DarekS - 12-12-2012, 20:57 Temat postu: % własnej produkcjiPonieważ produkcja na własne potrzeby jest legalna to poproszę doświadczonych w tym fachu o rady i receptury.
Posiadam obecnie sprzęt niemalże profesjonalny z filtrami weglowymi i molekularnymi jednak diabeł tkwi w szczegółach, a właściwie w tzw. zacierze.
Ja odrazu uprzedzam, że cukru i drożdży nie używam, a miód i rodzynki do przygotowania odpowiedniego produktu do destylacji jednak poproszę i inne przepisy i rady.
Mój wyrób ma w granicach 70% i ani krzty metanolu ale chętnie pobawię się innymi przepisami pawlos1976 - 12-12-2012, 21:09 Witam podstawa to sprzęt jak masz niemal doskonały mniemam że masz kolumna rektyfikacyjna z tego od początku do końca leci kole 90. A co do stosowania zacieru podstawa to cukier, nieważne z czego, czy z torebki czy z owoców lub z ziemniaków. następnie drożdże są naturalnie dostępne na świeżych owocach (dobre do wina) lub na aledrogo gorzelnicze ,ostatnie najgorsze piekarnicze. Kiedyś tym się bawiłem, teraz nie mam na to czasu oddałem sprzęt inny się bawią.
Powiem ci tylko jedno najlepszę są potem nalewki z tego z czarnych wiśni , pigwy, dzikiej gruszy, aż mi ślinka cieknie na samą myśl że takie 50 60 wchodzi jak soczek dla dzieci.
A i jeszcze ważne w czym stawiasz zacier ile litrów ma bańka.
Ja stosowałem beczke 100 l zakupiłem do tego w sklepie ze zwiętrzętami grzałkę dla rybek do 100 litrów ustawiasz temp na 30 stopni to ważne, aby nie na początku bo drożdże szybko pracują i mogą się zaparzyć. Między czasie drożdże potrzebują pożywki dla nich to cukier ale i potas czyli przecier pomidorowy. Do tego termometr abyś widział temp. a na konieć potrzeba ci areometr on ci pokaże ile cukru zostało w zacierze.
PZDRWłodek K - 12-12-2012, 22:14 Już to widzę jacekplacek - 12-12-2012, 22:40 A mnie się kiedyś marzyły nalewki na destylatach z tych samych owoców, co nalewane Żmudna to robota i cierpliwości wymagająca, ale efekty wyśmienite. Myślę, że mistrzostwo świata prawie na pewno byłoby w żurawinówce na destylacie z wiśni W każdym razie, najlepsze co piłem, to 12-letnia żurawinówka na "zwykłym" swojskim bimberku... aż ślinka cieknie, mniam pawlos1976 - 12-12-2012, 22:43
jacekplacek napisał/a:
A mnie się kiedyś marzyły nalewki na destylatach z tych samych owoców, co nalewane Żmudna to robota i cierpliwości wymagająca, ale efekty wyśmienite. Myślę, że mistrzostwo świata prawie na pewno byłoby w żurawinówce na destylacie z wiśni W każdym razie, najlepsze co piłem, to 12-letnia żurawinówka na "zwykłym" swojskim bimberku... aż ślinka cieknie, mniam
Torszkę starych zapasów zostało jak więc bedziesz może kiedyś w mojej okolicy i jakimś cudem nie bedziesz szkolił ( co widzę że zawsze robisz ), to może będzie okazja pobrubować.
PZDrMarcin13736 - 12-12-2012, 23:35 Najważniejsze to... sprzęt. Musi być z materiału obojętnego chemicznie i- no właśnie! Jestem na bieżąco w temacie, ale to wiedza tajemna i nie na forum. Jak wiadomo wiedza kosztuje- ale nie myślcie od razu o pieniądzach.
Co do drożdży najlepsze są... piekarskie, bo najmniej wrażliwe i zawsze się udaje. Proporcja odpowiednia nie pozostawia smaku i specyficznego zapachu i ma najlepszą wydajność. z 1kg cukru do 14 litrów alkoholu 50%. Przy drożdżach gorzelniczych max do 8 litrów. Wysokie stężenie etanolu zabija drożdże i lipa z fabryki!pawlos1976 - 12-12-2012, 23:57
Marcin13736 napisał/a:
Najważniejsze to... sprzęt. Musi być z materiału obojętnego chemicznie i- no właśnie! Jestem na bieżąco w temacie, ale to wiedza tajemna i nie na forum. Jak wiadomo wiedza kosztuje- ale nie myślcie od razu o pieniądzach.
Co do drożdży najlepsze są... piekarskie, bo najmniej wrażliwe i zawsze się udaje. Proporcja odpowiednia nie pozostawia smaku i specyficznego zapachu i ma najlepszą wydajność. z 1kg cukru do 14 litrów alkoholu 50%. Przy drożdżach gorzelniczych max do 8 litrów. Wysokie stężenie etanolu zabija drożdże i lipa z fabryki!
I tu jest problem drożdże piekarskie zostawiają zły zapach może są najmniej wrażliwe ale najgorsze w smaku. Po to Pożywka dla drożdży w postaci potasu (popatrz stare receptury skąd wiedzieli o pomidorach) Z tego co pisesz to masz stara aparaturę przedpotopową z czajnika lepiej wyciągniesz. co do ilości alkoholu też ci się pomyliło z kg cukru masz 0.7 do 1 L alkoholu. Wszystko zależy od tepmperatury zacieru wyrobienia całego cukru. Duzo daje duży stawiany zacier. To tak samo jak w domu robisz ciasto, jak zagniecieś z kilograma mąki i dasz drożdże oj i nie chce rozsąć bo ciasto stygnie i drożdże nie pracują, a zrób z 10 kg i masz różnicę. Aparatura powinna mieć termostat zacier w aparacie nie może się gotowac optymalna temp 85 do 90 stopni.
Żadna to tajemna wiedz trzeba spytac pana google troszkę porubować i wsio wychodzi.
Zły to okres na zabawę zacier stawiany ma to do siebie że czuc go z daleka a postawiony w piwnicy nie pracuje> Najlepiej stawia się na lato robi zapasy na zimę.
PZDRHaw - 13-12-2012, 00:13 a ja zapraszam na... szkolenia.
dla chetnych moge tez zorganizowac warsztaty ;>
tak serio, polecam lekture:
http://alkohole-domowe.com/
podstawa to aparatura z refluksem. wklad z drucianych zmywakow lub tluczonego szkla i jesli sie dobrze ustawi kranik to bedzie kapac 90%. tylko ze, jak mawial balcerek, "kapac, kap, kap, kap. musi kapac, bo jak ci bedzie leciec, to ci caly zacier gora pojdzie"
Marcin13736 napisał/a:
z 1kg cukru do 14 litrów alkoholu 50%
chyba troszke poplyneles...
http://alkohole-domowe.co...cji-bimbru.html
"Równanie Gay-Lussaca :
C6H12O6 2C2H5OH + 2CO2 + 24 kcal (100 kj)
z bilansu reakcji wynika że :
z 180,15 g cukru powstaje 92,10 g etanolu"
co znajduje potwierdzenie w praktyce - zawsze mi wychodzilo ok. 1l 50% alko na kilogram cukru.
z legalnoscia dzialan bym sie nie rozpedzal. co prawda uprawnienia stracilismy zdaje sie bedac pod zaborem, niestety II RP ani kolejne ich nie przywrocily. moze czas na mala akcje obywatelska???
aktualny stan prawny:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bimber#Aspekty_prawne
i do tego aparature moga jeszcze dranie zabrac .jacekplacek - 13-12-2012, 00:18
pawlos1976 napisał/a:
Torszkę starych zapasów zostało jak więc bedziesz może kiedyś w mojej okolicy i jakimś cudem nie bedziesz szkolił ( co widzę że zawsze robisz ), to może będzie okazja pobrubować.
Marcin13736 napisał/a:
Najważniejsze to... sprzęt.
Np. parnik elektryczny Marcin13736 - 13-12-2012, 17:43
pawlos1976 napisał/a:
I tu jest problem drożdże piekarskie zostawiają zły zapach może są najmniej wrażliwe ale najgorsze w smaku
I tu się możesz zdziwić kolego. Przepis mam od osoby, która jest chemikiem z zawodu i "robotą" zajmuje się całe życie. Jak znasz odpowiednie proporcje, to drożdży nie wyczujesz. Ale nie ma co gadać. Najlepiej spróbować wyrobu gotowego- po co mamy kruszyc kopie. Dobry bimbrownik nie potrzebuje termostatu- najważniejsze jest utrzymywać odpowiednią temperaturę. Jaką? Ano jak już masz wprawę to podczas gotowania wiesz kiedy zaczyna lecieć metanol (niższa temperatura wrzenia) i kiedy zaczyna lecieć etanol. Ale co my tu będziemy opowiadać.jacekplacek - 13-12-2012, 17:52
Marcin13736 napisał/a:
Jak znasz odpowiednie proporcje, to drożdży nie wyczujesz.
Jakie by te proporcje nie były, drożdże rozmnażają się na pożywce cukrowej a jednym z efektów ich metabolizmu, jest alkohol. Niestety, od pewnego jego stężenia, biedne obumierają - i szkoda, że nie dopiero w 40voltach - i dopiero przetrzymanie tych obumarłych zasmradza wyrób.pawlos1976 - 13-12-2012, 18:16 Powiedz mi co ma chemik do złych szczepów drożdży. Od zawsze ludzie w domach stosowali piekarnicze bo do innych nie było dostępu, a gorzelnicze są lepsze nie padają w wyszych stężeniach alkoholu. Co do metanolu temperatura ma tu się najmniej, ba jaką masz fermetację w zacierze taką się destyluje. Masz octową będziesz miał ocet winny. Alkohol metylowy zawsze jest go troszkę w zacierze, a że ma mniejszą temp wrzenia pierwszy wylatuje dlatego powinno się pierwszą 50 z uciągu wylać. Napisz czy używałeś jednych i drugich (wystarczy powąchać oba rodzaje i po zapachu wiadomo).
I na koniec pytanie jakich drożdży używają wytwórnie spirytusu piekarniczych czy gorzelniczych.
PS. jak rozpuszczasz swoje drożdże piekarnicze.
PZDRWłodek K - 13-12-2012, 19:17
pawlos1976 napisał/a:
I na koniec pytanie jakich drożdży używają wytwórnie spirytusu piekarniczych czy gorzelniczych.
PS. jak rozpuszczasz swoje drożdże piekarnicze.
Zupełnie nie mam pojęcia jakie drożdże stosują gorzelnie ale podpytam wieloletniego kierownika gorzelni co tam wsypywano no i w czym problem.
Acha bo to może być ważne. Mam tradycje rodzinne w pędzeniu, bo ojciec miał małą destylarkę i pewnie coś pędził? Kiedyś znalazłem to w piwnicy Dziadek ze wschodu drugi od Krakusów ludycznych czyli wsiowych więc też pewnie byli tradycjonalistami w temacie księżycówki. Tylko ja taki wyrodek, ąę, co to martini woli niż prymuche
Apropo wspomniana przezemnie "Poszukiwany poszukiwana" ma być w TV to nie douczeni w temacie zawartości cukru w cukrze będą mieli możliwość się pod-edukować nieco od Mistrza Czechowicza slawek290 - 13-12-2012, 19:47
DarekS napisał/a:
Mój wyrób ma w granicach 70% i ani krzty metanolu ale chętnie pobawię się innymi przepisami
Przepuszczasz 2 razy ?Piotr Stańczuk - 13-12-2012, 23:02 do produkcji destylatów bezowocowych należy używać drożdzy gorzelnianych bo są bardziej odporne na działanie akoholu i pozwalają uzyskać mocniejszy wstępny nastaw.
drugą sprawą jest szybkość fermentacji jaką dzięki nim osiągamy,
trzecia to sprostuję: aby uzyskać 1 litr czystego alko należy zużyć 1,7 kg cukru - proporcja ta jest stosowana przy produkcji w hektolitrach więc można potraktować ją jako paradygmat mi_g - 14-12-2012, 08:16 Co do ciekawostek to kiedyś tu trochę znalazłem:
http://bimber.ovh.org/
Tak przy okazji bo zawsze użekały mnie rzeczy proste...
Widziałem kiedyś produkcję "na szybko" z uzyciem dwóch metalowych misek i kuchenki elektrycznej. Niesamowite jacekplacek - 14-12-2012, 09:02
mi_g napisał/a:
Widziałem kiedyś produkcję "na szybko" z uzyciem dwóch metalowych misek i kuchenki elektrycznej. Niesamowite
Iiii tam... stare myki stanu wojennego Torpeda - 14-12-2012, 11:23 Bimber
Pisałam o bimbrze pracę dyplomową na studiach
Jakiż to bliski memu sercu temat!wiesiek01 - 14-12-2012, 11:34
Torpeda napisał/a:
Pisałam o bimbrze pracę dyplomową na studiach
Jeśli były w nim receptury zacierów, szkice aparatury to czy możesz udostępnić wielbicielom tej gałęzi przemysłu ? Torpeda - 14-12-2012, 16:05
wiesiek01 napisał/a:
Torpeda napisał/a:
Pisałam o bimbrze pracę dyplomową na studiach
Jeśli były w nim receptury zacierów, szkice aparatury to czy możesz udostępnić wielbicielom tej gałęzi przemysłu ?
Ależ oczywiście
Chociaż przepisów raczej nie mam
Praca powstała na bazie moich badań terenowych na Suwalszczyźnie, robionych w ciągu dwóch lat (wątrobo, wybacz!), i dotyczyła raczej kulturowych aspektów bimbrownictwa
Ale mam fajne zdjęcia aparatur, które widziałam i z których to i owo piłam i kilka dobrych przepisów na niesamowite nalewki...wiesiek01 - 14-12-2012, 16:35
Torpeda napisał/a:
Praca powstała na bazie moich badań terenowych na Suwalszczyźnie
Parę miesięcy temu czytałem raport dotyczący "czystości" bimbru produkowanego w rejonie Moskwy. Okazało się, że 99 % pobranych próbek zawierało alkohol bardziej "czysty" (z mniejszą zawartością innych alkoholi) niż nawet markowe wyroby firm zachodnich.Piotr Stańczuk - 14-12-2012, 19:26 Torpeda, co studiowałaś i jaki był tytuł twojej pracy mgr? socjologia, etnografia ?Tomciuch - 14-12-2012, 19:32
Piotr Stańczuk napisał/a:
Torpeda, co studiowałaś i jaki był tytuł twojej pracy mgr?
też mnie to ciekawi więc przyłączam się do pytania
PozdrawiamHaw - 14-12-2012, 19:44
wiesiek01 napisał/a:
Jeśli były w nim receptury zacierów, szkice aparatury to czy możesz udostępnić wielbicielom tej gałęzi przemysłu ?
leniuszku kliknij w link ktory wrzucilem na 1 stronie. masz wszystko o co pytasz i duuuuzo wiecej.
wiesiek01 napisał/a:
Parę miesięcy temu czytałem raport dotyczący "czystości" bimbru produkowanego w rejonie Moskwy. Okazało się, że 99 % pobranych próbek zawierało alkohol bardziej "czysty" (z mniejszą zawartością innych alkoholi) niż nawet markowe wyroby firm zachodnich.
moj wspollokator wrzucil kiedys na laborce na chromatogram, okazalo sie ze jest czystszy niz wszystko co ze sklepu poza spirytem.
komentarz prowadzacego zajecia: musial byc robiony z czystego chemicznie cukru Torpeda - 14-12-2012, 20:41 Etnologia i antropologia kulturowa
"Obrazy bimbrownictwa na terenie północno-zachodniej Suwalszczyzny".
Wątrobo, wybacz mi ten wybór tematu.Tomciuch - 14-12-2012, 21:29
Torpeda napisał/a:
Etnologia i antropologia kulturowa
"Obrazy bimbrownictwa na terenie północno-zachodniej Suwalszczyzny".
Wątrobo, wybacz mi ten wybór tematu.
ależ promotor musiał mlaskać...
a już cenne uwagi i rady...
PozdrawiamTorpeda - 14-12-2012, 21:31 Przywiozłam sporo litrów fantów
Dla moich rozmówców byłam swojego rodzaju atrakcją... mała, ruda dziewczynka z Warszawy, która pije równo z nimi i nie spada pod stół. Minęły ze 2-3 lata od moich badań, a wiem, że wciąż mnie wspominają ciepło i z rozrzewnieniem
Ale większość butelek dostali moi tatuażyści, bo ja nie mogłam już patrzeć na żaden bimber wiesiek01 - 15-12-2012, 10:34
Haw napisał/a:
leniuszku kliknij w link
Oj tam... nie potrzebuję ich - stan wojenny i teść mnie wyedukowali
Haw napisał/a:
musial byc robiony z czystego chemicznie cukru
100 % cukru w cukrze Trajter - 21-12-2012, 09:55 Może kilka uwag praktycznych dla miłośników destylacji:
- Zacier, drożdże i inne sprawy – Zacier jest potrzebny do cudownej zamiany cukrów w alkohol. Cukier może pochodzić z owoców, soków, zbóż, ziemniaków lub też być rozpuszczonym zwykłym cukrem spożywczym. Rozpuszczony cukier spożywczy ma ta zaletę, że praktycznie cały i bezpośrednio jest przerabiany na etanol. Przerabianie przez drożdże owoców niesie za sobą niebezpieczeństwo powstawania substancji nazywanych ogólnie fuzlami. Są to różnego innego rodzaju alkohole takie jak metylwy, pentylowy, izobutylowy, propylowy i inne oraz fuzle zawierają tez różnego rodzaju estry.
Fuzle powstają przy fermentacji owoców (ziemniaki sa wcześniej parowane – co zapewnia przemianę skrobi w cukry) i zwiększaniu ich ilości sprzyja niskie pH zacieru, wysoka temperatura fermentacji oraz niedobór azotu (najlepiej do fermentacji dodać substancje zawierające azot – napowietrzanie jest szkodliwe ze względu na tlen zawarty w powietrzu) oraz niewielkich ilości potasu. Azot i potas potrzebny jest dla drożdży.
Najłatwiej więc przerabiać roztwór cukru z odpowiednio dobranymi (metoda eksperymentalna) drożdżami winiarskimi. Drożdże piekarskie są znacznie mniej wymagające, ale sprzyjają powstawaniu fuzli, co czujemy jako specyficzny zapach „drożdżowy” już przedestylowanego alkoholu.
Fuzle nazywane są też niedogonami lub przegonami – te nazwy dość dobrze oddaja ich specyfikę.
Ponieważ warunki domowe odbiegają od przemysłowych trudno jest otrzymać zacier bez obecności fuzli.
Destylacja – na początek trzeba powiedzieć, że w warunkach przemysłowych alkoholi się nie destyluje, ale rektyfikuje. Jeśli czytacie na etykietce, że jakaś wódka była 3 czy 5 krotnie destylowana, to jest to zwykłe kłamstwo i czysty marketing. Zacier – całkiem podobny do tego domowego, ale uzyskany w kontrolowanych (optymalnych) warunkach temperatury, pH, ilości azotu itd. Jest poddawany rektyfikacji. Destylacja i rektyfikacja to procesy bardzo podobne i postaram się wyjaśnić jak to działa.
Nasz przefermentowany zacier jest mieszaniną rozmaitych substancji (jedynie kilka wymieniłem powyżej). Każda z tych substancji ma swoja specyficzna temperaturę wrzenia (w tej temperaturze odparowuje najintensywniej). Grzejemy nasz zacier i najpierw zaczynają odparowywać lekkie substancje – takie, których temperatura wrzenia jest w okolicach 70-80 stopni Celsjusza, później coraz cięższe. W międzyczasie odparuje nasz pożądany alkohol etylowy, a na koniec zostaną cięższe alkohole i inne cięższe substancje. Dla przykładu woda, która ma wyższą temperaturę wrzenia niż alkohol etylowy. Z powyższego jest wniosek, że w trakcie destylacji skład tego co leci z rurki jest zmienny.
Rektyfikacja jest procesem bardzo podobnym do destylacji, ale zamiast chłodnicy nad kotłem z zacierem jest odpowiedni układ półek. Na kolejnych półkach wykraplają się kolejno produkty destylacji od najlżejszych na górze do najcięższych na dole. Można porównać, że rektyfikacja to cos w rodzaju kilkukrotnej destylacji (chociaż nie jest to zgodne do końca z prawdą). W kolumnie rektyfikacyjnej na poszczególnych półkach otrzymujemy różne produkty. Jedna z półek dostarcza nam nasz alkohol etylowy w postaci praktycznie czystego spirytusu.
Wódki są kupażowane – podobnie jak wina. Do czystego spirytusu dolewa się odpowiednią ilość wody do uzyskania stężenia 40% oraz dodaje się pewne niewielkie ilości substancji fuzlowych. Wygląda na to, że miesza się ta truciznę, którą wcześniej oddzielono – tak dokładnie tak się robi, ale już dokładnie kontroluje się rodzaj dodawanej substancji oraz jej ilość. To te dodatki sprawiają, że po jednej wódce nas boli głowa, a po innej nie i to dlatego spirytus na miodzie jest dobry
W domowych warunkach nie dysponujemy kolumną rektyfikacyjną, więc należy jakoś sobie radzić z destylacją. Trzeba robić to w następujący sposób:
-kontrola temperatury zacieru – grzejemy raczej powoli kontrolując temperaturę. Nasz zacier będzie zachowywał się tak, że grzejemy go i w pewnym momencie temperatura zatrzymuje się na jakiejś wartości – to oznaka, że któraś z substancji właśnie odparowuje. Kiedy odparuje temperatura podniesie się i zacznie odparowywać kolejna substancja. Problem w tym, że te zmiany temperatury mogą być bardzo nieznaczne. Czasem jest to 0,5 stopnia, czasem 1 stopień Celsjusza. Każda taka zmiana świadczy o tym, że coś innego zacznie kapać na końcu naszej rurki. Ponieważ są to warunki domowe trudno jest dokładnie rozdzielić te substancje. Trzeba tez pamiętać, że pomimo tego, że osiągamy po kolei temperatury wrzenia różnych substancji to inne substancje w tym samym czasie również parują, więc koncepcja niezbyt intensywnego grzania naszego zacieru jest jak najbardziej słuszna. Proces może trwać znacznie dłużej, ale za to będzie skuteczniejszy.
-oddzielanie poszczególnych substancji w trakcie – dobrze jest obserwować temperaturę i zmieniać naczynia odbiorcze naszego destylatu, gdzieś w środku pojawi się etanol – jego temperatura wrzenia to około 78 stopni Celsjusza. Jak widać przegrzewanie nie jest właściwe.
-stosowanie wszelkiego rodzaju filtrów, złóż aktywnych itp. poprawia skład destylatu na poziomie podobnym do gorliwej modlitwy, więc można to sobie darować. Czasem coś z fuzli zostanie zaabsorbowane, ale zazwyczaj są to bardzo niewielkie ilości i bardziej trzeba się skupić na właściwym przebiegu procesu niż na próbach mechanicznego oddzielenia cieczy.
To tak w bardzo wielkim skrócie i uproszczeniu. Życzę sukcesów w destylacji.Voltek - 21-12-2012, 11:34 Jak ktoś nie spał na lekcjach chemii w podstawówce to wie, ale bardzo fajny referat i przydatny choćby dla przypomnienia.
Dzięki.Haw - 21-12-2012, 21:32 mala errata:
Trajter napisał/a:
Zacier jest potrzebny do cudownej zamiany cukrów w alkohol
do zamiany potrzebne sa drozdze. zacierem nazywa sie to co stoi w balonie - najczesciej wodny roztwor cukru + drozdze.
Trajter napisał/a:
ziemniaki sa wcześniej parowane – co zapewnia przemianę skrobi w cukry
sformulowanie moze wprowadzac w blad jakoby skrobia dopiero po podgrzaniu stawala sie cukrem. w rzeczywistosci skrobia jest cukrem, a jej podgrzanie powoduje rozklad na amylozę i amylopektynę.
Trajter napisał/a:
W domowych warunkach nie dysponujemy kolumną rektyfikacyjną
technika mocno poszla do przodu, w sprzedazy sa dostepne kolumny od ladnych kilku lat, zdaje sie rowniez na allegro .
Trajter napisał/a:
-stosowanie wszelkiego rodzaju filtrów, złóż aktywnych itp. poprawia skład destylatu na poziomie podobnym do gorliwej modlitwy, więc można to sobie darować
pozwole sie nie zgodzic - prosta konstrukcja z 2 sloikow z wstawionymi rurkami pozwala na skuteczna eliminacje ciezkich frakcji destylatu. w moim otoczeniu funkcjonuje nazwa "kondensator pary", ale nie jestem pewnien czy poprawna. jesli nie dysponujemy kolumna, polecam zamontowac i uzywac - na ok. 20 l przedestylowanego zacieru (5kg cukru) zbiera ok. 0.5l roznorakiego syfu. przed wylaniem polecam to powachac, wtedy zrozumiesz jak pozyteczne jest to urzadzenie .
natomiast osobiscie wydaje mi sie, ze szybkosc grzania nie bedzie miec wiekszego wplywu na sklad odparowywanych zwiazkow, limitem bedzie jedynie wydajnosc chlodnicy. ale to tylko opinia, nie mam faktow na poparcie.
zycze udanych produkcji i przypominam o przestrzeganiu zasad bezpieczenstwa i higieny pracy w hmmm, "zakladzie pracy" Trajter - 22-12-2012, 11:58
Haw napisał/a:
do zamiany potrzebne sa drozdze
Zacier, zacier - no może najlepiej zacząć os definicji. Zacier to mieszanina cukru (może być zarówno ten rozpuszczony spożywczy jak i ten pochodzący z owoców i soków), wody oraz drożdży (mogą być te naturalne na owocach i/lub inne dodane zewnętrznie - winiarskie lub piekarskie).
więc o jakich dodatkowych drożdżach mówisz, skoro one już są w zacierze? Zadaniem zacieru (mieszaniny cukru, wody i drożdży) jest przemiana cukru w alkohol - dokładnie tyle. Errata jest niepotrzebna, bo staram się wyrażać bardzo precyzyjnie, chociaż ze zrozumiałych względów w sposób uproszczony.
Haw napisał/a:
blad jakoby skrobia dopiero po podgrzaniu stawala sie cukrem
Oczywiście masz racje. Dla uproszczenia (ze zrozumiałych względów - ograniczenie objętości elaboratu) napisałem o skrobi nie jako o cukrze. Prawdziwego bimbrownika nie interesuje czy skrobia jest z chemicznego punktu widzenia cukrem, ale to czy da się bezpośrednio przerobić na alkohol.
Haw napisał/a:
w sprzedazy sa dostepne kolumny od ladnych kilku lat
Tak, wiem. Problem w tym, że taka domowa kolumna rektyfikacyjna jest niewiele lepsza od destylacji. Osiągnięcie rzeczywistego rozdziału poszczególnych składowych może zapewnić kolumna wysokości około 8-10 metrów. W warunkach domowych nie do przeskoczenia. Kolumny rektyfikacyjne mają 3 podstawowe parametry (znów uproszczenie) Wysokość - Ilość półek - średnicę. dwa pierwsze parametry odpowiadają za jakość rozdzielania, a średnica za wydajność (znów pewien skrót).
Haw napisał/a:
w moim otoczeniu funkcjonuje nazwa "kondensator pary"
Oczywiście możesz się nie zgadzać. Na świecie istnieje cała masa różnych cudownych urządzeń i nie sposób, żebym znał wszystkie rozwiązania, nawet nie mam takiego zamiaru poznawczego. Urządzenie o którym mówisz prawdopodobnie jest tym o którym ja myślę i które widziałem. Sama nazwa kondensator pary jest bardzo wymowna. Destylacja i rektyfikacja to w sumie nic innego jak kondensacja pary, więc to urządzenie jest kolejnym stopniem destylacji - bardzo pożytecznym zresztą. Nie jest to żadnego rodzaju filtrowanie, ale właśnie destylowanie. Upieram się, że wszelkiego rodzaju mechaniczne filtry (na złożach, bibule, chlebie i innych takich) nie przynoszą założonego rezultatu.
Haw napisał/a:
natomiast osobiscie wydaje mi sie
No właśnie wydaje Ci się. Polecam zapoznanie się z jakimś skryptem akademickim z ćwiczeniami podstaw laboratorium chemii organicznej lub chemii fizycznej, gdzie są ćwiczenia z rozdzielania mieszanin na drodze destylacji i rektyfikacji.Voltek - 22-12-2012, 12:49 Grunt to dobrze ustawione podgrzewania podczas procesu destylacji.
buuuult - wdech - buuuuult - wydech - buuuult - wdech - buuuult - wydech ..........
Ot i cała technikaDarekS - 22-12-2012, 17:01 Właśnie utoczyłem świąteczny pakiet, kolejny w lutym z degustacją na targach PP Haw - 23-12-2012, 03:12
Trajter napisał/a:
Errata jest niepotrzebna
nie wiem czy jest sens dalej odpisywac, ale sprobuje
Trajter napisał/a:
Zacier, zacier - no może najlepiej zacząć os definicji. Zacier to mieszanina cukru (może być zarówno ten rozpuszczony spożywczy jak i ten pochodzący z owoców i soków), wody oraz drożdży (mogą być te naturalne na owocach i/lub inne dodane zewnętrznie - winiarskie lub piekarskie).
więc o jakich dodatkowych drożdżach mówisz, skoro one już są w zacierze? Zadaniem zacieru (mieszaniny cukru, wody i drożdży) jest przemiana cukru w alkohol - dokładnie tyle. Errata jest niepotrzebna, bo staram się wyrażać bardzo precyzyjnie, chociaż ze zrozumiałych względów w sposób uproszczony.
nie o dodatkowych - doprecyzowuje ktory konkretnie skladnik zacieru odpowiada za owa cudowna przemiane.
Trajter napisał/a:
Tak, wiem. Problem w tym, że taka domowa kolumna rektyfikacyjna jest niewiele lepsza od destylacji. Osiągnięcie rzeczywistego rozdziału poszczególnych składowych może zapewnić kolumna wysokości około 8-10 metrów. W warunkach domowych nie do przeskoczenia. Kolumny rektyfikacyjne mają 3 podstawowe parametry (znów uproszczenie) Wysokość - Ilość półek - średnicę. dwa pierwsze parametry odpowiadają za jakość rozdzielania, a średnica za wydajność (znów pewien skrót).
Oczywiście możesz się nie zgadzać. Na świecie istnieje cała masa różnych cudownych urządzeń i nie sposób, żebym znał wszystkie rozwiązania, nawet nie mam takiego zamiaru poznawczego. Urządzenie o którym mówisz prawdopodobnie jest tym o którym ja myślę i które widziałem. Sama nazwa kondensator pary jest bardzo wymowna. Destylacja i rektyfikacja to w sumie nic innego jak kondensacja pary, więc to urządzenie jest kolejnym stopniem destylacji - bardzo pożytecznym zresztą. Nie jest to żadnego rodzaju filtrowanie, ale właśnie destylowanie. Upieram się, że wszelkiego rodzaju mechaniczne filtry (na złożach, bibule, chlebie i innych takich) nie przynoszą założonego rezultatu.
edit:
poprawna nazwa to deflegmator. faktycznie umieszczenie go w procesie destylacji ma wiecej sensu niz w filtracji, jest to selektywny skraplacz
co do chleba, bibuly itp, pelna zgoda - efekt podobny jak np. pedzenie przy wybranych fazach ksiezyca.
Trajter napisał/a:
No właśnie wydaje Ci się. Polecam zapoznanie się z jakimś skryptem akademickim z ćwiczeniami podstaw laboratorium chemii organicznej lub chemii fizycznej, gdzie są ćwiczenia z rozdzielania mieszanin na drodze destylacji i rektyfikacji
dlatego wlasnie oddzielilem ta czesc wypowiedzi i oznaczylem jako opinie, nie fakt - w celu unikniecia polemiki w tym miejscu. peace.Trajter - 23-12-2012, 08:13
Haw napisał/a:
nie wiem czy jest sens dalej odpisywac
Pewnie, że warto.
Haw napisał/a:
doprecyzowuje ktory konkretnie skladnik zacieru odpowiada za owa cudowna przemiane
Oczywiście masz rację. Jako ciekawostkę warto dodać, że drożdże wcale nie są konieczne do zamiany cukrów w alkohol. Dla zainteresowanych polecam poszukanie opisu procesu wytwarzania Chichy.
Haw napisał/a:
1.5 metrowa kolumna pozwala uzyskac nawet 95% produkt. jak najbardziej do zastosowan domowych...
Bardzo fajny link. Chciałem zwrócić uwagę tylko na 2 sprawy. Po pierwsze autor tam bardzo wyraźnie wskazuje, jak istotna jest kontrola temperatury (grzanego zacieru lub par). Po drugie autor popełnia zasadniczy błąd. Wszystkie opisane warianty urządzenia to urządzenia do DESTYLACJI, a nie rektyfikacji (marketing, marketing, marketing). To jest po prostu błędne nazywanie 2 różnych procesów, wynikające z niezrozumienia ich zasady.
Opisane kolumny destylacyjne pozwalają bardzo dobrze prowadzić ten proces (destylacji) właśnie przez kontrolę temperatury par. Takie kolumny destylacyjne pozwalają na większa selektywność procesu. Jeśli nie mamy takiej kolumny, trzeba kontrolować temperaturę w kociołku.
Książki, które wcześniej polecałem (skrypty) dokładnie opisują między innymi takie kolumny destylacyjne.Haw - 23-12-2012, 22:00
Trajter napisał/a:
Wszystkie opisane warianty urządzenia to urządzenia do DESTYLACJI, a nie rektyfikacji (marketing, marketing, marketing). To jest po prostu błędne nazywanie 2 różnych procesów, wynikające z niezrozumienia ich zasady.
http://pl.wikipedia.org/w..._rektyfikacyjna
wg mnie to co jest opisane w poprzednim artykule to kolumna retyfikacyjna z wypelnieniem. polkowe o ktorych wspominasz nie sa jedynym mozliwym wariantem.
Trajter napisał/a:
Opisane kolumny destylacyjne pozwalają bardzo dobrze prowadzić ten proces (destylacji) właśnie przez kontrolę temperatury par. Takie kolumny destylacyjne pozwalają na większa selektywność procesu. Jeśli nie mamy takiej kolumny, trzeba kontrolować temperaturę w kociołku.
oczywiscie kontrola temp. jest wazna - to najprostszy sposob na okrreslenie ktora frakcja wlasnie odparowuje. warto jednak wspomniec, ze nijak ma sie do kontroli intensywnosci grzania o ktorej wspominasz - temp. nie ruszy dalej dopoki dana frakcja nie odparuje. intensywnosc grzania przeklada sie tylko na szybkosc odparowywania konkretnej frakcji, co pociaga za soba zapewnienie odpowiednio wydajnej chlodnicy.
gdyby to co napisalem bylo nieprawda, mozliwe by bylo np. podgrzanie wody do temp. wyzszej niz 100 stopni, przed jej calkowitym odparowaniem (rzecz jasna przy cisnieniu atm.) lub ugotowanie jajka na mount everest Trajter - 24-12-2012, 09:37
Haw napisał/a:
polkowe o ktorych wspominasz nie sa jedynym mozliwym wariantem
Taka kolumna jest zbyt mała, żeby można było ją nazwać rektyfikacyjną. Jeśli jedno półkową rektyfikacje nazwiemy rektyfikacja, to proszę bardzo. Dla mnie to jest wciąż destylacja. Dodam, że destylacja z deflegmacją jest bardzo dobra i selektywna metoda, ale nie zapewnia tak dobrych rezultatów. Żeby była rektyfikacja trzeba zapewnić choć 2 półki teoretyczne, a to bez odpowiedniej wysokości jest niemożliwe. Intensywne chłodzenie płaszcza z wypełnieniem mogłoby poprawić ten rezultat i może by się dało uzyskać te upragnione 2 półki teoretyczne. Konstrukcja przecież jest niemal identyczna, ale chodzi o to co zachodzi w środku – patrz obliczenia półek teoretycznych. Kolumna rektyfikacyjna wcale nie musi zawierać w sobie fizycznych półek, ale, żeby zachodził proces rektyfikacji (a nie destylacji) musza być co najmniej 2 półki teoretyczne.
Haw napisał/a:
temp. nie ruszy dalej dopoki dana frakcja nie odparuje.
Tak, masz oczywiście rację. Piszesz o cieple parowania, czyli o przemianie cieczy w parę. Temperatura wrzenia różnych cieczy jest stała w danych warunkach ciśnienia – wody nie da się podgrzać do temperatury wyższej niż 100 stopni Celsjusza przy ciśnieniu normalnym. Jednak weź pod uwagę, że pisałem o najprostszym przypadku destylacji, czyli kociołku z zamontowanym termometrem i prostej chłodnicy. Ponieważ w trakcie podgrzewania takiej mieszaniny wszystkie jej składniki parują w tym samym czacie, ale z różną intensywnością. Niektóre, bardziej lotne składniki osiadają swoja temperaturę wrzenia i odparowują bardzo szybko inne, cięższe parują bardzo powoli. W takim przypadku, kiedy grzejemy taka mieszaninę bardzo intensywnie, łatwo jest przegapić moment uzyskania właściwej temperatury. Biorąc jeszcze pod uwagę, że temperatury wrzenia poszczególnych składników mogą być bardzo zbliżone oraz, że mieszanina cały czas minimalnie oscyluje z temperaturą to bardzo trudno kontrolować selektywność destylacji – możesz po prostu nie zauważyć, kiedy dana frakcja odparowała. Zdecydowanie lepiej jest kontrolować temperaturę par, a jeszcze lepiej jeśli zainstalowany jest deflegmator.adalbert - 24-12-2012, 12:27 Witam,
Bardzo ciekawy temat.
Przez parę lat pracowałem na uczelni jako asystent na Chemii Organicznej.
Na temat destylacji oraz metod rozdziału mam dość dużą wiedzę.
Myślę że są tematy na których nie można oszczędzać.
Akurat tutaj należy zaopatrzyć się w dobry termometr oraz sprawną chłoodnicę.
Jeśli grzejemy powoli ,to czysty alkohol otrzymamy w temp. ok. 78 C.
Wcześniej idą metanol i inne lekkie rozpuszczalniki, póżniej ketony, niektóre estry i cięższe alkohole.
Tak a propos to dobrym materiałem wyjściowym są zboża np. przenica czy żyto (oczywiście z drożdżami i dodatkiem kwasku cytrynowego - dobry bufor- UWAGA w pierwszym etapie fermentacja przebiega bardzo burzliwie - nie używać typowych rurek fermentacyjnych tylko najlepiej balon zamknąć kawałkiem waty).
Zdecydowanie lepiej stosować drożdze winne (do win ciężkich-czerwonych niż drożdze piekarskie- pozwala to znacznie oszczędzić czas i energię podczas destylacji- wydajność fermentacji może być ok. 2 x wyzsza)
Niestety zaciery z kartofli daja dużo fuzli i produktów ubocznych reakcji.
Pzdro; adalbertHaw - 24-12-2012, 18:36
Trajter napisał/a:
Taka kolumna jest zbyt mała, żeby można było ją nazwać rektyfikacyjną. Jeśli jedno półkową rektyfikacje nazwiemy rektyfikacja, to proszę bardzo. Dla mnie to jest wciąż destylacja.
w sumie mniejsza o nazewnictwo. skoro pozwala uzyskac produkt rzedu 95% "cukru w cukrze", to jest warte zachodu-na zwyklym kociolku nie do osiagniecia wiesiek01 - 24-12-2012, 21:39
adalbert napisał/a:
Przez parę lat pracowałem na uczelni jako asystent
i pisaliście
adalbert napisał/a:
przenica
? slawek290 - 24-12-2012, 21:41
adalbert napisał/a:
przenica czy żyto
Żyto to klasyk , wyzwanie dla dobrego Bimbrownika .Voltek - 24-12-2012, 22:05 Nie darmo najlepsze wódki to żytnie i pszeniczne. Z ojcem pędziliśmy tylko takie, i na imieninach nikt nie chciał monopolówki dopóki "tatowa" stała na stole.tatanka - 25-12-2012, 12:46 z tego co pamietam to :
rodzinny przepis to "grunwald"
1 kg cukru
4 litry wody
10dkg drozdzy
zapomnieliscie o ryżu
na dno kolby wrzucic kawalki szkla
moc mozna sprawdzic na "palnosc" roztworu ( nalac troche na lyzeczke i zobaczyc czy sie pali )
przed chłodnica zalozyc maly sloik dla lzejszych frakcjiVoltek - 25-12-2012, 13:00 nie ma to jak pszeniczna biełucha s miedomHaw - 26-12-2012, 13:17
tatanka napisał/a:
moc mozna sprawdzic na "palnosc" roztworu ( nalac troche na lyzeczke i zobaczyc czy sie pali )
mozna, ale po co skoro areometr kosztuje parenascie zl?
tatanka napisał/a:
przed chłodnica zalozyc maly sloik dla lzejszych frakcji
chyba ciezszych?filip - 27-10-2013, 22:36 cukier z drożdżarzami to produkt średniej jakości... najlepsze efekty uzyskamy destylując wino własnej produkcji [polecam śliwkowe z węgierek nadaje sie do spożycia zaraz po destylacji] . sposób destylacji temp. defibrylator nie sa takie ważne ,można przedestylowac całe wino,najlepiej jednak odlać początkową część destylatu to prawie czysty metanol w połączeniu z pozostałym alkoholem etylowym nie jest szkodliwy [alkohol etylowy neutralizuje metanol] .surowy destylat oprócz metanolu zawierać może również alkohole ciężkie które działają narkotycznie dlatego nie należy wina [zacieru] destylować do samego końca ,specyficzny zapach destylatu to efekt fuzli alkoholowych jest to zarówno wada jak i zaleta.
fuzle wchodzą w reakcję z drewnem dlatego wszystkie brendacze ,łiskacze oraz koniaki są przechowywane w dębowych beczkach z czasem nabierają jakości ,to samo można zrobić z naszymi destylatami ,,resztę załatwi czas,,
DarekS - 28-10-2013, 10:50 U mnie właśnie pracuje "wino" z węgierek, później destylacja i dębowe beczki. Za 2 lat degustacja filip - 19-11-2013, 21:42 dostałem od kumpla parę przepisów ,ale jakoś nie było czasu wypróbować ....fajnie by było gdyby ktoś przetestował zbigi - 20-11-2013, 00:55 parę latek temu (raz) przystąpiłem do pędzenia. Materiał wyjściowy - żyto, drożdże winiarskie do białego wina. Tak się niestety pechowo zbiegło w czasie - koniec fermentacji i wizyta kilku kumpli. Wieczorem nie było już czego destylować.Motti - 23-11-2013, 09:23
Piotr Stańczuk napisał/a:
do produkcji destylatów bezowocowych należy używać drożdzy gorzelnianych bo są bardziej odporne na działanie akoholu i pozwalają uzyskać mocniejszy wstępny nastaw.
drugą sprawą jest szybkość fermentacji jaką dzięki nim osiągamy,
Trajter napisał/a:
-stosowanie wszelkiego rodzaju filtrów, złóż aktywnych itp. poprawia skład destylatu na poziomie podobnym do gorliwej modlitwy, więc można to sobie darować. Czasem coś z fuzli zostanie zaabsorbowane, ale zazwyczaj są to bardzo niewielkie ilości i bardziej trzeba się skupić na właściwym przebiegu procesu niż na próbach mechanicznego oddzielenia cieczy.
To praktycznie 2 merytorycznie ciekawsze wypowiedzi.
Zabrakło zadbania o "czystość" zacieru. Dodanie NaOH do zacieru skutecznie tłucze drożdże, wiąże powstałe kwasy organiczne. Sklarowany roztwór można destylować.
Wtedy unikamy smrodu przepalonych drożdży. Taki zacier nie nadaje się do picia.
Osobiście do pierwszych destylatów dosypywałem węglan potasu, dawał 2 warstwy.
Górna była destylowana dalej.
Jedna z imprez destylacyjnych rozpoczynała się na picu produktu po 2 destylacjach prostych, potem potem po jednej, na końcu raczono się zacierem.
W technologii destylacji są znane pewne określenia: orosienie i deglegmator.
Czy da się je zastosować w rafinacji domowej ? Oczywiście że tak.
Chłodzona kolumna o stabilizowanej temperaturze, wypełniona pierścieniami Reschiga. Wstawiona między kocioł a chłodnicę. Doskonale pełni funkcję kolumny rektyfikacyjnej przepuszczającej frakcje o niskiej temperaturze wrzenia.
Kolejna destylacja surówki z odpowiednią temperaturą na deflegmatorze, może oddzielić metanol. W destylacjach prostych to mało realne. Wyjątek to procesy wiadrowo-miednicowe tam z powodu dużych nieszczelności i wyższych temperatur, sporo metanolu i etanolu ucieka, w zamian pozostawiając więcej fuzli. Które jak wiadomo stanowią składnik odwarstwiaczy do powłok lakierniczych.
Destylację ciekłego powietrza również stosuje się do rozdziału na tlen azot argon i pozostałe składniki.
pozdrawiam rcDarekS - 08-12-2013, 19:19 Sprawdzony i godny polecenia przepis
20 kg cukru
120 l wody (to nie pomyłka 120 l)
6 kg ryżu (najtańszego)
3 kg grochu łupanego (taki żółty w opakowaniach po 1/2 kg)
20 dag drożdży piekarskich (dwie małe kostki używane w domu do pieczenia)
2 słoiczki koncentratu pomidorowego ( nie koniecznie)
Sezonowe owoce, kompoty, dżemy, chociaż nie koniecznie.
Koszt składników po obecnych cenach około 100 zł.
Wydajność 20 l. 45% bimberku tj. 5zł 1 l.
Ilości poszczególnych składników można zmniejszyć lub zwiększyć zachowując proporcję.
Sposób przyrządzania.
Zalewamy groch zimną wodą i wstawiamy do zimnego miejsca (piwnica, chłodziarka)(w ciepłym miejscu groch skiśnie), groch będzie "pił" wodę dlatego należy dolewać lub po prostu nalać tyle aby nie "wypił". Do pojemnika na zacier (baeczka, balon, duży plastik)wlewamy około 20 l. zimnej nie przegotowanej wody i wsypijemy ryż. Po 2-3 godzinach wlewamy rozpuszczony w gorącej ( nie koniecznie przegotowanej, czhyba, że ktoś koniecznie chce) wodzie cukier. Dopełniamy wodą. Temperatura tak przygotowanego zaczynu nie może być wyższa niż 40 stopni Celsjusza. Wlewamy rozpuszczone w ciepłej wodzie (poniżej 40 stoni C)drożdże. Dodajemy koncentrat pomidorowy. Czekamy aż ruszy fermentacja. Gdy fermentacja ruszy (słychać jak zacier szumi) ale nie wcześniej jak po 8-10 godzinach wlewamy napęczniały groch. Po kilku godzinach rozpoczyna się burzliwa fermentacja i dlatego pojemnik na zacier musi być odpowiednio duży. Nie może być napełniony więcej jak 3/4 pojemności bo inaczej część zacieru "wykipi". Po 2-3 dniach ale podczas trwania fermentacji dodajemy kompoty, dżemy lub sezonowe owoce (truskawka, czereśnia, wiśnia, śliwka, starte jabłka, starta marchew - na w/w przepis 3-4 kg). Owoce słodkie przedłużą proces fermentacji a zacier będzie mocniejszy co zwiększy jego wydajność. Ponadto owoce dodadzą smaku. Proces fermentacji w zależności od warunków (temperatry) trwa do 7 dni. Czekamy aż zacier się sklaruje i cheja pędzimy.
Jeżeli mamy aparaturę z odstojnikami (najlepiej 3-ma) do pierwszego odstojnika wsypujemy do 3/4 pojemności węgla aktywowanego lub jak ktoś nie ma to drzewnego tego do grilla i dodajemy (choć nie koniecznie) dwa goździki spożywcze.
Przepis naprawdę godny wypróbowania a wyrobu nie powstydzimy się przed największymi smakoszami. Prawdę mówiąc jak nie naciągniemy słabizny a bimberek postoi bo im starszy tym lepszy tylko fachowcy poznają co piją.Po takim wyrobie nie ma kaca. Jeżeli nazajutrz coś z nami jest nie tak to po prostu poprzedniego dnia wypiliśmy za dużo i jeszcze nas trzyma.Marras - 09-12-2013, 23:57
DarekS napisał/a:
Po takim wyrobie nie ma kaca.
Sorry jeśli zadam naiwne pytanie, ale dlaczego po tym nie ma kaca?
Nigdy w życiu nie miałem okazji spróbować bimbru, ale wielokrotnie słyszałem opinie o jego "bezobjawowym" działaniu dnia następnego.
Tyle, że nikt nie potrafił mi wytłumaczyć skąd się to bierze...DarekS - 10-12-2013, 15:19
Marras napisał/a:
DarekS napisał/a:
Po takim wyrobie nie ma kaca.
Sorry jeśli zadam naiwne pytanie, ale dlaczego po tym nie ma kaca?
Nigdy w życiu nie miałem okazji spróbować bimbru, ale wielokrotnie słyszałem opinie o jego "bezobjawowym" działaniu dnia następnego.
Tyle, że nikt nie potrafił mi wytłumaczyć skąd się to bierze...
Kaca nie ma bo jest to naturalny produkt nie pędzony przy użyciu chemii.
Dobry produkt nie idzie w głowę tylko w nogi zbigi - 10-12-2013, 22:42 a ja do tej pory naiwnie (jak widzę) sądziłem, że kac to efekt zatrucia aldehydem octowym, który to produkt jest efektem przetwarzania C2H5OH w wątrobie...DarekS - 10-12-2013, 23:04
zbigi napisał/a:
a ja do tej pory naiwnie (jak widzę) sądziłem, że kac to efekt zatrucia aldehydem octowym, który to produkt jest efektem przetwarzania C2H5OH w wątrobie...
kac kacowi nie równy Maciek0 - 11-12-2013, 08:06 W Szwajcarii kiedyś zwiedzałem wytwórnię i tam mówili, że jak destylują wsad, to pierwsza 1/3 destylatu idzie do ścieku, druga 1/3 to jest to o co chodzi, a ostatnią część sprzedają innym firmom. Oczywiście przy takiej ilości odpadu wódka nie mogła być tania, ale za to można ją było bez problemu pić na ciepło. Czyli nawet nie trzeba dowalać chemii, wystarczy, że rozleją do butelek całość.martin - 11-12-2013, 09:37
Maciek0 napisał/a:
to pierwsza 1/3 destylatu idzie do ścieku
Taaaaa......
Sprzedaje sie to pod nazwa "Brennspiritus", zwanego potocznie tez "jagodowka na kosciach".Maciek0 - 12-12-2013, 08:23 Możliwe. Opowiadacz mówił po angielsku, więc mógł upraszczać przekaz.Haw - 14-12-2013, 22:32
zbigi napisał/a:
a ja do tej pory naiwnie (jak widzę) sądziłem, że kac to efekt zatrucia aldehydem octowym, który to produkt jest efektem przetwarzania C2H5OH w wątrobie...
owszem naiwnie. przyczna kaca nie jest ustalona. adehyd to jedna z teorii, niestety nie tlumaczy przynajmniej 2 faktow:
- roznego natezenia kaca po spozyciu roznych gatunkow alkoholi (przy zachowaniu tej samej dawki etanolu),
- skutecznosci tzw. klina.
inna konkurencyjna teoria mowi, ze za kac odpowiada niewielka ilosc metanolu zawarta w alko spozywczym. a calkiem mozliwe ze przyczyn jest kilka .TYMOTEUSZ - 14-12-2013, 22:55 kac to kara za przerwaniezbigi - 15-12-2013, 12:46 ciekawostka
Na Białorusi podrabiają bimber
Na Białorusi podrabiają nie tylko wódkę, ale nawet bimber. Kuriozalny przypadek takiego fałszerstwa wykryto w okolicy miasta Mołodeczno na północy kraju. Milicjanci znaleźli 1750 litrów podrobionego alkoholu domowej produkcji i pół tony spirytusu technicznego.
Podrabianie bimbru polegało na dodaniu niewielkiej ilości oryginalnego alkoholu domowej produkcji do rozcieńczonego spirytusu technicznego sprowadzonego z Rosji.
Autorowi takiej innowacji chodziło o to, by spirytus nabrał zapachu bimbru, dzięki czemu łatwiej i drożej można go sprzedać.
Drony wykrywają bimbrownie
Wśród części Białorusinów panuje przekonanie, że bimber jest produktem lepszym i na pewno tańszym od wódki. Na Białorusi - z pewnymi wyjątkami - nie można produkować bimbru, ale szczególnie na wsiach jest on nadal w modzie.
Jesienią milicja obwodu mińskiego zaczęła wykorzystywać samoloty bezzałogowe do wykrywania bimbrowni schowanych w lasach.