| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
NURKOWANIE EKSTREMALNE I TECHNICZNE - warsztaty jaskiniowe MOVIE
Syrenka_013 - 01-10-2013, 17:14 Temat postu: warsztaty jaskiniowe MOVIE „Mówisz: Do k... nędzy płyńmy w końcu! A ja mówię: Stop, bo się jeszcze muszę podrapać po tyłku! ... I w taki sposób się komunikujemy w nurkowaniu” MUST SEE! cytat pada w okolicach 2.15
http://vimeo.com/75311164
Marzyciel - 01-10-2013, 20:14
Hej,
dłuższa relacja z tych warsztatów jest tutaj:Klik
Pozdr
J.
valdiver - 01-10-2013, 21:44
heh :)
takie warsztaty to intrygujące doświadczenie, zarówno pod względem szkoleniowym jak i towarzyskim :)
prowadzone są wg szkoły francuskiej w wodach otwartych, najczęściej w kamieniołomach
te sztuczne zbiorniki w polskich warunkach są idealne ze względu na strukturę dna i ścian przy których łatwo poręczować
przeważnie po takich warsztatach powinniśmy już być przygotowani do nurkowań jaskiniowych ;) pomimo braku certyfikacji
jeżeli nie mamy w pobliżu jakiejś fajnej naturalnej jaskini (a przeważnie nie mamy) to szkolenie wg szkoły amerykańskiej dopuszcza również możliwość jego przeprowadzenia w sztucznym a nawet otwartym zbiorniku typu Zakrzówek, Jaworzno, Zimnik
przy okazji mam pytanie dotyczące kursu cavern po ukończonych wcześniej warsztatach
czy nurkowania kończące kurs cavern certyfikacją mogą być przeprowadzone w sztucznym zbiorniku (sztolnia/ecp) ?
czy raczej są one niezgodne z procedurami Naui ?
jeżeli tak to dlaczego szkolenia odbywają się nie tylko w sztucznych jaskiniach ale nawet w wodach otwartych ... ?
dzięki za kilka słów rozjaśniających temat :)
pozdrawiam
AkademiaNurkowania - 01-10-2013, 23:38
| valdiver napisał/a: | przeważnie po takich warsztatach powinniśmy już być przygotowani do nurkowań jaskiniowych pomimo braku certyfikacji |
Raczej nie. Warsztaty dobrze przygotowują do kursu jaskiniowego, ale go nie zastąpią. Natomiast w drugą stronę - kurs bez warsztatów - zadziała to spokojnie. Szczególnie u nurka na przyzwoitym poziomie ogarnięcia.
Syrenka_013 - 02-10-2013, 07:30
W oczekiwaniu na odpowiedz Pana CD w temacie - podsyłam jeszcze wnikliwą relację z powyższych http://www.technikanurkow...p?p=39264#39264
TYMOTEUSZ - 02-10-2013, 07:48
Warsztaty panie Valdiver prowadzone są (zaleznie od instruktora) albo wg szkoły francuskiej albo wg amerykańskiej - jak zapewne wiesz
Większość instruktorów przed zabraniem kursanta na pełny kurs najpierw sugeruje lub wręcz wymaga odbycie warsztatów w pl aby nie było zaskoczenia po przejechaniu kilku tys km.
Co do szkoły francuskiej- w tej konfiguracji nie ma kursu ponieważ żadna (?) oraganizacja nie szkoli w ten sposób, tu zostają nam tylko warsztaty
Syrenka_013 - 02-10-2013, 08:04
Tymoteusz słusznie zauważył, że przed kursem jaskiniowym NIEZBĘDNE są warsztaty po to, żeby:
- zweryfikować swoje umiejętności
- wiedzieć co jeszcze należy poćwiczyć przed pojechaniem do jaskiń
- sprawdzić swoją psychikę w nieco ekstremalnych warunkach ćwiczeniowych
Głupio byłoby przejechać ponad 2 tys km na południe Francji, żeby okazało się, że Kandydat na nurka jaskiniowego nie da rady wogóle wejść do jaskini... Były takie przypadki
AkademiaNurkowania - 02-10-2013, 09:53
| TYMOTEUSZ napisał/a: | | Większość instruktorów przed zabraniem kursanta na pełny kurs najpierw sugeruje lub wręcz wymaga odbycie warsztatów w pl aby nie było zaskoczenia po przejechaniu kilku tys km. |
Większość, czyli ilu? Jak chcesz odbyć warsztaty, umawiając się np. z instruktorem w Meksyku? Nie sądzisz, że taka praktyka stosowana notorycznie może drastycznie podnieść cenę kursów i skutecznie zniechęcić ludzi do nurkowań jaskiniowych?
| Syrenka_013 napisał/a: | Głupio byłoby przejechać ponad 2 tys km na południe Francji, żeby okazało się, że Kandydat na nurka jaskiniowego nie da rady wogóle wejść do jaskini... Były takie przypadki |
Były, są i będą. W jednym z numerów "Nuras Info" Hubert Urbańczyk opisuje taką sytuację na kursie C1 GUE, gdzie wycofał się nurek z Niemiec, mimo przelotu na drugi kontynent. Sam znam sytuację, gdzie certyfikowani i doświadczeni nurkowie jaskiniowi odpuszczali nurkowania mimo przejechania kilku tys km, czy przelecenia na drugą półkulę. I nie była to kwestia warunków, bo znacznie mniej doświadczeni - np. ja - spokojnie dawali radę.
Warsztaty na pewno warto odbyć, bo oprócz podniesienia odporności psychicznej, można spokojnie dopracować techniki partnerskie, opanować wiele technik jaskiniowych i wykryć ew. błędy związane z pływalnością, konfiguracją itp. Ze swojej strony bardzo polecam u Majkiego warsztaty podlodowe w technikach jaskiniowych. Szczególnie, ze idzie zima, w internecie sporo jest zdjęć z tego typu nurkowań a są one mega niebezpieczne - chyba nawet bardziej od jaskiń - i warto mieć ku temu specjalistyczne przygotowanie.
valdiver - 02-10-2013, 10:08
hej
dzienks za słuszne uwagi, skądinąd znane mi doskonale :)
panie Tymoteusz jak zapewne pamiętasz warsztaty mogą być i są prowadzone przeważnie przez tego samego instruktora, zarówno wg szkoły francuskiej (solo) jak amerykańskiej (partnerskie)
proszę więc osobę znającą procedury Naui o odpowiedź na zadane wcześniej pytanie :
"... czy nurkowania kończące kurs cavern certyfikacją mogą być przeprowadzone w sztucznym zbiorniku (sztolnia/ecp) ?
czy raczej są one niezgodne z procedurami Naui ?
jeżeli tak to dlaczego szkolenia odbywają się nie tylko w sztucznych jaskiniach ale nawet w wodach otwartych ... ? "
jestem po warsztatach i teorii cavern a instruktor ciągnie mnie 2 tys. km na wykonanie 2 nurkowań kończących kurs argumentując, że nurkowanie w nienaturalnie powstałych zbiornikach zamkniętych typu pruszkowska ECP czy dolnośląskie sztolnie jest łamaniem procedur Naui ... ???
Yavox - 02-10-2013, 10:39
| Syrenka_013 napisał/a: | | - wiedzieć co jeszcze należy poćwiczyć przed pojechaniem do jaskiń |
Z punktu widzenia kosztów nieoptymalnie spędzonego wyjazdu to jest chyba najważniejsze. Głupio jest przejechać kilka tysięcy kilometrów i się przekonać, że zamiast rzeczy, które można by było robić trzeba robić coś zupełnie innego (co równie dobrze można było przećwiczyć w przydomowej sadzawce), bo ma się problemy z pływalnością albo prawidłowym poruszaniem płetwami.
| Syrenka_013 napisał/a: | | - sprawdzić swoją psychikę w nieco ekstremalnych warunkach ćwiczeniowych |
Tak, jeżeli dokładnie sobie określimy, że właśnie weryfikacja funkcjonowania pod dużym stresem jest celem tego typu ćwiczeń. Bo jeśli przyłożyć je do praktyki, to scenariusze są - przyznasz - dość mało prawdopodobne. Szansa na to, że z jaskini będą wracali trzej goście, którym padło 9 latarek, dwóch nie ma płetw, jeden gazu i na cały zespół została tylko jedna maska z sześciu jest... hmm... niewielka... Więc to jest bardziej kwestia sprawdzenia ile potrzeba, zanim ktoś naprawdę pęknie, niż trening umiejętności radzenia sobie z takimi sytuacjami.
| valdiver napisał/a: | | "... czy nurkowania kończące kurs cavern certyfikacją mogą być przeprowadzone w sztucznym zbiorniku (sztolnia/ecp)? |
Na mój rozum, to jeżeli robisz regularny kurs dostępny z menu kursów danej federacji, to powinieneś go robić w warunkach opisanych standardami. Być może instruktor może pójść Ci na rękę i zrealizować część kursu w warunkach innych (jeżeli standardy mu tego nie zabraniają), ale z pewnością nie cały kurs. Jeżeli robisz warsztaty, to są one autorskim szkoleniem instruktora niemającym nic wspólnego z dostępnymi kursami - nie kończą się certyfikatem, mogą być realizowane w takich warunkach, na jakie się umówią obie strony.
Grotto8 - 02-10-2013, 10:48
| TYMOTEUSZ napisał/a: |
Większość instruktorów przed zabraniem kursanta na pełny kurs najpierw sugeruje lub wręcz wymaga odbycie warsztatów |
Z tego co się zdążyłem zorientować przez kilka lat, to jest różnie:
Majki wymaga, Honzo wymaga, Poręba wymaga.
Starnaś nie wymaga, Leslie nie wymaga, Klain nie wymagał.
Nie wyobrażam siebie, żeby z tego powodu określać który ze sposobów jest lepszy.
To bardzo indywidualne podejście. Ja osobiście bym chciał przejść takie warsztaty, nieobowiązkowo.
AkademiaNurkowania - 02-10-2013, 12:43
| Grotto8 napisał/a: | | Poręba wymaga |
Od kiedy? Robiłem i nikt nie był wcześniej na warsztatach - dwa zespoły.
Grotto8 - 02-10-2013, 12:51
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | Grotto8 napisał/a: | | Poręba wymaga |
Od kiedy? Robiłem i nikt nie był wcześniej na warsztatach - dwa zespoły. |
Ze strony Pawła:
"Kurs nurkowania na w jaskiniach.
Sposoby poruszania się w jaskiniach, techniki poręczowania jaskiń, nawigacja w jaskiniach, postępowanie w sytuacjach awaryjnych specyficznych dla jaskiń.
Kurs składa się z dwóch części. Pierwsza z nich odbywa się w Polsce w wodach otwartych. Trenujemy w jej trakcie podstawowe sposoby poruszania się w wodzie, reakcje w sytuacjach awaryjnych, zasady poruszania się po poręczówce i i kształtujemy odporność na stres. Ta część jest płatna wg cennika warsztatów i kursów nurkowych.
Druga część to tygodniowy wyjazd do jaskiń, np. do Francji. Ta część kosztuje 2500zł (cave) lub 3000zł (technical cave)+ koszty."
stefanis - 02-10-2013, 12:53
Jacek moze tyczy sie to osob ktore nie robily u Pawla zadnego kursu wcześniej.
Miły Maciej - 02-10-2013, 16:15
| Yavox napisał/a: | Szansa na to, że z jaskini będą wracali trzej goście, którym padło 9 latarek, dwóch nie ma płetw, jeden gazu i na cały zespół została tylko jedna maska z sześciu jest... hmm... niewielka... Więc to jest bardziej kwestia sprawdzenia ile potrzeba, zanim ktoś naprawdę pęknie, niż trening umiejętności radzenia sobie z takimi sytuacjami.
|
A kto jeśli mogę spytać ma takie debilne pomysły ? Bo to już zwykłe straszenie przecież a straszy z reguły ten co nie zbyt wiele do przekazania ...
YaCa - 02-10-2013, 17:45
ani nie było to straszenie nas ani nie był to debilny pomysł...
pierwsze o czym było gadane. To są tylko warsztaty, tu nic nie musieliśmy zaliczać, nie musieliśmy się zmagać z niczym. Instruktor nam to powtarzał dziesiątki razy i w każdej chwili można było przerwać wszystko. Z resztą jeśli wczytasz się w relacje, dwa razy stwierdziłem że potrzebuje maski, raz jak wychodziliśmy z restrykcji i zaciągnąłem wodę nosem i drugi raz parę minut później. końcówka nurkowania już się trochę mniej sapiąco zrobiło a i chyba odkrztusiłem wszystko mogłem sobie pozwolić na dokończenie nurkowania bez maski.
Nie był to żaden "mus" bym tej maski nie miał.
Kolejna sprawa, gdy przy całym zbiegu okoliczności popełniłem ten błąd i woda poszła nosem, po chwili miałem mache na miejscu, przepłukana plus instruktor przede mną z zapytaniem czy przerywamy i czy jest ok...
ostatnie nurkowanie w rzeczy samej było sprawdzeniem ile zniesiemy.
Kolejna sprawa jest że dobór problemów był dobrany do umiejętności kursantów.
Komuś kto nie ma pływalności, kto nie potrafi dzielić się gazem raczej nie było by dane robić to wszystko bez maski, bez widoczności i z innymi problemami.
Z punktu widzenia kursanta ciesze się ze nikt mnie po głowie nie głaskał...
sativ - 02-10-2013, 17:59
Debilne pomysły? Nurkowanie w dziurach to nie jest rekreacja, jeśli głowa nie daje rady- lepiej dowiedzieć się tego na kursie niż w prawdziwej sytuacji awaryjnej. 9 latarek?- wystarczy zmącenie. Brak gazu? Brak gazu + mętna dziura= brak gazu i siltout.
Fajne filmidło, dzięki za zamieszczenie ;)
Wg standardów NACD wymagane są 4 nurkowania cavern w trakcie kursu. 4 poprawne, zdarza się więcej. Nurkowanie cavern zaś wymaga wlezienia trochę pod sufit- z min. 15m widocznością na początku, bez deko, max 30m głębokości, 60m penetracji liniowej, bez restrykcji.
Miły Maciej - 02-10-2013, 18:36
Nie czytalem żadnej relacji wiec nie wiem kogo to dotyczy ale w tym momencie dorabiacie teorie do jakiś udziwnionych praktyk. I nie róbmy ze zwykłej turystyki jaskiniowej wiedzy szamańskiej którą trzeba udowadniać abstrakcyjnymi ćwiczeniami nastawionymi na złamanie i pognebienie kursanta. Pewnie że zawsze się znajdą pasjonaci sado maso ale dobry nauczyciel nie potrzebuje niczego udowadniać w tak płytki sposob.
slawek290 - 02-10-2013, 19:49
| YaCa napisał/a: | | ani nie było to straszenie nas ani nie był to debilny pomysł... |
Twoje pieniądze , Twoja decyzja , Twoja radość . Jeśli jeszcze raz zdecydował byś się na takie warsztaty , lub kurs u tego samego instruktora to znaczy że dobrego instruktora wybrałeś . Moim zdaniem kurs czy warsztaty mają dać maksymalną wiedzę i uświadomić uczniowi jakie ma jeszcze braki . Czym więcej dziwnych komplikacji tym lepsza technika po kursowa .
| YaCa napisał/a: | | Z punktu widzenia kursanta ciesze się ze nikt mnie po głowie nie głaskał... |
Mnie na moim kursie " zjebano jak psa " za złamanie planu o 4 minuty , mimo tego jak bym miał jeszcze raz wybierać instruktora to wybrałbym tego samego i za ten sam kurs zapłacił mu raz więcej . Nauczyłem się bardzo dużo i wiem że na kursie czy warsztatach nie ma być lekko . Jak to mawia Yawoks " zesrany " czy jakoś tak .
Czym więcej potu na ćwiczeniach , tym mniej krwi w boju .
Jacuś - gratuluję i życzę równie owocnego kursu , bo chyba jednak wybierzesz tego samego instruktora ?
[ Dodano: 02-10-2013, 19:51 ]
| YaCa napisał/a: | | ani nie było to straszenie nas ani nie był to debilny pomysł... |
Twoje pieniądze , Twoja decyzja , Twoja radość . Jeśli jeszcze raz zdecydował byś się na takie warsztaty , lub kurs u tego samego instruktora to znaczy że dobrego instruktora wybrałeś . Moim zdaniem kurs czy warsztaty mają dać maksymalną wiedzę i uświadomić uczniowi jakie ma jeszcze braki . Czym więcej dziwnych komplikacji tym lepsza technika po kursowa .
| YaCa napisał/a: | | Z punktu widzenia kursanta ciesze się ze nikt mnie po głowie nie głaskał... |
Mnie na moim kursie " zjebano jak psa " za złamanie planu o 4 minuty , mimo tego jak bym miał jeszcze raz wybierać instruktora to wybrałbym tego samego i za ten sam kurs zapłacił mu raz więcej . Nauczyłem się bardzo dużo i wiem że na kursie czy warsztatach nie ma być lekko . Jak to mawia Yawoks " zesrany " czy jakoś tak .
Czym więcej potu na ćwiczeniach , tym mniej krwi w boju .
Jacuś - gratuluję i życzę równie owocnego kursu .
kraken - 02-10-2013, 21:26
W mojej ocenie nurek po kursie powinien jak najwięcej umieć, szczególnie w zakresie związanym z realnymi nurkowaniami.
Czasami oznacza to dla nurka, w jego subiektywnej ocenie, bardzo trudny kurs, a czasami łatwy.
To że kurs był subiektywnie odbierany przez nurka jako trudny, nie oznacza samo w sobie, że był dobry. Może kurs był bardzo trudny i dobry, może kurs był łatwy tylko nurek słabo przygotowany, może po prostu instruktor słabo szkoli - co oznacza, że nawet łatwe rzeczy nie umie przekazać łatwo tylko trudno.
Czyli w mojej ocenie - zdanie "kurs był dla mnie bardzo trudny, więc dobry, więc poszedł bym jeszcze raz" - lepiej było by zastąpić zdaniem - po kursie umiem ........ i dlatego poszedł bym jeszcze raz, niezależnie czy było trudno czy nie
MSC
AkademiaNurkowania - 03-10-2013, 02:13
| slawek290 napisał/a: | | Mnie na moim kursie " zjebano jak psa " za ... |
"za co" wykropkowałem, bo to nie istotne. Kurs ma nauczyć, a więc wiadomo, że w jego trakcie będą i sukcesy i drobne wpadki. Należy je dokładnie omówić, wyciągnąć wnioski i wskazać rozwiazanie, nauczyć poprawnego wykonania. "Zjebanie jak psa" jest jednym z największych błędów dydaktycznych, prowadzących wprost do zamknięcia się kursanta na jakiekolwiek sugestie. Na kursie masz dostać wędkę i umiejętność jej obsługi a nie strzała z piąchy w nos.
Pamiętam opowieść pewnego instruktora. Jako początkujący nurek był na kursie, gdzie wymogiem było przepłynięcie 25m na bezdechu. Nie dawał rady a instruktor "jebał go jak psa" za każdą porażkę. O on chodził za nim i chodził - bo to guru był dla niego - aż trafił do takiego, co w dwa dni nauczył go JAK te 25m na bezdechu przepłynąć... no i przepłynął... do "guru" nie wrócił już nigdy
| sativ napisał/a: | | Wg standardów NACD wymagane są 4 nurkowania cavern w trakcie kursu. 4 poprawne, zdarza się więcej. Nurkowanie cavern zaś wymaga wlezienia trochę pod sufit- z min. 15m widocznością na początku, bez deko, max 30m głębokości, 60m penetracji liniowej, bez restrykcji. |
Szkoda, ze nie podałeś wymogów wstępnych.
| stefanis napisał/a: | | Jacek moze tyczy sie to osob ktore nie robily u Pawla zadnego kursu wcześniej. |
Możliwe
TomM - 03-10-2013, 07:12
| Grotto8 napisał/a: | | Klain nie wymagał. |
W związku z zastosowana pisownią można mieć wątpliwości, czy chodzi o Kleina czy o Klajna, użycie czasu przeszłego jest chyba nieprzypadkowe, zatem chodzi o śp. Roberta Kleina.
A jeśli tak, to bywało różnie i zmieniało sie w czasie.
Na pewno Robert nie prowadził nigdy "warsztatów", czyli kursu z założenia bez certyfikacji, unitarki, wyrównawczego czy jak zwał.
Ale miał taki okres, kiedy hołdował zasadzie, że na kurs zabiera osoby albo sobie dobrze znane (szkolone przez niego, partnerów nurkowych itp), albo prowadzi "check-dive" na wodach otwartych (koparkach). W każdym razie ja i Tomek Wójcik taki czekdajw przechodziliśmy. Chodziło o to, co napisano powyżej - aby nie doszło do sytuacji straty wyjazdu.
Później zarzucił ten zwyczaj i pamiętam, że dwa razy doszło do takiego właśnie problemu - przyjechały osoby, które w danym czasie i przestrzeni nie nadawały się.
W obu znanych mi wypadkach osoby te powoływały się na wcześniejsze szkolenie GUE u bardzo znanych instruktorów, co Robert uznał za wystarczającą rekomendację. Już w praniu sie okazało, że w jednym przypadku chodziło o niezaliczone Fundy, a w drugim o krótkie warsztaty.
Jest więc sens pracy na wodach otwartych z kandydatami na kurs jaskiniowy przed wyjazdem, tylko trudno chyba się zgodzić, że po takich warsztatach uczestnicy maja poczucie, że są nurkami jaskiniowymi, tylko bez certyfikacji...
Motti - 03-10-2013, 08:49
| AkademiaNurkowania napisał/a: | "za co" wykropkowałem, bo to nie istotne. Kurs ma nauczyć, a więc wiadomo, że w jego trakcie będą i sukcesy i drobne wpadki. Należy je dokładnie omówić, wyciągnąć wnioski i wskazać rozwiazanie, nauczyć poprawnego wykonania. "Zjebanie jak psa" jest jednym z największych błędów dydaktycznych, prowadzących wprost do zamknięcia się kursanta na jakiekolwiek sugestie. Na kursie masz dostać wędkę i umiejętność jej obsługi a nie strzała z piąchy w nos.
Pamiętam opowieść pewnego instruktora. Jako początkujący nurek był na kursie, gdzie wymogiem było przepłynięcie 25m na bezdechu. Nie dawał rady a instruktor "jebał go jak psa" za każdą porażkę. O on chodził za nim i chodził - bo to guru był dla niego - aż trafił do takiego, co w dwa dni nauczył go JAK te 25m na bezdechu przepłynąć... no i przepłynął... do "guru" nie wrócił już nigdy | Nurkowanie jaskiniowe to nie są kursy "zdejmij maskę załóż maskę".
Dlaczego wojsko od wieków stosuje szkolenia wysoko stresowe ?
Właśnie dlatego że w działaniu nie będzie miło, komfortowo, spokojnie.
Pojawią się problemy które trzeba rozwiązać, przy dużym przeładowaniu zadaniami i problemami.
pozdrawiam rc
AkademiaNurkowania - 03-10-2013, 09:47
Kolejny wątek, gdzie mamy totalne mylenie pojęć Także czasem na nurkowiskach daje się zauważyć podobnie fatalne podejscie, gdzie wychodzący z wody nurkowie kwitują "ufff, znowu się udało" - tak, jakby nurkowanie było jakamś hrdcorowym wyzwaniem, traumatycznym przeżyciem.
A jest dokładnie inaczej. Nurkowanie rec, to relaks, wypoczynek, zabawa, oderwanie od codziennych problemów, ładowanie "akumulatorów". I dotyczy to zarówno zabawy na koparkach, płytkim jeziorze, jak trimiksowych nurkowań na wrakach, czy jaskiniach. Oczywiście każdy z poziomów nurkowań wymaga innych umiejętności, częśćć z nich wiąże się z wyższą odpornością na stres... ale kursy mają do tego przygotować a nie złamać czy zrobić przesiew. "My nie chcemy słabeuszy" naoisał kiedyś jeden z instruktorów... no to Ci "słabeusze" pójdą do kogoś, kto poświęci im odpowiednią ilość czasu, podejdzie indywidualnie i we właściwym DLA NICH tempie wprowadzi bardziej wymagające ćwiczenia. Warto zwrócić uwagę jak pięknie napisał TomM:
| TomM napisał/a: | | przyjechały osoby, które w danym czasie i przestrzeni nie nadawały się. |
Niestety bywa i tak, że ludzie nie są w stanie skończyć bardziej wymagających kursów, bo poprzednie - dające "przepustkę" do tych wyższych - zostały zrobione po łebkach, lub przekazano im zakorzenione w instruktorze przesądy, niewłąściwe, nie "na czasie" techniki. Np. dość nagminnie spotykam się ze złą techniką używania suchego skafandra, gdzie nurka "nauczono" że skafandra używa się zamiast skrzydła. Skutek? Na kursach AdvNitrox&DecoProc kandydat pięknie wisi, ślicznie wykonuje ćwiczenia, do czasu aż np. w V-drillu musi pokręcić lewą ręką... i do tego usiłują mi "sprzedać" marketingowy bełkot wmówiony im na "kursie" ss
W innym wątku wspominam o nagminnym NIE uczeniu technik partnerskich. Podobnie jest z technikami poruszania się pod wodą, trymem, nagminnym przeważeniem, nie robieniem planu, nurkowaniem "na pałę" czyli "jakoś to będzie" Niestety, tak się nie nurkuje i trochę bardziej złożona sytuacja eksponuje błędy natychmiast. Tyle, że pieprzenie o nurkach bojowych, krwi na poligonie i innych brucelikaratemiszczach nie ma nic wspólnego z prawidłowym, nowoczesnym nauczaniem panów z kasą, niekiedy brzuszkiem, zajętych na codzień prawdziwymi wyzwaniami w swojej pracy.
Grotto8 - 03-10-2013, 10:30
W dyskusji pojawiły się chyba złe założenia:
Wygląda na to, że ten kto robi kurs z dużą ilością ćwiczeń typu "total fuckup" - jak Majki, powinien raczej skupić się na nauczaniu prawidłowych technik nurkowania w jaskini, zamiast "gnębić" biednych kursantów.
Przecież to śmieszne.
Myślę, że takie nurkowania jakie opisał YaCa, pojawiają się na kursie, ale są raczej jego zwieńczeniem, testem, egzaminem, przykładem i zobrazowaniem takiego "total fuckupu", a nie sposobem na naukę. Przecież taki kurs to nie lawina "katastrof" tylko w większości nauka (bieganie między drzewami, czy ćwiczenie procedur w jaskini). Czy to jest ok? Moim zdaniem zdecydowanie tak!
Podam przykład:
Na kursie OWD nauczają, że nurek powinien być wyposażony z nóż.
Dlaczego?
Między innymi dlatego, żeby mógł wyciąć się z poręczówki lub sieci.
Kto zatem wycinał się na kursie z poręczówki lub sieci?
Ja nie, a bardzo bym chciał, bo do puki tego nie zrobię, to nie jestem w stanie powiedzieć, czy sobie poradzę z czynnością którą teoretycznie nurek OWD powinien mieć opanowaną.
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | "My nie chcemy słabeuszy" naoisał kiedyś jeden z instruktorów... |
A kto bo mi się coś kojarzy, ale nie do końca...
[ Dodano: 03-10-2013, 10:37 ]
| AkademiaNurkowania napisał/a: | ... no to Ci "słabeusze" pójdą do kogoś, kto poświęci im odpowiednią ilość czasu, podejdzie indywidualnie i we właściwym DLA NICH tempie wprowadzi bardziej wymagające ćwiczenia.
... Tyle, że pieprzenie o nurkach bojowych, krwi na poligonie i innych brucelikaratemiszczach nie ma nic wspólnego z prawidłowym, nowoczesnym nauczaniem panów z kasą, niekiedy brzuszkiem, zajętych na codzień prawdziwymi wyzwaniami w swojej pracy. |
Mam wrażenie że nie doceniasz bardzo ważnego aspektu psychologicznego w nurkowaniu jaskiniowym. A przeceniasz troszkę czystą wiedzę i umiejętności jako lek na wszystkie problemy które mogą pojawić się w jaskini.
Mam wrażenie, bo nie jestem nurkiem jaskiniowym, więc mogę mieć tylko wrażenie...
lozerka - 03-10-2013, 10:46
| AkademiaNurkowania napisał/a: | Kolejny wątek, gdzie mamy totalne mylenie pojęć (...)
A jest dokładnie inaczej. Nurkowanie rec, to relaks, wypoczynek, zabawa, oderwanie od codziennych problemów, ładowanie "akumulatorów". I dotyczy to zarówno zabawy na koparkach, płytkim jeziorze, jak trimiksowych nurkowań na wrakach, czy jaskiniach. Oczywiście każdy z poziomów nurkowań wymaga innych umiejętności, część z nich wiąże się z wyższą odpornością na stres... ale kursy mają do tego przygotować a nie złamać czy zrobić przesiew. |
hmmm
Widzisz, Jacku, tylko chcącemu nie dzieje się krzywda, jak już najstarsi górale powiadali
Ludzie na pewnym etapie nurkowym, idąc do konkretnego instruktora, najczęściej wiedzą, czego się spodziewać, jak i najczęściej wybierają tego konkretnego właśnie dlatego, że oczekują na kursie tego, co o nim słyszeli I bywają zawiedzeni, jeśli tego nie otrzymują
Uwaga ta jest w takim samym stopniu ogólna, jak konkretna i odnosząca się do tego konkretnego instruktora, który prowadził te warsztaty, które wątek zainicjowały
Pierwsze ze swoich warsztatów francuskich robiłam ja, w zasadzie świeżynka nurkowa, jak i SM-owa, z trzema instruktorami, a tym jednym znanym Ci doskonale ze wspólnego profilu . Na tych warsztatach dla mnie wszystko było nowe- konfiguracja, poręczowanie na tym poziomie, liczenie czasu, gazu i chociaż niby jakoś ogarniałam temat, to nie muszę mówić, że nijak się moje umiejętności do umiejętności wyjadaczy instruktorskich i nurków - technicznych, sidemountowych, gueowskich miały. Dla mnie było oczywiste, ze wobec tego w sposób elastycznym, bez mówienia o tym wprost ( przynajmniej tak potem wywnioskowałam ) , program jakoś tam został dostosowany do mnie i pozbawiony właśnie owych wszystkich omawianych tu elementów- nikomu nie zdzierano płetw, nikt nie stracił maski, latarek, nie było powrotów całej grupy na jednej butli.
I wiem, ze niektórzy, w tym Piotr, byli trochę zawiedzeni tym, że tego nie było, bo takich elementów w tym szkoleniu się spodziewali, byli na to nastawieni i chcieli w tym się sprawdzić
O ile jestem przeciwnikiem wprowadzania niektórych elementów stresujących, symulujących awarię na zbyt wczesnym etapie, bo nawet jeśli kursant się niby godzi, to najczęściej nie ma pojęcia na co tak naprawdę wyraża zgodę, o tyle już w przypadku takich zabaw jaskiniowych, ludzie najczęściej wiedzą na co się decydują. Jeśli jest to świadome, a w dodatku w każdej chwili moze byc przerwane..to jak na wstępie chcącemu...
@Maciej, wiem, ze pisałeś, Twoja uwaga nie odnosiła się do konkretnego instruktora, ale ze konkretne metody są dyskutowane to tylko dodam, ze ten konkretny instruktor, z całą pewnością nie musi sobie i innym udowadniać, ze On jest TAKI, a oni tacy malutcy i na pewno nie taki jest cel tych ćwiczeń. Zresztą wystarczy pobyć z Michałem na powierzchni, pokursować się, by wiedzieć, że nie ten cel - na filmiku zresztą jest kilka wstawek, z których można sie o tym przekonać
Yavox - 03-10-2013, 11:10
| Grotto8 napisał/a: | | W dyskusji pojawiły się chyba złe założenia: |
Nie tyle złe założenia, co zła percepcja - działania bardziej ekstremalne mocniej rzucają się w oczy i są lepiej zapamiętywane, skutkiem czego opis kursu, gdzie jest 90% nauki i 10% total-fuckup wygląda bardzo szybko tak, jakby było 50 na 50 albo i lepiej.
Dla każdego w miarę myślącego powinno być dosyć oczywiste, że nauka pewnej umiejętności polega na wielokrotnym powtórzeniu danego działania zaczynając od wersji bazowej - najłatwiejszej, a kolejne komplikacje się wprowadza dopiero wtedy, kiedy na poprzednim stopniu trudności działanie jest wykonywane na zadowalającym poziomie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek prowadził szkolenia w inny sposób - różnica może być jedynie ilościowa, tzn. jak szybkiego progresu oczekujemy (i jakie mamy ciśnienie na wprowadzanie kolejnych utrudnień) oraz do jak złożonej i wymagającej sytuacji się dochodzi na końcu drogi. To, co moim zdaniem różni podejście wielu instruktorów, to priorytety - jeden będzie wolał dojść do stopnia trudności powiedzmy 3 (w skali 1-5) i poświęci dużo czasu na bardzo solidną pracę w tym zakresie, drugi część czasu przeznaczonego na trening od 1 do 3 wykorzysta na dorzucenie sytuacji o poziomie trudności 4 a nawet 5. Jeżeli instruktor rodzaju drugiego będzie pracował z kursantem bardzo zdolnym i mocno ogarniętym już na wstępnie, rezultaty mogą być bardzo dobre. Jeżeli zastosuje to podejście w stosunku do przeciętnego to - nawet jak przeciętny ćwiczenia przeżyje - nauczy się paradoksalnie znacznie mniej niż by się nauczył u instruktora "1-3".
YaCa - 03-10-2013, 11:16
Tak czytam i sie zastanawiam, do czego tak wlasciwie w tej dyskusji brniecie??
Czy chodzi tylko o to by powiedziec w prosy "gnebienie na kursie/warsztatach jest zle" czy odwrotnie??
Jadac do Majkiego na warsztaty wiedzialem ze napewno bedzie jedno ciezkie nurkowanie na zyczenie.
W relacji ktora napisalem mogl bym sie godzinami rozwodzic nad materialem ktory przerabialismy od rana do nocy ale nie okszukujmy sie, mam pisac na temat lin, komunnikacji swiatlem liczenia gazow itp ??
Czy jest sens robic warsztaty przed kursem??
Jesli nie znamy sie z Instruktorem, razem nie nurkowalismy to tak. I my sie o tym przekonalismy.
Czy byl sens robienia nurkowania z problemami??
Pisalem juz wczesniej ze nie musielismy tego robic, w kazdej chwili moglismy przerwac itp itd
Wy piszecie o kompletnie roznych rzeczach...
Nactych warsztatach oprocz tego ze instruktor weryfikowal mnie jako kandydata na nurka jaskiniowego, ja weryfikowalem tez jego jako mojego przyszlego instruktora.
Jesli czlowiek ktory ma nauczym mnie jak "przetrwac" w razie "W" w jaskini i jak bezpiecznie do niej wejsc i wyjsc cale warsztaty mowil by o dzieleniu sie gazem i plywalnosci to bylo by to nasze ostatnie spotkanie...
Ja nie pojechalem uczyc sie nurkowac, pojechalem w konkretnym celu.
To co nam przekazal instruktor w czasie weekendu to bylo naprawde multum inforamcji.
Sposob prowadzenia warsztatow jak i same nurkowania byly w mojej ocenie na najwyzszym poziomie...
Z pelna swiadomoscia jestem przekonany ze ten wlasnie instruktor nauczy mnie bezpiecznie nurkowac w jaskini i jak radzic sobie z problemami.
I bez stresu o to problematyczne nurkowanie. Padlo pytanie czy takowe chcemy. Chcielismy i bardzo sie cieszymy ze dalismy rade. Bo pomimo tego co napisano wczesniej to co dla was jest "gnębieniem" dla mnie jest wyzwaniem.
Po tym nurkowaniu z wielka satysfakcja wyszedlem z wody po tym nurkowaniu, ciezko pracowalem na to by nawet taka "tyre" pod woda przejsc i nie odpuscic.
A tymczasem z chceia dalej bede sie przygladal dyskusji, ilu nurkow tye opinni
Jeszcze tylko 4 godziny i 45 minut i bede wisial nad pieknym wrakiem
"Piona"
[ Dodano: 03-10-2013, 11:20 ]
| Yavox napisał/a: | | Grotto8 napisał/a: | | W dyskusji pojawiły się chyba złe założenia: |
Nie tyle złe założenia, co zła percepcja - działania bardziej ekstremalne mocniej rzucają się w oczy i są lepiej zapamiętywane, skutkiem czego opis kursu, gdzie jest 90% nauki i 10% total-fuckup wygląda bardzo szybko tak, jakby było 50 na 50.... |
Nic dodac nic ujac.
W opisie z warsztatow najdokladniej opisalem fuckup nura bo to sie fajnie czyta, fajnie przezywa...
ferret - 03-10-2013, 11:26
| AkademiaNurkowania napisał/a: | Np. dość nagminnie spotykam się ze złą techniką używania suchego skafandra, gdzie nurka "nauczono" że skafandra używa się zamiast skrzydła. Skutek? Na kursach AdvNitrox&DecoProc kandydat pięknie wisi, ślicznie wykonuje ćwiczenia, do czasu aż np. w V-drillu musi pokręcić lewą ręką... i do tego usiłują mi "sprzedać" marketingowy bełkot wmówiony im na "kursie" ss |
"Zła" w Twoim mniemaniu. Tysiące ludzi wyważa się tylko ss i nie ma problemów z v-drillem. Yours truly też, i to od wielu lat. Problem to nie ss a przeważenie, jak ktoś targa na sobie 18kg żelastwa (lub więcej) i nadyma się jak ludzik Michelin a na dodatek nie umie ustawić zaworu upustowego to nie dziwota że zwala cały gaz z ss jak tylko uniesie lewą rękę.
waterman - 03-10-2013, 11:46
| YaCa napisał/a: | Tak czytam i sie zastanawiam, do czego tak wlasciwie w tej dyskusji brniecie??
| kompletnie do niczego......
ale jak sie skonczył sezon to co poniektórzy nie maja co z sobą zrobić.
| ferret napisał/a: | | Tysiące ludzi wyważa się tylko ss i nie ma problemów z v-drillem. | ale nie czytają FN i wszystko wiedzących guru, więc nie wiedzą jak żle nurkują
mi_g - 03-10-2013, 12:29
| Grotto8 napisał/a: | | Myślę, że takie nurkowania jakie opisał YaCa, pojawiają się na kursie, ale są raczej jego zwieńczeniem, testem, egzaminem, przykładem i zobrazowaniem takiego "total fuckupu", a nie sposobem na naukę. |
Do nauki teorii jest raczej mało. Na tyle mało, że średnio rozgarniety nurek nie powinien mieć z nią problemu. Niestety teoria prawie natychmiast wyparowuje gdy pojawia się odobina stresu. Do tego jeszcze...
Gdy ktoś ci mówi o regule 1/4, 1/5 to zaczynasz myśleć o wielkich awariach, nieprawdopodobnych fuckup'ach a jak poddenerwowany ćwiczeniami zaczynasz widzieć jak szybko potrafi ubywać gazu, jak stresuje to ubywanie jak spirala się nakręca to zaczynasz pod innym kątem myśleć o rezerwie.
Gdy jest mowa o markerach to rozmyślisz o totalnym braku widoczności, o skrzyżowaniach gdzie jest 5 kierunków "do wyjścia" aż do momentu gdy ktoś ci udowodni pod wodą że przy idealnej przejrzystości w jaskini z jedną poręczówką możesz zwątpić gdzie jest "do domu".
I takich przykładów jest wiele. Dobrze jest sobie to uświadomić na kursie pod okiem instruktora niż później w "prawdziwym" nurkowaniu.
AkademiaNurkowania - 03-10-2013, 13:48
| Yavox napisał/a: | Nie tyle złe założenia, co zła percepcja - działania bardziej ekstremalne mocniej rzucają się w oczy i są lepiej zapamiętywane, skutkiem czego opis kursu, gdzie jest 90% nauki i 10% total-fuckup wygląda bardzo szybko tak, jakby było 50 na 50 albo i lepiej.
Dla każdego w miarę myślącego powinno być dosyć oczywiste, że nauka pewnej umiejętności polega na wielokrotnym powtórzeniu danego działania zaczynając od wersji bazowej - najłatwiejszej, a kolejne komplikacje się wprowadza dopiero wtedy, kiedy na poprzednim stopniu trudności działanie jest wykonywane na zadowalającym poziomie. Nie sądzę, żeby ktokolwiek prowadził szkolenia w inny sposób - różnica może być jedynie ilościowa, tzn. jak szybkiego progresu oczekujemy (i jakie mamy ciśnienie na wprowadzanie kolejnych utrudnień) oraz do jak złożonej i wymagającej sytuacji się dochodzi na końcu drogi. |
Dokładnie
| lozerka napisał/a: | | Ludzie na pewnym etapie nurkowym, idąc do konkretnego instruktora, najczęściej wiedzą, czego się spodziewać, jak i najczęściej wybierają tego konkretnego właśnie dlatego, że oczekują na kursie tego, co o nim słyszeli I bywają zawiedzeni, jeśli tego nie otrzymują |
Jeden lubi walca inny rock`n&roll Lozerko, nie odnoszę się do metod Majkiego czy Poręby - obie znam i uważam za skuteczne i fajne, obaj dostosowują skalę trudności do aktualnych możliwości, obaj nie odpuszczają w spełnianiu standardów a z wyszkolonymi przez nich nurkami można iść w ciemno (cokolwiek w tym wątku to znaczy )
Odniosłem się tylko do debilnych stwierdzeń typu "na dobrym kursie kursanta należy być zjebanym jak pies" czy porównaniami kursów nurkowych do szkoleń US NAVY. Majki czy Poręba, to chodzące ostoje kultury osobistej i NIGDY nie spotkałem się u nich z jakimkolwiek naruszeniem godności osobistej kursanta, czy jakimkolwiek przejawem zniecierpliwienia czy innym brakiem profesjonalizmu. Mam nadzieję, ze wyjaśniłem, bo zdaje się, że moja intencja została nieco opacznie zrozumiana.
Co do róznych technik nurkowych - np.wyważanie suchym - osobiście w nosie mam czym kto się wyważa, byle był skuteczny. Przeważenie nurka tech jest tak oczywiste, jak to ze słońce świeci, więc zwalanie winy na wagę, jest równie debilne jak każde inne tłumaczenie bez sensu. Wiec jak krtoś napisze, że mu woda mu mokra i rzadka, też nie będę polemizował.
| mi_g napisał/a: | | Gdy jest mowa o markerach to rozmyślisz o totalnym braku widoczności, o skrzyżowaniach gdzie jest 5 kierunków "do wyjścia" aż do momentu gdy ktoś ci udowodni pod wodą że przy idealnej przejrzystości w jaskini z jedną poręczówką możesz zwątpić gdzie jest "do domu". |
To akurat nie wymaga udowadniania. Wystarczy raz zobaczyć Ale też uczy pokory.
sativ - 03-10-2013, 14:14
Przy dzisiejszej niezawodności szpeju, total fuckup większości sprzętu jest praktycznie nierealny. Za to panika- strach- zwątpienie "gdzie do domu", stracenie orientacji- to wszystko czynniki ludzkie, które mają wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia i mogą prowadzić do zgonu... Dlatego też uważam że "taskloadingowy" i stresogenny trening jaskiniowy jest wręcz niezbędny, jeśli myślimy o tym rodzaju aktywności.
Potem- w realnej sytuacji np. zgubienia się/ total siltoutu reakcją jest- hmmm.... mam czym oddychać.... nie jestem wplatany w poręczówkę... mam maskę, płetwy i zapas gazu.... pełen relaks, prawie jak na wakacjach w egipcie
Oczywiście- bez "jebania jak psa" oraz "Navy style" + wszystko w jak najbardziej bezpieczny sposób....
Jacku- napisz dokładniej co chcesz wiedzieć o standardach NACD, to wrzucę
Motti - 03-10-2013, 14:28
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | Odniosłem się tylko do debilnych stwierdzeń typu "na dobrym kursie kursanta należy być zjebanym jak pies" czy porównaniami kursów nurkowych do szkoleń US NAVY. Majki czy Poręba, to chodzące ostoje kultury osobistej i NIGDY nie spotkałem się u nich z jakimkolwiek naruszeniem godności osobistej kursanta, czy jakimkolwiek przejawem zniecierpliwienia czy innym brakiem profesjonalizmu. Mam nadzieję, ze wyjaśniłem, bo zdaje się, że moja intencja została nieco opacznie zrozumiana. |
"Odniosłem się tylko do debilnych stwierdzeń", wiele razy wspominałem że jednym słowem potrafisz zniszczyć przekaz. To określenie zabiło słowo kultura. Dlatego trudno ocenić jaki jest poziom kultury u wymienionych instruktorów, na podstawie takiej rekomendacji. (Prywatnie znam obu.)
Jakimś dziwnym trafem, kolejny użytkownik widzi zalety kursów o wysokim poziomie stresu.
pozdrawiam rc
Grotto8 - 03-10-2013, 14:49
Oczywiście "jebać jak psa" można różnie. Dla jednego będzie to rzeczowe wyjaśnienie co zrobił źle i jak to poprawić (wtedy słuchamy i poprawiamy), a dla innego kpiny, podśmiechujki i krzyki (wtedy opuszczamy towarzystwo, uprzednio wyrażając swą opinię tępym ciosem na korpus ).
Natomiast co do porównania do szkoleń US Navy, to coś jest na rzeczy.
Takie "ćwiczenia" mają za zadanie przygotować do skutecznego działania w stresie. Oczywiście różnią się szczegółami, ale zasada jest ta sama.
| Motti napisał/a: |
Jakimś dziwnym trafem, kolejny użytkownik widzi zalety kursów o wysokim poziomie stresu.
|
Chyba chodzi raczej o konkretne ćwiczenia i nurkowania a nie o stresujący kurs.
AkademiaNurkowania - 03-10-2013, 15:21
| Grotto8 napisał/a: | Natomiast co do porównania do szkoleń US Navy, to coś jest na rzeczy.
Takie "ćwiczenia" mają za zadanie przygotować do skutecznego działania w stresie. Oczywiście różnią się szczegółami, ale zasada jest ta sama. |
Nie ma nic "na rzeczy". Wymogi kursu wyraźnie opisują standardy: co ma być a czego robić NIE WOLNO! Natomiast warsztaty, to zupełnie inna bajka i tu działamy w zakresie umowy.
Z całego watku przebija jeszcze jedna ciekawa konkluzja: prawie jednogłośna zgodność, że kursy wymagane jako wstępne by przystąpić do szkoleń zaawansowanych nie dają wystarczających fundamentów. A powinny dawać - szkolenie na kolejne stopnie to ciągłość a nie skoki milowe.
| sativ napisał/a: | | Jacku- napisz dokładniej co chcesz wiedzieć o standardach NACD, to wrzucę |
Wymogi wstępne by przystąpić do kursów jaskiniowych:
- podstawowy
- średni
- multistage
- dekompresyjne
- użycie skutera w jaskini
Motti - 03-10-2013, 21:29
| Grotto8 napisał/a: | | Chyba chodzi raczej o konkretne ćwiczenia i nurkowania a nie o stresujący kurs. | Kiedy mamy odruch warunkowy utrwalony, czy jak poprawnie wykonujemy działanie w stresie ?
pozdrawiam rc
JacekKG - 03-10-2013, 21:59
Slyszalem ze niektorzy pseudo instruktorzy robia kursy jaskiniowe nawet na koparkach
To tak jakby robic kurs wrakowo-morski na zakrzowku
AkademiaNurkowania - 04-10-2013, 00:43
| JacekKG napisał/a: | | Slyszalem ze niektorzy pseudo instruktorzy robia kursy jaskiniowe nawet na koparkach |
To ciekawe, bo bywam tam częściej niż na basenie pod domem i nic takiego nie widziałem. Ktoś Cię mocno nakłamał.
| JacekKG napisał/a: | | To tak jakby robic kurs wrakowo-morski na zakrzowku |
Niewiele organizacji ma w standardach kurs wrakowo-morski. Większość ma kursy wrakowe, bo wraki są w każdej wodzie, nie tylko w morzu.
Scaner - 04-10-2013, 09:24
| Motti napisał/a: | Nurkowanie jaskiniowe to nie są kursy "zdejmij maskę załóż maskę".
Dlaczego wojsko od wieków stosuje szkolenia wysoko stresowe ?
pozdrawiam rc |
Ale jednak chyba z innych powodów prawda?
Żołnierz który musi zanurkować żeby wykonać misję jest ciągle żołnierzem. Musi tą misję podjąć na rozkaz w związku z czym nie ma u niego fazy oceny i podjęcia świadomej decyzji nurkuje-nie nurkuję? A więc musi być zdolny do realizacji celu pomimo stresu związanego ze świadomością że plan zawiera jego osobę również w obszarze "przewidywanych strat w ludziach"
[ Dodano: 04-10-2013, 09:49 ]
| waterman napisał/a: | ...
ale jak sie skonczył sezon to co poniektórzy nie maja co z sobą zrobić.
|
Jak to skończył? Sezon nurkowy trwa 365/24h
[ Dodano: 04-10-2013, 09:55 ]
| JacekKG napisał/a: |
To tak jakby robic kurs wrakowo-morski na zakrzowku |
Ja nawet słyszałem że są tacy co zamiast w wodach Atlantyku czy Pacyfiku czy choćby morzu Śródziemnym robią w bajorkach typu Bałtyk
Wyobrażasz sobie takiego kursanta w realnych morskich warunkach?
slawek290 - 04-10-2013, 10:05
Śmiech mnie ogarnia jak czytam niektóre wypowiedzi . Ciśnie mi się " lekarzu lecz samego siebie "
Gdyby teorie były słuszne to osób je głoszących na tym forum by nie było .
Grotto8 - 04-10-2013, 10:20
| Scaner napisał/a: |
Żołnierz który musi zanurkować żeby wykonać misję jest ciągle żołnierzem. Musi tą misję podjąć na rozkaz w związku z czym nie ma u niego fazy oceny i podjęcia świadomej decyzji nurkuje-nie nurkuję? A więc musi być zdolny do realizacji celu pomimo stresu związanego ze świadomością że plan zawiera jego osobę również w obszarze "przewidywanych strat w ludziach" |
Właśnie dlatego napisałem że "takie "ćwiczenia" mają za zadanie przygotować do skutecznego działania w stresie. Oczywiście różnią się szczegółami, ale zasada jest ta sama".
| Scaner napisał/a: |
Ja nawet słyszałem że są tacy co zamiast w wodach Atlantyku czy Pacyfiku czy choćby morzu Śródziemnym robią w bajorkach typu Bałtyk
Wyobrażasz sobie takiego kursanta w realnych morskich warunkach? |
Masakra. Jak można być tak nieodpowiedzialnym !!!
Scaner - 04-10-2013, 10:22
| Grotto8 napisał/a: |
Masakra. Jak można być tak nieodpowiedzialnym !!! |
AkademiaNurkowania - 04-10-2013, 10:28
| Scaner napisał/a: | | Jak to skończył? Sezon nurkowy trwa 365/24h |
Hmmm... a mnie podobają się inicjatywy typu: w piątek impreza z okazji zakończenia np. sezonu "wrzesień" a w sobotę impreza z okazji rozpoczęcia sezonu "październik" Można na nich poruszyć tematy typu "nurek bojowy w tarapatach", "OWD a czerwone berety w aspekcie PSCR-ów na grenladii" czy wręcz "masy tlonotwórcze a nagroda Nobla za całokształt twórczości"
lozerka - 04-10-2013, 11:10
| AkademiaNurkowania napisał/a: | a w sobotę impreza z okazji rozpoczęcia sezonu "październik"
|
to kiedy sobota ?? bo na piątek na południu się nie wyrobiłam
Motti - 04-10-2013, 11:23
| Scaner napisał/a: | Ale jednak chyba z innych powodów prawda?
Żołnierz który musi zanurkować żeby wykonać misję jest ciągle żołnierzem. Musi tą misję podjąć na rozkaz w związku z czym nie ma u niego fazy oceny i podjęcia świadomej decyzji nurkuje-nie nurkuję? A więc musi być zdolny do realizacji celu pomimo stresu związanego ze świadomością że plan zawiera jego osobę również w obszarze "przewidywanych strat w ludziach"
| Nurkowanie w jaskiniach w wariancie francuskim wcześniej czy później prowadzi do nurkowania solo. Albo na kursie odsiejesz osoby które nie radzą sobie, albo załatwiasz robotę grabarzom i prokuratorowi.
Dzięki Krakusom, zapewniałem kursantom Honzo również nietypowe działania. Każdy wychodzący z wody dostawał pieczoną kiełbasę, ociekający wodą w sprzęcie bierz żarcie, dla jaj. Mieli zajęcia poręczowania prowadzone nocą, zdjęcie z pozdrowień dla FN, jeszcze do mnie nie dotarło, mimo że je robiłem.
pozdrawiam rc
Scaner - 04-10-2013, 11:28
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | Scaner napisał/a: | | Jak to skończył? Sezon nurkowy trwa 365/24h |
Hmmm... a mnie podobają się inicjatywy typu: w piątek impreza z okazji zakończenia np. sezonu "wrzesień" a w sobotę impreza z okazji rozpoczęcia sezonu "październik" Można na nich poruszyć tematy typu "nurek bojowy w tarapatach", "OWD a czerwone berety w aspekcie PSCR-ów na grenladii" czy wręcz "masy tlonotwórcze a nagroda Nobla za całokształt twórczości" |
Każdy powód do spotkania sie nad woda i zanurkowania jest dobry
[ Dodano: 04-10-2013, 11:52 ]
| Motti napisał/a: | Albo na kursie odsiejesz osoby które nie radzą sobie, albo załatwiasz robotę grabarzom i prokuratorowi.
pozdrawiam rc |
W sumie na kursach kursanci zawsze sobie na początku nieradzą ale jeżeli są odpowiednio trenowani w końcu ogarniają tematy. Ja nie rozdzielałbym kursów na jaskiniowe i nie jaskiniowe. Każde nurkowanie w pewnym sensie jest nurkowaniem pod stropem w gruncie rzeczy problemy nierozwiazane pod woda skończą sie taka sama śmiercią tylko z innych przyczyn. Myśle jednak ze nie ma to znaczenia czy nurek tonie czy umiera z powodu dcs.
Uważam ze selekcja w nurkowaniu odbywa sie na etapie badań lekarskich i testów sprawnosciowych jezeli takie są w standardach.,
Jezeli nurek czuje sie niekomfortowo to należy mu wyeksponować ten aspekt jego przygody z nurkowaniem na zasadzie win-win
Uważam że trening z dużym faktorem stresu może przesuwać granice komfortu adepta niestety może się okazać że zbyt daleko poza strefę bezpieczeństwa tego konkretnego nurka.
Tak wiec w przypadku indoktrynacji rekrutów wszystko jest ok oni maja naparzać do przodu cześć z nich wróci w workach cześć na wózkach. W przypadku adeptów rekreacji nurkowej wrócić musza wszyscy wiec lepiej jak każdy pozostanie w strefie swojego komfortu i nie popłynie dalej..
A wiec krótko moim skromnym zdaniem im wiecej stresu na kursie tym większa skłonność do podejmowania ryzyka u nurka co nie czyni go lepszym nurkiem tylko bardziej niebezpiecznym
Grotto8 - 04-10-2013, 12:07
To jest dopasowywanie teorii do poglądów.
Wg mnie np: doświadczenie stresu pojawiającego się na trudnych i bardzo trudnych (to pojęcie względne oczywiście) nurkowaniach niweluje chęci do wykonywania takich nurkowań.
Innymi słowy: Puki nie zajrzałem w "paszczę potwora" ciągnęło mnie głębiej. Teraz, wiedząc jak wyglądają "jego zęby" nie mam takiego parcia.
Ty odniosłeś swoje słowa do kursu, a ja do zwykłych nurkowań, ale nadal zasada pozostaje taka sama. Można to wytłumaczyć: Jak kursant zobaczy na kursie "ile razy zginął", to zanim przekroczy pewne granice zastanowi dwa razy bardziej od takiego co tego stresu nie "przećwiczył".
AkademiaNurkowania - 04-10-2013, 12:29
| lozerka napisał/a: | | AkademiaNurkowania napisał/a: | a w sobotę impreza z okazji rozpoczęcia sezonu "październik"
|
to kiedy sobota ?? bo na piątek na południu się nie wyrobiłam |
Nie wyrobiłaś, to na miniony weekend na Hermanicach - podobno fajnie było Kolejny planujemy w karnawale... na lód też będzie nieco bliżej niż pół kilometra po zasiekach no i warto przemyśleć stanowisko do tużponurowego leżakowania
Scaner - 04-10-2013, 12:54
| Grotto8 napisał/a: | | Można to wytłumaczyć: Jak kursant zobaczy na kursie "ile razy zginął", to zanim przekroczy pewne granice zastanowi dwa razy bardziej od takiego co tego stresu nie "przećwiczył". |
bronisz swojego poglądu wbrew faktom. Fakty są takie że kursant "ginie" tylko na początku później jest uczony jak "nie zginąć" ostatecznie kończy kurs "nieśmiertelny" W związku z tym Twoje argumenty są całkowicie nietrafione.
Miałbyś rację w dwóch przypadkach:
1- Instruktor jest słaby i nie nauczy kursanta jak rozwiązywać problemy
2- Kursant podda się przed ukończeniem kursu.
sativ - 04-10-2013, 13:42
| AkademiaNurkowania napisał/a: |
Wymogi wstępne by przystąpić do kursów jaskiniowych:
- podstawowy
- średni
- multistage
- dekompresyjne
- użycie skutera w jaskini
|
Pierwszym i podstawowym kursem, jest kurs Cavern. Do jego rozpoczęcia wymagany- standardami- jest tylko AOWD, oraz można go robić w pojedynczej butli. Uprawnienia jakie zdobywasz po kursie to nurkowania w strefie cavern. Praktyka jednak jest taka, że podczas tego kursu zdobywa się podstawy które są krytyczne podczas kolejnych kursów- dlatego u nas robimy go tylko w twinach. Jednak dla scisłości- dla np. nurków rec. którzy chcą nurkować w cenotach w meksyku, są prowadzone pod egidą NACD kursy cavern w singlach.
Zajmuje toto ok. 5 dni pracy od 8 do 21 z godzinną przerwą pośrodku....
Kolejnym krokiem jest Intro to Cave- który umożliwia na połączenie poręczówki cavern z guideline, oraz prowadzenie liniowej penetracji z użyciem 1/6 gazu, bez żadnej nawigacji. Jakiekolwiek T- odwrót, bez jumpów. Bez deko, bez restrykcji, min. widoczność 12m
Po intro to cave można zrobić Full Cave, bądź "połowę"- Apprentice. [dla ludzi którzy nie mają czasu na całego full cave'a, apprentice "wygasa" po roku jeśli nie ukończyło sie full cave]
Apprentice uprawnia do nurów z prostą nawigacją- jeśli dobrze pamiętam jedno T/ jump.
Full Cave- nawigacja bez ograniczeń, dopuszczalne krótkie deko na backgazie, brak stagey, dopuszczalne restrykcje, max 40m.
Jeśli chodzi o deko/ gazy travel- jest osobny program treningowy technical cave, jednakże wg. standardów posiadając papiery TMX/ AdvEAN można robić nury na tym poziomie- oczywiście w miarę doświadczenia i własnych możliwości....
Skuter- osobne szkolenie DPV cave, ~3 dni.... Skuter zmienia drastycznie dużo w nurach overhead, bardzo łatwo jest pojechać trochę za daleko/ wszystko dzieje sie niesamowicie szybko.
Co do dyskusji- wyróżniacie czarne i białe- opcje "hardkor" i opcję "merytoryczną"... Uważam że powinny one być ze sobą połączone w zakresie dostosowanym do indywidualnej osoby, każdy jest inny i wymaga innego podejście- niektórzy nauczyli się że nie należy brać ze sobą węża do suchego jeśli sie go nie używa [po kilkukrotnym zwróceniu uwagi wcześniej] dopiero po odcięciu go pod wodą....
AkademiaNurkowania - 04-10-2013, 14:35
Dzięki Sativ Piszesz "u nas", to gdzie Ty jesteś?
Jeszcze dopytam:
| sativ napisał/a: | | Skuter- osobne szkolenie DPV cave, ~3 dni.... Skuter zmienia drastycznie dużo w nurach overhead, bardzo łatwo jest pojechać trochę za daleko/ wszystko dzieje sie niesamowicie szybko |
Że dramatycznie zmienia, to nie dla każdego oczywiste. Znam opisy, gdzie nurek świeżo po kursie full cave, wziął skuter, stejdże i pierdyknął super nura Jakie doświadczenie jest wymagane, by coś takiego zrobić?
| sativ napisał/a: | | niektórzy nauczyli się że nie należy brać ze sobą węża do suchego jeśli sie go nie używa [po kilkukrotnym zwróceniu uwagi wcześniej] dopiero po odcięciu go pod wodą.... |
Że jak? Przepinali z inflatora? Nawet w 2m browarze brak węża to lekki kłopot
mi_g - 04-10-2013, 15:09
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | Że jak? Przepinali z inflatora? |
Pewnie w piakach byli... Czyli "u nas" to pewnie Meksyk lub Floryda
[ Dodano: 04-10-2013, 15:17 ]
| sativ napisał/a: | | jest osobny program treningowy technical cave, jednakże wg. standardów posiadając papiery TMX/ AdvEAN można robić nury na tym poziomie |
Czy "technical cave" nie wymaga pewnej ilości zalogowanych nurkowań jaskiniowych?
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | Znam opisy nurek świeżo po kursie full cave, wziął skuter, stejdże i pierdyknął super nura |
Pewnie opowieśći że po OWD albo AdvEAN ktoś pierdyknął super nura też znasz
Czyli Jacku umawiamy sie na Landenouse do końca czy coś jeszcze bardziej bardziej super...?
AkademiaNurkowania - 04-10-2013, 15:21
| mi_g napisał/a: | | Czyli Jacku umawiamy sie na Landenouse do końca czy coś jeszcze bardziej bardziej super...? |
Koparki, albo skuterowo winnica
filipesku - 04-10-2013, 15:37
Sardynia
AkademiaNurkowania - 04-10-2013, 15:39
Słynnym nurkowozem "handy made"?
filipesku - 04-10-2013, 15:40
Kamperem
Aleksander - 04-10-2013, 16:48
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | mi_g napisał/a: | | Czyli Jacku umawiamy sie na Landenouse do końca czy coś jeszcze bardziej bardziej super...? |
Koparki, albo skuterowo winnica |
Jacku, czy ja też mogę?
sativ - 04-10-2013, 22:12
Siedzę w tej chwili na Sardynii i najprawdopodobniej spędzę tu kilka najbliższych lat Muszę powiedzieć że opuszczenie na chwilę polskiego piekiełka jest na prawde ciekawym doświadczeniem, choć jak tylko wrócę wracam do naszej pięknej 2m wizury tak szybko jak tylko jest to możliwe - tęsknie <3
...Nie mam w tej chwili danych czy jest "cyfra" wymagana przed DPV cave, ale dość logiczne jest to że poziom full cave należy mieć w małym palcu- co wymaga odbycia pewnej ilości nurkowań, prawdopodobnie dla niektórych większej/ innych mniejszej.
Tak samo sytuacja ma się z technical cave. Suma sumarum- ważniejsze niż plastik jest to żeby nauczyć się jak to bezpiecznie i poprawnie robić...
Co do braku węża do inflacji- w organizacji BSD [bieda-szyb-divers] prowadzone są intensywne prace nad specjalizacją "nurek w suchym bez żadnego węża inflacyjnego", pierwsze nurkowania pokazały ze nie taki diabeł straszny- jednakże rękę na pulsie w tym temacie trzyma filipesku...
Jako że woda w zatoce ma tutaj 25*C, "freshwater"- 15*C, a w niektórych systemach potrzeba sporo czasu zeby dotrzeć do wody słodkiej, zaś temperatura powietrza w sezonie osiąga nawet 40-45*C- nurkowanie w suchym jest czasem bardziej ryzykowne niż bez, z uwagi na przegrzanie i odwodnienie... A pianka- choć muszę przyznać że piszę to z bólem serca i niedowierzaniem- na prawdę nie zabija.
Co do insynuacji apropo mojego domu- jest to pełnoprawny kamper, z kuchnią, łazienką, salonem i wifi Wygodnie w środku mogą mieszkać minimum 3 osoby, jak pokazały testy terenowe
lozerka - 04-10-2013, 22:49
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | lozerka napisał/a: |
to kiedy sobota ?? bo na piątek na południu się nie wyrobiłam |
Nie wyrobiłaś, to na miniony weekend na Hermanicach |
no przecież mówię !
| AkademiaNurkowania napisał/a: | Kolejny planujemy w karnawale... na lód też będzie nieco bliżej niż pół kilometra po zasiekach |
hmm...a jakie stoki narciarskie to tam w okolicy są ? bo tak zasuwać 800 km w zimie tylko na dwa nurki nawet w najlepszym towarzystwie to....ciut daleko
| AkademiaNurkowania napisał/a: | no i warto przemyśleć stanowisko do tużponurowego leżakowania |
ja tam mam nadzieje, że Czesi jednak wyfasują lepszy lód niż Wielkopolanie i po wyjściu spod lodu bedzie można sobie poleżeć i poprzymarzać do podłogi bez obawy, że się nagle rozstąpi, a czarne wody pochłoną człowieka ze sprzętem
| sativ napisał/a: | Siedzę w tej chwili na Sardynii i najprawdopodobniej spędzę tu kilka najbliższych lat |
ale Cię pokrzywdziło !!
W jakim rejonie jesteś ? Znajoma grupa była tam dwa lata pod rząd, raz na stacjonarnym, drugi raz na safari i z tego, co relacjonowali, to temperatury wody miewały tam 12-13 st i najgorsza była dysproporcja między temp powietrza, taką, jak podajesz, a właśnie wodą.
Dawałes gdzies na forum namiar na bazę - nie kojarzę ? taka ogólnorozwojowa, także rec, czy nastawiona na jaskiniowe?
sativ - 04-10-2013, 22:59
12-13*C ...To oni byli w końcu na Sardynii czy Syberii ?
Ja siedzę w cala gonone- golfo di orosei.
Baza: http://www.protecsardinia.com/uk/
Nastawiona w 90% na nury jaskiniowe, choć rekreacyjnie- jesteśmy chyba jedynym miejscem w europie gdzie można zrobić na prawdę fajne guidowane nury cavern. I nie- "cavern- loterię", tylko solidnie, z poręczą, przewodnikiem w twinie i halokliną w środku
filipesku - 04-10-2013, 23:13
teee synek chyba zapomniales gdzie można zrobić fajne nury wracaj tu bo nie ma z kim napierac
AkademiaNurkowania - 05-10-2013, 00:49
| Cytat: | | hmm...a jakie stoki narciarskie to tam w okolicy są ? bo tak zasuwać 800 km w zimie tylko na dwa nurki nawet w najlepszym towarzystwie to....ciut daleko |
Jakie stoki są? No nie żartuj, że nie wiesz... śmigiem z hałdy prosto do wody Jakby było jak panoramę zamieścić, to Jarek piękną zrobił | sativ napisał/a: | | Co do braku węża do inflacji- w organizacji BSD [bieda-szyb-divers] prowadzone są intensywne prace nad specjalizacją "nurek w suchym bez żadnego węża inflacyjnego", pierwsze nurkowania pokazały ze nie taki diabeł straszny- jednakże rękę na pulsie w tym temacie trzyma filipesku... |
Hmmm... partnerską inflację kiedyś w Browarze przerabiałem Można było przepiąć ze skrzydła, ale iść na łatwiznę? Kto by tam psuł zabawę
majki - 05-10-2013, 07:54
| valdiver napisał/a: | hej
proszę więc osobę znającą procedury Naui o odpowiedź na zadane wcześniej pytanie :
"... czy nurkowania kończące kurs cavern certyfikacją mogą być przeprowadzone w sztucznym zbiorniku (sztolnia/ecp) ?
czy raczej są one niezgodne z procedurami Naui ?
jeżeli tak to dlaczego szkolenia odbywają się nie tylko w sztucznych jaskiniach ale nawet w wodach otwartych ... ? "
jestem po warsztatach i teorii cavern a instruktor ciągnie mnie 2 tys. km na wykonanie 2 nurkowań kończących kurs argumentując, że nurkowanie w nienaturalnie powstałych zbiornikach zamkniętych typu pruszkowska ECP czy dolnośląskie sztolnie jest łamaniem procedur Naui ... ??? |
Czołem!
Sprawa wygląda następująco.
Aby sfinalizować kurs Cavern Diver wg standardów NAUI, powinny być wykonane przynajmniej trzy "cave dives" w przynajmniej dwóch rejonach, w strefie "cavern" tych obiektów.
Określenie cave dive dotyczy nie tylko obiektów naturalnych (po polsku jaskinie) ale i sztucznych (kopalnie i tak dalej...).
Teoretycznie więc byłoby możliwe zrealizowanie kursu cavern w obiektach sztucznych, teoretycznie bo w praktyce oprócz wspomnianej ecp nie przypominam sobie aby jakikolwiek inny obiekt posiadał strefę cavern (w Polsce).
Natomiast sfinalizowanie tego kursu przez nurkowania tylko w jednym obiekcie byłoby niezgodne ze standardami.
PS koleżko daj się zaciągnąć te 2tyś km, tam jest naprawdę pięknie
Pozdrawiam
M
lozerka - 05-10-2013, 10:08
| AkademiaNurkowania napisał/a: | | Cytat: | | hmm...a jakie stoki narciarskie to tam w okolicy są ? bo tak zasuwać 800 km w zimie tylko na dwa nurki nawet w najlepszym towarzystwie to....ciut daleko |
Jakie stoki są? No nie żartuj, że nie wiesz... śmigiem z hałdy prosto do wody Jakby było jak panoramę zamieścić, to Jarek piękną zrobił |
no, że stoki są, to wiem, przeca to góry, o wyciągi pytałam ale poszukam sama, zeby nie mieszać wątku
bo tu to raczej w głab, niż górę chociaż ten OT wprost nawiązuje do technik jaskiniowych w nurkowaniu podlodowym
Motti - 05-10-2013, 10:55
| sativ napisał/a: | | A pianka- choć muszę przyznać że piszę to z bólem serca i niedowierzaniem- na prawdę nie zabija. |
http://rebreathers.pl/forum/download.php?id=132
Ależ zabija, zobacz zgon nurka w piance, dodatkowo nurkuje na powietrzu.
Zdjęcie jest duże daje się powiększać.
pozdrawiam rc
ps to naprawdę jaja, z huru palantów.
ed - 05-10-2013, 21:43
| majki napisał/a: | | valdiver napisał/a: | hej
proszę więc osobę znającą procedury Naui o odpowiedź na zadane wcześniej pytanie :
"... czy nurkowania kończące kurs cavern certyfikacją mogą być przeprowadzone w sztucznym zbiorniku (sztolnia/ecp) ?
czy raczej są one niezgodne z procedurami Naui ?
jeżeli tak to dlaczego szkolenia odbywają się nie tylko w sztucznych jaskiniach ale nawet w wodach otwartych ... ? "
jestem po warsztatach i teorii cavern a instruktor ciągnie mnie 2 tys. km na wykonanie 2 nurkowań kończących kurs argumentując, że nurkowanie w nienaturalnie powstałych zbiornikach zamkniętych typu pruszkowska ECP czy dolnośląskie sztolnie jest łamaniem procedur Naui ... ??? |
Czołem!
Sprawa wygląda następująco.
Aby sfinalizować kurs Cavern Diver wg standardów NAUI, powinny być wykonane przynajmniej trzy "cave dives" w przynajmniej dwóch rejonach, w strefie "cavern" tych obiektów.
Określenie cave dive dotyczy nie tylko obiektów naturalnych (po polsku jaskinie) ale i sztucznych (kopalnie i tak dalej...).
Teoretycznie więc byłoby możliwe zrealizowanie kursu cavern w obiektach sztucznych, teoretycznie bo w praktyce oprócz wspomnianej ecp nie przypominam sobie aby jakikolwiek inny obiekt posiadał strefę cavern (w Polsce).
Natomiast sfinalizowanie tego kursu przez nurkowania tylko w jednym obiekcie byłoby niezgodne ze standardami.
PS koleżko daj się zaciągnąć te 2tyś km, tam jest naprawdę pięknie
Pozdrawiam
M |
Dla jasności " e (electric power station) centoe pruszków" ?
AkademiaNurkowania - 06-10-2013, 01:19
| lozerka napisał/a: | | o wyciągi pytałam |
Wyciągam Cię nie od dziś. Nic, tylko się dać
valdiver - 09-10-2013, 09:34
[quote="ed"] | majki napisał/a: | | valdiver napisał/a: | hej
proszę więc osobę znającą procedury Naui o odpowiedź na zadane wcześniej pytanie |
Czołem!
Sprawa wygląda następująco.
Aby sfinalizować kurs Cavern Diver wg standardów NAUI, powinny być wykonane przynajmniej trzy "cave dives" w przynajmniej dwóch rejonach, w strefie "cavern" tych obiektów.
Określenie cave dive dotyczy nie tylko obiektów naturalnych (po polsku jaskinie) ale i sztucznych (kopalnie i tak dalej...).
Teoretycznie więc byłoby możliwe zrealizowanie kursu cavern w obiektach sztucznych, teoretycznie bo w praktyce oprócz wspomnianej ecp nie przypominam sobie aby jakikolwiek inny obiekt posiadał strefę cavern (w Polsce).
Natomiast sfinalizowanie tego kursu przez nurkowania tylko w jednym obiekcie byłoby niezgodne ze standardami.
PS koleżko daj się zaciągnąć te 2tyś km, tam jest naprawdę pięknie :)
Pozdrawiam
M |
Dzięki za info,
jak się przekonuję standardy Naui są bardziej jasne i sugestywne dla niektórych początkujących jaskiniowców niż dla starych cave instructorów heheh
oczywiście, że nie trzeba mnie ciągnąć do jaskini :) ale co zrobić jak najbliższy możliwy wyjazd z moim instruktorem to majówka 2014 :( ?
do tego czasu nie mam uprawnień a w planach wyjazd w miejsce gdzie jest on niezbędny ...
stąd też wynikło nieporozumienie na poziomie definicji jaskini :)
może jakaś sensowna propozycja rozwiązania ?
pozdrawiam
Syrenka_013 - 10-10-2013, 09:34
| Grotto8 napisał/a: | | Wygląda na to, że ten kto robi kurs z dużą ilością ćwiczeń typu "total fuckup" - jak Majki, powinien raczej skupić się na nauczaniu prawidłowych technik nurkowania w jaskini, zamiast "gnębić" biednych kursantów. Przecież to śmieszne. |
Kurs jaskiniowy u Majkiego rozpoczyna sie WARSZTATAMI na wodzie otwartej. Są to cztery nurkowania. Każde jest inne. Przed wejsciem do wody pół dnia spędza się na powierzchni ucząc się poręczowania i ogólnie pojętej "pracy" w zespole nurkowym. Później wszystko przenosi się pod wodę. Każde nurkowanie przynosi ze soba wnioski, stawia nowe zadania, zmienia punkt widzenia. Na każdym nurkowaniu poprzeczka jest stopniowo zwiększana. Nie zawsze wszystko idzie tak jak trzeba, ale wnioski, wiedza a przede wszystkim PRAKTYKA - robią swoje.
Michał jest świetnym psychologiem i wie jak rozmawiać z Ludzmi, żeby pozytywnie wesprzeć, zmotywować i podać sposób na skuteczne wykonanie poszczególnych zadań. Dzięki temu osiąga rezultaty: 1. Kursanci robią spore postępy 2. rozwijają się i wzmacniają już w czasie warsztatów 3. wiedzą nad czym i W JAKI SPOSÓB pracować samodzielnie, żeby osiągnać założone cele.
Dowodem słuszności nauczania Majkiego jest fakt, że 1/3 kursantów wraca na powtórkę warsztatów, przychodzi na następne. Zaletą Michała jest też umiejętność uświadomienia Ludziom na jakim etapie się znajdują i trzeźwa ocena tego do jakich nurkowań się nadają. Żadna wiedza teoretyczna i dobre chęci nie zastąpią takiej PRAKTYKI i PSYCHOLOGICZNEGO NOSA jaki posiada Majki.
CO INNEGO KURS JASKINIOWY - realny STROP
To żeby już się nie rozwodzić nad przebiegiem kursu (zainteresowanych zapraszam do przeczytania relacji na stronie cave-diving. np tej z mojego kursu jaskiniowego http://www.cave-diving.pl...ancja_2009.html ) ale posłużę się parafrazą:
JASKINIE NIE SĄ DLA CIENIASÓW. TU NIE MA MIĘTKIEJ GRY. Jeśli ktoś nie ma odpowiedniej psychiki i nie jest w stanie przetrwać szkolenia na którym oprócz NAUCZENIA SIĘ prawidłowych technik nurkowania jaskiniowego nie będzie potrafił PORADZIĆ SOBIE ZE SPIĘTRZENIEM AWARII I "FUCK-UPÓW" i skutecznego rozwiązania ich pod stropem "tu i teraz" (w warunkach cieplarnianych tak naprawdę - bo pod okiem doświadczonego Instruktora) to NIECH SIĘ Z DALEKA TRZYMA OD WSZELAKICH ZALANYCH DZIUR, bo w realnej sytuacji awaryjnej - dużo bardziej stresującej/ nieprzewidywalnej/ trudnej/ zaskakującej itp - na pewno sobie nie poradzi i POJAWI SIĘ KOLEJNY TRUP
|
|