| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
REBREATHERY - Nowy instruktor CCR Hammerhead
Artur Scholz - 01-02-2011, 23:45 Temat postu: Nowy instruktor CCR Hammerhead Witam,
mam przyjemność zawiadomić, że Tomek Maślonka z Katowic (CN Heliox) został
instruktorem CCR Hammerhead.
Wielkie gratulacje dla Tomka.
Pozdrawiam
Artur
hubert68 - 02-02-2011, 07:21
Gratulacje Tomku!
jtrembowelski - 02-02-2011, 09:12
Heja
Tomek gratulacje, jeszcze tylko zrób kwity instruktorskie na Mega
Pozdrawiam
PawelW - 02-02-2011, 11:10
Gratulacje !!!
a federacja jaka ???
Starnaś - 02-02-2011, 11:22
hm
na stronie Jurgensena nie ma Tomek Maślonki z Katowic.
http://www.rebreather.us/role/instructor/
może chodzi o jakiś inny model CCR
pozdrawim
krzysiek starnawski
piotrek_n - 02-02-2011, 17:04
Starnaś, może nie zdążyli uaktualnić?
Artur Scholz - 02-02-2011, 22:50
a federacja jaka ???[/quote]
PSAI
[ Dodano: 02-02-2011, 22:52 ]
To bardzo świeża informacja, z pierwszej ręki.
Pewnie niedługo zaktualizują informacje na stronie.
Pozdrawiam
Artur
Diving Extreme - 03-02-2011, 08:03
Witajcie,
Gratuluję Tomkowi, ale trochę pogubiłem się czytając informacje w internecie na temat kursu instruktorskiego Hammerhead. Myślę, że to był ten kurs:
http://heliox.webd.pl/hel...tion/index.html
Poniżej opis tego kursu:
http://www.kdpnautilus.pl...&ac=0&Itemid=50
W końcu nadszedł czas aby zalegalizować wykonywane już od dawna nurkowania i zdobyć odpowiednie ku temu certyfikaty. Przy okazji postanowiłem również poznać coś nowego a mianowicie spróbować nurkowania na mieszaninach helowych.
Po rozeznaniu ofert okolicznych centrów nurkowych mój wybór padł na Centrum Nurkowe Heliox z Katowic. Tomek Maślonka właściciel tegoż centrum cieszy się dobrą opinią jako instruktor nurkowania technicznego a jeden z moich kolegów szkolił się już u niego wcześniej z powodzeniem.
Po telefonicznej rozmowie z Tomkiem umówiłem się na nurkowanie ćwiczebne na Koparkach. Ćwiczenia obejmowały posługiwanie się twinem, bojką, butlami bocznymi i wszystkimi aspektami nurkowania wymaganymi na kursie Advanced Nitrox i Extended Range.
Zadania wykonałem bez problemów, gdyż wcześniej troszkę potrenowałem wraz z klubowymi partnerami Damianem, Jaromirem, Jurkiem i Kajetem na licznych wyjazdach do Svobodnych Hermanic , Zakrzówka czy na „Koparki”.
Po odbyciu zajęć teoretycznych przyszedł czas na długo oczekiwany wyjazd na Hańczę.
Ekipę tworzyło 5 osób. Tomek – instruktor, trzech kursantów CCR w osobach Adama, Pawła i Mariusza „Budzika” oraz ja jako kursant trimiksowy.
W niedzielę 14-go listopada spotkaliśmy się przed siedzibą centrum w celu zapakowania samochodu.
Renault Traffic to spore auto, ale gdy zobaczyłem tą tonę sprzętu to zwątpiłem w możliwości zapakowania tego wszystkiego. Skrzynie zawierające rebreather’y były ogromne, do tego twiny, 40 litrowa butla z helem, sprężarka, skuter, mnóstwo butli „stage” no i reszta sprzętu.
Nie wiem jakim cudem, ale udało nam się to zapakować.
Wkrótce też ruszyliśmy w trasę. Po drodze zabraliśmy jeszcze Pawła i w wesołej atmosferze mijaliśmy kolejne kilometry.
Nasłuchując komunikatów na CB postanowiliśmy pojechać nieco inną drogą aby ominąć korek, który spowodował wypadek TIRa. Decyzja ta była niestety brzemienna w skutkach.
Droga okazała się bardzo kiepskiej jakości co po pewnym czasie spowodowało uszkodzenie dwóch kół w naszym samochodzie. Jazda dalsza okazała się niemożliwa.
Wezwana pomoc drogowa zawiozła nas do Warszawy i tam spędziliśmy w warsztacie następne kilkanaście godzin. Atmosfera była nieco napięta, ale w końcu udało się przywrócić sprawność pojazdowi i mogliśmy ruszyć dalej w drogę.
W poniedziałkowy wieczór dotarliśmy do naszej bazy nad Hańczą.
Po smacznej i obfitej kolacji i uzgodnieniu planów na następny dzień udaliśmy się na zasłużony spoczynek.
Rankiem spotkaliśmy się w sprzętowni, gdzie składowane były nasze zabawki.
Przygotowania rebreatherów trwały znacznie dłużej niż mojego obiegu otwartego, to też mając sporo czasu przyglądałem się nowemu dla mnie sprzętowi.
Po kilku godzinach zapakowaliśmy wszystko do auta i ruszyliśmy nad wodę.
Pierwsze nurkowanie rozpoczęliśmy razem. Płynąłem lekko z boku obserwując jak to jest nurkować bez bąbelków. Dno w tym miejscu łagodnie opadało do ok. 10 m. Po krótkim czasie pozostawiłem za sobą resztę ekipy i udałem się zwiedzić zbocze trochę głębiej. Od 15 m zrobiło się znacznie bardziej stromo i w kilka minut osiągnąłem 40m. Spotkałem kilka małych miętusów i zawróciłem z powrotem do chłopaków.
Woda nie była tak przejrzysta jak się spodziewałem po Hańczy, ale nie przyjechałem tu w końcu podziwiać podwodne krajobrazy.
Drugie nurkowanie w tym dniu wykonaliśmy całą grupą. Moim zadaniem było bardzo powolne prowadzenie po określonej głębokości a Tomek zamykał zespół obserwując z tyłu wszystkich.
Po powrocie do bazy i zaspokojeniu głodu udaliśmy się przygotować sprzęt do kolejnego dnia.
Trzeba było naładować butle, sprawdzić skład gazu, podłączyć akumulatory latarek do naładowania itp.
Później jeszcze trochę teorii i można było pójść spać.
Chociaż mój kurs z rebreatherami nie miał nic wspólnego Tomek zaproponował mi bym uczestniczył w wykładach z czego chętnie skorzystałem.
Kolejny dzień upłynął na ćwiczeniach w płytkiej wodzie. Nie obyło się bez drobnych awarii i mnóstwa śmiechu.
Woda była raczej chłodna, więc odpuściłem drugie nurkowanie mając w perspektywie kolejny dzień.
Wieczorem ponownie odbyły się przygotowania sprzętu.
Brałem udział w sporządzaniu dla nas odpowiedniego trimiksu co sprawiło mi dużą satysfakcję.
Wspólnie z Tomkiem ustaliliśmy runtime na nasze nurkowanie, sprawdziliśmy gazy, opisaliśmy butle i wysłuchałem treściwego wykładu o dekompresji.
Następnego dnia udaliśmy się nad jezioro i po zmontowaniu sprzętu zanurkowaliśmy po zboczu do głębokości 60m.
Nurkowanie przebiegało bez najmniejszych problemów. Runtime został zrealizowany w 100%. Po odbyciu zaplanowanej dekompresji wynurzyliśmy się dokładnie w miejscu naszego wejścia do wody.
Było to moje pierwsze w życiu nurkowanie z użyciem trimiksu. Wcześniej takie głębokości robiłem oddychając powietrzem. Wrażenia były… No właśnie, nie było wrażeń żadnych.
Żadnych emocji, żadnego strachu. Wszystko bardzo spokojnie, jakoś tak jakby to nie było wcale 60m.
W kolejnym dniu powtórzyliśmy nurkowanie na 60m. Tym razem wypłynęliśmy po powierzchni trochę dalej, aby opaść głębiej i nie płynąć sporego odcinka po niezbyt stromo opadającym dnie.
Zabrałem na to nurkowanie dwie butle boczne z gazami dekompresyjnymi.
Podczas zanurzania niezbyt dobrze ułożył mi się środek ciężkości i mocno przechylało mnie na twarz. Walczyłem z tym dość intensywnie, ale po opadnięciu do 40-go metra udało mi się opanować przechył i reszta nurkowania upłynęła bez jakichkolwiek przeszkód.
Podczas wynurzania spotkałem kilka miętusów i chwilę nawet pobawiłem się z jednym w ganianego.
Po prawie dwugodzinnej przerwie ponownie postanowiłem zanurkować.
Tym razem miałem okazję przetestować skuter podwodny.
Zwiedzałem słynną ściankę przemierzając ją tam i z powrotem. Zatrzymywałem się przy szczelinach i podglądałem chowające się w nich ryby.
Skuter jest niesamowitą maszyną. Rozwija sporą prędkość i trzeba zachować szczególną uwagę, żeby nie uderzyć w coś lub kogoś pod wodą.
Po kilkudziesięciu minutach byłem już nieco zmęczony podwodnym rajdem i postanowiłem się wynurzyć.
Trochę się zdziwiłem, że nie jestem w miejscu, w którym się spodziewałem być, ale po chwili usłyszałem głosy kolegów i już bez kłopotów podpłynąłem do brzegu.
Wyjazd się miał ku końcowi. Trzeba było ponownie wszystko zapakować do samochodu.
Tym razem poszło trochę sprawniej. Doświadczenie z poprzedniego pakowania na coś się przydało.Podróż było dość długa, ale upłynęła w wesołej atmosferze. Rozmowom i planom na przyszłość nie było końca.
Udało się też ustalić, że nie ma co czekać do wiosny, tylko jeszcze w tym roku pojedziemy zanurkować trimiksowo. Tym razem trochę bliżej do kamieniołomu Wetro, tuż za naszą zachodnią granicą.
Wyjazd będzie miał miejsce już w najbliższy piątek.
Zastanawia mnie czy Tomek prowadził ten kurs, czy uczestniczył w tym kursie i kto był instruktorem certyfikującym HH.
Pozdrawiam
Adam Wysoczanski
Instructor Trainer TDI/SDI
Artur Scholz - 03-02-2011, 11:00
Z tego co wiem, to kurs rozpoczął się znacznie wcześniej w Czechach a instruktorem był Bretislav Vaisar.
Pozdrawiam
Artur
PawelW - 03-02-2011, 13:17
| Artur Scholz napisał/a: | PSAI
|
obawiam sie ze coś nie tak , na BI to jest w PSAI ,ale HH niewydaj | Artur Scholz napisał/a: | | Bretislav Vaisar |
IANTD
|
|