| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
NURKOWANIE EKSTREMALNE I TECHNICZNE - wraki, wraki...
Dorota i Wojtek - 08-05-2004, 13:31 Temat postu: wraki, wraki... Dwa dni temu, korzystając z dobrze zapowiadającej się pogody postanowiliśmy "zaatakować" któryś z wraków na rafie Abu Nuhas.
Wypływamy o 6.00 - tuż po wschodzie słońca,
bardzo ciekawi pogody - ostatnia eskapada skończyła się w połowie drogi - pogoda stale się pogarszała i musieliśmy zawrócić...
Tym razem jednak było lepiej niż się spodziewaliśmy - oto jak wyglądało morze tego dnia
Wybór padł na Ghiannis D - mający opinię "najpiękniejszego wraku Morza Czerwonego).
Zatonął w 1983 roku, więc do wiekowych nie należy, ale klimat tworzy rzeczywiście rewelacyjny...
Po kolizji z rafą, statek ten "zawisł" na niej na blisko dwa tygodnie, po czym złamał się tuż przed nadbudówkami (patrząc od części dziobowej) i zatonął w dwóch etapach: najpierw rufa, kilka tygodni później dziób, który do czasu zatonięcia stał na rafie.
Widoczność na pierwszym nurkowaniu przekraczała 35 metrów i jedyne co powodowało u nas cierpienie to brak szerokokątnego obiektywu... (wszystkie fotki zrobiliśmy przy użyciu c-4040 w PT-10 bez dodatkowego oświetlenia).
Wraki w M.Czerwonym są wolne od sieci i żyłek, więc niemal zachęcają do "bliższego" kontaktu nawet mniej doświadczonych nurków...
Ghiannis D leży na lewej burcie przy maksymalnej głębokości ok.25metrów. Na jej najwyższy punkt natykamy się na 4metrze,a więc tuż pod powierzchnią. Cały wrak leży na długości ponad 100 metrów. Wokół, na dnie można znaleźć całą masę różnych ciekawostek, które kiedyś stanowiły wyposażenie statku.
Jako, że pozostało nam do wykonania kilka ćwiczeń w ramach kursu wrakowego - zabraliśmy się ochoczo do roboty.
Moją (Wojtek) "ofiarą" padł tym razem forumowy Grzegorz WS...
Na łodzi znaleźli się także: Wiesiek - przesympatyczny nur "starszej" daty - opowiadał o różnych ciekawostkach ze szkoleń prowadzonych w latach 70-tych; Marcin(zwany "Zboczeńcem") z Anią i dwójką zabijaków - Kubą i Maćkiem (dwaj ostatni, mimo młodego wieku: 9 i 11 lat, zdali się wiedzieć wszystko o tym jak sterroryzować załogę i zatopić naszą łódź ... );Marek - zwany z tzw. "różnych względów" "Czerwonym Baleronem"; Krzyś - syn GrzegorzaWS; tajemniczy Kent z Norwegii...; Waldek i oczywiście Dorota.
Podział na grupy i plan działania:
-Maricin z Markiem (w planie próba odpalenia silnika wraku, albo coś innego, ale bardzo podobnego... )
-Waldek z Wieśkiem i Kentem szwędają się tu i tam, żeby na drugim nurkowaniu zrobić "co należy" ?
-Grzegorz WS spotka sporo problemów i dzielnie ma sobie z nimi poradzić...
-Dorota i Krzyś - uprawiają podwodne podglądactwo
-Ania (ma problem z uchem i nie nurkuje) z małymi Piratami robi snorkling wokół 4 wraków, które zatonęły po zderzeniu z rafą Abu Nuhas.
Wszystko poszło zgodnie z planem - jedynie Maciek z Kubą mieli średnie miny "bo mama nie pozwoliła się nam wdrapać na pokład łodzi po linie cumowniczej..."
Drugi nur: zgodnie z wcześniejszymi założeniami przygotowany w oparciu o pierwsze nurkowanie i dyskusję pt. "co by tu zrobić...". Jedynie Marek i Marcin zmieniają plan - zgodnie twierdzą, że silnik jest do niczego i na drugiego nura zamierzają się wybrać na leżacego ok. 150 metów dalej na wschód "Carnatica". Carnatic zatonął w 1869 roku przewożąc m.in. złoto i...wino - naszą dwójkę interesowały podobno wyłącznie walory historyczno - poznawcze...
Kończymy drugiego nura jako przedostatnia para - nasze nurkowania są jednoznacznie ograniczone zasadą 1/3 i planem ćwiczeń - jest ich sporo, więc wrak oglądamy w zasadzie wisząc na przestankach symulowanej dekompresji... Tak naprawdę, wrak oglądam sobie sam - Grzegorz tak pierwsze, jak i drugie nurkowanie kończy bez maski (powrót przy zerowej widoczności ze zgubioną maską) kontemplując wrażenia słuchowe...
powrót z wnętrza wraku - "w trakcie penetracji zgubiona maska i awaria światła - widoczność zero"
awaryjne wynurzenie - "utrata balastu i maski - zerowa widoczność"
awaryjna wielopoziomowa dekompresja - "utrata balastu i maski - zerowa widoczność"
Trochę "wnętrz":
Doskonałe warunki na morzu pozwoliły nam na wyjątkowo szybki powrót do bazy. Po drodze udało nam się nie przejechać stada delfinów, które jakiś czas płyneły w tym samym co my kierunku...
O tym dlaczego "Czerwony Baleron" nie odda swojego balerona "choćby nie wiem co", oraz czemu C-5060 nie lubi Grzegorza WS - napiszemy przy najbliższej okazji...
CZACHO - 08-05-2004, 19:28
ehhh... serce sie kraja... zbieram kase na wyjazd do egiptu
Mrówa - 10-05-2004, 21:58
te ćwiczenia awaryjne odbywały się w ramach jakiegoś kursu ?
lobster - 10-05-2004, 22:16
Zdjecia "wnetrz" sa absolutnie pierwsza klasa. Znac delikatna reke
Andrzej S - 10-05-2004, 22:40
Zdjęcia tak fantastyczne, że aż boli, że nie będę miał w tym roku ....... wakacji.
Niech żywi nie tracą nadziei!!!
Pozdrawiam,
Andrzej S
Dorota i Wojtek - 11-05-2004, 06:14
| Mrówa napisał/a: | | te ćwiczenia awaryjne odbywały się w ramach jakiegoś kursu ? |
Witaj!
Tak jak napisaliśmy wczesniej, Grzegorz kończył na Ghiannis D swój kurs wrakowy.
Ponizej przygotowania "na sucho" do działań przy całkowitej utracie widocznosci:
Lobster - dzięki w imieniu "delikatnej ręki"...
GrzegorzWS - 15-05-2004, 22:33
Taaaak... ileż przemiłych wspomnień przywołują te zdjęcia...
Było po prostu genialnie - a poszerzony przez Wojtka program szkolenia wrakowego był zarówno wyzwaniem jak i najlepszą metodą przygotowania mnie na różne przyszłe przeciwności losu podczas wrakowych penetracji.
Życzę każdemu takiego szkolenia jak moje, bo to, że pozostanie niezapomniane jest gwarantowane!
Oj było SUPER, było na prawdę SUPER!
Pozdrowienia, GrzegorzWS
Dorota i Wojtek - 16-05-2004, 00:27
...a skoro przy wrakach jesteśmy:
oto drugi "flagowy" wrak z okolic Hurghady - "Excalibour", wśród przewodników nazywany często Sussana (od imienia właścicielki łodzi)
Jego atrakcyjność można okreslić jako hm... względną - to ni mniej, ni więcej jak średniej wielkości łódź safari.
Nie przeszkadza to jednak w organizowaniu "dnia wrakowego" składającego się z nurkowania na "El Minie" i wspomnianej wyżej jednostce. Leży ona na równej stępce, ok. 5 min. drogi od El Miny, zaledwie kilkadziesiąt metrów od plaży hotelu "Waves".
Nadbudówka zaczyna się na głębokości ok. 14metrów, max. gł. 22-23metry w rejonie śruby.
Coraz bardziej podobają nam się zdjęcia wraków w "sepii" - nawet takie "kajaki" jak ten powyżej, nabierają tajemniczo-ponurego wyrazu...
lobster - 16-05-2004, 06:06
Wiesc gminna niesie, ze Excalibur mial pod pokladem pokazny ladunek latarek Lumen 6 uzywanych przez ekipe samego "taty" Cousteau. Do dzisiejszego dnia wytrwali pionierzy nurkowania wrakowego ze wzruszeniem i szacunkiem przekopuja pozostalosci rozrzucone wokol wraku.
Dorota i Wojtek - 16-05-2004, 18:48
...legenda mówi o ataku piratów, którzy na krótko przed zatonięciem zrabowali cały bezcenny skarb...
...żeby stosowne służby prowadzące śledztwo się nie zorientowały, wokół wraku piraci rozsypali trochę latarek lumen 4 (w myśl zasady: "nie długość jest najważniejsza")...
...inna, już niemal legenda mówi, że jakiś czas temu widziano dwóch łowców, którzy przeczesywali przez wiele godzin okolice wraku...
(jeden wydychał powietrze z gdańsko-amerykańskim akcentem, drugi bąblował na sposób śląsko-arabski...); szukali zapamiętale, używając różnych dostepnych technik...
...podobno jeden z nich znalazł część skarbu, który dodatkowo zamaskowano nadając mu czarny kolor, a hielogrif na nim zamieszczony mędrcy odczytali jako: lumen 4...
...podobno drugi nie posiadał się z zazdrości i zapragnął zemsty...
...podobno obawiając się zemsty, pierwszy obiecał do końca życia wysławiać urodę drugiego, która okazała się być względną...
...podobno...
ehh... te legendy... nigdy do końca nie wiadomo co się za nimi kryje...
...ale
podobno po dziś dzień, drugi z łowców od pięknych niewiast opędzić się nie może, co niewątpliwą zasługą pierwszego pozostaje...
(tekst w zasadzie dla wtajemniczonych... )
MonikaS - 18-05-2004, 08:56
[quote="Dorota i Wojtek"]
"... a hielogrif na nim zamieszczony mędrcy odczytali jako: lumen 4..."
... hmm, że kto to niby odczytał ?
Monika
|
|