| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
MEDYCYNA NURKOWA - DCS - wstyd czy jednak nie?
Karollo - 03-11-2015, 10:57 Temat postu: DCS - wstyd czy jednak nie? Od pewnego czasu nurtuje mnie pytanie jak w temacie. Może zacznę od swoich przemyśleń na ten temat i ciekawy jestem jak sprawę widza inni. Domyślam, się ze opinii może być wiele...
Z tematem DCS ma do czynienia każdy nurek od samego początku kariery. Wiele o tym napisano, wiele się mówi, ale na cale szczęście w praktyce temat nie dotyka wielu osób. I oby tak pozostało. Natomiast zastanawia mnie własnie, co się dzieje z naszym nastawieniem do nurka po przebytym DCS.
Z jednej strony należy się cieszyć, ze takowy nurek ma chęć powrotu do sportu i za pewne ma dużo jaśniejszy i spokojniejszy pogląd na nurkowanie. Przeżył swoje, wie czym sprawa pachnie. Dodatkowa wiedza na ten temat może wspomóc innych nurków w razie wątpliwości czy już konkretnych działań, jeżeli oczywiście będą one potrzebne. Co innego przeżyć grypkę samemu, a co innego stale słyszeć od mamy, ze załóż czapkę, załóż szalik, bo coś tam...
Z drugiej strony jednak pojawia się wokół takiej osoby negatywna aura, gdyż można podejrzewać, ze taki nurek nie miał najmądrzejszych pomysłów w przeszłości i jakiś czynnik spowodował negatywne reperkusje w postaci DCS. A skoro taka osoba jest nieco podejrzana, to może lepiej jej unikać jako partnera? Stad moim zdaniem w wielu watkach ludzie się spierają o to czy choroba była zawiniona czy niezawiniona. Jednak dla takiego nurka jest nieco kłopotliwe wdawać się w dyskusje na ten temat, kiedy już trzeba się zebrać i iść do wody.
Podział na zawiniona i niezawiniona tez jest dość arbitralny i spotkałem się ze stwierdzeniem, ze nie ma czegoś takiego jak niezawiniony DCS. A to dlatego, ze nie jesteśmy idealni w tym, co robimy i zawsze można znaleźć jakiś slaby element układanki z danego dnia, który można winić. A to za dużo nurkowań jednego dnia, a to temperatura wody, a to samopoczucie przed nurkiem, a to nieodpowiedni profil, a to gaz nie do końca dobrany... Mozna wymieniać tak długo, aż się znajdzie ten najbardziej odpowiadający naszemu mniemaniu czynnik. Pomijam tutaj definitywne błędy w sztuce jak brak odpowiednich przystanków na etapie planowania, samowolka dekompresyjna czy inne wystrzały na powierzchnie, odwodnienie organizmu itd, czyli elementy powszechnie uznawane za naganne.
Dobrze, to teraz po moim wywodzie następuje pytanie: Czy mając za chwile wykonać nurkowanie z nurkiem, o którym wiem, ze miał wcześniej objawy DCS i jest już z nich wyleczony, to czy powinienem się denerwować czy raczej podejść z zupełnym spokojem? Jakbyście do tego sami podeszli?
Mieciu - 03-11-2015, 11:30 Temat postu: Re: DCS - wstyd czy jednak nie?
| Karollo napisał/a: | Czy mając za chwile wykonać nurkowanie z nurkiem, o którym wiem, ze miał wcześniej objawy DCS i jest już z nich wyleczony, to czy powinienem się denerwować czy raczej podejść z zupełnym spokojem? Jakbyście do tego sami podeszli? |
Ze spokojem
Taki nurek być może będzie od teraz bardziej dbał o te 'szczgóły' niż Ty sam.
No chyba że jest głupi i nie wyciągnie wniosków odpowiednich...
gienas - 03-11-2015, 11:34
Jeśli go znasz, nurałeś z nim i wiesz dlaczego miał DCS-a to jaki problem zanurać?
Jeśli to Twój pierwszy raz z nim i się obawiasz nurać - powiedz mu o tym.
Osobiście zanurałbym.
martin - 03-11-2015, 11:45
| Karollo napisał/a: | | Czy mając za chwile wykonać nurkowanie z nurkiem, o którym wiem, ze miał wcześniej objawy DCS i jest już z nich wyleczony, to czy powinienem się denerwować czy raczej podejść z zupełnym spokojem? |
Nurkowanie jest sportem, ktorego jednym z ryzyk jest DCS. Musisz byc na niego przygotowany, tak jak bokser na podbicie oka. Czy uwazasz ze bokser, ktory dostal pare razy w czape jest zlym bokserem?
Crypturgus - 03-11-2015, 11:53
Jest kilka osób, które znam i z nimi do wody bym się nie wybrał, choć nie miały DCS'a.
lukpep - 03-11-2015, 11:54
Sheck Exley, Don Shirley i wiele innych niesamowitych postaci nurkowania doswiadczylo DCS.
Nie ma co generalizowac moim zdaniem.
martin - 03-11-2015, 14:50
Zaloze sie, ze kazdy kto troche dluzej i powazniej nurkuje zlapal DCSa. To tak jak z psami spiacymi w lozku - wlascicieli dzieli sie na tych, u ktorych pies spi w lozku i tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja.
Ventr - 03-11-2015, 15:08
Ja bym nie demonizował.
Karollo - 03-11-2015, 15:31
Widze, ze w zasadzie wszyscy opowiadaja sie po jednej stronie i w sumie mnie to cieszy.
Postanowilem pogrzebac przy tym temacie, bo wlasnie cos takiego przydazylo mi sie calkiem niedawno. Dowiedzialem sie niedlugo przed nurkowaniem, ze jeden z partnerow mial lekkie objawy szybko wyleczone w komorze. Potem odpowiednia przerwa i juz iles nurkow na koncie po tym zdarzeniu.
I jakos nie rozdmuchiwalem sprawy w myslach, choc nie powiem, ze pierwsza reakcja byla troche taka, zeby sie miec na bacznosci. Dla mnie bylo to lekkim szokiem, ze ktos w tak otwarty sposob sie przyznaje. Natomiast robi roznice w jaki sposob sie to robi. Wlasnie tutaj mozna zauwazyc granice pomiedzy glupota a zdawaniem sobie sprawy z powagi sytuacji.
Tez jestem tego zdania, ze skoro zapasnik moze sie chwalic kalafiorem na uszach i lekko skrzywionym nosem, to czemu nurek ma byc gorszy skoro poradzil sobie z realnym zagrozeniem zdrowia.
A co z kwestia pozniejszej domniemanej wiekszej podatnosci na DCS po wczesniejszym przypadku? Lekarz nurkowy, z ktorym rozmawialem totalnie obala ten poglad. A co Wy na to?
Sebiriusz - 03-11-2015, 15:53
| martin napisał/a: | (...) To tak jak z psami spiacymi w lozku - wlascicieli dzieli sie na tych, u ktorych pies spi w lozku i tych, ktorzy sie do tego nie przyznaja. |
To tak jak z tymi co sikają w piankę
martin - 03-11-2015, 16:07
| Karollo napisał/a: | | A co z kwestia pozniejszej domniemanej wiekszej podatnosci na DCS po wczesniejszym przypadku? |
Dekompresja nie jest nauka scisla. Nikt Ci nie zagwarantuje, ze ty, do tej pory bez DCS nie zlapiesz DCSa przy nurkowaniu, w ktorym potencjalnie zagrozony nurek go nie zlapie.
Kazdy z nas reaguje inaczej, jest to zalezne zarowno od nurka jak i 1000000000 innych warunkow.
kraken - 03-11-2015, 17:01
W mojej ocenie wywnioskowanej z lektury "wszelkich ksiąg i artykułów" to procedura powinna wyglądać tak:
Ktoś ma DCSa czy podejrzenie DCSa, leczy się, potem robi badanie na PFO.
Jak ma PFO albo przestaje nurkować albo robi sobie operację.
Jak nie ma PFO to nurkuje dalej.
Generalnie to jest tak jak mówi DAN
Ci co mają PFO nie mają DCSa. Ci co mają DCSa mają PFO.
Co do statystycznie większej podatności. Jeżeli ktoś ma DCSa to często jest tym przypadkiem (ma DCSa i PFO) więc w czasach z przed łatwych badań PFO nurkował dalej i znowu miał DCSa. Mogła pojawić się więc statystyczna obserwacja kto ma raz DCSa to ma większą szansę znowu.
Czy jak ktoś miał DCSa bez PFO to czy ma większą szansę na znowu trudno powiedzieć. Przekonam się na sobie
MSC
Jagmin - 03-11-2015, 18:07 Temat postu: Re: DCS - wstyd czy jednak nie?
| Karollo napisał/a: | | w wielu watkach ludzie się spierają o to czy choroba była zawiniona czy niezawiniona |
Jakiś rok temu w NURAS-ie był kilkuczęściowy artykuł o DCS u nurków rekreacyjnych i tekstu wynikało iż "niezawiniony" DCS bywa zawiniony przez uproszczenia rekreacyjnego nurkowania, które traktuje się jako bezdekompresyjne, choć takie nie istnieją.
Twój kolega mógł więc paść ofiarą zaufania do takiego szkolenia i sam w sobie może być całkowicie bez winy.
lozerka - 03-11-2015, 18:30
| Karollo napisał/a: | | Dla mnie bylo to lekkim szokiem, ze ktos w tak otwarty sposob sie przyznaje. |
Bo są grona nurkowe, w których DCS-a traktuje się jak chorobę weneryczną i nikt za skarby się do niej nie przyzna, a są takie,w których uznaje się go za naturalne ryzyko związane z uprawianiem sportu- jak pisał martin.
Kompletnie tego nie rozumiem- ludzie, którzy jeżdżą na nartach bez problemu przyznają się do urazów z tych związanych- od drobnych naciągnięć ścięgien- po poważne złamania i gorsze urazy, a nurkujący traktują DCS w kazdym przejawie jak wstydliwą chorobę.
Uważam, że o swoich objawach DCS-owych, przebytych DCS-ach nalezy mówić, mówić, mówić.
Po to, by- inni zdawali sobie sprawę, w jakich sytuacjach może wystąpić, jakie czynniki mogą zadziałać, by kojarzyli objawy, które występują po nurkowaniu z DCS ( a często nie kojarzą, bo nie, bo wypierają ). Wiele przypadków DCS-a można "rozwiązać" po prostu oddychaniem tlenem tuż po nurkowaniu przez dluższy czas, a na pewno minimalizować objawy.
Ale trzeba wiedzieć, kojarzyć objawy, a w przypadku wielu z nich, które mogą być utożsamiane z różnymi przyczynami, paradoksalnie DCS to ostatnie, co nurkowi do łba przychodzi, jesli wcześniej nie miał z tym do czynienia.
Nie zdając sobie sprawy, nie kojarząc, że ma się pierwsze objawy DCS-a można sobie dodatkowo krzywdę zrobić najbardziej głupimi zachowaniami typu- wniosę twina i pięć stage pod górę, chociaż coś w ramieniu boli i mam lekkie zawroty głowy, rozgrzeję się gorącym prysznicem, bo coś mnie grypa rozbiera..
aaa..i w ogóle przy tym nie bawiłabym się w rozróżnianie zawiniony, niezawiniony. Bo zawiniony, to niekoniecznie musi oznaczać głupotę do kwadratu ( nieprzespana noc- to już wina, czy nie ? ) A jak ewidentnie zawiniony, to nie lepiej, żeby inni się na tym uczyli ?
Tu na forum były wątki, w których ludzie sporo i głęboko nurkujący sie o tym wypowiadali- może poszukaj.
Dla mnie traktowanie DCS jak czegoś wstydliwego wynika z braku doświadczenia, albo braku kontaktu z doświadczonymi ( i rozsądnymi ) nurkami.
Scaner - 03-11-2015, 19:50
| lozerka napisał/a: |
Bo są grona nurkowe, w których DCS-a traktuje się jak chorobę weneryczną i nikt za skarby się do niej nie przyzna, a są takie,w których uznaje się go za naturalne ryzyko związane z uprawianiem sportu- jak pisał martin.
|
Choroby weneryczne też są naturalnym ryzykiem uprawiania seksu i biorąc pod uwagę że prezerwatywy są dla słabych psychicznie to tylko kwestia czasu kiedy się wylosuje kiłę.
Oczywiście są tacy którzy całe życie wyżywają się tylko na jednej partnerce ale poddawanie się walkowerem nie jest godne prawdziwego sportowca. Identycznie jest z DCS profile deko trzeba optymalizować co analogicznie też nie jest dla słabych psychicznie więc czasem "pryszcz" może się zdarzyć
mi_g - 03-11-2015, 22:19
| lozerka napisał/a: | | by kojarzyli objawy, które występują po nurkowaniu z DCS |
Z drugiej strony występuje też zjawisko hipochondrii DCS'owej.
Jak ktoś po nurkowaniu nie jest w humorze to już na pewno ma DCS'a...
robertg - 04-11-2015, 08:32
| kraken napisał/a: | Jak ma PFO albo przestaje nurkować albo robi sobie operację.
(...)
Generalnie to jest tak jak mówi DAN
|
Macku, czy aby na pewno DAN tak mowi - masz jakis link do takowego stanowiska DANu?
Z wlasnego doswiadczenia, lektury artykulow DAN-owskich i rozmow z lekarzami i konsultantami DAN - PFO zwieksza ryzyko DCSa o kilka procent i bynajmniej nie jest przeciwwskazaniem do nurkowania. Nie wiem czy to sie ostatnio zmienilo, ale kilka lat temu DAN twierdzil, ze ryzyko powiklan przy "zamykaniu" PFO bylo wieksze niz ryzyko DCSa przy nurkowaniu z PFO. Ponadto, ludź wiedzacy o swoim PFO teoretycznie nurkuje ostrozniej i bardziej konserwatywnie czyli zmniejsza ryzyko DCSa.
| kraken napisał/a: |
Ci co mają PFO nie mają DCSa. Ci co mają DCSa mają PFO.
|
Ja bym raczej napisal, ze Ci co maja PFO jak juz dostana DCSa to nie bedzie to DCS "skórny" tylko od razu neurologiczny.
Jan Werbiński - 04-11-2015, 08:42 Temat postu: Re: DCS - wstyd czy jednak nie?
| Karollo napisał/a: |
Z drugiej strony jednak pojawia się wokół takiej osoby negatywna aura, gdyż można podejrzewać, ze taki nurek nie miał najmądrzejszych pomysłów w przeszłości i jakiś czynnik |
Jak widzisz stolarza z brakującymi palcami, to podejrzewasz że był lekkomyślny i nieostrożny przy obsłudze maszyn, czy że nabrał doświadczenia i jest przykładem mądrości?
gienas - 04-11-2015, 10:05 Temat postu: Re: DCS - wstyd czy jednak nie?
| Jan Werbiński napisał/a: | | Karollo napisał/a: |
Z drugiej strony jednak pojawia się wokół takiej osoby negatywna aura, gdyż można podejrzewać, ze taki nurek nie miał najmądrzejszych pomysłów w przeszłości i jakiś czynnik |
Jak widzisz stolarza z brakującymi palcami, to podejrzewasz że był lekkomyślny i nieostrożny przy obsłudze maszyn, czy że nabrał doświadczenia i jest przykładem mądrości? |
A co jeśli ratował kolegę spod traka i przypłacił to utratą palców tylko...
Jan Werbiński - 04-11-2015, 10:17 Temat postu: Re: DCS - wstyd czy jednak nie?
| gienas napisał/a: | | Jan Werbiński napisał/a: | | Karollo napisał/a: |
Z drugiej strony jednak pojawia się wokół takiej osoby negatywna aura, gdyż można podejrzewać, ze taki nurek nie miał najmądrzejszych pomysłów w przeszłości i jakiś czynnik |
Jak widzisz stolarza z brakującymi palcami, to podejrzewasz że był lekkomyślny i nieostrożny przy obsłudze maszyn, czy że nabrał doświadczenia i jest przykładem mądrości? |
A co jeśli ratował kolegę spod traka i przypłacił to utratą palców tylko... |
Racja. Mam tak samo.
Jak widzę żula, to nie mam pewności czy nie wydał całego swojego majątku na głodne dzieci w Afryce. Nigdy nie wiadomo.
Karollo - 04-11-2015, 10:52
Hmm... Czyli opcja ultra radykalna?
Jezeli miales wypadek samochodowy - nigdy juz nie prowadz samochodu,
Jezeli miales zatarg z prawem - juz pozostan w wiezieniu,
Jezeli miales DCS - nurkuj juz co najwyzej solo, bo kto by Cie chcial obok i moze jednak tylko w wannie?
A moze na czole wypalac jakis znak na czole na takie okazje?
Wolalbym jednak skupic sie na praktycznych znaczeniach informacji, ze ktorys z naszych podwodnych kompanow mial DCSa. Wyobrazmy sobie, ze mamy przed soba zaplanowany weekend albo urlop, poznajemy nowych ludzi, grono partnerow sie poszerza. I nagle ktos robi coming out.
Czy wtedy raczej radykalizujemy i mowimy - nie ja z Toba na pewno nie ide. Czy moze jednak wlacza sie nam odruch stadnej organizacji i mowimy, ze rozumiemy i bedziemy po prostu uwazac, zeby nie popelnic bledow? Wydaje mi sie, ze druga opcja jest bardziej naturalnie bliska.
Z mojego doswiadczenia wynika, ze wyrobionych nurkow technicznych raczej nalezy szanowac za to co moga dodac do grupy. A wyjadaczy trimixowych w ogole nie ma az tak wielu, zeby sobie przebierac partnerow do woli. Szanse jednak, ze ktorys z nich doswiadczyl negatywnych skutkow nurkowania stanowczo w takim przypadku rosna.
Yavox - 04-11-2015, 13:58 Temat postu: Re: DCS - wstyd czy jednak nie?
| Karollo napisał/a: | Czy mając za chwile wykonać nurkowanie z nurkiem, o którym wiem, ze miał wcześniej objawy DCS i jest już z nich wyleczony, to czy powinienem się denerwować czy raczej podejść z zupełnym spokojem? Jakbyście do tego sami podeszli? |
Ja bym po prostu zrobił tego nurka zgodnie z planem. Być może warto się tylko wcześniej zastanowić, czy niegdysiejszy DCSa kolegi (a raczej jego najbardziej prawdopodobne przyczyny) nie powinny być przesłanką do tego, żeby ten plan przed wejściem do wody zmodyfikować.
| Jan Werbiński napisał/a: | | Jak widzę żula, to nie mam pewności czy nie wydał całego swojego majątku na głodne dzieci w Afryce. |
Ja też nie, ale jakoś do tej pory takiej możliwości nie rozważałem.
| Karollo napisał/a: | | mowimy, ze rozumiemy i bedziemy po prostu uwazac, zeby nie popelnic bledow? |
A bez coming out'u byśmy nie uważali? Czy to, że ktoś kiedyś miał DCSa powinno sprawiać, że na takim nurkowaniu będę uważał na coś bardziej? Dla mnie albo jest pełnowartościowym partnerem albo nie jest. Jeśli nie jest, to fakt, czy miał kiedyś DCSa czy nie, wiele nie powinien wnosić do mojej uważności. A jeśli jest, hmmm, to też chyba nie...
| Jan Werbiński napisał/a: | | Jak widzisz stolarza z brakującymi palcami, to podejrzewasz że był lekkomyślny i nieostrożny przy obsłudze maszyn, czy że nabrał doświadczenia i jest przykładem mądrości? |
Ja tam się zastanawiam, czy mimo tych brakujących palców, będzie w stanie dobrze zrobić moje meble. To, czego się nauczył o bezpieczeństwie obsługi piły na bazie swojego przykrego doświadczenia jest dla mnie sprawą absolutnie drugorzędną - o ile nie muszę mu przy tej stolarce osobiście pomagać.
D@rek - 04-11-2015, 15:59
jak można dyskutować o DCS jak się z nim nie spotkało
Jan Werbiński - 04-11-2015, 17:07
| D@rek napisał/a: | jak można dyskutować o DCS jak się z nim nie spotkało |
Jak można dyskutować o chorobie popromiennej jak się z nią nie spotkało
TomM - 04-11-2015, 18:21
A jednak ze stygmatyzacją coś na rzeczy jest.
Choroba w łagodnej postaci (głównie skórnej) "lubi" nawracać w tych samych miejscach, w których pojawiała się uprzednio, zwykle pomaga na to dłuższa przerwa (wiele miesięcy). Oczywiście mowa o głębokościach "ponadrekreacyjnych" średnich - nikt nie lubi partnera, który wychodzi "pstrokaty" lub z obrzękiem.
Sam tak miałem dobrych parę lat temu, właściwie każde nurkowanie w zakres 50+ kończyło się "śladami" w słabym miejscu, co starannie ukrywałem przed postronnymi osobami - stali partnerzy wiedzieli, innych nieprzypadkowych uprzedzałem z góry.
Nic w tym miłego, jak się nurkowie gapią i siła rzeczy komentują.
W końcu nie ma dymu bez ognia...
Wiem, że nie tylko ja tak miałem, inne, w tym dość znane osoby też...
Po latach chyba mi przeszło - ostatnich kilka lat (4?) nie zaobserwowałem żadnych stygmatów, chociaż kilkadziesiąt nurkowań w zakres 50-80 w tym czasie zrobiłem. Głębiej mnie już nie ciągnie, a zazwyczaj nurkuję do 30 m, chociaż czasy denne bywały rzędu godzin (np. 2-2.5) i zdaje się pojedynczy epizod stawowy się przydarzył po takich nurkowaniach, jednak miejsca stygmatyczne z przeszłości zdaje się znikły.
kraken - 04-11-2015, 19:22
| Cytat: | Generalnie to jest tak jak mówi DAN
Ci co mają PFO nie mają DCSa. Ci co mają DCSa mają PFO. |
Robertg tak wyglądał cytat więc poprzedniego twojego pytania nie komentuje bo było trochę nie na temat - wybrany przez ciebie cytat był jakoś źle wyrwany z kontekstu.
Co do powyższego cytatu nie mam linka to tylko wynik osobistych rozmów z ludźmi z DANu
MSC
martin - 04-11-2015, 20:17
| mi_g napisał/a: | | Z drugiej strony występuje też zjawisko hipochondrii DCS'owej. |
Hipochondrii lub fobii - obydwa przypadki sa rownie czesto spotykane.
| Jan Werbiński napisał/a: | Jak można dyskutować o chorobie popromiennej jak się z nią nie spotkało |
Na tej samej zasadzie, na ktorej gimbaza dyskutuje na temat cyckow.
| TomM napisał/a: | | W końcu nie ma dymu bez ognia... |
Ja mysle ze bardzo czesto problem powstaje w momencie proby zdiagnozowania czy to aby na pewno jest DCS podjetej przez laika - oczywiscie na podstawie podrecznikow PADI i wiedzy z internetu.
strachulec - 04-11-2015, 21:51
Zastanawiałam się dzisiaj przez ten wątek z kim bym wolała nurkować - czy z kimś kto DCSa nie miał, ma luzackie podejście do sprawy (no bo nie miał nigdy DCSa), ślizga się po granicy i po prostu miał farta, czy z kimś kto się przyznaje że DCSa miał, ale przeanalizował temat, wyciągnął z tego odpowiednie wnioski i ma większą świadomość co i jak się może wydarzyć. I chyba bym jednak wolała bramkę numer dwa.
TomekR - 04-11-2015, 21:58
W moim gronie, DCS to prawie norma. Na pewno nie powod do chluby, ale tez nic wstydliwego. Podobnie jak z STD.:)
Normalnie sie o tym rozmawia, jak o innych nurkowaniach. Jeszcze sie nie spotkalem, zeby ktos nie chcial ze mna nurkowac z tego powodu. A jezeli sie kiedys znajdzie to pies .....
Zeby bylo politycznie poprawnie to oswiadczam, ze mialem DCS cztery razy.
Trzy razy w nurkowaniu zawodowym i raz rekreacyjnie. Ten rekreacyjny przypadek, o ile pamietam, na tym forum opisywalem.
Tomek
PS. Sprawdzilem nie mam PFO.
Grotto8 - 05-11-2015, 19:09
| strachulec napisał/a: | | Zastanawiałam się ...... |
Popieram. A wręcz nie wyobrażam sobie inaczej.
Kilka lat temu doświadczyłem DCSa. Zawinionego (powtórne zanurzenie na 10m na kilka min, po nurkowaniu na 55m).
Typ neurologiczny, dość poważany.
Nic nie ukrywałem, również w necie.
Nie zauważyłem zniechęcenia moich partnerów do nurkowania ze mną, aczkolwiek obraźliwe komentarze za plecami były na 100%.
Ja sam uważam siebie za nurka bezpieczniejszego po DCS niż przed.
mi_g - 06-11-2015, 12:28
| strachulec napisał/a: | | (...) z kim bym wolała nurkować - czy z kimś kto DCSa nie miał,(...) po prostu miał farta, czy z kimś kto się przyznaje że DCSa miał, (...) wyciągnął z tego odpowiednie wnioski i ma większą świadomość co i jak się może wydarzyć. |
Ale powiedzmy sobie prawdę w oczy. Zagrożenie dla nas tym że partner dostanie DCS jest znikome, musiałby go dostać pod wodą co przy takich naszych lajtowych nurach prawie się nie zdarza.
Więc czego się boimy jeśli już? Tego że nam ktoś zepsuje nurkowanie/wyjazd/popołudnie/weekend.
Będzie trzeba tlen podać a może najpierw go pożyczyć. Podjąć decyzje czy telefonować do Gdyni czy nie.... do szpitala czy nie... I wiele innych. Na nurkowisku skupimy na sobie niepotrzebną uwagę. Same mało przyjemne rzeczy...
Karollo - 06-11-2015, 15:02
Dziekuje wszystkim za rzeczowe wypowiedzi. Ciesze sie bardzo, ze udalo mi sie poruszyc ten watek i spotkal sie on z dosc duzym zainteresowaniem. Bardzo mi milo z tego powodu
A teraz uchyle rabka tajemnicy, ze temat ma drugie dno. Mam nadzieje, ze sie forumowicze nie obraza za ten maly wybieg. A mianowicie chodzi o to, ze te moje przemyslenia z pierwszego postu - ja je mialem, ale jakis miesiac temu. Chodzilo to po glowie i tak w zasadzie mialem watek zalozyc.
Widac jak ironia krazy w powietrzu. Rozwazajac te sprawy w myslach nie przypuszczalem, ze bedzie mi dane byc juz wkrotce przypadkiem DCS zanotowanym w statystyce. Jak to dziwnie moze sie poukladac... Tym bardziej sie teraz ciesze, ze w sumie grono podchodzi do takich wiadomosci z odpowiednia rozwaga.
Co moge ze swojej strony dolozyc? Ano to, ze percepcja po sie troche zmienia Tym bardziej jestem zadowolony, ze wczesniej nie okazywalem swojej niecheci do poszkodowanych partnerow, gdyz zwyczajnie poglady musialbym dzis weryfikowac i pewnie kogos przepraszac
Tak w skrocie, to moj przypadek jest ciezki do wyjasnienia, mozna sie tylko domyslac co bylo czynnikiem wiodacym zaistnienia choroby. Tutaj moze nastapic caly esej z tysiacem roznych domyslow. Najwazniejsze, ze byla to postac lekka, miesniowa i w ramieniu. Poczatkowo po nurkowaniach nic, ale w ciagu kilkunastu godzin bol dal znac o sobie w zdecydowany sposob. Oczywiscie zaprzeczenie i niedowierzanie. Jednak telefon na helpline i juz niedlugo bylem na badaniu u lekarza specjalisty a potem dwukrotne sprezenie w ciagu dwoch dni. Dzis mam sie dobrze i odczekuje czas przewidziany przez lekarza, zeby moc wrocic do wody.
Kwestia zawiniony/niezawiniony? Hm... Nikt nie jest idealny i na pewno wyciagne pare wnioskow dla siebie na przyszlosc, tym bardziej, ze moje nurkowania zaczynaja byc coraz bardziej zaawansowane. Po prostu trzeba na siebie bardziej uwazac Dobrze, ze taki sygnal ostrzegawczy pojawil sie w pore zanim sprawy poszlyby za szybko i za daleko...
Piotr Stańczuk - 06-11-2015, 15:24
Unikanie czy stygmatyzowanie nurków po DCS to ciekawe zagadnienie i pomysł o takim zachowaniu pojawił się dopiero po przeczytaniu wątku.
Nie wyobrażam sobie bym nie pojechał na wycieczkę rowerową z kimś, kto się przewrócił, podobnie z wsiadaniem do auta, którego kierowca miał kiedyś wypadek(nawet zawiniony).
Uważam , że DCS jest po prostu wypadkiem przy hobby charakterystycznym dla nurków.
Ot i tyle.
TomM - 06-11-2015, 19:26
| Piotr Stańczuk napisał/a: | | Nie wyobrażam sobie bym nie pojechał na wycieczkę rowerową z kimś, kto się przewrócił |
A jednak... jeśli jeździsz troszkę w innych warunkach niż alejki, to niechętnie wybierasz sie z kimś, kto za każdym razem ma awarię, przez którą cały team ma dłuższą przerwę, albo kto na każdym wiekszym zjeździe wali kaczora i potem trzeba go opatrywać, sprowadzać pogięty rowerek, wołać karetkę, dzwonić do rodziny, towarzyszyć mu do szpitala i tak dalej...
Po dwóch takich zdarzeniach odpowiesz na jego telefon, że akurat masz godziny nadliczbowe
beroduar - 07-11-2015, 01:26
| TomekR napisał/a: | | Na pewno nie powod do chluby, ale tez nic wstydliwego. Podobnie jak z STD.: |
Mój Boże, Tomek, zmień towarzystwo . (kiła późna to żaden fun)
@Karollo
DCS kończący się w komorze to dość rzadka sprawa i rzeczywiście zwykle wynik błędu, albo pecha (PFO).
Niezałatany partner może byc kłopotem, stąd nie dziw się,że Ci ktoś odmówi nurka.
DCS nie kończący się komorą to zwykle chluba kazdego Anglika i zwykle powód do wyspiarskiej dumy narodowej .
Karollo - 09-11-2015, 14:28
Beroduar, wydaje mi sie, ze to nie jest az tak rzadka sprawa. Cos mi swita, ze duzo czesciej uzywa sie tej komory niz sie nurkowie tym chwala. Zwlaszcza z tym poziomem opieki, ktory zostal mi udostepniony w ramach medycyny oplacanej przez rzad UK.
Sprawa rozbija sie o odpowiedzialnosci prawne (niejako podobne do amerykanskich) oraz powiklania zawodowe i ubezpieczeniowe. W placowce spedzilem dosc duzo czasu, wiec o czyms trzeba bylo rozmawiac
Niestety tutaj koncza sie dobre slowa na temat opieki zdrowotnej w UK, gdyz wlasnie sprawa ustalenia PFO pokazala, ze ciezko o takie badanie. Mozna zrobic prywatnie, ale koszty sa wrecz idiotyczne. Przy najblizszej wizycie w PL sie o to postaram.
Co do chluby Anglikow, to nie za bardzo rozumiem, co masz na mysli. Podejrzewam, ze pijesz do tego, ze chlopaki lubia sobie pofantazjowac przy piwku i oczywiscie trzeba pokazac, ze kazdy problem mozna odpowiednio zapic. A ze glowy slabe maja, to i o efekty tez dosc latwo Gorzej, ze bol tak latwo nie przechodzi, a ryzyko powiklan stale istnieje...
stegano - 14-12-2015, 22:03
Sie Karol nie przejmuj... Jak dobrze wiesz, ja nurkuje z samymi DCS'ami Ostatnio Kerson po nurkowaniach helowych wychodzi zawsze z wysypka na brzuch... ale za zwyczaj po paru piwach to mu przechodzi i nazajutrz jest jak nowy Wpadnij w sobote lub niedziele na Chepstow to zrobimy jednego głębszego
anarchista - 04-08-2016, 14:23
| Jagmin napisał/a: |
Karollo napisał/a:
w wielu watkach ludzie się spierają o to czy choroba była zawiniona czy niezawiniona
Jakiś rok temu w NURAS-ie był kilkuczęściowy artykuł o DCS u nurków rekreacyjnych i tekstu wynikało iż "niezawiniony" DCS bywa zawiniony przez uproszczenia rekreacyjnego nurkowania, które traktuje się jako bezdekompresyjne, choć takie nie istnieją.
Twój kolega mógł więc paść ofiarą zaufania do takiego szkolenia i sam w sobie może być całkowicie bez winy. | Nurkowania NDL mają niski konserwatyzm, dlatego warto dołożyć 5 min na 3 m. W innych tematach przeliczyłem NDL wielopoziomowe które w jednym wariancie jest NDL, w odwróconym wymaga dłuższej dekompresji.
http://forum-nuras.com/viewtopic.php?t=41710
http://forum-nuras.com/viewtopic.php?t=41863
pozdrawiam rc
[ Dodano: 05-08-2016, 10:30 ]
| D@rek napisał/a: | | jak można dyskutować o DCS jak się z nim nie spotkało | Nie musisz mieć raka mózgu żeby leczyć. Właśnie temu służy wiedza i opisanie wypadków. | beroduar napisał/a: | | DCS kończący się w komorze to dość rzadka sprawa i rzeczywiście zwykle wynik błędu, albo pecha (PFO). | Powinno być inaczej, powinien się kończyć wizytą w KOMH. | Grotto8 napisał/a: | Zawinionego (powtórne zanurzenie na 10m na kilka min, po nurkowaniu na 55m).
Typ neurologiczny, dość poważany. | W badaniach dekompresji dla aparatów nurkowych o półzamkniętym obiegu czynnika oddechowego, nurek jest obserwowany 3h po nurkowaniu czy nie pojawia się wolna faza gazowa. Czasy są aż tak długie. | Piotr Stańczuk napisał/a: |
Unikanie czy stygmatyzowanie nurków po DCS to ciekawe zagadnienie i pomysł o takim zachowaniu pojawił się dopiero po przeczytaniu wątku.
Nie wyobrażam sobie bym nie pojechał na wycieczkę rowerową z kimś, kto się przewrócił, podobnie z wsiadaniem do auta, którego kierowca miał kiedyś wypadek(nawet zawiniony). | Jak jeździ po pijaku notorycznie, to też jesteś liberalny ?
Wrzucę zagadnienie z poza świata rekreacyjnego nurkowania, mamy nasz Okręt w strefie działań wojennych, nasz nurek robi coś przy rurociągu zaopatrującym w wodę słodką bazę wrogów. Systemy odsalania im zniszczyliśmy. Czy mamy czekać aż nurek wykona całą dekompresję z wysokim konserwatyzmem. Czy wybieramy ludzi bardziej odpornych i również mamy możliwość podniesienia nurka bez dekompresji. Zaplecze rekompresyjne jest na okręcie.
Na Konferencji Prace Podwodne (informacja o takim wydarzeniu została skasowana na FN) był jasny wymóg posiadania 3 m3 tlenu jako podstawowe zabezpieczenie prac podwodnych, jeśli nie mamy komory.
Jak mamy problemy związane z nurkowaniem to kontaktujemy się z KOMH, Taką informację powiesiłem we wrogim wejściu. Została skasowana.
Pamiętajcie, problemy występujące po nurkowaniu tel do KOMH. Natychmiast.
Osobiście mogę też się udać do lekarzy wojskowych i wszyscy pozostali również, są otwarci i chętni do pomocy.
pozdrawiam rc
|
|