FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

REBREATHERY - W70 4 godzinny pochłaniacz 2lx200at tlenu ile da się przeżyć

$$ - 23-01-2008, 22:59
Temat postu: W70 4 godzinny pochłaniacz 2lx200at tlenu ile da się przeżyć
Artur Liszewski z MSA-Auer opowiedział o eksperymencie ile najdłużej można przeżyć na aparacie tlenowym W70 z 4 godzinnym pochłaniaczem i 2lx200at tlenu.
Czas grubo przekroczył 4 godziny.
Co trzeba zrobić żeby tego dokonać ?

pozdrawiam rc

Konrad Dubiel - 24-01-2008, 09:37

Siedzieć w domu czytając Forum Nuras.
$$ - 24-01-2008, 09:43

Konrad Dubiel napisał/a:
Siedzieć w domu czytając Forum Nuras.
Błędna odpowiedź, test odbył się w czasach przed internetowych w Polsce.

pozdrawiam rc

Konrad Dubiel - 24-01-2008, 11:41

Siedzieć w domu na kanapie oglądając Misia Uszatka.
$$ - 24-01-2008, 12:47

Konrad Dubiel napisał/a:
Siedzieć w domu na kanapie
W każdej legendzie jest ziarnko prawdy, parafrazując, w każdym szumie informacyjnym może się znaleźć sensowna informacja.
Zmniejszenie metabolizmu było jednym z elementów, jakie były pozostałe ?

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 24-01-2008, 23:27

W AU9, znacznie można było zwiększyć czas ochronnego działania aparatu, zakręcając butlę tlenową i dopiero w momencie odczuwania duszności ponownie ją odkręcając a właściwie przesuwając dźwignię zaworu butli, przewietrzając co jakiś czas worek oddechowy. Na litrowym pochłaniaczu z ostarytem, można było w ten sposób przetrwać nawet do 4 godzin, oczywiście w stanie spoczynku i przy ciągłym monitorowaniu swojego zużycia czynnika oddechowego (czytaj uspokajając oddech).
W W70, stanowiłoby to pewien problem, bo tam po każdorazowym otwarciu zaworu butli, następowało uderzeniowe wypełnienie worka oddechowego tlenem, dlatego worek przed uruchomieniem aparatu powinien być pusty. Przy ponownym odkręceniu butli bez opróżnienia worka oddechowego, istniałoby niebezpieczeństwo rozerwania worka, ponieważ zawór nadmiarowy mógłby mieć zbyt małą przepustowość.
W M61 byłoby to możliwe, choć pochłaniacze w tych zestawach były oparte na sodzie, nie były tak sprawne i tak uniwersalne, jak te z ostarytem.

$$ - 25-01-2008, 08:37

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Na litrowym pochłaniaczu z ostarytem, można było w ten sposób przetrwać nawet do 4 godzin,
Gratulacje. Test odbył się w pozycji leżącej, z okresowo dopełnianym obiegiem, żeby nie wykorzystywać stałego dawkowania które ogranicza wypływ tlenu na poziomie 1l/min. Metabolizm w pozycji leżącej to 0,2-0,3l/min.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
W W70, stanowiłoby to pewien problem, bo tam po każdorazowym otwarciu zaworu butli, następowało uderzeniowe wypełnienie worka oddechowego tlenem,
W 70 to podciśnieniowa konstrukcja z automatem płucnym, pomyliłeś z W2000 nadciśnieniowym.

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 25-01-2008, 09:48

$$ napisał/a:
W 70 to podciśnieniowa konstrukcja z automatem płucnym, pomyliłeś z W2000 nadciśnieniowym.


Być może od "moich czasów" (końcówka lat '80), konstrukcja W70 się zmieniła. W momencie powstania aparatu ratunkowego W70, podawanie tlenu z butli po jej odkręceniu, ze względu na specjalną komorę w reduktorze, było "uderzeniowe"i tlen gwałtownie wypełniał worek oddechowy. Nie pamiętam już dokładnych parametrów tej dawki przepłukującej worek w W70 ale sam worek miał na pewno ponad 6 litrów/niecałe 7l. pojemności a dawka uderzeniowa-przepłukująca była troszkę mniejsza. Mniej, więcej o jakieś 0,5 litra, co i tak stanowiło o konieczności opróżniania worka w całości przed odkręceniem butli. W70 był pierwszym aparatem tlenowym wyprodukowanym przez FASER, który posiadał właśnie takie rozwiązanie techniczne. Wcześniejsze modele, czyli właśnie M61 i bodajże W57 (chyba była z przodu literka "W"),miały rozwiązanie typowe, czyli zawór dodawczy z dźwignią na worku oddechowym i to on był jedyną samoczynną możliwością dodania tlenu do obiegu, oprócz stałego dawkowania, określonego na 1,2 litra O2 na minutę. Oczywiście tlen mogliśmy podać sobie manualnie zaworem dodawczym, umieszczonym z boku obudowy aparatu, przewietrzając np. worek czystym tlenem.

W2000 tylko oglądałem z zewnątrz. Powstał on dłuuugo po moim wycofaniu się z serwisowania ratunkowych aparatów tlenowych...
Ech... To były czasy...

Mania - 25-01-2008, 09:54

$$ - no widzisz....zawsze jakims cudem znajduje sie ktos, kto sie lepiej zna niz ty. I to praktycznie, a nie tylko teoretycznie.

Mania

$$ - 25-01-2008, 11:15

Mania napisał/a:
I to praktycznie, a nie tylko teoretycznie.
Z Polkoloru kupiliśmy kilkanaście sztuk. EDYCJA MANIA
Ryszard Szwajcer napisał/a:
ze względu na specjalną komorę w reduktorze, było "uderzeniowe"i tlen gwałtownie wypełniał worek oddechowy.
W mojej wersji to prosty automat płucny z regulacją stałego wypływu tlenu.

pozdrawiam rc

Mania - 25-01-2008, 11:16

EDYCJA MANIA NIE NA TEMAT
$$ - 25-01-2008, 11:33

EDYCJA MANIA - NIE NA TEMATW załączniku wczoraj zrobione zdjęcie elementów tleniaków i nie tylko których nie mam i nie mogę posiadać bo to niezgodne z założeniem.

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 25-01-2008, 13:14

Hej! Nie ma załącznika!
Te elementy tleniaków są jakieś... hmmm kiepskie.

Chętnie zobaczę, jak się zmienił W70 od moich czasów.


W międzyczasie tak mnie zaineteresował temat, którym zajmowałem się troszkę lat, że wszedłem na stronę FASERa.
http://www.faser.com.pl/Wyroby/tlenowe/atw70.htm

W ich danych technicznych też jest to, o czym napisałem wczesniej.

DANE TECHNICZNE

Czas ochronnego działania:
- przy zastosowaniu pochłaniacza CO228 butli tlenowej napełnionej do 20 MPa 4 h
- przy zastosowaniu pochłaniacza CO224 butli tlenowej napełnionej do 15 MPa 2 h
Źródło zasilania butla z tlenem o poj. 2 dm3
Ciśnienie zredukowane 0,4 MPa
Dawkowanie tlenu:
- stałe przy 20 MPa 1,5 dm3/min
- maksymalne co najmniej 50 dm3/min
Objętość tlenu dawki przepłukującej 6,0 dm3
Pojemność worka oddechowego 6,5 dm3
Wymiary tornistra:
- wysokość 480 mm
- szerokość 430 mm
- grubość 148 mm
Masa aparatu kompletnego 14,5 kg


Nawet się prawie nie machnąłem w pojemności worka.
Jednak na razie omija mnie demencja starcza ;)

$$ - 25-01-2008, 13:31

Odnalazłem 1 stopień w starej wersji (jak się okazało) ma nr 1449. Ma zawór dodawczy, automat płucny, zaworek bezpieczeństwa 200/4, dźwignię do manometru i kapilary, tej ze zdjęć które są od W70 wiesz, które od M61 też, są też Auera i Draegera. Zdjęcie było zrobione ze względu na to że, taka kapilara jest doskonałym wężem do przelewania gazów. Spowalnia przepływ gazu zmniejszając wzrost temperatur, ale ta informacja niestety nie może się przebić do świadomości ogółu blenderskiego.
Sprawdziłem zaworek nadmiarowy z płytką mikową zapewnia przepływ powyżej 100l/min z różnicą ciśnień wytwarzaną przez wydech, czyli nie ma problemu z płukaniem początkowym przy otwieraniu zaworu butli.

pozdrawiam rc

Mania - 25-01-2008, 14:37

EDYCJA MANIA NIE NA TEMAT
$$ - 25-01-2008, 14:54

EDYCJA MANIA NIE NA TEMAT
pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 25-01-2008, 15:12

$$ napisał/a:
Sprawdziłem zaworek nadmiarowy z płytką mikową zapewnia przepływ powyżej 100l/min z różnicą ciśnień wytwarzaną przez wydech, czyli nie ma problemu z płukaniem początkowym przy otwieraniu zaworu butli.


Problem tych starych zaworków nadmiarowych polegał na tym, że nie były one przystosowane do gwałtownego, czytaj uderzeniowego przepływu gazu spowodowanego wstępnym płukaniem worka, tylko do przepływu ciągłego, czyli stałego pozbywania się nadmiaru ciśnienia z worka oddechowego. Przypomnę, że w aparatach ratunkowych stały wydatek wynosił zazwyczaj 1,2l/min, natomiast w aparacie ucieczkowym 1,6l/min. W momencie uderzenia tlenu w worek aparatu W70, który nie był opróżniony praktycznie do zera, przepustowość uderzeniowa tych zaworków była na tyle niewielka, że dochodziło do rozerwania worka. Jak rozbierzesz sobie ten zaworek nadmiarowy starego typu to zobaczysz, że konstrukcyjnie pierwsze egzemplarze miały nawiercone okrągłe, malutkie otworki przepływowe, które same w sobie stanowiły problem z gwałtownym oddaniem nadmiaru ciśnienia. Później była to konstrukcja odlewu, który miał cztery ramiona technologocznie blokujące właśnie ten płytkowy zaworek z miki. One rónież miały zbyt mały przepływ, ponieważ pomimo zwiększenia przepływu wewnątrz konstrukcji zaworu, wyjście ciśnienia na zewnątrz napotykało na dość znaczne przewężenie konstrukcyjne. Pominę tutaj aspekt samego uruchomienia tego zaworu, czyli dociśnięcie jego zewnętrznego grzybka do konstrukcji plecakowej aparatu oddechowego, co już samo w sobie powodowało opóźnienie reakcji pozbywania się nadmiaru gazu (wypuszczanie nadmiary gazu inicjowane było w sposób mechaniczny). Przy zastosowaniu nowych konstrukcji samoczynnych zaworów nadmiarowych, które wkręcone były np. w puszkę pochłaniacza w aparatach ucieczkowych AU9, przepustowość tychże zaworów mogła zapewnić wystarczający przepływ gazu z worka, chroniąc go przed rozerwaniem.
Niemniej jednak zastosowanie tych zawrów musiałoby pociągnąć za sobą dość poważne przekonstruowanie całego zestawu W70 i najprawdopodobniej wyprowadzenie zaworu nadmiarowego na zewnątrz konstrukcji plecaka.

[ Dodano: 25-01-2008, 15:19 ]
Bardzo rzadko udzielam się już na tym forum, choć czytam je codziennie.
Ten konkretny temat jednak wiąże się z moim wielkim sentymentem do tego, czym zajmowałem się naprawdę wiele lat, bardzo, bardzo dawno temu. Dlatego też zdecydowałem się po wielu przemyśleniach zabrać w nim głos.
Proszę jednak o nie sprowadzanie tego tematu do kolejnych pyskówek, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego.

Jak będziecie grzeczni, to zrobię zdjęcie i pokażę Wam swój aparat tlenowy, na którym bardzo dużo nurałem ponad 20 lat temu... :)

$$ - 25-01-2008, 15:37

Pyskiem sprawdziłem szybkość opróżnienia płuc przez zaworek. Wracając do reduktora to w tej wersji którą posiadam nie ma komory 30cm3 napakowanej do 200at która mogła by dostarczyć 6l tlenu. Tlen HP idzie do zaworu dodawczego, głównego stopnia i manometru. Pojemność komory zaworu dodawczego to 11,5 cm3 komora zaworka spustowego (obok zaworu nadmiarowego) to 4,5 cm3. W mojej wersji dawka wyniesie co najwyżej 3l.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
na którym bardzo dużo nurałem ponad 20 lat temu...
Ja na W 63P

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 26-01-2008, 12:52

Nie pamiętam dokładnie jak skonstruowany był automat W70 pod kątem dawki przepłukującej worek. Oczywiście dawka była podawana w momencie odkręcenia butli z wysokiego ciśnienia automatu I st, lecz nie pracowałem już na tych aparatach, bo weszły do użytku właśnie w momencie, kiedy kończyłem moją przygodę z serwisem sprzętu ratunkowego. Wiem, że byłem jeszcze na pogadance w Faserze w momencie, gdy W70 wchodziły do użytku i mniej więcej było to wszystko omawiane wraz z bardzo ogólnikowym zarysem konstrukcyjnym, lecz po prostu już mi to wyparowało.

Załączam zdjęcie mojego prywatnego "tleniaka" z drugiej połowy lat '80. U wszystkich, którzy nie pamiętają tamtych czasów lub po prostu nie mogą pamiętać, bo byli jeszcze w... "woreczkach" ;) , na pewno będzie budził ogólną wesołość.
Śpieszę donieść, że ma przenuranych sporo godzin w tamtych czasach.
Konstrukcja automatów była zmieniana dwukrotnie i rozpocząłem od automatu z aparatu M61, skończyłem na reduktorze z AU9, lecz ze zmiennymi dyszami stałego wydatku (1,2l / 1,6l) i z zaworem dodawczym na IIst redukcji.

$$ - 26-01-2008, 13:06

Zawieszam zdjęcie na którym jest M61 i W70 łącznie z zaworkami upustowymi z zaworkiem mikowym wewnątrz, automat płucny ma regulację stałego wydatku (niestety na przepływach podkrytycznych). także inne konstrukcje z wykorzystaniem tej samej membrany. Na dole ostatnie membrany z rynku serwisowego teraz są zestawy legalizacyjne 15x droższe.

pozdrawiam rc
ps wiem że znowu znajdzie się jakiś ktoś, stwierdzając że to nie możliwe żebym to miał kiedykolwiek.

Ryszard Szwajcer - 26-01-2008, 13:45

W dole po prawej stronie, to nie są elementy aparatów tlenowych...
To są normalne automaty oddechowe IIst. Pierwszy z lewej wyglada mi na APS 25/50 lub jego młodszą wersję, drugi wygląda mi bardziej na naszą, poczciwą, polską MAZĘ.

Zaworki nadmiarowe zastosowane w AU9 miały znacznie większą przepustowość od tego, który masz na zdjęciu.
Puszka pochłaniacza na moim zdjęciu jest właśnie "zapożyczona" z AU9. Na górze jest wkręcony zawór nadmiarowy o którym pisałem.

$$ napisał/a:
ps wiem że znowu znajdzie się jakiś ktoś, stwierdzając że to nie możliwe żebym to miał kiedykolwiek.


Nie prowokuj-proszę...
Postarajmy się wymienić swoje doświadczenia i informacje najlepiej i najsympatyczniej, jak tylko potrafimy.

Ja też mam całą skrzynię różnych badziewi ze starych czasów. Wszak z czegoś musiałem mieć możliwość kombinować swoje pierwsze aparaty tlnowe...
A spędziłem w tamtych czasach naprawdę sporo godzin z takim sprzętem na... brzuchu.

$$ - 26-01-2008, 13:59

Ryszard Szwajcer napisał/a:
to nie są elementy aparatów tlenowych...
Oczywiście, lecz do nich pasuje membrana i zakrętka z automatu płucnego który jest przeciw bieżny a tamte współbieżne. M61 jest konstrukcją prostą do przebudowy na SCR CMF. Ponieważ nie spieszy mi się żeby zgłosić pewien patent to nie mogę opowiedzieć jak przerobić M61 na w pełni funkcjonalny SCR. Elementy które trzeba koniecznie zmienić to: zablokować stały wydatek masowy na zaworku pod dźwignią, podnieść ciśnienie pracy, i zastosować nadkrytyczną dyszę dawkującą, zrobić miech podobny do DC55. Tyle mogę powiedzieć.
W70 jest wredny pod tym względem, zaczynając od automatu płucnego a kończąc na zaworku upustowym.

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 26-01-2008, 14:21

$$ napisał/a:
Elementy które trzeba koniecznie zmienić to: zablokować stały wydatek masowy na zaworku pod dźwignią,


Za starych czasów kombinowałem możliwoc zmiany stałego wydatku w czasie nurkowania. Tak miały niektóre aparaty do użytku niekoniecznie cywilnego. Niestety spocząłem na laurach i pozostałem przy rozkręcaniu automatu i wymianą dysz wewnętrzych na różne średnice otworów.

$$ napisał/a:
Ponieważ nie spieszy mi się żeby zgłosić pewien patent


Ja takie rzeczy próbowałem robić bardzo dawno temu. Rozbiłem nie tylko głowę ale i swoje dalsze chęci robienia czegokolwiek w tym kierunku, jak zaczeły się sprawy "papierkowe" i odgórne wyznaczanie "ojców chrzesnych" dla urzędowego poparcia moich pomysłów i konstrukcji. Generalnie jest już tyle różnych gotowych wyrobów, że nie widzę obecnie sensu w kombinowaniu na własną rekę czegoś, co jest już produkowane na sporą skalę. Czasy Adama Słodowego już mineły i pomimo wielkiej przydatności jego programu w tamtych czasach, obecnie wolę iść do sklepu i po prostu kupić coś, co jest od poczatku do końca zrobione z myślą o przeznaczeniu docelowym.
Mam do dzisiaj swój pierwszy nóż nurkowy, który pilnikiem dłubałem przez trzy miesiące z resora samochodowego. Nigdy więcej!!! Choć tamte czasy nie pozbawine były uroku i z wielkim sentymentem do nich wracam, nie wyobrażam sobie powrotu do przeszłości...

$$ - 26-01-2008, 15:09

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Tak miały niektóre aparaty do użytku niekoniecznie cywilnego.
Laminarny opór na inercie i stały wydatek na tlenie.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
i odgórne wyznaczanie "ojców chrzesnych" dla urzędowego poparcia moich pomysłów i konstrukcji.
To trudność prawem ustanowiona, że będąc pracownikiem wszystko co się wymyśli jest z mocy prawa własnością firmy, jeśli jej profil pokrywa się z pomysłem. A to łajdactwo o którym wspominasz to było wszędzie. Na tym polu mam P-377789 jakie będą losy tego zgłoszenia pokaże czas.

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 26-01-2008, 15:38

No to życzę wiele szczęścia, bo pewnikiem będzie bardzo potrzebne.
Później jeszcze testy i udowadnianie, że "koła są naprawdę czasami potrzebne, żeby samochód zaczął jeździć"...

$$ - 26-01-2008, 15:52

Ryszard Szwajcer napisał/a:
i udowadnianie, że "koła są naprawdę czasami potrzebne, żeby samochód zaczął jeździć"...
Jest na szczęście maszyneria do testowania tego typu zabawek u Ryszarda Kłosa.

pozdrawiam rc

TomM - 26-01-2008, 16:03

$$ napisał/a:
Kłosa.


I zaczęło się... Ryszard - odpuść na tym etapie.

$$ - 26-01-2008, 17:18

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Za starych czasów kombinowałem możliwoc zmiany stałego wydatku w czasie nurkowania.
Jest takie rozwiązanie, Dawkujemy tylko w momencie wdechu, wykonujemy dużą pracę oddychamy częściej, co zajmuje więcej czasu i dodaje więcej świeżego czynnika oddechowego. Takie związanie wentylacji z dawkowaniem dla CMF. Też rozwiązanie JB Morissona (laminarny opór).

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 26-01-2008, 17:40

Takie rozwiązanie było również w starych tleniakach firmy Drager oczywiści w wersji(dywersyjno-sabotażowej).
Trzypozycyjna regulacja spcjalnym pokrętłem z boku. Można było dowolnie zmieniać stały wydatek w trakcie wykonywania zadania.

$$ - 26-01-2008, 17:48

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Takie rozwiązanie było również w starych tleniakach firmy Drager
Nie do końca, tu jest zaworek otwierający dyszę stałego dawkowania. Wracając do tleniaka W 63P miał wajchę dłuższą niż M61 i zastanawiałem się po co dodatkowo stałe dawkowanie, skoro to zapewni podawanie tlenu ale wtedy tlen medyczny mógł mieć do 2% azotu, co gromadziło się w worku oddechowym ze wszystkimi następstwami tego stanu.

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 26-01-2008, 23:26

$$ napisał/a:
Nie do końca, tu jest zaworek otwierający dyszę stałego dawkowania.

Kompletnie nie rozumiem, po co osobny zawór, otwierający dysze stałego dawkowania, które w aparatach tlenowych bezwzględnie ma być stałe, czytaj ciągłe, bo to jest warunkiem bezpiecznej wentylacji worka oddechowego. Zamykanie w jakikolwiek sposób, lub ograniczanie fabrycznie ustalonego stałego przepływu tlenu do obiegu oddechowego przez użytkownika aparatu jest niedopuszczalne. Być może zbyt mało precyzyjnie to ująłeś i Cię nie zrozumiałem.

$$ napisał/a:
Wracając do tleniaka W 63P miał wajchę dłuższą niż M61 i zastanawiałem się po co dodatkowo stałe dawkowanie, skoro to zapewni podawanie tlenu ale wtedy tlen medyczny mógł mieć do 2% azotu, co gromadziło się w worku oddechowym ze wszystkimi następstwami tego stanu.


Do przewietrzania worka odechowego, służył zawór dodawczy, czyli przycisk pokryty gumową mambranką z boku aparatu, podpięty do wysokiego ciśnienia reduktora. Jedyna dźwignia, która była w zestawach, słyżyła do odcięcia zewnętrznego układu wysokiego ciśnienia w momencie jego awarii, nie powodując zaburzeń pracy aparatu oddechowego.

Pracowałem na przetłaczarkach tlenu, lecz o takiej normie (do 2% azotu) w tlenie medycznym nigdy nie słyszałem. Tak naprawdę, to nigdy o tym też nie było mowy. Była różnica w wilgotności tlenu, lecz mieszanie w tak dużym stopniu z innymi gazami występowały jedynie przy starych wersjach inchalatorów i to inicjowanych ręcznie przez przeszkoloną obsługę inchalatora medycznego. W inchalatorach stergo typu, oprócz butli w tlenem medycznym, często znajdowały sie małe butle z... CO2. Właśnie do wstępnego mieszania z tlenem.

$$ - 27-01-2008, 08:26

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Kompletnie nie rozumiem, po co osobny zawór, otwierający dysze stałego dawkowania,
Zrozumiałeś i przestraszyłeś się tej drogi. To po kolei, w SCR o stałym masowym dawkowaniu, które jest większe niż maksymalne potrzeby występuje nadmiar czynnika regenerującego, zmniejszenie tego nadmiaru przy małym wysiłku było pomysłem JB Morissona. Podobnie w systemach ze zliczaniem wentylacji w których królem jest ACSC, podający dawkę regenerującą po zliczeniu stałej objętości wentylacji. Te konstrukcje były przetestowane do 150m na mokro i 450m w warunkach symulowanych. W tleniakach OXY-NG nie ma stałego dawkowania, tylko dźwignię do dodania tlenu do miecha oddechowego (miałem ten pomysł w końcu lat 70)
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Do przewietrzania worka odechowego, służył zawór dodawczy, czyli przycisk pokryty gumową mambranką z boku aparatu,
Do przepłukania zawór dodawczy, ale przy niskim położeniu worka oddechowego wajcha z nim spięta otwiera zawór dodający więcej tlenu, tak samo jak w M61 jest widoczna na załączonym zdjęciu, W63P miał ją dłuższą.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Pracowałem na przetłaczarkach tlenu, lecz o takiej normie (do 2% azotu) w tlenie medycznym nigdy nie słyszałem.
Tlen sprężony Medyczny PN-70/C-84910 Zawartość głównego składnika 98%. To napisz czym była smarowana przetłaczarka nie zależnie czy była ruska polska czy draegerowska.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
W inchalatorach stergo typu, oprócz butli w tlenem medycznym, często znajdowały sie małe butle z... CO2. Właśnie do wstępnego mieszania z tlenem.
Był stosowany Karbogem (tlen z domieszką CO2).

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 27-01-2008, 12:56

$$ napisał/a:
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Kompletnie nie rozumiem, po co osobny zawór, otwierający dysze stałego dawkowania,
Zrozumiałeś i przestraszyłeś się tej drogi.


Jestem pełny złych przeczuć, że właśnie zrozumiałem.
Istota dostosowywania na gotowo sprzętu, czy urzadzeń do ich docelowego przeznaczenia, polega na ograniczeniu dostępu i wpływu ludzi-matołków do konstrukcji sprzętu i wpływania na parametry pracy tych urzadzeń.
Sprzęt, nie tylko służący do oddychania, "poprawiany" przez "fachowców' uważających się za lepszych od samych stwórców tegoż sprzętu, może kogoś pozbawić życia lub co najmniej zdrowia.
Dlatego też np. coraz więcej samochodów ma zastosowane wszelkie sposoby, aby utrudnić dostęp "kowalom" do dość delikatnych i przepełnionych elektroniką podzespołów samochodu, do którego naprawy właśnie się zabrali z... pyrlikiem...
Dlatego też m/innymi wycofano się z użycia zawrów rezerwy typu dławiącego w aparatach nurkowych, bo trzeba było umieć je sprawdzać i w razie czego regulować, aby rezerwa czynnika oddechowego, była faktyczną rezerwą.
Jestem zawziętym przeciwnikiem dawania do rąk ludziom zbyt dużej możliwości wpływu na pracę aparatu oddechowego tym bardziej, że zaczynamy tutaj mówić bardziej u próbie unicestwienia społeczności nurkowej, niż o poszerzeniu możliwości aparatu oddechowego, w którym bedzie np. można całkiem odciąć stały wydatek tlenu do obiegu odechowego.
To będzie wygladało masakrycznie, gdy pan Iksiński będzie mógł sobie np. w stresie odciąć całkiem tlen do worka myśląc, że właśnie sobie go dodał...

[ Dodano: 27-01-2008, 13:03 ]

$$ napisał/a:
Ryszard Szwajcer napisał/a:
W inchalatorach stergo typu, oprócz butli w tlenem medycznym, często znajdowały sie małe butle z... CO2. Właśnie do wstępnego mieszania z tlenem.
Był stosowany Karbogem (tlen z domieszką CO2).


Nie!
Były osobne butle z tlenem i z CO2, jak pisałem wcześniej.
Mieszane były poprzez przepływomierze sprzężone w zestawie automatu.
Kurcze. Mam wrażenie, że albo gadamy o tym samym tylko zupełnie inaczej, albo gadamy o czymś zupełnie innym.

$$ - 27-01-2008, 14:03

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Jestem pełny złych przeczuć, że właśnie zrozumiałem.
Masz rację i nie masz racji. Dla większości "coś pokombinować" to droga na cmentarz, jeśli znajdą ciało.
Istnieje niewielka grupa osób którym można powiedzieć o mniej typowych rozwiązaniach, informacja o nich jest powszechnie dostępna na stronie Europejskiego Urzędu Patentowego (cała Europa, USA, Japonia).

Faktem jest przyjęcie na wyposażenie MW aparatów tlenowych nie posiadających stałego dawkowania, jedynie dawkowanie po zużyciu tlenu z miecha OXY-NG. Wymagają pracy na czystym tlenie, lecz zostawiono płukanie w trakcie nurkowania.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Dlatego też m/innymi wycofano się z użycia zawrów rezerwy typu dławiącego w aparatach nurkowych,
W 93r kupując nowe aluminiowe butle Beuchat poprosiłem o zawór rezerwy doszedł później, Siadek z (LOK i Legii Cudzoziemskiej) dałby mi i nie zawracał głowy, natomiast odbierałem od jego kolegi bardzo się obawiał czy prawidłowo zamontuję. Czarów nie było żadnych, rezerwa jak w Trialu La'Spirotechnique, różnica krzywka miała podcięcie do zablokowania na kołku w zaworze.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Nie!
Były osobne butle z tlenem i z CO2, jak pisałem wcześniej.

Mam takie butle 0,4l do CO2, lecz był też stosowany Karbogen jako gotowa mieszanina.

pozdrawiam rc

Mania - 27-01-2008, 21:41

$$ napisał/a:
Masz rację i nie masz racji.

$$ - nie potrafisz zrozumiec? Ryszard na tym nurkowala i PRACOWAL. A Ty? znasz przeciez tylko teorie.
Mania

$$ - 27-01-2008, 22:02

Mania napisał/a:
Wysłany: Dzisiaj 21:41 A Ty? znasz przeciez tylko teorie.
Na szczęście nie masz racji. A zdjęcie wapna sofnolime z kwasem octowym zrobiłem sam, wapno też osobiście zużyłem. Pomysł że nie ma potrzeby stałego dawkowania miałem w czasach używania W63P (na pewne rozwiązania wpada wiele osób, jeśli stan techniki tego wymaga) niestety wtedy jeszcze nie zgłaszałem niczego w UP. Dla "Ryszard Szwajcer" to nadal rewolucyjny pomysł, Francuzi zrobili przetestowali, Polska MW ma na wyposażeniu.

pozdrawiam rc

Ryszard Szwajcer - 27-01-2008, 23:35

$$ napisał/a:

Pomysł że nie ma potrzeby stałego dawkowania miałem w czasach używania W63P (na pewne rozwiązania wpada wiele osób, jeśli stan techniki tego wymaga) niestety wtedy jeszcze nie zgłaszałem niczego w UP. Dla "Ryszard Szwajcer" to nadal rewolucyjny pomysł,
pozdrawiam rc


Hej, hej, hej!
Myślę, że się co najmniej troszkę zagalopowałeś, jeżeli chodzi o moją osobę i moje pojmowanie rewolucyjności Twojego podejścia do sprawy.
Przypominam zatem, co odpowiedziałem na Twoje pytanie w pierwszym swoim poście w tym temacie.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
W AU9, znacznie można było zwiększyć czas ochronnego działania aparatu, zakręcając butlę tlenową i dopiero w momencie odczuwania duszności ponownie ją odkręcając a właściwie przesuwając dźwignię zaworu butli, przewietrzając co jakiś czas worek oddechowy.


Informuję zatem, że Twoje stwierdzenie o rewolucyjności tego pomysłu jest Twoją dość sporą nadinterpretacją. Podałem tutaj przykład przedłużenia czasu ochronnego pracy aparatu ucieczkowego AU9 właśnie ze względu na fakt, że często to właśnie aparaty ucieczkowe mogą się przydać na znacznie dłużej, niż przewidują to ich zakładane przez producenta parametry pracy. Aparaty ratunkowe nie mają potrzeby sztucznego przedłużania ochronnego działania, bo pracują już w zupełnie innych sytuacjach i okolicznościach.

Sam pomysł dawania zwykłym nurom możliwości zabawy stałym dawkowaniem tlenu w układzie oddechowym aż do całkowitego jego zamknięcia, jest dla mnie tak samo "rewolucyjny", jak pomysł zgłoszenia do UP pozbawienia wszystkich samochodów hamulców, bo przecież nie po to się rozpędzały, żeby hamować.

Czuję się troszkę zniesmaczony Twoimi słowami i naprawdę nie odczuwam rewolucyjności odkrycia tego, co już dawno zostało odkryte.

$$ - 28-01-2008, 08:56

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Wysłany: Wczoraj 23:35 Czuję się troszkę zniesmaczony Twoimi słowami i naprawdę nie odczuwam rewolucyjności odkrycia tego, co już dawno zostało odkryte.
Wiesz o awaryjnym sposobie postępowania, mówisz o nim. Co było celem tego tematu, zrozumienie że zwolnienie metabolizmu daje wydłużenie czasu działania.
Wiesz że trzeba zadbać o to żeby stałe dawkowanie nie zniweczyło działań, trzeba podjąć działania zapobiegawcze. Dlaczego uważasz że zastosowanie tylko wymuszonego podawania tlenu jest brzydkie ? Bo to łamie utrwalone zasady. Które wynikały z niezbyt wysokiej czystości tlenu i gromadzeniu się azotu w pętli oddechowej.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Wysłany: Wczoraj 12:56
Jestem pełny złych przeczuć, że właśnie zrozumiałem.
Zobacz datowania Twoich wypowiedzi, wnioski ?

pozdrawiam rc

[ Dodano: 28-01-2008, 10:14 ]
Przepraszam wszystkich ale nie mam podpisanych CDA czy NDA ze wszystkimi uczestnikami forum. Z tego wynikają ograniczenia treści części wypowiedzi, wiem lecz nie mogę powiedzieć, dla dobra kilku nie zrobionych zgłoszeń w UP.

Ryszard Czarnecki

Ryszard Szwajcer - 28-01-2008, 22:05

$$ napisał/a:
Dlaczego uważasz że zastosowanie tylko wymuszonego podawania tlenu jest brzydkie ?


Nie uważam tak i nigdy nie uważałem. Wręcz przeciwnie. Skoro we wszystkich aparatach tlenowych istnieje stałe dawkowanie tlenu to znaczy, że dwakowanie takie jest niezbędne.

$$ napisał/a:
...Bo to łamie utrwalone zasady. Które wynikały z niezbyt wysokiej czystości tlenu i gromadzeniu się azotu w pętli oddechowej.


Azot w obiegu oddechowym nie znajdował się tam przez zanieczyszczenie nim tlenu medycznego, tylko w aparatach starszych konstrukcji stanowił integralną część powietrza, którym częściowo był wypełniony worek oddechowy jeszcze przed użyciem aparatu. Dodatkowo azot był wprowadzany z pierwszego wydechu robionego w układ przez użytkownika. Dlatego też począwszy od aparatu W70, pętla oddechowa w momencie odkręcenia butli była przepłukiwana prawie w całości przez czysty tlen, eliminując właśnie ewntualność zbyt dużej zawartości azotu w obiegu odechowym.

$$ - 29-01-2008, 08:47

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Skoro we wszystkich aparatach tlenowych istnieje stałe dawkowanie tlenu to znaczy, że dwakowanie takie jest niezbędne.
OXY-NG nie posiada stałego dawkowania, tylko wymuszone w niskim położeniu membrany miecha oddechowego.
Ryszard Szwajcer napisał/a:
Azot w obiegu oddechowym nie znajdował się tam przez zanieczyszczenie nim tlenu medycznego, tylko w aparatach starszych konstrukcji stanowił integralną część powietrza, którym częściowo był wypełniony worek oddechowy jeszcze przed użyciem aparatu. Dodatkowo azot był wprowadzany z pierwszego wydechu robionego w układ przez użytkownika.
Cytowałem Polską Normę, to policzmy 2% z 400l tlenu w W70 (400lx2%)/100%=8l czyli w trakcie pracy jest do obiegu dorzucane 8l inertu zgodnie z obowiązującą normą państwową. Co robisz jako konstruktor zwiększasz dawkowanie tak żeby wypłukiwać inert z pętli. Obecnie nie ma tlenu gorszego niż N25 czyli teraz co najwyżej 2l azotu były by dorzucone do pętli, MW pozostawiła płukanie pętli w trakcie nurkowania.
Jeszcze mały drobiazg w W70 nie pojawi się dawka przepłukująca jeśli nie dotkniemy się zaworu dodawczego, tak jest skonstruowany mój egzemplarz reduktora.

pozdrawiam rc

Slawek Packo - 29-01-2008, 11:59

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Wręcz przeciwnie. Skoro we wszystkich aparatach tlenowych istnieje stałe dawkowanie tlenu to znaczy, że dwakowanie takie jest niezbędne.

Tu się zagalopowałeś. Istnieje wiele tleniaków nie posiadających stałego dawkowania (nie tylko OXY-NG ale też np. CODE i FROGS oraz aparaty dwuststemowe OXY-MIX i AMPHORA w konfiguracji tlenowej)

Ryszard Szwajcer - 29-01-2008, 14:15

Ano faktycznie się zagalopowałem, myśląc tylko w prostej linii o aparatach FASER-a, bo od tego się zaczeło.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group