| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
HYDE PARK - Konik Tybet w potrzebie!
maczaty - 22-04-2005, 11:16 Temat postu: Konik Tybet w potrzebie! Drodzy moi,
rzecz się wprawdzie nie rozchodzi o konika morskiego, tylko zwykłego kopytnego, ale w tym przypadku niczego to nie zmienia. Chcą biednego zwierza zaszlachtować, ale jeśli się gangsterce zapłaci, nieborak ocaleje i będzie miał gdzie dożyć swoich dni. Oddaję głos Anecie, instruktorce hipoterapii, która pracowała z Tybetem:
| Cytat: | W ośrodku, w którym pracowałam 2 lata temu jako hipoterapeutka, jest chory koń, właściwie należałoby powiedzieć zaniedbany, chory i zapomniany koń. Jest wspaniały, nosił na grzbiecie setki dzieciaków zastępując im bezwładne nogi, był przyjacielem i terapeutą jedynym w swoim rodzaju.
Tybet - tak ma na imię, teraz jest chory, poważnie i właściwie weterynarz, który tam dziś ze mną był nie jest pewny czy uda się go zupełnie wyleczyć, ale warto powalczyć choć o kilka miesięcy, może lat. Na pewno ...
Po moim odejściu nie działo się tam najlepiej, ale i tak nic nie tłumaczy takiego okrucieństwa i bezmyślności. Koń przeszedł jesienią poważny ochwat, teraz ma zniekształcone przednie kopyta, które stale odciąża. Wyraznie utyka i chodzenie sprawia mu kłopot - dodatkowo, jakby jednego nieszczęścia było mało choruje na zapalenia płuc. Nie jest leczony !!! Najgorsze jest to, że nie spodziewałam się po ludziach z którymi pracowałam braku sumienia, takiej ... nawet nie wiem jak to określić. Bezduszności. Zupełnie jakby ten koń był przezroczysty - nadal pracują, kupują nowe donice do kwiatów, zamawiają nowe zasłony itp, a obok w stajni powoli gaśnie koń, który dla nich przez lata pracował, bez słowa...
W nagrodę za pracę z dziećmi przy hipoterapii ma zostać wysłany na rzeź jeżeli nie znajdę pieniędzy by go szybko wykupić - dziś zadzwonili do mnie i stwierdzili, że albo go biorę albo pod koniec miesiąca zabiera go handlarz, bo akurat będzie na miejskim jarmarku.
MAM MAŁO CZASU - DLATEGO PROSZĘ O WIELKI KREDYT ZAUFANIA I WPŁATĘ CHOĆ NIEWIELKICH KWOT NA KONTO. MAM NADZIEJĘ ŻE SZYBKO UZBIERAM POTRZEBNĄ SUMĘ, WYCENIONO GO NA 1500,00 ZŁ - PROSZĘ O POMOC, BARDZO. I Z GÓRY ZA NIĄ SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.
Nawet najdrobniejsze wpłaty kierować prosimy na konto:
Aneta Borkowska
nr konta - 78 1020 1332 0000 1802 0228 7696
|
Kontaktowałem się wczoraj i dzisiaj z kumplem Anety w sprawie Tybeta i mam trzy ważne wieści. Pierwsza: udało się uzbierać już 600 zł. Druga: udało się zorganizować dla konia antybiotyki. Trzecia: po wykupieniu spod noża Tybet zostanie zabrany z ośrodka, będzie miał dach nad głową, coś w żłobie + opiekę weta.
Kochani, rozsądźcie sprawę w swoich sumieniach i jeśli zostały Wam pod koniec miesiąca jakieś groszaki, wspomóżcie zwierza.
Dzięki.
[ Dodano: Pon 25 Kwi, 2005 ]
Z ostatniej chwili: udało się!
Dziękuję wszystkim, którzy się dorzucili i tym samym zdecydowali, że następną inkarnacją Tybeta nie będzie pęto kiełbasy. Jeśli wszystko pójdzie OK, jeszcze w tym tygodniu konisko wyląduje w nowej stajni, gdzie w przyzwoitych warunkach wieść będzie wesołe życie staruszka .
Tybet zawdzięcza Wam życie.
|
|