FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

MEDYCYNA NURKOWA - Palenie

Tomlich - 23-06-2004, 18:53
Temat postu: Palenie
Odpowiadając na prośbę Lobstera sprzed dwóch tygodni o artykulik na temat szkodliwości palenia tytoniu piszę niżej co następuje:
Dym tytoniowy zawiera ponad 4 tys. substancji szkodliwych. Ok. 40 z nich zidentyfikowano jako rakotwórcze.
Jednym z najbardziej znanych alkaloidów dymu tytoniowego jest nikotyna. Jest to bardzo silna trucizna, podskórne wstrzyknięcie 0,005g jest dawką śmiertelną. Każdy papieros zawiera jej od 0,015 do 0,03g, jednak tylko 10-30% zostaje wchłoniętych do organizmu. Powoduje ona gwałtowną zwyżkę ciśnienia tętniczego na drodze skurczu naczyń krwionośnych ( zwiększa przez to ryzyko udaru mózgu, zawału mięśnia sercowego), może powodować zaburzenia rytmu serca, wpływa negatywnie na pewien rodzaj genu, który hamuje powstawanie nowotworów.
Inną szczególnie niebezpieczną substancją zawartą w dymie tytoniowym jest tlenek węgla. Blokuje on hemoglobinę w krwinkach czerwonych, czyli związek transportujący tlen do komórek. Tworzy się karboksyhemoglobina, która utrudnia w znacznym stopniu oddychanie wewnątrzkomórkowe, także sprzyjając chorobom układu sercowo-naczyniowego.
W dymie tytoniowym zawarty jest także tlenek azotu oraz tzw. substancje smoliste. Związki te m.in. oczywiście odpowiedzialne są za powstawanie niektórych rodzajów nowotworów.
To niestety tylko początek całej listy, a każda z substancji wydaje się bardziej szkodliwa od następnej.
Wbrew powszechnemu mniemaniu palenie tytoniu sprzyja nie tylko chorobom układu oddechowego. Udowodniono jego wpływ na następujące schorzenia:
- nowotwory nerek, pęcherza moczowego, trzustki, jelit, nowotwory wargi, jamy ustnej, choroba niedokrwienne serca, nadciśnienie tętnicze, choroby naczyń mózgowych, przedwczesna miażdżyca, choroba wrzodowa, zakrzepica naczyń żylnych i tętniczych i wiele, wiele innych.
Jeżeli chodzi o układ oddechowy (to zagadnienie chyba najbardziej interesuje nurków) to palenie tytoniu sprzyja powstawaniu nowotworów płuc, powoduje przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POCHP), rozedmę ( emphysema). Sprzyja także zachorowaniu na gruźlicę.
Musimy jednak pamiętać, że występowanie powyższych schorzeń dotyczy nie tylko palaczy tzw. czynnych, ale także palaczy tzw. biernych, czyli osoby narażone na wdychanie dymu tytoniowego. Co więcej tzw. boczny strumień (dym ulatniający się z tlącego papierosa) jest znacznie bardziej toksyczny.
POCHP jest najczęstszą chorobą układu oddechowego z udowodnionym związkiem z paleniem tytoniu. Jej istota polega na przebudowie początkowo błony śluzowej, a potem całej ściany drzewa oskrzelowego, co w konsekwencji prowadzi do zwężenia jego światła. Z definicji mówimy o POCHP jeżeli występuje wilgotny kaszel przez co najmniej 3 miesiące w roku w ciągu 2 kolejnych lat. Bardzo pomocnym badaniem w rozpoznaniu lub potwierdzeniu choroby jest badanie spirometryczne. W zasadzie każda osoba wiele lat paląca papierosy powinna takie badanie wykonywać. Ideałem byłoby powtarzać je corocznie aby móc oceniać postęp choroby. Nie możemy zapominać o badaniu radiologicznym klatki piersiowej wykonywanym nie rzadziej niż raz na 2-3 lata. Podstawowym leczenie tej choroby, która prowadzi do stopniowej niewydolności oddechowej, a w końcowym etapie do inwalidztwa oddechowego, jest zaprzestanie palenia tytoniu.
Wymiana gazowa w płucach odbywa się w pęcherzykach płucnych, które są powietrzne m.in. dzięki łącznotkankowym, sprężystym włóknom, które niejako rozciągają je we wszystkich kierunkach. Niestety wiele składników dymu tytoniowego zaburza pewną równowagę enzymatyczną w płucach, co w efekcie prowadzi do zniszczenia struktury miąższu płucnego. Mówimy wtedy o rozedmie płuc, chorobie która również prowadzi do niewydolności oddechowej. Osoby z rozedmą są znacznie bardziej narażone na wystąpienie wszelkich urazów ciśnieniowych płuc ( tak, tak nurkowie). Tak POCHP, jak i rozedma są schorzeniami nieodwracalnymi, nie można ich wyleczyć. Zaprzestanie palenia tytoniu może natomiast spowolnić ich postęp i odwlec w czasie powstanie inwalidztwa. Objawami powyższych schorzeń jest kaszel, postępujące pogorszenie tolerancji wysiłku, duszność, początkowo wysiłkowa, potem także spoczynkowa, sinica . W taki właśnie sposób na własne życzenie fundujemy sobie nieuleczalne choroby.
Oczywiście proszę cały czas pamiętać o nowotworach układu oddechowego. Ich wczesne wykrycie jest w zasadzie równoznaczne z wyleczeniem. Dlatego nie powinniśmy lekceważyć takich objawów jak przewlekły kaszel, szczególnie wtedy, gdy zmienia się jego charakter czy nasilenie, każde krwioplucie, stany gorączkowe, chudnięcie.
Na świecie rocznie ok. 4 miliony osób umiera na skutek schorzeń związanych z paleniem tytoniu, w samej Polsce ok. 100 000. Statystyki mówią, że 30 latek, który pali ok. 15 papierosów dziennie będzie żył przeciętnie o 5 lat krócej. Jeszcze krótka, ale jakże ważna informacja dla mężczyzn i ich partnerek. Nie wspomniałem o impotencji, która znacznie częściej dotyka osoby palące.
Z konieczności istota tematu została znacznie spłycona i skrócona, ale myślę, że zawarłem tu najbardziej istotne problemy związane z paleniem tytoniu. Nie pisałem nic o metodach zaprzestania palenia. Najbardziej skuteczną jest chyba właściwa motywacja. Proszę zauważyć że najczęściej negatywny bodziec np. wystąpienie zawału mięśnia sercowego skłania nas do rzucenia palenia. Dlatego o ewentualnych konsekwencjach palenia warto pamiętać dużo wcześniej.
Jeżeli ktoś miałby bardziej szczegółowe pytania to oczywiście postaram się na nie odpowiedzieć.
W powyższym materiale zawarte są dane umieszczone m. in. na stronie: ściąga pl./dym tytoniowy i książce Choroby Układu Oddechowego pod redakcją Pawła Krakówki i Ewy Rowińskiej-Zakrzewskiej. Pozdrawiam

lobster - 23-06-2004, 19:13
Temat postu: Re: Palenie
Jej. Jestes niesamowity :) . Wielkie dzieki.

Tomlich napisał/a:
Mówimy wtedy o rozedmie płuc, chorobie która również prowadzi do niewydolności oddechowej. Osoby z rozedmą są znacznie bardziej narażone na wystąpienie wszelkich urazów ciśnieniowych płuc ( tak, tak nurkowie).


Wypadki opisane w http://forum.jds.pl/viewtopic.php4?t=3352 zdaje sie wlasnie byly zrzucane na rozedme.

Mam natomiast pytanie: Czy mozna byc nieswiadomym posiadania rozedmy, czy to sie raczej mocno odczuwa zyjac na powierzchni? Czy tez moze dopiero od pewnego momentu zaczynamy czuc ze cos jest nie tak?

Olas - 23-06-2004, 20:33

Coś co określasz jako rozedma jest znane jako POChP lub ang. COPD (przewlekła obturacyjna choroba płuc), kiedyś określana jako przewlekłe zapalenie oskrzeli z cechami rozedmy. Jak dowodzą badania naukowe na POChP choruje bądź zachoruje od kilkunastu do kilkudziesięciu procent palaczy. POChP dzieli się na cztery stopnie cieżkości. Najprostszym do określenia parametrem który klasyfikuje ciężkość choroby jest tzw FEV 1 czyli natężona objętość wydechowa pierwszosekundowa wyrażana w procencie wartości prawidłowej. W zależności od zmniejszenia tego parametru ogólnie mówiąc klasyfikujemy stopień cięzkości choroby. Do grupy która szczególnie powinna się sobie przyjżeć zaliczają się osoby palące ok. 40 roku życia (chodzi o staż palenia), z utrzymującym się "nikotynowym kaszlem". Chorobę można zdiagnozować prostym i na ogół bezpłatnym badaniem spirometrycznym.
Lobser - jeśli chodzi o wczesne POChP (bodajże 70-80% należnego FEV 1) to palaczowi może być cięzko zauważyć początek choroby z racji na stopniowo pogarszające się parametry oddechowe, w kolejnych fazach nie ma już problemu - duszność , szybka męczliwość, trudności z ewakuacją wydzieliny z oskrzeli (niemożność "odkaszlnięcia"). Aha... choroba jest nieuleczalna - można jedynie spowolnić jej postęp. Ostatnia faza jest leczona tlenoterapią (z koncentratora tlenowego - który trzeba sobie kupić za jakieś 4000 zł)

Niestety pisałem "z głowy " więc mogę nie być do końca precyzyjny (informacje są dostępne w "Zaleceniach Polskiego Towarzystwa Ftyzjopneumonologicznego dotyczących leczenia i rozpoznawania POChP)

lobster - 23-06-2004, 20:45

Olas napisał/a:
Coś co określasz jako rozedma jest znane jako POChP lub ang. COPD (przewlekła obturacyjna choroba płuc)


Hmm. Z tego co napisal Tomlich to rozedma (emphysema?) i POChP to dwie rozne rzeczy. To jak to jest?

Czy to jest moze tak, ze POChP to ogolne i calosciowe obnizenie wydolnosci/pojemnosci/jakosci pluc a emphysema to miejscowe rozlezienie sie tkanki plucnej tworzace potencjalnie podatna na barotraume przestrzen?

waldo - 23-06-2004, 20:56

lobster napisał/a:
Hmm. Z tego co napisal Tomlich to rozedma (emphysema?) i POChP to dwie rozne rzeczy. To jak to jest?


Lobster, czyżbyś chciał rozpocząć przygodę z nikotyną :marl: :?:

lobster - 23-06-2004, 21:43

waldo napisał/a:

Lobster, czyżbyś chciał rozpocząć przygodę z nikotyną :marl: :?:


He he.. bezczelnie prowokuje liczac na to, ze moze niektorzy palacze przestana sie przekonywac ze sa specjalnymi anomaliami statystycznymi po przeczytaniu powyzszego. W dalszym ciagu jestem tez ciekaw jaki odsetek polskiej kadry instruktorsko-DMnej pali.

Tomlich - 23-06-2004, 21:45

W zasadzie zgadza się. Obecnie pojęcie POCH obejmuje dawny termin przewlekłego zapalenia oskrzeli i rozedmę płuc. Objawy są identyczne, natomiast inny jest mechanizm powstania. W przewlekłym zapaleniu oskrzeli mamy do czynienia z przerostem najpierw błony śluzowej, potem także mięśniowej, co w konsekwencji prowadzi do tzw. remodelingu ściany oskrzeli, utrudniając jego rozkurcz. W rozedmie natomiast dochodzi do zniszczenia struktury miąższu płucnego, a głównie ściany pęcherzyków płucnych. Powodem tego jest to, że składniki dymu tytoniowego zaburzają pewna równowagę między enzymami chroniącymi, a enzymami trawiącymi białka. Jeżeli natomiast chodzi o FEV1, czyli natężona objętość wydechową pierwszosekundową, to jest ona obniżona tak w POCHP, jak i w astmie oskrzelowej. Schorzenia te różnicuje się na podstawie wywiadu oraz wykonując próbę rozkurczową, którą winno się wykonywać u każdej osoby z upośledzeniem rezerw wentylacyjnych o typie obturacji. Jeżeli po podaniu leku rozkurczającego oskrzela FEV1 wzrośnie o ponad 12% lub 200 ml, mamy podejrzenie astmy. W przeciwnym wypadku możemy podejrzewać POCHP, co skutkuje trochę innym leczeniem. Mamy jednak także rozedmę wrodzoną, jest to dosyć rzadkie schorzenie polegające na niedoborze L1 antyproteazy, enzymu chroniącego białka przed trawieniem. Uogólniając i znacznie upraszczając, osoba wiele lat paląca papierosy jest narażona na wystąpienie POCHP, w tym rozedmy, a więc podatność jej miąższu płucnego jest mocna osłabiona. Na tlenoterapię należy natomiast „zasłużyć”. Rozważyć ją należy gdy ciśnienie parcjalne tlenu we krwi obniży się poniżej 60 mm Hg i hematokrycie powyżej 55%. Staje się natomiast niezbędna przy pO2 poniżej 40 mmHg i prowadzić ja należy ok. 17 godzin w ciągu doby w tym przez całą noc. Krótko mówiąc zostajemy przywiązani czy to do butli z tlenem, czy do koncentratoa tlenu.
Mania - 23-06-2004, 21:54

lobster napisał/a:


He he.. bezczelnie prowokuje liczac na to, ze moze niektorzy palacze przestana sie przekonywac ze sa specjalnymi anomaliami statystycznymi po przeczytaniu powyzszego.


Czepialski :P

Aaaa - ale wyczytalam, ze podwyzsza cisnienie. To dla kogos kto ma cisnienie 2 - letniego dziecka (srednio 80/60) to chyba wskazane...prawda?
Mania

Tomlich - 23-06-2004, 22:06

Mania napisał/a:
lobster napisał/a:


He he.. bezczelnie prowokuje liczac na to, ze moze niektorzy palacze przestana sie przekonywac ze sa specjalnymi anomaliami statystycznymi po przeczytaniu powyzszego.


Czepialski :P

Aaaa - ale wyczytalam, ze podwyzsza cisnienie. To dla kogos kto ma cisnienie 2 - letniego dziecka (srednio 80/60) to chyba wskazane...prawda?
Mania

Znam pare innych, chyba nawet przyjemniejszych metod na podwyższenie cisnienia.

waldo - 23-06-2004, 22:11

Mania napisał/a:
Aaaa - ale wyczytalam, ze podwyzsza cisnienie. To dla kogos kto ma cisnienie 2 - letniego dziecka (srednio 80/60) to chyba wskazane...prawda?
Mania


He he he, palacze :smok: zawsze próbują znaleźć usprawiedliwienie (najlepiej medyczne) dla swojego nałogu :razz:

Olas - 23-06-2004, 22:12

Lobster, no to masz odpowiedź Tomlich mnie uprzedził - ponieważ niestety nie jestem lekarzem, a konsensus o którym wspomniałem na końcu czytałem dość dawno, to zasłonię się definicją - adres poniżej:

http://www.astma.edu.pl/w...hp?id=12&art=87

Mania - 23-06-2004, 22:19

Bede przewrotna i zadam inne pytanie.
A jak tam u Was Panowie Niepalacze z piciem? Alkoholu oczywiscie?
Jaki wplyw ma alkohol na organizm???
Mania
PS. a palenie powinnam rzucic - wiem. No i co z tego?

Tomlich - 23-06-2004, 22:33

Jaki wplyw ma alkohol na organizm???
Mania
Odpowiadając najkrócej i najprościej, udowodnione jest jeżeli chodzi tylko o układ krążenia, że codzienne spozywanie alkoholu w ilości ok 20g w przeliczeniu na czysty etanol ma działanie pozytywne. Ale... są jeszcze choroby przewodu pokarmowego i tu działanie jest zgoła odmienne. Moim osobistym zdaniem wszystko jest dla ludzi. Ważne żeby wiedzieć kiedy, z kim, ile i kiedy przestac. Czy następne pytanie bedzie o inne uzywki ;-) ?

Dorota i Wojtek - 23-06-2004, 22:47

Tomek - gratulujemy dobrego debiutu na Forum... :razz:


Mania napisał/a:
Bede przewrotna i zadam inne pytanie.
A jak tam u Was Panowie Niepalacze z piciem? Alkoholu oczywiscie?
Jaki wplyw ma alkohol na organizm???


alkoholowy temat był już nie raz poruszany na Forum - przy każdej okazji, każdy pijący (podobnie jak i palący) zawsze stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie typu "...a udowodnij mi, że 4 piwa po nurkowaniu są szodliwe..." :mrgreen:

Może posłużmy się przykładem:
jakiś czas temu zamieściliśmy ogłoszenie, mówiązce o tym, że poszukujemy instruktora do pracy w bazie, w której sami pracujemy.

Zgłosiła się pewna liczba osób, która zminiejszyła się o 98% w momencie, kiedy dodaliśmy, że nie interesuje nas współpraca z osobami palącymi...
Pozostałe 2% odpadło, kiedy zaznaczyliśmy, że osoba nurkująca nie powinna spożywać alkoholu 24h przed nurkowaniem i 24h po...

Nurków generalnie można podzielić na "profesjonalistów" i "amatorów". Profesjonalista jest świadomy tego co robi w zakresie np. bezpieczeństwa, amator może popełniać pewne błędy wynikające z chwilowej niewiedzy.

Palący, czy pijący (w podanym wyżej przedziale czasu) instruktor nurkowania jest dla nas jednoznacznie amatorem. Nieodpowiedzialną osobą narażającym na skrajne niebezbieczeństwo siebie, a co za tym idzie swoich kursantów.

"... dobrze wiem, że nie powinienem palić, ale rozumiesz to nałóg - co mam zrobić...?"

Odpowiedź jest w naszym odczuciu bardzo prosta: trzymać się z daleka od nurkowania, a już na pewno nie udawać instruktora - wzoru do naśladowania...

Odpowiadając na pytanie Mani:
Nie palę i nie pije, m.in. ze względu na szacunek dla moich Studentów.
Staram sie być profesjonalistą - nie jest to łatwe, ale codziennie rano mogę powiedzieć sobie, że nie udaję kogoś, kim nie jestem.


:wave:

Tommy222 - 23-06-2004, 23:02

Mam wrażnie ze w przypadku instruktora picie 24 godziny po nurkowaniu pokrywa sie z piciem 24 godziny przed nurkowaniem. Sam zauważyłem wysoki odestek osób pijęcych alkohol (w dużych ilosciach) wsród instruktorów nurkowania. Z tego co słyszałem najczęstsza chorobą zawodową nurków ( w Polsce) jest właśnie alkoholizm. Przekre ale chyba prawdziwe...
A po tym co przeczytałem to gdybym był palaczem z nerwów musiałbym zapalić.

lobster - 23-06-2004, 23:06

Mania napisał/a:

Jaki wplyw ma alkohol na organizm???


Taki, ze table dekompresyjne ustawione na podstawie doswiadczen na trzezwych i nieskacowanych nurkach przestaja byc adekwatne do modelowania tego co sie dzieje w ciele nietrzezwego albo skacowanego nurka.

Mania - 23-06-2004, 23:23

Tommy222 napisał/a:

A po tym co przeczytałem to gdybym był palaczem z nerwów musiałbym zapalić.


Totez wlasnie to uczynilam..... :mrgreen:
Mania
PS. Palenie jest be......Jestem be......

waldo - 23-06-2004, 23:52

Mania napisał/a:
A jak tam u Was Panowie Niepalacze z piciem? Alkoholu oczywiscie?
Jaki wplyw ma alkohol na organizm???


Woow !
To może jeszcze pytanie o narkotyki - tego jeszcze na tym forum chyba nie poruszaliśmy :)

lobster - 24-06-2004, 00:12

waldo napisał/a:

To może jeszcze pytanie o narkotyki - tego jeszcze na tym forum chyba nie poruszaliśmy :)


I jeszcze o seks i masturbacje :mrgreen:

Olas - 24-06-2004, 06:29

Cytat:
I jeszcze o seks i masturbacje


A jak tu się mają tabele, i czy to prawda że trzeba stosować tabele górskie ? :mrgreen:

lobster - 24-06-2004, 07:10

Wracajac do palenia....

Jedyna rzecz, ktora nigdy tak do konca nie pojalem w tym wszystkim to jest to w jaki sposob CO uposledza zaopatrzenie w tlen.

Wedlug mojej wiedzy to wyglada tak (ten kawalek rozumiem): CO pareset razy latwiej wchodzi w wiazanie z hemoglobina niz O2 i w zwiazku z tym nawet niewielka ilosc CO praktycznie przysysa sie do hemoglobiny i wylacza ja z ruchu na stale. U palacza to cos w okolicy 15% hemoglobiny. Na chlopski rozum powinnismy miec zaopatrzenie w tlen/usuwanie CO2 w takiej sytuacji uposledzone o 15%, ale jeden madry pan doktor w jednym artykule twierdzi, ze jest gorzej. Pytalem innych madrych doktorow i po dlugim marszczeniu czola dowiadywalem sie ze mozliwe, ze CO zmienia kwasote srodowiska i to wplywa dodatkowo na transport O2. Niestety jeden z nich to chirurg a drugi pediatra, wiec to nie byla ich broszka zdaje sie. Ktos moze wie jak to jest?

Zaczelo sie od stwierdzenia, ze gdyby pacjentowi usunac jakims cudownym sposobem 50% hemoglobiny z ustroju, to by dalej dychal, ale gdyby mu 50% hemoglobiny zwiazac z CO to by kipnal.

TomM - 24-06-2004, 10:42

lobster napisał/a:
z tym nawet niewielka ilosc CO praktycznie przysysa sie do hemoglobiny i wylacza ja z ruchu na stale. U palacza to cos w okolicy 15% hemoglobiny. Na chlopski rozum powinnismy miec zaopatrzenie w

Rzeczywiście hemoglobina tlenkowęglowa jest praktycznie "wyłączona" i nie weźmie udziału w wymianie gazowej. Z tymi procentami to nie jest całkiem tak, gdyby nie działały mechanizmy wyrównawcze, to palacz miałby objawy relatywnej anemii. Tak się jednak nie dzieje bo: palacz kompensuje względny niedobór Hb przez zwiększenia stężenia hemoglobiny i zwiększenie zawartości hemoglobiny w krwince. Poza tym fizjologicznie we krwi mamy nadmiar środków przenoszenia - nawet dość znaczne upośledzenie transportu krwinkowego nie ma skutków ogólnoustrojowych. Ludzie z przewlekłą anemią (niezależnie od przyczyny) sa zadaptowani do tego stanu i osobiście widziałem pacjentów, którzy zdawali się nieodczuwać skutków niedokrwistości przy stężeniu hemoglobiny rzędu 5 g% (ok. 30% normy). Gdyby zdrowy człowiek nagle utracił 70% Hb, chyba by tego nie przeżył. U ludzi ze znaczna niedokrwistością następują zmiany adaptacyjne dot. układu krążenia, krwiotwórczego, nerwowego i zmiany enzymatyczne. Podobnie (ale nie identycznie) jest u palacza. Niewątpliwie wydolność jego organizmu mimo różnych adaptacji jest obniżona. Medycyna nie arytmetyka, tu nie wszystko jest takie proste i jasne. Wyłączenie 15% hemoglobiny nie obniża wydolności oddechowej o 15%. O ile? To wszystko zależy, ale niekorzystne zjawiska związane z paleniem narastają w czasie i ich skutki się kumulują.

ed - 24-06-2004, 18:32

[quote="lobster
I jeszcze o seks i masturbacje :mrgreen: [/quote]


przed
wtrakcie
czy po
nurkowaniu

pozdrowienia
ed

michałek - 01-08-2004, 21:44

przed
wtrakcie
czy po
nurkowaniu

chyba nie zamiast.........

Victoria - 05-08-2004, 01:49

lobster napisał/a:
jestem tez ciekaw jaki odsetek polskiej kadry instruktorsko-DMnej pali.

Widze coraz wiecej osob, ktore rzucily. Jako osoba, ktora kiedys palila, gonie strasznie palaczy. Wiem, ze mozna rzucic - trzeba tylko chciec.
Swoja droga nie wiem, jak moglam kiedys palic to swinstwo.
Palacze strasznie smierdza. Dopiero teraz wiem, jak bardzo kiedys smierdzialam. Przepraszam znajomych, ze musieli ten smrod znosic...
Jezeli ktos chce rzucic palenie, a poszukuje bodzca, zapraszam na priv. Mam pewien sprawdzony sposob. Uwaga - sposob ten skutkuje u osob, ktore chca rzucic palenie, a nie udaja, ze chca.

el-kapibar - 06-09-2004, 22:14

A nacholere rzucać?
Weżcie sobie tytoń do rzucia pomaga jak cholera.Wszystkie chłopaki z GROM-u i FORMOZY tak robią.Jest malutki problem z ustnikiem ale przy odrobinie wprawy domy rade!
A i gumak tak nie wysycha bo tyton powoduje wzmożoną produkcje śliny

Cezary Kędzia - 07-09-2004, 09:10

Smacznego!
Czarek (PROF))Kędzia

Lech-u - 08-09-2004, 21:56

el-kapibar napisał/a:
A nacholere rzucać?
Weżcie sobie tytoń do rzucia pomaga jak cholera.Wszystkie chłopaki z GROM-u i FORMOZY tak robią.Jest malutki problem z ustnikiem ale przy odrobinie wprawy domy rade!
A i gumak tak nie wysycha bo tyton powoduje wzmożoną produkcje śliny

Tak samo działo podobno stary trampek (a konkretnie wkładka do buta). Problem polega tylko na tym, ze strasznie uzależnia! No i rzuć trzeba bardzo powoli (bo twardy).

Smacznego Palacze!

A może dla wytrawnych "smokerów" powinno się napełniać butle dymem z papierosów? Wtedy nie ma problemu: pod wodą można siedzieć ile się da i nie ma ciągu do papierosa. Proponuję (analogicznie do Nitrox I i II) zrobić "Dyma I i II". Ten z numerem II to dla typowych "killerów". Lub na przystanek DEKO. Albo dla tych co biją rekordy głebokości (przecież wtedy siedzi się pod wodą kilka godzin)
:jaracz: :jaracz:

McGrzegorz - 08-09-2004, 22:18
Temat postu: !!!!!wymysliłem!!!!!
Co do DM i Instruktorów w Bazie D&W to bardzo mi się podoba (widze,że nie miałbym tam problemów z pracą :razz: ) sprawdzę może jako klient incognito...czasem przekonanie dowództwa o pracownikach bywa mylne....


a lampka była do pomysłowego Dobromira

po co ustniki - wystarczy wszak dymek lekko skompresować, do flaszki go i do roboty wdech, wydech

Filtrów niektóre sprężarki i tak nie maja to powinno się udać...

Marcin R - 11-09-2004, 00:41

Wy tu się podśmiewacie, a nałóg ciężka sprawa.... :oops:

Pozdro

Marcin

Piotr Wozniak - 06-12-2004, 08:48

Po przeczytaniu Waszych postów
NIE PALE JUZ 17 DZIEN
A wczesniej 30 fajek dziennie

Mirka Żytkowska - 06-12-2004, 09:48

Piotrek, najserdeczniejsze gratulacje!!!! :-D

Z życzeniami, żebyś wytrwał w tym postanowieniu... Daj znać za jakiś czas, czy dalej tak dobrze idzie.

Pozdrawiam serdecznie, Mirka :wave:

Dorota i Wojtek - 06-12-2004, 13:49

Piotr Wozniak napisał/a:
NIE PALE JUZ 17 DZIEN
A wczesniej 30 fajek dziennie


no Stary... to zdecydowanie najlepsza wiadomość jaką dzisiaj dostaliśmy :)
Jesteśmy z Tobą - tak trzymaj...

Jak na razie absolutnym rekordzistą jest dla nas MonikaS - pogadaj z nią (chodzi do jakiegoś czarodzieja czy coś... ;-) )

i... nie poddawaj się choćby nie wiem co :!:

Powodzenia!



:wave:

kjar - 06-12-2004, 13:54

Piotr Wozniak napisał/a:
Po przeczytaniu Waszych postów
NIE PALE JUZ 17 DZIEN
A wczesniej 30 fajek dziennie

Jesli kiedykolwiek będziesz sądził, że dłużej już nie wytrzymasz, to jak najprędzej pod wodę. Tam wciąż jeszcze obowiązuje całkowity zakaz palenia :)

Andrzej Kosko - 06-12-2004, 15:42

Cytat:
Tam wciąż jeszcze obowiązuje całkowity zakaz palenia

Spoko-pracuję nad tym !
Pozdrawiam,Andrzej

Piotr Wozniak - 06-12-2004, 20:38

Dla niezdecydowanych
Jesli dzis rzucisz palenie, to po 8 i 1/2 miesiaca za zaoszczedzone pieniądze bedziesz mógł sobie kupic nowiutki SUUNTO VYPER

Zakladam że:
Vyper w www.deepstop.de kosztuje 309 EURO
Palisz dziennie paczke Sobieskich (5,30 PLN)
1EUR=4,20 PLN

W kazdym razie ja zanabylem skarbonke, opakowanie TABEX'u (polecam) i juz mi tam ladnie dzwoni ( w skarbonce rzecz jasna)

PS. Dziekuje wszystkim za slowa wsparcia (zarówno na forum jak PM)

TomekR - 07-12-2004, 01:20

Kryterium zatrudnienia personelu pokladowego:
"Dobry tender (pomocnik nurka) to taki, ktory wklada ci do ust zapalonego papierosa w momencie gdy tylko zdejmiesz z glowy helm"
Do elKapibar: "Bez tytoniu do zucia nie byloby nurkowania saturowanego"
pozdr
tomek

yogi - 09-12-2004, 01:45

[quote="Piotr Wozniak"]Dla niezdecydowanych
Jesli dzis rzucisz palenie, to po 8 i 1/2 miesiaca za zaoszczedzone pieniądze bedziesz mógł sobie kupic nowiutki SUUNTO VYPER

Piotrze wspieram, popieram, gratuluje i jeszcze wszystko co tylko mozliwe.
W tej chwili jestem juz nie palacy wraz z moja małzonką i równiez przeliczyłem ile stracilismy przez swoją własną głupotę, a ma sie to mniej wiecej tak 2razy po 5 zeta dzinnie razy 30 dni to 300zł, na rok daje to 3600zł, a przez 20 lat 72000zł nie licząc własnego zdrowia i zdrowia innych współlokatorów. Za takie pieniądze moglibysmy razem kupic super sprzet z kilkoma kompami i zrealizowac moje marzenie wyjezdzając do Meksyku na półwysep Jukatan nurkujac w tamtejszych jaskiniach.
pozdrawiam yogi

Sandii - 09-12-2004, 10:32

Cytat:
zaoszczedzone pieniądze

a gdyby tak codziennie nie chodzić do kina to możnaby zaoszczędzić 15 zeta dziennie (ile to by było rocznie). Albo codziennie nie jezdzić samochodem (to dopiero kupa kasy i jakie ekologiczne). Sorki ale komentarze brzmiały jak z dowcipu, a ja jako niepalacy nie rozumiem jak można z własnego wyboru śmierdzieć.
Więc palacze pokażcie, że macie jaja (jajniki;) i rzućcie to śmierdzące świństwo (na zdrowie swoje i innych).
Niepalący Sandii

MonikaS - 09-12-2004, 12:21

a ja myślę, że każda motywacja jest dobra, jeśli jest skuteczna :)

zaś co do śmierdzenia - wszak wiadomo, że palenie przytępia zmysły, w tym zmysł powonienia, więc refleksja przychodzi poźniej "rany jak mogłem/łam tak okrutnie śmierdzieć" :oops: ...

Monika

Sandii - 09-12-2004, 14:08

Cytat:
palenie przytępia zmysły, w tym zmysł powonienia

fakt
jak ojciec żucił palenie to "nagle" zuważył że zupa ma smak i zapach (i stał się neofitą niepalenia;).
Sandii
PS z motywacji: znajomy wprowadził u siebie zakaz palenia w domciu (na balkon lub na dwór) i liczba jego znajomych zmniejszyła się conieco ;)

TomS - 10-12-2004, 00:54

Ja wprowadziłem zakaz palenia w "moim domu" czyli pokoju jak miałem z dziesięć lat. A Mama pali do dziś. Nie było dla Niej wyjątku. Były awantury.
Ponieważ od "zawsze" nie toleruję towarzystwa palących palaczy nie mam problemu. Obcowanie z palącym jest przeohydne niezależnie od tego, jaki ten palacz jest poza tym. Nawet wspaniała osobowość nie wzbudza mojego zachwytu jeśli zatrówa mi powietrze.

Poza tym zauważyłem, że nawet palacz "na poziomie" nie ma skrupułów, aby rzucić niedopałek na chodnik lub gdziekolwiek, że o lesie nie wspomnę. Nie zauważa problemu.
Kiedyś po kilku mocniejszych słowach z mojej strony skierowanych pod adresem znajomej aby podniosła porzucony przez nią właśnie (w centrum miasta) niedopałek i wrzuciła go do kosza (oddalonego o jakieś 3 metry!) panienka poczuła się mocno i "BEZ POWODU" urażona. Od tamtej pory się nie widzieliśmy...

Jeszcze gorzej ma się sprawa palenia przy nie palących. Najczęstrzą odpowiedzią Polaka (z moich skromnych obserwacji wynika, że zagranicą jest przepaść kulturowa w tej materii) jest: "jak Ci przeszkadza to spier..." Oczekiwanie, że ktoś spyta, czy może przy Tobie zapalić jest płonne. Większość palaczy zachowuje się, jakby zakaz palenia był nieuzasadnionym atakiem na ich wolność osobistą ze strony cholernych maminsynków.

:marl: :snajp:

TomM - 10-12-2004, 09:59

Jest też druga strona medalu. Zwróć uwagę, że w naszym kraju eliminowanie dymu papierosowego z miejsc publicznych przybiera formy czasami kuriozalne. Np. na Okęciu warszawskim jest całkowity zakaz palenia. W samolotach (nie wszystkich, ale na pewno wszystkich czarterowych) także. A zatem po odprawie paszportowej palacza leczy sie na siłę fundując mu przymusowe kilkugodzinne niepalenie. Nie jest zatem wcale dziwne, że do toalet w pobliżu "terminali" w Warszawie wejśc się nie da, tak śmierdzi. Jeszcze rok temu w resturacji i barze kawowym (oba z klimatyzacją) wolno było palić i nikt nie podpalał w toalecie. Ale komuś to rozwiązanie przeszkadzało. Na lotnisku jest kaplica (dla tych co chcą sie pomodlić) ale nie ma palarni (dla tych co chcą zapalić).
Palący nie przestają byc ludźmi. Są kłopotliwi dla otoczenia, ale małe dzieci też są kłopotliwe. Bywa, że wrzeszczą, plują itd. Bywają miejsca dla małych dzieci, powinny być i dla palaczy. Pali się na lotniskach w Mediolanie, Frankfurcie, Londynie, Hurgadzie (nie wszędzie rzecz jasna, ale nie problem znaleźć takie miejsce). Ale nie w Warszawie. Staramy się kopiować rozwiązania zagraniczne, ale czasami robimy to bez wyobraźni i wręcz idiotycznie.
Palenie bardzo szkodzi zdrowiu, ma olbrzymie skutki społeczne. Ale palacze choć zniewoleni nałogiem są dalej wolnymi ludźmi. Skoro chcą palić, to jest to ich suwerenny wybór (no nie do końca, to nałóg) przynajmniej z punktu widzenia praw jednostki. Zabranianie palenia w miejscach publicznych jest słuszne, ale skuteczne tylko wtedy, gdy stworzy się miejsca wyznaczone. Inaczej będzie tak, jak na Okęciu.

Mania - 10-12-2004, 12:10

TomS napisał/a:
Poza tym zauważyłem, że nawet palacz "na poziomie" nie ma skrupułów, aby rzucić niedopałek na chodnik lub gdziekolwiek, że o lesie nie wspomnę. Nie zauważa problemu.
Kiedyś po kilku mocniejszych słowach z mojej strony skierowanych pod adresem znajomej aby podniosła porzucony przez nią właśnie (w centrum miasta) niedopałek i wrzuciła go do kosza (oddalonego o jakieś 3 metry!) panienka poczuła się mocno i "BEZ POWODU" urażona. Od tamtej pory się nie widzieliśmy...


mam tylko nadzieje, ze jestes rownie radykalny i konsekwenty wobec tych Twoich znajomych, ktorzy co prawda nie pala, ale rzucaja na chodnik papierki, wypluwaja gume do zucia, etc.
Tylko - jak mawia moj kolega - z czego wtedy beda zyly zaklady oczyszczania miasta?
Mania

agrest - 10-12-2004, 13:09

Moga sie przerzucic na sortowanie smieci ktoryc wtedy bedzie znacznie wiecej w smietnikach ;)

A co do palenia. Jest takie powiedzenie. "Rzucic palenie? Nic prostszego. Robilem to juz tyle razy". Ja zaczalem swoja przygode z papierochami jeszcze w podstawowce, pozniej troch w liceum na studiach w pracy. No i w koncu rzucilem to swinstwo. To bylo bardzo proste. Poprostu przestalem palic. Motywacja? W mojej firmie byl pokoik-kuchania, polamowana byla na bialo, sniezna biel. Po jakims pol roku od pomalowania (palilem ja i kolego) w goraca lipcowa sobote przyszedlem do pracy popracowac nad projektem. Jak zwykle zrobilem kawe a pozniej poszedlem sobie zapalic. Po otworzeniu drzwi do kuchni uderzyl mnie skumulowany odor kiepow. Ktos zapomnial uchylic okno i caly smrod papierowosy nie mial gdzie sie ulotnic, do tego wysoka temperatura no i ten kolor... kuchnia przybrala kolor kremowy. Dopiero wtedy zdalem sobie sprawe ze juz nie jest biala a moje pluca wygladaja pewnie o wiele gorzej. To jakos do mnie przemowilo. Co wiecej. Kolega ktory palil bardzo duzo i rzucal papierosy bardzo, bardzo czesto (do pierwszego uniesienia kiedy to poprostu musial zapalic) rowniez przestal palic (za moja namowa oczywiscie :) - jestem z tego naprawde dumny).

Chciec znaczy moc. Proste.
Nie pale od dwoch lat i jest dokaldnie tak jak pisala Viki. Strasznie ten shit smierdzi, ale mozna to poczuc dopiero jak sie nie pali.

Pozdrawiam.
J.

TomS - 10-12-2004, 19:46

Mania napisał/a:

mam tylko nadzieje, ze jestes rownie radykalny i konsekwenty wobec tych Twoich znajomych, ktorzy co prawda nie pala, ale rzucaja na chodnik papierki, wypluwaja gume do zucia, etc.
Tylko - jak mawia moj kolega - z czego wtedy beda zyly zaklady oczyszczania miasta?
Mania


A i owszem. Szczególnie w plenerze. A Twój kolega powinien poważnie przedyskutować swoją postawę z kimś kulturalnym.
Inaczej znajdźmy więcej pracy dla służb ochrony przyrody, myjmy auta na trawniku pod domem i spuszczajmy olej do kanału. Płyna hamulcowy też. A co! Niech się dozorca i oczyszczalnia ścieków nie leni...
Szkoda gadać...

TomM napisał/a:

Na lotnisku jest kaplica (dla tych co chcą sie pomodlić) ale nie ma palarni (dla tych co chcą zapalić).


Jeśli z braku miejsca to jestem za zamianą kaplicy na palarnię. Statystycznie będzie dużo lepiej wykorzystywana. Brak miejsc dla palących to poważny, wręcz podstawowy problem, szczególnie dla niepalących. Jeśli są wyznaczone obszary to segregacja następuje samoistnie i nikt nie narzeka.
Zgadzam się całkowicie, że każdy ma prawo truć się jak chce i kiedy chce. Narkotyki, wóda, papierochy, cjanek, kurara... wolna wola.
Ale nie ma prawa truć innych a to jest prawo nadrzędne.

Bogen - 12-12-2004, 20:46

TomM
Cytat:
Jest też druga strona medalu. Zwróć uwagę, że w naszym kraju eliminowanie dymu papierosowego z miejsc publicznych przybiera formy czasami kuriozalne. Np. na Okęciu warszawskim jest całkowity zakaz palenia. W samolotach (nie wszystkich, ale na pewno wszystkich czarterowych) także. A zatem po odprawie paszportowej palacza leczy sie na siłę fundując mu przymusowe kilkugodzinne niepalenie



To juz problem palacza.
Zawsze moze jechac samochodem
Nie widze powodu dla ktorego osoba nie palca ma wdychac dym palcza.Obojetnie czy na samym Okeciu czy w samolocie.

Cytat:
Palący nie przestają byc ludźmi. Są kłopotliwi dla otoczenia, ale małe dzieci też są kłopotliwe. Bywa, że wrzeszczą, plują itd


Owszem, tyko te male dzieci nie zabijaja.

Cytat:
Ale palacze choć zniewoleni nałogiem są dalej wolnymi ludźmi. Skoro chcą palić, to jest to ich suwerenny wybór (no nie do końca, to nałóg) przynajmniej z punktu widzenia praw jednostki.


Pewnie skoro chca palic, niech pala.
Tylko tak aby nie szkodzic innym.

pozdr

TomM - 12-12-2004, 21:02

Nie doczytałeś się moich prawdziwych intencji. Właśnie - tak , aby nie szkodzić innym. Jeśli na przykładowym Okęciu mamy taką sytuację to niech mnie... Przecież jest gorzej niż było! A więc zmierzam do znanego przysłowia" Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie..." Nie można udawać, że absolutny i ogólny zakaz palenia spowoduje rozwiązanie problemu nikotynowego. Wystarczy zrobić palarnię.... i problem sam się rozwiąże. Nie pal wśród niepalących - to powinna być cecha każdego palacza. Ale trzeba respektowanie tej zasady umożliwić, ot co.
TomS - 12-12-2004, 21:18

Całkowity zakaz palenia spowoduje gwałtowny wzrost przestępczości. Amerykanie już to przerabiali.
Holendrzy całkiem odwrotnie załatwili problem narkotyków.

Ale nasze państwo czerpiące niemały dochód z trucia społeczeństwa i potajenmie popierające ten proceder nie dopuści do zakazu palenia i picia alkoholu. Spoko...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group