FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - Wypadek nurkowy - TRANSPORT

DrOzda - 06-07-2004, 16:05
Temat postu: Wypadek nurkowy - TRANSPORT
http://serwisy.gazeta.pl/...45,2165832.html
http://serwisy.gazeta.pl/...45,2165834.html
http://serwisy.gazeta.pl/...45,2165840.html
http://serwisy.gazeta.pl/...45,2165841.html


Acha zapomnijcie o pomocy LPR w takiej sytuacji.

nuras5 - 06-07-2004, 16:33

DrOzda napisał/a:

Acha zapomnijcie o pomocy LPR w takiej sytuacji.

Nie używaj takiego skrótu, bo mam dziwne ... skojarzenia. :mrgreen:

bd* - 06-07-2004, 19:02

Może ktoś wie, jak w tym przypadku funkcjonowałoby ubezpieczenia DAN
TomM - 06-07-2004, 19:13

Obawiam się, że w naszych warunkach DAN to podatek od złudzeń za 68 Euro. Znając realia wszystko wyglądałoby tak samo. W końcu rzecz nie rozbiła się o opłatę za komorę, tylko za transport lotniczy.
bd* - 06-07-2004, 19:33

Ubezpieczenie obejmuje również transport, tylko czy działa na terenie Polski ?
sharkey - 06-07-2004, 21:26

TomM ma tutaj rację(niestety) , i leczenie hiperbarią i transport do komory dla pacjenta jest bezpłatny. Problemem jest lawirowanie "usługodawców medycznych" -żeby coś zrobić ,ale przy okazji nie zbankrutować .Wtedy zaczyna się czysty Mrożek .
A ubezpieczenie DAN- zastanawiam się jakby zareagował dyrektor szpitala po okazaniu tegoż ( chyba pierwsza rzecz zastanawiałby się co to za "cudo"i co z tym można zrobić ?- a czas, tak cenny w ch. deco. ucieka ).

nevada - 06-07-2004, 22:52

sharkey napisał/a:
TomM ma tutaj rację(niestety) , i leczenie hiperbarią i transport do komory dla pacjenta jest bezpłatny. Problemem jest lawirowanie "usługodawców medycznych" -żeby coś zrobić ,ale przy okazji nie zbankrutować .Wtedy zaczyna się czysty Mrożek .
A ubezpieczenie DAN- zastanawiam się jakby zareagował dyrektor szpitala po okazaniu tegoż ( chyba pierwsza rzecz zastanawiałby się co to za "cudo"i co z tym można zrobić ?- a czas, tak cenny w ch. deco. ucieka ).



ee tam... najpierw by pomyślał, że chcesz zapłacić kartą i poleciałby do terminala... :mrgreen: nie to nie śmieszne. W Polsce jest straszny bałagan "ustawowy". Dzisiaj w telewizorni widziałem matki, które płaczą, bo muszą płacić za leczenie swoich dzieci i to nie dlatego, że nie są ubezpieczone, tylko dlatego, że umowa z NFZ jest cholernie niedopracowana. Ale panowie posłowie myślą teraz o uropie :oops: Całe szczęście lekarze w większości są rozsądni i w chwilach bezpośredniego zagrożenia życia śpieszą z pomocą ratując poszkodowanych... chyba że to lekarze "ostatniego kontaktu".

Tomek Tatar - 07-07-2004, 10:17

bd* napisał/a:
Może ktoś wie, jak w tym przypadku funkcjonowałoby ubezpieczenia DAN

Ubezpieczenie pokrywa wydatki ubezpieczonego, a nie szpitala. Jeśli ustawa precyzuje, że transport lotniczy opłaca szpital, to albo nie miałbyś możliwości "zamówienia" takiego transportu na własny koszt, albo ubezpieczenie by Ci go nie zwróciło (bo czemu płaciłes, skoro nie musiałeś). Tak sądzę.

Można mieć nadzieję, że członkostwo w DAN daje wsparcie tej organizacji przy załatwianiu transportu. Na terenie Polski, DAN jest reprezentowany przez KOMH z Gdyni, ale myślę, że po wykonaniu telefonu do nich, każdemu udzielą takiej samej pomocy, nie tylko członkom DAN. Skoro w tym wypadku nie byli w stanie załatwić transportu lotniczego, to widocznie pewne sprawy są dla nich nie do przeskoczenia.

Pozdrawiam.

Marcin Kaczmarek - 07-07-2004, 11:31

Witam Koleżanki i Kolegów

Czytam Wasze posty i ogarnia mnie przerażenie. Cały system ratunkowy jest zawodny. Rodzi sie pytanie, czy my mozemy w jakiś sposób coś z tym zrobić?
Patrząc na to przychodzi mi pewna myśl:

"Teoria jest wtedy gdy wszystko wiemy ale nic nie działa,
praktyka, gdy wszystko działa ale nikt niewie dlaczego,
tutaj łączymy teorię z praktyką - nic nie działa i nikt niewie dlaczego"

Wyrazy współczucia dla Wszystkich bliskich.

Pozdrawiam

Zygfryd Dziatłowski - 07-07-2004, 15:19

Po prostu rece opadaja nic dodac nic ujac, ciekawi mnie tylko jedno jesli ktos z rodziny tych co nie wyslali helikoptera mialby cos takiego, czy zastanawialiby sie czy te mieliby to w glebokim powazaniu. Z wyrazami wspolczucia dla sluzby zdrowia i no coments.
TomM - 07-07-2004, 15:35

Zygfryd! Tu nie mogę nie wtrącić 3 groszy. W ogóle "służba zdrowia" jest anachronicznym pojęciem. Co to niby za służba? Coś jak SOK, czy ORMO? Leczenie ludzi jest powołaniem, zawodem, ale nie służbą. Z innej beczki - czy transport sanitarny jest jako usługa tożsamy z ochrona zdrowia? W zasadzie zmierzamy do wzorców zachodnich, czyli - nie! Ratownictwem w USA zajmuje się np. Straż Pożarna. U nas na drogach też tak teraz jest. Transportu lotniczego nie ma przy wypadkach drogowych lub kolejowych, nawet karambolach. Dlaczego miałby być przy nurkowych? Oczywiście szwankuje organizacja (nawet na płatnych autostradach w Polsce nie ma opracowanego systemu ratownictwa). Osobną sprawą jest finansowanie. Czy NFZ ma finansować transport lotniczy bezpośrednio? Czy ma to robić szpital? A może poszkodowany? Skoro pacjent z zawałem jedzie karetką (a nie leci) dlaczego miałby lecieć nurek? Brak jasnych zasad, kryteriów, przepisów, spychoterapia. Ale to nie lekarze stoją za tym bałaganem. To politycy. Decyzje o przerzuceniu części kosztów na pacjentów poza NFZ (niech się ubezpieczają indywidualnie) są "miną" na której boją sie kolejne ekipy wysadzić. A problem się pogłebia z roku na rok...
bd* - 07-07-2004, 16:06

TomM napisał/a:
Transportu lotniczego nie ma przy wypadkach drogowych lub kolejowych, nawet karambolach. Dlaczego miałby być przy nurkowych? Skoro pacjent z zawałem jedzie karetką (a nie leci) dlaczego miałby lecieć nurek?


Z tej prostej przyczyny, że do najbliższego szpitala jest w większości przypadków bliżej niż do komory .
Jeżeli wypadek byłby w pobliżu komory nikt nie używałby śmigłowca czy samolotu ( chyba że wypadek byłby na morzu )
W większości krajów najpierw ratuje się człowieka a później dochodzi spraw finansowych .
Po to nurkowie wykupują dodatkowe ubezpieczenie aby w razie wypadku nie płacić do końca życia .

DrOzda - 07-07-2004, 16:47

TomM napisał/a:
Skoro pacjent z zawałem jedzie karetką (a nie leci) dlaczego miałby lecieć nurek?

Bo oddział kardiochirurgii jest w promieniu 100 km od kazdego miejsca w Polsce.Komora jak wiadomo jest jedna. BTW a co z http://www.hiperbaria.pl ???
Podobnie w przypadku cieżkiego oparzenia pacjentów trransportuje się do Siemianowic Ślaskich także często transportem lotniczym.
Ponieważ jesteśmy w Unii proponuję zebrać tu na liście adresy komór w ościennych krajach unijnych Litwa , Słowacja , Czechy i Niemcy bo zdaje się że z takiej Hańczy bliżej do komory na Litwie a znad Soliny do Bratysławy czy Koszyc, z Wrocławia do Drezna niż do tej nieszczęsnej Gdyni naszymi dziurawymi drogami.Zbierzmy adresy , mapki dojazdowe bo na pomoc innych nie mamy co liczyć. Obywatelu ratuj się sam !!!

DrOzda - 07-07-2004, 16:52

BTW a co z http://www.hiperbaria.pl ???
"Kontrakt 2004 Hiperbaria
Uprzejmie informujemy, iż Mazowiecki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia podpisał umowę na świadczenie usług w zakresie terapii hiperbarycznej na rok 2004 na rzecz osób ubezpieczonych w Narodowym Funduszu Zdrowia."

TomM - 07-07-2004, 18:15

Zgoda, po to niby istnieje ochrona typu DAN. Ale w naszych warunkach to podatek od złudzeń... Inna sprawa, że szpital szpitalowi nierówny. Ośrodek Oparzeń jest tylko jeden w Polsce i też trzeba transportować przez cały kraj (jak do komory). Ośrodki Kardiochirurgii (zabiegowe leczenie ostrego zawału) też nie są za gęsto w Polsce (chyba są ze 4). Jesteśmy nurkami, dlatego patrzymy na problem przez własny pryzmat. Ale to jest szersze zagadnienie. Czy narciarz ze złamaną nogą ma lecieć śmigłowcem (jak w Austrii) czy też jechać samochodem (jak w Polsce). Musi być jakaś jasna zasada postępowania, a takich brak w kwestii transportu lotniczego. Nie ma listy stanów "kwalifikujących się" w określonych warunkach do użycia śmigłowca. To jest trochę kwestia przypadku - z miejsca wypadku mógłby poszkodowanego "zdjąć" LPR, gdyby od razu wykonano właściwe telefony. Ale ze szpitala już nie, bo za taki transport "od siebie" musi zapłacić szpital - w chwili obecnej tak to wygląda. Wymaga to rozwiązań na najwyższym szczeblu - nie da się ukryć, że koszta lecznictwa rosna i nie ma innej możliwości, jak przerzucenie kosztów na pacjentów - a ci mogą si eew. doubezpieczać. Z obowiązkowe składki nie da się tych kosztów pokrywać z urzędu. Za PRL było inaczej, teraz jest inaczej. Niezreformowanie lecznictwa jest problemem już od lat - ta kwestia ciągnie się jak "smród po gaciach" i jeszcze trochę się pociągnie. Nie chodzi tu o drobne...
Niech ten link będzie pewna ilustracją: http://www.onet.pl/42e

Submariner - 07-07-2004, 20:24

Komór hiperbarycznych mamy w kraju kilka. Tylko w Warszawie w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej są dwie komory, jedna stacjonarna i jedna przenośna. Obie sprawne, używane i z fachową obsługą. Niestety nie mam pojęcia czemu nie są używane przy wypadkach.
TomM - 07-07-2004, 21:18

Jest jeszcze komora w Lublińcu (1 Pułk Komandosów). Niestety, wojskowe komory nie są do wykorzystania dla cywilnych ofiar. Ponieważ jestem z południowej Polski, ten temat jest dla mnie interesujący. Teraz po integracji z EU raczej w Ostrawie będzie prościej niż w wojskowej...
sharkey - 07-07-2004, 23:22

Submariner napisał/a:
Komór hiperbarycznych mamy w kraju kilka. Tylko w Warszawie w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej są dwie komory, jedna stacjonarna i jedna przenośna. Obie sprawne, używane i z fachową obsługą. Niestety nie mam pojęcia czemu nie są używane przy wypadkach.

w zeszłym roku rozmawiałem dokładnie na ten temat z nurkiem -lekarzem wojskowym - odpowiedź:
-"bo taki jest system"-
-no to trzeba by zmienić system, szkoda żeby taki sprzęt się marnował"
- "nie można"
-cholera, dlaczego?
-bo taki jest system"
Jest taka fajna książka -"Paragraf 22"

czarnulka - 07-07-2004, 23:40
Temat postu: wypadek
:sad: Serdecznie wspólczuje rodzinie i znajomym biednej dziewczyny,badzmy bardziej ostrozni i miejmy baczniejsze oko na naszych partnerów podczas nuranka,oby było jak najmniej takich wypadków
sharkey - 07-07-2004, 23:53

TomM napisał/a:
. Ponieważ jestem z południowej Polski, ten temat jest dla mnie interesujący. Teraz po integracji z EU raczej w Ostrawie będzie prościej niż w wojskowej...

Tom wydaje się, że bardziej siedzisz w "obecnie nam panujących" przepisach. Może w takim razie wiesz jak zinterpretować fakt:
Aby leczyć się w krajach UE musisz mieć papier z NFZ potwierdzający fakt twojego ubezpieczenia, oraz zgodę NFZ na ewentualne leczenie( dotyczy wypadków i zachorowań nagłych)-niestety nie pamiętam symbolu dokumentu.Załatwienie tegoż dokumentu jest wymagane przed wyjazdem do krajów UE ( inaczej jak rozumiem w przypadku choroby pies z kulawą nogą się tobą nie zajmie )i ważny bodaj 3 miesiące. W świetle tego jak komora w Ostrawie może przyjąc polskiego płetwonurka ( np z Ch deko.) jeżeli:
- wypadek zdarzył się na terenie Polski
-płetwonurek nie ma papieru ( powyższego)
Bo tak na moje oko - to wszyscy się biedaka wyprą i Słowacy i nasze NFZ
pzdr

TomM - 08-07-2004, 03:21

sharkey napisał/a:
Aby leczyć się w krajach UE musisz mieć papier z NFZ potwierdzający fakt twojego ubezpieczenia, oraz zgodę NFZ na ewentualne leczenie

Nie wiem, czy orientuję się lepiej niż ty, wg mojej wiedzy we własnym interesie powinno sie mieć druk E117 uprawniający do świadczeń identycznych jak dla obywatela danego kraju Unii. Dotyczy to nagłych zachorowan, a konkretnie takich, które nie były obecne przez wjazdem do danego kraju. Jeśli ktoś wyjeżdża chory wymagany jest inny druk - nie pamietam symbolu - będący de facto zgodą NFZ na leczenie za granicą. A więc jadąc np. do Hermanic i mając E117 przysługuje nam leczenie w Ostrawie (to Czechy, nie Słowacja), ale mając wypadek np. na Zakrzówku musielibyśmy być transportowani do Czech będąc chorymi, a więc E117 nie załatwia sprawy i wymagana byłaby zgoda na leczenie za granicą. Trochę to paragraf 22...

Zygfryd Dziatłowski - 08-07-2004, 08:42

Troszke nie rozumiem tego wszystkiego- jesli mamy DAN i on pokrywa koszty transportu itp. to jaki problem aby szpital zaplacil za smiglowiec a pozniej sciagnal z DAN-a? Po drugie jesli jedziemy gdzies nurac to chyba DAN jest na cala UE?-dlatego nie rozumiem jakichs drukow E117, po trzecie jesli jedziemy gdzies odpoczywac to czy nie lepiej wykupic ubezpieczenie tzw. NW i zdrowotne w porzadnym towarzystwie ubezpieczniowym i miec druki E117 w d....,. Nie wiem jak wy koledzy nuraski(ale chyba tak robicie) bo ja wlasnie tak robie, nawet teraz przy wyjezdzie na Ukraine za 105 PLN mam wykupiona taka polise na cala rodzine(bez nurania) na 15000 EUR i mam wszystko w glebokim powazaniu(nawet gdy wyjezdzam na narty).
TomM-jesli lekarz to jest powolanie to powinien dbac o zdrowie pacjentow a nie patrzec kto komu i ile zaplaci-a moze nie mam racji?

kjar - 08-07-2004, 10:05

Dwa tygodnie ubezpieczenia w Warcie (z ryzykiem wynikajacym z uprawiania nurkowania) zawierającym również pokrycie kosztów transportu helikopterem (całkowity suma do 10 000 EUR) kosztuje 139 zł.
Kupiłem to przed ostatnim wyjazdem do Hiszpani, bo nie zdążyłem już kupić DAN. Bez problemu ubezpieczenie to było tam honorowane. Całe szczęście nie miałem okazji przekonać sie jak działa.

DrOzda - 08-07-2004, 10:12

Zapuściłem historię tego przypadku na grupę pl.rec.lotnictwo i pl.misc.ratownictwo na usenecie temat "Paranoja w sluzbie zdrowia i w LPR" jest tam kilka osób powiązanych z LPR.
Konkluzja jest taka że LPR owszem lata do wypadków w trybie ratunkowym i jest to bezpłatne, natomiast jeśli już zastaniesz przejęty przez lokalne pogotowie ratunkowe i odstawiony do szpitala to lot szpital-inna jednostka sluzby zdrowia (w tym wypadku IMMIT) jest traktowany jako przewóz sanitarny i szpital musi za niego zapłacić.Stawki wynoszą 500 PLN za godzinę lotu śmigłowca i 3-4 PLN za kilometr lotu samolotu transportowego Mewa ( stacjonują one 1 całodobowo Kraków Balice 2 w godz. 8-21 Szczecin Goleniów).Śmieszne kwoty ale jak widać nie do przeskoczenia.
Czyli podczas wypadku nurkowego jeśli podejrzewamy DCS lub barotraumę pod żadnym pozorem nie wzywajmy zwykłego pogotowia tylko od razu dzwońmy do IMMiT-u lub do lekarza dyżurnego kraju bo jeśli zabiorą nas do zwykłego szpitala możemy mieć realny problem z dotarciem do Gdyni.Pozdrawiam.

TomM - 08-07-2004, 12:14

Zygfryd Dziatłowski napisał/a:
TomM-jesli lekarz to jest powolanie to powinien dbac o zdrowie pacjentow a nie patrzec kto komu i ile zaplaci-a moze nie mam racji?

Masz rację, ale.... Nie może lekarz płacić z własnej kieszeni i postępować wg własnego uznania. Lekarz na dyżurze w szpitalu ma "schizofrenię" - występuje w dwóch osobach: jako człowiek-lekarz i jako funkcjonariusz administracyjny szpitala. Ta druga rola jest bardzo niewygodna. Podlega rozporządzeniom dyrektora szpitala (administratora) o charakterze ogólnym i decyzji o wezwaniu LPR nie może podjąć bez zgody dyrektora lub w dużym szpitalu - wyznaczonego dyżurnego szpitala, który ma uprawnienia dyrektora na czas dyżuru. Istnieje bowiem ryzyko, że potem będzie musiał ponosić koszty z własnej kieszeni i pisać wyjaśnienia. Lekarz jest wolnym zawodem jeśli uprawiamy go indywidualnie, natomiast dyżurny w szpitalu staje się po trosze aparatczykiem i ma nieco związane ręce. Nie chcę was prowokować, ale dla mnie wasze wypowiedzi, że macie jakąś tam polisę i macie resztę gdzieś są naiwne i całe wasze szczęście, że nie było konieczności weryfikowania tych polis. Ubezpieczenia to gigantyczny biznes i dobrze wyglądają w folderze reklamowym, w praktyce jest różnie. U nas jeszcze nie jest najgorzej, ale Ukraina, Egipt, Grecja, Turcja czy nawet Chorwacja... Polisy to tylko papierek, numer alarmowy w Paryżu, to tylko kilka cyfr. Jak następuje wypadek (jakikolwiek) nie ma miejsca na machanie polisami. Na to czas przychodzi później na etapie płacenia. System ratownictwa działa na takim poziomie, na jakim jest zorganizowany. Czy naprawdę myślicie, że pomoc dla nurka po wypadku na łodzi safari w Egipcie będzie się różnić w zależności od tego, czy on ma kartę DAN, czy nie? Chyba w kwestii poszukiwania zwłok - DAN za to płaci. Z safari płudniowego i tak będą wieźli łodzią, bo SAR nie lata "poniżej" Hurghady. Na etapie płacenia za komorę - to inna sprawa. Z naszych sąsiadów Niemcy i Czesi mają niezłe ratownictwo, ale lekarza karetki nie interesuje DAN ani wyjaśnienia w obcym języku. Postępuje tak, aby było najlepiej w granicach narzuconych przez system ratownictwa danego kraju. Poza tym bądźcie bardziej dociekliwi jeśli chodzi o polisy - jakie są wyłączenia w polisach. Np. nie ma w Polsce ubezpieczenia sprzętu nurkowego od zagubienia/zniszczenia/kradzieży w czasie przewozu samolotem. Nie istnieje taka możliwość - sam byłem kiedyś dociekliwy. Jako "profesjonalny sprzęt sportowy" objęty jest wyłączeniem przez wszystkie firmy... Podobnie może być z kosztami leczenia w Warcie - niby obejmuje zwiększone ryzyko przez nurkowania, ale na pewno są klauzule i wyłączenia, trzeba się tylko doczytać. Obezpieczenia są potrzebne, ale trzeba mieć świadomość, że to podatek od... złudzeń.

TomM - 08-07-2004, 12:20

kjar napisał/a:
Bez problemu ubezpieczenie to było tam honorowane. Całe szczęście nie miałem okazji przekonać sie jak działa.

To skąd wiesz jak było honorowane i co obejmowało? O święta naiwności... Sądzisz, że gdybyś zgubił balast na 30 m i wywaliło by cię na powierzchnię (choćby), to wtedy wyjmowałbyś tą polisę i tłumaczył, że mają wezwać śmigłowiec, bo twoja polisa to obejmuje.... Otrzymałbyś taka pomoc, jaką zapewnia ratownictwo w tym kraju i konkretnym obszarze, nie inną. Ktoś za ciebie zadecyduje czy należy wysłać śmigłowiec, nie masz na to wpływu. Jak przeżyjesz i trzeba będzie płaccić za ratowanie, wtedy jest miejsce na polisę. Poszkodowany nie ma w sumie wpływu na sposób udzielania mu pomocy.

TomM - 08-07-2004, 12:33

Opowiem wam pewien wypadek (nie nurkowy) i jak działają polisy. Otóż pewnien Pan wybrał się ze mną na narty do Austrii. Nagle popsuła się pogoda i w trudnych warunkach wyjechaliśmy poza trasę nic nie widząc, delikwent zgubił pod śniegiem nartę i skręcił nogę. Z trudem, z narażeniem życia (naprawdę) dotarliśmy do stacji kolejki. Tam zaproponowałem, że zjadę na jego jednej narcie, a niech on niech weźmie moje. Ale on "miał dość". Zgłosił się do obsługi, obsługa wezwała ratrak, który zwiózł go na dół. Zbadano go, zrobiono zdjęcie, nie znaleziono złamania. Wystawiono rachunek na ponad 8000 szylingów. Zapłacił, miał polisę Warta-Ski. I co było dalej - nie uzyskał rekompensaty od Warty. Czemu: bo zdaniem ubezpieczyciela nie było to "zwiezienie ze stoku" tylko sam chciał, więc polisa nie obejmuje "załamań psychicznych", a poza tym "nic mu nie było" to potwierdza poprzednią tezę. Jakby miał złamaną nogę, to niby by zapłacili, bo musiałby być zwieziony, ale na zdjęciu nie było widocznego urazu, więc niby nie musiał. A to, że bolało... A ma Pan na to jakiś dowód... Mówiąc krótko nie dostał nic.
Per analogiam - jak po wynurzenie poczujemy się źle, np. zaburzenia widzenia, wymioty, zasłabnięcie i dostaniemy do oddychania tlen i zostanie wezwany śmigłowiec, zawiozą nas do hiperbarii i tam stwierdzą, że to nie DCS, przebadają i wypuszczą, Warta też nie zapłaci, bo nie rekompensuje "załamań psychicznych".

kjar - 08-07-2004, 13:09

+To skąd wiesz jak było honorowane i co obejmowało?+

Honorowane przez bazę nurkową. Kopia pozostawiona w bazie przed nurkowaniem. Co obejmowało, to widać z warunków ubezpieczenia i wyłączeń. Czytałem dokładnie. Inna rzecz jaki zakres ratownictwa by zastosowano. Ale przecież żadna polisa nie zagwarantuje Ci "pełnej obsługi" jesli taka obsługa nie jest świadczona. Polisa jedynie kryje koszty jesli takie wystapią.

TomM - 08-07-2004, 15:05

Owszem, polisa teoretycznie pokrywa koszty. Z naciskiem na teoretycznie. Jeśi zdarzenie zdrowotne jest bezdyskusyjne, firma nie ma wyboru i musi zapłacić/zrekompensować. Ale wiele zdarzeń jest "nie-bezdyskusyjnych". Weźmy ten sam przykład co powyżej. Gdybyś miał DCS i wymagał leczenia hiperbarycznego - wszystko byłoby elegancko udokumentowane, nurkowanie odbyło się tak, że byłeś w limitach, organizacyjnie bez zastrzeżeń itd itp chyba nie mieliby wyjścia. Ale gdyby byłoby się do czego przyczepić (jakaś luka) na pewno zaraz by to wykorzystali. Np. skoro nie był to DCS i nie ma uszczerbków na zdrowiu (udokumentowanych) związanych z niby-wypadkiem, to może owo zasłabnięcie było związane ze stanem zdrowia SPRZED wyjazdu, a tego ubezpieczenie np. Warta nie obejmuje. Skoro nie DCS, a miałes wcześniej np. epizod migrenowy, albo nadciśnienie, to może zdarzenie wyniknęło z przyczyn "choroby przewlekłej", więc koszty ratownictwa są nieuzasadnione i ubezpieczyciel nie pokryje niczego... Jak z wypadkiem samochodem - w kraju pół biedy, ale konia z rzędem temu, kto wydębi rekompensatę od firmy sprawcy zagranicznego. Trzeba się liczyć z tym, że w wielu przypadkach polisa "nie zadziała". Weź inny, trywialny przykład. Jesteś za granicą, boli cię brzuch. Zgłaszasz się do szpitala. Robią ci zdjęcie przeglądowe, USG, tomografię, badanie krwi, obserwują na Izbie Przyjęć. Wykluczaja ostrą chorobę chirurgiczną, udzielają porady, wypuszczają. Masz turystyczne ubezpieczenie kosztów leczenia z Warty, Hestii czy czegoś tam. Myślisz, że pokryją ci koszty policzone przez szpital? Przecież nie byłeś chory... Naiwnych przestrzegam - nie pokryją. Firmy zatrudniają na takie wypadki "rzeczoznawców" i rzeszę prawników i wygranie takiej sprawy jest bardzo trudne, firma odwołuje się od ewentualnych niekorzystnych wyroków do upadłego - boja się "precedensu". Sprawa jest niemal nie do wygrania. Wynika z tego smutny wniosek - jak uruchamiać kosztowny system ratownictwa - to tylko w przypadku pewności, że to jest niezbędne, bo inaczej topimy jak złoto.
Sytuację z powyższego przykładu "bólów brzucha" zmienia druk E117, jeśli jesteśmy w kraju UE. Wtedy szpital wystawi rachunek naszemu NFZ a nie nam i musi się liczyć z tym, że nasz NFZ nie za wszystko będzie chciał płacić, więc nie będą szafowac kosztami, jak to się dzieje, gdy można liczyć na wystawienie rachunku osobie fizycznej.
Jeszcze raz - jako obywatele kraju zintegrowanego możemy w innym kraju Unii liczyć na TAKĄ SAMĄ pomoc, jaka otrzyma obywatel tamtego kraju, na tych samych zasadach. Nie potrzeba żadnych dodatkowych (często zawodnych) ubezpieczeń. Ale... musimy zadbać o to, aby mieć E117 ze sobą. A więc teza "nie zawracam sobie głowy E cośtam" bo "mam polisę" jest nieuzasadniona!

kijanek - 08-07-2004, 16:09

W takich wypadkach (mając DAN-a) najlepiej postawić na "interwencję międzynarodową". Zadnego użerania ze szpitalem, wojen z LPR-em, pogaduszek z NFO-zem. Dzwonimy do Włoch i prosimy o interwencję. Oni są na prawdę skuteczni. Sprawdziłem: w 1,5 godziny załatwili transport lotniczy z okolic Trzebiezy (pod Szczecinem) do Gdyni. Inna rzecz, że kolega, o którego chodziło miał hamerykańską "zieloną kartę" a polskim obywatelstwem się nie chwalił. Nie wiem jak to w wypadku wypadków krajowych. DAN dzwoni, zamawia usługę, wysyła faksem promesę pokrycia kosztów i... na ogół działa.
Borys1003 - 08-07-2004, 19:27

jak tak czytam o tych ubezpieczeniach i o tym jak się nami przejmują to chyba pospawam :mrgreen: sobie własną komorę i będe ją woził ze sobą :lol:
sharkey - 08-07-2004, 19:34

Tak czytam sobie naszą dyskusję i widzę jedno - próbujemy ugryźć tego jeża z kompletnie nieprawidłowej strony. W Polsce przeciętny Polak jest ubezpieczony( nie mówię o wyjątkach - nie mieszajmy )- ma teoretycznie zapewniony BEZPŁATNY transport i BEZPŁATNE leczenie HIPERBARIĄ , i nie ma znaczenia czy masz DAN ,PZU , Wartę czy cokolwiek innego- nie ma możliwości doubezpieczenia się w Polsce na jakieś specjalne leczenie i traktowanie. To ma znaczenie tylko w wypadku wyjazdu ( i to poza kraje UE - tu patrz druk E117). Problem jest w tym że struktura,organizacja, finansowanie ochrony zdrowia jest w stanie totalnej zapaści, pogłębianej jeszcze dodatkowo przez kolejne ekipy . To powoduje takie absurdalne zdarzenia jak transport nurka z ch. deko. karetką zamiast helikopterem, wtedy gdy czas upływający od wypadku do położenia do komory może zdecydować o życiu czy śmierci czy kalectwie.
Wniosek - podejrzewasz DCS lub barotraumę - wzywaj LPR ( po uprzednim telefonie do Gdyni)- a jak ktoś będzie miał jakieś "ale" zaproponuj mu poniesienie odpowiedzialności za ewentualną śmierć , to powinno zadziałać.

TomM - 08-07-2004, 19:37

Masz całkowitą rację. Pisałem posty mając na uwadze jeden cel - zwrócenie uwagi, że wykupienie jakiejś tam polisy i "nieprzejmowanie się" to nie jest tak. Myślę, że te nasze posty komuś dały trochę do myślenia i podważyły w bałwochwalczą wiarę w firmy ubezpieczeniowe.
sharkey - 08-07-2004, 19:47

Zygfryd Dziatłowski napisał/a:
-jesli lekarz to jest powolanie to powinien dbac o zdrowie pacjentow a nie patrzec kto komu i ile zaplaci-a moze nie mam racji?

Nie do końca - dbać tak ale musi mieć :
-czym
-jak
-gdzie
wyobraź sobie chirurga bez skalpela, stomatologa bez wierteł,internistę bez słuchawek,laryngologa bez lampy itd( to takie bardziej symboliczne przykłady).

Zygfryd Dziatłowski - 09-07-2004, 09:41

sharkey
Cytat:
Nie do końca - dbać tak ale musi mieć :
-czym
-jak
-gdzie
wyobraź sobie chirurga bez skalpela, stomatologa bez wierteł,internistę bez słuchawek,laryngologa bez lampy itd( to takie bardziej symboliczne przykłady).

i tu masz chyba racje patrzac na wczorajsze wiadomosci jak nasi poslowie daza do przyjecia nowej ustawy zdrowotnej, az włos sie na glowie jezy i dojdzie do wlasnie takiej sytuacji jak piszesz.Aby im sie udalo

MArcin M. - 20-07-2004, 13:37

Submariner napisał/a:
Komór hiperbarycznych mamy w kraju kilka. Tylko w Warszawie w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej są dwie komory, jedna stacjonarna i jedna przenośna. Obie sprawne, używane i z fachową obsługą. Niestety nie mam pojęcia czemu nie są używane przy wypadkach.

W Warszawie na ul. Szaserów jest taka komora, i jest używana przy różnego rodzajy zdarzeniach, nie tylko wypadkach nurkowych

MArcin M. - 20-07-2004, 13:42

TomM napisał/a:
Transportu lotniczego nie ma przy wypadkach drogowych lub kolejowych, nawet karambolach....


Mylisz sie kolego.
Dosyć często uzywa się śmigłowców LPR do transportu ofiar wypadków drogowych. Wszystko zależy od okoliczności....


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group