FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - Kompresja dżdżownic i takie tam...

Miłosz - 20-08-2003, 00:23
Temat postu: Kompresja dżdżownic i takie tam...
Witam,

Właśnie wróciłem z nurków, na których umilałem sobie czas zbieraniem śmieci i zabawami z rybami.
Śmieci w kownatkach można zbierać na różne sposoby, m.in. pompować te, które dadzą się pompować i wysyłać w kosmos (czyli na powierzchnię), gdzie wiatr zwiewa je do pomostu przy bazie, a tam się je wybiera. Dziś wysłaliśmy tak z Barbarett także stary kalosz. I dopłynął.
Ale ja nie o tym. Wiadomo, że ryby można traktować u nas różnorako. Szczupaki dadzą się podchodzić, śpiące okonie też. Kijkiem można je nawet podnieść i się nie orientują. Od kilku tygodni chodzi mi jednak po głowie plan szatański, a dzisiaj mi się znów przypomniał.
Znalazłem sobie pod wodą mały kijek - chyba nawet kawałek trzciny i z nim płynę. Płytko - 2,5m - koniec nurkowania. Nagle widzę okonia. Uciekł, ale nie daleko. Kątem oka cały czas go widzę. Filuje na ten mój kijek, przepłynął z prawej na lewą, ale wciąż w polu widzenia. Macham kijkiem delikatnie, a ten cwaniak z daleka. Wierci się, kręci... Widać syndrom wiejskiej dziewczyny ("i chciała bym, i boję się"). Ja staję i przestaję oddychać, żeby go nie płoszyć. Skubany podpłynął przyjrzał się i ugryzł kijek, a potem zdegustowany odpłynął.
Hmmm... Czytając temat już pewnie się domyślacie o czym myślę. Czy próbowaliście karmić w Polsce ryby? Na przykład zapakować w torebkę ciśnieniowo (właściwie same się zapakują) parę dżdżownic i zabrać pod wodę? Ponoć w Kulce był kiedyś okoń, który dawał się karmić racicznicami. A w ogóle jakie macie doświadczenia z karmieniem zwierząt pod wodą?
To całkiem fajne, póki bezpieczne, oczywiście...

Pozdrówko,
Nishigoi

Kuba - 20-08-2003, 08:12

ja proponuje bys sie wczesniej wybral do komory i sprawdzil jak dzdzownice reagujka na zmiany cisnienia...wiesz - moze tego nie lubia :lol:

a na serio, sam nie karmie, ale slyszalem ze rybki czasem na to pozwalaja (vide znany przyklad Napoleonow karmionych jajkami na twardo - z tego powody podobno sporo nurkow majacych do jacketu przyczepione pileczki golfowe mialo pod woda fajne niespodziewanki)
:cool:


Kuba

Mania - 20-08-2003, 08:44

I znowu muszę sie odezwac jako zwariowany ekolog.
ZWIERZĄT WODNYCH KARMIĆ NIE WOLNO!!!!!
Ani jajkami na twardo, ani dżdżownicami, ani chlebem, ani w ogóle. Powód jest prosty - w ten sposób ryby traca swoje naturalne umiejetności zdobywania pozywienia, zdają się wyłącznie na człowieka - to niestamowite jak szybko się przestawiają - i nastepnie po prostu giną z głodu jesli tego karmiącego człowieka zabraknie. Oczywiście mówię o naturalnym środowisku, nie o stawach czy jeziorach hodowlanych.
Tak więc jesli chcecie wyrzadzić im krzywdę to prosze bardzo - możecie karmić. Ale jeśli nie chcecie ich krzywdzić - to niech was reka Boska broni przed tego rodzaju zabawami!!!!!!
Mania

Fantomas - 20-08-2003, 10:23

zanim zdążą zejść z głodu, zapewne skuszą sie na przynętę i skończą na patelni...
Pedro - 20-08-2003, 13:02

Mania napisał/a:

ZWIERZĄT WODNYCH KARMIĆ NIE WOLNO!!!!!

Mania


Żadnych dziko żyjących zwierząt nie wolno karmić ani dotykać.... ale ja karmiłem miętusy na Hańczy chlebem, a potem jednego złapałem w rękę. Póki byłem pod wodą to nie zdechł. Z kolei w Chorwacji karmiliśmy takie wredne paskowane rybki jakimś mułem tarmosząc dno, a one to wykorzystywały wyłapując ryjami jakieś niewiadomo co z tej papki...
Z niczym nie należy przeginać, a karmienie, to nie zawsze podawanie żarcia na widelcu. Właściwie, wędkarstwo to też karmienie rybek, a różnica między podsuwaniem okoniowi dżdżownicy przez nurka i wędkarza polega na tym, że wędkarz oferuje im oprócz robaczka haczyk w specjalnej promocji gratis... a nurek kończy na robaczku.
Maniu, Maniu, ekologiczne wariactwo też powinno mieć swoje granice. Leczyć też zwierząt nie wolno, niech słabe wyzdychają, bo inaczej naruszamy równowagę.... i osłabiamy gatunek...
Buźka,

Zboj - 20-08-2003, 19:34

Pedro napisał/a:
.... ale ja karmiłem miętusy na Hańczy chlebem, a potem jednego złapałem w rękę. Póki byłem pod wodą to nie zdechł.


Baaaarrrrdddzzzo mi się podoba: Póki byłem pod wodą nie zdechł :evil:

Rybki są pokryte ochronnym śluzem. Łapiąc je usuwamy ten śluz i możemy powodować łatwiejsze zarażenie pasożytami doprowadzając do śmierci (lub życia) rybki w męczarniach.

Chcesz miętusa potrzymać :?: Kup Tik-Taki :!:

Pedro - 20-08-2003, 20:42

Zboj napisał/a:
Baaaarrrrdddzzzo mi się podoba: Póki byłem pod wodą nie zdechł :evil:

Rybki są pokryte ochronnym śluzem. Łapiąc je usuwamy ten śluz i możemy powodować łatwiejsze zarażenie pasożytami doprowadzając do śmierci (lub życia) rybki w męczarniach.

Chcesz miętusa potrzymać :?: Kup Tik-Taki :!:


W pełni rozumiem Twoje oburzenie, ale dla wyjaśnienia napiszę Ci chłopie, że nie planowałem złapania miętusa w rękę. Siedziałem pod wodą z dwójką nurków, była lekka nuda i w ramach zabawy udawałem, że chcę go złapać ... gwarantuję Ci, że byłem mocno zdziwiony kiedy robiąc ręką gwałtowny ruch w jego kierunku i udając, że niby go łapię.... po prostu go złapałem... nie ruszył się nawet za bardzo leń. Puściłem go od razu i leniwie odpłynął.
Niemniej jednak nie uważam się za mordercę miętusów i też wolę tik-taki.

Jednak wg Twojej teorii złapanie ryby na haczyk (np. niewymiarowej lub bedącej pod ochroną) i wyrzucenie jej ponownie do wody, to morderstwo iście przebiegłe i okrutne... skazanie ryby na mękę powolnej śmierci... a jakoś nie słyszałem oburzenia na takie zachowanie w środowisku wędkarzy.
Powoli zaczynamy być świętsi od Papieża...

Żeby się jeszcze pogrążyć napiszę, że kiedyś w czasie nocnego nurkowania okoń-wariat wpadł mi pod jacket i zaczął tak telepać ogonem, że myślałem, że dostałem palpitacji i serce mi tak wali... zatem to już druga ryba na moim sumieniu bo w jakimś sensie ją dotykałem.
Wędkowaniem się nie param a i z kuszą też nie poluję, a te dwie rybki legną mi na sumieniu na resztę życia...Mam tylko nadzieję, nie jest to wynik zaliczający mnie do seryjnych morderców pogłowia zwierząt wodnych śródlądowych wód polskich i nie zostanę moralnie zlinczowany przez środowisko... ;)
Może jakimś ratunkiem dla mojego image'u będzie wyznanie, że kiedyś uczestniczyłem w wycinaniu dorsza z porwanej sieci zaczepionej o wrak... tylko, że jego też cholera dotykałem...

Tym niemniej, jak napisałem dzięki za Twoją uwagę. Masz rację z "nie dotykaniem" ryb, czasem to jednak silniejsze od nas... w końcu jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do błędu. Ja się kajam i prochem głowę posypuję.
Pozdrawiam,

kill - 20-08-2003, 23:34

Chcesz miętusa potrzymać :?: Kup Tik-Taki :!:


:evil: juz raz odpisalam na ta wiadomosc :???: ubawila mnie do lez i gdzie sie ulicha podziala??????

nuras5 - 21-08-2003, 07:27

Pedro - postaram się uspokoić Twoje sumienie- chyba nie zamordowałeś tej rybki. :-D
Warstwę śluzu uszkodzisz chwytając SUCHĄ ręką i wtedy rzeczywiście może zaatakować ją później pleśniawka, ale pod wodą raczej suchej ręki nie miałeś, więc śpij spkojnie - Twój Tik-tak żyje :lol:

Pedro - 21-08-2003, 08:36

nuras5 napisał/a:

Warstwę śluzu uszkodzisz chwytając SUCHĄ ręką i wtedy rzeczywiście może zaatakować ją później pleśniawka, ale pod wodą raczej suchej ręki nie miałeś, więc śpij spkojnie - Twój Tik-tak żyje :lol:


Uffffff....... moja ręka była nie tylko mokra, ale i w rękawiczce... Bogu dzięki.
Ty wiesz jak człowieka uspokoić ;)
Pozdrawiam,

lobster - 21-08-2003, 08:41

Pedro napisał/a:

Uffffff....... moja ręka była nie tylko mokra, ale i w rękawiczce...


A fe. do rybki? .. z mokra reka? obrzydliwosc :P

Misteres - 26-08-2003, 16:33

Kuba napisał/a:
ja proponuje bys sie wczesniej wybral do komory i sprawdzil jak dzdzownice reagujka na zmiany cisnienia...wiesz - moze tego nie lubia :lol:


Mogło by być ciekawie. Nie próbowałem z dżdżownicami, ale zdarzyło mi się widzieć muchę :bat: w komorze niskich ciśnień (odwrotnie niż te nurkowe). Przy ciśnieniu odpowiadającym wysokości 6 tys. metrów pracowicie przemierzała przestrzeń komory. Mimo tego, iż włożyła w tę czynność całe serce przemieszczała się tyci, tyci... A po cofnięciu jej za nóżkę o 30 cm ponownie pracowicie parła do przodu. Pokonanie tej odległości zajmowało jej ładnych kilkanaście sekund. I tak bez końca. :bigg:
Przyznaję, pachnie sadyzmem, ale nie przepadam za tymi stworzeniami. :evil:
Mimo tego iż latają. :-D
------------------------------

:wave:
Pozdrawiam skruszenie nieco.
Misteres


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group