FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

OPOWIADANIA NURKOWE - jez. Raduńskie Górne - relacja z nurkowania

Tomek O. - 21-12-2004, 07:31
Temat postu: jez. Raduńskie Górne - relacja z nurkowania
Nurkowanie odbyło się w mroźne niedzielne południe 19.12.2004. Zaczęliśmy nieopodal grobli oddzielającej jezioro od Raduńskiego Dolnego, w miejscu gdzie tabliczka radośnie oznajmia: punkt czerpania wody. Pierwszy kontakt wzrokowy z tonią jeziora wywołał lekki dreszczyk emocji. Na tle piaskowego dna woda wydawała się iście krystaliczna. Okolica jeziora również sympatyczna - las i brzegi przykryte były śniegową kołderką. Po zmontowaniu sprzętu i wbiciu się w ocieplacz, składający się z bielizny, 2 par kaleson, 2 podkoszulek z długim rękawem, docieplacza właściwego (śpiochów z "misiem"), spodni polarowych i bluzy polarowej; jak na zamówienie zza chmur wyszło słoneczko.

Po wejściu do wody płynęliśmy w kierunku wyspy. Woda spełniła pokładane w niej nadzieje. Przez cały czas nurkowania (1 godz. 15 min) przejrzystość utrzymywała się w granicach ok. 7 m - wg mnie bardzo przyzwoicie. W porównaniu z latem - rewelacja! Temperatura wody wynosiła 3 oC. Słońce zapewniło nam należyte oświetlenie, w sam raz na jesienno-zimową depresję.

W miejscu rozpoczęcia nurkowania piaszczyste dno opada łagodnie na 4 m. O tej porze roku pokryte jest jesiennymi liśćmi. Nurkowaliśmy w nadziei, że zostanie coś jeszcze z letniej łąki podwodnej. Niestety pozostało niewiele. Roślinki "zwinęły interes na zimę". Schodząc głębiej zastaliśmy tylko równe muliste dno w kolorze jasnego piasku, na którym "urzędowały" licznie rozmaite ślimaki, pozostawiając na nim plątaninę malutkich rowków - śladów po ciągniętej z mozołem muszli. Od czasu od czasu dało się zauważyć świeżo utworzone norki węgorzy. Po dotarciu do stoków wyspy wpłynęliśmy na podwodną łączkę, gdzie wśród brązowiejących wodorostów przystań znalazły ospałe raki. Następnie udaliśmy się w kierunku przeciwległego brzegu jeziora. Dno osiąga w tej części jeziora głębokość ok. 7 metrów i o tej porze roku nie poraża zbytnio bogactwem życia. Nurkowanie zakończyliśmy na przeciwległym brzegu na wysokości wspomnianej wcześniej wyspy.

Czekał tam nie nurkujący kolega. Wrócił dookoła jeziora po samochód, by przyjechać po nas (wizja płynięcia z powrotem w całym sprzęcie, po dość wyczerpującym nurze była przerażająca). Całkiem spore zdziwienie pasażerów przejeżdżającego PKS-u wywołał widok dwóch nurków w pełnym sprzęcie, na śniegu, na poboczu szosy Brodnica Górna - Borucino oczekujących na samochód. :mrgreen:

Po przebraniu się i spakowaniu sprzętu nadszedł czas na rytualną herbatkę z rumem :kawa5: i coś na ząb. Czy warto było się tyle szarpać, przebierać na mrozie, dźwigać sprzęt, marznąć :zima: ? Oczywiście że tak. Pomimo skromnej fauny i flory, która tak obficie występuje tu latem, jezioro Raduńskie Górne pokazało nam swoje nowe oblicze. Wreszcie mogliśmy sięgnąć tam gdzie wzrok do tej pory nie sięgał. Topografia dna stała się bardziej wyraźna i dała nam nowe spojrzenie na ten akwen (a raczej na jego niewielki fragment). Było to piękne zakończenie roku nurkowego. Pisze "roku" a nie "sezonu" bo ten na jeziorach niedawno się zaczął. Zaś ten "nurkowy" dla nas nigdy się nie kończy.

P.S. W Kartuzach bryndza...nie udało mi się kupić wędzonej słoniny, zaś Biedronka to lipa - nic dziwnego, że ma tyle spraw w sądzie.

Dorota i Wojtek - 21-12-2004, 09:42

Tomek O. napisał/a:
Czy warto było się tyle szarpać, przebierać na mrozie, dźwigać sprzęt, marznąć...


...zawsze warto

każde nurkowanie ma w sobie to coś, co powoduje, że jest niepowtarzalne, inne niż się spodziewaliśmy, zaskakujące...


...zawsze warto...



Tomek dzięki za fajną relację :razz:



:wave:

maczaty - 21-12-2004, 10:28

Cytat:
Całkiem spore zdziwienie pasażerów przejeżdżającego PKS-u wywołał widok dwóch nurków w pełnym sprzęcie, na śniegu, na poboczu szosy Brodnica Górna - Borucino oczekujących na samochód.


no piękna sprawa, nie macie jakiegoś zdjęcia? :mrgreen:

:22: a swoją drogą ciekawe, jak długo łapałoby się stopa w mundurku organizacyjnym...

;-)

snoop - 21-12-2004, 17:00

maczaty napisał/a:
a swoją drogą ciekawe, jak długo łapałoby się stopa w mundurku organizacyjnym...



Z doświadczenia powiem, że jest to niezmiernie trudne przedsięwzięcie. Zwłaszcza na Kaszubach :22:

Wracaliśmy ostatnio z Glincza k. Żukowa do Babiego Dołu po odbytym spływie górskim przełomem Radunii [tyłek bolał jeszcze przez tydzień] to żaden się nie zatrzymał i nie ważne jaką miał rejestrację :20:

agrest - 21-12-2004, 17:02
Temat postu: Re: jez. Raduńskie Górne - relacja z nurkowania
Tomek O. napisał/a:
Po zmontowaniu sprzętu i wbiciu się w ocieplacz, składający się z bielizny, 2 par kaleson, 2 podkoszulek z długim rękawem, docieplacza właściwego (śpiochów z "misiem"), spodni polarowych i bluzy polarowej


Heh... Widze ze nie tylko ja nie mam jeszcze ocieplacza :) . Ciekawi mnie ten spioch z misiem :mrgreen: Co to za patent?

Sa jakies zdjecia??? Skoro nie moge narazie nigdzie pojechac to przynajmniej bym sobie oczy nacieszyl widokiem nurkujacych kolegow.

Tomek O. - 22-12-2004, 07:57

Niestety, zdjęć nie robiliśmy - szkoda bo komicznie to wyglądało.

Jeśli chodzi o śpioch z misiem to był to pożyczony dość cienki docieplacz nurkowy niewiadomo jakiego pochodzenia. Zupełnie anonimowy, ani śladu producenta. Z wierzchu był z takiego materiału jak dresik ogólnowojskowy, zaś od spodu podszyty komfortowym niebieskim, sztucznym futerkiem (plusz, poliester? - nie mam pojęcia).

Pod śpiochem 2 pary kaleson, 2 podkoszulki. Na śpioch gustowny zestaw polarowy - spodnie + bluza i jest git! Przed tak odzianym płetwonurkiem subarktyczne głębiny Kaszub stoją otworem.

Acha, i nie zapomnijcie na to wszystko ubrać jeszcze suchy skafander. :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group