FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

ŁOWIECTWO PODWODNE - Delta Wołgi

filip - 06-12-2013, 22:15
Temat postu: Delta Wołgi
http://www.youtube.com/watch?v=sfPbQkwdaS8
kraken - 07-12-2013, 08:28

Wspaniałe prawda? Też byś tak chciał. Najlepsza ta radość.
Typowi podwodni myśliwi.
MSC

Nuroslaw - 07-12-2013, 08:40

no. Weź tylko poprawkę, że ten cały kraj nie przystaje do Twojego punktu widzenia. Oni są bliżej ziemi.
No bo w jakich kategoriach ich oceniasz. Mówisz że są gorsi niż CI?

W ilości takiej "łowców":

i z takim uzyskiem każdy:

lub


albo wolisz to:


oczywiście wyprodukowane przez ludzi nie łowiących w żaden sposób ryb i gadający o poszanowaniu środowiska naturalnego, ekologi i jacy to Oni są porządni.

kraken - 07-12-2013, 09:57

Po prostu od nurków wymagam więcej niż od innych, co w tym dziwnego...
MSC

piotrkw - 07-12-2013, 12:53

kraken napisał/a:
Najlepsza ta radość.
Typowi podwodni myśliwi.


Wiesz , że chyba nie do końca , pamiętam z filmów brunera , że tam podwodny łowca tropił rybę , płynął za nią , szukając najlepszej możliwości strzału.
Tu przypominało to myśliwego na ambonie , oczekującego co wyjdzie , a wychodziło sporo , i walącego spokojnie do co większych sztuk . Kompletny brak ducha polowania .
Tak to sobie tłumaczę , choć nie poluję ani nad ani pod wodą i nie do końca to toleruję . Tu akurat jest przykład tego , czego jestem przeciwnikiem .

Pozdrawiam Piotr

Nuroslaw - 07-12-2013, 14:15

Filmiki Brunera są nadzwyczaj lajtowe.
Każdy film można nakręcić jak "Szczęki" czy "Ptaki" albo zrobić z tego film typu "Doktor Dolittle".

Obejrzyjcie, pierwsze lepszy film wędkarski - tam też sztuki wyciąga się raz za razem to jest właśnie film - pokazuje najlepsze momenty z polowań.

Co do ilości ryb i podejścia mądrego łowcy: zależy od zasobności ryb w danym obszarze. Jeśli ich obecność, nie wpływa na populację ryb, to w czym problem? samego polowania? Ten temat już ciągliśmy, że zalatuje hipokryzją na całe kilometry.

[ Dodano: 07-12-2013, 14:20 ]
kraken napisał/a:
Po prostu od nurków wymagam więcej niż od innych, co w tym dziwnego...
MSC


Widzisz, to smutne, bo ja też, tylko w inną stronę. I niezmiernie mierzi mnie i smuci taki cżesty widok:



A służbowo zajmuję się wyciąganiem takich rupieci z wody...... , no bo chociaż byłby umyty, zadbany - no wiadomo wystawowy. To dla mnie marne atrakcje porównywalne z tym:



Czy naprawdę widok takich śmieci pod wodą podoba się nurkom? To jest również niezwykle przykre jakimi gustami kierują się nurkowie. Nie wstyd jeszcze brać pieniądze za śmietnik pod wodą?

kraken - 08-12-2013, 10:31

Na swoje usprawiedliwienie mamy tylko to, że wyciągamy co roku wiele worów śmieci. Powoli też domykamy dzikie zejścia nad wodę tak aby coraz mniej dzikich użytkowników zaśmiecało teren i don. Przyjedziesz na następną akcję sprzątania pod wodą. Jak tak to daj prywatnego maila.
Pod wodę osobiście wkładałem tylko wrak Grubego i platformy oraz kesony, karoserie samochodów to za każdym razem sprawy szkoleniowe straży pożarnej lub złodziei samochodów.
Z drugiej strony o tyle na temat takich "wraków" mam mieszane uczucia ponieważ zdecydowanie zauważam, że wszelkie takie obiekty ściągają ryby więc mimo różnych opinii w tym opinii co do estetyki chyba wspierają wzrost ilości ryb w akwenie. Dlatego też nigdy nie protestowałem kiedy strażacy topili kolejne wraki pojazdów.
Rozumiem też że nie wszystkim podobają się takie upiększenia dna - jednym tak innym nie - niektórzy ich potrzebują. Podobnie z łowiectwem podwodnym. Ty jesteś zachwycony ja uważam, że to po prostu nie wypada nurkom i liczę, że za parę lat tak jak to jest w wielu krajach nikt na forum nurkowym nie da wątku łowienie ryb.
Podobnie będzie z wrakami samochodów na kamieniołomach, znikną albo będą w zależności od tego jak nurkowie będą je oceniać i jak będą oddziaływać na środowisko.
Czyli ty uważasz, że wrak samochodu jest okropny a ja uważam, że polowanie na ryby z kuszą jest poniżej godności nurka.
MSC

Nuroslaw - 08-12-2013, 11:15

Cytat:
Czyli ty uważasz, że wrak samochodu jest okropny a ja uważam, że polowanie na ryby z kuszą jest poniżej godności nurka


hm, nie wszyscy są nurkami. niektórzy tylko nurkują.
No bo kim jestem?
a nurkiem
ą freediverem
b łowcą podwodnym
c żeglarzem
ć kajakarzem
d motorowodniakiem
e motocyklista
ę rowerzystą
f kierowcą
g wędkarzem
h myśliwym
i ratownikiem medycznym
j strażakiem
k ratownikiem wodnym WOPR
l ratownikiem GOPR
ł łojantem
m narciarzem
n judoką
o gaplerem
p jeźdzcem
q bambrem
...... z ?
No kim? ja wiem, że niektórzy lubią przedstawiać się jako przedstawiciel jednej z ww. grup. Ja nie potrafię, nie ograniczam się do jednej działalności. Wykonywanie jednych zarzuciłem na rzec innych, choć o dawnych umiejętnościach nie zapominam i korzystam już w formie rekreacji a inne rozwijam dalej. Czy z tego powodu nie działam poniżej swojej godności?

WW - 08-12-2013, 11:42

piotrkw napisał/a:
Tu przypominało to myśliwego na ambonie , oczekującego co wyjdzie , a wychodziło sporo , i walącego spokojnie do co większych sztuk .


Taka jest specyfika polowania w morzu. Tam jest cala przestrzeń otwarta i jedyną metodą jest właśnie wytropić sztukę a potem schować się i czekać, jak podpłynie. Czasami podpływa.
Na tym filmiku polują w trzcinach, czyli bardziej przypomina to polowanie na jeziorach a nie w morzu. Strzelają głownie glonojady a ja wole drapieżniki, mają lepsze w smaku i konsystencji mięsko. Sumy są wyjątkiem, ale trzeba umieć je zrobić.
W naszych wodach taka technika jest nieskuteczna, bo rybacy skutecznie przetrzebili jeziora.
Sam film jest bardzo fajny, ot przyjacielski wypad na ryby.
:beer3:

jaros4 - 08-12-2013, 12:39

Nuroslaw,jestes prawdziwym internauta.Cala geba. :bee;
Nuroslaw - 08-12-2013, 12:51

chyba klawiaturą :D

A, i tu wątpiłbym, czy prawdziwym.

Abo - 08-12-2013, 15:20

kraken napisał/a:
Powoli też domykamy dzikie zejścia nad wodę tak aby coraz mniej dzikich użytkowników zaśmiecało teren i don.
MSC

To najlepsze.
Parki, tereny miejskie, lasy należy zagrodzić...
Bo każdy "dziki" użytkownik śmieci...
A powinno być napisane "Powoli też domykamy dzikie zejścia nad wodę tak aby coraz mniej dzikich użytkowników wchodziło bez opłaty" i wszystko staje się jasne. :ping:

kraken - 08-12-2013, 16:45

Jak tylko mogę bronię się przed koniecznością tworzenia kąpieliska ponieważ nurkowie to fajne towarzystwo czego niestety nie można powiedzieć o wielu kąpielowiczach i innych imprezowiczach. Pewnie kiedyś będę musiał zrobić kąpielisko ale na razie zbieram siły.
Po prostu wolę aby "kąpielowicze" sobie poszli i nie bardzo chcę ich pieniędzy - możliwe, że to wyrachowanie bo chyba bym nie zarobił na sprzątanie po nich :-)
Czyli domykamy bez prawa płacenia...

Poniżej kawałek parku krajobrazowego Zakrzówek w części nieogrodzonej.
To akurat było po dużej imprezie, więc jest dość spektakularne ale mam dziesiątki takich zdjęć po normalnych imprezach - są trochę mniej spektakularne ale w sumie wychodzi na jedno.



AkademiaNurkowania - 08-12-2013, 16:59

kraken napisał/a:
Poniżej kawałek parku krajobrazowego Zakrzówek w części nieogrodzonej.

To akurat było po dużej imprezie, więc jest dość spektakularne ale mam dziesiątki takich zdjęć po normalnych imprezach - są trochę mniej spektakularne ale w sumie wychodzi na jedno.

Kiedyś byłem na Sylwestrze w Norymberdze - a jest to miasto, gdzie przysłowiowo można jeść z podłowgi. Otóż 1 i 2 stycznia wyglądało to jeszcze gorzej, niż na Twoim zdjęciu Zakrzówka po dużej imprezie. Ale już 3 stycznia był błysk. Zgadniesz dlaczego? Podpowiem:
a) ludzie zrobili akcję "sprzątanie świata
b) służby komunalne wykonują swoją pracę, bo biorą za to pieniądze a obywatele są na tyle mądrzy, że umieją to wyegzekwować
c) są wysokie mandaty za zaśmiecanie
jeszcze podpowiem - nigdy nie widziałem tam człowieka szukającego kosza na śmieci, by wywalić papierek/peta/patyk od lizaka. Nie ma kosza = walą pod nogi.

Nuroslaw - 08-12-2013, 17:57

Stane w obronie Zakrzówka. Wiekszy dostep do wody, więcej osób sikajacych, niekoniecznie ze skał do wody - a to daje tylko jedno, w krótkim czasie zanik pięknego nurkowiska a stworzenie centrum rekreacyjnego - kosztem JAKOŚCI wody.
Więc albo robimy coś dla ludu, lub ratujemy jedno z nielicznych miejsc nurkowych.

bruner - 08-12-2013, 18:44

Moje nieliczne wypociny sa lajtowe. I filmy zawierające strzelanie do ryb stanowią tylko niewielką część filmów jakie robię. Film może propagować coś, jakieś idee, być tylko nośnikiem dla pewnych treści (i tak właśnie się staram je robić) lub może zrobić więcej złego niż dobrego. W Rosji łowiectwo podwodne jest powszechne i społeczeństwo jest do niego przyzwyczajone. Dlatego powstają tam takie filmy, jak ten - głównie po to, aby się jeden rosyjski łowca mógł przed drugim pochwalić jaki to z niego eksterminator. A celują w tym na delcie Wołgi. Jadą raz na 'ruski rok' i urządzają sobie bezsensowne zawody w eksterminacji. Kto więcej tym lepszy. To już nie moja bajka. Już od dawna nie, choć kiedyś tak nie uważałem. Tak jakby to, że tam pojechali automatycznie uprawniało do zabijania na pęczki. Przez takie filmy wielu rosyjskich łowców zapewne chce tam zdążyć pojechać i nagrać większą eksterminację niż poprzednicy. Ten film jako film o delcie Wołgi fajny, lecz osobiście nie pochwalam takich wyczynów na ilość. Jeśliby powstał jako kompilacja najfajniejszych trofeów z różnych akwenów z całego sezonu tych łowców to byłby lepszy, choć i tak byłby to film o konstrukcji bardziej na warunki rosyjskie. A najchętniej oglądałbym go gdyby pokazywał deltę Wołgi i jej przyrodę, różne gatunki i 90% albo więcej tych strzelonych ryb, ale nie strzelonych tylko odpływających sobie bez uszczerbku mimo namierzenia, jakieś ciekawostki spod wody itp. I jedną, dwie strzelone najokazalsze. Przecież podejście i namierzenie już oznacza zwycięstwo łowcy nad rybą. Po co więc zabijać wszystko? Kluczowe pytanie jakie sobie zadałem po obejrzeniu - co oni u licha zrobili z tymi wszystkimi strzelonymi rybami???

No oglądałem z mieszanymi uczuciami. Tak Astrachań mi się nieraz marzy. Film mi się podoba, bo ja bardzo chciałbym pojechać tam kiedyś, móc dotrzeć głęboko w deltę tam gdzie woda jest przefiltrowana i przejrzysta i móc obejrzeć, sfilmować i podchodzić takie ilości ryb. I oczywiście zapolować na takim wyjeździe na jakąś naprawdę konkretną POJEDYNCZĄ sztukę z konkretnych gatunków. Taką, jakie tam dorastają, ale dorastają naprawdę rzadko i zapolować na nią, nie na siłę, a tylko jeżeli sie uda taką podejść. Jeśli rzeczywiście jest ich tam aż tyle co na ruskich filmach i tak łatwo je podejść, to jechać, dowiedzieć się jaki tam mają lokalnie rekord w tych gatunkach i szukać takiej albo większej sztuki :) A przy sumie to swój rekord plus rozsądne ileś, bo ruskiego rekordu suma nie dałbym rady wyciągnąć z wody, a tylko bym go zranił. Ale jeden taki na wyjeździe i to nieważne, że to mógłby być jedyny mój taki wyjazd ever. I tylko pod warunkiem, że by się nie zmarnował. A innej wielkości ryby podchodzić, ucząc się ich zwyczajów, filmować itp. Polowanie tak skonstruowane to jest coś - jest adrenalina i to konkretna, nie ma żadnych szans na jatkę, a jednocześnie jest jakaś tam szansa na rybę. Ale widoki i przygody zapewnione :) Że by się pukali ruskie w głowę - a co mnie to obchodzi, obchodzi mnie to co przeżyję w wodzie, a nie wrażenie 'ilościowe' przy wychodzeniu z wody. Ale żeby takie konkrety w wodzie pływały, nawet tam, to najpierw musi w wodzie żyć wiele przeciętnych i trzeba im to umożliwić. A takie akcje na ilość jak na filmie to z czasem uniemożliwią - przecież nawet taka delta Wołgi nie jest niewyczerpana, nikt mi nie powie. I dlatego z kolei ten film mi się nie podoba.

AkademiaNurkowania - 08-12-2013, 19:01

Nuroslaw napisał/a:
Więc albo robimy coś dla ludu, lub ratujemy jedno z nielicznych miejsc nurkowych.

A MY to nie lud? :D Nurosław, jak trzeba było podjąć realne akcje, kiedy mięszało się w Urzędzie Miasta, to chyba wszyscy, którzy o tym wiedzieli murem stanęli za utrzymaniem statusu nurkowiska.
Ale fotki ze śmieciami, to akurat zły przykład, bo nie świadczy źle o mieszkańcach, tylko o kiepsko działających służbach komunalnych... choć z drugiej strony: skoro mieszkańcy nie umieją sobie dać rady ze służbami działającymi za ICH pieniądze, to też coś z nimi nie tak. Słaby samorząd? Brak siły przebicia? Bierność i obojętność? Trudno powiedzieć. Ważne, że MY na terenie bazy mamy czysto i schludnie - no, ale w końcu i za to przecież płacimy :)

filip - 10-12-2013, 23:30

kraken napisał/a:
Wspaniałe prawda? Też byś tak chciał. Najlepsza ta radość.
Typowi podwodni myśliwi.
MSC


staram się szanować poglądy innych i nie chciał bym tez narzucać komuś swoich ,wydaje mi się że było by to trochę niegrzeczne. znam wielu nurasów którzy są łowcami i nie widzą w tym konfliktu .
podobnie jak u Nurosława nurkowanie to jedna z moich pasji,korzystając z okazji chciałem spytać czy dzierżawicie również państwowa cześć Zakrzówka?

co do ilości strzelonych ryb na filmie, w krajach byłego ZSRR popularną metodą konserwacji ryby jest suszenie więc [ dobra przekąska pod wino lub browara] może chłopcy porobili zapasy na długą rosyjską zimę? :pa:

pozdrawiam
Adam

jaros4 - 11-12-2013, 07:17

suszona ryba-smak ok,ale widok ohydny :!!!:
piotrkw - 11-12-2013, 09:00

filip napisał/a:
w krajach byłego ZSRR popularną metodą konserwacji ryby jest suszenie więc [ dobra przekąska pod wino lub browara]


Może i popularna metoda ( nie wiem tylko czy do tych gatunków ryb , nie bardzo kojarzę np. suszonego karpia ;-) ) . Natomiast wymienione napoje na pewno nie należą do popularnych w krajach byłego ZSRR , Raczej , wódka , samogon , spirytus . Nie bardzo widzę localesa w długie zimowe wieczory na Syberii przy lampce wina z suszona rybką ;-)

Pozdrawiam Piotr

jaros4 - 11-12-2013, 10:30

suszone karaski,do tego samogon.Albo na odwrot,samogon,a do tego...

[ Dodano: 11-12-2013, 10:31 ]
po pierwszych 3 szklankach,widok zakaski przestaje wzbudzac jakiekolwiek zastrzezenia.

filip - 11-12-2013, 21:23

jadłem kiedyś na Ukrainie jakieś małe suszone rybki pod browarka smakowały super, próbowałem nawet suszyć ryby ale nie spotkało się to z entuzjazmem :uuuu:
Piotrkw masz racje karp nie za bardzo się nadaje do suszenia najlepsza jest chuda ryba.

ple - 12-12-2013, 00:37

na surowo to tylko słonowodne
Nuroslaw - 12-12-2013, 08:14

Nieprawda. Lipien, pstrag, troć, sieja, sielawa, peluga, łosoś bez problemu da się jeść na surowo (mówię o łososiu wyciągniętym ze slodkiej wody. Tak wiem, że to ryba dwuśrodowiskowa, ale ta grupa ryb, po prostu jest smaczna).. Mozna nawet karpia tak zjeść, tyle że tu potrzeba kwasku np. cytrynowego. - i nagle wszystkie ryby na surowo smakują tak samo :D

A w tej okolicy to przecież takie zestawienie króluje

jaros4 - 12-12-2013, 17:40

A co z ewentualnymi pasozytami mogacymi przeniesc sie na czlowieka,np.tasiemiec?
Nuroslaw - 12-12-2013, 18:09

tasiemiec pasożytuje w przewodzie pokarmowym a nie w mięsie. Suszenie też nie załatwia tej sprawy. Stąd istotna jest umiejętność oprawiania zwierzyny. (komu i kiedy wyciąć jądra, co zrobić z trzustką, w przypadku ryb jak usunąć gruczoły jadowe itp)

W przypadku niektórych pasożytów - np. włośnia w wieprzowinie - to Cie nawet przecież smażenie nie ratuje.

nauczyć się po prostu trzeba zagrożeń, jak ich unikać i określać poziom ryzyka. które gatunki są podwyższonego ryzyka, które można bezpiecznie, w jakim okresie itp.

Gabrieljacek - 12-12-2013, 20:45

Nuroslaw napisał/a:

W przypadku niektórych pasożytów - np. włośnia w wieprzowinie - to Cie nawet przecież smażenie nie ratuje.


Cytat z Wikipedii:
Sposoby zapobiegania włośnicy:

badanie trichinoskopowe metodą kompresorową (obecnie coraz rzadziej stosowane, głównie przy uboju na użytek własny),
badanie trichinoskopowe metodą wytrawiania (znacznie dokładniejsza od kompresorowej, obowiązkowa przy produkcji przemysłowej i badaniu dziczyzny)
zamrażanie mięsa,
staranne gotowanie lub smażenie mięsa,
naświetlanie promieniowaniem X.

Podobno dlatego nie powinno się jeść ryb słodkowodnych, gdyż mogą być nosicielem pasożytów nie obojętnych dla człowieka. U ryb morskich nie ma takiego niebezpieczeństwa (???)

Suszenie ryb w krajach byłego ZSRR nie polega tylko na suszeniu. Najpierw ryba ląduje w solance (a więc sterylizacja), a dopiero później jest suszona. Suszenie w mrozie stosowane zimą prawdopodobnie też załatwia pasożyty.

jaros4 - 12-12-2013, 21:21

Kiedys w sledziach w smietanie znanej marki (z kapitanem w tle) znalazlem czerwonego nicienia o dl.ok 12 mm.
przez rok nie ruszalem sledzi,choc za nimi przepadam.

Nuroslaw - 13-12-2013, 07:48

Gabrieljacek napisał/a:

staranne gotowanie lub smażenie mięsa,


co oznacza staranne? Zwróć uwagę, iż od czasu do czasu, ludzie jednak zatruwają się włośniem, głównie z nielegalnie pozyskanej dziczyzny, gdzieś np. na weselach itp. Przecież nie jedzą tam surowego mięsa.

Ja kiedyś znalazłem w zupie kalafiorowej gumę do żucia. Od tamtej pory nie tylko omijam tamten bar. W ogóle nie jadam kalafiorowej :D

jaros4 napisał/a:
A co z ewentualnymi pasozytami mogacymi przeniesc sie na czlowieka,np.tasiemiec?


Dopiero teraz skojarzyłem fakty. Zwróćcie uwagę, czym i w jakich ilościach Rosjanie popijają :marl:

piotrkw - 13-12-2013, 08:48

Nuroslaw napisał/a:
jaros4 napisał/a:
A co z ewentualnymi pasozytami mogacymi przeniesc sie na czlowieka,np.tasiemiec?


Dopiero teraz skojarzyłem fakty. Zwróćcie uwagę, czym i w jakich ilościach Rosjanie popijają


Wesoło ma ten tasiemiec , cały czas na bani , nie ma kiedy "pasożytować " i w końcu zdechnie z głodu . ;-) . Rosjanie to dopiero dbają o własne zdrowie ;-)

Pozdrawiam Piotr

pawel282 - 13-12-2013, 15:57

Gabrieljacek napisał/a:
.......U ryb morskich nie ma takiego niebezpieczeństwa (???)



Poczytaj sobie o nicieniach w dorszu i o Anisakiozie.
Generalnie mozna zarazic sie jedzac surowego dorsza lub sledzie z Baltyku.

[ Dodano: 13-12-2013, 16:05 ]
Nuroslaw napisał/a:
Stane w obronie Zakrzówka. Wiekszy dostep do wody, więcej osób sikajacych, niekoniecznie ze skał do wody - a to daje tylko jedno, w krótkim czasie zanik pięknego nurkowiska a stworzenie centrum rekreacyjnego - kosztem JAKOŚCI wody....


Ze skaly sikac nie wolno - ale pod woda w pianke albo przez zaworek to hulaj dusza :ping:

Gabrieljacek - 13-12-2013, 20:48

Nuroslaw napisał/a:
Gabrieljacek napisał/a:

staranne gotowanie lub smażenie mięsa,


co oznacza staranne? Zwróć uwagę, iż od czasu do czasu, ludzie jednak zatruwają się włośniem, głównie z nielegalnie pozyskanej dziczyzny, gdzieś np. na weselach itp. Przecież nie jedzą tam surowego mięsa.


Zwróć uwagę, że cytowałem Wikipedię. Nie twierdzę, że jest nieomylna.

Źródłem infekcji często jest jednak zbyt słabo ugotowane / usmażone mięso. W ilu przepisach kulinarnych szczytem doskonałości jest lekko zaróżowiony w środku kawałek mięsa, czyli białko mięsa dopiero uległo ścięciu. I jak to się ma do hasła "staranne gotowanie lub smażenie mięsa" ?

Istnieje tez inny problem sanitarny: kontakt świeżego mięsa z produktami na stół np nóż, deska, ręce, naczynia i inne dzięki którym nieświadomie możemy przenosić cysty, jaja czy dorosłe osobniki pasożytów. Ale o tym każdy wie ze szkoły ale nie pamięta.

filip - 13-12-2013, 21:19

[quote="Nuroslaw"]tasiemiec pasożytuje w przewodzie pokarmowym a nie w mięsie.

niby tak,często można go zobatrzyć w martwych leszczach wyrzuconych na brzeg ,to rybi tasiemiec dla człowieka nieszkodliwy,jest też wersja którą można się zarazić ,to takie małe niteczki wewnątrz ryby gdy się dobrze wpatrzeć widać że się ruszają.
co trzeci duży karp, leszcz jest zarażony tym tasiemcem.

jaros4 - 13-12-2013, 21:33

dobry temat przed swietami :bee;
filip - 13-12-2013, 22:07

kurna nigdy nie sprawdzałem hodowlanego karpia...,ale one są karmione paszą :bee;
Nuroslaw - 14-12-2013, 07:23

filip napisał/a:
niby tak,często można go zobatrzyć w martwych leszczach wyrzuconych na brzeg ,to rybi tasiemiec dla człowieka nieszkodliwy,jest też wersja którą można się zarazić ,to takie małe niteczki wewnątrz ryby gdy się dobrze wpatrzeć widać że się ruszają.
co trzeci duży karp, leszcz jest zarażony tym tasiemcem.


podczas 10 lat mojego rybaczenia, trafiłem zaledwie na kilkanaście sztuk zarażonych tasiemcem. I głównie były to tołpygi. Bo o pijawkach rybich, czy wszy rybiej pisać przecież nie będziemy. Jednakże ilość była tak mała w porównaniu do ilości ogólnie wyciągniętej, że naprawdę bałbym się używać słów "co trzeci karp" - by nie zostać posądzonym o niecne zabiegi marketingowe przed świętami :aaa:

Może czasem zamiast kłaść cień na ryby z całego kraju, podasz zbiornik na którym jest tak makabryczna sytuacja ?

bruner - 14-12-2013, 08:46

Sporą część tych pasożytów przenosi ptactwo wodne, będące ich żywicielem pośrednim. Tak więc niespecjalnie robaki są ograniczone brzegami danego akwenu. Ale w niektórych chyba mają lepsze warunki rozwoju, zapewne przez rybostan - bo nieraz czytam jak wędkarze ostrzegają się na forach, że tu a tu ryba jest zarobaczona.

Ciekawe jaki jest tego poziom w delcie Wołgi. Pewnie niemały bo zlewnia (a zatem i pochodzenie rybostanu) tej rzeki jest potężna.

Nuroslaw - 14-12-2013, 19:27

Jesli w akwenie brakuje drapieżnika, także tego drobnego to jest wysokie ryzyko dużej ilości pasożytów wszelkiej maści, głownie zewnętrznych.

Na stawach - karpie często są infekowane przez różne pasożyty, głownie pijawki rybie, wesz rybią itp. Gdy jest drobny drapieżnik: jazgarz, okoń to ryby są zdrowe i tych zewnętrznych pasożytów się nie spotyka. O dziwo, okonie, jazgarze też są czyste.

filip - 14-12-2013, 20:34

karpie o których pisałem to osobniki od 8kg wzwyż ,może mam pecha bo pierwszy strzelony w sezonie leszcz około 2kg też był zarażony ,trochę mnie to zniechęciło do glonojadów...
myślę że szansa trafienia na chorą dużą rybę jest o wiele większa ,ona po prostu dłużej żyje więc wcześniej czy później może się coś przyplątać.
niektóre pasożyty zmieniają zachowanie ofiar na bardziej ryzykowne po to by mogły łatwiej znaleźć żywiciela docelowego nie wiem tylko czy dotyczy to tasiemca.

Nuroslaw - 14-12-2013, 21:19

leszcze to chyba najbardziej podatne nasze ryby na choroby.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group