FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

CMAS/PADI/SSI/... - Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc. 2

Tomasz Strugalski - 11-01-2004, 22:44
Temat postu: Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc. 2
Czy w bazie nurkowej powinno się świadczyć usługę ładowania butli? A usługę wynajmu sprzętu?

Witam Państwa bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu. Dziś zmierzymy się z zagadnieniem dla filozofii CMAS bardzo ważnym, a jednocześnie bardzo kontrowersyjnym. Spróbujemy mianowicie odpowiedzieć na pytanie czym jest, a czym nie jest baza nurkowa.
W tworzonej przez pół wieku klubowej strukturze CMAS baza nurkowa była zawsze zjawiskiem szczególnym. Zakładał ją zwykle charyzmatyczny przywódca, lokalny lider (czyli w fachowej terminologii socjologicznej tzw. "agent zmiany"). Był to po prostu twardy koleś (zwykle mężczyzna, choć i twarde babki się trafiały), który potrafił kupić sprężarkę i zgromadzić wokół siebie grupę podobnych sobie zapaleńców. Wiele lat temu, na własne potrzeby skonstruowałem roboczą definicję bazy nurkowej (oczywiście CMASowskiej, bo innych wtedy nie było): "baza nurkowa to kilkoro przyjaciół zgromadzonych wokół sprężarki". Definicja oczywiście żartobliwa, lecz niepozbawiona ważnych elementów. Słowem-kluczem są tu przyjaciele, a więc baza nie jest miejscem, gdzie spotyka się kupujący ze sprzedającym. Nie jest miejscem, gdzie odbywa się handel towarem, czy usługą. Jest miejscem, do którego się przyjeżdża żeby być razem, razem nurkować, poznawać się i rozstawać (tak, tak! po to też jest baza! bez przesady z tym purytanizmem!), raz na jakiś czas zesrać się pod wodą ze strachu lub ocalić komuś życie, a wieczorem usiąść przy ognisku i opowiedzieć co się przeżyło. Jest miejscem gdzie leczy się samotność - podstawową chorobę naszych czasów. [uwaga na marginesie: choć to zabrzmi dziwacznie, na forum.jds panuje psychiczna atmosfera starej CMASowskiej bazy! Dziwne ale prawdziwe. Dlatego tak polubiłem to forum. Świat elektroniczny otwiera zdumiewające szanse. Przepraszam za takie truizmy, ale ja chyba naprawdę jestem starym piernikiem]. Baza nurkowa jest miejscem, w którym spotykają się przyjaciele, wspólnie łożący na utrzymanie tego miejsca i jego dalszy rozwój. Dlatego instruktor CMAS prowadzący taką bazę pobiera opłaty za kursy czy nurkowania stażowe (turystyczne). Jest to forma uczestniczenia przez osoby korzystające z bazy w kosztach jej utrzymania. W "prastarym" CMASie funkcjonowała w ogóle metoda pobierania rocznych składek klubowych (osoby płacące takie składki były zwolnione z wszelkich innych opłat), lecz system ten nie sprawdził się. Zbyt wiele było konfliktów pomiędzy tymi, którzy nurkowali lub szkolili się dużo i tymi co mało, a przecież wszyscy płacili jednakowe składki. Dlatego, na przełomie lat 80-tych i 90-tych, zaczęliśmy powoli odchodzić od tego systemu na rzecz uzależnienia wysokości opłat od intensywności korzystania z bazy. Tak powstała opłata za poszczególny kurs czy nurkowanie. Podkreślić jednak należy, że NIGDY nie była to opłata za nabicie butli czy wynajem sprzętu! Te rzeczy bowiem zawsze były dla wszystkich korzystających z bazy za darmo. Żądanie osobnej opłaty za np. wypożyczenie jacketu jest absurdalne podobnie jak absurdalne byłoby analogiczne żądanie skierowane do mieszkających wspólnie domowników, żeby płacili sobie nawzajem za wzięcie np. widelca z szuflady! Skoroś wlazł do bazy to widocznie jesteś jednym z nas. Potrzebny ci skafander? To go bierz! Tam jest magazyn skafandrów. Potrzebny automat czy jacket? Weź sobie z półki co zechcesz, abyś tylko po nurkowaniu odłożył z powrotem na miejsce. Potrzebne ci powietrze czy nitroks? Ładowacz ci nabije. NIC za to nie płacisz, zapłaciłeś bowiem, brzydko mówiąc "za wjazd" do bazy. Opłata za kurs czy zryczałtowana opłata za nurkowanie jest właśnie taka formą "zapłacenia za wjazd". Ten, kto ją wniósł może już bez przeszkód korzystać ze wszystkiego co baza oferuje. Może brać sprzęt, szkolić się, słuchać wykładów, może liczyć na proste naprawy własnego sprzętu np. czyszczenie zaolejonej butli itp., korzystać z porady starszych kolegów, wliczonych w tą opłatę ubezpieczeń, korzystać z bezpiecznego od sieci akwenu, środków pływających, w razie (nie daj Boże) wypadku również z tlenu, opieki lekarskiej a także liczyć na fachowo przeprowadzoną akcję ratunkową oraz na szefa szkolenia, który osobiście i imiennie odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich nurkowań. Może wreszcie, jeśli tego chce, usiąść z nami przy ognisku i zaśpiewać szantę czy obejrzeć zdjęcia z Egiptu. Baza jest, w pewnym sensie, jego współwłasnością bo uczestniczył w łożeniu na jej utrzymanie. Brak osobnych opłat "za sprzęt" jest istotny jeszcze z jednej, ważnej przyczyny. Otóż istnienie takich opłat generowałoby dziwaczną i społecznie niebezpieczną sytuację. Bogaty (ten, kogo stać na własny sprzęt) płaciłby za nurkowanie mniej niż biedny (korzystający ze sprzętu klubowego)! Jest to oczywiście z punktu widzenia filozofii CMAS nie do przyjęcia. Filozofia ta zakłada bowiem, że płetwonurkowie stanowią wspólnotę i dzielenie ich na lepszych i gorszych na podstawie zasobności portfela jest kategorycznie wykluczone. Różnice w opłatach mogą wynikać wyłącznie z hierarchii stopni (P2 płaci znacznie mniej niż P1, a P3 nie płaci w ogóle nic), należy bowiem promować mądrych a nie forsiastych. Sporadycznie spotykam się z rażącym niezrozumieniem tego stanowiska. Płetwonurek, który się w naszej bazie wyszkolił, a więc nigdy za sprzęt nie płacił (przeciwko czemu jakoś nigdy nie protestował!) gdy kupił sobie własny szpej nagle "zhardział" i zaczyna pytać o zniżki! Jakie zniżki? Nurkowanie turystyczne dla nurka P2 (czyli typowego dojrzałego nurka) kosztuje 20 PLN (nawet w weekend nie płaci się drożej jeśli wykupi się karnet) i w tej cenie jest już wszystko (łączne z pełną butlą, całkowitym sprzętem, łódką, ubezpieczeniem i, jeśli trzeba np. na głębokie, przewodnikiem). Nie ma niższych cen nie tylko w Polsce, ale śmiem twierdzić, że również nigdzie na świecie. W oczywisty sposób podkreśla to niekomercyjny charakter naszej działalności. Jakie więc w takim razie chcesz kolego zniżki? O płetwonurkach wyszkolonych w innych niż CMAS federacjach nie ma w tym kontekście w ogóle co mówić. Osoby te, o amputowanej etyce CMAS, a może raczej wcale jej nie nauczone, zupełnie tych zagadnień nie rozumieją. Tu dopiero zaczynają się schody. Przyjeżdża taki i pyta ile kosztuje nabicie butli. Odpowiadam, zgodnie z prawdą, że powietrze i sprzęt są przecież za darmo dla wszystkich nurkujących w bazie, zaś nurkowanie kosztuje tyle i tyle, zapraszam na odprawę. Robi wtedy wielkie oczy i widać po nim, że nic nie kapuje. Ktoś zrobił takiemu człowiekowi krzywdę a teraz ja (Bogu ducha winny) muszę takiego człowieka resocjalizować! Ktoś mu wmówił, że baza nurkowa to coś w rodzaju stacji benzynowej, gdzie się napełnia zbiorniki gazem. Ktoś mu wmówił, że nurkowanie polega na tym, że przyjeżdża się, macha plastikiem i portfelem i wchodzi do wody. A potem się wyjeżdża, ewentualnie w pośpiechu można jeszcze zdążyć wychylić browar z jakimś tak samo spieszącym się, przypadkowym klientem. Człowiek taki nie rozumie, że nauczono go pośpiechu, zgodnie z zasadą "dużo, byle jak i prędko" (co wyraźnie widać na tzw. nowoczesnych, czyli po prostu skróconych i zubożonych, amerykańskich programach szkoleń). Obrabowano go z tego, co w nurkowaniu najcenniejsze: z poczucia przynależności do zespołu twardych, godnych zaufania ludzi. Człowiek taki nie chce przyjść na odprawę, na której się wszyscy spotykamy, żeby ustalić plan nurkowania, dogadać kto dokąd popłynie i kiedy ma wrócić (często w ogóle nie wie, co to jest odprawa!), nie chce poznać instruktorów (ludzi, którzy zęby zjedli na nurkowaniu i są w bazie po to, żeby dzielić się doświadczeniem). Nie chce dowiedzieć się kim jesteśmy, nie chce opowiedzieć nic o sobie. Bo po co? Jemu się przecież spieszy. On chce tylko nabić butlę. I nie rozumie, że właśnie splunął mi w twarz. Bo traktowanie bazy w ten sposób to obelga dla tych, którzy ją przez lata tworzyli. Często jego postępowanie nie jest wynikiem złej woli, lecz jedynie zwyczajnego nieporozumienia. Pamiętam ile w swoim czasie było nieporozumień ze znaczeniem terminu "nurkowanie swobodne". Według starej, CMASowskiej terminologii oznaczało to nurkowanie w niezależnym od powierzchni aparacie (bo wcześniej chodziło się w klasykach, które miały zasilanie przewodowe a więc "nieswobodne"). Długo później, gdy nastały te wszystkie nowomodne organizacje i organizacyjki zaczęto dosłownie tłumaczyć angielski termin freediving, co jak wiadomo znaczy nurkowanie bez aparatu. Wiele było nieporozumień nie ze złej woli, lecz tylko dlatego, że za nauczanie płetwonurkowania wzięli się przybysze czort wie skąd, którzy nawet języka nurkowego nie znali... Teraz podobny los spotyka termin "baza nurkowa". Czy znaczenie słów, którymi się od pół wieku posługujemy, mamy teraz obowiązek zmienić bo ktoś na innym kontynencie tak sobie postanowił? Tak sformułowane żądanie jest chyba jednak cokolwiek niegrzeczne! Dla nas, starych, ortodoksyjnych CMASowców baza nurkowa to miejsce, gdzie się spotykają przyjaciele-płetwonurkowie. I cóż my na to możemy poradzić, że według panów nowonurkowych (tak jak "nowobogackich") termin ten ma teraz rzekomo oznaczać punkt napełniania zbiorników ciśnieniowych gazem? Widać tu przerażającą prymitywizację nurkowania i postępujące ogołacanie go z istotnych, wychowawczych treści. Na tym tle CMAS wygląda co prawda archaicznie, ale znacznie bardziej wartościowo niż nowomodne "pospieszne" organizacje robiące nurkowaniu krzywdę dla pieniędzy.

Ze sportowym pozdrowieniem
Szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski

PS. Starałem się nikogo personalnie nie zaatakować. Naprawdę się starałem. Jak mawia pan Kriss "ci, co mnie znają wiedzą ile mnie to kosztowało". Jeśli jednak ktoś poczuł się urażony - szczerze przepraszam. Nurkowanie to dla mnie nie zabawa, hobby, czy sposób spędzania wolnego czasu, lecz po prostu wszystko czym jestem. Niełatwo zachować spokój i dystans gdy mówi się o wartościach, którym się poświęciło blisko trzydzieści lat życia, a które są właśnie brutalnie deptane w imię (źle pojętej!) nowoczesności.

Fan - 11-01-2004, 23:40

Czesc Tomek,
Milo sie czyta twoje artykuly. Jestem pelen podziwu, ze z taka filozofia udalo ci sie przetrwac na rynku, te pare lat. Chyba nie wielu sie to udalo. Takie czasy, wiekszosc musi kombinowac, w taki czy inny sposob. A w twojej bazie jest tak jak piszesz, bylem widzialem. Z ciekawoscia czekam na kolejne czesci.
Trzymaj sie…

Pozdrawiam Brac Nurkowa

Fan

Pedro - 11-01-2004, 23:41

Ech, Panie Tomku jest Pan po prosu bardzo zacnym dinozaurem z gatunku tych wymierających. No i niepoprawnym marzycielem...
No niestety świat się zmienia i podejście ludzi też. Ja się szkoliłem w CMASie i uciekłem z "klubu przyjaciół-nurków" dlatego, że tam powstawały jakieś koterie i towarzystwa wzajemnie się zwalczające w imię Bóg Jeden Miłosierny raczy wiedzieć czego. Ja nie chciałem w tym uczestniczyć, bo nurkowanie, to dla mnie może nie życie, ale napewno przyjemność...
Kłopot z bazą czy klubem polega na tym, że przyjaciół się samemu wybiera, a w klubie jak zapłacisz składkę, to stajesz sie "przyjacielem"...
No bo właściwie czy kupowanie abonamentu na bycie przyjacielem musi być fajniejsze niż po prostu kupownie pojedynczych biletów,też na bycie przyjacielem...? Przyjacielem nie stajesz się korzystając z tej samej sprężarki, butli, automatu czy nawet nurkując w tym samym źródełku... to jest niestety troszkę bardziej skomplikowane.
Boję się więc, że tak naprawdę, to tytuł Twojego postu powinien się zmienić na:
Filozofia nurkowania klubowego wg Strugalskiego....
I nie powiem, że taka filozofia mi się nie podoba, ale życie zrobiło ze mnie niestety realistę, a nie filozofa.

Pozdrawiam serdecznie,

bd* - 12-01-2004, 00:07
Temat postu: Re: Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc. 2
Tomasz Strugalski napisał/a:
[uwaga na marginesie: choć to zabrzmi dziwacznie, na forum.jds panuje psychiczna atmosfera starej CMASowskiej bazy! Dziwne ale prawdziwe. Dlatego tak polubiłem to forum.

W środę 14 styczna o godz.20 spotykamy się w Pubie Heineken przy ul. Puławskiej 111A ( jadąc w kierunku śródmieścia po prawej stronie za ul. Woronicza .
Może byś nas zaszczycił swoją obecnością .
Jestem przekonany że spotkasz kilkoro znajomych .
Co Ty na to ?

ukusek - 12-01-2004, 00:12

Niby prawda co pisze Tomasz. Piękne to i nieprawdziwe, bo gdy chcę samotnego nura i potrzeba mi do tego wyłącznie pełnej butli to muszę dzielić się samotnością z "przyjaciółmi" bazy?? Opowiadać o sobie i znosić ich towarzystwo?? Czasami zwyczajnie nie mam na to ochoty. Dajcie mi nabić butlę i pozwólcie odejśc w pokoju. Nie bądżcie "przyjaciólmi z bazy" na siłę. Pozdro
Sandii - 12-01-2004, 10:27

witam

temat mi cokolwiek znajomy,
nie tak dawno uczestniczylem i tworzylem po trochu podobny klub (tyle ze kajakowy) i atmosfera wspolnej "obecnosci" i wspolnych wyjazdow bardzo mi odpowiadala (organizowalem tez i prowadzilem szkolenia ktore teraz nazywane bywaja "sadystycznym wyzywaniem" ;))). przestalem jednak byc studentem, a rozpoczalem zarobkowe zycie co zabralo mi czas i entuzjazm ;(

Obecnie nadal czas nie pozwala mi na fizyczna obecnosc i tylko dzieki internetowi moge uczestniczyc czesto i czynnie w nowym klubie: "Forum nuras"

Czasu Tomaszu nie da sie cofnac wiec wykorzystujmy to co daje nam technologia by zrekompensowac to co zabiera nam cywilizacja ;))
i niezaleznie czy nam sie to podoba czy nie tak jest.
edukowac trzeba ale to se na wrati ;(

a w srode w heineken pub jak zwykle piwko i swieze wrazenia z wyjazdu do egiptu (viki bedzie miala co opowiadac ;) )
Sandii

Krzychu - 12-01-2004, 10:31

To co Piszesz Tomku, to już niestety "dawne dobre czasy", szkoda ..., ale Pedro jest bliżej dzisiejszych realiów. Dobrze, że są jeszcze tacy marzyciele jak Ty, może kiedyś...[/right]
bd* - 12-01-2004, 13:25

W zasadzie mnie interesuje tylko ile pieniędzy wydam podczas dnia pobytu w danej bazie .
Liczy się wartość bezwzględna :-D .
Pieniądze tak czy tak trzeba zapłacić a czy to się nazywa „za nurkowanie” czy „za wypożyczenie sprzętu i nabicie butli” to naprawdę jest wszystko jedno .
W jednych cennikach uprzywilejowani są ci którzy posiadają własny sprzęt a w innych z wyższym stopniem nurkowym .
Powyższe zależy od polityki prowadzącego ( właściciela ) bazę .
Dobrze że tak jest bo każdy może wybrać to co lubi .
Do każdego cennika można oczywiście dorobić ideologię .
Pozdrawiam

bann - 12-01-2004, 18:27

Tomasz Strugalski napisał/a:

[uwaga na marginesie: choć to zabrzmi dziwacznie, na forum.jds panuje psychiczna atmosfera starej CMASowskiej bazy! ].

jedno z dugim nie koniecznie musi miec wiele wspolnego...
to ze w kosciele na mszy i na cmentarzu jest cicho nie oznacza
ze audytorium slucha z ta sama uwaga...

Tomasz Strugalski napisał/a:

Bogaty (ten, kogo stać na własny sprzęt) płaciłby za nurkowanie mniej niż biedny (korzystający ze sprzętu klubowego)! Jest to oczywiście z punktu widzenia filozofii CMAS nie do przyjęcia. Filozofia ta zakłada bowiem, że płetwonurkowie stanowią wspólnotę i dzielenie ich na lepszych i gorszych na podstawie zasobności portfela jest kategorycznie wykluczone.

a moze ten biedny nie jest taki biedny? moze jezdzi i wypozycza tani klubowy sprzet bo tak jest taniej?? spotykam takich i to nie sporadycznie...
a moze ten bogaty, tak naprawde wolal nie zamykac sobie drogi na nurkowanie ciagle w tym samym towarzystwie i kupil sprzet, a od razu jest traktowany jak "zdrajca" i "osobnik do odstrzelenia" z czym rowniez czesto mozna sie spotkac... I to wlasnie w bazach i klubach CMAS?
W innych, tych gorszych instytucjach jak pan mowi panuje po prostu inna rownosc - pieniadze wyrownuja wszystkie braki... - nie masz kasy a chcesz nurkowac - pracuj w bazie, masz kase - masz wiecej wolnego czasu dla siebie...


Tomasz Strugalski napisał/a:

Różnice w opłatach mogą wynikać wyłącznie z hierarchii stopni (P2 płaci znacznie mniej niż P1, a P3 nie płaci w ogóle nic), należy bowiem promować mądrych a nie forsiastych. Sporadycznie spotykam się z rażącym niezrozumieniem tego stanowiska. Płetwonurek, który się w naszej bazie wyszkolił, a więc nigdy za sprzęt nie płacił (przeciwko czemu jakoś nigdy nie protestował!) gdy kupił sobie własny szpej nagle "zhardział" i zaczyna pytać o zniżki! Jakie zniżki? Nurkowanie turystyczne dla nurka P2 (czyli typowego dojrzałego nurka) kosztuje 20 PLN (nawet w weekend nie płaci się drożej jeśli wykupi się karnet) i w tej cenie jest już wszystko (łączne z pełną butlą, całkowitym sprzętem, łódką, ubezpieczeniem i, jeśli trzeba np. na głębokie, przewodnikiem). Nie ma niższych cen nie tylko w Polsce, ale śmiem twierdzić, że również nigdzie na świecie.

to znaczy, ze jak jestem P3 to znam wszystkich "waznych" lacznie z wlascicielem (zarzadca, czlowiekiem z charakterem i charyzma jakkolwiek go nie okreslic) z racji stazu i posiadanych "belek i orderow" nalezy mi sie nurkowanie za darmo? niestety, to wlasnie w klubach w Polsce spotykam te "piekne warunki do nurkowania" czy jak to okreslic, gdzie stare uklady i ukladziki wlazenia i lizania komu trzeba przetrwaly i przeewoluowaly do dzisiaj, wtapiajac sie w klimat kapitalizmu?

a jesli mam pelny sprzet to nie powienienem zaplacic taniej za nurkowanie? chociazby o cene zuzycia takiego sprzetu? A co jesli sprzetu jest mniej niz chetnych? sytuacja tworzy sie nastepujaca - komu dac, a komu niedac? paru stalych kumpli, moich "dobrych przyjaciol", maja sprzet w pierwszej kolejnosci, bo zawsze tu nurkuja i sa "zawsze pierwsi" a pozostali - niech czekaja na swoja kolej, albo niech sobie kupia sprzet i placa tyle samo... - ilu ludzi odeszlo z pana "bazy" w zeszlym roku z tego powodu? pewnie nie sa juz warci nazywania ich CMASowacami...

co do znizek... zoc Polacy maja to o siebie ze zawsze staraja sie znalezc, jakby tu taniej, po znajomosci, tacy troche Szkoci wschodu...

Tomasz Strugalski napisał/a:

Osoby te, o amputowanej etyce CMAS, a może raczej wcale jej nie nauczone, zupełnie tych zagadnień nie rozumieją. Tu dopiero zaczynają się schody. Przyjeżdża taki i pyta ile kosztuje nabicie butli. Odpowiadam, zgodnie z prawdą, że powietrze i sprzęt są przecież za darmo dla wszystkich nurkujących w bazie, zaś nurkowanie kosztuje tyle i tyle, zapraszam na odprawę.

nikt nie przeszczepial mi etyki CMAS, filozofia to jedno, a zycie to drugie, choc niektorzy probuja to laczyc i powstaje zyciowy belkot...


Tomasz Strugalski napisał/a:

Robi wtedy wielkie oczy i widać po nim, że nic nie kapuje. Ktoś zrobił takiemu człowiekowi krzywdę a teraz ja (Bogu ducha winny) muszę takiego człowieka resocjalizować!

moze go pan nie obsluzyc, jesli kasa smierdzi... dla jego wlasnego dobra... nikt pana nie zmusza...

Tomasz Strugalski napisał/a:

Ktoś mu wmówił, że baza nurkowa to coś w rodzaju stacji benzynowej, gdzie się napełnia zbiorniki gazem. Ktoś mu wmówił, że nurkowanie polega na tym, że przyjeżdża się, macha plastikiem i portfelem i wchodzi do wody. A potem się wyjeżdża, ewentualnie w pośpiechu można jeszcze zdążyć wychylić browar z jakimś tak samo spieszącym się, przypadkowym klientem. Człowiek taki nie rozumie, że nauczono go pośpiechu, zgodnie z zasadą "dużo, byle jak i prędko" (co wyraźnie widać na tzw. nowoczesnych, czyli po prostu skróconych i zubożonych, amerykańskich programach szkoleń).

bez komentarza, patrz wyzej
niestety to te organizacje drogi panie sa najwieksze, i zdaza sie w nich najmniej wypadkow (w porownaniu z naszym wspanialym i jedynie slusznym systemem nurkowania w kraju)

Tomasz Strugalski napisał/a:

Obrabowano go z tego, co w nurkowaniu najcenniejsze: z poczucia przynależności do zespołu twardych, godnych zaufania ludzi. Człowiek taki nie chce przyjść na odprawę, na której się wszyscy spotykamy, żeby ustalić plan nurkowania, dogadać kto dokąd popłynie i kiedy ma wrócić (często w ogóle nie wie, co to jest odprawa!), nie chce poznać instruktorów (ludzi, którzy zęby zjedli na nurkowaniu i są w bazie po to, żeby dzielić się doświadczeniem). Nie chce dowiedzieć się kim jesteśmy, nie chce opowiedzieć nic o sobie. Bo po co? Jemu się przecież spieszy. On chce tylko nabić butlę. I nie rozumie, że właśnie splunął mi w twarz.

jak bede potrzebowal twardych mezczyzn to sie wybiore do blekitnej ostrygi, tam tacy chadzaja - w skorach i uprzezach... z pejczami. Ja nurkuje dla frajdy i zabawy, jesli bede potrzebowal pomocy, to wiem ze partner z ktorym nurkuje potafi mi jej udzielic, inaczej nie wchodze do wody...

jak juz napisalem moze go pan poszczuc psami i wygonic... bo to pana baza... jesli chce powietrze to chcialbym je kupic, a nie wysluchiwac swiatopogladu kolesia ktory ma sprezarke... co innego pogadac z kims kto chce, a co innego zmuszac, nigdy nie przyszedl do pana CMASowiec, ktory chcial nabic butle? bedzie szedl nurkowac za ryba w grupie? z 5 przyjaciolmi? niestety, przyznaje pan ze CMAS to najstarsza organizacja na swiecie (sprawa dyskusyjna). na pewno w polsce, skad wiec wziely sie te wzorce? chyba nie przywedrowaly z zagranicy kilka lat temu? to niestety wlasnie CMAS zaczal polowac na ryby z akwalungiem pierwszy w polskich wodach... (rozumujac pana tokiem myslenia)

jesli nie chce poznac instruktorow to jednak faktycznie, niemilo, skoro przyjechal na nurkowanie...

Tomasz Strugalski napisał/a:

Długo później, gdy nastały te wszystkie nowomodne organizacje i organizacyjki zaczęto dosłownie tłumaczyć angielski termin freediving, co jak wiadomo znaczy nurkowanie bez aparatu. Wiele było nieporozumień nie ze złej woli, lecz tylko dlatego, że za nauczanie płetwonurkowania wzięli się przybysze czort wie skąd, którzy nawet języka nurkowego nie znali...

ci przybysze niestety tworzyli te nazwy... to nie Polska jest ojczyzna nurkowania, pretensje kierowac prosze do tlumaczy... istnieja tez inne jezyki niz polski...


Tomasz Strugalski napisał/a:

Teraz podobny los spotyka termin "baza nurkowa". Czy znaczenie słów, którymi się od pół wieku posługujemy, mamy teraz obowiązek zmienić bo ktoś na innym kontynencie tak sobie postanowił? Tak sformułowane żądanie jest chyba jednak cokolwiek niegrzeczne!

niech pan nie zmienia i szczuje przychodzacych... do bazy... co kraj to obyczaj, w Polsce oznacza to jedno na zachodzie co innego... panskie uwagi sa conajmniej bezpodstawne



Tomasz Strugalski napisał/a:

Na tym tle CMAS wygląda co prawda archaicznie, ale znacznie bardziej wartościowo niż nowomodne "pospieszne" organizacje robiące nurkowaniu krzywdę dla pieniędzy.


chcialbym zauwazyc jedno - rzecz raczej ogolnej natury - na zachodzie zgnilizna moralna, jak pan to nazywa, wszyscy chca pana oszwabic, wydymac i zostawic w rowie na poboczu pobrawszy wczesniej organy..., ale przynajmniej jest tam wiecej pieniedzy (nie mowie tu wylacznie o nurkowaniu), w Polsce jak jest - wiadomo, ani pieniedzy, a zgnilizna podobna (np polski, podkreslam polski CMAS)... nie wiem jak jestw pana bazie, moze faktycznie stanowi ona inne srodowisko, nigdy nie bylem, chcialbym jednak dowiedziec sie gdzie ma pan ta baze, zeby przed nabiciem butli nie wysluchiwac kazania wlasciciela, zeby odejsc z kwitkiem, albo zeby poczul sie ze napluto mu w twarz...
moze mi pan zdradzic adres pana bazy...? tak dla mojej przezornosci...

pzdr
Bartlomiej Cyperling
** CMAS
** LOK

ps. forum istnieje po to zeby wymieniac sie opiniami i polemizowac, pan natomiast publikuje post i odcina sie od reszty, "a niech gaadja, ja tam swoje powiedzialem...". Moze odpowie pan w koncu na nasze posty?? czy moich juz pan wogole nie czyta :]

Jan Nurkowski - 12-01-2004, 21:09

Mam kilkoro dzieci. Jedno juz jest pelnoletnie.
Jak kazdy rodzic, czasem miewam klopoty wychowawcze, nie ze wzgledu na to, ze moj syn jest bardziej krnabrny od swoich rowiesnikow, tylko przez to, ze ciagle zapominam, ze jest najmadrzejszy na swiecie, a reszta ludzi to ma glowy tylko do czesania. Stary i jemu podobni, czyli ja i moi znajomi, to juz powinni dawno byc izolowani ze wzgledu na wiek oczywiscie, a juz napewno nie powinni sie wypowiadac na tematy zwiazane z nim i z jego zyciem, bo przywilej myslenia otrzymal od natury jako jeden z niewielu wybrancow - on, jego dziewczyna i kilku jego kupli - razem na palcach jednej reki....Ile razy o tym pamietam, tyle razy jakos latwiej sie dogadujemy.
W zwiazku z analogia, jakiej doszukalem sie pomiedzy pogladami mojego syna, a cyklem wypowiedzi Tomasza S.postanowilem troche odpuscic, bo przeciez im obu wydaje sie, ze maja monopol na wiedze i nic i nikt nie jest w stanie tego zmienic. O ile, mam gleboka nadzieje, ze moj syn dorosnie, o tyle z Tomaszem S. problem jest powazniejszy, bo nie sadze, zeby np. mogl dorosnac, mozna tylko uzyc terminologii psychiatrycznej - przystosowal sie. Traktuje wiec pouczanie Tomasza S. w kategoriach pouczania przez moje dziecko i staram sie patrzec na to z duzym dystansem, choc niejednokrotnie usilowali mnie lekko wkurzyc. Mojemu dziecku, jak ma fazke na przeginanie, to pomaga lekka reprimenda, mysle, ze ktos z bliskich Tomasza S.(koledzy z KDP) powinien nim potrzasnac, bo negatywne opinie obcych ludzi zagrzewaja Go do dalszych dzialan, ktore co prawda reklamuja Jego osobe i baze, ale kosztem opinii o KDP CMAS.

pzdr
Janusz Chylinski

Tomasz Strugalski - 13-01-2004, 02:23
Temat postu: Bardzo proszę
Wita Państwa Tomasz Strugalski zmagający się nieudolnie z elektronicznymi środkami przekazu.

Od dłuższego już czasu irytują mnie nastepujące absurdalne zarzuty (dlatego zwracam się z prośbą o ich niepowielanie):
1.że jestem faszystą
2.że próbuję narzucić komuś siłą mój sposób myślenia
3.że mam monopol na wiedzę, mądrość, urodę, potencję etc. etc.
4.że ścigam ludzi po ulicach, krępuję ich za pomocą lassa aby następnie zawieźć ich do mojej bazy i tam przemocą zmusić do nurkowania wg moich zasad (gdy zaś tego nie chcą zabijam ich i zjadam)
5.że jestem przywódcą sekty
6.że wykluczam z klubu lub z federacji CMAS osoby niepochlebnie się o mnie wyrażające
7.że jestem alkoholikiem
8.że jestem narkomanem
9.że odmówiłem komuś prawa do nurkowania (przepędzając go z państwowego jeziora) bo miał uprawnienia PADI
10.że odmówiłem Koronie Szwedzkiej prawa do Niderlandów
11.że uważam jakoby stopnie nurkowe inne niż CMASowskie nie były nic warte
12.że jestem naleśnikiem
13.że uważam iż skoro ja w coś wierzę (a wierzę) to wszyscy inni też mają w to wierzyć lub zginąć
14.że kiedykolwiek w życiu odrzuciłem bez przemyślenia cudzą rozsądną wypowiedź tylko dlatego, że była "niepoprawna politycznie"
15.że uważam jakoby inni niż ja mieli "głowy tylko do czesania"
16.że nikt nie czyta moich postów bo są nudne
17.że poddam się z powodu kilku smsów z pogróżkami

Te i inne (w podobnym stylu utrzymane) przedziwaczne zarzuty powodują u mnie stan psychicznego zmęczenia. Dlatego proszę (PROSZĘ - nie rozkazuję! - to ważne, aby nie powstał nowy zarzut!) o niekultywowanie ich na Miły Bóg!

Adres mojej bazy (o który prosił Pan Bartlomiej Cyperling) znajduje się (wraz z mapą dojazdu) na stronie T.S.

Wracam do pracy nad trzecim odcinkiem "filozofii..."

ze sportowym pozdrowieniem
szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski

bd* - 13-01-2004, 08:21

Możemy liczyć na Twoją obecnosć w środę ?
bann - 13-01-2004, 14:36

Tomasz Strugalski napisał/a:


Od dłuższego już czasu irytują mnie nastepujące absurdalne zarzuty (dlatego zwracam się z prośbą o ich niepowielanie):
.
.
.
11.że uważam jakoby stopnie nurkowe inne niż CMASowskie nie były nic warte
.
.
.




Tomasz Strugalski napisał/a:


O płetwonurkach wyszkolonych w innych niż CMAS federacjach nie ma w tym kontekście w ogóle co mówić. Osoby te, o amputowanej etyce CMAS, a może raczej wcale jej nie nauczone, zupełnie tych zagadnień nie rozumieją.

Ktoś zrobił takiemu człowiekowi krzywdę a teraz ja (Bogu ducha winny) muszę takiego człowieka resocjalizować!

Człowiek taki nie rozumie, że nauczono go pośpiechu, zgodnie z zasadą "dużo, byle jak i prędko" (co wyraźnie widać na tzw. nowoczesnych, czyli po prostu skróconych i zubożonych, amerykańskich programach szkoleń).


wystarczy przejrzec pana I post. jak maja sie do siebie te 2 fragmenty?

Tomasz Strugalski - 14-01-2004, 00:27

bd* napisał/a:
Możemy liczyć na Twoją obecnosć w środę ?

Bardzo chętnie przyjdę ale są zajęcia na basenie, akurat w środy. Spróbuję poprzestawiać jakoś.
pozdro
Strugal

Jan Nurkowski - 14-01-2004, 18:14
Temat postu: Re: Bardzo proszę
Tomasz Strugalski napisał/a:
Wita Państwa Tomasz Strugalski zmagający się nieudolnie z elektronicznymi środkami przekazu.

Od dłuższego już czasu irytują mnie nastepujące absurdalne zarzuty (dlatego zwracam się z prośbą o ich niepowielanie):
1.że jestem faszystą
2.że próbuję narzucić komuś siłą mój sposób myślenia
3.że mam monopol na wiedzę, mądrość, urodę, potencję etc. etc.
4.że ścigam ludzi po ulicach, krępuję ich za pomocą lassa aby następnie zawieźć ich do mojej bazy i tam przemocą zmusić do nurkowania wg moich zasad (gdy zaś tego nie chcą zabijam ich i zjadam)
5.że jestem przywódcą sekty
6.że wykluczam z klubu lub z federacji CMAS osoby niepochlebnie się o mnie wyrażające
7.że jestem alkoholikiem
8.że jestem narkomanem
9.że odmówiłem komuś prawa do nurkowania (przepędzając go z państwowego jeziora) bo miał uprawnienia PADI
10.że odmówiłem Koronie Szwedzkiej prawa do Niderlandów
11.że uważam jakoby stopnie nurkowe inne niż CMASowskie nie były nic warte
12.że jestem naleśnikiem
13.że uważam iż skoro ja w coś wierzę (a wierzę) to wszyscy inni też mają w to wierzyć lub zginąć
14.że kiedykolwiek w życiu odrzuciłem bez przemyślenia cudzą rozsądną wypowiedź tylko dlatego, że była "niepoprawna politycznie"
15.że uważam jakoby inni niż ja mieli "głowy tylko do czesania"
16.że nikt nie czyta moich postów bo są nudne
17.że poddam się z powodu kilku smsów z pogróżkami

Te i inne (w podobnym stylu utrzymane) przedziwaczne zarzuty powodują u mnie stan psychicznego zmęczenia. Dlatego proszę (PROSZĘ - nie rozkazuję! - to ważne, aby nie powstał nowy zarzut!) o niekultywowanie ich na Miły Bóg!

Adres mojej bazy (o który prosił Pan Bartlomiej Cyperling) znajduje się (wraz z mapą dojazdu) na stronie T.S.

Wracam do pracy nad trzecim odcinkiem "filozofii..."

ze sportowym pozdrowieniem
szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski


W zwiazku z cyklem kontrowersyjnych wypowiedzi Tomasza S. i wielu zarzutow kierowanych pod Jego adresem, rowniez przeze mnie, aby Go przypadkiem dalej nie irytowac, bo Bog Jedyny wie, co zirytowany Tomasz S. moze jeszcze wymyslic i aby nie powodowac poglebiania sie Jego psychicznego zmeczenia, pozwole sobie z ogromnym zalem opuscic to srodowe spotkanie, aby odbylo sie ono w nieskazitelnie czystej, cmasowskiej atmosferze i aby bez przeszkod nasz Bohater mogl zadziwic swiat i blyszczec blaskiem swoich:
Diving instr M2+ CMAS, ice instr CMAS, wreck instr CMAS, dry suit intr CMAS, nitrox instr CMAS, 3500 nurkowań bez wypadku

z szacunkiem
Janusz Chylinski

Clio - 14-01-2004, 20:16

cyt :

"W zwiazku z cyklem kontrowersyjnych wypowiedzi Tomasza S. i wielu zarzutow kierowanych pod Jego adresem, rowniez przeze mnie, aby Go przypadkiem dalej nie irytowac, bo Bog Jedyny wie, co zirytowany Tomasz S. moze jeszcze wymyslic i aby nie powodowac poglebiania sie psychicznego zmeczenia, pozwole sobie z ogromnym zalem opuscic to srodowe spotkanie, aby odbylo sie ono w nieskazitelnie czystej, cmasowskiej atmosferze i aby bez przeszkod nasz Bohater mogl zadziwic swiat i blyszczec blaskiem swoich:
Diving instr M2+ CMAS, ice instr CMAS, wreck instr CMAS, dry suit intr CMAS, nitrox instr CMAS, 3500 nurkowań bez wypadku

z szacunkiem
Janusz Chylinski "


He,he :mrgreen:

Kol. T.S. sam sobie winien swego "psychicznego zmęczenia" , zastanawiam się czemu uparł się uszczęsliwiać innych cyklem swoich " wykładów" :mrgreen: czy było na nie społeczno-nurowe zapotrzebowanie :?: skoro wywołują te wypowiedzi niepożądane dla wykładowcy reakcje i stan psychicznego zmęczenia , to może zwyczajnie należy z nich zrezygnować ? co kolega T.S. o tym sądzi ? Rozwiązanie wydaje sie byc takie proste :mrgreen:

Nie dziwi mnie reakcja kol.Janusza :-D

Ja nadal obstaje przy swoim , nurkowanie to nie MISJA , to pasja, hobby, sport, przyjemność, a jeśli to nawet dla kogoś jest praca ( kol. T.S. ) to tez dobrze miec dystans do tego co się robi, nawet trzeba :-D


pozdrawiam

jenny - 14-01-2004, 21:19

Witam wszystkich!
Może ktoś mnie oświecić, bo głupia jestem jakaś, czy co, ale mimo żem filolog (co prawda tylko rusycysta) nijak wywodów Pana T.S. pojąć nie mogę. A analizę literacką dzieła wykonałao solidnie.
Blondynką będąc (chociaż ostatnio przefarbowaną na rudo) w żaden sposób nie mogę wymyslić odpowiedzi na dręczące mnie wątpliwości.
1. Co to znaczy, że płacę za wjazd do bazy? Jeśli przyjadę z nienurkującym chłopakiem, takim, co to ołów poda, pomoże założyć butlę na plecy i cierpliwie zaczeka, aż się wynurzę, to co? Zapłacę za jedną, czy za dwie osoby? A może bez CMAS-owskiego plastiku biedaczyna w ogóle nie zostanie wpuszony?
2. Pojęcia opłata za nurkownaie też nie rozumiem? A jak przyjadę z własnym sprzętem, pełną butlą i kolegą P3 do towarzystwa to za co zapłacę? Za używalność jeziora? Za to jeśli tylko nabiję butlę (do sprężąrkowni może ją zanieść ówże kolego P3 ;-) ) i nie zanurkuję to co, nie będę musiała zapłacić? Jeśli odpowiedź na drugie pytanie jest pozytywna stanę sie pewnie częstym gościem w bazie Pana T.S. :)
3. Choć sama mam plastiki CMAS-owskie, znam ludzi z innych federacji i żadnych oznak niemoralności u nich nie dostrzegłam. Znaczy się ślepa jestem, czy naiwna?
4. Jedyny znany mi nurek, który jest całkowitym abstynentem (bo ja czasem piwko albo i dwa wypiję i sumienie mnie potem nie gryzie) to DM z PADI. A może on jest CMAS, tylko się ukrywa? W takim razie rodzi się pytanie, dlaczego to robi? Może nie chce ujawnić, że należy do tej samej organizacji co T.S.?
5. Z powodów zawodowych często przebywam za wschodnią granicą i zauważytłam, że nawet w byłym kraju realnego socjalizmu minęła moda na jedyną słuszną ideologię. Czyżby T.S. był ostatnim Mohikaninem?

A poważnie. Mam wielu przyjaciół - nurków z CMAS. Od P1 (a nawet PM) do M3. Bardzo ich lubię i szanuję i jako nurków, i jako ludzi. I jest mi niezmiernie przykro, że często jesteśmy postrzegani przez pryzmat takich oszołomów (proszę, by osoby wrażliwe wybaczyły mi użycie tego niemiłego słowa) jak T.S.

Pozdrawiam wszystkich
jenny
CMAS *
WSZYSTKIE nurkowania bez wypadku :)

Zbychu - 14-01-2004, 22:17

Cytat:
bo głupia jestem jakaś
myślę że tak nie jest.
mało kiedy zabieram głos ponieważ nie lubię "strzępić języka"
Wydaje mi się że pan S. kreuje siebie jako mentora,chociaż w moim mniemaniu jest typowym archaizmem,kimś kto się obudził z "comy"
i nie wie co się w okół niego dzieje.
Sam fakt że po napisaniu postu na kolejne nie odpowiada świadczy o tym że nie jest dojrzały emocjonalnie(pomimo wieku jak sądzę, bez urazy proszę).
Panie "S" miej trochę ognia w d....
Jak ludzie proszą to odpisz
Swoją drogą filozofię masz Pan piękną tylko czasy jakby nie te
Jeśli Cię uraziłem to SORKI ale mnie w..........ś mam nadzieję że ja Ciebie też
Jeżeli odpiszesz to wygrałem( bo inni próbowali i się nie udało) jeżeli nie to też bo wyjdzie że miałem rację jesteś d.......
Życie jest piękne mimo wszystko.

padre szalona foka - 14-01-2004, 22:30

Pare ostatnich postow jest zdecydowanie zbyt agresywnych.Proponuje wiecej luzu,nurkowanie to zabawa,nie dorabiajmy do tego filozofii,poglady autora postu,a raczej jego marzenia o powrocie do czasow romantyzmu sa ciekawe ale utopijne to nie oznacza ze nalezy je tak bezwzglednie dyskredytowac.Roznice w organizacjach nurkowych sa i to nie tylko w szkoleniu ale glownie w filozofii podejscia do tego sportu.Moim zdaniem to dobrze,kazdy morze wybrac to co mu odpowiada.Ja pierwsze dwa stopnie zrobilem w CMAS,a teraz koncze kurs DM PADI i przyznam szczerze ze u tych samych instruktorow.Nie widze w tym nic zlego a ciesze sie ze mialem taka mozliwosz dzieki porozumieniu miedzy organizacjami co nazywaja "cross over"PADI jest zdecydowanie nastawione na komercje ale jednoczesnie absolutnie profesjonalne,CMAS profesjonalizmu nie odmawiam ale faktycznie filozofia jest inna i zblizona do pogladow Tomka.To oczywisci moje prywatne zdanie.
Clio - 14-01-2004, 22:38

:mrgreen:
jenny - 15-01-2004, 08:26

Witam
padre szalona foka napisał/a:
Pare ostatnich postow jest zdecydowanie zbyt agresywnych. [...] filozofia jest inna i zblizona do pogladow Tomka.To oczywisci moje prywatne zdanie.

W moim odczuciu problemem nie są poglądy pana T.S., lecz sposób ich rozpowszechniania. Prezentowanie swoich poglądów jako jedynych słusznych i totalny brak szacunku dla ludzi o poglądach odmiennych (vide uwagi na temat nurków z innych organizacji) musi budzić sprzeciw i irytację. Dla mnie szczególnie przykre jest to, że tego typu postawa rzuca złe światło na inne osoby zrezszone w CMAS-ie, które postrzegane są jako banda nawiedzonych oszołomów.
Niestety, "normalni", którzy siedzą cicho są niewidoczni. A kilku "aktywistów" rzuca się w oczy i wyrabia opinię całej oragnizacji.

Pozdrooofki
jenny

Kriss - 15-01-2004, 11:40
Temat postu: Re: Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc. 2
:mrgreen:
Tomasz Strugalski - 15-01-2004, 13:00
Temat postu: Dziękuję
Witam Państwa bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcieli poświęcić chwilę aby przeczytać moje posty. Piszę w sposób trudny o rzeczach trudnych dlatego nie sądziłem, że zainteresowanie moimi tekstami będzie tak szerokie! Obserwując codziennie rosnącą liczbę wyświetleń muszę (bez fałszywej skromności) przyznać, że widocznie to co robię ma sens, skoro dziesiątki (czy też może setki, trudno to ocenić) osób pragną zapoznać się z moimi poglądami. Jest też, jak widzę kilka głosów krytycznych. Te cenię sobie szczególnie bo poprawiają mi krążenie i zapewniają wydzielanie adrenaliny, a co za tym idzie endorfin. Zapewniam państwa, że przykładam się do roboty, aby przygotowywać teksty w sposób syntetyczny, rzetelny i zrozumiały. Jest to jednak bardzo trudne i przypomina trochę spacer po polu minowym. Trzeba np stale uważać, żeby kogoś nie urazić. Nie jestem pewien czy to w ogóle wykonalne, bo przecież jeśli ma się jakiekolwiek skonkretyzowane poglądy na cokolwiek, to siłą rzeczy muszą to być poglądy inne od czyichś innych. Jesteśmy bowiem, jak wiadomo, różni i mamy różne opinie. Dlatego pragnę podkreślić, że w moich tekstach nikogo nie upokarzam, nikogo nie wyśmiewam, nad nikim się nie wywyższam i nie zbawiam świata. Nie twierdzę jakobym był od kogoś mądrzejszy czy lepszy, lub uprawiał filozofię jedynie słuszną. Faktem jest natomiast, że mówię o tym w co wierzę, czego chyba nikt nie pragnie mi zabraniać, jeśli zaś pragnie to proszę - niech spróbuje!
Szanuję i lubię wszystkich nurków (bez względu na przynależność) z tej oczywistej przyczyny, że nurek jaki by nie był jest mi jednak bliższy niż np traktorzysta, a w świecie pełnym samotności cenić trzeba każdą znajomość. Po tym co napisałem rozszarpią mnie traktorzyści, co tylko pokazuje w jak trudnych warunkach działam! Nikogo też do niczego nie zmuszam ani nawet nie namawiam, nie narzucam nikomu moich zasad, mojego sposobu myślenia ani w ogóle czegokolwiek. W szczególności nie zmuszam nikogo aby gościł w mojej bazie. Każdy, kto do niej przyjedzie będzie traktowany grzecznie jeśli grzecznie będzie się zachowywał. Jeśli zaś postanowi zachować się jak barbarzyński najeźdźca, otrzyma równie właściwy traktament. Jego wybór i on go podjął. Baza zaś moja i ja w niej rządzę. Fakt, że w moich bazach wyszkoliło się ponad 1,5 tys osób i wykonano ponad 30 tys nurkowań, przy czym nikomu nie stała się krzywda, świadczy, że widocznie rządzę dobrze. Jest to tzw dowód empiryczny, a więc wynika z doświadczenia a nie z widzimisię Strugalskiego. Jeśli chodzi o odpowiadanie na pytania to , prawdę mówiąc wolałbym spotkać się w realu, np podczas kolejnej imprezy w pubie Heineken (absolutnie wspaniała atmosfera! świetnie się bawiłem!), tak chyba łatwiej wszystko wyjaśnić. Gorąco zapraszam do lektury następnych odcinków "filozofii...", nad którymi właśnie pracuję.

ze sportowym pozdrowieniem
szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski

Jan Nurkowski - 15-01-2004, 13:54
Temat postu: Re: Dziękuję
Tomasz Strugalski napisał/a:
Witam Państwa bardzo serdecznie na kolejnym spotkaniu. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcieli poświęcić chwilę aby przeczytać moje posty. Piszę w sposób trudny o rzeczach trudnych dlatego nie sądziłem, że zainteresowanie moimi tekstami będzie tak szerokie! Obserwując codziennie rosnącą liczbę wyświetleń muszę (bez fałszywej skromności) przyznać, że widocznie to co robię ma sens, skoro dziesiątki (czy też może setki, trudno to ocenić) osób pragną zapoznać się z moimi poglądami.

Jak na osobnika samotnego, zazdroszcze Ci optymizmu. Ja czytam Twoje wypowiedzi zupelnie z innego powodu niz ten, ze sie z Toba zgadzam.
I tak sobie analizuje, czego jest w Twoich wypowiedziach wiecej, autoreklamy czy tesknoty za miniona epoka, w ktorej trzeba bylo dorabiac ideologie do wszystkiego.
Tomasz Strugalski napisał/a:
Jest też, jak widzę kilka głosów krytycznych.

Ja natomiast widze zupelnie cos innego, moze to tylko u mnie sie tak wyswietla....

pzdr
Janusz Chylinski

PS. Widzialem kiedys, jak facet biegal po parku zupelnie nago. Nie bylo osoby, ktora nie okazalaby mu zainteresowania. Odnioslem wtedy wrazenie, ze facet jest z siebie strasznie zadowolony. Nie zauwazylem jednak, aby ktos z widzow rozebral sie rowniez.

Kriss - 15-01-2004, 14:49
Temat postu: Re: Dziękuję
:mrgreen:
Jan Nurkowski - 15-01-2004, 16:09
Temat postu: Re: Dziękuję
Kriss napisał/a:
[quote="Jan NurkowskiPS. Widzialem kiedys, jak facet biegal po parku zupelnie nago. Nie bylo osoby, ktora nie okazalaby mu zainteresowania. Odnioslem wtedy wrazenie, ze facet jest z siebie strasznie zadowolony. Nie zauwazylem jednak, aby ktos z widzow rozebral sie rowniez.


He , He - mogę prosić o prawo druku w komentarzu do biblii 1000 lecia ?

Kriss[/quote]

Prosze uprzejmie ( w rozumieniu KC oczywiscie ).

Janusz Chylinski

Jan Nurkowski - 15-01-2004, 17:39

....Dlatego w naszej bazie AOWD jest i będzie traktowany jak stopień podstawowy.
Na wszelki wypadek każdy płetwonurek, który nie posiada stopnia CMAS lecz
stopień innej federacji będzie również traktowany jak P1. Nie mam bowiem
zaufania
do szkoleń prowadzonych przez inne niż CMAS federacje. Ich poziom bywa
różny,
przyznaje że niekiedy wysoki. Np. mam dobre doświadczenia po wizytach
płetwonurków NAUI, zwłaszcza ze szkoły Abbys. Znacznie więcej było jednak
przykrych incydentów wykazujących absolutny brak opływania a za to często
potężne zadufanie w sobie i brawurę.

Jeśli ktoś na pytanie: "co zrobisz, gdy ulegnie zalodzeniu automat
oddechowy"
odpowiada "zakręcę butlę", co jak wiadomo jest techniką prowadzącą prosto do
grobu, to niestety nie mogę wpuścić go do wody choćby był Super Staff
instruktorem z księżyca.....

Kriss - 15-01-2004, 19:07
Temat postu: dość pastwienia się
:mrgreen:
bann - 16-01-2004, 13:07

Kriss napisał/a:


Z nieukrywaną niecierpliwością czekam na ciąg dalszy Pańskich wykładów.
Proponuję , że zbiorę je wszystkie i wydam własnym nakładem w jakości na jaką zasługują i poszanowaniem wszelkich praw autorskich jako biblię tysiąclecia CMAS .( nakład powiedzmy 500 szt ) do nabycia w KDP i na stacjach benzynowych i w bazach ościennych Warmii i Mazur . ( proszę to potraktować jako ofertę w myśl KC)

Ja tam obrzydliwy nie jestem i chętnie na Strugalskim parę groszy zarobię , a gdyby nikt nie chciał tego kupić na przykład , to dołożę , niech mi tam . :razz:


gdybys szukal wspolnikow do wydania, to chetnie sie dorzuce, jak sie nie sprzeda to bedzie czym palic w kominku...

kijanek - 16-01-2004, 17:38

Myślę, że grubym nadużyciem jest używanie słowa "filozofia" w tytule postów kol. Strugalskiego (przy okazjii: uważam, że ośmieszanie nazwy CMAS w tym kontekście jest również nie na miejscu).

Otóż "odkrycie" dokonane przez T.S. nie ma nic wspólnego z filozofią, etyką, ani nawet... bezpieczeństwem nurkowania. Jest to "dokonanie" marketingowe. Otóż Tomasz Strugalski wymyślił (a przynajmniej jemu się wydaje, że dokonał tego sam - bo system ten jest znany od stuleci) technikę marketingową nazywaną "sprzedażą w pakietach" lub "sprzedażą wiązaną" (a w turystyce "all inclusive"): dany ci coś, czego potrzebujesz, dodamy coś, czego nie chcesz i zmusimy do zapłacenia za oba.

Otóż T.S. nie nabije ci w swojej bazie butli ani jej nie wypożyczy; chyba, że wykupisz u niego cały pakiet nazywany przez niego "opłatą za użytkowanie bazy nurkowej". Nic to, że potrzebujesz tylko luftu - płać za możliwośc wzięcia pianki i latarki (a najlepiej wykup też dive check). T.S. dorzuci ci w pakiecie "baza nurkowa" gratis coś, co nazywa "przyjaźnią", ale to jest mało podobne do tego, co zwykliśmy okreslać tym słowem. Ach i przekona Cię jeszcze, że robi to w ramach "filozofii CMAS".

Szczerze mówiąc nie rozumiem o co tu chodzi, na pewno nie przywracanie starej "klubowej" atmosfery, jaka panowała w latach 70. i 80. Pamiętam ją i nie była to karykaturka, którą nieudolnie próbuje ożywić T.S.

Kluby trzymały się na składkach i pracy członków; w moim klubie (żeglarskim) niektórzy pracowali po 10-15 godzin przy sprzecie i płacili 50 zł składki, inni nie mieli czasu i woleli zapłacić 150 zł, żeby nie "odpracowywać" godzin - jedni i drudzy mili pierwszeństwo w dostępie do sprzętu i wypożyczli go "po kosztach", co, co przychodzili spoza klubu płacili ceny "komercyjne" - zwykle 3-4 razy wyższe.

Gdyby tak to rozumieć, to można to jeszcze zaakceptować np. członkowie Actve Divers mają nabicie butli "po kosztach" (np. 60 groszy za litr), przyjezdni CMAS-owcy, jako "przyjaciele' ze zniżką (np. 80 gr za litr) a reszta "chołoty" ko cenach komercyjnych (np. 1,0 - 1,2 zł za litr).

Ale gdzie tu jakaś filozofia? Co za filozofia każe mi dopłacać do czyjegoś "bezpłatnego" sprzetu (skoro ja swój kupiłem) i do tego jeszcze wysłuchwać przy tym, że moja federacja jest "be" a ja jestem "niedouczony"?

Havock - 07-02-2004, 18:02

[quote="Pedro"]a w klubie jak zapłacisz składkę, to stajesz sie "przyjacielem".

W większości klubów istnieja składki, ale jakbyś nie wiedział (do czego masz prawo) w Active Divers nie ma czegoś takiego jak składki, coś takiego w tym klubie nie istnieje.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group