FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

CMAS/PADI/SSI/... - Od zera do instruktora

DivemasterAcademy - 12-07-2013, 19:18
Temat postu: Od zera do instruktora
Zapraszamy was do dyskusji

Wyobraźcie sobie taki pakiet całkowicie zmieniający wasze życie i powiedzcie co o tym myślicie, czy zdecydowalibyście się na coś takiego i ile według was taki program powinien kosztować abyście byli tym zainteresowani ?

5/6 miesięcy na tropikalnej wyspie spędzone głównie w centrum nurkowym pod okiem CD
zakwaterowanie i wyżywienie
Kursy OWD, AOWD, RESCUE, EFR, DIVEMASTER, AI, OWSI, EFR Instructor
Wszystkie opłaty i licencje związane z kursami
podręczniki i manuale wymagane do poszczególnych kursów
kompletny sprzęt nurkowy rekreacyjny ( bez butli i balastu ) - na własność
minimum 100 nurkowań - nie licząc nurkowań kursowych


Czekamy na opinie i komentarze

pozdrawiamy

DivemasterAcademy PL

sowa - 12-07-2013, 20:00

szczerze powiedziawszy to po pierwsze chyba do złej grupy zadajesz pytanie, bo na tym forum to wszyscy albo wszyscy maja przynajmniej owd a z dyskusji wynika ze wiekszosc ma daleko wyzsze stopnie :)

ale tak na poważnie rozwazając to wydaje mi się że raczej mało osób które nigdy nie nurkowały zdecydowałyby sie wydac kupe kasy i poswiecic kilka miesiecy nie wiedząc nawet czy ten sport im sie spodoba, czy sie nadaja i jak szybko robi a postepy.

wydaje mi się ze taki program mógłby znaleźć jako takie zainteresowanie gdyby był zaplanowany dla osób które mają AOWD, czyli juz troche ponurali, wiedza ze to jest to, ze chca sie rozwijac, wiedza co oznaczaj poszczególne stopnie itd

napoleon604 - 12-07-2013, 20:08

Pytanie, po co komu instruktor z półrocznym doświadczeniem nurkowym? Sporo w tym czasie pojmie i jeszcze więcej po krótkiej przerwie zapomni. Natomiast wczasy tego typu..... Nie wiem 14-18 tys?
Paweł - 12-07-2013, 20:50

Wg mnie to już za taką ofertę powinniście być skazani na pokutę polegająca na wiecznym siedzeniu na pustyni z widokiem na morze gdzie przy brzegu buja sie na fali łajba nurkowa i szwędaja się nurasy ;-) .

Bo jakiego instruktora chcecie "wyhodować"? tzw instruktora jednej wyspy?
I po takim "szkoleniu" gościu przypadkiem trafia na Hel albo żeby było mniej hardkorowo na Lofoty i dostaje głupawki. Mimo ze ma zajefajne kwity zrobione w ekspresowym tempie.

Wiem, wiem... stary jestem, wyrosłem w innym świecie nurkowym i nie znam sie na marketingu ;-) .

Pozdrawiam
P.

Tomcio910 - 12-07-2013, 21:07

Masz racje Paweł….pół roku to faktycznie trochę mało….ale kto bogatemu zabroni….
sage - 12-07-2013, 21:12
Temat postu: Re: Od zera do instruktora
DivemasterAcademy napisał/a:



Czekamy na opinie i komentarze



To ja zaśpiewam "Lem jest fantastą" i poproszę to samo co dzisiaj palicie :ping: :aaa:


Paweł - 12-07-2013, 21:15

Tomcio910 napisał/a:
Masz racje Paweł….pół roku to faktycznie trochę mało….ale kto bogatemu zabroni….


Dzięki.
W sumie mogli napisać "sprzedajemy kwity instruktorskie a przy okazji masz wakacje" ;-)

KonradK. - 12-07-2013, 22:13

Cytat:
wczasy tego typu..... Nie wiem 14-18 tys?

20 tysi to ja wydaje na 2 tygodniowy pobyt na Kanarach nie zalujac sobie niczego....
Takie pol roku na tropikalnej wyspie to bardzo oszczednie rzecz biorac od 80k - gorny pulap nie istnieje....

Scaner - 12-07-2013, 22:39

Szczerze mówiąc to taki nurek może być ledwie samodzielnym nurkiem bo z hipotetycznego jak rozumiem opisu wynika że ów nurek wykona ledwie nurkowania kursowe. Czyli będzie miał 0 nurkowań budujących doświadczenie. Do instruktora będzie mu brakowało kilka setek nurkowań NIE KURSOWYCH
TYMOTEUSZ - 12-07-2013, 23:57

Scaner - napisali że 100 nurkowań pokursowych.

Nie chce mi sie rozpisywać ale pomysł jest bezsensu.
Divemaster Academy- czy u takich instruktorów się szkoliliście???

Scaner - 13-07-2013, 00:18

TYMOTEUSZ napisał/a:
Scaner - napisali że 100 nurkowań pokursowych.


Faktycznie, sorry moje niedoczytanie.

napoleon604 - 13-07-2013, 08:11

Cytat:
20 tysi to ja wydaje na 2 tygodniowy pobyt na Kanarach nie zalujac sobie niczego....
Takie pol roku na tropikalnej wyspie to bardzo oszczednie rzecz biorac od 80k - gorny pulap nie istnieje....


Biorąc pod uwagę fakt że nosi taki delikwent flaszki turystów i ekipy, lata na miotle po bazie i wykonuje całą czarną robotę to 14-18 tys to i tak sporo.

sar - 13-07-2013, 08:18

moim skromnym IMO pomysł ani dobry ani zły po prostu inny a co najważniejsze nie zabroniony przez żadną znaczącą federację (tzw. szkolenie w ciągu).
Czy taki instruktor:
- jest dobry czy zły - jest jak każdy inny wyszkolony wg określonych procedur ...
- czy jak to napoleon604 napisał cyt. "po co komu instruktor z półrocznym doświadczeniem nurkowym" - każdy instruktor miał kiedyś półroczne doświadczenie ...

dla wszystkich malkontentów - wycinających w czambuł pomysł/propozycją autora wątku - co powiecie na system szkolenia pierwszej ekipy pilotów na F-16 którzy jednym ciągiem szli od ZERA do poziomu IPAC oraz COMBAT READY ??? czy gdziekolwiek i ktokolwiek zarzucił im niedoszkolenie i skazywał parafrazując wpis Paweł na"pokutę polegająca na wiecznym siedzeniu na lotnisku z widokiem na drogę startową" ...

pzdr.
Witek :pa:

Nuroslaw - 13-07-2013, 08:49

wojsko też szkoli w tempie ekspresowym. Nie potrzebny im 40 letni komandos z brzuszkiem.

Mnie osobiście koncepcja szkolenia bardzo się podoba. Ale fakty, jak to obecnie wygląda na rynku szkoleń (podejście, jakość klasycznych OWD) to bałbym się takiego instruktora.
Taki instruktor to jak dzisiaj mgr po studiach zaocznych.

Jak sobie przypomnę stare szkolenia LOK, to ówczesny P1 do dzisiejszego OWD był już jak RESCUE.

Nie da się zrobić dobrego nurka,dobrego instruktora ! w 6 miesięcy. Ja przewiduję 2 lata - bo to nie tylko umiejętności, ale sposób myślenia i podejście jest ważne.
Takim szybkim kursantom sodówka nadmiernie wali w banie.

Co do pilotów F16 - pewnie też, ale nikt nie mówi, bo środowisko zamknięte i zbyt mała ilość osób mogąca zweryfikować ich rzeczywiste umiejętności. Na ich obronę podam, że nie wsiadają na F16 od razu. Najpierw latanie ogólne, na prostszych maszynach.

Bul-kot - 13-07-2013, 10:48

Cytat:
Czekamy na opinie i komentarze

pozdrawiamy

DivemasterAcademy PL

Myślę że Twój/Wasz plan na taki biznesplan to porażka...
Pozdrawiam

WW - 13-07-2013, 11:58

Witam

Ta sprawa ma drugie dno a jest nim kasa.
Istnieje taki program w ramach funduszy UE i kilka centrów zwietrzyło interes. UE dopłaca za taki program w ramach obłędnej, acz niestety obowiązującej dzisiaj teorii, że wszystko można na kursach zastępujących doświadczenie zdobywane latami.
Co wart taki "instruktor" to sami wiecie.
Niedawny wypadek na Hańczy był właśnie w ramach tego programu, tzn. szkolenie a nie wypadek :bee; .

sar - 13-07-2013, 12:12

Nuroslaw napisał/a:
wojsko też szkoli w tempie ekspresowym...


teraz toś WAŚĆ zapodał => mój pierwszy kurs w OSNiP trwał 4,5 miesiąca
(w czasach gdy w soboty były zajęcia do 13.00)
a otrzymałem uprawnienia głębokościowe do 13 m ... niezły EXPRESS :aaa:

pzdr.
Witek :pa:

waterman - 13-07-2013, 14:53

Bul-kot napisał/a:
Myślę że Twój/Wasz plan na taki biznesplan to porażka...
eeeee tam, jeśli można zrobić DMa w dwa weekendy to czemu nie instruktora.... doświadczenie zdobedzie na żywych organizmach trafiających do takiego CN. Jak kasa już w kasetce to kto bedzie narzekał?
Kurierex - 13-07-2013, 16:06

sar napisał/a:
Czy taki instruktor:
- jest dobry czy zły - jest jak każdy inny wyszkolony wg określonych procedur ...
- czy jak to napoleon604 napisał cyt. "po co komu instruktor z półrocznym doświadczeniem nurkowym" - każdy instruktor miał kiedyś półroczne doświadczenie ...

Półroczne doświadczenie w nurkowaniu, czy półroczne doświadczenie w nauczaniu nurkowania, bo to dość istotna różnica.

Bul-kot - 13-07-2013, 17:45


Bart Lukasik - 13-07-2013, 20:40

jesli moge spytac a jak to wyglada w polsce szkolenie instruktorow nurkowania? w sensie tak od zera do bohatera, jakby ktos chcial. skoro z tego co widze jest takie raczej oburzenie na taka oferte to ile trzeba czasu spedzic zeby tym instruktorem zostac w pl?

Z mojego doswiadczenia ta oferta nie jest zadna nowoscia, kazde centrum z CD w skladzie lub we wspolpracy umieszczone w Azji, na Karaibach, w Afryce itd. posiada taki program i osobiscie znam cala mase instruktorow po takim lub podobnym programie (z czego tylko ulamek pracuje w branzy, reszta traktuje to jako pol roczna ucieczka od "normalnego" zycia albo po prostu nie potrafia sie sprzedac). Koncepcja "gap year" czyli roku przerwy w szkole czy karierze w Polsce jest ciagle malo popularna, pojedz na takie Koh Tao, a tam anglikow, niemcow, szwedow itd. na takich wlasnie programach od zera do bohatera jest mnostwo, a ile na serio zostaje potem w branzy to juz inne pytanie.

przeciez gdzies trzeba zaczac, wiadomo ze to nie bedzie instruktor pierwsza klasa od razu i zeby szkolic w polskich warunkach musialby sie sam doszkolic, ale jak ktos jest zdeterminowany to da rade (nie zdeterminowani w TEJ branzy dlugo i tak nie pociagna). Na koniec to i tak centrum nurkowe decyduje kogo chce zatrudnic, i ma dokladny dostep do ilosci studentow, ktorych dany instruktor przeszkolil.

kingadivers - 13-07-2013, 23:07

Bart Lukasik napisał/a:
jesli moge spytac a jak to wyglada w polsce szkolenie instruktorow nurkowania? w sensie tak od zera do bohatera, jakby ktos chcial. skoro z tego co widze jest takie raczej oburzenie na taka oferte to ile trzeba czasu spedzic zeby tym instruktorem zostac w pl?

Z mojego doswiadczenia ta oferta nie jest zadna nowoscia, kazde centrum z CD w skladzie lub we wspolpracy umieszczone w Azji, na Karaibach, w Afryce itd. posiada taki program i osobiscie znam cala mase instruktorow po takim lub podobnym programie (z czego tylko ulamek pracuje w branzy, reszta traktuje to jako pol roczna ucieczka od "normalnego" zycia albo po prostu nie potrafia sie sprzedac). Koncepcja "gap year" czyli roku przerwy w szkole czy karierze w Polsce jest ciagle malo popularna, pojedz na takie Koh Tao, a tam anglikow, niemcow, szwedow itd. na takich wlasnie programach od zera do bohatera jest mnostwo, a ile na serio zostaje potem w branzy to juz inne pytanie.

przeciez gdzies trzeba zaczac, wiadomo ze to nie bedzie instruktor pierwsza klasa od razu i zeby szkolic w polskich warunkach musialby sie sam doszkolic, ale jak ktos jest zdeterminowany to da rade (nie zdeterminowani w TEJ branzy dlugo i tak nie pociagna). Na koniec to i tak centrum nurkowe decyduje kogo chce zatrudnic, i ma dokladny dostep do ilosci studentow, ktorych dany instruktor przeszkolil.

Amen

D@rek - 14-07-2013, 21:04

kingadivers napisał/a:
Amen

amen

partyzant9 - 15-07-2013, 10:04

Święte słowa Bart Lukasik.
Don Gregor - 15-07-2013, 14:14

DivemasterAcademy napisał/a:
Kursy OWD, AOWD, RESCUE, EFR, DIVEMASTER, AI, OWSI, EFR Instructor
-(z naciskiem na EFR Instructor). To nie jest kurs do Instruktora tylko do EFR Instruktora, ktory nie moze samodzielnie prowadzic kursow (jedynie efr), ani tym bardziej odpisywac kursantow. Chwycik marketingowy i juz...
Umycie 1000 jacketow, wyszlifowanie 1000m2 podlogi CN, zaniesienie 1000 butli na lodz i sto nurkowan jako przewodnik , nie zrobi z raczej z nikogo instruktora. Trzeba bedzie jeszcze tylko zaplacic i zrobic Instruktora oraz zaplacic i zdac egzamin zewnetrzny, o czym nie wspomniano... Ale jak ktos ma ochote popracowac w cieplych krajach, bo ma pol roku wolnego, to pomysl jak najbardziej fajny :-) Pozdrawiam!

dive_frog - 15-07-2013, 14:34

Don Gregor napisał/a:
DivemasterAcademy napisał/a:
Kursy OWD, AOWD, RESCUE, EFR, DIVEMASTER, AI, OWSI, EFR Instructor
-(z naciskiem na EFR Instructor). To nie jest kurs do Instruktora tylko do EFR Instruktora, ktory nie moze samodzielnie prowadzic kursow (jedynie efr), ani tym bardziej odpisywac kursantow. Chwycik marketingowy i juz...
Umycie 1000 jacketow, wyszlifowanie 1000m2 podlogi CN, zaniesienie 1000 butli na lodz i sto nurkowan jako przewodnik , nie zrobi z raczej z nikogo instruktora. Trzeba bedzie jeszcze tylko zaplacic i zrobic Instruktora oraz zaplacic i zdac egzamin zewnetrzny, o czym nie wspomniano... Ale jak ktos ma ochote popracowac w cieplych krajach, bo ma pol roku wolnego, to pomysl jak najbardziej fajny :-) Pozdrawiam!


D@rek napisał/a:
kingadivers napisał/a:
Amen

amen

amen.

KonradK. - 15-07-2013, 14:48

Don Gregor napisał/a:
Umycie 1000 jacketow, wyszlifowanie 1000m2 podlogi CN, zaniesienie 1000 butli na lodz i sto nurkowan jako przewodnik , nie zrobi z raczej z nikogo instruktora.

Trzeba przestac myslec stereotypowo jak typowy Polak.....
Nie po to jedzie sie na pol roku na tropikalna wyspe zeby pracowac...to ma byc mile spedzone 6 miesiecy: nurkowanie, putany, gorzala....

Don Gregor - 15-07-2013, 15:00

dive_frog napisał/a:
Kursy OWD, AOWD, RESCUE, EFR, DIVEMASTER, AI, OWSI, EFR Instructor
-
Oj przepraszam. Dalem niezla gafe i nie doczytalem. Alez mi wstyd...
Zmieniam zdanie wiec i jesli w takim wypadku centrum doniesie do pelnoprawnego instruktora, to jest naprawde niezly pomysl. Troche jednak krotko i nie jestem pewien, jak centrum zagwarantuje zdanie zewnetrznego egzaminu.

[ Dodano: 15-07-2013, 14:05 ]
KonradK. napisał/a:
mile spedzone 6 miesiecy: nurkowanie, putany, gorzala....


To ma sens - jade :-)

gringo - 15-07-2013, 16:20

czytam ten temat i tak troche zastanawiam sie ile wsrod instuktorow wyszkolonych w naszym kraju jest z podobnym doswiadczeniem?!
KonradK. - 15-07-2013, 16:55

gringo napisał/a:
czytam ten temat i tak troche zastanawiam sie ile wsrod instuktorow wyszkolonych w naszym kraju jest z podobnym doswiadczeniem?!

Tak dla przypomnienia,zacytuje pewnego instruktora:

"Kilka lat temu byłem świadkiem kursu rebreatherowego Drager Dolphin w
Jaworznie-kilku Panów instruktorów w sobotę uzyskało uprawnienia nurka
rebreatherowego a w niedzielę zostali instruktorami rebreatherowymi."

To chyba nawet lepsza oferta niz od zera do instruktora w pol roku.....

Don Gregor - 15-07-2013, 17:32

KonradK. napisał/a:
kilku Panów instruktorów w sobotę uzyskało uprawnienia nurka
rebreatherowego a w niedzielę zostali instruktorami rebreatherowymi."


Widzialem tez taka sytuacje i bardzo podobna z instruktorem nurkowania technicznego. W glowie sie to nie miesci ale odgornie jest to przypieczetowane.
Ktos kto ma np pareset nurkowan rekreacyjnych, jako instruktor, niekoniecznie ma jakiekolwiek pojecie o rebreatherach, jaskiniach czy technicznym. Najwazniejsze, ze kapusta Organizacji, tlusto rosnie.

kingadivers - 15-07-2013, 18:50

Znam trzech instruktorów paralotniowych. Dwóch to rodzeni bracia, tysiące godzin w powietrzu, światowa czołówka wśród zawodników, puchary i medale spadają im z półek. Jeden to świetny instruktor, ma niesamowity dar przekazywania wiedzy, podejścia do kursanta. Drugi pomimo ogromnego doświadczenia i wiedzy nie potrafi się tym podzielić. Jest jeszcze trzeci instruktor, który latał niedużo i zaraz po zrobieniu uprawnień instruktorskich uległ wypadkowi, uraz kręgosłupa nie pozwolił mu latać więcej. I choć pomimo tego, że nie lata, świetnie szkoli i wyprodukował już wielu dobrych zawodników i pilotów rekreacyjnych, między innymi, tych dwóch braci o których napisałem wyżej :)
Dla mnie sprawa jest jasna, ktoś ma niezbędną wiedzę i dar jej przekazywania, a ktoś inny nie. Ktoś się przykłada do tego co robi, a ktoś inny nie. Czas trwania szkolenia ma moim zdaniem mocno drugorzędne znaczenie. Można w pół roku intensywnie, lub przez 5 lat w weekendy, nurkowań wyjdzie tyle samo. Podobnie jest z kursantami, czy szkolenie fajtłapy u dobrego instruktora gwarantuje że z ciamajdy będzie dobry nurek? Moim zdaniem nie.
System szkolenia dobry jak każdy inny, wyprodukuje tyle samo dobrych instruktorów, co złych :) Może problem w tym, że im więcej jest instruktorów, to pracy dla nich mniej?

dive_frog - 15-07-2013, 19:49

kingadivers napisał/a:
System szkolenia dobry jak każdy inny, wyprodukuje tyle samo dobrych instruktorów, co złych Może problem w tym, że im więcej jest instruktorów, to pracy dla nich mniej?

Myślę, że dokładnie w tym problem. Zauważyłem, że w wielu wątkach właśnie instruktorzy robią największe zamieszanie. Niby chcą dobrze a tak na prawdę są instruktorami tego samego systemu który tak zaciekle krytykują. Zobacz ten wątek:
http://forum-nuras.com/vi...der=asc&start=0
usiłowałem otrzymać obiektywną opinię a zrobiono kłótnie, naparzanie jeden na drugiego i angażowanie w to znajomych, niby obiektywnych forumowiczów. Żenada.

grzegorz - 15-07-2013, 20:12

kingadivers napisał/a:
instruktor, który latał niedużo i zaraz po zrobieniu uprawnień instruktorskich uległ wypadkowi, uraz kręgosłupa nie pozwolił mu latać więcej. I choć pomimo tego, że nie lata, świetnie szkoli i wyprodukował już wielu dobrych zawodników i pilotów rekreacyjnych, między innymi, tych dwóch braci o których napisałem wyżej


latał niedużo, nurkował niewiele, ale świetnie szkoli instruktorów!co Ty pierdo....isz?wiedza to dużo, ale nie dopełnia WIEDZY.Trzeba mieć ileś tam fake'ów z których się wyszło i ileś nurków zjeba....ych żeby wiedzieć jak nauczyć innych, żeby nie popełniali podobnych błędów.Tego nie da się osiągnąć w czasie półrocznego szkolenia od zera.

dive_frog - 15-07-2013, 20:29

grzegorz napisał/a:
co Ty pierdo....isz?wiedza to dużo, ale nie dopełnia WIEDZY.Trzeba mieć ileś tam fake'ów z których się wyszło i ileś nurków zjeba....ych

A nie mówiłem? :aaa: Kolejny instruktor, kolejna zadyma :aaa: Coraz bardziej bawi mnie to forum :beer3: :aaa:

filipesku - 15-07-2013, 20:34

Jak dla mnie to mogą rozdawać te uprawnienia na lewo i prawo. Większość zweryfikuje rynek, a resztę selekcja naturalna :)
gringo - 15-07-2013, 21:22

filipesku napisał/a:
Jak dla mnie to mogą rozdawać te uprawnienia na lewo i prawo

a tak nie jest?

md1974 - 15-07-2013, 21:29

dive_frog napisał/a:
A nie mówiłem? :aaa: Kolejny instruktor, kolejna zadyma :aaa: Coraz bardziej bawi mnie to forum :beer3: :aaa:

A nie zastanowiło Cię przypadkiem to, że przez Niego przemawia odrobinę większe doświadczenie o twojego? I pewnie o parę nurkowań więcej niż Ty zrobiłeś? Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. W pełni zgadzam się z Grzegorzem tyle, że dodałbym jeszcze, że aby być dobrym nurkiem, nie instruktorem, to trzeba przeżyć ileś sytuacji mniej lub bardziej "trudnych" pod wodą. Do tego potrzebne są godziny spędzone pod wodą w różnych warunkach -> czyli tzw. doświadczenie, inaczej się nie da.
Ps. Nie jestem instruktorem a nawet nie znam Grzegorza, to tak na wszelki wypadek gdybyś sobie pomyślał, że mam jakikolwiek biznes w tym co piszę.

dive_frog - 15-07-2013, 21:34

md1974 napisał/a:
dive_frog napisał/a:
A nie mówiłem? :aaa: Kolejny instruktor, kolejna zadyma :aaa: Coraz bardziej bawi mnie to forum :beer3: :aaa:

A nie zastanowiło Cię przypadkiem to, że przez Niego przemawia odrobinę większe doświadczenie o twojego? I pewnie o parę nurkowań więcej niż Ty zrobiłeś? Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. W pełni zgadzam się z Grzegorzem tyle, że dodałbym jeszcze, że aby być dobrym nurkiem, nie instruktorem, to trzeba przeżyć ileś sytuacji mniej lub bardziej "trudnych" pod wodą. Do tego potrzebne są godziny spędzone pod wodą w różnych warunkach -> czyli tzw. doświadczenie, inaczej się nie da.
Ps. Nie jestem instruktorem a nawet nie znam Grzegorza, to tak na wszelki wypadek gdybyś sobie pomyślał, że mam jakikolwiek biznes w tym co piszę.

No to mała zagadka: czy doświadczenie nurkowe zdobywa się pod wodą, czy z latami nurkowania? Bo mam znajomych nurkujących po 20 lat a mających mniej nurkowań niż ja.
I druga zagadka: ile nurkowań trzeba mieć, by zostać instruktorem:
- PADI
- CMAS
- IANTD

stefanis - 15-07-2013, 21:42

Chyba jasno kolega napisal iles sytuacji pod woda
Co ma na celu drugie pytanie?
Wiem ze w iantd jesli chodzi o szkolenia na zwyklych nurkow jest zapis wystarczające umiejętności zeby przekonać instruktora jakos tak z pamieci pisze.

gringo - 15-07-2013, 21:46

md1974,
tylko to co pisze Grzegorz to polprawdy a nie cala prawda bo coz z tego, ze:
grzegorz napisał/a:
Trzeba mieć ileś tam fake'ów z których się wyszło i ileś nurków zjeba....ych żeby wiedzieć jak nauczyć innych, żeby nie popełniali podobnych błędów

1) ja sie nie ma talentu do uczenia;
2) to sugeruje, ze jak sie nie przezylo czegos to nie mozna dobrze o tym uczyc - czyli idąc tym tokiem rozumowania ś.p. Robert Klein był słabym instruktorem w koncu nie wrocil z ostatniego nurkowania

a ja powiem tak - na kursie podstawowym mialem takiego instruktora ktory mimo, ze nigdy nie przezyl wzbudzenia sie automatu pod woda (tak twierdzil) wyjsnil i pokazal mi co i jak, ze jak wrocilem do Polski i jak mi sie to przydazylo to wiedzialem co nalezy zrobic.

Nie chce lansowac tezy, ze mozna byc dobrym instruktorem po 100 nurkowaniach - zreszta sam kiedys zalozylem taki temat - ale bicie o to piany i udowadnianie ze to niemozliwe ?!
Jakos jestem bardziej przekonany do takiej polrocznej formy szkolenia niz do krajowych metod:
tj np mnie sie zapytano czy nie chcialbym byc instruktorem - osoba ktora zadala to pytanie i proponowala mi kurs nie widziala mnie pod woda i nie ma zielonego pojecia ile nurkowan wykonalem - czyli nie jestem przekonany, ze szkolenia w Polsce beda lepsze - a spojzcie ile w ostatnich miesiacach instruktorow wysypalo - juz trza reba kupowac zeby laski lecialy bo kazdy albo divemaster albo instruktor... :)

Nuroslaw - 15-07-2013, 21:52

KonradK. napisał/a:
Tak dla przypomnienia,zacytuje pewnego instruktora:

"Kilka lat temu byłem świadkiem kursu rebreatherowego Drager Dolphin w
Jaworznie-kilku Panów instruktorów w sobotę uzyskało uprawnienia nurka
rebreatherowego a w niedzielę zostali instruktorami rebreatherowymi."

To chyba nawet lepsza oferta niz od zera do instruktora w pol roku.....


nie dotyczyło to czasem instruktorów nurkowania na OC ?

kingadivers - 15-07-2013, 22:07

grzegorz napisał/a:
latał niedużo, nurkował niewiele, ale świetnie szkoli instruktorów!co Ty pierdo....isz?wiedza to dużo, ale nie dopełnia WIEDZY.Trzeba mieć ileś tam fake'ów z których się wyszło i ileś nurków zjeba....ych żeby wiedzieć jak nauczyć innych, żeby nie popełniali podobnych błędów.Tego nie da się osiągnąć w czasie półrocznego szkolenia od zera.


Grzegorz wyluzuj, takie mam zdanie na ten temat, Ty masz inne. Wolno nam. Sprostowanie, nie wyszkolił braci na instruktorów, tylko na pilotów rekreacyjnych, instruktorami zostali później.
Ani ja, ani Ty nie byliśmy na takim półrocznym szkoleniu od zera, więc nie wiemy czy oni tam też nie będą mieli "ileś nurków zjeba...nych" w ramach szkolenia :) No i nie zgadzam się z Tobą w kwestii wyważania otwartych drzwi. Czy naprawdę trzeba się znaleźć w niebezpiecznej sytuacji, żeby ostrzegać przed nią innych, czy wystarczy wiedzieć co i kiedy może nastąpić? Bo idąc tym tropem dochodzę do wniosków, że najlepszy instruktor to ten co się najwięcej razy topił i przesiedział w komorze dwa lata. Łatwo go będzie rozpoznać, bo cały czas się drapie, bo go "coś" swędzi :) Jest jeszcze program szkoleniowy który jasno i wyraźnie mówi, kiedy można robić kolejny stopień w danej federacji. Więc skoro jest robione wszystko zgodnie z procedurami, to w czym problem? Dive_frog postawił dobre pytania. Reasumując, nie twierdzę że instruktor z półrocznym stażem w nurkowaniu będzie tak samo dobry jak ten z dwudziestoletnim. Będzie gorszy, ale to nie oznacza że zły. Skoro przyjmiemy że ten pierwszy jest bardzo dobry, to ten drugi będzie dobry, a to przecież wystarczy żeby szkolić.

AdamP - 15-07-2013, 22:14

Nuroslaw napisał/a:
KonradK. napisał/a:
Tak dla przypomnienia,zacytuje pewnego instruktora:

"Kilka lat temu byłem świadkiem kursu rebreatherowego Drager Dolphin w
Jaworznie-kilku Panów instruktorów w sobotę uzyskało uprawnienia nurka
rebreatherowego a w niedzielę zostali instruktorami rebreatherowymi."

To chyba nawet lepsza oferta niz od zera do instruktora w pol roku.....


nie dotyczyło to czasem instruktorów nurkowania na OC ?


To akurat wypowiedź IT TDI Adama Wysoczańskiego o kursie SCR w KDP CMAS który odbył się kilka lat temu na Koparkach...
W sumie to ,,normalna" rzecz w niemal wszystkich federacjach, również tych ,,super-mega-hiper-tech" wymienianych na forum jako ,,tires one".
Nie mi oceniać czy to dobrze czy źle, ale warto pamiętać że osoby biorące udział w takich kursach to z reguły już doświadczeni instruktorzy innych specjalizacji.
Jest to nagminna praktyka w przypadku ,,cross'ów" na rebridery w organizacjach technicznych, a ostatnio był prawdziwy wysyp ,,świeżo upieczonych" :ping: instruktorów sidemount.
Tak samo jest np. w DAN (kurs ratownika i instruktora na raz).

Poprostu biznes (i moda) rządzi się swoimi prawami...
a nurkowanie to ostatnio niestety w dużej mierze biznes i moda...

kraken - 15-07-2013, 22:15

Temat ciekawy jak wiele dyskusji między marketingiem, doświadczeniem a nurkami.
Najpierw może bardzo krótkie podsumowanie ile trzeba mieć doświadczenia na poszczególne stopnie zawodowe w różnych organizacjach. Z góry przepraszam za pewne skróty i wynikające z nich nieścisłości (oraz ewentualne błędy) bo całość dokładnych standardów przekraczała by obszerność forum dyskusyjnego:

Divemaster IANTD 60 nurkowań/ PADI 60 nurkowań/ TDI 50 nurkowań

Instruktor podstawowy IANTD 100 nurkowań/ PADI 100 nurkowań/ TDI 100 nurkowań

Instruktor specjalizacji IANTD 100 nurkowań / PADI MSDT 25 wyszkolonych osób / TDI 100 nurkowań

Instruktor techniczny IANTD 350 nurkowań w tym 100 głębszych niż 39 metrów, 6 kursów w tym 3 na Adv. Nitrox dowolnej organizacji / PADI-DSAT 270 nurkowań w tym 25 dekompresyjnych głębszych niż 40 metrów i 25 wyszkolonych osób w tym 10 deepów lub nitroksów / TDI 25 nurkowań dekompresyjnych 10 wyszkolonych nurków na adv nitroks lub Deco proecedure w tym 5 na deco proc. / GUE 300 nurkowań w tym 50 w twinie

Instruktor Trimixowy IANTD 500 nurkowań w tym 50 na trimiksie / PADI-DSAT 350 nurkowań w tym 30 trimiksowych / TDI 250 nurkowań w tym 30 trimiksowych i 10 wyszkolonych nurków na Ext range lub normoxic / GUE 400 nurkowań w tym 100 w twinie

W sumie podobnie i nie jakoś dużo.

Ponieważ szkolę instruktorów więc może parę moich obserwacji. Mam na kursach kandydatów którzy mają 100 nurkowań i nurkują rok, oraz takich którzy mają 500 nurkowań i nurkują 10 lat. Pewnie się ktoś trafił z dłuższym stażem ale piszę o pewnej rozpiętości. Typowy kandydat na instruktor nurkuje 3-5 lat i ma około 200 nurkowań. Po prostu jak ktoś lubi uczyć to mniej więcej w takim momencie decyduje się na kurs instruktorski.

Na kursie widać oczywiście czy ktoś ma 100 czy 500 nurkowań ale już w rok po kursie instruktorskim po pierwsze widać czy ktoś się rozwija czy nie.

Instruktorzy dzielą się na dobrych i złych nie według tego ile mieli nurkowań w momencie kiedy robili kurs ale według tego ile pracy wkładają na co dzień w rozwój siebie i swoich kursantów oraz jakie mają podejście do życia, szkolenia i nurkowania.
Oczywiście osoba która ma 100 nurkowań nie przekaże swojego doświadczenia ale też na kursie OWD za dużo doświadczenia (tego zdobywanego po przekroczeniu 500 nurkowań) w ogóle trudno przekazać. Obserwuję co jakiś czas takich nowych instruktorów w Krakenie czy na Zakrzówku i zawsze widzę że jeżeli ktoś ma podejście to wyszkoleni nurkowie są dobrzy i tyle. Jak ktoś nie ma podejścia to szkoli słabo pomimo tego że jako nurek miał olbrzymie doświadczenie.

Oczywiście doświadczenie i wysokie umiejętności bardzo się przydają ale dopiero jak ktoś ma podejście do szkolenia i nurkowania.
Jak nie ma podejścia to szkoli kiepsko i tyle, niezależnie od doświadczenia.
Jak ma podejście, to jak jest mało doświadczony to szkoli poprawnie, a jak nabierze doświadczenia to szkoli bardzo dobrze.
MSC

md1974 - 15-07-2013, 22:21

dive_frog napisał/a:
No to mała zagadka: czy doświadczenie nurkowe zdobywa się pod wodą, czy z latami nurkowania?

Doświadczenie zdobywa się pod wodą co napisałem wcześniej.
dive_frog napisał/a:
I druga zagadka: ile nurkowań trzeba mieć, by zostać instruktorem:
- PADI
- CMAS
- IANTD

No i widzisz ... to też nie jest do końca tak. Nie można wrzucić w jeden wór wszystkich nurkowań. Tu właśnie w Twoim rozumowaniu wychodzi to o czym mówiłem - czyli brak doświadczenia.
Podam Ci przykład na którym można to wyjaśnić. Pewnie robię mniej nurkowań niż Ty w ciągu roku. Na pewno mniej niż robiłem 2-3 sezony temu i to tak z połowę mniej rocznie tylko ... często jest tak, że z mojego jednego nurkowania wielu wykroiłoby czasowo 3 a może 4 nurki. Zatem nie tylko ilość jest ważna. Można zrobić 1000 nurkowań do platformy i na brzeg a doświadczenia się nie nabierze.
Mało tego, jeden nurek po 50 nurkowaniach będzie bardziej ogarnięty niż inny po 200 - na to też nie ma reguły.
O ile jestem w stanie zrozumieć "produkowanie nurków w weekend" przez organizacje nurkowe bo to są poniekąd potrzeby rynku, to w żaden sposób nie akceptuję produkowania instruktorów. A to nie dlatego, że marny instruktor marnie uczy tylko bardziej dlatego, że marny instruktor może komuś zrobić krzywdę.
Ps. Kiedyś liczyliśmy ile minimum potrzeba "nurkowań" żeby zostać instruktorem w różnych organizacjach i wyszło nam, że gdzieniegdzie wystarczy już ok. 50 w innych trochę poniżej 100. W każdym razie nie są to kosmiczne ilości.

Widzę, że w międzyczasie Maciek podał konkretne wartości :)

kingadivers - 15-07-2013, 22:25

Cytat:
Jak nie ma podejścia to szkoli kiepsko i tyle, niezależnie od doświadczenia.
Jak ma podejście, to jak jest mało doświadczony to szkoli poprawnie, a jak nabierze doświadczenia to szkoli bardzo dobrze.


Dzięki Kraken, Amen :)

Yavox - 15-07-2013, 22:57

A ja mam obserwację nieco inną - jest dużo ludzi, którzy "robią instruktora" bo im już nie przychodzi do głowy, co mieliby ze sobą zrobić dalej. Robią OWD, potem AOWD, potem Deepa, potem Rescue, potem jeszcze coś i w pewnym momencie w zasadzie już nic nie zostaje a "coś przecież trzeba robić dalej", no i z tego wychodzi instruktor. Wszystko to w ciągu 3-5 lat od rozpoczęcia nurkowania. Potem oczywiście dalej nic - a na pewno nic w zakresie pracy w charakterze instruktora, bo finansowa bariera wejścia w samodzielny biznes jest niestety zbyt wysoka. Co najwyżej współpraca z jakimiś centrami nurkowymi - niestety, bo ktoś prowadzący szkolenia od przypadku do przypadku, kiedy ma czas albo konieczność dorobienia, szkoli - z braku doświadczenia, moim zdaniem raczej nędznie.


Co do pomysłu na pół roku na wyspie - trochę brakuje mi grupy docelowej, do której jest adresowany.

Nie jest to raczej osoba przed OWD, bo ona w ogóle nie wie, czy będzie chciała temat ciągnąć dalej - skoro nawet jeszcze nie zaczęła.

Nie jest to ktoś, kto ma stałą pracę, rodzinę i normalne życiowe zobowiązania - bo trudno zarobić przez pół roku tyle, żeby sobie przy tych zobowiązaniach pozwolić na wydawanie tej kasy przez drugie pół roku (a w dodatku - nie pracowanie i nie zarabianie w tym czasie z poczuciem, że na spokojnie się będzie miało do czego wrócić).

Nie jest to bogacz, który ma kaprys - takiego stać na to, żeby sobie kupić od zera do instruktora praktycznie wszędzie - zwłaszcza, że to kaprys i zaczęte wcale nie musi być skończone a praca w tym charakterze nie jest ani koniecznością ani opłacalną alternartywą.



Jedyna grupa docelowa (wyłączając sprytnych, którzy np. z Unii wyciągną na to kasę - a dało by się - można np. być rolnikiem i wyciągnąć to z programu na różnicowanie) to:

- osoba bez zobowiązań (dzieci, kredyt na mieszkanie, hipoteka na dom etc.)
- zarabiająca na średnim poziomie (wystarczająco, żeby uzbierać na część kursu, ale bez ryzyka, że jak się porzuci robotę i wyjedzie to się później po ewentualnym powrocie pracy o zbliżonej atrakcyjności nie znajdzie)
- posiadająca minimum OWD i mocno zainteresowana nurkowaniem
- zainteresowana tym, żeby po zakończeniu kursu przez kolejny rok odpracowywać noszeniem butli, myciem podłóg i szkoleniem każdego, kogo jej każe szkolić jej wierzyciel/właściciel bo trzeba spłacić swoje zobowiązania.

Mam podejrzenie, że to jest właśnie proponowany przez założyciela wątku model biznesowy.

Marras - 15-07-2013, 23:35

kraken napisał/a:
Ponieważ szkolę instruktorów więc może parę moich obserwacji. Mam na kursach kandydatów którzy mają 100 nurkowań i nurkują rok, oraz takich którzy mają 500 nurkowań i nurkują 10 lat. Pewnie się ktoś trafił z dłuższym stażem ale piszę o pewnej rozpiętości. Typowy kandydat na instruktor nurkuje 3-5 lat i ma około 200 nurkowań. Po prostu jak ktoś lubi uczyć to mniej więcej w takim momencie decyduje się na kurs instruktorski.


Dla mnie to co dzieje się ostatnio w poszczególnych organizacjach nurkowych zaczyna być chore.
Ja np. po trochę mniej niż 100 nurkowaniach uznałem, że jestem gotów na to by świadomie przystąpić do kursu P2 i zdołać go zdać.
Teraz widzę, że po 100 nurkach można mieć P1, P2, P3 i robić instruktora :)
Tylko że obecnie wiedza, doświadczenie i umiejętności mają tu drugorzędne znaczenie. Liczy się KASA, KASA, KASA!
Za parę lat okaże się, że te 100 nurkowań to i tak za dużo, bo kasa szybciej płynie gdy można robić papiery instruktora po 50 nurkach :)
I uchowaj Boże żeby moje dzieci kiedyś trafiły na takiego "instruktora"...

Haw - 15-07-2013, 23:45

kingadivers napisał/a:
[..] No i nie zgadzam się z Tobą w kwestii wyważania otwartych drzwi. Czy naprawdę trzeba się znaleźć w niebezpiecznej sytuacji, żeby ostrzegać przed nią innych, czy wystarczy wiedzieć co i kiedy może nastąpić?[..]
tez mi sie wydaje, ze dobry kapitan spedza sztorm w porcie, nurek podobnie.

sam pomysl wydaje sie troche dziwny - bo ludzie zwykle maja kase albo czas, rzadko jedno i drugie (znacznie czesciej ani tego ani tego :( ). bo jak rozumiem to jest wersja high, czyli nurkowanie, obiadek, nurkowanie (i to nie jako przewodnik grupy, tylko zwykly nurek-turysta lub nurkowanie szkoleniowe). zadnej pracy dodatkowej na rzecz bazy. bo inaczej to zwykle baza stawia kursy i czasem jakies drobne kieszonkowe dla kursanta.

DivemasterAcademy - 16-07-2013, 00:07

Witajcie !

Wywiązała się bardzo fajna dyskusja. Zdania, jak to zwykle bywa są podzielone, dlatego podrzucimy wam nowe dane do dalszej analizy.

Nurkowanie, a nauczanie nurkowania to dwie różne sprawy – z tym każdy się zgodzi prawda ?

Dla większości kluczową sprawą jest kwestia doświadczenia dlatego mam dla was dwie sytuacje.

1 Wyobraźcie sobie siebie jako osobę która zostaje „zarażona” nurkowaniem wspina się po poszczególnych stopniach kariery, w międzyczasie wykonuje 100 nurkowań poza kursami nurkuje w różnych miejscach, z różnymi partnerami i w końcu decyduje się na zostanie instruktorem, trwa to załóżmy 2/3 lata – rozpoczyna kurs instruktorski w dowolnej federacji, po czym po 10 -14 dniach IDC ( w zależności od federacji ) po pozytywnym zaliczeniu egzaminów zostaje instruktorem

2 A teraz wyobraźcie sobie siebie jako osobę która od pierwszego kontaktu z nurkowaniem ma świadomość, że: jej nauka nurkowania zostanie powiązana od początku z elementami które prowadzą do zostania instruktorem, że przez najbliższe 5/6 miesięcy będzie: mieć do pełnej dyspozycji CD, będzie mieć możliwość uczestniczenia we wszystkich kursach zarówno jako student jak też i wolny słuchacz, że będzie mieć możliwość aby poznawać wszystkie aspekty nurkowania mając do dyspozycji wszelkie możliwe pomoce dydaktyczne oraz doświadczoną kadrę w centrum nurkowym, które przeprowadza szkolenia na wszystkie stopnie nurkowe organizując 5-6 IDC rocznie, a dodatkowo będzie mogła wykonać 100 nurkowań poza szkoleniami , gdzie po każdym ma możliwość konsultacji danego nurkowania

Pamiętajmy też o jednym: Kursy instruktorskie nie uczą jak nurkować tylko uczą w jaki sposób przekazywać swoją wiedzę innym. Którą drogę wybralibyście ? ,na czym polega zdobywanie doświadczenia ? – krótkie konstruktywne uzasadnienie wyboru pożądane.

Z ogromną przyjemnością poczytamy wasze przemyślenia.

Pozdrawiamy

Divemaster Academy PL

mi_g - 16-07-2013, 08:47

DivemasterAcademy napisał/a:
A teraz wyobraźcie sobie siebie jako osobę która od pierwszego kontaktu z nurkowaniem ma świadomość, że: jej nauka nurkowania zostanie powiązana od początku z elementami które prowadzą do zostania instruktorem

Tyle że:
- jak nigdy nie nurkując masz wiedzieć że to będzie twoja pasja a instruktor bez pasji nigdy dobrym instruktorem nie bedzie
- co będzie jak po 50 nurkowaniach dojdziesz do wniosku że bardziej urokliwe jest serfowanie w tropikach niż nurkowanie
- co się stanie jak się okaże że sie do tego po prostu nie nadajesz...

DivemasterAcademy napisał/a:
5/6 miesięcy na tropikalnej wyspie spędzone

napoleon604 napisał/a:
Biorąc pod uwagę fakt że nosi taki delikwent flaszki turystów i ekipy, lata na miotle po bazie i wykonuje całą czarną robotę to 14-18 tys to i tak sporo.

Chyba jednak nie zdajecie sobie sprawy jak tanie jest sprzatanie bazy czy noszenie flaszek np tropikalnych wyspach... Obawiam sie że latając z miotłą na Filipinach po 6 miesiacach to by sie zaoszczedziło na OWD.
KonradK. napisał/a:
Takie pol roku na tropikalnej wyspie to bardzo oszczednie rzecz biorac od 80k

To sie wydaje realne. Teraz pytanie: ile znacie osób którzy mają na wydanie 100tys (jakies kieszonkowe by sie na te pół roku przydało) i pół roku wolnego ?
Oferta jest fajna dla pracownika średniego/wyższego szczebla amerykańskiej korporacji który mając 45 lat bierze roczny sabbatical i chce się odstresować. Ponieważ prawdopodobnie nigdy nikogo poza kilkoma znajomymi nie wyszkoli reszta nie ma znaczenia.

waterman - 16-07-2013, 09:33

DivemasterAcademy napisał/a:
od początku z elementami które prowadzą do zostania instruktorem
wszyscy na poczczątku chca być instruktorami i miec wlasne CN, większości z czasem przechodzi ta myśl.
DivemasterAcademy napisał/a:
poznawać wszystkie aspekty nurkowania mając do dyspozycji wszelkie możliwe pomoce dydaktyczne
no , no oczywiście w bazie w postaci wózka do twinów, miotły i szmaty.
DivemasterAcademy napisał/a:
oraz doświadczoną kadrę w centrum nurkowym
której spokojnie zrobi rano kawkę lub herbatkę
DivemasterAcademy napisał/a:
będzie mogła wykonać 100 nurkowań poza szkoleniami
asystując np przy intro.
itd..... itd......

kraken - 16-07-2013, 10:33

Taka oferta jest dla trzech grup ludzi. Szczegóły finansowe tej akurat oferty nie były opisane więc będę się opierał na tym jak to zwykle działa.
Studenci którzy chcą przez najbliższe 4-5 lat zamiast przy innych pracach spędzać wakacje jako kadra w centrach nurkowych. Ludzie zaraz po studiach robiący sobie rok przerwy i połapujący się, że mogą zrobić Divemastera lub instruktora PADI i kosztem wstępnego wydatku równego dwu miesięcznym wydatkom na podróż przez najbliższy rok zwiedzić 2-3 miejsca na świecie nie wydając pieniędzy (w bazie zarobią na spanie, ryż z kurczakiem i sok lub piwo w zależności od upodobań). Trzecia grupa to wcześniejsi emeryci którzy chcą w tropikach pobawić się przez parę lat też nie wydając za dużo pieniędzy.
Trzeba pamiętać, że jeżeli jako turyści jedziemy gdzieś dalej to mimo tego, że życie w tych krajach jest dość tanie, wydajemy dość dużo bo tak są ustawione ceny. Bardzo często za tydzień w hotelu masz apartament na miesiąc a za miesiąc na rok (tylko kto ma tyle czasu) więc latamy na 1-2 tygodnie i płacimy.
Potem towarzystwo albo zakochuje się w nurkowaniu i uczeniu nurkowania (mniejszość) i zostaje na stałe, zasilając jak są dobrzy, stałą kadrę, lub w większości wracają do normalnego życia.
Trzeba pamiętać, że 10 lat pracy na bazie w jakimś egzotycznym kraju to ciężka praca a 6 miesięcy to w sumie zabawa. Oczywiście można mieć na ten temat różny pogląd ale piszę o tych dla których taki 6-12 miesięczny (czy nawet paro letni) urlop od "cywilizacji" jest wartością. Ważne jest tylko aby nie palić mostów bo większość ludzi woli jednak wrócić do asfaltu i normalnej pracy.

A co do wpisów typu - ja, to jak miałem 100 nurkowań to nic nie umiałem a tu ktoś robi instruktora. Po pierwsze bywa, że ktoś ma 100 nurkowań i bardzo mało umie, a czasami umie sporo.
Ile umie, łatwo zweryfikować wpadając na warsztaty które prowadzi ktoś kto jednocześnie szkoli troch wyższe stopnie, aby miał porównanie ile i kiedy powinno się umieć, jak się ma 20, 50 100 czy 500 nurkowań.
Teraz prowadzę kurs instruktorski - nie ma już wolnych miejsc więc to nie jest chyba reklama :-) a może właśnie jest; i kandydaci mają po 100 nurkowań ale również po parokrotnie więcej. Są ze stopniami IANTD, GUE, PADI i chyba TDI i pewnie zrobią ten kurs (a może ktoś nie zrobi) ale wiem, że za dwa lata nie będzie widać co kto miał, tylko co z tym zrobił. Jak wykorzystał wiedzę z kursu instruktorskiego do rozwoju siebie i innych.

Wracając zaś do opinii o innych. Zauważyłem jedną rzecz - im ktoś mocniej wypowiada się w internecie tym mniej jest chętny na wspólne nurkowanie i porównanie swoich umiejętności z innymi. Znam ludzi którzy mają 100 nurkowań i wspaniale nurkują i takich co mają 300 nurkowań i mają kłopoty z pływalnością. A przecież to jest takie proste. Wspólne nurkowanie i wszystko jest jasne. Wiadomo kto jest w jakim punkcie i co musi zrobić aby się dalej rozwijać (oczywiście w zależności od tego jaki jest jego cel).

MSC

Marras - 16-07-2013, 12:32

kraken napisał/a:
A co do wpisów typu - ja, to jak miałem 100 nurkowań to nic nie umiałem a tu ktoś robi instruktora. Po pierwsze bywa, że ktoś ma 100 nurkowań i bardzo mało umie, a czasami umie sporo.

Kraken, źle zrozumiałeś moje intencje: nie napisałem, że po 100 nurkach nic nie umiałem tylko, że uznałem się za gotowego do kolejnego kroku.
Oczywiście mogłem podejść do kursu P2 po np. 30 nurkowaniach i zapewne też bym go zdał , tyle że wiedziałbym, iż ten plastik dostaję zdecydowanie "na wyrost".
Bo sam widziałem jak ogromna była u nie różnica w umiejętnościach, technice i doświadczeniu pomiędzy 30 a 100 nurkowaniem.
Dzisiejsi "sprinterzy" takich dylematów moralnych raczej nie posiadają :)

I dlatego coraz częściej trafiają się posiadacze uprawnień do nurkowania na 40m (a więc z możliwą dekompresją) czy też wrakowych, a np. nie potrafiący utrzymać pływalności, czy też nie potrafiący obsłużyć zestawu bojka+kołowrotek/szpulka.
Więc ja się pytam - dlaczego zdali kursy i dostali uprawnienia?
Odpowiedź jest prosta: BO ZAPŁACILI!
Boleję nad tym, ale opłata za szkolenie stanowi coraz częściej jedyny warunek zdania kursu.
Oczywiście nie mam zamiaru tutaj generalizować, bo uczciwi instruktorzy też są (mam nadzieję że w większości) i funkcjonują. Tyle tylko, że tych "nieuczciwych" czyli nastawionych tylko na wyciągnięcie kasy błyskawicznie przybywa.
HIt, przypadek prawdziwy: kurs OWD zakończony uzyskaniem uprawnień do 18m przeprowadzony w całości na basenie o max głębokości 2m.

kraken napisał/a:
Znam ludzi którzy mają 100 nurkowań i wspaniale nurkują i takich co mają 300 nurkowań i mają kłopoty z pływalnością.

W pełni się z Tobą zgadzam tyle tylko, że temu człowiekowi ze wspaniała techniką i setką nurkowań brakuje jednej ważnej rzeczy: doświadczenia.
Osoba po 100 nurkach przystępująca do kursu instruktorskiego wcześniej zapewne robiła OWD, AOWD, suchy, nawigację, nitrox, deepa, nocne, poszukiwanie i wydobycie, jakieś tam jeszcze inne, w końcu Rescue. Ile to nurkowań? 50?
Wynika z tego że połowa tej "setki" to nurkowania kursowe pod okiem i ochronnymi skrzydłami instruktora. Kolejne 50 można uznać za samodzielne.
Śmiem twierdzić że przez te 50 samodzielnych nurków taki delikwent nie zaliczył żadnego "fakapa" pod wodą - bo małe jest tego prawdopodobieństwo.
Czyli tak naprawdę o nurkowaniu, ryzyku i umiejętnościach radzenia sobie pod wodą w stresie i rozwiązywaniu problemów nie wie nic.
A za chwilę ma być odpowiedzialny za zestresowanego kursanta pierwszy raz w życiu wchodzącego pod wodę.
To tylko moje prywatne zdanie, ale bałbym się wysłać dziecko na kurs do takiego instruktora....

skr - 16-07-2013, 12:37
Temat postu: ...
grzegorz napisał/a:
.Trzeba mieć ileś tam fake'ów z których się wyszło i ileś nurków zjeba....ych żeby wiedzieć jak nauczyć innych, żeby nie popełniali podobnych błędów.Tego nie da się osiągnąć w czasie półrocznego szkolenia od zera.
To ja mały żuczek zapytam pana instruktora: Ile razy deco zjebałeś i ile razy z komory wychodziłeś :D ? Co innego pozorowanie tych fake'ów i nabywanie dobrych nawyków a co innego czołówka z tirem przy kazdym wjezdzie na autostrade. wtedy to swiadczy jedynie o tym, ze szkolenie nie wydoliło skoro za kazdym razem wlasciwie giniesz.
Marras - 16-07-2013, 13:02

skr napisał/a:
To ja mały żuczek zapytam pana instruktora: Ile razy deco zjebałeś i ile razy z komory wychodziłeś :D ? Co innego pozorowanie tych fake'ów i nabywanie dobrych nawyków a co innego czołówka z tirem przy kazdym wjezdzie na autostrade. wtedy to swiadczy jedynie o tym, ze szkolenie nie wydoliło skoro za kazdym razem wlasciwie giniesz.

skr nie masz racji.
podobnie jak dive_frog śmiejący się ze słów grzegorza

Pozorowanie sytuacji awaryjnej to tylko pozorowanie - Ty wiesz że to tylko ćwiczenie, Twoja podświadomość to wie, więc ćwiczysz, działasz wg procedur.
Ale dopiero prawdziwa sytuacja awaryjna pokaże czy jesteś w stanie zapanować nad strachem, czy nie wpadniesz w panikę, czy dasz radę znaleźć rozwiązanie - wtedy dopiero wiesz jak Twój mózg i ciało zareagują na prawdziwy stres.

Prosty przykład który może się przytrafić nawet P1 a więc i Tobie :
co innego gdy instruktor zaplącze Cię w sieć i czeka z boku aż się wytniesz, a co innego gdy przypadkiem zaplączesz się w nią sam a partner akurat tego nie zauważył i odpłynął.
Gwarantuję Ci że w pierwszym przypadku spokojnie się wytniesz (bo masz w głowie cały czas myśl o tym że ktoś z boku czuwa żeby Ci się nic nie stało) zaś w tym drugim ciśnienie Ci podskoczy do 200/150 i zaczną się trząść łapki(bo wiesz że po raz pierwszy jesteś zdany sam na siebie).
Tym się różnią pozorowane od prawdziwych sytuacji awaryjnych :)

fwj - 16-07-2013, 13:25

Marras napisał/a:
zaś w tym drugim ciśnienie Ci podskoczy do 200/150 i zaczną się trząść łapki

Skoro to pierwszy taki fuckup to skąd wiesz, co się stanie z kolega? Może skonsumuje to na zimno?

Yavox - 16-07-2013, 13:26

To jest moim zdaniem też pytanie o to, kim dla kogo jest instruktor i do jakiego poziomu ma być / może być on wykształcony takim wyspowym kursem.


Dla mnie instruktor to osoba, która poza nauczeniem mnie tego, czego potrzebuję aby bezpiecznie nurkować na danym poziomie, potrafi podzielić się nie tylko wiedzą ale także swoim bogatym doświadczeniem praktycznym. Poza konkretnymi ćwiczeniami oczekuję od niego wielu przykładów podanych z własnych nurkowań albo obserwacji z pierwszej ręki, ciekawych opowieści, szerokiej perspektywy (połączenie wiedzy i umiejętności z zakresu techniki poruszania się pod wodą, standardów, nurkowania w różnych warunkach, użycia różnorodnego sprzętu itp). Chcę mieć możliwość dostania od ręki odpowiedzi na prawie każde moje pytanie - nawet takie, które dotyczy czegoś tylko luźno powiązanego z obecnym kursem, jest mocno obok albo mocno na wyrost ale mimo tego ma związek z tematem. Chcę, żeby miał doświadczenie znacząco wykraczające poza to, co uczy- aby np. mógł mi polecić sprzęt czy procedury, które ostaną się jako dobre nawet kilka kursów i kilkaset moich nurkowań później. Wiem, wiem, standardy, ble ble ble - ale jak robię AOWD i deklaruję zainteresowanie przyszłymi nurkami deko, to nie życzę sobie, żeby ktoś mnie pchał w zakup jacketu bo sam nie nurkuje tak, jak ja deklaruję, że zamierzam.


Z kolei dla kogoś innego, instruktor to może być po prostu "tylko gość, który mu pokaże te kilkanaście najważniejszych rzeczy potrzebnych do tego, żeby zacząć w miarę bezpiecznie nurkować". W tym ujęciu, bycie instruktorem (np. uczącym OWD) to nie jest żadne "rocket science" - większość osób mających za sobą kilkadziesiąt własnych nurkowań byłaby w stanie wdrożyć w przebywanie pod wodą nurkowego analfabetę - szybciej bądź wolniej, lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej bezpiecznie - ale jednak. Takiego instruktora można bez problemu wyprodukować na wyspie w kilka miesięcy. Powiem więcej - takich instruktorów są tysiące! Oni normalnie funkcjonują w obiegu, uczą się, niektórzy z nich po kilku tysiącach własnych nurkowań stają się instruktorami pierwszego wymienionego przeze mnie typu - więc mają prawo bytu, bo od czegoś przecież trzeba zacząć. Nie zmienia to faktu, że swoich znajomych wysłałbym do kogoś innego - ale oczywiście nie jestem reprezentatywny, bo nie jestem "normalnym nurkiem" który wchodzi do wody w czymkolwiek, z kimkolwiek i jakoś jest. Jestem niepotrzebnie rozbijającym gówno na atomy użytkownikiem nurkowego forum ;)

Marras - 16-07-2013, 13:32

fwj napisał/a:
Skoro to pierwszy taki fuckup to skąd wiesz, co się stanie z kolega? Może skonsumuje to na zimno?

Oki, może i "skonsumuje to na zimno" :)
Bardziej mi chodziło o pokazanie, że dopiero wtedy będzie wiedzieć jak naprawdę się zachowa w razie sytuacji stresowej

kraken - 16-07-2013, 13:50

Cytat:
Wiem, wiem, standardy, ble ble ble - ale jak robię AOWD i deklaruję zainteresowanie przyszłymi nurkami deko, to nie życzę sobie, żeby ktoś mnie pchał w zakup jacketu bo sam nie nurkuje tak, jak ja deklaruję, że zamierzam.
Nurkuję rekreacyjnie w jackecie i technicznie w skrzydle, sidemouncie lub rebie i jak nurek robi AOWD i wyrazi zainteresowanie nurkowaniem technicznym to pytam go czy ma gdzie trzymać sprzęt oraz czy woli mniej wydać i mieć jeden sprzęt do wszystkiego czy bardziej dostosowany do różnych warunków/wyjazdów/ itp.
Następnie w zależności od odpowiedzi nurka poradził bym mu od razu skrzydło z płytą lub sidemounta lub jacket do jednych nurów a skrzydło czy sidemounta do innych.
Poradził bym właśnie w taki sposób ponieważ moje doświadczenie z nurkowań w wielu miejscach oraz szkolenia wielu ludzi mówi mi, że różne decyzje są dobre dla różnych ludzi.
MSC

Yavox - 16-07-2013, 13:56

Właśnie Maćku, dokładnie o tym piszę. Możesz komuś coś takiego świadomie poradzić, ponieważ masz doświadczenie nurkowań w wielu miejscach i szkolenia wielu ludzi. To jest właśnie to, czego obawiam się, że nie będzie w stanie zrobić wyspowy instruktor :)
skr - 16-07-2013, 14:34

Marras napisał/a:
skr napisał/a:
To ja mały żuczek zapytam pana instruktora: Ile razy deco zjebałeś i ile razy z komory wychodziłeś :D ? Co innego pozorowanie tych fake'ów i nabywanie dobrych nawyków a co innego czołówka z tirem przy kazdym wjezdzie na autostrade. wtedy to swiadczy jedynie o tym, ze szkolenie nie wydoliło skoro za kazdym razem wlasciwie giniesz.

skr nie masz racji.
podobnie jak dive_frog śmiejący się ze słów grzegorza

Pozorowanie sytuacji awaryjnej to tylko pozorowanie - Ty wiesz że to tylko ćwiczenie, Twoja podświadomość to wie, więc ćwiczysz, działasz wg procedur.
Ale dopiero prawdziwa sytuacja awaryjna pokaże czy jesteś w stanie zapanować nad strachem, czy nie wpadniesz w panikę, czy dasz radę znaleźć rozwiązanie - wtedy dopiero wiesz jak Twój mózg i ciało zareagują na prawdziwy stres.

Prosty przykład który może się przytrafić nawet P1 a więc i Tobie :
co innego gdy instruktor zaplącze Cię w sieć i czeka z boku aż się wytniesz, a co innego gdy przypadkiem zaplączesz się w nią sam a partner akurat tego nie zauważył i odpłynął.
Gwarantuję Ci że w pierwszym przypadku spokojnie się wytniesz (bo masz w głowie cały czas myśl o tym że ktoś z boku czuwa żeby Ci się nic nie stało) zaś w tym drugim ciśnienie Ci podskoczy do 200/150 i zaczną się trząść łapki(bo wiesz że po raz pierwszy jesteś zdany sam na siebie).
Tym się różnią pozorowane od prawdziwych sytuacji awaryjnych :)




Ja sie z jego slow nie smieje to primo, a po drugie, zgadzam sie z tym co piszesz jednakze slowa Grzegorza zabrzmialy mi troche tak, jakby te fackupy niemalze wymagane byly na drodze do instruktora a to z kolei byloby czystym szalenstwem. Mlodzi piloci rozbijaja maszyny tylko w symulatorach a nie w prawdziwej przestrzeni powietrznej, tam sie od nich tego nie wymaga, wiec slowa "musisz" miec iles tam fackupow sa nie fair bo jak spotkasz instruktora ktory tych fackupow akurat za wiele nie mial a za to swietnie uczy to co, powiesz mu idz sie doszkol poprzez zaplatywanie sie w sieci?
Ad tych sieci... to jesli juz dyskusja tyczy sie ekspresowego szkolenia to mozna przeciez 10 lat nurkowac i sie szkolic i o siec nie zaczepic, a mozna w nia wpasc na letnim nurkowaniu w jeziorze gdzies w PL zaraz po owd. Tak czy siak, jaka mamy wiedze odnosnie tego ile fackupów zaliczyl instruktor? I iloma sie pochwali?

Tak propo doswiadczenia jeszcze, znam przynajmniej dwoch instruktorów, bardzo doświadczonych i lata juz nurkujacych ktorzy nieustannie mi wmawiaja, ze bardzo zle i nieodpowiedzialnie postepuje gdyz mam 3 kg niezrzucalnego balastu na na plecach uprzezy side mount (7 w kieszeniach zrzucalnych). Tego wszystkiego nie da sie obiektywnie sklasyfikowac, rozwazyc, tak samo jak przewidziec wlasnych reakcji podczas sytuacji mocno kryzysowej ale mozna zminimalizowac ryzyko.

Marras - 16-07-2013, 15:12

skr napisał/a:


Ja sie z jego slow nie smieje to primo, a po drugie, zgadzam sie z tym co piszesz jednakze slowa Grzegorza zabrzmialy mi troche tak, jakby te fackupy niemalze wymagane byly na drodze do instruktora a to z kolei byloby czystym szalenstwem. Mlodzi piloci rozbijaja maszyny tylko w symulatorach a nie w prawdziwej przestrzeni powietrznej, tam sie od nich tego nie wymaga, wiec slowa "musisz" miec iles tam fackupow sa nie fair bo jak spotkasz instruktora ktory tych fackupow akurat za wiele nie mial a za to swietnie uczy to co, powiesz mu idz sie doszkol poprzez zaplatywanie sie w sieci?
Ad tych sieci... to jesli juz dyskusja tyczy sie ekspresowego szkolenia to mozna przeciez 10 lat nurkowac i sie szkolic i o siec nie zaczepic, a mozna w nia wpasc na letnim nurkowaniu w jeziorze gdzies w PL zaraz po owd. Tak czy siak, jaka mamy wiedze odnosnie tego ile fackupów zaliczyl instruktor? I iloma sie pochwali?

Tak propo doswiadczenia jeszcze, znam przynajmniej dwoch instruktorów, bardzo doświadczonych i lata juz nurkujacych ktorzy nieustannie mi wmawiaja, ze bardzo zle i nieodpowiedzialnie postepuje gdyz mam 3 kg niezrzucalnego balastu na na plecach uprzezy side mount (7 w kieszeniach zrzucalnych). Tego wszystkiego nie da sie obiektywnie sklasyfikowac, rozwazyc, tak samo jak przewidziec wlasnych reakcji podczas sytuacji mocno kryzysowej ale mozna zminimalizowac ryzyko.


Nie chodzi tu o to iloma fackupami chwali się instruktor tylko o zdobyte przez niego doświadczenie, które rośnie wraz z ilością odbytych nurkowań.
Odnosząc się do Twojego porównania z pilotami: młody pilot dobrze wyuczony na symulatorach poprowadzi boeinga i wszystko będzie ok.
Tyle tylko, że gdy coś pójdzie nie tak, to ten młody pilot wyląduje nim tak, jak ostatnio żółtki w San Francisco (a zapewne jeszcze gorzej i tragiczniej).
Natomiast tylko doświadczony pilot posadzi niesprawny samolot tak, jak zrobił to kapitan Wrona na Okęciu.
Jak sądzisz - czy ten sam człowiek zdołałby to zrobić 30 lat temu gdy dopiero dostał licencję i zaczynał latać?

skr - 16-07-2013, 15:46

Marras napisał/a:
skr napisał/a:


Ja sie z jego slow nie smieje to primo, a po drugie, zgadzam sie z tym co piszesz jednakze slowa Grzegorza zabrzmialy mi troche tak, jakby te fackupy niemalze wymagane byly na drodze do instruktora a to z kolei byloby czystym szalenstwem. Mlodzi piloci rozbijaja maszyny tylko w symulatorach a nie w prawdziwej przestrzeni powietrznej, tam sie od nich tego nie wymaga, wiec slowa "musisz" miec iles tam fackupow sa nie fair bo jak spotkasz instruktora ktory tych fackupow akurat za wiele nie mial a za to swietnie uczy to co, powiesz mu idz sie doszkol poprzez zaplatywanie sie w sieci?
Ad tych sieci... to jesli juz dyskusja tyczy sie ekspresowego szkolenia to mozna przeciez 10 lat nurkowac i sie szkolic i o siec nie zaczepic, a mozna w nia wpasc na letnim nurkowaniu w jeziorze gdzies w PL zaraz po owd. Tak czy siak, jaka mamy wiedze odnosnie tego ile fackupów zaliczyl instruktor? I iloma sie pochwali?

Tak propo doswiadczenia jeszcze, znam przynajmniej dwoch instruktorów, bardzo doświadczonych i lata juz nurkujacych ktorzy nieustannie mi wmawiaja, ze bardzo zle i nieodpowiedzialnie postepuje gdyz mam 3 kg niezrzucalnego balastu na na plecach uprzezy side mount (7 w kieszeniach zrzucalnych). Tego wszystkiego nie da sie obiektywnie sklasyfikowac, rozwazyc, tak samo jak przewidziec wlasnych reakcji podczas sytuacji mocno kryzysowej ale mozna zminimalizowac ryzyko.


Nie chodzi tu o to iloma fackupami chwali się instruktor tylko o zdobyte przez niego doświadczenie, które rośnie wraz z ilością odbytych nurkowań.
Odnosząc się do Twojego porównania z pilotami: młody pilot dobrze wyuczony na symulatorach poprowadzi boeinga i wszystko będzie ok.
Tyle tylko, że gdy coś pójdzie nie tak, to ten młody pilot wyląduje nim tak, jak ostatnio żółtki w San Francisco (a zapewne jeszcze gorzej i tragiczniej).
Natomiast tylko doświadczony pilot posadzi niesprawny samolot tak, jak zrobił to kapitan Wrona na Okęciu.
Jak sądzisz - czy ten sam człowiek zdołałby to zrobić 30 lat temu gdy dopiero dostał licencję i zaczynał latać?


Chyba wypadałoby najpierw zdefiniowac jakas plaszczyzne komunikacji bo jak obecnie to kazdy rozumie co sobie rozumie, z czego ktos inny nie rozumie nic, badz rozumie cos zupelnie innego niz chcial przekazac przedmowca zatem proponuje zdefiniowac:
1. Doswiadczenie nurkowe
2. Zaleznosc pomiedzy doswiadczeniem a latami stazu nurkowego (niby oczywiste, aczkolwiek jak podalem wyzej, wcale nie takie oczywiste).

Marras, jesli tego nie zrobimy mozemy tak sobie gadac do... sam wiesz czego, bo z terminu "doswiadczony pilot" nic wiele nie wynika, dlatego proponuje zdefiniowac, kto to wlasnie jest. Przykład z kapitanem Wroną jako doswiadczonego pilota? Ok... doswiadczonego, bo kilka razy w zyciu juz posadzil maszyne bezpiecznie w sytuacji awaryjnej, czy po prostu doswiadczony, bo przelatał milion godzin bez wiekszych usterek? Poza tym ja jestem jednym z tych co są jednak za doswiadczeniem, ale niekoniecznie będę ewangelistą, bo wtedy wg moich starszych druhów nalezaloby wszystkie te szkółki na P i inne podobne wykląć bo nie wyrabiają "norm" a przypominaja raczej lezenie na kocu w upalny dzien z lemoniadą obok.

gringo - 16-07-2013, 17:07

Marras napisał/a:
Jak sądzisz - czy ten sam człowiek zdołałby to zrobić 30 lat temu gdy dopiero dostał licencję i zaczynał latać?

i tutaj jest zawarte sedno dyskusji
pyatnie bylo o oferte - z jednej strony staneli krytycy "Co to bedzie za instruktor?" a ja powiem tak:
"taki ktory wg standardow wczesniej wymienionych organizacji ma wynurkowane tyle, zeby dostac papierek" - czy bedzie to dobry instruktor nie wiem, ale nie powiem tez ze bedzie zly
wielu z was pisze, ze bedzie pewnie zapier caly czas ze szmata itd - tak wygladaly wasze kursy instruktorskie?!
Organizacjie opracowaly jakies standardy - rozumiem, ze wiekszosc z was ma takie kompetencje nurkowe, zeby je podwazac?!
Ciekawe po ilu nurkowaniach wiekszosc z nas otrzymala te uprawnienia, ktore posiada - bo mam wrazenie, ze po spelnieniu MINIMUM programowego!

Marras - 16-07-2013, 17:22

skr napisał/a:
zatem proponuje zdefiniowac:
1. Doswiadczenie nurkowe
2. Zaleznosc pomiedzy doswiadczeniem a latami stazu nurkowego (niby oczywiste, aczkolwiek jak podalem wyzej, wcale nie takie oczywiste).


Ad1
Doświadczenie to rzecz baardzo niemierzalna więc trudno ubrać to w definicję i jakieś wzorki.

Ad2
Ja bym widział raczej zależność (wprost proporcjonalną) pomiędzy doświadczeniem a ilością wykonywanych nurkowań oraz ich rodzajem (trudnością) a nie latami stażu.
Staż można mieć 20 letni ale robić 5 szuwarkowych nurków rocznie i nijak się to nie ma do doświadczenia.

Natomiast nurkowania można robić mniej lub bardziej zaawansowane.
Nurek nr 1 nurkuje w kółko na tym samym akwenie i w kółko na 15 metrów - przez x czasu zrobił 200 nurkowań.
Nurek nr 2 nurkuje na różnych akwenach: jeziora, kamieniołomy, wraki morskie. Nurkuje zwykle na głębokości 30-40 metrów, czyli tam gdzie zimno, ciemno i daleko do domu., Część to nurki z dekompresją. Przez ten sam x czasu zrobił 100 nurkowań.
Który ma większe doświadczenie? :)

Nurek nr 3 nurkuje podobnie jak nurek nr 2 (czasem się spotykają na pomoście, pod wodą czy na łodzi) - też 30-40m, też deko. Zrobił 500 nurkowań w takich warunkach w tym x czasie. Zna wszystkie jeziora w okolicy oraz wszystkie wraki na Bałtyku niemal na pamięć.
Czy ma takie samo doświadczenie jak nurek nr 2?

Pewnie ile osób tyle będzie opinii :)

KonradK. - 16-07-2013, 17:59

Najwiecej doswiadzczenia bedzie mial nurek internetowy....EOT.
adalbert - 16-07-2013, 18:53

Marras napisał/a:
Nurek nr 1 nurkuje w kółko na tym samym akwenie i w kółko na 15 metrów - przez x czasu zrobił 200 nurkowań.

I chyba o to chodzi.
Mam wrażenie że instruktorzy którzy przeszli kurs w opisywanym systemie mogą być tylko instruktorami jednego akwenu ( albo jednej zatoki) i uprawnienia jakie mogą nadawać mogą dotyczyć tylko tego akwenu (zatoki).
Pzdro

TomKur - 16-07-2013, 19:21

Cześć,
no ok,DivemasterAkademio, jestem zainteresowany Twoją ofertą. Co mam zrobić, żeby znaleźć się na tych ciepłych wyspach w roli ucznia a potem nauczyciela ?. Proszę o konkrety - koszty, papiery, itp, itd.

Nuroslaw - 16-07-2013, 19:25

nurek OWD w takim razie winny być tylko nurkiem basenu lub jeziora na którym przeszedł szkolenie, a kierowca winien robić uprawnienia tak często jak zmienia samochód.

Panowie, pewne zasady nie ulegają zmianom. Więc dlaczego ograniczać. Sami macie ale, że słuzy to tylko wyciąganiu pieniędzy: suchy skafander, nurkowanie pod lodem itp. Więc dlaczego chcecie ograniczać tez tak instruktorów. Nie wiem jak w PADI, ale w CMASie instruktor ma nie jedno imię i są różne poziomy instruktorów.

Pierwszy poziom instruktora pozwala szkolić tylko nurków OWD i AOWD. Więc tragedii nie ma. Ja myslę tylko, że wielkość odpowiedzialności powoduje, że część osób chce mieć instruktora jako zwieńczenie swojej kariery nurkowej, a nie koniecznie początek zawodu.

Ogólnie na zachodzie jakoś łatwiej o ludzi z dr przed nazwiskiem, instruktor czy profesor niż u nas. Jakoś zwyczajniej tez podchodzą do tych kwestii - a mimo to jakoś chętnie czerpiemy od nich wzorce.

adalbert - 16-07-2013, 19:34

Nuroslaw napisał/a:
nurek OWD w takim razie winny być tylko nurkiem basenu lub jeziora na którym przeszedł szkolenie

Nurek OWD nie szkoli innych, jeśli się nie mylę nie jest instruktorem, natomiast może nurkować .
Standardy np. PADI mówią że :
"Nurkowie ... są kwalifikowani do...nurkowania...wykorzystując wiedzę i umiejętności.... stosując się do limitów związanych z ich wyszkoleniem i doświadczeniem .. w warunkach w jakich byli szkoleni..."


Pzdro: Adalbert

Nuroslaw - 16-07-2013, 21:28

adalbert napisał/a:
Standardy np. PADI mówią że :
"Nurkowie ... są kwalifikowani do...nurkowania...wykorzystując wiedzę i umiejętności.... stosując się do limitów związanych z ich wyszkoleniem i doświadczeniem .. w warunkach w jakich byli szkoleni..."


Pzdro: Adalbert


czy ktoś sprawdza Tobie miejsce szkolenia i zabrania nurkowania np. Egipcie czy Chorwacji. Czy nakazuje Tobie ktoś zrobić uprawnienia w Polsce, bo OWD zrobione w Egipcie nie można u nas uznać? Czy sami nie mówicie, że czasem szkolenie lepiej zrobić w łatwych wodach, a tu szlifować umiejętności?

Czy szkolenie OWD w Egipcie aż tak różni się od szkolenia basenowego w Polsce i zanurkowaniu w wodach otwartych, w czystym jeziorku z wizurą 5-10m? na głębokości do 6m ?
Czy z tego względu metodologia szkoleń i zakres wiedzy ulega aż takim zmianom? PADI ponoć ma jedne standardy. Wiec szkolenie tam i tu nie powinno się różnić. A że środowisko się różni.... zabroni Ci ktoś nurkować w Polsce, zapoznać się ze środowiskiem i wówczas uczyć nurkowania tutaj? Czy z tego powodu będzie gorszym? A może boli to, że to co jedni dochodzili 10-20 lat taki gówniarz zrobi w pół roku, bo jest zdolny i kumaty? Jeśli jest odpowiedzialny, poasystuje przez 2-3 lata w jakiejs bazie, przy jakimś instruktorze i będzie takze doświadczonym. Myślisz, że jeśli ktoś wywala kase, by gdzieś na Malediwach uczyć się nurkowania i zrobi tam instruktora będzie chciał taplać się w naszych kałużach?

Powiem, ja tego tak pewien nie jestem. Przy czym, nie zaleznie od umiejętności: długi cykl szkolenia powoduje iż instruktorem zostają pasjonaci. Przy szybkim to jak interes: w pół roku szkolenie, kasa zainwestowana, teraz trzeba znaleźć 100 frajerów do zwrotu kasy - i tego podejścia boję się w zbyt szybkim zdobywaniu uprawnień.

kingadivers - 16-07-2013, 22:31

Yavox napisał/a:
...bo nie jestem "normalnym nurkiem"... Jestem niepotrzebnie rozbijającym gówno na atomy użytkownikiem nurkowego forum ;)


Czyli jesteś jak my wszyscy tutaj, czyli, niestety, jesteś normalny :)

Haw - 17-07-2013, 00:22

adalbert napisał/a:
Nurek OWD nie szkoli innych, jeśli się nie mylę nie jest instruktorem, natomiast może nurkować .
jako zle wyszkolony pelnoprawny partner nurkowy stanowi zagrozenie rowniez dla swojego partnera. wbrew pozorom odpowiedzialnosc nurka OWD jest niezerowa, wiec nie rozdzielalbym tych funkcji tak definitywnie.
mi_g - 17-07-2013, 08:34

Marras napisał/a:
Nurek nr 1 nurkuje w kółko na tym samym akwenie i w kółko na 15 metrów - przez x czasu zrobił 200 nurkowań.
Nurek nr 2 nurkuje na różnych akwenach: jeziora, kamieniołomy, wraki morskie. Nurkuje zwykle na głębokości 30-40 metrów, czyli tam gdzie zimno, ciemno i daleko do domu., Część to nurki z dekompresją. Przez ten sam x czasu zrobił 100 nurkowań.
Który ma większe doświadczenie?

Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana:
Nurek 1 był "grzecznym chłopcem" w dodatku pedantycznym. Zrobił 200 nurkowań wszystko zgodnie z procedurami. Prawdopodobnie nic nigdy mu się nie przydarzyło... Nurkowanie rekreacyjne to dość bezpieczny sport. (Na moje prawie 400 nurkowań tylko jeden problem pod wodą nie miał przyczyny inicjującej w nieprzestrzeaganiu procedur/zasad BHN (Bezpieczeństwo i Higiena Nurkowania :-) )
Dla odmiany Nurek 2 to postrzelona zdecydowanie "niegrzeczna dziewczynka" która w dodatku wpadła w "złe towarzystwo". Po 200 nurach ma co opowiadac przy ognisku. Sypało się niejedno, niektóre nurkowania pamieta jek przez mgłę ;-) , walka o życie bywała... (cytujac poetę: Jeśli wiesz o czym ja mówię... :-) )
Ewidentnie nurek 2 ma większe doświadczenie niż 1 ale pewnie lepszym instruktorem będzie 1...

A co do wymagań wobec instruktorów i jakiejś wcześniejszej dyskusji o cenach i oczekiwaniach. My (jako rynek) chcemy:
- doświadczonego instruktora (1000+ nurkowań, 5+ lat nurkowych, różne środowiska,nurkowania tec, ciepła i zimna woda etc.)
- żeby kursy były robione profesjonalnie, nie jako jakaś dorywcza praca pasjonata przy okazji jego innych zajęć zawodowych
- żeby były tanie a najlepiej za darmo...
Na pierwszy rzut oka wyglada to sprzecznie :-)

fwj - 17-07-2013, 09:04

mi_g napisał/a:
- żeby kursy były robione profesjonalnie, nie jako jakaś dorywcza praca pasjonata przy okazji jego innych zajęć zawodowych

Moim zdaniem to się absolutnie nie wyklucza ;)

Yavox - 17-07-2013, 09:27

mi_g napisał/a:
Ewidentnie nurek 2 ma większe doświadczenie niż 1 ale pewnie lepszym instruktorem będzie 1...


A skąd :)

Nurek 1 w ramach projekcji zakłada, że jak ktoś coś usłyszy, to będzie się do tego stosował. Że jak jest procedura, to będzie przestrzegana. Że jak jest ograniczenie, to wszyscy zwalniają. Działa efektywnie jako instruktor (bo sam przestrzega standardów pracy instruktorskiej) ale prowadzi szkolenie w oparciu o założenie, że kursant będzie zawsze stosował się do zasad - co jak wiemy, jest mało realne. Obawiam się, że nurek 1 uczy z małym marginesem bezpieczeństwa na popełnienie błędu przez kursanta, zakładając że będzie on tak samo "grzecznym" nurkiem, jak sam nurek 1.

Nurek 2 "zna życie". Wie, że kursant często i tak będzie robił inaczej - naginał zasady, przegłębiał, przeginał, nie zawsze się przygotuje, zaplanuje jedno nurkowanie na 5 a nie zawsze i wszystkie. Dzięki temu może kierować się zasadą ograniczonego zaufania - i poświęcić czas na trening tego, co trzeba zrobić, kiedy się coś spieprzy - a nie tłumaczenie, że nie wolno spieprzyć. W ten sposób może osiągnąć całkiem dobre rezultaty - zwłaszcza, że sam nurek 2 jest dla kursanta dość barwną postacią, a nurek 1 może być odbierany jako sztywniak.

Wersja 1 to moim zdaniem np. GUE. Tam zdaje się nie ćwiczymy płynięcia 20m na bezdechu w ślepej masce (z argumentem, że trzeba będzie np. gonić partnera aby dał gaz) bo a priori jest założenie, że nie ma takiej opcji, że gonimy partnera. Nurkowanie ma być tak prowadzone, żeby partner był zawsze w bezpośredniej bliskości. To jest model, w którym w ramach kursu nauki jazdy nie trenuję wyskakiwania z auta w ruchu na zakręcie (argumentując, że nie działają hamulce) bo nie wolno mi rozpocząć jazdy bez sprawdzenia, czy hamulce dobrze działają.

Wersja 2 to szkolenia u wielu różnych instruktorów, gdzie kursant płynie na bezdechu 30 metrów z czterema stejdżami a potem wynurza się z 50m bez maski robiąc deko, orientując się w głębokości jedynie po supełkach na skalibrowanej lince do bojki a czas odliczając odmawianiem kolejnych zdrowasiek. Jednocześnie tacy instruktorzy sami bywają w życiu zakapiorami, którzy ileś razy wywinęli się spod kosy.

Moim zdaniem, oba modele mogą sprawdzać się lepiej lub gorzej, w zależności od predyspozycji i charakteru kursantów.

Bart Lukasik - 17-07-2013, 09:40

mi_g napisał/a:

My (jako rynek) chcemy


Sorry, ty juz nie jestes rynkiem dla poczatkujacych instruktorow, wiesz za duzo... :ping:

Pawel_B - 17-07-2013, 10:13

Nuroslaw napisał/a:
Pierwszy poziom instruktora pozwala szkolić tylko nurków OWD i AOWD


O jakiej organizacji mówisz? W większości przypadków "podstawowy" instruktor szkoli do Divemastera (PADI) albo nawet asystenta instruktora (SDI).

A w temacie - pierwsze co mi się rzuciło to pytanie - skąd ktoś zapisujący na takiego kombosa miałby wiedzieć że ma "powołanie" do bycia instruktorem.

Pozdrawiam, Paweł

arkac123 - 17-07-2013, 10:21

fwj napisał/a:
mi_g napisał/a:
- żeby kursy były robione profesjonalnie, nie jako jakaś dorywcza praca pasjonata przy okazji jego innych zajęć zawodowych

Moim zdaniem to się absolutnie nie wyklucza ;)



Miałam kursy u różnych instruktorów, jednak IMHO najlepiej sprawdzają się zajmujący się nurkowaniem na co dzień.

Nie mogę napisać, że pasjonaci nauczają źle, jednak "zawodowi" instruktorzy szkolą szybciej i skuteczniej.

Np nie mogłam się nauczyć, patrząc na instruktora, pływania żabką wsteczną...... Poświęciliśmy na to 2 dni, bez efektów. Instruktor stwierdził, że mnie się nie da nauczyć....
Poszłam do innego. Wystarczyło 15 minut. :ping:

Piotr Stańczuk - 17-07-2013, 10:36

większość nowych nurków po pierwszym kursie na 18m pływa kraulem, łapki szeroko z boku, prawie inflator w garści, dobrze jeśli sami dobrowolnie i samodzielnie przedmuchują i oczyszczają maski.....
jest to stan zgodny z "wymaganymi wymaganiami" wielu organizacji. o aktywnym trymowaniu związanym z przenoszeniem balastu w różne miejsca czy żabce mało kto wie
jeśli nowy owd posiada szersze lub głębsze umiejętności to wyłącznie zasługa instruktora i rozszerzenie tego co wymaga program.
nurek przestrzegający procedur po multikursie,egzaminach i 150 nurkach wg mnie będzie w 100% wystarczający by przeszkolić standardowe owd.p1 , ba jeśli ma talent pedagogiczny to może być nawet bardzo dobrym instruktorem .
wielu jego kursantów jeśli nie mają żyłki poszerzania wiedzy , kompetencji i poszukiwania bardziej ekstremalnych doznań może bezpiecznie nurkować wiele lat.
natomiast jeśłi nurek jest ciekawski i chce się rozwijać to i tak raczej będzie poszukiwał wiedzy u różnych instruktorów w ciągu swojego rozwoju......
a co do expresowego instruktora to skoro był bezpiecznym nurkiem, rozwijał się i nurkował to po 2,3 latach ma już pewnie z 500 nurków :)

fwj - 17-07-2013, 10:36

arkac123 napisał/a:
jednak IMHO najlepiej sprawdzają się zajmujący się nurkowaniem na co dzień

Co nadal nie znaczy, że pasjonat nie może szkolić profesjonalnie.
Ale wg tego co piszesz pasjonat=partacz, z czym sie absolutnie nie zgadzam.

arkac123 - 17-07-2013, 10:44

fwj napisał/a:
Co nadal nie znaczy, że pasjonat nie może szkolić profesjonalnie.
Ale wg tego co piszesz pasjonat=partacz, z czym sie absolutnie nie zgadzam.

Nie, absolutnie tak nie myślę. Byłam bardzo zadowolona z pasjonata, do czasu, aż nie zachciało mi się uczyć technicznych niuansów - i tutaj dał o sobie znać brak doświadczenia w nauczaniu, brak wiedzy, jak daną rzecz wytłumaczyć, czy wręcz pokazać (pokierować)....

Przypuszczam, że początkujący instruktor również by sobie ze mną nie dał rady. :ping:

Dalej zresztą szkolę się u 2 instruktorów: doświadczonego, zawodowego, u którego ćwiczę technikę nurkowania (aktualnie nawigację :rozpacz: ), i pasjonata, u którego mam zajęcia kondycyjne - u obu jest ciężko... :ping:

Nuroslaw - 17-07-2013, 12:28

Pawel_B napisał/a:

A w temacie - pierwsze co mi się rzuciło to pytanie - skąd ktoś zapisujący na takiego kombosa miałby wiedzieć że ma "powołanie" do bycia instruktorem.

Pozdrawiam, Paweł


ten co liczy pieniądze.

A co pierwszej części pytania, sugerowałem się wymaganiami wg CMAS`u:

Instruktor M1 ma prawo do:
samodzielnego szkolenia i nadawania stopnia podstawowego - płetwonurka P1 KDP/CMAS,, udział w szkoleniu na stopień P2 i P3 bez uprawnień do nadawania stopnia (w kadrze kursu musi być instruktor z uprawnieniami M2)....

Yavox - 17-07-2013, 12:34

Nuroslaw napisał/a:
udział w szkoleniu na stopień P2 i P3 bez uprawnień do nadawania stopnia (w kadrze kursu musi być instruktor z uprawnieniami M2)....


Co kończy się tak, że niektórzy instruktorzy M1 robią szkolenia na P2 kursantom w weekend, jeśli tylko mają kolegę z M2, który nie boi się przybić pieczątkę i wziąć za to pieniądze...

Nuroslaw - 17-07-2013, 12:45

Oczywiście. To jest naturalne. Znam doskonałych nauczycieli co mają P4/M1, i szkoda im kasy na kolejne kursy instruktorskie (bo wiąże się to jeszce z opłatą za utrzymanie statusy instruktora), więc mając kolegę który ich zna i docenia, to wspólnie, ten szkoli ten zatwierdza, lub przeprowadza końcowy test i zatwierdza. I jeśli nie trafiłeś tam z ulicy to znasz gościa i gość zna Ciebie i doskonale wiecie co można się po sobie spodziewać.

Znając Go, wiesz że instruktora mógłby dostać w ciemno. I znasz zapewne instruktorów, jak rozmaitych inżynierów, mechaników, lekarzy którym chciałoby się bez tłumaczenia odebrać uprawnienia do wykonywania zawodu.

mi_g - 17-07-2013, 12:52

Nuroslaw napisał/a:
Instruktor M1 ma prawo do:

Pewnie również z tego powodu kurs M1 jest tani w porównaniu z innymi organizacjami, ponieważ do osiągniecia porównywalnych uprwanień potrzebny jest M2. Przy czym porównywalnosć jest niepełna bo nawet M3 sam nie może nikomu nadać P3, a Divmastera może certyfikować (chyba) każdy instruktor innej organizacji.

Don Gregor - 17-07-2013, 16:13

Nuroslaw napisał/a:
więc mając kolegę który ich zna i docenia, to wspólnie, ten szkoli ten zatwierdza, lub przeprowadza końcowy test i zatwierdza.


Hmmmm.... po co pierwszemu instruktor wiec?? Np; OWD z bardzo duzym doswiadczeniem i znajomym instruktorem... Bardzo mnie przeraza taki tok myslenia.
Ciekaw jestem, czy tacy "dobrzy koledzy", beda sie kolegowac, jak wydarzy sie wypadek??? A zawsze moze...

Nuroslaw napisał/a:
szkoda im kasy na kolejne kursy instruktorskie (bo wiąże się to jeszce z opłatą za utrzymanie statusy instruktora)


ale nie szkoda im brac kase od studentow....

Nuroslaw napisał/a:
Oczywiście. To jest naturalne.


To nie jest w ogole naturalne!

adalbert - 17-07-2013, 17:02

Nuroslaw napisał/a:
adalbert napisał/a:
Standardy np. PADI mówią że :
"Nurkowie ... są kwalifikowani do...nurkowania...wykorzystując wiedzę i umiejętności.... stosując się do limitów związanych z ich wyszkoleniem i doświadczeniem .. w warunkach w jakich byli szkoleni..."


Pzdro: Adalbert


czy ktoś sprawdza Tobie miejsce szkolenia i zabrania nurkowania np. Egipcie czy Chorwacji. Czy nakazuje Tobie ktoś zrobić uprawnienia w Polsce, bo OWD zrobione w Egipcie nie można u nas uznać? Czy sami nie mówicie, że czasem szkolenie lepiej zrobić w łatwych wodach, a tu szlifować umiejętności?

Czy szkolenie OWD w Egipcie aż tak różni się od szkolenia basenowego w Polsce i zanurkowaniu w wodach otwartych, w czystym jeziorku z wizurą 5-10m? na głębokości do 6m ?
Czy z tego względu metodologia szkoleń i zakres wiedzy ulega aż takim zmianom? PADI ponoć ma jedne standardy. Wiec szkolenie tam i tu nie powinno się różnić. A że środowisko się różni.... zabroni Ci ktoś nurkować w Polsce, zapoznać się ze środowiskiem i wówczas uczyć nurkowania tutaj? Czy z tego powodu będzie gorszym? A może boli to, że to co jedni dochodzili 10-20 lat taki gówniarz zrobi w pół roku, bo jest zdolny i kumaty? Jeśli jest odpowiedzialny, poasystuje przez 2-3 lata w jakiejs bazie, przy jakimś instruktorze i będzie takze doświadczonym. Myślisz, że jeśli ktoś wywala kase, by gdzieś na Malediwach uczyć się nurkowania i zrobi tam instruktora będzie chciał taplać się w naszych kałużach?



Zacytowałem standardy PADI (choć nie jestem w PADI), nie oceniam ani Ciebie ani innych, po prostu widzę pewną sprzeczność w dyskutowanym systemie szkolenia.
Sądzę ,że większość INST (u nas) zanim nimi zostało, zrobiło szereg innych kursów, np : Nitrox, Suchy, Podlodowe, Wrakowe Morskie, DEEP....,w różnych warunkach, a nie nurzało się w jednej kałuży w jednej konfiguracji sprzętu , z tymi samymi ludźmi, w tych samych warunkach.

Pzdro: Adalbert

[ Dodano: 17-07-2013, 17:02 ]
Nuroslaw napisał/a:
adalbert napisał/a:
Standardy np. PADI mówią że :
"Nurkowie ... są kwalifikowani do...nurkowania...wykorzystując wiedzę i umiejętności.... stosując się do limitów związanych z ich wyszkoleniem i doświadczeniem .. w warunkach w jakich byli szkoleni..."


Pzdro: Adalbert


czy ktoś sprawdza Tobie miejsce szkolenia i zabrania nurkowania np. Egipcie czy Chorwacji. Czy nakazuje Tobie ktoś zrobić uprawnienia w Polsce, bo OWD zrobione w Egipcie nie można u nas uznać? Czy sami nie mówicie, że czasem szkolenie lepiej zrobić w łatwych wodach, a tu szlifować umiejętności?

Czy szkolenie OWD w Egipcie aż tak różni się od szkolenia basenowego w Polsce i zanurkowaniu w wodach otwartych, w czystym jeziorku z wizurą 5-10m? na głębokości do 6m ?
Czy z tego względu metodologia szkoleń i zakres wiedzy ulega aż takim zmianom? PADI ponoć ma jedne standardy. Wiec szkolenie tam i tu nie powinno się różnić. A że środowisko się różni.... zabroni Ci ktoś nurkować w Polsce, zapoznać się ze środowiskiem i wówczas uczyć nurkowania tutaj? Czy z tego powodu będzie gorszym? A może boli to, że to co jedni dochodzili 10-20 lat taki gówniarz zrobi w pół roku, bo jest zdolny i kumaty? Jeśli jest odpowiedzialny, poasystuje przez 2-3 lata w jakiejs bazie, przy jakimś instruktorze i będzie takze doświadczonym. Myślisz, że jeśli ktoś wywala kase, by gdzieś na Malediwach uczyć się nurkowania i zrobi tam instruktora będzie chciał taplać się w naszych kałużach?



Zacytowałem standardy PADI (choć nie jestem w PADI), nie oceniam ani Ciebie ani innych, po prostu widzę pewną sprzeczność w dyskutowanym systemie szkolenia.
Sądzę ,że większość INST (u nas) zanim nimi zostało, zrobiło szereg innych kursów, np : Nitrox, Suchy, Podlodowe, Wrakowe Morskie, DEEP....,w różnych warunkach, a nie nurzało się w jednej kałuży w jednej konfiguracji sprzętu , z tymi samymi ludźmi, w tych samych warunkach.

Pzdro: Adalbert

Nuroslaw - 17-07-2013, 22:01

Don Gregor napisał/a:

Nuroslaw napisał/a:
szkoda im kasy na kolejne kursy instruktorskie (bo wiąże się to jeszce z opłatą za utrzymanie statusy instruktora)


ale nie szkoda im brac kase od studentow....


Myślisz, ze dwóch, trzech studentów rocznie robisz dla kasy co na nich zarobisz? W układzie który opisywałem dotyczy to wąskiej grupy osób. I to jest po kosztach.

Znam gościa, który w normalnych warunkach dawno byłby instruktorem, gdyby nie fakt, że ojciec jego jest. Ojciec hamuje "rozwój kariery" nurkowej. Mówi że ma czas, że dla jego dobra. Ale Jurek mając 30 lat wciąż ma rescue, bo jak stwierdza, pozwala mu to nurkować w pełnym wymiarze wg PADI, nikt nie wymaga od niego takiej odpowiedzialności jak DM. A mimo wszystko, wiedzę posiada równą ojcu a może trochę więcej, znając jego zamiłowanie do tej tematyki, naprawdę nie bałbym się brać lekcji u niego.

I mimo wszystko gość po pół rocznym przeszkoleniu nie będzie tak dobry jak Jurek a mimo wszystko może szkolić legalnie. Kwestii wiedzy i doswiadczenia nie da się czasem tak przełożyć.
Mimo wszystko Jurka z poziomem wiedzy jak instruktor przedstawiając swoje kwity, czyli prezentujac się zaocznie nie różni się od innych Rescue. Papier instruktorski potwierdza, że dany osobnik winien mieć wymaganą wiedzę. Z reguły posiada, ale czy zawsze? Bo niby skad się biorą teksty, kurs zrób u dobrego instruktora? Tzn, sa jacyś źli ?, tu w Polsce, gdzie nie organizuje się kursów w jeden sezon od zera do instruktora ?

Don Gregor - 18-07-2013, 03:23

Nuroslawie - tak nie mozna robic i juz! Zle sie to moze skonczyc. Juz widzialem grupke technicznych robiacych try dive kolezance. Bylo ich moze ze czterech, czy pieciu(takich wlasnie Jurkow). Kozacy - co to dla nich, przeciez ktorys to na stowie nawet byl. Za chwile juz widzialem czerwone ze strachu geby i zaplakana dziewczyne, bo ucho bolalo, bo sie zachlysnela, bo cos tam.... Szczescie, ze ucho, a nie pluco!

Na koncu drogi do instruktora stoi egzaminator i to on weryfikuje kandydata. Jurek moze i bylby niezlym instruktorem ale z pewnych powodów nim nie jest i ani Ty, ani jego ojciec nie sa w stanie stwierdzic, czy jest wystarczajaco dobry. Polroczny kurs w cieplych krajach moze byc poprostu niewystarczajacy do zdobycia istruktorskiego stopnia ale jesli sie to komus uda, to znaczy, ze przyswoil dostateczna wiedze. Posiada kwalifikacje i umiejetnosci do przeprowadzenia kursu np AOWD. Niewielkie moze doswiadczenie ale tez wedlug pewnych norm wystarczajace. Pozdrawiam!

Popek1982 - 18-07-2013, 08:37

Dyskusja jak zawsze ciekawa i każdy ma swoje racje, to i ja się wypowiem. Wszystko o czym piszecie koledzy i koleżanki to oczywiście prawda, ważne jest doświadczenie, umiejętności i wiedza. Ale w moim mniemaniu nie mozna dyskwalifikować ludzi po takim kursie jak w temacie posta dlatego, że podczas może i krótkiego ale intensywnego szkolenia mozna dojść do poziomu umiejętności i wiedzy wystarczajacemu do prowadzenia kursów rec. Oczywiście bardzo dużo zależy od podejscia kursanta i zaangażowania (kursanta i instruktora). A jak ktos się leni to nie zda ezgaminu tak jak napisał przedmówca. Do nurosława doświadczenie nie zawsze idzie w parze z wiedzą i przygotowaniem instruktorskim a mianowicie "starzy wyjadacze" pomimo perfekcyjnych umiejętności nurkowych nie zawsze pamiętają tematy teoretyczne bo nie potrzebuja tego na codzien i nie odswieżaja wiadomości (np. z fizyki itp.) nie mówiąc już o znajomości standardów i procedur danej organizacji. Właśnie od tego są kursy instruktorskie żeby nauczyć jak uczyć (metodyka), ogarnąć się z kwitami i poznać w sposób bardzo dobry standardy dla poszczególnych kursów. Wątpię żeby nurek z rescue jest w tym temacie lepiej ogarnięty niz instruktor po półrocznym kursie. I jeszcze co do umiejętności nurkowych to posłuże się takim przykładem: nurek z bogatym doswiadczeniem powiedzmy 10 lat w branży i xxx nurkowań, cały czas regularnie nurkuje rec jest super pływalnościowy itp. ale pytanie np. kiedy ostatni raz ćwiczył z partnerem szeroko pojęte "s drille" - pewnie 8 lat temu na kursie rescue - a nuras na pólrocznym kursie inst. robi to dziesiątki razy. I na zakończenie moje zdanie nie bronie i nie neguje takich kursów chciałem zaznaczyć że nie powinno się od razu krytykować tylko troszkę szerzej spojrzeć na temat i przemyśleć plusy i minusy takiego eventu.
A i Jurek (30 lat) jako osoba dorosła i zapewne nie ubezwłasowolniona niech odetnie ojcowską pępowine i idzie na kurs instruktorski (zda bez problemu) i zacznie szkolić

Nuroslaw - 18-07-2013, 11:36

noo, ale w powyższym przykładzie przytoczyłem przykład gościa który na co dzien asystuje ojcu w prowadzeniu szkoleń, gdzie ojciec odciąga go od zrobienia instruktora : gdzie synek będziesz robił wydatek., ponosił koszty, ja mam instruktora, jak trzeba to przecież......

Cóż, synek wciąż mieszka z ojcem, więc musi liczyć się z jego zdaniem. A jakoś nie śpieszno mu do usamodzielnienia się. W tym momencie nurek rescue i rescue dzieli przepaść.

Tak jak między uczniem z ocenami 3 i 5. Obydwaj kończą szkołę, mogę mieć ten sam tytuł.
W Polskich warunkach bywa też że miedzy 3 i 5 nie ma różnicy. tj. ten 5 ma dlatego że ściągał, ale umiejętności tak naprawdę mają na tym samym poziomie co 3. Ten 5 pracuje w firmie, ten 3 ma firmę .... W tym układzie nie ma możliwości zweryfikowania doświadczenia inaczej niż:
- empiria (wymaga dużej ilości czasu i wiedzy z naszej strony by właściwie ocenić)
- kwity (to zrobisz od ręki, jesteś chroniony prawem, albo udupiony prawem).

No bo w końcu, jakie masz przygotowanie? Każdy powie najlepsze, to pokaż kwity, kto zaświadczy (PADI, CMAS, IANTD ,....).

Uważam natomiast, gdy ktoś zaczyna szkolić samodzielnie, a kumpel podbija tylko przeprowadzone szkolenie, to już jest naganne. BO zgodzić się należy, że nie tylko chęci do nauki trzeba mieć, ale przygotowanie.

arkac123 - 18-07-2013, 12:06

Nuroslaw napisał/a:
Uważam natomiast, gdy ktoś zaczyna szkolić samodzielnie, a kumpel podbija tylko przeprowadzone szkolenie, to już jest naganne. BO zgodzić się należy, że nie tylko chęci do nauki trzeba mieć, ale przygotowanie.



W całej tej ciekawej dyskusji o instruktorach umyka nam jedno.

Tak naprawdę, to rynek (czyli my :ping: ) weryfikuje danego instruktora. Jeśli nie jest się dobrym, karierię instuktorską skończy się na kilku wyszkolonych osobach (znam taki przypadek) - nikt tego instruktora nie polecał, a wszyscy odradzali, wyszkolił coś około 5 osób na OWD, i szybko skończył karierę.
Dla porównania, przynajmniej 2 osoby z tego samego kursu instruktorskiego mają spore CN, a jedna osoba jest już CD.....
To jednak jest bardzo małe środowisko, i osoby nienadające się do tej pracy szybko kończą "karierę".


Sama "przypadkowego" instruktora miałam tylko raz, na kursie OWD. Potem miałam już na tyle rozeznania, że wybierałam takich, którzy mi pasowali. Świadomie. Bez polecania innych, bez zadowolonych klientów, w tej branży naprawdę trudno się utrzymać....

Jeśli natomiast chodzi o kurs instruktorski na egzotycznej wyspie. Jeśli ktoś ma ochotę, pieniądze, czas, no i jest samotny, bez zobowiązań - to dlaczego nie? Można to potraktować jako przygodę życia.
Kłopot w tym, że nie potrafię sobie wyobrazić takiego klienta...... No może jakaś gwiazda typu Maria Peszek, która 6 tygodni spędziła na egzotycznej wyspie leżąc w hamaku. Kus nurkowania może by jej pomógł....... :aaa:

mi_g - 18-07-2013, 13:06

Z kilku ostatnich odpowiedzi wyłania się jeszcze jeden temat. Po co ludzie zostają DM'i lub instruktorami? Część na pewno po to żeby pracować jako przewodnik lub isntruktor i zarabiać tym na życie ale:
Nuroslaw napisał/a:
Myślisz, ze dwóch, trzech studentów rocznie robisz dla kasy

więc część z innych powodów.
Nuroslaw napisał/a:
(...) Znam gościa, który w normalnych warunkach dawno byłby instruktorem(...)Jurek mając 30 lat wciąż ma rescue

Tu z kontekstu wyłania się wizja że z czasem każdy "dobry" nurek musi zostac instruktorem.... Jak dla mnie ciekawe i kontrowersyjne stwierdzenie.
Ponieważ to coś zupełnie innego niż "Od zera do instruktora" tworze nowy wątek może kogoś skuszę do dykusji Dlaczego nurkowie zostają instruktorami i DM'i

KasiaK - 18-07-2013, 13:25

Moim zdaniem dobry instruktor musi mieć ogrom doświadczenia jako nurek. Dlaczego? Dlatego, że prowadząc wykłady dużo łatwiej jest posługiwać się przykładami, historiami z życia czy innymi sytuacjami z którymi miał styczność. W ten sposób prowadzone zajęcia lepiej docierają do studentów, pokazują że dane rzeczy się naprawdę dzieją/nie dzieją, a nie są tylko linijkami tekstu z manuala instruktorskiego.

Przykład pierwszy z brzegu - głównym ćwiczeniem na kursie podstawowym (weryfikowanym przy kolejnych uprawnieniach) jest sytuacja ooa. I super. A teraz pytanie do instruktora - ile razy w życiu zdarzyło Ci się taką awarię mieć? Odpowiedź - od dwóch lat jak nurkuję ani razu, ale to naprawdę groźna sytuacja.
No i bullshit. Tzn oczywiście, że jest groźna ale awaria ooa jest NAJRZADSZĄ z awarii jakie statystycznie spotykają nurka. Nuram 8 lat - od samego początku trenowana byłam do nurania tech - w życiu nie miałam rzeczywistego ooa (niesymulowanego). Moi instruktorzy także nie.
Takie sytuacje mogłabym mnożyć. Takie, gdzie niedoświadczony instruktor będzie bzdury opowiadał i zaburzał obraz nurkowania.
Dla mnie instruktor po kursie kombo, który ma 200 nurków na koncie nie jest autorytetem.
I z przyjemnością zanuram i pogadam z takim osobnikiem, pokazując mu jak bardzo wiele rzeczy NIE wie i NIE umie.

miłego dnia

ps nie jestem instruktorem i nigdy nie będę.

Nuroslaw - 18-07-2013, 13:59

mi_g napisał/a:

Tu z kontekstu wyłania się wizja że z czasem każdy "dobry" nurek musi zostać instruktorem.... Jak dla mnie ciekawe i kontrowersyjne stwierdzenie.


o0ooo i to bardzo. Nie o tym myślałem. Wyszedłem z założenia, że jak ktoś che uczyć, to winien już mieć, szczególnie że doświadczenia i warunków do zrobienia uprawnień mu nie brakuje.

kraken - 18-07-2013, 15:52

Cytat:
Nurek 1 w ramach projekcji zakłada, że jak ktoś coś usłyszy, to będzie się do tego stosował. Że jak jest procedura, to będzie przestrzegana. Że jak jest ograniczenie, to wszyscy zwalniają. Działa efektywnie jako instruktor (bo sam przestrzega standardów pracy instruktorskiej) ale prowadzi szkolenie w oparciu o założenie, że kursant będzie zawsze stosował się do zasad - co jak wiemy, jest mało realne. Obawiam się, że nurek 1 uczy z małym marginesem bezpieczeństwa na popełnienie błędu przez kursanta, zakładając że będzie on tak samo "grzecznym" nurkiem, jak sam nurek 1.


Cytat:
Nurek 2 "zna życie". Wie, że kursant często i tak będzie robił inaczej - naginał zasady, przegłębiał, przeginał, nie zawsze się przygotuje, zaplanuje jedno nurkowanie na 5 a nie zawsze i wszystkie. Dzięki temu może kierować się zasadą ograniczonego zaufania - i poświęcić czas na trening tego, co trzeba zrobić, kiedy się coś spieprzy - a nie tłumaczenie, że nie wolno spieprzyć. W ten sposób może osiągnąć całkiem dobre rezultaty - zwłaszcza, że sam nurek 2 jest dla kursanta dość barwną postacią, a nurek 1 może być odbierany jako sztywniak.


Tu trzeba postawić sobie uczciwie pytanie czemu ten nurek 2 "zna życie" i wie, że kursant często będzie naginał zasady.
Jeżeli dlatego, że sam często naginał zasady to jest najfatalniejszym materiałem na instruktora. Ponieważ tak naprawdę uczy łamania zasad i niczego więcej. Są tacy gości i ich kursanci mają dużo częściej wypadki niż ci uczeni porządnie.

Jeżeli nurek 2 zna życie ale sam nie łamie zasad tylko po prostu wie, że część (w sumie mniejszość) nurków łamie zasady to czego więcej nauczy WSZYSTKICH?.

Tak samo jak nurek 1 będzie uczył trzymania się standardów. Uczył nurkowania oraz reagowania w sytuacjach awaryjnych które mimo przestrzegania zasad się zdarzają.

Oczywiście doświadczenie nurkowe i instruktorskie bardzo się przydaje ale każdy musi jakoś zacząć. Dlatego wszystkie organizacje ustaliły ten poziom startowy w okolicach 100 nurkowań a praktyka pokazuje, że to wystarcza zarówno z powodów bezpieczeństwa jak i z powodu dalszego rozwoju takiego instruktora i nurków. oczywiście jak ktoś zaczyna z 500 nurkowaniami to jest mu łatwiej.

Jednak przy tej dyskusji warto pokazać moją bardzo wyraźną obserwację.
Porównuję dwie osoby:

Nurek pierwszy miał 100 nurkowań zrobił instruktora i potem szkoląc i nurkując zrobił 400 nurkowań.
Teraz jest instruktorem ze stażem 500 nurkowań.

Nurek drugi zrobił instruktora jak miał 500 nurkowań.

Zakładam że obaj mają podobne uzdolnienia instruktorskie i dobre podejście.
Teraz obaj mają po 500 nurkowań. Przyrzekam wam, że ten pierwszy jest nie tylko lepszym instruktorem ale również dużo lepszym nurkiem. Ma więcej do opowiedzenia i ma więcej doświadczeń. To nie jest tak, że jest trochę lepiej, jest zasadnicza różnica. Tak to jest. Czym więcej wiesz, umiesz i rozumiesz tym więcej daje ci każde następne nurkowanie.

Podobnie w sumie jest z nurkami.
Jak porównać dwóch nurków, obaj mają dzisiaj OWD i AOWD oraz w sumie 50 nurkowań.
Tylko pierwszy szkolił się tak: OWD; 2-3 nurki, AOWD; pozostałe nurkowania do 50.
Drugi OWD; 40 nurkowań; AOWD i teraz ma 50 nurkowań.
Ten pierwszy będzie lepszym nurkiem - działa podobna zasada – te 40 nurkowań więcej da nurkowi z AOWD niż nurkowi z OWD.
MSC

Popek1982 - 18-07-2013, 15:56

Oczywicie że instruktor po takim kursie nie wie i nie umie tyle co nurek tec fulltmx. Ale nie musi tego wiedzieć i umieć bo szkoli w rekreacji i jego poziom wiedzy i umiejętności ma być adekwatny do kursów jakie oferuje i dalej to jego sprawa w którą stronę się będzie rozwijał.

[ Dodano: 18-07-2013, 16:00 ]
Dla mnie instruktor po kursie kombo, który ma 200 nurków na koncie nie jest autorytetem.
I z przyjemnością zanuram i pogadam z takim osobnikiem, pokazując mu jak bardzo wiele rzeczy NIE wie i NIE umie.

To troche tak jakby powiedzieć że kierowca tira zawsze będzie lepiej jeździł osobówką od reszty kierowców osobowek

Nuroslaw - 18-07-2013, 20:53

porównanie trafione, bo zanim zrobi uprawnienia na ciagnik siodłowy, trochę musi pojeździć, a przynajmniej mieć to prawo jazdy.
I pewnie po kilku latach będzie tak samo jeździł osobówką tj. poprawnie, tylko ze bez problemu opanuje Tira.
Osobówkarz niby wymiata, drift (baaa, potrzebne to komu w normalnej jeździe? ) ale z tirem się zgubi: jakieś półbiegi, zupełnie inne perspektywa, a tu nagle w momencie hamowania, "eeee zaraz a ta naczepa nie miała być z tyłu ?".

Cytat:
Dla mnie instruktor po kursie kombo, który ma 200 nurków na koncie nie jest autorytetem


odważne stwierdzenie. Z góry zakładasz i nie szanujesz ludzi, dopóki nie nauczą Cię sami szacunku? Skąd wiesz na jakim etapie rozwoju jest ten instruktor? A kto jest, ten co zrobił 70m na powietrzu ? Tak odgórnie i bezosobowo?
hm, odważne. Ja rozumiem, że można stracić zaufanie do instruktora podczas rozmowy kwalifikacyjnej, szkolenia, nurkowania i obserwując jego zachowanie dokładnie tak samo, jak można nabrac zaufania do niego. Ale żeby tak od razu skreślać?

Don Gregor - 19-07-2013, 02:15

Kasiekk- nurek z 200 nurkowaniami moze wiedziec wiecej niz Ty. Moze w innym zakresie ale na pewno nie pozaginasz go w kazdym temacie.. Stowka na Hanczy ma sie nijak do 40 na mulaghmoore. Prady,przyplywy,widocznosc falowanie itd. Dla mnie autorytetem jest, kto ma ciekawe nurki i pomysly i mysli przede wszystkim, a nie kto trzasnal sete
KasiaK - 19-07-2013, 10:00

Nuroslaw napisał/a:

Cytat:
Dla mnie instruktor po kursie kombo, który ma 200 nurków na koncie nie jest autorytetem


odważne stwierdzenie.

no nie należę do bojaźliwych ;)

Nuroslaw napisał/a:

Z góry zakładasz i nie szanujesz ludzi, dopóki nie nauczą Cię sami szacunku?

szacunku mnie nie trzeba uczyć, szacunek u kogoś się zdobywa, to raz.
a dwa - nigdzie nie napisałam o szacunku, więc bądź uprzejmy nie wkładać mi w usta słów, których nie powiedziałam. To, że ktoś nie jest dla mnie autorytetem nie oznacza, że go nie szanuję! Skąd ta nadinterpretacja?!!?
Wielu instruktorów których znam nie jest dla mnie autorytetem nurkowym, ale szanuję ich i lubię, więc nie rozpędzaj się proszę z takimi tekstami.

Nuroslaw napisał/a:

Skąd wiesz na jakim etapie rozwoju jest ten instruktor? A kto jest, ten co zrobił 70m na powietrzu ? Tak odgórnie i bezosobowo?

*debil, bo nie uznaję głębokich nurkowań na air :-)

*nikogo nie chcę obrazić osobiście, to taka szybka odpowiedź na "kto to jest", w odniesieniu do takich nurkowań.

Nuroslaw napisał/a:

hm, odważne. Ja rozumiem, że można stracić zaufanie do instruktora podczas rozmowy kwalifikacyjnej, szkolenia, nurkowania i obserwując jego zachowanie dokładnie tak samo, jak można nabrac zaufania do niego. Ale żeby tak od razu skreślać?

z doświadczenia mówię.
znam kilku instruktorów którzy w jakimś hardcore'owym tempie zrobili wszystkie kursy,bez nabierania doświadczenia między stopniami i stąd moja opinia.
z pewnością są wyjątki od tej reguły (200 nurków i mega dzik instruktor) ale jeszcze nie spotkałam.

[ Dodano: 19-07-2013, 10:03 ]
Don Gregor napisał/a:
Kasiekk- nurek z 200 nurkowaniami moze wiedziec wiecej niz Ty. Moze w innym zakresie ale na pewno nie pozaginasz go w kazdym temacie..

oczywiście, że może. nigdzie nie powiedziałam, że nie zdarzają się gwiazdy nurkowe, ale jakoś nie miałam przyjemności spotkać, więc nadal będę się trzymać wersji, że nurek z 200 zalogowanymi nurkowaniami to się dopiero uczy i jeszcze długa droga przed nim. a instruktor z 200 nurkowaniami to już dla mnie total porażka.

Don Gregor napisał/a:

Stowka na Hanczy ma sie nijak do 40 na mulaghmoore. Prady,przyplywy,widocznosc falowanie itd. Dla mnie autorytetem jest, kto ma ciekawe nurki i pomysly i mysli przede wszystkim, a nie kto trzasnal sete

ależ oczywiście, zgadzam się w 100%, tym bardziej że stówka na Hańczy to absolutnie żaden wyczyn. ale już stówka na Bałtyku owszem - wyzwanie.

Don Gregor - 19-07-2013, 13:07

Instruktor wie,jak uczyc nurkowania,a nurek wie jak nurkowac i taka to jest jedynie roznica.
Piszesz,ze ktos opowiada bullshit, bo uczy reakcji na wypadek OOA, a sam nigdy tego nie przezyl...
Zaraz pozniej piszesz,ze Ty tez nigdy tego nie mialas, ani zaden ze znajomych instruktorow. Czyli wniosek,ze i Ty i oni ,to tez jest bullshit???
Ja zrobilem instrktora, jak mialem jakos z 250 nurkowan, a teraz mam ponad tysiac grubo i calkiem niedawno mialem sytuacje OOA. Jedyny raz!! Nigdy natomiast nie zerwalem maski, nigdy nie mialem freeflow, a ciezarek wypadl mi tylko raz i na brzegu. Czyli jak... Tez gadam bullshit?? Dyskusja zmierza do nikad. Ja dbam o to, zeby byc autorytetem dla moich studentow i dbalem od samego poczatku, a to ze nie jestem dla Pani Kasi... (bo mialem inst z 250 nurkami) ,to trudno- jakos sobie z tym poradze.
Rowniez zycze milego dnia!

KasiaK - 19-07-2013, 15:04

Don Gregor napisał/a:
Instruktor wie,jak uczyc nurkowania,a nurek wie jak nurkowac i taka to jest jedynie roznica.
Piszesz,ze ktos opowiada bullshit, bo uczy reakcji na wypadek OOA, a sam nigdy tego nie przezyl...
Zaraz pozniej piszesz,ze Ty tez nigdy tego nie mialas, ani zaden ze znajomych instruktorow. Czyli wniosek,ze i Ty i oni ,to tez jest bullshit???

nie zrozumiałeś,
pisałam że demonizowanie ooa jest bez sensu, bo jest to awaria która się praktycznie nie zdarza, więc zamiast podniecać się ooa może należałoby więcej o podtruciu co2 poopowiadać albo innych rzeczach, które się zdarzają regularnie.

Don Gregor napisał/a:

Ja zrobilem instrktora, jak mialem jakos z 250 nurkowan, a teraz mam ponad tysiac grubo i calkiem niedawno mialem sytuacje OOA.

z kursantami? czy swoich własnych?

Don Gregor napisał/a:
Jedyny raz!!

utrata gazu całkowita, czy gazu deco? jednego z gazów?

Don Gregor napisał/a:
Ja dbam o to, zeby byc autorytetem dla moich studentow i dbalem od samego poczatku, a to ze nie jestem dla Pani Kasi... (bo mialem inst z 250 nurkami) ,to trudno- jakos sobie z tym poradze.

nie wątpię, że sobie poradzisz,
bycie moim autorytetem nie powinno wywoływać takich emocji ;-) każdy robi jak życzy


nadal podtrzymuje swoje zdanie, ale zdaje się że mam do tego prawo :-)

miłego ;-)

Don Gregor - 19-07-2013, 16:14

Mamy rozne zdania i odbieglismy od tematu.
OOA, liczba moich nurkowan, kursantow, gdzie i jak??... Ciebie to nie interesuje tak naprawde, tylko ma sluzyc do podlapania tematu kolejnej ,jalowej dyskusji.
The end ;-)

Marras - 19-07-2013, 16:40

KasiaK napisał/a:
...więc nadal będę się trzymać wersji, że nurek z 200 zalogowanymi nurkowaniami to się dopiero uczy i jeszcze długa droga przed nim. a instruktor z 200 nurkowaniami to już dla mnie total porażka.


Święta racja choć dla wielu niewygodna :)

Popek1982 - 19-07-2013, 21:50

ok 2oo nurków to żenada jak dla instruktora. A teraz rozważcie temat nurek ma zrobione 500 z czego 200 50+ tmx z ekipą swoją wszyscy super ogarnięci. I instruktor to waszym zdaniem jałowym kursie ma zrobione 150 z czego 50 z kursantami owd i każde nurkowanie to "dyskoteka" nie ma czasu przysłowiowej taczki załadować!!! Reasumując są to dwa różne światy i nie można dyskredytować żadnego z nich. W waszych postach pojawia się typowa mentalność polaka - ja jest zajebisty a wszyscy inni to nic nie umieją i nic nie wiedzą. JAk napisałem wcześniej mam neutralny stosunek do tego tematu i staram się szanować i rozumieć chociażby pomysł na biznes innych. Sam nurkuje od 2004 (w międzyczasie ukończyłem też kurs zawodowy i teraz mogłbym powiedzieć że jak ktoś nie spawał pod wodą to nic nie umie-niezła bzdura co)i wybieram się na kurs instruktorski w tym roku (oczywiście po to żeby nurowanie było moją pracą a nie bajerą) i tu też może ktos mi zarzucić żę po 20 latch dobrze zrobić kurs. Także ludzie szanujcie się i nie wywyższajcie się ponad innych bo w realu możecie się zaszkoczyć.

[ Dodano: 19-07-2013, 21:53 ]
Zresztą poczytajcie posty Krakena bo jest COURSE DIRECTOREM i z tego względu ma duże doświadczenie w szkoleniu instruktorów rec.

[ Dodano: 19-07-2013, 22:03 ]
A i KasiaK oczywiście autamaty są bardzo niezawodne i awarie to niszowa półka. Ale zauważ że u nurków rec certyfikowanych na podstawowym poziomie większość wypadków ma jednego "ojca" a mianowicie brak kontroli manometru - i tu rolą instruktora jest zwrócenie uwagi na problem bo przez "przejaskrawienie sytuacji" może trafić do ich młodych niedoświadczonych głów i wyrobić nawyki podnoszące bezpieczeństwo. Po Twoim poście widać że nie masz doświadczenia w szkoleniu na pierwsze stopnie nurkowe i zagarniasz wszystkich do swojego poziomu. Zeby było jasno nie krytykuję Ciebie tylko ponownie zwracam uwagę na róznice tec/rec bo pomimo jak mniemam mega ogarnięcia i umiejętniści nurkowych z Twojej strony, szkolenie to inny świat i proszę Was nie oczerniajcie ludzi którzy w ten sposób chcą zarabiać na życie, a jak ktoś wcześniej napisał rynek zweryfikuje czy dany instruktor się nadaje do tej roboty czy nie.

ziemia - 19-07-2013, 22:26

Ja bym nie chciała na własnej osobie weryfikowac instruktora, którego rynek jeszcze nie zdążył zweryfikowac.
Popek1982 - 19-07-2013, 22:28

Nikt by nie chciał ale takie są realia rynku.
Czy Ty jak dostałaś pierwszą pracę to nie było podobnie????
Każdy instruktor zaczyna od swojego pierwszego kursanta.

md1974 - 19-07-2013, 22:29

To będzie offtop :P
Ziemia - spać, rano trzeba wstać. Ja z niewyspanymi nie wchodzę pod wodę :P , nawet doświadczonymi.

A w temacie, zastanawiające jest jedno. Dlaczego ci którzy uważają, że można być dobrym instruktorem po ok. 150 nurkowaniach to w większości ci sami co, nie obrażając nikogo, legitymują się skromnym doświadczeniem nurkowym?

Popek1982 - 19-07-2013, 22:36

No chyba md 1974 nie do końca trafiłeś, albo okreś granicę skoromności bo nie wiem ile to dla Ciebie.
md1974 - 19-07-2013, 22:46

Żeby nie generalizować powiem to na własnym przykładzie. Jak miałem 100 nurków na koncie to myślałem, że właściwie to spokojnie mógłbym być instruktorem. Potem oczy zaczynają się otwierać (przynajmniej mi się otworzyły) jak zacząłem się szkolić w pewnych miejscach. Człowiek zaczyna widzieć, że bycie instruktorem to nie tylko to co można przekazać i nauczyć ale również odpowiedzialność za drugiego człowieka. W dodatku człowieka, któremu nie wiadomo co strzeli do głowy bo to jest jego pierwsze nurkowanie w wodzie otwartej i przestraszy się ... kijanki.
Ta dyskusja jest bardzo podobna do wielu innych na forum w stylu skrzydło/jacket, twin/singiel/sm i w bardzo podobny sposób się toczy. A prawda jest taka, że i tak nikt nikogo nie przekona do swoich racji bo wszyscy z założenia wiedzą lepiej.
Tyle, że w sposób najbardziej autorytatywny swoje poglądy wypowiadają ludzie, którzy, znów użyję tego słowa, mają nikłe doświadczenie nurkowe i właśnie dlatego wydaje im się, że wiedzą wszystko najlepiej.
Ja też mam małe doświadczenie nurkowe ale na tyle wystarczające aby nie starać się na siłę nikogo przekonywać do swoich poglądów. Bo prawda jest taka, że w większości przypadków każdy musi przekonać się na własnej skórze.

Popek1982 - 19-07-2013, 23:03

No własnie i tu jest róznica inne doświadczenie ma nurek który zrobił 500 nurów z partnerami a inne ma który zrobił 500 z kursantami,jeszcze ra zpodkreslam tec/rec/ szkolenie to inne historie
Nuroslaw - 19-07-2013, 23:05

Jakby nie patrzeć DM, P4 to prawie instruktor. Umiejętności, wiedza nurkowa na tym samym poziomie. Dochodzi tylko kwestia umiejętności przekazania wiedzy, a przynajmniej wiedza dotycząca zasad. bo część umiejętności mamy "wrodzone". reszta to raczej kwestia obcowania z wiedzą.
Więc nie ma co teraz robić z instruktora nadczłowieka w nurkowaniu.

Don Gregor - 19-07-2013, 23:57

Mozna zrobic pare setek nurkowan i wciaz nie znac sie na kompasie ale gwarantuje,ze nawet sto, pod okiem instruktora i course directora, wyszkoli na dobrego instruktora. Jak ktos z trudem ogarnia cieknaca maske przy piecsetnym nurkowaniu, to wlasnie wydaje mu sie, ze zeby jeszcze komus mial to, instruktor pokazac, to pewnie ze 3000 nurow musi miec. Dla wiekszoszci nurkowanie, to zabawa, a do tej zabawy nie potrzeba wiele. Nurek OWD powinien znac pare zasad, zeby sie dobrze i bezpiecznie bawic i tyle. Opowiesci nurkowe zachowuje dla siebie, chyba ze mnie ktos pyta i to po kursie i najlagodniejszej wersji.... Wyobrazcie sobie pierwsze OWD- dzien dobry, nurkowanie to super zabawa ale.....- i puszczam wypadki nurkowe, wyplatywanie sie z sieci, zdjecia topielcow, pare opowiesci o ooa i cesa z 40m i wizycie Franka w komorze i ze kolega nie wrocil z nurkowania.... Na basenie cisne zabke wstecz, w toni i bez maski, z podpietym stagem... Bzdura jakas! Wlasnie takie rzeczy dowiadujemy sie na kursie instruktorskim. Co mozna, nie mozna, powinno sie i trzeba. Naljepiej dowiedziec sie o bazie nurkowej w cieplych krajach, jak najwiecej. Szczegolnie zwrocic uwage na ruch, jaki tam panuje. Jesli ogromny, to odradzam szczerze. Skonczy sie na popychaniu wozka do twinow, latania na miotle i stu jalowych nurkach. Ruch umiarkowany, jak najbardziej. Nauczysz sie, ponurkujesz, poswieca Tobie czas na nauke. Mozna zawsze wejsc na strone bazy, poszukac kogos, kto tam pracowal i dowiedziec sie z pierwszej reki. Jak brzmi niezle- good luck!

[ Dodano: 19-07-2013, 23:15 ]
Nuroslawie- DM porzadnie przygotowany, to juz wlasnie taki przyszly instruktor. Troszke wiedzy jeszcze takiej ciut innej, biznesowej, zachowawczej, prawnej i juz gratulacje. Przygotowany DM ogarnia OWSI w tydzien. Bez sciemy :-)

Nuroslaw - 20-07-2013, 09:51

Ja to wiem - ta granica zawsze była płynna.
1. DM jest stopniem w PADI co daje więcej komuś co nie chce bawić się w instruktora czyt. opłacać składek i wykazywać się w roku min ilością studentów co przeszkolił.

2. Instruktorzy biorą się przecież z grupy nurków a nie nadania partyjnego.

Popek1982 - 20-07-2013, 09:59

DM też opłaca składke
Don Gregor - 20-07-2013, 11:23

No wiec wlasnie- DM i instruktor placa skladke i ubezpieczenie. Kosztuje to bardzo niewiele i tyle samo. Kurs OWD tu kosztuje okolo 500 e, a skladka i ubezpieczenie , jakies 300.
Nie musisz wykazywac sie minimalna iloscia studentow. Nie ma czegos takiego.

Nuroslaw - 20-07-2013, 11:55

Cytat:
DM też opłaca składke


Teraz rozumiem dlaczego Jurek poprzestaje na rescue :D

Don Gregor - 20-07-2013, 12:17

Jurek to wlasnie rozumie ale kiedys, ktos sie nosem wody napije, przestraszy sie, wezwie helikopter. Szpital, sprawa, koszty, prokurator i pewny wyrok... Wtedy Jurek juz bedzie wszystko rozumial.
Nuroslaw - 22-07-2013, 07:05

A to już partnersko nie wolno nurkować ? Nie wolno koledze podpowiedzieć, co ma poprawić? Wytłumaczyć jak działa kompas?
Don Gregor - 22-07-2013, 10:33

Nie mieszaj... Przeczytaj raz jeszcze, co pisales wczesniej. Partnersko nurkowac i pomagac powinno sie ale uczyc nurkowac, prowadzic kursy i wystawiac papiery tatusiem, to juz nie mozna. Domyslam sie, o co chodzi- czyzby kursy porobil Tobie Jurek???? Szukasz teraz poklasku na forum i leczysz poczucie winy.
Pozdrawiam, milego dnia zycze!
Bez odbioru ;-)

Nuroslaw - 22-07-2013, 12:05

hehehe, boli coś kolegę? Uprawnienia nurka P3 robiłem w starym LOKu w 92 r. , później drugi raz w PADI, bo książeczki LOKowskiej nowi instruktorzy nie chcieli uznawać, bo dla nich plastik ino się liczy.
md1974 - 23-07-2013, 00:10

Nurosław, na jakichś dziwnych ludzi trafiłeś. Ja tam swoje stare uprawnienia z książeczki CMAS (nie wiem czy też nie z 92r. - musiałbym sprawdzić) bez problemu i dodatkowych kursów przerobiłem na plastiki CMAS a dalsze szkolenia robiłem gdzie indziej i nikt nigdy niczego nie kwestionował a późniejsze mam różne z PADI, SSI i IANTD.
Nuroslaw - 23-07-2013, 09:05

Swiat jest ciągle pełen dziwnych. To że mnie skroili na kasę to już wiem, ale to był okres gdy PADI wchodziło dopiero i .... czasem tak bywa, że zawierzysz w to co mówią w centrum.

Dziś parodia w druga stronę. Na zawodach w nurkowaniu PSP i OSP wierchuszka straży pożarnej, sędziowie nie uznają plastików PADI, bo wymóg ustawowy jest nurek ma mieć KSIĄŻECZKĘ NURKA :D (bo jest tam też miejsce na pieczęć lekarską "zdolny")

Haw - 23-07-2013, 19:36

Nuroslaw napisał/a:
Na zawodach w nurkowaniu PSP i OSP wierchuszka straży pożarnej, sędziowie nie uznają plastików PADI, bo wymóg ustawowy jest nurek ma mieć KSIĄŻECZKĘ NURKA
to sobie wydrukuj. czy ustawa definiuje uprawnionych do druku? :D
Nuroslaw - 23-07-2013, 20:13

po co drukować, jak mam takową od 87 r. ? Wystarczyło tylko odkurzyć. (dobrze że jej nie wyrzuciłem, jak zacząłem robić "plastiki")
sar - 23-07-2013, 20:46

Nuroslaw napisał/a:
hehehe, boli coś kolegę? Uprawnienia nurka P3 robiłem w starym LOKu w 92 r. , później drugi raz w PADI, bo książeczki LOKowskiej nowi instruktorzy nie chcieli uznawać, bo dla nich plastik ino się liczy.


jeśli w 1992 i LOK'u to nie P3 a odpowiednikiem wtedy była I klasa płetwonurka - w momencie adoptowania przez CMAS komisji działalności podwodnej przy Lidze Obrony Kraju I klasa płetwonurka z automatu została zweryfikowana do poziomu P3 ...

pzdr.
Witek :pa:

[ Dodano: 23-07-2013, 20:48 ]
Nuroslaw napisał/a:
... bo wymóg ustawowy jest nurek ma mieć KSIĄŻECZKĘ NURKA :D (bo jest tam też miejsce na pieczęć lekarską "zdolny")


dlatego po zakończeniu służby swoją armijną zachowałem
gdyż różnie bywa :pa:

pzdr.
Witek :ping:

Marras - 24-07-2013, 01:59

Nurosław, bidulo
nie dość że stałeś się nurkiem P3 w wieku lat niespełna dwudziestu to jeszcze Cię prześladowali za brak dokumentacji...
A ja jakoś tak przekornie mam swoją książeczkę CMAS i co roku "doctore" wbija tam swoją tajną pieczątkę, więc o co kaman? Szkoda 100zł? :)

Nuroslaw - 24-07-2013, 09:15

na co szkoda 100 zł? Kurde balans. Nawet wydałem kasę na zrobienie uprawnień jeszcze raz, tylko tym razem w PADI zaczynając od OWD, bo ponoć już za granicami nie uznają książeczki LOkowskiej (ba nawet w kraju zaczęli dziwnie się patrzeć, bo to nie CMAS byl), gdzie zaczynałem od poziomu nawet nie nurka III st. wg ichniejszej nomenklatury tylko od "płetwonurka młodzieżowego".
Za badania lekarskie to mi jednostka OSP płaci. Tylko zaświadczenie lekarskie na jakimś świstku papieru nie uznają na zawodach, bo ma być książeczka! i wpis do niej. Wszędzie normalnie honorują badania na normalnym kwestionariuszu ale nie na zawodach.

To nie problem dla mnie, bo jak pisałem takową książeczkę mam. Tylko dla mnie to śmieszność jest, że bez wpisu do "książeczki nurka" nie uznają.

Syrenka_013 - 30-03-2014, 10:58

Jak dla mnie zupełnie nie. Brak możliwości nurkowania w rożnorodne warunkach, zmierzenia się z wyzwaniami, które pojawiają się przy organizacji wyjazdów na różne nurkowiska. Monotematyka/ brak możliwości dobycia odpowiedniego doświadczenia/ brak czasu na trenowanie dla siebie... To tak po krótce :ping:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group