurkowania, jaskinie i inne historie to tylko przykrywka...

:22:


coz - to chyba sila przyzwyczajenia z tymi ciezarkami na nogach w morzu :roll:
pan S. w czesci swoich nurkowan jaskniowych wciska sie w takie dziury, gdzie nurek z butlami na plecach nie jest w stanie przeplynac, stad skonstruowanie przez niego twina z niewielkim workiem, ktory -chyba- znajdowal sie rowniez miedzy butlami (w celu pomniejszenia profilu) i plywanie za nim, stad tez i pewnie "pedalskie" wg. was ciezarki na kostkach i pas balastowy.
Miejsca, ktore eksplorowal ten czlowiek, nie pasuja za bardzo do amerykanskiej definicji "jaskini" i nie wiem czy ludzie z GUE zaszczyciliby spojrzeniem taka dziure, podobnie W.Szymanowski, ktory tez mial troche swoich "nieprawomyslnych" patentow, a ktore sprawdzaly sie w takim srodowisku w jakim nurkowal.

Mozna uwazac je za dziwne, ale dopoki nie pozna sie ich zastosowania, na pewno nie nazywalbym ich "pedalskimi" bo to nie za dobrze swiadczy o samym autorze.

[ Dodano: Sob 19 Lis, 2005 ]
ps. w sumie, to w morzu mogl zdjac te ciezarki... :roll:

VooDoo_73 - 19-11-2005, 18:57

Gwoli sprostowania...
"Pedalstwo" w moim poscie to czysta prowokacja.
Daleki jestem od oceniania kogokolwiek, bawią mnie natomiast takie kategoryczne stwierdzenia, że coś jest albo koszerne, albo dla 'pedałów'

Pozdrawiam serdecznie
V.

Każdy ma swoje, sprawdzone patenty. O ile nie są one niebezpieczne i pozwalają mu cieszyć się nurkowaniem - chwała mu za nie. I zgadzam się postęp jest porządany, ale nie da się tego zrobić ograniczając się ślepo do wybranej doktryny; pomaga w tym raczej bycie "wiercipiętą" :) (IMHO oczywiście)

kamyk - 22-11-2005, 04:17

widmoboy a nie urzywasz "getors" ?? Jezlie tak sie to pisze po polsku ? Mnie sie wydaje ze to pomaga bo nie uwalnia powietrza do stop ?? :roll:

dz.

Artur Pietrzak - 22-11-2005, 16:39

Cieszę się że ten temat pojawił się akurat w tym czasie. Otóż w sobotę odbyłem swoje pierwsze nurkowania w suchaczu w ramach stosownego kursu. Kurs zaliczyłem ale mam jescze szereg wątpliości związanych z techniką.

1. Kłopoty z uciekającymi nogami do góry. Nurkowałem w płetwach rekreacyjnych i ktoś poradził mi abym przesiadł się na płetwy techniczne np DiveSystem ze sprężyną. Jako dużo cięższe powinny poprawić mój trym. Nie sztuka jest wydać 500 zł, gożej jak to nie wiele zmieni w trymie, natomiast pojawią się inne trudności np skurcze mięśni itp.

2. Preferuję technikę wyważania się skafandrem. Jak ustawiać zawór nadmiarowy w różnych fazach nurkowania.

Będę wdzięczny za Wasze uwagi.

Pozdrawiam,

Artur

martin - 22-11-2005, 18:51

Artur Pietrzak napisał/a:
Kłopoty z uciekającymi nogami do góry


Pletwy mozna pozyczyc od kolegi i przetestowac. Pomocna na skurcze jest zmiana szybkosci plywania - z "zapierd..." na "spacerujemy" :)

Artur Pietrzak napisał/a:
Jak ustawiać zawór nadmiarowy w różnych fazach nurkowania.


Sa rozne szkoly. Jedni kreca zaworem (szczegolnie gdy maja zbyt duzo gazu w nim), inni ustawiaja zawor raz i zapomniaja o jego istnieniu :)

scuba - 23-11-2005, 01:44

Używam ciężarków na nogach i nie uważam żeby przeszkadzały one w pływaniu.
Pływam bez ciężarków najczęściej wtedy, kiedy zapomnę je zabrać nad wode.
Posiadam skafander ATR Bare ze spinanymi łydkami pod ich dolne ściągacze zakładam ciężarki śrutowe uważam, że w niczym nie przeszkadzają.
O obciążeniu na nogi pomyślałem po nurkowaniach dla CMM (Centralne Muzeum Morskie) kiedy to w dziurze głową w duł z eżektorem przy twarzy człowiek miał komfort cieplny tylko wtedy jak się zdrowo nadmuchał .

To wyznanie dotyczy jedynie ciężarków na nogi i oświadczam że mimo to że pływam z obciążeniem na nogach to podobają mi się jedynie panie.

Adam Frajtak - 23-11-2005, 07:18

scuba napisał/a:


To wyznanie dotyczy jedynie ciężarków na nogi i oświadczam że mimo to że pływam z obciążeniem na nogach to podobają mi się jedynie panie.

Tego to sie akurat nie da ukryc jestes jedynym nurem ktorego nie widzialem jeszcze nigdy nad woda bez drugiej polowy człowieka :mrgreen:

orzech - 23-11-2005, 10:14

scaner napisał/a:


Tego to sie akurat nie da ukryc jestes jedynym nurem ktorego nie widzialem jeszcze nigdy nad woda bez drugiej polowy człowieka :mrgreen:

znaczy: "za młody jesteś synku na Heroda" :) Ja pamiętam te czasy, kiedy on wolności podwodnej zachłannie zażywał.

Ty zaś sie Kubek tak nie ciesz, bo TomM tylko przez przeoczenie nie napisał, że gatory na łydach to są dopiero pedalskie patenty! :-D
o.

gogolek - 24-11-2005, 10:23

ja pływam z zaworem maksymalnie odkręconym i też pływalności utrzymuje na skafanderku co do uciekających nóg to myśle że jak dłużej popływasz to same przestaną uciekać i nie będzie potrzeba ani ciężarków ani dirowskich płetw
Szatan - 24-11-2005, 12:43

gogolek napisał/a:
ja pływam z zaworem maksymalnie odkręconym i też pływalności utrzymuje na skafanderku co do uciekających nóg to myśle że jak dłużej popływasz to same przestaną uciekać i nie będzie potrzeba ani ciężarków ani dirowskich płetw

To tak jak ja. Myślę, że na uciekające nogi ma wpływ krój skafandra. Za obszerny sprzedałem po 4 nurkowaniach bo nogi rządziły. ;-)

Hubert Mazurek - 24-11-2005, 13:16

Istnieją trzy możliwości:

1. Nie umiesz pływać w suchym skafandrze - nic tu nie pomoże, trzeba się nauczyć. To wymaga trochę czasu :-D

2. Wydaje Ci się, że umiesz - używasz którejś z metod wyważania i określonych gadżetów aby to było możliwe. Tak jak Cię nauczono. Można z tym żyć :-D

3. Umiesz pływać w suchym skafandrze - nie masz problemów bez względu na to jaki to skafander nawet jeśli jest zaduży i ma za duże buty, czy masz jedną butlę na sobie czy sześć, nie ważne czy płetwy są lekkie i różowe czy ciężkie i czarne i czy w ogóle są. Jak umiesz to gdy przyjdzie Ci ochota zawiśniesz w toni głową w dół albo popłyniesz na plecach. Oczywiście to wymaga trochę czasu :mrgreen:

Suchy skafander jest jak rower, jak umiesz to jeździsz na każdym, jak nie to i na dziecięcym z bocznymi kółkami się wywrócisz. :-D :-D :-D :balloon:

duch - 24-11-2005, 13:24

Hubert Mazurek napisał/a:

....jeśli jest zadurzy i ma za durze buty......
Jak umiesz to gdy przyjdzie Ci ochota zawiśniesz w toni głową w dół


No Hubert, jak masz za duże nogawice w sucharze to zawiśnięcie głową w dół w tym przypadku nie jest najlepszym pomysłem. Ale wtedy ciężarki też nie pomogą :22: .

Pozdr :dj: Duch

Hubert Mazurek - 24-11-2005, 13:35

he he nieraz nic nie pomoże...
...ale może lepiej nie nurkować :mrgreen:

a tak poważnie to kiedyś z nudów wymyśliłem "pozycję na śpiącego nietoperza" czekając na ponton, który po nas miał przypłynąć - spokojnie wykonalne z zachowaniem stałej głębokości :)

Szatan - 25-11-2005, 11:44

Ja mam nogi jak patyczki i w wielkich buciorach ocean pro i nogawkach gdzie mieszczą się dwie moje nogi pływało mi się mało wygodnie. Pewno że można, ale po co? Z 2 innymi dopasowanymi skafandrami jest o niebo lepiej- 0 myślenia o nogach, ciężarkach ..... Na dziecinnym rowerku potrafię jeździć bez bocznych kółek, ale nie lubię walić się kolanami po brodzie :22:
Hubert Mazurek - 01-12-2005, 13:37

Nie chodzi o to by pływać w żle dopasowanym sprzęcie, chodzi o to by się nauczyć i nie teoretyzować co się komuś wydaje, że jest jedynie słuszne.
Ja tam się nie czepiam, ale nudzi mnie bicie piany, i dyskusje które do niczego nie prowadzą :)

gogolek - 02-12-2005, 06:06

z pływaniem w suchym jest jak z wódką " Bo pić to trza umic "
Szatan - 03-12-2005, 13:36

Hubert Mazurek napisał/a:
3. Umiesz pływać w suchym skafandrze - nie masz problemów bez względu na to jaki to skafander nawet jeśli jest zaduży i ma za duże buty, czy masz jedną butlę na sobie czy sześć, nie ważne czy płetwy są lekkie i różowe czy ciężkie i czarne i czy w ogóle są. Jak umiesz to gdy przyjdzie Ci ochota zawiśniesz w toni głową w dół albo popłyniesz na plecach. Oczywiście to wymaga trochę czasu

Suchy skafander jest jak rower, jak umiesz to jeździsz na każdym, jak nie to i na dziecięcym z bocznymi kółkami się wywrócisz.


Cytat:
Nie chodzi o to by pływać w żle dopasowanym sprzęcie, chodzi o to by się nauczyć i nie teoretyzować co się komuś wydaje, że jest jedynie słuszne.
Ja tam się nie czepiam, ale nudzi mnie bicie piany, i dyskusje które do niczego nie prowadzą

... raczej teoretyzujesz, no ale wiadomo- dobry pilot to i na drzwiach od stodoły poleci...

Sonny - 03-12-2005, 19:59

Pozwole sobie dodac 3 grosze, choc biorac pod uwage iz dzis zanuralem pierwszy raz w zyciu w suchaczu, to nie wiem czy bedzie to odpowiednie...
Wg mnie ciezarki na nogi sa zbeden gdyz nie odczuwalem dzis wyciagania za nogi, a skoro tego nie czulem to znaczy ze i same ciezarki sa zbedne...
Wyciagnie za nogi sprowokowalem sam, swiadomie dodajac nadmierna ilosc powietrza do suchacza i ustawiajac sie w pozycji gdzie nogi sa najwyzej, ale to jest raczej oczywiste...
Wiec po dzisiejszym dniu w wodzie uznalem, ze jesli mamy odpowidania ilosc powietrza w suchaczu tak ze nie sciska nas za mocno i jednoczesnie nie jestesmy podwodna figurka "Michele" i mamy do tego odpowiednia (w miare) pozycje pod woda to problem wyciagania nas za nogi raczse nie istneiej...
Dla tych ciekawski dodam ze plywam w rekreacyjncyh pletwach Mares Plana Awantri Quatro (czy jakos tak)
Czy moje wnioski sa poprawne czy (znow :roll: :oops: :roll: ) sie gdzies pomylilem ??

TomM - 03-12-2005, 21:26

Dodałeś za mało gazu do skafandra?
Taki wniosek się nasuwa. Albo jesteś geniuszem podwodnym, czego Ci życzę.

Bogen - 03-12-2005, 21:35

TomM napisał/a:
Dodałeś za mało gazu do skafandra?
Taki wniosek się nasuwa. Albo jesteś geniuszem podwodnym, czego Ci życzę.


Czyli wg. Ciebie przy prawidlowej, odpowiedniej ilosci powietrza w suchym przy pierwszycyh nurach kazdy powinien miec problemy z " lecacymi" nogami?

Pytam z czystej ciekawosci , w oczekiwaniu na pierwszego mojego suchego nura.
A, ze czekam juz 5 tygodni i jeszcze troche poczekam to pewnie troche w tym temacie cos popytam :lol:

TomM - 03-12-2005, 22:24

Zazwyczaj tak bywa, jeśli pacjent pływa chociaż trochę poziomo. To zasadnicza różnica w stosunku do pianki - w miarę dodawnia powietrza do suchego coraz lżejsze są nogi i "wali na głowę". Czyli relacja worek-suchacz działa z grubsza przeciwstawnie - worek wyciąga barki, suchacz wyciąga nogi. Po przesiadce z pianki efekt powinien być co najmniej zauważalny :)
gogolek - 03-12-2005, 23:15

to według twojej filozofi co będzie jeśli ktoś utrzymuje plywalności tylko na suchaczu ????? czyli worek odpada ???????????
TomM - 04-12-2005, 19:10

Nie bardzo zrozumiałem. Worek jest podstawowym regulatorem pływalności i do tego służy. Jak długo działa prawidłowo, tak długo dodajemy tyle gazu do skafandra, aby zachować stałą jego objętość. Niemniej jak zaczynamy pływać w takiej konfiguracji od razu odczuwa się lekkość nóg, nietypową dla pianki.
gogolek - 04-12-2005, 21:37

ale ja nie odczuwam taiej lekkości to źle czy dobrze bo już nie wiem sam skoro to według ciebie regóła że musimy odczuwać taką LEKKOŚCI
TomM - 04-12-2005, 21:45

Zacznij pływać poziomo to zrozumiesz. I wyrzuć pedalskie ciężarki na kostki. I "reguła" pisze się przez "u". I... właściwie, to o co ci chodzi? Jak masz ochotę sie do mnie przyczepić, to raczej wyhamuj, bo obawiam się, że Ci braknie.
gogolek - 04-12-2005, 22:28

hmm po pierwsze nie pływam w ciężarkach i nigdy nie miałem takowego wynalazku na nogach :) co do pozycji pod wodą to jest ona pozioma hmm nawet myśle że niezła co gorsza wyważam się sucharem no i nie mam płetw diroskich tylko lekkie frogi ponoć według ciebie jest niemożliwe że nie lecą mi nogi do góry hmm i teraz się zastanawiam czy to jest dobrze czy źle :(



a tak ogólnie to się nie czepiam bo po co :) widze że jesteś o niebo lepsiejszym nurkiem i po prostu chce się dowiedzieć co robie nie tak czy to jest według ciebie złośliwości hmmm jeśli cię w jakiś sposób uraziłem to bardzo przepraszam :) chcę po prostu spytać o rade starszego nurka nic po za tym :)

TomM - 05-12-2005, 10:05

gogolek napisał/a:
hmm po pierwsze nie pływam w ciężarkach i nigdy nie miałem takowego wynalazku na nogach :)


Świetnie. Naprawdę. W takim razie przepraszam, widać źle zrozumiałem kontekst Twoich wypowiedzi sprzed około tygodnia. Dopisz sobie jedną gwiazdkę. :)

gogolek napisał/a:
tylko lekkie frogi ponoć według ciebie jest niemożliwe że nie lecą mi


Niemożliwe? Hmm... Przecież można w ogóle zdjąć płetwy i dalej pływać żabeczką bez płetw w takiej samej pozycji w wodzie. Nie ma niczego niemożliwego. Można wykonać 360-tkę w toni na tempa (180-270-360-90) w przód czy w tył pozostając na stałej głębokości w bezruchu. To jest tylko kwestia wyćwiczenia i wprawy.
Mnie chodzi tylko o to, że pierwszy raz zanurzając się w suchym uderzającą różnicą staje się odczucie w kopytkach. Na powierzchni przed nurem zimno w nogi i uciska w stopy, a w miarę napełniania skafandra kopytka zaczynają "żyć własnym życiem" - suchacz jako regulator pływalności jest urządzeniem dość złośliwym - nie ma tylnej spłuczki :) W piance w miarę wzrostu głębokości nóżki raczej robią się ciężkawe (pianka traci pływalność, a BCD wypiera w górnej połowie ciała), a regulując pływalność suchym "wypiera cały człowiek" - więc dla piankowca jest to nowe doświadczenie. Zwykle dla w miarę opływanych pierwsze nurkowanie w suchym jest fajne (odczucie typu "co oni tam pieprzyli, przecież to łatwe dla mnie, nie ma w tym żadnej sztuki") dopóki nie zacznie się nieco wypłycać (nie mówię o wynurzeniu np. przy linie, tylko o pływaniu w zbiorniku, gdzie w miarę upływu czasu nurkowania pacjent się trochę wypłyca). Wtedy nagle nóżki idą w górę i okazuje się, że regulacji pływalności trzeba uczyć się od nowa (inne bodźce inne zachowania). Nie ma w tym niczego demonicznego.

scuba - 05-12-2005, 11:51

Powinien być chyba że nurecek jest mocno obciążony w okolicy pasa i utrzymuje pozycje nieopływową pod wodą. :)
Artur Pietrzak - 05-12-2005, 12:10

Niestety w całej rozciągłości zgadzam się z TomMem. Niestety gdyż dotyka mnie problem lekkich nóg osobiście. Jak pisałem już wcześniej piewsze nurkowania w suchaczu (dopiero 2 nurki) okazały się z tego powodu porażką. Próbowałem wyważać się jedynie skafandrem, dopuszczając powietrza stopniowo i bardzo powoli i jak już wydawało mi się że jest dobrze, po przepłynięciu paru metrów nogi zaczynały żyć własnym życiem.
Dodam jeszcze, że nurkowałem na mełej głębokości, ok. 5-6 m i jak nogi zaczęło mi zabierać do góry, nie miałem już szansy aby jak uczono mnie na kursie przyjąć pozycję głową do góry i wyrzucić nadmiar powietrza.
Póki co czekam aż znajomy instruktor załatwi basen w Warszawie i wtedy spokojnie potrenuję. Ponieważ mam buty ocieplane neoprenem, efekt lekkich nóg być może jest większy, dlatego spróbuję ciężkich płetw i podzielę się z wami opinią.

Pozdra,

Artur

TomM - 05-12-2005, 13:20

Artur Pietrzak napisał/a:
wyważać się jedynie skafandrem, dopuszczając powietrza stopniowo i bardzo powoli


Niezależnie od docelowego "modus operandi" (czy w końcu suchy będzie podstawowym, czy rezerwowym regulatorem pływalności) niewątpliwie trzeba posiąść umiejętność pływania na samym suchym skafandrze.
Moja rada jest taka: ucz się z kimś, nie sam. Nie chodzi mi o radę typu "kup kursik", bo niekoniecznie na tym kursiku zostaniesz nauczony. Program zarówno SS1 jak PADI jest co najmniej niewystarczający. Umów się z kimś, kto dobrze pływa w suchym (może byc instruktor, ale nie musi) i masz z nim dobry kontakt i ten ktoś ma ochotę.
Wymyślcie program szkolenia :) Mogę podpowiedzieć, żeby odpowiednio zaplanować nurkowania. Pierwsze nurkowanie dość płytkie, ale bez przesady (powiedzmy 8 m) bez zwiedzania zbiornika, jak najmniej pływania, raczej wiszenie w miejscu na stałej głębokości i próby zmiany pozycji w wodzie pod pilna i stałą kontrolą drugiej osoby, która sobie poradzi jakby co. Bez zmiany głębokości przy regularnym oddechu i właściwym wyważeniu wylot nie grozi. Dość krótkie nurkowanie (20 minut) i bardzo staranne wynurzenie ramię w ramię z drugą doświadczoną osobą. Bardzo powoli z pozycją ciała taką jak ten drugi i upuszczaniem gazu z suchacza w tych samych momentach (pod dyktando).
Może niepotrzebnie piszę takie bzdury, ale po doświadczeniach własnych (robiłem kursik SS, który nic mi nie dał poza kartką) nauczyłem sie sam i nauczyłem jeszcze parę osób (tzn. oni nauczyli sie sami ze mną) głównie dobierając właściwie (w moim pojęciu) plan nurkowania i asekurując (czasem musiałem interweniować).
Płetwy sobie wybierzesz potem, jak się już nauczysz. Ani ciężarki na kostki, ani ciężkie płetwy nie zastapią umiejętności i nie są receptą "zamiast". Najwazniejsze, aby zrozumieć o co chodzi w obsłudze tego złośliwego urządzenia (z asekuracją). Jak zrozumiesz o co biega, to juz czas na samokształecenie. Ciężkie płetwy ułatwiają pływanie z nogami zgiętymi w kolanach - na wysokości głowy. Ale nie mozna traktować tego sprzętu jako warunku powodzenia - "jak sobie kupię jetfiny, to będę umiał".
Uważam odwrotnie - jak się nauczysz, to kupisz sobie.

adrian - 05-12-2005, 14:38

Probowalem ostatnio wywazac sie jacketem lecz mnie wywala. Po zanurzeniu dopuszczam powietrze do suchacza tak aby mnie nie gniotlo i wlasciwie to juz jest ilosc powietrza ktora wystarcza do utrzymania zerowej plywalnosci. Pomimo malej ilosci powietrza w skafandrze nie udczuwam zimna jak i rowniez nie czuje nadmuchania w nogach.
I teraz moje pytanie:
Czy lepiej plywac z taka iloscia olowiu i nie wywazac sie jacketem,czy dowiesic sobie pare kilo i zaczac dopuszczac i do suchara i do jacketu?

TomM - 05-12-2005, 14:52

Ołowica nie jest opcją. W żadnej technice. Pozostaje sprawa prawidłowego wyważenia. Wg niektórych prawidłowe wyważenie to takie, że na koniec nurkowania z cisnieniem 35 bar w zbiorniku z pustym jacketem/workiem i pustym skafandrem (trochę wtedy zimno) utrzymujesz neutralną pływalność na głębokości 3 m. Ze zbiornikiem o względnie małej pojemności (masa gazu) można stosować sam skafander jako podstawowy regulator pływalności, na początku nurkowania dodatkowe np. 2 kg na skafandrze nie powoduje trudności w nurkowaniu. Innymi słowy - przecież nie musisz stosować jacketu, skoro sobie dobrze radzisz na samym skafandrze.
Inna troche sprawa, jak na początku nurkowania masz 8 kg nadbalastu w postaci masy gazu, który zabierasz pod wodę (i zamierzasz zużyć). Niesienie tego na samym skafandrze nie jest dobrym pomysłem. Wtedy korzystanie z worka jest jedynym sensownym rozwiązaniem.

adrian - 05-12-2005, 20:57

Dzieks TomM za odpowiedz.Zadalem to pytanie z ciekawosci bo kiedys bylem swiadkiem sprzeczki na temat regulowania plywalnosci.Czesto bez zastanowienia ludzie probuja wmawiac ze trzeba wywazac sie jacketem. Faktycznie jezeli zabiera sie duza ilosc bagazu w postaci butli,olowiu to nie ma innego wyjscia jak regulacja plywalnosci jacketet.Oczywiscie mozna podpompowac sie i zamienic w Michellin`a.
TomM - 05-12-2005, 22:21

Nie pisałem o ołowiu, miałem na myśli ciężar czynnika oddechowego.
Biorąc np. 24 litry gazu na plecy i 16 l gazu w butlach bocznych wciąż oczywiście można pływać na samym skafandrze, ale wygodne to to nie jest. Zwłaszcza, że wtedy mając ambicje zachowania właściwego trymu "leci się na mordę". Ciężar jest z przodu, a powietrze w skafandrze w nogach...
Szczerze mówiąc, to pływając z singlem na początku nurkowania mam trochę gazu w skrzydle mniej więcej do 90 bar ciśnienia, potem już na samym skafandrze. Jest mi tak po prostu wygodniej.

MisiekK - 17-12-2005, 20:27

VooDoo_73 napisał/a:
... to faktycznie pedalstwo. Przypomniało mi się, że ostatnia osoba, którą widziałem z obciążonymi kostkami to wynurzający się samotnie z Bałtyku Krzysiek Starnawski.


On jest usprawiedliwony - nawet podczas nurka w Bałtyku ćwiczy siłę nóg w razie gdyby trzeci skuter zawiódł na 15-tym kilometrze jaskini (;-))

[ Dodano: 17-12-2005, 20:35 ]
Artur Pietrzak napisał/a:
Niestety w całej rozciągłości zgadzam się z TomMem. Niestety gdyż dotyka mnie problem lekkich nóg osobiście. Jak pisałem już wcześniej piewsze nurkowania w suchaczu (dopiero 2 nurki) okazały się z tego powodu porażką. Próbowałem wyważać się jedynie skafandrem, dopuszczając powietrza stopniowo i bardzo powoli i jak już wydawało mi się że jest dobrze, po przepłynięciu paru metrów nogi zaczynały żyć własnym życiem.
Dodam jeszcze, że nurkowałem na mełej głębokości, ok. 5-6 m i jak nogi zaczęło mi zabierać do góry, nie miałem już szansy aby jak uczono mnie na kursie przyjąć pozycję głową do góry i wyrzucić nadmiar powietrza.
Artur


Miałem dokładnie to samo na początku - ćwiczyłem przy linie na 4m.
Po kilku nurkach jakoś samo poszło, myślę że to kwestia wyczucia bo
wtedy czułem że nigdy tego nie opanuję a poszło gładko. Najlepiej nurało
mi sie w przyciasnym suchaczu (;-)) nogami robiłem co chciałem i wyważałem sie
tylko nim. Po kupnie większego musiałem się przyzwyczaić i teraz korzystam równiez z KRW.

[ Dodano: 17-12-2005, 20:44 ]
adrian napisał/a:
Dzieks TomM za odpowiedz.Zadalem to pytanie z ciekawosci bo kiedys bylem swiadkiem sprzeczki na temat regulowania plywalnosci.Czesto bez zastanowienia ludzie probuja wmawiac ze trzeba wywazac sie jacketem. Faktycznie jezeli zabiera sie duza ilosc bagazu w postaci butli,olowiu to nie ma innego wyjscia jak regulacja plywalnosci jacketet.Oczywiscie mozna podpompowac sie i zamienic w Michellin`a.


Przy ciasnynym suchaczu i małej butli (8-12L) często udaje się wywazać samym suchym - tak pływałem po nauce w suchym - jest łatwiej jak Cie poniesie spuszczasz jedno i po sprawie. Jednak dmuchanie 3L gazu przy 15L butli do suchego lub pusty suchacz po godzinnym zimowym nurku to nie najlepszy pomysł. W napompowanym suchym jest niewygodnie i niebezpiecznie, o trymie nie wspomnę. Jak zdejmiesz ołowiu do zera w pustym suchaczu zmarzniesz jak pies. Więc teraz > 12L butli biorę 1,5-2kg ołowiu na zawartość butli i wyważam się Jacketem. Pod koniec (od ok 100Bar) wypuszczam stopniowo z jacketu i wychodzę na samym suchym. Jest cieplej.

Artur Pietrzak - 20-12-2005, 09:35

Witam wszystkich ponownie. Tak jak pisałem wcześniej "uciekajace nogi" były moją specjalnością. Wczoraj poraz pierwszy zanurkowałem z cięższymi płetwami i różnica jest kolosalna. Początkowo lekko przeważało mi nogi ale po lekkim przesunięciu powietrza w skafandrze w stronę butów bez problemu wisiałem sobie w toni. Podczas pedałowania natomiast nie było problemów wogóle.

Pozdrawiam,

Artur


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group