| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
FORUM OGÓLNE - jazda przez góry po nurkowaniu
Mania - 07-10-2003, 12:20 Temat postu: jazda przez góry po nurkowaniu Mam pytanie - jak to jest? Czy bezpośrednio po nurkowaniu można przejeżdżać przez wysokie góry? Jeśli dobrze pamiętam z innej dyskusji - ciśnienie w kabinie samolotu jest równoważnie ciśnieniu 2000 m n.p.m. i trzeba czekac 24h, to czy po nurkowaniu też muszę poczekać 24 godziny by przejechać przez wyższe góry?
Taka ciekawostka, ale czekam z niecierpliwościa na Wasze koncepcje.
Mania
Jan Nurkowski - 07-10-2003, 13:30
Bardzo prosze:
http://www.nurkomania.pl/htm/nurgor01.htm
pzdr
Jan
Kriss - 07-10-2003, 13:32
Jeden z moich partnurów miał taki pomysł - skończyło się na okropnym bólu głowy ale ...... ,
stanowczo odradzam - Kriss.
cytat z nurkomanii ;
W latach 1994-1997 dużo nurkowałem w Tatrach, przedstawię więc praktyczny przykład jak zmiana wysokości nad poziomem morza, wpływa na nasze nasycenie azotem. Był to wyjazd na pierwsze górskie nurkowanie w sezonie. Jest początek kwietnia, w Krakowie piękna słoneczna pogoda. Start z Krakowa o 6:00, po dwóch godzinach jesteśmy w schronisku pod Morskim Okiem (mamy zgodę na wjazd samochodem). Droga do Morskiego Oka zasypana śniegiem, wyjechać można tylko używajac łańcuchów. Krótka odprawa, przepakowanie sprzętu i dalej ruszamy pieszo. Cel wyprawy to Czarny Staw nad Morskim Okiem. Pierwszy odcinej jest łatwy, idziemy po zamarznietym Morskim Oku, ścierzka jest prosta i prowadzi przez środek jeziora. Pokrywa lodowa jest twarda, nie ma problemu z maszerowaniem. Dalej jest gorzej należy pokonać ok. 100m w pionie. Jest ciężko ale koło godziny 10:00 jesteśmy u celu, wysokość 1200m.n.p.m. Wyciągam komputer Aladin Pro z plecaka i widzę że wskazuje tryb górski (dwie górki) i 16h46' do odsycenia (tu zaznaczę że przynajmniej od miesiąca nie nurkowałem). Zmiana ciśnienia między Krakowem a Czarnym Stawem była na tyle duża, że aby się odsycić (według algorytmu dekompresyjnego tego właśnie komputera [dla tabel, lub innego komputera czas ten będzie inny]) należało by zaczekać 16h46'.
Mania - 07-10-2003, 13:57
Janusz, nie chodziło mi o nurkowanie górskie, tylko o sytuacje, że nurkuje w morzu (np. USA, Meksyk czy Hiszpania), a następnie z 0 metrów n.p.m. przemieszczam sie przez góry - jest to tez możliwe we Wloszech czy innych krajach, które mają góry nad brzegiem morza. Czyli żeby wrócić do domu muszę przejechać powiedzmy przez przełęcz położoną na wysokości 2000 m n.p.m. I co? Też musze czekac 24 godziny - jak to jest w przypadku lotu?
Mania
PS. O nurkowaniu górskim i innych tabelach dekompresyjnych uczono mnie na kursie OWD. Nie o to mi jednak chodzi...
lobster - 07-10-2003, 21:03
Miedzy wlotem samolotem na 2000m a wjechaniem tam samochodem jest mniej wiecej taka sama roznica jak miedzy wynurzeniem z 10m z predkoscia pocisku balistycznego a wynurzeniem z 10m w tempie 10m/minute.
Znam wiele osob, ktore co tydzien 3-4 h po nurkowaniu pokonuja niedaleka przelecz ktora wlasnie sobie mierzy ~2000m npm.
waldo - 07-10-2003, 23:40 Temat postu: Re: jazda przez góry po nurkowaniu
| Mania napisał/a: | Mam pytanie - jak to jest? Czy bezpośrednio po nurkowaniu można przejeżdżać przez wysokie góry? Jeśli dobrze pamiętam z innej dyskusji - ciśnienie w kabinie samolotu jest równoważnie ciśnieniu 2000 m n.p.m. i trzeba czekac 24h, to czy po nurkowaniu też muszę poczekać 24 godziny by przejechać przez wyższe góry?
Taka ciekawostka, ale czekam z niecierpliwościa na Wasze koncepcje.
Mania |
Mój kolega bezpośrednio po nurkowaniu w Chorwacji, pojechał w drogę powrotną do Polski przez góry. Po wjechaniu w wyższe partie gór dopadła go choroba dekompresyjna. W efekcie dojechał do Polski i trafił do komory w Gdyni.
Kriss - 08-10-2003, 09:37
Maniu Droga - tekst z nurkomanii właśnie odpowiada na Twoje pytanie choć może nie wprost .
Jesli człowiek z pustym bilansem nasycenia azotem po wspięciu się na określoną wysokość potrzebuje 16 godzin na pełne odsycenie i aklimatyzację to tym bardziej w chwili w której zaczynasz wjeżdżać na swoją przełęcz nie wpełni zdesaturowana - zamiast się desaturować zwiększasz ryzyko choroby deko.
Przyzwoity komputer , jeśli go nie schowasz w bagażniku uświadomi Ci to po pewnym czasie jak zacznie gadać .
pozdrawiam - Kriss
P.S.
Jak pisałem mam kolnura , który miał takie pomysły i żle się to skończyło - jakby co służe telefonem .
Tommy222 - 08-10-2003, 10:58
Ja sam mam zegarek z cisnieniomierzm i cisnienie panujace w samolocie to około 0,8 atmosfery jest rowne cisnieniu na około 2000 m n. p.m (zalezy od czy jest niskie czy wysokie cisnienie ogólnie rozniece moga wyniesc około 200 m). Samolot obniza cisnienie wzglednie powoli trwa to około 15-20 minut . Jednak zawsze jest to duzo szybciej niz mozemy wjechac czy wejsc na 2000 m. Problem dla nurkow jest chodzenie po gorach jak wiadomo wysiłek zwieksza ryzyko choroby dekompresyjnej.
Dobrze jest odczekac troche przed jechaniem w gory słyszałem o paru wypadkach nurków w gorach (i oczywiscie o tym jak to "mi nic sie nie stało")
Mania - 08-10-2003, 11:19
No i nadal nie wiem - z jednej strony Lobster, który generalnie nie widzi problemu, a z drugiej dość przerażająca historia kolegi Waldiego. Mnie zdrowy rozsądek podpowiada, że powinno się najpierw "wysycić" zanim sie wjedzie w góry, ale może mój zdrowy rozsądek (nie podparty fizyką - zawsze była to moja pięta achillesowa) się myli?
Mania
waldo - 08-10-2003, 12:23
| Mania napisał/a: | No i nadal nie wiem [ ... ]
Mania |
Jeżeli używasz komputera nurkowego, to on Ci wyświetli informację o zakazie wejścia w góry.
Jan Nurkowski - 08-10-2003, 15:11
Jezeli cisnienie w samolocie jest podobne do cisnienia w gorach, a po nurkowaniu nie powinno sie latac , to nalezy unikac zblizonych warunkow do lotu samolotem, czyli w tym wypadku gor.
pzdr
Jan
t0m1 - 08-10-2003, 17:15
| Jan Nurkowski napisał/a: | Jezeli cisnienie w samolocie jest podobne do cisnienia w gorach, a po nurkowaniu nie powinno sie latac , to nalezy unikac zblizonych warunkow do lotu samolotem, czyli w tym wypadku gor.
|
Czegos takiego dowiedzialem sie na kursie. Mianowicie wyjazd w gory z nad morza nalezy traktowac jak podroz samolotem i zrobic sobie identyczna przerwe na powierzchni.
lobster - 08-10-2003, 17:49
To ja moze napisze jak ja to mam w glowie ulozone.
To czy cie w gorach pognie zalezy od tego jak efektywnie sie odgazowalas po nurkowaniu. A na to ma wplyw prawidlowy profil i czas po wyjsciu z wody i gaz itd. Jak wspomnialem autostrada na polnoc z LA przechodzi przez przelecz ~2000m i co weekend srodladowcy wracaja po 3-4 nurach i nie slyszalem o zadnych problemach (temat u nas tez powraca co jakis czas). Znam tez dwoch instruktorow, ktorzy fruwaja po calym swiecie i wykonujac parokrotne zejscia na 80m-100m w weekendy i kompletnie sie zaleceniami DANu nie przejmuja.
Algorytm do nurkowania jest uwazany za "dobry", jesli nie produkuje zbyt wielu nurkow z DCSem po wyjsciu z wody. Zauwaz, ze nie gwarantuje to braku babelkow w ustroju (im wieksze, tym mniej efektywnie sa eliminowane pozniej) Nie slyszalem o kompleksowych badaniach jezdzenia przez gory po nurkowaniu, te no-fly times to po prostu ekstrapolacja algorytmu, ktory zostal opracowany do nurkowania.
Czyli ... uwazam, ze to co siedzi dzisiaj w komputerach szczegolnie dla nurkowan wielokrotnych i wielodniowych produkuje nurkow z "podklinicznym DCSem", ktory czasem sie ujawnia w gorach, a czasem na drugi dzien pod prysznicem, a czasem sie nie ujawnia, tylko sie czujemy ku...wsko zmeczeni. W Alert Diverze z zeszlego roku byly opisane bodajze 2 przypadki ludzi, ktorzy objawow DCSu dostali przy okazji lotu samolotem 2-3 dni po ostatnim nurkowaniu.
Czyli jak sie nabroi w wodzie to i 3 dni nie pomoga.
I jeszcze powiem tak: na ta konkretna przelecz, ktora przetestowali przede mna inni wjade po nuraniu bez stresu, ale gdybym mial to pierwszy sam przetestowac to sie wypisuje
martin - 08-10-2003, 18:02
| lobster napisał/a: | | A na to ma wplyw prawidlowy profil i czas po wyjsciu z wody i gaz itd. |
Przedewszystkim gaz. Cytujac M.Waldbrenner:
"Przy nurkowaniu na TMX po 4 godzinach na powierzchni jestes czysty. Sam niejednokrotnie latalem samolotami bez wyrownania cisnienia po tym czasie."
Przelicze w Weekend
Martin
Mania - 08-10-2003, 19:56
znalazłam takie coś:
http://www.ndc.noaa.gov/p...titudeTable.pdf
czyli jednak trzeba czekac....
Mania
Misteres - 08-10-2003, 23:11
Tempo w jakim organizm pozbywa się bąbelków jest cechą bardzo osobniczą. Jedni robią to szybciej, inni wolniej. Tabele dla bezpieczeństwa przyjmują ten dłuższy czas, jeszcze z drobną zakładką. Nawet jednak to nie wszystkim wystarcza, o czym świadczy post Lobstera.
Przeciętnie w kabinie samolotu na wysokości przelotowej panuje ciśnienie między 5000, a 6000 stóp zależnie od typu samolotu (10 000 stóp = 3050 metrów). Tempo "wznoszenia się" lub "zniżania się" kabiny pasażerskiej, czyli zmian w ciśnieniu powietrza wewnątrz niej, jest mniejsze niż samego samolotu i wynosi standardowo 400 stóp/minutę. Jadąc samochodem w górach można takie tempo osiągnąć. Szczególnie przy zjeżdżaniu z góry. Łatwo poznać po ucisku w uszach.
Moim zdaniem analogia jest pełna i warto dobrze się zastanowić podejmując decyzję o przejeździe przez góry zaraz po nurkowaniu. Na kursie przytoczono mi kilka historii potwierdzających tę tezę.
Jako ciekawostkę wspomnę, że przepisy lotnicze wymagają od pilotów minimum 24 godzin przerwy między zakończeniem nurkowania głębokiego (za które uważa się każde nurkowanie na głębokość większą niż 10 metrów[!]), a podjęciem pracy.
---------------------
Pozdrawiam lunatycznie.
Misteres
ferret - 29-10-2003, 12:56
To moze ja opisze moje osobiste doswiadczenia. Dwa lata temu nurkowalem przez weekend w Santa Margherita we Wloszech. 2 nury w sobote i dwa nury rano w niedziele. Nury w niedziele max 35 m, dosc dlugie ale bez deco. Koniec nurania mniej wiecej o 14:00, i pozniej jazda do Szwajcarii samochodem. Wyjazd okolo 18:00. Jazda przez Alpy, max 1200 mnpm (tunel Sw. Gotharda). Dojazd do Zurichu okolo 22:00. Po rozpakowaniu sprzetu, okolo 23:00 zdejmuje koszulke i oczom nie wierze, na calym ciele mam czerwone bable. Spanikowany dzwonie do DAN i po rozmowie z mila pania jade do szpitala. W szpitalu oczywiscie lekarze nie wiedza co robic. Ale na moje zadanie podaja mi tlen. Lekarz DAN nawet sie nie pojawil (pozniej robili dochodzenie dlaczego ale w sumie nic z tego nie wyszlo). Po spedzonej nocy w szpitalu do domu. Jeszcze 24 godz mam dziwne objawy, zawroty glowy, nudnosci, itp. W sumie wszystko skonczylo sie OK. Apropos, kumpel ktory jechal ze mna mial takie same profile i nic mu nie bylo. To nie byl nasz pierwszy raz, schemat zawsze byl ten sam, dwa, trzy nury w sobote (jedno nocne), dwa w niedziele rano i powrot przez Alpy, czasami pociagiem, czasami samochodem, ale tylko raz mialem problemy.
Pare dni pozniej rozmawialem z lekarzem ktory jest sekretarzem DAN na Szwajcarie. No i podobno dosc czesto sie zdarza ze ludzie dostaja DCS'a nawet na nizszych wysokosciach.
Podsumowujac raczej odradzal bym jazde przez gory.
Maciej
|
|