| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
CMAS/PADI/SSI/... - Filozofia CMAS wg Strugalskiego
Tomasz Strugalski - 05-01-2004, 23:12 Temat postu: Filozofia CMAS wg Strugalskiego Zgodnie z obietnicą przygotowałem cykl krótkich tekstów zawierających próbę usystematyzowania filozofii CMAS i wyjaśnienia, czemu CMAS nie może być traktowany jako zaledwie jedna z wielu organizacji szkolących płetwonurków. Ta najstarsza na świecie (i przez wiele lat jedyna) instytucja płetwonurkowa, w ciągu swojego, już blisko półwiecznego rozwoju wypracowała istotną myśl związaną z nurkowaniem. Zrobiła to dzięki traktowaniu nurkowania jako zjawiska socjologicznego i kulturotwórczego nie zaś tylko sportowego czy technicznego, albo zgoła jako maszynki do łojenia szmalu, jak to oczywiście ma miejsce w powstałych dużo później komercyjnych organizacjach szkoleniowych (co nie jest zarzutem! Jasne, że nie po to się zakłada międzynarodowa firmę, żeby na tym nie zarobić!).
Wychowując się od maleńkiego brzdąca na obozach nurkowych widziałem jak również CMAS ewoluuje, niestety, w stronę tzw. wolnego rynku. Było to przykre, lecz konieczne dla przetrwania organizacji, a po latach i ja sam zacząłem z tego korzystać szkoląc nurków zawodowo. Obecnie CMAS dysponuje na całym świecie całkowicie nowoczesnymi programami szkoleń, zapewniającymi (co wynika ze statystyk, a nie z widzimisię Strugalskiego) bezpieczeństwo nurkowania znacznie większe niż w przypadku dowolnych innych programów. Faktem jest jednak, że przy okazji takiego unowocześniania coś (lecz z pewnością nie wszystko) zagubiliśmy. Dlatego zasady, o których będę Państwu pisał, często nawet przez samych CMASowskich instruktorów nie są przestrzegane. Jest z tym trochę tak, jak z celibatem u księży...Nikogo nie winię, pamiętam bowiem siebie z czasów, gdy chciwy byłem na forsę, której potrzebowałem na chleb, wódkę, benzynę i dziewczyny. Z czasem dopiero miało się okazać, że pieczywo tuczy, alkohol szkodzi, samochód można przerobić na gaz, a dziewczyny i tak przyjdą same. Wierząc głęboko, że jeszcze nie wszystkie CMASowskie ideały przerobiliśmy na mydło przygotowałem dla Państwa kilkanaście tekstów, które będę umieszczał po kolei, co tydzień. Oto tytuły:
1.Czy instruktor nurkowania powinien handlować sprzętem nurkowym?
2.Czy w bazie nurkowej powinno się świadczyć usługę napełniania butli? A usługę wynajmu sprzętu?
3.Czy nurkowania techniczne są drogą rozwoju nurkowania?
4.Czy należy wypowiadać się z szacunkiem o ofiarach wypadków nurkowych?
5.Czy lepszy sprzęt oznacza bezpieczniejsze nurkowanie? Czy wypadki nurkowe wynikają z awarii sprzętu?
6.Czy baza nurkowa powinna być usytuowana nad szczególnie atrakcyjnym (mającym czystą wodę i obfitującym w podwodne obiekty) akwenem?
7.Czy duża głębokość i trudne warunki nurkowania sprawiają, że nurkowanie jest bardziej niebezpieczne?
8.Czy nurkowanie jest sportem ekstremalnym?
9.Czy stopnie nurkowe nadawane przez różne, legalnie działające organizacje powinny być tak samo traktowane?
10.Czy instruktor nurkowania powinien być sympatycznym człowiekiem?
11.Czy nurkowie mają instynkt samozachowawczy i czy on chroni ich przed wypadkami?
Dziś temat pierwszy:
Czy instruktor nurkowania powinien handlować sprzętem nurkowym?
Pytanie skonstruowano w taki sposób, żeby pozornie oczywista i od razu nasuwająca się odpowiedź brzmiała: "tak". Wszyscy przecież widzimy powstające jak grzyby po deszczu centra nurkowe wyposażone min. w sklepy ze sprzętem. W niektórych federacjach, żeby takie centrum mogło dostać ileś tam gwiazdek, sklep ten musi mieć nawet przepisową witrynę od ulicy! Odpowiedź inna niż "tak" po prostu nie mieści się w głowie, nieprawdaż? Świadczy to tylko o tym, jak mała jest głowa. Stary, ortodoksyjny CMASowiec odpowie następująco:
Oczywiście, że instruktor prowadzący kurs nie powinien handlować sprzętem. Z bardzo prostej przyczyny. Kiedy się handluje sprzętem, siłą rzeczy poleca się to, co się ma na półce a nie to, co jest obiektywnie dobre. Zgodnie z doktryną CMAS instruktor nie ma być "handlarzem usługą czy towarem" lecz nauczycielem-przewodnikiem młodego nurka czy kandydata na nurka. Bez względu na to, jak uczciwym człowiekiem jest instruktor, niebezpieczne jest wystawianie go na pokusę. Gdyby miał sklep, na pytanie kursanta "jaki jacket kupić?" kusiło by go wskazać te, które akurat ma, choć (być może) w innym sklepie ten sam jacket jest tańszy albo jest tam inny, lepszy (czy chociażby nie gorszy). Tego typu praktyki, do których niechybnie by doszło (bo przecież forsa to potężna pokusa) są nie do pogodzenia z filozofią CMAS, zakładającą, że instruktor ma być obiektywnym źródłem informacji. Dlatego ortodoksyjna doktryna CMAS, przestrzegana już tylko przez nielicznych (na przykład przeze mnie) zabraniała zawodowemu instruktorowi prowadzenia sklepu. Były to dobre czasy, zanim świat oszalał w pogoni za szmalem i nawet CMASowcy, za przykładem amerykańskich czy zgoła południowoafrykańskich kolegów, zaczęli zakładać sklepy. Zaczęto zresztą robić jeszcze gorsze rzeczy, a mianowicie podpisywać koszmarne umowy z poszczególnymi firmami, że tylko na ich sprzęcie będzie się szkolić i tylko ich sprzęt kursantom polecać. Bez względu na to, czy sprzęt ten był dobry czy zły, sam fakt uwiązania instruktora na takiej umowie, jak psa na łańcuchu przeczy jakiejkolwiek niezależności myśli czy wiarygodności nauczycielskiej.
Szkolę od nie pamiętam ilu lat. W prowadzonych przeze mnie bazach (w Polsce i w Chorwacji) zdobyło uprawnienia ponad półtora tysiąca osób. Nigdy nie założyłem sklepu. Często mnie pytają, czemu? Ano temu, że to by było nie po CMASowsku, że to by było nie fair. Moi koledzy, którzy tak zrobili zarabiają oczywiście więcej ode mnie (nie zauważyłem, żeby któryś z nich jeździł, jak ja 12 letnią ładą samarą), ciekawe jednak czy potrafią patrzeć w lustro przy goleniu. Wiadomo, że instruktor nurkowania, mający osobistą charyzmę, wciśnie ludziom to co zechce. Ja na przykład, nie chwaląc się, potrafiłbym sprzedać dowolnie gówniany sprzęt. Bo ci co robią u mnie kursy ufają mi po prostu, a prócz tego (jak każdy instruktor nurkowania) potrafię przepięknie ściemniać. Forsa by rzeką płynęła i byłoby super. Tyle tylko, że szlag by trafił filozofię CMAS. Nie w tym rzecz, żeby instruktor nurkowania nie handlował sprzętem. Oczywiście, że jest on jak nikt inny powołany do tego, z racji posiadanego wykształcenia i doświadczenia. Trzeba jednak, żeby przynajmniej nie sprzedawał go tym, których uczy. Bowiem ogromny wpływ, jaki instruktor ma na kursanta (z racji nauczycielskiego autorytetu) nie może być wykorzystywany do brudnej manipulacji. Często widuję instruktorów, których pierwszym ruchem na kursie jest rozdanie kursantom katalogów swojego sklepu. Czy nie zdają sobie sprawy, że właśnie podeptali elementarną etykę nauczycielską? Instruktor ma ludzi uczyć a nie ich tumanić i zamieniać w stado baranów-konsumentów. Ma być przewodnikiem a nie manipulatorem. Dlatego na pytanie "jaki jacket kupić" odpowiadam tak: "po pierwsze: w tej bazie zawsze dostaniesz sprzęt za darmo, po drugie: skoro już koniecznie chcesz kupować to przynajmniej nie kupuj w (tu wymieniam jakich) sklepach bo mają zbójeckie marże, po trzecie: masz tu katalogi, wybierz sobie co ci pasuje (prócz o tego, bo ma marny inflator). Oczywiście mógłbym ci te graty sprowadzić, ale wtedy musiałbyś mi za to zapłacić, a po co masz na mnie kląć. Lepiej poczekaj trochę, będzie organizowana klubowa wyprawa na Adriatyk. Pojedź na nią, a tam, podczas wycieczki do Triestu pokażę ci kilka hurtowni sprzętu, gdzie obkupisz się za wszystkie czasy. W najgorszym przypadku, gdyby takiej wyprawy na razie nie było, masz tu telefon do człowieka, który jeździ tam często i ściąga te graty dużo taniej niż w sklepie." Skutki tej filozoficznej (bo przecież o filozofię CMAS chodzi) pogadanki są następujące:
1.Nic nie zarabiam na sprzęcie. To niedobrze.
2.Rozchodzi się wieść, że "Strugalski nie ściemnia", więc kursanci chętnie do mnie przyjeżdżają. To dobrze.
3.Jestem znienawidzony przez właścicieli sklepów. To ich problem.
Za młodu popełniłem wiele błędów. Między innymi pozwoliłem się wciągnąć w handel skafandrami suchymi. Na szczęście już się sprzedały i problem zniknął. Były obiektywnie dobre, mogłem je polecać bez kłamstwa, ale nawet w to nie dam się więcej wciągnąć, chyba że twarde życie mnie zmusi. Uznałem bowiem, że ma sens prastara CMASowska zasada: jeśli szkolisz-nie handlujesz gratami. Masz być niezależny w ocenach, tylko wtedy ludzie będą mieć do ciebie zaufanie. Masz polecać to, co dobre a nie to, co masz na półce. Zaraz ktoś powie, że przecież można mieć na półce same dobre rzeczy. Otóż niestety ta szczytna idea nie wytrzymuje próby życia. W handlu towarem zawsze zdarzają się wpadki (wie o tym każdy, kto choć raz kupił w supermarkecie szynkę w promocji, tfu!), a przecież sprzedać te rupiecie trzeba. Dlatego jeśli handlujesz towarem, prędzej czy później ściemniać będziesz musiał. O ile nie robi to różnicy np dealerowi samochodowemu, bo zachwalanie tego złomu należy do elementów jego fachu, o tyle nauczyciel-wychowawca tak postępować nie powinien. Handlarz ściemnia i to jest ok. Nauczyciel nie, bo to by było nie fair. Na dziś tyle, jeśli chodzi o filozofię CMAS. Tym, którym się wydaje, że opowiadam rzeczy dziwne radzę: poczekajcie! W następnym odcinku opowiem, czemu nie należy ładować butli osobom z poza bazy. Wtedy dopiero rzucicie się na mnie jak wściekłe psy!
Z CMASowskim pozdrowieniem
Szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski
Clio - 05-01-2004, 23:21
Nie zniosę tego dłużej. To samo na pl.rec.nurkowanie.....
Robi mi sie niedobrze.....
bd* - 06-01-2004, 00:20
| Clio napisał/a: | Nie zniosę tego dłużej. To samo na pl.rec.nurkowanie.....
Robi mi sie niedobrze..... |
Kolego wyluzuj , po to jest forum aby każdy mógł przedstawić swoje poglądy .
Jeżeli się z czymś nie zgadzasz z całością , lub częścią napisz ( ale merytorycznie ) czemu nie . Jeżeli masz inne argumenty do poparcia tezy , też napisz .
Twoja wypowiedź nic do tematu nie wnosi .
Mania - 06-01-2004, 09:04
A ja mam problem...
Bo z jednej strony - choc moze sie to kilkorgu z Was nie spodobac - mam poczucie, ze jest w tym troche racji. Oczywiscie pomijam czesc wypowiedzi dotyczaca JA - TOMASZ STRUGALSKI. Juz sie przyzwyczailam, ze w jego postach jest duuuzo JA. Ale wrocmy do meritum - mozna dyskutowac czy instruktor powinien czy nie powinien sprzedawac sprzetu. I sama dyskusja moze byc ciekawa. Wiekszosc mojego sprzetu kupilam u instruktora. Dlaczego?
Bo jestem mlodziutkim i swiezutkim nurkiem, ktory dopiero odkrywa ten sport (czy tez styl zycia - jak kto woli). A do tego, jak pewnie wiekszosc kobiet, mam niewielkie pojecie o czysto technicznych aspektach o-ringow, inflatorow itd.... ( i chyba mam do tego prawo). Inaczej mowiac - nie znam sie na sprzecie (dopiero sie go ucze). I kogo mam sie zapytac co kupic? Kolesia w sklepie? Przeciez to jeszcze gorzej, bo ten po pierwsze moze nie byc nurkiem, a po drugie naprawde bedzie mi sie staral wcisnac to co ma w sklepie.
Skad mam wiedziec jakiego rodzaju sprzet jest odpowiedni do moich umiejetnosci? Skad mam wiedziec co naprawde potrzebuje, a co moge dokupic duzo pozniej?
Dla mnie naturalne jest zapytanie sie swojego instruktora. Jesli mam do niego zaufanie to licze na to, ze podpowie mi dobrze. Ze pomoze w dobraniu pianki, jacketu czy innych rzeczy.
Jak zaczynamy nurkowac czesto znamy tylko teorie o sprzecie - w koncu tyle ucza na kursie. Ale kogo mam sie pytac jakie pletwy sa dla mnie dobre 9np. nie za twarde), a jakie kiepskie? Kogo jak nie instruktora?
Ja zadalam te pytania mojemu przyjacielowi, do ktorego jako do nurka mam zaufanie. I on, razem z naszym wspolnym kolega instruktorem, dobral mi sprzet. I nie zaluje. Ale oni sie naprawde znaja na nurkowaniu i dlatego jest im latwiej stwierdzic co jest mi potrzebne. Stad uwazam, ze jednak jakas role przy dobieraniu sprzetu instruktorzy powinni pelnic.
Dopiero bylaby tragedia gdyby wszystkie zoltodzioby szly sobie same kupowac szpej, polegajac tylko na panach lub paniach sprzedawcach....
Mania
Radol - 06-01-2004, 09:29
Maniu, ależ Ty mówisz dokładnie to samo co Tomek,
zauważ że Ty mówisz o doborze sprzętu przez instruktora, czyli masz instruktora doradcę, a nie instrukotra sprzedawcę.
Instruktor doradca, doradzi Ci co jest dla Ciebie dobre z tego co jest dostępne w Polsce i co ewentualnie warto sprowadzić, natomiast instruktor sprzedawca doradzi Ci co kupić z jego oferty, a ta często ograniczona jest do zaledwie kilku firm.
Tak więc ....
Pozdrawiam
Radol
michal123 - 06-01-2004, 09:32
Jak do tego co Pan napisal ma sie oferta ze strony http://T.S./sprzet.html ?
nuras5 - 06-01-2004, 09:38
Ja również się zgadzam z Tomkiem- pierwszy raz
Prezentuje fajne podejście do sprawy, chociaż do nas chyba podchodzi trochę jak do jeża:
| Cytat: | | Wtedy dopiero rzucicie się na mnie jak wściekłe psy! |
to ostatnie chyba nie potrzebne
Mania - 06-01-2004, 09:45
| Radol napisał/a: | Maniu, ależ Ty mówisz dokładnie to samo co Tomek,
.....czyli masz instruktora doradcę, a nie instrukotra sprzedawcę.
|
Nie do konca, poniewaz moj sprzet kupilam wlasnie u mojego instruktora - przyjaciela. Ale dobor sprzetu byl, mam nadzieje (ktora wynika z zaufania do niego), obiektywny. Zwlaszcza, ze moglam wybierac sprzet z kilku firm, a nie jednej. Kupujac u niego mialam przynajmniej pewnosc, ze sprzet jest dobry i rownoczesnie mam zapewniony serwis. A - i tu sie przyznaje bez bicia - sama nie zamierzam serwisowac swojego sprzetu. Boje sie ze predzej go popsuje probujac cos rozkrecac (zawsze mi jakies srubki zostaja co byly, a potem jakos juz nie ma na nie miejsca)
Mania
Art - 06-01-2004, 09:53
Witam serdecznie,
Mam pytanie dotyczące CMAS'owskiego postępowania:
Czy kupowanie sprzętu w Trieście czy gdziekolwiek i okradanie naszego kochanego kraju jest po CMAS'owemu???
Proszę o wyczerpującą odpowiedz.
p.s.
Przypominam, że sam w taki sposób nabyłem trochę szpeju więc pytanie jest spowodowane powyższym artykułem, że niby instruktorzy sprzętu sprzedawać nie mogą ale za to mogą okradać państwo bo to po CMAS'owemu??? Cos w tej ideologii nie działa...
Proszę o wytłumaczenie mi tego wszystkiego.
Pytanie swoje odwołuję jeśli płacicie za ten sprzęt VAT ale wtedy za żadne skarby by to się nie opłacało – bo przy tym kursie Euro już i tak nie zawsze się to opłaca...
Pozdrawiam serdecznie
Artur Kędzierski CMAS P1
Kriss - 06-01-2004, 11:08 Temat postu: renegat
Chopin - 06-01-2004, 13:02
A dla mnie referat p. Strugalskiego (podobnie jak jego poprzednie posty) to poprostu świetna i inteligentna (choć ukryta) strategia reklamowa... sic!
Pozdrowionka, el Chopin
bd* - 06-01-2004, 13:13
No cóż „ Trafiła kosa na kamień „ .
Chyba do następnych lekcji trzeba się będzie lepiej przygotować .
Z jednej strony piękna idea , a z drugiej namawianie do przestępstwa .
Oczywiście Ci co krytykują też pewnie korzystają z tej formy zakupu , ale rzeczywiście tego typu sugestie nie powinny się znaleźć w wypowiedzi , bo „ rozmydlają „ temat a dyskusję kierują „ na inne tory „
nuras5 - 06-01-2004, 13:33
Panowie- czy przypadkiem nie wylewacie dziecka z kąpielą?
Przemyt, przestępstwo- coż za określenia, na działanie , do którego sami za chwilę się przyznajecie.
Zakup sprzętu na własny użytek nie jest ani przestępstwem, ani przemytem-żadna skodliwość społeczna - każdy sąd by uniewinnił. Jeśli znacie kogoś, kto za to został skazany- proszę podajcie.
Off topic- większe przestępstwo popełnia państwo, które pobiera horendalne podatki po to żeby je roztrwonić.
Kto kupił za granicą sprzęt dla siebie i poszedł go oclić oraz zapłacić akcyzę niech się przyzna , kto nigdy nic nie kupił - też
Fantomas - 06-01-2004, 13:38
art, ja podchodzę do tego tematu tak:
kupiłem swój sprzęt w kraju, choć bez vat. dzięki osp...
więc okradłem kraj z vatu, który jako wartość dodana, nie należy się jemu, lecz krajowi, w którym ów sprzęt został wyprodukowany...
a czy płacenie połowy zarobków na wszelkiego rodzaju podatki i daniny na administrację nie jest złodziejstwem? po co płacę składkę na NFZ, skoro i tak, dla przyzwoitego poziomu opieki i tak muszę płacić składkę i leczyc się w przychodni prywatnej? bo to mój wybór.
więc jeśli raz zarobione pieniądze, od których zapłaciłem podatek dochodowy wydam za granicą, na moje graty nurkowe, uwazam, że mimo wszystko nie jestem złodziejem okradającym budżet...
anton - 06-01-2004, 14:37
ano tak sie ma:
| Cytat: |
Za młodu popełniłem wiele błędów. Między innymi pozwoliłem się wciągnąć w handel skafandrami suchymi. Na szczęście już się sprzedały i problem zniknął. | .
Poprostu strona Active Divers jest rzadko uaktualniana i stad te informacje.
pozdrawiam,
Mania - 06-01-2004, 14:56
| anton napisał/a: |
Poprostu strona Active Divers jest rzadko uaktualniana i stad te informacje.
pozdrawiam, |
No tak nie do konca - na glownej stornie jest napisane, ze ostatnia aktualizacja strony to 5 grudnia, czyli wcale nie tak dawno. Chyba ze zaktualizowano tylko glowna strone - ale wtedy to troche malo profesjonalnie. Poza tym poza suchaczami jest tak tez reklama jacketow Dive system z poleceniem na powolanie sie na Strugalski, bo wtedy sie dostanie gratis to czy tamto.
Nie zebym sie czepiala, tylko tak dla prawdziwosci i calosci obrazu....
Mania
Fantomas - 06-01-2004, 16:05
oj, chyba trzeba będzie powołać komisję śledczą w sprawie wyjaśnienia momentu sprzedarzy przez Strugala ostatniego skafandra...
Art - 06-01-2004, 16:18
Tak dla wyjaśnienia...
Nadal uważam, że jeśli kupujemy coś za granicą i nie płacimy VAT’ cła itp. to kogoś okradamy... i nie ważne czy prawo jest głupie, niesprawiedliwe bo zawsze możemy sobie to jakoś wytłumaczyć, żeby lepiej się poczuć i swoja winę załagodzić lub wmówić sobie, że ja to jestem taki dobry i normalnie to bym nie ukradł ale skoro inaczej (taniej) się nie da więc...
Wiem, że nie powinno to być tutaj ale nie chcę przenosić lub tworzyć nowego tematu żeby nie było, że sam zacząłem i sobie przenoszę, poza tym temat ten już był kiedyś poruszany.
Pozdrawiam
strazak - 06-01-2004, 17:23
Przepraszam, że nie w temacie ale zastanawiam sie co to za stopień nurkowy 3500 nurkowań bez wypadku przy nicku Tomasza Strugalskiego
P.s. To nie złośliwość tylko ciekawość.
ukusek - 06-01-2004, 18:20
Ja na szczęscie kurs zrobiłem u instruktorów CMAS którzy nie posiadali własnego sklepu. Niemniej podzielili się na tematy dotyczące sprżetu, ale wskazując tylko czego unikać bo niewygodne, przestarzałe lub sztucznie wypromowane itp. bez podawania konkretnych marek czy modeli.
A co do podatku VAT to jeżeli można to każdy niech robi jak zadecyduje. Ja również nie będę się wzbraniał przed dokonaniem zakupu za pośrednictwem OSP. ponad 20 % taniej na jackecie czy automacie to pieniądze warte zastanowienia.
Clio - 06-01-2004, 18:23
| bd* napisał/a: | | Clio napisał/a: | Nie zniosę tego dłużej. To samo na pl.rec.nurkowanie.....
Robi mi sie niedobrze..... |
Kolego wyluzuj , po to jest forum aby każdy mógł przedstawić swoje poglądy .
Jeżeli się z czymś nie zgadzasz z całością , lub częścią napisz ( ale merytorycznie ) czemu nie . Jeżeli masz inne argumenty do poparcia tezy , też napisz .
Twoja wypowiedź nic do tematu nie wnosi . |
-------------------------------------------------------------------------------------
Kolega sam zauważył, że forum jest po to aby przedstawić swój pogląd. Mój pogląd jest taki - robi mi się niedobrze.
Zdanie kolegi czy mój post wnosi cokolwiek do dyskusji mnie nie ciekawi.Nie koledze to oceniać jakie wartości wnosi bądź nie wnosi moja wypowiedź. Moja wypowiedź nikogo nie obraża.
Mnie nasuwa się jedno spostrzeżenie i to po lekturze nie tylko tego tematu - nurkowanie to PASJA nie MISJA. To frajda , sport i hobby - NIE MISJA. Za dużo we wszystkich tych wypowiedziach ZADĘCIA i przekomarzania się kto jest mądrzejszy.
pozdrawiam
bd* - 06-01-2004, 20:05
| Clio napisał/a: |
Kolega sam zauważył, że forum jest po to aby przedstawić swój pogląd. Mój pogląd jest taki - robi mi się niedobrze.
|
Bardzo przepraszam , pogląd jest ciekawy i wiele wnosi do dyskusji .
Jeszcze raz przepraszam .
kijanek - 06-01-2004, 20:49
1. Nie znam kolegi S.
2. Nie lubię kolegi S. (z powodu jego poglądów wyrażanych w poprzednich postach na grupie).
3. Nie uważam, że CMAS ma monopol na mądrość i rację - w odróżnieniu od kolegi S.
4. Uważam, że koelga S. jest nieco zarozumiały.
...ale nie przeszkadza mi to generalnie zgadzać się z poglądami kolegi S. w tej konkretnej sprawie - instruktor nie powinien być sklepikarzem (choć równocześnie znam kilku wspaniałych instruktorów, którzy w ten sposób dorabiają).
kijanek
PS. Ciekawe czy kolega S. zgodzi się ze mną - jeżeli jest konsekwentny to sie zgodzi - że z tych samych powodów instruktor nie powinien sprzedawać wpisów do logbook'a dotyczących nurków stażowych (a jest taka jednak organizacja nurkowa - najstarsza - gdzie praktyka ta jest dość powszechna).
Garnett - 06-01-2004, 21:37
Nie zgodzę sie z stwierdzeniem Pana Strugalskiego ,że instruktor nie powinien być handlarzem i prowadzić sklepu w końcu zna sie na sprzecie i klientowi doradzi. Powinien tylko potrafić oddzielić instruktorstwo od sprzedaży sprzętu.
Sam robiłem niedawno kurs w CMASie i instruktor prowadzi sklep tylko ze dowiedziałem sie o tym juz po zrobieniu kursu z internetu, podczas kursu nic nie było wspominane że prowadzi sklep czy cos na temat polecania produktow danej firmy takie rozmowy byly unikane. Wedlug mnie to jest zdrowe podejscie i tak powinno byc a nie odrazu "zabranianie" instruktorom prowadzenia sklepow , przeciez na sprzecie oni znaja sie jak nikt inny i wole trafic do sklepu ktory prowadzi instruktor i dokladnie sie wszystkiego o sprzecie dowiedziec niz trafic na sprzedawce zupelnie "zielonego" .
padre szalona foka - 06-01-2004, 21:42
Temat mocno wydumany przypomina dyskusje o tym czy lekarz moze byc wlascicielem zakladu pogrzebowego.Instruktor kazdy nie tylko nurkowania to takze wychowawca co absolutnie nie przeszkadza w prowadzeniu sklepu nurkowego a wrecz przeciwnie pomaga bo mozna liczyc na profesjonalna porade.A jak nie instruktor ma prowadzic ten sklep to kto?Policjant,nauczyciel,murarz?To dopiero byla by fachowa obsluga.A tak apropo to czyba przesadzacie z wielu wypowiedzi wynika ze handel to oszustwo w zalozeniu a to przeciez bzdura.Handlowac mozna uczciwie i wszystkim takze sprzetem nurkowym,nie ma co dorabiac do tego filozofii.
Jan Nurkowski - 06-01-2004, 22:26
populizm i kompleksy.
bd* - 07-01-2004, 12:19
Prawda jak zwykle leży pośrodku
mariulo - 07-01-2004, 15:13 Temat postu: "filozofia..." Witam
Myślę, że nie powinno się administracyjnie zabraniać instr. sprzedaży sprzęu.
Po pierwsze. Jest to ograniczanie swobód obywatelskich, co w normalnym świecie nie może mieć miejsca.
Po drugie.
Wszystkie aspekty tzw. moralne wynikają z zupełnie innych przyczyn. To czy instr. będzie zachwalał swój sprzęt i taki "wciskał"nie zorientowanemu nowicjuszowi, zawsze będzie zależało od człowieka niezależnie w jakiej federacji pracuje. Tu należało by się zastanowić nad pewnymi aspektami tzw. "doboru kadr " i ich dalszegoszklenia. Dobry instruktor to między innymi taki, który potrafi określić i wskazać pewną grupę sprzętu odpowiednią dla szkolącego się człowieka. Osobiście zanam instr. postępujących w ten sposób, poświęcających masę czasu na opowieści i doradztwo. Prowadzą oczywiście własne sklepy, a nie spotkałem nikogo komu by sprzedali swój sprzęt na siłę.
Po trzecie.
cyt." Zaczęto zresztą robić jeszcze gorsze rzeczy, a mianowicie podpisywać koszmarne umowy z poszczególnymi firmami, że tylko na ich sprzęcie będzie się szkolić i tylko ich sprzęt kursantom polecać. "
W innych dziedzinach sportów extremalnych jest to normalna praktyka. Proszę spojżeć na centra windsurfingu , czy wspinaczki skalnej.
W każdej bazie jest pełna gama np. desek ale jednego producenta. Oczywiście w następnej innego. Dzięki temu szkolący się może spróbować parunastu modeli, zanim coś dla siebie wybierze.Po za tym w dobie tel. komórkowego i internetu mało jest już ludzi, którzy nie potrafią znaleść opisu, porównania i cen sprzęu.
Po czwarte .
Stare powiedzenie głośi, że jednen zadowolony to 10 następnych kupujących, 1 nie zadowolony to 100 straconych . Ryzyko bycia nie do końca w porządku,szybko się na nim odbije.
Po piąte.
Instr. obojętnie jakiej federacji musi!!!! reprezentowac własny wysoki poziom zawodowy i etyczny!!!
Po szóste .
W takim opracowaniu "Filozofia..." nie marmowałbym miejsca na opowieścinie nie związane z tematem, a będące wspomnieniami z własnego życia osobisteg, o ile nie mają związku z tematem. Mom zdaniem niedopuszczalny jest m. i. tekst o "forsie,wódzie i dziewczynach co same przychodzą"
Pozdrawiam
P.S. Temat jest znacznie szerszy i głębszy niż się Panu wydaje. Popruszonych jest parę innych problemów m.i. o roli wychowawczej instr.o właściwym przykładzie,etc.
bann - 07-01-2004, 19:11
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
Dziś temat pierwszy:
Czy instruktor nurkowania powinien handlować sprzętem nurkowym?
Pytanie skonstruowano w taki sposób, żeby pozornie oczywista i od razu nasuwająca się odpowiedź brzmiała: "tak". Wszyscy przecież widzimy powstające jak grzyby po deszczu centra nurkowe wyposażone min. w sklepy ze sprzętem. W niektórych federacjach, żeby takie centrum mogło dostać ileś tam gwiazdek, sklep ten musi mieć nawet przepisową witrynę od ulicy!
|
a co w tym ZLEGO? tak jak wynajmnujac sklep zaplacisz wiecej za witryne ktora stoi od ulicy niz za piwnice na podworzu tak i tutaj jest podobnie... dobry szewc (w zalozeniu solidny i ktory ma duzo kientow i jest solidny, a nie wykonczy go tansza konkurencja) rowniez bedzie mial pieniadze na to zeby zbudowac swoja witryne od ullicy a nie gniesc sie na podworku...
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
Zgodnie z doktryną CMAS instruktor nie ma być "handlarzem usługą czy towarem" lecz nauczycielem-przewodnikiem młodego nurka czy kandydata na nurka.
|
i tu nalezy byc dumny z tego ze jest sie CMAS, natomiast nie narzucac innym swojego zdania, jak ktos ma tyle $, ze nie musi zyc ze sprzedazy sprzetu nurkowego tylko szkoli dla frajdy jaka mu to sprawia niech nie wymaga od innych tego samego. Niech jaskolki nie ucza swini latac... dobre samopoczucie powinno wystarczyc i promieniowac od takiego osobnika na ulicy...
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
Gdyby miał sklep, na pytanie kursanta "jaki jacket kupić?" kusiło by go wskazać te, które akurat ma, choć (być może) w innym sklepie ten sam jacket jest tańszy albo jest tam inny, lepszy (czy chociażby nie gorszy). Tego typu praktyki, do których niechybnie by doszło (bo przecież forsa to potężna pokusa) są nie do pogodzenia z filozofią CMAS, zakładającą, że instruktor ma być obiektywnym źródłem informacji.
|
a dlaczegoz to nie mialbyc byc tanszy? spotkalem instruktorow majacych albo swoj sklep. albo wspolpracujach z centrum, ktorzy dawali swoim ludziom znizki na sprzet, albo ci sami ludzie mogli kupic taniej sprzet po okazaniu w centrum swojego certyfikatu... niemozliwe? mozliwe...
a zarabiac wolno kazdemu, nie odmawiajmy mu tego...
| Tomasz Strugalski napisał/a: | Dlatego ortodoksyjna doktryna CMAS, przestrzegana już tylko przez nielicznych (na przykład przeze mnie) zabraniała zawodowemu instruktorowi prowadzenia sklepu. Były to dobre czasy, zanim świat oszalał w pogoni za szmalem i nawet CMASowcy, za przykładem amerykańskich czy zgoła południowoafrykańskich kolegów, zaczęli zakładać sklepy. Zaczęto zresztą robić jeszcze gorsze rzeczy, a mianowicie podpisywać koszmarne umowy z poszczególnymi firmami, że tylko na ich sprzęcie będzie się szkolić i tylko ich sprzęt kursantom polecać. Bez względu na to, czy sprzęt ten był dobry czy zły, sam fakt uwiązania instruktora na takiej umowie, jak psa na łańcuchu przeczy jakiejkolwiek niezależności myśli czy wiarygodności nauczycielskiej.
|
zalezy co kto podpisali, ile mial wtedy we krwi i jak malo w glowie,
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
Dlatego na pytanie "jaki jacket kupić" odpowiadam tak: "po pierwsze: w tej bazie zawsze dostaniesz sprzęt za darmo, po drugie: skoro już koniecznie chcesz kupować to przynajmniej nie kupuj w (tu wymieniam jakich) sklepach bo mają zbójeckie marże, po trzecie: masz tu katalogi, wybierz sobie co ci pasuje (prócz o tego, bo ma marny inflator). Oczywiście mógłbym ci te graty sprowadzić, ale wtedy musiałbyś mi za to zapłacić, a po co masz na mnie kląć. Lepiej poczekaj trochę, będzie organizowana klubowa wyprawa na Adriatyk. Pojedź na nią, a tam, podczas wycieczki do Triestu pokażę ci kilka hurtowni sprzętu, gdzie obkupisz się za wszystkie czasy. W najgorszym przypadku, gdyby takiej wyprawy na razie nie było, masz tu telefon do człowieka, który jeździ tam często i ściąga te graty dużo taniej niż w sklepie." Skutki tej filozoficznej (bo przecież o filozofię CMAS chodzi) :
|
i tu przyznam racje,
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
pogadanki są następujące
1.Nic nie zarabiam na sprzęcie. To niedobrze.
2.Rozchodzi się wieść, że "Strugalski nie ściemnia", więc kursanci chętnie do mnie przyjeżdżają. To dobrze.
3.Jestem znienawidzony przez właścicieli sklepów. To ich problem.
|
no tu bym nie przesadzal, albo ma sie dobre znajomosci, albo ma sie wrogow, jak panu kiedys podpala te lade to pan zrozumie :]]
a na powaznie, moze to godzi w pana sumienie, ale nie lepiej zyc z niektorymi z nich w zgodzie? (sprzedawcy, ci lepsi i tansi)
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
Uznałem bowiem, że ma sens prastara CMASowska zasada: jeśli szkolisz-nie handlujesz gratami. Masz być niezależny w ocenach, tylko wtedy ludzie będą mieć do ciebie zaufanie. Masz polecać to, co dobre a nie to, co masz na półce.
|
tu zakezy co ma pan na polce, mozna byc obiektywnym i sprzedawac dobry sprzet, nie koniecznie najlepszy... z gornej polki
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
Zaraz ktoś powie, że przecież można mieć na półce same dobre rzeczy. Otóż niestety ta szczytna idea nie wytrzymuje próby życia.
|
uuuppps... no to czytam dalej
| Tomasz Strugalski napisał/a: |
W handlu towarem zawsze zdarzają się wpadki (wie o tym każdy, kto choć raz kupił w supermarkecie szynkę w promocji, tfu!), a przecież sprzedać te rupiecie trzeba. Dlatego jeśli handlujesz towarem, prędzej czy później ściemniać będziesz musiał. O ile nie robi to różnicy np dealerowi samochodowemu, bo zachwalanie tego złomu należy do elementów jego fachu, o tyle nauczyciel-wychowawca tak postępować nie powinien. Handlarz ściemnia i to jest ok. Nauczyciel nie, bo to by było nie fair. Na dziś tyle, jeśli chodzi o filozofię CMAS. Tym, którym się wydaje, że opowiadam rzeczy dziwne radzę: poczekajcie! W następnym odcinku opowiem, czemu nie należy ładować butli osobom z poza bazy. Wtedy dopiero rzucicie się na mnie jak wściekłe psy!
|
coz handel (zycie) - filozofia zycia. na tej linii rozklada sie prawda, smutne, ale prawdziwe, kto chce ten handluje, kto nie chce - nie handluje i nosi glowe wysoko, chociaz chodzi piechota albo jezdzi MPK...
nie rozwine tu jednak innych tematow, uprawianych przez CMAS, cytaj KDP za dawnych dobrych lat... nie przesadzajmy, pieniadz ma tez swoje dobre strony. w przypadku KDP/CMAS (mowie o wyzszych stopniach) zeby gdzies wdrapac sie wyzej, nalezalo pic duzo wodki z postawionymi kolegami, albo miec twarda dupe, zeby sluzyc za "miske zupy" na ilus tam obozach, zeby pozniej dostac kwalifikacje na wyzszy stopien, ze nie wspomne o prakach sprzed kilku lat, kiedy to KDP postanowilo zweryfikowac instruktorow LOK, zadajac od kazdego obecnosci na kursie i wplaty... chociaz kurs prowadzili co sami ludzie i z tym samym materialem, przyklady mozna mnozyc...
jenny - 07-01-2004, 20:12
Witam,
Ja prawie cały sprzęt kupiłam u mojego znajomego instruktora. Mam świdomość, że doradzał mi w obrębie tego, czym sam handluje, ale z drugiej strony widziałam na własne oczy, że sam nurkuje w takim sprzęcie. Nie sądzę, żeby dla kasy narażał bezpieczeństwo swoje i rodziny (bo rodzinę też ma nurkującą).
Być może gdzie indziej mogłabym kupić sprzęt lepszy i/lub tańszy, ale nie jestem tego w stanie ocenić. Kupuję u człowieka, do którego mam zaufanie.
I nie widzę nic złego w tym, że instruktor prowadzi sklep. Robi to, na czym się zna. W końcu to, że kupuję u niego jest moją osobistą decyzją. Nikt mnie do tego nie zmusza. Mogłabym pójść do innego sklepu.
Może jestm naiwna, ale ciągle mam zaufanie do ludzi...
Pozdrawiam
jenny
Pedro - 08-01-2004, 09:51
Przepraszam, a nie przyszło nikomu do głowy, że instruktor będzie sprzedawał ten sprzęt, który uznaje za dobry? I sam będzie w nim pływał? Jeśli nie pozwalamy (potępiając od strony moralnej) instruktorowi handlować sprzętem, to po prostu zakładamy, że jest wredny i chce nas oszukać, jak tylko będzie mógł.
No na miłość boską kto ma się lepiej znać na sprzęcie niż osoba, która go używa? A jak może go nam załatwić (sprzedać), to dlaczego to ma być złe? Z drugiej strony w takim wypadku należy popatrzeć na samego instruktora... z czym on pływa i czy to samo poleca.
Nie uważam żeby w sprzedawaniu sprzętu przez instruktorów było coś dużo gorszego niż w sprzedawaniu wyjazdów nurkowych czy czesaniu kasy z nurków dzięki posiadaniu/prowadzeniu "najbardziej profesjonalnej" czy "najlepszej" bazy. A już na pewno robienie z tego filozofii jest kiepskim i dość drętwym pomysłem.
Istruktor to nie kaznodzieja-filozof tylko kumpel-przewodnik tak ja uważam, a z drugiej strony świat pewnie potrzebuje i jednych i drugich. Byle tylko nie narzucać wszystkim jedynego słusznego podejścia, bo od tego można się rzeczywiście rozchorować.
Z drugiej strony uważam, że każdy ma prawo do swojego zdania i dopóki nie będzie mnie zmuszał żeby to było moje zdanie, ani mnie potępiał za to, że ja mam inne, to będzie się cieszył moim szacunkiem.
Pozdrawiam,
bd* - 09-01-2004, 04:24
..
Pedro - 09-01-2004, 09:37
Drogi bd*, to że śpisz na zdjęciu nie upoważnia Cię do posapywania na Forum
bd* - 10-01-2004, 15:57
To nie zupełnie tak . To tylko niepohamowana chęć przeczytania Twojej wypowiedzi a przy okazji eksperyment . Czasami jest informacja że ktoś napisał a treści nie widać . Jeżeli pojawia się następny post eksponuje on natychmiast również poprzedni . I tak było również w tym przypadku .
To ja tu robię co mogę aby przeczytać Twoją wypowiedź a tu taki zarzut no nie do pomyślenia .
Sandii - 12-01-2004, 11:44
ufff
wreszcie troche filozofii i luzu
wybor byc musi, a najlepszy sposob na dokonanie wyboru to zapytac i sprobowac.
Znajomi z ktorymi robilem kurs (nawet kilka;) kupili sprzet od naszej instruktorki i nie narzekaja
Ja kupilem sprzet zupelnie gdzie indziej (pozdrawiam sympatycza blondynke i pewnego instruktora) i tez nie narzekam.
Faktem jest ze kupilem sprzet po wyprobowaniu kilku opcji: swiadomie. A to m.in. dla tego ze na szkoleniu mialem dobrego instruktora (i rownie dobrego divemastera;).
Tak wiec winę za zły dobor sprzetu wg ponosi nie instruktor, a kupujący. Ale tylko z jednego powodu: sam może sprawdzić i poszukać - jeśli tego nie zrobi, znaczy się: leń. A mieć do kogoś pretensje z powodu własnego lenistwa ...
Sandii
Pituu - 17-03-2004, 21:08 Temat postu: Re: Filozofia CMAS wg Strugalskiego
| Tomasz Strugalski napisał/a: | Zgodnie z obietnicą przygotowałem cykl krótkich tekstów zawierających próbę usystematyzowania filozofii CMAS i wyjaśnienia, czemu CMAS nie może być traktowany jako zaledwie jedna z wielu organizacji szkolących płetwonurków. Ta najstarsza na świecie (i przez wiele lat jedyna) instytucja płetwonurkowa, w ciągu swojego, już blisko półwiecznego rozwoju wypracowała istotną myśl związaną z nurkowaniem. Zrobiła to dzięki traktowaniu nurkowania jako zjawiska socjologicznego i kulturotwórczego nie zaś tylko sportowego czy technicznego, albo zgoła jako maszynki do łojenia szmalu, jak to oczywiście ma miejsce w powstałych dużo później komercyjnych organizacjach szkoleniowych (co nie jest zarzutem! Jasne, że nie po to się zakłada międzynarodowa firmę, żeby na tym nie zarobić!).
Wychowując się od maleńkiego brzdąca na obozach nurkowych widziałem jak również CMAS ewoluuje, niestety, w stronę tzw. wolnego rynku. Było to przykre, lecz konieczne dla przetrwania organizacji, a po latach i ja sam zacząłem z tego korzystać szkoląc nurków zawodowo. Obecnie CMAS dysponuje na całym świecie całkowicie nowoczesnymi programami szkoleń, zapewniającymi (co wynika ze statystyk, a nie z widzimisię Strugalskiego) bezpieczeństwo nurkowania znacznie większe niż w przypadku dowolnych innych programów. Faktem jest jednak, że przy okazji takiego unowocześniania coś (lecz z pewnością nie wszystko) zagubiliśmy. Dlatego zasady, o których będę Państwu pisał, często nawet przez samych CMASowskich instruktorów nie są przestrzegane. Jest z tym trochę tak, jak z celibatem u księży...Nikogo nie winię, pamiętam bowiem siebie z czasów, gdy chciwy byłem na forsę, której potrzebowałem na chleb, wódkę, benzynę i dziewczyny. Z czasem dopiero miało się okazać, że pieczywo tuczy, alkohol szkodzi, samochód można przerobić na gaz, a dziewczyny i tak przyjdą same. Wierząc głęboko, że jeszcze nie wszystkie CMASowskie ideały przerobiliśmy na mydło przygotowałem dla Państwa kilkanaście tekstów, które będę umieszczał po kolei, co tydzień. Oto tytuły:
1.Czy instruktor nurkowania powinien handlować sprzętem nurkowym?
2.Czy w bazie nurkowej powinno się świadczyć usługę napełniania butli? A usługę wynajmu sprzętu?
3.Czy nurkowania techniczne są drogą rozwoju nurkowania?
4.Czy należy wypowiadać się z szacunkiem o ofiarach wypadków nurkowych?
5.Czy lepszy sprzęt oznacza bezpieczniejsze nurkowanie? Czy wypadki nurkowe wynikają z awarii sprzętu?
6.Czy baza nurkowa powinna być usytuowana nad szczególnie atrakcyjnym (mającym czystą wodę i obfitującym w podwodne obiekty) akwenem?
7.Czy duża głębokość i trudne warunki nurkowania sprawiają, że nurkowanie jest bardziej niebezpieczne?
8.Czy nurkowanie jest sportem ekstremalnym?
9.Czy stopnie nurkowe nadawane przez różne, legalnie działające organizacje powinny być tak samo traktowane?
10.Czy instruktor nurkowania powinien być sympatycznym człowiekiem?
11.Czy nurkowie mają instynkt samozachowawczy i czy on chroni ich przed wypadkami?
Dziś temat pierwszy:
Czy instruktor nurkowania powinien handlować sprzętem nurkowym?
Pytanie skonstruowano w taki sposób, żeby pozornie oczywista i od razu nasuwająca się odpowiedź brzmiała: "tak". Wszyscy przecież widzimy powstające jak grzyby po deszczu centra nurkowe wyposażone min. w sklepy ze sprzętem. W niektórych federacjach, żeby takie centrum mogło dostać ileś tam gwiazdek, sklep ten musi mieć nawet przepisową witrynę od ulicy! Odpowiedź inna niż "tak" po prostu nie mieści się w głowie, nieprawdaż? Świadczy to tylko o tym, jak mała jest głowa. Stary, ortodoksyjny CMASowiec odpowie następująco:
Oczywiście, że instruktor prowadzący kurs nie powinien handlować sprzętem. Z bardzo prostej przyczyny. Kiedy się handluje sprzętem, siłą rzeczy poleca się to, co się ma na półce a nie to, co jest obiektywnie dobre. Zgodnie z doktryną CMAS instruktor nie ma być "handlarzem usługą czy towarem" lecz nauczycielem-przewodnikiem młodego nurka czy kandydata na nurka. Bez względu na to, jak uczciwym człowiekiem jest instruktor, niebezpieczne jest wystawianie go na pokusę. Gdyby miał sklep, na pytanie kursanta "jaki jacket kupić?" kusiło by go wskazać te, które akurat ma, choć (być może) w innym sklepie ten sam jacket jest tańszy albo jest tam inny, lepszy (czy chociażby nie gorszy). Tego typu praktyki, do których niechybnie by doszło (bo przecież forsa to potężna pokusa) są nie do pogodzenia z filozofią CMAS, zakładającą, że instruktor ma być obiektywnym źródłem informacji. Dlatego ortodoksyjna doktryna CMAS, przestrzegana już tylko przez nielicznych (na przykład przeze mnie) zabraniała zawodowemu instruktorowi prowadzenia sklepu. Były to dobre czasy, zanim świat oszalał w pogoni za szmalem i nawet CMASowcy, za przykładem amerykańskich czy zgoła południowoafrykańskich kolegów, zaczęli zakładać sklepy. Zaczęto zresztą robić jeszcze gorsze rzeczy, a mianowicie podpisywać koszmarne umowy z poszczególnymi firmami, że tylko na ich sprzęcie będzie się szkolić i tylko ich sprzęt kursantom polecać. Bez względu na to, czy sprzęt ten był dobry czy zły, sam fakt uwiązania instruktora na takiej umowie, jak psa na łańcuchu przeczy jakiejkolwiek niezależności myśli czy wiarygodności nauczycielskiej.
Szkolę od nie pamiętam ilu lat. W prowadzonych przeze mnie bazach (w Polsce i w Chorwacji) zdobyło uprawnienia ponad półtora tysiąca osób. Nigdy nie założyłem sklepu. Często mnie pytają, czemu? Ano temu, że to by było nie po CMASowsku, że to by było nie fair. Moi koledzy, którzy tak zrobili zarabiają oczywiście więcej ode mnie (nie zauważyłem, żeby któryś z nich jeździł, jak ja 12 letnią ładą samarą), ciekawe jednak czy potrafią patrzeć w lustro przy goleniu. Wiadomo, że instruktor nurkowania, mający osobistą charyzmę, wciśnie ludziom to co zechce. Ja na przykład, nie chwaląc się, potrafiłbym sprzedać dowolnie gówniany sprzęt. Bo ci co robią u mnie kursy ufają mi po prostu, a prócz tego (jak każdy instruktor nurkowania) potrafię przepięknie ściemniać. Forsa by rzeką płynęła i byłoby super. Tyle tylko, że szlag by trafił filozofię CMAS. Nie w tym rzecz, żeby instruktor nurkowania nie handlował sprzętem. Oczywiście, że jest on jak nikt inny powołany do tego, z racji posiadanego wykształcenia i doświadczenia. Trzeba jednak, żeby przynajmniej nie sprzedawał go tym, których uczy. Bowiem ogromny wpływ, jaki instruktor ma na kursanta (z racji nauczycielskiego autorytetu) nie może być wykorzystywany do brudnej manipulacji. Często widuję instruktorów, których pierwszym ruchem na kursie jest rozdanie kursantom katalogów swojego sklepu. Czy nie zdają sobie sprawy, że właśnie podeptali elementarną etykę nauczycielską? Instruktor ma ludzi uczyć a nie ich tumanić i zamieniać w stado baranów-konsumentów. Ma być przewodnikiem a nie manipulatorem. Dlatego na pytanie "jaki jacket kupić" odpowiadam tak: "po pierwsze: w tej bazie zawsze dostaniesz sprzęt za darmo, po drugie: skoro już koniecznie chcesz kupować to przynajmniej nie kupuj w (tu wymieniam jakich) sklepach bo mają zbójeckie marże, po trzecie: masz tu katalogi, wybierz sobie co ci pasuje (prócz o tego, bo ma marny inflator). Oczywiście mógłbym ci te graty sprowadzić, ale wtedy musiałbyś mi za to zapłacić, a po co masz na mnie kląć. Lepiej poczekaj trochę, będzie organizowana klubowa wyprawa na Adriatyk. Pojedź na nią, a tam, podczas wycieczki do Triestu pokażę ci kilka hurtowni sprzętu, gdzie obkupisz się za wszystkie czasy. W najgorszym przypadku, gdyby takiej wyprawy na razie nie było, masz tu telefon do człowieka, który jeździ tam często i ściąga te graty dużo taniej niż w sklepie." Skutki tej filozoficznej (bo przecież o filozofię CMAS chodzi) pogadanki są następujące:
1.Nic nie zarabiam na sprzęcie. To niedobrze.
2.Rozchodzi się wieść, że "Strugalski nie ściemnia", więc kursanci chętnie do mnie przyjeżdżają. To dobrze.
3.Jestem znienawidzony przez właścicieli sklepów. To ich problem.
Za młodu popełniłem wiele błędów. Między innymi pozwoliłem się wciągnąć w handel skafandrami suchymi. Na szczęście już się sprzedały i problem zniknął. Były obiektywnie dobre, mogłem je polecać bez kłamstwa, ale nawet w to nie dam się więcej wciągnąć, chyba że twarde życie mnie zmusi. Uznałem bowiem, że ma sens prastara CMASowska zasada: jeśli szkolisz-nie handlujesz gratami. Masz być niezależny w ocenach, tylko wtedy ludzie będą mieć do ciebie zaufanie. Masz polecać to, co dobre a nie to, co masz na półce. Zaraz ktoś powie, że przecież można mieć na półce same dobre rzeczy. Otóż niestety ta szczytna idea nie wytrzymuje próby życia. W handlu towarem zawsze zdarzają się wpadki (wie o tym każdy, kto choć raz kupił w supermarkecie szynkę w promocji, tfu!), a przecież sprzedać te rupiecie trzeba. Dlatego jeśli handlujesz towarem, prędzej czy później ściemniać będziesz musiał. O ile nie robi to różnicy np dealerowi samochodowemu, bo zachwalanie tego złomu należy do elementów jego fachu, o tyle nauczyciel-wychowawca tak postępować nie powinien. Handlarz ściemnia i to jest ok. Nauczyciel nie, bo to by było nie fair. Na dziś tyle, jeśli chodzi o filozofię CMAS. Tym, którym się wydaje, że opowiadam rzeczy dziwne radzę: poczekajcie! W następnym odcinku opowiem, czemu nie należy ładować butli osobom z poza bazy. Wtedy dopiero rzucicie się na mnie jak wściekłe psy!
Z CMASowskim pozdrowieniem
Szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski |
Pituu - 17-03-2004, 21:09
łoj sorki cosik mi sie tu zapaprało nie to klikłem czy jak
|
|