FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

JESTEM POCZĄTKUJĄCY - Dlugosc wezy w twinie

plamczak1979 - 12-05-2017, 23:27
Temat postu: Dlugosc wezy w twinie
Witam,

Przejrzałem cale forum i nie znalazlem wątku.

Natomiast jakich dlugosci wezy uzywacie przy zestawie dwubutlowym ?.

Nurkuje na 2 x 7 z jacketen i mam poprowadzony waz 1,50 m na glownym w dol pod prawa pacha a z zapasowego 70 cm na szyi z prawej, weze ida w dol z pierwszego st. Nie czuje zeby mnie krepowal ani nie odstaje mi. ( pierwsze nurkowanie z 1,5m wezem , + podawanie weza partnerowi w razie braku powietrza.) Cwiczenie

Mialem uczucie jak by mie sie waz cofal do tylu ,i go poprawialem na szyi czy dobze lezy.
Waz nie byl napiety.

Ale jak to jest u was ? wiekszosc preferuje weze na 2m.
Tez tak macie?

Mucha - 13-05-2017, 06:01

Dzisiaj z kumplem około 13 tej będę na Vinkeveen.
Jak masz ochotę to podjedź, oblukasz sam co i jak, pogadamy ;)

DawidP - 13-05-2017, 07:28

Kuk lut tu
https://tomspro2.wordpress.com/octopussy/

Może się przydać

plamczak1979 - 13-05-2017, 15:33

Mucha napisał/a:
Dzisiaj z kumplem około 13 tej będę na Vinkeveen.
Jak masz ochotę to podjedź, oblukasz sam co i jak, pogadamy ;)


teraz dopiero czytam,ale i tak dzisiaj nie dalo by rady :(

mi_g - 14-05-2017, 17:18

plamczak1979 napisał/a:
zapasowego 70 cm na szyi z prawej

Nie za długi ? Odstająca pętla ci się nie tworzy ? Coś jak na zdjęciu w linku TomS który podał DawidP...
DawidP napisał/a:
Ale jak to jest u was ? wiekszosc preferuje weze na 2m.

Tak mam 2m a backup chyba 50 albo 60 cm nie mam przy sobie sprzetu wiec trudno mi zmierzyć.
Właściwie jest tylko jedna sytuacja gdy 150cm to trochę za krótko. Nie ma jej na zdjęciach u TomS. Sytuacja takie zdarza się tylko w nurkowaniach overhead. Przechodzenie przez przewężenie gdzie para nie może przejść jeden obok drugiego. Wtedy jeden idzie za drugim i 2m są fajne. Zresztą stąd wzięło się DIR'owskie 2m bo DIR to florydzkie jaskinie.
Ostatnio miałem wątpliwą przyjemność przez chwilę używać trybu awaryjnego w wyjściu z Fontanazzi i nawet 2m wydawało się krótko :-)

plamczak1979 - 14-05-2017, 18:27

Nie za długi ? Odstająca pętla ci się nie tworzy ?

waz odchodzi w dol,nie widze zeby za bardzo odstawal. i wisi wmiare dobrze .ale jak bede mial 62-65cm to sprawdze dla porownania jaki lepszy i wygodniejszy.

Nadnaturalista - 26-05-2017, 00:35

Podłącze się do tematu,bo próbuję skompletować Twina. Mógłby ktoś podesłać zdjęcie swojego zestawu jak podłączyc i ułożyć weże? Ewentualnie co sądziecie o skrzydle TECLINE Donut 22 Special Edition Limited - Czerwony? :beer3: :beer3: :beer3:
DawidP - 26-05-2017, 06:23

Nadnaturalista napisał/a:
TECLINE Donut 22 Special Edition Limited - Czerwony? :beer3: :beer3: :beer3:

Uźywam prawie 2 lata i uważam że jes to bardzo dobre skrzydło. Zrobiło ze 100 nurków a wygląda jak nowe.

grol - 26-05-2017, 07:16

http://divetrek.com.pl/fo...=twin&start=100
Jest w tym wątku zdjęcie twina z ułożeniem węży.

juwisz - 26-05-2017, 12:10

Nadnaturalista napisał/a:
Podłącze się do tematu,bo próbuję skompletować Twina. Mógłby ktoś podesłać zdjęcie swojego zestawu jak podłączyc i ułożyć weże?

Poszukaj na tym forum lub w necie konfigurację Hogarthian.



Na powyższym rysunku brak węża do suchego, który podpinasz do lewego I stopnia.


[ Dodano: 26-05-2017, 12:12 ]


[ Dodano: 26-05-2017, 12:15 ]
pomoc dydaktyczna
węże w twinie

JaSBG - 19-06-2017, 09:31

Witam, słuszne pytanie w słusznej sprawie. O konfiguracji i długości węży możnaby zorganizować tygodniowe sympozium, zaprosić najjasniejsze głowy nurkowania a na koniec i tak każdy wyjedzie z przekonaniem, ze jego konfiguracja jest najlepsza na świecie.
Osobiście skonfigurowałem główny AO na 1,5m wężu, natomiast rezerwa wisi pod broda na okolo 56cm. W zasadzie drugi może być tak krótki aby można go było swobodnie używać w sytuacji awaryjnej, tzn. aby można było na przykład kręcić głową ;-) . W momencie kiedy będzie za długi, będzie odstawać i po pierwsze wygląda to nieestetycznie, po drugie, jak już napisano powyżej można nim o jakąś przeszkodę zahaczyć.
Co do 2m mam dość mieszane uczucia, z jednej strony może faktycznie być przydatny, z drugiej strony skomplikowane oplątywanie się wężem albo mocowanie go gdzieś na butli uważam za uciążliwe. Wychodzę oczywiście z założenia, ze nie mam kanistra latarki...
I jeszcze ważna uwaga, oczywistym jest, ze przy długim wężu rureczka zostaje albo na brzegu, albo gdzieś schowana, inaczej w sytuacji awaryjnej możemy zaczepić o nią wąż. ;-)

Co do podłączania suchego i skrzydła to już zupełnie inny temat.

wiecznychlopiec - 19-06-2017, 12:14

JaSBG napisał/a:

Co do 2m mam dość mieszane uczucia, z jednej strony może faktycznie być przydatny, z drugiej strony skomplikowane oplątywanie się wężem albo mocowanie go gdzieś na butli uważam za uciążliwe. Wychodzę oczywiście z założenia, ze nie mam kanistra latarki...
I jeszcze ważna uwaga, oczywistym jest, ze przy długim wężu rureczka zostaje albo na brzegu, albo gdzieś schowana, inaczej w sytuacji awaryjnej możemy zaczepić o nią wąż. ;-)


2m bo pozwala to aby nurek z OOG poruszał się przez lub za dawcą w jednej linii, co pozwala wyjść z jaskini z restrykcjami, pozwala to też aby obaj nurkowie np. przy 0 widoczności trzymali się poręczówki. Przy 1,5m węży będzie to niemożliwe lub bardzo utrudnione. Zobacz film od 3,07

https://vimeo.com/173537581#t=187s

przy normalnym wynurzeniu w toni też lepiej się sprawdza 2m niż 1,5, można zachować większy dystans między nurkami.

do czasu zakupu latarki z aku używałem czegoś takiego do stabilizacji długiego wężą:

anarchista - 19-06-2017, 14:15

wiecznychlopiec napisał/a:
2m bo pozwala to aby nurek z OOG poruszał się przez lub za dawcą w jednej linii, co pozwala wyjść z jaskini z restrykcjami, pozwala to też aby obaj nurkowie np. przy 0 widoczności trzymali się poręczówki. Przy 1,5m węży będzie to niemożliwe lub bardzo utrudnione. Zobacz film od 3,07
Może jednak 3 m, dla osobnika 1,8 m plus płetwy 2 to za mało.
Jeszcze zapytam która "wesoła" organizacja, dopuszcza nurkowanie w jaskini z jednym zapasem czynnika oddechowego ?

pozdrawiam rc

Andrzej Piekarski - 19-06-2017, 14:57

anarchista napisał/a:
Jeszcze zapytam która "wesoła" organizacja, dopuszcza nurkowanie w jaskini z jednym zapasem czynnika oddechowego ?


zaryzykuje stwierdzenie, że każda. nurkowanie partnerskie zakłada regułę 1/3 i nie ma obowiązku brania stage aby zdublować jeszcze to co i tak zdublowane.

Chyba, że nie zrozumiałem Ryszard Twojego pytania to podpowiedz proszę co miałeś na myśli?

wiecznychlopiec - 19-06-2017, 15:30

anarchista napisał/a:

Może jednak 3 m, dla osobnika 1,8 m plus płetwy 2 to za mało.


długość węża wymusza kontakt z partnerem, polecam ćwiczenie poruszania się w ślepej masce w restrykcji z oog... ciekawe doświadczenie.

anarchista napisał/a:

Jeszcze zapytam która "wesoła" organizacja, dopuszcza nurkowanie w jaskini z jednym zapasem czynnika oddechowego ?

pozdrawiam rc



:rozpacz:

anarchista - 19-06-2017, 22:02

wiecznychlopiec napisał/a:
długość węża wymusza kontakt z partnerem, polecam ćwiczenie poruszania się w ślepej masce w restrykcji z oog... ciekawe doświadczenie.
Jak się mieszczą częściowo 2 osoby, to nie jest restrykcja.
wiecznychlopiec napisał/a:

:rozpacz:
:PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP :PPPPPP

pozdrawiam rc

mi_g - 20-06-2017, 08:29

wiecznychlopiec napisał/a:
długość węża wymusza kontakt z partnerem,

anarchista napisał/a:
Jak się mieszczą częściowo 2 osoby, to nie jest restrykcja.

Raczej jest mowa o układzie jeden za drugim, drugi z głową między płetwami pierwszego, ręka drugiego na nodze prowadzącego.
I to wcale nie musi być od razu OOG: Po nieco burzliwym nurkowaniu, w restrykcji w Fontanazzi (po ostatnim wypadku chyba wszyscy wiedzą gdzie to jest), jaskinia częściowo "rozebrała" nurka ze sprzętu. Z uwagi na brak miejsca łatwiej było sprzęt ściągnąć do końca niż ubrać z powrotem. Ewakuacja częściowo odbywała się na długim wężu z uwagi na obawy zaklinowania lub wypadnięcia z rąk zestawu. 2m starczyło choć układ był nietypowy nurek-twinset-nurek, jednak w większości przypadków obok siebie a nie jeden za drugim - ta restrykcja nie jest jednakowo ciasna.

JaSBG - 20-06-2017, 08:41

Nie bylo nigdzie mowy o nurkowaniu jaskiniowym. W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce. W tym wypadku wystarczyloby i nawet 90cm, poniewaz podajemy nasz pierwszy AO wygodniej jest, kiedy bedzie on montowany na 150cm-ym wezu.

Dla nurkow forumowych i fanatykow wirtualnego nurkowania jaskiniowego proponuje 10m weza, owinac sie tym szczelnie i wtedy bedziecie najza%$§(/&si nad woda.

anarchista - 20-06-2017, 08:52

Restrykcja, to utrudnione przejście. Zgadzamy się ?
Zacisk, to ograniczenie które przechodzi (albo nie, bo za gruby) nurek, bez sprzętu na sobie: może być przed nurkiem, może być za, może być bez. Zgadzamy się ?
Andrzej Piekarski napisał/a:
nurkowanie partnerskie zakłada regułę 1/3 i nie ma obowiązku brania stage aby zdublować jeszcze to co i tak zdublowane.
Dokładnie mam to na myśli, że ma być 3 krotny zapas.
Dlatego sytuacja w której drugi nurek pozostaje w ogóle bez czynnika oddechowego, jest wielce mało prawdopodobna, lecz możliwa. Przykład ostatni Fontanazzi, kursant wbity w szczelinę, bez asekuracji i pozostałych źródeł mieszanin oddechowych.

Tak obok tematu, to SM góruje, oddajemy jeden zestaw i problem rozwiązany. Bliżej, dalej, zboku, z tyłu.

pozdrawiam rc

[ Dodano: 20-06-2017, 09:00 ]
JaSBG napisał/a:
i fanatykow wirtualnego nurkowania jaskiniowego proponuje 10m weza, owinac sie tym szczelnie i wtedy bedziecie najza%$§(/&si nad woda.
Dawnymi czasy nurkowało się na Nargilu (obecnie ma to inną nazwę ze względu na większą ilość linii od i do nurka, pępowina, w luźnym tłumaczeniu), czyli długim wężu. Długość zwykle większa niż 10 m, lecz nie owinięta na nurku.
wiecznychlopiec napisał/a:
Wysłany: Wczoraj 12:14, co pozwala wyjść z jaskini z restrykcjami,

JaSBG napisał/a:
Wysłany: Dzisiaj 8:41 Nie bylo nigdzie mowy o nurkowaniu jaskiniowym.
Jak widzisz było: Wczoraj 12:14.

Przyznaję że to dyskusja klasy: ile diabłów zmieści się na łebku szpilki, lub o d.... Maryni.

pozdrawiam rc

Andrzej Piekarski - 20-06-2017, 09:15

anarchista napisał/a:

Andrzej Piekarski napisał/a:
nurkowanie partnerskie zakłada regułę 1/3 i nie ma obowiązku brania stage aby zdublować jeszcze to co i tak zdublowane.
Dokładnie mam to na myśli, że ma być 3 krotny zapas.
Dlatego sytuacja w której drugi nurek pozostaje w ogóle bez czynnika oddechowego, jest wielce mało prawdopodobna, lecz możliwa. Przykład ostatni Fontanazzi, kursant wbity w szczelinę, bez asekuracji i pozostałych źródeł mieszanin oddechowych.

Tak obok tematu, to SM góruje, oddajemy jeden zestaw i problem rozwiązany. Bliżej, dalej, zboku, z tyłu.


ok jednak idąc tropem Kubusia fatalisty nikt nigdy by nie wlazł do żadnej jaskini bo na bank zabraknie tego co zostało zdublowane 2 ,3 ,4 czy ile sobie przyjmiemy razy.

co Twoim zdaniem powinno się w takim razie zadziać?

wg mnie aby nie zwariować została przyjęta zasada 1/3 o której rozmawiamy oparta na zbiorze doświadczeń nurków ją wymyślających, oraz na statystyce, która pokazywała / nadal pokazuję niesłychanie mało wypadków śmiertelnych w których zaistniała sytuacja utraty czynnika.

anarchista - 20-06-2017, 10:09

Andrzej Piekarski napisał/a:
ok jednak idąc tropem Kubusia fatalisty nikt nigdy by nie wlazł do żadnej jaskini bo na bank zabraknie tego co zostało zdublowane 2 ,3 ,4 czy ile sobie przyjmiemy razy.
Już są takie podwyższenia bezpieczeństwa, 1/3 to najniższa. Jest też 1/4 czy 1/5. Jak będzie cholernie trudno.
Też nie tak możesz rozłożyć w kilku krokach depozyty, możesz przejść na CCR. Zdublowany czy dodatkowy SM.

Jest jeszcze "odważny nurek", tyle że nie ma "starych odważnych nurków". Nurkowano w Tarach na tleniakach, Morsach i tym co było, nie było tego wiele. Ludzie szli poznawali, czy stosowali się do zasady 1/3, raczej nie koniecznie.

pozdrawiam rc

wiecznychlopiec - 20-06-2017, 10:32

JaSBG napisał/a:
Nie bylo nigdzie mowy o nurkowaniu jaskiniowym.


a konfiguracje hogarthian z 2m wężem wymyśliło padi w egipcie...?

skoro mówisz o 2m wężu to sprawdź skąd się wywodzi...

JaSBG napisał/a:

W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.


niby dlaczego? jakiś upośledzony? jak chcesz go trzymać, obracać kilkoma, czy choćby jednym stage i trzymać jeszcze bojkę?

a może jeszcze mamy się trzymać za za szelki jacketu w pozycji pionowej?


JaSBG napisał/a:

W tym wypadku wystarczyloby i nawet 90cm, poniewaz podajemy nasz pierwszy AO wygodniej jest, kiedy bedzie on montowany na 150cm-ym wezu.


chętnie zobaczę jak robisz podany przeze mnie przykład na 90 cm wężu, zrobię sobie popcorn i piwko otworzę


JaSBG napisał/a:

Dla nurkow forumowych i fanatykow wirtualnego nurkowania jaskiniowego proponuje 10m weza, owinac sie tym szczelnie i wtedy bedziecie najza%$§(/&si nad woda.


to nie ma nic wspólnego z zaj*** tylko z wygodą i bezpieczeństwem, możesz nurkować sobie jak chcesz, nawet bez automatów. Swoim komentarzem pokazałeś brak wiedzy i zrozumienia podstaw. Nie trzeba nurkować jaskiniowo, żeby zrozumieć.

skoro dla ciebie wyznacznikiem zaj*** jest owijanie się wężem to polecam wąż ogrodowy w castoramie. Będzie najwięcej i najtaniej :muu:

Podałem ci konkretne przykłady, które miałem okazje nie raz realizować. Wymyślanie koła na nowo jest bez sensu.

próbowałem różnych długości węży, również 1,5; 1,80; 2 i 2,10, zostałem przy 2. O konfiguracji, rec, pół rec, róznych propozycji Tomka Stryjeckiego (octopussy, czy jakoś tak) nie wspominając.

widzę, że teraz każda konkretna wypowiedź nie po myśli oponenta wynika z "wirtualnego nurkowania". Doszliśmy do czasów, gdy jak w himalizmie, najgorsze co może się stać podczas wspinaczki to awaria aparatu fotograficznego. Dobrze, że czasem jakiś film zmontuje czy zdjęcie strzelę spod wody.

anarchista - 20-06-2017, 11:10

wiecznychlopiec napisał/a:
a konfiguracje hogarthian z 2m wężem wymyśliło padi w egipcie...?

skoro mówisz o 2m wężu to sprawdź skąd się wywodzi...
To taki spóźniona reakcja IANTD, na DIR (DIRdolenie).
wiecznychlopiec napisał/a:
widzę, że teraz każda konkretna wypowiedź nie po myśli oponenta wynika z "wirtualnego nurkowania". Doszliśmy do czasów, gdy jak w himalizmie, najgorsze co może się stać podczas wspinaczki to awaria aparatu fotograficznego. Dobrze, że czasem jakiś film zmontuje czy zdjęcie strzelę spod wody.
W.Rutkiewicz rozszarpano, za brak zdjęć.

pozdrawiam rc

pomorzanka - 20-06-2017, 18:49

Nurkowałam w konfiguracji rec, ale ponieważ wokół sporo nurków miało węże skonfigurowane w wersji tech, to też takie zakupiłam. I leżały. Aż do wyjazdu do Egiptu, gdzie prawie każde nurkowanie kończyło się tym, że ktoś wychodził na cudzych plecach. Też mi się to przydarzyło i po powrocie wymieniłam, zanim jeszcze puściłam pierwszą pralkę w ruch.
Jednak uważam też, że nurkowanie to zbiór doświadczeń. Zazwyczaj własnych :humor:

anarchista - 20-06-2017, 22:37

pomorzanka napisał/a:
Jednak uważam też, że nurkowanie to zbiór doświadczeń. Zazwyczaj własnych
Nie masz szans, poznać nurkowania na własnych doświadczeniach, jest już zbyt szerokie.
Saper myli się raz, nurek czasem ma szansę.

pozdrawiam rc

pomorzanka - 21-06-2017, 03:46

anarchista napisał/a:
pomorzanka napisał/a:
Jednak uważam też, że nurkowanie to zbiór doświadczeń. Zazwyczaj własnych
Nie masz szans, poznać nurkowania na własnych doświadczeniach, jest już zbyt szerokie.pozdrawiam rc

Wiesz, co to jest historia ludzkości? Jaki okres obejmuje? I jak ten okres ma się do historii nurkowania?
A słyszałeś może, że mimo to człowiek uczy się na własnych błędach? Więc co dopiero nurek.
:rozpacz: :rozpacz: :rozpacz: :rozpacz: :rozpacz: :rozpacz: :hihi-: ;fuck:

anarchista - 21-06-2017, 08:25

pomorzanka napisał/a:
A słyszałeś może, że mimo to człowiek uczy się na własnych błędach? Więc co dopiero nurek.
Nurkowanie Ciebie zabije, szybciej niż chcesz. Otto Bismarck "Nie stać mnie uczyć się na własnych błędach", ucz się na cudzych błędach, popisy infantylizmu zachowaj dla Siebie.

pozdrawiam rc

Yavox - 21-06-2017, 12:25

JaSBG napisał/a:
W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.


Na litość, dlaczego? Jedyne wytłumaczenia, jakie przychodzą mi do głowy. to:
- niekompetencja któregoś z nurkujących, wymuszająca wzajemne trzymanie się za fraki, żeby któryś z nich nie poleciał w dół, nie wyleciał w górę albo jeszcze czegoś innego głupiego nie wykręcił
- źle skonfigurowany sprzęt (np. brak długiego węża), uniemożliwiający swobodne unoszenie się obok siebie (lub częściej, przed sobą) w toni.


Komfort wynurzania się wisząc naprzeciw siebie na długim wężu w przypadku, kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone (bez problemów z pływalnością, swobodnie manewrujące w toni do tyłu i na boki) jest nieporównywalny w stosunku do jakiegokolwiek "trzymania się".

Do tego w takiej dwójce masz wolne cztery ręce - bez żadnych manipulacji widać przyrządy, można puszczać bojkę, napisać coś wetnotesie itp. W przypadku nurkowania deko po dojściu do głębokości zmiany gazu obie strony mają również swobodę w obsłudze stejdży. W związku z tym, również bezpieczeństwo takiego wyjścia jest wyższe, bo można swobodnie i bez utrudnień wykonać wszystkie niezbędne czynności a brak trzymania w niczem dobrze wyszkolonym nurkom nie zagraża.

mi_g - 21-06-2017, 13:03

Yavox napisał/a:
kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone

Gdyby nie czynnik stresu miałbyś całkowitą racje. Niestety sytuacje awaryjne podnoszą poziom stresu powyżej tego co możemy przećwiczyć. Oczywiście po kilku awaryjnych wynurzeniach z wysokim poziomem stresu będziesz już w tym temacie "ogarnięty" tyle ze takich wynurzeń możesz nie zaznać w całej swojej karierze nurkowej...

Yavox - 21-06-2017, 13:16

Czynnik stresu to może być wskazanie, żeby do takiego człowieka bardzo blisko w czasie wynurzenia podpłynąć. Czasami warto będzie złapać go za na początku za przedramię (albo pozwolić złapać siebie), choćby po to, aby nurek z mocno przyspieszonym oddechem po OOG mógł sobie lepiej pływalność ustabilizować. W przypadku zespołu trójkowego można nawet zrobić tak, że trzy osoby mocno zacieśnają formację tak, że poszkodowany jeden łokieć wsuwa POD przedramię jednego partnera a drugi trzyma NAD ręką drugiego i w ten sposób może sobie ustabilizować pływalność (fajnie działa to również w przypadku innych problemów, np. wynurzenie w toni bez jednej maski albo vertigo).

Myślę, że po wstępnym uspokojeniu sytuacji mimo wszystko preferowałbym wiszenie i trzymanie węża blisko automatu niż żeby mnie ktoś targał za chabety :) No chyba, że bym wyciągał z wody przygodną osobę - to wtedy rzeczywiście stara wersja CMAS (wypłynięcie do powierzchni twarzami do siebie) może być znacznie bezpieczniejsze - ale nie dlatego, że jest obiektywnie lepsze, tylko z powodu niewiadomego poziomu umiejętności drugiego nurka. Tylko ręki za szelkę jacketu raczej mu nie przełożę, od kiedy ciasne rękawy pianki zamieniłem na pierścienie rękawic w sucharze :(

Aleksander - 21-06-2017, 16:31

:rozpacz:
Yavox napisał/a:
źle skonfigurowany sprzęt (np. brak długiego węża), uniemożliwiający swobodne unoszenie się obok siebie (lub częściej, przed sobą) w toni.

Jak dużo swobody można miec w trakcie awaryjnego wyburzenia?

Yavox napisał/a:

Komfort wynurzania się wisząc naprzeciw siebie na długim wężu w przypadku, kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone (bez problemów z pływalnością, swobodnie manewrujące w toni do tyłu i na boki) jest nieporównywalny w stosunku do jakiegokolwiek "trzymania się".

Taa, doszliśmy do pojęcia "komfortowego awaryjnego wynurzenia". O to do czego ludzi doprowadza coaching. :rozpacz:

esso - 21-06-2017, 16:40

Czytam i czytam ... i staram się niektórych zrozumieć. Nie jestem nurkiem jaskiniowym, nie znam się na tych rzeczach. Myślę jednak że trochę za dużo rutyny przez niektórych przemawia.
Mnie na kursie wpajano, że wynurzanie się z OOG ZAWSZE powinno odbywać się w ten sam sposób - złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dziurach może to wyglądać inaczej, jednak zaskoczony jestem postawą oburzeniową w tym zakresie niektórych z Was. Po co łapać kogoś za szelkę ? Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać. Byłbym mocno zaskoczony jakby mi taki dawca podał regulator i odwrócił sie do mnie zadkiem...

wiecznychlopiec - 21-06-2017, 16:59

esso napisał/a:
Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać.


zasady i procedury wpajane na owd czy aowd są trochę odmienne od tych poznawanych na dalszych kursach i zmieniają się wraz z poziomem wyszkolenia i opływaniem nurka i głebokościa oraz konfiguracją jaka jest używana.

Zastanów się po co trzymasz za szelkę drugą osobę - żebyście się nie rozdzielili bo ten drugi się
utopi, bo pływalność to pojęcia raczej mgliste na tym etapie, tym bardziej w stresie. A skoro mówimy o twinie i używaniu długiego węża to przynajmniej w założeniu nurkowie nie mają z tym problemu, nawet w sytuacji mocno stresowej i awaryjnej.

[ Dodano: 21-06-2017, 17:04 ]
esso napisał/a:
złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie


możesz zaprezentować to co napisałeś z tym, że masz nad głową sufit dekompresyjny więc nie możesz wywalić się z kolega na powierzchnię. Do tego musisz zmienić stage oraz skoro jest to wynurzenie awaryjne to nie masz liny opustowej i musisz strzelić bojkę żeby cię własna łódź nie utopiła?

esso - 21-06-2017, 17:18

wiecznychlopiec napisał/a:
A skoro mówimy o twinie i używaniu długiego węża to przynajmniej w założeniu nurkowie nie mają z tym problemu, nawet w sytuacji mocno stresowej i awaryjnej.


Dobrze, że dodałeś "w założeniu". Niedawno byłem pod wodą z chłopem, który będąc w twinie (ja w mono) latał góra - dół. Jak poprosiłem go o odczytanie wiatru to było jeszcze gorzej. Jak dla mnie twin nie jest wyznacznikiem umiejętności. Podobnie jak żadna inna konfiguracja.

Co do reszty to ok, wiesz co mówisz. Masz większe doświadczenie.

wiecznychlopiec - 21-06-2017, 17:38

esso napisał/a:
Jak dla mnie twin nie jest wyznacznikiem umiejętności. Podobnie jak żadna inna konfiguracja.


nie ogarnianie swojego sprzętu to proszenie się o kłopoty... zawsze i niezależnie od konfiguracji. W sklepie jest wszystko... tylko sypać $ i brać, każdy może teraz kupić nawet reba. Jednak do dyskusji musimy przyjąć pewne założenia. Skoro dywagujemy nad optymalnymi długościami węży dla nurków technicznych w konfiguracji technicznej, podając konkretne przykłady co jak i kiedy, to nie rozważamy czy taki nurek ma wystarczającą pływalność itd. zakładamy, że ma, zakładamy, że zna procedury i nurkuje zgodnie z dobrą praktyka nurkową cokolwiek to znaczy ;)

Yavox - 21-06-2017, 18:14

Aleksander napisał/a:
Jak dużo swobody można miec w trakcie awaryjnego wyburzenia?

W czasie wyburzenia (zwłaszcza awaryjnego), swobody jest niewiele. Natomiast jeżeli chodzi o wyNUrzenie, to:

- W poziomie, twarzami do siebie - swobody jest tak gdzieś z półtora metra. Wystarczająco dużo, żeby na przykład jedna z osób swobodnie mogła puścić bojkę.

- W pionie, swoboda jest mniejsza, zwłaszcza w dół - bo osoba z brakiem gazu jak trochę opadnie to nie ma przecież skąd dodać gazu do suchacza czy worka (a automat w takiej sytuacji raczej się niechętnie wyjmuje z ust żeby oralnie dodmuchać), więc znacznie lepiej nie mieć swobody w tym zakresie i precyzyjnie pilnować głębokości. Jeżeli to się zawali, to dawca zaczyna być coraz bardziej w górze a biorca zaczyna dawać pod górę z płetwy. Jak biorca ma suchy skafander, to przy pionizacji część powietrza może mu uciec zaworem upustowym, więc musi dać z płetwy jeszcze mocniej. A potem, po osiągnięciu poprzedniej głębokości, musi dodmuchać do worka i tak dalej - sprawy się zaczynają odrobinę komplikować. Dodam od razu, że przyjmuję domyślnie założenie, że każde wynurzenie (z awaryjnym włącznie) realizuje wcześniej zaplanowany profil - a nie, że jak się posypało, to bez przystanków hop do góry. No bo jeżeli zakładamy, że jak brak gazu to do powierzchni, to możemy się przekonywać jedynie dla zasady a sama dyskusja będzie miała niewiele praktycznego sensu :)


Jakbym miał się w Twoim pytaniu doszukiwać na siłę jakiejś ironii ;-) to bym też pewnie dopowiedział, że dla mnie swoboda przy takim awaryjnym wynurzeniu MA znaczenie. Wolę kilka/naście minut sobie wygodnie wisieć w toni, niż żeby ktoś ze mną na siłę sp...dalał do powierzchni i jeszcze mnie za coś trzymał. Zwłaszcza, że na cały profil wynurzenia zgodnie z planem mam zawsze zapas gazu dla partnera - więc nie po to kończę każde nurkowanie zawsze z tym zapasem zamiast do oporu siedzieć pod wodą, żeby w tej jednej na setki nurkowań sytuacji, na którą to jest szykowane, z niego nie korzystać.


Yavox napisał/a:
Taa, doszliśmy do pojęcia "komfortowego awaryjnego wynurzenia". O to do czego ludzi doprowadza coaching. :rozpacz:

Nie coaching. Trenowanie różnych sytuacji i nurkowanie wyłącznie z ludźmi, którzy stosują te same procedury i którym możesz zaufać sprawia, że w sytuacjach, w których jedni panicznie myślą o przeżyciu, inni mają (lub myślą, że mają) na tyle ogarnięte, że mogą mieć w związku z nimi poprzeczkę oczekiwań zawieszoną na innym poziomie.


esso napisał/a:
Mnie na kursie wpajano, że wynurzanie się z OOG ZAWSZE powinno odbywać się w ten sam sposób - złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie.

A zdajesz sobie sprawę, że to, co Ci wpajano, jest tak naprawdę narzędziem a nie celem samym w sobie? I że, jak każde narzędzie, służy do radzenia sobie w pewnych sytuacjach a może zupełnie nie pasować do innych?

esso napisał/a:
Po co łapać kogoś za szelkę ? Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać.

Nie chodzi o to, "że" ktoś to wymyślił. Chodzi o to, PO CO to wymyślił i DLA KOGO? Ja też znam i ćwiczyłem tą metodę (w realu raz mi się nawet mocno przydała). Miałem to na P1, miałem na P2. Nie twierdzę, że jest zła. Był moment, że nawet znając inne (wynurzanie nieprzytomnego "od tyłu" z przytrzymywaniem mu automatu, tudzież wyjście z OOG z biorcą na długim wężu) i tak bym wybrał wypłynięcie "przodem do siebie z ręką przełożoną za szelkę, z kontrolą obu inflatorów" - bo czułem się w tym sposobie bardziej kompetentny niż w innych. Teraz też bym tak pewnie zrobił w odniesieniu do przypadkowej osoby - ale nigdy bym tego nie zrobił z tymi, z którymi regularnie nurkuję, bo po poznaniu i przećwiczeniu alternatyw uważam, że są znacznie lepsze.


esso napisał/a:
Byłbym mocno zaskoczony jakby mi taki dawca podał regulator i odwrócił sie do mnie zadkiem...

Byłbyś zaskoczony nie mniej ode mnie :) Dlatego właśnie nawet mi do głowy nie przyszło, żeby o czymś takim pomyśleć.


esso napisał/a:
Dobrze, że dodałeś "w założeniu". Niedawno byłem pod wodą z chłopem, który będąc w twinie (ja w mono) latał góra - dół.

Dobrze, że to dodałeś, bo może i ja muszę się z czegoś wytłumaczyć. Nie nurkuję sam. Nie nurkuję z osobami, których nie znam. Nie nurkuję z tymi, których znam i których umiejętności nie jestem pewny. Zdarza mi się nie wejść do wody, kiedy partner nie dojechał - mimo, że wokół jest sporo osób, do których bez problemu mógłbym się podczepić. Wybieram taką a nie inną metodę wynurzenia w sytuacji OOG właśnie dlatego, że takie wynurzenie może mnie spotkać jedynie w towarzystwie pewnej dość wąskiej grupy osób, które sprawnie stosują tą procedurę i których umiejętności jestem pewien.

W życiu bym się nie odważył proponowania tego jako standardu komuś, w stosunku do kogo nie mógłbym przyjąć zestawu ww. założeń.

JaSBG - 22-06-2017, 09:16

wiecznychlopiec napisał/a:
JaSBG napisał/a:
Nie bylo nigdzie mowy o nurkowaniu jaskiniowym.


a konfiguracje hogarthian z 2m wężem wymyśliło padi w egipcie...?

skoro mówisz o 2m wężu to sprawdź skąd się wywodzi...

JaSBG napisał/a:

W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.


niby dlaczego? jakiś upośledzony? jak chcesz go trzymać, obracać kilkoma, czy choćby jednym stage i trzymać jeszcze bojkę?

a może jeszcze mamy się trzymać za za szelki jacketu w pozycji pionowej?


JaSBG napisał/a:

W tym wypadku wystarczyloby i nawet 90cm, poniewaz podajemy nasz pierwszy AO wygodniej jest, kiedy bedzie on montowany na 150cm-ym wezu.


chętnie zobaczę jak robisz podany przeze mnie przykład na 90 cm wężu, zrobię sobie popcorn i piwko otworzę


JaSBG napisał/a:

Dla nurkow forumowych i fanatykow wirtualnego nurkowania jaskiniowego proponuje 10m weza, owinac sie tym szczelnie i wtedy bedziecie najza%$§(/&si nad woda.


to nie ma nic wspólnego z zaj*** tylko z wygodą i bezpieczeństwem, możesz nurkować sobie jak chcesz, nawet bez automatów. Swoim komentarzem pokazałeś brak wiedzy i zrozumienia podstaw. Nie trzeba nurkować jaskiniowo, żeby zrozumieć.

skoro dla ciebie wyznacznikiem zaj*** jest owijanie się wężem to polecam wąż ogrodowy w castoramie. Będzie najwięcej i najtaniej :muu:

Podałem ci konkretne przykłady, które miałem okazje nie raz realizować. Wymyślanie koła na nowo jest bez sensu.

próbowałem różnych długości węży, również 1,5; 1,80; 2 i 2,10, zostałem przy 2. O konfiguracji, rec, pół rec, róznych propozycji Tomka Stryjeckiego (octopussy, czy jakoś tak) nie wspominając.

widzę, że teraz każda konkretna wypowiedź nie po myśli oponenta wynika z "wirtualnego nurkowania". Doszliśmy do czasów, gdy jak w himalizmie, najgorsze co może się stać podczas wspinaczki to awaria aparatu fotograficznego. Dobrze, że czasem jakiś film zmontuje czy zdjęcie strzelę spod wody.


:rozpacz:
Z Toba pod wode raczej bym sie nie zdecydowal... Nie zycze Tobie sytuacji, w ktorej Twoj partnur podplywa z oznakami paniki, oczami przyklejonymi do szybki maski i pokazuje ze nie ma powietza i chce wyjsc. I ty w tym momencie masz jeszcze czas na puszczenie bojki..? :aaa: Przytrzymywac partnera tez nie trzeba, bedzie na pewno pamietal o tym zeby sie dobrze wytrymowac.... :buuu:

Wiedzy faktycznie mam malo. Nurkowac nie potrafie... Czytam sobie to forum, czasem cos napisze. Zastanawiam sie dosc czesto, czy w Polsce nurkowanie rekreacyjne to siara? Kazdy pisze o sobie jako o najlepszym nurku technicznym pod sloncem.
Jako nurek rekreacyjny (VDST CMAS) mam po prostu inne podejscie do tematu. Nurkuje w roznych konfiguracjach, najczesciej jednak 2x12l i 1,5m na glownym AO wystarcza w zupelnosci. Mam tez kolegow, ktorzy uzywaja weza 2m, i sami przyznaja, ze 1,5m albo 1,8 bylo by wygodniejsze.

[ Dodano: 22-06-2017, 09:22 ]
Yavox napisał/a:
JaSBG napisał/a:
W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.


Na litość, dlaczego? Jedyne wytłumaczenia, jakie przychodzą mi do głowy. to:
- niekompetencja któregoś z nurkujących, wymuszająca wzajemne trzymanie się za fraki, żeby któryś z nich nie poleciał w dół, nie wyleciał w górę albo jeszcze czegoś innego głupiego nie wykręcił
- źle skonfigurowany sprzęt (np. brak długiego węża), uniemożliwiający swobodne unoszenie się obok siebie (lub częściej, przed sobą) w toni.


Komfort wynurzania się wisząc naprzeciw siebie na długim wężu w przypadku, kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone (bez problemów z pływalnością, swobodnie manewrujące w toni do tyłu i na boki) jest nieporównywalny w stosunku do jakiegokolwiek "trzymania się".

Do tego w takiej dwójce masz wolne cztery ręce - bez żadnych manipulacji widać przyrządy, można puszczać bojkę, napisać coś wetnotesie itp. W przypadku nurkowania deko po dojściu do głębokości zmiany gazu obie strony mają również swobodę w obsłudze stejdży. W związku z tym, również bezpieczeństwo takiego wyjścia jest wyższe, bo można swobodnie i bez utrudnień wykonać wszystkie niezbędne czynności a brak trzymania w niczem dobrze wyszkolonym nurkom nie zagraża.


Jak jest awaria, to niezaleznie od tego czy nurek jest doswiadczony czy nie moze wystapic panika i niekontrolowana winda na powierzchnie. Lepiej miec delikwenta od poczatku pod kontrola niz pozniej probowac go lapac za pletwy.
Juz kilka takich sytuacji przezylem, kilka bylo spokojnych i tutaj przytzymywanie nie bylo konieczne, ale byly juz i takie gdzie pomogl kontakt wzrokowy, uspokojenie i przytrzymanie, inaczej bylo by gdzies o mnie i partnurze napisane.

[ Dodano: 22-06-2017, 09:29 ]
esso napisał/a:
Czytam i czytam ... i staram się niektórych zrozumieć. Nie jestem nurkiem jaskiniowym, nie znam się na tych rzeczach. Myślę jednak że trochę za dużo rutyny przez niektórych przemawia.
Mnie na kursie wpajano, że wynurzanie się z OOG ZAWSZE powinno odbywać się w ten sam sposób - złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dziurach może to wyglądać inaczej, jednak zaskoczony jestem postawą oburzeniową w tym zakresie niektórych z Was. Po co łapać kogoś za szelkę ? Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać. Byłbym mocno zaskoczony jakby mi taki dawca podał regulator i odwrócił sie do mnie zadkiem...


I tego sie trzymaj. Nurkowanie to sport partnerski, nurkowie sa w jakims stopniu nawzajem za siebie odpowiedzialni.
Jak zaczna prowadzic kursy i nurkowac z poczatkujacymi albo z nurkami, ktorzy maja problemy z plywalnoscia, to zmienia punkt widzenia.

mi_g - 22-06-2017, 09:36

esso napisał/a:
Myślę jednak że trochę za dużo rutyny przez niektórych przemawia.

To nie tylko rutyna. Niestety sprawa wygląda tak jak niedawno sformułował to znajomy instruktor:
Każde udane nurkowanie umacnia nas w we własnej zajebistości, te nieudane o ile je przeżyjesz umacniają doświadczenie.

A co do węży w twinie to jak ktoś zwrócił uwagę: cala konfiguracja hogarthian powstała na potrzeby nurkowań jaskiniowych z przebaczeniem dla nurków o odpowiednich umiejętnościach.
Dla innych nurkowań optymalna konfiguracja byłaby nieco inna, choć z drugiej strony ta jest na tyle uniwersalna i dobra że nie warto jej modyfikować tylko dlatego ze inna jest ciut lepsza w pewnych sytuacjach.

wiecznychlopiec - 22-06-2017, 10:17

JaSBG napisał/a:

:rozpacz:
Z Toba pod wode raczej bym sie nie zdecydowal...


dzięki Bogu :marl:

JaSBG napisał/a:

moze wystapic panika i niekontrolowana winda na powierzchnie.


panika to w pewnych warunkach śmierć, pogódź się z tym albo nie nurkuj technicznie, zostać przy rekreacji, tez jest fajna i mniej ryzykowna. Pamiętaj, że nurkowania dekompresyjne są nieprawidłowe :bee;


JaSBG napisał/a:

Lepiej miec delikwenta od poczatku pod kontrola niz pozniej probowac go lapac za pletwy


kontrola nie polega na trzymaniu się z gościem za szelki w klinczu...

jak spanikowany koleś z płetwy wyleci z 70 bez deko do góry po 40 minutach dennego to jest trupem, jak podążysz za nim to ty też... warto przed nurkowanie po męsku porozmawiać do jakiego momentu się pomaga partnerom, nie mówiąc o wchodzeniu pod strop. Może to i trochę straszne, ale każdy ma w domu rodzinę i każdy chce wrócić. Istnieje ryzyko w nurkowaniu, że to się nie uda. Partnerstwo nie polega na głupim zachowaniu, a mowa o tym, że partner zawsze będzie ci w stanie pomóc jest po prostu kłamstwem. Nikt przecież nie może straszyć potencjalnych klientów, że mogą się zabić. Nurkowanie partnerskie zmniejsza ryzyko wypadku dla przeszkolonych i ćwiczących ze sobą nurków, tyle i aż tyle.

Pierwsza zasada ratownictwa: najpierw zabezpiecz siebie... inaczej masz 2 poszkodowanych

JaSBG napisał/a:

Jak zaczna prowadzic kursy i nurkowac z poczatkujacymi albo z nurkami, ktorzy maja problemy z plywalnoscia, to zmienia punkt widzenia.


to wtedy przestawię się na konfigurację rekreacyjną i będą obowiązywały inne procedury i zachowania

próbujesz zachowania wpajane na rekreacyjnych kursach przenieść do nurkowania technicznego, bredzisz o jakimś natychmiastowym wynurzeniu nurka mając sufit dekompresyjny nad głową. Nie rozumiesz po co strzela się bojkę.

diving is fun... :tak:

Yavox - 22-06-2017, 10:21

JaSBG napisał/a:
I tego sie trzymaj. Nurkowanie to sport partnerski, nurkowie sa w jakims stopniu nawzajem za siebie odpowiedzialni.
Jak zaczna prowadzic kursy i nurkowac z poczatkujacymi albo z nurkami, ktorzy maja problemy z plywalnoscia, to zmienia punkt widzenia.

Oczywiście, że tak.

Jak zaczynasz prowadzić kursy (gdzie poziom Twojej odpowiedzialności za kursanta jest nieporównywalnie większy niż byłby za równego Tobie partnera - a jednocześnie różnica w umiejętnościach jest na początku dramatycznie duża), nurkujesz z kursantem zupełnie inaczej, niż byś nurkował z partnerem. W taki właśnie sposób nurkuję np. ze swoim dzieckiem - gdyby coś się stało, bankowo będę go chciał przytrzymać. Choć moim celem jest to, żeby jak najszybciej nauczył się tyle, żebym miał spokój, że nie muszę.

A jak zaczynasz nurkować z nurkami, którzy mają problemy - np. z pływalnością? Tu już są różne drogi do wyboru. Mnie się kiedyś wydawało, że jak będę znał dużo osób, to mi się będzie udawało dużo i często nurkować przy okazji wyjazdów zawodowych. Przez jakiś czas tak było - w sumie, to gdzie i kiedy bym nie pojechał, miałem się do kogo odezwać i było z kim wejść do wody. Kupę nurków zrobiłem w ten sposób - ale mi się znudziło.

W momencie, w którym się już nauczyłem różnych rzeczy doszedłem do wniosku, że większość tych wejść mnie po prostu wk*rwia - i przestałem nurkować z setką znajomych często, a zacząłem znacznie rzadziej ale za to bardzo wygodniej, w grupie dosłownie kilkunastu osób z wyszkoleniem kompatybilnym z moim. I porównując te nurki dawniejsze i te teraz, to... w zasadzie jest bez porównania.

Nigdy nie żałowałem tej decyzji. Nie mam zamiaru zmieniać tego sposobu i nie chcę sobie psuć tego wspaniałego czasu, jaki spędzam pod wodą - dlatego generalnie nie planuję nurkowania z początkującymi albo takimi, którzy z pływalnością mają problemy. Zdarza mi się to bardzo incydentalnie i na szczęście coraz rzadziej - oczywiście z całym szacunkiem dla tych, którzy tak lubią :)

[ Dodano: 22-06-2017, 10:26 ]
wiecznychlopiec napisał/a:
Nurkowanie partnerskie zmniejsza ryzyko wypadku


wiecznychlopiec napisał/a:
dla przeszkolonych


wiecznychlopiec napisał/a:
i ćwiczących ze sobą nurków


wiecznychlopiec napisał/a:
tyle i aż tyle


Tyle i aż tyle na ten temat :)


wiecznychlopiec napisał/a:
próbujesz zachowania wpajane na rekreacyjnych kursach przenieść do nurkowania technicznego


I tu jest źródło nieporozumienia. Dla części osób temat "długość węży w twinie" w oczywisty sposób dotyczy nurkowania technicznego i w tym właśnie kontekście się wypowiadają. Dla innych, twin to po prostu o jedną butlę więcej niż singiel i rekreacja, ale dalej rekreacja - więc żadne założenia odnośnie precyzyjnej konfiguracji sprzętowej, procedur czy umiejętności nie są w zasadzie robione. A potem porównujemy jabłka z arbuzami dyskutując o tym, jak się powinno obierać owoce.

JaSBG - 22-06-2017, 10:52

I tu jest pies pogrzebany. Jak pisalem, nurkuje z 2x12l, czesto z dosc dluga dekompresja, moze za dluga co prowadzi mnie do tego zeby jednak wziac ze saba stage z "mocjniejszym" nitroxem. Pozostane jednak przy swoim i uparcie bede powtarzal, ze jestem nurkiem rekreacyjnym. Osiaganie glebokosci 70-100m zeby ogladac mul malo mnie kreca. A miejsc gdzie powyzej 40-stu kilku metrow jest jeszcze cos ciekawego, nie ma w mojej okolicy zbyt wielu.

Co do dekompresji, VDST/CMAS uczy od samego poczatku dekompresji, nurek nawet poczatkujacy moze z partnerem o odpowiednim stopniu zaawansowania nurkowac do 40m. Nie mowimy poczatkujacym, tak jak robi to np. PADI, ze nurkowanie MUSI byc bezdekompresyjne. Kazdy poczatkujacy musi potrafic zaplanowac nurkowanie, dobrac odpowiednia ilosc gazu i to nurkowanie bezpiecznie przeprowadzic.

grol - 22-06-2017, 10:55

Yavox napisał/a:
A potem porównujemy jabłka z arbuzami dyskutując o tym, jak się powinno obierać owoce.

1. Howgh
2. Ale.. to dział dla początkujących. Wiem, że jest tzw. specyfika FN, jednak nie straszcie pytających procedurami overhead lub 40 min deco....

martin - 22-06-2017, 11:20

JaSBG napisał/a:
Co do dekompresji, VDST/CMAS uczy od samego poczatku dekompresji...


W PL jest inaczej - dlatego Twoje argumenty nie trafiaja.

wiecznychlopiec - 22-06-2017, 11:36

JaSBG napisał/a:
Jak pisalem, nurkuje z 2x12l, czesto z dosc dluga dekompresja, moze za dluga co prowadzi mnie do tego zeby jednak wziac ze saba stage z "mocjniejszym" nitroxem. Pozostane jednak przy swoim i uparcie bede powtarzal, ze jestem nurkiem rekreacyjnym.


i na po takim nurkowaniu z poziomo adv nitrox, z jak sam napisałeś "dość długą dekompresją" ze stage z deko gazem w sytuacji OOG polecisz na powierzchnię trzymając się za szelki z partnerem z pominięciem całej deko bo macie problemy z pływalnością i jest panika?

wow!


grol napisał/a:

2. Ale.. to dział dla początkujących. Wiem, że jest tzw. specyfika FN, jednak nie straszcie pytających procedurami overhead lub 40 min deco....


no właśnie powyżej otrzymałeś info o mocno dekompresyjnych nurkowaniach i stosowaniu w nich procedur dostosowanych dla nurków rekreacyjnych i nurkowań bez sufitu dekompresyjnego. Podobno w de tak uczą...

anarchista - 22-06-2017, 11:37

JaSBG napisał/a:
Co do dekompresji, VDST/CMAS uczy od samego poczatku dekompresji, nurek nawet poczatkujacy moze z partnerem o odpowiednim stopniu zaawansowania nurkowac do 40m. Nie mowimy poczatkujacym, tak jak robi to np. PADI, ze nurkowanie MUSI byc bezdekompresyjne. Kazdy poczatkujacy musi potrafic zaplanowac nurkowanie, dobrac odpowiednia ilosc gazu i to nurkowanie bezpiecznie przeprowadzic.
Mówienie o bez dekompresyjnych nurkowaniach jest głupie i niebezpieczne, ludzie robią różne głupoty, żeby zmieścić się w limitach: szybkie zanurzanie, szybkie wynurzanie i jest zagrożenie DCS.
JaSBG napisał/a:
moze za dluga co prowadzi mnie do tego zeby jednak wziac ze saba stage z "mocjniejszym" nitroxem.
Pamiętaj, nurkowanie z czystym tlenem, ma swoje ograniczenie ze względu na konieczność z metabolizowania tlenu. Też nie jest tak efektywne, jak to wynika z prostych przeliczeń.

pozdrawiam rc

xaltuton - 22-06-2017, 11:39

wiecznychlopiec napisał/a:

do czasu zakupu latarki z aku używałem czegoś takiego do stabilizacji długiego wężą:
[ciach obrazek]


Jak to sie sprawdzalo i gdzie to kupiles?

wiecznychlopiec - 22-06-2017, 11:40

JaSBG napisał/a:
.(...)


jeśli na nurkowania dekompresyjne w okolice 40m zabierasz osoby z problemami z pływalnością, które panikują przy OOG czy innym zdarzeniu typu zgubienie maski to tylko pogratulować. Ja bym się bał, chyba najbardziej o siebie. Mam mocno rozwinięty instynkt samozachowawczy.

pływalność się ćwiczy na 6m, potem coraz płyciej, nie ncoraz głebiej, tym bardziej na 40, przynajmniej tak jest u mnie, ale co ja tam wiem, w końcu wirtualny nurek ze mnie :beer3:

[ Dodano: 22-06-2017, 11:46 ]
xaltuton napisał/a:
wiecznychlopiec napisał/a:

do czasu zakupu latarki z aku używałem czegoś takiego do stabilizacji długiego wężą:
[ciach obrazek]


Jak to sie sprawdzalo i gdzie to kupiles?



to wyrób Tomka Stryjeckiego, nazywa się SDW - stabilizator długiego węża, miałem trochę inna wersję, z dodatkowymi mocowaniami dla bojki i szpulek. Zanim kupiłem suchacza nie miałem kieszeni w piance więc mocowałem tutaj wszystko. Moja wersja to wczesniejsza ta ze zdjęcia, była płaska i miała otwory, coś bliżej tego co poniżej, ale jeszcze nie tak wymyślne.

można coś takiego samemu zmontować z kawałka plstiku, do czasu zakupu wąż przekładałem po prostu za pasem, ale było to średnio wygodne.


Yavox - 22-06-2017, 12:22

wiecznychlopiec napisał/a:
można coś takiego samemu zmontować z kawałka plstiku, do czasu zakupu wąż przekładałem po prostu za pasem, ale było to średnio wygodne.

Można klasyczny dirnożyk nosić na pasie po prawej stronie zamiast po lewej jeżeli się tam nie ma kanistra do latarki dzielonej i dokładnie tak samo się długi wąż za jego mocowanie stabilizuje.

martin napisał/a:
JaSBG napisał/a:
Co do dekompresji, VDST/CMAS uczy od samego poczatku dekompresji...

W PL jest inaczej - dlatego Twoje argumenty nie trafiaja.

Do mnie nie trafiają niezupełnie z tego powodu - powiedziałbym, że wręcz przeciwnie.

Jeżeli od samego początku uczy się dekompresji, to warto by było od samego początku uczyć również tego, że w przypadku awarii nie ucieka się do powierzchni, tylko wszystkie problemy trzeba umieć rozwiązać pod wodą.

Kiedy nic nie wiedziałem o dekompresji, moją metodą wynurzenia w przypadku OOG z wyboru byłoby właśnie złapanie gościa za szelki i do góry. Natomiast nauka tego, że zawsze jest jakiś profil, który warto realizować, skłania mnie do wyboru węża długiego na 2 metry - bo nawet w sytuacji awarii zakładam, że te kilkanaście minut będzie trzeba na konkretnych głębokościach w miarę wygodnie spędzić. Wygodnie, to m.in. w taki sposób, żeby wzajemne zaburzanie swojej pozycji i pływalności poprzez trzymanie się nie było dodatkowym, zupełnie niepotrzebnym źródłem stresu.

No i jeżeli mówimy o nurkowaniach dekompresyjnych, to jednak pojawiają się tam bojki i stejdże - i to też warto móc obsługiwać, nawet mając obok siebie pacjenta w fazie awarii. Jakoś nie wyobrażam sobie, że ktoś mnie trzyma albo ja kogoś trzymam, i tak się trzymając mamy teraz sprawnie zrobić zmianę gazu :????:

No chyba, że mówimy o płytkich/krótkich nurkowaniach rekreacyjnych z twinem - ale wtedy, to te długości węży, jakie to wszystko ma znaczenie? Przykręcasz co chcesz i gdzie chcesz, tu ci odstaje, tam ci zwisa, ale przecież nic nie musi być wystandaryzowane - ludzie nurkują z pojedynczymi butlami w takich wynalazkach i żyją, to o czym tutaj w ogóle gadać? :)

anarchista - 22-06-2017, 12:35

Yavox napisał/a:
Kiedy nic nie wiedziałem o dekompresji, moją metodą wynurzenia w przypadku OOG z wyboru byłoby właśnie złapanie gościa za szelki i do góry.
Fajnie że sygnalizujesz problem, z mówieniem o bez dekompresyjnych nurkowaniach.

pozdrawiam rc

adamjoker - 22-06-2017, 12:39

xaltuton napisał/a:
wiecznychlopiec napisał/a:

do czasu zakupu latarki z aku używałem czegoś takiego do stabilizacji długiego wężą:
[ciach obrazek]


Jak to sie sprawdzalo i gdzie to kupiles?


Pomysł Tomka jest dobry, ale mi się rewelacyjnie sprawdza nóż do sieci w pokrowcu.



Dość długi w porównaniu z DirNożykiem, lepiej stabilizuje wąż, i masz dodatkowe ostrze do sieci. Waży tyle co nic.

xaltuton - 22-06-2017, 12:52

Yavox napisał/a:

Można klasyczny dirnożyk nosić na pasie po prawej stronie zamiast po lewej jeżeli się tam nie ma kanistra do latarki dzielonej i dokładnie tak samo się długi wąż za jego mocowanie stabilizuje.


No mozna takze pod nozykiem, jak sie go nosi na pasie. Mnie to zainteresowalo, bo w piance w cieplych wodach czesto mi sie waz wyslizguje spod kieszeni balastowych i meczy mnie ciagle poprawianie tego pod woda. Mozna doczepic do tego tez np. szpule czy/i boje a co daje juz przewage nad dirnozykiem.

[ Dodano: 22-06-2017, 12:57 ]
adamjoker napisał/a:

Dość długi w porównaniu z DirNożykiem, lepiej stabilizuje wąż, i masz dodatkowe ostrze do sieci. Waży tyle co nic.



Nurkuje z eezycutem ale on nie ma chyba wystarczajao dlugiego pokrowca (az sprawdze, bo na co dzien siedzi w kieszeni suchara i nie pamietam :-) )

Yavox - 22-06-2017, 13:18

xaltuton napisał/a:
No mozna takze pod nozykiem, jak sie go nosi na pasie. Mnie to zainteresowalo, bo w piance w cieplych wodach czesto mi sie waz wyslizguje spod kieszeni balastowych i meczy mnie ciagle poprawianie tego pod woda. Mozna doczepic do tego tez np. szpule czy/i boje a co daje juz przewage nad dirnozykiem.

Tak, i taka była (zdaje się) intencja Tomka, jak ten gadżet projektował. Zastanawiałbym się jednak nad obwieszaniem się tam za bardzo, bo jak przyczepię bojkę, szpulkę, kołowrotek i jeszcze jakiś gadżet, to w sytuacji OOG z węża 2m zrobi mi się wąż 0,5m i albo nie będę go mógł stamtąd uwolnić w ogóle albo trzeba będzie ten szpej odczepiać i rzucić go gdzieś w cholerę :) Tradycyjny kanister albo nożyk nie mają tej wady - uwalniasz całą długość węża jednym ruchem.

wiecznychlopiec - 22-06-2017, 13:43

Yavox napisał/a:
Tak, i taka była (zdaje się) intencja Tomka, jak ten gadżet projektował. Zastanawiałbym się jednak nad obwieszaniem się tam za bardzo, bo jak przyczepię bojkę, szpulkę, kołowrotek i jeszcze jakiś gadżet, to w sytuacji OOG z węża 2m zrobi mi się wąż 0,5m i albo nie będę go mógł stamtąd uwolnić w ogóle albo trzeba będzie ten szpej odczepiać i rzucić go gdzieś w cholerę :) Tradycyjny kanister albo nożyk nie mają tej wady - uwalniasz całą długość węża jednym ruchem.


chyba jeszcze mam tą zabawkę to cyknę fotkę. bojka była wpleciona w bungee, podobnie jak szpulka, nie odstawała, bez problemu można było uwolnić 1 ruchem długi wąż. oczywiście jeśli zrobimy z tego choinkę to efekt będzie taki jak piszesz.

Mocowałem tam bojkę gdy nurałem w piance i nie miałem kieszeni ani tym bardziej zasobnika. Potem przyszedł zasobnik i problem zniknął, a szpej wpakowałem do kieszeni doczepianej do uda i pasa. Po zakupie suchego problem całkowicie się rozwiązał.

martin - 22-06-2017, 13:52

Yavox napisał/a:
Jeżeli od samego początku uczy się dekompresji, to warto by było od samego początku uczyć również tego, że w przypadku awarii nie ucieka się do powierzchni, tylko wszystkie problemy trzeba umieć rozwiązać pod wodą.


Mniej wiecje tak to wyglada - nurkowania dzieli sie na dekompresyjne oraz "niedekompresyjne" i w zaleznosci od tego stosuje rozne metody ratunku.

mi_g - 22-06-2017, 14:12

Cytat:
Jak jest awaria, to niezaleznie od tego czy nurek jest doswiadczony czy nie moze wystapic panika i niekontrolowana winda na powierzchnie.

To tak jeszcze jako notka ku pamięci: fragment Autobiografi pod ciśnieniem S. Exley'a
To fragment o nurkowaniu z początków lat 70, obaj nurkowie zapewne już wtedy mieli na koncie więcej nurkowań jaskiniowych niż wszyscy razem którzy zabrali głos w tej dyskusji. Exley nie mówi w książce kto z nim nurkował ale to był ktoś z topu ówczesnych nurków jaskiniowych, a obecnie pewnie z "legend" nurkowania :-)

wiecznychlopiec - 22-06-2017, 14:51

mi_g napisał/a:

To fragment o nurkowaniu z początków lat 70, obaj nurkowie zapewne już wtedy mieli na koncie więcej nurkowań jaskiniowych niż wszyscy razem którzy zabrali głos w tej dyskusji. Exley nie mówi w książce kto z nim nurkował ale to był ktoś z topu ówczesnych nurków jaskiniowych, a obecnie pewnie z "legend" nurkowania :-)



przytoczona sytuacja "nieznacznie" odbiega od "zwykłego" oog w wodzie otwartej.

Dodaj do tego, że 70m w jaskini nie jest żadnym wynikiem w dzisiejszych czasach. Ale wtedy to były wynikiem rekordowym co nie jest bez znaczenia dla tego co się dzieje w głowie. Szkolenia w tamtych czasach tez chyba wyglądały inaczej, w sumie to jakie szkolenia? Nawet zrozumienia dekompresji jako takiej nie ma zbyt wielkiego. Ci co pchają przodek zawsze ryzykują wszystkim.

myślę, że teraz wyszkolony nurek ma nieporównywalnie większe szanse niż oni wtedy. 40 lat doświadczeń zbudowanych na śmierci innych, a przede wszystkim wiedzy, procedur, deko itd. Oni nadrabiali brawurą i odwagą teraz byśmy to nazwali "braki w wyszkoleniu" tylko, że to dzięki takim osobom teraz mamy jakieś szkolenia. Legendami zostali później, jeśli przeżyli wystarczająco długo i mogli przekazać swoje doświadczenie dalej.

chyba każdego da się doprowadzić na skraj do Paniki, nawet w "symulowanych" warunkach. To chyba tylko kwestia ilości problemów i tego aby osoba "doświadczana" przestała widzieć w tej spirali rozwiązanie. Jeśli jednak przy 1 problemie ktoś panikuje to trzeba się zastanowić dla dobra siebie i swoich partnerów czy może nie za szybko podążamy dalej i głębiej, może potrzeba więcej czasu.

Umiejętność powiedzenia stop i do tego ludzie, którzy bezwarunkowo zaakceptują, nie będą osądzać decyzji a raczej powiedzą, że była to dojrzałe nie jest takie powszechne. Przyznawanie się do swoich słabości przecież jest mało męskie i mało zajeb*** pomimo owijania się castoramowym wężem :bee;

JaSBG - 22-06-2017, 16:04

martin napisał/a:
JaSBG napisał/a:
Co do dekompresji, VDST/CMAS uczy od samego poczatku dekompresji...


W PL jest inaczej - dlatego Twoje argumenty nie trafiaja.


A szkoda, wychylenie glowy znad wlasnego talerza czasami moze przyniesc wymierne kozysci.

[ Dodano: 22-06-2017, 16:10 ]
wiecznychlopiec napisał/a:
JaSBG napisał/a:
.(...)


jeśli na nurkowania dekompresyjne w okolice 40m zabierasz osoby z problemami z pływalnością, które panikują przy OOG czy innym zdarzeniu typu zgubienie maski to tylko pogratulować. Ja bym się bał, chyba najbardziej o siebie. Mam mocno rozwinięty instynkt samozachowawczy.

pływalność się ćwiczy na 6m, potem coraz płyciej, nie ncoraz głebiej, tym bardziej na 40, przynajmniej tak jest u mnie, ale co ja tam wiem, w końcu wirtualny nurek ze mnie :beer3:

[ Dodano: 22-06-2017, 11:46 ]
xaltuton napisał/a:
wiecznychlopiec napisał/a:

do czasu zakupu latarki z aku używałem czegoś takiego do stabilizacji długiego wężą:
[ciach obrazek]


Jak to sie sprawdzalo i gdzie to kupiles?



to wyrób Tomka Stryjeckiego, nazywa się SDW - stabilizator długiego węża, miałem trochę inna wersję, z dodatkowymi mocowaniami dla bojki i szpulek. Zanim kupiłem suchacza nie miałem kieszeni w piance więc mocowałem tutaj wszystko. Moja wersja to wczesniejsza ta ze zdjęcia, była płaska i miała otwory, coś bliżej tego co poniżej, ale jeszcze nie tak wymyślne.

można coś takiego samemu zmontować z kawałka plstiku, do czasu zakupu wąż przekładałem po prostu za pasem, ale było to średnio wygodne.

Obrazek


A jest gdzies napisane, ze zabieram na 40m kogos kto ma problem z plywalnoscia, czy kogos kto wlasnie odbyl ostatnie nurkowanie kursowe? Za duza odpowiedzialnosc ciazy na mnie zebym sie na cos takiego decydowal.

Proponuje troche zejsc z tonu, wyluzowac. Nurkowanie ma byc przyjemnoscia dla kazdego, kto chce nurkowac. Nie kazdy bedzie i chce byc super technicznym nurkiem jaskiniowym, chodzi o bezpieczne, przyjemne nurkowania.

[ Dodano: 22-06-2017, 16:18 ]
Yavox napisał/a:
wiecznychlopiec napisał/a:
można coś takiego samemu zmontować z kawałka plstiku, do czasu zakupu wąż przekładałem po prostu za pasem, ale było to średnio wygodne.

Można klasyczny dirnożyk nosić na pasie po prawej stronie zamiast po lewej jeżeli się tam nie ma kanistra do latarki dzielonej i dokładnie tak samo się długi wąż za jego mocowanie stabilizuje.

martin napisał/a:
JaSBG napisał/a:
Co do dekompresji, VDST/CMAS uczy od samego poczatku dekompresji...

W PL jest inaczej - dlatego Twoje argumenty nie trafiaja.

Do mnie nie trafiają niezupełnie z tego powodu - powiedziałbym, że wręcz przeciwnie.

Jeżeli od samego początku uczy się dekompresji, to warto by było od samego początku uczyć również tego, że w przypadku awarii nie ucieka się do powierzchni, tylko wszystkie problemy trzeba umieć rozwiązać pod wodą.

Kiedy nic nie wiedziałem o dekompresji, moją metodą wynurzenia w przypadku OOG z wyboru byłoby właśnie złapanie gościa za szelki i do góry. Natomiast nauka tego, że zawsze jest jakiś profil, który warto realizować, skłania mnie do wyboru węża długiego na 2 metry - bo nawet w sytuacji awarii zakładam, że te kilkanaście minut będzie trzeba na konkretnych głębokościach w miarę wygodnie spędzić. Wygodnie, to m.in. w taki sposób, żeby wzajemne zaburzanie swojej pozycji i pływalności poprzez trzymanie się nie było dodatkowym, zupełnie niepotrzebnym źródłem stresu.

No i jeżeli mówimy o nurkowaniach dekompresyjnych, to jednak pojawiają się tam bojki i stejdże - i to też warto móc obsługiwać, nawet mając obok siebie pacjenta w fazie awarii. Jakoś nie wyobrażam sobie, że ktoś mnie trzyma albo ja kogoś trzymam, i tak się trzymając mamy teraz sprawnie zrobić zmianę gazu :????:

No chyba, że mówimy o płytkich/krótkich nurkowaniach rekreacyjnych z twinem - ale wtedy, to te długości węży, jakie to wszystko ma znaczenie? Przykręcasz co chcesz i gdzie chcesz, tu ci odstaje, tam ci zwisa, ale przecież nic nie musi być wystandaryzowane - ludzie nurkują z pojedynczymi butlami w takich wynalazkach i żyją, to o czym tutaj w ogóle gadać? :)


Sytuacjie bywaja rozne, czasem nie da sie ogarnac pod woda. Zasada jest jedna, ratowac innego ALE nie narazajac swojego zdrowia i zycia. Mielismy juz bardzo duzo dyskucji, czy w przypadku nurkowania dekompresyjnego wynurzyc sie w poszkodowanym czy nie. Zwykle konkluzja byla jedna, wyciagnac delikwenta ile sie da, a pozniej puscic na powierzchnie i samemu zostac na danej glebokosci. CHYBA ZE, mamy ktorkie deco i ryzyko ciezkiego DCI nie jest az tak znaczace. Wybor zawsze nalezy do nurka i nigdzie nie jest napisane co robic.

Co do sprzetu, zawsze musi byc odpowiednio dobrany do warunkow panujacych na docelowej glebokosci. Musi byc bezpieczny. W odpowiednim stanie technicznym.


To na tyle. Zycze bezpiecznych nurkow!

mi_g - 22-06-2017, 17:44

wiecznychlopiec napisał/a:
Dodaj do tego, że 70m w jaskini nie jest żadnym wynikiem w dzisiejszych czasach.

To było 70 na powietrzu :622:

Scaner - 22-06-2017, 19:41

jest 22.06.2017 czyli jakieś 45 lat po tym jak Sheck Exley i Hogarth Main wspólnie z Charlsem Darwinem ustalili jaka konfiguracja zwiększa szanse na podtrzymanie gatunku w drodze naturalnej selekcji i wy naprawdę jeszcze o tym dyskutujecie?
md1974 - 22-06-2017, 20:01

Scaner napisał/a:
jest 22.06.2017 czyli jakieś 45 lat po tym jak Sheck Exley i Hogarth Main wspólnie z Charlsem Darwinem ustalili jaka konfiguracja zwiększa szanse na podtrzymanie gatunku w drodze naturalnej selekcji i wy naprawdę jeszcze o tym dyskutujecie?

Jak widzisz, wiele osób uważa, że nie mieli racji. Najwyraźniej do wszystkiego trzeba dojrzeć.
Niestety jest też sporo instruktorów "starej daty", którzy nie ewoluują i w dodatku zaszczepiają w swoich kursantach przekonanie, że są wielkimi guru. Niektórzy z nich nawet filmy kręcą pokazujące (właściwie to przekazujące werbalnie) jak to powinno się nurkować a jak nie.

Pozdrawiam,
Mariusz

anarchista - 22-06-2017, 21:57

martin napisał/a:
oraz "niedekompresyjne"
Umiesz podać przykład bez dekompresyjnego ?
Nie sądzę.
Nawet tlenowe z zerową ilością gazu obojętnego, wymaga odpowiedniej prędkości wynurzania. Opisano to w 1955 r, mógł byś się wreszcie podstaw nauczyć.

pozdrawiam rc


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group