FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

HYDE PARK - Pieprz radary - włoski strajk polskich kierowców :)

jacekplacek - 10-01-2013, 19:18
Temat postu: Pieprz radary - włoski strajk polskich kierowców :)
Podaj dalej:
http://www.facebook.com/e...35360199/?ref=3

Za facebookiem:

WŁOSKI STRAJK POLSKICH KIEROWCÓW

Pozbawmy radarowych złodziei łupu z naszych mandatów. Niech sami zapłacą za radary, które nie służą podniesieniu bezpieczeństwa, lecz wyłącznie napędzaniu zysków złodziejskim budżetom!

ZRÓBMY DRANIOM NA ZŁOŚĆ I GORLIWIE PRZESTRZEGAJMY OGRANICZEŃ PRĘDKOŚCI.
_______________________________________________

Vincent już dokładnie wie, na co wyda łup pochodzący z naszej krwawicy.

Gminy złodziejskiego zagłębia radarowego w północnej Polsce cynicznie i otwarcie chwalą się swoją gospodarnością. Opartą na sieci stacjonarnych radarów, wspartej zasadzkami radarowymi w ogrodach i krzakach.

To polowanie na ludzi musi się skończyć!

System bezpieczeństwa na drogach powinien wspierać kierowców w tym, aby nie popełniali błędów. Tymczasem w Polsce trwa polowanie na ludzi przy użyciu radarów. Nie ma ono nic wspólnego z bezpieczeństwem, ma za to wiele wspólnego z wymuszaniem haraczy.

Radary należy instalować wyłącznie tam, gdzie wymagają tego względy bezpieczeństwa. A dojazd do tych miejsc musi być wyraźnie i z odpowiednim wyprzedzeniem oznakowany.

Dajmy nauczkę hienom! Nie pozwólmy bezkarnie się łupić!
________________________________________________

Szanowni Państwo, aby nasza akcja przyniosła efekt, musi mieć charakter masowy. Udział w niej polega po pierwsze na zachęcaniu innych, a po drugie na zachowaniu cierpliwości i silnej samodyscypliny podczas podróży samochodem.

Data oznaczona w evencie jest orientacyjna. Jeśli będą nas miliony, to za kilka miesięcy radarowi złodzieje zaczną już wyraźnie nabierać pokory.

Nie jest to wystąpienie antyrządowe. Tylko antyzłodziejskie. Dlatego proces moderacji na tej stronie będzie zmierzał do zachowania obywatelskiego i merytorycznego charakteru akcji. Serdeczna prośba o powstrzymanie się od publikowania tutaj treści, które nie wiążą się z problematyką wydarzenia.
________________________________________________

Sceptycy podkreślają fakt, że kosztami zakupu złodziejskich urządzeń i tak już nas obciążono, ponieważ był on finansowany z publicznych, czyli naszych, pieniędzy.

To prawda.

Ale ci, którzy te urządzenia nabyli, stworzyli biznesplany, według których po pierwsze zakup sprzętu ma się zwrócić a potem zacząć przynosić zyski. Te dwa etapy bandyckiego planu możemy storpedować. Sprzęt już zakupiono. Ale wyłącznie od nas zależy, czy ten sprzęt zarobi na siebie i na radarowych bandytów.

Jeśli konsekwentnie i masowo będziemy przestrzegać ograniczeń prędkości, to ci, którzy urządzili tę ogólnokrajową nagonkę na kierowców, to cyniczne polowanie na ludzi, będą musieli wytłumaczyć się z potężnej niegospodarności.

WIELKIE ZMIANY MOGĄ ZACZĄĆ SIĘ OD MAŁYCH PRĘDKOŚCI.

QQS - 10-01-2013, 19:31

Niektóre mogą okazac się niestraszne

http://motoryzacja.interi...-dowody,1881404

jacekplacek - 10-01-2013, 19:37

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=KckjYVki0-s[/youtube]

[ Dodano: 10-01-2013, 19:38 ]

gorcio - 10-01-2013, 21:06

Calkowicie popieram. Ograniczenia predkosci sa po to, zeby ich przestrzegac. Tak, wiem, kady jest najmadrzejszy i kazdy to Schumacher. Strajkujcie jak najdluzej, moze wreszcie do kogos dotrze, ze w miescie nie jedzi sie 90 ani 100 tylko 50 lub wolniej. A jak ktos jest za glupi, zeby to zrozumiec, to musi miec kase, zeby za glupote placic.
slawek290 - 10-01-2013, 21:27

gorcio napisał/a:
ze w miescie nie jedzi sie 90 ani 100 tylko 50 lub wolniej


Za Towarzysza Gierka były syrenki . Syrenka można było jechać 60 km w mieście i mało kto słyszał o wypadkach . Urwa - jechałeś kiedyś syrenką ? . Jak się maja współczesne samochody do syrenki ?

gorcio - 10-01-2013, 21:30

slawek290 napisał/a:

jechałeś kiedyś syrenką ? . Jak się maja współczesne samochody do syrenki ?

Nie mow do mnie w ten sposob nastepnym razem prosze. Tak, nie tylko jezdzilem syrenka ale ja sam naprawialem. Jezdzilem tez maluchem, i tez sam go robilem. Ale to nie ma nic wspolnego z ograniczeniem predkosci. Polska mentalnosc, to kupic samochod i cisnac ile wlezie. Potem trzeba zgadywac ile bylo samochodow i ilu ludzi w srodku.
Nie chcesz przestrzegac ograniczen ? Twoja sprawa, plac kase potem sobie postrajkuj lub sie pouzalaj.

KowiKowi1979 - 10-01-2013, 21:44

gorcio napisał/a:
moze wreszcie do kogos dotrze, ze w miescie nie jedzi sie 90 ani 100 tylko 50 lub wolniej. A jak ktos jest za glupi, zeby to zrozumiec, to musi miec kase, zeby za glupote placic.


Sprawa wygląda w ten sposób, że działania ITD, SM i Policji są nastawione przede wszystkim na zarobienie konkretnej kwoty, ujętej w budżecie (według informacji z prasy około 1,5 miliarda PLN), a nie na wymierne zmniejszenie ilości wypadków.
Wiesz, gdzie spotkasz fotoradar? Nie obok podstawówki, nie obok niebezpiecznego skrzyżowania (tam przecież każdy normalny człowiek zwalnia), tylko na prostej dwupasmówce, na początku której ktoś postawił znak 40. Policjanci sami wstydzą się tego, co muszą robić na służbie, nie raz postępowanie "mandatowe" kończyłem szczerą rozmową z funkcjonariuszem... i aż żal mi było ;-)
Jesteśmy dymani na każdym kroku jak "owieczki matrixa" i tyle.
PS. Standardowa sprawa http://tinyurl.com/a688f4w

[ Dodano: 10-01-2013, 21:51 ]
jacekplacek napisał/a:
Ale wyłącznie od nas zależy, czy ten sprzęt zarobi na siebie i na radarowych bandytów.


Please... sprzęt już się zwrócił.

gorcio - 10-01-2013, 21:52

KowiKowi1979 napisał/a:

Wiesz, gdzie spotkasz fotoradar?

Wiem. Ale takie prawo i to prawo, ktore mnie nie przesladuje. Nikt mi nie kaze lamac ograniczenia prawda ? lamiesz-placisz. Dura lex sed lex.

jacekplacek - 10-01-2013, 21:59

gorcio napisał/a:
Ale takie prawo i to prawo, ktore mnie nie przesladuje

Ładnie to ująłeś, bo u nas przekroczono granice prawa i stało się ono prześladowaniem nas.
Z drugiej strony masz rację: jeżeli większość kierowców poprze akcję, tylko wpłynie to na poprawienie bezpieczeństwa na drogach. A prześladowcy na chwilę stracą źródełko, ale tylko na chwilę:



no i najważniejsze, by nie rządził PIS :D

[ Dodano: 10-01-2013, 22:07 ]
I kolejna fajna inicjatywa:

http://www.facebook.com/p...wcow?ref=stream

PIENIĄDZE Z MANDATÓW NIE DLA POLITYKÓW !

Polskie Towarzystwo Kierowców rozpoczyna kampanię społeczną, mającą na celu całkowitą zmianę w sposobie wydawania pieniędzy pochodzących z mandatów za wykroczenia drogowe.
Kwoty pochodzące z mandatów obecnie zasilają budżet państwa i budżety gmin, a wpływy z tego tytułu w 2013 r. tylko dla budżetu państwa zaplanowano na 1,5 mld złotych.
Pieniądze pochodzące z mandatów stanowią z roku na rok coraz większą część budżetów,
a pozostając w dyspozycji rządzących są wydawane na dowolne cele, zwykle dalekie od spraw bezpieczeństwa drogowego.


Polskie Towarzystwo Kierowców postuluje odebrać politykom i urzędnikom pieniądze pochodzące z mandatów oraz pozbawić polityków i urzędników wpływu na dowolne dysponowanie nimi!
PTK postuluje powołanie Funduszu Bezpieczeństwa Drogowego.
Fundusz zasilany w całości z pieniędzy pochodzących z mandatów za wykroczenia drogowe,
miałby realizować zadania w zakresie infrastruktury drogowej wpływającej bezpośrednio na bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz na wsparcie ofiar wypadków drogowych.


Powołanie Funduszu Bezpieczeństwa Drogowego pozwoli uzyskać szereg korzystnych efektów, w tym pozbawienie organów państwowych i gminnych negatywnych motywacji
do nakładania jak największej ilości mandatów ratujących jedynie finanse gminne i centralny oraz sprawi, że jedyną motywacją stanie się chęć autentycznej poprawy warunków bezpieczeństwa drogowego,
a służby skupią się na eliminacji rzeczywistych zagrożeń i wychwytywaniu faktycznych sprawców wykroczeń drogowych.
Inwestycje realizowane przez postulowany fundusz wpłyną niewątpliwie na poprawę naszego bezpieczeństwa,
a poszkodowani w wypadkach drogowych będą mieli szanse na realne wsparcie, którego obecnie często są pozbawieni.

Zarząd PTK zwraca się do mediów, organizacji i osób prywatnych o aktywne wsparcie powyższej inicjatywy,
której realizacja powinna poprawić bezpieczeństwo wszystkich użytkowników dróg oraz pozwoli przywrócić zaufanie kierowców do służb porządkowych.

Proponujemy, aby do czasu przywrócenia przez instytucje państwowe stanu zgodnego z prawem tj. wystawiania mandatów karnych tylko kiedy istnieje brak wątpliwości co do osoby sprawcy
(art. 97 § 1 pkt 3 k.p.w.),
odmawiać, zgodnie z prawem, przyjmowania mandatów wystawianych na podstawie informacji uzyskanych przez automaty rejestrujące. Taka procedura stosowana powszechnie, spowoduje paraliż administracyjny służb oraz sądów i zmusi rządzących do realizacji postulatów kierowców.


Prosimy o "lajkowanie" i linkowanie naszego profilu i tej informacji, a także poinformowanie o tej inicjatywie jak najszerszej grupy kierowców i organizacji.

w imieniu zarządu PTK
Andrzej Łukasik
prezes zarządu

ptja - 10-01-2013, 22:21

jacekplacek napisał/a:
Pieniądze pochodzące z mandatów stanowią z roku na rok coraz większą część budżetów, a pozostając w dyspozycji rządzących są wydawane na dowolne cele, zwykle dalekie od spraw bezpieczeństwa drogowego.
Polskie Towarzystwo Kierowców postuluje odebrać politykom i urzędnikom pieniądze pochodzące z mandatów oraz pozbawić polityków i urzędników wpływu na dowolne dysponowanie nimi!
PTK postuluje powołanie Funduszu Bezpieczeństwa Drogowego.


a ja nie poprę. Za to poprę zmniejszenie budżetu i ogólnie mniej pieniędzy do dyspozycji urzędników. Po co ograniczać się tylko do mandatów? Czy to ma być pocieszenie, że nie zmarnują 1,5mld, a zmarnują kilkaset miliardów z innych źródeł?

slawek290 - 10-01-2013, 22:45

gorcio napisał/a:
Nie mow do mnie w ten sposob nastepnym razem prosze


Prosić możesz zawsze .
gorcio napisał/a:
Tak, nie tylko jezdzilem syrenka ale ja sam naprawialem


No to świetnie zdajesz sobie sprawę z możliwości zatrzymania tego samochodu w porównaniu do współczesnych samochodów .

gorcio napisał/a:
Polska mentalnosc, to kupic samochod i cisnac ile wlezie.


A Ty jaką masz mentalność - Belgijską ?

gorcio napisał/a:
Nie chcesz przestrzegac ograniczen ?


Proponuję wprowadzić ustawowo ograniczenie uprawiania sexu przez jednostki podobne do Ciebie . Nie przestrzeganie tego ograniczenia będzie się równało mandatowi 10000 euro .

gorcio napisał/a:
Nie chcesz przestrzegac ograniczen ? Twoja sprawa, plac kase potem sobie postrajkuj lub sie pouzalaj.


Pasuje Ci , bo mi tak .

Crypturgus - 10-01-2013, 23:13

Ale fajnie, teraz nie tylko ja będę jeździł zgodnie z przepisami :D Już nie będzie mi głupio gdy jadąc w terenie zabudowanym 50 km/h będzie się za mną ciągnął ogromniasty ogon, może nawet nikt nie będzie sobie o mnie źle myślał gdy będę zwalniał przed przejściem dla pieszych.
Pozdrawiam
Crypturgus

jacekplacek - 10-01-2013, 23:40

Mało tego: teraz tych trąbiących możesz od łamistrajków zwyzywać :D
Marcin13736 - 11-01-2013, 06:27

Popieram akcję!
A dodatkowo proponuję poczytać o wideorejestratorach montowanych z nieoznakowanych pojazdach policji i sposobie pomiaru prędkości. Pozwolę sobie powiedzieć, że większość pomiarów jest niepoprawna...

gorcio - 11-01-2013, 08:36

jacekplacek napisał/a:

PTK postuluje powołanie Funduszu Bezpieczeństwa Drogowego.

Tia, kolejne koryto. Krok nastepne - podzielic to na dwa, czyli infrastrukture i costam a potem znowu podzielic - wiecej kolesi sie upchnie.
Ja nie mam problemu, ze gminy dostaja kase z tytulu glupoty innych. Poparlbym zmiane prawa, zeby podobnie jak w Skandynawii lokalizacje stalych radarow byly publicznie dostepne (ale nie mobilnych, nalezacych do Policji).
Ale naprawde uwazam, ze jak ktos swiadomie lamie przepisy, niech rownie swiadomie siega do kieszeni. To czy przepis ma sens czy nie - inna sprawa, ale swiadome lamanie przepisow powinno byc karane.

[ Dodano: 11-01-2013, 08:38 ]
slawek290 napisał/a:

Proponuję wprowadzić ustawowo ograniczenie uprawiania sexu przez jednostki podobne do Ciebie .

Czy ja Cie czyms obrazilem lub uchybilem Ci w czyms ? Chcesz ze mna rozmawiac - rob to kulturalnie. A jak tego nie potrafisz, to konczymy.

Scaner - 11-01-2013, 09:19

Wystarczy poczytać posty i już wiadomo w jakim domu wychował się piszący i jakie "rodzinne tradycje" zostały mu zaszczepione.
Ja szanuję przepisy i jeżdżę zgodnie z nimi, zdarza mi się oberwać mandat ale wynika to z błędu ludzkiego taka statystyczna normalka. I wcale nie robię tego dlatego że stoją fotoradary czy czają się policjanci w krzakach. Wręcz uważam że mogłoby by ich prawie nie być a fotoradary to już zupełnie coś wręcz wstydliwego ich ilość jest tylko obrazem głębokiej degeneracji społeczeństwa.
Dla mnie te fotoradary to dokładnie to samo co donosiciele bezpieki tak zwani TW i wracając do początku wypowiedzi, zawsze znajdą się takie jednostki które będą "za" Będą donosić pisać anonimy i będą cieszyć się z każdego tajniaka i ... milicjanta To Ci sami którzy uważają że takie inicjatywy obywatelskie jak stan wojenny robią porządek z szumowinami. Najczęściej system wartości wynosimy z domu i żadna dyskusja internetowa tego nie zmieni.

marcelf - 12-01-2013, 00:37

Holendrzy mieli swojego czasu dobre metody na fotoradary ;-)
jacekplacek - 12-01-2013, 07:53

marcelf napisał/a:
Holendrzy mieli swojego czasu dobre metody na fotoradary ;-)

??

ptja - 12-01-2013, 10:00

gorcio napisał/a:
/.../ Poparlbym zmiane prawa, zeby podobnie jak w Skandynawii lokalizacje stalych radarow byly publicznie dostepne (ale nie mobilnych, nalezacych do Policji).


Mało Ci jeszcze przepisów? Te kilkanaście tysięcy stron uchwalanych każdego roku już opanowałeś?

Mapa jest np. tu: http://antyradary.phi.pl/mapa_fotoradarow/

gorcio - 12-01-2013, 12:22

ptja napisał/a:

Mało Ci jeszcze przepisów? Te kilkanaście tysięcy stron uchwalanych każdego roku już opanowałeś?

Mowimy o radarach i ograniczeniu predkosci, dla przypomnienia. Zechcesz wskazac te kilka tysiecy stron uchwalanych co roku na ten temat, czy tylko chciales sie do czegos przyczepic ?

ptja napisał/a:

Mapa jest np. tu: http://antyradary.phi.pl/mapa_fotoradarow/

Chyba nie zrozumiales moich intencji. W Skandynawii, np w Danii, postawienie nowych radarow wiaze sie z publikacja w prasie lokalnej ich dokladnej lokalizacji, oraz na mapie. Publikacji dokonuje organ instalujacy - Policja a nie obywatele, zbierajacy dane z mniejsza lub wieksza dokladnoscia. To jedyna zmiana, jaka chetnie bym widzial - to Cie boli ?

Szczery - 12-01-2013, 20:38

jacekplacek napisał/a:
marcelf napisał/a:
Holendrzy mieli swojego czasu dobre metody na fotoradary ;-)

??


Teraz podobne metody stosują w Belgii.
Ostatnie zdjęcie które robi fotoradar to błysk z luf dwururki wystających z okna z przejeżdżającego samochodu. Trafienie chmurą śrutu jest baaardzo skuteczne.

Ja chciałem podziękować obywatelom którzy w czynie społecznym na trasie Kraków-Olkusz zaklejają fotoradary ustalone w miejscach gdzie ograniczenie prędkości służy poprawie budżetu gminy i nic poza tym.

Jak znam życie, to kierowcy busów będą masowo te fotoradary demolować i rząd nie wyrobi z stawianiem nowych.

ptja - 12-01-2013, 20:54

gorcio napisał/a:
ptja napisał/a:

Mało Ci jeszcze przepisów? Te kilkanaście tysięcy stron uchwalanych każdego roku już opanowałeś?

Mowimy o radarach i ograniczeniu predkosci, dla przypomnienia. Zechcesz wskazac te kilka tysiecy stron uchwalanych co roku na ten temat, czy tylko chciales sie do czegos przyczepic ?


ale zdajesz sobie sprawę, że to nie Ty wybierasz przepisy, które Cię obowiązują i do których musisz się stosować?

gorcio napisał/a:
ptja napisał/a:

Mapa jest np. tu: http://antyradary.phi.pl/mapa_fotoradarow/

Chyba nie zrozumiales moich intencji. W Skandynawii, np w Danii, postawienie nowych radarow wiaze sie z publikacja w prasie lokalnej ich dokladnej lokalizacji, oraz na mapie. Publikacji dokonuje organ instalujacy - Policja a nie obywatele, zbierajacy dane z mniejsza lub wieksza dokladnoscia. To jedyna zmiana, jaka chetnie bym widzial - to Cie boli ?


boli mnie inflacja prawa. Do udzielenia i rozpowszechnienia takiej informacji nie potrzebny ani jeden dodatkowy paragraf.
Myślę nawet, że informacja o miejscu zainstalowania FR jest informacją publiczną i sam możesz poprosić ITD o pełną listę.

Ale oczywiście mogę się mylić. Czy zatem mógłbyś zaproponować konkretny przepis, o jaki chciałbyś uzupełnić nasz system prawny?

gorcio - 12-01-2013, 21:12

ptja napisał/a:

ale zdajesz sobie sprawę, że to nie Ty wybierasz przepisy, które Cię obowiązują i do których musisz się stosować?

I dokladnie to robie - przestrzegam przepisow, nawet jesli mi sie nie podobaja. Tak mnie wychowano, i generalnie tak sie ludzie zachowuja w krajach gdzie mieszkalem. Alternatywa jest oczywiscie anarchia. Chcialbym bardzo, zeby kultura jazdy byla w Polsce taka jak w Niemczech czy Holandii ale tak nie bedzie. W Holandii, mimo, ze ktos pisal ze sobie radza z radarami - zapraszam mistrzow kierownicy na trase Bruksela-Haga (bardzo fajna autostrada).
Czekam az zaczna wprowadzac u nas holenderski trajet control - wtedy bedzie kasa na wiele inwestycji, za ktore zaplaca szybcy i wsciekli idioci.

ptja napisał/a:

Ale oczywiście mogę się mylić. Czy zatem mógłbyś zaproponować konkretny przepis, o jaki chciałbyś uzupełnić nasz system prawny?

Nie moglbym. Napisalem, ze poparlbym, a nie zaproponowal. Wiem, ze umiesz czytac, ale jakos wolisz sie przyczepic. Nadal nie zrozumiales mojej intencji - nie chodzi o to, zebym kogos prosil o podanie lokalizacji, tylko, zeby Policja miala obowiazek informowania o tym. Mam nadzieje, ze widzisz roznice ?

W sumie Skaner napisal bardzo madrze - gdyby nie zdziczenie spoleczenstwa, ktore musi za wszelka cene przekraczac czy lamac prawo, to nie byloby potrzeby stawiania takich wynalazkow. Ale poniewaz w Polsce kazdy kogo stac na 20-letniego szrota musi pokazac ile to-to jezdzi i jakim to sie urodzil swietnym kierowca - trzeba dzicz hamowac. Zupelnie jak malpy wypuszczone z klatki.

ptja - 12-01-2013, 21:42

gorcio napisał/a:

ptja napisał/a:

Ale oczywiście mogę się mylić. Czy zatem mógłbyś zaproponować konkretny przepis, o jaki chciałbyś uzupełnić nasz system prawny?

Nie moglbym. Napisalem, ze poparlbym, a nie zaproponowal. Wiem, ze umiesz czytac, ale jakos wolisz sie przyczepic. Nadal nie zrozumiales mojej intencji - nie chodzi o to, zebym kogos prosil o podanie lokalizacji, tylko, zeby Policja miala obowiazek informowania o tym. Mam nadzieje, ze widzisz roznice ?


Widzisz, problem polega na tym, że przepis to coś zupełnie innego "dobrze by było, żeby" i lużnej wymiany zdań. Ten przepis musiałby określać terminy, zobowiązanych do udzielenia tej informacji, zobowiązanych do jej publikacji, zapewne także jej formy. Czy naprawdę to wszystko jest potrzebne?

A sposób wyciągnięcia tej interesującej Cię informacji - oparty o _już_ obowiązujące przepisy Ci podałem. Szkoda, że Ty się zacietrzewiasz zamiast po prostu przeczytać, pomyśleć i odpowiedzieć. Ustawa o dostępie do informacji publicznej to naprawdę skuteczne narzędzie dla obywatela...

beroduar - 13-01-2013, 01:18

Szczery napisał/a:
Teraz podobne metody stosują w Belgii.

Bo Belgia to dziki kraj, jak Polska.
Tyż Katoliki :-P

Ja się przestawiłem na kulturę jazdy z UK i jak teraz sobie podróżuję po Polsce to bardzo mnie razi polskie prostactwo.
Pomyśleć,że niedawno sam takim prostakiem byłem :-P

QQS - 13-01-2013, 10:16

gorcio napisał/a:
kultura jazdy byla w Polsce taka jak w Niemczech czy Holandii

Tylko, że z tego co widziałem to Holendzrzy stosują sie do tych przepisów tylko u siebie i tam gdzie mogą dostać duże kary. Jak nie ma kontroli i wizji mandatu to hulaj dusza. Jeden znajomy holender w Bahrajnie trafił do więzienia na 24 godziny + mandat za przekroczenie prędkości. Jak złapali miał 154 km/h, ograniczenie było do 100 km/h. Jak potem mówił to jechal jeszcze szybciej ale nie zdążył wyhamować, po wszystkim stwierdził: "what a fucking country". Każdy jeden z którym tam jechałem przekraczał i to dużo dozwolone prędkości mając gdzieś przepisy (prawdopodobieństwo kary było małe.
Anglicy, Niemcy, Belgowie robili to samo.
Kiedyś w Polsce z jednym Holendrem byłem odwożony na lotnisko do Balic, najpierw nie przyszedł na umówioną godzinę do samochodu, a potem jak miał wizje spóźnienia na samolot to poganiał kierowce aby jechał szybciej (co oznaczało łamanie przepisów) i usłyszałem: "what a fucking country".
Już od dawna nie wierze w gadki typu, że na zachodzie to ludzie ludzie to przestrzegają przepisów i bo są tak wychowani maja taki respekt dla innych i w ogóle to są och i ach. Kombinują tak samo jak Polacy albo nawet jeszcze bardziej.

gorcio - 13-01-2013, 10:24

QQS napisał/a:
widziałem to Holendzrzy stosują sie do tych przepisów tylko u siebie i tam gdzie mogą dostać duże kary.

QQS napisał/a:

Już od dawna nie wierze w gadki typu, że na zachodzie to ludzie ludzie to przestrzegają przepisów i bo są tak wychowani maja taki respekt dla innych i w ogóle to są och i ach. Kombinują tak samo jak Polacy albo nawet jeszcze bardziej.


1. to co napisales w tych dwoch zdaniach sie wyklucza.
2.To prawa, ze i Belgowie i Holendrzy przekraczaja notorycznie predkosci. To prawda, ze nie robia tego u siebie, bo to kosztuje. Czyli system dziala, poniewaz ma sluzyc ograniczeniu predkosci. A jak ktos lubi jezdzic szybko - placi i nie jeczy, bo wie za co placi.
Co mnie obchodzi jak ktos jezdzi poza granicami wlasnego kraju - od tego jest policja w innych krajach, zeby takich ludzi scigac i karac wysokimi mandatami. Nieznajomosc prawa nie zwalnia od jego przestrzegania, nawet cudzoziemcow.
Co do wychowania drogowego - zapraszam do Niemiec.
3. zeby zrozumiec co sie dzieje w Belgii, trzeba znac historie tego kraju, zwlaszcza zas historie policji drogowej i ichniego kodeksu drogowego. A jednak, mimo ze jezdza bardzo kiepsko to u siebie predkosci pilnuja, bo to kosztuje. Niech kazdy pilnuje najpierw wlasnego podworka i skupi sie na poprawie siebie, a potem niech zacznie poprawiac innych.

[ Dodano: 13-01-2013, 10:25 ]
beroduar napisał/a:

Bo Belgia to dziki kraj, jak Polska.
Tyż Katoliki :-P

Prawda, ze dziki. Czy taki katolicki to nie wiem, skoro najpopularniejsze imie meskie w Brukseli to Mohamed.

[ Dodano: 13-01-2013, 10:36 ]
Na koniec jeszcze jedna rzecz - juz ostatnia moja wypowiedz w tym temacie :
wszyscy podnosza fakt, ze panstwo chce ich okrasc, zabrac im ciezko wypracowane pieniadze. Toz to bzdura do kwadratu. Wystarczy jezdzic zgodnie z przepisami i nikt Waszych pieniedzy nie ruszy. Sami dajecie panstwu zarobic, i po co ? Zeby oszczedzic 5 minut jazdy ? Jesli sie to komus oplaca ...

Włodek K - 13-01-2013, 14:39

gorcio napisał/a:
Calkowicie popieram. Ograniczenia predkosci sa po to, zeby ich przestrzegac.


Ależ oczywiście że tak. Tylko te ograniczenia stawia się nie tam gdzie faktycznie trzeba. Drogi są nie bezpieczne dziurawe że i tak prędkości nie przekroczysz bo urwiesz zawieszenie.
Za to radary stawia się tam gdzie KowiKowi opisał i w celu jaki dokładnie opisał.
Chętnie Ci pokaże miejsca-źródełka trzepania kasy - wyłącznie kasy. Jeśli uznasz je za uczciwe postawienie sprawy, postawię Ci dobre piwo.
Bo nie jest problemem przestrzeganie mądrego prawa z dobrze ustawionych znaków. Sam ich staram się przestrzegać. Nie zawsze wychodzi i nie mam pretensji o mandat gdy faktycznie dałem tyłka. Gotuje się we mnie gdy wszystko wskazuje na to że zostałem wkołowany w pułapkę w którą mogą wpaść dokładnie wszyscy normalnie bezpiecznie jeżdżący w danym miejscu - to kwestia czy akurat postawią radar czy nie.

Problem polega na tym że znaki stawia się tak aby zrobić miejsca do dojenia kasy. Np wylot z Nowego Miasteczka na Lubin. Wjazd do Gorzowa, wyjazd z Łagowa, wyjazd z Jeleniej Góry, krzaki i reklamy tu i tam dla ukrycia radaru .... chcesz więcej?

Przyjedź i na codzień pokursuj po kraju to się przekonasz o co w tym biznesie radarowym chodzi.
Poprawa bezpieczeństwa to tylko ściema rządzących dla mas i korzyść dla beneficjentów systemu okradania człowieka w majestacie prawa.
Przykro mi to pisać ale prawo i jego cele w tym kraju bardzo często są sprzeczne z poczuciem zdrowego rozsądku.

QQS - 13-01-2013, 17:06

gorcio napisał/a:
1. to co napisales w tych dwoch zdaniach sie wyklucza.
2.To prawa, ze i Belgowie i Holendrzy przekraczaja notorycznie predkosci. To prawda, ze nie robia tego u siebie, bo to kosztuje.


Nie widzę żadnego wykluczenia. Chociaż widzę, że mogłem zostać niezrozumiany ponieważ zauważyłem, że nie zacytowało mi jeszcze jednego fragmentu

gorcio napisał/a:
przestrzegam przepisów, nawet jeśli mi się nie podobają. Tak mnie wychowano, i generalnie tak się ludzie zachowują w krajach gdzie mieszkałem.



Napisałeś, że tam ludzie przestrzegają przepisów bo tak ich wychowano. Co jednak zanegowałeś zdaniem

gorcio napisał/a:
To prawa, ze i Belgowie i Holendrzy przekraczaja notorycznie predkosci. To prawda, ze nie robia tego u siebie, bo to kosztuje.




Chodzi o to, że zaobserwowałem, że ludzie tych narodowości wcale nie mają jako wyżej wpojonego respektu dla prawa. Jeśli są tak dobrze wychowani, to dlaczego gdzieś indziej przepisy mają gdzieś, wpajane wartości przestają działać i tylko bata trzeba.


Co do kultury jazdy to nie do końca jest ona związana z przepisów tylko częściej wynika uwzględnienia w swojej jeździe innych użytkowników drogi. Podałeś przykład Niemiec. Mieszkałem tam 2 lata. Kultura jazdy rzeczywiście wysoka, ale przekraczanie prędkości notoryczne. Do tego przechodzenie pieszych na czerwonym świetle - nie żeby wchodzili przed samochody, ale często widziałem jak aut nie było to ludzie olewali czerwone.

W Hoalndii za dużo czasu nie spędziłem i nie wiem gdzie jakimi zasadami kieruje się władza w egzekwowaniu wprowadzonego prawa, czy ma to służyć rzeczywiście poprawie bezpieczeństwa, czy posunęła się do tego, że widzi w tym przede wszystkim źródło dochodu i uwzględnia to w planie budżetu ( jak się coś zaplanuje to trzeba to zrealizować). Na razie słyszy się tylko ile radary mają zasilić budżet państwa a nie jak mają wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa.
Prawa trzeba przestrzegać, ale nie powinno ono służyć nabijaniu kasy, bo jak tak się zacznie robić, to niedługo może powstać (oczywiście to abstrakcaja) obowiązek zrobienia 5 przysiadów po przejściu 100 kroków, jeśli się tego nie zrobi - mandat, zatrudni się więcej osób do egzekucji tego i będzie się liczyło wpływy - oczywiście wszystsko w trosce nas ponieważ przysiady wzmacniają nogi.

Nuroslaw - 13-01-2013, 19:58

Włodek K napisał/a:
gorcio napisał/a:
Calkowicie popieram. Ograniczenia predkosci sa po to, zeby ich przestrzegac.


Ależ oczywiście że tak. Tylko te ograniczenia stawia się nie tam gdzie faktycznie trzeba. Drogi są nie bezpieczne dziurawe że i tak prędkości nie przekroczysz bo urwiesz zawieszenie.


Siedzę jednego dnia u komendanta i robimy roczne zestawienie. Wypadków więcej niż w latach poprzednich. Sprawdzamy odcinek i już mamy przyczyne: powiat i gmina zrobiły na 3 km nową nawierzchnię i wszyscy jeżdża zdecydowanie szybciej.....

Włodek K - 13-01-2013, 20:41

Nuroslaw napisał/a:
Siedzę jednego dnia u komendanta i robimy roczne zestawienie. Wypadków więcej niż w latach poprzednich. Sprawdzamy odcinek i już mamy przyczyne: powiat i gmina zrobiły na 3 km nową nawierzchnię i wszyscy jeżdża zdecydowanie szybciej.....

Wniosek taki że trzeba zrobić głębokie dziury w nowej nawierzchni aby auto się rozwaliło zamiast przyspieszyć?
Rozumiem że te więcej powstały wyłącznie na tej nowej nawierzchni 3 km gdy w gminie dróg jest ze 300 km, wyłącznie przyczyną była nadmierna prędkość?

Nie ma wątpliwości że szykość zwiększa ryzyko. Parę dni temu minister Nowak podwał statystykę Telewidz przytoczył zupełnie inną z podaniem źródeł. To tak tylko aby mieć świadomość tego że kazdy znajdzie coś dla siebie.

Nuroslaw - 13-01-2013, 22:45

tak, w tym konkretnym przypadku to prędkość. Zdecydowanie szybciej się jeździ, droga hamowania dłuższa. Mamy w miejscowości dwie takie krzyżówki, że jeśli wypadek to zawsze pierwsza myśl to o nich.
Najgorsza to ta, gdzie jadąc przez las, z drogi dojazdowej do miasta, z górki, wpada się rozpędzonym pod wiadukt kolejowy, lekko pod górkę a tu krzyżówka, pełna zabudowa, szkoła, chodniki i ludzie. Nasyp kolejowy i to siodło pod wiaduktem skutecznie ograniczają widocznośc z 'wyprzedzeniem". Wcześniejsze "50" i znak "teren zabudowany" wydają się bezzsadane. A mówimy o zdarzeniach, gdy jedno auto spotyka innego uczestnika ruchu (bo zniszczonego zawieszenia, dyskomfortu nie zgłasza się na Policję, tylko do zarządcy drogi).

[ Dodano: 13-01-2013, 22:48 ]
Włodku, zmniejszyła się natomiast liczba wyskakujących nagle drzew. Suma wypadków jednak większa przy dobrej nawierzchni. Teraz mają być światła zamontowane z czujnikiem prędkośc najazdowej ( za duża, światło czerwone się włącza).

Włodek K - 13-01-2013, 23:13

Nuroslaw napisał/a:
Teraz mają być światła zamontowane z czujnikiem prędkośc najazdowej ( za duża, światło czerwone się włącza).


To na mnie osobiście działa znacznie lepiej niż wszelkie fotoradary!!!! Noga natychmiast spada mi z pedału profilaktycznie.
Tyle że takich przypominajek jak na lekarstwo za to radarów mnoży nam się w postępie geometrycznym. Przypominajka nie zarabia a jest w mojej osobistej ocenie bardzo skutecznym środkiem. Fotoradar zwykle pusty w środku jest bzdurą bo uczy kombinacji a nie realnego przeciwdziałania wypadkom.

Niestety nie powiedziałeś tak na tych 3 km zdarzyło sie więcej wypadków z powodu przekroczenia prędkości niż przed remontem.
Bo wiesz jeśli ktoś pakuje się z dużą prędkością pod wiadukt z zakrętami to mu żadne przepisy nic nie dadzą gdy nie ma zdrowego rozsądku W Łagowie też jest wiadukt z krętą drogą Niestety nie ma tam ograniczenia. Zdarzył się za jeden wypadek. Tyle że przed wiaduktem i nie mam pojęcia jaki.

[ Dodano: 13-01-2013, 23:17 ]
Nuroslaw napisał/a:
Mamy w miejscowości dwie takie krzyżówki, że jeśli wypadek to zawsze pierwsza myśl to o nich.

Zapewne oznacza to że coś jest nie tak z samymi skrzyżowaniami a nie z ludźmi po nich jeżdżącymi skoro generują większość wypadków? Zamiast stawiać radary może warto zmienić organizacje ruchu na nich?

Nuroslaw - 13-01-2013, 23:49

Włodek K napisał/a:

Niestety nie powiedziałeś tak na tych 3 km zdarzyło sie więcej wypadków z powodu przekroczenia prędkości niż przed remontem.


ależ napisałem. Dobra droga= wieksza prędkość=dłuższa droga hamowania. Wówczas cokolwiek Cię zaskakuje to masz mniej czasu na reakcje.

Jak widzisz, nikt nie promuje w tym miejscu fotoradaru. ale światło powinno juz być na wiadukcie.

My lubimy narzekać, ale jak jeździ się po Polsce, to przecież coraz wiecej dobrych dróg.
Eksperesówka z Nowej Soli do Swiebodzina (20 lat?) S3 od Gorzowa do Szczecina, a odcinek między Świebodzinem a Miedzyrzeczem i dalej obecnie w budowie. Skwierzyna tez jedna wielka budowa.
Na autostradach pozwolili leciec 140. - niech minusy rozwiazań nie przysłaniaja nam plusów. Mamy coraz więcej dobrych dróg. Lepsze 200 km eskpresówek niż 100 km autostrad.

[ Dodano: 13-01-2013, 23:54 ]
A na wspomnianych krzyżówkach - wszystko wiąże się z pieniędzmi. A i ilość wypadków nie jest powyżej normy - ot po prostu jak na taką spokojna miejscowść w tyhc miejscach jest ich po prostu najwięcej.
Każdy stara się racjonalizować wydatki - Zarzady Dróg także.
Proponowane są światła. Jak widzisz nikt nie mówi tutaj o fotoradarach.

beroduar - 14-01-2013, 00:51

Włodek K napisał/a:
Za to radary stawia się tam gdzie KowiKowi opisał i w celu jaki dokładnie opisał.

Tak jest też w Anglii - np. ulubione miejsce ustawienia radaru to tam, gdzie jest z górki - jedziesz przez całe miasteczko 30mph , nagle jest z górki- gazu nie naciskasz , ale samochód przyśpiesza - a tu kamerka :-D
Po kieszeni daje również wzrost kosztu ubezpieczenia kierowcy oprócz mandatu.
A "młodych gniewnych" dość skutecznie hamuje ubezpieczenie, które samo w sobie jest dla młodych kierowców pierońsko drogie (3-4-krotnośc mojego ubezpieczenia- czasem ubezpieczenie jest wyższe niż wartość samochodu :aaa: )

lozerka - 14-01-2013, 08:59

Nuroslaw napisał/a:
Włodek K napisał/a:

Niestety nie powiedziałeś tak na tych 3 km zdarzyło sie więcej wypadków z powodu przekroczenia prędkości niż przed remontem.


ależ napisałem. Dobra droga= wieksza prędkość=dłuższa droga hamowania. Wówczas cokolwiek Cię zaskakuje to masz mniej czasu na reakcje.


Nurosław, tylko ja mam wrażenie, że Ty piszesz o analizie przyczyn- w sensie wnioskowaniu swoim, czy też Twojego Komendanta, a Włodkowi chodzi bardziej o statystykę- czy w tej zwiększonej ilosci wypadków, mającej miejsce na tych konkretnych 3 km jednoznacznie jako ich przyczynę wskazano przekroczenie dozwolonej prędkości ( nie mylić z nadmierną, niedostosowaną do warunków - chociaż dobra droga to też może być powód do śmielszego jeżdzenia, choć warunki na to nie pozwalają ).
A jak Włodkowi o to nie chodzilo ;-) to ja poproszę o tę odpowiedź :) Bo tak z mojej oceny wynika, że przekroczenie prędkości niekoniecznie jest najczęstszą przyczyną/współprzyczyną wypadków.

Włodek K - 14-01-2013, 09:21

Nuroslaw napisał/a:

Włodek K napisał/a:

Niestety nie powiedziałeś tak na tych 3 km zdarzyło sie więcej wypadków z powodu przekroczenia prędkości niż przed remontem.

ależ napisałem. Dobra droga= wieksza prędkość=dłuższa droga hamowania. Wówczas cokolwiek Cię zaskakuje to masz mniej czasu na reakcje.


To prosta fizyka. Według niej autostrady były by najbardziej niebezpiecznymi miejscami w ruchu drogowym bo na nich jest dozwolona największa prędkość.

Przypomnę, napisałeś że z komendantem wyszło Wam że wzrosła w gminie/powiecie wypadkowość sugerując iż za ten stan odpowiada poprawienie nawierzchni na drodze dł 3 km. Stąd moje pytanie na które dalej nie ma konkretnej odpowiedzi.

Zatem postawię trochę karkołomny wniosek, że nie wolno remontować i poprawiać dróg to wtedy wypadków będzie mniej :)
Ot i doszliśmy do recepty na bezpieczne drogi.
To mają być kocie łby przykryte lichym asfaltem, najeżone wyrwami głębokimi na pół koła
:)
(to oczywiście żart ale świetnie się układa)

Nuroslaw napisał/a:
A na wspomnianych krzyżówkach - wszystko wiąże się z pieniędzmi.

Ale ma się rozumieć że zapewne ani jedna złotówka zarobiona na radarach nie trafi spowrotem aby poprawić sytuację bezpieczeństwa.
Zatem łupieżcze radary nie poprawiają bezpieczeństwa tylko łupią skórę innym.
Tak sobie gdybam Gdyby kasa z radarów szla na drogi mieli byśmy znakomite drogi bezkolizyjne skrzyżowania A tam pasą się biórwokraci a drogi jakie są każdy widzi.

Nuroslaw napisał/a:
Tak jest też w Anglii - np. ulubione miejsce

Patrz, nasi tam byli :)

Nuroslaw - 14-01-2013, 20:25

Zacznijmy od tego, że ja pisze o konkretnym przypadku - tu winna jest prędkośc. Nie sama w sobie, ale w mieście gdy wyskakujesz za winkla, no nie ma bata, musisz hamować. Nasz czas reakcji i droga hamowania samochodu to prosta przyczyna.

Idiotyzmem jest równanie do drogi typu autostrada - drogi z założenia przelotowej od drogi a raczej ulicy miejskiej gdzie najróżniejsi uczestncy ruchu wciąż poruszaja sie w sposob hm, swobodny - rowerzysta, pieszy na pasach, zaprzęg konny, TiR, osobówki, motocykle a to okraszone skrzyżowaniami z inni równorzednymi drogami.

W tym konkretnym przypadku: żaden czynnik nie uległ zmianie - za wyjątkiem poprawy jakości nawierzchni drogi. To teren miasta, więc kodeks drogowy mówi "50". Dzięki poprawie jakości drogi, nagle np. jeden pajac w BMW serii 5, majac "100" zgarnia z przejscia przy szkole babcię z wnuczką. :zdz: .
Jak droga była dziurawa, Ci szaleńcy jeździli gdzie indziej. Tu narzekali że przez dziury, nierówną nawierzchnie nie można normalnie jechać, bo rzuca na boki a drzewa rosna bezpośrednio przy skrajni. Więc naprawiono. Wszyscy zadowoleni, ale z drogi zaczyna korzystać powszechniej zupełni inna grupa ludzi...., bo teraz panie, to się leciiiiiii :snajp:

Może ktoś powie że to nie prędkość, tylko głupota. Dyskutując w ten sposób dojdziemy do tego, że prędkość nie zabija, tylko gwałtowne zatrzymanie. Wcześniej jednak ta głupota nie robiła krzywdy innym.
Broń sama nie zabija, ale dajcie małpie pistolet. Tu też stworzono warunki do rozwoju możlwości przekraczania prędkości. , a efekty szybko sie same pokazały.

Z fotoradarem będzie walka, a światła każdy przyjmie z wyrozumieniem. A nawet taki pajac ma wpojone, że czerwone znaczy hamuj. No chyba że i na to nie będzie zważał. Ale na głupotę nie ma rady. to się powinno tępić, nie leczyć. Bo forma zaawansowana jest już nestety nieuleczalna.

[ Dodano: 14-01-2013, 20:26 ]
Tej, Włodek, nie wciskaj mi napisów których nie pisałem :brrr:

[ Dodano: 14-01-2013, 20:35 ]
Włodek, gdyby pieniądze z mandatow, czy akcyzy na paliwo, opłaty drogowej zawartej w paliwie szło na drogi......

Należy mieć na względzie że mamy drogi gminne, powiatowe (samorządowe) oraz zarzadzane przez Państwo.

Obecnie dużo się robi, wbrew pozorom. Ale Krakowa też od razu nie zbudowano. Państwo ma wiele potrzeb, a to co marnują jednostki Panstwowe przecież pochodzi nie tylko od kierowców ... :(

ptja - 14-01-2013, 21:01

Nuroslaw napisał/a:
W tym konkretnym przypadku: żaden czynnik nie uległ zmianie - za wyjątkiem poprawy jakości nawierzchni drogi.


Czy prawdą jest, że wszystkie wypadki ponad liczbę tych z poprzedniego roku wydarzyły się na tym odcinku?
Czy jesteś całkowiecie pewien, że nie zmieniła się liczba samochodów i kierowców oraz ich struktura wiekowa (i doświadczenia) na tych drogach rok do roku?

Nuroslaw - 14-01-2013, 21:21

1. prawdą jest że sumaryczna liczba wypadków na tym konkretnym odcinku zwiększyła się. Prawdą jest że wszyscy jeżdżą tam szybciej (niektórzy dużo za szybko).
Przyczyny:
- niedostosowanie prędkości do warunków jazdy..... :aaa:
- wymuszenie pierwszeństwa....
zapewne procent tych zdarzeń nie uległ gwałtownej zmianie, ale samochody lecą teraz szybciej to maja mniej czasu na reakcję stąd automatyvcznie większe straty i koniecznośc udziału policji, strażaków oraz medyków - więc zapisania w rejestr zdarzeń.

2. Czy nastąpiła jakaś rewolucja demograficzna o której nie wiem? nooo, z zauważalnych wskaźników, w sezonie 2012 odwiedziło nas mniej turystów niż w roku 2011.
A tak, poważnie nie nastapiła żadna rewolucja demograficzna. Struktura wiekowa ulega ciągłej zmianie, ale tendencja jest stała od lat, liczba zdarzen była też stała aż do czasu remontu.

[ Dodano: 14-01-2013, 21:23 ]
remontowi uległa wyłacznie nawierzchnia (no i nektóre media zwiazane z drogą). Drogi wyprofilowane sa poprawnie, tu nie ma problemu że wynosi, wybija, że łuk nie jest łukiem itp. insunuacje można z góry skreślić.

[ Dodano: 15-01-2013, 07:46 ]
pewnie te setki kierowcow, którzy poruszają się tymi drogami a nie biorą udzialu w zdarzeniach, cieszą ze zawieszenie ich aut nie jest narażone na przyśpieszone zużycie.

WW - 15-01-2013, 13:00

Mam jedno pytanie.
Jeśli nasz strajk się uda, to znaczy, że wszyscy będą jeździć zgodnie z przepisami i nakazami, choćby i najbardziej absurdalnymi, to czy władzunia nie odtrąbi sukcesu?
Wszak to będzie argument za skutecznością stosowania fotoradarów! :bee;
"Zaiste, słuszną linię ma nasza władza" :pigs:

adriano210 - 15-01-2013, 13:04

chciałem powiedzieć że fotoradary to dobre źródło aparatów fotograficznych
ja komuś potrzebna lustrzanka to wystarczy taki zajumać

ptja - 15-01-2013, 13:30

A obudowa FR jest szczelna? :-)
adriano210 - 15-01-2013, 15:17

w nowych fr jest nikon 7000 :) w starszych były np pentaxy k100d super
QQS - 15-01-2013, 16:51

http://menstream.pl/wiado...,0,1231882.html
slawek290 - 18-01-2013, 21:57

WW napisał/a:
Jeśli nasz strajk się uda, to znaczy, że wszyscy będą jeździć zgodnie z przepisami i nakazami,


Z nimi nie da się wygrać . Zawsze zamiast 50 można postawić 30 jak są jakieś drobne roboty i nocą na dwu pasie urządzić prawdziwe polowanie strzelając do tyłu do niczego nieświadomych kierowców .

Dziś jechałem Wawa - Bielsko . Bardzo dużo było rozmów na temat nowego haraczu . Słowa na ch .... sk i tym podobne pojawiały się przez cała drogę .
Wyjątkowym sk.... było jak na 70 siątce przed Częstochową strzelano do ciężarówek od tyłu , bo im podobno tam wolno jechać tylko 50 siąt bo parę metrów wcześniej jest znak teren zabudowany . Przecież z górki i pod kolejna górkę tira nie wyhamujesz .

Obawiam się iż kiedyś przyjdzie taka władza która z dzisiejszymi funkcjonariuszami zrobi dokładnie to a może nawet wiecęj co , ta władza zrobiła z UB .
Pozbawi wszystkich emerytalnych świadczeń socjalnych .
Ludzie juz są tak wku.... na policję drogową że hej . Były nawet gadki że ich w tym samochodzie jest tylko dwóch i zawsze któremuś może naczepa w to ich auto wyje.....
i będzie po zdjęciach . Zastanawiam się jak ludzie mogą tak nienawidzić drogówki .

klon - 18-01-2013, 22:27

jacekplacek napisał/a:
Niech sami zapłacą za radary, które nie służą podniesieniu bezpieczeństwa, lecz wyłącznie napędzaniu zysków złodziejskim budżetom!

od dłuższego już czasu jeżdżę właśnie dokładnie tak by nie dać się złapać i akcja jest jak najbliższa memu sercu... tylko jedna mała uwaga do zacytowanego fragmentu - my już zapłaciliśmy za te fotoradary z naszych podatków...

przecież żadna gmina nie kupiła tych urządzeń za pieniądze z własnych dochodów...
najpierw im zafudowaliśmy maszynki do zdarcia z nas skóry a teraz powolutku tą skrórę dajemy sobie zdzierać

jacekplacek - 18-01-2013, 22:42

klon napisał/a:
przecież żadna gmina nie kupiła tych urządzeń za pieniądze z własnych dochodów...

A przed kim rozliczają się z wydatków i strat?

klon - 18-01-2013, 22:55

jacekplacek napisał/a:
A przed kim rozliczają się z wydatków i strat?

no nie wiem - przede mną się jeszcze Grobleny (prezydent Poznania) nigdy nie tłumaczył i nie przepraszał - nie wspomnę już, że ani złotówki nie oddał... ;-)

chcę pokazać, że ci co są u władzy mają nas w dupie bo to tolerujemy i nic im się za to nie dzieje - w kolejnych wyborach znów są u władzy a jak nie oni to ich kumple, którzy później dają zlecenia ich firmom i tak wychodzą na swoje... i tak się to w Polsce toczy życie polityczne - przecież mamy demokrację - a w demokracji dwa głosy zapijaczonych żuli mają większą moc niż jeden głos nawet papieża...

co mnie wk...wia w fotoradarach?
to, że na stawianie tego gówna mają kasę, ale na obiad dla mojej córki w szkole czy przedszkolu już ich k...wa nie stać...

nie pamiętam, odkąd jako tako interesuję się stanem prawnym w kraju, żeby na Wiejskiej wymyślili choć jeden przepis, który porpawiłby moją sytuację...
nie wiem - spowodował wzrost pensji, spadek cen czy jakkolwiek ułatwił życie...
słownie - jeden chociaż... moje życie - nie wyimaginowanego statystycznego Polaka, którego istnienia zweryfikować nie jestem w stanie...

siedzą tam nie po to żeby mi ułatwić życie tylko żeby mi bardziej dopieprzyć i prześcigają się w kolejnych pomysłach...

ptja - 18-01-2013, 23:02

klon napisał/a:
co mnie wk...wia w fotoradarach?
to, że na stawianie tego gówna mają kasę, ale na obiad dla mojej córki w szkole czy przedszkolu już ich k...wa nie stać...


co prawda daleki jestem od popierania idei planowania w budżecie dochodów z mandatów FR-owych, ale nie mogę powstrzymać pytania: dlaczego sądzisz, że ktokolwiek z 30-paru milionów obywateli Polski (albo nawet tylko z 553 tysiący mieszkańców Poznania) powinien płacić za posiłek Twojego dziecka?

klon - 18-01-2013, 23:03

jacekplacek napisał/a:
A przed kim rozliczają się z wydatków i strat?

co z tego, że się rozliczają skoro nic im się za nic nie dzieje?
co z tego, że budżet gminy nie dostanie akceptacji?

cokolwiek nie dzieje się złego w sferze budżetowej to nikt nigdy nie poniósł żadnych konsekwencji z tytułu wykazania błędu (o ile uda się takie wykazać)

czy jakikolwiek polityk poszedł do więzienia za błędy i straty wynikłe z jego poczynań? czy jakiemuykolwiek politykowi zajęto pensję i dochody na poczet pokrycia jego błedów?

nie przypominam sobie takiej sytuacji w Polsce

dopóki nie będzie takiej odpowiedzialności i to bezwględnie egzekwowanej doputy nie będą się przejmować tym, że utopili kupę forsy czy zapomnieli podpisać kontraktu z NFZ i umarło kilka osób, które nie mogły być leczone w wyniku opieszałości rządu - słyszałeś żeby ktoś za spowodowanie śmierci w taki sposób stanął przed sądem?

no w dupie mają to czy NFZ będzie miał kontrakt na czas i zdążą z czyjąś chemioterapią...

fotoradary to tylko czubek góry lodowej...

[ Dodano: 18-01-2013, 23:05 ]
ptja napisał/a:
dlaczego sądzisz, że ktokolwiek z 30-paru milionów obywateli Polski (albo nawet tylko z 553 tysiący mieszkańców Poznania) powinien płacić za posiłek Twojego dziecka?

dlatgo, że najpierw płacę za posiłek morderców i gwałcicieli dzieci w więzieniach - jeżeli im się należy to mojemu dziecku tym bardziej :-)
jeżeli nie to im tym bardziej nie i niech ku..wa przelatujące muchy za oknem łapią żeby się nażreć...

ptja - 18-01-2013, 23:29

klon napisał/a:
[ Dodano: 18-01-2013, 23:05 ]
ptja napisał/a:
dlaczego sądzisz, że ktokolwiek z 30-paru milionów obywateli Polski (albo nawet tylko z 553 tysiący mieszkańców Poznania) powinien płacić za posiłek Twojego dziecka?

dlatgo, że najpierw płacę za posiłek morderców i gwałcicieli dzieci w więzieniach - jeżeli im się należy to mojemu dziecku tym bardziej :-)
jeżeli nie to im tym bardziej nie i niech ku..wa przelatujące muchy za oknem łapią żeby się nażreć...


Więc może zamiast domagać się rabunku innych na cel popierany przez Ciebie lepszym rozwiązaniem byłoby dążenie do państwa, które aż tyle nie ma do swojej dyspozycji? Wtedy Ty zachowasz swoje pieniądze dla swojej córki, a przelatujące much pozostaną więźniom?
Ty chcesz obiadu dla córki, ja mógłbym chcieć darmowego basenu dla moich dzieci, a ktoś jeszcze inny np. dopłat do jego mieszkania. Czy znasz sposób, by sprawiedliwie rozsądzić, co z tych rzeczy jest na tyle ważne, by pozostałych obrabować na ten cel?

klon - 18-01-2013, 23:42

ptja napisał/a:
Więc może zamiast domagać się rabunku innych na cel popierany przez Ciebie lepszym rozwiązaniem byłoby dążenie do państwa, które aż tyle nie ma do swojej dyspozycji?

Jarku - 100% racji - nic dodać nic ująć - tylko komentuję sytuację obecną z mojego czysto subiektywnego punktu widzenia

ptja napisał/a:
Ty chcesz obiadu dla córki, ja mógłbym chcieć darmowego basenu dla moich dzieci, a ktoś jeszcze inny np. dopłat do jego mieszkania.


dokładnie - każdy ma swoje priorytety i nie każdy musi mieć dzieci ;-)

ptja napisał/a:
Czy znasz sposób, by sprawiedliwie rozsądzić, co z tych rzeczy jest na tyle ważne, by pozostałych obrabować na ten cel?

nie znam i nie oczekuję, że ktoś mi go przedstawi
nie chcę sprawiedliwości - chcę równości wobec prawa i tyle
jeżeli komuś się należy, czyt. mordercy, to innym też się należy i tyle

trochę odchodzimy od wątku, ale mam nadzieję, że niezbyt rażąco, ale nie wyobrażam sobie gadania o prawach w stosunku do ludzi, którzy mają prawo gdzieś - gość, który gwałci i zabija czy oszukuje i kradnie, miał swoje prawa - takie jak inni, ale mświadomie i celowo z nich zrezygnował popełniając przestępstwo - uważam, że sam całkowicie tych praw się pozbawił i powinien mieć w celi tylko to na co zapracuje - jeżeli będzie w więzieniu pracował i zarabiał dobrze to niech sobie do celi nawet jaccuzi kupi - nic mi do tego, ale jeżeli nie pracuje to ma mieć goły beton i jedzenie jak mu rodzina przyniesie albo sobie coś upoluje...

fotoradary - sama idea byłaby może dobra, ale, jak to w Polsce bywa, idee są wypaczane i służą bandytom do wycierania sobie nimi gęb - dokładnie tak jest z fotoradarami - narobili wałków i afer, w wyniku których przedło kupę forsy i żeby nie było tego tak bardzo widać szukają metod jak tą kasę uzupełnić - postawić fotoradary tam gdzie nie są potrzebne dla bezpieczeństwa ale dla zarobienia pieniędzy

Nuroslaw - 19-01-2013, 10:14

Kojarzycie akcję "Znicz"
Co roku w ten dzień Policja puszcza swoje wszystkie siły na drogi by zapewnić bezpieczny przejazd. I bardzo dobrze. Ale wnioski są już debilne:

Gdy wypadków jest mniej niż w roku ubiegłym- zasługa prewencji Policji
Gdy wypadków jest więcej niż w roku ubiegłym - wina kierowców :aaa:

przy takim wyciaganiu wniosków, wiele sie u nas nie zmieni.
Ale popieram Klona. Jeśli Panstwo ma być prorodzinne, powinno wspierać rodziny z dziecmi. W koncu kazde dziecko, to przyszły podatnik. Ale to trzeba zrozumiieć a nie patrzeć tylko na dziś.
Utrzymanie więźnia 1760 zł/miesiąc - ba a do kopania rowów, melioracji, odśnieżania, czy budowy wałów gdy nie ma ludzi....... A zdecydowana większość a aresztach to nie mordercy z zimną krwia ale czesto ludzie z małymi przewinienami, którzy np. siedzą za brak możliwości spłaty pieniędzy. Jest tez rzesza bezrobotnych, których nie można ot tak posłać do pracy społecznych. Muszą mieć umowę o prace, więc automatycznie składki ZUS, FSS itp. jakby Panstwo ne brało już wczesniej raz obowiązku zapewniania im świadczen w tym dostępu do służby zdrowia.
Czasami wydaje się, że tak niewiele wystarczy zmienić by wszyscy mieli lepiej. Ale komuś to niewygodne, bo za proste?

nuras5 - 19-01-2013, 16:55

Mnie najbardziej wkurzają akcje "trzeźwość na drodze".
Sądziłem, że łapanki skończyły się wraz z II WŚ, a obławy razem z UB.
Badanie Alkomatem regulują 2 akty -prawo o Ruchu Drogowym, które stanowi, że kierowcę można poddać badaniu " w przypadku UZASADNIONEGO podejrzenia, że jest pod wpływem" oraz Rozporządzenie Komendanta Głównego Policji z 2004r., które enumeratywnie wylicza, kiedy policjant może poddać kierowcę badaniu - Wypadek, kolizja lub GDY POCZUJE ALKOHOL.
KONIEC - reszta to nadużycie prawa.
Żeby nie było -nie jestem zwolennikiem jazdy na podwójnym gazie - ale jestem bezwzględnym zwolennikiem dokładnego przestrzegania prawa przez jego "stróżów".
NIe mogą stać ponad prawem i uznawać, że mogą je naginać.
Moich znajomych namawiam,aby w przypadku próby badania alkomatem, żądali najpierw spisania protokołu z wykonywanej czynności - policjant musi to zrobić na żądanie - i w przypadku wyniku 0,00 składać skargę na nadużycie.
Samo żądanie spisania protokołu już wprawia w furię ;fuck:

maciek811 - 19-01-2013, 18:49

Cytat:
NIe mogą stać ponad prawem i uznawać, że mogą je naginać.


Niby fakt ale trzeba zauważyć że Policja jak i ITD to jest państwo w państwie, i zawsze znajdą wymówkę coś w stylu "wykonywali czynności służbowe" i co im można zrobić? ;fuck:

Nuroslaw - 19-01-2013, 20:28

zastanawiającym jest także fakt, iż w Polsce mamy
- Policję
- ITD
- Straż Miejską

jako odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach - a wszyscy wybierają taką samą metodę represje miast prewencji. A jak mamy conajmniej 3 grupy odpowiedzialna za bezpieczeństwo, to chyba tak naprawde nikt nie odpowiada za nie :buuu:

ptja - 19-01-2013, 20:33

Nuroslaw napisał/a:
Ale popieram Klona. Jeśli Panstwo ma być prorodzinne, powinno wspierać rodziny z dziecmi. W koncu kazde dziecko, to przyszły podatnik. Ale to trzeba zrozumiieć a nie patrzeć tylko na dziś.


ale czy to wsparcie ma polegać na rabowaniu wszystkich, by część zmarnować, a część wydać nieefektywnie? Czy nie lepiej byłoby po prostu nie rabować rodziny i zaufać jej członkom, że najlepiej wydadzą swoje pieniądze na swoje potrzeby?

Tu ciekawy krótki wykład Miltona Friedmana (po angielsku), a tu po polsku słowami Stanisława Michalkiewicza - polecam.

Nuroslaw - 19-01-2013, 20:37

ptja napisał/a:

ale czy to wsparcie ma polegać na rabowaniu wszystkich, by część zmarnować, a część wydać nieefektywnie? Czy nie lepiej byłoby po prostu nie rabować rodziny i zaufać jej członkom, że najlepiej wydadzą swoje pieniądze na swoje potrzeby?


Zdecydowanie. Jeśli pozwolą mi mieć więcej, tym wygodniej i lepiej wykorzystam te środki. Ale jeśli nawet nie, to będę szczęśliwszy a nie jak obecny Polak sfrustrowany.

slawek290 - 19-01-2013, 20:45

Nuroslaw napisał/a:
Ale popieram Klona. Jeśli Panstwo ma być prorodzinne, powinno wspierać rodziny z dziecmi. W koncu kazde dziecko, to przyszły podatnik. Ale to trzeba zrozumiieć a nie patrzeć tylko na dziś.


Możesz powiedzieć czy policjant płaci podatki ? zawsze mnie nurtuje ta kwestia .

Nuroslaw - 19-01-2013, 20:46

Oczywiście. Dlaczego nie?
ptja - 19-01-2013, 20:51

slawek290 napisał/a:
Możesz powiedzieć czy policjant płaci podatki ? zawsze mnie nurtuje ta kwestia .


no to jedziemy:
- ZUS: w pewnym sensie tak, ale chyba akurat to w tej grupie jest "dobry deal", bo płacą 15 lat, a potem mogą brać do końca życia
- PIT: chyba jak wszyscy (ale to i tak dziwne, bo przecież płaci im ten, kto ów PIT dostaje, czyli państwo)
- VAT: tak
- akcyza: tak
- gruntowe/od nieruchomości: tak
- PCC: tak

slawek290 - 19-01-2013, 20:58

Nuroslaw napisał/a:
Oczywiście. Dlaczego nie?


W uproszczeniu jak w filmie o policjantach z " Policjant , kur..w.a i złodziej na jednym jada wózku "

Płacisz dokładnie tak jak i przedstawicielka najstarszego zawodu świata i złodziej .
ptja - dokładnie Ci już opisał dlaczego .

Na ulicy kolegi mieszka emertyt - były komendant wojewódzki . Mało mu ze 6 tysi emerytury to i jeszcze dorabia w radzie nadzorczej i bierze z 20 tysi .

[ Dodano: 19-01-2013, 21:00 ]
Żeby nie było że nie lubię funkcjonariuszy . Jednego kolegę " koparkowego " szanuję i uważam że dobrą robotę robi .

Nuroslaw - 19-01-2013, 21:21

slawek290 napisał/a:
Nuroslaw napisał/a:
Oczywiście. Dlaczego nie?

Płacisz dokładnie tak jak i przedstawicielka najstarszego zawodu świata i złodziej .
ptja - dokładnie Ci już opisał dlaczego


nie, nie napisał że nie płaca. Podał to co płacą, czyli takie same podatki jak inni ludzie.
ZUS to nie podatek. Ale Policjant ze swego wynagrodzenia nie ma potrącanego. Górnik też nie.

[ Dodano: 19-01-2013, 21:23 ]
Co do emeryta. Przebija z twojej wypowiedzi dziwna empatia. Jakbys go nie lubił za to że potrafi.
Tobie nie byłoby mało? gdybys miał możliwość dorobienia w radzie nadzorczej nie skorzystałbyś? Bez powodu tam nie siedzi. Ma pewne umiejętności a i wiedzę. Tego nie można ignorować.

ptja - 19-01-2013, 21:35

Nuroslaw napisał/a:
ZUS to nie podatek.


A co? Chyba nie wierzysz, że na "koncie" w ZUS masz jakieś pokrycie?

Nuroslaw - 19-01-2013, 21:43

w naszym systemie istnieją podatki i opłaty. Ich rozliczanie jest oparte o rózne podstawy prawne.
Włodek K - 19-01-2013, 21:45

Nuroslaw napisał/a:
zastanawiającym jest także fakt, iż w Polsce mamy
- Policję
- ITD
- Straż Miejską

jako odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na drogach

Dodaj do tego zarządzających drogami wszelakimi to wyjdzie niezły torcik do konsumpcji administracyjnej.
Ale mam wrażenie Nurosław że trochę Ci się optyka zmieniła?
Czyżby wkurzający mandacik ostatnie się zdarzył?

Wkurzający to taki w którym nie masz poczucia winy oraz czujesz i wiesz ponad wszelką wątpliwość że padłeś ofiarą zaboru kasy w majestacie prawa dla pokrzepienia budżetu

Nuroslaw - 19-01-2013, 21:59

błedem jest szufladkowanie stanowiska.

ja lubię jeździć, chcę jeździć. I zależnie od miejsca, chwili i potrzeb jestem w stanie akceptować lub nie ograniczenia. I widzę i rozumiem paradoksalne możlwości i ograniczenia. Stąd zaleznie na której górce stoisz to świat widać trochę odmiennie a przecież to wciąz ten sam świat.

ptja - 19-01-2013, 22:23

Nuroslaw napisał/a:
w naszym systemie istnieją podatki i opłaty. Ich rozliczanie jest oparte o rózne podstawy prawne.


ależ oczywiście, że "podstawy prawne" i nazwy bywają różne, ale chodziło mi o zwrócenie uwagi na to, że w istocie jest to po prostu podatek.

Za http://sjp.pwn.pl/slownik/2501929/podatek:
"obowiązkowe świadczenia materialne pobierane przez państwo w celu pokrycia jego wydatków"

slawek290 - 19-01-2013, 23:02

Nuroslaw napisał/a:
Podał to co płacą, czyli takie same podatki jak inni ludzie.


Nic nie płacisz - Każde 10 groszy płaci za ciebie podatnik . Nie ma osoby która dobrowolnie chciała by skorzystać z twojej usługi . to coś jak mafia .... pacimy na ciebie bo nie mamy innego wyjscia . Tak naprawdę policja potrzebna jest tylko władzy .
Abyś mógł pobierać swoją emeryturkę po 15 latach pracy podatnicy zapłacą jakieś 300000 zł

Nuroslaw - 19-01-2013, 23:16

slawek290 napisał/a:
Nuroslaw napisał/a:
Podał to co płacą, czyli takie same podatki jak inni ludzie.


Nic nie płacisz - Każde 10 groszy płaci za ciebie podatnik . Nie ma osoby która dobrowolnie chciała by skorzystać z twojej usługi . to coś jak mafia .... pacimy na ciebie bo nie mamy innego wyjscia . Tak naprawdę policja potrzebna jest tylko władzy .
Abyś mógł pobierać swoją emeryturkę po 15 latach pracy podatnicy zapłacą jakieś 300000 zł


Uważasz że Policjantowi zwracaja zapłacony podatek VAT, zwolniony jest z podatku drogowego, akcyz, podatku od nieruchomości? Że US nie rozlicza Policjanta z dochodu?

Uważasz także, ze osoby które chcą by złapać im morderce córki lub gościa który ukradł mu auto - to nie są osoby które nagle dobrowolnie zgłaszają sie z prośbą o pomoc do Policji?

To ze służby sa utrzymywane z budżetu Państwa, a wiec z podatków to jest jedno - temu nikt nie zaprzecza. Każdy chyba oczekuje wynagrodzenia za swoją pracę. Czy to coś nagannego? A podatki płacę jak każdy inny, nikt mnie nie zwolnił ze wszelkich opłat na rzecz Państwa.

nuras5 - 20-01-2013, 02:30

Nie zapominajmy o wielkiej grupie urzędników Unijnych, których też utrzymujemy.
Oni to dopiero mają przywileje - np. są zwolnieni z VAT i pensje mają dożywotnie.

Nuroslaw - 20-01-2013, 08:20

no dobra, z podatków utrzymujecie:

- służbę zdrowia
- szkolnictwo
- sądy
- wojsko
- budowę dróg
- budowę oczyszczalni ścieków ....


ale, kur.. a ! nie utrzymujecie tego wszystkiego z mandatów za przekroczenia prędkosci!

piotrkw - 20-01-2013, 10:35

Nuroslaw napisał/a:
Bez powodu tam nie siedzi. Ma pewne umiejętności a i wiedzę. Tego nie można ignorować.


Niestety , tu musze zgodzić się ze Sławkiem , tego typu osoby siędzą w RN , ze względu na swoje znajomości i możliwości "załatwiania" pewnych spraw . Taki system zatrudniania spokałem w kilku przypadkach i osoby je zatrudniające tego nie kryły. Nie ma to związku z ich umiejętnościami , wiedzą i profesjonalizmem .

Pozdrawiam Piotr

QQS - 20-01-2013, 11:38

Hehe,
Niedawno chyba w "Metrze" przeczytałem (pewnie to sami wymyślili, albo ktoś sobie jaja robił),że gość dał ogłoszenie o pracę, chodziło o zatrudnienie posła w charakterze kierowcy do obsługi jakiegoś busa miejskiego. Oferował PLN6,000 (nie napisali netto czy brutto). Szuka posła ponieważ zależy mu na pracowniku, który nie musi płacić mandatów.

Włodek K - 20-01-2013, 12:27

Nuroslaw napisał/a:
no dobra, z podatków utrzymujecie:

- służbę zdrowia
- szkolnictwo
- sądy
- wojsko
- budowę dróg
- budowę oczyszczalni ścieków ....


No nie tak do końca mogę się z taką tezą zgodzić.

Tzw słuzba zdrowia - już dawno nie jest służbą tylko biznesem. Odkąd jestem dorosły, pracuję czyli już bardzo długo bo 40 lat to 99 moich skorzystań z lecznictwa podstawowego to były prywatne wizyty za które buliłem jak za złoto. Sporadycznie zdarzało mi się skorzystać z darmowych świadczeń ale wtedy gdy była faktyczna potrzeba kolejka jest na 7 miesięcy. Mimo że ktoś niby za to płaci. Tydzień pewnie bym czekał gdybym wyskoczył 1 1/2 najniższej krajowej netto. Poza tym prawie całe społeczeństwo płaci tzw składkę zdrowotną Więc z tą darmowością jak dla mnie dawno jest fikcją Kojarzy się rzeczywiście z podatkiem powszechnym i jako taki jest marnotrawiony na kolesiowskie struktury NFZ których ruszyć się nie da. Co widać i czuć.
Baa zapewne nie skorzystam już z fundusze emerytalnego za który bulę od 15 roku życia bo umyślono sobie że zamiast rozwoju społeczeństwa łatwiej jest je wykończyć przed emeryturą. Ciach kilka latek więcej i zamiast na zasłużoną emeryturę prosto na cmentarz. Więcej na administracje zostanie bo jak wiadomo ona wyżywi się sama.

Szkolnictwo - tylko częściowo jest darmowe - patrz wyprawki do szkoły no bo skoro państwo z podatków..... Trudno nie zodzić się z poglądem studentów ze wykładowcy zamiast nauczać tego za co dostają kasę wymagają będąc jednym z trybików systemu niby pracy edukacyjnej.

Sądy - zwykle zgłaszasz sprawę = płacisz% Chyba tylko prawo pracy jest zwolnione z płacenia. Przestępcy rzeczywiście sądzeni są z podatków ale i z nich kosztują więcej niż najniższa krajowa. To może lepiej zlikwidować sądy i więzienia wtedy było by więcej kasy dla administracji i nie musieli by te tony makulatury przewalać.

Wojsko - czy będę miał zniżkę jakąś od państwa za dwa lata (6 lat w przeliczeniu) darmowej pracy na rzecz tej instytucji? Czy wiesz ze w trakcie tych dwóch lat byłem 23 razy na poligonie Dzisiejsze wojaki na dwa lata raz jadą na poligon a nie co dzień ćwiczą swoje żołdackie rzemiosło. Czym oczywiście zbliżyli się do bezproduktywnych konsumentów dochodu podatkowego jak każda inna administracja publiczna.

Budowa dróg - to taki samograj bo kiedyś mówiono że na tą budowę idzie część kasy z paliwa Czy dalej tak jest tego nie wiem.

Oczyszczalnie ścieków - Czy można spuścić w kanał zanieczyszczenia domowe nie płacąc za nie? Np opłata jest wyliczona za 1 m3 zużytej wody. Patrząc na morze ścieków mam wrażenie że przy dobrej gospodarce masowe powszechne opłaty starczą na budowę i eksploatację oczyszczalni.

Fakt na to niby są podatki powszechne tyle że system jest mocno nie wiarygodny i jest świetną przechowalnią wszelkiej maści nierobów zarządzających i robów którym stworzono masę zbędnych kwitów do przewracania ku uciesze biurokratów i wk*** maluczkich.
Np.
Np wchodzę ostatnio do urzędu zwanego gminą. Bo księgowa kazali, no ma się rozumieć po pieczątkę na istniejącym kwicie, bo wyczytała w oficjalnych zaleceniach innej jak najbardziej państwowej instytucji administracyjnej że taka pieczątka z datą jest absolutnie niezbędna. No dobra dość opisu okoliczności.

Wchodzę i spostrzegam, wręcz najpierw rzuca mi się w oczy krzywo wisząca urywająca się bardzo ważna mapa lokalnego terenu Nie mogąc oderwać wzroku od tak niecodziennego widoku w urzędzie, dostrzegam bardziej w głębi Pana URZĘDNIKA który siedzi głęboko rozparty w fotelu obrotowym i na czyściuteńkim wielkim biurku, nie skażonym żadnym kwitem, w pełnej ciszy na dwa duże pokoje, on że sam urzęduje sobie, zaś jego prawa dłoń jakoś tak spoczywa nerwowo na myszce jakby o jakieś gierki chodziło.

No więc posuwam się do przodu z lekkim stresem i ściągam czapkę miętosząc ją w dłoni dokładnie jak przed wojną, małorolny chłop będąc z wizytą u pana.
Ów pan urzędnik z trudem oderwawszy wzrok od migoczącego ekranu pyta "słucham" po czym wzrok dalej opada, siłą grawitacji, na migoczący ekran.

Wyłuszczam, zbity z tropu, że tu, że pieczątka z datą, że księgowa, że zarządzenie innego bardzo ważnego urzędu.
Bez odrywania wzroku, obciążonego migoczącym ekranem, pada prorocze zdanie
Czy księgowa nie wie że od roku My w Urzędzie nie zajmujemy się już tymi sprawami bo ministerstwo ma to w swoich obowiązkach?

No ja nie wiem, nie mam pojęcia ale inny wielki urząd państwowy wydał takie a nie inne zarządzenie i chciał bym jednak tą pieczątkę z datownikiem mieć przyklejoną do tego oto papierka.
Nie nie my nie możemy stawiać takich pieczątek, i tu wreszcie Pan Urzędnik podnosi wzrok z nad migoczącego ekranu, i z niecierpliwością z uzasadnioną skierowuje mnie do internetu do CEDIG a księgową do szkoły aby się poduczyła trochę.

Cóż, zbity za pieczątkę z datą, zebrałem kwity wydane rok wcześniej, przez dokładnie tego pana urzędnika, ubrałem czapkę małorolnego chłopa z przed wojny, odwróciłem się na pięcie i wk*** na maksa opuściłem ów bardzo przyjazny urząd, oczywiście zwracając uwagę na odrywającą się wielką mapę i wzrok wlepiony w magnetyczny ekran oraz podrygi prawej dłoni na myszce.
Tak mi w pamięci zostanie ów urząd na który co miesiąc płacę podatki od 40 lat.

Tak mi jakoś przyszło do głowy czym ów urzędnik zajmuje się od roku i dlaczego pomieszczenia w urzędzie są nie wykorzystane i dlaczego urząd się rozbudowuje o całe piętro w innym budynku po zlikwidowanym posterunku policji?
Ale co tam płacę podatki od 40 lat i pewnie jeszcze ze 20 lat popłacę aby mogli się rozwijać.

Szykują tam urząd do spraw pijaków i osób gorzej radzących sobie w życiu bo im w urzędzie ciasno się zrobiło i pewnie dlatego ze pijak przychodzący po zapomogę, kwity do sklepu po darmowe żarcie i kwity do stołówki na darmowe obiady, poprostu nie myty oszczany śmierdzi.

Tak się fajnie mnożą koszty urzędowania i zapewne w skali kraju spowoduje to nie poskramiany rozsądkiem rozwój administracji państwowej.
Pomijam zaangażowanie Pana Urzędnika w swoją pracę za którą jestem absolutnie pewien że bierze co najmniej średnią krajową a nie najniższą.
Ale jak chwilę później opisała księgowa, ten pan ma wyjątkową umiejętność i niechęć pomocy znaną od ponad 20 lat. Jego córka szykuje się do przejęcia schedy po ojcu. Tworzy się dynastia urzędników z pokolenia na pokolenie omal jak dynastia Tudorów.
To tyle apropo gnębienia narodu 1,5 milionem mandatów za przekraczanie prędkości. Młócą nas na lewo i prawo a według Nowaka i tak trzeba zwiększyć dolegliwość kar i ich masowość. Durnie twierdzą, pomni nie skuteczności takich restrykcji, że tak zmniejszą w ten grabieżczy sposób, ilość wypadków. Jednak większość cokolwiek myślących i tak wie że to chodzi o kasę. Bo tylko idiota będzie twierdził że wstawienie przychodu z mandatów do budżetu nie jest metodą ściągania dodatkowych podatków. Plan jest plan i trzeba go przestrzegać a zwie się to dyscypliną budżetową.
Bo skoro milicję, radary zrobiono mechanizmem ściągającym do budzetu dudki to musi się ona wywiązać z tego a najlepiej aby zrobili to jak Stachanowcy przed terminem i z normą 200%.

Dlatego możemy spodziewać się wzrostu zbójeckich praktyk łupienia narodu rękami tych którzy zamiast zarabiać mają nieść szczytne idee ochrony ludzi.

[ Dodano: 20-01-2013, 12:28 ]
Nuroslaw napisał/a:
no dobra, z podatków utrzymujecie:

- służbę zdrowia
- szkolnictwo
- sądy
- wojsko
- budowę dróg
- budowę oczyszczalni ścieków ....


No nie tak do końca mogę się z taką tezą zgodzić.

Tzw słuzba zdrowia - już dawno nie jest służbą tylko biznesem. Odkąd jestem dorosły, pracuję czyli już bardzo długo bo 40 lat to 99 moich skorzystań z lecznictwa podstawowego to były prywatne wizyty za które buliłem jak za złoto. Sporadycznie zdarzało mi się skorzystać z darmowych świadczeń ale wtedy gdy była faktyczna potrzeba kolejka jest na 7 miesięcy. Mimo że ktoś niby za to płaci. Tydzień pewnie bym czekał gdybym wyskoczył 1 1/2 najniższej krajowej netto. Poza tym prawie całe społeczeństwo płaci tzw składkę zdrowotną Więc z tą darmowością jak dla mnie dawno jest fikcją Kojarzy się rzeczywiście z podatkiem powszechnym i jako taki jest marnotrawiony na kolesiowskie struktury NFZ których ruszyć się nie da. Co widać i czuć.
Baa zapewne nie skorzystam już z fundusze emerytalnego za który bulę od 15 roku życia bo umyślono sobie że zamiast rozwoju społeczeństwa łatwiej jest je wykończyć przed emeryturą. Ciach kilka latek więcej i zamiast na zasłużoną emeryturę prosto na cmentarz. Więcej na administracje zostanie bo jak wiadomo ona wyżywi się sama.

Szkolnictwo - tylko częściowo jest darmowe - patrz wyprawki do szkoły no bo skoro państwo z podatków..... Trudno nie zodzić się z poglądem studentów ze wykładowcy zamiast nauczać tego za co dostają kasę wymagają będąc jednym z trybików systemu niby pracy edukacyjnej.

Sądy - zwykle zgłaszasz sprawę = płacisz% Chyba tylko prawo pracy jest zwolnione z płacenia. Przestępcy rzeczywiście sądzeni są z podatków ale i z nich kosztują więcej niż najniższa krajowa. To może lepiej zlikwidować sądy i więzienia wtedy było by więcej kasy dla administracji i nie musieli by te tony makulatury przewalać.

Wojsko - czy będę miał zniżkę jakąś od państwa za dwa lata (6 lat w przeliczeniu) darmowej pracy na rzecz tej instytucji? Czy wiesz ze w trakcie tych dwóch lat byłem 23 razy na poligonie Dzisiejsze wojaki na dwa lata raz jadą na poligon a nie co dzień ćwiczą swoje żołdackie rzemiosło. Czym oczywiście zbliżyli się do bezproduktywnych konsumentów dochodu podatkowego jak każda inna administracja publiczna.

Budowa dróg - to taki samograj bo kiedyś mówiono że na tą budowę idzie część kasy z paliwa Czy dalej tak jest tego nie wiem.

Oczyszczalnie ścieków - Czy można spuścić w kanał zanieczyszczenia domowe nie płacąc za nie? Np opłata jest wyliczona za 1 m3 zużytej wody. Patrząc na morze ścieków mam wrażenie że przy dobrej gospodarce masowe powszechne opłaty starczą na budowę i eksploatację oczyszczalni.

Fakt na to niby są podatki powszechne tyle że system jest mocno nie wiarygodny i jest świetną przechowalnią wszelkiej maści nierobów zarządzających i robów którym stworzono masę zbędnych kwitów do przewracania ku uciesze biurokratów i wk*** maluczkich.
Np.
Np wchodzę ostatnio do urzędu zwanego gminą. Bo księgowa kazali, no ma się rozumieć po pieczątkę na istniejącym kwicie, bo wyczytała w oficjalnych zaleceniach innej jak najbardziej państwowej instytucji administracyjnej że taka pieczątka z datą jest absolutnie niezbędna. No dobra dość opisu okoliczności.

Wchodzę i spostrzegam, wręcz najpierw rzuca mi się w oczy krzywo wisząca urywająca się bardzo ważna mapa lokalnego terenu Nie mogąc oderwać wzroku od tak niecodziennego widoku w urzędzie, dostrzegam bardziej w głębi Pana URZĘDNIKA który siedzi głęboko rozparty w fotelu obrotowym i na czyściuteńkim wielkim biurku, nie skażonym żadnym kwitem, w pełnej ciszy na dwa duże pokoje, on że sam urzęduje sobie, zaś jego prawa dłoń jakoś tak spoczywa nerwowo na myszce jakby o jakieś gierki chodziło.

No więc posuwam się do przodu z lekkim stresem i ściągam czapkę miętosząc ją w dłoni dokładnie jak przed wojną, małorolny chłop będąc z wizytą u pana.
Ów pan urzędnik z trudem oderwawszy wzrok od migoczącego ekranu pyta "słucham" po czym wzrok dalej opada, siłą grawitacji, na migoczący ekran.

Wyłuszczam, zbity z tropu, że tu, że pieczątka z datą, że księgowa, że zarządzenie innego bardzo ważnego urzędu.
Bez odrywania wzroku, obciążonego migoczącym ekranem, pada prorocze zdanie
Czy księgowa nie wie że od roku My w Urzędzie nie zajmujemy się już tymi sprawami bo ministerstwo ma to w swoich obowiązkach?

No ja nie wiem, nie mam pojęcia ale inny wielki urząd państwowy wydał takie a nie inne zarządzenie i chciał bym jednak tą pieczątkę z datownikiem mieć przyklejoną do tego oto papierka.
Nie nie my nie możemy stawiać takich pieczątek, i tu wreszcie Pan Urzędnik podnosi wzrok z nad migoczącego ekranu, i z niecierpliwością z uzasadnioną skierowuje mnie do internetu do CEDIG a księgową do szkoły aby się poduczyła trochę.

Cóż, zbity za pieczątkę z datą, zebrałem kwity wydane rok wcześniej, przez dokładnie tego pana urzędnika, ubrałem czapkę małorolnego chłopa z przed wojny, odwróciłem się na pięcie i wk*** na maksa opuściłem ów bardzo przyjazny urząd, oczywiście zwracając uwagę na odrywającą się wielką mapę i wzrok wlepiony w magnetyczny ekran oraz podrygi prawej dłoni na myszce.
Tak mi w pamięci zostanie ów urząd na który co miesiąc płacę podatki od 40 lat.

Tak mi jakoś przyszło do głowy czym ów urzędnik zajmuje się od roku i dlaczego pomieszczenia w urzędzie są nie wykorzystane i dlaczego urząd się rozbudowuje o całe piętro w innym budynku po zlikwidowanym posterunku policji?
Ale co tam płacę podatki od 40 lat i pewnie jeszcze ze 20 lat popłacę aby mogli się rozwijać.

Szykują tam urząd do spraw pijaków i osób gorzej radzących sobie w życiu bo im w urzędzie ciasno się zrobiło i pewnie dlatego ze pijak przychodzący po zapomogę, kwity do sklepu po darmowe żarcie i kwity do stołówki na darmowe obiady, poprostu nie myty oszczany śmierdzi.

Tak się fajnie mnożą koszty urzędowania i zapewne w skali kraju spowoduje to nie poskramiany rozsądkiem rozwój administracji państwowej.
Pomijam zaangażowanie Pana Urzędnika w swoją pracę za którą jestem absolutnie pewien że bierze co najmniej średnią krajową a nie najniższą.
Ale jak chwilę później opisała księgowa, ten pan ma wyjątkową umiejętność i niechęć pomocy znaną od ponad 20 lat. Jego córka szykuje się do przejęcia schedy po ojcu. Tworzy się dynastia urzędników z pokolenia na pokolenie omal jak dynastia Tudorów.
To tyle apropo gnębienia narodu 1,5 milionem mandatów za przekraczanie prędkości. Młócą nas na lewo i prawo a według Nowaka i tak trzeba zwiększyć dolegliwość kar i ich masowość. Durnie twierdzą, pomni nie skuteczności takich restrykcji, że tak zmniejszą w ten grabieżczy sposób, ilość wypadków. Jednak większość cokolwiek myślących i tak wie że to chodzi o kasę. Bo tylko idiota będzie twierdził że wstawienie przychodu z mandatów do budżetu nie jest metodą ściągania dodatkowych podatków. Plan jest plan i trzeba go przestrzegać a zwie się to dyscypliną budżetową.
Bo skoro milicję, radary zrobiono mechanizmem ściągającym do budzetu dudki to musi się ona wywiązać z tego a najlepiej aby zrobili to jak Stachanowcy przed terminem i z normą 200%.

Dlatego możemy spodziewać się wzrostu zbójeckich praktyk łupienia narodu rękami tych którzy zamiast zarabiać mają nieść szczytne idee ochrony ludzi.

[ Dodano: 20-01-2013, 12:42 ]
Nuroslaw napisał/a:

Uważasz że Policjantowi zwracaja zapłacony podatek VAT, zwolniony jest z podatku drogowego, akcyz, podatku od nieruchomości? Że US nie rozlicza Policjanta z dochodu?


Sławkowi zapewne chodziło o to że policjant nie wypracowuje tych pieniędzy tylko je otrzymuje od 1/3 wypracowujących dochód do podziału Czy wiesz że tylko 5 mln pracowników to pracownicy produkujący 10 mln to Ci którzy redystrybucją wypracowane dobra w tym magiczna administracja wojsko policja?
Czy uważasz że jest sens opodatkowywać pieniądze będące skutkiem opodatkowania?

Oczywiście ja widzę sens bo już raz opodatkowane pieniądze są ponownie opodatkowane i to iluzoryczne państwo ma więcej do dyspozycji znaczy więcej może zmarnować.

Patrz jak padło z kretesem hasło taniego państwa A wręcz staje się ono drogie w postępie administracyjnym Taka nowa matematyka wielokrotnie opodatkować już raz opodatkowane.
Czy wiesz ze 20 lat minęło od wprowadzenia podatku od wartości dodanej?

[ Dodano: 20-01-2013, 13:50 ]
Cytat:
trochę odchodzimy od wątku,

Nic a nic nie odchodzimy. Bo temat jest o odzieraniu obywateli z ich kasy, o sprawiedliwości, uczciwości o tym że niektórzy są zwolnieni z dura lex set lex.
Temat spokojnie mógł by się nazywać "dymanie polaka przez Nowaka"

To w jego ustach u Lisa pojawiła się sugestia że prędkość można ograniczyć do 30 km.
Pójdę dalej niech ONI ograniczą nam prędkość do 10 km a będziemy mogli kasować nawet biegaczy o rowerzystach nie wspomnę. Wiecie jak poszerzyła by się podstawa biznesu na fotoradarach?
Będzie pełny budżet i bardzo dużo administracji będzie można zatrudnić do ścigania karnego całego społeczeństwa a nie tylko kierowców.

Precz ze społeczeństwem niech rządzi nomenklatura uwłaszczonych na fotoradarach :) .

Problem z radarami nie polega na tym że są i działają a na tym że ich celem jest wyłącznie łupienie pechowców którzy akurat trafili na rozstawiony/działający akurat, mieszek na kasę.
Stąd stawia się je nie tam gdzie ich ochronna funkcja była by wypełniona a tam gdzie ich postawienie wyłupi kieszeń każdego kto tamtędy przejeżdża np wyloty z miast czy trasy 4 pasma, z prędkością ograniczoną do tam pełnej bzdury - 50 na godz. czy chowanie się za tablicami słupami pod ogłoszeniami przydrożnymi czy nawet w śmietnikach przydrożnych.
Kpina i tyle.

To poprostu jest zwykłe łupienie w majestacie prawa którego sami łupieżcy nie przestrzegają. Np konwój suk jedzie z prędkością 80 na godz tam gdzie ograniczenie jest do 50! (za dzisiejszą TV a i sam widziałem jak mnie jadącego stojącego na skrzyżowaniu przejeżdżali pewnie ze 100 na drodze do 50 w środku miasta na skrzyżowaniu - Lubin obok Castoramy!!)

Jak już nuras5 podał o alkometrach To opowiem jak to w praktyce wygląda. Jakiś czas temu zdarzył się tragiczny wypadek, kilku młodych ludzi zginęło wymuszając pierwszeństwo na ciężarówce obok przydrożnego sklepu, byli pijani.
W okolicy zawrzało i zagotowało się od policji. Ponieważ wtedy akurat kupili sobie nowe "wąchadła" do badań to całymi dniami w stali przy drogach lokalnych i wąchali nie jako prewencja a wyłącznie jako restrykcja na lokalnym społeczeństwie!!!!.
Miałem okazję 2 razy w ciągu tygodnia wpadać w zasadzki. Z tydzień głupków udawali skutecznie i się skończyło. Pokazali kto tu rządzi. To nie była prewencja przed to była restrykcja po.

Innym przykładem jest to że z okolicy dalszej zjeżdżają się do Łagowa policaje aby wyłapywać przestępców jadących ciut prędzej np argumentacja kretyna policjanta, który w pouczeniu mówi
"Bo wie pan tu mogą po ulicy chodzić piesi i wtedy może pan doprowadzić do wypadku"

Zapytałem a co k.... robią piesi na drodze skoro obok jest chodnik? i Czy kiedykolwiek skasował pieszego chodzącego po drodze?

Dureń zamknął gębę i dokończył pisanie mandatu - 200 zł
Czy to była prewencja czy restrykcja i wypełnianie założeń podatkowych budżetu?

Wypisywał piernicząc bzdury że mogę nie przyjąć.
Pewnie że mogę powalczyć przed sądem który jest dokładnie z tych pieniędzy wynagradzany, tylko zapewne niewiele sądów przyzna że cel stania w miejscu w którym nikt nie przestrzega prędkości 40 km/h ustawiają nie w celu prewencji a zarabiania kasy na budżet.

Zatem każdy jadący to potencjalny płatnik sutej gaży dla do cna zakłamanej administracji.
Jaki kraj takie zakłamane zasady.

Od bardzo dawna jeżdżę autem, nigdy nawet stłuczki nie miałem bo i szybko nie jeżdżę i raczej ostrożnie. Jednak w ostatnich 2 latach łapali mnie 3 razy na przekraczaniu prędkości w miejscach w których celem nie jest prewencja a wyłącznie skasowanie za złamanie prawa o ruchu drogowym np wiadukt, górka i z niej zjazd a pod górką schowani tzw stróże prawa Nawet nie było żadnych słów że wie pan że mogło by być gorzej itp.
Płaci pan 200 i ma pan tydzień na wpłatę.
Kurka Czy to nazwiecie prewencją?
Czy jednak dojeniem społeczeństwa bo nie sądzę abym był inaczej traktowani niż inni.

Dlaczego policjanci nie byli tacy akuratni gdy złodzieje podani na talerzu nie zostali zamknięci przez pożal się boże stróżów prawa którzy za dobrą służbę dawno są na emeryturze. Dlaczego gdy prokuratorowi skubnięto rower to 3 wioski zostały przeszukane dom po domu i rower odnaleziono Tenże sam prokurator przysłał mi kwit, do kibla, o umorzeniu dochodzenia z powodu nie wykrycia sprawców - nazwiska podałem, podałem także gdzie mogą pojawić się rzeczy z włamania. To szersza historia.....
Dura lex, sed lex?
Dla kogo pytam się wciąż grzecznie?

Jozio - 20-01-2013, 14:32

Ale żeś się Włodku rozpisał i niestety masz rację w 100 %
Ja wprawdzie co zdarza mi się rzadko bo auta nie posiadam ale żadnych mandatów nigdy nie przyjmuję niech podają do Sądu innym tego sposobu nie polecam ale u mnie to działa gdyż w Sądzie zawsze można się wytłumaczyć bo tam cię muszą wysłuchać.

Jest to kłopotliwe bo trzeba zmarnować czas i pojechać na rozprawę ale zawsze można coś wywalczyć w moich przypadkach przeważnie kończy się upomnieniami jedyny koszt to dojazd do Słubic na rozprawę.
Poza-tym jak do tej pory jeszcze żadnego mandatu nie zapłaciłem ale wam kierowcom posiadającym samochody nie radze tego robić bo konsekwencją tego jest to ze komornik może wam to auto zabrać wiec gra nie warta świeczki ja auta nie mam wiec komornik może mnie co najwyżej cmoknąć w d....

Płaca minimalna a na takiej jedzie większość społeczeństwa tez windykacji nie podlega chyba ze są to alimenty.

To tyle w tym temacie co mi przyszło do głowy.

Pozdrawiam Jozio bez prawa jazdy i auta. :bee;

slawek290 - 20-01-2013, 20:00

Nuroslaw napisał/a:
A podatki płacę jak każdy inny, nikt mnie nie zwolnił ze wszelkich opłat na rzecz Państwa.


Człowieku pomyśl - wiem że to trudne ale spróbuj pomyśleć . Podatki byś płacił jakbyś :
Znalazł chętnego który zaplaci ci za przyje..... mu pałką . Powiedzmy da ci 123 zł . Z tego 23 zł oddasz do urzędu w ramach Vat i 20 zetów zapłacisz dochodu oraz z tego jeb.... pałką musisz sobie odłożyć jakieś 1600 na emerytury . Jesteś w stanie znaleść chętnych aby bez ustawy płacili Ci za Twoją pracę . Zwolnij się z tej policji , załóż biuro detektywistyczne to zrozumiesz co to jest płacenie podatków .
Nic nie wytwarzasz tylko pierdzisz w stołek ,piszesz mnóstwo papierów które nikomu nie są do niczego potrzebne . Za twoje nic nierobienie płacimy my zwykli ludzie , którzy coś wytwarzają .
W komunie było 10 razy mniej policjantów niż teraz .

lozerka - 20-01-2013, 20:38

Wiesz, co sławku290 ? staram się nie komentować Twoich wpisów i teorii na temat urzędników, czy służb panstwowych, bo po prostu nie warto, szkoda zdzierać opuszki palców.

ale przy takim chamstwie - to po prostu cięzko wytrzymać. Masz ochotę na anarchię- Twoja broszka, nie szanujesz cudzej pracy..g..mnie to obchodzi- ale szanuj ludzi, z którymi rozmawiasz, bo robisz to publicznie i ja np nie mam najmniejszej ochoty czytać Twoich uwag typu "siedzisz, pierdzisz w stołki" do kogoś, kogo nie znasz, nie wiesz, jaki jest , jaka pracę wykonuje, a kto z dużym prawdopodobieństwem może, w czasie, gdy Ty swój tyłek w nocy grzejesz w łożku, siedzieć i marznąc przy obecnym - 16 C ( u mnie ) w wozie pilnowac porządku, albo włazić na melinę, bo się koledzy przy wódce nożami poszturchali, tudzież jechać do wypadku wyciągać rannych, albo i gorzej.

Gro_1984 - 20-01-2013, 20:45

Efekt pracy???

Proste, nic lub umorzenie.


Każdy przedsiębiorca coś wytwarza. Urzędnik państwowy, nic.

pomorzanka - 20-01-2013, 20:53

Rozumiem, że ktoś może być na tyle nieogarnięty, aby chcieć żyć w państwie bez policji. Rozumiem ciągoty do broni dla każdego i niech przeżyje silniejszy. Rozumiem - chociaż nie akceptuję. Nie rozumiem natomiast, jak można kogoś obrażać tylko i wyłącznie za wykonywany zawód.
ptja - 20-01-2013, 21:09

Gro_1984 napisał/a:
Każdy przedsiębiorca coś wytwarza. Urzędnik państwowy, nic.


podział chyba jest w innym miejscu: pracę i produkty przedsiębiorcy kupujemy dobrowolnie, a za pracę lub "pracę" urzędnika czy funkcjonariusza (i nie tylko urzędnika: vide abonament TV) płacimy pieniędzmi zabranymi nam pod przymusem, nawet gdy nie korzystamy z niej lub wręcz uważamy za szkodliwą dla nas.

slawek290 - 20-01-2013, 21:12

ptja napisał/a:
płacimy pieniędzmi zabranymi nam pod przymusem, nawet gdy nie korzystamy z niej lub wręcz uważamy za szkodliwą dla nas.


No i wszystko w temacie .

Nuroslaw - 20-01-2013, 21:19

slawek290 napisał/a:
Nuroslaw napisał/a:
A podatki płacę jak każdy inny, nikt mnie nie zwolnił ze wszelkich opłat na rzecz Państwa.


Człowieku pomyśl - wiem że to trudne ale spróbuj pomyśleć . [...]Nic nie wytwarzasz tylko pierdzisz w stołek ,piszesz mnóstwo papierów które nikomu nie są do niczego potrzebne . Za twoje nic nierobienie płacimy my zwykli ludzie , którzy coś wytwarzają .
W komunie było 10 razy mniej policjantów niż teraz .


Cóż, jakby Ci grzecznie odpowiedziec. Czy uważasz że zdecydowana większość Polaków nie płaci podatków, bo są pracownikami i tylko pracodawcy wg Ciebie płacą podatki? Bo tak wynika z Twojej wypowiedzi.

Co do siedzenia i pierdzenia w stołek..... liczę, że dożyję czasu, gdy będę mógł tak pracować :D .
Co do papierków- piszesz tak, jakbym sam dla własnej przyjemności je wypełniał. Odczep się od ludu pracującego. Bo ja robię to co po prostu muszę. Nie urzędnicy samorządowi, nie policjanci wymyślają przepisy. Nas tez martwi pewna bezsensowność niektórych czynności. My realizujemy to co nam posłowie wymyślą. Ryba zawsze psuje się od głowy.

Włodek co do Twojej natomiast wypowiedzi: Państwo to jak gospodarstwo - jak jest zły zarządzający, to nigdy nie będzie dobrze.
Ponoć poseł jest wybierany z ludu. NIe przysyłaja nam ich Amerykanie jak to ze stonką zrobili. Czyli nasza władza jest nijako obrazem nas samych. Może czas zmienić system. Ale pamiętać należy, że każda rewolucja była niezwykle bolesna, może konieczna, ale bolesna. Dla wszystkich.

lozerka - 20-01-2013, 21:39

ptja napisał/a:
Gro_1984 napisał/a:
Każdy przedsiębiorca coś wytwarza. Urzędnik państwowy, nic.


podział chyba jest w innym miejscu: pracę i produkty przedsiębiorcy kupujemy dobrowolnie, a za pracę lub "pracę" urzędnika czy funkcjonariusza (i nie tylko urzędnika: vide abonament TV) płacimy pieniędzmi zabranymi nam pod przymusem, nawet gdy nie korzystamy z niej lub wręcz uważamy za szkodliwą dla nas.


tak w telegraficznym skrócie- to jak to sie nazywa :-D ??

Państwo ;-) ?? Jakoś od tych paru tysięcy lat, od czasu, gdy człowiek na nogi stanął i zaczął w grupy się łączyć, nikt, nic innego lepszego nie wymyślił :-D

tak sobie myslę, że taki człowiek plemienny, też był straszliwie zły, gdy część upolowanego mięsa musiał oddawać- wodzowi, szamanowi itp.

ptja - 20-01-2013, 21:54

lozerka napisał/a:
ptja napisał/a:
Gro_1984 napisał/a:
Każdy przedsiębiorca coś wytwarza. Urzędnik państwowy, nic.


podział chyba jest w innym miejscu: pracę i produkty przedsiębiorcy kupujemy dobrowolnie, a za pracę lub "pracę" urzędnika czy funkcjonariusza (i nie tylko urzędnika: vide abonament TV) płacimy pieniędzmi zabranymi nam pod przymusem, nawet gdy nie korzystamy z niej lub wręcz uważamy za szkodliwą dla nas.


tak w telegraficznym skrócie- to jak to sie nazywa :-D ??

Państwo ;-) ?? Jakoś od tych paru tysięcy lat, od czasu, gdy człowiek na nogi stanął i zaczął w grupy się łączyć, nikt, nic innego lepszego nie wymyślił :-D

tak sobie myslę, że taki człowiek plemienny, też był straszliwie zły, gdy część upolowanego mięsa musiał oddawać- wodzowi, szamanowi itp.


Oczywiście, państwo to fajna rzecz.
Pytanie tylko czy pasuje nam państwo które zabiera nam większość dochodu (dzień wolności podatkowej ) i "kupuje" nam po cenie, na którą nie mamy wpływu i jakości, na którą nie mamy wpływu coś, co doskonale potrafilibyśmy zapewnić sobie sami (gdybyśmy zachowali więcej owoców naszej pracy)?
Owszem, część celów gotowi jesteśmy powierzyć państwu (np. obrona granic, drogi), ale pytanie pozostaje: w jakim punkcie w drodze od państwa minimum do komunizmu powinniśmy się zatrzymać?
ZSRR też było państwem. Czy można powiedzieć, że była "państwem [,od którego] nikt nic lepszego nie wymyślił"? A Korea Północna?

pomorzanka - 20-01-2013, 22:02

ptja napisał/a:
Pytanie tylko czy pasuje nam państwo które zabiera nam większość dochodu

przesadziłeś, Jarek - całkiem spora grupa, zwłaszcza wszelakich drobnych wytwórców, potrafi świetnie ochronić swoje wytworzone pieniądze przed grabieżczą ręką państwa :hihi-:
zresztą - co tu daleko szukać ;-) niedawno założony temat "jak przywieźć nowy sprzęt nurkowy ze Szwajcarii bez płacenia cła i Vatu" ;-)
ps. autorze szwajcarskiego tematu - to tylko przykład, nie potępienie ;-)

lozerka - 20-01-2013, 22:09

Oj, Jarku :) Jeśli nie odpowiada komuś państwo, w którym żyje i nie potrafi sie z tym pogodzić - wyjścia ma dwa- robić wszystko, by je zmienić, bądź znależć sobie inne :)

ostatnio chyba do Rosji całkiem fajny exodus z Francji ktoś zrobił :-D więc jak widzisz, upodobania bywają różne.

tylko z tym zmienianiem...

chyba jeszcze nikomu nie udało się wynależć struktury panstwowej, uksztaltowac panstwa, które odpowiadałoby wszystkim jego obywatelom, stworzyć krainy powszechnej szczęśliwości. A , sorry, ponoc taki kraj istnieje, gdzieś gdzie ciągle jest ciepło, a ludzie spędzają głownie czas pływając po lazurowym morzu i łowiąc ryby ;-)

ale nie zamierzalam się wdawać w oceny- dobrze, źle, czy coś trzeba zmienić, a jedynie pokazać cytując Twoj wpis, że to, co tam ująłeś - to istota struktury społecznej, od której odejscia nie ma- czyli panstwa.

Raq - 20-01-2013, 22:10

No i zawsze można kraj zmienić albo założyć własny, lepszy.
gorcio - 20-01-2013, 22:39

ptja napisał/a:

ZSRR też było państwem. Czy można powiedzieć, że była "państwem [,od którego] nikt nic lepszego nie wymyślił"? A Korea Północna?

Przepraszam, nie wytrzymuje. Nie wstyd Ci w ogole w ten sposob wypowiadac sie na temat wlasnego kraju ? Nie podoba sie - na Bialorusi chetnie Cie przyjma i jeszcze w telewizji wystapisz. Co jest do cholery z Toba i innymi, ze tak jedziecie na ten kraj ? Nie pasuje - procedura zrzeczenia sie obywatelstwa jest w miare latwa. Rzygac sie chce, jak sie Was czyta - kazdemu sie nalezy od Panstwa, ale samemu wykonywac obowiazki wobec panstwa to co ? Ilu z Was bylo na wyborach ? Ilu placi uczciwie podatki ? Plujecie na wlasny kraj, mowicie ze Was okrada ? Za darmo nawet na Kubie nic nie ma ... stuknijcie w te tepe lby.

klon - 21-01-2013, 00:31

Gro_1984 napisał/a:
Każdy przedsiębiorca coś wytwarza. Urzędnik państwowy, nic.

nie rozumiem dlaczego na każdym kroku atakuje się urzędników... pewnie z powodu całkowitej ignorancji i braku wiedzy na temat tego jak wygląda praca w administracji państwowej...

atakujecie ludzi, którzy mają bardzo dużą wiedzę i kwalifikacje - ja kilka lat pracując w inspekcji ochrony środowiska oraz od kilkanastu lat pracując "po drugiej stronie barykady" czyli w prywatnym przedsiębiorstwie i ściśle współpracując z tymi ludźmi, nie spotkałem ani jednego człowieka, który nie byłby specjalistą w swojej dziedzinie...

to, że musicie głupie rzeczy robić to nie jest wymysł tych ludzi, ale wymysł tych co te przepisy wymyslili - urzędnik ma stosować prawo a nie je wymyślać... i - nie spotkałem jeszcze żadnego, który by wymyślał - za to wielu musi lawirować w tym gównie, które wymyślili na Wiejskiej...

a na Wiejskiej siedzą ci, których wybraliśmy - wybraliśmy kretynów to mamy kretyńskie przepisy, wybraliśmy to teraz z wdzięczności stawiają fotoradary - urzędnik nie ma tu nic do gadania...

ale najłatwiej wyżyć się na najmniejszym - kobiecie w okienku bo co nam zrobi - najłatwiej krzyknąć na nią "złodziejka" - przecież musi to przyjąć na klatę bo żyje z moich pieniędzy - mogę jej napluć w twarz i ma się cieszyć - nie ważne, że ma kwalifikacje i wykształcenie większe od 90% społeczeństwa...

na szczęście dobrych specjalistów będzie tam coraz mniej i coraz więcej takim udaje się wyrwać z tego bagna
coraz więcej znajduje porządną pracę za porządne pieniądze a w urzędach zostają nic nie potrafiący absolwenci i stażyści
a do tego doprowadzają tacy właśnie geniusze organizacji i finansjery jak tutaj się wypowiadający

Jarek - bardzo podobają mi się Twoje wpisy na temat tego jak źle są zorganizowane urzędy

jak jesteś takim świetnym organizatorem i skoro ta praca jest taka świetna i takie to ciepłe posadki to dlaczego taki supersprytny gość jak Ty nie zatrudnił się tam?

pewnie padnie odpowiedź: bo nie potrafię okradać innych... :-)

a może dlatego, że 1500 brutto na miesiąc to za mało żeby ponurkować?
za mało żeby wysłuchiwać od innych superspecjalistów jakim to debilem się jest za jego pieniądze?

zanim zaczniecie generalizować i wrzucać wszystkich do jednego garnka obrażając przy tym to zastanówcie się trochę nad tym czy macie choć cień kwalifikacji w danym temacie do tego żeby oceniać ich pracę - no chętnie posłucham waszych wynurzeń jak to powinien specjalista od niejonizującego promieniowania elektromagnetycznego zaopiniować projekt stacji bazowej telefonii komórkowej w otulinie parku krajobrazowego 500m od obszaru Natura 2000 ustanowionego na podstawie dyrektywy siedliskowej...

a dopiero jak udowdnicie, że gość jest tępym baranem a wy się świetnie znacie na tym temacie to wrzucajcie go do garnka z debilami i złodziejami...

pozdrawiam wszystkowiedzących sprawiedliwych

ptja - 21-01-2013, 09:47

lozerka napisał/a:
Oj, Jarku :) Jeśli nie odpowiada komuś państwo, w którym żyje i nie potrafi sie z tym pogodzić - wyjścia ma dwa- robić wszystko, by je zmienić,


Ależ ja właśnie to robię. Ponieważ nie mam armii i "gra" toczy się w regułach demokracji, to próbuję w miarę swoich skromnych możliwości uzmysławiać innym P.T. wyborcom, że obecny sposób rządzenia jest dla nich mniej korzystny niż taki, w którym to oni sami decydują o swoim losie.

lozerka napisał/a:
chyba jeszcze nikomu nie udało się wynależć struktury panstwowej, uksztaltowac panstwa, które odpowiadałoby wszystkim jego obywatelom, stworzyć krainy powszechnej szczęśliwości.


myślę, że blisko tej utopii były USA pod rządami konstytucji, tak mniej więcej do początku XX wieku (ewentualnie można przyjąć inne daty graniczne, np. 1933, 1971). Zwróć uwagę, że to tam emigrowali ludzie z całego świata, choć rząd im niczego nie "zapewniał".

gorcio napisał/a:
ptja napisał/a:

ZSRR też było państwem. Czy można powiedzieć, że była "państwem [,od którego] nikt nic lepszego nie wymyślił"? A Korea Północna?

Przepraszam, nie wytrzymuje. Nie wstyd Ci w ogole w ten sposob wypowiadac sie na temat wlasnego kraju ?


Gorcio, przykro mi to napisać, ale nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.
Ja tylko zaprzeczyłem słowom Lozerki, jakoby "Państwo /.../ od tych paru tysięcy lat, od czasu, gdy człowiek na nogi stanął i zaczął w grupy się łączyć, nikt, nic innego lepszego nie wymyślił". Podałem po prostu przykład dwóch organizacji, które bez wątpienia państwami są (lub były), ale jednak trudno uznać, że "nic inmnego lepszego" nie da się wymyślić.
Czy teraz już jest to jasne dla Ciebie?

gorcio napisał/a:
Nie podoba sie - na Bialorusi chetnie Cie przyjma i jeszcze w telewizji wystapisz. Co jest do cholery z Toba i innymi, ze tak jedziecie na ten kraj ? Nie pasuje - procedura zrzeczenia sie obywatelstwa jest w miare latwa. Rzygac sie chce, jak sie Was czyta - kazdemu sie nalezy od Panstwa, ale samemu wykonywac obowiazki wobec panstwa to co ? Ilu z Was bylo na wyborach ? Ilu placi uczciwie podatki ? Plujecie na wlasny kraj, mowicie ze Was okrada ? Za darmo nawet na Kubie nic nie ma ... stuknijcie w te tepe lby.


Wybaczam Ci te słowa, bo sądzę, że po prostu wynikają z niedostatecznego zrozumienia słowa pisanego. Mam głębokie przekonanie, że powodem nie jest Twoje ograniczenie umysłowe.
Aha, i cieszę się, że Ty również uważasz demokrację za głupi ustrój, choć już nie cieszy mnie fakt, że nie jesteś zwolennikiem wolności słowa...

[ Dodano: 21-01-2013, 10:01 ]
klon napisał/a:
Jarek - bardzo podobają mi się Twoje wpisy na temat tego jak źle są zorganizowane urzędy

jak jesteś takim świetnym organizatorem i skoro ta praca jest taka świetna i takie to ciepłe posadki to dlaczego taki supersprytny gość jak Ty nie zatrudnił się tam?

pewnie padnie odpowiedź: bo nie potrafię okradać innych... :-)


oczywiście taka odpowiedź przyszła mi również na myśl, ale raczej udzieliłbym innej: bo znakomita większość tych urzędów jest kompletnie niepotrzebna i szkodliwa.
Ja po prostu jestem zwolennikiem państwa, które nie miesza się do mojego życia, czyli tzw. państwa minimum.

klon napisał/a:
a może dlatego, że 1500 brutto na miesiąc to za mało żeby ponurkować?


chybiony argument. Średnia płaca w administracji państwowej jest chyba wyższa niż poza nią?
A tego, że zarabiam więcej niż 1500 zł brutto nie mam zamiaru się wstydzić, a wręcz uważam za powód do dumy. Nie jestem wynagradzany z pieniędzy zabranych w podatkach innym.

klon napisał/a:
za mało żeby wysłuchiwać od innych superspecjalistów jakim to debilem się jest za jego pieniądze?


to chyba nie ode mnie słyszałeś?

klon napisał/a:
jak to powinien specjalista od niejonizującego promieniowania elektromagnetycznego zaopiniować projekt stacji bazowej telefonii komórkowej w otulinie parku krajobrazowego 500m od obszaru Natura 2000 ustanowionego na podstawie dyrektywy siedliskowej...


a co to ma wspólnego z ustrojem politycznym państwa? Czyż nie wystarczyłaby seria pomiarów sprawdzająca czy stacja spełnia normy po jej wybudowaniu?

klon - 21-01-2013, 10:34

ptja napisał/a:
chybiony argument. Średnia płaca w administracji państwowej jest chyba wyższa niż poza nią?

no to Cię rozczaruję - człowiek, który Cię obsługuje zarabia nie więcej niż 1500 PLN - ja zarabiałem 1130 brutto

ten, który nakręca tą wyższą średnią to prezydent iasta i dyrektorzy wydziałów - oni maja uż raczej blade pojęcie o tym co trzeba wiedzieć żeby dobrze obsłużyć interesanta...

ptja napisał/a:
A tego, że zarabiam więcej niż 1500 zł brutto nie mam zamiaru się wstydzić, a wręcz uważam za powód do dumy. Nie jestem wynagradzany z pieniędzy zabranych w podatkach innym.

i bardzo słusznie - ze mną jest podobnie
nie pisałem tego żeby ludzie dobrze zarabiający się ieli wstydzić tylko żeby zrozumieli, że za 1500 dobry specjalista nie będzie pracował - zazwyczaj jest tak, że jak ktoś pracuje w sektorze prywatym to żeby dobrze zarabiać - musi być dobry
i wierzę, że tak jest, ale często nie potrafi on już przełożyć tego, że dobre wynagrodzenie za wysokie kwalifikacje dotyczą też innych ludzi - tych w urzędach
jak nie będą dobrze zarabiać to znikną i wtedy zacznie się lament jak rzeczywiście do załatwiania naszych spraw zostaną jedynie stażyści...

ptja napisał/a:
to chyba nie ode mnie słyszałeś?

nie od Ciebie, ale ogólny ton wielu wypowiedzi (nie Twoich) oscyluje wokół tego

ptja napisał/a:
Czyż nie wystarczyłaby seria pomiarów sprawdzająca czy stacja spełnia normy po jej wybudowaniu?


bingo!!!!
ale nasi parlamentarzyści (władza ustawodawcza a nie wykonawcza, na której się tutaj większość wyżywa) tak skonstruowali przepisy, że nie wystarczy...
trzeba znać kilkanście ustaw i rozporządzeń do nich z różnych dziedzin (ochrona środowiska, prawo budowlane, przepisy o zagospodarowaniu przestrzennym itp)
a do tego, żeby wiedzieć jeszcze o czym się pisze to trzeba znać i śledzić nowinki techniczne dotyczące urządzeń stosowanych na tch obiektach, skład materiałów w nich użytych (kwestia choćby ospodarki odpadami) a także podstaw z zasad planowania sieci komórkowej i umijętności obliczeń teoretycznego rozkładu tych pól...

i tak - człowiek z takim doświadczeniem i wykształceniem w polskim urzędzie zarabia na starcie mniej niż 1500 brutto - po prau latach i kilku inflacyjnych podwyżkach dochrapie się może tego 1500...

dlatego insynuacje, jacy to ignoranci pracują w urzędach za jaką superkasę potrafią mnie zirytować
mnie się udało przejść do sektora prywatnego i chwalę sobie tą zmianę - czas pracy w inspekcji wspominam bardzo boleśnie a jedyną pozytywną jej stroną było... towarzystwo - na prawdę fajni i bezinteresowni ludzie, z którymi do dziś spotykam bardzo chętnie... czego nie mogę powiedzieć o moich kolegach z korporacji...

trochę personalnie wyszło, ale wyjaśnienie pewnych zawiłości wymaga pokazania czegoś na własnym przykładzie

życie nie jest czarno-białe... jest jeszcze bardzo dużo odcieni szarości pomiędzy, o pozostałych barwach nie wspominając i wrzucanie do jednego garnka wszystkich z nalepką "darmozjad" jest często krzywdzące

pozdrawiam
k

lozerka - 21-01-2013, 10:50

ptja napisał/a:


myślę, że blisko tej utopii były USA pod rządami konstytucji, tak mniej więcej do początku XX wieku (ewentualnie można przyjąć inne daty graniczne, np. 1933, 1971). Zwróć uwagę, że to tam emigrowali ludzie z całego świata, choć rząd im niczego nie "zapewniał".


myślę, Jarek, ze całe rzesze choćby czarnoskórych obywateli USA z tego okresu, miałoby zdecydowanie odmienny stosunek do Twojej tezy :-D

ciekawa jestem też odczuć czlowieka wychowanego na współczesnych standardach - ochrony zdrowia, pomocy socjalnej, poczucia bezpieczeństwa wsadzonego w lata - mafii,korupcji i tym podobnych zjawisk :-D

Jarek, mam wrażenie, że pomyliły Ci sie pojęcia kraju dającego ogromne szanse gospodarcze na karierę w stylu od pucybuta do milionera- ale przy założeniu, że ceną braku powodzenia może być "wszystko" z utopijnym krajem powszechnej szczęśliwości, o którym ja pisałam.

Bo myslę, że oprócz owych czarnoskórych, znalazłyby sie setki tysięcy innych, także białoskórych mieszkańców USA z tego okresu, którzy z Twoją tezą o utopii nie zgodziliby się- no chyba, że mowa byłaby o utopieniu ich marzeń ;-)

Widzisz, rzecz w tym, ze nigdy wszystkich nie zadowolisz, w kraju o bardzo liberalnym kształcie, bedą nawołujący do wzmożenia ochrony socjalnej, tam, gdzie ona bedzie silnie rozwinieta- będą nawoływania do liberalizacji. Obecnie najbogatsze panstwo swiata, z najwyzszym standardem zycia obywateli- Singapur, ma tak rygorystyczne prawodawstwo, ze mam wrażenie większość Europejczyków, a na pewno Polaków, po prostu by się tam nie odnalazła.

Ja po prostu oponuję przeciwko mysleniu, patrzeniu w sposób charakterystyczny dla tego typu wątków- że u nas najgorzej, a gdzie indziej to hoho ;-) , bo ( pomijając juz przypadki takich, którym zawsze źle i zawsze znajdą powody do narzekania ) zwykle przyjrzenie się temu gdzie indziej dokładne, trochę optykę zmienia. Że nie tak wszędzie i nie we wszystkim na pewno lepiej.

I - w zadnym wypadku nie mówię, że u nas jest cudnie i naj- jakby ktoś chciał mi to własnie w usta wlozyć :)


ptja napisał/a:

Gorcio, przykro mi to napisać, ale nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.
Ja tylko zaprzeczyłem słowom Lozerki, jakoby "Państwo /.../ od tych paru tysięcy lat, od czasu, gdy człowiek na nogi stanął i zaczął w grupy się łączyć, nikt, nic innego lepszego nie wymyślił". Podałem po prostu przykład dwóch organizacji, które bez wątpienia państwami są (lub były), ale jednak trudno uznać, że "nic inmnego lepszego" nie da się wymyślić.


Przykro mi to napisać ;-)

ale nie zrozumiałeś chyba mojej wypowiedzi :) Bo w niej chodziło o to, ze wielotysięczna historia ludzkości pokazuje, że jedyną strukturą, do której zawsze dązy każda społeczność jest państwo- a nie, że wszystkie państwa są najlepsze :)

bo jeśli trudno uznać, że sie nie da...? może mi wskazesz taką "inna opcję" :) ?

oczywiscie w ramach rozsądnych propozycji, a nie indywidualnych pomysłow na zycie w charakterze pustelnika, czy też osiąganie szczęśliwości wsród plemion pierwotnych bez bieżącej wody, prądu, internetu itp ;-)

a w przypadku "państwa" z różnymi modyfikacjami, to jednak pewne bazowe założenia są zawsze takie same. I zadne nie uniknęło sfery nieprodukcyjnej, na którą sfera produkcyjna zarabia, że tak sprowadzę to do pojęć najprostszych :) A modyfikacje..no, tu możemy wrócić do poczatku posta ;-)

Nuroslaw - 21-01-2013, 11:05

ptja napisał/a:

Ja po prostu jestem zwolennikiem państwa, które nie miesza się do mojego życia, czyli tzw. państwa minimum.

klon napisał/a:
a może dlatego, że 1500 brutto na miesiąc to za mało żeby ponurkować?


chybiony argument. Średnia płaca w administracji państwowej jest chyba wyższa niż poza nią?
A tego, że zarabiam więcej niż 1500 zł brutto nie mam zamiaru się wstydzić, a wręcz uważam za powód do dumy. Nie jestem wynagradzany z pieniędzy zabranych w podatkach innym.
..


tu chyba chodzi o 1500 netto czyli jakieś 2100 brutto. Niezapominajcie, że średnia pensja to jest podawana jako brutto, co stanowi jakieś 1,6x tyle co ostatecznie na rękę.
I czas zacząć rozróżniac urzędników PANSTWOWYCH (rozmaite ministerstwa, departamenty, urzędy wojewódzkie i agencje) i SAMORZĄDOWYCH (urzędy marszałkowskie, starostwa, gminy).

Mam nadzieje ptja że nie pracujesz jako lekarz. Bo Oni też są utrzymywani z podatków. Ups, przepraszam jeśli się mylę. Ostatnio słyszałem, że lekarze pracują przecież za dowody wdzięczności :pigs:

[ Dodano: 21-01-2013, 11:08 ]
najniższa krajowa pensja to 1600 zł brutto.

[ Dodano: 21-01-2013, 11:12 ]
Problemem naszego Państwa jest często nie sam urząd - tylko zasady jego działania.

Z drugiej strony, zrobisz normalny przepis a ludzie z przyzwaczejnia i tak będą kombinować :D

ptja - 21-01-2013, 11:57

klon napisał/a:
nie pisałem tego żeby ludzie dobrze zarabiający się ieli wstydzić tylko żeby zrozumieli, że za 1500 dobry specjalista nie będzie pracował /.../ jak nie będą dobrze zarabiać to znikną i wtedy zacznie się lament jak rzeczywiście do załatwiania naszych spraw zostaną jedynie stażyści...


a może ludzie wtedy zrozumieją wreszcie, że państwo wcale nie jest potrzebne do "załatwiania naszych spraw" (nb bardzo często "sprawy" są skutkiem jedynie "twórczości" urzędników)? Ja już dawno do takiego wniosku doszedłem.

klon napisał/a:
ptja napisał/a:
Czyż nie wystarczyłaby seria pomiarów sprawdzająca czy stacja spełnia normy po jej wybudowaniu?


bingo!!!!
ale nasi parlamentarzyści (władza ustawodawcza a nie wykonawcza, na której się tutaj większość wyżywa) tak skonstruowali przepisy, że nie wystarczy...
trzeba znać kilkanście ustaw i rozporządzeń do nich z różnych dziedzin/.../


Nawet w tym wątku (o, tutaj) pisałem o "inflacji prawa", więc tu się chyba zgadzamy.
Być może różnimy się w proponowanym rozwiązaniu: ja jestem za likwidacją i większości tych przepisów i większości tych urzędów.

Maleńki przykład różnicy między działaniem sektora publicznego i prywatnego: po 14 latach od "wiekopomnej reformy służby zdrowia" powstał system, który potrafi odpowiedzieć "tak" lub "nie" na pytanie, czy NFZ płaci za leczenie danej osoby.
Czy ktoś może podać przykład prywatnego przedsiębiorstwa, które przez 14 lat nie miałoby prostego mechanizmu stwierdzenia czy dana osoba to jego klient?

[ Dodano: 21-01-2013, 12:00 ]
Jeszcze mała uwaga nt rozdziału władzy. Czyż przypadkiem nie jest tak, że to rząd przygotowuje ustawy, a sejm i senat, gdzie partia, której lider jest premierem to bez większych zmian "przyklepuje"?
Moim zdaniem to troszkę iluzoryczny podział i skłonny jestem jednak winić za obecny stan prawa w naszym państwie zarówno posłów jak i rząd...

klon - 21-01-2013, 12:45

Nuroslaw napisał/a:
tu chyba chodzi o 1500 netto czyli jakieś 2100 brutto

wiem, że szokuje, ale... nie chcę skanować mojej ówczesne umowy o pracę żeby udowodnić, że pracowałem za 1130 brutto - na konto wpadało mi rubo poniżej 1kPLN :-)
wiem, wiem - nie musiałem brać tej roboty, ale mimo to, że nie wspominam gorąco to ten okres, z perspektywy czasu, był mi przydatny... po studiach, a w zasadzie jeszcze w trakcie 5-go roku dostałem się do fajnej firmy budowlanej, gdzie dobrze zarabiałem i miałem fajne jak na tamte czasy dodatki...
taki sytuacja u młodych ludzi powoduje pewien nie do końca uzasadniony samozachwyt i uczucie złapania "Pana Boga za nogi" - kiedy trafia się później na taką posadę to jest bardzo zimny prysznic - niektórym się przydaje...

ja akurat nie potrzebowałem tej lekcji dla nauki szacunku dla zarobionego pieniądza, ale mimo wszystko ta praca dała i dobre spojżenie na te sprawy z drugiej strony... no i nauczyła skutecznie poruszać się w gąszczu zawiłości administracyjnych...

moża powiedzieć, że nie ma tego złego... - pod warunkiem, że w końcu na dobre wyjdzie... ;-)

ptja napisał/a:
Być może różnimy się w proponowanym rozwiązaniu: ja jestem za likwidacją i większości tych przepisów i większości tych urzędów.

w tej kolejności - absolutnie się nie różnimy:
najpierw likwidacja niepotrzebnych bądź uproszczenie zbyt skomplikowanych przepisów a późiej ograniczenia w administracji - owszem
...ale nie odwrotnie - przy dzisiejszym stanie prawnym nie wyobrażam sobie likwidacji choćby jednego stanowiska w urzędach, w których opiniuję projekty - nie wyrobią się za żadne skarby w terminach - o ustawowych już nawet nie wspominam - chodzi mi o moje terminy realizacji zadań w firmie ;-)

ptja napisał/a:
Moim zdaniem to troszkę iluzoryczny podział i skłonny jestem jednak winić za obecny stan prawa w naszym państwie zarówno posłów jak i rząd...

jeżeli spojżeć na naszą scenę polityczną to trudno nie oprzeć się takiemu wrażeniu i pewnie w dużej mierze masz rację

rozmawiamy jednak cały czas na poziomie wysokich stanowisk państwowych a nie tych, którzy muszą później działać - na podstawie i zgodnie z tym prawem...

problem polega na tym, że każdy akt prawny a etapie projektu podlega uzgodnieniom - przechodzi również przez ręce tych urzędników "na dole" i oni również swoje opinie i uwagi składają...
co z tego kiedy to już do opracowania to tych uwag się nie uwzględnia w końcowej postaci przepisu...
jakie są powody takiego stanu rzeczy nie wiem i nie chcę tutaj spekulować bo pewnie też skrzywdziłbym parę osób niesłusznymi posądzeniami...

Nuroslaw napisał/a:
I czas zacząć rozróżniac urzędników PANSTWOWYCH (rozmaite ministerstwa, departamenty, urzędy wojewódzkie i agencje) i SAMORZĄDOWYCH (urzędy marszałkowskie, starostwa, gminy).


zgadza się - to jest ważne rozróżnienie, ale na poziomie najniższego szczebla zaszeregowania niewiele wnosi - oba rodzaje administracji, zarówno państwowa jak i samorządowa działają korzystając z tych samych przepisów - różnią się jedynie właściwością czy to terytorialną czy inną, ale ustawa jest ta sama i często praca niewiele się różni
z powodu specyfiki tematyki, którą się zajmuję pracowałem w obu - najpierw samorząd a później, kiedy właściwości (kompetencje) przeszły w ręce wojewody, w państwowej - bardzo ciekawe doświadczenie bo pokazuje różnice w funkcjonowaniu obu "sfer" choć nikomu nie polecam jeżeli nie jest entuzjastą i poszukiwaczem skrajnych doznań ;-)

ja nie staję w obronie wszystkich urzędników - sam nieraz natknąłem się na "beton" i zdaję sobie sprawę, że po "drugiej stronie" okienka pracują różni ludzie, w różnych okresach i uwarunkowaniach rekrutowani do pracy, ale zanim zaczniey im ciąć pensje, 13-tki czy budżety na artykuły biurowe, zastaówmy się czy sami nie strzelamy sobie w kolano
ich mniej efektywna praca uderza w nas,
bo jakże łatwo się nam mówi, że cięcia nie są dobre kiedy chodzi o naszą kieszeń, ale kiedy o czyjąś to już tak nie boli...
chyba każdy z nas, którego dotknęły cięcia budżetów w jego firmie, stwierdził, że "nie da się pracować w takich warunkach z tą samą efektywnością"...

dyskusja w tym wątku zaczęła się od tematu fotoradarów - zakup jak i cele, w jakich mają być wykorzystane, nie są wymysłem urzędników najniższego szczebla...
są wymysłem polityków z pierwszych stron gazet i to tych, których sami wybieraliśmy, na co mieliśmy wpływ...

Włodek K - 21-01-2013, 13:57

klon napisał/a:
a może dlatego, że 1500 brutto na miesiąc to za mało żeby ponurkować?


To może przeczytaj te informacje które nijak nie pasują do Twoich słów.
http://nczas.com/wiadomos...cji-publicznej/

np. "Według „Gazety Prawnej” w Urzędzie Miasta w Gdańsku w 2011 roku średnia płaca wynosiła blisko 4,4 tys. zł czyli o 130 zł więcej, niż rok wcześniej."

Zwróć zwłaszcza uwagę na tempo wzrostu zatrudnienia i ich płace. To ze admin z okienka bierze na klatę nieudolność wyższych szczebli to rzecz oczywista. Bo wyższe szczeble schowani są za zamkniętymi drzwiami.
Gdyby jednak było prawdą co mówisz o fachowości to zapewne Ci z za okienka nie musieli by się frustrować wypełniając coraz większą masę kwitów.
Nikt nie mówi że nie mają co robić (choć podany przezemnie przykład tak sugeruje) bo mają co widać gdy zajrzymy na zaplecza urzędów. Widzimy stosy papierzysk przez które muszą się przebijać.
Problem polega na tym że Ci fachowcy którym się płaci nie robią nic aby zmniejszyć obciążenie Zauważ że wraz z informatyzacją urzędów nie doszło do zmniejszenia zatrudnienia a wręcz przeciwnie dubluje się wiele stanowisk bo kwitów wciąż przybywa.
Teraz z innej beczki. Kiedy zaczynałem być prywaciarzem wydział finansowy UM to było 5 kobiet w 3 pokojch i zajmowały się całym powiatem prywaciarzy wszelkiej maści do tego kierownik i dział podatków od sprzedaży aut 2 osoby = 8 osób w miejscowości 30 tyś.

Dziś jest cały urząd skarbowy (zajął cały budynek po wielkim przedsiębiorstwie budowlanym) czyli 4 piętra chyba po 30 pokoi wypełnionych urzędnikami po około 2-3 stanowiska, czyli około 300 osób w miejscowości już 100 tyś.

Jak myślisz/myślicie czy nastąpił wzrost ilości firm, zatrudnionych i pracowników najemnych w proporcji około 12,5 do 1 w przeliczeniu na ilość mieszkańców?

Ja nie sądzę a nawet jestem pewien że tu proporcja została zachwiana i to mocno.
Nie znaczy to że te 300 osób nie mają co robić io nie muszą się znać na swojej robocie.
Oznacza to wyłącznie to ze ktoś czytaj zarządzający, twórcy prawa tak skomplikowali i rozwinęli obrót papierami że każda osoba zwolniona do pracy produktywnej może zawalić system obiegu kwitów. W lwiej części kwitów zbędnych.
Teraz proszę przeczytać zdanie ostatnie z podlinkowanego artykułu.

Teraz państwo czyli przeciwstawna organizacja do anarchii.
Oczywiście Państwo jako forma organizacji życia w kraju jest absolutnie niezbędne. Anarchia tego życia nie uporządkuje a wręcz przeciwnie. Nie wymyślono innej formy organizacyjnej ludności oprócz wiary w prawa boskie więc pewnie to jedyna rozsądna alternatywa.

Problem polega na tym że państwo i jego struktury rozwijają się w zwidzie schizofrenicznym, jak rak, zjadając wartości tworzone przez jego zdrową część. Zbyt wiele państwa zabija te państwo od środka.

Dziś mamy wyraźnie widoczną tą sytuację w której struktury państwa zgubiły istotne przyczyny dla których są powołane.
Policja do walki z przestępcami
Wojsko do obrony granic i ludności
Uczelnie do uczenia
Lecznice do leczenia ludności
Politycy do dbania o wszystkich tworzenia mądrego prawa dla ich wyborców a nie tylko do tego jak napychać własny portfel
Urzędnicy obsługi innych członków państwa i narodu aby im łatwiej było spełniać swoje funkcje np żeby sprzątaczka miała za swoją pracę godziwe warunki życia
itd

Te radary (bo one są kanwą tej dyskusji) a właściwie nie one same w sobie ze swoją funkcją porządkująca są złe. Są wręcz potrzebne i niezbędne. Ale sposób ich użycia przez chore rozbuchane w administracji państwo jest złe i naganne.
Np ile postawionych słupków radarowych działa w praktyce? Ja wiem że mniejszość może 5%?
A jaki ma to wpływ na dura lex sed lex? Dla mnie oczywisty z administracji zakładającej radar zrobiło głupków bez odrobiny profesjonalizmu. Strachy na wróble uczą społeczeństwo nie przestrzegania prawa skoro jego restrykcje nie działają.
Zauważają to zwykli ludzie np ja po sposobie wykonywania tej władzy jak i wielu znacznie bardziej światłych odemnie znawców spraw społecznych czy prawnych.

Dziś tzw służbom już w ogóle nie chodzi o bezpieczeństwo na drogach czy dobro obywatela tego kraju. Dziś chodzi wyłącznie o restrykcje okupione mandatami zasilającymi budżety.
Niestety tak odczuwane pseudo-działania schizofreniczne rozbuchanej władzy wszelakiej będą prowadziły do wzrostu zainteresowania anarchią skoro to państwo staje się anarchistyczne w swoich działaniach na ludziach którzy przestali się czuć winnymi wykroczeń. Uznali się nie winnymi ponieważ sposób i miejsca sprawowania władzy są z gruntu nastawione na łupienie a nie na zapobieganie.

Użycie słowa schizofreniczne ma na celu pokazanie iż "władza" weszła w okres utraty podstaw moralnych swego działania podobnie jak schizofrenik już nie wie czy robi dobrze czy źle bo jego zmysły są chore. Dobre wydaje się złym złe ze względu na łatwość staje się dobrem.
Np niejaki Nowak aktualnie minister u Lisa stwierdził że jak będzie trzeba to ograniczy się prędkość do 30 km.
Coż wielu traci rozsądek w tym i ja gdy widzę jak mnie łupią albo pani z okienka ładuje mnie w kanał zamiast pomóc temu który płaci za to aby ona miała pracę.
Klon to nie są winne panie z okienka że muszą robić co robią. Wina albo zasługa rzeczywiście wyżej jest rodzona.

ptja - 21-01-2013, 14:01

klon napisał/a:
ptja napisał/a:
Być może różnimy się w proponowanym rozwiązaniu: ja jestem za likwidacją i większości tych przepisów i większości tych urzędów.

w tej kolejności - absolutnie się nie różnimy:
najpierw likwidacja niepotrzebnych bądź uproszczenie zbyt skomplikowanych przepisów a późiej ograniczenia w administracji - owszem
...ale nie odwrotnie - przy dzisiejszym stanie prawnym nie wyobrażam sobie likwidacji choćby jednego stanowiska w urzędach, w których opiniuję projekty - nie wyrobią się za żadne skarby w terminach - o ustawowych już nawet nie wspominam - chodzi mi o moje terminy realizacji zadań w firmie ;-)


tu widzę właśnie fundamentalną różnicę: jeśli tak zacznie się chrzanić organizacja w prywatnej firmie (działającej na wolnym rynku), to po prostu zrezygnujemy z jej usług czy produktów albo zażądamy już zwrotu zapłaconej ceny + ewentualne odszkodowanie za straty wynikające z jej (nie)działania i przejdziemy do konkurenta.
Jeśli jednak administracja dowolnego szczebla przestaje działać efektywnie, to NIC nie możemy zrobić, a w szczególności nie możemy przestać płacić za jej działanie.

Włodek K - 21-01-2013, 14:02

klon napisał/a:
ale zanim zaczniey im ciąć pensje, 13-tki czy budżety na artykuły biurowe, zastaówmy się czy sami nie strzelamy sobie w kolano
ich mniej efektywna praca uderza w nas,

To nie tędzy droga. Droga do tego żeby likwidując biurokrację nie strzelić sobie w kolano polega na tym aby ograniczyć do minimum obieg kwitów. To leży nie w gestii pani z okienka tylko w gestii tych co są na samej górze decyzji prawnych. Czy Ci którzy najlepiej zarabiają nie koniecznie są najlepszymi fachowcami w swojej branży skoro na dole jest źle. No chyba że jest dobrze?

klon - 21-01-2013, 14:10

Włodek K napisał/a:
To może przeczytaj te informacje które nijak nie pasują do Twoich słów.

ja na szczęście już od dawna nie muszę tego czytać - ile zarabiałem wiem i nie spędza mi snu z powiek niczyje powątpiewanie - średnie wylicza się statystycznie, a jak powiedział dawo jeden mąż stanu:
"wierzę tylko tym statystykom, które osobiście sfałszowałem"
zauważ, że nie wymienili jaka jest mimalna pensja - bo to by zaburzyło ten teendencyjny wydźwięk artykułu...
zauważ też, ze wsponieli, że do tej średniej doliczyli dodatki itd - te dodatki, premie ip sa najwyższe na najwyższych stanowiskach - pensje dyrektorów wydziałów w samorządach oscylują nawet wokół 9-11 kPLN (zależy od "ważności" wydziałów), prezydenci mają po kilkanaście i też są do tej średniej wliczani... razem z premiami i dodatkami funkcyjnymi

ja nie twierdzę, że w urzędzie zarabia się tyle samo kiedy ja zaczynałem, ale nie są to różnice które powalają - dolicz inflację i wzrost wszystkich kosztów życia to nawet jakby przez te 10 lat ich pensja wzrosła o 600-700 PLN to na co to ma wystarczyć?

ptja - 21-01-2013, 14:11

Włodek K napisał/a:
/.../Zbyt wiele państwa zabija to państwo od środka./.../
Użycie słowa schizofreniczne ma na celu pokazanie iż "władza" weszła w okres utraty podstaw moralnych swego działania podobnie jak schizofrenik już nie wie czy robi dobrze czy źle bo jego zmysły są chore. Dobre wydaje się złym złe ze względu na łatwość staje się dobrem.
Np niejaki Nowak aktualnie minister u Lisa stwierdził że jak będzie trzeba to ograniczy się prędkość do 30 km.
Coż wielu traci rozsądek w tym i ja gdy widzę jak mnie łupią albo pani z okienka ładuje mnie w kanał zamiast pomóc temu który płaci za to aby ona miała pracę.
Klon to nie są winne panie z okienka że muszą robić co robią. Wina albo zasługa rzeczywiście wyżej jest rodzona.


W pełni się zgadzam.
Niestety, biurokracja tak właśnie działa i dlatego jedynym sposobem - jak i przy raku - jest po prostu wycięcie lub zagłodzenie nowotworu dla ratowania zdrowej tkanki. Po kawałku nie da się tego wyciąć, bo organizm umrze (szczęście w nieszczęściu umrze państwo, ale niekoniecznie jego obywatele).

klon - 21-01-2013, 14:13

Włodek K napisał/a:
To leży nie w gestii pani z okienka tylko w gestii tych co są na samej górze decyzji prawnych.

a czy ja coś innego napisałem? - cały czas to powtarzam ;-)

ptja - 21-01-2013, 14:16

klon napisał/a:
ja na szczęście już od dawna nie muszę tego czytać - ile zarabiałem wiem i nie spędza mi snu z powiek niczyje powątpiewanie - średnie wylicza się statystycznie


a jakie znaczenie dla dyskusji czy biurokracja jest "dobra i potrzebna" czy może jednak jest "rakiem" ma znaczenie, jaka jest średnia płaca, jej maksimum czy minimum?
Włodek słusznie zapytał: skoro ci dobrze wynagradzani urzędnicy byli rzeczywiście warci swojej płacy, to dlaczego wszyscy tak narzekamy na sprawność państwa?
Poza tym: minimalne wynagrodzenie za pracę jest ustawowo określone (pomińmy może dyskusję czy to ma sens) i jest jednakowe dla obu sektorów, więc Twoje utyskiwanie na niskie wynagrodzenie (jakkolwiek zrozumiałe) też chyba niekoniecznie ma znaczenie w tej dyskusji?

klon - 21-01-2013, 14:22

Włodek K napisał/a:
Gdyby jednak było prawdą co mówisz o fachowości to zapewne Ci z za okienka nie musieli by się frustrować wypełniając coraz większą masę kwitów.

i wiesz co?
kiedy czytam takie wypowiedzi to odczuwam niebywałą satysfakcję z tego, że nie pracuję już po stronie inspekcji, gdzie musiałem dbać o zdrowie i bezpieczeństwo zdrowia ludności, a po stronie tego, który odszedł i potrafi zlokalizować każdą inwestycję w świetle prawa, nawet pod oknami ludzi, którzy tak o mnie myśleli...

[ Dodano: 21-01-2013, 14:24 ]
ptja napisał/a:
a jakie znaczenie dla dyskusji czy biurokracja jest "dobra i potrzebna"

ależ my wcale o tym nie dyskutowaliśmy - dyskutowaliśmy o tym czy urzędnicy są dobrymi specalistami i czy dobrze zarabiają - przynajmniej ja...

[ Dodano: 21-01-2013, 14:48 ]
ptja napisał/a:
klon napisał/a:
ptja napisał/a:
Być może różnimy się w proponowanym rozwiązaniu: ja jestem za likwidacją i większości tych przepisów i większości tych urzędów.

w tej kolejności - absolutnie się nie różnimy:
najpierw likwidacja niepotrzebnych bądź uproszczenie zbyt skomplikowanych przepisów a późiej ograniczenia w administracji - owszem
...ale nie odwrotnie - przy dzisiejszym stanie prawnym nie wyobrażam sobie likwidacji choćby jednego stanowiska w urzędach, w których opiniuję projekty - nie wyrobią się za żadne skarby w terminach - o ustawowych już nawet nie wspominam - chodzi mi o moje terminy realizacji zadań w firmie



tu widzę właśnie fundamentalną różnicę: jeśli tak zacznie się chrzanić organizacja w prywatnej firmie (działającej na wolnym rynku), to po prostu zrezygnujemy z jej usług czy produktów albo zażądamy już zwrotu zapłaconej ceny + ewentualne odszkodowanie za straty wynikające z jej (nie)działania i przejdziemy do konkurenta.
Jeśli jednak administracja dowolnego szczebla przestaje działać efektywnie, to NIC nie możemy zrobić, a w szczególności nie możemy przestać płacić za jej działanie.


tylko ja nie bardzo widzę związek Twojej przytoczonej fundamentalnej różnicy z moją wypowiedzią...
ja tylko pokazałem kolejność ruchów - najpierw poprawić przepisy tak by później obcięta administracja sobie z tym poradziła w okrojonym składzie i środkami

Ty natomiast skupiasz się na powodzie takich zmian - rozmawiamy teraz o różnych tematach
ja zgadzam się z tym, że wiele trzeba poprawić i być może obciąć, również nie podoba mi się to, że nia ma przełożenia jak na prywtną firmę - idę do konkurencji... to jest niedobre

jednak ja cały czas nie kwestionuję tych tez i z nimi nie dyskutuję - nie twierdzę, że biurokracja jest dobra i nie trzeba jej likwidować...

ja odnoszę się jedynie do stwierdzenia, że urzędnicy są niekompetentni i że tak dużo zarabiają...

a to jest nieprawdą i już - bo ja mam tyle przykładów na fachowość co Włodek i Ty na ich niekompetencję i możemy się tak przerzucać przez kilka jeszcze stron tego wątku

...tyle i tylko tyle...

Włodek K - 21-01-2013, 15:42

Jozio napisał/a:
gdyż w Sądzie zawsze można się wytłumaczyć bo tam cię muszą wysłuchać.


Tak mi jakoś się skojarzyło.
Kiedyś jadąc obwodnicą Zielonej Góry w piękny słoneczny dzień. Zatrzymałem auto na poboczu bo ładowanie się skoczyło i świeci lampka. Otworzyłem klapę żeby zobaczyć co jest, pękł mi pasek klinowy. Jazda dalsza jest nie możliwa bez jego wymiany bo przy brak chłodzenia zagotuję silnik i szlag go może trafić. Wychodzę z pod klapy, podjeżdża bordowe auto, myślę - o ktoś chce pomóc.
Wychodzi koleś zakłada białą czapkę. Gada proszę o dokumenty prawo jazdy .....i dalej nie ustawił pan trójkąta...
O, myślę proroczo on nie będzie chciał mi pomóc!

Dalej uzasadnia swoją akcję Wie pan że tędy jeżdżą szybko samochody, nie włączył pan świateł nie postawił trójkąta, ..... my mamy kamerę i nie możemy na samym pogadaniu zakończyć.
Dobra nie włączyłem fakt, nie zdążyłem postawić bo sprawdzałem co się dzieje pod maską, no to włączam awaryjne wygrzebuję trójkąt idę przed ich stojące auto, stawiam trójkąt a ten PAN funkcjonariusz, paluszkiem machając, bez słowa pokazuje żeby jeszcze dalej postawić.

Cóż, poczułem się jak uczniak skarcony przez pana i władcę.

Prosi do samochodu a w tym momencie ze 200 pocina jakaś ktoś. Policjanci spojrzeli po sobie i zamiast gonić kolesia, prawdziwego zagrażającego na prawdę, zajęli się moją prewencją czyli złupieniem mi tyłka.
No bo łatwiej ptaszka w klatce udupić niż innego gonić. No i złupili zgodnie z cennikiem.

To był czas wprowadzenia cennika usług czyli taryfikatora za wykroczenia i czas zaprzestania działań prewencyjnych na rzecz łupienia pechowców. Tak to widzę z mojej perspektywy łupionego co jakiś czas.
Przedtem owszem zdarzali się kretyni ale więcej było policjantów rzetelnie podchodzących do prewencji. Jakoś wtedy nie miałem żadnych wątpliwości i jak zawiniłem to z pokorą przyjmowałem i uiszczałem stosowną kwotę bez niesmaku że ktoś mnie łupi jak prostytutkę przy drodze.

Co się stało że tak inaczej jest w tej chwili?
Czy to ja się zmieniłem czy jednak cele prewencji są inne?

[ Dodano: 21-01-2013, 15:59 ]
ptja napisał/a:
Włodek słusznie zapytał: skoro ci dobrze wynagradzani urzędnicy byli rzeczywiście warci swojej płacy, to dlaczego wszyscy tak narzekamy na sprawność państwa?

Pytanie jest bez odpowiedzi ponieważ gdyby stwierdzić czyli przyznać się że się popełniało masę błędów trzeba by za nie zapłacić. Zatem można spodziewać się "oporu materii" o sile proporcjonalnej do prawdopodobnej utraty apanaży.

Częstym będą stwierdzenia że masa papierków wymaga masy urzędników. No i jest to święta prawda. Wszakże pod jednym warunkiem że ta masa papierków jest faktycznie niezbędna.

Patrz jak zmieniła się opcja premiera, gdy teraz zaczął obstawać za zwiększeniem radarów zaś w kampanii wyborczej wręcz obiecywał zmniejszenie jej ilości jak i tzw fikcję tanie państwo.
Ilość radarów wzrośnie, ich funkcja prewencyjna zmaleje, państwo będzie mogło być jeszcze droższe bo prewencję ujęto w budżecie zatem kasiorka będzie do podziału.

To bardzo proste i czyste przesłanie wynikające z bezpośrednich obserwacji.

Tylko gorcio osiadły w Belgii jakoś nie będzie miał szansy tych prawidłowości posmakować. Ale cóż takich państwowców mamy w kraju coraz więcej i zapewne tendencja ta jest wzrostową.
Trochę żałuję że nie mam właściwego wykształcenia abym mógł porównać różne gospodarki od strony kosztów funkcjonowania państwa w wymiarze procentowym jak i jakości wynikającej z %.
Nie jest to tak proste jak ocena jakości gorzały na bazie %. :)

[ Dodano: 21-01-2013, 16:10 ]
klon napisał/a:
bo ja mam tyle przykładów na fachowość co Włodek i Ty na ich niekompetencję


Ale ja wysoko oceniam profesjonalizm chłopców radarowców. Robią to naprawdę świetnie. Rozumiem że to DIR jest ułożone według z góry ustalonych zasad.
Te zasady i cele tej zabawy państwowej mi się nie podobają. A zwłaszcza piany dostaję w kontekście głoszonych kłamliwych idei zapobiegania.
Nie sami ich wykonawcy są za to winni. Oni tak jak pani z okienka, tak zostali nauczeni i tak to robią jak się to ocenia. Nie oznacza to że w urzedach nie spotykam się z życzliwością, pomocą czy pomocną dłonią. Oznacza to ze zdarzają się patologie i o nich trzeba mówić.

Podaję rozmaite przykłady na słuszność takiego postrzegania państwa jakie mam okazję doznawać. Zapewne za chwilę puszczę inny przykład (mój osobisty) patologii związanej z pełnieniem funkcji organów kontroli ruchu drogowego. Który zamiast pomagać łupi pechowca.

Cytat:
zauważ, że nie wymienili jaka jest mimalna pensja - bo to by zaburzyło ten tendencyjny wydźwięk artykułu...


Ha to spróbuj znaleźć to jaki % pracujących ma najniższą płacę?
To zafałszowanie o które podejrzewasz autorów artykułu bierze się nie z ich złej woli a z celowego braku jasnych statystyk.
Poza tym nie dyskutuj ze mną o tezach tam zawartych tylko ewentualnie z autorem tego artykułu.

Nie znam wielu zaczynających urzędników (pewnie wiek ma tu coś do powiedzenia) ale tak się zdarzyło że znam jednego. Na starcie dostał średnią krajową. To jak sądzę co najmniej 2 x więcej niż minimum, o którym wspomniałeś.
Ale nie o płacach ja tu tylko o ideach bardziej chciał bym.
Podobnie epatuje się społeczeństwo że średnia w kraju przekroczyła 4 tyś zł
Moje otoczenie średniej nie zarabia. Wielu znakomitych fachowców także ze średnią mieli kłopoty. Zwykle coś pomiędzy średnią a najniższą oscylowali a tłukli masę nadgodzin. To kto podnosi tą średnią skoro nie oni pracownicy najemni w zakładach produkujących dobra różne?

[ Dodano: 21-01-2013, 16:33 ]
Iwona Świetlik
http://januszwojciechowsk...oc-wyc-sie-chce
Przed chwilą Polsat na żywo pokazał audycję o tym jak potraktowała administracja tą kobietę.

Nie rozumiem dlaczego prawo w PL niszczy, zamiast pomagać, zrozumieć, podać dłoń?
Tak wygląda prewencja państwa które służy swoim obywatelom!
Polecam przeczytać ja przed chwilą obejrzałem relacje.
Dura lex sed lex
Dla kogo?

gorcio - 21-01-2013, 16:52

ptja napisał/a:

Wybaczam Ci te słowa, bo sądzę, że po prostu wynikają z niedostatecznego zrozumienia słowa pisanego. Mam głębokie przekonanie, że powodem nie jest Twoje ograniczenie umysłowe.
Aha, i cieszę się, że Ty również uważasz demokrację za głupi ustrój, choć już nie cieszy mnie fakt, że nie jesteś zwolennikiem wolności słowa...

Dzieki, ale nie prosilem o wybaczenie. Kiedy uznam, ze go potrzebuje, to o nie poprosze.
Poniewaz mierzi mnie to obrzucanie wlasnego kraju, policji, urzednikow gownem, powiem Ci tylko, ze absolutnie mnie nie zrozumiales. Gdybys na przyszlosc chcial rozmawiac, to uwazam demokracje za najlepszy obecnie istniejacy system. Dodam, ze nie idealny, dla tych ktorzy lubia sie czepiac, ale najlepszy istniejacy. Wada demokracji jest to, ze przecietna inteligencja wyborcow jest dramatycznie niska, co zreszta daje sie na tym forum czesto zauwazyc. Podobnie jak ich zdolnosc do zapamietywania faktow oraz samodzielnego myslenia.
Pomyliles sie rowniez, myslac, ze nie jestem zwolennikiem wolnosci slowa - otoz jestem. Razem z odpowiedzialnoscia za slowa, i tylko w takim wypadku. Nazywanie kogos zlodziejem nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa - jest to zwykla potwarz, o ile nie jest poparta dowodami.

Ja jestem dumny z mojego kraju, nawet jesli wiele rzeczy mogloby byc w nim lepszych.

Czytalem wiele Twoich wypowiedzi, i jakos mialem inny obraz Twojej osoby. Cale zycie czlowiek sie uczy.

ptja - 21-01-2013, 17:10

gorcio napisał/a:
Poniewaz mierzi mnie to obrzucanie wlasnego kraju, policji, urzednikow gownem, powiem Ci tylko, ze absolutnie mnie nie zrozumiales.


Wydaje mi się, że zarzucasz mi wyrażenie słów, których nie napisałem.
Gdzież obrzucam mój kraj, policję lub nawet urzędników gównem?
To, że uważam obecny biurokratyczny i marnotrawny ustrój naszego kraju za zły to przecież nie jest żadne "obrzucanie gównem", a jedynie pogląd polityczny.
Szkoda, że tego nie dostrzegasz.

gorcio napisał/a:
Gdybys na przyszlosc chcial rozmawiac, to uwazam demokracje za najlepszy obecnie istniejacy system.


oczywiście szanuję ten pogląd, choć go nie podzielam. Zdziwiło mnie jedynie, że mi - adwersarzowi - zalecasz emigrację tylko z powodu róznicy naszych poglądów politycznych.

gorcio napisał/a:
Wada demokracji jest to, ze przecietna inteligencja wyborcow jest dramatycznie niska, co zreszta daje sie na tym forum czesto zauwazyc. Podobnie jak ich zdolnosc do zapamietywania faktow oraz samodzielnego myslenia.


a dla mnie właśnie te cechy wspomnianego ustroju są wystarczającym powodem, żeby nie uważać go za najlepszy.

gorcio napisał/a:
Pomyliles sie rowniez, myslac, ze nie jestem zwolennikiem wolnosci slowa - otoz jestem. Razem z odpowiedzialnoscia za slowa, i tylko w takim wypadku. Nazywanie kogos zlodziejem nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa - jest to zwykla potwarz, o ile nie jest poparta dowodami.


No i znów fantazjujesz. Jeśli spierasz się ze mną, to może pociągaj mnie do odpowiedzialności za to, co napisałem, a nie za to, co wydaje Ci się, że napisałem?

gorcio napisał/a:
Ja jestem dumny z mojego kraju, nawet jesli wiele rzeczy mogloby byc w nim lepszych.


Taktownie nie zapytam czy masz na myśli Rzeczpospolitą Polską czy Królestwo Belgii, ale postaraj się zrozumieć, że moja zła ocena ustroju politycznego nie oznacza, że wszystko, co Polskie oceniam równie źle!

gorcio napisał/a:
Czytalem wiele Twoich wypowiedzi, i jakos mialem inny obraz Twojej osoby. Cale zycie czlowiek sie uczy.


Bo może powinieneś zrozumieć, co piszę i w razie wątpliwości po prostu zapytać o mój pogląd zanim zarzucisz mi "obrzucanie gównem" i nazywanie kogokolwiek "złodziejem"?
Ale oczywiście masz prawo mieć mój obraz, jaki chcesz, nawet jeśli nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Ja staram się oceniać konkretne postępowanie, a nie kierować się jakimiś "obrazami", ale YMMV :-)

gorcio - 21-01-2013, 17:21

ptja napisał/a:

Taktownie nie zapytam czy masz na myśli Rzeczpospolitą Polską czy Królestwo Belgii

Wlasnie zapytales, malo taktowanie. Jesli zyczysz sobie odpowiedzi, to wiesz jak zapytac.
Przepraszam Cie najmocniej, nie bede dalej ciagnal dysputy.

Co zas do slowa pisanego - przeczytaj jeszcze raz moj pierwszy post (dol strony 9). Wydaje mi, sie znasz dobrze roznice miedzy liczba mnoga i pojedyncza wiec powinenes zrozumiec, kto byl adresatem, a raczej fakt, ze byles jednym, lecz nie jedynym. Ale ja slabo pisze, ledwo dukam jak czytam i pewnie nie zrozumialem. Tak czy siak, zycze Ci wszystkiego dobrego, udanego strajku wszystkim pozostalym.

ptja - 21-01-2013, 17:27

gorcio napisał/a:
/.../kto byl adresatem, a raczej fakt, ze byles jednym, lecz nie jedynym.


w takim razie w porządku, nie mam zastrzeżeń. Mi też nie podoba się generalizowanie - czy to w zachwytach czy w tak obrazowo opisanym przez Ciebie "obrzucaniu gównem", bo zazwyczaj sprowadza merytoryczną dyskusję o faktach do poziomu emocji i wyobrażeń.

Nuroslaw - 21-01-2013, 17:32

Włodek K napisał/a:

Nikt nie mówi że nie Problem polega na tym że Ci fachowcy którym się płaci nie robią nic aby zmniejszyć obciążenie Zauważ że wraz z informatyzacją urzędów nie doszło do zmniejszenia zatrudnienia a wręcz przeciwnie dubluje się wiele stanowisk bo kwitów wciąż przybywa


W urzędach jak na poczcie. Góra wprowadziła "informatyzację" ale zapomniala znieść obowiązek tradycyjnej formy "instrukcji kancelaryjnej". Ba, nawet nowa instrukcja nakazała dodatkowo zakładać do każdej sprawy dodatkowy dokument kontrolny ( dla RIO czy NIK czyli instytucji kontrolujących urzędników jak Policja, ITD kierowców) pod nazwą "metryka sprawy".

Czyli składasz wniosek, a pracownik musi w 3 róznych rejestrach go umiescić. I na papierze i w komputerze. Stąd też mniej czasu na konrketne działania, a i na poczcie stoisz teraz z tym samym 3 dłużej niż kiedyś. Głupota? Jasne że tak. Ale instrukcje są i trza się do nich stosować.

Jak Włodek, który przez roztargnienie nie włączył ani świateł awaryjnych ani nie wystawił trójkąta tak był zmartwiony że coś się z autem dzieje. Znów policja nie mogła rzucić wszystkiego i gnac za piratem bo, tu uwaga:
- szef opierniczy że nie wywiązują się z nałożonyhc obowiązków (statystyki)
- jak będą ścigać - dostaną że zagrożenie dla innych kierowców! (a media jak to lubią określać czy pościg był wart zagrożenia dla innych ?)
- a nie daj bosze gdy rozwalą służbowe auto. :D
Zasady uzycia broni słuzbowej obecnie: broń bosze użyć, broń bosze zgubić. Przeciętny komisariat nawet nie ma kasy na tel. służbowe czy papier do drukarki. :aaa:

Czyli, wydaj 1 mln na nikomu niepotrzebny pomnik, ale zgodnie z zadaniem to nikt nic Ci nie zrobi. Wydaj słusznie 200 zł, ale niezgodnie z przeznaczeniem dostaniesz za brak dyscypliny finansowej.

Też życzę wszystkim czasów, gdy będzie normalność. Ale dziś UE nakazuje by :pigs: traktować jak nalezy i dawać im zabawki do lepsze rozwoju:

Brukselscy biurokraci, dbając o zdrowie, zwłaszcza psychiczne, trzody chlewnej, przygotowali kontrowersyjne rozporządzenie. Zgodnie z nim, farmerzy mają 90 dni na zakup zabawek dla świń. W Wielkiej Brytanii nowe prawo wejdzie w życie w przyszłym tygodniu.

Są odważni, by to zmienić?

[ Dodano: 21-01-2013, 17:36 ]
Tak sobie przypomniałem, jak w Norwegii wjechałem pod prąd. I nagle Policja. To już myślałem że będe musiał nerke sprzedać by mieć na mandat :D .

A Oni nie dość że zatrzymali ruch i pozwolii nam wycofać, to jeszcze było bardzo uprzejme pouczenie i można było jechać dalej :prez:

pomorzanka - 21-01-2013, 21:07

Włodku - bardzo humorystycznie opisałeś przygody "prowincjonalnego kierowcy" na obwodnicy Zielonej Góry - jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - wiadomo to nie od dziś.
Czy po tej całej sytuacji chociaż raz przyszła Ci do głowy refleksja, co mogło się stać, gdybyś z pończochą w dłoni i głową pod maską grzebał przy tym, co powinno być paskiem klinowym, a w między czasie pirat drogowy jadąc setką wjechałby Ci w cztery litery?
Bo z kolei na obwodnicy innego miasta w ostatnich latach zdarzył się co najmniej jeden śmiertelny wypadek, który prawdopodobnie nie wydarzyłby się, gdyby pewien trójkąt ostrzegawczy został ustawiony.
I możesz mieć inne zdanie na ten temat, ale dla mnie - jako osoby jeżdżącej sporo po drogach - nieoświetlone, nieoznakowane przeszkody to jest to jest co najmniej porównywalna "zbrodnia" drogowa do jadących z nadmierną prędkością. Oczywiście powiesz, że dzień, że szeroka droga - itp, itd. Sorry - dla mnie mało. Jest to po prostu Twojego, jako kierowcy, tłumaczenie. Tłumaczenie, jakich wielu. I oczekiwanie (też jakich wielu) otrzymania zwykłego pouczenia.
Nie widzę więc powodu do oczekiwania łagodnego traktowania w tej sytuacji przez policjanta. Nie widzę też nic złego w tym, że skoro Twoja miarka w oczach jest mało dokładna, to policjant Ci pomógł wskazując miejsce ustawienia trójkąta.

Osobiście tez wkurza mnie zapowiedź fotoradarów na każdym prostym odcinku. Oczekiwałabym raczej znacznego podniesienia wysokości mandatów. Niemniej jednak nie mi o tym decydować.

ps. znalazł się i pozytyw całego tematu. Józef znalazł swoją niszę. Jest mu w końcu gdzieś lepiej, niż innym ;-)

[ Dodano: 21-01-2013, 21:16 ]
Nuroslaw napisał/a:
Tak sobie przypomniałem, jak w Norwegii wjechałem pod prąd. I nagle Policja. To już myślałem że będe musiał nerke sprzedać by mieć na mandat :D .

A Oni nie dość że zatrzymali ruch i pozwolii nam wycofać, to jeszcze było bardzo uprzejme pouczenie i można było jechać dalej :prez:


już nie pamiętam dokładnie, ale myśmy za przekroczenie prędkości chyba o 10 km/h w No zapłacili chyba 2500 koron. W każdym razie kwota była dla nas kolosalna. Ale i tak dobrze, że nie chwycili nas chwilę wcześniej ;-)

Bul-kot - 21-01-2013, 23:01

Pozytyw = doskonałe :prez: .
"pomorzanka" jesteś jedną z niewielu forumowiczów których czytam z lubością :roz:

pomorzanka - 21-01-2013, 23:08

a bardzo dziękuję :cmoook:
Włodek K - 21-01-2013, 23:55

pomorzanka napisał/a:
jako osoby jeżdżącej sporo po drogach - nieoświetlone, nieoznakowane przeszkody to jest to jest co najmniej porównywalna "zbrodnia" drogowa do jadących z nadmierną prędkością.


Cóż widać prowincjonalną drogą jeżdżą prowincjonalni kierowcy np tacy jak ja.

Problem polega na tym że:
- raz był to piękny słoneczny dzień
- dwa droga jak drut prosta z szerokim poboczem
- trzy z dwoma pasami ruchu w jednym kierunku w tym miejscu,

To chyba wystarczy aby nie było to tak wielkie wykroczenie o jakim piszesz?

Nie jest to tłumaczenie się tylko fakty z okoliczności sprawy z przed kilkunastu już pewnie lat.
A co ważniejsze owi funkcjonariusze woleli mnie kasować niż tego który rzeczywiście przekroczył prędkość w sposób rażący. Taki zbieg okoliczności nadający smaczku sprawie.

Pozwolę sobie mieć całkiem odmienne zdanie w każdej kwestii tego zdarzenia.
Dokładnie dzisiaj rozmawiałem z jednym z forumowiczów który opisał podobną sytuację tyle że za granicą. Jak zechce to sam opisze. W każdym razie policjanci zamiast restrykcji chcieli pomóc i jak mogli to pomogli potrzebującym na drodze. Ich działania były prewencyjne.

Jak myślisz czy owi stróże z bordowego auta, zapytali czy mogą jakoś pomóc?
Nie nie zapytali, pojechali dalej pewnie kasować innych równie groźnych jak ja uczestników prowincjalnego ruchu drogowego.

Przy okazji zostawiając mnie na poboczu tak ruchliwej i niebezpiecznej przecież, drogi w odległości z 500 m od stacji paliwowej, gdzie kupiłem pasek.

Jak myślisz czy idąc pieszo, po poboczu, wzdłuż ruchliwej drogi, po pomoc lub część, był bym bezpieczny bez wleczenia za sobą trójkąta ostrzegawczego i migających lamp awaryjnych?

Prewencja to bajka dla mass mediów. Praktyka, po moich spotkaniach oceniam że jest diametralnie inna. Nie ma prewencji jest rzeźba na zysk budżetowy.

Pomorzanko, w tych wszystkich działaniach służb i administracji chodzi o naprawdę rzeczy podstawowe i niezwykle ważne dla postrzegania służb które mają być dla mnie gdy potrzebuję. Nie są co widać i czuć coraz mocniej.
Ale oczywiście masz prawo inaczej to postrzegać gdy nie miałaś sposobności spotkać się z takimi sprawami osobiście.

pomorzanka - 22-01-2013, 00:07

Włodek K napisał/a:
pomorzanka napisał/a:
jako osoby jeżdżącej sporo po drogach - nieoświetlone, nieoznakowane przeszkody to jest to jest co najmniej porównywalna "zbrodnia" drogowa do jadących z nadmierną prędkością.


Cóż widać prowincjonalną drogą jeżdżą prowincjonalni kierowcy np tacy jak ja.

Włodku - przede wszystkim mam nadzieję, że nie obraziłeś się za określenie "prowincjonalny" - to było wpasowanie się w humorystyczną konwencję Twoich opowieści (tej i poprzedniej).

Cytat:
Problem polega na tym że:
- raz był to piękny słoneczny dzień
- dwa droga jak drut prosta z szerokim poboczem
- trzy z dwoma pasami ruchu w jednym kierunku w tym miejscu,

nie wymagasz chyba od pirata drogowego jadącego z prędkością 200 km/h, że będzie się poruszał tylko i wyłącznie lewym, skrajnym pasem?

Cytat:
A co ważniejsze owi funkcjonariusze woleli mnie kasować niż tego który rzeczywiście przekroczył prędkość w sposób rażący. Taki zbieg okoliczności nadający smaczku sprawie.

prawdopodobnie nie mieli szans na dogonienie lub chociażby zapisanie numerów rejestracyjnych pirata. Nie wiemy jednak, czy nie zgłosili tego faktu dyżurnemu i czy pirat jednak nie został namierzony. Tak przy okazji - nie tak dawno jeden policjant z ruchu drogowego powiedział mi, że w radiowozach mają tak słabe stacje radiowe, że z dyżurnym kontaktują się za pomocą swoich prywatnych telefonów komórkowych.

Cytat:
Pozwolę sobie mieć całkiem odmienne zdanie w każdej kwestii tego zdarzenia.

jest takie powiedzenie: "nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie".

Cytat:
Dokładnie dzisiaj rozmawiałem z jednym z forumowiczów który opisał podobną sytuację tyle że za granicą.

również w żaden sposób nie oznakował przeszkody na drodze szybkiego ruchu?

Cytat:
Ale oczywiście masz prawo inaczej to postrzegać gdy nie miałaś sposobności spotkać się z takimi sprawami osobiście.


wcześniej napisałam, jak zostałam złupana przez norweskiego policjanta za przekroczenie prędkości o chyba 10 km/h :papa:

[ Dodano: 22-01-2013, 01:07 ]
Włodek K napisał/a:
Jak myślisz czy owi stróże z bordowego auta, zapytali czy mogą jakoś pomóc?
Nie nie zapytali, pojechali dalej pewnie kasować innych równie groźnych jak ja uczestników prowincjalnego ruchu drogowego.

Przy okazji zostawiając mnie na poboczu tak ruchliwej i niebezpiecznej przecież, drogi w odległości z 500 m od stacji paliwowej, gdzie kupiłem pasek.


ale z prawidłowo już oznakowaną przeszkodą ;-) a od pomocy w takiej sytuacji są prywatni przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w zakresie pomocy drogowej.

I przykro mi - nie rozumiem Twojego roszczenia. Twoim zdaniem policjanci powinni byli podjechać na mieszczącą się 500 m dalej stację benzynową i kupić Ci pasek? a potem co? rzucić tym paskiem w Twoim kierunku? wrócić pod prąd? pojechać kilka/kilkanaście kilometrów do kolejnego zjazdu, zawrócić, znowu pojechać ileś tam kilometrów i wręczyć Ci pasek? Zrobić takie kółko z Tobą w roli pasażera?

Moim zdaniem pomoc, jaką mogli Ci zaoferować, to co najwyżej wezwać fachowca od awarii na drodze. Ale pewnie ten złupiłby Cię jeszcze bardziej w konsekwencji uznałbyś, że policjanci wezwali swojego znajomego/krewnego.

piotrkw - 22-01-2013, 07:24

pomorzanka napisał/a:
Moim zdaniem pomoc, jaką mogli Ci zaoferować, to co najwyżej wezwać fachowca od awarii na drodze.


I tak dokładnie powinno się stać . Pamiętam kiedyś na jednym z kanałów telewizyjnych za naszej zachodniej granicy był program o kierowcach jężdzących w pomocy ADAC i sytuacjach z jakimi się spotykają po przyjeżdzie na miejsce zdarzenia..
Traf chciał że akurat pokazywali polskiego kierowcę dostawczaka , dosyć już leciwego , któremu zablokowało hamulce tylnej osi , i jak to Polak prowadził remont na autostradzie stojąc na pasie awaryjnym . koło zdjęte , wszystko rozbebeszone , narzędzia na drodze .
Miał postawiony trójkąt , awaryjne nie były właczone bo pewnie w 10 min wykończyłyby akumulator.
Policjanci wezwali ADAC , nie pamietam czy dostał mandat ale to wystarczyło .
Dla kierowcy była to tak niedzwiedzia przysługa , że w tle było słychać jak przeklinał po polsku , tak kwieciście .
Kierowca ADAC miał go zawieśc do warsztatu , ale w końcu zawiózł na jakiś parking bo koszt "pomocy" i naprawy w warsztacie przekroczyłby pewnie wartość pojazdu.
Tak wię podejrzewam , że nie wszyscy oczekują pomocy ze strony policji , a ta powinna być w ramach policyjnych procedur. jak najszybsza i jak najskuteczniejsza . Bo trudno oczekiwać że policja weźmie się za klucze i pomoże w naprawie , lub zacznie dostarczać części do remontu pojazdu , nieważne czy pasek , żarówka , czy kompletne sprzęgło .

Pozdrawiam Piotr

Scaner - 22-01-2013, 10:57

Jeżeli chodzi o radary to ja swoje rozwiązanie znalazłem a nawet przetestowałem i działa :-)
http://www.antyradary.org...ptor-quad-8-gen

ptja - 22-01-2013, 11:04

4299 zł? Toż ja tylu mandatów przez całe życie nie zapłaciłem i pewnie nie zdążę zapłacić (choć muszę przyznać, że pewności nie mam dopóki rząd obraduje :-) ).
Ale może ja kapelusznik jestem (choć bez kapelusza)?...

Scaner - 22-01-2013, 11:08

Ja wybieram droższą wersję bez punktów więc mi się szybko zwróci szacuje że od 2 do 4 miesięcy

[ Dodano: 22-01-2013, 11:12 ]
a jak wezmę pod uwagę że powyżej 50km/h jest 500 pln to może i w ciągu kilku tygodni :bee;

[ Dodano: 22-01-2013, 11:26 ]
ptja napisał/a:
tylu mandatów przez całe życie nie zapłaciłem i pewnie nie zdążę zapłacić

No to zupełnie nie ma powodów abyś się tak angażował w ten wątek jak do tej pory ja choć jeżdżę przepisowo lub co najmniej jeżdżę przeważnie przepisowo to przynajmniej raz w miesiącu coś złapię a to stówka a to cztery :000:

adriano210 - 22-01-2013, 11:28

a nie taniej jeździć według znaków ? 80% dróg u nas nie nadaje się do jeżdżenia powyżej 80km/h
Bul-kot - 22-01-2013, 11:42

Scaner napisał/a:
Jeżeli chodzi o radary to ja swoje rozwiązanie znalazłem a nawet przetestowałem i działa :-)
http://www.antyradary.org...ptor-quad-8-gen

Przeciwwaga http://prawo-na-drodze.wi...st-legalne.html

Scaner - 22-01-2013, 11:48

Ja uważam że mam prawo bronić się przed policją i urzędnikami, to zresztą jest jeden z powodów powszechnego prawa posiadania broni w USA. Z tego co pamiętam to najbardziej konstruktywna odpowiedź dla rządu na propozycję rozbrojenia obywateli padła " OK zgoda ale najpierw broń musi oddać policja i wojsko"
Ja też mogę zdemontować jammer ale najpierw policja złoży do depozytu radary i zdemontuje fotoradary. Nie uważam abym miał mniejsze prawa niż oni.

Bul-kot - 22-01-2013, 12:05

Prawo jest prawem.
Chcesz to zmienić? Zmień zapis konstytucyjny wyborów na jednomandatowe. Bedziesz miał możliwość - jak w USA - wpływając na swojego wybrańca zmiany prawa.

Scaner - 22-01-2013, 12:09

Bul-kot napisał/a:
Prawo jest prawem.
Chcesz to zmienić?
Nie chce mam to w dupie, na szczęście dla ludzi wolnych prawo nie mówi jak mamy żyć tylko jakie są konsekwencje wolności.
Każdy ma wybór...

Bul-kot - 22-01-2013, 12:25

Wybór polega na wiedzy co mogę a czego nie. I nie chodzi mi o samo prawo, bo nawet je stosując mam wybór nadal.
Podając antyradar jako wybór trzeba podać też drugą stronę. Wtedy mam wybór. Kiedy jest tylko jedna możliwość - nie ma wyboru a jest przymus.
A skoro masz to w dupie - nie proponuj tego innym, jedź Stanów i masz z głowy tutejszy burdel.
EOT.

ptja - 22-01-2013, 12:51

Bul-kot napisał/a:
Prawo jest prawem.


zgrabne zdanie, ale nic z niego nie wynika.
Czy np. każdy przepis, jaki obowiązuje w Korei Północnej czy na Kubie czy, powiedzmy, w Generalnej Guberni jest dla Ciebie równie usprawiedliwiony i godzien przestrzegania tylko dlatego, że jest (lub wtedy był) prawem?
Czy gdyby dziś uchwalono np. podatek PIT w wysokości 99% (oczywiście nie dotyczyłby członków rządu i parlamentarzystów), to również bez oporu byś uznał, że "prawo jest prawem"?
Można dyskutować o sensowności i uzasadnieniu pewnych działań, popierać je lub się im sprzeciwiać, ale IMHO z całą pewności sam fakt, że ktoś je uchwalił nie powoduje, że stają się słuszne (lub niesłuszne).

[ Dodano: 22-01-2013, 12:56 ]
Scaner napisał/a:
ja choć jeżdżę przepisowo lub co najmniej jeżdżę przeważnie przepisowo to przynajmniej raz w miesiącu coś złapię a to stówka a to cztery :000:


zaciekawiłeś mnie. Możesz podać (powiedzmy 5) przykładów mandatów za jazdę "przepisowo lub przeważnie przepisowo"? Za co Cię karali i gdzie (w sensie: w jakich okolicznościach - miasto, wieś, prosta przy wyjeździe, Wisłostrada)?

Ja też nierzadko przekraczam prędkości dozwolone (choć raczej nie więcej niż +30 do 40), nawet raz na błysk FR mnie zaskoczył w Człuchowie (czy gdzieś w okolicy, nie pamiętam), ale mandatów z tego nie było (może za mało przekroczyłem?).

Bul-kot - 22-01-2013, 13:03

ptja napisał/a:
Bul-kot napisał/a:
Prawo jest prawem.


zgrabne zdanie, ale nic z niego nie wynika.
Czy np. każdy przepis, jaki obowiązuje w Korei Północnej czy na Kubie czy, powiedzmy, w Generalnej Guberni jest dla Ciebie równie usprawiedliwiony i godzien przestrzegania tylko dlatego, że jest (lub wtedy był) prawem?

Tak, każdy przepis obowiązujący w USA i Meksyku jak i Korei jest dla mnie wiążący, a to dlatego że absolutnie mnie nie dotyczy - póki mnie tam nie ma.
Pytanie retoryczne: po co pytasz o dziwności typu 99% PIT? Dobrze wiesz ze takie rzeczy są niemożliwe.


Jak ja lubię to forum :beer3: ale trza isć na PIT zapracować.

Włodek K - 22-01-2013, 13:07

Piotrkw napisał/a:
I tak dokładnie powinno się stać

No to życzę Ci abyś stanął na trasie np obwodnicy bo Ci kółko się przedziurawiło i jechać się nie da Zaraz zjawił się usłużny policjant wezwał lawetę bo klucze Ci się rozsypały na drodze i skasował przy okazji mandat a laweciarz swoją dolę za usunięcie zagrożenia w ruchu drogowym.
Co myślisz o takim scenariuszu pomocy policyjnej?

[ Dodano: 22-01-2013, 13:11 ]
Bul-kot napisał/a:
Kiedy jest tylko jedna możliwość - nie ma wyboru a jest przymus.

Oczywiście masz rację. Antyradary są ponoć zakazane Zatem masz przymus korzystania z usług fotoradarów.
Podoba Ci się taka przekorna argumentacja?

ptja - 22-01-2013, 13:16

Bul-kot napisał/a:
Pytanie retoryczne: po co pytasz o dziwności typu 99% PIT? Dobrze wiesz ze takie rzeczy są niemożliwe.


no dobra, a 75%? :-)
Chodzi mi o to, ze argument "prawo jest prawem" niczego nie dowodzi ani nie uzasadnia. Uchwalono już mnóstwo bzdur, które tylko szkodziły obywatelom i nie przynosiły spodziewanych rezultatów. Czy mamy na każdą z nich potulnie się godzić?
Być może 300 FR to dobra rzecz. Być może 10 albo 10000 byłoby jeszcze lepsze. Ale słuszność nie wynika automatycznie z przewagi jakiejś opcji w parlamencie.

Scaner - 22-01-2013, 13:18

ptja napisał/a:

zaciekawiłeś mnie. Możesz podać (powiedzmy 5) przykładów mandatów za jazdę "przepisowo lub przeważnie przepisowo"? Za co Cię karali i gdzie (w sensie: w jakich okolicznościach - miasto, wieś, prosta przy wyjeździe, Wisłostrada)?

Za grudzień mam 2 sztuki łącznie 700 pln jedne za prędkość a drugi za wyprzedzanie radiowozu na sygnale

klon - 22-01-2013, 13:24

Scaner napisał/a:
za wyprzedzanie radiowozu na sygnale

a tu mnie zaciekawiłeś - miałem kiedyś przyjemność rozmawiać z patrolem policji jadącym na sygnale, któremu nie ustąpiłem z drogi...
ciekawi mnie czy Cię zatrzymali z tego radiowozu czy inaczej jakoś wykasowali?

Scaner - 22-01-2013, 13:27

klon napisał/a:
Scaner napisał/a:
za wyprzedzanie radiowozu na sygnale

a tu mnie zaciekawiłeś - miałem kiedyś przyjemność rozmawiać z patrolem policji jadącym na sygnale, któremu nie ustąpiłem z drogi...
ciekawi mnie czy Cię zatrzymali z tego radiowozu czy inaczej jakoś wykasowali?

Zajechali mi drogę przed skrzyżowaniem, ja oczywiście przed skrzyżowaniem zachowywałem ostrożność i zwolniłem oni nie. Po tym ile mi czasu poświecili wnioskuję że jechali na maca albo jako blue taxi z kolegą.

ptja - 22-01-2013, 13:28

Scaner napisał/a:
ptja napisał/a:

zaciekawiłeś mnie. Możesz podać (powiedzmy 5) przykładów mandatów za jazdę "przepisowo lub przeważnie przepisowo"? Za co Cię karali i gdzie (w sensie: w jakich okolicznościach - miasto, wieś, prosta przy wyjeździe, Wisłostrada)?

Za grudzień mam 2 sztuki łącznie 700 pln jedne za prędkość a drugi za wyprzedzanie radiowozu na sygnale


to drugie to chyba nie mandat a po prostu dobrowolna opłata 300zł za dobrą (?) zabawę?
Nie wierzę, że nie wiedziałeś, że w obszarze zabudowanym wyprzedzanie pojazdu uprzywilejowanego jest zabronione (art. 24 ust. 11, jakby ktoś szukał)?
Na to zresztą jammer i tak by nie pomógł :-)

klon - 22-01-2013, 13:33

Scaner napisał/a:
Po tym ile mi czasu poświecili wnioskuję że jechali na maca albo jako blue taxi z kolegą.

dokładnie o to mi chodziło - tak rozwiązałem mój problem wtedy - powiedziałem, że mandatu nie przyjmuję i proszę o sekierowanie sprawy do sądu, który sprawdzi m.in. nagrania dyspozytora czy mieli faktyczne zgłoszenie na akcję czy tylko nie chciało im się w korku stać - trochę blefowałem, ale trafnie bo pomarudzili, pomarudzili i odjechali...

piotrkw - 22-01-2013, 13:37

Włodek K napisał/a:
No to życzę Ci abyś stanął

A Bóg zapłać za dobre słowo ....
Włodek K napisał/a:
Zaraz zjawił się usłużny policjant wezwał lawetę

Hm... zawsze mam kontakt własny na lawetę , w razie nieszczęść , ale gdybym go nie miał to taka pomoc policji bardzo by się przydała . Zmiana koła na obwodnicy , stojąc na pasie awaryjnym ( mocno powiedziane , bardziej poboczu ) tak samo stwarza zagrożenie dla kierowcy niezdolnego do ruchu pojazdu jak i innych użytkowników drogi w tym przypadku ekspresowej . Podobnie jak piesi przechodzący do supermarketu po drugiej stronie osiedla ( bo po co nadkładać kilometr drogi do wiaduktu czy kładki ) czy cofający pod prąd "myslacy inaczej" bo przejechał zjazd , a do kolejnego jest przecież za daleko.
Każda taka sytuacja jest dużym zagrożeniem dla wszystkich poruszających się ok 100-120 km/h , przy dużym natężeniu ruchu. I policja ma za zadanie jak najszybciej usunąć tego typu zagrożenia .
Nie tłumaczę policji , czy dobrze robią wystawiając mandat bez analizy konkretnego przypadku , ale chwilami patrząc co użytkownicy wyprawiają na drogach .....

Pozdrawiam Piotr

Scaner - 22-01-2013, 13:38

ptja napisał/a:

Nie wierzę, że nie wiedziałeś, że w obszarze zabudowanym wyprzedzanie pojazdu uprzywilejowanego jest zabronione
A to niespodzianka w zabudowanym powiadasz nie wolno ? hmmm a to ci dopiero :bee;

[ Dodano: 22-01-2013, 13:47 ]
klon napisał/a:
trochę blefowałem, ale trafnie bo pomarudzili, pomarudzili i odjechali...

Ja niestety chciałem być dyplomatyczny i próbowałem powiedzieć im dyplomatycznie "spierdalajcie" żeby poczuli dreszcz przed nadchodzącą podróżą ale nie wyszło mi i się obrazili :ping:

klon - 22-01-2013, 13:51

Scaner napisał/a:
ale nie wyszło mi i się obrazili

... zupełnie nie rozumiem o co się obrazili... - przy takim dyplomacie??? ;-)

pomorzanka - 22-01-2013, 14:00

Włodek K napisał/a:
Piotrkw napisał/a:
I tak dokładnie powinno się stać

No to życzę Ci abyś stanął na trasie np obwodnicy bo Ci kółko się przedziurawiło i jechać się nie da Zaraz zjawił się usłużny policjant wezwał lawetę bo klucze Ci się rozsypały na drodze i skasował przy okazji mandat a laweciarz swoją dolę za usunięcie zagrożenia w ruchu drogowym.
Co myślisz o takim scenariuszu pomocy policyjnej?

Włodku - ale nie zapominaj, że Ty mnie dostałeś mandatu za awarię Twojego samochodu na obwodnicy, lecz za brak jakiegokolwiek oznakowania przeszkody na drodze szybkiego ruchu. Miałeś czas zajrzeć pod maskę, ale zabrakło Ci czasu chociażby na włączenie awaryjnych. I masz pretensje, że policjanci tracili czas na wypisywanie Ci mandatu, ale gdyby tracili czas na robienie Ci zakupów na pobliskiej stacji paliw, to zostaliby pewnie Twoimi bohaterami?

Scaner - 22-01-2013, 14:16

klon napisał/a:

... zupełnie nie rozumiem o co się obrazili... - przy takim dyplomacie??? ;-)

Zawsze podejrzewałem że słabych psychicznie kandydatów do pracy przyjmują  :bee;

lozerka - 22-01-2013, 15:27

Scaner napisał/a:
Ja wybieram droższą wersję bez punktów, więc mi się szybko zwróci szacuje że od 2 do 4 miesięcy

Scaner napisał/a:

Za grudzień mam 2 sztuki łącznie 700 pln jedne za prędkość, a drugi za wyprzedzanie radiowozu na sygnale

rozumiem, że tylko jeden z nich mógłbyś ewentualnie zaliczyć na poczynioną inwestycję, czy też droższa wersja działa także, jak czapka niewidka ;-) ?

I wobec dość ciekawie przedstawiającym się w Twoich postach obrazie jazdy "przepisowo lub przeważnie przepisowo" ;-) - tak z ciekawości- te dwa przypadki, to przepisowo było, czy przeważnie ;-) ?

adriano210 napisał/a:
a nie taniej jeździć według znaków ? 80% dróg u nas nie nadaje się do jeżdżenia powyżej 80km/h

taniej, taniej :marl:
za dobrą zabawę warto płacić, jak widać ;-)

Tak czytam ten wątek i sobie myślę, że jedyną metodą na spowodowanie przestrzegania przepisów dot. predkości u nas jest podniesienie wysokości mandatów, o jakim pisała pomorzanka :) .
Bo chociaż ja sama w tej sprawie kieruję się raczej duchem prawa, niż jego literą ;-) i zdarza mi się uznać, że to ograniczenie jest bez sensu, to robię to z pełną świadomością, ze jak mnie złapią, to...no cóż no risk, no fun ;-) - nie ma co się złościć na policjanta, że egzekwuje prawo i tłumaczyć, że inni to bardziej, że powinien stać tu, a nie tu, gonić nie mnie, a tamtego :) Pewnie oczekiwałabym, by łapanki były w miejscach bardziej niebezpiecznych, krytycznych, a nie takich, gdzie łatwiej kozła ofiarnego złapac, ale z drugiej strony, zabawa w łapanie kozła ofiarnego jest stara jak świat, więc jak się sama podkładam...

Ale większość to jednak sobie dorabia teorię, że tak w zasadzie...to policjanta wina, że na tym przekroczeniu mnie złapał ;-)
a skoro tak, to chyba trzebaby wymusić przestrzeganie i ciekawe zjawisko obserwuje się właśnie w Norwegii, znanej z raczej drakońskich kar za naruszenie przepisów prawa drogowego. Polacy, Szwedzi, praktycznie bez wyjątku jeżdzą tam przepisowo, juz tacy Niemcy...nieco mniej, a Norwedzy- w proporcjach zależnych od klasy samochodu ;-) . Gdy przekracza się granice Szwecji- w zasadzie tylko Polacy pozostają na placu boju jako przestrzegający przepisów. Czyli działa prosta zasada, jeśli konsekwencje naruszenia przepisu są bardzo bolesne- zdecydowanie łatwiej przychodzi nam niedyskutowanie z nim ;-)

Inna rzecz, że dla mnie Norwegia to kraj sensownie stawianych znaków drogowych. Jeśli jest ograniczenie na zakręcie do 40, to jeżdżenie 45 km/h juz jest balansowaniem na krawędzi. I to zdecydowanie też przyczynia się do przestrzegania owej litery prawa, bo jego duch nie błąka się gdzieś daleko ;-)

a co do Włodka i Jego paska klinowego, to chociaż ciężko mi podważyć racjonalność argumentów pomorzanki i nie zgodzić się, że..mieli prawo, to mi jednak chyba jest bliższa wizja policjanta przeprowadzającego staruszkę przez jezdnię, niż wlepiającego jej mandat, bo kuśtykając nie zdążyła przejść na zielonym :)

Są sytuacje, gdy można zwyczajnie pomóc ( a może np podrzucić na ową benzynową ? ), albo chociaż nie kopać leżącego- chociaż jest się na tzw. prawie.

pomorzanka - 22-01-2013, 15:45

lozerka napisał/a:
a co do Włodka i Jego paska klinowego, to chociaż ciężko mi podważyć racjonalność argumentów pomorzanki i nie zgodzić się, że..mieli prawo, to mi jednak chyba jest bliższa wizja policjanta przeprowadzającego staruszkę przez jezdnię, niż wlepiającego jej mandat, bo kuśtykając nie zdążyła przejść na zielonym :)

Są sytuacje, gdy można zwyczajnie pomóc ( a może np podrzucić na ową benzynową ? ), albo chociaż nie kopać leżącego- chociaż jest się na tzw. prawie.

wyszłam, na jakąś nieczułą racjonalistkę ;-) może na mojej prowincjonalnej obwodnicy jest większy ruch - nie wiem. Dla mnie osobiście brak oznakowania przeszkody na drodze szybkiego ruchu nie jest drobnym wykroczeniem, lecz całkiem poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Nieraz byłam w sytuacji, kiedy mi "przed nosem" wyrosło auto. Jazda lewym pasem niewiele zmienia, bo auto wyrasta na pasie sąsiada, który ratuje się zjeżdżając na mój pas. Jak wcześniej pisałam - zetknęłam się z wypadkiem śmiertelnym na obwodnicy, który to wypadek z dużym prawdopodobieństwem nie wydarzyłby się, gdyby trójkąt ostrzegawczy został wystawiony. Może miałabym więcej empatii do pecha Włodka, gdyby chociaż włączył awaryjne. Pal sześć już sam trójkąt.
A czy policjanci mogli Włodka podwieźć na stację? Nie wiem. Ale nie wiem też, czy Włodek poprosił ich w ogóle o pomoc? Jakąkolwiek?

Scaner - 22-01-2013, 15:59

lozerka napisał/a:

rozumiem, że tylko jeden z nich mógłbyś ewentualnie zaliczyć na poczynioną inwestycję,

Tak tylko jeden ale w grudniu prawie nie jeździłem miałem urlop i były Święta. [quote="lozerka"]
lozerka napisał/a:
czy też droższa wersja działa także, jak czapka niewidka ;-)

Bez takich insynuacji proszę :ping: Droższa wersja to taka w której nie potrafisz wskazać kto jechał twoim autem wtedy nie ma punktów ale mandat jest wyższy przeważnie o 100 pln To oficjalne rozwiązanie. Do domu przychodzą 3 wersje
1- To nie ja nie moje auto i nie wiem o co chodzi
2- To moje auto i to ja jechałem wtedy mandat + punkty
3- To moje auto ale nie wiem kto wtedy jechał wtedy wyższy mandat bez punktów

piotrkw - 22-01-2013, 16:06

pomorzanka napisał/a:
Dla mnie osobiście brak oznakowania przeszkody na drodze szybkiego ruchu nie jest drobnym wykroczeniem, lecz całkiem poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa w ruchu drogowym.


Hm.... wystarczy , że jeździmy w tych samych miejscach i inaczej niż inni patrzymy na sprawę . Bardziej realistycznie . Bo u nas to wyjść z samochodu po zatrzymaniu bym sie bał .
Może na obwodnicy którą jechał Włodek , jedzie 1 samochód na 10 min. ?? :)

Pozdrawiam Piotr

[ Dodano: 22-01-2013, 16:10 ]
Cytat:
Są sytuacje, gdy można zwyczajnie pomóc


Są , tylko właśnie od tego jest "Pomoc Drogowa" i wezwanie jej jest pomocą .
I za chwilę, ktoś by zarzucił , że będąc na służbie , wożą kierowcom części samochodowe , a moze jeszcze jakiś zarobek z tego maja ??? Dociekliwych jest sporo , :)

adriano210 - 22-01-2013, 16:46

zamiast łatać drogi to lepiej pogłębiać dziury, :D :D:D:D

na dobrych drogach to walą barany tyle radarów ile wlezie, a jak dla mnie najgorsze są drogie gminne, często tak wąskie że 2 samochody nie mogą się wyminąć co oczywiście lokalnym ułanom (często bez prawka i ubezpieczenia i w zdezelowanych samochodach) nie przeszkadza jeździć 90-120 km/h.

jak mawiał Zulugula Polska to dziwny kraj, fotoradary (stoją tam gdzie można zarobić) zarabiają kasę (bo trzeba płacić za premie dla urzędasów i żeby premier latał co 2 samolotem wypożyczonym od bankrutującego państwowego przewoźnika pewnie nie chce płacić mandatów za przekroczenie prędkości)
znaki stawia kto chce i gdzie chce bez ładu i składu
a kierowcy tez jeżdżą jak chcą i liczą że się uda ale jak pokazują statystyki mieszanina a fee dróg, a fee oznakowania, fotoradarów, oraz najlepszych kierowców w najlepszych samochodach przynosi opłakane skutki.

pabloo - 22-01-2013, 17:54

No cóż aby jazda w naszym kraju była bezpieczniejsza "wystarczy" aby sieć drogowa była odpowiednio wykonana (brak dziur, kolein etc.). Bardzo dobry przykład podała Lozerka odnoszący się do Norwegi, jeszcze około 10 lat temu było bardzo podobnie u naszych zachodnich sąsiadów. Przekraczałeś prędkość o 10 km/h i robiło się wesoło ;) . Wracając jednak do tematu jakim jest zakupienie ogromnej ilości fotoradarów + "tajne auta", które według ostatnich danych podanych przez radio (nie pamiętam które) wykonują 80 km dziennie, czyli praktycznie stoją jako fotoradary, nie muszą cie zatrzymać, jedyne co robią to po prostu zdjęcie i wysyłają mogą stać gdzie chcą. Nie przeszkadzało by mi to w ogóle tak samo ilość fotoradarów, osób które mogą dać mi mandat (Straż Graniczna, ITD, Straż Miejska, Straż Gminna no i oczywiście drogówka) gdybyśmy mieli drogi takie jak poza granicami naszego kraju (północ,południe i zachód). Słąwek bodajże w podpisie ma z Krakowa do Kołobrzegu przez Berlin, uwierzcie lub nie, ale dopóki nie była zrobiona S3 taka droga z Wrocławia miała naprawdę ogromny sens zarówno czas jak i jakość dróg. Dlatego też wydawanie pieniędzy podatników na fotoradary zamiast na drogi tak mnie wkurza. Warto też zadać sobie pytanie dlaczego większość kierowców łamie przepisy? Moim skromnym zdaniem spowodowane jest to niemożliwością przewidzenia ile zajmie mi czasu droga z pkt. A do pkt. B i jak widać kawałek prostej z dobrą nawierzchnią to każdy po prostu przyspiesza aby nadrobić czas, pomijam sezon letni gdzie czasem droga Kołobrzeg-Słupsk (130 km) trwa 3-4 godziny a tylko i wyłącznie dlatego że często gęsto trafiają się traktory i w przeciągu jednej chwili koreczek.
Włodek K - 22-01-2013, 18:01

Cytat:
a od pomocy w takiej sytuacji są prywatni przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w zakresie pomocy drogowej.


A to masz fajną sprawę.
Pisząc odpowiedź wczorajszą przypomniała mi się inna moja historia.
Wybrałem się do Wrocławia prowadzić jakiś kurs. Po drodze tuż przed Środą Śląską jakiś 1 km zatrzymała mnie Policja. Nie żebym coś przeskrobał Ot zwykła kontrola jakich dziesiątki przechodziłem. Otóż dopatrzyli się dosłownie jednodniowej zwłoki w opłacie kontynuacji ubezpieczenia (wczoraj się skończyło do północy, rano jechałem już bez opłaty, w nieświadomości tego faktu). Trudno ale tak już jest że czasem nie ma się świadomości stanu rzeczy.
Cóż dzielni policjanci zrobili z przestępcą takim jak ja?. Oczywiście kara mandatem - standard.
Ale stwierdzili że nie mogę jechać dalej, bo zabrali dowód rejestracyjny, nie mogę zostawić na poboczu auta i pójść zapłacić ubezpieczenie aby jechać dalej pracować na podatek!

Zatem ściągnęli lawetę.
Zapakowali moje auto na nią i podwieźli to wszystko razem ze mną pod posterunek policji.
Ja zaś udałem się stamtąd na pocztę, nieopodal, opłaciłem ubezpieczenie, dopiero wtedy oddali mi dowód rejestracyjny i zwolnili auto. Nawet dyżurny dziwił się takim tokiem czynności.

Oczywiście wysłali stosowny wniosek o ukaranie do funduszu, za brak ubezpieczenia. Tyle że wniosek został odrzucony bo nie mieli takiego prawa ponieważ ubezpieczyciel ponoć przy kontynuacji ubezpieczenia dalej ochrania ubezpieczonego - jakoś tak to było.
Minęła mnie przyjemność płacenia wtedy 3 tyś zł kary za 1 dzień spóźnienia a nie uchylania się od obowiązkowego ubezpieczenia.

Za lawetę zostałem zmuszony zapłacić 500 zł za odcinek około 1 km. Nawiasem mówiąc to niezły biznes musi być aby za 30 min "usługi" wyskoczyć 500 zł z urzedu. Mandat nie pamiętam ile kosztował ale przełykam bo dałem ciała.

Patrz jak inne światy mamy okazję doświadczać niby w tym samym Państwie. Czy wyobrażasz sobie aby w takiej sytuacji tak postępować?
Ja nie ale pewnie jestem jakiś dziwny i mam wybujałe roszczenia. Nie wiem bo gubię się w tym świecie obłudy i nie wyważonych osądów w tym prawnych.

Wiesz, takich dziwnych sytuacji mam sporo. Cieszę się jednak że zdecydowana większość kontroli kończy się pozytywnie i absolutną większość stojących patroli na drodze mijam nie zatrzymywany bo zapewne brak powodu. Mam wrażenie że pewnie dlatego ponieważ jeżdżę w sumie wolno, sprawnym autem i staram się przestrzegać przepisów.

Apropo refleksji. Podsumowałem swoje 4 kółka. Średnio jeżdżę do 20 tyś km rocznie max zdarzyło się 50 tyś/rok. Jeżdżę autem ponad 30 lat co dzień. Uzbierało się max z 500-600 tyś km bez żadnej stłuczki czy wypadku. Wydaje się że to jest niezły wynik nawet jak mniej przejechałem. Przypuszczam, bo nie rejestruję szczególnie pilnie, że średnio 2 x rocznie jestem kontrolowany przez Policję jako standardowe sprawdzenie i np. wymuszone radarem. Mandatów za wykroczenia uzbierałem około 7 - 8 szt w tym okresie (tyle pamiętam a to wychodzi mniej niż 1 na 3 lata). Większość to mandaty za przekroczenia prędkości jadąc z prędkością rzędu 70-80 w terenie niby zabudowanym ale bez zabudowań albo w miejscach całkowicie wolnych od zagrożeń lub tam gdzie są tzw pułapki np ostatni.
Mniej płaciłem kiedyś więcej w ostatnich 4 latach bo co rok to prorok. Albo ja stałem się niebezpiecznym przestępcą drogowym albo namnożyło się kontrolujących i kontroli.
Mam wrażenie że jadąc trasą jestem bardziej wyprzedzany niż sam wyprzedzam. Stąd nie sądzę abym jakoś szczególnie pędził po świecie w porównaniu do innych.

Nie oceniam czy jestem złym kierowcą czy nie. Czy inni owe statystyki mają lepsze czy gorsze.
Wiem natomiast że w większości mandaty/kary za przekroczenia prędkości były w miejscach w których ograniczenie pełni funkcję łupieżczą a nie prewencyjną. Dwa razy mandat oceniam pozytywnie tzn przekroczyłem prędkość i słusznie mi łupnięto.
Ot tyle o moich przestępstwach drogowych.

pomorzanka napisał/a:
Włodku - przede wszystkim mam nadzieję, że nie obraziłeś się za określenie "prowincjonalny" - to było wpasowanie się w humorystyczną konwencję Twoich opowieści (tej i poprzedniej).

Dzisiaj jest to humorystyczne a wręcz śmieszne może się wydawać. Ale wierz mi wtedy mało mnie krew nie zalała na takie kretyńskie bezduszne wręcz cyniczne działania tych którzy faktycznie korzystają z mojej aktywności zawodowej od 40 lat.

pomorzanka napisał/a:

nie wymagasz chyba od pirata drogowego jadącego z prędkością 200 km/h, że będzie się poruszał tylko i wyłącznie lewym, skrajnym pasem?


Ja 200 nie jeżdżę i nigdy nie jechałem ale przypuszczam że na prostej pustej drodze będzie wybierał środek dwóch pasów ruchu w tym samym kierunku a nie pobocze. Jeśli poniesie go na pobocze to będzie to nie miało żadnego znaczenie czy ja miałem włączone światła czy też postawiłem trójkąt. W nocy przy ograniczonej widoczności (różnej) owszem te ostrzeżenia mają wielki sens. Opisałem warunki drogowe.

pomorzanka napisał/a:
prawdopodobnie nie mieli szans na dogonienie lub chociażby zapisanie numerów rejestracyjnych pirata. Nie wiemy jednak, czy nie zgłosili tego faktu dyżurnemu i czy pirat jednak nie został namierzony.

No nie wiem, byłem przy nich w odległości około 1 m i być może połączyli się parapsychicznie z dyżurnym. Ale tego z racji nie dostrojenia się do ich fal, nie mogłem wiedzieć. Nie słyszałem także słownego meldunku o prawdziwym o piracie. Za to słyszałem jak mnie sprawdzali przez radio.

Apropo jeden z moich kolegów z dawnych lat Zenek T - prawdziwy pirat, zamieszkały wtedy we Wrocławiu. Trasę do Zielonej Góry pokonywał z prędkością taką, że żaden mijany patrol nie miał ochoty na ściganie go. To przypadek czy jakaś ówczesna prawidłowość? Kiedy z nim rozmawiałem twierdził że nigdy go nie złapali choć co około tydzień musiał jeździć po materiały w obie strony. Mówił że w trzy godziny potrafił obracać w obie strony. Furę miał nie wąską a wręcz wyścigową. Mój kolega a taki pirat bezkarny. Niestety już nie żyje i nie zginął w wypadku.

pomorzanka napisał/a:

jest takie powiedzenie: "nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie".


Być może sędzią nie ale ma prawo do zachowania własnego osądu w swojej sprawie.

Cytat:
I przykro mi - nie rozumiem Twojego roszczenia. Twoim zdaniem policjanci powinni byli podjechać na mieszczącą się 500 m dalej stację benzynową i kupić Ci pasek? a


To nie jest roszczenie tylko zwrócenie uwagi na problem bezduszności prawa i jego egzekutorów.
Bo widzisz Oni dokładnie w tym kierunku jechali.

Powiem Ci co woleli.
Woleli zostawić gościa w potrzebie i niech sobie radzi. Niech idzie na pałach pół kilometra wzdłuż drogi Oni przecież już wypełnili swój szczytny obowiązek. Złupili dupę i to było najważniejsze w ich działaniu.

Czy naprawdę uważasz że w słoneczny dzień, ledwo widoczny trójkącik, ledwo widoczne migające światełka, że te dwa sygnały mają tożsame znaczenie w słoneczny dzień czy w pochmurny dżdżysty wieczór? Pirat jakby miał przyłożyć to by przyłożył bo np zniosło by go całkiem przypadkiem możemy zapewne nazwać to utratą kontroli nad trakcją nawet nie poślizgiem.
Trójkącik, tym bardziej światła migające pewnie są bardzo pomocne w złych warunkach oświetleniowych. Widać je z daleka. Pirat widząc z daleka sytuację nie zwolni zbytnio bo ją widzi i ocenia.

Wiesz co ja bym zrobił jako człowiek.
Wziął takiego gościa z drogi i podwiózł do tej stacji niech kupi to co potrzebuje i niech wraca naprawia aby dalej jechać i nie stwarzać zagrożenia.

Kara za wykroczenie lub błąd to jedno, ludzkie zachowanie i ludzkie odruchy to drugie zdaje się że dla mnie ważniejsze. Te odruchy niestety w naszej kochanej administracji zanikły już jakiś czas temu.

Nie wiem czy to kawał czy prawda ale ponoć jakiś policjant stwierdził że ja nie jestem człowiekiem ja jestem policjantem :)

pomorzanka napisał/a:
Moim zdaniem pomoc, jaką mogli Ci zaoferować, to co najwyżej wezwać fachowca od awarii na drodze. Ale pewnie ten złupiłby Cię jeszcze bardziej w konsekwencji uznałbyś, że policjanci wezwali swojego znajomego/krewnego.


Cóż nie wiem jak tam było pod Środą Śląską i dlaczego konieczna była laweta do rozwiązania błahego bo nie istniejącego problemu z kwitkiem ubezpieczenia (karencja 30 dni)?

lozerka - 22-01-2013, 18:49

piotrkw napisał/a:
Wystarczy (...) i inaczej niż inni patrzymy na sprawę . Bardziej realistycznie .

:ping: Ale najwyrażniej nie wystarczy, że nasze jest inne. Musi być bardziej ;-) lepsze, no nie ;-)

A przeciez wystarczy, że jest inne :) .
Wasza obwodnica jest rzeczywiście specyficzna, niewiele ( a może i wcale- bo i układ miast, które obwodzi jest nietypowy ) jest chyba w kraju dróg szybkiego ruchu, dwu, czasem trzypasmowych, z aż tak intensywnym jego natęzeniem i to przez kilkanaście godzin na dobę, taką ilością wjazdów, zjazdów, do tego z bardzo zabudowanymi, albo zalesionymi poboczami.

Nie można porównywac zagrożenia, jakie stwarza pozostawiony samochód tu, do wiekszości dróg szybkiego ruchu pozamiejskich, ze znacznie mniejszą ilością odnóg, lepszą widocznością, ale przede wszystkim takich, gdzie nie ciągną się prawie całą dobę dwa rzędy jadących w jedną stronę zderzak w zderzak z szybkością 100 albo i więcej km/h samochodów.

a jednak reakcja musi być adekwatna do zagrożenia. No i całkiem istotne dla reakcji policjanta powinno być czemuż ktoś się tak, a nie inaczej zachował. Raczej przyłaczyłabym się do gromów, gdyby ktoś tu sie buntował, bo się zatrzymał, bo musiał pogadać z narzeczoną, bo się jej paznokieć złamał ;-) , a jestem w stanie zrozumieć pewne rozżalenie czlowieka, który owszem, popełnił bład, bo samochód sie popsuł i zamiast odrobiny wsparcia, dostaje po łapach. Od służb, które nie tylko do dawania po łapach zostały powołane.

pomorzanka napisał/a:
poprosił ich w ogóle o pomoc? Jakąkolwiek?

piotrkw napisał/a:
I za chwilę, ktoś by zarzucił , że (...)

ktoś ukradł z mojego posta "albo chociaż nie kopac leżącego" ;-)

ale- czy naprawdę powinniśmy pomagać tylko tym, którzy odważają sie o pomoc prosić??

Być może. Być może jest prawdopodobne, że ktoś zarzuciłby... ;-) i..jakos widzę bardzo łatwą obronę przed tymi zarzutami :)

ale dużo bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że zamiast zarzutów, konsekwencją takiej pomocy byłoby to, że w takiej, lub podobnej dyskusji, taki kierowca, któremu udzielonoby naprawdę drobnej pomocy, zamiast dołaczać sie do chóru tych, co na tych nierobów policjantów, opowiedziałby, że są i wsród nich tacy, co zwyczajnie, po ludzku potraktować potrafią.

Scaner napisał/a:

Bez takich insynuacji proszę :ping: Droższa wersja to taka w której

eee, to nie insynuacja była :-D a niezrozumienie :) myslałam, ze są dwie wersje cenowe antyradaru - a nie brania na klatę wykroczeń ;-)

ptja - 22-01-2013, 20:52

Włodek K napisał/a:
Oczywiście wysłali stosowny wniosek o ukaranie do funduszu, za brak ubezpieczenia. Tyle że wniosek został odrzucony bo nie mieli takiego prawa ponieważ ubezpieczyciel ponoć przy kontynuacji ubezpieczenia dalej ochrania ubezpieczonego - jakoś tak to było.


nie wiem, czy to się nie zmieniło (ale chyba nie), ale kiedyś było tak, że jeśli OC było opłacone, to się z mocy prawa przedłużało na kolejny rok. Co najwyżej ubezpieczyciel mógł domagać się składki z odsetkami.

pomorzanka - 22-01-2013, 21:16

lozerka napisał/a:
piotrkw napisał/a:
Wystarczy (...) i inaczej niż inni patrzymy na sprawę . Bardziej realistycznie .

:ping: Ale najwyrażniej nie wystarczy, że nasze jest inne. Musi być bardziej ;-) lepsze, no nie ;-)

A przeciez wystarczy, że jest inne :) .


ale teraz już przesadzasz. Myślę, że ani ja, ani Piotrek, nie uważamy, że nasze jest lepsze.
Piotrek ma z jedną sprawą rację - ja patrzę na sytuację Włodka przez pryzmat własnych doświadczeń na drogach szybkiego ruchu. Być może Ty patrzysz przez pryzmat swoich doświadczeń i może z tego powodu jesteś skłonna uznać wykroczenie Włodka za drobne.

Nikt tu nie pisze (oprócz Ciebie) o wyższości jednych doświadczeń nad drugimi.

Cytat:
Nie można porównywac zagrożenia, jakie stwarza pozostawiony samochód tu, do wiekszości dróg szybkiego ruchu pozamiejskich, ze znacznie mniejszą ilością odnóg, lepszą widocznością, ale przede wszystkim takich, gdzie nie ciągną się prawie całą dobę dwa rzędy jadących w jedną stronę zderzak w zderzak z szybkością 100 albo i więcej km/h samochodów.


jestem pewna, że zdajesz sobie sprawę, że takimi zabiegami zaczynasz sugerować warunki natężenia ruchu, jakie panowały w casusie Włodka, które z niczego nie wynikają? I tworzysz w ten sposób elementy stanu faktycznego?
Umyka chyba Ci fakt, że sam Włodek - jako dodatkowy smaczek - wskazał pirata drogowego jadącego z prędkością 200 km/h po tej samej drodze, ale już w trakcie kontroli drogowej i już po ustawieniu prawidłowo trójkąta ostrzegawczego i już po włączeniu świateł awaryjnych?

Właśnie ten "smaczek", o którym wspomniał Włodek, skłonił mnie do dyskusji.

Cytat:
a jednak reakcja musi być adekwatna do zagrożenia. No i całkiem istotne dla reakcji policjanta powinno być czemuż ktoś się tak, a nie inaczej zachował. Raczej przyłaczyłabym się do gromów, gdyby ktoś tu sie buntował, bo się zatrzymał, bo musiał pogadać z narzeczoną, bo się jej paznokieć złamał ;-) , a jestem w stanie zrozumieć pewne rozżalenie czlowieka, który owszem, popełnił bład, bo samochód sie popsuł i zamiast odrobiny wsparcia, dostaje po łapach. Od służb, które nie tylko do dawania po łapach zostały powołane.

aż nie wierzę w to, co czytam. Włodek nie popełnił błędu. Włodek zatrzymał samochód na drodze szybkiego ruchu, sięgnął po dźwignę otwarcia maski, ale nie włączył świateł awaryjnych. Włodek wysiadł z samochodu, zajrzał pod maskę, zdiagnozował problem, ale nie ustawił trójkąta ostrzegawczego. Ja rozżalenie też rozumiem. Ale rozumiem też interwencję funkcjonariuszy w tym przypadku i konieczność nałożenia mandatu.
Fragmenty o złamanym paznokciu i rozmowach z narzeczoną to niepotrzebne bagatelizowanie przez Ciebie sytuacji.

Cytat:
pomorzanka napisał/a:
poprosił ich w ogóle o pomoc? Jakąkolwiek?

piotrkw napisał/a:
I za chwilę, ktoś by zarzucił , że (...)

ktoś ukradł z mojego posta "albo chociaż nie kopac leżącego" ;-)


nie - nikt nie ukradł :-) ze zdziwieniem przeczytałam w nim Twoje porównanie sytuacji Włodka do sytuacji kulejącej babci, która weszła na przejście na zielonym, ale do chodnika nie zdążyła już dokuśtykać.
Bo wiesz? miałabyś rację, gdyby Włodek zatrzymał się i ledwo wyłączył silnik, a już usłyszał
"dzień dobry, panie kierowco"

Cytat:
ale- czy naprawdę powinniśmy pomagać tylko tym, którzy odważają sie o pomoc prosić??'

nie - ale też nie rozumiem zarzutów o brak pomocy wtedy, kiedy o tę pomoc się nie poprosiło.

Cytat:
Być może. Być może jest prawdopodobne, że ktoś zarzuciłby... ;-) i..jakos widzę bardzo łatwą obronę przed tymi zarzutami :)

ale dużo bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że zamiast zarzutów, konsekwencją takiej pomocy byłoby to, że w takiej, lub podobnej dyskusji, taki kierowca, któremu udzielonoby naprawdę drobnej pomocy, zamiast dołaczać sie do chóru tych, co na tych nierobów policjantów, opowiedziałby, że są i wsród nich tacy, co zwyczajnie, po ludzku potraktować potrafią.


A mi się prawdopodobne wydaje, że z takim podejście policjant zawsze będzie winny w sytuacji, w której uzna, że zamiast pouczenia należy wypisać mandat. Bo kierowca - subiektywnie - zawsze będzie miał powód do tego, aby dany zakaz złamać. Chociażby zwykłe roztargnienie. I rozumiem, że w tym przypadku zachowali się nie po ludzku? A jak wynika z kolejnego postu Włodka mogli przecież wezwać lawetę? A wypisali tylko mandat za ewidentne wykroczenie drogowe i odjechali pozwalając Włodkowi samodzielnie naprawić usterkę. Moim zdaniem zachowali się po ludzku.

Są sytuacje, w których policjanci są nadgorliwi. Na pewno są i takie - chociaż mam wrażenie, że rzadsze niż jeszcze jakieś 10 lat temu - w których oczekują powodu dla "zapomnienia o całej sprawie" ;-) Są sytuacje, w których zachowują się bezdusznie, a nawet takie, które wskazują, że nie powinni wykonywać tego zawodu.

Natomiast w mojej ocenie - i przeciwko temu się sprzeciwiam - ta sytuacja do takich nie należy.
A argumenty o kuśtykających babciach itp powodują tylko mój dyskomfort.

[ Dodano: 22-01-2013, 21:23 ]
ja Włodka widziałam - jest normalnym, ogarniętym, wysportowanym facetem. Co najmniej takim samym był te kilka lat temu, kiedy miało miejsce zdarzenie.
Daleko mu do kuśtykającej i pewnie jeszcze niedowidzącej, steranej życiem, niepełnosprawnej i co tam jeszcze wyobraźnia Ci podpowiada babcie, której rzeczywiście należy się pomoc.

lozerka - 22-01-2013, 22:03

pomorzanko, nie poniosly Cie przypadkiem emocje :) ? stany faktyczne ??

daruje sobie odnoszenie się, bo jakby nie to miejsce :)

a moje pierwsze zdanie, w ktorym Twoim zdaniem mnie poniosło odnosiło się wyłącznie żartobliwie do piotrkowego "bardziej". Słowo to zwykle jest kwantyfikatorem czegoś lepszego jeśli jest połączone ze słowem pozytywnym- a tu było :)

Powtórzę- Ż A R T O B L I W I E.

pomorzanka - 22-01-2013, 22:07

lozerka napisał/a:
pomorzanko, nie poniosly Cie przypadkiem emocje :) ? stany faktyczne ??


w najmniejszym nawet stopniu :-)

Cytat:
daruje sobie odnoszenie się, bo jakby nie to miejsce :)


bardzo Ci dziękuję :-)

piotrkw - 22-01-2013, 22:15

lozerka napisał/a:
wyłącznie żartobliwie do piotrkowego "bardziej".


Uwierz , że wcale nie chciałbym "bardziej " :) , gdybym mógł prawie codziennie poruszać się w warunkach o mniejszym natężeniu ruchu. I nie jest to moim powodem do dumy, że w tym przypadku użyłem słowa "bardziej". :)

Pozdrawiam Piotr

Włodek K - 25-01-2013, 13:56

ptja napisał/a:
nie wiem, czy to się nie zmieniło (ale chyba nie), ale kiedyś było tak, że jeśli OC było opłacone, to się z mocy prawa przedłużało na kolejny rok.

Karencja płatności wynosiła 30 dni.
Podczas bełtania mnie do dna przez policjanta o tym nie wiedziałem. Zabuliłem za brak wiedzy nt moich praw. Nie wiem tylko czy moja świadomość dała by cokolwiek. Cóż, zajmując się jednym trudno znać się na wszystkim i czasem płaci się frycowe.
Ale to sprawa przebrzmiała tak jak bordowy zbój drogowy na obwodnicy ZG. Tak tylko przypomniałem sobie o niej przy okazji rozmowy o etyce pełnienia funkcji niezwykle ważnych dla funkcjonowania społeczeństwa i odbioru tych działań. A właściwie pokazałem na własnym przykładzie czyli z nazwiska i imienia różne patologie zgodne z literą nie zgodne w moim odczucie z duchem prawa.

Po co? Ano po to aby opisy niegodziwości nie były oparte o fikcyjne opinie nie znanych nikomu ludzi na zasadzie plotki tylko o opis kogoś przynajmniej na tym forum znanego. Za każde słowo tu podane biorę odpowiedzialność.

Dzisiaj papierologia więc nie lubiąc kwitów zamiast je wypełniać uciekłem do innego tematu na FN a z tamtąd Youtube zawiodło mnie w trzech ruchach do takiego filmiku.




Nie żebym na bazie jednego filmiku miał oceniać całość tej formacji aparatu ucisku (taki rodzaj definicji tej służby dość pasujący do zachowań związanych z restrykcją radarową)
Ale ciekaw jestem czy owi policjanci zostali jakoś dyscyplinarnie ukarani za drastyczne naruszenie przepisów ruchu drogowego i czy uiścili stosowny mandat za notoryczne przekraczanie prędkości o 50 km?

ptja - 25-01-2013, 14:14

Włodek K napisał/a:
ptja napisał/a:
nie wiem, czy to się nie zmieniło (ale chyba nie), ale kiedyś było tak, że jeśli OC było opłacone, to się z mocy prawa przedłużało na kolejny rok.

Karencja płatności wynosiła 30 dni.
Podczas bełtania mnie do dna przez policjanta o tym nie wiedziałem. Zabuliłem za brak wiedzy nt moich praw. Nie wiem tylko czy moja świadomość dała by cokolwiek. Cóż, zajmując się jednym trudno znać się na wszystkim i czasem płaci się frycowe.


można odwołać się od grzywny wymierzonej za czyn, który nie jest wykroczeniem.

Włodek K napisał/a:
Ale to sprawa przebrzmiała tak jak bordowy zbój drogowy na obwodnicy ZG.


jasne. Piszę dla porządku, może komuś jeszcze się przyda.

Włodek K - 25-01-2013, 14:54

pomorzanka napisał/a:
Bo wiesz? miałabyś rację, gdyby Włodek zatrzymał się i ledwo wyłączył silnik, a już usłyszał
"dzień dobry, panie kierowco"


'A jak myślisz że jak było? Otworzyłem klapę zobaczyłem, co jest zepsute, początkowo nie mogłem zajarzyć co tam jest nie tak bo słońce ładnie operowało a pod klapą ciemno było, całość mamrotania pod maską trwało kilka minut, jak pojawili się policjanci.
Ja naprawdę sądziłem, wtedy jeszcze naiwny, że policja ma trochę inne pryncypia niż wyłącznie kasować błądzących dla dobra budżetu.

Bo pewnie nie wiesz ale aby postawić trójkąt musiałem wyciągnąć z bagażnika cały sprzęt nurkowy (sporo klamotów) ponieważ trójkąt leżał na dnie koło koła zapasowego.

Pomorzanko.
Autostrada we Włoszech nomen omen pękł pasek klinowy w autobusie kilka km od zajazdu. Była tam taka schowka dla aut i tam uszkodzony autobus z pobocza podjechał ze 200 m, na polecenie policji. Policja dokładnie postąpiła tak jak mi się wydaje że powinna. Zawieźli kierowcę do tego zjazdu, ten kupił część (akurat był serwis mercedesa) i podwieźli go z powrotem. W 15 min ruszyliśmy dalej do San Vito.

Ach znowu przypomniałem sobie tekst policjanta z pod Środy Śląskiej gdy chciałem pójść na piechotę około 1 km i zapłacić ubezpieczenie. Stwierdził wtedy min. że nie może pozwolić abym szedł ruchliwą drogą (nie było tam specjalnego pobocza) ponieważ zwiększę zagrożenie w ruchu drogowym. No miał chłop rację.

Oczywiście że popełniłem błąd. Tylko ta sytuacja pokazuje jak na dłoni że policjantom w PL nie zależy na bezpieczeństwie. Co chyba celnie w tej dyskusji potwierdził nurosław wymieniając prawdopodobne przyczyny takiego a nie innego bezdusznego działania oderwanej od życia "administracji".

Zacytuję
Nuroslaw napisał/a:
Jak Włodek, który przez roztargnienie nie włączył ani świateł awaryjnych ani nie wystawił trójkąta tak był zmartwiony że coś się z autem dzieje. Znów policja nie mogła rzucić wszystkiego i gnac za piratem bo, tu uwaga:
- szef opierniczy że nie wywiązują się z nałożonyhc obowiązków (statystyki)
- jak będą ścigać - dostaną że zagrożenie dla innych kierowców! (a media jak to lubią określać czy pościg był wart zagrożenia dla innych ?)
- a nie daj bosze gdy rozwalą służbowe auto. :D
i. :aaa:


Ot i tyle bo o czym tu pisać więcej.

Jakie są cele radarów jasno widać na przykładzie ich umiejscawiania.
Takie dwa przykłady.

Trasa Poznań - Berlin Ruch duży mimo pojawienia się autostrady w tym samym kierunku. Skrzyżowania kolizyjne i ograniczenie do 70 jak najbardziej słuszne bo to taka przelotowa dobra prędkość.

Trasa dojazdowa do Gorzowa 4 pasy ruchu w dwóch kierunkach. Natężenie ruchu małe. Skrzyżowania typu rondo teren płaski widoczność nie ograniczona niczym. Ograniczenie do 50 km i postawione w tych miejscach słupki straszaki. Bezsens bo nie widziałem tam ani przedemną ani za mną kierowcóe którzy jadą nakazaną prędkością poza miejscami ustawienia słupków.

No i niech będzie trzeci przykład Wiadukt na trasie do Berlina. Ulubione miejsce stawania kasowników. Prędkość ograniczona do 50. Nigdy nie spotkałem radaru skierowanego na tych co wjeżdżają na groźne miejsce Zawsze łapie się po fakcie czyli zjeżdżających
W mojej ocenie cel takiego a nie innego ustawiania radaru jest oczywisty. Skasować a nie zapobiec czyli działania represyjne skutkujące wpłatą do planu budżetowego. Może dziwny jestem i nie rozumiem znaczenia działań. Ale wydaje mi się że takie są cele tych panów i robią to zgodnie z ideą wyznaczoną przez ich zwierzchników a Ci opierają się na tym co prokurują ustawodawcy.
I niby wszystko jest ok.

Acha żaden włoski strajk nie wypali ponieważ ludzie i tak będą chcieli trasy pokonywać szybko. Wierzę w to ze zdecydowania większość realnie ocenia prędkość bezpieczną na danej trasie. Tylko wyjątki możemy nazwać piratami. Widzimy to na trasach gdy szaleńcy wyprzedzają tam gdzie raz nie ma to sensu dwa jest to niebezpieczne.

[ Dodano: 25-01-2013, 15:01 ]
ptja napisał/a:

można odwołać się od grzywny wymierzonej za czyn, który nie jest wykroczeniem.

Oczywiście ze można Tak samo można nie przyjmować mandatu Tylko wtedy stajesz się klientem sądów na które masz mieć czas. Mi ani innemu użytkownikowi drogi nikt nie płaci za walki sądowe. Większość jakoś musi zarabiać a wyjazd do sądu udowadniać swoje prawa to pewnie dzionek stracony a i jakiegoś adwokata trzeba by zatrudnić no i powołać biegłego który udowodnił by że ustawienie radaru ma na celu łupienie kierowców a nie idee które przyświecały ich ustawianiu.
Ktoś podał że taki wyrok padł czyli uchylono karę jako nie sprawiedliwą ze względu na cyniczne ustawienie radaru np takie uznaję na tracie wyjazdowej z N. Miasteczka na Lubin.

slawek290 - 25-01-2013, 19:36

pomorzanka napisał/a:
Oczekiwałabym raczej znacznego podniesienia wysokości mandatów.


10% pitu za ostatni rok . Było by sprawiedliwie . Dotkliwość kary jednakowa dla wszystkich .

[ Dodano: 25-01-2013, 19:39 ]
Włodek nie myślałeś o radiu ? Od kiedy wożę jeszcze nie płaciłem .

Haw - 25-01-2013, 23:06

slawek290 napisał/a:
10% pitu za ostatni rok . Było by sprawiedliwie . Dotkliwość kary jednakowa dla wszystkich .
dokladnie. niestety w naszym kraju o prawie raczej decyduja bogaci :/
Włodek K - 26-01-2013, 18:51

Haw napisał/a:
slawek290 napisał/a:
10% pitu za ostatni rok . Było by sprawiedliwie . Dotkliwość kary jednakowa dla wszystkich .
dokladnie. niestety w naszym kraju o prawie raczej decyduja bogaci :/


No co Wy chłopaki chcecie żeby emeryt nie posiadający nawet rowerka płacił mandat obligatoryjny za przekraczanie prędkości? No chyba że za to iż jeszcze żyje Taki dead podatek :)

A nie wystarczy że państwo swoimi podatkami i podatkami od podatków zgarnia ze stołu pulę według jednych około 70% od każdego statystycznego pracującego, według innych tylko ciut więcej niż 50%

Np na administrację (ma się rozumieć tzw publiczną) każdy z nas miesięcznie płaci około 100 zł, około 400 zł/msc idzie na lecznictwo publiczne, około 200 zł/msc płacimy na bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne czyli wojsko i policja.
i inne wydatki państwa pożerają resztę.
Szacuje się iż średnio od pracownika rocznie obciążeń podatkowych (dochodowy, VAT, ZUS) jest prawie 24 tysiące złotych.

Bul-kot - 26-01-2013, 21:52

Włodek K napisał/a:
Szacuje się iż średnio od pracownika rocznie obciążeń podatkowych

Chyba więcej... patrzdzień wolności podatkowej

Nuroslaw - 27-01-2013, 10:58

pitu, pitu.

na samym początku wszyscy stwierdzili, iż lepsza nieuchronność kar niż ich wysokość.

Teraz nie podoba sie nieuchronność a proponujece zwiększyć wysokość.

A ja tak jeżdżę po tej zachodniej Polsce i powiem tyle.... piratów tzw ścigantow, przedstawicieli handlowych itp. lecących na złamanie karku ... prawie obecnie nie ma. Ot, z ciężarówek, jeden jedyny który się wyłamał i leciał wczoraj ponad 110 miał na rejestracji oznaczenie kraju "LT".

Więc, jak fotoradary były poczatkowo ustawiane +30, + 40 ponad określony limit ( i tak trzeba było bardzo często, wyjmować bo już brakowało miejsca na nowe fotografie), to dziś by utrzymać odpowiedni wynik finansowy będze trzeba czepiać się takze tej słynnej 10.
Bo o u nas, jak jest "50" to przecież można jechać "60" :aaa: (z ostatniej rozmowy TiRowców).

Bul-kot - 27-01-2013, 11:49

Cytat:
Bo o u nas, jak jest "50" to przecież można jechać "60" :aaa: (z ostatniej rozmowy TiRowców).

To wynika z błędu wskazań prędkościomierza, dochodzi do tego coraz mniejsza średnica zużywających się opon. W sumie moze tyle nie wyjdzie w predkości, ale taką tolerancję mają wpisane radary.

ptja - 27-01-2013, 16:02

Bul-kot napisał/a:
Cytat:
Bo o u nas, jak jest "50" to przecież można jechać "60" :aaa: (z ostatniej rozmowy TiRowców).

To wynika z błędu wskazań prędkościomierza, dochodzi do tego coraz mniejsza średnica zużywających się opon. W sumie moze tyle nie wyjdzie w predkości, ale taką tolerancję mają wpisane radary.


nie całkiem.
Dokładność radarów to +- 3km/h. Policja może wymierzyć więc karę za prędkość o 4km/h większą niż ograniczenie.
10km/h wynika z ustawy (albo rozporządzenia) zakazującego wykonywania i zapamiętywania zdjęć w fotoradarach w przypadku przekroczeń prędkości mniejszych niż 10km/h ponad limit.

pomorzanka - 27-01-2013, 22:14

ptja napisał/a:
Włodek K napisał/a:
ptja napisał/a:
nie wiem, czy to się nie zmieniło (ale chyba nie), ale kiedyś było tak, że jeśli OC było opłacone, to się z mocy prawa przedłużało na kolejny rok.

Karencja płatności wynosiła 30 dni.
Podczas bełtania mnie do dna przez policjanta o tym nie wiedziałem. Zabuliłem za brak wiedzy nt moich praw. Nie wiem tylko czy moja świadomość dała by cokolwiek. Cóż, zajmując się jednym trudno znać się na wszystkim i czasem płaci się frycowe.


można odwołać się od grzywny wymierzonej za czyn, który nie jest wykroczeniem.


tylko obawiam się, że nieposiadanie przy sobie dowodu opłacenia OC (podobnie, jak nieposiadanie dokumentu w postaci prawa jazdy pomimo, że prawo jazdy posiadamy) jest wykroczeniem ;-)
nie zmienia to faktu, że wezwanie lawety było w tym przypadku zwykłym !@#$%&*


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group