| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
HYDE PARK - ludzie sa czasem beznadziejni...
amanecer - 02-02-2005, 20:47 Temat postu: ludzie sa czasem beznadziejni... skad w ludziach bierze sie takie okrucienstwo? 13-letnie bachory (sorki, ale na pewno nie byly to 'dzieci') mialy kaprys poznecac sie nad zwierzetami, wiec zamordowaly 2 rekiny i plaszczke...
http://www.aquariumofpaci...rkraydeaths.htm
tsharny - 02-02-2005, 21:54
pewnie byly wychowywane bezstresowo... itd, itp...
hmm... szkoda slow
TomS - 02-02-2005, 21:56
Agresywne psy sie usypia...
Tylko, że ta agresja jest wywoływana przez ludzi... ich właścicieli najczęściej...
Rekiny mordowano "na wszelki wypadek", ze strachu i dla frajdy. Bizony z nudów. Atol Bikini zamordowano z ciekawości (i kilka innych).
Ukarać gówniarzy czy rodziców? Wszystkich?
Jak? Wychłostać?
Epitet "zachowujesz się jak dzikie zwierzę" jest komplementem dla człowieka.
Myślicie czasem nad sensem wypowiedzi Agenta Smyth'a z Matrix'a:
...człowiek to wirus toczący tę planetę....
TomM - 02-02-2005, 23:14
Nieprowokowana agresja jest tak stara jak rodzaj ludzki. Niektóre zwierzęta też wykazują zachowania agresywne, jeśli żyja gromadnie agresja wiąże się z pozycją w gromadzie. Podobno dziedziczymy gen agresywności. Agresja jest stymulowana hormonami, a moderowana świadomością, zwłaszcza społeczną. Nieraz jesteśmy tak wściekli, że moglibyśmy zabijać. Zwykle tego nie czynimy, nasz rozum kontroluje zachowania, i to nie tylko ze strachu przed karą. Czasem jednak rozum nie kontroluje, zwykle wtedy zachowania skrajnie agresywne adresowane są do słabszych - podwładnych, rodziny, zwierząt (np. psów, kotów). Jakoś nikt nie realizuje swojej agresji mierząc się z niedźwiedziem polarnym lub lokomotywą. To problem - co z takimi ludźmi? Karać tak dotkliwie, aby strach przed karą powstrzymywał, edukować i pracować nad rozumem, izolować, eliminować... Tyle agresji jest wokół nas, nie użalajmy się tylko nad mieszkańcami podwodnego świata, rozejrzyjmy się. To jest stale obecne wokół nas.
TomS - 02-02-2005, 23:29
Wszystko to, Tomku, racja. Tylko, że ja w tym przypadku nie widzę agresji lecz elementy sadyzmu. To nie walka o pozycję w stadzie czy przepełnionym ekosystemie. Upraszczając: poszli by zabić.
Ale problemu tu raczej nie rozwiążemy... możemy tylko pogadać
amanecer - 03-02-2005, 03:28
agresja nie zawsze jest aktem przemocy, a w tym wypadku to bylo czyste okrucienstwo, ale nie mi jest analizowac mechanizmy socjologiczno-psychologiczne bo zaden ze mnie znawca tematu... ja sie nie uzalam, ale czasmi warto sie zastanowic nad problemem bo jest to co najmniej smutne...
pzdr,
Aga
TomM - 03-02-2005, 09:17
Sadyzm jest nieodłącznie związany z agresją. Niezależnie, czy spojrzymy na zagadnienie z punktu widzenia zboczenia seksualnego sensu stricte, czy weźmiemy pod uwagę obiegowe znaczenie tego słowa. Sadysta tak naprawdę napawa się swoją przewagą...
To prawda, nie zawsze wchodzi w grę przemoc fizyczna.
Możemy tylko wymienić opinie, jednak spójrzmy szerzej. Rzeczywistość wokół nas, pełna agresji w różnej formie jest dla nas na tyle "normalna", że przechodzimy nad zjawiskiem do porządku dziennego. Nagle dostrzegamy, że ktoś dokonał aktu okrucieństwa na zwierzątkach, bo to nie jest powszechne.
maczaty - 03-02-2005, 16:37
| Cytat: | | Możemy tylko wymienić opinie |
Możemy jeszcze spróbować wychować nasze dzieci, coby miały jakąś przeciwwagę dla bombardujących zewsząd fear factorów i inszych mentalnych jackassów
To robota dla nas.
orzech - 03-02-2005, 19:19
| maczaty napisał/a: |
Możemy jeszcze spróbować wychować nasze dzieci, coby miały jakąś przeciwwagę dla bombardujących zewsząd fear factorów i inszych mentalnych jackassów
To robota dla nas. |
toś Waćpan w sedno utrafił
kłaniam
orzech
TomM - 03-02-2005, 20:23
Popieram przedpiszcę. Trafiłeś maczaty w 10-tkę. Pozdrowienia!
amanecer - 03-02-2005, 21:17
Bravo Panowie
Marta_W - 04-02-2005, 10:17
Popieram jak najbardziej; niestety, takie zachowanie dzieci musi się skądś brać. Sama widziałam, będąc w pewnym pięknym mieście w zoo, jak jeden tatuś przelazł pod ogrodzenie, za którym były gepardy i walił kijem po kratach, żeby pokazać synkowi, jak to się zwierzę fajnie denerwuje. Przyznaję, że nie zdzierżyłam i powiedziałam owemu tatusiowi, co może sobie z tym kijem zrobić i co genaralnie uważam o jego kondycji psychicznej... To co z takimi robić, sterylizować?...
Andrzej Kosko - 04-02-2005, 11:12
| Cytat: | | To co z takimi robić, sterylizować?... | Już za póżno-zdążył.... | Cytat: | | wychować nasze dzieci | Masz rację jak nie wiem,co.Ale to nie jest łatwe,oj nie-mówię to jako tata dorosłej córki i syna(właśnie skończył 18 lat i wszystko wie lepiej)
Pozdrawiam,Andrzej
maczaty - 04-02-2005, 11:31
| Marta_W napisał/a: | | To co z takimi robić, sterylizować?... |
Myślę, że akurat w tym przypadku wystarczyłoby pozostawienie grażdanina w klatce na upojne tete a tete z gepardem (wiadomo wszak: najszybszy ssak na świecie - gepard. Najszybszy ptak - ptak geparda ).
A wracając do meritum, trzeba pamiętać, że choć my Polacy lubim sielanki, to jednak funkcjonujemy w niezłej schozofrenii. Kochamy psy (zaiste, Warszawa zamiast Syrenki powinna mieć w herbie srającego pudelka na zielonym polu), ale nie przeszkadza nam to przywiązywać ich drutem do drzewa, gdy się znudzą dzieciom albo nie chcemy ich zabrać na wakacje. Kawaleryjska tradycja sprawia, że angliki i araby otaczane są kultem, podczas gdy do Włoch jadą na kiełbasy całe konwoje chabet pośledniego sortu. Kochamy zwierzęta, ale zabijamy je bezmyślnie, zabijamy więcej, niż potrzebujemy. Ile warte jest życie zwierzęcia? 7,99 za kg w detalu? To chyba za mało, żeby wywołać refleksję...
Żeby nie było, że się wymądrzam... Sam szczenięciem będąc zatłukłem bezmyślnie a okrutnie kilka Bogu ducha winnych stworzeń... Moralniaka mam do dzisiaj. Dlatego chcę mojego dzieciaka (in spe) wychować w bliskości zwierza. Może niekoniecznie rybek i chomików, ale bardziej ekstrawertycznych gatunków: psów, kotów itp. humorzastych jednostek, które w czytelny sposób potrafią wyrazić entuzjazm, dezaprobatę, przywiązanie, smutek. Bo pierwszy krok to chyba zobaczenie w zwierzakach istot czujących, domowników, członków rodziny - kogoś, a nie czegoś. Jeśli uda się mi i uda się Wam, a potem uda się naszym dzieciom, to za jakieś 300 lat statystyka będzie po naszej stronie .
Spróbować warto.
PS Nie jestem nawiedzonym ekologiem - kot u mnie mieszka i to wszystko
Mania - 04-02-2005, 16:17
Maczaty
Moj pies nie tylko u mnie mieszka. On takze uwaza, ze moje lozko jest jego, a ja zajmuje mu wygodne miejsce
Duzo madrego w tym co napisales......
Mania
maczaty - 04-02-2005, 16:31
| Mania napisał/a: | | Moj pies nie tylko u mnie mieszka. |
Napisałem, że "u mnie mieszka" bo niestety aktualny statut mojej spółdzielni nie daje mi możliwości zameldowania kota Płomyka. W świetle obowiązującego prawa lokalowego kot Płomyk rezyduje cokolwiek na kocią łapę .
Jeśli chodzi o strefy wpływów, to mamy stosowne umowy - kot Płomyk może zalegać w prawym zachodnim lub w prawym wschodnim rogu materaca, jednakże ja nie mogę spać na kaloryferze. Powyższe obowiązuje także wtedy, kiedy materac pozostaje w pozycji pionowej (oparty o ścianę).
genghiskhan - 05-02-2005, 21:33
Podsumowując powyższy temat doszedłem do wniosku, że jednak :
"Są ryb piły i ludzie młoty " ( nie urażając wszsytkich forumowiczów )
Whiskey - 07-02-2005, 18:21
maczaty napisal
| Cytat: | | Dlatego chcę mojego dzieciaka (in spe) wychować w bliskości zwierza. |
to jest chyba najpewniejszy sposob.
szacunek do zwierzat (nie tylko domowych) wynioslem wlasnie z domu... nie wyobrazam sobie swojego domu bez zwierzat.
dziecko opiekujac sie domowym pupilkiem oprucz milosci dla zwierzat uczy sie odpowiedzialnosci i konsekwencji.
moim zdaniem to lepsze niz pogadanki na lekcji wychowawczej
Marta_W - 07-02-2005, 19:40
Od myszy można zacząć . Miłe, włochate, towarzyskie, w kieszeń można schować... I pogadać...
jcsjacekj - 07-02-2005, 23:31
Nasz pierwszy towarzysz został odziedziczony po dziadku (w przenośni).
Niestety ponieważ był leciwy (ok 19 lat), po roku odszedł.
Po 3 msc, przygarneliśmy nowego "wielorasowaca" - był młody ok 4 msc. Było to 2 lata temu.
Rok temu urodziło nam się dziecko - symbioza pomiędzy nimi jest niesmowita.
Misiek (wersja 2.0) broni Zuzi przed zrobieniem krzywdy, nigdy jej nie skrzywdził (najgorsze co robi to tylko lizanie po twarzy). Uwielbiają razem spać w łóżku.
Tak więc polecam wychowywanie dziecka ze zwięrzętami !
maczaty - 08-02-2005, 10:22
| Marta_W napisał/a: | Od myszy można zacząć . Miłe, włochate, towarzyskie, w kieszeń można schować... I pogadać... |
Myszy mają swój odjazd, ale niestety żyją krótko (pomijam to, że nader łatwo je niechcący rozdeptać, przydusić tomem Britanniki czy zamknąć w lodówce). W domowym survivalu dużo lepiej radzą sobie szczury, ale pod względem długości życia też raczej nie podskoczą dziadkom z Taszkientu A że szczur sam z siebie inteligentny jak pies Cywil i wesoły, to żal wielki i zgrzytanie zębów, jak schodzi.
Polecam długodystansowców.
Marta_W - 08-02-2005, 12:58
no tak, a jeżeli taka krowa zechce spać ze mną w łóżku? Wystarczy mi jeden kosmaty stwór, który na polecenie "na miejsce" idzie na MÓJ tapczan (i jeszcze narzutę odsłania, wie, paskud, że śpi się w pościeli .
No, a jeżeli już mowa o długodystansowcach - to żółwie chyba? Tylko różnie z ich komunikatywnością. Podobno gwiżdżą i huczą, ale moja skamieniałość jeszcze przez dwadzieścia lat nie przejawiła tych zdolności...
Whiskey - 08-02-2005, 13:15
U mnie w domu obecnie wystepuje pelna harmonia. Cala rodzinka + pies + kot + papuga + rybki. wszyscy sie akceptuja i co wazniejsze nie zjadaja sie wzajemnie
maczaty - 08-02-2005, 16:42
| Marta_W napisał/a: | | no tak, a jeżeli taka krowa zechce spać ze mną w łóżku? |
O, pardon, jeśli już decydujesz się na krowę, to ze wszystkimi konsekwencjami!
| Marta_W napisał/a: | | No, a jeżeli już mowa o długodystansowcach - to żółwie chyba? |
Żółwie z kolei żyją za długo i mają w związku z tym inne zmartwienia (rynek papierów długoterminowych, efekt cieplarniany, demokracja w Chinach).
|
|