FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

SIDEMOUNT - Zbokuczep ? - niedir ale frajda !

TomS - 16-10-2006, 00:48
Temat postu: Zbokuczep ? - niedir ale frajda !
Zaczynałem od freediving'u. Istotną pozostałością w mojej psychice jako "sprzętowca" jest tęsknota do nieskrępowanych ruchów i minimalizmu sprzętowego.

Często moje nurkowania to samotne wałęsanie się po litoralu. Zestaw 2 x 12 jest bardzo ciężki i nie niezbędny. Pooglądałem nieco sprzętu do przeciskania się w wąskich miejscach. Zakładając, że w jaskini trzeba mieć maksimum swobody i sprzęt jaskiniowców to zapewnia, postanowiłem zaadaptować posiadane komponenty do działań w konfiguracji bocznej ale w litoralu.




Butla boczna wyznaczona do tego zadania (chromo-molibden 7,4L) ma sporą pływalność (pusta - dodatnią) - dzięki temu nie ciąży przypięta do uprzęży (nie wprowadza istotnego momentu skręcającego), pusta z automatem ma pływalność około -0,3 kg. Zapas gazu jaki oferuje waży 1,8 kg.

Mimo stanowczej postawy "wyważam się workiem" jestem w stanie bez problemu skompensować taką zmianę wagi suchaczem.
Wniosek - pozbywam się worka.

Zakładając nie oddalanie się od brzegu poza strefę litoralu to do ewentualnego dopłynięcia po powierzchni nie będzie daleko; wyporność suchacza stanowczo wystarcza. Z głębokości operacyjnej wyjście na płetwach w zalanym skafandrze to łatwe zadanie. Zrzucenie balastu też nie jest problemem.

Dobór gazu… Otóż, przykładowo, mieszanina ean40 (dostępna po podstawowym kursie nitroksowym) pozwala nurkować z PpO2=1,1 (czyli bez limitu dziennego dla zegara tlenowego i z jednorazowym limitem 4 godzin) na głębokość 18 metrów. Jednocześnie równoważna głębokość powietrzna dla nurkowania na 15 metrów to zaledwie 9 metrów.

Ale pilnując reżimu 11 metrów (ead=6m) nie zbliżam się nawet do głębokości wymagającej wykonania zalecanego przystanku bezpieczeństwa. Stąd prosty wniosek, że zawsze mogę się na luzie wynurzyć na powierzchnię w przypadku awarii zasilania w gaz.

Nurkując na powietrzu wystarczy pilnować się 6-7 metrów. Zresztą założenia wstępne i tak są „tego kalibru”.

Czyli mogę pozbyć się zapasowego źródła gazu.

Wynurzenie awaryjne z takiej głębokości (6m lub ead=6m) nie jest problemem; na bezdechu (no, "na wydechu" oczywiście) można zachować prędkość wynurzania 6-12 m/min.
Jeśli jednak jest partner a w dodatku nie ma gazu to zawsze możemy pooddychać partnersko z jednego automatu.

Automat powstał bardzo łatwo. DS4 / TX40 ma dokręcony manometr i wąż do krótkiego inflatora (bo krótszy od suchaczowego a pasuje do Bare). Wąż LP 61 cm (std dir) do automatu jest za krótki. Dobry jest 100 cm (standardowy „octopusowy”) ale jeszcze lepszy 70 cm (standard) wraz ze złączką kątową przy 2gim stopniu. Manometr jest dopięty karabinkiem do karabinka butli (przy szyjce).

Skoro nie mam butli i worka na plecach to nie potrzebuję także płyty. Dzięki temu mam miękkie, giętkie plecy - poszukiwana swoboda ruchów.

Oglądając różne rodzaje uprzęży jaskiniowych zrobiłem własną z materiałów posiadanych w szufladzie. Stara taśma "H", trochę innych taśm, standardowe okucia, klej. Robione na mnie ale z regulacją. Tylko nóż przekładam ze "zwykłego" zestawu.

Balast… 2kg daje akumulator latarki, reszta to ołów, wszystko na uprzęży; jest to rozwiązanie niewygodne do zakładania i zdejmowania ale oddzielny pas balastowy się nie sprawdził podczas nurkowania z kilku powodów:
- był za wysoko i kładł mnie na twarz
- kolidował z latarką
- blokował nóż
- obracał się nie pozwalając na niesymetryczne obciążenie

Na plecach mam tylko pojedynczą taśmę wzdłuż kręgosłupa co pozwala na gromadzenie się większej ilości powietrza nad plecami dając większy komfort termiczny w tej okolicy. Ponadto jest to rezerwuar wyporności normalnie niedostępny, bo przygnieciony krw.

Podobieństwa do mojej konfiguracji standardowej (ala dir) są ogromne. Podobne poprowadzenie taśm uprzęży, nóż, latarka, większość D-ringów, butla boczna - są niemal w tych samych miejscach. A pozostałych elementów po prostu brak.

D-ringi do mocowania butli są nieco poprzesuwane aby butla lepiej się układała. Lewy piersiowy jest sporo wyżej natomiast biodrowy jest przesunięty bardziej do tyłu. Butla idealnie przylega do boku ciała chowając się za ramieniem, denko jest nieco uniesione. Wspaniała opływowość pozwala zmniejszyć zużycie gazu przy większych prędkościach.

Pływanie po powierzchni na plecach także jest znacznie szybsze niż z „plecakiem”. Na jedno z miejsc – wyspę – tym razem dopłynąłem po powierzchni i niekoniecznie było to męczące…

Wygoda jest odczuwalna także na lądzie. Normalnie po wyjściu z wody trzeba zrzucić ciężkie klamoty. W tej konfiguracji można "normalnie chodzić” bo jest lekka. Na inną z lokalizacji doszedłem ścieżką kilkaset metrów bez widocznego zmęczenia.

Przed nurkowaniem traci na znaczeniu plan w aspekcie czasu nurkowania i zapasu gazu. Trochę to brzmi niechlujnie ale trzymając się założeń (powietrze / max 6-7m lub ean40 / max 11m / poprawny profil) to trzeba być nie lada ofiarą żeby zrobić sobie krzywdę.

Na skutek problemu technicznego tylko jedno nurkowanie przeprowadziłem z butlą 7,4. Pozostałe wykonałem mając zbiornik 4-ro litrowy a w nim jednokilowy zapas powietrza. Mimo to spokojnie prowadziłem nurkowania po 35-45 minut, głównie w obszarze 2-5 metrów. Jednak zbiornik 7-8 litrowy uważam za właściwszy, jestem przyzwyczajony do godzinnych nurkowań.

Z ciekawszych akcji:
- Pływanie pomiędzy platformą a dnem w przestrzeni o wysokości około 50 cm prawie bez mulenia (twarzą do góry)
- Przedostanie się pomiędzy dnem a deską łączącą nogi platformy po własnoręcznym wykopaniu „podkopu”, z butlą przed sobą (no tu to się „nieco” zamuliło).

Mimo, że pierwszy raz podczas kilkudniowej sesji nurkowej ani razu nie przekroczyłem 13 metrów a tylko raz 7 metrów to był to jeden z najciekawszych weekendów nurkowych. Dobra widoczność i mnóstwo ryb, koncentracja przede wszystkim na tym co żyje w wodzie a nie na „przyrządach i mule”, podniesiona wrażliwość na zachowanie suchacza (kontrola trymu poprzecznego i podłużnego), zanurzanie się scyzorykiem, nowe, „jaskiniowe” doświadczenia, brak ceremonii „przed i po” z klarowaniem sprzętu, butlę do sprężarkowi nosiłem w ręku zamiast wozić samochodem itd…
Polecam popróbować :-D

Tomasz-Szeryf - 16-10-2006, 10:24

TomS napisał/a:
Pozostałe wykonałem mając zbiornik 4-ro litrowy a w nim jednokilowy zapas powietrza


Taki zestawik szuwarowy :22: do badań litoralu wykonałem z przeróbki starego noszaka z włokna szklanego + uprząż. Zestaw ten również pływa ze mna w basenie. Mały lekki, opływowy czas do 40-45 minut.
Swoboda jak sam zauważyłeś zdecydowanie lepsza niż w twinie. Z małym zestawem pływam w piance plus mały worek - co by mieć jednak coś wypornościowego.

Powodzenia w obserwacjach "pedalski rybek" i frajdy z pływania ! :lol:

hopdivers - 17-10-2006, 11:56

Aż mi sie łezka w oku zakęciła. "Prawie" William Hogarth Main po liftingu 30 lat wcześniej :)
Bez złośliwości ale...

Adam Frajtak - 17-10-2006, 17:44

Dobre :20: .... robie sobie takie same :mrgreen:
TomS - 18-10-2006, 00:23

hopdivers napisał/a:
Bez złośliwości ale...
scaner napisał/a:
.... robie sobie takie same :mrgreen:
:?: :-D
jcsjacekj - 18-10-2006, 10:14

Pomysł mi się też podoba. W bagażniku więcej miejsca. Powinno się podobać kobietom :)

Mała sugestia - może wymyśl nową nazwę , bo Zbokuczep jakoś źle mi się kojarzy :)

Podrzucam - SideSingle, SideMount, Nabiodrówka, mini-singiel ...

TomS - 18-10-2006, 11:31

jcsjacekj napisał/a:
może wymyśl nową nazwę , bo Zbokuczep jakoś źle mi się kojarzy
raczej "z-boku-czep" - taka zabawa w tłumaczenie "side-mount'a" :mrgreen: No cóż, mnie się tak nie skojarzyło... :lol: , to kwestia osobnicza ;-) Ale nie pretenduję do wymyślacza nazw; to tylko intrygujący tytuł wątku i tyle. Przecież nie operuję tym sformułowaniem na co dzień :mrgreen:
jcsjacekj napisał/a:
Podrzucam - SideSingle, SideMount, Nabiodrówka, mini-singiel
pierwsze dwa - niepolskie - tfu, trzecie nieprawdziwe a czwarte działa tylko jeśli butla jest mała a poza tym połowicznie niepolskie, półtfuu :mrgreen: Będą jeszcze próby z butlą alu 80cuft a wtedy co? maxi-singiel - to już zaadoptowali muzycy :)
Łukasz M. - 18-10-2006, 14:17

jcsjacekj napisał/a:
Powinno się podobać kobietom :)


Ba - do tego "prawie" wygląda, jak torebeczka na ramię :22:

hopdivers - 18-10-2006, 18:24

Widzę, że aluzji nie załapałeś.
Zanim zabrniesz dalej sprawdż kto to jest William Hogarth Main !
Mamy rok 2006 i koło dawno już wynaleziono.
Chyba, że chcesz trafic do elitarnej galerii DiW. :mrgreen:

http://www.nsscds.com/hogarth.htm

TomS - 18-10-2006, 20:25

hopdivers napisał/a:
Widzę, że aluzji nie załapałeś.
Ale czyjej? Twojej? Scanera? Ten zlepek cytatów był do Scanera o "takich samych...złośliwościach", załapałeś :)
hopdivers napisał/a:
sprawdż kto to jest William Hogarth Main
Wiem od dawna. Od kilku lat.
hopdivers napisał/a:
Mamy rok 2006 i koło dawno już wynaleziono
A czy twierdzę gdziekolwiek, że wymyśliłem coś nowego? Przeczytaj jeszcze raz drugi akapit. Odkryłem system boczny na własne potrzeby; nie wynalazłem lecz odkryłem, poznałem, pobawiłem się i dzielę się wrażeniami, bo według mnie mało kto z FN go stosował a warto spróbować dla poszerzenia własnych horyzontów nurkowych. I nie jest to ani trudne ani kosztowne ani niebezpieczne. Więc o co Ci na prawdę chodzi?
Tolka - 19-11-2006, 09:57

Łukasz Mączka napisał/a:
"prawie" wygląda, jak torebeczka na ramię


wyjąłeś mi to z ust, całkiem zgrabny sprzęcik :mrgreen:

cejka78 - 18-01-2007, 13:47

TomS,
- zestaw szuwarek jest genialny, realizuję bezzwłocznie!!!

AS

WolfEeel - 18-01-2007, 18:17

TomS gratulacje realizacji pomyslu. Zakaldam ze uzywasz tego do nurkowania solo, wiec jezeli wystarcza Ci gazu na szperanie po szuwarach i odpowiednia rezerwe wrazie jakiejs draki to wyglada to dobrze. Napeno jes tanszym rozwiazaniem niz np. oferta
[DiveRite-a

Co do tego ze nie DIR. DIR jak kazdy system tez ma swoje limity. np. sa miejsca gdzie z falchami na plecach i w zespole dwu lub trzy osobowym nurkowac sie nie da.

MTBiker - 18-01-2007, 20:53

Bardzo fajny eksperyment i realizacja

Oprocz stosunkowo nowego diverite nomad i starszych roznych produkcji wlasnych jest tez bardzo wygodna konstrukcja sygnowana przez armarillo

http://www.golemgear.com/...on-harness.aspx oraz manual http://www.advanceddiverm...dillomanual.pdf

Dive Safe
Luc

TomS - 19-01-2007, 20:22

Armadillo mnie zainspirowało a w zasadzie pobudziło do działania i póki co wyszło jak powyżej :)
Teraz powoli realizuję koncepcję zestawu trzybutlowego czyli inaczej "Armadillo Max" ;-) jako remedium na "brak twinów w tropiku".
Ogólnie oprę się na płycie z singlem i Eclipsie 40 dodając symetrycznie butle boczne montowane na modłę Armadillo - główne różnice upatruję w sztywniejszym mocowaniu do nurka w stosunku do stejdży, zawsze ujemnej pływalności denek ale przede wszyskim w niższym mocowaniu tzn środki ciężkości gazów w butlach bocznych powinny być możliwie blisko środka ciężkości nurka z uprzężą aby podczas nurkowania nie zmieniał się zasadniczo trym. Na plecach gaz deko a w bocznych denny.
Zastosowanie trzeciej butli z workiem "zwykłym" to także "obejście problemu" worka Armadillo. Tylko częściowe bo środek wyporu i tak jest za blisko głowy ale trzeba zanurać żeby wiedzieć :)

Smok - 21-01-2007, 19:24

TomS napisał/a:
tzn środki ciężkości gazów w butlach bocznych powinny być możliwie blisko środka ciężkości nurka z uprzężą


??? Co jest cięższe butla czy gaz ? (środek masy, środek wyporu)

A z istotnych spraw, to widziałem opis patentowy amerykański, w którym były stosowane elastyczne łączniki międzybutlowe . Mając kiedyś Triala widzę sens zwiększenia elastyczności sprzętu.

pozdrawiam rc

TomS - 21-01-2007, 21:50

Smok napisał/a:
Co jest cięższe butla czy gaz ? (środek masy, środek wyporu)
To chyba ma małe znaczenie.

Butlę traktuję jako element sztywny, niezmienny w czasie nurkowania, podobnie jak balast i resztę szpeju
(pomijam awarię, na którą panaceum jest odrzucenie czegoś; chodzi o przebieg "normalnego" nurkowania).

Mamy dwie zmienne: ciężar gazu oddechowego i obiętość gazu w urządzeniach wypornościowych (suchacz + worek). Obie te zmienne z reguły wpływają na zmianę trymu układu [nurek+sprzęt] na przestrzeni nurkowania.

Ponieważ dążę do tego aby zmiana trymu była możliwie jak najmniejsza to staram się aby wędrówka środka ciężaru układu oraz wędrówka środka wyporu układu były minimalne.
Aby to uzyskać środek ciężaru gazu oddechowego posiadanego we wszystkich butlach (o zmiennej wartości) musi być możliwie blisko środka ciężaru pozostałych (niezmiennych) komponentów układu.

Podobnie ze środkiem wyporu - środek wyporu "urządzeń" powinien być możliwie blisko środka wyporu komponentów układu o stałej wyporności.

Do pełni szczęścia trzeba dodać, że z pustymi butlami i pustymi "u.w." czyli układ, w którym wartości zmienne są bliskie zera, układ [nurek+sprzęt] ma trym poprawny.
Wtedy dodanie ciężaru gazu i rekompensowanie go wyporem worka nie spowodują zmiany trymu.

martin - 21-01-2007, 22:41

TomS napisał/a:
Mamy dwie zmienne: ciężar gazu oddechowego i obiętość gazu w urządzeniach wypornościowych


Prawde mowiac, w flaszce masz ~2 kg gazu - to spokojnie mozna wywazac plucami.

TomS - 22-01-2007, 14:06

martin napisał/a:
w flaszce masz ~2 kg gazu - to spokojnie mozna wywazac plucami
Jeśli odnosisz sie do butli 4-7L to prawda i już o tym pisałem na samym początku.

Ostatnie rozważania odnoszą się do konfiguracji 3 x 12L lub podobnej. Jest to rozważanie ogólne ale cały czas myślę o połączeniu koncepcji płyty z pojedynczą butlą i zestawu Armadillo z dwiema symetrycznie i nisko przymocowanymi butlami. Powstaje zestaw 3 x 12 na bazie ogólnodostępnego skrzydła, o możliwościach twina ze stejdżem a budowany z pojedynczych butli "bazowych". Zawsze można bocznych nie przypinać i masz "standard rekreacyjny". Generalnie po dopracowaniu szczegółów może powstać system niezwykle elastyczny dla "latających nurków głębinowych", którzy czasem zanurkują sobie lajtowo z żonką ;-)

****
Dodatek do poprzedniej wypowiedzi o zmianiach trymu:

Można sprawę uprościć sprowadzając do dbania jedynie o to, żeby środek ciężaru całego zapasu mieszanin oddechowych znajdował się możliwie blisko (najlepiej był w tym samym miejscu) środka wyporu gazu równoważącego tenże ciężar.

W takiej syuacji poprawnie ralizowane zarządzanie wypornością zapewni równowagę sił czyli przestanie mieć znaczenie gdzie są położone środki ciężaru i wyporności "zmienne" względem "stałych".

Jedyna niedoskonałość trymu może mieć wtedy miejsce podczas świadomego prze- lub niedociążenia związanego z zanurzaniem lub wynurzaniem nurka. Są to jednak procesy relatywnie krótkotrwałe i powiedzmy że zaniedbywalne.

Jeśli doprowadzimy do sytuacji, w której środki wyporu i ciężaru "zmienne" będą bliżej głowy w stosunku do "stałych" to tendencje będą dość naturalne: przy zanurzaniu głowa opada a przy wynurzaniu podnosi się.

Smok - 22-01-2007, 16:00

TomS napisał/a:
po dopracowaniu szczegółów

To na co narzekają najbardziej techniczni to "stawanie butli pustej" Dobrze że im staje.

Poważnie to; środek masy gazu powinien być w środku wyporu butli, wtedy nie mamy problemów z pojawiającym się momentem skręcającym. Da się to zrealizować dokładając balast i pływaczek do każdej butli. Kompensować ubytek masy gazu skrzydłem czy innym KRW.
Twoja koncepcja jeszcze nie zawiera decyzji ile AO, jeden, dwa, cztery?

pozdrawiam rc

TomS - 22-01-2007, 20:04

Decyzja jest, tylko nic nie pisałem. Każda butla ma 1 kompletny ao: 1st. i 2st. z manometrem i wężem do krw/suchacza - boczne zasilają krw i suchacz a plecowa (deko) ma zapas (opcja).

Trym butli i jej moment skręcający uważam za całkowicie nieistotny wobec faktu mocowania jej dwupunktowo i "ciasno" do nurka. Spece od Armadillo odradzają alu (powszechnie zalecane na stage) właśnie z powodu unoszących się denek. W tym rozwiązaniu butle boczne mają być zawsze negatywne. Oddawanie ich nie jest opcją jak w przypadku stage, to w końcu butle zasadnicze.
Skoro obie są na sztywno do nurka to łatwiej rozumieć je jako element całości sztywnego układu a rozpatrywać tylko gaz - jego ciężar i położenie środka tegoż ciężaru.

TomS - 30-01-2007, 00:22

dziś jest 2012.09.14 ;)

Po pięciu latach odgrzewam swojego kotleta; widać pewien postęp ;)
Trudno mi pisać o jakiejkolwiek "konkurencji" rynkowej, jest to bardziej studium tego co do tej pory obmyśliłem w kwestii uprzęży pod moim kątem (czyli osobnika dość niskiego).
Co więcej przy odrobinie samozaparcia można podobną uprząż sobie sklecić z "tego co w szufladzie" o ile ma się stosownie zagracone szuflady ;)

[ciach]

Oczywiście brakuje worka wypornościowego oraz gum(y) bungee ale to każdy stosuje wedle uznania. Jest sporo możliwości i nie są one związane z samą koncepcją uprzęży.

1. Górna część

a) Od przodu mamy ZS - zestaw szelkowy dający górne ucho i mocowanie wzdłuż szelki. Ucho służy do mocowania automatów i innych gadżetów. Do linek wzdłuż szelek mocujemy butle górnymi karabinkami uzyskując mobilność podobną do "francuskiej ósemki ze sznurka".
[ciach]

b) Od tyłu mamy zupełnie zmienioną PG - płytkę górną. Jest znacząco mniejsza gdyż pozytywne doświadczenia z mocowaniem szelek do płyt na śrubki skłoniły mnie do zastosowania tej metody łączenia także i w uprzęży SM.
[ciach]
Pas centralny (1) jest blokowany w PG tak jak w klamrze balastowej (są 3 szczeliny).

2. Środkowa część

a) Pas "biodrowy" (3) powędrował wysoko nad miednicę (tak jak w płytach ;) ) aby zmaksymalizować komfort i pozytywne odczucia uprzęży na ciele (to ten z literkami "H").
[ciach]
Jeśli część balastu ma leżeć "na nerkach" to na tą samą śrubkę (od PS) nawlekamy odcinek ~40 cm sztywnej taśmy (w środku długości), nawlekamy na taśmę po kostce z każdej strony i końcówki blokujemy w stoperach (na zdjęciach nie ma tego odcinka taśmy ale są stopery - to te jedyne stopery na taśmie z literkami "H").

b) Szelki są dość krótkie. Z jednej strony spotykają się w PG a z drugiej zakończone są SK - d-ringami skuterowymi, w których regulujemy długość każdej szelki

c) Sztywny PC - pas centralny (1) biednie od PD (płytki dolnej) poprzez PS (płytkę środkową) aż do PG (płytki górnej), w której jest blokowany. Może zostać obcięty po dopasowaniu lub wrócić w dół, już jako PPB (plecowy pas balastowy).
[ciach]



Linka (7)... to bardzo ważny element. Jest to jeden kawałek linki fi 6mm. Wiąże szelki do PS w sposób optymalny niezależnie od kąta między szelkami a PC (pasem centralnym); wiążąc PS i PSM przenosi ciężar butli na PC i szelki z pominięciem PD (dotyczy to noszenia butli na lądzie; pas pośladkowy obciążony nawet dość lekko obsunął by się z bioder).

3. Dół

a) Od przodu tylko jedna zmiana - poprzez szlufkę na pasie krocznym przechodzą dwa pasy. Góra pętli warunkuje położenie pasa taliowego (3) a położenie stopera warunkuje położenie pasa pośladkowego (5).

Od tyłu...

b) ... no właśnie, mamy PD (płytkę dolną), pas pośladkowy PP (5) i pośladkowy pas balastowy PPB (6). PD daje nam 3 istotne korzyści:

- łączy PC (pas centralny) z PK (pasem krocznym), która może być mięciutka i wygodna (to był jeden z największych dylematów w systemach z "jedną taśmą centralną" - albo miękko w kroku i kiepsko na plecach albo sztywno na plecach i "deska" w kroku...

- łączy PC-PK z PP i PPB umożliwiając ich zastosowanie

- ma na końcu wielki d-ring "cargo" do przypinania gadżetów

c) PP (pas pośladkowy) wraz z PPB jest największą innowacją.
[ciach]

Teraz część balastu można umieścić nad pośladkami a część wyżej na plecach pozostawiając średni środek ciężkości balastu w okolicy krzyża ale bez fizycznego obciążania go (w pozycji poziomej, podczas nurkowania, to właśnie oparcie balastu na krzyżu (pas balastowy) jest przyczyną dolegliwości, bólu pleców).

d) PSM (d-ringi pośladkowe do side-mount) poza dopinaniem butli stabilizują także końcówki PPB a manewrowanie balastem nie powoduje ich przesuwania (rozregulowania); to dzięki sprytnemu układowi szczelin na taśmę ;)



[ciach]

TU ZNAJDZIESZ CAŁOŚĆ

Włodek K - 14-09-2012, 20:45

TomS napisał/a:
dziś jest 2012.09.14 ;)

Po pięciu latach odgrzewam swojego kotleta; widać pewien postęp ;)

Super że kombinujesz :)
Ale czy już pływałeś w tej uprzęży?
Bo tak na czuja (czyli bez posmakowania) przewiduję że to co jest największym novum w uprzężach czyli tyłeczny pas balastowy (zaleta to niskie mocowanie butli- opisałeś) będzie zanadto uciskał pośladki i w sumie może być nie wygodne?
Np z powodu nie wygody, usztywnienia nie lubię kaczego kupra w innych systemach SM.

Poza tym gdzieś zgubiona została prostota tego rozwiązania - coś jak milion linek w spadochronie :)

Wydaje mi się że same szelki leżą blisko szyi czyli mogą uciskać poprzez mięśnie barkowe tętnice szyjne?
Zatem abym nie miał wątpliwości chętnie pobawił bym się z tą plątaniną linek tasiemek i żelastwa aluminiowego :)

TomS - 18-09-2012, 11:06

Oj, nie zauważyłem...
No to tak: nie nurkowałem jeszcze w tym jako całości. Pas na pośladkach owszem - czuje się dziwnie (jak spadające spodnie) ale nie sądzę aby nie dało się do tego przyzwyczaić. Ruchu żabkowego nie ogranicza, do góry nie poleci.
Linka jest jedna a pająka robią wizualnie strzałki opisowe ;) Po ubraniu całość jest prosta i przejrzysta.
Szelki mam "jak lubię" ale ich ułożenie dzięki zmiennemu kątowi można regulować dowolnie.

Jak już to w końcu zmoczę oraz ci, którym obiecałem to oczywiście podeślę Ci do zabawy :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group