FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

CMAS/PADI/SSI/... - Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc.6

Tomasz Strugalski - 18-02-2004, 12:00
Temat postu: Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc.6
Czy baza nurkowa powinna być usytuowana nad szczególnie atrakcyjnym (mającym czystą wodę i obfitującym w podwodne obiekty) akwenem?

Trzeba się najpierw zastanowić, po co baza nurkowa w ogóle jest. Otóż zgodnie z filozofią CMAS baza to miejsce, gdzie się ludzie uczą (a nie miejsce, gdzie tylko nabija się butle). Ten, kto nie ma stopnia - chce go zdobyć. Ten, kto go ma - chce go podwyższyć, lub zdobyć uprawnienia uzupełniające np nitroxowe czy inne. Instruktor pracujący w bazie zdobywa nowe doświadczenia i staje przed nowymi zawodowymi problemami. Im więcej ludzi tym bardziej skomplikowana sytuacja i, w konsekwencji, tym więcej można się nauczyć. Przez prowadzoną przeze mnie bazę klubu Active Divers przewija się rocznie 200-300 osób na kursach i, mniej więcej drugie tyle (ze wszystkich możliwych federacji) na nurkowaniach turystycznych. Oznacza to, że w takiej bazie tkwiąc można poznać wszelkie aktualne nowinki z nurkowego świata - zarówno techniczne, jak i metodyczne. Przypomina to trochę parking przy autostradzie - prędzej czy później pojawi się tam samochód każdej marki. Szkolenie w takiej bazie ma więc charakter permanentny - odbywa się "no stop". Nie tylko instruktorzy nauczają. Nurkowie uczą się między sobą. Ci, którzy mają pewne doświadczenia dzielą się z tymi, którzy ich nie mają. Nad wszystkim czuwa szef szkolenia, który pilnuje by nie powielano głupot typu np: zakręcanie zaworów przy zalodzeniu automatu czy idiotycznie ciężkie przeważanie się w jacketach dużych pojemności. Nurkowania turystyczne mają, zgodnie z CMASowską doktryną, również szkoleniowy charakter. Są to przecież nurkowania, w trakcie których zdobywane są nowe doświadczenia i, konieczne do ewentualnego podwyższenia stopnia, opływanie. Dlatego często (w CMASie) nurkowania turystyczne określa się wprost synonimami: nurkowania "stażowe" lub "międzystopniowe", a organizuje i zabezpiecza je zawsze instruktor lub, co najmniej trzygwiazdkowy płetwonurek.

Sporadycznie zdarza mi się (np w Internecie) spotykać wypowiedzi różnych młodzieniaszków, którzy twierdzą, że to wszystko im jest w ogóle niepotrzebne, że sami sobie poradzą, a w ogóle to ich największym marzeniem jest "zanurkować tak, żeby pokazać że ani pan Strugalski ani w ogóle żadna asekuracja nie jest im potrzebna". Traktują oni nurkowanie trochę tak, jak np pójście na piwo, która to czynność jak wiadomo nie musi mieć zorganizowanego charakteru. Przyjmuję te deklaracje z uśmiechem, zbyt wiele bowiem zaliczyłem już w karierze sytuacji, kiedy to buńczuczni chłopcy o napęczniałych bicepsach przyjeżdżali nurkować lekceważąc bazę, a po chwili jeden z nich przybiegał po pomoc.

Z tego co napisałem widać gołym okiem jakie powinno być nurkowisko w bazie. Ma to być akwen przede wszystkim szkoleniowy. Bezpieczny od sieci i innych zagrożeń - jak to się mówi "zblatowany", czyli po prostu uzgodniony z miejscowymi mieszkańcami. Ma mieć obszerny, ciekawy litoral - dla miłośników nieco płytszych wejść, dobrą przejrzystość poniżej termokliny - dla miłośników głębszych. Musi mieć zatopionych kilka wraków na bezpiecznych głębokościach - żeby nurkowania były ciekawe. Obiekty te muszą być całkowicie stabilne, bez możliwości niebezpiecznego obsunięcia się (tak jak to było np w '94 w Mamerkach u św. pamięci "Balona" Tarasiewicza, kiedy to zsunął się po stoku ogromny stalowy wrak) itd. Nurkowiska morskie muszą być oczywiście inaczej planowane. Tu główne znaczenie będzie miało zabezpieczenie przed wiatrem i falą, ale szczegółowe zagadnienia przekraczają zakres tego tekstu (są oczywiście omawiane na, prowadzonych w naszej bazie, kursach instruktorskich).

To co najważniejsze: błędem jest maksymalizowanie atrakcyjności akwenu kosztem jego bezpieczeństwa. Błąd ten jest bardzo często popełniany przez młodego, niedoświadczonego organizatora. Np rozrzucanie po dnie (często na dużych głębokościach) rozmaitych
"prezentów" do wydobycia jest działaniem być może marketingowo skutecznym, na dalszą jednak metę prowokować będzie nagminne przekraczanie przez nurków dopuszczalnych zakresów głębokości, co prędzej czy później skończy się na pewno wypadkiem.


Jeśli chodzi o przejrzystość wody - jest ona oczywiście ważna. Paradoksalnie istotne jest jednak również to, żeby nie była zbyt duża. Z moich doświadczeń wynika bowiem, że nurkowie wyszkoleni w komfortowych warunkach wysokiej przejrzystości (np w Egipcie), mają marne szanse na bezpieczne nurkowanie, gdy przyjdzie im stawić czoła trudnym polskim warunkom. Odwrotnie jest znacznie lepiej - nurek wyszkolony w polskim jeziorze będzie bezpiecznie i pewnie nurkował gdziekolwiek się znajdzie. Moim zdaniem przejrzystość rzędu do ok. 5 m jest zupełnie wystarczająca, łatwiejsza bardziej szkodzi niż pomaga. Dobrym przykładem jest tu Nowa Ama, prowadzona przez Jacka Paradowskiego (trzygwiazdkowego instruktora CMAS), który umiał skonstruować wyśmienitą bazę nurkową (certyfikowaną przez KDP CMAS) nad trudnym akwenem.


To tyle jeśli chodzi o meritum, a teraz dwa słowa podsumowania dotychczasowych spotkań. Po opublikowaniu ok. połowy zamierzonego materiału muszę stwierdzić, że zainteresowanie czytelników jest znacznie większe niż oczekiwałem. Z szacunków (związanych z liczbą wyświetleń oraz faktem, że posty ukazują się również na pl.rec czytanym przez jeszcze większą liczbę nurków) wynika, że teksty te czyta ok. 600 - 800 osób! Wynika to także z ogromnej objętości prywatnej korespondencji, na którą po prostu nie mam kiedy odpisywać (za co bardzo przepraszam). Zdarzają się oczywiście również nieprzychylne komentarze, pisane przez zaledwie kilka i to, co ciekawe, wciąż tych samych osób. Z prostej arytmetyki wynika więc, że skala protestu wobec moich poglądów oscyluje wokół 1%. Jest to zdecydowanie najlepszy wynik jaki któremukolwiek instruktorowi w Polsce udało się kiedykolwiek osiągnąć. Bardzo Państwu za ten sukces dziękuję.


Teksty te jednak spotykały się również z (choć na szczęście jak widać marginalnym) pełnym dziwacznej nienawiści i niekiedy wprost chamskim odbiorem. Skąd taka nienawiść do CMASu? Otóż, moim zdaniem stąd, że światowe nurkowanie po prostu w CMASie się zaczęło. Założyciel CMAS skonstruował pierwszy automat oddechowy, i pierwszy w nim zanurkował. Nurkowe znaki, nurkowe flagi i inne symbole, hierarchia stopni, nurkowe procedury i zwyczaje - wszystko to powstało w CMASie. Tu również zdobywali szlify wybitni instruktorzy (np mało kto wie, że Witold Śmiłowski - bez wątpienia jeden z najlepszych szkoleniowców w Polsce - jest trzygwiazdkowym instruktorem CMAS). Fakty są takie, że CMAS po prostu dał światu nurkowanie. Skąd w takim razie nienawiść? To proste. Jak powiedział Freud: "nigdy nie wybaczamy naszym dobroczyńcom".
Problem jest, jak widać, czysto psychiatryczny.

Ze sportowym pozdrowieniem
Szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski

bann - 18-02-2004, 12:32

Tomasz Strugalski napisał/a:


Przez prowadzoną przeze mnie bazę klubu Active Divers przewija się rocznie 200-300 osób na kursach i, mniej więcej drugie tyle (ze wszystkich możliwych federacji) na nurkowaniach turystycznych.


czy mnie oczy myla? chyba nie, toz to najczystsza kryptoreklama - dlaczego wogole podpisuje sie pan jako szef klubu? Nie wydaje mi sie uzasadnionym takie reklamowanie swojej "firmy" i coraz mniej podoba

Tomasz Strugalski napisał/a:

Sporadycznie zdarza mi się (np w Internecie) spotykać wypowiedzi różnych młodzieniaszków, którzy twierdzą, że to wszystko im jest w ogóle niepotrzebne, że sami sobie poradzą, a w ogóle to ich największym marzeniem jest "zanurkować tak, żeby pokazać że ani pan Strugalski ani w ogóle żadna asekuracja nie jest im potrzebna". Traktują oni nurkowanie trochę tak, jak np pójście na piwo, która to czynność jak wiadomo nie musi mieć zorganizowanego charakteru. Przyjmuję te deklaracje z uśmiechem, zbyt wiele bowiem zaliczyłem już w karierze sytuacji, kiedy to buńczuczni chłopcy o napęczniałych bicepsach przyjeżdżali nurkować lekceważąc bazę, a po chwili jeden z nich przybiegał po pomoc.


niestety, tu nalezy przyznac panu racje, prawda zostaje przewaznie obnazona w extremalnych warunkach

Tomasz Strugalski napisał/a:

Jeśli chodzi o przejrzystość wody - jest ona oczywiście ważna. Paradoksalnie istotne jest jednak również to, żeby nie była zbyt duża. Z moich doświadczeń wynika bowiem, że nurkowie wyszkoleni w komfortowych warunkach wysokiej przejrzystości (np w Egipcie), mają marne szanse na bezpieczne nurkowanie, gdy przyjdzie im stawić czoła trudnym polskim warunkom. Odwrotnie jest znacznie lepiej - nurek wyszkolony w polskim jeziorze będzie bezpiecznie i pewnie nurkował gdziekolwiek się znajdzie.


A nie spotkal sie pan, z sytuacja kiedy to wyszkolony w "ciezkich" warunkach, "nurek-komandos" z polski w momencie zanurzenia w cieplych, przejrzystych wodach np. Egiptu glupieje?? Bo ja tak...
najczesciej objawia sie to "ganianiem za rybkami" albo wlasnie przekraczaniem limitow glebokosci - bo np.: "juz widac dno, a jak sie spojrzy z dolu do gory to widac lodz na powierzchni", niestety jak sie spojrzy na glebokosciomierz - to jest troche gorzej, dobrze jak zatrzyma sie przy 55m. Paradoksalnie, wiele takich historii slyszalem wlasnie od nurkow i o nurkach CMAS, KDP/LOK

Tomasz Strugalski napisał/a:

To tyle jeśli chodzi o meritum, a teraz dwa słowa podsumowania dotychczasowych spotkań. Po opublikowaniu ok. połowy zamierzonego materiału muszę stwierdzić, że zainteresowanie czytelników jest znacznie większe niż oczekiwałem. Z szacunków (związanych z liczbą wyświetleń oraz faktem, że posty ukazują się również na pl.rec czytanym przez jeszcze większą liczbę nurków) wynika, że teksty te czyta ok. 600 - 800 osób! Wynika to także z ogromnej objętości prywatnej korespondencji, na którą po prostu nie mam kiedy odpisywać (za co bardzo przepraszam). Zdarzają się oczywiście również nieprzychylne komentarze, pisane przez zaledwie kilka i to, co ciekawe, wciąż tych samych osób. Z prostej arytmetyki wynika więc, że skala protestu wobec moich poglądów oscyluje wokół 1%. Jest to zdecydowanie najlepszy wynik jaki któremukolwiek instruktorowi w Polsce udało się kiedykolwiek osiągnąć.


ja bym nie byl taki szczesliwy, jak to powiedzial kiedys S.J.Lec "Statystyka jest jak kostium bikini, odslania to co oczywsite, a skrywa to co istotne"
i jak to powiedzial B.Cyperling: "To, ze w kosciele i na cmentarzu panuje cisza, nie oznacza, ze audytorium slucha z taka sama uwaga" :))
Tomasz Strugalski napisał/a:

Bardzo Państwu za ten sukces dziękuję.


nie ma sprawy, nalezy sie 5,50 pln bez vat. Przeslac numer konta na priv?

Tomasz Strugalski napisał/a:

(np mało kto wie, że Witold Śmiłowski - bez wątpienia jeden z najlepszych szkoleniowców w Polsce - jest trzygwiazdkowym instruktorem CMAS).


i co? szkoli w CMAS? a moze pytal go pan dlaczego tego nie robi?
Tomasz Strugalski napisał/a:

Fakty są takie, że CMAS po prostu dał światu nurkowanie. Skąd w takim razie nienawiść? To proste. Jak powiedział Freud: "nigdy nie wybaczamy naszym dobroczyńcom".
Problem jest, jak widać, czysto psychiatryczny.


ehh, szkoda slow, na taka glupote

bann - 18-02-2004, 12:35

kurde, jestem pierwszy... z odpowiedzia...

wesolo mi jak swini w deszcz :]

kazimierz - 18-02-2004, 13:45

Panie Tomaszu
troszke przekornie
Klub nurkowy jak najbardziej moze byc zarówno baza nurkowa ,mozna tam sie szkolic itp.
Ale zareczam Panu ze baza nurkowa nie musi byc klubem!! tylko instytucja spełniajaca czyjes oczekiwania <oczywiscie za kase> komercja ,nie zwalnia to oczywiscie takowej z przestrzegania standartów !! i zapewniam Pana ze nie tylko u pana sa one przestrzegane !!

Pozdrawiam Kazik

Kriss - 18-02-2004, 14:27
Temat postu: Re: Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc.6
:mrgreen:
Kriss - 18-02-2004, 15:11

:mrgreen:
mariulo - 18-02-2004, 16:02

Witam
Z nieukrywaną radością spostrzegłem, że jestem w 1% piszących bardzo, ale to bardzo krytycznie nie o CMAS, ale o pańskich zapędach. Dzisiejszy pana tekst utwierdza mnie w przekonaniu że CMAS i pan to dwie różne organizacje. Może powinien pan ogłosić powstanie Super TS CMAS Star?
[b]Problem jest, jak widać, czysto psychiatryczny[/b]
Tylko czyj? może pana? bo mój na pewno nie.
Pozdrawiam
:asthanos:

Mieto - 18-02-2004, 17:22

simar napisał/a:



Tomasz Strugalski napisał/a:

Fakty są takie, że CMAS po prostu dał światu nurkowanie. Skąd w takim razie nienawiść? To proste. Jak powiedział Freud: "nigdy nie wybaczamy naszym dobroczyńcom".
Problem jest, jak widać, czysto psychiatryczny.


ehh, szkoda slow, na taka glupote


To znaczy że nurkowanie to głupota??

Tomasz Strugalski napisał/a:

Z moich doświadczeń wynika bowiem, że nurkowie wyszkoleni w komfortowych warunkach wysokiej przejrzystości (np w Egipcie), mają marne szanse na bezpieczne nurkowanie, gdy przyjdzie im stawić czoła trudnym polskim warunkach.


Prawda i chyba mało kto się z tym nie zgodzi.

Maciek Ziomek - 18-02-2004, 17:34

Mieto napisał/a:


Prawda i chyba mało kto się z tym nie zgodzi.


Witam,

Ja np. sie z tym nie zgodze, wszystko zalezy od instruktora i przeprowadzonego szkolenia.

Sandii - 18-02-2004, 18:00

i o to chodzi Maciek
dorzuciłbym do tego człowieka! nurka
poznałem całkiem sporo ludzi nurkujących tylko w ciepłych wodach i nie planujących rozszerzania swoich umiejętności - pewnie nigdy nie poznają swoich reakcji na ciemno i zimno (i do domu daleko;)

jak ktoś nie będzie sie rozwijał to to, czy startował w ciepłych czy zimnych nie będzie miało znaczenia (i tu i tu bedzie do D...)

Sandii

kijanek - 18-02-2004, 18:01
Temat postu: Re: Filozofia CMAS wg Strugalskiego odc.6
Tomasz Strugalski napisał/a:
Teksty te jednak spotykały się również z (choć na szczęście jak widać marginalnym) pełnym dziwacznej nienawiści i niekiedy wprost chamskim odbiorem. Skąd taka nienawiść do CMASu? Otóż, moim zdaniem stąd, że światowe nurkowanie po prostu w CMASie się zaczęło. Założyciel CMAS skonstruował pierwszy automat oddechowy, i pierwszy w nim zanurkował. Nurkowe znaki, nurkowe flagi i inne symbole, hierarchia stopni, nurkowe procedury i zwyczaje - wszystko to powstało w CMASie. Tu również zdobywali szlify wybitni instruktorzy (np mało kto wie, że Witold Śmiłowski - bez wątpienia jeden z najlepszych szkoleniowców w Polsce - jest trzygwiazdkowym instruktorem CMAS). Fakty są takie, że CMAS po prostu dał światu nurkowanie. Skąd w takim razie nienawiść? To proste. Jak powiedział Freud: "nigdy nie wybaczamy naszym dobroczyńcom".
Problem jest, jak widać, czysto psychiatryczny.

Ze sportowym pozdrowieniem
Szef szkolenia klubu płetwonurków Active Divers PTTK
Tomasz Strugalski


Nie zaluj sobie; przeciez zawsze mozna napisac ze CMAS dal swiatu Kopernika i Sklodowska-Curie i Darwina...

Co zas do meritum: problemem nie jest atrakcyjnosc akwenu czy przerzystosc wody Nie ma "wod" lepszych i gorszych' kazda ma swoja specyfike. Jest na grupie wielu ludzi, ktorzy moga o tym powiedziec wiecej, wiec zasygnalizuje tylko, ze problemy pojawiaja sie nie tylko u nurow wyszkolonych w Egiptowie, ktorzy chca zanurkowac w Baltyku - to dziala w obie strony. Trudnosci w "wizualnej" ocenie glebokosci, brak kontroli plywalnosci bez opustowki i przy widzialnosci rzedu 30 metrow czy wreszcie najnormalniejszy... lek wysokosci - to sie zdarza "zinmo - ciemnowodnym" nurom w tropikach.

Problemam kolegi T.S. jest koniecznosc wartosciowania, od ktorej nie moze sie powstrzymac: CMAS -lepszy, nurek szkolony w ciemnosci - sprawniejszy. To nie tak.

bann - 18-02-2004, 18:06

Mieto napisał/a:


Tomasz Strugalski napisał/a:

Fakty są takie, że CMAS po prostu dał światu nurkowanie. Skąd w takim razie nienawiść? To proste. Jak powiedział Freud: "nigdy nie wybaczamy naszym dobroczyńcom".
Problem jest, jak widać, czysto psychiatryczny.


ehh, szkoda slow, na taka glupote


To znaczy że nurkowanie to głupota??

ponizsze zestawienie, z wynikajaca z niego niby-pointa to glupota, na ktora szkoda slow. co do prawdziwosci tych prawd - sprawdz sobie poprzednie posty T.S. dot. historii organizacji nurkowych

Tomasz Strugalski napisał/a:

Z moich doświadczeń wynika bowiem, że nurkowie wyszkoleni w komfortowych warunkach wysokiej przejrzystości (np w Egipcie), mają marne szanse na bezpieczne nurkowanie, gdy przyjdzie im stawić czoła trudnym polskim warunkach.


Prawda i chyba mało kto się z tym nie zgodzi.[/quote]

tez pozwole sie sobie z tym nie zgodzic

Mieto - 18-02-2004, 18:10

Maciek Ziomek napisał/a:


Ja np. sie z tym nie zgodze, wszystko zalezy od instruktora i przeprowadzonego szkolenia .


Prawda, ale o tym rozważaliśmy po części w cz5. Zdaje mi się że nurek szkolony w naszych "twardych" warunkach lepiej sobie poradzi w Egipcie, niż wyszkolony w Egipcie w naszych warunkach, podczas sytuacji awaryjnej.
Simlar pisał o tym iż czasem się zdarza że wyszkolony nurek w kraju po zanurkowaniu w ciepłych wodach głupieje. Chyba kiedyś ktoś mi o tym opowiadał.
Pozdrawiam ciepło


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group