| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
OPOWIADANIA NURKOWE - Zimny Prysznic w Egiptowie
werders - 07-09-2004, 16:41 Temat postu: Zimny Prysznic w Egiptowie W zeszłym roku nurkowałem w Hurghadzie ( po raz pierwszy zresztą w Egipcie).
Choć woda w końcu wrześniu 26 st. na początek zaliczyłem 2 zimne, podwodne prysznice na goły łeb.
PRYSZNIC NR 1
Jako niedoświadczonego nura ( wtedy staż 10 nurów ) Posejdon szybko zaszokował mnie swoim królestwem. Do tego stopnia, że już na 1-szym nurkowaniu zgubiłem grupę. Ktoś kiedyś powiedział, że w Hurghadzie jest więcej nurów niż ryb (przynajmniej wagowo). Pomyliłem grupy w momencie gdy się mijały. Długo płynąłem dalej w grupie szczęśliwy do momentu wynurzenia. To nie moja łódź, nie moja grupa ! - uuuups !!!
Rezerwa, że ho,ho ( ciągnąłem jak smok ), duża fala, a ja nie wiem którędy do domu
Na hasło Magawish, Colona z pobliskich łodzi wskazano mi moją łódź ( szkoda, że 100 m ode mnie ).
Łódź czekała.
PRYSZNIC NR 2
Skok, sprawdzenie powietrza, look na komputer i pod wodę.... Na ok. 5m czuję, że jakaś siła wyrywa mi inflator z ręki. Co więcej - domaga się mojego automatu. Myślę ” Ki diabeł !” Wszystko stało się jasne, gdy moją pełną butlę poczułem niemal na łydkach . Wysunęła się jacketu - przez nie zapiętą klamrę - uuups !
Rozejrzałem się w około. Grupa lekko już się oddaliła. Nikt nie miał szans podziwiać mojej nowej konfiguracji, więc rad nie rad zabrałem się do roboty. Chwytem za dno podciągnąłem butlę do góry, przechylając się jednocześnie lekko głową w dół. Na koniec zapiąłem niesforną klamrę na plecach. Wydmuchnąłem mocniej powietrzne z ulgą, aż pobliski „kamień” - najwidoczniej też uradowany - zamrugał do mnie oczkami.
Ogólnie nury bardzo, bardzo udane. Zrobiłem 2 filmy. Zwłaszcza slajdy prezentują się na ścianie imponująco.
W tym roku Hurghada w październiku.
Werders
----------
kjar - 07-09-2004, 18:47
Hey, Werders.
A gdzie w tym czasie był i co robił twój partner ?
Ryszard Szwajcer - 07-09-2004, 19:02
| kjar napisał/a: | Hey, Werders.
A gdzie w tym czasie był i co robił twój partner ? |
Partner szukał też swojego partnera w jeszcze innej grupie........
waldo - 07-09-2004, 19:36
| kjar napisał/a: | Hey, Werders.
A gdzie w tym czasie był i co robił twój partner ? |
Partner mocował się ze swoją butlą
PS. W związku z licznymi atrakcjami Morza Czerwonego, niestety, w Egiptowie przed skokiem do wody, mało którzy nurkowie wykonują partnerskie sprawdzenie sprzętu. Ludziska zapominają o wszystkim.
werders - 07-09-2004, 20:38
Napisałem to nie tylko po to by mógł niejaki kierownik/nurek von instruktor prac podwodnych pokazywać nam swe zębiska pełne śmiechu. (Pozdrowienia DELFIN- fajny masz kask ) ale przede wszystkim po to by rzesze często bardzo świeżych nurów pamiętało jak ważny jest partner i jak dużo od niego zależy
Zgadza się Waldo.
Prawda jest taka, że w Egiptowie każdy wali do wody i aby szybciej w dół.
Werders
----------
kjar - 07-09-2004, 21:56
Werders,
Nie masz się co obruszać za te wszystkie uwagi. Moje pierwsze nurkowania w Chorwacji (jeszcze jako OWD) też były pełne tego rodzaju kwiatków.
Ryszard Szwajcer - 07-09-2004, 22:12
| werders napisał/a: | Napisałem to nie tylko po to by mógł niejaki kierownik/nurek von instruktor prac podwodnych pokazywać nam swe zębiska pełne śmiechu. (Pozdrowienia DELFIN- fajny masz kask ) ale przede wszystkim po to by rzesze często bardzo świeżych nurów pamiętało jak ważny jest partner i jak dużo od niego zależy
|
Hej! nie obruszaj się aż tak... - czasami tak bywa i wszyscy, którzy nurają a nie tylko gadają wiedzą, że tak na prawdę nie ma nieomylnych "mistrzów świata"...
Każdemu z nas czasami się coś przydażyło i w tym co napisałem nie było żadnej złośliwości...- po prostu mam dzisiaj "odjazdowy" dzień.
Może będzie okazja kiedyś pogadać przy ognichu o wielu innych wpadkach wtedy dopiero się będzie "działo"...
P.S. 1 Kask faktycznie jest zajebiaszczy
P.S. 2 Te zębiska są jeszcze moje własne i bardzo je sobie cenię- to fakt...
Voodoo - 13-09-2004, 15:49
Ja jednego nurka w Egiptowie rozpocząłem od fajki. Podniecony tym wszystkim co mnie tu otacza czekałem w wodzie na resztę grupy oglądając rybki z powierzchni - oczywiście na fajce. Nagle komenda idziemy w dół, ja uradowany inflator w górę, wydech i za 10 sekund na 3 metrach biorę wdech i ............ mała panika. Z nerwów nie mogłem znaleźć aparatu, zapomniałem o inflatorze więc na płetwach w górę !!!!
Głosiu - 22-10-2004, 08:48
Panowie, mozna zwalać na piękno przyrody itd...
Mnie jednak pachmie amatoszczyzną.
A potem się dziwicie że CMASiaki się nabijają.
Sprzęt nie sprawdzony, partner niewiadomo gdzie... Pod wodą powinno się rozpoznawać partnera po szczególach sprzętu itd...
Nikt nie jest doskonały ale są pewne podstawy, jak choćby wspomniane sprawdzenie sprzetu.
Dobrze że wszyscy cali i zdrowi
Pewnie teraz już nie popełniacie tych błedów
Njoy - 22-10-2004, 09:18
Witam Serdecznie!!!
We wrzesniu tez nuralem w Egipcie.Jak przystalo na mlodego nurasa,pomylilem grupy pod woda,nie bylo to dla mnie smieszne.Zastanawialem sie jak powiedziec nowej grupie ze nie powino mnie tu byc,zapytac czy juz wracaja z nura czy dopiero zaczynaja?Zawsze mozna skonsultowac stan powietrza(jesli ja mialem 60 a oni 160,to znaczy chyba, ze dopiero zaczynaja)Naszczescie moja prawdziwa grupa wrocila po mnie.Wszystko dobrze sie skonczylo.Na powierzchni maly oper.........,hihi.
Pozdrawiam serdeczne i zycze udanych nurow,Michal.
Piotr - Malediwy - 22-10-2004, 11:11
W czasie mojego pierwszego pobytu w Egipcie również miałem problemy z pilnowaniem grupy. Jednak zajęty byłem nie tylko podziwianiem morskiego świata ale właśnie pilnowaniem pertnera. Tak się składa, że on również, więc patrzyliśmy to raz na kolorowe rybki to raz na siebie, rzadziej natomiast na grupę która była z przodu... Na szczęście utrzymaliśy dobry kierunek pamiętając wcześniejszą odprawę a grupa się zorientowała, że nas nie ma więc zastaliśmy ich oczekujących na nas. Jak to mówią, "pierwsze koty za płoty". Później było już lepiej. Po pierwszych emocjach udało się potem nadążyć za wszytkim, za grupą, partnerem i uciekającym w ukwiał błazenkiem
lobster - 22-10-2004, 17:51
| Njoy napisał/a: | | Jak przystalo na mlodego nurasa,pomylilem grupy pod woda,nie bylo to dla mnie smieszne.Zastanawialem sie jak powiedziec nowej grupie ze nie powino mnie tu byc,zapytac czy juz wracaja z nura czy dopiero zaczynaja? |
To ja moze z drugiej strony opowiem .
Przy pewnej popularnej plazy, z moim niezawodnym dawmajstrem zeszlismy sobie z 5-osobowym kursem OWD pod wode. Na dole policzylem ich sobie - 6 wszystko gra. Tak sie zlozylo, ze wykonywalismy zdaje sie nawigacje, wiec bralem po jednej osobie i odplywalismy poza kraniec widocznosci, by za chwile wrocic. Po skonczonym cwiczeniu policzylem ich sobie jeszcze raz i mi wyszlo 9. Hmm. Policzylem raz jeszcze i z glupia mina nawiazalem kontakt wzrokowy z DM. Pokazala mi palcem nadmiarowych. Hmm. Wykonalem w ich strone uniwersalny gest "No co jest?" Na co oni wykonali uniwersalny gest "Huh??". No to wykonalem uniwersalny gest "Moze sie wynurzycie i poszukacie swojego instruktora??", na co odpowiedzia bylo bardzo stanowcze krecenie glowa u calej trojki. Zastanowilem sie czy jestem ich w stanie jakos przepedzic, ale nie bardzo mialem pomysl na cos co nie bedzie zbyt drastyczne. Co bylo robic? Sprawdzilismy cisnienie i plyniemy poogladac rybki. Poplywalismy troche. Po jakichs 10 minutach nadplanowa trojke odeslalem z moja DM w strone brzegu, sam dokonczylem z kursem.
Po wynurzeniu okazalo sie, ze nadplanowa trojka to bylo dwoje studentow OWD na ich piewrwszym w zyciu nurku z DMem. Kurs im sie zgubil, bo jedno z dwojki mialo powazne problemy z wyrownaniem cisnien. No wiec jak juz zlezli na dol, to za zadne skarby nie chcieli od razu wyjsc. Co ciekawsze ich instruktor czekal sobie na brzegu od 20 minut i nawet niespecjalnie sie przejal.
To zreszta nie pierwszy raz, kiedy pojawiaja mi sie kursanci znikad. Ale najsmieszniejszy.
kjar - 22-10-2004, 23:59
| lobster napisał/a: | | To zreszta nie pierwszy raz, kiedy pojawiaja mi sie kursanci znikad. Ale najsmieszniejszy. |
W końcu superata jest jednak lepsza od manka.
Marcin H. - 17-07-2005, 09:24
| Cytat: | | A potem się dziwicie że CMASiaki się nabijają |
To chyba mało jeszcze widziałeś, skoro uważasz, że tylko padiowcy odwalają takie numery...
Marcin_alien - 30-07-2005, 13:35
... nurkom z innych federacji tez sie podobne wpadki zdazaja.
Zawsze mnie "bawil" skok do wody z zakrecona butla. Mozna 100 razy przed wejciem przypominac o sprawdzeniu sprzetu swojego i partnera a i tak znajda sie tacy, ktorzy czegos zapomna.
A co do historyjki Lobstera to tez cos podobnego przezylem w Egipcie. Prowadzilem grupe 6 skandynawow gdy naraz przy okazji kontroli moja grupa rozrosla sie do 12 osob!!!. Wygladalo to calkiem zabawnie jak caly tlum nurkow odpowiadal na moje sygnaly. Ciekwae, ze po kilku minutach opuscili nasza grupe. Pewnie znalezli lepszego przewodnika
Na "szczescie" przed wynurzeniem moja grupa znow zmienila liczebnosc (na plus). "Dolaczyla" sie do nas kursantka instruktora z sasiedniej lodzi ...
Coz ... czasem tak bywa
grzegorz - 31-07-2005, 14:46
| Marcin_alien napisał/a: | ... nurkom z innych federacji tez sie podobne wpadki zdazaja.
Zawsze mnie "bawil" skok do wody z zakrecona butla. Mozna 100 razy przed wejciem przypominac o sprawdzeniu sprzetu swojego i partnera a i tak znajda sie tacy, ktorzy czegos zapomna.
A co do historyjki Lobstera to tez cos podobnego przezylem w Egipcie. Prowadzilem grupe 6 skandynawow gdy naraz przy okazji kontroli moja grupa rozrosla sie do 12 osob!!!. Wygladalo to calkiem zabawnie jak caly tlum nurkow odpowiadal na moje sygnaly. Ciekwae, ze po kilku minutach opuscili nasza grupe. Pewnie znalezli lepszego przewodnika
Na "szczescie" przed wynurzeniem moja grupa znow zmienila liczebnosc (na plus). "Dolaczyla" sie do nas kursantka instruktora z sasiedniej lodzi ...
Coz ... czasem tak bywa |
Czy nie wystarczyłoby oznakować "swoich" nurków w prosty sposób np.odblaskową opaska danego koloru lub z nazwa danej bazy?Stary harcerski sposób z hustami:))
pzdr gzregorz
Marcin_alien - 31-07-2005, 19:40
Wiekszosc baz ma oznakowane butle ... ale to i tak czasem nie pomaga
Henry - 03-08-2005, 16:50
Moja grupa w której nurkowałem w Hurgadzie za to pilnowala przewodnika i jego wyposażenia. Za pierwszym razem zgubił maske w trakcie wskakiwania do wody. Następnym razem zgubił płetwę a nastepnym razem pas balastowy.
"Wystepy" naszego przewodnika nie wpływaly uspokajajaco na morale grupy a zwłaszcza tych co dopiero swoje nurkowanie rozpoczynali po świeżo skończonym kursie. Więc bardziej doświadczeni postanowili że bedziemy asekurowali każde wejście do wody naszego DM. Jeden z nas pośpiesznie "pędził" do wody i po wejściu stał na 3-5 metrach. Miał za zadanie obserować i łapać to co by leciało.
Ta prewencja okazala sie skuteczna bo nasz sympatyczny kolega-przewodnik
postarał sie nam nie dostarczac wiecej takich emocji.
Innym zabawnym wydarzeniem była przygoda dziewczyny-przewodnika która miala pod opieka dwóch rosjan z kilkoma złotymi zabkami mieniącymi sie w słońcu. Słyszałem jak omawiała z nimi plan oraz opis miejsca nurkowania.
Zakładali maksymalną głebokość po wejściu na 30 metrów.
Po około 30 minutach na górny poklad wchodzą nasi koledzy za wschodniej granicy i niby nic zupełnie zrelaksowani pobieraja kąpiele słoneczne. Upłyneło może około 5 minut kiedy to wpadła wsciekła przewodniczka w kompletnym szpeju i mocno podniesionym tonem zwraca im uwage że plan nurkowania musi byc przestrzegany i jesli zaklada maksymalna głebokośc 30 metrów to ma tak byc a nie spadanie na 60 metrów. Ponadto wyjście przez nich było bezdekompresyjne i że sa nieodpowiedzialni. Kiedy sie troche uspokoiła zaczeła tłumaczyc im ,że nalezy patrzec na głębokościomierze i wtedy nastapiła dłuższa chwila ciszy .W tym momencie zorientowała sie że zaden z nich takowego nie posiada. Zdziwiona, zapytała dlaczego ich nie mają ,na co jeden z nich spokojnym i zupełne beztroskim basem przeciągająco powiedział: " u mienia zegara nie nada". Cały pokład ryknoł salwą śmiechu.
A nie dawno wyczytałem że najwieksza liczba wypadków utoniecia w morzu czerwonym wsród turystów zagranicznych jest dziełem właśnie naszych sasiadów za wschodu. I wiecie ,że niebyłem bardzo zdziwiony.
pozdrawiam Henry
Sandii - 03-08-2005, 18:11
| Cytat: | | " u mienia zegara nie nada". |
nurkowałem parę lat temu z dziewczyną (CMAS) któa była bez głębokościomierza i zegarka i uważała to za naturalne. Jak posłuchałem co "starzy nurkowie" gadają to takie numery uważali (i uważają) za naturalne (polscy nurkowie).
Z Rosjanami nurkowałem dwa razy w egiptowie i dziekuje za tę wątpliwą! przyjemność. Żadnej dyscypliny pod wodą, żadnej kontroli czy samokontroli. W razie wypadku nikt takiemu nie pomoże bo nikogo obok nie ma, a i ciała nie wiadomo gdzie szukać - koszmar.
Sam parę razy w skoczyłem do wody bez pasa balastowego i ze dwa razy z zakręconą butlą (teraz przedewszystkim pamiętam o napełnionym skrzydle przed skokiem ).
Sandii
Marcin_alien - 04-08-2005, 09:23
Zgadzam sie z Sandim, ze nurkowanie z sasiadami zza wschodniej granicy jest watpliwa przyjemnoscia choc ... dwa razy zdazylo mi sie miec w grupie Rosjan (na szczescie pojedyncze egzemplarze), ktorzy plywali bardzo dobrze. Ale to byly wyjatki potwierdzajace regule (reGUE . )
Piterek - 04-08-2005, 11:04
Jeśli chodzi o zakręconą butlę, to opowiem Wam historię mojego partnura. Podczas ostatniego pobytu w Chorwacji znudzony ciągłym zakładaniem jacketu na łodzi przy kolejnym nurkowaniu postanowił ubrać się już wodzie, tak wygodniej chłodniej i ciekawiej. Wszystko pięknie skręcił, włożył balast do kieszeni (jacket ze zintegrowanym balastem), nawet chyba odkręcił butlę, ale nie napełnił swojego pięknego nowego skrzydła. Zamachnął się i bach jacket za burtę, i tu nastąpiła konsternacja bo jacket się nie wynurzył, a my patrzyliśmy ja kolega smutnym wzrokiem obserwuje jego powolne opadanie… Na szczęście nie było głęboko.
Sławek - 14-08-2005, 21:56
Zamachnął się i bach jacket za burtę
Uf ubawiłem się tą opowieścią po pachy,chciłbym zobaczyc minę tego gościa od jacketu.
Pozd.slawnur
Whilma - 30-08-2005, 14:36
- A POTEM SIĘ DZIWICIE ŻE CMAS-IAKI SIĘ NABIJAJĄ -
Apropo Głosiu , werders jest CMAS*
Teo - 02-09-2005, 21:42
"Zatopienie" sprzętu to piękny pomysł Fakt, że jeśli nie używa się pasa (i cały balast jest w jackecie czy przy uprzęży skrzydła), to wykonać taki manewr nietrudno.
Z kolei zanurzanie się z fajką zamiast automatu w paszczy to moja ulubiona czynność. Zdarzyło mi się to kilka razy, i pewno jeszcze nie raz zdarzy - ponieważ jednak automat mam zawsze w dłoni, uprzednio sprawdzony, to zmiana "ustnika" następująca gdzieś na pierwszym metrze jest wręcz automatyczna, i nie budzi żadnych emocji
A w Egipcie spotkało mnie przynajmniej jedno ciekawe zdarzenie. Płynęliśmy (stadko raczej mało doświadczonych P1) w parach, za przewodnikiem, na kilkunastu metrach. Partner (z którym wtedy pierwszy raz nurkowałem) nagle zaczął nerwowo spoglądać na manometr, po czym... wyrwał z szyku do przodu, i w te pędy popłynął do przewodnika. Żadnych problemów nie sygnalizował, widoczność była doskonała, więc sam zostałem po prostu na swoim miejscu w grupie. Kolega z pary wymienił z przewodnikiem jakieś znaki, po czym wrócił na swoje miejsce. Dopiero "zapytany" pokazał mi swój manometr, którego wskazówka wykonywała szaleńcze ruchy przez pół tarczy. Cóż było robić - poprosiłem by się zbliżył, złapałem za głowę, odkręciłem jego "ledwo otwartą" butlę, upewniłem się, że może oddychać (a ja na pewno nie zakręciłem mu butli do reszty, zamiast otworzyć). Manometr przestał szaleć - wymieniliśmy "okejki" i popłynęliśmy dalej. Swoją drogą, pojęcia nie mam dlaczego to prowadzący nie otworzył koledze zaworu?
A epilog do całości "dopisał się" już na brzegu. Ponieważ kolega pod wodą zachował się niezbyt rozsądnie, a i ogólnie nie był zbyt lubiany przez resztę grupy, bezlitośnie zacząłem się z niego wyśmiewać. Akurat gdy dworowałem sobie z jego butli, która (zbyt słabo przypięta) zaczęła wysuwać mu się z jacketu, ktoś stuknął mnie w ramię i powiedział "uważaj, butla ci się wysuwa". Wtedy _bardzo_ wesoło zrobiło się już całej grupie
Peter Schremer - 06-05-2006, 16:48
No , nie wiem czy tak mial bym wielka ochote nurac w takiej grupie !
Jak dotad nurkowalem w Egiptowie juz kilkadziesiat razy i za kazdym razem grupy sa niezwykle zgrane i subordynowane.Kolezenskosc jest ogolnie zauwazalna i nie zdazylo mi sie aby ktos mial jakis cien urazy do innego w grupie.
Nurkuje zawsze w mieszanych narodowo grupach (nigdy jeszcze z nurkami z bylej potegi militarnej !)
Zawsze sie odnosza do siebie z sympatia i na pokladzie miedzy nurami opowiadaja ciekawe rzeczy.
Oby tak dalej !
misiekdiver - 18-05-2006, 01:47
We mnie na Caves w Dahabowie "wjechal" jeden taki padrug skuterkiem, ktorego nie mogl opanowac! To znaczy probowal cos krecic przy inflatorze i tak sie tym biedaczek zaaferowal ze skuterek poniosl go gdzie chcialZabolalo jak ch...ra bo trafil w okolice nerek! Kiedy pokazalem mu uniwersalny miedzynarodowy znak oznaczajacy "co ty k..a robisz?" popatrzyl na mnie zdziwiony odwrocil sie "wjechal" z duzym impetem we wlasna dosyc pokazna grupe.
Pozdro
qwasar - 09-06-2006, 11:09
W sumie to fajnie mieć takie (szczęśliwo zakończone) przygody. Ja w Egipcie (Hurghada i 2XSharm) zawsze trafiałem na takich przewodników, że pływałem jak kaczuszka za matką. Ciągle się odwracali, kazali równać głębokość i zachować bliski kontakt z partnerem... Nuda Za to zgubiłem butlę w Kretowinach w jeziorze Narie nurkując na 3m
madziaka - 09-06-2006, 14:06
ja w tym roku też pierwszy raz nurkuję ii....zobaczymy;)
apis77 - 09-06-2006, 16:23
To jak? Gdzie bedzie to pierwsze nuranie? Polska czy Egipt?
madziaka - 12-06-2006, 13:57
ogólnie będzie pierwsze...ale chyba nie ma znaczenia gdzie można zaliczyć gafę;) tu czy w Egipcie;)
apis77 - 12-06-2006, 14:02
Czemu zaraz gafę? Zawsze jest szansa, że akurat sie uda...i to bez znaczenia, gdzie
madziaka - 13-06-2006, 13:55
no więc i właśnie:)))
apis77 - 13-06-2006, 22:51
Właśnie, właśnie... to zobaczymy, jak będzie ...
malek - 15-06-2006, 22:39
ja zrobiłam kurs w polskich wodach i miałach "stracha" przed nurkami "na otwartej egipskiej przestrzeni"
no i zastanawiałam się jakie to uczucie mieć pełno słonej wody w oczach...
okazało się, że nie takie to wszystko straszne i uczucie błogości towarzyszące po wyjściu z wody rekompensuje wszystko
a w ramach historyjek prysznicowych: jak cumowaliśmy na rafie, to kilka razy podpływał do nas przez pomyłkę ktoś z innych łodzi cumujących w pobliżu. zachęcałam, żebyśmy wzięli na pokład, bo nie wiadomo przecież, czy nasi wszyscy wrócą do nas czy popłyną do tych łodzi obok.
ważne żeby bilans wyszedł na zero
depech64 - 01-11-2006, 21:03 Temat postu: :) Sztuka jest sztuka
katancik - 04-11-2006, 02:08
wchodze do wody kazdym rokem w egipcie tak 500 razy .kazdym rokiem sie mi zdarzy aspon raz wejsc do wody abo bez pletw,abo bez pasu balastowego.pamietam jak raz mialem przywiazac opustowke do thistlegorm,skok z dziobu a ciagam za sebo opustowke ale dajak newchodze pod wode sprobowalem zo dwa razy,jak nezadzialalo doszlo mi do glowy,ze cegoz brakuje 6kil olow a pas balastowy pomogli mi pozdniej ze zanurzeniem . kolejne rekordy.z grupy 7 czeskich nurkow na coral garden (canyon w dahab ,ale doprawa) ,jedna kobieta mala juz w lagune problem z uchem,zwrocilem sie s nio k brzegu,grupe kazalem zostac na kolankach w 2 metrach wody w lagunie,po 2 minutach wrocilem sie za nimi a 6 nurkow nema 3 dwojki sie dolaczyli kazda do inej grupy nurkow,jedni zanurkowali przed canyon (instruktor wydawal sie im jak ja,niebeskie pletwy),druga dwojka poszla do canyonu s kolejno grupe(bo ja bylem instruktor tez tam,mial biale wlosy jak ja (nurkowalem w kapturze! ),a trzecia poszla sama tez dolewa,bo kolejnin odeszli.a ja siwy szukalem ich na prawej strone (tak bylo na briefingu). po a fee na brzegu kolejne nurki trzymali sie mnie jak kaczki teraz nurkuje w kapturze s rogami,juz mi nikto nemowi,ze widzial drugego takego
rekord z drugej strony: wszedlem s 4 nurkami,wyszedlem s 8 wiecej je zawse lepiej jak mniej.abo jak aj nemasz swojich,naj sie zgadza aspon numer nurkow
na temat wschodnych sosiadow: jak mam takich w grupie natychmiast uwaga! : licencije porobione w moskwie w marcu naprz. na owd. gdzie do dupy nurkowali w moskwe w marcu? na basene na 2 metry a owd zrobiono abo poogladac ruske intro nurki na thitlegorm do wraku abo shark reef na 30 metrow do pradu? zawse spoznas ruske intro: reka abo dwie do przodu (to widziali w dajakim filmu z lat 50tych,) a na full power na pletwach,najszybczi jso najlepsi przeciez?
Smok - 06-11-2006, 21:09
| katancik napisał/a: | | teraz nurkuje w kapturze s rogami,juz mi nikto nemowi,ze widzial drugego takego |
Fajnie że (szukasz) masz rozwiązania problemów.
pozdrawiam rc
Borys1003 - 07-11-2006, 23:48
Fajnie macie takie przygody, ja nie maiłem jeszcze.... raz wyciagałem kolegę z wody, któremu troszke zalało suchy skafander ma morzu ...tak troszkę,ze przydałby sie dźwig...
Zielona Wróżka - 11-11-2006, 01:19
Podczas mojego drugiego nurka w Egipcie (po ok20 nurach w Polsce) mój partnur zaraz po zanużeniu zmienił kierunek - płynał w kierunku obcej grupy (a były 3 albo 4 pod wodą) Po chwili to zauwazyłam i pognałam w jego kierunku, moja grupa sie oddalała (my mieliśmy być na końcu). Gdy go dogoniłam i wytłumaczyłam co się stało, naszej grupy juz nie było widac, bo popłynęła za skały. Udalo nam sie ich dogonić, chociaż wcale nie byłam pewna czy za tymi skałam będą. Potem zanurkowaliśmy na 35 metrów (oczywiście wszyscy byli świeżo po OWD a większość po egipskim OWD) mając po 40 barów. A potem DM nie mógł się wynurzyć bo miał dziurawy jacket
KLeszek - 12-11-2006, 23:58
| waldo napisał/a: |
PS. W związku z licznymi atrakcjami Morza Czerwonego, niestety, w Egiptowie przed skokiem do wody, mało którzy nurkowie wykonują partnerskie sprawdzenie sprzętu. Ludziska zapominają o wszystkim. |
W zeszlym tygodniu wrocilismy razem z zona z Egiptu - gdzie mialem 5 dni nurkowych...
Plywam w konfiguracji DIR - pozostali nurkowie plywali w "normalnej" konfiguracji bazy w egipcie.
Podczas 5 dni nurkowych z roznymi niestety partnurami zostalem podczas buddy-check uszczesliwiony min. zakreceniem butli przez partnera - przed wejsciem do wody. Na szczescie worek byl napelniony i oddychalem z automatu w celu sprawdzenia ponownego.... przed wejsciem do wody - powietrze sie skonczylo i sam ponownie odkrecalem butle....
Pewnie przypadek - ale po tym pierwszym wyjezdzie nurkowym coraz mocniej sie przekonuje do stwierdzenia, ze przy moich zaworach krece ja sam.
The_PiotREX - 13-11-2006, 13:09
Znam lepszy przypadek: mi na kursie jeden "yntelygent" lat 14 zakrecił butle, o czym przekonalem sie na 15 metrach. Na szczescie był na tyle "bystry" ze butle zakrecal tak samo jak odkrecal czyli do konca i pol obrotu spowrotem. Jako ze bylem neidosiwadcoznym nurkiem (w koncu to kurs podstawowy) to jakos nie skojarzylem czego objawem jest opadanie wskazowki manometru przy kazdym wdechu i powolne jej wracanie...
KLeszek - 22-11-2006, 21:06
looo matko....
no mi na szczescie zakrecila partnurka zawór do końca... i szybkie dwa wdechy pozwoliły odkryć problem....
Teraz w biurze robię jakby to ująć PR nurkowy.... w końcu zawsze lepiej jest mieć kilku partnurów pod ręką.... i jakoś ich tam ze sobą ciągać po różnych jeziorach.....
Ehh - szkoda ze do wiosny trzeba czekać..... - zbierając na suchacza - ... mocząc tyłek w basenie w tygodniu.
|
|