| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
HYDE PARK - Ratownictwo "do połowy" ?
Dorota i Wojtek - 24-04-2004, 20:05 Temat postu: Ratownictwo "do połowy" ? Przeglądając naszą polską "prasę" trafiliśmy na coś takiego (wklejone z www.nie.com.pl):
Rybak w SOS-ie
Polska ma za dużo rybaków. Należy potopić im kutry.
W czwartek 18 marca 2004 r. przed południem dyrektor Polskiego Ratownictwa Okrętowego Stanisław Rutkowski stanął jako oskarżony przed Izbą Morską w Gdyni. Po południu, jakieś 50 mil na północ od Darłowa, poszedł na dno kuter rybacki Kol-71. Oba te wydarzenia ściśle się ze sobą wiążą. Wiąże je bezmyślność urzędników, ministrów i posłów.
Jeden kuter mniej
21 września 2003 r. około jedenastej wieczorem załoga kutra Wła-90 zaobserwowała przeciek wody do siłowni. Kuter miał prawo przeciekać, bo miał drewnianą konstrukcję i był z roku 1960 r. Rybacy wezwali pomoc. Przypłynął statek ratowniczy Bryza należący do służby ratowniczej SAR. Zabrał na pokład rybaków, popłynął z nimi do Władysławowa, a kuter zostawił na falach. Stateczek zaczął więc dryfować to w tę stronę, to w tamtą – w zależności od tego, jak wiało. Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej najpierw wydało ostrzeżenie, że po morzu pływa samopas kuter, a potem wysłało samolot na zwiady. Kutra nie wypatrzono przez dwa dni – wszyscy doszli więc do wniosku, że musiał zatonąć gdzieś poza naszymi wodami terytorialnymi. I dano sobie spokój.
Z budżetu poszła kasa najpierw na ratowanie rybaków, potem na wysłanie samolotu, aby odszukał kuter. Armator kutra coś tam dostał z ubezpieczalni, ale nowego kutra za to nie kupi. Nie mówiąc już o tym, że po wejściu do Unii miałby szansę na milion złotych, gdyby się zdecydował wycofać kuter z eksploatacji.
Dyrektor PRO został wezwany przed Izbę Morską na rozprawę w charakterze zainteresowanego (ponieważ Izby nie są sądami w klasycznym tego słowa rozumieniu, oskarżonych nazywa się zainteresowanymi), aby powiedział Wysokiej Izbie, dlaczego ludzie z przedsiębiorstwa, którym kieruje – było nie było o nazwie Polskie Ratownictwo Okrętowe – nie ratowali rybackiego kutra, który tonął na Bałtyku. I żeby spojrzał w załzawione oczy właściciela kutra, który stracił taki szmalec. Jakby nie wiedziano, że dyrektor PRO dlatego nie ratował kutra, gdyż polskie
ratownictwo morskie jest zorganizowane w sposób najgłupszy na świecie.
Z jednego dwa
Do 31 grudnia 2001 r. PRO wykonywało wszystkie rodzaje ratownictwa: ratowano życie, czyli tonących rybaków i marynarzy, mienie, czyli dryfujące po falach kutry i statki, oraz zajmo-wano się tzw. ratownictwem ekologicznym, czyli zbieraniem ropy z morza, jak się wylała z jakiegoś pękniętego kadłuba. Dla PRO zbudowano całą serię statków ratowniczych typu R-17 i R-27 nadających się do kompleksowych akcji. Nieraz nawet łatwiej było przyholować statek, zwłaszcza rybacki, do portu, niż na wzburzonym morzu zdejmować z niego załogę. Koszty ratowania ludzi i ekologii ponosił budżet państwa, za ratowanie kutrów, jachtów, motorówek płacił ich właściciel bądź towarzystwo ubezpieczeniowe. Ale mądrale w Ministerstwie Infrastruktury, a potem w Sejmie, zdecydowali, że tak jest niedobrze.
1 stycznia 2002 r. weszła w życie uchwalona w listopadzie 2000 r. ustawa o bezpieczeństwie morskim. Funkcjonujące do tej pory Polskie Ratownictwo Okrętowe podzielono na dwa: komercyjne przedsiębiorstwo państwowe zostawiając przy nim nazwę PRO i ładne biało-czerwone logo oraz Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa SAR dodając jeszcze piękniejsze logo w postaci krzyża maltańskiego. Podzielono też sprzęt: przy PRO zostały duże holowniki i dźwig do prac podwodnych, do SAR trafiły statki ratownicze, w tym duży i nowoczesny Kapitan Poinc.
I od tego czasu każdy sobie rzepkę skrobie. PRO, które tylko w nazwie ma „ratownictwo”, zgodnie z ustawą o przedsiębiorstwach zajmuje się zarabianiem kasy. Zarabia za granicą holując np. kadłuby statków z rumuńskich stoczni do Holandii. Najbliższy naszych wybrzeży holownik PRO jest na Morzu Północnym. A dyrektor Rutkowski nie ma prawnego obowiązku brać udziału w ratowaniu czegokolwiek i gdziekolwiek. Owszem, jak mu ktoś, czyli armator, zapłaci ciężki szmal, to on może poratować. A SAR zgodnie z nową ustawą może ratować tylko ludzi. Gdyby ratownicy podholowali tonący kuter do portu, to by dyrektor dostał bęcki od swoich ministerialnych zwierzchników.
Paranoja? Paranoja.
Głupota nie tonie
Tego samego dnia, w którym dyrektor Rutkowski z PRO stawał przed Izbą, kilka godzin później wydarzył się identyczny wypadek. Załoga kutra Kol-71 dostrzegła uszkodzenie, nadała SOS i wskoczyła do wody. Akcję ratowniczą przeprowadziły wspólnymi siłami Marynarka Wojenna, Straż Graniczna oraz znajdujący się w pobliżu inny kuter rybacki. Komplet siedmiu rybaków wyciągnięto z morza i wychłodzonych, ale żywych odtransportowano do szpitala. Sam kuter poszedł na dno.
Bo kto by się nim zajmował. Takie przypadki nie są na Wybrzeżu niczym szczególnym. Przynajmniej raz w miesiącu jakiś rybacki kuter tonie, a wojsko lub straż graniczna ratują jego załogę.
Za kilka, a może za kilkanaście miesięcy dyrektora PRO znowu wezwie przed swoje oblicze Izba Morska i zapyta, dlaczego nie ratował kolejnego kutra. A Rutkowski, jak nie będzie miał
co robić, to do Izby pójdzie (wedle prawa nie ma takiego obowiązku) i powie, żeby się od niego Wysoka Izba a fee. Bo on, owszem, jako obywatel może by i rzucił się do ratowania, ale jako dyrektor przedsiębiorstwa – nie bardzo. Bo to przedsiębiorstwo komercyjne podległe ministrowi skarbu państwa.
Izba Morska, gdyby jej się chciało wywiązać z nałożonych na nią zadań, powinna zadać sobie następujące pytania: Kto zwolnił PRO z obowiązku prowadzenia akcji ratowniczych na Bałtyku? Kto zdecydował, że SAR nie może ratować mienia? Kto jest winien rozmontowania systemuratownictwa morskiego w Polsce? Dlaczego do ustawy brak przepisów wykonawczych?
Podpowiadam, kogo wezwać na kolejną rozprawę: głupią władzę. Nazwiska do ustalenia bez trudu.
Autor : Waldemar Kuchanny
ukusek - 09-05-2004, 20:07
szczęściem w nieszczęściu są nowe wraki na Bałtyku leżące na przystępnych głębokościach.
bann - 09-05-2004, 20:42
za 100-150 lat beda sie zachwycac nawet hisorycy/archeologowie podwodni, ze znalezli kuter, konstrukcji drewnianej, datowany na epoke pozny Gierek/wczesny Rakowski,
dbajmy o zabytki na baltyku :]
ps. a swoja droga to mozg deba staje, czego to nie da sie w polsce skomercjalizowac...
bann - 09-05-2004, 20:44
| simar napisał/a: | za 100-150 lat beda sie zachwycac nawet hisorycy/archeologowie podwodni, ze znalezli kuter, konstrukcji drewnianej, datowany na epoke pozny Gierek/wczesny Rakowski,
dbajmy o zabytki na baltyku :]
ps. a swoja droga to mozg deba staje, czego to nie da sie w polsce skomercjalizowac... |
bann - 09-05-2004, 20:45
sory buttony mi sie pokopsaly...
|
|