FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

JESTEM POCZĄTKUJĄCY - Mój pierwszy raz !

Miły Maciej - 10-03-2008, 10:13
Temat postu: Mój pierwszy raz !
Pojechałem sobie wczoraj z Kolegą nad jezioro aby pierwszy raz zanurkować w suchym skafanrze.

Z początku taki trochę zczajony chodziłem, cały tydzień rozmyślałem, snułem wizje rodem z filmu grozy, że np. będę się czuł niczym koleś wpadający na basen pokryty folią celem zabezpieczenia przed liśćmi ... no i się topi, folia się zaciska i po chłopie.

Serio, tak sie naczytałem o róznych zagrożeniach związanych z sucharami, że normalnie adrenalina. Ale, że człowiek chce sie rozwijać no to naturalna koleją rzeczy chciałem w końcu zacząć nurkować w sucharze.

Ubieranie poszło mi gładko - ćwiczyło się trochę w domu :) (przez ostatni tydzień łaziłem nawet wieczorem po ciemnej ulicy bo w domu mi było za ciepło)
W końcu zanurzenie, zgodnie z radami forumowych kolegów zabrałem odpowiednią ilość balastu więc bez problemu poszedłem w toń. i .............. dopiero pod wodą się uspokoiłem, serce przestało mi tak walić, oddech się uspokoił, zimnego potu już nie czułem - odetchnąłem sobie z ulgą z automatu.

Jak już poczułem się trochę bardziej wyluzowany to zdałem sobie sprawę, że w sumie to mi nawet wygodniej niż w tej mojej pancernej piance, no i nawet taki bardziej stabilny pod wodą byłem. Pstrykałem sobie tylko a to w skrzydło a to w skafander psst pssst i luzior.
Popływałem sobie jeszcze wkoło komina, tak max do 13m, pokręciłem sobie trochę gałką na ramieniu i było mi fajnie ale po trzech kwadransach zrobiło się zimno (woda miała 3st.), a szczególnie w ręce (mokre rękawice) więc się wynurzyliśmy z Kolegą - na szcęście on też nie czuł palcy mimo suchych rekawic bo pewnie dziś bym forsował jakiś sklep żeby sobie takie kupić. Po przerwie zrobiliśmy jeszcze jednego nurka, wtedy to już taki troche kozak byłem :) ale mimo tego nie forsowałem się zbytnio, znowu jakies 45 min i odwrót.
Podsumowując - nie taki diabeł straszny ! Podobało mi się zajebiście i może następnym razem trochę sytuacji awaryjnych sobie poćwiczę.

Pozdrawiam Wszystkich i zapraszam początkujących (jak ja) i tych bardziej zaawansowanych do pisania - może ktoś miał jakieś dojmujące wrażenia związane z "pierwszym razem" :marl: :marl:

Rafal oPALUCH - 10-03-2008, 14:26

Miły Maciej napisał/a:
będę się czuł niczym koleś wpadający na basen pokryty folią celem zabezpieczenia przed liśćmi ... no i się topi, folia się zaciska i po chłopie.

No ładnie, ciekawe masz wizje:)
Miły Maciej napisał/a:
przez ostatni tydzień łaziłem nawet wieczorem po ciemnej ulicy bo w domu mi było za ciepło)

to też bardzo ciekawe :bee;
Miły Maciej napisał/a:
pokręciłem sobie trochę gałką na ramieniu i było mi fajnie

A ta gałka to pewnie zawór upustowy :????:
Miły Maciej napisał/a:
może następnym razem trochę sytuacji awaryjnych sobie poćwiczę.

Z mojej strony proponuje, zalać skafander wodą, opcji jest kilka począwszy od rozszczelnienia kryzy a skończywszy na zrobieniu nożem dziury w skafandrze :hihi-:

Pozdrawiam Rafał

jacekplacek - 10-03-2008, 15:09

A kursik u fachowca za drogi?
Miły Maciej - 10-03-2008, 15:54

jacekplacek napisał/a:
A kursik u fachowca za drogi?

Pewnie bym się jakoś wypłacił ale i tak nurkowałem z fachowcem, więc nie dość że kursik (w zasadzie dopiero początek serii instruktażowych nurkowań) to jeszcze po koleżeńsku -darmo, tylko bez plastiku na zakończenie.
Pozdrawiam !

WOJTASNUR - 11-03-2008, 00:20

jacekplacek napisał/a:
A kursik u fachowca za drogi?

daremne wyrzucanie pieniędzy (filozofii w tym nie ma to tak jak ze sznurowaniem butów), lepiej przeznaczyć tą kasę na inny bardziej wartościowy kurs lub jakiś sprzęcik :)

BitPump - 11-03-2008, 01:09

WOJTASNUR napisał/a:
daremne wyrzucanie pieniędzy (filozofii w tym nie ma to tak jak ze sznurowaniem butów), lepiej przeznaczyć tą kasę na inny bardziej wartościowy kurs lub jakiś sprzęcik


Słowo daję - mama mnie uczyła wiązać buty. Próbowałem jak mogłem sam do tego dojść swego czasu, ale dopiero ona mi pokazała jak to zrobić, pod jej okiem kilka razy wiązałem, aż się nauczyłem. Jak sam kombinowałem to mało zębów sobie wybiłem przydeptując sznurówki. :-/

~BitPump

WW - 11-03-2008, 07:31

No, ale przez pozostałe 30 wiosen trochę IQ Ci chyba przybyło :bee;
jacekplacek - 11-03-2008, 07:38

WOJTASNUR napisał/a:
filozofii w tym nie ma to tak jak ze sznurowaniem butów

I tu się mylisz:) Po kilku biegach rozsypały mi się nówki asicsy. Zaniosłem grzecznie do GO-Sport do wymiany. Opinia rzeczoznawcy była druzgocąca... Nie umiem wiązać butów!! Uszkodzenie z winy użytkownika.... Od sprzedawcy usłyszałem, że generalna polityka GO-Sport polega m. in. na NIE uznawaniu reklamacji. Ponieważ sprzedają równiez sprzęt pływacki i nurkowy... Nie muszę dodawać.

Nul - 11-03-2008, 09:18
Temat postu: Re: Mój pierwszy raz !
Miły Maciej napisał/a:

- może ktoś miał jakieś dojmujące wrażenia związane z "pierwszym razem" :marl: :marl:


A miałam, miałam :)
Mój pierwszy raz... Zaraz, o czym to ja mam pisać, aaa, już rozumiem :) No więc mój pierwszy raz na sucho :) to był jeden nurek w trakcie advance'a... Tyle że szacowne centrum nurkowe nie posiadało suchaczy w rozmiarze dla dziewczynek... Jedynie XXL... Zdjęcia tu nie zamieszczę, bo to forum dla szerokiej publiczności, ale wyglądałam kuriozalnie - zwłaszcza po ćwiczebnym napompowaniu... :) A generalnie to wisiał na mnie ten suchy jako wór pokutny, o szczelności kryzy/manszet można było zapomnieć, po kilkunastu minutach w środku było sporo wody... Nie będę się moze wypowiadać na temat bezpieczeństwa... W każdym razie spuścić powietrza samodzielnie z tego nie mogłam... A ponieważ nie był to kurs suchego, to i instruktor mi jakos za dużo przed nurem nie wytłumaczył, po prostu kazał się ubrać i zanurkować... W tek iks-iks-elce... Dobrze, że kolega cosik pokazał... hmmm... noo, pokazał, jak co nieco obsługiwać :)

A na kurs potem poszłam - już do innego instruktora... I wtedy już mieli damskie wersje ubranek, więc wszystko było OK.

A potem kupiłam pierwszego suchacza i darzę go do dziś miłością wzajemną - naprawdę się odwdzięcza za uczucie :) Jeśli go proszę, żeby wytrzymały mu na przykład manszety jeszcze do konkretnego dnia, to wytrzymują i pękają dopiero po ostatnim na danym wyjeździe nurku. Niestety nie sprawdziło się to w przypadku kryzy na innym wyjeździe, ale chyba dlatego, ze do niej tak czule nie przemawiałam... :)

Jest coś w tym, że ta miłość do pierwszego... suchacza... jest taka wyjątkowa :)
Pzdr,
N.

WW - 11-03-2008, 09:33
Temat postu: Re: Mój pierwszy raz !
Nul napisał/a:
Miły Maciej napisał/a:

- może ktoś miał jakieś dojmujące wrażenia związane z "pierwszym razem" :marl: :marl:


A miałam, miałam :)
Mój pierwszy raz... Zaraz, o czym to ja mam pisać, aaa, już rozumiem :)


Chyba wybrałem niewłaściwą grupę. :plemn: :bee;

Miły Maciej - 11-03-2008, 16:45

Cytat:
A potem kupiłam pierwszego suchacza i darzę go do dziś miłością wzajemną


No ja też się chyba w nim zakochałem, mimo tego że to "on" (skafander) - mam nadzieję że wybaczycie mi ten przejaw europejskości :tak: ale to fakt - lubię z nim obcować :)

Nul - 12-03-2008, 19:58
Temat postu: Re: Mój pierwszy raz !
WW napisał/a:


Chyba wybrałem niewłaściwą grupę. :plemn: :bee;


WW, bo będę miała zmarszczki na pysku! :) I mi maska podcieknie...

Miły Maciej - dzięki za zrozumienie :)
Pzdr,
N.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group