NURKOWANIE EKSTREMALNE I TECHNICZNE - Procedura przy zalodzeniu automatu
TYMOTEUSZ - 18-11-2011, 11:00 Temat postu: Procedura przy zalodzeniu automatuskoro z twinsetem to pisze w tym dziale
chodzi mi o procedure (nie to co kto by zrobił w takiej sytacji)
wyobrazcie sobie nurkowanie z załozonym czasem dennym 20 minut, w 10 minucie nastepuje zalodzenie głównego automatu, przechodze na beckup, zakrecam głowny, po chwili odkrecam główny- zalodzenie nie występuje - i co dalej ,jak jest procedura i czy inna dla kazdej organizacji czy taka sama ?Judas - 18-11-2011, 11:08 Dalej wynurzenie i tyle w tym temacie TYMOTEUSZ - 18-11-2011, 11:23 to po co mi w taki razie twinset- skoro usunołem awarie ?TomekP - 18-11-2011, 11:29
TYMOTEUSZ napisał/a:
to po co mi w taki razie twinset- skoro usunołem awarie ?
1. Bo w trakcie usuwania awarii straciłeś część gazu więc kombinowanie ze zmianą planu jest ryzykowne.
2. Bo usunąłeś awarię tymczasowo, jeśli zalodziłeś AO raz to jest wielce prawdopodobne, że wystąpi to ponownie również na drugim AO
Twinset jest po to abyś mógł spokojnie (odbył dekompresję) wynurzyć się na backupie a nie na wzbudzonym AO.jacekplacek - 18-11-2011, 12:03
TYMOTEUSZ napisał/a:
wyobrazcie sobie nurkowanie z załozonym czasem dennym 20 minut, w 10 minucie nastepuje zalodzenie głównego automatu, przechodze na beckup, zakrecam głowny, po chwili odkrecam główny- zalodzenie nie występuje - i co dalej ,jak jest procedura i czy inna dla kazdej organizacji czy taka sama ?
Ze znanych mi federacji procedura jest jedna: wychodzimy.
TYMOTEUSZ napisał/a:
to po co mi w taki razie twinset- skoro usunołem awarie ?
Nie usunąłeś awarii, tylko zlikwidowałeś objaw. Awaria = kończymy nurkowanie. A twinset to tylko ułatwia.TYMOTEUSZ - 18-11-2011, 12:05
Plotek napisał/a:
1. Bo w trakcie usuwania awarii straciłeś część gazu więc kombinowanie ze zmianą planu jest ryzykowne. - jesli zakreciłem zawór w pół minuty to straciłem max 10 barów,
2. Bo usunąłeś awarię tymczasowo, jeśli zalodziłeś AO raz to jest wielce prawdopodobne, że wystąpi to ponownie również na drugim AO
- a czemu taka opinia, wszyscy tak mówią ale jesli automat jest dobrze przeserwisowany to po odlodzeniu nie powinno wystapic kolejne zalodzenie ( czy myle sie ze w momencie zalodzenia robi sie kryształek lodu na cięgnie a jesli jest przepływ wody nawet o temp. kilku stopni to kryształek pownien sie rozuscic i do kolejnego zalodzenia nie powinno dojsć, bo jesli zakładamy ze moze sie zdarzyc tak po prostu bez konkretnych argumentów ze zalodzi sie znowu to tak samo mozemy załozyc przed nurkowaniem ze sie zalodzi - więc nie wchodzmy do wodystefanis - 18-11-2011, 12:17 to w takim razie i ja zapytam ostatnio przed wejsciem do wody wzbudzil i zalodzil mi sie zapas zakrecilem zawor od zapasu wlozylem do wody po chiwli odmarzl.czy w takiej sytuacji nie powieniem wchodzic dalej do wody dodam tylko ze mam twina i do tego jeszcze stage nurek lajtowy na okolo 15m.TYMOTEUSZ - 18-11-2011, 12:19 no własnie do tego też zmierzałem ale mnie uprzedziłesstyx - 18-11-2011, 12:19 Wszystko zależy od trudności nurkowania i od powodu wystąpienia zalodzenia. Jeśli z oczywistej winy nurka (np. przypadkowe wciśnięcie bypass) a nurkowanie to np prosty i bezpieczny podlód - to nie widzę powodu żeby kończyć natychmiast nurkowanie.
~STomekP - 18-11-2011, 13:34 Oczywiście dużo zależy od tego dlaczego AO się zalodził oraz od tego jakiego typu nurkowanie robimy
Jeśli z winy użytkownika bo sprawdzał AO na powierzchni w zimowy poranek, albo za długo wcisnął bypass to AO przy normalnym użytkowaniu nie powinien zamarznąć ponownie. Jednak zdania są podzielone w tej kwestii
styx napisał/a:
a nurkowanie to np prosty i bezpieczny podlód -
"Podlód" prosty i bezpieczny ?
Ja bym się wynurzył amigo - 18-11-2011, 14:35 znając życie jak by ci przymarzł na np.40 to natura sama zweryfikuje ,że lepiej się wynurzyć i zakończyć nurka.pozMarcin13736 - 18-11-2011, 19:11 Zalodzenie spowodowane może być dużą zawartością wody w powietrzu z flaszki. Usunięcie awarii jest chwilowe. Za kolejne kilka minut sytuacja może się powtórzyć.... Więc najlepiej nie ryzykować rafik-1 - 21-11-2011, 14:37
styx napisał/a:
a nurkowanie to np prosty i bezpieczny podlód
Wiem nurkuje dopiero jakies paredziesiąt miesięcy, pewnie wszystko jeszcze co trudne przedemna, ale tu jestem zdziwiony. Bezpieczny podlód-przecież ogranicza nas lód -nie ma bezpośredniego wynurzenia, a jak zamarznie i wywali nam całą flache a do przerębla daleko???styx - 21-11-2011, 14:44
rafik-1 napisał/a:
styx napisał/a:
a nurkowanie to np prosty i bezpieczny podlód
Wiem nurkuje dopiero jakies paredziesiąt miesięcy, pewnie wszystko jeszcze co trudne przedemna, ale tu jestem zdziwiony. Bezpieczny podlód-przecież ogranicza nas lód -nie ma bezpośredniego wynurzenia, a jak zamarznie i wywali nam całą flache a do przerębla daleko???
To właśnie kwestia definicji...jak mam singlową flachę to nie definiuje nurkowania overhead jako bezpieczne w ogóle.
Chyba że bezpośrednio pod przeręblem i w jego widoczności. Wtedy śmiało - niech mi zamarza AO
~Sklon - 21-11-2011, 15:01
TYMOTEUSZ napisał/a:
jesli automat jest dobrze przeserwisowany
jeżeli automat jest dobrze przeserwisowany to duże prawdopodobieństwo, że powodem awarii był wilgotny gaz w butli - w takiej sytuacji problem może się za chwilę ponownie objawić...
ja bym nie dywagował co jest powodem tylko się wynurzył Nuroslaw - 21-11-2011, 16:41
TYMOTEUSZ napisał/a:
to po co mi w taki razie twinset- skoro usunołem awarie ?
nie musisz gonić za kolegą 20 m by podał Tobie gaz, gdy nie jesteś w stanie utrzymać bąblującego automatu w ustach bądź zakręciłeś dopływ powietrza do niego.
Podam Tobie przykład:
koledze zamarzł automat ( siakiś Cressi na ciepłe wody) na 33m (dopiero co osiągnięte) rozpoczęliśmy spokojne 8-12m/min wynurzanie na bąblującym automacie ze 190 at w butli 15l w butli. Głębokość 6 m osiągnęliśmy mając jakieś 30 at.
Teraz wyobraź sobie, że awaria dotknęła Cię nie na samym poczatku nurkowania w trakcie zaawansowanego przeglądania zaplanowanej głebokości.
Ratuje Cię:
- kolega Wzasiegureki
- twin Opanowany
lub ich koledzy Stage, choć Ci bywają kapryśni i czesto kłócą się z panią Głębkość.
Jeśli zabrakłoby jednego z nich, to ucieszyłbyś się pewnie z przyjaźni z nowo poznanym Deceesem.
tak czy siak czyli procedura bez zmian- awaria=wynurzenie. Jeśli usunąłeś awarie, nie musi to byc awaryjne wynurzanie, ale zupełnie normalne, na spokojnie, z ostatecznym zwiedzaniem strefy przybrzeżnej jeśli to możliwe, gdy po osiągnięciu tzw. przystanku 3-6 m bezpieczeństwa zostało Tobie całe mnóstwo gazu i możesz nadal spokojnie odbębnić także taki wydłużony przystanek (zakładam że to nie podlodowe, a więc temp. wody znacznie powyżej 4>C czyli dużo cieplej niż warunki sprzyjające zamarznięciu).Włodek K - 21-11-2011, 17:50
TYMOTEUSZ napisał/a:
- a czemu taka opinia, wszyscy tak mówią ale jesli automat jest dobrze przeserwisowany to po odlodzeniu nie powinno wystapic kolejne zalodzenie
Skoro jest przeserwisowany to dlaczego zalodził się pierwszy raz?
Na zalodzenie wpływ ma spadek temperatury > efekt Joulea dla powietrza i wilgoć w gazie (typ wewnętrzny). Tylko w minimalnym zakresie na zalodzenie wpływa serwis czyli czystość wnętrza. W rozpatrywaniu zjawiska i procedur serwisowanie lub nie nie ma znaczenia. Jeśli raz AO uległ zalodzeniu to za chwilę może ponownie ulec zalodzeniu. Podali Ci co należy robić a wynika to także z masy gazu rozprężanego na większej głębokości.
TYMOTEUSZ napisał/a:
tak samo mozemy załozyc przed nurkowaniem ze sie zalodzi - więc nie wchodzmy do wody
No to w zimnej wodzie nie nurkujemy bo zalodzenie jest tu ryzykiem które nie da się całkowicie wyeliminować.
stefanis napisał/a:
ostatnio przed wejsciem do wody wzbudzil i zalodzil mi sie zapas zakrecilem
Sam sobie odpowiedziałeś. Wzbudzenie AO spowodowało zalodzenie. Zatem to raczej ekstremalny przepływ i w zimnym otoczeniu może do tego dojść. Natomiast jeśli była dodatnia temp otoczenia wzbudzenie krótkie to trzeba się zastanowić czy jednak nie masz wody w powietrzu.
Ja nie zmieniał bym planu tylko miał na uwadze że sytuacja może się powtórzyć pod wodą.
rafik-1 napisał/a:
a jak zamarznie i wywali nam całą flache a do przerębla daleko
Jednak nie tak daleko jakbyś sobie wyobrażał np długość liny asekuracyjnej nie przypadkiem oscyluje w granicach długości basenu (kto nie przepłynie długości basenu na bezdechy?)
Nie tak szybko jak sobie to wyobrażasz ale to zależy od głębokości. Masz sporo czasu na ewakuację i masz pod bokiem partnera rafik-1 - 21-11-2011, 21:24
styx napisał/a:
jak mam singlową flachę to nie definiuje nurkowania overhead jako bezpieczne w ogóle.
Opcje pojedynczej juz mam za sobą-teraz od dłuzszego czasu twin-ale staram się jak najbardziej rozwijać swoje umiejetności.
Pozdrawiam
[ Dodano: 21-11-2011, 21:37 ]
Włodek K napisał/a:
(kto nie przepłynie długości basenu na bezdechy?)
Długości robię nawet dwie ,ale nie o to chodzi. Niektórzy płetwonurkowie nie mają tej świadomości. Zaladza im siew AO a i tak kontynuować chcą.Nuroslaw - 22-11-2011, 08:28
Włodek K napisał/a:
rafik-1 napisał/a:
a jak zamarznie i wywali nam całą flache a do przerębla daleko
Jednak nie tak daleko jakbyś sobie wyobrażał np długość liny asekuracyjnej nie przypadkiem oscyluje w granicach długości basenu (kto nie przepłynie długości basenu na bezdechy?)
Włodek, dlaczego zakładasz że lina oscylowac ma w długości basenu? basen=akwen=jezioro.. przecież
A tak poważnie, pod lodem wykonuje się przecież również nurkowania na >100 m w dal. To raczej kwestia przygotowania sprzętu na takie warunki.
Jeśli ktoś zaklada że jak mu zamarznie automat i opróżni butle to będzie klops, to znaczy że rzeczywiście nie powinien odpływać od tej przerębli dalej niż te 25 m.
Jeśli potraktować zamarznięty akwen tak jak jaskinie (też przestrzeń zamknięta), to odległości nie mają znaczenia a przygotowanie sprzętowe + właściwe postępowanie.styx - 22-11-2011, 08:54
Włodek K napisał/a:
TYMOTEUSZ napisał/a:
tak samo mozemy załozyc przed nurkowaniem ze sie zalodzi - więc nie wchodzmy do wody
No to w zimnej wodzie nie nurkujemy bo zalodzenie jest tu ryzykiem które nie da się całkowicie wyeliminować.
a trimix ?
~STomekP - 22-11-2011, 10:08
styx napisał/a:
a trimix ?
Styx czyżby wysokie ciśnienie parcjalne helu wpłyneło na zmianę Twojego światopoglądu i teraz moge się z Tobą umówić na podlodowego nurka na koparkach na TMX18/45 +EAN50+OXY styx - 22-11-2011, 10:52
Plotek napisał/a:
styx napisał/a:
a trimix ?
Styx czyżby wysokie ciśnienie parcjalne helu wpłyneło na zmianę Twojego światopoglądu i teraz moge się z Tobą umówić na podlodowego nurka na koparkach na TMX18/45 +EAN50+OXY
spokojnie że tak, klient życzy klient ma ;p
I tak do takiego zestawu musimy Ci uprawnienia podciągnąć
~STomekP - 22-11-2011, 12:22
styx napisał/a:
I tak do takiego zestawu musimy Ci uprawnienia podciągnąć
Tia, to jest moje "marzenie", zrobić kurs TMX na koparkach fwj - 22-11-2011, 15:43 Nie płacz, przynajmniej ci automat nie zamarznie Włodek K - 22-11-2011, 16:25
Cytat:
Włodek, dlaczego zakładasz że lina oscylowac ma w długości basenu? basen=akwen=jezioro.. przecież
To proste. W powierzchniowej asekuracji linowej ewakuacja grupy spod lodu ma trwać nie dłużej niż wytrzymałość nurka na wypływanie z wydechem. Stąd głównie federacje przy tej podstawowej formie nurkowań podlodowych zakładają długość liny i penetracji na odległość około 30 m. Wtedy jest bezpiecznie.
Nikt nikogo nie zmusza do stosowania innych długości liny asekuracyjnej nawet 100 czy 200 m. Tyle że ewakuacja grupy z takiej odległości jest problematyczna. Min z tego powodu, że im dłuższa lina tym skuteczność porozumiewania się nurek-powierzchnia-nurek staje się trudna do nawet może być nie możliwa!.
Nuroslaw napisał/a:
A tak poważnie, pod lodem wykonuje się przecież również nurkowania na >100 m w dal. To raczej kwestia przygotowania sprzętu na takie warunki.
Owszem ale robi się to zupełnie inaczej. A przede wszystkim samowystarczalność nurka daleko pod lodem winna stać na diametralnie innym poziomie tak sprzętowym jak proceduralnym oraz mentalnym.
Nuroslaw napisał/a:
Jeśli ktoś zaklada że jak mu zamarznie automat i opróżni butle to będzie klops, to znaczy że rzeczywiście nie powinien odpływać od tej przerębli dalej niż te 25 m.
Znaczna część, jeśli nie zdecydowana większość nurków próbujących podlodowych nurkowań, nazwijmy ich umownie rekreacyjnymi, nie jest w żadnej rozpatrywanej sferze przygotowana do dalszych penetracji niż określana tą długością liny.
Cytat:
Jeśli potraktować zamarznięty akwen tak jak jaskinie (też przestrzeń zamknięta), to odległości nie mają znaczenia a przygotowanie sprzętowe + właściwe postępowanie.
No właśnie. Jak nurek jest wszechstronnie przygotowany do nurkowań jaskiniowych to odległość nie ma kluczowego znaczenia.jacekplacek - 22-11-2011, 16:33
Plotek napisał/a:
Tia, to jest moje "marzenie", zrobić kurs TMX na koparkach
Ale kursy TMX odbywają się na płytkiej wodzie. Głębokie nurkowania są wisienką na torcie.hubert68 - 22-11-2011, 18:07
jacekplacek napisał/a:
Ale kursy TMX odbywają się na płytkiej wodzie. Głębokie nurkowania są wisienką na torcie.
Dokładnie. W sumie na łącznie trzech kursach TMX wykonałem chyba tylko 6 nurkowań na trymiksie. A na EAN 32, na głębokości nie przekraczającej 10 m pewnie ze 30-40. I kilka-kilkanaście na około 30 m (oczywiście w ramach tych samych trzech kursów).TomekP - 22-11-2011, 20:18
jacekplacek napisał/a:
Ale kursy TMX odbywają się na płytkiej wodzie. Głębokie nurkowania są wisienką na torcie.
To ja już wolę zostać przy swoich kwitach i móc frywolnie nurać na powietrzu na tych koparkach
fwj napisał/a:
Nie płacz, przynajmniej ci automat nie zamarznie
Poczekamy na lód i zobaczymy Ja pójdę na powietrzu a Ty TMX, zobaczymy komu zamarźnie Judas - 22-11-2011, 21:51
Plotek napisał/a:
Poczekamy na lód i zobaczymy Ja pójdę na powietrzu a Ty TMX, zobaczymy komu zamarźnie
a portfel Jemu OLO Wawa - 15-01-2012, 20:35 Odgrzeje kotlety. Dzisiaj zalodził mi się automat na 25m,temp.wody 3'C. Wyjscie wspolnie do góry z partnerem,ja na swoim automacie w paszczy z maksymalnym przy zerowej widocznosci z powodu chmury babli i w niesamowitym huku.Na powierzchni zero bar. Powiem tak mocne przezycie jak dla mnie na moje nurki rec,prawdziwy sprawdzian bez ostrzezenia. Dzisiejsza lekcja która nauczyła mnie jeszcze wiekszej pokory.Całe nurkowanie zaplanowane na 30 m maks,podczas powrotu na 25m,chciałem wykonac przejscie na automat zapasowy(tak planowałem treningowo) po wyjeciu z ust nagłe wzbudzenie którego nie mogłem juz opanować(moze z mojej winy na skutek zbyt szybkiego wyjecia albo ustnik do góry)Dalszy przebieg znacie. Zastanawiam sie tylko czy wzbudzenie to efekt zbyt czułego albo złego wyregulowania lub zlej techniki wyjecia 2st a pozniej juz przy maks wydatku zalodzenie 2st,czy moze wilgotne powietrze(butle pozyczone nie moje) i przez to taka sytuacja przez to co pisałem?Czy mieliscie podobna przygode kiedykolwiek? Pozdrawiamsaiz81 - 15-01-2012, 21:00 a dlaczego nie zakręciłeś zaworu od wzbudzonego automatu skoro pływasz w twinie ?OLO Wawa - 15-01-2012, 21:09
saiz81 napisał/a:
a dlaczego nie zakręciłeś zaworu od wzbudzonego automatu skoro pływasz w twinie ?
Bo mam z tym problem generalnie z prawą reka jesli chodzi o sięganie,mowie to otwarcie,kiedyś poruszałem ten problem na forum no i własnie się to zdarzyło przy takiej awarii,pozostało mi tylko wynurzenie sie na wzbudzonym.
Generalnie nie o to mi chodzi ze na twinie bo to samo stanie ci sie na singlu i też dupa.Pytam co moze byc przyczyną wzbudzenia itprafik-1 - 15-01-2012, 21:12 Witaj OLO Wawa,wiem cos o tym.
W zeszłym roku w kwietniu zamarzł mi automat na 29m-dodam, że byłem solo i na flaszcze 15l. Długo zastanawiałem się co było przyczyną tego zamarznięcia -dodam , że temp. wody 3 stopnie C.
Automat nie zamarzł od razu , powoli zaczynał syczeć -co zwróciło moją uwgę (była to moja pierwsza taka sytuacja i jak narazie ostatnia)-
NIESAMOWITA LEKCJA,KTÓRA WIELE MNIE NAUCZYŁA .
Po przestudiowaniu całego wydarzenia, co tak naprawde bylo powodem ? Okazało się , że najpradopodobniej był to zbyt duży wydatek -
głęboki wdech , żeby spowolnić opadanie do dna+jednocześnie pompowanie KRW.
To uczy, od tamtej pory zawsze dokładnie kontroluję , aby wdech nie był połączony z pompowaniem skrzydła-zawsze osobno. Pozdrawiam
[ Dodano: 15-01-2012, 21:20 ]
OLO Wawa napisał/a:
Bo mam z tym problem generalnie z prawą reką jesli chodzi o sięganie,mowie to otwarcie,kiedyś poruszałem ten problem na forum no i własnie się to zdarzyło przy takiej awarii,pozostało mi tylko wynurzenie sie na wzbudzonym
Ja miałem problem z lewą ręką , a że uparty jestem położyłem się na podłodze z twinem na plecach przed lustrem i niejasne stało się jasne -Twinset przesówał mi się w bok na plecach i lewa nie potrafiła zrobić aż tak dużego odgięcia do tyłu i w bok. Spóbuj przed lustrem, a wiele się wyjaśni . Pozdrawiam
A do puki miałem problem z kręceniem zaworami nie puszczałem się na większe głębokości-brak umiejętności autoratownictwa. No i dyskomfort psychiczny.
PozdrawiamOLO Wawa - 15-01-2012, 21:21
rafik-1 napisał/a:
To uczy, od tamtej pory zawsze dokładnie kontroluje , aby wdech nie był połączony z pompowaniem skrzydła-zawsze osobno. Pozdrawiam
Napewno masz racje,w moim przypadku dopiero jak wyjalem automat na zmiane nastapił nagły wydatek,wczesniej jak oddychałem nie było zadnego syczenia.Podejrzewam ze to wina gwałtownego wyjecia,i przytrzymania do góry ustnikiem chyba....(jesli tak to ewidentny mój bład).Wzbudzenie i pozniej zalodzenie i hoooo....działo sie.Ciekaw jestem czy to normalne przy kazdym automacie ze by tak zareagował na takie wyjęcie nagłe i przy tej temp.czy moze moj jest wyregulowany ze za czuły czy jak?
[ Dodano: 15-01-2012, 21:26 ]
rafik-1 napisał/a:
A dopuki miałem problem z kręceniem zaworami nie puszczałem się na większe głębokości-brak umiejętności autoratownictwa. No i dyskomfort psychiczny.
Z tego co wiem to wiele osób ma z tym problem,próbowałem,jest to jeszcze kwestja ocieplacza i suchego itp.itp....moja budowa i na goło nawet problem z sieganiem i zakresem ruchomosci barków tez nie pomaga,pewnie za mało sumienny jestem zeby reguralnie rozciagac i cwiczyc te stawy.
[ Dodano: 15-01-2012, 21:30 ]
rafik-1 napisał/a:
Po przestudiowaniu całego wydarzenia, co tak naprawde bylo powodem ?
No własnie dlatego odswierzyłem temat co by przemyslec swój przypadekjacekvw - 15-01-2012, 21:52 Koledzy a tak z ciekawosci powiedzcie jakie mieliscie automaty?OLO Wawa - 15-01-2012, 22:06
jacekvw napisał/a:
Koledzy a tak z ciekawosci powiedzcie jakie mieliscie automaty?
miałem automat na A......jesli to cos wnosi,ale ja uwazam ze nie ma automatów odpornych na zalodzenie w 100% o czym sie przekonałem dzis i obserwując i doswiadczajac na podlodowym u innychmd1974 - 15-01-2012, 22:21 OLO, jak miałeś ustawione pokrętło od venturiego ? Mam jeden taki automat na A, który jak się wyjmie z ust przy maksymalnym ustawieniu na "+" to zawsze się wzbudza a od tego do zamarznięcia nie daleko jak się szybko nie zareaguje, szczególnie jak jest zimno i powietrze w butli byle jakie.Włodek K - 15-01-2012, 22:32
OLO Wawa napisał/a:
po wyjeciu z ust nagłe wzbudzenie którego nie mogłem juz opanować(moze z mojej winy na skutek zbyt szybkiego wyjecia albo ustnik do góry)
Jest prawdopodobne że przyczyną inicjującą była zła technika wyjęcia AO z paszczy. Nawet nie chodzi za szybko za wolno czy ustnikiem do góry.
1. wyciąganie AO z paszczy wykonujemy w fazie wydechu tak jakbyśmy chcieli wydmuchnąć ustnik.
2. wyjęty z paszczy AO odwracamy nieco ustnikiem do dołu
3. odkładamy tam gdzie ma być
Okoliczność nerwowego czyli nie świadomego działania w tych sytuacjach podnosi ryzyko wystąpienia zalodzenia przez wzbudzenie AO przesterowanego (większość AO w pętli oddechowej WOB ma pojawiające się podciśnienie w komorze powietrznej II st redukcji - ułatwia pobieranie gazu zatem ułatwia też wentylację).
Błąd wyciągnięcia w fazie wdechu uruchamia wspomaganie które może być przesterowane (podciśnienie w komorze powietrznej II st redukcji przyklejające membranę skutkujące gwałtownym wypływem) nie musi doprowadzić do natychmiastowego zalodzenia wtedy gdy powietrze jest suche. Tak naprawdę nie wiemy czy to był typ wewnętrzny czy zewnętrzny.
Okolicznością negatywną podczas zalodzenia AO jest także głębokość. Ponieważ szybkość zaladzania zależy od masy gazu rozprężonego w czasie (masa/min)
Technika oddychania a szczególnie fragment mówiący o koordynacji poboru gazu do odbiorników ma wpływ na to ryzyko.
Fragment techniki oddychania też ma wpływ na ryzyko I tutaj gdy nurkujemy w zimnej wodzie winniśmy tak oddychać aby zwiększyć czas ogrzewania stopni redukcji - szybki nie maksymalny wdech - dłuższy spokojny wydech.
Szybkie wyjęcie AO z paszczy zwłaszcza gdy mocno trzymamy ustami może spowodować powstanie podciśnienia i uruchomienie wspomagania.
Poprawnej techniki wyciągania i wkładania AO do paszczy winno się uczyć już na pierwszych zajęciach kursu podstawowego. Tam jest czas na wyrobienie właściwych odruchów także w tej kwestii mimo że do 30 m nurkowań jest jeszcze strasznie daleko.jacekvw - 15-01-2012, 23:03 Ale automat nie ma prawa zamarznac nawet przy 5s bablowaniu, to sie moze zdazyc zawsze, przypadkowe wcisniecie wzbudzenie itd
Cos z nim jest nie takOLO Wawa - 15-01-2012, 23:50
md1974 napisał/a:
OLO, jak miałeś ustawione pokrętło od venturiego ? Mam jeden taki automat na A, który jak się wyjmie z ust przy maksymalnym ustawieniu na "+" to zawsze się wzbudza a od tego do zamarznięcia nie daleko jak się szybko nie zareaguje, szczególnie jak jest zimno i powietrze w butli byle jakie.
pokretło na + ale zawsze tak mam podczas nurkowania na głownym,na zapasie na - a gdy uzywam zapas to na + przestawiamPawelW - 15-01-2012, 23:59 OLO Wawa,
czy ten 2 st. ma guzik na środku puszki , czy jest już cała wciskana pokrywa puszki ?md1974 - 16-01-2012, 00:06 OLO, właściwie jak zwykle Włodek wszystko ładnie wytłumaczył
Wracając do pokrętła - w instrukcji do jednego z moich automatów jest wyraźnie napisane, że należy ustawić na "-" przed wyjęciem z paszczy. Ja tego nie robię ale akurat z tym automatem nie mam problemów mimo tego, że jest zdecydowanie delikatniejszy w podawaniu powietrza niż ten drugi o którym pisałem (na A.... ). Mało tego, ten drugi jak już się wzbudzi to jedyną metodą na wygaszenie jest zakręcenie zaworu. Specjalnie próbowałem różnych rzeczy: odwracanie ustnikiem do dołu połączone z zatykaniem wylotu, cofnięcie dźwigni na "-", nic nie działa a wystarczy zakręcić na sekundę i wraca do normy (na szczęście wisi sobie na stage więc to żaden problem). Jeżeli wystarcza mu sekundowe zatrzymanie przepływu do powrotu tzn., że raczej nie zamarza. Przyjąłem, że ten typ tak ma i wiem co robić żeby bezpiecznie go używać.OLO Wawa - 16-01-2012, 00:08
PawelW napisał/a:
czy ten 2 st. ma guzik na środku puszki , czy jest już cała wciskana pokrywa puszki ?
Ma guzik to atx 100
[ Dodano: 16-01-2012, 00:16 ]
Włodek K napisał/a:
1. wyciąganie AO z paszczy wykonujemy w fazie wydechu tak jakbyśmy chcieli wydmuchnąć ustnik.
Jo oczywiscie wyciągnąłem po fazie wdechu,mój bład na 100%.Tylko po wyjeciu z paszczy nastapiło bardzo silne wzbudzenie,nastepnie na pewno zalodzenie.O wnetrzu butli czy sucha itp nie wspomne,butla z centrum nurkowego,nie moja...
Temp.wody 3'C widac to ogromna róznica nawet raptem o 2'C robi znaczną róznice. Ale zapomniałem że to zima już....Włodek fajnie to wszystko wytłumaczył jak zawszehubert68 - 16-01-2012, 07:09 No i jeszcze jedno - zaplanowany trening na głębokości 25 m, czynności, jak pokazało życie nie opanowanej w pełni, nie jest dobrym pomysłem. Lepiej było to zrobić na 6 m. A i V-drila opanować by się przydało...jacekplacek - 16-01-2012, 08:49
OLO Wawa napisał/a:
Bo mam z tym problem generalnie z prawą reka jesli chodzi o sięganie,mowie to otwarcie,kiedyś poruszałem ten problem na forum no i własnie się to zdarzyło przy takiej awarii,pozostało mi tylko wynurzenie sie na wzbudzonym.
Prawa ręka = prawy zawór. Jak nie umiałeś sięgnąć do prawego, trzeba było ratować co się da, czyli rozseparować butle+powiadomienie partnera. Dobrze działający zespół powinien sobie z taką sytuacją znakomicie poradzić. Już samo rozseparowanie butli nie tylko uratowałoby połowę gazu, ale zmniejszyło stres. Pewnie będę nudny, ale zespół powinien pływać w takiej samej konfiguracji i mieć przećwiczone przynajmniej podstawy - a tego zabrakło w co najmniej równym stopniu co niedowład ręki.PawelW - 16-01-2012, 09:06
OLO Wawa napisał/a:
Ma guzik to atx 100
często zdarza sie ze miedzy obudowę puszki , a właśnie ten guzik , dostaja sie ziarenka piasku lub inne paprochy ,co mogą spowodować blokowanie jego , odkręć puche i przeszlifuj lekko , te elementy , sprawdz cisnienie miedzy stopniowe czy jest właściwe , wyreguluj na 2 st. (zwiększ) luz jałowy ... teoria o złej technice wyjęcia go z paszczy jest bez sensu , to jakby wygladała sprawa kiedy partner tobie go wyjmie bez pytania , bo mu gazu zabraknie ... ???? odlecicie oboje ? myślę ze masz po prostu źle wyregulowany automat ...
[ Dodano: 16-01-2012, 09:12 ]
jacekplacek napisał/a:
a tego zabrakło w co najmniej równym stopniu co niedowład ręki.
musisz umieć obsługiwać sprzęt nurkowy , bez tego nie nurkuj !!! samoratownictwo jest podstawą , i bezstresowym przygotowaniem do nurkowania , trochę bez sensu jak masz świadomość przed nurkowaniem ze nie dajesz rady zakręcić zawory zwiększasz dyskomfort nurkowania ... a tu masz nauczkę która szczęśliwie sie skończyła , zadbaj o sprzęt i potrenuj zakręcanie zaworów bedzie super lozerka - 16-01-2012, 09:14
PawelW napisał/a:
... teoria o złej technice wyjęcia go z paszczy jest bez sensu , to jakby wygladała sprawa kiedy partner tobie go wyjmie bez pytania , bo mu gazu zabraknie ... ????
nie tak bez sensu sama zaobserwowałam doświadczalnie, ze przy wyjęciu ao w fazie wydechu, nawet w ciepłej wodzie basenowej, ao samoczynnie podaje powietrze i doszłam do tego, co tu wyżej Włodek napisał- jak nalezy to zrobić. Być moze to jest w akimś stopniu kwestia niewłaściwej regulacji, ale ten sam ao inaczej wyjmowany - juz takiego działania nie wykazuje.jacekplacek - 16-01-2012, 09:14 PawełW, rada jest zupełnie inna: sprzedaj to gówno i kup porządny automat. Szlifowanie, diubdzianie, piłowanie? To jakby kupić telewizor i uznać za normalną konieczność natychmiastowego oddania do mechanika W Atomicu nic nie trzeba piłować, ma puchę odporna na silne prądy wody, nie ma regulacji ciśnienia międzystopniowego - więc nawet jak musisz rozebrać po złożeniu działa. Takie nurkowe plug&play Trochę droższy od Apeksa, ale czy to dobry pomysł zabić się najtańszym możliwym kosztem? rafik-1 - 16-01-2012, 09:37
jacekvw napisał/a:
Koledzy a tak z ciekawosci powiedzcie jakie mieliscie automaty?
Apeks XTX 200
Pozdrawiam
[ Dodano: 16-01-2012, 09:43 ]
OLO Wawa napisał/a:
miałem automat na A......jesli to cos wnosi,ale ja uwazam ze nie ma automatów odpornych na zalodzenie w 100%
Popieram i zgadzam się ze stwierdzeniem .
Kiedyś kolega , któremu opowiadałem o zdarzeniu, które wyżej opisałem (pływa też na XTX200) powiedział nie możliwe zamarzł tobie ten model one nie zamarzają -jak dla mnie to tylko reklama, że nie zamarzają.
Jednak wiele razy mi powtarzano automat zawsze zamarza z winy nurka -chylił bym się w tę strone.PawelW - 16-01-2012, 09:56
lozerka napisał/a:
nie tak bez sensu sama zaobserwowałam doświadczalnie, ze przy wyjęciu ao w fazie wydechu
zgadza sie Wlodek właśnie napisał ze TAK warto zrobić, a Ty że właśnie na wydechu zaczął bomblować , sama wiec widzisz ze nie jest to 100% pewności , dla mnie nadal jest to zle wyregulowany automat rafik-1 - 16-01-2012, 10:00
Włodek K napisał/a:
dłuższy spokojny wydech
Mnie na kursie OWD instruktor powtarzał i nieustannie sugerował -po wyciagnięciu zust AO ustnikiem do dołu. Nie wspominał o fazie wdechu, czy wydechu.OLO Wawa - 16-01-2012, 10:02 Wszyscy macie racje Ze trening zakrecania zaworów TAK co podniesie autoratownictwo,ze automaty wyregulowac może tak,były w pełnym serwisie niedawno a w związku z tym
Znam swój ból tzn.problem z zaworami w zwiazku z tym cwiczyłem symulowane awarie wycieku gazów(przy braku wycieku gazu )i sygnalizowanie to partnerowi i zawsze zakrecał.Działało. W tej sytuacji mimo pokazania mu zeby zakrecił,nie widział mnie za sciany babli co pokazuje,ja nie widziałem komputera,manometru itp.Być moze powinien automatycznie zadziałac i sam mi zakrecic,ale tu nie wiadomo jak "poszkodowany" by zareagował na nagły brak gazu w takim stresie itp....wiecie co mam na mysli.Nie zrobił tego bo.....moze tez jego stres,moze nie wiedział itp. Cwiczylismy razem wiele razy brak powietrza,oddychanie na zmiane z jednego automatu itp,wspolne wynurzenie....w warunkach wiadomych,wiedzielismy co za chwile bedziemy cwiczyc itp.Jest inaczej.Jak sie okazuje w sytuacji nagłej jakiej jest zalodzenie automatu i brak samemu mozliwosci zakrecenia zaworu a partner tego nie uczynił jest inaczej. Zastanawiam się co przy singlowej butli by było.Tylko zostaje wynurzenie jak moje.W kazdym razie partner egzamin zdał bo razem trzymajac sie,ja oddychajac z zalodzonego automatu z maks.wydatkiem przy zerowej widocznosci i w wielkim huku on trzymając się ze mną i kontrolując w miare mozliwosci wynurzenie wynurzylismy sie razem za co bardzo mu dziekuje że pomógł itp....Pozdro .
Jest inaczej jak wiemy i cwiczymy rozne sytuacje pod woda,jestesmy przygotowani na te cwiczenia psychicznie itp. Teraz rozumiem i chyle czoła w treningu nurków technicznych,jaskiniowych itp. jak instruktor pływa w koło i to z nienacka a to zerwie im maske,a to zakreci zawór a to wyrwie automat i trzeba odnalezc sie nagle w sytuacji.CHYLE czoła przed takim poziomem nurkowania i wiem ze trzeba ciagle cwiczyc. Przyrzeklem sobie ze biore sie codziennie teraz za cwiczenie zakresu ruchomosci barków zeby dosiegac do zaworów i krecic,bo lekcewazyłem ten problem.....Lekcja pokory robi swoje.Dziękuje za wypowiedzi,jak dam rade i odważe sie to zamieszcze fragment filmu dla edukacji jak wygląda prawdziwe zalodzenie automatu tam na dole oczami "ofiary" i wynurzenie z 25m które trwa ok 2min bo wszystko nakreciłem go pro mając na głowie.Mysle ze film wszystko pokaże i da to wiele do myslenia i bedzie inspirujacy dla nurków ze trzeba cwiczyc.Narazie jestem na etapie wymiany dziąseł bo lodowaty gaz odmroził mi przód gęby i skóra z dziąseł schodzi.Wymieniam na sezon zimowy
[ Dodano: 16-01-2012, 10:10 ]
rafik-1 napisał/a:
Mnie na kursie OWD instruktor powtarzał i nieustannie sugerował -po wyciagnięciu zust AO ustnikiem do dołu.
To wiem i moze przez nieuwage,przekreciłem reka lekko do góry itp.Niewiem....
Wszystko szło dobrze kiedy mi sie zachciało w czasie płyniecia pocwiczyc wymiane automatu,co czesto cwicze i nigdy mi sie to nie stało nawet na wiekszych głebokosciach,mysle ze nie uwzgledniłem tu temperatury ze jest ekstremalnie 3'C,ze wyjałem automat po wdechu a nie podczas fazy wydechu,powinienem dla zwiekszenia bezpieczenstwa pocwiczyc na płytkiej wodzie mając na uwadze nawet powyzsze warunki pogodowe itp..Generalnie jestem pewien ze to moja wina,nie zwalam na sprzet itp.O ciezkich warunkach temperaturowych moze swiadczyc ze inny kolega który tez na ok 5m cwiczył procedury tez "podlodził"automat bo zaczał mu bablowac stale w ustach.
Generalnie powtarzam ze wszystko szło dobrze,automat nie bablował miedzy fazami oddychania,nie był podlodzony,zero problemów.Mysle ze własnie niewłasciwa technika wyjecia,mały niewłasciwy ruch,do tego bardzo niska temperatura co znacznie obciązyło automat ze pracował w ekstremalniych warunkach,powietrze z niewiadomo jakiej butli bo pożyczona może mokra w srodku,wzbudzenie które próbowałem zdławic zakrywajac ustnik reka od dołu,skrecajac go min i venturi na- nie dało efektu spowodowało błyskawiczne zalodzenie na maksa,wydatek maks i wiadomo ze juz dupa,tylko zakrecenie zaworu zostajePawelW - 16-01-2012, 10:14
jacekplacek napisał/a:
W Atomicu nic nie trzeba piłować, ma puchę odporna na silne prądy wody, nie ma regulacji ciśnienia międzystopniowego - więc nawet jak musisz rozebrać po złożeniu działa.
pucha w nowych Apeksach nie ma off guzika , Jacek masz I st. tłokowy i tez go regulujesz
[ Dodano: 16-01-2012, 10:19 ]
jacekplacek napisał/a:
Szlifowanie, diubdzianie, piłowanie?
miałem na mysłi usuniecie nalotów i brudu Nuroslaw - 16-01-2012, 11:20
OLO Wawa napisał/a:
powietrze z niewiadomo jakiej butli bo pożyczona może mokra w srodku,
mnie ostatecznie zastanawia dlaczego z uporem maniaka, nie przyjmujemy do wiadomości że nasza butla może dać to samo. Nasza jest zawsze sucha w środku? nie, tylko do momentu kiedy pożyczamy? Tak ? Wtedy już zawiera wodę ?
Pogódźmy się wreszcie, że jak automat zamarza to od wody. Skąd Ona jest to nieważne. Sytuacje awaryjne należy rozpatrywać od "jest woda" a skąd Ona jest to unikanie już podczas przygotowywania się do nurkowania.Włodek K - 16-01-2012, 11:41
Cytat:
Jo oczywiscie wyciągnąłem po fazie wdechu,mój bład na 100%.
Tu chodzi o to żeby robić to z wydechem. Wtedy ryzyko stworzenia podciśnienia (coś jak tłoczek w pompce) otwierającego wypływ gazu jest minimalizowane.
OLO Wawa napisał/a:
Tylko po wyjeciu z paszczy nastapiło bardzo silne wzbudzenie,nastepnie na pewno zalodzenie.
Istotna jest inicjacja wypływu sporej masy gazu. Potem gdy układ jest na granicy zalodzenie może wystąpić nawet natychmiast przechodząc ze wzbudzenia do zalodzenia w sposób nie zauważalny.
Zalodzenie czasem pokazuje swoje narastanie wraz z oddychaniem a czasem gdy głębokość większa dzieje się przy jednym wdechu. Istotne są czynniki ryzyka o części których wyżej napisałem. Zmniejsza się to ryzyko w AO z przykręconym wspomaganiem i zmniejszonym odciążeniem.
PawelW napisał/a:
teoria o złej technice wyjęcia go z paszczy jest bez sensu , to jakby wygladała sprawa kiedy partner tobie go wyjmie bez pytania , bo mu gazu zabraknie
Znowu nie masz pojęcia o czym piszesz .
Bo to nie teoria a praktyka.
Poprawna technika to to co Ty robisz a nie to co robi ktoś inny. To że ktoś inny wyrywa puszkę nie znaczy że tak powinien robić Kumasz różnicę?
Ale cóż jak mawia klasyk. Każdy może robić jak chce i jak umie oraz jak rozumie.
Ale jak chcesz się dowiedzieć jak wyglądają dobre podstawy umiejętności zapraszam na kurs lub warsztaty. Sam wtedy zobaczysz czym różni się poprawna technika od złuych nawyków.
lozerka napisał/a:
sama zaobserwowałam doświadczalnie, ze przy wyjęciu ao w fazie wydechu,
Winno być w fazie wdechu. Chyba popełniłaś czeski błąd.
lozerka napisał/a:
Być moze to jest w akimś stopniu kwestia niewłaściwej regulacji, ale ten sam ao inaczej wyjmowany - juz takiego działania nie wykazuje.
Gdy przeanalizuje się tajemny WOB czyli wykres oporów oddechowych w pętli oddechowej (wdech wydech w postaci wykresu) to znaczna część dobrych AO w trakcie wdechu przechodzi w komorze powietrznej do niewielkiego podciśnienia kilka cm słupa wody. Wyciągnięcie AO podczas wdechu ustala stan bąblowania AO. Szybkie wyjęcie mimo poprawnej techniki może skutkować dociśnięciem membrany przez prąd wody i uruchomienie wypływu.
Przekręcenie ustnika w dół zwiększa opory i AO poprawnie wyregulowany winien zamknąć wypływ. Wzbudzony AO z uniesionym ustnikiem po wyjęciu będzie sobie bomblował dowolnie długo.
Tendencję taką mają AO z maksymalnie włączonym wspomaganiem oraz jeszcze bardziej gdy mają włączone odciążenie na max.
Zamiast odciążenia czynnikiem ryzyka może być błąd regulacji ciśnienia średniego (ustawione zbyt wysokie lub nieszczelny układ gniazdo grzybek I st redukcji) lub błąd regulacji podciśnienia otwarcia układu gniazdo grzybek II st redukcji (ten układ jest zależny od ciśnienia średniego)
Poprawność regulacji, gdy mówimy o otwieraniu się i samoczynnym wypływie gazu lub nie, to w istocie uzyskanie stanu równowagi między napierającym na grzybek gazem pod ciśnieniem średnim a siłą wytworzoną przez sprężynkę dociskającą ów grzybek II st redukcji. Uniesienie ustnika to dołożenie siły z ciśnienia hydrostatycznego działającej na membranę lub jej obniżenie przy ustniku pochylonym w dół. To co się dzieje opisują proste prawa fizyki.
rafik-1 napisał/a:
Mnie na kursie OWD instruktor powtarzał i nieustannie sugerował -po wyciagnięciu zust AO ustnikiem do dołu. Nie wspominał o fazie wdechu, czy wydechu.
Bo zwykle to wystarczy słup wody jaki tworzy się gdy ustnik jest na dole aby pokonać ewentualny wypływ gazu przy większości AO poprawnie wyregulowanych.
OLO Wawa napisał/a:
Przyrzeklem sobie ze biore sie codziennie teraz za cwiczenie zakresu ruchomosci barków zeby dosiegac do zaworów i krecic,bo lekcewazyłem ten problem..
A może jednak SM?
OLO Wawa napisał/a:
dam rade i odważe sie to zamieszcze fragment filmu dla edukacji jak wygląda prawdziwe zalodzenie automatu tam na dole oczami "ofiary" i wynurzenie z 25m które trwa ok 2min bo wszystko nakreciłem go pro mając na głowie.Mysle ze film wszystko pokaże i da to wiele do myslenia i bedzie inspirujacy
Oczywiście ja czekam i chyba każdy czeka na ten filmik lozerka - 16-01-2012, 13:17
Włodek K napisał/a:
lozerka napisał/a:
sama zaobserwowałam doświadczalnie, ze przy wyjęciu ao w fazie wydechu,
Winno być w fazie wdechu. Chyba popełniłaś czeski błąd.
Oczywiscie, że tak a już się zastanawiałam, jakim cudem Paweł w mojej wypowiedzi doszukał się argumentów wspierających swoją Yavox - 16-01-2012, 13:51 Masz z tego film i dopiero teraz mówisz? Dawaj! OLO Wawa - 16-01-2012, 14:20
Nuroslaw napisał/a:
mnie ostatecznie zastanawia dlaczego z uporem maniaka, nie przyjmujemy do wiadomości że nasza butla może
wyciałes tylko kawałek mojego zdania,zwroc uwage ze podalem to jako jedna ze skladowych mozliwych probemow ktore zwiekszaja ryzyko i użyłem słowa "może" a nie ze to byl powod,bo akurat powietrze w pozyczonych butlach moglo byc suche,w moich tez moze byc wilgotne nie mowie nie,ale przy zdarzeniu rozważa sie rozne powody i ta okolicznosc rowniez musi byc brana jako jedna z mozliwych czesci całosci
[ Dodano: 16-01-2012, 14:28 ]
Włodek K napisał/a:
A może jednak SM?
Tez mocno to rozważam z uwagi na w moim przypadku dostepnosc butli p/k bezpieczeństwa i coraz bardziej irytujacy ciezar na kregosłupie przy twiniejacekvw - 16-01-2012, 18:02 Chyba calym problemem jest to ze jest to apeks, ale duzo ludzi uwaza ze jest tani i dlatego go kupujaarkac123 - 16-01-2012, 18:12
jacekvw napisał/a:
Chyba calym problemem jest to ze jest to apeks, ale duzo ludzi uwaza ze jest tani i dlatego go kupuja
Mógłbyś rozwinąć?
Mój instruktor od roku namawia mnie na sprzedaż Posejdonów Xstream i zakup Apeksów, ale w sobotę to właśnie Apeks zamarzł (juz podczas zanurzania), a Posejdonów, pomimo trzymania bypassa przez kilkanaście sekund, nie udało mi się zamrozić (woda 3 st. C) Włodek K - 16-01-2012, 18:19
Cytat:
Tez mocno to rozważam z uwagi na w moim przypadku dostepnosc butli p/k bezpieczeństwa i coraz bardziej irytujacy ciezar na kregosłupie przy twinie
To się nie zastanawiaj! Bo SM rozwiąże Ci problem od ręki. Ponieważ szykują się na mnie wiosną to jak się zabierzesz to dam popływać w SM Taki "chitry" plan deprawacyjny
Druga możliwość to odwrócenie flaszek zaworami do dołu. Każdy kręci gałkami swobodnie No chyba że ma problem z dostaniem do tyłka aby się podrapać albo co tam jeszcze co dzień trenujemy na osobności
Ale czy to w ogóle jest DIR?
lozerka napisał/a:
Oczywiscie, że tak a już się zastanawiałam, jakim cudem Paweł w mojej wypowiedzi doszukał się argumentów wspierających swoją
A nie jest tak że każdemu wszystko kojarzy się z jednym PawelW - 16-01-2012, 18:40
Włodek K napisał/a:
teoria o złej technice wyjęcia go z paszczy jest bez sensu , to jakby wygladała sprawa kiedy partner tobie go wyjmie bez pytania , bo mu gazu zabraknie
owszem zabrakło mi słowa "wdech" czy "wydech"
Włodek K napisał/a:
lozerka napisał/a:
sama zaobserwowałam doświadczalnie, ze przy wyjęciu ao w fazie wydechu,
Winno być w fazie wdechu. Chyba popełniłaś czeski błąd.
jak widzisz sam nie jesteś pewien czy wdech czy wydech , owszem jest teoria o wyjmowaniu automatu w ust ale bardziej dotyczy ustnika w dół i szybkości wyjmowania automatu , a nie wdechu czy wydechu ... lozerka napisała że i zdarzyło sie jej wzbudzić automat na wydechu i ze to miała na myśli , a nie poepniła czeski błąd , gdzie niżej potwierdziła i tak błąd o którym piszesz wyżej "winno być w fazie wdechu" sama się trochę zakręciła by wyjść cało z mętlika o którym piszesz ...
Włodek K napisał/a:
Znowu nie masz pojęcia o czym piszesz .
Bo to nie teoria a praktyka.
Poprawna technika to to co Ty robisz a nie to co robi ktoś inny. To że ktoś inny wyrywa puszkę nie znaczy że tak powinien robić Kumasz różnicę?
super zgłoszę się , lecz mam wątpliwości czy sie nie pomyli Tobie wdech z wydechem ...
"Ilekroć wyjmujemy automat oddechowy z ust pamiętajmy:
aby wyjmować automat wolno " zbyt szybkie wyciągniecie może spowodować wzbudzenie automatu,
po wyjęciu skierować ustnik do dołu " obrócenie ustnika w kierunku powierzchni może spowodować wzbudzenie automatu
jeżeli automatu nie trzymamy w ustach, cały czas powoli wydychamy powietrze, wydając dźwięk Aaaaaa.....aaaa Pamiętajmy jednak, aby nie wydychać całego powietrza, ponieważ pewna ilość powietrza zawsze może się przydać, chodź do oczyszczenia automatu z wody. Wydech ma hacelu uniknięcia urazu ciśnieniowego płuc (barotraumy) podczas niekontrolowanego wynurzania.
"
Byś znów nie snuł teorii plagiatowych masz cytat z podręcznika nurkowego i ze strony nurkomania . pl
ot to cała technika wyjmowania automatu bez wdechu i wydechu , a w powyższym temacie i tak twierdze ze automat był źle wyregulowany po serwisie , zbyt wysokie ciśnienie na 1 st. wyjsciowe
lub zbyt mocno podkręcony grzybek , co daje zbyt duże napięcie dźwigni na membranę 2 stopnia ...
Pozdro
PW
[ Dodano: 16-01-2012, 18:51 ]
ot to jeszcze dodam niech każdy przypomni sobie czy nie zdarzyło się jak wchodząc do wody i swobodnie dyndający automat sam sią wzbudził ?
[ Dodano: 16-01-2012, 18:54 ]
rafik-1 napisał/a:
Mnie na kursie OWD instruktor powtarzał i nieustannie sugerował -po wyciagnięciu zust AO ustnikiem do dołu. Nie wspominał o fazie wdechu, czy wydechu.
pamiętał byś jak by to powtarzał bo byłoby to istotne jest to istotne ... a nie jest lozerka - 16-01-2012, 19:15
PawelW napisał/a:
Włodek K napisał/a:
lozerka napisał/a:
sama zaobserwowałam doświadczalnie, ze przy wyjęciu ao w fazie wydechu,
Winno być w fazie wdechu. Chyba popełniłaś czeski błąd.
jak widzisz sam nie jesteś pewien czy wdech czy wydech , owszem jest teoria o wyjmowaniu automatu w ust ale bardziej dotyczy ustnika w dół i szybkości wyjmowania automatu , a nie wdechu czy wydechu ... lozerka napisała że i zdarzyło sie jej wzbudzić automat na wydechu i ze to miała na myśli , a nie poepniła czeski błąd , gdzie niżej potwierdziła i tak błąd o którym piszesz wyżej "winno być w fazie wdechu" sama się trochę zakręciła by wyjść cało z mętlika o którym piszesz ...
Pawełku , czemu Ty mnie mówisz, co chciałam powiedzieć i gdzie sie zakręciłam
Od początku zgadzałam sie z Włodkiem i tak mi sie wydaje, wynikało z kontekstu wypowiedzi, a machnęłam się z jednym małym "y". Włodek to wychwycił i potwierdziłam, ze tak miało być, jak On uważa, że nie powinno się wyjmować ao z paszczy "na WDechu" - czyli zaciągając powietrze Z ao na zewnątrz, bo to może prowokowac jego wzbudzenie. Nie wiem, w jakiej fazie się zakręciłam, bo nie czuję sie zakręcona w powyższym temacie I mam nadzieje, że juz sprostowałam swoją pierwotną omyłkę, w której zamiast napisać " na wdechu" napisałam " na wydechu".
I- jakby co- to nie wzbudziłam ao, a jedynie zauwazyłam przy wykonywaniu ćwiczebnych procedur oog, ze przy wyjęciu ao w niewłaściwej fazie podaje on powietrze.
uuuch PawelW - 16-01-2012, 19:32 lozerka,
spoko rozumiem , ja tylko cytowałem twoja wypowiedz .... chodziło o wyjecie być może ustnikiem ku górze ... a czy to wdech czy wydech nie istotne ...lozerka - 16-01-2012, 19:40 Paweł pewnie, że spoko, ale .... PawelW - 16-01-2012, 19:42
lozerka napisał/a:
ale ....
no ale , mogłas nawet napisać ze malujesz paznokcie , czy na wdechu czy na wydechu ustnikiem do góry = prawdopodobieństwo wzbudzenia istnieje Włodek K - 16-01-2012, 19:57
Cytat:
jak widzisz sam nie jesteś pewien czy wdech czy wydech , owszem jest teoria o wyjmowaniu automatu w ust ale bardziej dotyczy ustnika w dół i szybkości wyjmowania automatu , a nie wdechu czy wydechu ...
Nie stosuj erystyki w dyskusji. Udowodnij że nie jestem pewien
Cytat:
owszem jest teoria o wyjmowaniu automatu w ust ale bardziej dotyczy ustnika w dół i szybkości wyjmowania automatu , a nie wdechu czy wydechu ...
A jak wygląda praktyka? Bo teorii jest całe mnóstwo o różnych sprawach.
No to teraz włącz zwoje i podumaj co się dzieje w sensie fizycznym, gdy szybko wyciągasz AO z paszczy?
Jak już dojdziesz do jakichś wniosków możemy dalej podyskutować o nadciśnieniu i podciśnieniu oraz oddziaływaniu na membranę
PawelW napisał/a:
Włodek K napisał/a:
teoria o złej technice wyjęcia go z paszczy jest bez sensu , to jakby wygladała sprawa kiedy partner tobie go wyjmie bez pytania , bo mu gazu zabraknie
owszem zabrakło mi słowa "wdech" czy "wydech"
Nie wiem czy zauważyłeś ale dyskutujesz sam ze sobą!!
Wszystko z Tobą w porządku czy jednak coś mylisz?
Nie zabrakło Ci słowa tylko go nie użyłeś i nie miałeś zamiaru.
Twój wpis był po to aby podważyć moją opinię. Postaraj się lepiej a z przyjemnością przyznam Ci rację
PawelW napisał/a:
lozerka napisała że i zdarzyło sie jej wzbudzić automat na wydechu i ze to miała na myśli , a nie poepniła czeski błąd
Czy także wiesz co kto miał na myśli?
Lozerka mam wrażenie że jest bardzo kumatą osobą i mam wrażenie graniczące z pewnością że popełniła błąd który gdy został wskazany poprawiła w następnym poście.
PawelW napisał/a:
ot to cała technika wyjmowania automatu bez wdechu i wydechu ,
Jeśli uważasz że to wszystko w temacie to sam widzisz jaki nie dokształcony nurek jednak jesteś
PawleW próbujesz dyskutować w temacie o którym jak widać nie masz większego pojęcia. To że Ty czegoś nie wiesz wcale nie oznacza że tego nie ma nawet wtedy gdy w internecie o tym nie napisano.
To o czym piszę to nie teoria z podręczników kursu podstawowego tylko realna praktyka wielu doświadczonych nurków.
Chcesz sprawdzić jak to działa, wejdź do wody i pobaw się AO.
Jak chcesz zobaczyć o co w tym wszystkim chodzi wpadnij pokażę. Ale nie próbuj podważać czegoś czego nie wiesz na pewno.
PawelW napisał/a:
Byś znów nie snuł teorii plagiatowych
To znowu nie teoria a praktycznie udowodniłem popełnienie przez ciebie plagiatu.
PawelW napisał/a:
a w powyższym temacie i tak twierdze ze automat był źle wyregulowany po serwisie , zbyt wysokie ciśnienie na 1 st. wyjsciowe
lub zbyt mocno podkręcony grzybek , co daje zbyt duże napięcie dźwigni na membranę 2 stopnia ...
Przebadałeś ten AO czy tak twierdzisz bo tak Ci się wydaje?
Nie zauważyłem w tej dyskusji aby ktokolwiek podważał możliwość złej regulacji AO. Wręcz przeciwnie. Bo zła regulacja jest istotną okolicznością wzbudzania AO które może skutkować zalodzeniem.
No chyba że coś przeoczyłem?
Niemniej jednak są też inne przyczyny a wśród nich niepoprawna technika wyciągania AO z paszczy. Chcesz to wierz w to nie chcesz to Twój problem.Nuroslaw - 16-01-2012, 20:00 Nie należy zapominać o jeszcze jednej funkcji: dyszy Venturiego.
Zwykle kiedy nie muszę, wspomagania mam zrobione na minimum. Użytkownicy Apexów itp sprzętów którzy mówią iż automat im się wzbudza lub nie, niech odpowiedzą od razu jak mają ustawione na "+" czy "-". Na "+" bardzo łatwo wzbudzić automat na dłużej przy malym przepływie początkowym.
Jak jest człowiek wypoczęty, to nie zauwaza szczególnej różnicy pływając na "-". Tak więc automat przełączam na "+" tylko w wyjatkowych sytuacjach. A wiem, że wielu pływa na delikatnym dociśnięciu grzybka ( bardzo mała siła otwarcia) i dodatkowo wspomagania na "+" maksymalnie.jacekvw - 16-01-2012, 20:01
arkac123 napisał/a:
jacekvw napisał/a:
Chyba calym problemem jest to ze jest to apeks, ale duzo ludzi uwaza ze jest tani i dlatego go kupuja
Mógłbyś rozwinąć?
Mój instruktor od roku namawia mnie na sprzedaż Posejdonów Xstream i zakup Apeksów, ale w sobotę to właśnie Apeks zamarzł (juz podczas zanurzania), a Posejdonów, pomimo trzymania bypassa przez kilkanaście sekund, nie udało mi się zamrozić (woda 3 st. C)
Ten sam test zrobilem na scubapro i nie zamarzł, wiec cos jest nie tak ze zamarzają Apeksylozerka - 16-01-2012, 20:09
PawelW napisał/a:
lozerka napisał/a:
ale ....
no ale , mogłas nawet napisać ze malujesz paznokcie , czy na wdechu czy na wydechu ustnikiem do góry = prawdopodobieństwo wzbudzenia istnieje
ok, moje "ale... " miało znaczyć, że odpuszczam dalszą dyskusję, chociaż mówisz rzeczy, z ktorymi się nie zgadzam
skoro jednak próbujesz, ze tak powiem pokazać mi moje miejsce na ziemi wciskając w dłonie lakier do poznokci , to trochę zacznę drapać - oczywiście pomalowanymi paznokciami
bo mówiąc to
PawelW napisał/a:
lozerka,
spoko rozumiem , ja tylko cytowałem twoja wypowiedz .... chodziło o wyjecie być może ustnikiem ku górze ... a czy to wdech czy wydech nie istotne ...
całkowicie rozminąłeś się z intencją mojej wypowiedzi i tego, co u mnie cytowałeś. Nigdy nie wypowiadałam się o tym, czy ustnik powinien być w górze, czy na dole
Paweł- jeśli masz potrzebę przekomarzania się, ja w tym przeszkadzac nie będę, jednakże jesli wciagasz mnie w w te argumenty, to bardzo proszę, by precyzyjnie ( oczywiscie korygując czeskie błędy ) powoływac się na moje wypowiedzi rafik-1 - 16-01-2012, 20:09
Włodek K napisał/a:
Winno być w fazie wdechu. Chyba popełniłaś czeski błąd.
ja przyznam szczerze, że robię to w momęcie kiedy akurat na sekunde wstrzymuje oddech-tylko w momęcie wyciągania AO z ust.PawelW - 16-01-2012, 20:23
Włodek K napisał/a:
Twój wpis był po to aby podważyć moją opinię. Postaraj się lepiej a z przyjemnością przyznam Ci rację
a tak na kursach czesto to robimy dla zobrazowania zasady
[ Dodano: 16-01-2012, 20:27 ]
lozerka napisał/a:
Nigdy nie wypowiadałam się o tym, czy ustnik powinien być w górze, czy na dole
też napisałem "być może"jacekplacek - 16-01-2012, 20:38
PawelW napisał/a:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
a tak na kursach czesto to robimy dla zobrazowania zasady
Możesz rozszyfrować co to za automat? Może Apeks? Wieśkonur - 16-01-2012, 20:42
Nuroslaw napisał/a:
Pogódźmy się wreszcie, że jak automat zamarza to od wody. Skąd Ona jest to nieważne. Sytuacje awaryjne należy rozpatrywać od "jest woda" a skąd Ona jest to unikanie już podczas przygotowywania się do nurkowania.
No wreszcie ktoś tu prawdę napisał. Automat NIGDY NIE ZAMARZA, nie zamarza również powietrze. Zamarza wilgoć ( woda) w powietrzu. i tyle. Takie jest moje zdanie. Nigdy automat mi nie zamarzł chociaż rozkręcony jest na max, a mam m.in. atx40. Ale co tam ja- Włodkowi K taż nie zamarzł chociaż nurkuje 30lat. Ale powietrze zawsze mam swoje lub ze 100% źródła. A ci co nurkują w Norwegii i woda ma poniżej 0stC to co mają za automaty może podgrzewana. Nie oni mają po prostu suche powietrze jak każdy rozsądny nuras. Dla sprostowania tylko dodam, że wzbudzenia może doprowadzić do zamarznięcia ale trwa to ileś czasu zanim zamarznie.PawelW - 16-01-2012, 20:42
jacekplacek napisał/a:
Możesz rozszyfrować co to za automat?
na "S" ?piotrkw - 16-01-2012, 20:47
Wieśkonur napisał/a:
A ci co nurkują w Norwegii i woda ma poniżej 0stC to co mają za automaty może podgrzewana. Nie oni mają po prostu suche powietrze jak każdy rozsądny nuras.
Z tą woda to nie do końca , ale za to często używają automaty Maresa i Posejdona
a tak na kursach czesto to robimy dla zobrazowania zasady
Fre flow to nie technika wyciągania AO aby go nie wzbudzić.
Zonk.
Wbrew przeciwnie AO który po odwróceniu ustnikiem w dół nadal wykazuje wypływ gazu sugeruje że jest niezbyt dobrze wyregulowany
Zalecenie aby pukać puszkę jest tak samo skuteczne jakby puknąć się w głowę.
Znacznie łagodniej i skuteczniej jest przytkać palcem ustnik AO.
Przy okazji nakręcę sekwencje poprawnego wyjęcia AO z paszczy oraz takiego które go wzbudzi.piotrkw - 16-01-2012, 20:53
rafik-1 napisał/a:
Automat nie zamarzł od razu , powoli zaczynał syczeć -co zwróciło moją uwgę (była to moja pierwsza taka sytuacja i jak narazie ostatnia)-
Czyli wzrost ciśnienia miedzystopniowego . Zaczęło się od I stopnia czyli wilgotne powietrze w butli i zwiększony wydatek na I stopniuNuroslaw - 16-01-2012, 20:56 ok, no i czy zamarznięciem można nazwać sytuację, gdy wyciagam automat z ust (ten ruch tez powoduje "zassanie" malej ilości powietrza) to wytwarza się minimalne podciśnienie i dalej dysza Venturiego robi to, do czego ją stworzono, utrzymuje otwarty przepływ powietrza do czasu wzrostu ciśnienia w puszce (automat nie w paszczy, więc nie wzrośnie ciśnienie) - przepływ otwiera się na maxa, ale to nie jest zamrożenie tylko wzbudzenie.
zamrożenie można nastapić odpowiednio później. Wystarczy wyłączyć Venturi i problem znika ze wzbudzaniem się automatu.
$ zamarzł mi kiedy, przepływ był duży, a oblodzenie zablokowało tłok.....
A pozostałe przypadki to
: zalodzenie grzybka II stopnia (wtedy przykręcenie butli na parę sekund wystarczyło)
- zalodzenie mokrego I st. ( z izolowaną komorą nie zdarzył sie mi jeszcze żaden przypadek).wiesiek01 - 16-01-2012, 20:56
piotrkw napisał/a:
używają automaty Maresa
Fuj.. co Ty piszesz ? Wieśkonur - 16-01-2012, 20:58
piotrkw napisał/a:
Z tą woda to nie do końca ,
Uważasz, że słona woda nie może mieć poniżej 0stC.
piotrkw napisał/a:
ale za to często używają automaty Maresa i Posejdona
Jak dla mnie nie ma to znaczenia na jakich automatach. Chociaż wszyscy wiedzą, że napisałeś to "dla podtrzymania dyskusji" rafik-1 - 16-01-2012, 21:14
PawelW napisał/a:
ot to jeszcze dodam niech każdy przypomni sobie czy nie zdarzyło się jak wchodząc do wody i swobodnie dyndający automat sam sią wzbudził ?
Jeszcze mi się nie zdarzyło.piotrkw - 16-01-2012, 21:16
Wieśkonur napisał/a:
Uważasz, że słona woda nie może mieć poniżej 0stC.
Może, ale Norwegia ze względy na Golfstrom nie ma tak niskich temperatur. Chyba że Svalbard i wschodnia część ale są to procenty całego wybrzeża.
Wieśkonur napisał/a:
Chociaż wszyscy wiedzą, że napisałeś to "dla podtrzymania dyskusji"
Hm ... co to znaczy "wszyscy"? Nie, dla podkreślenia, że nie istnieją marki automatów które są jedynie słuszne i mają monopol na niezamarzanie.
Pozdrawiam Piotrrafik-1 - 16-01-2012, 21:18
PawelW napisał/a:
rafik-1 napisał/a:
Mnie na kursie OWD instruktor powtarzał i nieustannie sugerował -po wyciagnięciu zust AO ustnikiem do dołu. Nie wspominał o fazie wdechu, czy wydechu.
pamiętał byś jak by to powtarzał bo byłoby to istotne jest to istotne ... a nie jest
_________________
no DIR , no fear
..........................
Przyznam się szczerze przy wyjmowaniu nigdy mi się AO nie wzbudził,długi czas nie zwracałem na sposób wyciągania automatu szczegulnej uwagi -do czasu, do czasu opisanych przezemnie 29m. Pozdrawiam PawełWieśkonur - 16-01-2012, 21:19
piotrkw napisał/a:
Może, ale Norwegia ze względy na Golfstrom nie ma tak niskich temperatur
Zgoda w 100% zły przykład, co nie zmienia faktu, że woda potrafi być zimniejsza niż 3stC a nawet być zimniejszą od zera
piotrkw napisał/a:
dla podkreślenia, że nie istnieją marki automatów które są jedynie słuszne i mają monopol na niezamarzanie.
No i z tym twierdzeniem również się zgadzam w 100% nie ma jak dla mnie jednej słusznej linii.filipesku - 16-01-2012, 21:32 Uważam, że monopol na niezamarzanie ma tylko suche powietrze. A automat może mieć monopol ewentualnie na nie wzbudzanie sie.rafik-1 - 16-01-2012, 21:42
piotrkw napisał/a:
Czyli wzrost ciśnienia miedzystopniowego . Zaczęło się od I stopnia czyli wilgotne powietrze w butli i zwiększony wydatek na I stopniu
tak w duchu sobie myślałem,że mogło być wilgotne -dlaczego -miałem 100bar w butli , ale na głębokiego postanowiłem dobić, a było to CN gdzie nigdy nie biłem flaszek. Tak czy siak za duży wydatek-to się zgadza,główna przyczyna.OLO Wawa - 16-01-2012, 21:56 No dobra tak jak obiecałem filmik wycinek z samego zalodzenia i wynurzenia awaryjnego.Mam nadzieje ze ten film przybliży jak to wygląda tam na dole i co widzi nurek
bo kamere miałem na czole.Generalnie cyrk sie zaczal jak wyjalem automat z paszczczy co mozna zauwazyc na filmie,wczesniej pracował normalnie,oddechy tez spokojne.Tak jak pisałem moja wina na bank.Po wzbudzeniu nie moglem go stłumić a pozniej błyskawicznie się zalodził.....ale o tym pisaliśmy wczesniej.Ja jestem z prawej strony
Włodek K - 16-01-2012, 22:14
rafik-1 napisał/a:
ja przyznam szczerze, że robię to w momęcie kiedy akurat na sekunde wstrzymuje oddech-tylko w momęcie wyciągania AO z ust.
Przy okazji spróbuj w trakcie fazy wydechu. Nie jest to absolutnie konieczne ale gdy masz taki nawyk to szansa na wzbudzenie AO jest jeszcze mniejsza.
Natomiast za błąd uważam wyciąganie AO w fazie wdechu. Też spróbuj ale miej wspomaganie i odciążenie ustawione na max.
Po obu próbach wyrobisz sobie zdanie nt tych technik.
Wieśkonur napisał/a:
Ale co tam ja- Włodkowi K taż nie zamarzł chociaż nurkuje 30lat.
No to fakt chociaż mam takie sobie badziewka do paszczy. Może mam szczęście, może czyste powietrze a może umiem oddychać ?
PawelW - 16-01-2012, 22:21
PawelW napisał/a:
Fre flow to nie technika wyciągania AO aby go nie wzbudzić.
tak , ale pokazuje jak go źle wyjąć z paszczy aby wzbudzić Yavox - 16-01-2012, 22:26 Jest jakaś bezpieczna metoda ćwiczenia wychodzenia na zalodzonym automacie w tego typu warunkach? Tzn. żeby zejść na te 30m, zalodzić i wychodzić? Domyślam się, że by się do takiej zabawy przydało ze dwóch partnerów do asekuracji i jeszcze jedno dodatkowe źródło gazu u ćwiczącego, np. stage?OLO Wawa - 16-01-2012, 22:35
Yavox napisał/a:
Domyślam się, że by się do takiej zabawy przydało ze dwóch partnerów do asekuracji i jeszcze jedno dodatkowe źródło gazu u ćwiczącego, np. stage?
pewnie cos w tym stylu jak piszesz,ja juz przecwiczyłem PawelW - 16-01-2012, 22:45
OLO Wawa napisał/a:
pewnie cos w tym stylu
pomyśl o zakręcaniu zaworów , trzeba to umieć , jak sam zauważyłeś .
nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak miałbyś z kilka minut deko ... w bałtyku na głebokości 40m zazwyczaj jest 4'C , potrenuj v-drila ... z jednym automatem jest spoko , jak miałem problem z AO na 130m ... a następny gaz którego mogłem użyć miał MOD 85m , zakręcanie zaworów jest bardzo ważne ...Wieśkonur - 16-01-2012, 23:01
Yavox napisał/a:
zabawy przydało ze dwóch partnerów do asekuracji i jeszcze jedno dodatkowe źródło gazu u ćwiczącego, np. stage?
Myślę, że jak bez problemu będziesz kręcił gałami to nie ma takiej potrzeby, a i głębokość 30m nie jest taka straszna. Ale wiem jak to jest też kręcenie to nie jest coś co robię bez wysiłku i na luzie tak jak inni. Ale staram się. Zauważ, że nurasy jadąc samochodem wszyscy trzymają ręce za zagłówkiem próbując wyciągnąć coś z kieszeni na tyle fotela. Normalni ludzie ręce trzymają na kolanachPawelW - 16-01-2012, 23:06
Wieśkonur napisał/a:
Zauważ, że nurasy jadąc samochodem wszyscy trzymają ręce za zagłówkiem próbując wyciągnąć coś z kieszeni na tyle fotela.
choć w wielu przypadkach to po porostu źle dopasowany suchy lub ocieplacz . łapy można wytrenować ...Wieśkonur - 16-01-2012, 23:10
PawelW napisał/a:
choć w wielu przypadkach to po porostu źle dopasowany suchy lub ocieplacz
Też tak myślałem mam trzeci suchy i drugi ocieplacz, a gały cały czas zbyt daleko ale coraz to bliżej.
PawelW napisał/a:
. łapy można wytrenować ...
I chyba nie ma innego wyjścia i ważnym jest aby się dobrze wymościć przed nurek na powierzchni.jacekplacek - 16-01-2012, 23:32
No dobra tak jak obiecałem filmik wycinek z samego zalodzenia i wynurzenia awaryjnego
Ale nieprzyjemny film . Aż mi ciarki poleciały .lozerka - 16-01-2012, 23:59
slawek290 napisał/a:
OLO Wawa napisał/a:
No dobra tak jak obiecałem filmik wycinek z samego zalodzenia i wynurzenia awaryjnego
Ale nieprzyjemny film . Aż mi ciarki poleciały .
a ja sobie pomyślałam, ze podkład dzwiękowy możesz naprawdę sprzedawać do Hollywood do super horrorów. Obraz ? dla kogos, kto wie, co sie działo - pewnie czytelny, ale dla reszty, chyba nie do konca
a ja polecam ćwiczenia z kijem, trzymając go na koncach, czy coraz blizej i przeciagając w rózne strony, góra, dół, na boki, czy nad głową mozna naprawdę nieźle te stawy wytrenować
Cwiczenie tu pokazane z opieraniem sie oburecznym na ścianie - też- stawiając kij na podłodze pionowo siadamy i trzymając kij oburącz przed sobą coraz niżej an kiju, jednocześnie górna częśc ciała obniżamy jak najbardziej ponizej miejsca trzymania kija.
Sciana pewnie też jest ok, ale..z akcesoriami, to jakoś bardziej profesjonalnie OLO Wawa - 17-01-2012, 06:01
lozerka napisał/a:
Obraz ? dla kogos, kto wie, co sie działo - pewnie czytelny, ale dla reszty, chyba nie do konca
no wiesz,nastepnym razem postaram sie zrobić lepsze ujecia
i wszczyscy macie racje pozostaje tylko cwiczyc barki,ja zaczalem juz wczorajlozerka - 17-01-2012, 07:32
OLO Wawa napisał/a:
lozerka napisał/a:
Obraz ? dla kogos, kto wie, co sie działo - pewnie czytelny, ale dla reszty, chyba nie do konca
no wiesz,nastepnym razem postaram sie zrobić lepsze ujecia
i zabierz ze sobą lepsze światło i zadbaj o ustawienie aktorów pod odpowiednim kątem
No wiem przecież, ze warunków do krecenia nie miałeś zwyczajnie, stwierdzam, ze uczaestnicząc w tym masz większą szanse "podłożenia: pod to, co widać na ekranie, konkretnych faz rafik-1 - 17-01-2012, 08:22
OLO Wawa napisał/a:
cwiczyc barki,ja zaczalem juz wczoraj
OLO Wawa dobra rada zanim zaczniesz typowe już ćwiczenia na obręcz , postaraj się delikatnie rozgrzać stawy. Durzo wymachów rąk jakieś delikatne pąpki , a jak już poczujesz to ciepło to wtedy naciąganie . Bo inaczej w bardzo krutkim czasie poczujesz niestety luzy na stawach-zrobisz sobie ała..... Powodzenia i Pozdrawiam
Ile razy w trakcie tego kąkretnego wynurzania awryjnego sprawdziłeś manometr?
(mały Test na poziom adrenaliny) Włodek K - 17-01-2012, 08:52
PawelW napisał/a:
:D tak , ale pokazuje jak go źle wyjąć z paszczy aby wzbudzić
Matko, a inaczej nie da się źle wyciągać?
Yavox napisał/a:
Jest jakaś bezpieczna metoda ćwiczenia wychodzenia na zalodzonym automacie w tego typu warunkach?
Z odmrożeniem dziąseł, wypadnięciem zębów czy bez?jacekplacek - 17-01-2012, 08:54
lozerka napisał/a:
z akcesoriami, to jakoś bardziej profesjonalnie
I wrażenia niezapomniane md1974 - 17-01-2012, 09:39 OLO, wcześniej pisałeś, że ćwiczyliście sobie z partnerem zakręcanie zaworu (tzn. partner zakręcał Tobie). Napisałeś też, że z powodu braku widoczności (od bąbli) nie mogliście się dogadać w tej sytuacji. Była na to prosta metoda w waszej sytuacji - odsunąć bąblujący automat od siebie i wtedy próbować się dogadać. Na ostatnim nurku mojej partnurce wzbudził się automat z tym, że nie do końca mogła zidentyfikować w bąblach, który więc zakręciłem odpowiedni zaworek bo widziałem co bąbluje. Jest tylko jedna rzecz na którą trzeba zwrócić uwagę w sytuacji kiedy zakręca się partnerowi zawór - nie pozbawić go powietrza, można mu dać od razu swój automat jeszcze zanim zacznie się zakręcanie.kraken - 17-01-2012, 12:03
Cytat:
Jest jakaś bezpieczna metoda ćwiczenia wychodzenia na zalodzonym automacie w tego typu warunkach? Tzn. żeby zejść na te 30m, zalodzić i wychodzić? Domyślam się, że by się do takiej zabawy przydało ze dwóch partnerów do asekuracji i jeszcze jedno dodatkowe źródło gazu u ćwiczącego, np. stage?
Cytat:
Jest tylko jedna rzecz na którą trzeba zwrócić uwagę w sytuacji kiedy zakręca się partnerowi zawór - nie pozbawić go powietrza, można mu dać od razu swój automat jeszcze zanim zacznie się zakręcanie.
Tutaj dwie sprawy. Szkolenia, ćwiczenia i procedury czyli najogólniej standardy wymyślano po to aby było bezpieczniej. Można powiedzieć, że standardy szkoleniowe to doświadczenie społeczności nurkowej. Jeżeli jakieś problemy prowadzą do wypadków to się szuka rozwiązań albo w procedurach albo w szkoleniu albo w sprzęcie aż do rozwiązania problemu czyli spowodowania aby dana sytuacja nie generowała wypadków.
Są sytuacje gdzie samo szkolenie jest niebezpieczne i w tedy trzeba bardzo dokładnie rozważyć jak je prowadzić aby zmniejszyć a nie zwiększyć ilość wypadków (Sumując wypadki związane z daną sytuacją awaryjną oraz te które zdarzą się w czasie szkolenia aby nas od niej uchronić).
Typowym przykładem jest CESA. Jest to ćwiczenie kiedy na jednym wydechu wynurzamy się na powierzchnie. Samo ćwiczenie nawet jeżeli pominąć wypadki związane z błędami asekuracji które też mogą się zdarzyć zwiększa ryzyko barotraumy w porównaniu do wynurzenia z oddychaniem ponieważ przy jednym wydechu zwiększa się prawdopodobieństwo zablokowania się jakiegoś płata płuc i barotraumy.
Czyli mamy ćwiczenie które generuje pewną ilość wypadków.
Teraz mamy awaryjne zdarzenia czyli nagły brak powietrza pod wodą i brak dostępu do partnera.
Praktyka pokazuje, że statystycznie takie sytuacje zdarzają się podczas płytkich nurkowań gdzie nurkowie częściej rozpływają się na odległości większe niż odległość do powierzchni. Podczas takich nurkowań ludzie też częściej nie kontrolują manometrów. Takie nurkowania też są bardzo powszechne wśród nurków.
Praktyka pokazuje, że głębiej nurkowie pływają bliżej siebie, do partnera jest bliżej niż do powierzchni a samo ćwiczenie czym głębiej zaczynane tym zwiększa się szansa wypadku podczas szkolenia.
Czyli mamy częste zdarzenie i ćwiczenie które może pomóc ale samo generuje jakieś wypadki.
Teraz pozostaje ocenić czy wprowadzenie powszechne ćwiczenia do szkolenia w sumie zmniejszy czy zwiększy ilość wypadków (jako sumy tych ze szkolenia - sprowokowanych i z nurkowania). Tutaj w praktyce można polegać tylko na dużych organizacjach jak PADI czy DAN bo nikt inny nie ma statystyk.
Decyzja wygląda tak że CESA w szkoleniach PADI jest na kursie OWD wykonywana z 6-9 metrów a na następnych szkoleniach nie ma jej wykonywanej np. z 30 metrów.
Wracając do pytania jak coś ćwiczyć na 30 metrach. Po pierwsze nurek powinien się zawsze zastanowić w jakich kursach takie rzeczy są ćwiczone i dlaczego. Najlepiej się skonsultować z jakimś doświadczonym instruktorem. Jeżeli umiejętność nie jest uczona podczas kursów a przynajmniej kursów które odpowiadają aktualnemu poziomowi wyszkolenia to zastanowić się dlaczego. Po drugie czy na razie nie ma innych dużo ważniejszych rzeczy do nauczenia a dana umiejętność nabierze priorytetu za 10, 50 czy 100 nurkowań. Po trzecie na pewno perfekcyjnie opanować umiejętność płytko.
Na koniec zastanowić się czy wykonanie takiego ćwiczenia przez 1000 nurków nie spowoduje większej ilości wypadków niż potem uratuje w sytuacjach awaryjnych lepiej niż inne procedury.
Na koniec jedna zasada. Dużo ludzi utopiło się (UTOPIŁO SIĘ) bo im partner zakręcił zawór.
W mojej ocenie ŻADNA organizacja nie stosuje zasady zakręcania zaworu przez partnera nurkowi który SAM NIE UMIE ODKRĘCIĆ SOBIE ZAWORU. Jak jakaś stosuje takie zalecenie to chętnie usłyszę jaka.
Zakręcenie zaworu przez partnera ma pomóc rozwiązać sytuację gdzie partner nie jest pewny jaki zawór zakręcić ale świetnie potrafi sam zarówno zakręcić jak i odkręcić zawór czy podczas nurkowań penetracyjnych czy deko gdzie ze względu na sytuację ktoś nie może (nie że nie umie) sam sobie zakręcić.
Po pierwsze nauczyć się świetnie odkręcać sobie zawór jak chcemy, potem zakręcać a i to tylko jeżeli mamy dwie butle i dwa źródła pływalności.
MSClightjedi - 17-01-2012, 15:08
md1974 napisał/a:
Była na to prosta metoda w waszej sytuacji - odsunąć bąblujący automat od siebie i wtedy próbować się dogadać. Na ostatnim nurku mojej partnurce wzbudził się automat z tym, że nie do końca mogła zidentyfikować w bąblach, który więc zakręciłem odpowiedni zaworek bo widziałem co bąbluje. Jest tylko jedna rzecz na którą trzeba zwrócić uwagę w sytuacji kiedy zakręca się partnerowi zawór - nie pozbawić go powietrza, można mu dać od razu swój automat jeszcze zanim zacznie się zakręcanie.
A mnie na kursie uczyli, że podczas wzbudzenia/zalodzenia automatu nie wyciągać go z ust(a jeśli jest poza ustami to włożyć go z powrotem jak najszybciej), bo to tylko zwiększy wydatek gazu wskutek braku jakiegokolwiek oporu. Po drugie NIGDY nie zakręcać sobie ani nikomu pojedynczej butli. Po trzecie w zimnych wodach ustawić drugi stopień na "-" (najmniejszy wydatek).
Jeśli dasz drugiej osobie swój automat która jest w stresie i Ty również to może to prowadzić do zbytniego obciążenia Twojego pierwszego stopnia i jego zalodzenia. Zamiast poprawić, sytuacja się pogorszy. Z pojedynczą butlą bez sensu kombinować łapiemy zespół i do góry.lozerka - 17-01-2012, 15:13 lightjedi- mam wrażenie, ze md1974 nie pisze o nurkowaniu na singlu .
no i..mimo zamrożenie i wypadania zębów , mi wydaje sie oczywistym oddychanie ze wzbudzonego/zamrożonego ao- swojego. Juz na basenie OWD tego uczyli ?md1974 - 17-01-2012, 16:01
kraken napisał/a:
Na koniec jedna zasada. Dużo ludzi utopiło się (UTOPIŁO SIĘ) bo im partner zakręcił zawór.
W mojej ocenie ŻADNA organizacja nie stosuje zasady zakręcania zaworu przez partnera nurkowi który SAM NIE UMIE ODKRĘCIĆ SOBIE ZAWORU. Jak jakaś stosuje takie zalecenie to chętnie usłyszę jaka.
Zakręcenie zaworu przez partnera ma pomóc rozwiązać sytuację gdzie partner nie jest pewny jaki zawór zakręcić ale świetnie potrafi sam zarówno zakręcić jak i odkręcić zawór czy podczas nurkowań penetracyjnych czy deko gdzie ze względu na sytuację ktoś nie może (nie że nie umie) sam sobie zakręcić.
Po pierwsze nauczyć się świetnie odkręcać sobie zawór jak chcemy, potem zakręcać a i to tylko jeżeli mamy dwie butle i dwa źródła pływalności.
I tu powiedziałeś wszystko tak jak powinno wyglądać pozostaje tylko uzupełnić moją wypowiedź o dokładniejszy opis sytuacji:
1. moja partnurka radzi sobie sama z zakręcaniem i odkręcaniem,
2. w przytoczonej sytuacji nie była w stanie szybko ocenić skąd leci - ja widziałem to dokładnie,
3. nurkowanie było w twinach, a zakręcony został zawór od backup'u,
4. w chili gdy zakręcałem jej zawór ona była na moim długim wężu
lightjedi napisał/a:
A mnie na kursie uczyli, że podczas wzbudzenia/zalodzenia automatu nie wyciągać go z ust(a jeśli jest poza ustami to włożyć go z powrotem jak najszybciej)...
Mnie też tak kiedyś uczyli a potem ... no właśnie tak jak napisałeś to było kiedyś i miało to zastosowanie przy singlu i blisko powierzchni (na tyle blisko aby z bąblującego AO nie wyleciał cały gaz zanim się wynurzysz)
lightjedi napisał/a:
Po drugie NIGDY nie zakręcać sobie ani nikomu pojedynczej butli.
Patrz wyżej - nurkowanie nie było na singlach, poza tym mieliśmy jeszcze stage.
lightjedi napisał/a:
Po trzecie w zimnych wodach ustawić drugi stopień na "-" (najmniejszy wydatek).
Czy aby na pewno oznacza to najmniejszy wydatek ? O którym pokrętle piszesz i niby dlaczego mam się męczyć oddychając w zimnej wodzie ?
Ja mam wszystko na "+" bo tak lubię i nic mi nie bąbluje nawet jak wyjmę z ust (stosując zasady, które opisał wcześniej Włodek)
lightjedi napisał/a:
Jeśli dasz drugiej osobie swój automat która jest w stresie i Ty również to może to prowadzić do zbytniego obciążenia Twojego pierwszego stopnia i jego zalodzenia. Zamiast poprawić, sytuacja się pogorszy. Z pojedynczą butlą bez sensu kombinować łapiemy zespół i do góry.
Moja partnurka już dawno wyrosła ze stresu jaki może powodować jakiśtam bąblujący automat.
Jedyne z czym można się tu zgodzić to fakt, że na singlu jest to wszystko kompletnie bez sensu. Natomiast łapanie zespołu i do góry we wszystkich innych wypadkach jest bez sensu bo wyrabia zły nawyk "do góry" i może się źle skończyć jak ten nawyk się odezwie w sytuacji gdy nurkowanie jest typu deco.
Dlatego nawet będąc na 3m będę zawsze próbował usunąć problem pod wodą a dopiero później zastanawiał się nad wynurzeniem.
I na koniec najważniejsze - komuś obcemu nie odważyłbym się zakręcić zaworu bez wyraźnego potwierdzenia z jego strony, że tego chce.Yavox - 17-01-2012, 17:07
kraken napisał/a:
Teraz pozostaje ocenić czy wprowadzenie powszechne ćwiczenia do szkolenia w sumie zmniejszy czy zwiększy ilość wypadków (jako sumy tych ze szkolenia - sprowokowanych i z nurkowania).
kraken napisał/a:
czy na razie nie ma innych dużo ważniejszych rzeczy do nauczenia a dana umiejętność nabierze priorytetu za 10, 50 czy 100 nurkowań.
Zgadzam się z tym, co napisałeś i wyjaśniam - pytając o bezpieczną metodę nauki w żadnym wypadku nie mam na myśli powszechnego wprowadzania tego typu ćwiczenia ani też tego, żeby uczyć się radzenia sobie z sytuacjami dość mało prawdopodobnymi przed opanowaniem umiejętności bardziej podstawowych i statystycznie częściej przydatnych. Po prostu zakładam, że w pewnym momencie nauki, kiedy nic bardziej przydatnego do ćwiczenia mi nie będzie chwilowo przychodziło do głowy, miałbym zamiar przećwiczyć wychodzenie na zalodzonym automacie - wielokrotnie, w różnych warunkach i z różnych głębokości. Generalnie po to, żeby na tyle oswoić się z taką sytuacją, że jak mi się kiedyś naprawdę zdarzy (a zdarzy się prawie na pewno, kwestia czasu), to żebym mógł sobie wtedy pomyśleć bardziej z wkurzeniem i znużeniem "kurde, znowu zimno w zęby i do góry" niż z maksymalnym poziomem stresu "o k...!, o k...!, gaz ucieka! gaz mi ucieka!").
kraken napisał/a:
zastanowić się czy wykonanie takiego ćwiczenia przez 1000 nurków nie spowoduje większej ilości wypadków niż potem uratuje w sytuacjach awaryjnych lepiej niż inne procedury.
Jak już pisałem, nie zastanawiam się nad powszechnym wprowadzaniem takiego ćwiczenia tylko podejmuję indywidualną decyzję, że kiedyś zamierzam to ćwiczyć aż do takiego poziomu opanowania, żeby móc się wynurzyć w miarę na spokojnie, bez wyskakującego z klaty serducha. W związku z powyższym nie jest dla mnie istotna tego typu statystyka - choć na pewno jej wyniki powinny być kluczową przesłanką do podjęcia decyzji, czy tego typu ćwiczenie powinno standardowo znaleźć się na jakimś kursie.ziemia - 17-01-2012, 18:58 Partnurka md1974 umie sobie sama zakręcać i odkręcać zawory. Lektura Forum nieraz przynosi pozytywne skutki, bo szczerze mówiąc nie wiedziałam, że automat powinno się wyjmować z paszczy na wydechu, a czyniłam wręcz odwrotnie, czego skutkiem było wzbudzenie automatu w zimnej wodzie ( wcześniej tak nie robił nawet w zimnej) - dziekuję Włodku .Chmura bąbli nie jest powodem do ucieczki na powierzchnię, ale jest dość wkurzająca, zanim się człowiek ogarnie i pozakręca co trzeba - mój partnur był czujny i mnie uprzedził odrobinę, sama sobie odkręciłam zawór z uspokojonym już automatem.Nuroslaw - 17-01-2012, 19:18 wyjasnijcie dlaczego przy pojedynczej butli nie wolno zakręcic zaworu?
Przecież gdy nurek może sam go odkręcić to i zakręcić powinien tez da radę.
Kolejna sprawa - jeśli kolega zakręca to i niech odkręca.
Jeśli podchodzimy do zakręcenia, to wiadomym jest że posiadamy wsparcie z dodatkowej flaszki. No bo coś trzeba zrobic podczas zamknięcia przepływu i bierzemy pod uwagę możliwośc zablokowania automatu w fazie zamkniętej.
Chwilowe przykręcenie zamarznietego automatu zmienia nam ilość potrzebnego ciepła. Jeśli ilość ciepła która moze w jednostce czasu pochłonąć automat jest większa niż On generuje zapotrzebowania to zaczyna się ogrzewac i w 20s. często autoamt znów jest sprawny.
Procedura wynurzania rozpoczęta, ale zapas powietrza wciąż duży - automat nie bąbluje (brak wzmożonej ucieczki) oraz nie ma zablokowania powietrza z butli przy której był zamontowany.
A na powierzchni rozpatrzeć co było powodem. Tak by do nastepnego nurkowania odpowiednio się przygotować i unikać uzywania automatów podatnych na zamarznięcie.jacekplacek - 17-01-2012, 20:15
Nuroslaw napisał/a:
wyjasnijcie dlaczego przy pojedynczej butli nie wolno zakręcic zaworu?
Dlatego, że jest szansa, że go nie odkręcisz. Np. ukręci się gałka. Wgniecione szczeliwo też potrafi płatać figle: od nie liniowej pracy zaworu, po całkowite zatkanie.md1974 - 17-01-2012, 20:21 Nuroslaw, z tym zakręcaniem pojedynczej butli to jest kilka powodów niezależnych od umiejętności odkręcenia sobie samodzielnego (ja np. nie potrafię zakręcić/odkręcić zaworu na singlu a na twinie nie mam z tym najmniejszych problemów):
- odcięcie wszystkich źródeł wyporu (nie pomoże posiadanie suchacza i worka/worków bo nie ma z czego zasilić),
- odcięcie wszystkich automatów (większość ludzi pływających na singlach nie posiada podwójnych zaworów i podwójnych I stopni) - pacjent jest zdany tylko na powietrze od partnera, nie często widuje się tego typu nurków z jakimś dodatkowym źródłem gazu (obojętne stage/pony, cokolwiek),
- jak nie zakręcisz całkiem to raczej mało prawdopodobne, że zmniejszysz przepływ do takiego stopnia, że odmarznie (o ile to była przyczyna bąblowania),
- myślę, że nie zakręcania i procedura "do góry" jest tu przedewszystkim podyktowana (znów) rodzajem nurkowań jakie wykonuje się na takim sprzęcie - ogólnie NDL, czyli z możliwością zawsze ucieczki do powierzchni przy znikomym ryzyku DCS'a.
To są moje domniemania dlaczego takie są zalecenia, zakładam, że mogę się mylić.Włodek K - 17-01-2012, 20:24
kraken napisał/a:
Tutaj w praktyce można polegać tylko na dużych organizacjach jak PADI czy DAN bo nikt inny nie ma statystyk.
Decyzja wygląda tak że CESA w szkoleniach PADI jest na kursie OWD wykonywana z 6-9 metrów a na następnych szkoleniach nie ma jej wykonywanej np. z 30 metrów.
I jak wyglądają te statystyki?
lightjedi napisał/a:
A mnie na kursie uczyli, że podczas wzbudzenia/zalodzenia automatu nie wyciągać go z ust(a jeśli jest poza ustami to włożyć go z powrotem jak najszybciej), bo to tylko zwiększy wydatek gazu wskutek braku jakiegokolwiek oporu.
A to ciekawe. A co niby zmniejsza wydatek AO gdy masz go w paszczy.
Może chodzi o to że część gazu uratujesz?
Zastanów się czy lepiej zamrozić sobie paszczę, zerwać maskę/wyginać karczycho, czy lepiej jednak wziąć działający AO i odsunąć od siebie gejzer gazu?
ziemia napisał/a:
( wcześniej tak nie robił nawet w zimnej) - dziekuję Włodku .
Proszę bardzo, cieszę się że się przydało.
Nuroslaw napisał/a:
wyjasnijcie dlaczego przy pojedynczej butli nie wolno zakręcic zaworu?
Przecież gdy nurek może sam go odkręcić to i zakręcić powinien tez da radę.
Kolejna sprawa - jeśli kolega zakręca to i niech odkręca.
To chodzi o poziom stresu w trakcie procedury partnerskiego zakręcania. Zresztą dość naturalny dla zdecydowanej większości nurków. Gdy stres jest wysoki może dochodzić do pomyłek a wręcz błędnie wykonanej procedury. Głównie chodzi o pominięcie sprawdzenia czy partner po zakręceniu mu zaworu faktycznie ma czym oddychać - 2 - 3 oddechy. Jest cały szereg innych składowych tej umiejętności które mogą utrudniać lub uniemożliwić wykonanie kompletnej procedury np. braki w kontroli pływalności lub braki w umiejętności manewrowania .....
Stąd nie należy zalecać zdecydowanej większości nurków tej procedury mimo tego że procedura ta jest w miarę prosta i bezpieczna. Ma jednak kilka kluczowych elementów których pominięcie lub złe wykonanie może skutkować krańcowym pogorszeniem sytuacji w postaci odcięcia podaży gazu bez możliwości jej przywrócenia .Nuroslaw - 17-01-2012, 20:31
md1974 napisał/a:
Nuroslaw, z tym zakręcaniem pojedynczej butli to jest kilka powodów niezależnych od umiejętności odkręcenia sobie samodzielnego (ja np. nie potrafię zakręcić/odkręcić zaworu na singlu a na twinie nie mam z tym najmniejszych problemów):
- odcięcie wszystkich źródeł wyporu (nie pomoże posiadanie suchacza i worka/worków bo nie ma z czego zasilić),
- odcięcie wszystkich automatów (większość ludzi pływających na singlach nie posiada podwójnych zaworów i podwójnych I stopni) - pacjent jest zdany tylko na powietrze od partnera, nie często widuje się tego typu nurków z jakimś dodatkowym źródłem gazu (obojętne stage/pony, cokolwiek),
hm, dlaczego przy twinie można kręcić do woli a przy singlu obawa o uszkodzenie zaworu ?
- jak powietrze ucieknie to i jak dupa blada, brak zasilania.
- osobiście przy pojedynczje flaszce, uczono mnie na kursie podstawowym że można ją zdjąć z pleców, przerzucic na przód i mozna dowolnie oglądać sobie I st. i co się dzieje.
Włodek, czyż dobrą praktyką podczas zamknięcia zaworu u partnera nie jest jego przejście na ten czas na oddychanie z automatu zapasowego dawcy ?jacekplacek - 17-01-2012, 20:38
Nuroslaw napisał/a:
hm, dlaczego przy twinie można kręcić do woli a przy singlu obawa o uszkodzenie zaworu ?
Bo przy twinie nigdy nie powinieneś zakręcić sobie wszystkiego - zanim zaczniesz czymkolwiek kręcić, sprawdzasz czy działa to drugie co powinno być odkręcone. W singlu jednym ruchem odcinasz wszystko.
Nuroslaw napisał/a:
- osobiście przy pojedynczje flaszce, uczono mnie na kursie podstawowym że można ją zdjąć z pleców, przerzucic na przód i mozna dowolnie oglądać sobie I st. i co się dzieje.
Podobnie jak twina. Konia z rzędem, kto w stresie da radę.Nuroslaw - 17-01-2012, 20:54 hm, z twinem cieżej, szczególnie jak uprząż z pojedynczej mocno dopasowanej uprzęży, szczególnie że ze względu na umiejscowienie zaworów łatwiej do nich sięgnąć.
ale nie o to chodzi, tylko o argument o uszkodzenie zaworu.
A co do stresu. Chyba warto potrenować symulowane zamarzniecie automatów na kursach, albo warsztatach?
Stres miałem przy pierwszym zamarznięciu automatu. Kolejne przypadki to już reakcje dużo spokojniejsze. No chyba, że lekkomyślnie poszedłem głęboko, z rezerwą gazu "0" na niespodziewane wypadki.
Z 30 m można spokojnie wyjść na bablującym automacie zachowując właściwe tempo wynurzania majać ok 100-120 at w butli 12l. To ostatecznie też daje trochę do myślenia, że jeśli nie marnujemy czasu, to nie ma ogromnej tragedii.Włodek K - 17-01-2012, 20:54
Nuroslaw napisał/a:
Włodek, czyż dobrą praktyką podczas zamknięcia zaworu u partnera
Tak.
Ale mamy co najmniej dwa ale.
I Ale to czy weźmiemy od partnera czy swój zależy od konfiguracji AO i rodzaju zaworu w butli.
II Ale tu nie chodzi o to co jest lepiej i jak zrobić tylko o to że stres ogranicza nasze możliwości, od logicznego myślenia do niemożności wykonania naprawdę prostych rzeczy. To jest główna przyczyna nie rozpowszechniania partnerskiego zakręcania.
Natomiast nic nie przeszkadza nurkom doświadczonym w pełni spokojnym (bo wiedzą że sytuacja nie jest ostateczna i mogą w jakikolwiek inny sposób rozwiązać problem bo to umieją) wykonać procedurę spokojnie punkt po punkcie.OLO Wawa - 17-01-2012, 21:31
rafik-1 napisał/a:
Ile razy w trakcie tego kąkretnego wynurzania awryjnego sprawdziłeś manometr?
Próbowałem sprawdzić dwa razy,raz na dole jak dopiero sie wzbudził,ale pamietam ze dosłownie przed samym zdarzeniem sprawdzałem miałem 150bar i pozniej w czasie wyjscia drugi ale gówno widziałem,kompa tez nie.Teraz wymieniam dziąsła na nowe,boli jak diabli nic gryzc przodem nie mozna Napewno teraz bym postapił inaczej w takiej sytuacji ale to trzeba doswiadczyc.Pamietam na kursach jak pieknie i gładko sie wychodziło na bypassie ze niby zalodzony.Zupełnie inne doswiadczenie jak wali ci w gębe na full i na prawdę.Inaczej tez pracuje psycha jacekplacek - 17-01-2012, 21:32
Nuroslaw napisał/a:
hm, z twinem cieżej, szczególnie jak uprząż z pojedynczej mocno dopasowanej uprzęży,
Bo upinanie uprzęży na maksa nie jest najlepszym pomysłem. Nie mniej, da się. Poniżej filmik z Pawłem w roli głównej - jest zwolennikiem silnego dopasowywania uprzęży, ale tez umie sobie z nią radzić: http://vimeo.com/19006474 Oczywiście w żadnym wypadku nie polecam małpowania tego typu ćwiczeń - a już szczególnie na prawie 50metrach na powietrzu i ze zintegrowanym balastem Normalnie używany twin też daje sporo przyjemności...OLO Wawa - 17-01-2012, 21:42
md1974 napisał/a:
OLO, wcześniej pisałeś, że ćwiczyliście sobie z partnerem zakręcanie zaworu (tzn. partner zakręcał Tobie). Napisałeś też, że z powodu braku widoczności (od bąbli) nie mogliście się dogadać w tej sytuacji. Była na to prosta metoda w waszej sytuacji - odsunąć bąblujący automat od siebie i wtedy próbować się dogadać. Na ostatnim nurku mojej partnurce wzbudził się automat z tym, że nie do końca mogła zidentyfikować w bąblach, który więc zakręciłem odpowiedni zaworek bo widziałem co bąbluje. Jest tylko jedna rzecz na którą trzeba zwrócić uwagę w sytuacji kiedy zakręca się partnerowi zawór - nie pozbawić go powietrza, można mu dać od razu swój automat jeszcze zanim zacznie się zakręcanie.
Dokładnie,pokazywałem partnerowi zeby zakrecił ale nie widział,mógł jeszcze zadziałac sam i zakrecic zawór w 2 sek od wzbudzenia,miał przejrzystosc sytuacji z boku bo jemu nie sadziło.Ale.....no własnie ale.....nie zrobił tego bo widać sytuacja tez go bardzo zaskoczyła,bo pierwszy raz itp.A może dobrze ze tego nie zrobił sam tak teraz myśle analizujac powyższe niektóre wypowiedzi....Nie mam pretensji.Za to stanął na wysokosci zadania ze złapał mnie,ustabilizował i razem sie wynurzylismy,on pracował inflatorem i kontrolował predkosc wynurzania bo ja nawet jego nie widziałem za bardzo nie mówiąc o przyrządach.Pomógł mi za co mu dziękuje.Oczywiscie teraz w takiej sytuacji przynajmniej bym wyjał automat odsunał jak najdalej od siebie,pokazał mu zeby zakrecił i który,powinien tez wykazać wieksza inicjatywe.Długo dyskutowalismy i analizowalismy dzisiaj to zdarzenie i wnioski napewno wyciągniemy i przecwiczymy...md1974 - 17-01-2012, 22:13
OLO Wawa napisał/a:
Długo dyskutowalismy i analizowalismy dzisiaj to zdarzenie i wnioski napewno wyciągniemy i przecwiczymy...
I to jest podstawa świadomego nurkowania. Często tak bywa, że jak coś dzieje się po raz pierwszy to trudno zachować spokój, ale ... jeśli to się uda to najczęściej, nawet działając powoli, zdecydowanie szybciej można rozwiązać problem.
W temacie filmu .... Jacek, mimo wszystko większe wrażenie zrobiło na mnie takie depozytowanie w wykonaniu Pawła jak zobaczyłem to na żywo (to była taka dziura w którą kazał mi się wcisnąć ale w twinie się nie udało, mi oczywiście nie przyszedł do głowy pomysł depozytowania twina) - nie powiem co sobie o nim wtedy pomyślałem OLO Wawa - 17-01-2012, 22:19
md1974 napisał/a:
Często tak bywa, że jak coś dzieje się po raz pierwszy to trudno zachować spokój, ale ... jeśli to się uda to najczęściej, nawet działając powoli, zdecydowanie szybciej można rozwiązać problem
masz absolutnie racjejacekvw - 17-01-2012, 22:54 Ale dlaczegoapeksy tak czesto zamarzaja, w ostatnimczasie 2szt?
Cos ta firma spada na psy. Redukcja kosztow produkcji przez co cierpi jakosc, np zacinajace sie bypassy, pelno opisow nanecie co pilowac i szlifowac zeby bylo dobrzelightjedi - 17-01-2012, 23:07 md1974 Przepraszam, nie wiem dlaczego, ale ubzdurało mi się, że mówisz o singlu. Moja wypowiedź dotyczyła tylko i wyłącznie sytuacji z użyciem singla.
Cytat:
Czy aby na pewno oznacza to najmniejszy wydatek ? O którym pokrętle piszesz i niby dlaczego mam się męczyć oddychając w zimnej wodzie ?
Ja mam wszystko na "+" bo tak lubię i nic mi nie bąbluje nawet jak wyjmę z ust (stosując zasady, które opisał wcześniej Włodek)
Chodzi o to, żeby siła sprężyny dociskającej grzybek była jak największa i jednocześnie, żeby efekt venturiego był jak najmniejszy. Mówiąc łopatologicznie ustawiam tak, żeby "opór automatu" był jak największy.
Spokojnie, nie zamierzam udawać, że wiem więcej niż to jest naprawdę. Póki co jestem tylko sezonowym nurkiem rekreacyjnym. Mówię tylko to czego nauczyłem się na kursie i co sam stosuję. Mi odpowiada taka konfiguracja, do tego się przyzwyczaiłem i wręcz nie lubię jak mi się za lekko oddycha. Jeśli Ty wolisz inaczej to oczywiście Twoja sprawa, nie mówię, że moje ustawienie jest jedynym prawidłowym. A przy wyjmowaniu z ust to nie ma żadnego znaczenia, chodzi o ewentualne zalodzenie z powodu zbyt intensywnego oddychania. Wiem, że nie tego dotyczy omawiane zdarzenie, ale pojawiły się kwestie ustawienia automatu, dlatego o tym wspomniałem.
Cytat:
wyrabia zły nawyk "do góry" i może się źle skończyć jak ten nawyk się odezwie w sytuacji gdy nurkowanie jest typu deco.
"Do góry" nie znaczyło bezpośrednio do powierzchni. Chociaż przy nurkowaniu deco, to raczej wypadałoby mieć coś więcej niż singla, a tego już moja wypowiedź nie dotyczyła, sory za zamieszanie.
Cytat:
Dlatego nawet będąc na 3m będę zawsze próbował usunąć problem pod wodą a dopiero później zastanawiał się nad wynurzeniem.
Owszem, zgadzam się w pełni.
Cytat:
A to ciekawe. A co niby zmniejsza wydatek AO gdy masz go w paszczy.
Może chodzi o to że część gazu uratujesz?
Nie, chodzi o to, że paszcza stanowi pewien opór dla wylatującego gazu. Poza tym - część uratujesz.
Cytat:
Zastanów się czy lepiej zamrozić sobie paszczę, zerwać maskę/wyginać karczycho
Tak, moim zdaniem lepiej zamrozić paszczę i zminimalizować szanse braku gazu w trakcie wynurzania.jacekplacek - 17-01-2012, 23:16
lightjedi napisał/a:
Chodzi o to, żeby siła sprężyny dociskającej grzybek była jak największa i jednocześnie, żeby efekt venturiego był jak najmniejszy. Mówiąc łopatologicznie ustawiam tak, żeby "opór automatu" był jak największy.
Spokojnie, nie zamierzam udawać, że wiem więcej niż to jest naprawdę. Póki co jestem tylko sezonowym nurkiem rekreacyjnym. Mówię tylko to czego nauczyłem się na kursie i co sam stosuję. Mi odpowiada taka konfiguracja, do tego się przyzwyczaiłem i wręcz nie lubię jak mi się za lekko oddycha.
Tak ustawia się backup. Automat z którego oddychasz ma mieć małe opory. Szczególnie, jeżeli podajesz go w sytuacji OOG - nie dość, że masz zestresowanego nurka, jeszcze chcesz mu zafundować duże opory oddechowe. Poczytaj tez to:
http://www.pletwonurek.co...edza&Itemid=100md1974 - 17-01-2012, 23:30
lightjedi napisał/a:
Przepraszam, nie wiem dlaczego, ale ubzdurało mi się, że mówisz o singlu. Moja wypowiedź dotyczyła tylko i wyłącznie sytuacji z użyciem singla.
Nie masz za co przepraszać. Na marginesie cały wątek zaczął nurek w twinie .
Cytat:
Chodzi o to, żeby siła sprężyny dociskającej grzybek była jak największa i jednocześnie, żeby efekt venturiego był jak najmniejszy. Mówiąc łopatologicznie ustawiam tak, żeby "opór automatu" był jak największy.
O ile ja się orientuję to co opisałeś może co najwyżej utrudnić wzbudzenie się automatu natomiast nie będzie miało wpływu na wielkość wydatku a co za tym idzie wypływu.
Jeśli jest inaczej to niech ktoś bardziej znający się na sprzęcie mnie naprostuje, chętnie posłucham wytłumaczenie opartego o budowę typowego automatu (może być na A...), bo moje twierdzenie opieram na tym co ja wiem na temat automatów i intuicji, nigdzie tego nie wyczytałem.
Cytat:
Spokojnie, nie zamierzam udawać, że wiem więcej niż to jest naprawdę. Póki co jestem tylko sezonowym nurkiem rekreacyjnym. Mówię tylko to czego nauczyłem się na kursie i co sam stosuję. Mi odpowiada taka konfiguracja, do tego się przyzwyczaiłem i wręcz nie lubię jak mi się za lekko oddycha. Jeśli Ty wolisz inaczej to oczywiście Twoja sprawa, nie mówię, że moja jest jedyna prawidłowa.
Ja też nie zamierzam niczego udawać i nie takie miałem zamiary pisząc poprzedniego posta. Rozmawiamy uczymy się poznajemy błędy we własnym rozumowaniu.
Myślę jednak, że jednak zdecydowanie bezpieczniej jest oddychać swobodnie/bezwysiłkowo. Poszukaj wątków w których były omawiane zjawiska związane z retencją CO2. Wydaje mi się (znów intuicja i własne doświadczenia), że na naprawdę lekkie oddychanie można pozwolić sobie wyregulować nie wszystkie automaty. Mam różne automaty i niektóre podające powietrze bardzo lekko zachowują się zawsze (bez względu na warunki) poprawnie a inne musiałem nieco przyblokować - z czego nie jestem bardzo zadowolony jak już muszę z nich oddychać.
Cytat:
A przy wyjmowaniu z ust to nie ma żadnego znaczenia, chodzi o ewentualne zalodzenie z powodu zbyt intensywnego oddychania.
Jeśli powietrze w butli jest ok i przestrzega się (uczonych na kursach) zasad postępowania (szczególnie w nurkowaniu pod lodem) to trudno mi sobie wyobrazić taką intensywność oddychania, która zamrozi automat - 30, 40, 50 l/min ? Nie wiem, strzelam.lightjedi - 17-01-2012, 23:56
Cytat:
Tak ustawia się backup. Automat z którego oddychasz ma mieć małe opory. Szczególnie, jeżeli podajesz go w sytuacji OOG - nie dość, że masz zestresowanego nurka, jeszcze chcesz mu zafundować duże opory oddechowe.
Te opory nie są aż tak duże, żeby nie dało się oddychać, poza tym zestresowany nurek z większym "zaangażowaniem" pobiera powietrze, więc patrząc z drugiej strony opory powinny być jak największe, żeby zminimalizować ryzyko hiperwentylacji i wzbudzenia automatu. Na 100% nic nie pomyliłem i takie ustawienie na kursie dotyczyło obydwu automatów, aczkolwiek dzięki za spostrzeżenia , przy okazji na pewno przedyskutuję to również z moim instruktorem.sativ - 18-01-2012, 00:25 Dobry fuckup to podstawa edukacji
Nigdy się nie nauczysz tyle co podczas prawdziwej, niesymulowanej awarii w najmniej odpowiednim momencie. Przede wszystkim po fakcie przemyślisz dokładnie co było ŹLE i można zrobić to lepiej. + jak skopie Ci się pod wodą wszystko co tylko było możliwe masz o wiele większy komfort psychiczny w trakcie kolejnej awarii. Wiesz że już przerabiałeś pod wodą podobną awarie i nie było to bynajmniej psikanie pistoletem ze sprężonym powietrzem koło ucha A chyba główną rzeczą która zabija podczas awarii jest nie sama awaria tylko panika...
jednym słowem- bardzo dobrze że miałeś taką awarie i w może nie "podrecznikowy" sposób- ale PORADZIŁEŚ sobie z nią i sam tylko wiesz jak dużo na przyszłość dzięki temu zyskasz
...melduje sie poznański fuckup divers team który podczas ostatniego nura miał po jednym rozszczelnieniu połączenia zawór-1st. na głowę.... rafik-1 - 18-01-2012, 08:05
OLO Wawa napisał/a:
rafik-1 napisał/a:
Ile razy w trakcie tego kąkretnego wynurzania awryjnego sprawdziłeś manometr?
Próbowałem sprawdzić dwa razy,raz na dole jak dopiero sie wzbudził,ale pamietam ze dosłownie przed samym zdarzeniem sprawdzałem miałem 150bar i pozniej w czasie wyjscia drugi ale gówno widziałem,kompa tez nie.Teraz wymieniam dziąsła na nowe,boli jak diabli nic gryzc przodem nie mozna Napewno teraz bym postapił inaczej w takiej sytuacji ale to trzeba doswiadczyc.Pamietam na kursach jak pieknie i gładko sie wychodziło na bypassie ze niby zalodzony.Zupełnie inne doswiadczenie jak wali ci w gębe na full i na prawdę.Inaczej tez pracuje psycha
Widzisz OLO Wawa tak to już jest,my ludzie żeby się nauczyc musimy poczuć. A strach ma wielkie oczy. Za to jakiego teraz respektu nabierzesz... Wiem coś o tym. Ja przyznam,że sprawdzalem mano cześciej-też był problem,ale odsowalem go tak daleko od siebie i skręcalem głowe,żeby cokolwiek widzieć i być gotowym na ewetualny brak gazu i wynużenie cytuje,,na wydechu''(pozdrawiam Włodku).
Życzę Tobie coby dziąselka się goiły i co ważne-po fakcie, respekt i strach cię nie ograniczył-spadłeś z konia wsiadaj i jedź dalej-OCZYWIŚCIE WYCIĄGNIJ Z TEJ LEKCJI WNIOSKI. Pozdrawiamjacekplacek - 18-01-2012, 08:18
lightjedi napisał/a:
Te opory nie są aż tak duże, żeby nie dało się oddychać, poza tym zestresowany nurek z większym "zaangażowaniem" pobiera powietrze, więc patrząc z drugiej strony opory powinny być jak największe, żeby zminimalizować ryzyko hiperwentylacji i wzbudzenia automatu.
Nie, całkowicie błędne rozumowanie. Jak komuś dzieje się krzywda, nie robimy mu bardziej pod górkę a wręcz przeciwnie: dużo łatwiej uspokoić oddech mając małe opory oddechowe. Za potrzebę nabrania wdechu odpowiada poziom CO2 - im szybciej go zbijesz, tym łatwiej uspokoisz oddech. Problem w tym, że im głębiej, tym trudniej - powietrze(czy nitroks) stają się coraz gęstsze i przepona wykonuje coraz cięższą pracę. Do tego stopnia ciężką, że paradoksalnie przyspieszony oddech może w końcu generować więcej CO2 niż jesteś w stanie go wymienić - i dodatkowe opory na automacie nic tu nie pomogą. Pomoze natomiast automat o iminimalnych oporach i spokojny, gleboki wydluzony oddech.
lightjedi napisał/a:
Na 100% nic nie pomyliłem i takie ustawienie na kursie dotyczyło obydwu automatów, aczkolwiek dzięki za spostrzeżenia , przy okazji na pewno przedyskutuję to również z moim instruktorem.
Nie spotkalem sie z filozofia utrudniania sobie rzeczy, ktore mozna ulatwic - bardzo specyficzne podejscie.md1974 - 18-01-2012, 09:48 Z tym ryzykiem hiperwentylacji likwidowanym przez zwiększenie oporów to jest trochę tak jak z bardzo podobną legendą również dotyczącą oporów oddechowych. Często spotyka się ludzi, którzy twierdzą, że zwiększenie oporów oddechowych zmniejsza zużycie powietrza - niestety spotkałem również instruktorów, którzy tak twierdzą.Nuroslaw - 18-01-2012, 10:10 ustawianie na największy opór ma sens.... przy konkretnych automatach, gdzie nawet skręcone na "maksa" i tak stosunkowo lekko się otwierają. np. Moja rozkręcona Manta otwiera podobnie ciężko jak skręcony Apex.
Czyli z akademickiego puntku widzenia powinniśmy mówić o konkretnej sile otwarcie a nie "maksymalnym" bo to dla różnych automatów oznacza różne poziomy przepływu, otwarcia, zamknięcia, oporów etc. etc.
A w uspokojeniu to często spokojny partner i jego spokojne zachowanie, który "pomaga" kierować tempem naszego oddechu jest dużo bardziej potrzebny i skuteczny. Bo jeśli My nie dajemy sobie rady a widzimy że partner spokojny i panuje nad sytuacją to również łatwiej nam pozbyć się niepotrzebnych nerwów.
Jak można zauważyć: stosunkowo błachy problem dla nurka doświadczonego jest niezłym przeżyciem dla początkujących.
Osobiście np. po ostatnim wypadku na Łagowie, zmieniłem wąż na długi. - jego brak znacznie utrudniał zadanie.Włodek K - 18-01-2012, 11:31
lightjedi napisał/a:
Nie, chodzi o to, że paszcza stanowi pewien opór dla wylatującego gazu.
Otóż nie a przynajmniej w praktyce to jest bez znaczenia. Opór wypływu gazu z komory powietrznej II st redukcji jest definiowany przez wydechowy zawór listkowy. Ma tak dużą powierzchnię i tak delikatny jest że wypuści wszystko bez istotnego zmniejszenia przepływu.
lightjedi napisał/a:
Tak, moim zdaniem lepiej zamrozić paszczę i zminimalizować szanse braku gazu w trakcie wynurzania.
Każdy ma prawo mieć swoje zdanie
Tylko jest trochę gorzej jak jest ono sprzeczne z logiką, konstrukcją sprzętu itp pierdołami
md1974 napisał/a:
O ile ja się orientuję to co opisałeś może co najwyżej utrudnić wzbudzenie się automatu natomiast nie będzie miało wpływu na wielkość wydatku a co za tym idzie wypływu.
Intuicja Cię nie zawiodła.
Wdech przez nowoczesny dobrze ustawiony AO dzieli się na dwie fazy.
1 FAZA - INICJACJI czyli moment w którym zaczyna się wraz z wdechem tworzyć podciśnienie uginające membranę która zaczyna działać na dżwignię dźwignia na dziadka dziadek na babkę......
i tak w efekcie gaz zaczyna wypływać do komory powietrznej II st redukcji.
Siła potrzebna do ugięcia membrany zależy od dwóch sił. Siły nacisku ciśnienia średniego na grzybek z jednej strony i napięcia sprężyny dociskającej grzybek II st z drugiej strony. Taki ustalony stan równowagi żeby uzyskać jak najmniejszą siłę potrzebną do otwarcia układu redukcji gniazdo-grzybek. Od niego w istocie zależą opory oddechowe AO. W praktyce to co opisałem wyżej w AO wystaje w postaci pokrętła napinającego sprężynę albo ją luzuje. +/- ODCIĄŻENIA
Gaz zaczyna płynąć do paszczy i dalej.... tak długo jak długo utrzymamy podciśnienie w komorze powietrznej. Tym więcej dostaniemy gazu im większe wykonamy podciśnienie swoimi płucami.
Nie bez znaczenia jest to w którą stronę zaczyna lecieć w komorze ten uwolniony gaz. Nie jest to bez znaczenia przez niejakiego Bernoulliego czyli zasada zachowania energii a na końcu tzw efekt venturiego.
2 FAZA - WENTYLACJI przez super automat ze WSPOMAGANIEM polega na tym aby część/całość gazu (jego energii) wykorzystać do podtrzymania ugiętej membrany po to aby wdech np gęstego czynnika oddechowego na głębokości, był lżejszy dla naszych płuc. Zatem część/całość gazu jest kierowana do światła ustnika za pomocą różnych patentów (blaszka, rurka, otworek czasem zwany dyszą Venturiego tak z przyzwyczajenia od AO Kaiman). Efekt tego zabiegu jest taki że wpadający gaz w ustnik porywa ze sobą gaz z pozostałych stref komory powietrznej zwiększając tam podciśnienie (zasada zachowania energii).
Ponieważ tylko membrana się ugnie (pod naporem ciśnienia hydrostatycznego wody) to swoim ugięciem mocniej naciska dźwignię, dźwignia na grzybek grzybek na dziadka dziadek na babkę i mamy rozwiązaną zagadkę
Tego jak działa wspomaganie.
Pierwsza faza uruchamia wypływ gazu Druga pomaga w pobieraniu gazu niewielkim nakładem energii naszych mięśni oddechowych.
Teraz wstawię ilustrację o tym o czym wyżej napisałem.
Wieśkonur - 18-01-2012, 12:13 lightjedi to powinno być napisane drukowanymi literami
jacekplacek napisał/a:
dużo łatwiej uspokoić oddech mając małe opory oddechowe. Za potrzebę nabrania wdechu odpowiada poziom CO2 - im szybciej go zbijesz, tym łatwiej uspokoisz oddech. Problem w tym, że im głębiej, tym trudniej - powietrze(czy nitroks) stają się coraz gęstsze i przepona wykonuje coraz cięższą pracę. Do tego stopnia ciężką, że paradoksalnie przyspieszony oddech może w końcu generować więcej CO2 niż jesteś w stanie go wymienić - i dodatkowe opory na automacie nic tu nie pomogą. Pomoze natomiast automat o iminimalnych oporach i spokojny, gleboki wydluzony oddech.
Przeczytaj to proszę bardzo uważnie i zapamiętaj!OLO Wawa - 18-01-2012, 12:46
sativ napisał/a:
Wiesz że już przerabiałeś pod wodą podobną awarie i nie było to bynajmniej psikanie pistoletem ze sprężonym powietrzem koło ucha A chyba główną rzeczą która zabija podczas awarii jest nie sama awaria tylko panika...
Masz racje,troche strachu się najadłem
[ Dodano: 18-01-2012, 12:47 ]
rafik-1 napisał/a:
Życzę Tobie coby dziąselka się goiły i co ważne-po fakcie, respekt i strach cię nie ograniczył-spadłeś z konia wsiadaj i jedź dalej-OCZYWIŚCIE WYCIĄGNIJ Z TEJ LEKCJI WNIOSKI. Pozdrawiam
Nie zamierzam bastowac,wyciągnąłem wnioski i wiem jak wygląda taka awaria,napewno bedziemy madrzejsi na przyszłosc JA i mój Parner
[ Dodano: 18-01-2012, 12:58 ]
rafik-1 napisał/a:
Życzę Tobie coby dziąselka się goiły i co ważne-po fakcie, respekt i strach cię nie ograniczył-spadłeś z konia wsiadaj i jedź dalej-OCZYWIŚCIE WYCIĄGNIJ Z TEJ LEKCJI WNIOSKI. Pozdrawiam
Dziękuję,goją sie goja boli jak diabli.Też tak miałes?lightjedi - 18-01-2012, 13:04
Cytat:
O ile ja się orientuję to co opisałeś może co najwyżej utrudnić wzbudzenie się automatu natomiast nie będzie miało wpływu na wielkość wydatku a co za tym idzie wypływu.
Fakt, źle się wyraziłem, chodziło o łatwość wzbudzenia, nie wielkość wydatku.
Cytat:
przyspieszony oddech może w końcu generować więcej CO2 niż jesteś w stanie go wymienić
Owszem masz rację, ale przecież łatwiej uzyskać szybkie płytkie oddechy na mniejszych oporach automatu. Zresztą jak duże by te opory nie były i tak można za szybko oddychać, uspokojenie nurka to moje zadanie, a nie mojego automatu.
Cytat:
Każdy ma prawo mieć swoje zdanie
Tylko jest trochę gorzej jak jest ono sprzeczne z logiką, konstrukcją sprzętu itp pierdołami
Moje zdanie jest zgodne z procedurami jakich nauczyłem się na kursie i jakie mam opisane w podręcznikach. Poza tym, działanie mające na celu zminimalizowanie marnowania powietrza i tym samym jak największe wydłużenie czasu użyteczności aparatu oddechowego jest moim zdaniem całkiem logiczne.
Cytat:
Przeczytaj to proszę bardzo uważnie i zapamiętaj!
Bez krzyków proszę. Szanuję Wasze opinie i na pewno wezmę je pod uwagę. Ale nurkować to ja się uczę w wodzie i żadna wiedza z internetu bez poparcia żywego instruktora w realnym świecie moich zachowań nie zmieni.Włodek K - 18-01-2012, 13:12
lightjedi napisał/a:
Te opory nie są aż tak duże, żeby nie dało się oddychać, poza tym zestresowany nurek z większym "zaangażowaniem" pobiera powietrze, więc patrząc z drugiej strony opory powinny być jak największe, żeby zminimalizować ryzyko hiperwentylacji i wzbudzenia automatu. Na 100% nic nie pomyliłem i takie ustawienie na kursie dotyczyło obydwu automatów, aczkolwiek dzięki za spostrzeżenia , przy okazji na pewno przedyskutuję to również z moim instruktorem.
Nie masz absolutnie racji pisząc to co napisałeś. Jeśli Twój instruktor tak rzeczywiście twierdzi to powinien tą wiedzę uaktualnić jak najszybciej bo budując taką świadomość może komuś zrobić krzywdę.
Nie jest prawdą że nurek w stresie wentyluje się w sposób poprawny. Dlatego że nasz oddech dostosował się do warunków środowiska ziemskiego. Zwiększenie a zatem skrócenie oddechu w warunkach atmosfery ziemskiej per saldo zwiększa wentylację płuc. Mechanizmy te wydają się być wystarczającymi do zwiększenia wydolności w standardowych warunkach.
Nie jest również prawdą że zwiększenie oporów oddechowych w hiperbarii zmniejszy ryzyko zalodzenia AO.
W nurkowaniu czyli w hiperbarii mamy znacznie gęstsze powietrze, mamy sprzęt obciskający nas mamy zwiększoną objętość martwą układu oddechowego, mamy zwiększone przez AO opory pobierania i wydychania powietrza. To wystarczy aby się zastanowić nad tym po co mielibyśmy dodatkowo utrudniać sobie życie nurkowe?
To wprost decyduje o tym że szybko i płytko oddychający nurek będzie wentylowany w niewystarczającym stopniu. Powodować to będzie zatrucie CO2 tzw hipercapnia To wprost samo w sobie generuje ryzyko utraty przytomności i zgon nurka pod wodą.
O synergii CO2 w zatruciu N2 nie ma co wspominać bo to jest oczywiste.
Błąd oddychania powodujący skróceniem i spłyceniem oddechu nazywa się zadyszką i jest bardzo poważnym zdarzeniem nurkowym do którego nie wolno doprowadzać.
Cała technika przebywania w wodzie i kilka zasad bezpieczeństwa wprost nawiązują do tego aby nie zwiększać wentylacji ponad niezbędne minimum.
Różnice między warunkami atmosferycznymi a hiperbarią wymusza zwiększenie głębokości oddechu i jego wydłużenie. Per saldo zmniejsza to wydatek energetyczny zużywany na wentylację gęstego czynnika oddechowego. Poprawia usuwanie CO2 minimalizuje ryzyko zalodzenia AO przez wydłużenie cyklu zatem poprawienie bilansu cieplnego stopni redukcji.
Aby pokonać groźną zadyszkę (to co dzieje się gdy nurek "z większym zaangażowaniem " oddycha
trzeba zrobić trzy rzeczy
1 przestać walczyć - zatrzymać się itd
2 uspokoić się i skoncentrować na poprawnej wentylacji - sprawa mentalna
3 zwiększyć głębokość wdechu i pogłębić wydech - wymusić taki właśnie sposób oddychania
2-3 takie cykle przywracają zachwianą równowagę wymiany gazowej.
Nie pomaga temu zwiększenie oporów oddechowych AO i niby zmniejszenie hiperwentylacji a wręcz jest to ważny czynnik utrudniający uzyskanie regularnego oddechu.
Ale żeby odnieść do przykładu.
Wyobraź sobie że mocno się męczysz np biegnąc i potrzebujesz więcej gazu. A ktoś siłą złego nawyku każe Ci przysłonić sobie twarz ręką bo wtedy będziesz mniej potrzebował powietrza
Co się za chwilę stanie?
Kumasz już że chyba ktoś Cię oszukał a co najmniej poprowadził w złym kierunku myślenia
[ Dodano: 18-01-2012, 13:23 ]
lightjedi napisał/a:
Moje zdanie jest zgodne z procedurami jakich nauczyłem się na kursie i jakie mam opisane w podręcznikach. Poza tym, działanie mające na celu zminimalizowanie marnowania powietrza i tym samym jak największe wydłużenie czasu użyteczności aparatu oddechowego jest moim zdaniem całkiem logiczne.
Czy możesz wskazać cytat z podręcznika mówiący o tym żeby zwiększać opory AO?
Czy możesz wskazać cytat z podręcznika w którym zaleca się zwiększenie oporów oddechowych w celu oszczędzania czynnika oddechowego?
No i oczywiście jaki to jest podręcznik?Wieśkonur - 18-01-2012, 13:24
lightjedi napisał/a:
Ale nurkować to ja się uczę w wodzie i żadna wiedza z internetu bez poparcia żywego instruktora w realnym świecie moich zachowań nie zmieni.
Może łatwiej będzie Cię przekonać jak sam sobie odpowiesz na pytania.
1. Czy wysiłek generuje większą ilość CO2?
2. Czy opory oddechowe są wysiłkiem?
3. Czy powietrze lub nitrox staje się coraz to bardziej gęsty w zależności od głębokości co dodatkowo zwiększa opory oddechowe?
Poczytaj może jak giną nurkowie mając automaty w paszczy i prawie pełne butle i co tyło tego powodem.Włodek K - 18-01-2012, 13:26
lightjedi napisał/a:
Szanuję Wasze opinie i na pewno wezmę je pod uwagę. Ale nurkować to ja się uczę w wodzie i żadna wiedza z internetu bez poparcia żywego instruktora w realnym świecie moich zachowań nie zmieni.
To co piszę jest zgodne z wiedzą instruktorską bo jestem instruktorem dwóch federacji
To samo dotyczy Jacka Placka
Zatem możesz te wypowiedzi traktować jako wykładnię instruktorską całkiem żywych instruktorów lightjedi - 18-01-2012, 14:16
Cytat:
Nie jest prawdą że nurek w stresie wentyluje się w sposób poprawny.
Oczywiście, że nie wentyluje się poprawnie. Nigdzie tak nie napisałem.
Cytat:
Ale żeby odnieść do przykładu.
Wyobraź sobie że mocno się męczysz np biegnąc i potrzebujesz więcej gazu. A ktoś siłą złego nawyku każe Ci przysłonić sobie twarz ręką bo wtedy będziesz mniej potrzebował powietrza
Co się za chwilę stanie?
Kumasz już że chyba ktoś Cię oszukał a co najmniej poprowadził w złym kierunku myślenia
Jak jestem zmęczony to po prostu zwalniam. Zawsze jak prowadzę podczas nurkowania pilnuję tego, żeby cały zespół płynął tak jak najwolniejsza osoba. Przed zanurzeniem zawsze powtarzam między innymi, że jeśli z jakiegoś powodu(np. zmęczenia) ktoś będzie chciał przerwać nurkowanie to w każdej chwili możemy to zrobić i się powoli razem wynurzyć. Jeśli komuś użyczam powietrza pod wodą, to po pierwsze łapię go za szelkę i podaję mu w odpowiedni sposób automat/wkładam mu do ust jeśli trzeba i robię wszystko, żeby ten drugi nurek się uspokoił żadnych zbędnych ruchów, zatrzymujemy się w miejscu, możemy nawet przyklęknąć na dnie jeśli trzeba. Jak już się uspokoi to dopiero wtedy rozwiązujemy przyczynę problemu/rozpoczynamy wynurzanie.
Cytat:
Czy możesz wskazać cytat z podręcznika mówiący o tym żeby zwiększać opory AO?
"Wypadki nurkowe" Tomasz Strugalski strona 40, komentarz do zdarzenia 12.
Cytat:
Czy możesz wskazać cytat z podręcznika w którym zaleca się zwiększenie oporów oddechowych w celu oszczędzania czynnika oddechowego?
Nic takiego nie napisałem, zwiększanie oporów nie powoduje oszczędności gazu.
Pisałem jedynie, żeby nie wyciągać automatu oddechowego z ust w przypadku zalodzenia, wykorzystać częściowo uciekający gaz, zamiast cały marnować i dodatkowo jeszcze korzystać z octopusa.
"Wypadki nurkowe" strona 25, ostatni akapit, oraz strona 34, komentarz - drugi akapit.
Jak i również: "Ratownictwo nurkowe" Marcin Dąbrowski, strona 30
Cytat:
Poczytaj może jak giną nurkowie mając automaty w paszczy i prawie pełne butle i co tyło tego powodem.
Zadyszka, albo oszczędzanie powietrza na siłę.
Cytat:
Zatem możesz te wypowiedzi traktować jako wykładnię instruktorską całkiem żywych instruktorów
Każda rada czy opinia równie cenna. md1974 - 18-01-2012, 14:45 Włodek, dziękuję za, jak zwykle, bardzo rzeczowe wytłumaczenie.
O zmniejszeniu zużycia gazu przez zwiększenie oporów pisałem ja, podając ten przykład jako jedną z panoszących się legend.
Lightjedi, książka na którą się powołujesz w wielu kwestiach jest, jakby to powiedzieć ... kontrowersyjna. Kilku znanych mi ludzi mających na pewno nie mniejsze pojęcie o nurkowaniu niż Pan Strugalski, mocno kwestionuje analizy zawarte w tej książce (nie wszystkie ale sporą ich część).lozerka - 18-01-2012, 14:49
Włodek K napisał/a:
lightjedi napisał/a:
A mnie na kursie uczyli, że podczas wzbudzenia/zalodzenia automatu nie wyciągać go z ust(a jeśli jest poza ustami to włożyć go z powrotem jak najszybciej), bo to tylko zwiększy wydatek gazu wskutek braku jakiegokolwiek oporu.
A to ciekawe. A co niby zmniejsza wydatek AO gdy masz go w paszczy.
Może chodzi o to że część gazu uratujesz?
Zastanów się czy lepiej zamrozić sobie paszczę, zerwać maskę/wyginać karczycho, czy lepiej jednak wziąć działający AO i odsunąć od siebie gejzer gazu?
no, to ja wrócę jednak do tego. Bo mnie uczono na kursie tego samego- by oddychać ze wzbudzonego ao, a także uczono oddychać ze wzbudzonego ao, co więcej, choć głowy sobie za to uciąc nie dam, a materiały tymczasowo oddałam, ale wydaje mi się, ze taka procedura jest tez opisana w podręczniku PADI i pokazana na filmie ( choc tu..nie dam i paznokcia za to ostatnie )
Nie pamietam uzasadnienia kursowego, cos kojarzę z ksiązki, że chodziło o nadal sprawny zapas dla partnura ( ale to już moze być konfabulacja ), natomiast, jako, że miałam dwukrotnie przyjemność miec przygodę ze wzbudzonym ao - w obu na ok. 22 m, to sobie sprawe przemyślałam, czemu z tego i doszłam do wniosku, że:
raz - zuzywa się mniej gazu- przy oddychaniu z zapasu, jeden ao pompuje wszystko w wode, a ja dodatkowo pobieram powietrze z drugiego, a w przypadku oddychania ze wzbudzonego ao pobieram część z tego, co poszłoby w wodę i przy mniejszej ilości powietrza w butli, moim zdaniem, może miec to znaczenie,
dwa - jeśli ktos naprawdę się zestresuje, moze hipotetycznie wzbudzić drugi ao i tylko pogarsza sytuacje,
a trzy nadal zapas jest dla partnera, chociaz cięzko mi sobie wyobrazić, by mogło dojść do jakiejś awarii kolejnej, to wyobraźnia zwykle jednak jest uboga wobec tego, co zycie realne nam szykuje.
Oddychanie z takiego ao...
nie miałam takiej sytuacji zimą, przy temp wody 3 st, ale i w maju, na 22 m upału nie ma, na moje to było maks 6 st, przy temp ok. 13-15 ponad termokliną, następnym razem pewnie z 8 st na dole? Nie jest to szczególnie przyjemne, ale tez i nie była to jakaś trauma, maski nie zrywało, karku nie wygięło, dziąsła miałam całe, a zębów nie zamroziło
Podczas drugiego przypadku - mano kontrolowałam cały czas, pierwszy była to specyficzna sytuacja, miałam inne zadania .
edit. widzę, że lightyedi tez o tym, co pod raz jest, napisał w międzyczasie, gdy swojego posta pisałam z godzinę z doskoku, czyli nie tylko ja sobie wymyśliłam. Ale, że mam podobne przemyślenia ze Strugalskim, to już letki szok dla mnie Włodek K - 18-01-2012, 15:41
Cytat:
no, to ja wrócę jednak do tego. Bo mnie uczono na kursie tego samego- by oddychać ze wzbudzonego ao, a także uczono oddychać ze wzbudzonego ao, co więcej, choć głowy sobie za to uciąc nie dam, a materiały tymczasowo oddałam, ale wydaje mi się, ze taka procedura jest tez opisana w podręczniku PADI i pokazana na filmie ( choc tu..nie dam i paznokcia za to ostatnie )
Bo tak tam jest. I jest dobrze bo prosto bo prosto ma być na początku. Procedura zbyt skomplikowana może być spaprana.
Moje "A to ciekawe" dotyczyło dwóch fundamentalnych błędów i możliwości ich rozwiązania.
1. Iluzorycznego obniżenia wypływu gazu gdy buzujący gazem AO będzie w paszczy.
2. Wkładania sobie takiego gejzera do paszczy.
3. Istnienia trzeciej możliwości bardziej komfortowego rozwiązania problemu
Wstawiłem tam dwa znaki "?" mające uruchomić wyobraźnię jak to jest w realu.
Cytat:
raz
Tak
Cytat:
dwa
Nie, bo i tak gazu leci maksymalnie dużo. We współczesnych dobrych AO ilość gazu wypływającego determinuje przepustowość typowego zaworu (około 1250 l/min, czasem około 2 tyś)
lozerka napisał/a:
a trzy
I tak i nie.
A wszystko zależy od konfiguracji i ilości zaworów = ilości AO. Przy dwóch niezależnych AO możesz przejść na swój zapas i spokojnie komfortowo z widzianym partnerem, bez prób zerwania maski, wynurzyć się na powierzchnię tyle czasu oddychać ile się da a potem spokojnie przejść na źródło parterskie.
Gdy masz pojedynczy I st i dwa II st (zasadniczy i octo) to z dużą dozą prawdopodobieństwa graniczącego z pewnością wzięcie oddechu z zapasu doprowadzi do jego wzbudzenia.
Zatem w tej sytuacji partner bez gejzerowy zostaje bez partnerskiego gazu. Zresztą w obu przypadkach konfiguracyjnych. Raz z racji wykorzystania dobrych puszek, dwa z racji szybkiego kurczenia się ilości gazu w butli u zalodzonego.
lozerka napisał/a:
ale tez i nie była to jakaś trauma, maski nie zrywało, karku nie wygięło, dziąsła miałam całe, a zębów nie zamroziło
Bo nie jest to trauma choć zapewne zaskakuje nieco.
Maskę może zerwać jak SAMA nie odsuniesz głowy karczychem w bok, dziąsła zęby Ci zamrozi to tylko kwestia czasu i mniej poprawnej techniki oddychania wg FreFlow tzn gdy puścisz cały gaz na zęby zamiast tylko część, oddychając tylko z tzw. bąbla. (jeden szczęko-trzymacz wyjmujesz)
[ Dodano: 18-01-2012, 16:11 ]
lightjedi napisał/a:
"Wypadki nurkowe" Tomasz Strugalski strona 40, komentarz do zdarzenia 12.
To nie są podręczniki nurkowania a wykładnia jakichś instruktorów. Ale wieczorem przypomnę sobie oba przykłady na które się powołujesz.
lightjedi napisał/a:
Oczywiście, że nie wentyluje się poprawnie. Nigdzie tak nie napisałem.
Owszem nie napisałeś ale zalecenia które wyraziłeś wprost do tego prowadzą.
lightjedi napisał/a:
to po pierwsze łapię go za szelkę i podaję mu w odpowiedni sposób automat/wkładam mu do ust
To on jest nieprzytomny, nie kumaty że wkładasz mu do ust? Sam nie umie tego zrobić?
Może zamiast partnerskiej pomocy od razy zaczniesz go ratować A gdy tak będziesz mu wkładał i zbyt wcześnie wtryśniesz mu wodę do gardła to jak myślisz co będzie?
lightjedi napisał/a:
Jak jestem zmęczony to po prostu zwalniam.
Widzę że nie zrozumiałeś tego o czym napisałem. Podałem Ci przykład zwiększania oporów oddechowych czyli tłumienie podaży gdy rosną potrzeby czyli rośnie popyt na usuwanie CO2. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem, przemyśl to. Jak chcesz oczywiście.
Napisałeś:
lightjedi napisał/a:
Chodzi o to, żeby siła sprężyny dociskającej grzybek była jak największa i jednocześnie, żeby efekt venturiego był jak najmniejszy. Mówiąc łopatologicznie ustawiam tak, żeby "opór automatu" był jak największy.
lightjedi napisał/a:
chodzi o ewentualne zalodzenie z powodu zbyt intensywnego oddychania.
Jeszcze raz i ostatni.
Zwiększenie oporów oddechowych np przez powiększenie oporów oddechowych AO w nurkowaniu, w związku ze zjawiskami o których już napisałem, prowadzić może do GROŹNEJ retencji CO2. Zawsze prowadzi do tego gdy pojawia się zadyszka. Zalodzenie AO w nurkowaniach rekereacyjnych to pikuś w stosunku do utraty przytomności generowanej przez hipercapnię.hubert68 - 18-01-2012, 17:10 Nie przebrnąłem przez wszystkie posty ale powiem jedno: Lightjedi, jeśli Twój instruktor uczy, że w awaryjnej sytuacji, także w przypadku spanikowanego nurka, należy oddychać z automatu z większymi poprami, to zmień instruktora, bo ten Twój uczy Cię jak się zabić.
IMHO Mam zawsze dwa pierwsze stopnie, więc jeżeli mam jakąkolwiek awarię automatów, zakręcam zawór i oddycham ze sprawnego. A partnera proszę o sprawdzenie i ewentualne usunięcie awarii. Jeżeli awaria nie jest całkowicie usunięta, nie używam tego automatu. Jeżeli zakręcenie zaworu nie zatrzymuje utraty gazu, zakręcam separator i gaz po stronie awarii uważam za stracony. Jeżeli nastąpi awaria najpierw jednego, potem drugiego automatu proszę o gaz partnera. Każda nieusuwalna awaria jest zawsze BEZWZGLĘDNYM SYGNAŁEM DO ROZPOCZĘCIA PROCEDURY ZAKOŃCZENIA NURKOWANIA. A nigdy nie powinna powstać sytuacja, że dwaj partnerzy nie są w stanie bezpiecznie, zgodnie z planem wynurzenia dokończyć nurkowanie na gazie jednego z partnerów.jacekplacek - 18-01-2012, 17:32
lightjedi napisał/a:
Owszem masz rację, ale przecież łatwiej uzyskać szybkie płytkie oddechy na mniejszych oporach automatu. Zresztą jak duże by te opory nie były i tak można za szybko oddychać, uspokojenie nurka to moje zadanie, a nie mojego automatu.
Równie sensowne byłoby uspokajanie oddechu po biegu, każąc delikwentowi oddychać przez słomkę - oczywista bzdura, prawda? Ale pod wodą już tej samej oczywistości nie dostrzegasz, bo ktoś Ci wpoił bzdury i dał poczucie przynależności do elity: nie tędy droga, kolego.
lightjedi napisał/a:
"Wypadki nurkowe" Tomasz Strugalski strona ...
Ta książka NIE jest podręcznikiem, nie ma autoryzacji ŻADNEJ! federacji nurkowej. O ile wiem ani jedna książka Strugalskiego nie ma statusu podręcznika a użyte w tytule słowo "podręcznik" jest częścią tytułu a nie statusem książki. Mam dwie książki tego Pana: "Wypadki nurkowe" i "Nitrox i wstep do innych mieszanin". O ile gdyby z pierwszej wyciac komentarze i bylaby strawna, o tyle druga calkowicie nie nadaje się do użytku.
Polecam przeczytać i przemyśleć:
- http://nurkowanie.nekton.com.pl/WypadkiTS.php
- http://nurkowanie.nekton.com.pl/NitroxTS.php
i radzę porzucić przesądy i wiarę a chłodno się zastanowić.
lightjedi napisał/a:
Zawsze jak prowadzę podczas nurkowania pilnuję tego, żeby cały zespół płynął tak jak najwolniejsza osoba.
A co tu jest do pilnowania? Najsłabszy prowadzi a całe nurkowanie jest zorientowane na najsłabsze ogniwo: i tyle filozofii. Najsłabsza latarka = z przodu, największe zużycie powietrza = daje sygnał do wynurzenia, OOG = z przodu itd. To podstawy z OWD.
lightjedi napisał/a:
Jeśli komuś użyczam powietrza pod wodą, to po pierwsze łapię go za szelkę i podaję mu w odpowiedni sposób automat/wkładam mu do ust jeśli trzeba i robię wszystko, żeby ten drugi nurek się uspokoił żadnych zbędnych ruchów, zatrzymujemy się w miejscu, możemy nawet przyklęknąć na dnie jeśli trzeba. Jak już się uspokoi to dopiero wtedy rozwiązujemy przyczynę problemu/rozpoczynamy wynurzanie.
Co zrobisz, jak problem ma nurek P1/OWD, jesteście w toni na 18m a dno na 50m? Ciężko będzie przyklęknąć.
Włożenie automatu do ust - przeważnie taki automat jest zalany wodą a poszkodowany na wydechu: taką procedurą blokujesz mu dostęp do bypassu, możliwość usunięcia wody a co za tym idzie - możliwość natychmiastowego wzięcia oddechu. Czyli komplikujesz juz i tak nie prosta sytuację.
Złapanie za szelke - oczywiście uspokaja, tyle, że wymaga przyjęcia pionowej pozycji co grozi utratą pływalności. Dodatkowo powoduje całkowite zbliżenie się nurków, co utrudnia ocenę sytuacji, utrudnia obsługę sprzętu u obojga i w znacznym stopniu ułatwia pojawienie się kolejnych problemów typu zrzucenie maski, zahaczenie o kolegę itp.
Jest wiele metod na zaradzenie trudnym sytuacjom, ale klękanie na dnie jest najgłupszym pomysłem o jakim słyszałem: nie uczy nic i jest mało przydatne w realnym zagrożeniu.
Natomiast bardzo przydatne jest opanowanie pływalności i efektywnych procedur. Umiejętność zawiśnięcia w dowolnym momencie nurkowania jest podstawą do nauki kolejnych czynności: stylów pływania, prawidłowej komunikacji, pracy zespołowej, wykonywania procedur( w tym ratowniczych). Niestety, nie spotkałem się, aby absolwent "fabryki nurków" miał te podstawy opanowane w minimalnym przynajmniej stopniu. Aż przykro patrzeć, kiedy tacy nurkowie mają pokazać partnerskie nurkowanie a zespół sypie się w pierwszej minucie podczas banalnej kontroli sprzętu na 5m... md1974 - 18-01-2012, 17:37 No i znów problem polega na rozmowie niby o tym samym a tak naprawdę o różnych rzeczach.
Lozerka, to co piszesz jest prawdą na kursach podstawowych. Trochę dalej komplikuje się procedury postępowania zakładając, że nurek powinien sobie z nimi dać radę. Sens tych komplikacji jest taki, że ma ona na celu usunięcie awarii na tyle aby możliwe było poprawne wynurzenie (co słusznie napisał Hubert). Przy czym inaczej wygląda poprawne wynurzenie przy nurkowaniu NDL - i wtedy możemy wynurzać się na bąblującym AO, a inaczej jak mamy jakikolwiek strop.lightjedi - 18-01-2012, 17:40
Cytat:
lightjedi napisał/a:
to po pierwsze łapię go za szelkę i podaję mu w odpowiedni sposób automat/wkładam mu do ust
To on jest nieprzytomny, nie kumaty że wkładasz mu do ust? Sam nie umie tego zrobić
Może się przecież zdarzyć taka sytuacja(jakbym napisał, że tylko podaję, to byś mógł napisać, że to nie zawsze wystarcza bo może być w takim stresie, że i tak nie zrozumie co mu podaję) cytuj całość wypowiedzi:
Cytat:
to po pierwsze łapię go za szelkę i podaję mu w odpowiedni sposób automat/wkładam mu do ust jeśli trzeba
Na siłę nie będę niczego za kogoś robił, ale jeśli widzę, że w czymś sobie nie radzi i zaczyna panikować to mu przecież muszę pomóc.
Cytat:
Podałem Ci przykład zwiększania oporów oddechowych czyli tłumienie podaży gdy rosną potrzeby czyli rośnie popyt na usuwanie CO2. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem, przemyśl to. Jak chcesz oczywiście.
Rozumiem, ale ważna jest również przyczyna zwiększonego popytu na powietrze. Ok, opory oddechowe automatu mają w tym swój udział, ale główną przyczyną jest praca mięśni związanych z samym poruszaniem się. Mówiąc wprost jeśli zaczynam odczuwać zmęczenie to nie włączam wspomagania automatu, tylko płynę wolniej, cały czas kontrolując oddech, żeby był odpowiednio głęboki i spokojny.(oczywiście beż żadnego wstrzymywania, oszczędzania, brania co drugiego wdechu i tym podobnych głupot)
Cytat:
GROŹNEJ retencji CO2.
Ok, zgłębię ten temat, poczytam na spokojnie, przemyślę.
Cytat:
Lightjedi, książka na którą się powołujesz w wielu kwestiach jest, jakby to powiedzieć ... kontrowersyjna. Kilku znanych mi ludzi mających na pewno nie mniejsze pojęcie o nurkowaniu niż Pan Strugalski, mocno kwestionuje analizy zawarte w tej książce (nie wszystkie ale sporą ich część).
Tak samo pewnie Pan Strugalski mocno kwestionuje zdanie niektórych. No, cudów nie ma, ile instruktorów tyle opinii, jednym głosem nigdy mówić nie będą. Ale wszyscy mają do tego uprawnienia i szkolą płetwonurków, no i skąd taki AOWD czy P2 ma wiedzieć kto ma rację? Każdy po trochu.
Cytat:
Co zrobisz, jak problem ma nurek P1/OWD, jesteście w toni na 18m a dno na 50m? Ciężko będzie przyklęknąć.
To go trzymam, żeby mi nie spadł. Klękanie to ostateczna ostateczność i o ile jest to wykonalne. Unikam jak ognia.
Cytat:
Włożenie automatu do ust - przeważnie taki automat jest zalany wodą a poszkodowany na wydechu: taką procedurą blokujesz mu dostęp do bypassu, możliwość usunięcia wody a co za tym idzie - możliwość natychmiastowego wzięcia oddechu. Czyli komplikujesz juz i tak nie prosta sytuację.
O nie, tu się nie zgodzę, co za problem złapać automat tak, żeby nie blokować bypassu? Podstawa z P1.
Cytat:
Polecam przeczytać i przemyśleć:
Dzięki, na pewno przeczytam.jacekplacek - 18-01-2012, 17:51
lightjedi napisał/a:
Rozumiem, ale ważna jest również przyczyna zwiększonego popytu na powietrze. Ok, opory oddechowe automatu mają w tym swój udział, ale główną przyczyną jest praca mięśni związanych z samym poruszaniem się. Mówiąc wprost jeśli zaczynam odczuwać zmęczenie to nie włączam wspomagania automatu, tylko płynę wolniej, cały czas kontrolując oddech, żeby był odpowiednio głęboki i spokojny.(oczywiście beż żadnego wstrzymywania, oszczędzania, brania co drugiego wdechu i tym podobnych głupot)
To weź i na najbliższym nurkowaniu podkręć automat na minimalne opory. Stawiam wódkę przeciw wodzie, że spadnie Ci zużycie i to w sposób widoczny.
lightjedi napisał/a:
No, cudów nie ma, ile instruktorów tyle opinii, jednym głosem nigdy mówić nie będą. Ale wszyscy mają do tego uprawnienia i szkolą płetwonurków
Nie prawda. Są pewne trendy w nurkowaniu a solidne szkolenie jest i czaso i pracochłonne dla obu stron zabawy. Odbiegają od tego wyłącznie idący na łatwiznę.
lightjedi napisał/a:
no i skąd taki AOWD czy P2 ma wiedzieć kto ma rację?
Dużo nurkować z róznymi ludźmi. Najgorsze jest zapętlenie się w wąskim(często zindoktrynowanym) środowisku. Jest wiele sztuczek uzasadniających takie zawężanie, dających poczucie bezpieczeństwa i komfortu. I czesto faktycznie sa to metody pozwalające na uniknięcie pewnych kłopotów. Niestety, idąc dalej, rozwijając się, prędzej czy później taki nurek trafia na ścianę własnych ograniczeń. I lepiej dla niego jest, by stało się to jak najwcześniej.Nuroslaw - 18-01-2012, 17:59
lightjedi napisał/a:
Mówiąc wprost jeśli zaczynam odczuwać zmęczenie to nie włączam wspomagania automatu, tylko płynę wolniej, cały czas kontrolując oddech, żeby był odpowiednio głęboki i spokojny.(oczywiście beż żadnego wstrzymywania, oszczędzania, brania co drugiego wdechu i tym podobnych głupot).
Czasem jest odwrotnie: między innymi strach, panika przychodzą niespodziewanie. Gwałtowny, szybki oddech też. CO wtedy zrobisz ?
A o retencji CO2 poczytaj sobie. Bardzo wazny problem.lightjedi - 18-01-2012, 18:14
Cytat:
Najgorsze jest zapętlenie się w wąskim(często zindoktrynowanym) środowisku.
Dlatego też zarejestrowałem się na tym forum, bo chciałem poznać jak najwięcej opinii, choćby o najprostszych sprawach. Nie zawiodłem się.
Cytat:
Czasem jest odwrotnie: między innymi strach, panika przychodzą niespodziewanie. Gwałtowny, szybki oddech też. CO wtedy zrobisz ?
Ale w sensie, że ja zaczynam panikować i szybko oddychać, czy mój partner?Wieśkonur - 18-01-2012, 18:28
lightjedi napisał/a:
Ale w sensie, że ja zaczynam panikować i szybko oddychać, czy mój partner
wydaje mi się, że to znaczy, że bez wysiłku może zwiększyć Ci się prędkość oddechu, wzrośnie ilość CO i zaprzestanie machania płetwami nic nie da bo to nie od machania płetwami, a pozostaje opór oddechowy.
lightjedi napisał/a:
Dlatego też zarejestrowałem się na tym forum, bo chciałem poznać jak najwięcej opinii, choćby o najprostszych sprawach. Nie zawiodłem się.
A dopełnisz tego jak dołączysz do nas 18-22.04.2012r. w Łagowie. Będzie Włodek, Jacek i wielu innych znakomitych nurasów.rafik-1 - 18-01-2012, 18:42
OLO Wawa napisał/a:
No dobra tak jak obiecałem filmik wycinek z samego zalodzenia
OLO Wawa oglądam ten filmik 2gi raz . Wspominałeś, że partner na początku nie widział co się dzieje-wracam do filmu;
nie wiem czy mi się tylko wydaje(jeśli się myle poprawcie mnie), ale nie sygnalizowałeś latarką energicznymi ruchami na boki partnerowi mam problem-tylko na niego po pewnym czasie poświeciłeś .
Może to spowodowało jego pużniejszą reakcje?
Nie wiem czy dobrze to odbieram... lozerka - 18-01-2012, 18:45
Wieśkonur napisał/a:
....i wielu innych znakomitych nurasów.
i cheerleaderki w sukniach bez plec, z nartami na nogach i z szampanem pod pachą
md1974 napisał/a:
No i znów problem polega na rozmowie niby o tym samym a tak naprawdę o różnych rzeczach.
Lozerka, to co piszesz jest prawdą na kursach podstawowych. .
chyba faktycznie zabrakło doprecyzowania - pewnie z mojej strony . Wydało mi się oczywiste, ze mówię o singlu i pojedynczym zaworze, bo przy możliwości odcięcia dostępu gazu od wzbudzonego ao oddychanie z niego i tracenie gazu jest bez sensu- jako założona procedura .
Sie skupiłam na tych wskazywanych przez Włodka minusach oddychania ze wzbudzonego automatu i założyłam, że zaleca On z powodu tych minusów oddychanie z zapasu- przy odstawieniu głównego, by sobie bąblował w wodę ( i...mam wrażenie, ze nawet to padło, ale juz nie chce mi się szukać ) zatem prostuję- przy pisaniu mojego posta miałam na myśli wyłącznie najprostszą konfigurację Haw - 18-01-2012, 18:54
lightjedi napisał/a:
Ale nurkować to ja się uczę w wodzie i żadna wiedza z internetu bez poparcia żywego instruktora w realnym świecie moich zachowań nie zmieni.
skoro forma przekazu jest dla ciebie tak wazna, zrob tak jak pisal wieśkonur, mysle ze wlodek to co napisal bez oporow powtorzy twarza w twarz .
lightjedi napisał/a:
Tak samo pewnie Pan Strugalski mocno kwestionuje zdanie niektórych. No, cudów nie ma, ile instruktorów tyle opinii, jednym głosem nigdy mówić nie będą. Ale wszyscy mają do tego uprawnienia i szkolą płetwonurków, no i skąd taki AOWD czy P2 ma wiedzieć kto ma rację?
a to nie jest przypadkiem tak, ze jest strugalki vs reszta swiata? mozna znalezc kilka glosow krytyki, ale zeby byla symetria powinny byc tez glosy chwalace, tych nie znalazlem. osobiscie nic do czlowieka nie mam, ale argumenty krytykow do mnie przemawiaja, zwlaszcza ze czesc wnioskow wyciagnelem samemu w trakcie lektury jeszcze zanim trafilem na krytyke.rafik-1 - 18-01-2012, 19:10
OLO Wawa napisał/a:
Też tak miałes?
Przyznam szczerze, że mi od razu tak nie wystartował(jak pisałem zaczoł syczeć coraz mocniej)-ruszył z calą siłą10m płycej. Automat miałem lekko wysunięty i nie blokowałem mu przepływu-nie zaciskałłem na siłę paszczy pozwalałem na swobodny wypływ naddatku. lekko coś tam mi skurka zeszła , ale nie bolało tak mocno. w każdym razie odpękałem jeszcze przystanek icholernie się cieszyłem , że komp pozwolił mi zakonczyć nura.Włodek K - 18-01-2012, 19:39
Cytat:
Może to spowodowało jego pużniejszą reakcje?
To tak nie działa pod wodą że w sekundę jarzysz co się dzieje.
Czasem działasz, odruchowo z mięśnia, później zastanawiając się właściwie o co chodzi
Tak miałem kiedyś gdy partnurowi AO na samym dole ścianki zaczął podawać wodę (podwinął się zaworek wydechowy gdy chciał ściankę szybko oglądać
AO dostał pod paszczę w sekundę potem chwila na spokojny start do góry i dopiero parę m wyżej zakumałem co się stało. Mano ok, AO nie bąbluje ? Wziąłem w rękę jego super wynalazek wsadziłem do paszczy i woda. Co jest? Za chwilę wpadłem na pomysł że to zaworek wydechowy, pomachałem z przyciśniętym wajpasem tak aby był przepływ w wąsach Próba AO działa więc niech pcha go sobie do paszczy i dalej zwiedzaliśmy ściankę.
Ten czas reakcji partnera na problem może być nawet dość długi i faktyczny problem zwykle nas zaskakuje.Wieśkonur - 18-01-2012, 20:03
lozerka napisał/a:
i cheerleaderki w sukniach bez plec, z nartami na nogach i z szampanem pod pachą
No przecież napisałem ze inne znakomitych nurasów. rafik-1 - 18-01-2012, 20:35
jacekplacek napisał/a:
fabryki nurków
Rozumiem, że tyczy się nurków PADI????hubert68 - 18-01-2012, 20:48 Lightjedi masz tu opinie kilku instruktorów. Niektórzy, jak Włodek, od lat cieszą się ogromnym autorytetem. Inni, jak Jacek czy ja są młodsi stażem, co nie zmienia faktu, że jesteśmy nurkami technicznymi wykonującymi nurkowania, w których ucieczka na powierzchnię jest może rozwiązaniem, z tym, że ostatecznym - może prowadzić na cmentarz. Zobacz, że każdy z nas mniej lub bardziej kategorycznie wypowiada się o niedorzeczności Twojej a właściwie Twojego instruktora propozycji. Przemyśl to. To nie jest mój problem, to Ty możesz sobie zrobić krzywdę. Nie tak dawno jeden z Kolegów napisał na FN o planowanym nurkowaniu. Mniej więcej ta sama grupa osób próbowała Mu zaplanowane nurkowanie odradzić. On też był z instruktorem, bez wątpienia takim, do którego miał zaufanie. Zanurkował. I wylądował w komorze...jacekplacek - 18-01-2012, 20:52
rafik-1 napisał/a:
Rozumiem, że tyczy się nurków PADI????
Nie: tyczy sie fabryk nurków dowolnej federacji. Ośrodki szkolące najwięcej nurków w Polsce(jako jeden ośrodek) i specjalizujące się w masówce to akurat nie PADI.rafik-1 - 18-01-2012, 21:09
jacekplacek napisał/a:
Nie: tyczy sie fabryk nurków dowolnej federacji. Ośrodki szkolące najwięcej nurków w Polsce(jako jeden ośrodek) i specjalizujące się w masówce to akurat nie PADI.
uuffffff spoko.lightjedi - 18-01-2012, 21:37
Cytat:
Lightjedi masz tu opinie kilku instruktorów.(...) Zobacz, że każdy z nas mniej lub bardziej kategorycznie wypowiada się o niedorzeczności Twojej a właściwie Twojego instruktora propozycji. Przemyśl to.
No... przemyśleń to teraz mam sporo. Dobrze, że trafiłem na to forum, zostanę na dłużej.Włodek K - 18-01-2012, 22:58
lightjedi napisał/a:
eśli zaczynam odczuwać zmęczenie to nie włączam wspomagania automatu,
Włącz a zobaczysz że będzie łatwiej. Niech Ci koledzy powiedzą czym objawia się zmęczenie u nurka. Bo u mnie zwiększa się wentylacja. Ale może ja jestem dziwny lub inny od innych.
lightjedi napisał/a:
ale główną przyczyną jest praca mięśni związanych z samym poruszaniem się
I tak i nie. To że wysiłek zwiększa zapotrzebowanie na wentylację to całkiem normalna sprawa. W środowisku atmosfery ziemskiej człowiek jest w stanie wielokrotnie zwiększyć wentylację - nawet 10cio krotnie od spoczynkowej.
Jest jeszcze stres który wielokrotnie podnosi wentylację bez zwiększenia pracy mięśni napędowych. Stres może wystąpić nagle nawet z prozaicznego powodu. Mamy stres fizyczny i psychiczny i nie chce mi się dalej rozwijać tego tematu. Te stresory w sferze oddziaływania na naszą fizjologię przygotowującą się do walki działają podobnie.
Przeczytałem zdarzenie 12
Proponuję Ci zastanowić się z jakiego powodu nurek miał "bardzo częste wdechy" przy wolnym spokojnym pływaniu?. Ja widzę tu kilka możliwości. W żadnej z nich większe opory oddechowe nie pomogą a wręcz będzie tylko gorzej. Jacek Placek podał przykład ze słomką ja z zatykaniem sobie ust ręką podczas biegu. Propozycja zakręcenia wspomagania lub odciążenia przy zalodzeniu. Lekko traktując jest bez sensu i udowadnia że analitycy nie mają pojęcia o fizjologii oddychania w tym nie mają pojęcia o tym jaki mechanizm uruchamia łaknienie oddechu i o tym co jest kluczowe w wymianie gazowej dla nurkowań na 39 m.
Usiłują zakręcać nurkom wspomaganie i odciążenie AO zamiast zadbać o:
- suche powietrze,
- poprawną technikę nurkowania,
- spokój czyli komfort emocjonalny nurka aby nie był zestresowany,
- zapewnić minimalne opory oddechu aby dobrze usuwać CO2,
- nauczyć poprawnej techniki oddychania w hiperbarii.
Za to jest fajna prosta recepta nie działająca nie przyczynę problemu.
Ograniczyć podaż i tak już ograniczoną na 40 m przez 5 razy większą gęstość czynnika oddechowego w mojej ocenie jest błędem.
Teraz druga publikacja na którą się powołałeś.
lightjedi napisał/a:
Nic takiego nie napisałem, zwiększanie oporów nie powoduje oszczędności gazu.
Pisałem jedynie, żeby nie wyciągać automatu oddechowego z ust w przypadku zalodzenia, wykorzystać częściowo uciekający gaz, zamiast cały marnować i dodatkowo jeszcze korzystać z octopusa.
"Wypadki nurkowe" strona 25, ostatni akapit, oraz strona 34, komentarz - drugi akapit.
Jak i również: "Ratownictwo nurkowe" Marcin Dąbrowski, strona 30
Proszę bardzo zapoznałem się i z tą stroną ratownictwa autora MD .
1 ureguluj AO
2 spróbuj zatrzymać wypływ
3 powiadom partnera
Kluczowe dla zrozumienia o czym pisze MD na stronie 30 jest strona 29, ósma linijka od dołu od słów "To jest właśnie moment......"
Proszę przeczytaj ponownie i się zastanów po co tak akurat w tej konkretnej sytuacji należy postąpić I czy jest sens zwiększać opory gdy są one zwiększone od początku np przez Ciebie bo tak lubisz jak napisałeś.
Czy jednak w domyśle nurkujemy z małymi oporami a jak potrzeba to możemy ograniczyć przepływ w fazie gdy nie ma pewności co się dzieje.
Musisz też pamiętać że dość często zdarza się w AO o dwóch regulacjach tak lekkie ustawienie AO które powoduje wzbudzanie się samoczynne a nawet stały niewielki wyciek gazu gdy wszystko mamy ustawione na minimalne opory otwarcia i poboru powietrza.
I jeszcze Nawet w tym cytacie piszesz o marnowaniu powietrza. Nie marnowanie to też oszczędność llopezor - 19-01-2012, 08:54
lightjedi napisał/a:
No, cudów nie ma, ile instruktorów tyle opinii, jednym głosem nigdy mówić nie będą. Ale wszyscy mają do tego uprawnienia i szkolą płetwonurków, no i skąd taki AOWD czy P2 ma wiedzieć kto ma rację? Każdy po trochu.
Czytam całą dyskusję z zaciekawieniem i poczułem się wywołany do tablicy
Skąd P2 ma wiedzieć kto ma racje? bo przeszedł 2 kursy, ma pewne zaplecze wykonanych nurkowań i na podstawie wyniesionej wiedzy z kursu powinien to wiedzieć. Nurek P2 to osoba, która może na bazie choćby porównania z własnych nurkowań to wiedzieć. Jacekplacek podpowiedział Ci co trzeba zrobić. Idź na nura i sprawdź . Zrób sobie notatki z nurkowań, w których dodaj parametr regulacji oporów. Ja też stawiam flache gdy wyjdzie mniejsze zużycie przy wyregulowaniu na większe opory.
Pytanie tylko dlaczego jakiś instruktor miałby dawać taką sugestię? Niczego nie chcę insynuować Twojemu instruktorowi tylko sobie gdybam...
"wyimaginowany instruktor":
"Zabieram pod wodę dzisiaj na kursie 5szt noobków i będą ćwiczyć oog więc po kilka razy wyplują automat. Lepiej im skręcić te automaty bo przynajmniej mniejsza szansa, że się wzbudzą - trzeba tylko jakąś ideologię do tego dorobić co by sami nie przestawili jak wyjmą go z paszczy żeby go pooglądać pod wodą bo na powierzchni nie powiedziałem im co służy do czego. Będzie tak jak 5 kursów temu gdzie miałem ich pod wodą 10szt i nie wiedziałem kogo najpierw łapać " Włodek K - 19-01-2012, 10:08
llopezor napisał/a:
Pytanie tylko dlaczego jakiś instruktor miałby dawać taką sugestię? Niczego nie chcę insynuować Twojemu instruktorowi tylko sobie gdybam...
"wyimaginowany instruktor":
A wiesz że ta przyczyna w ogóle nie przyszła mi do głowy. Możesz mieć rację
Tylko że to jest poważny błąd metodyczny bo nie daje szans na nauczenie poprawne tego co od czego zależy arkac123 - 19-01-2012, 10:11
llopezor napisał/a:
Pytanie tylko dlaczego jakiś instruktor miałby dawać taką sugestię? Niczego nie chcę insynuować Twojemu instruktorowi tylko sobie gdybam...
"wyimaginowany instruktor":
"Zabieram pod wodę dzisiaj na kursie 5szt noobków i będą ćwiczyć oog więc po kilka razy wyplują automat. Lepiej im skręcić te automaty bo przynajmniej mniejsza szansa, że się wzbudzą - trzeba tylko jakąś ideologię do tego dorobić co by sami nie przestawili jak wyjmą go z paszczy żeby go pooglądać pod wodą bo na powierzchni nie powiedziałem im co służy do czego. Będzie tak jak 5 kursów temu gdzie miałem ich pod wodą 10szt i nie wiedziałem kogo najpierw łapać "
Czytam całą dyskusję pt skręcać/nie skręcać i........ na czym Wy nurkujecie? Wg mnie automat powinien być jak najprostszy, i bez możliwości samodzielnego skręcania...... Ja nie mam żadnych pokręteł przy automatach, więc przynajmniej jeden problem mam z głowy. Sprzęt kupuję pod swoje potrzeby - im mniej pokręteł, tym dla mnie lepiej, bo jest mniejsze prawdopodobieństwo pomyłki .
Poza tym.... Arkowi zalodził się kiedyś automat (zostawiliśmy AO w samochodzie na mrozie) - w ciągu może 1-2 minut bezstresowego SPRAWDZANIA z zakręcaniem i odkręcaniem poszło mu 20-30 atm...... Czy w przypadku faktycznego zamarznięcia automatu pod wodą jest czas na zabawę pokrętłami przy poj. butli? Śmiem wątpić.hennessy - 19-01-2012, 10:24
arkac123 napisał/a:
[...ciach...]
Czytam całą dyskusję pt skręcać/nie skręcać i........ na czym Wy nurkujecie? Wg mnie automat powinien być jak najprostszy, i bez możliwości samodzielnego skręcania...... Ja nie mam żadnych pokręteł przy automatach, więc przynajmniej jeden problem mam z głowy. Sprzęt kupuję pod swoje potrzeby - im mniej pokręteł, tym dla mnie lepiej, bo jest mniejsze prawdopodobieństwo pomyłki .
Poza tym.... Arkowi zalodził się kiedyś automat (zostawiliśmy AO w samochodzie na mrozie) - w ciągu może 1-2 minut bezstresowego SPRAWDZANIA z zakręcaniem i odkręcaniem poszło mu 20-30 atm...... Czy w przypadku faktycznego zamarznięcia automatu pod wodą jest czas na zabawę pokrętłami przy poj. butli? Śmiem wątpić.
Kupcie sobie wreszcie dobre automaty Maresa np. abbyssy 22 lub 42 i przestaniecie mieć problemy z bąblowaniem, zacinaniem się, podwiniętymi membranami i innym tałatajstwem...
Nurkujemy w zimnej słonej i słodkiej wodzie latem i zimą na mrozie. Sprawdzamy działanie na powietrzu i puk, puk, puk (odpukuję) wszystko działa w całej drużynie.
Nuroslaw - 19-01-2012, 10:31
arkac123 napisał/a:
Czytam całą dyskusję pt skręcać/nie skręcać i........ na czym Wy nurkujecie? Wg mnie automat powinien być jak najprostszy, i bez możliwości samodzielnego skręcania......
jedynie słuszny Apeks , czym się rózni XTX40 od XTX50? A XTX200 ?
Automat. prosty, ale zależnie od potrzeb możesz szybko dostosować do warunków.
Po co masz się męczyć na skręconym/ Zwiększać wysiłek oddechowy na głebokości, kiedy każdy szanujący się producent chwali się najniższymi możliwymi oporami?
A jak idziesz pływać w prądzie, albo super zimnych wodach - dokręcasz by był mniej czuły w pierwszym przypadku a w drugim domykał się mimo pierwszych gwiazdek lodu na grzybku II st.
Venturi wspomaga oddech - lekkie zaciągnięcie i powietrze samo leci do płuc, nie trzeba ciągnąć, ale przy płytkim szybkim oddechu, pozostanie cały czas otwarty, jak wciśnięty bypass.
Ponurkuj na starych automatach, gdzie powietrze trzeba było ssać do samego końca, to przeprosisz nowe konstrukcje. Nawet te najprostsze.
Nie można jednak ukryć, że jak się bierze urządzenie z większą ilością funkcji - to nie zawsze lepiej, bo trzeba jeszcze umieć je obslużyć i wiedzieć kiedy co.
Dla początkujących najprostsze - nie pogrzebie nic nieświadomie.lozerka - 19-01-2012, 10:38
arkac123 napisał/a:
(...) bez możliwości samodzielnego skręcania...... Ja nie mam żadnych pokręteł przy automatach, więc przynajmniej jeden problem mam z głowy.(...) SPRAWDZANIA z zakręcaniem i odkręcaniem poszło mu 20-30 atm...... Czy w przypadku faktycznego zamarznięcia automatu pod wodą jest czas na zabawę pokrętłami przy poj. butli? Śmiem wątpić.
jeśli się nie pogubiłam z tym, co aktualnie skręcamy i odkręcamy
to w oporach oddechowych tu chodzi o malutką wajchę, tudzież pstryczek, który przesuwamy o jakieś 2-3 cm z "+" na "-" i odwrotnie
więc z całą pewnością nie jest to ani skomplikowane, ani nie zajmuje czasu i nie traci się na to gazu Włodek K - 19-01-2012, 10:40
Cytat:
Czytam całą dyskusję pt skręcać/nie skręcać i........ na czym Wy nurkujecie? Wg mnie automat powinien być jak najprostszy, i bez możliwości samodzielnego skręcania...... Ja nie mam żadnych pokręteł przy automatach, więc przynajmniej jeden problem mam z głowy. Sprzęt kupuję pod swoje potrzeby - im mniej pokręteł, tym dla mnie lepiej, bo jest mniejsze prawdopodobieństwo pomyłki .
Poza tym.... Arkowi zalodził się kiedyś automat (zostawiliśmy AO w samochodzie na mrozie) - w ciągu może 1-2 minut bezstresowego SPRAWDZANIA z zakręcaniem i odkręcaniem poszło mu 20-30 atm...... Czy w przypadku faktycznego zamarznięcia automatu pod wodą jest czas na zabawę pokrętłami przy poj. butli? Śmiem wątpić.
Nie znam współczesnych AO bez wspomagania. Te najprostsze nie mają pokręteł a wspomaganie jest nie regulowane.
Jednak większość ma przynajmniej jeden parametr regulowalny zwykle właśnie jest to wspomaganie.
Nurkować powinno się przy jak najmniejszych oporach oddechowych. To taki aksjomat fizjologiczno-hiperbaryczny Czyli wspomaganie włączone i odciążenie włączone i wyregulowane tak abyś miała najlepszy komfort oddechowy.
Ponieważ nie masz tych pokręteł to warto abyś weszła do wody i spróbowała AO z takimi regulacjami wtedy z pewnością zauważysz różnicę.
Regulacje przydają się szczególnie wtedy gdy nurkujemy głęboko lub wykonujemy zwiększony wysiłek. Nurkowanie głębokie samo w sobie jest zwiększonym wysiłkiem oddechowym - gęstość powietrza. Minimalne opory oddechowe pozwalają się trochę zbliżyć z naszym oddechem podwodnym do oddechu fizjologicznego.
Dalszym wyjściem na przeciw perturbacjom oddechowym w hiperbarii jest konstrukcja I st zwiększająca nadciśnienie średnie wraz z głębokością. Jak na razie znam tylko jeden AO o takiej koncepcji poprawy utrudnionej wymiany gazowej gęstego czynnika oddechowego.
Jednak trzeba pamiętać że super lekko podający AO nie zawsze jest korzystny ze względu na możliwy prąd wody który może uruchomić AO. (konstrukcja otworów pokrywki membrany) Np pływanie ze skuterem zwykle znacznie szybsze niż nożne, może wymagać skręcenia tych parametrów. To samo dotyczy nurków wody np w morzu czy rzece. To samo dotyczy zapasowych AO nad którymi nie zawsze mamy pełnię kontroli.
Teraz sens zakręcania lub odkręcania pod wodą gdy się zalodzi.
W pojedynczej butli znam tylko jedno sensowne rozwiązanie pozwalające na w miarę swobodną procedurę autoratowniczą zakręcania jednego zaworu. Jest to zawór T
foto z divezone
Pozwala on na zastosowanie dwóch AO wraz z konfiguracją taką samą jaką stosujemy w Twinach. Zatem i procedury stosujemy takie jak w zestawach dwubutlowych. Niestety nie można separować gazu tylko łatwo odcina się zepsuty AO czym w kilkanaście sekund ratujesz pozostały gaz. Zakręcanie i odkręcanie pojedynczej flaszki z jacketem jest znacznie łatwiejsze niż to samo w Twinie.
Jeśli jesteś gotowa sprzętowo konfiguracyjnie i umiejętnościami to czas na zakręcenie jest niewielki i ma głębszy sens niż prucie do góry w tumanach bąbli gazu.
Nie znam współczesnych AO bez wspomagania. Te najprostsze nie mają pokręteł a wspomaganie jest nie regulowane.
Włodku, mam Posejdony Xstreamy. Sama w nich nic nie kręcę .
Główny mam wyregulowany na jak najmniejsze opory, octopus mam trochę przykręcony (żeby się niepotrzebnie nie wzbudzał). Oddaję do serwisu raz w roku, poza tym do nich nie zaglądam.llopezor - 19-01-2012, 11:24
arkac123 napisał/a:
Czytam całą dyskusję pt skręcać/nie skręcać i........ na czym Wy nurkujecie? Wg mnie automat powinien być jak najprostszy, i bez możliwości samodzielnego skręcania...... Ja nie mam żadnych pokręteł przy automatach, więc przynajmniej jeden problem mam z głowy. Sprzęt kupuję pod swoje potrzeby - im mniej pokręteł, tym dla mnie lepiej, bo jest mniejsze prawdopodobieństwo pomyłki .
.... Czy w przypadku faktycznego zamarznięcia automatu pod wodą jest czas na zabawę pokrętłami przy poj. butli? Śmiem wątpić.
Wszystko zależy od punktu siedzenia
Jeden automat a nie dwa - to znów jeden problem mniej, jedna butla a nie dwie to znów jeden problem mniej, butla jedno a nie dwu zaworowa to znów jeden mniej itd Najlepiej nie nurkować i nie mieć wcale problemów
Powyższe potraktuj jako żart. Nie masz automatu z pokrętłami i masz dobrze wyregulowany to jest ok. Jak wróci z serwisu i poczujesz różnicę w oporach to będziesz miała problem jak stracisz czas na ponownej wizycie do regulacji albo będziesz się męczyła do kolejnego serwisu
Jak sama zauważyłaś jednym pasuje to a innym tamto. Tobie odpowiada pucha bez wajch ale innym już nie.
Na powierzchni otwieramy paszczę - samo wleci i samo wyleci (no prawie)
Pod wodą siłujemy się z mechanizmami w tej puszce. Musimy się delikatnie posiłować bo inaczej ten wynalazek by nie działał. Ze znanych mi wynalazków tylko pełnotwarzowe machy z automatami symulują prawie wiernie oddychanie te znane nam z powierzchni. Puszki w naszych paszczach mają prosty mechanizm podawania nam tego czego brakuje pod wodą - powietrza i aby je dostać najpierw musimy się pomęczyć czy nam się to podoba czy nie i jeżeli mamy regulację sami decydujemy ile chcemy się napracować aby dostać to powietrze. Kiedy dynda sobie automat w wodzie wszystko jest zatkane a pilnuje tego sprężynka dociskająca grzybek. im mocniej jest dociśnięty tym mówimy że mocniej mamy skręcone podciśnienie wdechu. Za to trudniej o to żeby sam z siebie się to odetkało. Inny mechanizm to ciśnienie wdechu - druga faza wdechu. Reguluje to obrót dyszy. Albo wycelowana jest ona prosto w ustnik i leci wprost do naszej paszczy i czujemy jakby powietrze w nas wtłaczano albo skierowana jest tak że najpierw musi pokręcić się trochę w puszce zanim wyleci. Tą regulację można doceniać ale pamiętać należy że trudniej taki automat okiełznać kiedy wszystko się odetka.
Mam nadzieje, że nie palnąłem żadnej gafy opisując te dodatkowe wajchy i czemu one służą. W każdym razie nie są one po to aby gmerać nimi w czasie kiedy wszystko z jakiegoś powodu odetka i nie chce znów zatka.
Sorki również za techniczny język jakim się posłużyłem do zobrazowania tego jak ja to rozumiem.
arkac123 gratuluję dobrego zakupu albo dobrego serwisu. Ja pływam na 2x SL 21-100 i nie wymienię go za żadne skarby. Włodek K - 19-01-2012, 12:44
llopezor napisał/a:
Ze znanych mi wynalazków tylko pełnotwarzowe machy z automatami symulują prawie wiernie oddychanie te znane nam z powierzchni.
Bo są to układy nadciśnieniowe tzn w masce jest niewielkie nadciśnienie w stosunku do ciśnienia otoczenia. To wyjaśnienie dla Arkac123
[ Dodano: 19-01-2012, 12:52 ]
arkac123 napisał/a:
Włodku, mam Posejdony Xstreamy. Sama w nich nic nie kręcę .
No i dobrze bo prysznice nie lubią jak im się pcha nie fachowe łapki do bebechów
Dobry serwis załatwia to za Ciebie. Ale to noie znaczy ze nie ma tam jakichś sztuczek aby Ci się łatwiej oddychało.
Na kwiecień na Zajazd Szwadronu Nurasów "ZSN" spróbuję odnaleźć (jak ocalał w szpargałach) i uruchomić AO nie mający żadnych cudeniek i sztuczek poprawiających komfort oddechowy. Jak ne znajdę to wyłączę te cudeńka całkowicie niech powietrze leci w w puszcze gdzie zechce
Wtedy będzie jasno widać o co walka szła kiedyś na szkoleniach i teraz w dyskusjach lightjedi - 19-01-2012, 13:27
Cytat:
"wyimaginowany instruktor"
Na kursie P1 nigdy nie było więcej jak 2 kursantów w wodzie, na P2 przy głębokich byłem sam, przy płytkich jeszcze z jednym kursantem. Ale zawsze automat na max oporach w zimnej wodzie, ale już ok, przeczytałem mnóstwo opinii, na razie mam przerwę w nurkowaniu, ale obiecuję, że przy najbliższej okazji zrobię całe nurkowanie na mniejszych oporach, zobaczę zużycie itd.
Cytat:
Skąd P2 ma wiedzieć kto ma racje? bo przeszedł 2 kursy, ma pewne zaplecze wykonanych nurkowań i na podstawie wyniesionej wiedzy z kursu powinien to wiedzieć.
Napisałem to co wyniosłem z kursów parę postów wcześniej. I byłem absolutnie pewien swej wiedzy i postępowania. I parę dużo bardziej doświadczonych ode mnie osób to podważyło, więc zignorowanie tych wypowiedzi i twarde obstawanie przy swoim, bo przecież ja już mam plastik z dwiema gwiazdkami nie byłoby najmądrzejsze. Ja swoje wiem i umiem, ale nie twierdzę, że mam absolutną rację i nie zamierzam się zamykać na doświadczenia innych.lozerka - 19-01-2012, 13:49
lightjedi napisał/a:
I byłem absolutnie pewien swej wiedzy i postępowania. I parę dużo bardziej doświadczonych ode mnie osób to podważyło, więc zignorowanie tych wypowiedzi i twarde obstawanie przy swoim, bo przecież ja już mam plastik z dwiema gwiazdkami nie byłoby najmądrzejsze. Ja swoje wiem i umiem, ale nie twierdzę, że mam absolutną rację i nie zamierzam się zamykać na doświadczenia innych.
pofejsbukuję
lubię to !!! Wieśkonur - 19-01-2012, 13:53
lightjedi napisał/a:
Ja swoje wiem i umiem, ale nie twierdzę, że mam absolutną rację i nie zamierzam się zamykać na doświadczenia innych.
A gdzie dopisek? " I dlatego przyjadę do Łagowa na całe 4 dni!"llopezor - 19-01-2012, 13:58
Włodek K napisał/a:
A wiesz że ta przyczyna w ogóle nie przyszła mi do głowy. Możesz mieć rację
Tylko że to jest poważny błąd metodyczny bo nie daje szans na nauczenie poprawne tego co od czego zależy
Ogólnie jak patrzę wstecz to mało daje się szans na nauczenie tego co od czego zależy - mówię o programie nauczania a nie o indywidualnych osobach. Patrząc wstecz na jedno ze swoich pytań na egzaminie: otrzymałem przed oczy przekrój jakiegoś automatu i miałem tłumaczyć co jak działa (bynajmniej nie było to A, B lub C) Nie jest mi to potrzebne w nurkowaniu ale patrząc na swoje automaty wiem ki diabeł w nich tkwi że to tak a nie inaczej pracuje a przełączniki nie traktuję na zasadzie "coś" +/- albo "coś" on/of.
Myślałem że ten postęp, podział czy jak to nazwać brnie w kierunku:
Tam woda, ty człowiek jak założysz ten sprzęt to jesteś nurek a na dowód masz to: plastik - pińć stóff.
I chyba się myliłem - coraz częściej (na co świadectwem jest choćby to forum) szuka się dobrego instruktora co wcale nie jest łatwe i w sumie się nie dziwię.jacekplacek - 19-01-2012, 14:13
Włodek K napisał/a:
Jednak trzeba pamiętać że super lekko podający AO nie zawsze jest korzystny ze względu na możliwy prąd wody który może uruchomić AO. (konstrukcja otworów pokrywki membrany) Np pływanie ze skuterem zwykle znacznie szybsze niż nożne, może wymagać skręcenia tych parametrów. To samo dotyczy nurków wody np w morzu czy rzece. To samo dotyczy zapasowych AO nad którymi nie zawsze mamy pełnię kontroli.
Napisałem to co wyniosłem z kursów parę postów wcześniej. I byłem absolutnie pewien swej wiedzy i postępowania. I parę dużo bardziej doświadczonych ode mnie osób to podważyło, więc zignorowanie tych wypowiedzi i twarde obstawanie przy swoim, bo przecież ja już mam plastik z dwiema gwiazdkami nie byłoby najmądrzejsze. Ja swoje wiem i umiem, ale nie twierdzę, że mam absolutną rację i nie zamierzam się zamykać na doświadczenia innych.
No widzisz, Ty się dowiedziałeś na kursach, że jest tak a ja, że jest odwrotnie. Żeby było ciekawiej to pierwsze dwa moje kursy były w tej samej organizacji co twoja. Ciekawe, że instruktorzy tej samej organizacji mają różne zdanie na powyższe tematy.arkac123 - 19-01-2012, 17:38
Włodek K napisał/a:
llopezor napisał/a:
Ze znanych mi wynalazków tylko pełnotwarzowe machy z automatami symulują prawie wiernie oddychanie te znane nam z powierzchni.
Bo są to układy nadciśnieniowe tzn w masce jest niewielkie nadciśnienie w stosunku do ciśnienia otoczenia. To wyjaśnienie dla Arkac123
Włodku, jako 100% blondynka jestem Ci wdzięczna za cierpliwość i wyrozumiałość. Włodek K - 19-01-2012, 18:16
jacekplacek napisał/a:
mimo to, backup trzymałbym skręcony
M1 Monel jest automatem przeznaczonym do użytku w każdych warunkach, jakie tylko są możliwe; zarówno dla nurkowań rekreacyjnych jak i technicznych. Bez względu na poziom wyszkolenia użytkownika, M1 nigdy nie zawiedzie. Automat ten powstał na bazie popularnych modeli B1 i T1. Wysoki standard oddychania: duży wydatek (zminimalizowany wysiłek przy oddychaniu na głębokości oraz duża ilość dostarczanego czynnika oddechowego) pozwala na naturalne i komfortowe oddychanie.
No nie, po takim tekście nie ufasz firmie?
Przecież ktoś tu kogoś ładuje aż miło się robi Nie uważasz?
Nawiasem mówiąc pokrywka II st wygląda bardzo sensownie Tylko że ja w swoim badziewku też mam z boku otwory do komory wodnej II st redukcji. A nikt nie pisze że to jest AO przeznaczony do silnych prądów.
No ale do sprzętu trzeba mieć zaufanie no to się ma co piszą jacekplacek - 19-01-2012, 18:53
Włodek K napisał/a:
nie ufasz firmie?
Nie chodzi o zaufanie a o dmuchanie na zimne: na wszelki wypadek i ksiądz ma gosposię. A podkręcenie jednej wajchy nie jest problemem. Poza tym, na razie i tak jeszcze mam Apsiksy
Włodek K napisał/a:
Nawiasem mówiąc pokrywka II st wygląda bardzo sensownie Tylko że ja w swoim badziewku też mam z boku otwory do komory wodnej II st redukcji. A nikt nie pisze że to jest AO przeznaczony do silnych prądów.
Trudno jest wymyśleć coś absolutnie nowego. Szkoda tylko, że wiele dobrych pomysłów chowa się w lamusie. A w M1 nie tylko chodzi o kształt puszki, ale i materiały: macałem ten automat, testuję dwa inne i są świetne. Jednak po ostatnich prądach we Francji wybiorę chyba M1. Chociaż muszę uczciwie przyznać, że to kwestia fanaberii, bo nurkowałem na Atomic Z2 i nie było najmniejszych problemów: a wiało, że kilka ekip całkowicie się wycofało. Na backupie miałem XTX50, skręcony i odwrócony puszką do ciała. Reszta była na Apeksach i chyba na Posejdonach. Mnie jednak najbardziej przekonuje łatwość usunięcia ewentualnej awarii: nieosiągalna chyba w żadnym innym automacie. No, ale ta wygoda kosztuje niestety.OLO Wawa - 19-01-2012, 23:01
rafik-1 napisał/a:
Wspominałeś, że partner na początku nie widział co się dzieje-wracam do filmu;
nie wiem czy mi się tylko wydaje(jeśli się myle poprawcie mnie), ale nie sygnalizowałeś latarką energicznymi ruchami na boki partnerowi mam problem-tylko na niego po pewnym czasie poświeciłeś .
Może to spowodowało jego pużniejszą reakcje?
Miałem na mysli ze nie widział mnie za sciany babli ze mu pokazuje zeby zawór zakrecił,ja sam do niego podpłynalem,byłem dwa metry obok i o taka reakcje mi chodziło moze szkoda ze nie przejał inicjatywy sam i nie zakrecił mi prawego zaworu bo napewno lepiej widział z boku a moze dobrze ze nie zakrecił bo jak wczesniej koledzy pisali czesto sie zdarza nie ten zakrecic albo inne jaja....wiec wdrozylismy procedure wynurzenia na zalodzonym jak zobaczyłem ze nie zakreca.Tez sie zestresował ta sytuacją jak przyznał
A tak pisałem
"Dokładnie,pokazywałem partnerowi zeby zakrecił ale nie widział,mógł jeszcze zadziałac sam i zakrecic zawór w 2 sek od wzbudzenia,miał przejrzystosc sytuacji z boku bo jemu nie sadziło"
Reakcja była dobra bo pomógł,jest nurkiem z mniejszym stazem i moim zdaniem zachował sie dobrze na tyle co potrafił,reszta jak pisałem do dogadania i cwiczenia,wyciągania wniosków.To pierwsza nasza taka "poważna" i prawdziwa sytuacja awaryjna w tym zespole.Ja miałem wiecej sytuacji awaryjnych z innymi partnerami i wtedy fartownie ja pomagałem.A latarka nie sygnalizowałem bo miałem mozliwosc podpłynac bezposrednio i widac było ze automat wzbudzony,nie dało sie ukryc tego faktu.....a moze i nie swieciłem bo sie skupiłem na automacie bo myslałem w pierwszej fazie ze stłumie wypływ,jak sie nie udało podpłynałem,zreszta on juz mnie widział bo jak twierdził zobaczył ze moje swiatło powinno być koło jego a nagle nie byłorafik-1 - 19-01-2012, 23:57
OLO Wawa napisał/a:
Reakcja była dobra bo pomógł,jest nurkiem z mniejszym stazem i moim zdaniem zachował sie dobrze na tyle co potrafił,reszta jak pisałem do dogadania i cwiczenia,wyciągania wniosków.
OLO Wawa ja nie neguje tu nikogo umiejętności . Pisałem tylko co zuważyłem.
bo na przykład jak byś się w coś zaplątał i nie mógł podpłynąć, a dodatkowo automat wypadł bu z ust..........? No właśnie i tak możemy w niekonczoność, czasem wszystko sypie się lawinowo. Jak dla mnie światłem energicznie na boki-COŚ JEST NIETAK! Chyba , że umiesz krzyczeć pod wodą-do automatu oczywiście . Ja jeszcze nie opanowałem tej umiejętności.
Powodzenia i pozdrawiamOLO Wawa - 20-01-2012, 09:49
rafik-1 napisał/a:
Jak dla mnie światłem energicznie na boki-COŚ JEST NIETAK!
Nowosci nie napisałes,widac nie zawsze o tym sie mysli w danej sytuacji i robi szablonowo,masz rację wszystko sie moze zdazyc.....np.latarka moze zgasnac i zalodzic automat jednoczesnie albo zaczac cie wyrzucac na skutek awari inflatora i ciaglego pompowania powietrza do skrzydła itp.wtedy w moim mniemaniu myslisz w pierwszej kolejnosci o opanowaniu awarii jesli wymaga to szybkiej reakcji i pewnie myslisz ze dasz rade sam ,ja tu tak myslałem.Swiatłem kreciłem wielokrotnie oczywiście jak awaria była mniej"nagła" i miałem na to "czas" np.zawroty głowy,zaplątanie sie w coś,brak mozliwosci przedmuchania,narkoza itp.Tu skupiłem sie na sobie.Błednie odczytales moj post,nie sygerowałem ci podwazania umiejętnosci nurkowych a krzyczec pod wodą też nie potrafie .Ja sam uważam sie za nurka początkujacego i nie zadzieram głowy,podchodze z szacunkiem do żywiołu,analizuje wypadki które spotykaja jak widać nawet bardzo zaawansowanych kolegów....Staram sie podkreślam staram nurkować bezpiecznie ale czasami cos wyjdzie nieprzewidzianego,wiekszosc kolegów miała rozne sytuacje w swojej karierze których znam i nurkuja,mysle ze to norma choc czasami wstydza sie o tym mówic....Ja sie nie wstydze,w tym celu zamiesciłem ten film,mysle ze poczatkujacym nurkom to pokaze jak wyglada zjawisko zalodzenia automatu,uswiadomi coś,jak to widzi nurek swoimi oczami itp....PozdrawiamTYMOTEUSZ - 20-01-2012, 10:02
rafik-1 napisał/a:
światłem energicznie na boki-COŚ JEST NIETAK!
chyba góra - dół ?jacekplacek - 20-01-2012, 10:29
TYMOTEUSZ napisał/a:
chyba góra - dół ?
Nie, dobrze opisał.TYMOTEUSZ - 20-01-2012, 10:43 panowie- albo spałem na kursie nurkowania nocnego albo wy
podczas płyniecia w nocy albo w srodowisku gdzie nie dochodzi swiatło dzienne przewaznie nurek ogląda dno czyli przesuwa latarke od lewej do prawej.
nie spotkałem sie jeszcze z opina ze w razie awari machamy na boki- ale moze ja jakiś przestarzały jestemOLO Wawa - 20-01-2012, 10:47 mysle ze nie ma co sie spierac samo szybkie machanie swiatłem czy to na boki czy to w pionie wskazuje "cos nie tak" No nie da sie inaczej odczytac tego znakuBitPump - 20-01-2012, 10:49
TYMOTEUSZ napisał/a:
nie spotkałem sie jeszcze z opina ze w razie awari machamy na boki- ale moze ja jakiś przestarzały jestem
Istnieje też koncepcja, że dowolne intensywne machanie to oznaka awarii.
Nie zawsze wołając światłem o pomoc jesteśmy w stanie określić góra/dół czy lewo/prawo - np. w sytuacji "przybicia" do sufitu jaskini.
Jak wszystko jest OK - ruszamy światłem powoli, jak jest NIE OK - ruszamy energicznie.jacekplacek - 20-01-2012, 10:53
TYMOTEUSZ napisał/a:
podczas płyniecia w nocy albo w srodowisku gdzie nie dochodzi swiatło dzienne przewaznie nurek ogląda dno czyli przesuwa latarke od lewej do prawej.
w momencie sytacji awaryjnej/checi zwrócenia uwagi partnerowi machamy latarką energicznie góra - dół
http://www.nurkomania.pl/...ki_swiatlem.htm
nie spotkałem sie jeszcze z opina ze w razie awari machamy na boki- ale moze ja jakiś przestarzały jestem
I takie są efekty nauki z internetu... Nie ucz się z nurkomanii, tylko w realu. Procedura IANTD:
- zwrócenie uwagi: spokojne ruchy w pionie
- na pomoc: energiczne ruchy w poziomie
Nurkomania powołuje się na GUE. Sprawdziłem na filmach szkoleniowych: Jarrod wzywa pomocy machając latarką w poziomie.
[ Dodano: 20-01-2012, 10:54 ]
OLO Wawa napisał/a:
samo szybkie machanie swiatłem czy to na boki czy to w pionie wskazuje "cos nie tak"
Tak, ale dyskusja jest na poziomie zasad.OLO Wawa - 20-01-2012, 11:04 No ok to np.podręcznik "Nurkowanie" autorstwa Kuszewski,Macke,Zieleniec wskazuje ze latarka sygnalizujemy góra-dół jesli cos nie tak,inna organizacja ze na boki ale jak ja pisałem juz macham poprostu szybko,energicznie be zwrócenia uwagi czy dół,czy góra Jacku.Jak widac masz racje ty i Tymoteusz pomorzanka - 20-01-2012, 11:20 a mnie uczono, że energiczne machanie góra - dół jest oznaką np. OOG skutkującą NATYCHMIASTOWYM wynurzeniem. W sytuacji opisanej w tym temacie właśnie - gdybym jasno myślała energicznie machałabym góra - dół.
energiczne wymachy w poziomie oznaczają "coś nie w porządku" ale inne coś, niż coś - jeżeli jasno wyraziłam się
poza tym - zawsze warto sprawdzić z partnurem (zwłaszcza nowym) znajomość stosowanych znaków.
Anegdota - kiedyś podczas jakiegoś nurka nie wiedziałam, z której strony jest opustówka Zapytałam przepływającego kolegę z naszej grupy, ale z innego zespołu pokazując znak, jakiego mnie nauczono i nie dogadałam się kolega był przekonany, że pytam, gdzie jest jego "drugi" z zespołu wiesiek01 - 20-01-2012, 11:25
TYMOTEUSZ napisał/a:
ale moze ja jakiś przestarzały jestem
TYMOTEUSZ napisał/a:
ale moze ja jakiś przestarzały jestem
Pewnie, że tak. Teraz latarka nie służy do oświetlenia a do komunikacji....
pomorzanka napisał/a:
pokazując znak, jakiego mnie nauczono i nie dogadałam się
Jaki to znak ? Tylko proszę nie wstawiaj tych durnych emotikonów - to nie forum dla małolatów.pomorzanka - 20-01-2012, 11:26 zmieniłam zdanie
małolataTYMOTEUSZ - 20-01-2012, 11:54
jacekplacek napisał/a:
I takie są efekty nauki z internetu... Nie ucz się z nurkomanii, tylko w realu.
- mimo ze mozna to odczytac jako zarzut- w 100% popieram
odkąd dosc czesto zaglądam na to forum to momentami głupieje
a wracając do tego co piszesz- zeby sie nauczyc w realu trzeba złapac troche teorii- szkoliłem sie w padi, cmasie, dsat i tdi- szkoda ze co organizacja to inne/sprzeczne rozwiazania danej sytuacjijacekplacek - 20-01-2012, 19:38
TYMOTEUSZ napisał/a:
szkoda ze co organizacja to inne/sprzeczne rozwiazania danej sytuacji
Dlatego w przypadku nowego partnera znaki ustalamy przed nurkowaniem. I nie tylko, bo różnice są w konfiguracji, wyszkoleniu, teorii... sporo tego jest. Jednym z większych kuriozów jest propagowanie, że nurkowań technicznych nie da się wykonać partnersko, czy wręcz przekonywanie o słuszności zostawienia partnera w kłopotach: a takie perełki potrafi prezentować wiele osób, nie wyłączając bardzo wysokich kwitów instruktorskich(nawet z tego forum mogę podlinkować, ale będzie, że znowu się znęcam). W sumie zasada jest prosta: nie dopuszczać do zespołu obcych nurków bez sprawdzenia, nie zależnie od ich kwitów.Haw - 20-01-2012, 20:13
pomorzanka napisał/a:
poza tym - zawsze warto sprawdzić z partnurem (zwłaszcza nowym) znajomość stosowanych znaków.
o to to to to. niektore znaki roznia sie na poziomie roznych organizacji oraz miejsca szkolenia. dodatkowo nurkowie niektorych znakow nie pamietaja, albo wrecz nigdy sie z nimi nie zetkneli - ja np. nie spotkalem sie ze znakiem rekin, kolezanka ktora robila kurs w tajlandii ze znakiem zimno mi. o cisnienie mozna zapytac na 2 czy 3 sposoby, podobnie znak patrz w okreslonym kierunku ma 2 wersje, itp.
swoja droga przydalo by sie jakies kompletne zestawienie przygotowane przez nurkow z roznych organizacji i regionow z uwzglednieniem roznic. czy wrecz caly manual dot. komunikacji pod woda, kiedys padl chyba taki postulat na forum, ale spelzlo....
jesli ktos ma ochote podzielic sie swoja wiedza, moge obfocic/nagrac video i zlozyc potem w jakas zgrabna forme na licencji GNU FDL. pierwszy sprzyjajacy termin: lagow rafik-1 - 20-01-2012, 23:56
OLO Wawa napisał/a:
Nowosci nie napisałes
spoko OLo Wawa nikt nie pisze , że to nowość.
Doskonale zdaje sobie sprawe, że czasem nie daje się opanować wszystkiego tak jak być powinno-bo to niestety realia...
OLO Wawa napisał/a:
Błednie odczytales moj post,nie sygerowałem ci podwazania umiejętnosci nurkowych a krzyczec pod wodą też nie potrafie .Ja sam uważam sie za nurka początkujacego i nie zadzieram
Widzisz źle interpretujesz to co ja piszę. Wiem ,że nie podważasz nikogo umiejętności-ja też tego nie robie-żeby było jasne. Sam ciągle się uczę. I będe całe życie.jacekplacek - 21-01-2012, 09:31
OLO Wawa napisał/a:
albo zaczac cie wyrzucac na skutek awari inflatora i ciaglego pompowania powietrza do skrzydła itp.wtedy w moim mniemaniu myslisz w pierwszej kolejnosci o opanowaniu awarii jesli wymaga to szybkiej reakcji
Awaria inflatora wymaga szybkiej reakcji. Każdorazowo dodając gazu do skafandra/skrzydła słuchasz tego dodawania. Jeżeli po puszczeniu przycisku dalej syczy, natychmiast wypinasz wężyk: zanim zmieni sie Twoja pływalność, zamarznie czy stanie się inne nieszczęście. Czyli masz awarię natychmiast reagujesz zaobiegając kolejnym następstwom powiadamiasz partnera. Jeżeli jakimś splotem kolejnych nieszczęść akurat zgasła Ci latarka, albo spokojnie sygnalizujesz dotykiem/gestem, albo odpalasz backup i sygnalizujesz.styx - 21-01-2012, 09:44
jacekplacek napisał/a:
OLO Wawa napisał/a:
samo szybkie machanie swiatłem czy to na boki czy to w pionie wskazuje "cos nie tak"
Tak, ale dyskusja jest na poziomie zasad.
Dla niektórych pewnie wszystko należy opisywać w treść "zasad" ...to takie amerykańskie.
Nie mogę się doczekać podrozdziału o kolejności oddychania w sensie wymuszenia że wdech koniecznie należy poprzedzić wydechem, a inny sposób nie jest zgodny z GUE.
~Sjacekplacek - 21-01-2012, 09:48
styx napisał/a:
Dla niektórych pewnie wszystko należy opisywać w treść "zasad" ...to takie amerykańskie.
Rozumiem, ze większą wartość widzisz, puszczając wszystko na zywioł? To takie radzieckie Yavox - 21-01-2012, 09:56
styx napisał/a:
Nie mogę się doczekać podrozdziału o kolejności oddychania w sensie wymuszenia że wdech koniecznie należy poprzedzić wydechem, a inny sposób nie jest zgodny z GUE.
Tylko Chuck Norris potrafi zrobić kilka wdechów bez wydechów z rzędu
Jest jakaś konkluzja z tym machaniem latarkami, na którą wszyscy mogą się zgodzić? Czy też należy zrobić tabelkę z informacją, która federacja macha w jakiej orientacji kierunkowej w zależności od powodu?beroduar - 21-01-2012, 12:29
Yavox napisał/a:
Jest jakaś konkluzja z tym machaniem latarkami, na którą wszyscy mogą się zgodzić?
Oczywiście, że jest - rodzi się kolejna dyskusja "O wyższości Świąt....".
Jeśli chcę zwrócić uwagę mojego partnera - migam mu po masce - łatwiej mi jest z góry na dół, więc można to uznać za zasadę wertykalną.
Jak nie reaguje - to macham mu w poprzek po dnie . Dla mnie znaczy to "nie płyń poza tę linię, zatrzymaj się", co automatycznie powoduje zwrócenie na mnie uwagi. Jest to tzw. zasada horyzontalna.
Łatwo więc dostrzec tutaj prostą zależność:
kąt machania opisuje znany wzór e^i(theta)=cos(theta)+i*sin(theta) i raz odbywa się w płaszczyźnie rzeczywistej a raz w płaszczyźnie zespolonej.
Podejrzewam, że można tutaj również zastosować Laplasjan, ale tę przyjemność pozostawiam już innym Kolegom Yavox - 21-01-2012, 12:34
beroduar napisał/a:
kąt machania spełnia znaną zasadę e^i(theta)=cos(theta)+i*sin(theta) i raz odbywa się w płaszczyźnie rzeczywistej a raz w płaszczyźnie zespolonej.
Też mi się wydawało, że proporcje rzeczywistej i urojonej części problemu są tutaj nieco zachwiane.
beroduar napisał/a:
Podejrzewam, że można tutaj również zastosować Laplasjan, ale tę przyjemność pozostawiam już innym Kolegom
Ja bym poleciał raczej transformatą Fouriera, żeby porównać widmo machania poziomego i pionowego, ale mi brakuje danych o częstotliwości i amplitudzie wymachów zalecanych przez orędowników obu płaszczyzn jacekplacek - 21-01-2012, 12:42
Yavox napisał/a:
Jest jakaś konkluzja z tym machaniem latarkami, na którą wszyscy mogą się zgodzić? Czy też należy zrobić tabelkę z informacją, która federacja macha w jakiej orientacji kierunkowej w zależności od powodu?
Te konkluzje padły już w tym wątku kilka razy:
- uzgodnić sygnały przed nurkowaniem
- spokojne machanie = spójrz na mnie
- szybkie machanie = na pomoc
Sygnały latarką wywodzą się głównie z jaskiń. Duże federacje(NSS CDS, IANTD, GUE) szkolące jaskiniowo mają te same sygnały: powolne ruchy latarką w pionie = spójrz na mnie, energiczne w poziomie = na pomoc. Podejrzewam, że inne o podobnym rodowodzie mają tak samo. Nie wiem jakich sygnałów uczy PADI i czy są kompatybilne. Sądząc po dublowaniu drogi szkoleniowej(inne procedury i konfiguracja na poziomie rec a inne na tech) mogą mieć po swojemu.Yavox - 21-01-2012, 12:47 Ok.slawek290 - 21-01-2012, 13:56
Yavox napisał/a:
Ja bym poleciał raczej transformatą Fouriera, żeby porównać widmo machania poziomego i pionowego, ale mi brakuje danych o częstotliwości i amplitudzie wymachów zalecanych przez orędowników obu płaszczyzn
Dobry pomysł - Jeżeli tego nie nałożymy na wykres jak długo już nie ma powietrza - to moim zdaniem da zafałszowane wyniki .
To ma sens - ale tylko w wypadku łącznej analizy i uśrednieniu statystyki do co najmniej 100 machających .hubert68 - 21-01-2012, 14:13
jacekplacek napisał/a:
sygnały: powolne ruchy latarką w pionie = spójrz na mnie, energiczne w poziomie = na pomoc.
Dla ścisłości, uwaga/spójrz na mnie w poziomie a nie w pionie, pomocy w innej płaszczyźnie ale szybkie machanie w poziomie także. Reszta oczywiście się zgadza.jacekplacek - 21-01-2012, 17:33
hubert68 napisał/a:
Dla ścisłości, uwaga/spójrz na mnie w poziomie a nie w pionie, pomocy w innej płaszczyźnie ale szybkie machanie w poziomie także. Reszta oczywiście się zgadza.
Co nie zmienia faktu, że Jarrod na filmach szkoleniowych odruchowo macha w poziomie: gdzieś się nauczył i tak mu zostało
Mogłoby sie wydawać, że pozornie błahostka i nawet instruktor IANTD się nabija, ale potoczne określenie np. "ok" to kciuk w górę co dla nurka oznacza: natychmiastowe zakończenie nurkowania i rozpoczęcie procedury wyjścia. I dlaczego by nie sygnalizować "ok" unosząc np. łokieć w górę: czyli ogólnie znany znak "jest zajebiście"? Czy zastanawialiście się nad sensem w miarę jednolitych znaków? Bo może faktycznie zostawić to na żywioł i niech se każdy sam wymyśla, jak chcieliby niektórzy (żeby nie było tak "amerykańsko")?
Porównajmy znaki np.: strzelam boję, nie rozumiem, prąd wody - praktycznie ten sam gest a znaczenie jak różne. A różnice są nie tylko w niuansach pokazania, ale i okoliczności w jakich występuje.styx - 22-01-2012, 09:09
jacekplacek napisał/a:
Yavox napisał/a:
Jest jakaś konkluzja z tym machaniem latarkami, na którą wszyscy mogą się zgodzić? Czy też należy zrobić tabelkę z informacją, która federacja macha w jakiej orientacji kierunkowej w zależności od powodu?
Te konkluzje padły już w tym wątku kilka razy:
- uzgodnić sygnały przed nurkowaniem
- spokojne machanie = spójrz na mnie
- szybkie machanie = na pomoc
QED
ewentualnie w 2) zamiast spójrz na mnie to spójrz na to na co macham powoli światłem.
I może warto rozważyć:
- nie rozpoznaję znaczenia machania = inwestyguję + przygotowuję się psychicznie do pomocy.
Generalnie - jak w szachach - trzeba planować z wyprzedzeniem
~Srafik-1 - 22-01-2012, 21:23
Włodek K napisał/a:
Natomiast za błąd uważam wyciąganie AO w fazie wdechu. Też spróbuj ale miej wspomaganie i odciążenie ustawione na max.
Po obu próbach wyrobisz sobie zdanie nt tych technik.
Dobra akurat dziś był dzień testwów - więc wziełem się za wyżej sugerowa ne zdanie .
Ok. kąkrety.
Więc nurek lajtowy- testowo ćwiczebny. Temperatura wody 2 stopnie. Automat rozkręciłem na max(XTX 200)-z rególy nigdy tak nie pływam.
Ale na poczet testów oki. wyciągam z ust na początku wdechu i _NIC-nie bąbluje.Wydech też dla świętego spokoju robiłem i wiem , wiem nie miało prawa i nie bąblowało.
Ok. myśle sobie spoko kolejne zassanie mocniejsze i intensywnie z ust wyciągam-i .... nic-zero bąblowania -dodam jeszcze , że powtórzyłem kilka razy i nic, ale ....
właśnie wyciągając AO trzymałem go w pozycji takiej jak w ustach-czyli ustnik w poziomie.
ok. Błysła lampka - ateraz wyciągam na wdechu i ustnikiem do góry jak być nie powinno- i ..... nic - CHOLERKA myśle sobie jak ma się wzbudzić to mnie olewa , ale jak by nie miał to pewno by się wzbudził. Oki se myśle więc powturzyłem jeszcze intensywniej - nie mal ustnik od zasysania mi w paszczy nie został i co....? Udało się zassał- Bąbluje -, ale spoko wkładam AO do ust i przestaje Super
Trochę się umęczyłem z ty cudem , aby go wzbudzić, ale szybciutko szło go opanować.
Reasumując ja wstzrymuje oddech na sekundę wyciągając AO i jest oki, a technika jaką opisuje Włodek -to w momęcie wydechu. Ja dodam , że ustnik do dołu czy do Góry też ma znaczenie -Bezpieczniej do dołu -tą opcje na kursie wpajał mi instruktor jak już pisałem -Pozdrawiam Łukasz. I to by było na tyle POZDRAWIAMPawelW - 22-01-2012, 23:03 rafik-1,
masz dobrze wyregulowany ... to ciężko ... zabomblować ... ustnik w dól i nie ma problemu ... możesz z długim wężem pływać (żart oczywiście)
Pozdro
wy tu bomblujecie ...rafik-1 - 23-01-2012, 00:42
PawelW napisał/a:
rafik-1,
masz dobrze wyregulowany ... to ciężko ... zabomblować ... ustnik w dól i nie ma problemu ... możesz z długim wężem pływać (żart oczywiście)
Pozdro
wy tu bomblujecie ...
Cześć Paweł nie bardzo szczaiłem,o co loto z tym wężem-a z dlugim wężem od glownego AO to już od dawna pływam, jeśli to masz na myśli. Co do wyregulowania to fakt-dobrze wyregulowany(sam regulowałem 1 stopien ) jak widać oki.
Co do bąblowania my bąblujemy,a Tobie co może w ccr zabąblować-zamarznąć ? i nie mam na myśli przyrodzenia. Żarcik- pozdrawiam