FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

CMAS/PADI/SSI/... - PADI - opłata za PIC

arkac123 - 01-03-2012, 08:48
Temat postu: PADI - opłata za PIC
Mam nieprzyjemną sprawę z jednym z instruktorów PADI.
W zeszłym roku wpłaciłam mu zaliczkę na kurs Rescue - kurs miał być przeprowadzony w majowy weekend 2011 r.
Kurs się nie odbył, instruktor nie miał czasu, był zajęty innymi sprawami. Uzgodniliśmy, że z zaliczki rozliczy się z nami pożyczając nam butle.
Została nam pewna kwota do rozliczenia, zażądałam jej zwrotu, i tutaj instruktor mnie zaskoczył, że przecież on już opłacił PIC w PADI, i tu cytat "jak zostaniesz instruktorem, to będziesz wiedzieć, kiedy się zamawia PIC-i".
No to teraz pytanie do instruktorów PADI: czy naprawdę zamawiacie plastiki przed rozpoczęciem kursu? A jak ktoś nie zaliczy, to co?

Miałam kilka kursów w PADI, ale u rzetelnych i poważnych instruktorów, dotrzymujących umów - za plastiki płaciłam na końcu.

Sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie, a pobieranie opłaty za plastiki za nierozpoczęty kurs to dla mnie ociera się o póbę wyłudzenia.

Włodek K - 01-03-2012, 09:12

arkac123 napisał/a:
Została nam pewna kwota do rozliczenia, zażądałam jej zwrotu, i tutaj instruktor mnie zaskoczył, że przecież on już opłacił PIC w PADI, i tu cytat "jak zostaniesz instruktorem, to będziesz wiedzieć, kiedy się zamawia PIC-i".
No to teraz pytanie do instruktorów PADI: czy naprawdę zamawiacie plastiki przed rozpoczęciem kursu? A jak ktoś nie zaliczy, to co?


PIC czyli dokumentacja kursanta nie jest powiązana bezpośrednio z samym kursem. Może być użyta w dowolnym programie do którego jest dokumentem certyfikacyjnym.
W tym sensie że możesz kupić PIC przed kursem i tak zwykle się dzieje bo to dobra praktyka. Zaraz bezpośrednio po kursie wydaje się nurkowi tymczasowy certyfikat. To jest wygodna procedura i szybka.

Ale gdy kurs się nie zakończył nie zużywasz PICa bo nie wystawiasz certyfikatu tymczasowego i nie wysyłasz karty PIC do PADI.
Zatem pozostaje Ci ten dokument całkiem nie zużyty na inne kursy.

Wydaje mi się że to co opisałaś tak jak opisałaś to próba wyłudzenia kasy ALE PEWNOŚCI NIE MAM.

Ja i chyba żaden z kolegów nie wypisuje dokumentacji PIC przed finałem kursu. Po części może być to nawet złamaniem standardu. Bo zaczynając kurs nie wiemy czym się zakończy szkolenie zaś dokumentacja kursu sukcesywnie prowadzi do ostatnich podpisów po których następuje wypisanie PICa zgodnie z dokumentacją kursu długo przechowywaną u instruktora.

Musimy pamiętać że mamy możliwość przed kursem zamówić kompletny gotowy plastyk aby dać go kursantowi w chwili ukończenia kursu. Taka pre-certyfikacja wyraźnie oznaczona na PICu.
W takim przypadku instruktor faktycznie poniósł już koszt tej dokumentacji rzędu 100 zł.
Ale to umowa między Wami i w nią nawet federacja nie będzie się wcinała.
Mam nadzieję że rozjaśniłem temat?

[ Dodano: 01-03-2012, 09:25 ]
arkac123 napisał/a:
Sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie, a pobieranie opłaty za plastiki za nierozpoczęty kurs to dla mnie ociera się o póbę wyłudzenia.


Nie wiem o jakich kwotach mowa ale już wyżej podałem szacunkowy koszt dokumentacji PIC.
Komplet materiałów jest większy i zależy od miejsca zaopatrzenia i składników jekie wchodzą w kpl. Przy czym znowu kpl nie zużyty pozostaje instruktorowi na następy kurs. Zatem ja nie widzę tu straty.
Natomiast nie bardzo widzę sens handryczenia się po sądach o 100 zł.

arkac123 - 01-03-2012, 09:44

Dziękuję za wyjaśnienie.
Wcześniej sama byłam świadkiem, jak ten sam instruktor próbował wyłudzić (po Twoim poście mam pewność) opłatę za PIC od innych kursantów, którym kursu nie skończył (z nami nawet nie zaczął!).

Włodek K napisał/a:
Natomiast nie bardzo widzę sens handryczenia się po sądach o 100 zł.


Do zwrotu pozostała kwota ponad 1000 zł. Gdyby instruktor inaczej podszedł do sprawy, to o sądzie nie błoby mowy, bo zawsze staram się załatwić sporne sprawy polubownie.
Straszenie mnie, próby wyłudzenia, nieodbieranie telefonów, nieodpisywanie na SMS, maile - to szczeniactwo. Dlatego jestem zdecydowana na sąd.

Pierwszy raz spotkałam się z takim pastępowaniem "instruktora". PADI jest olbrzymią organizacją, i niestety, takie kwiatki się zdarzają w każdej organizacji - statystycznie najwięcej będzie w PADI, najmniej - wiadomo gdzie ;) .

Oczywiście, rynek robi swoje, i świetnie weryfikuje - takie traktowanie potencjalnych kursantów zaowocowało tym, że aktualnie ten instruktor nie ma żadnych kursantów, jest nieaktywny w PADI.

Dzidzia666 - 01-03-2012, 14:38

Kolejny dowod na to ze w Polsce najprostrze tranzakcje ,przekraczajace kwote paczki fajek powinny wygladac jak na hollywoodzkich produkcjach przy wymianie narkotykow dwie walizki 5 karabinow maszynowych ciemne okulary i snajper w razie draki , IMO powinno byc tak ze jak sie trafi taki burak to po zgloszeniu do polskiego PADI i zweryfikowaniu wersjii obu stron ew. wyroku sadowego czy nawet toczacej sie sprawy o oszustwo PADI powinno delikwenta jak mawial Tomaszewski: " Dyscyplinarnie wypierd*^%$#@!" bo szkodzi wizerunkowi calej organizacji. Szkoda tylko ze do swiatka nurkowego wraz z jego wzrostem i popularyzacja przenika coraz wiecej cwaniactw i zlodziejstwa jak np. slynny Indi Diver :stop;
jacekplacek - 01-03-2012, 15:41

@Dzidzia666, myślę, że się trochę zagalopowałeś. Czytając od kilku lat fora nurkowe, tylko trzy razy spotkałem się z organizacyjnymi problemami z instruktorem w Polsce(raz dotyczyło to mnie osobiście). To chyba nie wiele, sądząc po masowym rozwoju nurkowania.
Co do IndiDiver - kilkukrotnie kupowałem w tej firmie i było wręcz wzorcowo. Zmienił się właściciel... cóż, nie zawsze takie zmiany są zmianami na lepsze.
Ale nie ma co demonizować i uogólniać na wszystkich: kanalia wprawdzie rzuca się w oczy, ale daleko tu do bycia reprezentatywnym przedstawicielem środowiska.

arkac123 - 01-03-2012, 16:08

jacekplacek napisał/a:
Ale nie ma co demonizować i uogólniać na wszystkich: kanalia wprawdzie rzuca się w oczy, ale daleko tu do bycia reprezentatywnym przedstawicielem środowiska.


Tutaj pełna zgoda: powyższego "instruktora" zweryfikował sam rynek (w ciągu dosłownie kilku miesięcy od zaczęcia działalności jako OWSI) - przez takie, a nie inne działania nie ma kursantów, nikt go nie poleca, a wręcz ostrzegają przed nim.

Reakcja federacji w tym przypadku IMHO nie jest potrzebna - niewidzialna ręka rynku działa
;) .

zbigniewb - 01-03-2012, 16:13

Arkac - dostałaś kiedyś rachunek za wykonaną usługę nurkową?
Za kurs, warsztaty, nabicie butli, wynajęcie sprzętu itp?

arkac123 - 01-03-2012, 16:16

zbigniewb napisał/a:
Arkac - dostałaś kiedyś rachunek za wykonaną usługę nurkową?
Za kurs, warsztaty, nabicie butli, wynajęcie sprzętu itp?


Teraz najczęściej kupuję, szkolę się i nabijam butle w Krakenie i w Divemasterze (oba 5* centra PADI). Zawsze dostaję paragon za każdą, nawetr najdrobniejszą usługę.

jaros4 - 01-03-2012, 20:04

a moze wrocimy do zrodla,jak ten Pan zostal instruktorem?
pawelk282 - 01-03-2012, 20:16

instruktorem kazdy zostac moze - fundusze sa tylko potrzebne odpowiednie....
jacekplacek - 01-03-2012, 20:42

jaros4 napisał/a:
a moze wrocimy do zrodla,jak ten Pan zostal instruktorem?

Podobnie jak zostaje się strażakiem, motorniczym, kosmonautą, milicjantem: ukończył odpowiednie dla branży szkolenie.

hubert68 - 01-03-2012, 20:44

Kurcze ja nawet nie wiedziałem, że mieliście takie przygody z Rescue... Mam nadzieję, że z dalszego ciągu szkolenia na tym poziomie jesteście bardziej zadowoleni :-D Na DM i Adv. EAN będzie zdecydowanie lepiej :-D
arkac123 - 01-03-2012, 21:48

hubert68 napisał/a:
Kurcze ja nawet nie wiedziałem, że mieliście takie przygody z Rescue... Mam nadzieję, że z dalszego ciągu szkolenia na tym poziomie jesteście bardziej zadowoleni :-D Na DM i Adv. EAN będzie zdecydowanie lepiej :-D


Dlatego teraz wybieram rzetelnych i sprawdzonych instruktorów, gdzie kwestia zapłaty jest poruszana jako ostatnia. :ping:


Tak na serio: Hubert, to po prostu nauczka na przyszłość, żeby słuchać męża :ping: . On mi od początku odradzał znajomość z tym instruktorem, ja mu nie chciałam wierzyć. Teraz mąż jest zadowolony, bo wreszcie uznałam go za eksperta od zachowań ludzkich. Ja jednak jestem zbyt ufna i naiwna. ;)

jaros4 - 01-03-2012, 23:36

jacek,twoj komentaz jest jak zwykle do d...tu pisze,ale w realu nie omieszkam ci powtorzyc.chlopie szanuj sie...
jacekplacek - 02-03-2012, 07:23

jaros4 napisał/a:
jacek,twoj komentaz jest jak zwykle do d...tu pisze,ale w realu nie omieszkam ci powtorzyc.chlopie szanuj sie...

Ok, to może opisz jak Twoim zdaniem powinno zostawać się instruktorem? Przez objawienie, czary, wizytę u kosmitów czy wystarczy obudzić się z wewnętrznym przeświadczeniem? Wiara, że kontroler biletów w autobusie marzył o tym od dziecka, po czym przeszedł szkolenie navy seals i wieloetapową weryfikację socjologiczno/psychologiczną jest piękna, ale nieco naiwna. Dotyczy to większości branż w tym kraju: sprzedawczyń, fryzjerek, taksówkarzy i - tu Cię zaskoczę - instruktorów nurkowania. Jakoś musisz się z tym pogodzić :ping:

Yavox - 02-03-2012, 07:45

Kontroler w autobusie zwykle jest już po szkoleniu Navy Seals, żeby go pasażerowie nie pobili. Wieloetapową weryfikację psychologiczną też już ma za sobą - w zasadzie to pozostaje mu jedynie zrobienie porządnego OWD i już może zostać instruktorem :)

Bardziej na serio - myślę, że instruktor nurkowania to w wielu przypadkach zawód jak każdy inny. Oczywiście mądry kursant, który chce się czegoś nauczyć, powinien wybierać osoby, które nie tylko żyją z nurkowania ale także żyją nurkowaniem - a dodatkowo, żyją już dostatecznie długo :) ale mimo tego można czasami zaliczyć wtopę.

Co do systemu PADI, to mam wrażenie, że po prostu ściąga instruktorów o nastawieniu, powiedziałbym, bardziej "biznesowym". Nie wiem jak jest w innych federacjach, ale jak gdzieś się stawia nacisk na to, że nauczymy cię bycia instruktorem i nauczymy cię prowadzenia biznesu instruktorskiego (albo biznesu DM) to automatycznie ściąga to pewne osoby nastawione mniej na misję a bardziej na biznes. Nie twierdzę, że to źle, ale jestem przekonany, że taka zależność występuje.

jacekplacek - 02-03-2012, 07:54

Yavox napisał/a:
Nie twierdzę, że to źle, ale jestem przekonany, że taka zależność występuje.

Powinna występować. Człowiek odrzucający chleb od zawodu jest utopistą i osobiście nie miałbym pewności, czy i w innych sferach nie ma "innego" podejścia :) W dużym przejaskrawieniu mamy dokładnie taką sytuację u Arkac: być może gość szkoli świetnie, ale nie umiał pożenić kilku innych spraw i bęcki gotowe :)

lozerka - 02-03-2012, 07:56

Yavox napisał/a:
Nie wiem jak jest w innych federacjach, ale jak gdzieś się stawia nacisk na to, że nauczymy cię bycia instruktorem i nauczymy cię prowadzenia biznesu instruktorskiego (albo biznesu DM) to automatycznie ściąga to pewne osoby nastawione mniej na misję a bardziej na biznes. Nie twierdzę, że to źle, ale jestem przekonany, że taka zależność występuje.


Przepraszam, ale moim zdaniem, kompletnie nie masz racji. Ja jestem przekonana, że PADI Ściaga dokładnie te osoby, które u niej zaczęły droge nurkową, to i ją kontynuują.

Gdybyś miał rację, to oznaczałoby, ze DM-i CMAS-u, NAUI, IANTD i SDI/TDI, czy SSI, a moze już rescue, , z chwilą podjęcia decyzji o zostaniu instruktorami ( oczywiscie ci bardziej biznesowi ) zmieniają kolry i przerzucają się na PADI. A z kolei ci altruiści, wskakuja w mniej liczne organizacje. Czy ktoś taką zalezność widział?

jaro4, w swojej nieco kpiącej odpowiedzi na Twoje pytanie "jak on został instruktorem" Jacek miał o tyle świętą rację, że żadna droga dojścia do zawodu nie zabezpiecza wchodzenia do niego ludzi nieuczciwych, chcących z góry kogoś okantować, bądź wykorzystujących okazję do tego. Wiec Twoje pytanie, jak on zostal instruktorem, akurat do tego, że kogoś orżnął się nie ma nijak - bo został, jak cała reszta- zrobił kurs i tyle.

Yavox - 02-03-2012, 08:03

lozerka napisał/a:
Gdybyś miał rację, to oznaczałoby, ze DM-i CMAS-u, NAUI, IANTD i SDI/TDI, czy SSI, a moze już rescue, , z chwilą podjęcia decyzji o zostaniu instruktorami ( oczywiscie ci bardziej biznesowi ) zmieniają kolry i przerzucają się na PADI.


Ano widzisz - i tego właśnie jestem ciekaw :) Może to tylko moje złudzenie poznawcze, ale mam wrażenie, że wielu instruktorów różnych federacji ma "dodatkowo" kwity PADI - i jakoś mi się wydaje, że kolejność nie była taka, że mieli kwity PADI a potem nie wiedzieć czemu zrobili crossy w inne strony tylko pierwotnie mieli właśnie inne papiery a potem zaczęli także w PADI szkolić. Ale to tylko hipoteza - po pierwsze, że tak jest, a po drugie (jeżeli tak by było rzeczywiście), że to z parcia na pieniądz a nie z powodu dobrych materiałów czy rozwoju własnego. Być może bardziej doświadczeni koledzy i koleżanki mogą się z perspektywy swojej znajomości rynku odnieść do tego zjawiska, które podejrzewam, że może występować...

Włodek K - 02-03-2012, 08:03

jacekplacek napisał/a:
Jakoś musisz się z tym pogodzić :ping:

No musi,
bo to całkiem normalna droga do zawodu. Np zanim ja zdobyłem ukochany od dziecka zawód musiałem przejść jakąś drogę szkoleniową w takich a nie innych warunkach.

[ Dodano: 02-03-2012, 08:23 ]
Yavox napisał/a:
Co do systemu PADI, to mam wrażenie, że po prostu ściąga instruktorów o nastawieniu, powiedziałbym, bardziej "biznesowym".

Niestety każda federacja ściąga takich bezczelnych co to chcą na tym instruktorowaniu zarabiać :) Nie łudź się Yavox że jest inaczej.
Tylko nikły % jest takich co zostają instruktorami dla satysfakcji osiągnięcia tego poziomu lub dla zwykłego szpanu.

Yavox napisał/a:
że to z parcia na pieniądz a nie z powodu dobrych materiałów czy rozwoju własnego. Być może bardziej doświadczeni koledzy i koleżanki mogą się z perspektywy swojej znajomości rynku odnieść do tego zjawiska, które podejrzewam, że może występować...


Mogę posłużyć się tylko swoim podejściem. Dla mnie zostanie instr PADI wynikało z 3 spraw.
1. poszerzenie oferty rynkowej - czyli biznes.
2. właśnie materiały szkoleniowe które pozwalają MI zająć się uczeniem nurkowania w wodzie
3. ściśle określone zasady zabawy w uczenie nurkowania
4. wyszło w trakcie praktyk PADIowskich. Część moich kursantów nie potrzebuje tak zaawansowanego poziomu szkolenia jaki oferuję w syst CMAS. Część nie ma szans w pełni wykorzystać oferowanego poziomu. Bo w wielu kwestiach moja oferta CMAS wykracza poza nawet GUE'owskie programy czy poziom DM. W innych jest trochę mniejsza. O szczegółach możemy pogadać w kwietniu bo tu jest to mało realne aby omówić 130 różnych ćwiczeń.

W owym czasie w orbicie mojego zainteresowania były wszystkie federacja a wybór okazał się jeden realny. Oczywiście uwzględniając moje potrzeby wyrażone w trzech pierwszych punktach.

Co nie oznacza że w swoich obserwacjach możesz mieć rację bo ja to taki dziwny gość jestem że moje wybory nie opierają się na logice permanentnego przychodu.

Yavox - 02-03-2012, 08:38

Włodek K napisał/a:
Niestety każda federacja ściąga takich bezczelnych co to chcą na tym instruktorowaniu zarabiać :) Nie łudź się Yavox że jest inaczej.


To jest oczywiste. Miałem na myśli wcześniej coś innego. Wyobraźmy sobie, że istnieje zawód Muchołapa. Jedna federacja ogłasza się "Nauczymy Cię łapać muchy" a druga "Nauczymy Cię łapać muchy i przyrządzać je na dziko". Moja teoria jest taka, że po odpowiednio długim czasie, w szeregach tej drugiej organizacji kulinarna komponenta tego zajęcia będzie statystycznie częściej reprezentowana :) To samo jest moim zdaniem z PADI - jeżeli w jednej federacji jest "Nauczymy Cię jak być instruktorem" a w drugiej "Nauczymy Cię jak być instruktorem i robić z tego biznes" to osoby, dla których "biznes" jest słowem-kluczem, statystycznie chętniej wybierają drugą wersję. Nie wiem, czy jeżeli "biznesu" jest w motywacji więcej to "jakości" czy "misji" jest mniej.

arkac123 - 02-03-2012, 09:27

Yavox napisał/a:
Nie wiem, czy jeżeli "biznesu" jest w motywacji więcej to "jakości" czy "misji" jest mniej.


Faktycznie, PADI w swoich reklamach uwypukla aspekt finansowy (te garniturki i krawaty korporacyjne w wodzie ;)) . Tylko - żaden kurs, żadne studia nie wystarczą, aby odnieść sukces finansowy.

Nie odbieram negatywnie podejścia biznesowego do nurkowania - jeśli ktoś wykonuje swoją pracę rzetelnie, dobrze, klienci (czyli my) są zadowoleni - to dlaczego nie ma dostać odpowiedniej zapłaty za swoją pracę?
W moim przypadku ów instruktor zarabiał nas dużo więcej rocznie (serwis Posejdonów, sprzętu, bicie i pożyczanie butlil, składka klubowa, zakupy sprzętu), niż sporna kwota, nie mówiąc o pomocy w organizowaniu klubu oraz wspólnej walki o Balaton. Teraz nie tylko nie dostanie już od nas ani złotówki, ale na lokalnym rynku będę wszystkich przed nim ostrzegać - bo jestem skrajnie niezadowolona z jego podejścia. Odpowiedniego podejścia do klienta nie uczy żadna organizacja - trzeba samemu myśleć, i wyciągać odpowiednie wnioski.
A jeśli ktoś myśli, że po skończeniu kursu instruktorskiego będzie zbijał kokosy - no cóż, buja w obłokach, i szybko zweryfikuje swoje przekonania. ;)

[ Dodano: 02-03-2012, 09:40 ]
Yavox napisał/a:
Może to tylko moje złudzenie poznawcze, ale mam wrażenie, że wielu instruktorów różnych federacji ma "dodatkowo" kwity PADI ............. Być może bardziej doświadczeni koledzy i koleżanki mogą się z perspektywy swojej znajomości rynku odnieść do tego zjawiska, które podejrzewam, że może występować...


Instruktorzy podążają za klientem. Ponieważ najwięcej osób OWD robi w PADI, PADI jest najbardziej znaną organizacją, najwięcej osób ma swoje początki w PADI - no to siłą rzeczy najwięcej instruktorów szkoli się w PADI (to chyba jednak przemyślenia, co było pierwsze, jajko czy kura :bee; ).
Oczywiście, w PADI tez jest największa konkurencja instruktorów, czego niektórzy nie biorą pod uwagę. :ping:

lozerka - 02-03-2012, 09:56

Yavox, ale to, o czym mówisz, to w mojej ocenie wynika z zupełnie innych kwestii. Dla mnie oczywistym jest, że jesli ktoś zdecydował się być instruktorem w celach zarobkowych, a takich osób jest pewnie całkiem sporo, będzie się starał poszerzac ofertę, a więc zdobywac uprawnienia w większej ilości organizacji. Np. znany mi instruktor postarał się o uprawnienia IANTD, bo jak powiedział, teraz robi się to coraz modniejsze i dzięki temu może miec więcej klientów.

Czy to oznacza nastawienie biznesowe ? moim zdaniem niekoniecznie w takim znaczeniu, jakie Ty temu nadajesz ( jesli dobrze rozumiem Twoją wypowiedź ) . Oczywiście robi to, by więcej zarobić, co jest oczywiste, gdy się z tego głównie zyje, ale nie po to, by mówiąc brzydko trzepać na tym tylko kasę.

Umówmy się, że misyjne ( wyłącznie ) podejscie, mogą miec do szkolenia ci, dla których nurkowanie jest tylko hobby, a utrzymują się z zupełnie innych źródeł.

jacekplacek - 02-03-2012, 11:19

...
arkac123 - 02-03-2012, 11:34

jacekplacek napisał/a:
...


Czyżby autocenzura? :ping:

lozerka - 02-03-2012, 12:46

pewnie tak ;-)

a jeszcze dodam w kwestii biznesowego nastawienia PADI, że ów instruktor, o którym wspomniałam, nigdy nie szkolił w PADI i akurat uprawnień tej organizacji nie ma :)

Włodek K - 02-03-2012, 14:12

lozerka napisał/a:
Dla mnie oczywistym jest, że jesli ktoś zdecydował się być instruktorem w celach zarobkowych, a takich osób jest pewnie całkiem sporo,


Nie znam osób które brzydzą się zarabianą kasą na uczeniu nurkowania. Nawet jeśli mówią że robią to jako hobby bo zarabiają na czym innym to nie przelewają tej kasy na sierotki z domu dziecka tylko dalej budują swój budżet.

[ Dodano: 02-03-2012, 14:14 ]
Cytat:
Umówmy się, że misyjne ( wyłącznie ) podejscie, mogą miec do szkolenia ci, dla których nurkowanie jest tylko hobby, a utrzymują się z zupełnie innych źródeł.

lozerka - 02-03-2012, 14:24

Włodku, ale ja raczej w tym momencie patrzę od strony celów działania takiego instruktora- pewnie, że zawsze jest fajnie zarobić pieniądze za swoją pracę, ale nie zarobek jest głownym celem.

często dla tych osób traktujących szkolenie ubocznie ( w sensie źródeł zarobkowania ) ważniejszym niż wynagrodzenie będzie np. fakt wyszkolenia jakiejś ilości kursantów, by podnieść swoje uprawnienia ( bo mają takie ambicje, bo uważają, ze na kolejnym poziomie lepiej się sprawdzą )

Włodek K - 02-03-2012, 14:34

lozerka napisał/a:
Włodku, ale ja raczej w tym momencie patrzę od strony celów działania takiego instruktora- pewnie, że zawsze jest fajnie zarobić pieniądze za swoją pracę, ale nie zarobek jest głownym celem.

Może konkretny przykład prawdziwego non profit instruktora?
Bo twój pogląd wygląda na taką IDEALISTYCZNĄ teorię dawno wymarłą.
W mojej ocenie to się skończyło wiele lat temu gdy w PL nastąpiła komercjalizacja wszystkiego. Min ja miałem przyjemność uczyć się u instruktorów którzy robili to dla funu i satysfakcji. Teraz nie znam takiego społecznikowskiego działania.

klon - 02-03-2012, 14:39

Włodek K napisał/a:
Może konkretny przykład prawdziwego non profit instruktora


a ja się może teraz wtrącę... - ja robiłem swego czasu kurs Adv. Ean IANTD u Grzegorza... - chyba wyszedł na tym w plecy nawet ;-)
nie wiem - nie pytałem, ale jak sobie przypomnę ile czasu mi poświęcił to chyba kokosów na tym nie zbił...
k

hubert68 - 02-03-2012, 15:19

Włodek K napisał/a:
Bo twój pogląd wygląda na taką IDEALISTYCZNĄ teorię dawno wymarłą.
Żyją Włodku, żyją :ping: I to zarówno tacy, którzy to co "zarobią" na kursach ledwie zauważą w swym budżecie, jak i tacy, dla których to konkretna suma...
Widzisz, potrafię w jedno popołudnie zarobić tyle, ile dostałbym za kurs OWD ale mam frajdę, że prowadzę szkolenie. Co oczywiście nie znaczy, że szkolę za darmo - widzisz tak już jest, że darmowy chleb nawet głodni wyrzucają. Ale na nurkowaniu napewno nie zarobię kokosów, nawet biorąc pod uwagę, że nie jestem jako instruktor "tani".
Ale stać mnie np. na to, żeby praktycznie po kosztach uczyć ludzi nurkować na Nitroxie. Co ciekawe, robi to ze mną Jacek, którego nie posądzam o nadmiar gotówki... Może ktoś powiedzieć, że mamy "misję": oduczyć ludzi nurkowań powietrznych. I dobrze, może mamy. A może, jak twierdzi jeden znajomy CD to tylko tani marketing? I dobrze, niech twierdzi. Nie powiem, gdzie to mam, bo jestem kulturalny...

miras - 02-03-2012, 15:34

Moim skromnym zdaniem nie ma co się rozwodzić nad tym która organizacja mniej lub bardziej przygotowuje do uczciwego i rzetelnego traktowania klienta. W każdej grupie zawodowej zawsze trafia się czarna owca. Wszystko zależy jak dobrze się maskuje w procesie weryfikacji. W przypadku instruktorów nurkowania weryfikacji dokonuje rynek, i bardzo dobrze. Problem jest tylko taki by nie być tym który jako pierwszy będzie mógł powiedzieć innym - do niego nie idź, to oszust. Niestety od kogoś łańcuszek musi się zacząć. Przykre ale nikt na czole nie ma napisane "wyrywacz kasy vel oszust". :)Najtrudniej jest osobom szczerym i uczciwym które oszukać można szybko i sprawnie, niestety. Ja wszystkich uważam za uczciwych i rzetelnych, choć kilka razy się naciąłem, niewiele się nauczyłem. Nie w nurkowaniu na szczęście. Arkac123, przykra sprawa. Współczuję.

Tak na marginesie to znamy w tej chwili zdanie tylko jednej zainteresowanej strony. Do pełnej obiektywnej oceny brakuje stanowiska obwinionego.

Hubert68, szacun za podejście. :)

jaros4 - 02-03-2012, 15:52

wszystko ok,instruktorzy szkola i za to biora kase,i to ich swiete prawo.
Nie chodzi mi o tego pana opisywanego przez Arkac,ale byc moze szkoleniowiec ktory ksztalcil tego instruktora czyta teraz ten watek,i zapewne domysla sie o kogo chodzi.Byc moze tez w trakcie szkolenia nastepnych swoich kursantow (przyszlych instruktorow)polozy wiekszy nacisk na sposob obchodzenia sie z klientem czyli nurkiem poczatkujacym, oczywiscie z pozytkiem dla ogolu.bo jakis poziom trzeba trzymac,nie?

lozerka - 02-03-2012, 17:37

Włodek K napisał/a:
lozerka napisał/a:
Włodku, ale ja raczej w tym momencie patrzę od strony celów działania takiego instruktora- pewnie, że zawsze jest fajnie zarobić pieniądze za swoją pracę, ale nie zarobek jest głownym celem.

Może konkretny przykład prawdziwego non profit instruktora?
Bo twój pogląd wygląda na taką IDEALISTYCZNĄ teorię dawno wymarłą.
.


Nie wiem, zatraciłam umiejętność precyzyjnego formułowania myśli :) ?

Bo moim zdaniem w zacytowanym przez Ciebie zdaniu, którym doprecyzowałam swoją poprzednią wypowiedź, nie ma słowa o działalności non profit.

Nie będę wskazywała nazwisk, bo są rzeczy, które wiem z prywatnych rozmów, ale jedna z osób, o których myślałam, już się odezwała- Hubert. O ile mogę wnioskować z publicznej wiedzy o Nim i tego, co sam mówi, to nie sądzę, by robił uprawnienia instruktorskie po to, by zbijać na tym kasę, podejrzewam, że robienie ich i podwyższanie mogło Go kosztować więcej, niż długo będzie w stanie zarobić na kursach przez siebie prowadzonych, a to z racji tego, że mając inną, znacznie lepiej płatną pracę ( która, jak większość dobrze płatnych prac, wymaga zwyczajnie czasu ) , jak i szkoląc się w kierunku swoich zainteresowań nurkowych, pewnie nie jest w stanie poświecić tyle czasu na szkolenia, by stały się one realnym źródłem dobrego zarobku, co wcale nie znaczy, że na nich nie zarabia i nie korzysta z tej pracy.

Dlaczego zatem to robi, zamiast trzepać kasę na kolejnych, znacznie lepiej płatnych dyżurach, czy godzinach wizyt prywatnych ? ( sorry, Hubert, że tak Cię wykorzystuję ;-) , ale Włodek domagał się przykładu, a sam przekazujesz sporo informacji o sobie :) )

I tu już przejdę do bardziej ogólnych tez, znanych mi z rozmów z innymi, podobnie działającymi. Są ludzie, którzy po prostu lubią uczyć i mają z tego znacznie więcej przyjemności, niż ze swoich nurkowań. Są też tacy, którzy szkoląc innych podnoszą własny warsztat- bo zetknięcie z bardzo różnymi poziomami kursantów, jak i różnymi osobowościami poszerza ich wiedzę o wielu aspektach nurkowania. A pewnie są i tacy, dla których kolejny, coraz wyższy plastik, który można z talii kart wyciągnąć, to prawie orgiastyczna przyjemność ;-) . A pewnie znajdą sie tez tacy, którzy z dumą ojca będą patrzeć, jak ich każde kolejne dziecko wychodzące z ich rąk - chociaż, to pewnie ta sama grupa, która ma przyjemność z uczenia, jako takiego.

I to będą osoby, dla których zarobek za kurs będzie miał drugorzędne znaczenie, mogą zupełnie inaczej ustawić swoje mentalne podejście do szkolenia.* I zauważ, że w każdym z wymienionych przeze mnie celów tak naprawdę dominujące znaczenie ma zysk instruktora- tyle, że niekoniecznie materialny :) .

Czy to altruizm i idealizm :) ? A to zależy jak się na to spojrzy. Są ludzie, którzy wolą kasę, a są tacy, których kręci poczucie, że oddali ostatni kawałek chleba i ostatnią koszulę biednym i to stanowi źródło ich zadowolenia i nadawania sensu życiu. W każdym przypadku tak naprawdę chodzi jednak gdzieś tam o karmienie własnego "ja".

Przepraszam wszystkich altruistów za spłaszczenie ich intencji, ale jako urodzona hedonistka ;-) tak widzę motywację znacznej ilości działań ludzkich, także tych non profit :)


* ( przy czym wcale nie twierdzę, że ci, co na tym zarabiają głównie, tak nie mogą )

** - to był niemal idealny OT ;-)

arkac123 - 02-03-2012, 18:22

jaros4 napisał/a:
Byc moze tez w trakcie szkolenia nastepnych swoich kursantow (przyszlych instruktorow)polozy wiekszy nacisk na sposob obchodzenia sie z klientem czyli nurkiem poczatkujacym, oczywiscie z pozytkiem dla ogolu.bo jakis poziom trzeba trzymac,nie?


Jaros, czy naprawdę myślisz, że u tego instruktora jakakolwiek nauka o odpowiednim traktowaniu klientów coś by dała? :aaa:

jaros4 - 02-03-2012, 19:49

niestety jest to przypadek nieuleczalny.wyjatkowo pretensjonalno roszczeniowa osobowosc.

[ Dodano: 02-03-2012, 19:51 ]
w kazdej fabryce produkujacej tasmowo,co ktorys egzemplaz jest wadliwy.

Marcin13736 - 02-03-2012, 21:06

Wygląda na to, że lepiej się szkolić u instruktorów, którzy od poniedziałku do piątku harują jak pewnie większość z nas, a w weekendy robią kursy. Lepiej szanują pieniądze klienta i robią to bardziej dla "idei" a nie mamony...
arkac123 - 02-03-2012, 21:25

Marcin13736 napisał/a:
Wygląda na to, że lepiej się szkolić u instruktorów, którzy od poniedziałku do piątku harują jak pewnie większość z nas, a w weekendy robią kursy. Lepiej szanują pieniądze klienta i robią to bardziej dla "idei" a nie mamony...


Nie, to błędne rozumowanie.
Akurat omawiany instruktor jest już 40-letnim emerytem, żyje z emerytury, i nigdzie nie pracuje ;) .

A czy wybierać CN czy indywidualnych instruktorów.... CN to zazwyczaj stałe, znające się towarzystwo, wyjazdy, serwis, nabijanie butli, basen. Instruktor tego nie zapewnia, ale oczywiście ma inne zalety.;)
Najlepiej jest korzystać zarówno z jednej opcji, jak i z drugiej :beer3:

hubert68 - 02-03-2012, 21:25

miras napisał/a:
Hubert68, szacun za podejście.
Dzięki Miras

lozerka napisał/a:
Nie będę wskazywała nazwisk, bo są rzeczy, które wiem z prywatnych rozmów, ale jedna z osób, o których myślałam, już się odezwała- Hubert. O ile mogę wnioskować z publicznej wiedzy o Nim i tego, co sam mówi, to nie sądzę, by robił uprawnienia instruktorskie po to, by zbijać na tym kasę, podejrzewam, że robienie ich i podwyższanie mogło Go kosztować więcej, niż długo będzie w stanie zarobić na kursach przez siebie prowadzonych, a to z racji tego, że mając inną, znacznie lepiej płatną pracę ( która, jak większość dobrze płatnych prac, wymaga zwyczajnie czasu ) , jak i szkoląc się w kierunku swoich zainteresowań nurkowych, pewnie nie jest w stanie poświecić tyle czasu na szkolenia, by stały się one realnym źródłem dobrego zarobku, co wcale nie znaczy, że na nich nie zarabia i nie korzysta z tej pracy.

Dlaczego zatem to robi, zamiast trzepać kasę na kolejnych, znacznie lepiej płatnych dyżurach, czy godzinach wizyt prywatnych ? ( sorry, Hubert, że tak Cię wykorzystuję , ale Włodek domagał się przykładu, a sam przekazujesz sporo informacji o sobie )

I tu już przejdę do bardziej ogólnych tez, znanych mi z rozmów z innymi, podobnie działającymi. Są ludzie, którzy po prostu lubią uczyć i mają z tego znacznie więcej przyjemności, niż ze swoich nurkowań. Są też tacy, którzy szkoląc innych podnoszą własny warsztat- bo zetknięcie z bardzo różnymi poziomami kursantów, jak i różnymi osobowościami poszerza ich wiedzę o wielu aspektach nurkowania. A pewnie są i tacy, dla których kolejny, coraz wyższy plastik, który można z talii kart wyciągnąć, to prawie orgiastyczna przyjemność . A pewnie znajdą sie tez tacy, którzy z dumą ojca będą patrzeć, jak ich każde kolejne dziecko wychodzące z ich rąk - chociaż, to pewnie ta sama grupa, która ma przyjemność z uczenia, jako takiego.

I to będą osoby, dla których zarobek za kurs będzie miał drugorzędne znaczenie, mogą zupełnie inaczej ustawić swoje mentalne podejście do szkolenia.* I zauważ, że w każdym z wymienionych przeze mnie celów tak naprawdę dominujące znaczenie ma zysk instruktora- tyle, że niekoniecznie materialny .

Czy to altruizm i idealizm ? A to zależy jak się na to spojrzy. Są ludzie, którzy wolą kasę, a są tacy, których kręci poczucie, że oddali ostatni kawałek chleba i ostatnią koszulę biednym i to stanowi źródło ich zadowolenia i nadawania sensu życiu. W każdym przypadku tak naprawdę chodzi jednak gdzieś tam o karmienie własnego "ja".


W sumie dość trafna analiza, przynajmniej, jeśli chodzi o mnie. Lubię zarówno się doskonalić i stawać coraz lepszym, w tym co robię (to ta prawie orgiastyczna przyjemność, plastiki są tu tylko dodatkiem :ping: ), uważam, że szkoląc innych rozwijam się także sam i bardzo lubię uczyć. Nie mam jeszcze takich doświadczeń jako instruktor nurkowania ale jako trener karate przeżywałem starty swoich wychowanków o wiele bardziej niż swoje. A to, że mój najlepszy uczeń był trzy razy z rzędu Mistrzem Polski sprawiło mi wiele większą przyjemność, niż gdybym sam został Mistrzem Polski (niestety zatrzymywałem się zawsze na półfinale).

piotrkw - 04-03-2012, 14:57

Marcin13736 napisał/a:
Wygląda na to, że lepiej się szkolić u instruktorów, którzy od poniedziałku do piątku harują jak pewnie większość z nas, a w weekendy robią kursy. Lepiej szanują pieniądze klienta i robią to bardziej dla "idei" a nie mamony...


Chyba jednak nie bardzo. Ja zawsze staram się współpracować z zawodowcami. Wszystkie swoje kursy robiłem u osób zajmujących sie tym zawodowo , a nie dorabiających w chwilach wolnych . Może wynika to z tego , że w Trójmieście mamy takich i to o dobrej renomie . I można dokonać wyboru. To przekłada się równiez na inne dziedziny życia, gdzie wykonywanie swojej pracy zawodowo - zarobkowo jest gwarancją dobrego warsztatu i profesjonalizmu. Nie wyobrażam sobie wizyty u lekarza który skończył studia medyczne , zawodowo pracuje jako instruktor nurkowania i to jest jego żródlem utrzymania , a w chwilach wolnych w sobotę przyjmuje pacjentów w gabinecie prywatnym. Nie chciał bym aby mnie leczył, i pewnie nie tylko ja.
Natomiast przypadek osoby nieuczciwej może zdarzyć się wszędzie i nie piętnowałbym ani instruktorów nurkowania ani konkretnych organizacji nurkowych. Raczej człowieka z imienia i nazwiska.

Pozdrawiam Piotr

lozerka - 04-03-2012, 15:44

piotrkw napisał/a:
Marcin13736 napisał/a:
Wygląda na to, że lepiej się szkolić u instruktorów, którzy od poniedziałku do piątku harują jak pewnie większość z nas, a w weekendy robią kursy. Lepiej szanują pieniądze klienta i robią to bardziej dla "idei" a nie mamony...


Chyba jednak nie bardzo..


ja tez nie stawiałabym takiej tezy, bo z mojego punktu widzenia, jest zupełnie obojętne, jakie pobudki kierują instruktorem, że szkoli, istotne jest by robił to dobrze, a nie watpię, ze można takich znależć zarówno wsród tych, którzy szkoleniem zajmują się głównie, jak i tych, którzy traktują to, jako zajęcie uboczne.

natomiast z tej przyczyny, nie dokonuję tez wyboru w sposób wskazany przez Piotra tu

piotrkw napisał/a:
Ja zawsze staram się współpracować z zawodowcami


bo akurat uważam , że w przypadku takiej dziedziny, jak nurkowanie, zawodowstwo może być i wadą, i zaletą. Nawet dobry zawodowiec moze z czasem popaśc w sztampę i jechać na wczesniej zdobytej opinii ( co raczej nie grozi niezawodowcowi ), jak i być znużony, zmęczony itp kolejnymi zajęciami tego samego typu, co też niezawodowcowi, niemającemu najczęściej ciśnienia na czas, nie grozi.

hubert68 - 04-03-2012, 17:24

piotrkw napisał/a:
Chyba jednak nie bardzo. Ja zawsze staram się współpracować z zawodowcami.

lozerka napisał/a:
natomiast z tej przyczyny, nie dokonuję tez wyboru w sposób wskazany przez Piotra tu

Lozerko nie przejmuj się, ten Pan już tak ma. Jak ja napisałem wcześniej, z jakich pobudek zajmuję się instruktorstwem, to musiał napisać cokolwiek, z czego by wynikało, że tacy jak ja są kiepskimi instruktorami. Jemu myli się praca lekarza z pracą instruktora nurkowania. Zapewne uważa, że także sprzątać w domu musi profesjonalna sprzątaczka, bo każdy inny zrobi to gorzej a warzywa z ogródka działkowego nadają się tylko do wyrzucenia, bo nie są uprawiane przez "profesjonalistę". Nie przejmuj się, niektórzy już tak mają...

lozerka - 04-03-2012, 17:31

hubert68 napisał/a:
piotrkw napisał/a:
Chyba jednak nie bardzo. Ja zawsze staram się współpracować z zawodowcami.

lozerka napisał/a:
natomiast z tej przyczyny, nie dokonuję tez wyboru w sposób wskazany przez Piotra tu

Lozerko nie przejmuj się, ten Pan już tak ma.
(...)
Nie przejmuj się, niektórzy już tak mają...


no, aż tak bardzo, żeby mnie podwójnie pocieszać, to się nie przejęłam ;-)

powiem nawet, że wcale się nie przejęłam ;-) może Wy, panowie, znajdziecie zawsze okazję do wsadzenia sobie pstryczka, tudzież dostrzeżenia pstryczka po drugiej stronie, ale ja po prostu zwyczajnie rozmawiam :)

a jak się wtrącam w Wasze przepychanki ;-) po którejś ze stron, to robię to wprost :)

hubert68 - 04-03-2012, 17:34

lozerka napisał/a:
a jak się wtrącam w Wasze przepychanki po którejś ze stron, to robię to wprost

:beer3:

Włodek K - 05-03-2012, 16:39

Cytat:
Widzisz, potrafię w jedno popołudnie zarobić tyle, ile dostałbym za kurs OWD ale mam frajdę, że prowadzę szkolenie. Co oczywiście nie znaczy, że szkolę za darmo

Czyli już nie jesteś non profit. Zwyczajnie odpadasz z tego szacownego grona non proftowców :) Ja zresztą też. Też zresztą lubię uczyć nurkowania.

hubert68 napisał/a:
Może ktoś powiedzieć, że mamy "misję"

Jeśli, tak naprawdę postrzegasz "nitroksowe soboty", to ok.

hubert68 napisał/a:
widzisz tak już jest, że darmowy chleb nawet głodni wyrzucają


Naprawdę głodni, darmowy chleb, wcinają aż im się uszy trzęsą.
To podobnej miary stwierdzenie że "biednych nie stać na kupowanie tanich rzeczy".
A faktycznie stać ich tylko na tanie rzeczy tak samo jak naprawdę biedni będą jedli darmowy chleb.

lozerka napisał/a:
, ale Włodek domagał się przykładu, a sam przekazujesz sporo informacji o sobie :) )


To nie jest dobry przykład. Byłem szkolony przez ludzi którzy robili to z czystej przyjemności może nawet była to misja w altruistycznym tego słowa znaczeniu. Bo rozliczenia za szkolenie nie było bo był klub były klamoty klubowe i była bezinteresowna praca członków klubu w zakresie jaki byli w stanie wykonywać.
Dopiero na P3 była stawka dla instruktorów.
To był właśnie czas zmiany podejścia z bezinteresownego, misyjnego na jak najbardziej komercyjne.

Opłata za szkolenie jest tym czynnikiem który zmienia wszystko i trudno mówić o misyjnym podejściu takim jakim ja nasiąknąłem od początku zabawy w nurkowanie.

Zresztą do dziś trudno mi się przestawić z tamtych naleciałości działań klubowych.
Dostrzegam podobne wątpliwości u wielu starszej daty nurków i instruktorów.
Tu też widzę pozostałość mentalności socjalistycznej czy może społecznikowskiej bardzo mocno rozwiniętej w tamtych czasach :)

lozerka napisał/a:
Umówmy się, że misyjne ( wyłącznie ) podejscie, mogą miec do szkolenia ci, dla których nurkowanie jest tylko hobby, a utrzymują się z zupełnie innych źródeł.


Natomiast nic nie szkodzi mieć misje zarabiania kasy na usługach szkoleniowych Tylko trzeba to jakoś rozdzielić. Bo misja to cel działania. Trudno pogodzić tak odrębne cele jak zarabianie z dawaniem tyle ile się da za darmo.

Dawanie bez rozliczenia w groszu, w powszechnym komercyjnym otoczeniu poprostu jawi się jako głupota życiowa. To są sprzeczne wartości. Przynajmniej ja to tak postrzegam na bazie własnych społecznikowskich w sumie sporych jednak doświadczeń.

lozerka - 05-03-2012, 17:22

Włodek K napisał/a:


lozerka napisał/a:
, ale Włodek domagał się przykładu, a sam przekazujesz sporo informacji o sobie :) )


To nie jest dobry przykład. .


Włodku, bo jak się okazuje, chciałeś żebym podała przykład tego, o czym Ty myślisz, a ja podałąm przykład tego, o czym ja myślę ;-) I zapewniam Cię z tego punktu widzenia, to dobry przykład :-D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group