| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
REBREATHERY - Epizod z otwartym solonoidem
TomekR - 28-08-2009, 20:36 Temat postu: Epizod z otwartym solonoidem Wczoraj wybralem sie z moja zona do Salem, Mass. - wiadomo ciagnie ja do "swoich" .
Postanowilem urozmaicic wyjazd malym nurkowaniem w uroczej zatoczce na Cape Ann. Pozostawiwszy wiec moja lepsza polowe na plazy, zanurzylem sie w wodach oceanu. Podazalem w kierunku ujscia zatoki, wzdluz skalnej sciany. Widocznosc 8-10 metrow, temp 16 stopni do 10 metrow(10C na 25 metrach) - bardzo przyjemnie.
Ogladam wiec sobie rybki: stripped sea bass, rock fish'e, fladry, kilka malych plaszczek, a nawet jeden maly dog fish, a takze bezkregowce: homary(w tym dwie lobzile o szczypcach wiekszych niz moje dlonie), kraby, jeze, ksiezycowe slimaki, sanddollarki itp. Nagle niespodziwanie zaczynam dostawac dodatnie plywalnosci. Rzut oka na wyswietlacz: 1.89ppO2. Plukam petle i obserwuje wskazania sensorow. Za chwile ppO2 znowu rosnie. Zamykam wiec zawor butli z tlenem i obserwuje jak wskazowka manometru spada szybko do zera. Dwie mozliwosci: albo manualny zawor dodawczy tlenu (juz to kiedys przerabialem) albo solenoid. Odpinam wiec szybkozlaczke zaworu manualnego, obnizam set point, a nastepnie otwieram na chwile zawor butli z tlenem. Wyraznie slysze przeplyw gazu i to nie typowy krotki, dyskretny 'tsssyyt' zdrowego solenoidu, ale ciagly i wyrazny wyciek. Wskazowka manometru spada szybko do zera. Zawracam wiec w strone plazy i reszte nurkowania(ok 25 min) dodaje tlen kontrolujac zawor butli - co jakis czas, lekko odkrecajac zawor, na okolo 1-2 sekundy.
Dzisiaj, po rozebraniu solenoidu, znalazlem w nim kilka drobin, o srednicy mniejszej niz typowe ziarna morskiego piasku - brak rdzy. Po przedmuchaniu i zlozeniu, wszystko dziala OK.
Zastanawiam sie nad zamontowaniem, przed solenoidem, filtra, ktory min. polecali Paco i Zaba.
Zastanawiam sie takze, nad zamontowaniem zaworu odcinajacego na linii solenoidu, ktory umozliwial by izolacje uszkodzonego solenoidu i wykorzystanie manualnego zaworu dodawczego do kontroli ppO2 w takiej sytuacji - kontrola zaworem butlowym, choc absolutnie wykonanalna, jest zdecydowanie bardziej uciazliwa - szczegolnie w dluzszym odcinku czasu.
pzdr
Tomek
styx - 29-08-2009, 09:50
Tomek, nie masz żadnego dzynksa który wrzeszczy przy przekroczeniu pewnego poziomu PPO2 ?
TomekR - 29-08-2009, 15:52
| styx napisał/a: | | Tomek, nie masz żadnego dzynksa który wrzeszczy przy przekroczeniu pewnego poziomu PPO2 ? |
Nic audio, wizualnie mam przed maska HUD(Heads Up Display) - zielona dioda przestaje migac i wlacza sie na stale powyzej 1.8 ppO2. Tyle tylko, ze przy otwartym na full wtrysku, okres czasu w ktorym cisnienie parcjalne tlenu rosnie, pomiedzy zalozonym set pointem( np 1.2) a niebezpiecznym 1.8, jest bardzo krotki.
pzdr
Tomek
hubert68 - 30-08-2009, 14:30
Tomek pamiętasz naszą rozmowę na targach w NY? Właśnie to co napisałeś mnie osobiście nie skłania do zapoznania się bliżej z CCR-em. Pomimo tego, że CCR-y stanowią zapewne pszyszłość nurkowania, to na dzień dzisiejszy są bezpieczne tylko dla naprawdę doskonałych nurków.
TomekR - 30-08-2009, 17:33
| hubert68 napisał/a: | | Tomek pamiętasz naszą rozmowę na targach w NY? |
'Przed', czy 'po' pobycie w 'Hoolighans'?
| hubert68 napisał/a: | | Właśnie to co napisałeś mnie osobiście nie skłania do zapoznania się bliżej z CCR-em. |
Nurkowe portale pelne sa dywagacji na temat porownania bezpieczenstwa obiegow zamknietych i otwartych - nie sadze bysmy tu cos nowego wniesli.
Jezeli natomiast chodzi Ci tylko o ten konkretny epizod, to rozwiazanie jest proste: mCCR.
Nie ma solenoidu - nie ma problemu. Ja, swiadomie wybralem opcje eCCR, godzac sie na tego typu ryzyko.
| hubert68 napisał/a: | | Pomimo tego, że CCR-y stanowią zapewne pszyszłość nurkowania, to na dzień dzisiejszy są bezpieczne tylko dla naprawdę doskonałych nurków. |
Doskonalych - absolutnie nie! Takich, moim zdaniem, nie ma, a Ci ktorzy sie za takich uwazaj, sa pierwszymi kandydatami do tego by tragicznie zakonczyc swoja nurkowa kariere. 'Complacency kills! ' - samozadowolenie zabija.
Bez watpienia, pilotowanie rebreatherow wymaga znacznie wiecej samodyscypliny niz obieg otwarty - awarie na obiegach zamknietych nie manifestuja sie w bardzo oczywisty sposob. Jezeli odlozymy na bok, problemy typu "buum"( rozszczelniony oring, pekniety waz, itp - awarie potencjalne dla obu systemow) to jedyny "problem gazowy" na obiegach otwartych mozemy wykreowac sami, poprzez zly/omylkowy dobor mieszanki na powierzchni lub pod woda. Rb, w sensie stricte, sa mieszalkami, w sposob ciagly mieszajacymi nam optymalny mix. Kiedy z maszynka dzieje sie cos nie tak i "postanawia" wybeltac nam letalny cocktail, rola pilota urzadzenia jest wychwycic ten moment i wlasciwie zareagowac. "Zawsze znaj swoje ppO2" - to pierwsze przykazanie nurka CCR.
Wspolczesne mieszankowe CCR to naprawde dobre urzadzenia do eksploracji swiata podwodnego, ale zwiekszone mozliwosci niosa ze soba komplikacje technologiczne i wymagaja od uzytkownika wiekszej "kultury technicznej". Podobnie jak Ty cwiczysz np valve drill'e, nurkowie CCR nauczani sa reakcji na sytuacje 'otwarty solenoid'.
Instruktorzy podkreslaja, ze jezeli nurkujesz wystarczajaco duzo, pytanie jest nie "czy", ale "kiedy", taka sytuacja zaistnieje.
Napisalem ten post, nie po to, zeby zniechecac kogos do obiegow zamknietych, ale by przestrzec przed falszywym poczuciem bezpieczenstwa. Po kilkuset bez problemowych godzinach na rb, latwo poczuc samozadowolenie, a "samozadowolenie zabija!".
Dla mnie osobiscie, epizod ten, oprocz ewentualnych zmian hardware'owych(vide pierwszy post), uswiadomil, ze jeszcze baczniej musze sledzic wskazania sensorow. Slowem: wiecej samodyscypliny!
pzdr
Tomek
mgala - 31-08-2009, 13:04
tak czy siak gratulacje za zdanie egzaminu. wygląda na to, że uciekłeś przed grim reaper.
dla mnie płyną z tego dwa wnioski:
- mccr dla doświadczonego nurka
- każdy ccr daje mnóstwo scenariuszy ratunkowych.
czy myślisz że piasek dostał się z butli, czy raczej od pętli?
TomekR - 31-08-2009, 15:34
| mgala napisał/a: | dla mnie płyną z tego dwa wnioski:
- mccr dla doświadczonego nurka |
Akurat z tym wnioskiem nie latwo mnie sie zgodzic. Debat n/t: 'eCCR kontra mCCR' bylo tez bez liku - ja w dalszym ciagu obstaje przy swoim wyborze: eCCR.
Natomiast zastanawiam sie, czy moznaby bylo zmodyfikowac system ostrzegawczy.
Np. podpiac kabelki pomiedzy grzybek i gniazdo solenoidu sygnalizujac stan otwarty wczesniej niz zareaguja sensory - z drugiej strony jakiekolwiek zanieczyszczenia materialami o wlasciwosciach przewodzacych, zamykaly by obwod, dajac falszywy obraz.
| mgala napisał/a: | | czy myślisz że piasek dostał się z butli, czy raczej od pętli? |
Trudno mnie sobie wyobrazic mozliwosc zassania nieczystosci z petli, niejako przeciwbieznie do kierunku przeplywu tlenu. Butla niewatpliwie moze stanowic zrodlo(standartowy filter na pierwszym stopniu niekoniecznie wylapie wszystkie nieczystosci).
Moim 'glownym podejzanym' jest szybkozlaczka swagelock na glowicy - nietrudno wyobrazic sobie, ze ziarnko piasku dostaje sie do gniazda, bezposrednio lub przeniesione na 'meskiej' czesci szybkozlaczki i nastepnie wspolbieznie( z O2) wepchniete zostaje do solenoidu.
I jeszce jedno spostrzezenie: w normalnych warunkach, kiedy solenoid wykonuje wtrysk, jest on cichy, aczkolwiek wyraznie slyszalny. Naturalne wiec, moje ekspektacje sytuacji z otwartym solenoidem, byly takie, ze bede wyraznie slyszal przedluzony wtrysk. Tymczasem jednolity i znacznie mniej intensywny dzwiek przeplywajacego gazu, "ukryl sie" w tle innych dzwiekow. Dopiero, gdy rozpoznalem problem zwiekszonego ppO2, zamknelem i powtornie otworzylem zawor butli, dopiero wtedy, niejako oczekujac nan, uslyszalem wyraznie przeplyw gazu.
pzdr
Tomek
|
|