FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

MEDYCYNA NURKOWA - Pytanie o objawy choroby dekompresyjnej

jenny - 15-10-2005, 20:20
Temat postu: Pytanie o objawy choroby dekompresyjnej
Pewnie chisteryzuję, ale od rana mam nastepujące dolegliwości: "mrowienie" i wysypka na skórze. Dolegliwości pogłebiają się bardzo szybko. Rzecz w tym, że pojawiło się to dopiero 48 godzin po urkowaniu (ze 2-3 godziny po podróży samolotem). Innych objawów (typu ból mięśni) nie mam. Gdyby nie to mrowienie, załozyłabym, że to uczulenie.
Przepraszam, że zawracam głowę, ale wolę się głupio spytać, niż głupio zrobić.

Pozdrawiam
jenny

kjar - 15-10-2005, 20:30

Telefon do najbliższej komory deco, rozmowa z lekarzem i dalsze decyzje według wskazań lekarza. Tel do polskiej komory to +48 58 622 51 63. Tel do DAN - +39 039 605 7858. Nie zwlekaj, nie warto. Dzwoń od razu.
Dorota i Wojtek - 15-10-2005, 20:35

Hej!
Spokojnie :)

Co się działo przed lotem?

-kiedy ostatnie nurkowanie (przerwa do lotu)
-jaki profil
-jak wyglądały nurkowania w dni poprzedzające lot (jak planowałaś serię nurkowań - o ile zrobiłaś więcej nurkowań)
-jak sytuacja z odwodnieniem (ile i co piłaś)

Dla całkowitego spokoju dzwoń do lekarza dyżurnego w jakimś ośrodku hiperbarii - nie mamy pojęcia gdzie taki w okolicach Helsinek się podziewa... :???:

Zawsze możesz zadzwonić do DAN'a - nr tel. znajdziesz na polisie ubezpieczeniowej.


:wave:

jenny - 15-10-2005, 21:20

Dzięki za radę. zainwestowałam w rozmowę z Gdynią, tam cierpliwie mnie odpytali o szczegóły i kazali mi ciupaskiem ganiać do lekarza, co też niniejszym czynię.
jeszcze raz dziękuję.

jenny

Dorota i Wojtek - 15-10-2005, 21:29

Daj znać jaka będzie diagnoza.

Powodzenia,

:wave:

jenny - 17-10-2005, 15:07

Witam,

okazało się, że była to lekka postać choroby. Na szczęście skończyło się inhalacjami z tlenu i zakazem nurkowania na półtora miesiąca.
Dzięki, że namówiliście mnie na skorzystanie z pomocy lekarskiej.

jenny

Bogen - 17-10-2005, 15:29

jenny napisał/a:
Witam,

okazało się, że była to lekka postać choroby. Na szczęście skończyło się inhalacjami z tlenu i zakazem nurkowania na półtora miesiąca.
Dzięki, że namówiliście mnie na skorzystanie z pomocy lekarskiej.

jenny


Mozesz opisac jak doszlo do tej drobnej " niedyspozycji"?
Jesli oczywiscie nie jest to tajemnica.....

jenny - 17-10-2005, 16:07

Oczywiście, że mogę. To żadna tajemnica, a może komus się przyda.
Rzecz w tym, że nie było jednego, konkretnego powodu. Na efekt końcowy złożył się szereg przyczyn. Najważniejsze to:
- bardzo intensywne nurkowanie (wyszło 17 nurkowań w jednej serii)
- niekorzystne profile (zamiast trapezopodobnego, ganianie w górę i w dół za kolorowymi rybami)
- silne przemęczenie (bardzo intensywna praca, żeby się "wyrobić" przed urlopem)
- odwodnienie organizmu ("zemsta faraona + ograniczona liczba npojów, żeby się pod wodą nie chciało do toalety + długie oczekiwanie na pokładzie łodzi w piance, bo ktoś się ciągle spóźniał).

Tyle udało mi się ustalić po rozmowie z lekarzem nurkowym, który przeanalizował zapis mojego komputera i wypytał mnie o szczegóły.


Mam nadzieję, że moje doświadczenie pozwoli innym uniknąć tego rodzaju "atrakcji".

jenny

Dorota i Wojtek - 17-10-2005, 19:29

Fajnie, że tak się skończyło...
gorzej, że wogóle się przydarzyło...

Jenny - mamy prośbę, którą po części już spełniłaś :)
Czy mogłabyś podać dokładniej jak wyglądały poszczególne dni nurkowe?

Np. Dzień 1: nur pierwszy o 9:47 na gł. 18m w czasie 56min

przerwa na powierzchni 15min

nur drugi...

wylot w 12 godz. po ostatnim nurze...

itd.

17 nurkowań w serii można zaplanować tak, albo inaczej - jeżeli byłabyś uprzejma przedstawić jak to dokładnie wyglądało, mogłabyś pomóc wielu osobom zakładającym, że nurkowanie powtórzeniowe, "bezdekompresyjne" w ciepłej wodzie nie może nikomu zaszkodzić...

Czasem taka "niewinna" seryjka może okazać się dużo poważniejsza w skutkach niż mogłoby się nam wydawać... :???:


Życzymy jak najszybszego powrotu do pełni formy :) :)



:wave:

martin - 18-10-2005, 13:21

Cytat:
- bardzo intensywne nurkowanie (wyszło 17 nurkowań w jednej serii)


Prosil bym jeszcze o jeden szczegol: jaki komputer byl uzywany?

Maciuś Dru/ogi - 19-10-2005, 09:29

Fajnie, że się dobrze skończyło. Dla rozluźnienia moja osobista przygoda z DCS:

Lodowaty listopadowy weekend chyba 3 lata temu. Robiłem kurs Rescue, a przy okazji pierwszy raz w życiu nurkowałem w suchym. W suchym jak to w suchym - kilka razy mnie wyniosło na powierzchnię, w czasie jednego z niekontrolowanych wynurzeń z 14m instruktor złapał mnie tuż pod powierzchnią :roll:
Później, w czasie ćwiczeń ratowniczych, trafił mi się partnur mierzący chyba 2 metry i ważący (bez sprzętu) dobre 100kg :!: :!: :!: O ile wyciągnięcie go z głębin jeszcze jakoś poszło, to wytarganie na brzeg... cóż, równie dobrze mógłbym próbować wynieść z wody hipopotama ;-)
Anyway, następnego dnia po powrocie poszedłem z rodziną na koncert. Siedzę sobie i słucham muzyki i co czuję? Ano swędzenie skóry, łamanie w kościach i ogólnie złe i pogarszające się samopoczucie. Siedzę więc, słucham i zastanawiam się, czy w przerwie dzwonić do Sićki, czy jeszcze nie. Uznałem, że DCS jest wyjątkowo mało prawdopodobny i postanowiłem dać sobie na wstrzymanie, gdyby mi się nie poprawiło w następnych kilku godzinach, to dzwonię. Wróciliśmy do domu, a ja czułem się coraz gorzej :cry:
Postanowiłem położyć się do łóżka i dzwonić do KOMH. Zdjąłem wełniany sweter i..... swędzenie przeszlo jak ręką odjął. Coś mnie tknęło i zmierzyłem temperaturę - dochodziła powoli do 39C... I tak w automagiczny sposób DCS płynnie przekształcił się w grypę :-D
Morał: zanim zadzwonisz do KOMH zdejmij sweter. A najlepiej nie zakładać go na T-shirta, tylko na koszulę z długim rękawem :lol:

jenny - 19-10-2005, 21:14

Witam,
Odpowiadam z niejakim opóźnieniem, ale za to solidnie. I proszę, nie komentujcie głębokości :)
Wiem, wiem.... I :oops: dostałam za swoje.

Dzień 1.
17:18; 40 min; 14m
21:36; 40 min; 18m
Dzień 2.
8:52; 41 min, 20m
13:34; 47 min; 29m
16:50; 31 min; 31 m
Dzień 3
8:10; 42 min, 18m
13:28; 45 min; 28m
16:59; 47 min; 17m
Dzień 4
8:56; 33 min; 29m
12:27; 56 min; 20m
16:47; 47 min; 32m
21:30; 42 min; 16m
Dzień 5
8:13; 47min; 34m
13:50; 56 min; 42m (2 minuty do dekompresji)
17:44; 22min; 16m
Dzień 6
7:12; 47min; 18m
16:10; 29 min 16 m

Wylot po 31 godzinach od ostatniego nura.
Wszystkie nurkowania na powietrzu (pożałowałam pieniążków na Nitrox).
Komputer: Suunto Vyper

Pozdrawiam
jenny

martin - 19-10-2005, 21:19

jenny napisał/a:
I proszę, nie komentujcie głębokości


Tu nie ma nic do komentowania. Sa calkiem spokojne. Duzo gorsze jest nurkowanie po 3x albo 4x na dzien, a najwiekszym bledem jest robienie nurkowan powtorzeniowych glebiej niz poprzednie - co u Ciebie wyglada na notoryczne....

wrobel.cwirek - 19-10-2005, 21:24

[quote="martin
Tu nie ma nic do komentowania. Sa calkiem spokojne.
[/quote]

Rozsadnie pisze, piwa mu :-)

jenny - 19-10-2005, 21:56

Ano macie rację. Tylko, że wiecie jak to jest jak człowiek dostanie "głupawki" w Egipcie :)
Ale trochę winy mogę zwalić na przewodnika :)
Tak czy siak, mam nadziję, że moja przygoda może kogoś czegoś nauczy. Zawsze lepiej uczyć się na cudzych błędach.

Pozdrawiam
jenny

waldo - 19-10-2005, 22:10

jenny napisał/a:
I proszę, nie komentujcie głębokości Wiem, wiem.... I dostałam za swoje.


Głębokość i całkowity czas nurkowania prawie nic nie mówi o profilach.

W zeszłym roku znajomy wykonał w Egiptowie serię nieco mniej intensywnych nurkowań niż Twoje, ale również pojawił się DCS. Pojawił się kilka godzin po nurkowaniu z objawami stawowo-mięśniowymi i w środku nocy zawoziłem go do komory.
Miałem możliwość oglądnąć profile z jego komputera, które ukazywały dwa "drobiazgi" mogące sugerować wystąpienie DCS : szybkość wynurzania oraz przystanki bezpieczeństwa. Znajomy miał bardzo duże zużycie powietrza i chcąc nacieszyć się krótkim czasem dennym, nie starczało mu gazu na przystanki bezpieczeństwa, które przy takiej intensywności nurkowań mogły mieć decydujące znaczenie. Również szybkość wynurzania pozostawiała wiele do życzenia, szczególnie podczas wychodzenia z ostatnich 6 - 8 metrów.

jenny - 19-10-2005, 22:27

Waldo,
masz 100% racji. Zasadniczo, DCS można "podłapać" nawet po jednym nurkowaniu. (wielce odkrywcze stwierdzenie to to nie jest :) ) . Dlatego napisałam, że powodów było wiele. A pozostałe informacje podałam na prośbę Doroty i Wojtka.
Niewątpliwie masz słuszność zwracając uwagę na detale. Zwykle diabeł tkwi w szegółach.

Pozdrawiam
jenny

Dorota i Wojtek - 19-10-2005, 23:21

Jenny - dzięki za informacje :)

Mamy nadzieję, że się przydadzą tym, co to myślą, że jak pod wodą widoczność na 30 metrów, to nie trzeba robić deco ;)



A tak na poważnie: Martin miałeś rację - pobyt nad M. Czerwonym to w wielu wypadkach sposób na sprawdzenie jak działa komora od środka i co najgorsze: pod okiem przewodnika... :evil:

Może pokusimy się o jakieś wnioski?
Z naszej strony wygląda to tak:

1. Plan nurkowania ustala nurek - nie przewodnik - ten ostatni ma przedstawić wszystkie możliwe warunki do przygotowania jak najlepszego planu, ewentualnie pomóc w jego realizacji.

Najgorszy możliwy "plan": płynę za przewodnikiem, a w razie draki mam przecież komputer... :roll:

Przypomnijmy: wchodząc pod wodę zabieramy różne elementy sprzętu. Na takiej sprzętowej liście nie występuje zjawisko "instruktor/przewodnik" - ślepa wiara w to, że jeżeli jestem z przewodnikiem to nic nie może się zdarzyć - jest jak mydlana bańka...

2. Bardzo częstym błędem, który można tu u nas zaobserwować niemal codziennie, jest pomysł, że jak zrobię przystanek bezpieczeństwa - to nic nie może mi się stać...
Efekt? Ano ślizg po granicy czasu "no deco" (bo na komputerze była jeszcze minuta do dekompresji...) na 30 metrach, potem trzeba uciekać - bo powietrza mało (butla ma 10,7 litra) więc komputer piszczy, ale co tam - uciekamy przecież na przystanek bezpieczeństwa - tutaj na reszcie powietrza 3 minuty i teraz już tylko szybciutko na powierzchnię - bo na manometrze chyba jeszcze 5-10bar...

Popełniamy tu dwa duże blędy i całą serię mniejszych: skok z 30 na 5 metrów i później z 5-ciu na powierzchnię...

3. "Błąd fotografa": końcówka nurkowania, a tu naraz pojawia się poszukiwany przez całego nura żółw... jestem już prawie na powierzchni, a żółw na 12? no max 16 metrach... Co tam - szybki skok zdjęcie i już - druga taka okazja może się nie powtórzyć...

4. Planowanie nurkowań od najpłytszego do najglębszego - to dla nas swego rodzaju nowość - przykład Jenny jest dla nas nieco hm... zaskakujący...?

5. Nurkowanie "na komputer" - w sumie lepsze niż bez niego - choć buduje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Komputer pozwala na nurkowania powtórzeniowe w ślizgu "no deco", a my je z chęcią realizujemy "bo przecież miałem jeszcze czas do dekompresji..."

6. Kursy w których trzeba się wielokrotnie wynurzać, a instruktor wpada na pomysł, że wszystkie te wynurzenia zrobi w serii na jednym nurkowaniu - będzie z głowy... Efekt? Piękne zęby piły...


Jenny- jeszcze raz dziękujemy za opis Twoich nurkowań.



:wave:

waldo - 19-10-2005, 23:31

jenny napisał/a:
Dlatego napisałam, że powodów było wiele. A pozostałe informacje podałam na prośbę Doroty i Wojtka.
Niewątpliwie masz słuszność zwracając uwagę na detale. Zwykle diabeł tkwi w szegółach


Bardzo dobrze, że podałaś te informacje, bo może popłynie z tego jakaś nauczka dla innych.
I tak jak napisali DiW, przewodnik i komputer nie gwarantują bezpieczeństwa.

gogolek - 20-10-2005, 14:35

mam takie małe pytanko bo troche nie moge się z wami zgodzić :) a mianowicie czy??? Rola przewodnika jest chyba jasna ma zaplanować ,prowadzić i kontrolować grópę pod wodą więc jeśli nurkowania był by dobrze zaplanowane to nic by nie mogło się stać ( choć bywa różnie ) i czy praca przewodników w egiptowie to polega na dowiezieniu ludzi do miejsca wysypaniu ich z łodzi i każdy robi co chce a przewodnik się op....la na 10m :) bo przecież widać wszystko na 30m :) hmmm bo z tego co napisaliście i z profili głębokości i czasów osóbki z dcs to tak wygląda nuranie w egiptowie :) pozdrawiam


to nie złośliwy post tylko tak to dziwnie zabrzmiało przynajmniej dla mnie :) i teraz naprawde bym się wachał nad decyzją wylotu tam :) albo nurkował z zaufanymi ludzimi
pozdrawiam

Marcin_alien - 20-10-2005, 15:11

gogolek napisał/a:
Rola przewodnika jest chyba jasna ma zaplanować ,prowadzić i kontrolować grópę pod wodą więc jeśli nurkowania był by dobrze zaplanowane to nic by nie mogło się stać


tak ale korzystanie z przewodnika nie oznacza nie korzystania z glowy :)

jesli mamy watpliwosci, co do przedstawionego planu to glosno o tym mowimy a nie przyjmujemy, ze przewodnik wie lepiej i jego obecnosc jest gwarancja bezpieczenstwa, a pod woda jesli uwazamy ze przewodnik plynie za gleboko to mozemy plynac na mniejszej glebokosci

zreszta zazwyczaj przewodnik mowi (zwlaszcza przy nuraniu przy sciankach), ze jest najglebszym punktem zespolu :alien:

gogolek - 20-10-2005, 15:29

hmm to teraz już nic nie rozumiem czyli młody niedoświadczony nurek ma się nie słuchać przewodnika hmmm przecież on nie ma takiej wiedzy by nawet dyskutować z przewodnikiem musi się go słuchać !!!! i myśle że dlatego są wypadki i to więcej winy jest po stronie pseudo przewodników niż nurasków bo dlaczego mieć pretensje do osoby co ledwo nurkuje :) pozdrawiam
Dorota i Wojtek - 20-10-2005, 15:37

"Rola przewodnika" - to pojęcie dające się bardzo szeroko interpretować.

Przewodnik ma zapoznać nurka z miejscem nurkowym i przedstawić mu wszystkie za i przeciw.

Jeżeli przewodnik ma zaplanować nurkowanie w zastępstwie nurka, przeciągnąć go pod wodą, pytać stale o stan powietrza, pokazać, że należy teraz zrobić przystanek itp...- to realizuje tzw. program "INTRO" czyli nurkowanie dla osób nie umiejących nurkować w zespole... Tutaj pojawia się jeden z obowiązków przewodnika: opieka nad nurkującymi ze stopniem Scuba Diver i po programie DSD.

Z naszego punktu widzenia przewodnika należy wykorzystać w specyficznych miejscach nurkowych (trudne do znalezienia, a bardzo atrakcyjne punkty rafy, kominy termiczne ze śpiącymi rekinami ;) , ciekawostki we wrakach itd...), wszystkich naszych Gości zawsze zachęcamy do realizacji nurkowań w samodzielnych zespołach - nikt wtedy nikomu nie przeszkadza, można dowolnie długo oglądać ulubionego ślimaka...

Oczywiście cała masa nurków woli żeby ktoś nurkowanie zrobił "za nich": powiedział, że teraz w lewo, a teraz prosto (bo kompas to taki wielki zegarek ;) ), tak wygląda ryba, a tak inna ryba ;-) .

Nurkowanie na "mamę kaczkę" bardzo mocno upośledza wszelkie umiejętności nurkowe - nurkowie zamiast się usamodzielniać, pogrążają się w "ciekawym" założeniu, że jeżeli jest z nami przewodnik - to choćby trzeba było walczyć z samym Neptunem - on na 100% coś wymyśli...

Nic i nikt nie może nas zwolnić z samodoskonalenia - jeżeli ktoś sądzi, że dostał do ręki plastik i teraz to już jest panem głębin to... niech sobie tak sądzi, ale równocześnie jak najwięcej się uczy :razz: .
Często nurkowie mówą tak: kurs robiłem/am w Egipcie w dwa dni i jeszcze po okazyjnej cenie - było super... a choroba dekompresyjna to taka wielka fioletowa ryba... ;-)
Sami sobie wybieramy sposób naszego szkolenia, sami decydujemy gdzie i jak chcemy być uczeni - żadnym wytłumaczeniem jest brak niewiedzy spowodowany niekompetencją instruktora - przecież sami go wybieraliśmy...

Wracając do przewodnika nurkowego: osoby mające za sobą 4 nurkowania kursowe najlepiej się czują pod jego opieką - dobry przewodnik będzie je stale motywował do pracy, kiepski przeciągnie po prostu wokól rafy i tyle.
Doświadczone osoby często korzystają z pomocy przewodnika przy penetracji wraków, nurkowaniu w silnym prądzie (czasem jednak wrato wiedzieć gdzie skręcić ;) ). Często poszukiwaną kategorią przewodników są swego rodzaju asystenci podwodnych fotografów - tacy co to potrafią wypatrzyć co trzeba i nie przeszkadzać :)

Przewodnik, przewodnikowy niestety nie jest równy - czasem dobrym pomysłem przed wyjazdem jest sprawdzić z kim będziemy nurkować, a nie tylko czy aby na pewno znalazłem najtańszą ofertę...

Wszystkim nurkującym życzymy przewodników z głową pełną bezpiecznych pomysłów :)



:wave:



PS.
Nasz punkt widzenia w temacie "przewodnik" opisaliśmy już wielokrotnie - proponujęmy nie uciekać od głównego wątku DCS'u - jesteśmy już tylko o krok od tego żeby zacząć pisać o zarobkach przewodnika. a potem zostaje już wyłacznie PADI v.s. CMAS ;)

Marcin_alien - 20-10-2005, 15:42

gogolek napisał/a:
hmm to teraz już nic nie rozumiem czyli młody niedoświadczony nurek ma się nie słuchać przewodnika hmmm przecież on nie ma takiej wiedzy by nawet dyskutować z przewodnikiem musi się go słuchać !!!!



czy aby na pewno? jezeli Ci powiem, ze zanuramy na 40 metrow to musisz sie z tym zgodzic? NIE - ty Ty decydujesz, czy chcesz wejsc do wody. Jesli czujesz, ze plan podany przez przewodnika jest dla Ciebie za trudny, nie rozumiesz go, jest poza Twoimi kwalifikacjami, etc. to powiedz o tym. Dobry przewodnik dostosowuje plan nurkowania do najslabszego nurka w zespole.

A ze sa przewodnicy lepsi i gorsi to inna sprawa.

:alien:

gogolek - 20-10-2005, 18:04

jeśli powiesz to nurkowi z owd że chcesz go zabrać na 40 metrów to ty wychodzisz na nieodpowidzialnego człowieka bo ten napalony młody nur pewnie się zgodzi ale to ty mu podsuniesz ten pomysł bo jeśli on by ci powiedział że chce iści na 40 m to możesz mu tylko odmówić ( no tak ale widze że wszystko da się za KASE :) a co do przewodnika to myśle że jeśli jest w zawodzie to jego holernym obowiązkiem jest uważanie pilnowanie i co najważniejsze pomoc w sytuacjach awaryjnych nie wyobrażam sobie że przewodnik tylko pokazuje co ma pokazać. on ma być jak kapitan na statku jest panem i władcą i wszyscy mają się go słuchać a on ma tak pilnować wszystkich by wszystko było zgodne z planem. To jest moje zdanie a nie że wchodzimy do wody i każdy swoje :) tak tylko wypadki się rodzą. napewno do takich przewodników ja się nie wybiore pozdrawiam widać że w polsce sprawy mają się troszke inaczej a jeśli chodzi o organizacje to ......... szkoda słów i wojen bo temat rzeka :(
Tomasz-Szeryf - 20-10-2005, 19:30

Nas to troszkę przyzwyczaja sytuacja prawna w kraju na przymus. Jak nurasz na wrakach to musisz mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Organizator na łodzi odpowiada za wszystko czy schodzi do wody czy też nie i to wielu pasuje; co złego to nie ja i rączki czyste (o tym dużo było już mówione). Z reszta taką mamy mentalnośc jak bat nad głową to Polak najleszy pracownik.... mawiają; no i państwo dość niedawno też opiekuńcze mieliśmy.
Nie twierdze, że w takich eldoradach jak chociażby Eypt to raj prawny - przepisy też mają ale jakoś takie podejście prorozwojowe, a na pewno proturystyczne bo z tego w końcu żyją.

Marcin_alien - 21-10-2005, 09:27

gogolek napisał/a:
eśli powiesz to nurkowi z owd że chcesz go zabrać na 40 metrów to ty wychodzisz na nieodpowidzialnego człowieka bo ten napalony młody nur pewnie się zgodzi ale to ty mu podsuniesz ten pomysł bo jeśli on by ci powiedział że chce iści na 40 m to możesz mu tylko odmówić


Zgadza sie. Masz racje, choc niestety czesciej zdaza sie, ze to nurkownie chca wykonac nurkowanie do jakiego nie sa przygotowani (nie maja uprawnien). A ze zdazaja sie przewodnicy, ktorzy ulegaja ... :sad: Dlatego wazne jest aby wybierac dobre bazy (w Egipcie tez takie sa :-D ) i dobrych przewodnikow. A na lodzi ... zawracac d... przewodnikowi. Pytac go o to czego sie nie rozumie i czego chcesz sie dowiedziec. Bo to przewodnik jest dla Ciebie a nie na odwrot :-D

pozdrawiam :alien:

kruszynka301 - 21-10-2005, 17:11

A ze zdazaja sie przewodnicy, ktorzy ulegaja ... :sad: Dlatego wazne jest aby wybierac dobre bazy (w Egipcie tez takie sa :-D ) i dobrych przewodnikow.

temat przewodników, to temat rzeka.
W tym tygodniu wróciłam z egiptu, nurkowałam z Sea it, jestem świeżo po OWD (ale nie tym egipskim 3-dniowym :lol:
Jednak w hotelu spotkaliśmy przesympatyczną parę Polaków, zupełnie nieświadomych, którzy pochwalili nam się robieniem...... intro na 60 metrach z arabskim instruktorem, byłym komandosem. Cytuję "mieliśmy 3 przystanki dekompresyjne, na ostatnim zaczełam panikawać, ale na szczęśćie insrtuktor mnie mocno trzymał. Wogóle z nim czułam się bardzo bezpiecznie pod wodą."

wrobel.cwirek - 21-10-2005, 17:34

Pewnie jeszcze na powietrzu... to tlumaczy dlaczego nie panikowala wczesniej ;-)
kruszynka301 - 21-10-2005, 17:59

Ależ oczywiście, że na powietrzu.

Co do komandosa, to spotkaliśmy się na 6 metrach przy stateczku, zabawiał przepływających tłumnie nurków wyciąganiem mureny za łeb spod koralowców i dawaniem jej całuska. Patrząc na to 10 minut, następnego dnia sama odważyłam się dotknąć ogona olbrzymiej mureny (czyli wg mnie starej i nie grzeszącej szybkością;), tylko mnie moja instruktorka Ewa odciągnęła :mrgreen:

jenny - 23-10-2005, 18:44
Temat postu: Wracając do głównego wątku
No i wszystko się wyjasniło. Niestety, jak w wiekszości przypadków, przyczyną kłopotów była ludzka głupota (tym razem moja :oops: ).
Na jedno z nurkowań zapomiałam komputera. I wiecie jak to bywa. Przewodnik poganiał, ludziska na Zodiaku wściekli, bo w piankach gorąco i chce się do wody.. Jednym słowem okazałam się mało asertwna i nurknęłam bez komputera. W efekcie, przy tak intensywnym planie nurkowań, kolejne "porady" komputera można było sobie w buty wsadzić.
Niech będzie więc to nauczką dla tych, którzy:
- nurkują wyłacznie "na komputer"
- ślizgają sie po granicy dekompresji (mam jeszcze dwie minuty...)
- rezygnują ze 100% przestrzegania zasad "żeby innym nie popsuć nurkowania"

Pozdrawiam

jenny (już w bardzo dobrym stanie)

PS. I do tego musiałam przełożyć na później szczepionkę przeciwko grypie (z trudem wyszarpaną w aptece), bo Pan Doktor stwierdził, że lepiej nie. I pewnie miał rację.

I - 23-10-2005, 21:15
Temat postu: Re: Wracając do głównego wątku
jenny napisał/a:
No i wszystko się wyjasniło...[...].Na jedno z nurkowań zapomiałam komputera....


Nie zgodzilbym sie z tak jednoznaczna diagnoza.
Przy tak intensywnym tygodniu nurkowym sama "wiara w komputer" mogla byc zludna.

Pozwole sobie przypomniec:
http://www.divernet.com/n...DAN270404.shtml

Warto tez poczytac:
http://www.divernet.com/n...hse070604.shtml
i inne "More articles of interest"

P.
I

martin - 23-10-2005, 23:21

kruszynka301 napisał/a:
intro na 60 metrach z arabskim instruktorem


Mysle ze arab mial glebokosciomierz wyskalowany w stopach.....

waldo - 23-10-2005, 23:39

kruszynka301 napisał/a:
Jednak w hotelu spotkaliśmy przesympatyczną parę Polaków, zupełnie nieświadomych, którzy pochwalili nam się robieniem...... intro na 60 metrach z arabskim instruktorem, byłym komandosem. Cytuję "mieliśmy 3 przystanki dekompresyjne, na ostatnim zaczełam panikawać, ale na szczęśćie insrtuktor mnie mocno trzymał. Wogóle z nim czułam się bardzo bezpiecznie pod wodą."


Klient płaci i otrzymuje :) Szczególnie gdy już na hotelowym meetingu klient wypytuje o niezapomniane wrażenia z głębokiego nurkowania Intro :)
Klient żądny mocnych wrażeń płaci 50 USD lub Euro za Intro w ciepłych wodach Morza Czerwonego, ale wrażenia muszą być tak mocne, żeby powaliły zazdrosnych znajomych :)
Tak więc wykupują Intro i przewodnik zabiera ich na ... 8 - 10 metrów po czym pokazuje ... manometr na którym widnieje wskazanie 60 ... tyle że bar :)
Oczywiście wcześniej należy takich klientów obdarować ładną opowieścią o komandosach, zawodowym nurkowaniu w egispkim wojsku itp ... :)

A wystarczyło zapytać Ewy, czy ktokolwiek rzeczywiście zabiera Intro na 60 metrów :razz:

A czy ten arabski komandos przypadkiem nie miał na imię Alex, był starszym jegomościem i pracował w Centrum Adventurer ? :)

jenny - 24-10-2005, 10:07
Temat postu: Re: Wracając do głównego wątku
I napisał/a:
jenny napisał/a:
No i wszystko się wyjasniło...[...].Na jedno z nurkowań zapomiałam komputera....


Nie zgodzilbym sie z tak jednoznaczna diagnoza.
Przy tak intensywnym tygodniu nurkowym sama "wiara w komputer" mogla byc zludna.


I


Dlatego w komentarzu napisałam, że jest to przestroga dla wierzących ślepo w komputer i nurkujących na granicy dekompresji. Nie mówię, że gdybym wzięła komputer to nic by się nie przytrafiło. CHodzi mi o to, że w takiej sytuacji poleganie na wskazaniach komputera było szczególnie złudne.

jenny

martin - 24-10-2005, 14:11

jenny napisał/a:
Dlatego w komentarzu napisałam, że jest to przestroga dla wierzących ślepo w komputer i nurkujących na granicy dekompresji. ... CHodzi mi o to, że w takiej sytuacji poleganie na wskazaniach komputera było szczególnie złudne.

Problem "olewany" prez wielu nurkow. Algorytmy decompresyjne (a dokladnie ich parametry) sa ustalane empirycznie. Im dluzsza seria nurkowan, tym wieksza jest rozbierznosc miedzy modelem a rzeczywistoscia.

kruszynka301 - 28-10-2005, 14:40

waldo napisał/a:

Klient płaci i otrzymuje :) Szczególnie gdy już na hotelowym meetingu klient wypytuje o niezapomniane wrażenia z głębokiego nurkowania Intro :)
Klient żądny mocnych wrażeń płaci 50 USD lub Euro za Intro w ciepłych wodach Morza Czerwonego, ale wrażenia muszą być tak mocne, żeby powaliły zazdrosnych znajomych :)
Tak więc wykupują Intro i przewodnik zabiera ich na ... 8 - 10 metrów po czym pokazuje ... manometr na którym widnieje wskazanie 60 ... tyle że bar :)
Oczywiście wcześniej należy takich klientów obdarować ładną opowieścią o komandosach, zawodowym nurkowaniu w egispkim wojsku itp ... :)

A wystarczyło zapytać Ewy, czy ktokolwiek rzeczywiście zabiera Intro na 60 metrów :razz:

A czy ten arabski komandos przypadkiem nie miał na imię Alex, był starszym jegomościem i pracował w Centrum Adventurer ? :)


Początkowo też sądziliśmy, że to pokazywał przewodnik pokazywał stopy lub bary;), jednak para zgodnie zaprzeczyła, poza tym nurkowaliśmy potem razem na 10 metrach (my za Ewą, oni za swoim przewodnikiem), i nie sądzę, żeby nie widzieli różnicy, opowiadali jeszcze, że było ciemno i nieprzyjemnie, a ten opis nijak nie pasuje do 10 m w Morzu Czerwonym. "Intro" jednak skończyło się nie całkiem pomyślnie - dziewczyna zniechęciła się do nurkowania.
Ten komandos był starszym jegomościem, nie pamiętam, jak miał na imię, bazę miał naprzeciwko hotelu Roma, razem z naszą bazą Sea it :cool:

Jednak pomimo dostarczania "niezapomnianych wrażeń" z nurkowania, arabska baza miała kilku klientów, a i tak nie codziennie, tymczasem trzymająca się limitów głębokości Sea it musiała czasami wynajmować drugą łódź :roll:
Jeszcze co do powalania znajomych głębokością - reakcja innych nurków była jednakowa - idioci.
Inną zupełnie sprawą jest robienie kursów OWD i AOWD w 5 dni (3 dni OWD, 2 dni AOWD, i już mamy zaawansowanego nurka), ale to już na tym forum jest temat rzeka :???:

pozdrawiam

waldo - 28-10-2005, 15:11

kruszynka301 napisał/a:
Początkowo też sądziliśmy, że to pokazywał przewodnik pokazywał stopy lub bary;), jednak para zgodnie zaprzeczyła


Czy wyobrażasz sobie, że przewodnik, który otrzymuje jakieś marne wynagrodzenie, będzie ryzykował własnym i czyimś zdrowiem, prowadząc na 60 metrów dwóch intro, którzy po raz pierwszy zanurzyli się w wodzie ???
Pomyśl również nad tym, że taki przewodnik dziennie wykonuje po 6 lub więcej (czasami 10) nurkowań typu "Intro" i każdego zabiera na 60 metrów :razz:

kruszynka301 - 28-10-2005, 15:25

waldo napisał/a:

Czy wyobrażasz sobie, że przewodnik, który otrzymuje jakieś marne wynagrodzenie, będzie ryzykował własnym i czyimś zdrowiem, prowadząc na 60 metrów dwóch intro, którzy po raz pierwszy zanurzyli się w wodzie ???
Pomyśl również nad tym, że taki przewodnik dziennie wykonuje po 6 lub więcej (czasami 10) nurkowań typu "Intro" i każdego zabiera na 60 metrów :razz:


Szczerze mówiąc, nie mieści mi się to w głowie, dlatego kilka razy przepytywaliśmy tą parę, jednak zdanie podtrzymywali, sprawdzali jeszcze na komputerze na łodzi - dziewczyna miała intro, mąż jednak wcześniej nurkował, miał AOWD. "Komandos" wykonywał dziennie 2 nurkowania - nie miał chętnych na więcej ;-) .
Dlatego zdecydowanie wolę nurkować z droższymi polskimi bazami, przynajmniej nie muszę pilnować instruktora :lol: , i dokładnie wiem, na jaką głębokość schodzę :lol: , a limit przekraczyłam razj o 5 metrów - przewodnik pokazywał drop off. Biorąc pod uwage, że w moim przypadku limit to 18 m, to moje wyczyny głębokościowe są mizerne, ale jest mi z tym dobrze. :)

pozdrawiam serdecznie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group