FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

OPOWIADANIA NURKOWE - Panika w przyboju

wredna_ruda - 16-11-2009, 14:57
Temat postu: Panika w przyboju
No, moze to nie byla taka podrecznikowa ze zrywaniem maski z pyszczydla, wierzgajacymi konczynami i blednym wzrokiem, ale jednak...
A myslalam, ze takiej zimnokrwistej kreaturze jak ja to sie przydarzyc nie moze.
Ale po kolei:
Miejsce: Lloret de Mar, Costa Brava.
Czas: polowa listopada.
Poniewaz bylo to nasze pierwsze nurkowanie w morzu, wiec chcielismy cos latwego: plytko (do 10m) i wejscie z plazy. Jak sie okazalo, to ostatnie dla takiej zieleniny jak ja nie konicznie musi byc proste.
Zaczelam dobrze, bo obserwujac i nasladujac naszego przewodnika Rona. Chwycilam pletwy w lapy i podreptalam za fale przyboju, zeby tam je zalozyc. Niestety jeziornym zwyczajem w paszy mialam fajke i jak fale zaczely mnie obracac na rozne strony, to sie zachlysnelam i zamiast zamienic fajke na automat postanowilam wrocic na plycizne i tam na siedzaco przywdziac pletewki. Jak sadze wiekszosc z Was juz sie domysla co bylo dalej :ping: Mozna to porownac chyba tylko do wpadniecia do pralki. Jakims nadludzkim wysilkiem udalo mi sie nawet jedna zalozyc, ale po chwili dalam za wygrana i z druga w dloni, zziajana, podplynelam do przewodnika. Oczywiscie aparatu jeszcze nie uzylam, mimo napomkniec Rona, bo aparat mialam przelozony pod ramieniem (idiotka!) i jak probowalam go wsadzic to ciagnal w swoja strone, wiec w miedzyczasie opilam sie kilkakrotnie slonej wody. Do tego dostalam zadyszki z wysilku i chcialam NATYCHMIAST wyjsc z wody. Na szczescie nasz przewodnik na to nie pozwolil, uspokoil mnie i sam zalozyl mi druga pletwe. Jak juz sie zorientowalam co jest nie tak z aparatem i poprawilam jego ulozenie, zeszlismy na jakies 1,5m, abym tam uspokoila juz do konca oddech i dopiero ruszylismy na wspaniala wycieczke.
Podsumowujac: panika jest stworzeniem podstepnym i oslizlym i nikomu nie zycze spotkania z nia. Po drugie: nie nalezy zapominac co w madrych ksiazkach jest napisane (na kursie oczywiscie bylo o technice wchodzenia w przyboju). Po trzecie: zycze wszystkim takich profesjonalnych, opanowanych przewodnikow jak Ron.
Pozdrawiam wszystkich ktorzy ucza sie na cudzych bledach, a nie jak ta sierota (czyli ja) na swoich.

nuras5 - 17-11-2009, 12:38

Fantastyczne opowiadanko- i gratuluję odwagi i szczerości- bardzo rzadka cecha na forum, gdzie z reguły występują"zawodowcy". :ok2:
julietta - 17-11-2009, 13:20

nic się nie martw nie jesteś jedyna , która uczy się na swoich błędach :ok2: A tak nawiasem mówiąc to wchodzenie w przyboju będziesz miała teraz opanowane do perfekcji :ping: - ja też nieomal się nie utopiłam w 2 metrach wody i pewne procedury będę pamiętać bardzzzo dokładnie....pozdrawiam
wredna_ruda - 17-11-2009, 14:44

Dzieki za mile slowa. :cmoook:
Pisze szczerze, bo w tym wieku ma sie juz dystans do samej siebie :ping:
Przyznam, ze i tak oszczedzilam wam opisu wyjscia z wody, ktory byl nawet bardziej widowiskowy dla ludzi stajacych na plazy, z ta tylko roznica, ze zakonczyl atakiem smiechu, a nie paniki.
W koncu nikt sie dive masterem nie rodzi, nie? Pewnie nie jedna osoba, ktora to czytala obsmiala sie jak norka przypominajac sobie wlasne poczatki.
A nuractwo juz mnie tak wciagnelo, ze nawet takie przygody mnie nie powstrzymaja przed moczeniem tylka.
:pa:

Jaroo74 - 17-11-2009, 21:17

nuras5 napisał/a:
Fantastyczne opowiadanko- i gratuluję odwagi i szczerości- bardzo rzadka cecha na forum, gdzie z reguły występują"zawodowcy". :ok2:


Dokładanie to samo pomyślałem. Sami eksperci na forum. A odwagi by się przyznać do błędów za grosz.

klon - 18-11-2009, 09:16

Jaroo74 napisał/a:
A odwagi by się przyznać do błędów za grosz.


racja, ale z drugiej strony - tutaj nie trzeba się do błędów przyznawać - całe grono ekspertów Cię w tym wyręczy i samo wytknie Ci błędy, nawet te których nie popełniłeś... :)

nurkot - 18-11-2009, 18:46

ciekawe czy każdy umiałby się przyznać do błędu, ale tak 100% jego - tzn. "wtedy zrobiłem źle tylko ja i nawet wiedziałem, że to będzie źle" a nie takiego pół błędu albo z niewiedzy albo z przypadku..
ciekawe czy w ogóle każdy popełnił coś takiego? mi chyba tylko jedna rzecz przychodzi do głowy, ale wcale nie miałabym ochoty tym się dzielić z innymi :D

a co do wchodzeniu w przyboju to i tak dobrze, że dobrze i miło się skończyło, ja już sobie wyobrażałam jakieś strrraszne sceny..

a tak z innej baczki - jaką mieliście temp wody?

wredna_ruda - 18-11-2009, 22:01

Nie jestem pierwsza na tym forum, ktora nie wstydzi sie (za bardzo) swoich bledow. Niech zacytuje jednego z kolegow "Nie moglem sobie przypomniec co mialem zrobic z tym paskiem od maski, wiec zaciagnalem mocniej". Kto czytal, ten wie o co chodzi :ping:

A temperatura wody byla przyjemna, ok. 18st C. Plywalam bez kapturka i nie odczuwalam zadnego dyskomfortu z tego powodu, ale to moze z emocji, hi, hi...
A propos kapturka: jak tam nurkocie uszka?

nurkot - 19-11-2009, 10:16

wredna_ruda napisał/a:

A propos kapturka: jak tam nurkocie uszka?

a jakoś bez zmian, tzn brak na razie.
tak wszyscy chcieli doczepiać a teraz cisza w temacie, ale może na wiosnę urosną?

Nul - 19-11-2009, 15:56

Faaajnie się czytało :)

A propos przyboju - ja wspomnę o... hmmm... nagrodzie za mozolne wychodzenie w trudnyhc warunkach? Prawie do góry nogami, z balansowaniem na płetwach, stejdżach i czymkolwiek...

Wychodzimy sobie z wody w pięknych chorwackich okolicznościach przyrody, targa nami jak nie wiem, usiłuję sobie jakoś radzić, w końcu wzrok unoszę w stronę brzegu, a tam...

Akurat wybrała sobie tę zatoczkę na plażowanie para naturystów :) I akurat pan postanowił stanąć nad samym brzegiem (zaznaczam, to pan stanął...) i patrzył sobie tak na nas... Tak więc popatrzyłam na ląd i on właśnie się mym oczom na pierwszym planie ukazał :) Taaa...

Andrzej Kosko - 21-11-2009, 01:56

Nul napisał/a:
Tak więc popatrzyłam na ląd i on właśnie się mym oczom na pierwszym planie ukaza

A to sie teraz "ląd" nazywa...
Jeśli chodzi o wchodzenie...do wody,rzecz jasna. Nulek napewno pamieta bornholmską,kamienista plażę z kilkumetrowym pasem intensywnie "pachnących" glonów.
Sposobów przejścia przez owe roslinki było tyle,ilu nurasów. I ani jednego takiego,coby nie miec chęci oddania Neptunowi obiadku

Nul - 22-11-2009, 18:47

Andrzej Kosko napisał/a:
Nulek napewno pamieta bornholmską,kamienista plażę z kilkumetrowym pasem intensywnie "pachnących" glonów.

Aa... Nulek pamięta :)
Nulek pamięta też, że wtedy... postanowił Was fotografować na sucho zamiast się w tym babrać :) Może za to mnie potem kara "na łodzi podwodnej" spotkała???

Ale pamiętam też pierwszego nura bornholmskiego - coś nam wtedy zrywało, co to ktoś zgubił? Maskę? Faję? Mi chyba wtedy fajkę z kieszeni wyrwało, taką zwijaną, przy jakichś manipulacjach. Ale i tak najgorzej mieli ci ze sprzętami foto.

Pzdr,
N.

PS. Jak zwał, tak zwał... :))) Ale... podoba mi się Twój tok myślenia! :)))


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group