FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

OPOWIADANIA NURKOWE - Doświadczenie!

Tomasz-Szeryf - 04-07-2005, 10:45
Temat postu: Doświadczenie!
Będzie to króciutkie strzeszczenie zdobytego dświadczenia, aczkolwiek myślę, że bardzo cennego, przynajmniej dla mnie, a może też będzie powodem przemyślenia dla innego nurka.

Od kilku lat pływamy z partnurem po okolicznych jeziorach, rozciągając nasz zasięg geograficzny o coraz to nowe akweny. Ponieważ jesteśmy z północnej Wielkopolski pchani ciekawością poszerzyliśmy swoje wypady o pojezierze drawskie, pomorskie równinę zielonogórską i nasze polskie morze.
Jednak słuchając opowieści naszych znajomych, dzielących się wrażeniami z pobytu nad ciepłymi morzami postanowiliśmy, że musimy i tam się również znaleźć. :cool: :cool:
Po licznych przeciwnościach losu w końcu znaleźliśmy się nad morzem czerwonym.
Będąc w bazie otrzymaliśmy butelki z nazwijmy to czynnikiem oddechowym w ilości.... coś ponad 11 litrów. :!:
Jak do tej pory nasze doświadczenie wskazywało, na co najmniej 15 litrów a w moim przypadku to doszło nawet do twina.
A tu 11 litrów i kazano nam siedzieć pod woda całą godzinę.
Nowe środowisko, nowe miejsce, stres antymurenowy i jeszcze ta butelka. Można by rzecz: mamo jak chcę do domu. :sad:
Ale, że my z LOK-u znaczy w mniemaniu miętkie twardziele to my się nie damy i do wody. Jak się okazało jest to możliwe tzn. mam na myśli czas i zapas czynnika oddechowego.

Po powrocie do Polski w najbliższy weekend oczywiście zaplanowaliśmy nura.
Razem z partnurem i naszym bardzo dobrym kolegą zaplanowaliśmy nurka na naszym
lokalnym jeziorku gdzie z wywiadu sondażowego wynikało, że widoczność znacznie się
poprawiła i sięga w porywach do 9m. :roll: (po Egipcie to i tak dla nas mówiąc prosto z mostu - bagno,
ale jesteśmy wyrozumiali i cieszymy się z tego co mamy). Nasz kolega Andrzej chłop tęgi, bo z gospodarki zawsze jak walnął płetwą to tyle go było widać. Zużycie miał jako takie jak na możliwości chłopa, co to potrzebuje i tak myślę, że małe. Więc daliśmy nura, ale najpierw podzieliliśmy się spostrzeniami z nurkowań w Egipcie i tak małym zużyciem powietrza. Ustaliliśmy, że ja prowadzę i płyniemy moim tempem zgodnie z ustalonym planem nurkowym. W jedną stronę brzegu na 12-14m - z powrotem na 5-6m.
Po nurku (czas ok. 55 minut) w butli pozostało nam po 120--130 at. :lol:
Byliśmy trochę zaskoczeni - przecież to nie był EAN. Najbardziej to zaskoczony był Andrzej tak małym zużyciem powietrza i co ważniejsze wolnym pływaniem, które pozwoliło mu zobaczyć, co chciał i nie zmęczyć się zbytnio.
Znaleźliśmy przy okazji nowy wrak łodzi rybackiej i naszemu kompanowi spodobało się statyczne wiszenie nad nim. :mrgreen:
Dlatego postanowił się tego nauczyć a my jako jeszcze mało doświadczeniu nurkowie postaramy mu się pomóc jak tylko będziemy umieli. :balloon: :balloon: :balloon:

Sandii - 04-07-2005, 14:28

człowiek uczy się całe życie
nurek też ;)
mniejszy wysiłek = mniejsze zużycie
a frajda ... że hej ;)
przy perfekcyjnej pływalności macha się mniej (albo wcale ;) ) i zurzycie spada aż miło
i powisieć na raczkiem mozna z 5minut (a co śpieszy mi się gdzieś?)

w egiptowie kolezanka wyszła z wody mając 140bar my mieliśmy po 50-70bar
jaki szacunek od razu zyskała!!

Sandii

Aniołek - 04-07-2005, 17:43

jesli chodzi o zużycie powietrza to tez potrafię być rekordzistką:-)
W Norwegii gdzie wszyscy wychodzili z pustą flaszką, ja miałam ją na dwa razy:-)
Wydaje mi się, że zalezy to przede wszystkim od wysiłku i sposobu oddychania... no a ponadto jestem malutką kobietką z malutkimi płuckami:-)

Szatan - 04-07-2005, 23:34

Cytat:
wszyscy wychodzili z pustą flaszką, ja miałam ją na dwa razy:-)

... nie wszyscy, nie wszyscy. Ja takie nurki robiłem na bezdechu...

sardyna - 05-07-2005, 04:58

my jak bylismy w egiptowie to na pierwszych nurkach "wysysalem" cale powietrze ale gdy zmienilem sposob plywania (przedewszystkim pretkosc i technike) konczylem z ok 70-80 at. przy czym nurkowanie trwalo ok 60min.
rzeczywiscie nurke uczy sie cale zycie

pozdrawiamy Lukasz i Wisia[/list]

Bania - 12-07-2005, 13:40

No wlasnie - bo gdzie sie spieszyc..jak na poczatku moj malzonek zaczal nurac to sie chlopak na mnie wkurzal ze sie nie ruszam tylko "wisze" sobie i ze jemu za wolno..zlopal chlopak powietrze przy tym ze hej! a teraz sobie razem powolutku nuramy i wisimy i rybom w oczy zagladamy i oboje konczymy na 100! To sa prawdziwe przyjemnosci nurania..jakby ktos chcial to mam namiary na super baze w Hiszpani..miodzio - rezerwat morski - mekka dla nurow.
Pozdrawiam
Bania

Teo - 02-09-2005, 21:51

Sandii napisał/a:

w egiptowie kolezanka wyszła z wody mając 140bar my mieliśmy po 50-70bar
jaki szacunek od razu zyskała!!
Sandii


Jako jedyna dostała flaszkę 300 atm? :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group