| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
FORUM OGÓLNE - Polowanie na "Frankena" - czy płetwonurkowie okra
ocn - 22-09-2003, 09:48 Temat postu: Polowanie na "Frankena" - czy płetwonurkowie okra Z dzisiejszej prasy
http://www1.gazeta.pl/tro...12,1683160.html
"...Straż graniczna wykryła na pokładzie jachtu "Heliox" przedmioty, które mogły zostać wydobyte z wraku. Jachtem wracali płetwonurkowie, którzy uczestniczyli w wyprawie na "Frankena" zatopionego w czasie ostatniej wojny..."
ocn
Kuba - 22-09-2003, 11:04
wrzuce calosc, by nie trzeba bylo ganiac po linkach...sprawa jest nad wyraz interesujaca
Kuba
********************
Polowanie na "Frankena" - czy płetwonurkowie okradli wrak?
Dorota Mikłaszewicz, Bartosz Gondek 21-09-2003, ostatnia aktualizacja 21-09-2003 20:23
Straż graniczna wykryła na pokładzie jachtu "Heliox" przedmioty, które mogły zostać wydobyte z wraku. Jachtem wracali płetwonurkowie, którzy uczestniczyli w wyprawie na "Frankena" zatopionego w czasie ostatniej wojny.
Grupa płetwonurków wyruszyła z Helu na wrak "Frankena", który spoczywa w odległości około 6 mil od półwyspu. Na wracających z nurkowania czekali w ostatni czwartek funkcjonariusze Straży Granicznej i bosmanatu portu w Helu.
- Na pokładzie jachtu znaleźliśmy przedmioty z metali kolorowych, pokryte jeszcze organizmami morskimi, których wygląd wskazywał na pochodzenie z wraku - mówi Henryk Koszka z Urzędu Morskiego w Gdyni. Kontrola odbyła się z inicjatywy urzędu. - Były to m.in. dwa mosiężne iluminatory okrętowe (bulaje), pokrywa na iluminatory oraz różne elementy instalacji hydraulicznych i chłodniczych.
Przedmioty z wraku nie powinny się znaleźć w ładowni "Helioksa". Polskie przepisy mówią bowiem, że płetwonurek nie może naruszyć konstrukcji wraku ani ładunku bez uzyskania wcześniejszej zgody urzędu morskiego. Urząd prowadzi właśnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.
- Tych rzeczy nie wydobyto z "Frankena" - twierdzi Miłosz Białkowski, armator jachtu, który uczestniczył w wyprawie jako członek załogi. - Moi współpracownicy twierdzą, że wydobyto je w czasie poprzedniego nurkowania w okolicach falochronu Marynarki Wojennej, na tzw. Alei Quo Vadis, [swoisty poligon szkoleniowy dla płetwonurków, urządzony przez jedną z helskich szkół nurkowania - red.]. - A bulaj jeden z moich kolegów przywiózł z Trójmiasta. Mówi, że kupił go na jarmarku dominikańskim.
Sprawa jest wyjaśniana, tymczasem w środowisku nurków wrze. Wielu twierdzi, że sprawa jest efektem bezpardonowej walki o rynek, między szkołami i bazami nurkowymi, które działają na Helu. Stawką są pieniądze.
- Naruszający przepisy podlega karze pieniężnej do 42 tys. złotych - mówi Koszka.
"Franken" to duży transportowiec o wyporności 22 tysięcy ton i długości ponad 175 metrów. Budowano go aż sześć lat. Stępkę położono w 1937 roku w niemieckiej stoczni Deutsche Werke w Kilonii, budowę zakończono zaś w 1943 roku w Kopenhadze. Statek należał do bardzo ciekawego typu jednostek zaopatrzeniowych Kriegsmarine. To właśnie one uzupełniały niemieckim jednostkom korsarskim paliwo, amunicję i zaopatrzenie. "Franken" dysponował dużym zasięgiem - ponad 12 000 mil przy szybkości 15 węzłów. Maksymalnie mógł rozwinąć ponad 20 węzłów. Jego uzbrojenie zbliżone było do krążowników pomocniczych - w trzy działa 150 mm i sześć działek przeciwlotniczych kalibru 20 i 37 mm. Pomysł na zbudowanie takich jednostek powstał w latach trzydziestych, kiedy okazało się, że w warunkach bojowych ciężkie jednostki niemieckie miały zbyt małą autonomię pływania. Kilka ocalałych jednostek tego typu było po wojnie używanych przez marynarki wojenne Wielkiej Brytanii i USA. "Franken" nie doczekał końca wojny. Operując na Bałtyku, współpracował z krążownikiem "Prinz Eugen". Został zbombardowany 8 kwietnia 1945 roku przez rosyjskie samoloty koło helu. Przełamał się na dwie części i zatonął.
Misteres - 22-09-2003, 11:47
Być może faktycznie jest to element walki o rynek, ale fakt pozostaje faktem. Okradanie wraków jest nielegalne. Dyskutowaliśmy na ten temat wiele razy.
Osobiście nie uważam za nic złego poinformowanie odpowiednich służb o dokonaniu przestępstwa. Wielu z Was, braci nurkowa, może się zbulwersować czytając te słowa, ale może slończmy wreszcie z tezą "kto nie pije ten kapuje". Złodziej zawsze jest złodziejem bez względu na filozofię dorabianą do swego złodziejstwa, czy tzw. małą szkodliwość społeczną czynu. Kupowanie kradzionych przedmiotów to, o ilę się nie mylę, paserstwo. Również karane.
Potraktujmy nurkowanie jak zwiedzanie muzeum, lub spacer po parku narodowym. Wtedy wszystkie reguły staną się jasne.
-----------------------------
Pozdrawiam.
Misteres
kijanek - 22-09-2003, 19:14
Popieram ten rodzaj "walki o rynek". Sam z przyjemnością zadzwonię po Straż Ganiczną jeżeli zdarzy mi się nurkować z kimś, kto będzie kradł "fanty" z wraków.
Pedro - 23-09-2003, 14:13
Czyli uważacie, że z wraku nie wolno nikomu nic brać? Pytam żeby to lepiej zrozumieć. Może moje zdanie nie będzie popularne, ale do końca się z Wami nie zgodzę. Wielu nurków nurkuje właśnie w poszukiwaniu "skarbów". Nie mówię tu o cięciu czy rozwalaniu wraków, ale o rzeczach, które luźno "walają" się na dnie. Jeśli nikt ich nie weźmie, to po prostu sobie w imię dobra społecznego zgniją, zasypie je piasek czy muł, lub zabierze je w cholerę prąd. A to się wtedy ich naoglądamy!
Dlaczego zawsze musimy być świętsi od papieża?
Może czasem warto spróbować zachować umiar i zdrowy rozsądek? Także w ferowaniu wyroków i osądach. No, ale ja miałem kiedyś kilka pocisków z Wichra więc jestem złodziejem, a w najlepszym przypadku paserem (pod warunkiem udowodnienia udziału w Jarmarku Dominikańskim) więc może nie mam prawa się wypowiadać.
Pozdrowionka,
DrOzda - 23-09-2003, 17:00
Pedro
Problem polega na tym że jeżeli tak postępowałby każdy to za chwilę na dnie nie byłoby czego oglądać choćby rzeczonej amunicji z Wichra.
t0m1 - 23-09-2003, 23:42
Na wiekszosci plytkich wrakow i tak juz nie ma co ogladac, a ludzie i tak na nie nurkuja, ciekawe dlaczego???
Najciekawsze skarby i tak sa wewnatrz wraku, ciekawe ilu nurkow wchodzi do srodka wrakow???
I ciekawe ilu nurkow poplynie nurkowac na Frankena??? Dla nie wtajemniczonych... lezy on na 70m. W Baltyku to sporo, Goya lezy na podobnej glebokosci. Fajnie byloby miec pamiatke z takiej podrozy.
A co do prawa... to w naszym kraju jest ono wielce nie doskonale. Juz samo to, ze wrak jest wlasnoscia skarbu panstwa jest "lekko watpliwe". Wrak nalezal do armatora, a za strate zaplacila ubezpieczalnia i to raczej jej nalezy sie prawo do wraku.
A i jeszcze taki drobiazg... czy ja zabierajac z wrakow pikery tez jestem zlodziejem??? Przeciez wczesniej nalezaly one do wedkarzy... i tak ladnie sie blyszcza na takim obrosnietym, osieciowanym wraku
lobster - 24-09-2003, 00:19
| t0m1 napisał/a: |
A i jeszcze taki drobiazg... czy ja zabierajac z wrakow pikery tez jestem zlodziejem??? |
Nie ruszac!! Pikery stanowia wazne zrodlo dochodow skarbu panstwa. Zabierajac pikery powiekszasz dziure budzetowa.
WolfEeel - 24-09-2003, 03:10
Panowie, może ja się wtrącę do tej dyskusji. U mnie w Ontario wygląda to tak, że wraki które uznawane są za pamiątki historyczne (prawie wszystkie) są objęte ochroną prawną i nie wolno z nich nic wyciągać.
W razie odkrycia nowego wraku odkrywca musi uzyskać pozwolenie na eksploatację wraku. Jak to wygląda w praktyce?
Z wraków nikt na czarterowych łodziach nic nie wydłubie bo wiąże się to nie tylko z podbiciem oka przez kapitana, który w razie kontroli przez policje może stracić swoją łajbę (na skarb państwa, bo u nas też są dziury w budżecie ), ale z uzyskaniem opinii hieny cmentarnej.
Więc gdy na przykład zjawiają sie u nas nurasy z New Jersey to nie mogą się nadziwić że na wraku są np. narzędzia z przed stu lat.
Ale wszystko nie jest aż takie różowe. Obecnie weterani, którzy w latach siedemdziesiątych czy nawet wcześniej ograbiali wraki z wszystkiego co się dało, teraz zażarcie je chronią
Np. co roku w Milwaukee odbywa się konferencja poświęcona wrakom z Wielkich Jezior www.ghost-ships.org
W czasie prelekcji panowie którzy wypowiadają kazania na temat ochrony wraków swego czasu przywozili "pamiątki" jakie wydłubali z wraków.
Trwało to dotąd, aż któryś z uczestników spytał się kiedy mają zamiar zwrócić to co wyciągneli. i skończyło się wystawianie eksponatów.
Misteres - 26-09-2003, 01:09
| WolfEeel napisał/a: | | W czasie prelekcji panowie którzy wypowiadają kazania na temat ochrony wraków swego czasu przywozili "pamiątki" jakie wydłubali z wraków. |
Ha, lepiej późno, niż wcale. Aczkolwiek konsekwencja i ciąg przyczynowo-skutkowy trochę szczękę obniżają.
A tak na marginesie, groźba kapitańskiego strzału w paszczę może przemówić do rozsądku znacznie lepiej niż niejeden zapis prawny. Może by tak i u nas... ?
----------------------------
Pozdrawiam bezsennie.
Misteres
|
|