ŁOWIECTWO PODWODNE - Odstrzały selektywne gatunków niepożądanych
bruner - 31-12-2016, 01:03 Temat postu: Odstrzały selektywne gatunków niepożądanychMikry sumik to tylko przykład...Wielokrotnie jako łowcy podwodni prosimy PZW o zezwolenie na możliwość odstrzeliwania gatunków obcych, inwazyjnych lub niepożądanych w danej wodzie - bez zezwolenia na polowanie na inne gatunki ryb. I w ogromnej większości przypadków nie dostajemy tego pozwolenia, a argumentem jest - "nie, ponieważ w naszych akwenach nie pozwalamy na połów ryb z użyciem kuszy". Ot dla zasady, a może z obaw przed naszą nieuczciwością... Niepotrzebnie. Można ograniczyć zezwolenie na danej wodzie tylko właśnie do takich gatunków
Jeśli chodzi o stricte koła PZW to faktycznie w większości przypadków tak to wygląda (w teorii i często w praktyce), że koła musza zwrócić się z tym do okręgów - i najczęściej odmowne odpowiedzi przychodzą z okręgów PZW. Piszę "w większości przypadków" bo niektóre okręgi PZW, np. Gorzowski kilka jezior udostępniają dla łowiectwa podwodnego, ale nam chodzi o możliwość polowania kuszą (odstrzałów selektywnych) na gatunki obce i inwazyjne w każdym akwenie podległym PZW, plus dodatkowo gatunki niepożądane, wskazywane przez okręg PZW / okręgowego ichtiologa PZW na wyznaczonych akwenach. Chcemy to osiągnąć, a do tego potrzeba dużo jeszcze zmienić w podejściu działaczy i wędkarzy do łowców podwodnych i łowiectwa podwodnego. Stąd ten film między innymi i jemu podobne.
Natomiast prywatni dzierżawcy, stowarzyszenia wędkarskie, prywatni właściciele wód i gospodarstwa rybackie samodzielnie ustanawiają regulaminy swoich łowisk. Dlatego na razie najczęściej to z nimi udaje nam się nawiązać współpracę.
piotr_c - 03-01-2017, 00:46 Problem w tym, że PZW zwykle kompletnie nie wie co siedzi w zarządzanych przez nich wodach. Zarybienia robione są według "widzimisię" i na zasadzie "chcemy łowić dużo tego i tego gatunku to wpuszczamy ich narybek" - i nie ważne że zarybiają szczupakiem akwen, w którym zarówno dużych szczupaków jak i narybku jest pod dostatkiem. W ubiegłym roku jedno z kół PZW wpuściło 500 szt kroczka suma europejskiego do niespuszczalnego zbiornika o powierzchni trzech hektarów bo... ktoś załatwił za darmo. Na pytanie "Jak zamierzacie je odłowić?" padła odpowiedź "Eee te 200 szt to oni za jedno lato wyłowią".
Najbardziej kuriozalną sytuację opowiedział mi właściciel sklepu od którego kupowałem raka błotnego: przed zimą zostało mu 20 szt. Że był mniejszy niż handlowy, to postanowił wypuścić go do jakiegoś starorzecza. Przyuważył go (jak się później okazało) prezes koła PZW i zrobił mu awanturę po czym wezwał policję. Argumentował że... "rak to szkodnik bo wyżera ikrę". Facet był wzywany kilkakrotnie na policję zanim sprawę umorzyli.
Nie oczekiwałbym więc zbytniego zrozumienia ze strony PZW.jaros4 - 04-01-2017, 16:44 Trzymam takiego "malucha"w stawku razem z karasiami.Kolce faktycznie moga byc niebezpieczne,poza tym to bardzo smaczna rybka,i sprowadzono ja z ameryki w celach chodowlanych,niestety u nas karlowacieje. Wszystkie dzikie Wisliska s w naszych okolicach sa juz przez niego zajete.
Ps.PZW to banda pijakow i zlodzieji.