OPOWIADANIA NURKOWE - suchy skafander jako jedyny środek kompensacji pływalności
Dycha - 24-02-2013, 14:34 Temat postu: suchy skafander jako jedyny środek kompensacji pływalnościWitam,
Z reguły widok płetwonurka w pełnym rynsztunku uzmysławia nam zaawansowanie techniki do przystosowania i przebywania człowieka pod wodą.
Ale jeszcze nie tak dawno nie było kamizelek asekuracyjno wypornościowych, jacketów, skrzydeł, nie wspominając już o suchych skafandrach w zastosowaniu do płetwonurkowania sportowego / amatorskiego jako kompensatorów pływalnośc, szasowania.
Brak pełnego "encyklopedycznego" wyposażenia płetwonurka może stanowić dla niego oczywiste zagrożenie.
Przykładowo, modne ostatnimi czasy stało się nurkowanie z octopusem poprawiającym bezpieczeństwo jego posiadaczowi ale i dające azyl bezpieczeństwa również potencjalnemu użytkownikowi (partnerowi), któremu można II-gi stopień przekazać w sytuacji "bez wyjścia".
Zdarzyło mi się słyszeć, że ktos odmówił nurkowania w parze z powodu braku posiadania przez partnera odpowiedniej latarki. Faktycznie, jest wiele sytuacji, dla których posiadanie dobrego oświetlenia jest sprawą kluczową w zachowaniu bezpieczeństwa nurkowania.
Oczywiście jeśli uważamy, że pewna konfiguracja sprzętowa może zagrozić komfortowi nurkowania ( nie wspominając o aspekcie bezpieczeństwa) to należy to bezwzględnie poprawić. Jednkaże chyba każdy płetwonurek bez względu na staż zgodzi się ze stwierdzeniem, że determinującym czynnikiem w poprawie bezpieczeństwa pod wodą jest doskonalenie się w sytuacjach awaryjnych, żeby nawet najmniejsza awaria nie dała nam się zaskoczyć. Jest wiele przepisów międzynarodowych pozwalających płetwonurkowi / nurkowi podejmować decyzję na temat knfiguracji sprzętowej, która będzie dla niego najbardziej bezpieczna, a ilość zbędnych gadżetów, lumenów czy D-ringów to chyba kwestia drugoplanowa.
Pomijając jakiekolwiek kwestie formalno-prawne chciałbym poznać Wasze zdanie na temat osób uprawiających płetwonurkowanie bez jacketu, skrzydła, homonta, lecz w samym suchym skafandrze jako kompensatorze pływalności.
Czy uważacie, że osoby te są nieodpowiedzialne w tym co robią z racji na to, że posiadanie jacketu to przecież dodatkowa kompensacja pływalności w przypadku gdy zawiedzie zawór dodawczy suchara? Czy może choć trochę podziwiacie je z powodu ubogiej konfiguracji sprzętowej, która w pełni zaspokaja ich potrzeby do przebywania pod wodą.
A może uważacie, że do momentu gdy niesmierdzący groszem nurek nie uzbiera na jacket to nie powinien bawić się w nurkowanie?
Wyrażajcie Wasze opinie, które pomogą mi zrozumieć pewne sprawy.TomS - 24-02-2013, 15:03
Dycha napisał/a:
Przykładowo, modne ostatnimi czasy stało się nurkowanie z octopusem poprawiającym bezpieczeństwo jego posiadaczowi ale i dające azyl bezpieczeństwa również potencjalnemu użytkownikowi (partnerowi), któremu można II-gi stopień przekazać w sytuacji "bez wyjścia".
Hmm... nie tak znowu "ostatnio", to raz, nie jest to moda ale wymóg organizacji szkolących, to dwa, a trzy: poprawa bezpieczeństwa posiadacza oktopusa jest iluzoryczna. To oktopus partnera jest twoim zabezpieczeniem.
Dycha napisał/a:
A może uważacie, że do momentu gdy niesmierdzący groszem nurek nie uzbiera na jacket to nie powinien bawić się w nurkowanie?
Od tego bym zaczął. Nie ma sprzętu = nie ma nurkowania. Ale nie musi być drogi, da się tanio zakupić (a nawet dostać) sprzęt używany w poprawnym stanie technicznym.
Dycha napisał/a:
zdanie na temat osób uprawiających płetwonurkowanie bez jacketu, skrzydła, homonta, lecz w samym suchym skafandrze jako kompensatorze pływalności.
Osobiście tak czasem nurkuję, znam osoby czyniące podobnie. Ale zawsze jest to kwestia świadomego wyboru nurka wyszkolonego a nie kwestia "nurkuję bez jacketu bo go nie mam, może kiedyś..." - takie postępowanie uważam za zagrożenie dla siebie i partnera.ptja - 24-02-2013, 15:23 IMHO pływanie bez jacketu "bo się nie ma" to kiepski powód.
Wypożyczenie w bazie to koszt rzędu 20 zł/dzień-60/tydzień (można nawet płytę+worek w tej cenie mieć chyba), a używany można mieć za 300-400.
Że już nie wspomnę, że warto popytać kolegów "z paczki" czy gdzieś w szafie nie mają starego jacketu o którym zapomnieli albo w klubie/u instruktora, gdzie się szkoliłeś.
Mnie za to korci takie trochę "freedivingowe" zanurkowanie w zakresie "litoralowo-szuwarkowym" (czyli powiedzmy do 3-4m) z kompensacją tylko płucami, w piance i z butlą zamontowaną z boku.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zużyty gaz zmienia pływalność, ale np. użycie butli 4l to zmiana w czasie nurkowania o niecałe 800g (600l gazu do dyspozycji do 50 barów rezerwy, co przy dnie dałoby ok. 20 minut). Dochodzi też oczywiście kompresja pianki, ale na tej głębokości wystarczy coś cienkiego, więc wpływ nie powinien być duży.
Zdarzyło mi się pływać w zbiorniku o głębokości do ok. 2m (ćwiczenia ratowniczo-poszukiwawcze) w piance 2x7 i z butlą 15l (ale nie wydmuchałem wiele) i nie musiałem inflatora używać w ogóle.
Na pewno wypróbuję to na basenie.Yavox - 24-02-2013, 15:26 Jarku, korci mnie dokladnie to samo. Niedawno wlasnie o tym myslalem Haw - 24-02-2013, 15:36 coz, brak jacketu gdy ma sie suchara nie da sie wytlumaczyc aspektem finansowym .
sam tak czasem nurkuje, tylko plytko (max 12m, zwykle do 10) i tylko w jeziorach. uwazam, ale byc moze to iluzoryczne, ze nurek wyposazony w 2 butle, suchara i boje jest lepiej wyposazony sprzetowo (w sensie zapewnienia sobie bezpieczenstwa) niz nurek w piance i jackecie. balast mam zrzucalny.
zeby nie bylo, posiadam skrzydlo, po prostu przy takich nurkowaniach zostaje w domu.
nurkowanie zupelnie bez kompensatora to chyba przeszlosc i nie spotkalem sie jeszcze realnie z taka sytuacja.ptja - 24-02-2013, 15:49
Haw napisał/a:
/.../uwazam, ale byc moze to iluzoryczne, ze nurek wyposazony w 2 butle, suchara i boje jest lepiej wyposazony sprzetowo (w sensie zapewnienia sobie bezpieczenstwa) niz nurek w piance i jackecie. balast mam zrzucalny./.../
z ciekawości: dlaczego uważasz, że zestaw SS + 2 butle + boja + możliwość pozbycia się balastu zapewnia większe bezpieczeństwo niż zestaw pianka + worek + te same 2 butle, boja i balast?
Yavox napisał/a:
Jarku, korci mnie dokladnie to samo. Niedawno wlasnie o tym myslalem
no to szykujemy deko plan na ten hardcore, chyba, że nam ktoś to wybije ze łba zanim spróbujemy TomS - 24-02-2013, 16:07
Haw napisał/a:
nurkowanie zupelnie bez kompensatora to chyba przeszlosc i nie spotkalem sie jeszcze realnie z taka sytuacja.
Ja tak sobie nurkowałem (pianka, stage na sznurku) ale jest to dość męczące fizycznie i psychicznie i SAC wzrastał mi o ~40% w stosunku do tej samej butli zamocowanej do płyty z workiem (nie chodzi o opory ale o walkę z pływalnością i balans lewo-prawo).
ptja napisał/a:
dlaczego uważasz, że zestaw SS + 2 butle + boja + możliwość pozbycia się balastu zapewnia większe bezpieczeństwo niż zestaw pianka + worek + te same 2 butle, boja i balast?
Różnica jest niewielka ale: lepsza izolacja termiczna, łatwiejsze korygowanie trymu, mniejsze przeważenie jeśli suchacz jest powłokowy. In minus: nie napompujesz oralnie.Bul-kot - 24-02-2013, 17:14
Dycha napisał/a:
chciałbym poznać Wasze zdanie na temat osób uprawiających płetwonurkowanie bez jacketu, skrzydła, homonta, lecz w samym suchym skafandrze jako kompensatorze pływalności.
Nuranie w samym sucharze a nuranie w piance z jacketem = oba z jednym źródłem wyporu.
Niesmierdzący groszem nurek może wypożyczyć potrzebne klamoty.AkademiaNurkowania - 24-02-2013, 17:25
Dycha napisał/a:
Ale jeszcze nie tak dawno nie było kamizelek asekuracyjno wypornościowych
A wiesz jak skonfigurowany był wówczas nurek? Np. kiedy butle osiągały neutralną pływalność, jak (na jaką głębokość) się wyważał?
Inna sprawa, że dla Ciebie (34l) powinny być to informacje czysto historyczne.Włodek K - 24-02-2013, 17:29
Dycha napisał/a:
Wyrażajcie Wasze opinie, które pomogą mi zrozumieć pewne sprawy.
Nurkowanie bez kompensatora pływalności nie jest niczym ani nowym ani tak starym abym tego nie miał okazji kilka lat praktykować już dość dawno. Jednak do dziś lubię czasem właśnie tak nurkować
1. Problem braku żródła wyporu w nurkowaniach litoralnych (bo realnie takie nurkowania można robić bez źródła wyporu = ustalając pływalność płucami w moim przypadku zakres 1-7 m) to problem odpowiedzi na pytanie:
Co zrobisz gdy z jakichś powodów będziesz musiał utrzymać się na powierzchni lub będziesz musiał wydobyć i utrzymać partnera nurkowania na powierzchni?.
Mamy jakieś lepsze lub gorsze lub nawet iluzoryczne dwie drogi rozwiązania problemu
- zrzucalny balast pozwalający na łatwe wypłynięcie/wyrzucenie i utrzymanie się na powierzchni
- mocne płetwy i końskie kopyta oraz świadomość aby z płetwy to uczynić.
W dawnych programach szkoleniowych gdy nie było źródeł wyporu zakładano taką ewentualność i szkolono tak aby nurek był w stanie podołać temu trudnemu zadaniu czyli w "pi i na gaz" przez kilka miesięcy. Poza tym technika samego nurkowania była diametralnie inna, rzekł bym ze mniej swobodna
2. Problem zastosowania jednego źródła wyporu to problem odpowiedzi na pytanie:
Co się stanie jak utracę to źródło?.
Dotyczy to pianki i kompensatora oraz suchego bez kompensatora.
W obu przypadkach zrzucalny balast rozwiązuje problem częściowo lub całkowicie.
Ryzyko takiego sposobu myślenia o potrzebach nurka w toni i na powierzchni jest w tym że pozbycie się balastu może skutkować wyrzuceniem na powierzchnię. Co w nurkowaniach poza limity NDL podnosi ryzyko DCI w sposób minimalny do 100% Gdy są to długie i głębokie nurkowania dekompresyjne.
Dublowanie źródeł wyporu minimalizuje niemal w 100% konieczność odpowiadania sobie co się stanie gdy......
Powstaje pytanie: Co należy zrobić gdy nastąpi utrata jednego ze źródeł wyporu?.
Odpowiedź jest prosta.
Rozpoczynamy bezpieczny powrót na powierzchnię.
Kiedy możemy zastosować nie zrzucalny balast opisałem:Tutaj
Bardzo chętnie czasem ubieram się w piankę, małą butlę, jeden prosty AO, narzędzie tnące, bez masy innych klamotów i bujam się po litoralu. W moim przypadku SAC mi spada wyraźnie
Pewnie wraz z odchudzeniem się o wagę dużych butli, nie wygodny SS, stawiający opory kompensator.
TomekR - 24-02-2013, 17:30
Dycha napisał/a:
w przypadku gdy zawiedzie zawór dodawczy suchara
To tylko jeden z mozliwych problemow. Co w przypadku pelnego zalania suchego?
Kilka razy w czasie prac podwodnych zdarzylo mnie sie zalac taka np Foke, czy Krogulca. Plywanie, szczegolnie w pradzie, w takich okolicznosciach nie nalezy do przyjemnosci, a juz na trapie mialem ochote odciaciac w suchaczu nogawki.
pzdr
TomekJozio - 24-02-2013, 17:53 [quote="Bul-kot"]
Dycha napisał/a:
Niesmierdzący groszem nurek może wypożyczyć potrzebne klamoty.
O ile ma gdzie pożyczyć i mają rozmiar na niego Haw - 24-02-2013, 17:56
ptja napisał/a:
z ciekawości: dlaczego uważasz, że zestaw SS + 2 butle + boja + możliwość pozbycia się balastu zapewnia większe bezpieczeństwo niż zestaw pianka + worek + te same 2 butle, boja i balast?
dokonalem pewnego niejawnego zalozenia: nurek w piance i jackecie jest typowo "rekreacyjny" i ma 1 butle, bo chodzilo mi o cos innego: skoro dopuszczamy szeroko mniej bezp. 1-butlowa konf. to czemu probujemy demonizowac 2-butlowa bez-jacketowa?
w wypadku gdy jacketowiec ma 2 butle, bezp. jest porownywalne.ptja - 24-02-2013, 18:04
TomS napisał/a:
Ja tak sobie nurkowałem (pianka, stage na sznurku) ale jest to dość męczące fizycznie i psychicznie i SAC wzrastał mi o ~40% w stosunku do tej samej butli zamocowanej do płyty z workiem (nie chodzi o opory ale o walkę z pływalnością i balans lewo-prawo).
Włodek K napisał/a:
Bardzo chętnie czasem ubieram się w piankę, małą butlę, jeden prosty AO, narzędzie tnące, bez masy innych klamotów i bujam się po litoralu. W moim przypadku SAC mi spada wyraźnie
czyli nie mam wyboru: muszę na sobie wypróbować
Włodek K napisał/a:
Co zrobisz gdy z jakichś powodów będziesz musiał utrzymać się na powierzchni lub będziesz musiał wydobyć i utrzymać partnera nurkowania na powierzchni?.
Mamy jakieś lepsze lub gorsze lub nawet iluzoryczne dwie drogi rozwiązania problemu
- zrzucalny balast pozwalający na łatwe wypłynięcie/wyrzucenie i utrzymanie się na powierzchni
- mocne płetwy i końskie kopyta oraz świadomość aby z płetwy to uczynić.
ja jeszcze wspomnę o bojce np. Xdeep Włodek K - 24-02-2013, 18:24
ptja napisał/a:
ja jeszcze wspomnę o bojce np. Xdeep
To może być źródło wyporu np jako trzecia możliwość wyłącznie awaryjna. Piszę o źródłach wyporu które lepiej lub gorzej są dostosowane do kontroli pływalności. Bojka nie jest, więc realnie jest do użycia jako koło ratunkowe.
Uważam że nie należy rozszerzać pojęcia źródło wyporu nurka o bojki. Choć nie należy zapominać o takiej możliwości. Zresztą podobnie jest z SS w moim systemie pojęciowym skafander nie jest zasadniczym źródłem wyporu choć zastępczo może być do tego użyte. Wiąże się to z kolei z tym jak uważam, że należy używać SS SS pod wodą i jakie ma minusy na powuierzchni.
ptja napisał/a:
czyli nie mam wyboru: muszę na sobie wypróbować
Nie musisz ale jak chcesz.....
[ Dodano: 24-02-2013, 18:30 ]
Haw napisał/a:
w wypadku gdy jacketowiec ma 2 butle, bezp. jest porownywalne.
I tak i nie. Bo jeśli założymy że owe butle nurek umie właściwie wykorzystać tzn zrobi z tego w praktyce niezależne źródło gazu To pewnie kładąc na szali oceny ryzyka te możliwości to pewnie dało by się uzyskać porównywalny poziom ryzyka.
Ale to nie żeby polemizować z Twoim tekstem tylko wskazać że to co uznamy za porównywalne zależy także od naszych przekonań czy doświadczeń.Dycha - 24-02-2013, 19:14
TomekR napisał/a:
Dycha napisał/a:
w przypadku gdy zawiedzie zawór dodawczy suchara
To tylko jeden z mozliwych problemow. Co w przypadku pelnego zalania suchego?
Kilka razy w czasie prac podwodnych zdarzylo mnie sie zalac taka np Foke, czy Krogulca. Plywanie, szczegolnie w pradzie, w takich okolicznosciach nie nalezy do przyjemnosci, a juz na trapie mialem ochote odciaciac w suchaczu nogawki.
pzdr
Tomek
Dzięki za odpowiedzi, poczytałem z przyjemnością. Ogólnie kilka osób pisze, że często tak nurkują, ale potem rozwodzą się nad kwestią bezpieczeństwa.
Z drugiej strony moje przenurkowane latka w większości były w sprzęcie AH5 z otwartym systemem hełm-skafander plus balast na piersi, na plecach i w butach, ale podczas drobnych robót zdarzało się wchodzić w zwykły skafander suchy bez jacketu z "częściowym aparatemP-27".
Pytam dlatego, że podczas obserwowania pewnej grupki płetwonurków nad jednym jeziorem usłyszałem, że tylko głupek nurkuje bez jacketu. Ludzie sprawiali wrażenie poważnej ekipy. A mając przekonania odmienne nie konfrontowałem w rozmowie.
Teraz w pracy na statku podczas zwykłych poszukiwań albo ćwiczeń też preferuję jacket, ale są to prace drobne i nieeksploatujące organizmu w dużej mierze. Lecz kilka lat temu nigdy w życu nie zgodziłbym się założyć w pracy jacketu. Było to po prostu dla mnie (i nie tylko) zbędne wyposażenie, które powiem więcej stwarzało w typowo "chamskich" robotach zagrożenie i powodowało dekoncentrację nurka. Częste roboty zbrojarskie to była praca lekka aczkolwiek robiło się to nawet bez linki zabezpieczającej z racji na mobilność, na zaangażowanie sygnalisty w prace na powierzchni i na to, że sygnałówka opóźniała roboty. A nieopodal była baza holowników. Wtedy poczułem na własnej skórze(skafandzre) co to znaczy kopnięcie holownika. Sami widzicie, że bezpieczeństwo schodziło na plan dalszy (nawet nie drugi). Zdązyłem zorientować się na forum, że jest tu kilku "starych nurków". Sądzę, że paru zgodzi się ze mną, że nawet dekompresja nie stanowiła dla nich reżimu. Może dlatego, że po 4h spędzonych na dnie portu spieszyło im się na browar za halą targową.
Miałem kolegę, który był tak przyzwyczajony do sprzętu UWS, że podczas lżejszych robótek jakimi było zakładanie szalunków na gł. 3m wolał chodzić w sprzęcie ciężkim niż "lekkim". Ale gdy już wbił się w płetwy, to ciężko było go odwieść od tego ,że nie zawsze jest to sprzęt adekwatny do pracy.Włodek K - 24-02-2013, 19:32
Dycha napisał/a:
Dzięki za odpowiedzi, poczytałem z przyjemnością. Ogólnie kilka osób pisze, że często tak nurkują, ale potem rozwodzą się nad kwestią bezpieczeństwa.
Nie rozumiesz dlaczego?
Bo nie można robiąc coś zapominać o tym jakie ryzyka to niesie. Jeśli ktoś coś robi bezuwzglednienia ryzyka to to zaczyna nazywać się głupotą.
Podobnie opinie że tylko w jackecie mądrzy nurkują (bo Ci bez to głupki) mają mało wspólnego z realną oceną świata nurkowego. Są poprostu lekko ograniczone do końca własnego nosa.
I tylko tyle
A teraz taka śmieszna historia. Zaproszono mnie na tzw czyszczenie jeziora. Ponieważ była to okazja do uwolnienia się z klamotów to ubrałem 10 l flaszkę na noszaku i bez kompensatora sobie tam ponurkowałem, oczywiście wisząc tam gdzie chciałem.
Jednak widziałem karcąco-zdziwione spojrzenia jackeciarzy jakbym nie miał wszystkiego dobrze poukładanego pod kiepełą. arkac123 - 24-02-2013, 19:48
Dycha napisał/a:
Dzięki za odpowiedzi, poczytałem z przyjemnością. Ogólnie kilka osób pisze, że często tak nurkują, ale potem rozwodzą się nad kwestią bezpieczeństwa.
Pytam dlatego, że podczas obserwowania pewnej grupki płetwonurków nad jednym jeziorem usłyszałem, że tylko głupek nurkuje bez jacketu. Ludzie sprawiali wrażenie poważnej ekipy. A mając przekonania odmienne nie konfrontowałem w rozmowie.
Uwielbiam nurkować nie używając worka - spokojnie da się bezpiecznie do 10 metrów, po spełnieniu warunków:
- woda ponad 30 st,
- pianka nie grubsza niż 2.5 mm,
- balast 2 kg + plyta alu
Takie nurkowania IMHO należą do najlepszych, czuje się wtedy lekko, ma się wrażenie latania.
Jeśli ktoś jest świadomy ograniczeń swojej konfiguracji, to dlaczego nie? W nurkowaniu trzeba używać najpierw mózgu, i wiedzieć, co do czego służy i dlaczego bierzemy dany sprzęt pod wodę.......
Osobiście wolę nurkować z kimś bez podstawowego sprzętu ("podstawowy" w rozumieniu aktualnych zaleceń), ale doświadczonego i świadomego swojej konfiguracji, niż z nawróconym sprzętowcem - bo czasami nie mam już sił odpowiadać, dlaczego na Zakrzówku stosuję konfigurację rec z pojedynczą butlą i krótkimi wężami, a nie twina z wielką latarą za kilka tys.
A konfiguracja: SS bez drugiego źródła wyporu jest bardzo często spotykana na nurkowiskach - bo baaardzo często ludzie zapominają drugiego wężyka od SS (lub pożyczone automaty mają tylko jeden)- i co prawda mają jacket, ale niepodłączony - nie wiem, czy zdają sobie sprawę, że tak naprawdę, to mają jedno źródło wyporu - sądząc po wypowiedziach na wiacie, to nie
Chociaż, w sumie to zawsze można nadmuchać jacket oralnie.
Mój mąż, kiedy mu zabrakło powietrza, stracił oczywiście oba źródła wyporu: więc na powierzchni otrzymał jeden z moich wężyków i napompował swój SS, a skrzydło napełnił ustami. Konfiguracja na zimne słone wody, czyli 18 kg balastu..... Więc da się bez źródła wyporu - nawet nie musiał balastu zrzucać ptja - 24-02-2013, 20:30
Włodek K napisał/a:
ptja napisał/a:
ja jeszcze wspomnę o bojce np. Xdeep
To może być źródło wyporu np jako trzecia możliwość wyłącznie awaryjna.
oczywiście, dokładnie to miałem na myśli.Dycha - 24-02-2013, 20:33 Ciekawie piszecie.
Ja zakładam:
- mokrą piankę 5mm
- stary noszak strażacki Draeger PA-80 (ze względu na profil płyty)
- butelkę stalową 7,3L na 300bar
- DS4 + TX40 + divator MKII
- lekkie płetwy TUSA liberator
- zapasową małą maseczkę do orientacji podwodnej (plastykowa - ruska, panoramiczna)
- majcher SCUBAPRO
- latarka Ocean-Techa
Moje wrażenia są takie, że jak ktos już wyżej napisał: super się tak szybuje.
Tylko, że na około 10m pianeczka trochę cieniutka się robi i musze się napedałować ale divator wydatek ma wystarczający.
Nie posiadam żadnej kompensacji.
Noszak posiada genialnie rozpinaną klamrę. Zrzucam go w 2 sek, a noszak z flaszką zakładam w 5(?)...ogólnie szybko.
Chętnie po powrocie do domu podrzucę zdjęcia jesli ktoś będzie chciał zobaczyć moje kombo nurkowe, którego kompensacją są moje płuca.
Nurkuję płytko, z górką parę metrów. Ale powietrza mam tyle co 15L flaszka nabita do 200bar (prawie).ptja - 24-02-2013, 20:34
Włodek K napisał/a:
/.../ubrałem 10 l flaszkę na noszaku i bez kompensatora /.../
Jednak widziałem karcąco-zdziwione spojrzenia jackeciarzy
może to były spojrzenia zawistno-zazdrosne?
[ Dodano: 24-02-2013, 20:36 ]
Dycha napisał/a:
- DS4 + TX40 + divator MKII
pełnotwarzowa, żeby można było wydawać okrzyki radości i usmiechać się od ucha do ucha?
Dycha napisał/a:
Chętnie po powrocie do domu podrzucę zdjęcia jesli ktoś będzie chciał zobaczyć moje kombo nurkowe, którego kompensacją są moje płuca.
pewnie, chętnie zobaczę.Włodek K - 24-02-2013, 20:44
ptja napisał/a:
Włodek K napisał/a:
/.../ubrałem 10 l flaszkę na noszaku i bez kompensatora /.../
Jednak widziałem karcąco-zdziwione spojrzenia jackeciarzy
może to były spojrzenia zawistno-zazdrosne?
Może Jeden uczestnik podszedł po nurkowaniu to i pogadaliśmy trochę. Cała sytuacja była śmieszna min dlatego ze jeden z uczestników pałował się superhiper jacketem
Ale śmisznie i fajnie było.
Zauważyłem że z chwilą pojawienia się nowych trendów klamociarskich fala sympatyków rośnie proporcjonalnie do krytyki starych metod. Trzeba trochę czasu aby w świadomości nurków to się poukładało i dawniejsze metody stawały się w świadomości mniej zabójcze.
[ Dodano: 24-02-2013, 20:50 ]
Cytat:
Takie nurkowania IMHO należą do najlepszych, czuje się wtedy lekko, ma się wrażenie latania.
Każdemu zdefiniowanemu mentalnie, ciężkozbrojnemu nurkowi chętnie zalecił bym tego typu laitowe nurkowania
Nie da się bez dygresji.
Jeden z moich ciężkozbrojnych absolwentów kiedy wrócił z EG, tam nurkując w cienkiej piance lekkich butlach, stwierdził że myślał że w ciężkiej zbroi nurkuje się lekko. Po EG już tak przestał myśleć bo szczena mu opadła Teraz gdy tylko ma okazję odchudza się na ile tylko się daje - warunki i rodzaj nurkowań.Haw - 24-02-2013, 20:50
Włodek K napisał/a:
I tak i nie. Bo jeśli założymy że owe butle nurek umie właściwie wykorzystać tzn zrobi z tego w praktyce niezależne źródło gazu To pewnie kładąc na szali oceny ryzyka te możliwości to pewnie dało by się uzyskać porównywalny poziom ryzyka.
zakladamy ze w jackecie i bez wystepuje ten sam nurek, myslalem ze to oczywiste wiec nawet nie wspominalem.
jak umie wlasciwie wykorzystac bez jacketu to umie i jackecie. jak nie umie, to i tu i tu. wiec umiejetnosci nic nie zmieniaja w rozwazaniach 1 konf. vs 2 konf.
arkac123 napisał/a:
A konfiguracja: SS bez drugiego źródła wyporu jest bardzo często spotykana na nurkowiskach - bo baaardzo często ludzie zapominają drugiego wężyka od SS (lub pożyczone automaty mają tylko jeden)- i co prawda mają jacket, ale niepodłączony - nie wiem, czy zdają sobie sprawę, że tak naprawdę, to mają jedno źródło wyporu - sądząc po wypowiedziach na wiacie, to nie
maja nadal 2 zrodla, tyle ze jedno z nich jest pompowane ustnie. to w tych rozwazaniach chyba jedyna przewaga jacketu nad SS jako zrodla wyporu. dlatego zabieram ze soba zawsze 2 wezyki (na wypadek awarii AO z korego zasilany jest suchy) i boje (na wypadek awarii SS)TomekR - 24-02-2013, 20:52
Dycha napisał/a:
Dzięki za odpowiedzi, poczytałem z przyjemnością. Ogólnie kilka osób pisze, że często tak nurkują, ale potem rozwodzą się nad kwestią bezpieczeństwa.
Tak jak ci juz napisal Wlodek nie masz co sie dziwic. Ja tez naleze do grupy tych osob -
co jakis popelniam plytkie, np prowiantowe nurkowanie, nawet kompletnie bez zrodla wyporu -min sprzet pianka plus tleniak. Moim zdaniem nic w tym zlego pod warunkiem, ze zdajesz sobie sprawe z wynikajacych zagrozen.
Dycha napisał/a:
Pytam dlatego, że podczas obserwowania pewnej grupki płetwonurków nad jednym jeziorem usłyszałem, że tylko głupek nurkuje bez jacketu. Ludzie sprawiali wrażenie poważnej ekipy. A mając przekonania odmienne nie konfrontowałem w rozmowie.
Dosc sterotypowe zachowanie, powodowane wszystkim poczawszy od bezpretensjonalnej troski o bezpieczenstwo innego nurka, a skonczywszy na egoistycznej potrzebie udowodnienia swojej wyzszosci. Bez wzgledu na to jaki sprzet uzywasz, zawsze sie znajdzie ktos, kto uwaza, ze tylko jego wybor jest wlasciwy.
Co do nurkowania zawodowego, to zupelnie inna sytuacja. Moja wina polega na tym, ze ilustrujac zagrozenie wynikajace z zalania skafandra wybralem przyklad z nurkowan zawodowych. Tak czy inaczej, w nurkowaniu zawodowym, niemal nigdy nie uzywam zadnych dodatkowych zrodel wyporu - obojetnie czy nurkuje w suchym(rzadko) czy w mokrym skafandrze. Roznica polega na tym, ze zawsze mozesz wspiac sie po wlasnej pepowinie.
Dycha napisał/a:
Sami widzicie, że bezpieczeństwo schodziło na plan dalszy (nawet nie drugi).
To temat sam w sobie. Kazdy z nurkow komercjalnych ma na swym koncie takie, czy inne grzeszki przeciw zasada bezpieczenstwa. Moje zdanie na ten temat prezentowalem juz wielokrotnie.
pzdr
TomekDycha - 24-02-2013, 21:00
ptja napisał/a:
pełnotwarzowa, żeby można było wydawać okrzyki radości i usmiechać się od ucha do ucha?
dokładnie po to
czasem, żeby jeszcze nosem powdychać jak zaschnie w gardle Włodek K - 24-02-2013, 21:18
TomekR napisał/a:
To temat sam w sobie. Kazdy z nurkow komercjalnych ma na swym koncie takie, czy inne grzeszki przeciw zasada bezpieczenstwa.
To temat sam w sobie. Kazdy z nurkow rekreacyjnych ma na swym koncie takie, czy inne grzeszki przeciw zasada bezpieczenstwa
Dycha napisał/a:
czasem, żeby jeszcze nosem powdychać jak zaschnie w gardle
Wtedy pijesz wodę wyciągając nieco AO z paszczy.
TomekR - 24-02-2013, 21:53
Włodek K napisał/a:
Kazdy z nurkow rekreacyjnych ma na swym koncie takie, czy inne grzeszki przeciw zasada bezpieczenstwa
Czytajac wypowiedzi niektorych forumowiczow tutaj, trudno w to uwierzyc - niektorzy urodzili sie z uchwytem Goodmana i dlugim wezem na okolo szyji. arkac123 - 24-02-2013, 22:39
TomekR napisał/a:
Czytajac wypowiedzi niektorych forumowiczow tutaj, trudno w to uwierzyc - niektorzy urodzili sie z uchwytem Goodmana i dlugim wezem na okolo szyji.
Na szczęście, w realu ci sami forumowicze są jak najbardziej normalni
Do pewnych rzeczy po prostu nie wypada się przyznawać, a że każdy z nas tutaj się wymądrza, to nikt nie napisze, co naprawdę z partnurem wyprawia pod wodą .TomS - 24-02-2013, 23:07
ptja napisał/a:
TomS napisał/a:
Ja tak sobie nurkowałem (pianka, stage na sznurku) ale jest to dość męczące fizycznie i psychicznie i SAC wzrastał mi o ~40% w stosunku do tej samej butli zamocowanej do płyty z workiem (nie chodzi o opory ale o walkę z pływalnością i balans lewo-prawo).
Włodek K napisał/a:
Bardzo chętnie czasem ubieram się w piankę, małą butlę, jeden prosty AO, narzędzie tnące, bez masy innych klamotów i bujam się po litoralu. W moim przypadku SAC mi spada wyraźnie
czyli nie mam wyboru: muszę na sobie wypróbować
Żeby nie było, że jestem jakimś niedojdą sacowym...
Nur, o którym wspominam (ze wzrostem sacu) to pełna pianka 5mm, butla S080, głębokość do ~25m czyli na początku spore przeważenie jak na płuca a na końcu lekkie niedoważenie (jak na płuca). Ponieważ starałem się "wyglądać" i nie pływać na konia itp to tylko około 40% czasu oddychałem z napełnieniem płuc w okolicach "komfort". Reszta czasu to płuca "pełne" lub "puste". Ponieważ bardzo rzadko tak nurkuję to zapewne brak wprawy powodował spory wysiłek i nadmierne zużycie. Ale nie zamierzam takich nurkowań prowadzić na szerszą skalę - nie widzę w tym zupełnie sensu i przyjemności.
Natomiast nur szuwarowy w suchaczu i z butlą stalową 4-8L definitywnie sac mi zmniejsza w stosunku do konfiguracji z płytą i butlą 12L ale to średnio sprawiedliwe porównanie.lozerka - 24-02-2013, 23:58
TomekR napisał/a:
Włodek K napisał/a:
Kazdy z nurkow rekreacyjnych ma na swym koncie takie, czy inne grzeszki przeciw zasada bezpieczenstwa
Czytajac wypowiedzi niektorych forumowiczow tutaj, trudno w to uwierzyc - niektorzy urodzili sie z uchwytem Goodmana i dlugim wezem na okolo szyji.
trochę to uproszczenie wybór konfiguracji naprawdę nie musi wynikac z religijności i świętości
ja tam swoich grzeszków na koncie mam sporo, do części sie dość jasno przyznaję - tzn przyznaje się do wszystkich niemal, ale nie przychodze się z nich na forum spowiadać - a jednocześnie:
-od pierwszej chwili pokochałam długie weże i bardzo cisnełam na zakup swojego ao, po to własnie, by móc je sobie zalożyć, bo są po prostu wygodne i tyle.
-Mimo, ze jeszcze rok temu tu pyszczyłam, ze ss to tylko na zime i zimne wody, a na pewno lato spędzę w piance, obecnie nawet mi przez mysl nie przejdzie zmiana ubranka- bo w ss wygodniej, czyściej szybciej, no i fakt, udalo mi się trafic na taki, który nie ma wszystkich wad, które ss przypisywalam..
-całkiem niedawno dziamgałam tu, ze latarka główna w jasnej wodzie ( no, może nie Egipt, ale nasza nie z gatunku jak w czar...d ) ?? 1000-2000 zł i wiecej kasy za latarkę????!!!! w zyciu !!! .....
do pierwszych nurków z dobrym HID-em, gdy wreszcie załapałam jaką zaletą jest ten wyśmiewany miecz świetlny, gdy mogę sie trzymac od partnura na 3-4 (i więcej )m z boku, tylu, gdzieś i zawsze mnie widzi, bo widzi światło, ponadto- co innego tak oswietli każdą dziure, w która chcę zajrzeć...no i co?? goodman mi niemal przyrósł do reki i z HID-em już się rozstac nie potrafilam
-twin?? ja twin ?? przecież zaczęłam nurkować, zeby pojechac poogladać rybki w Eg, a potem to miałam pofruwac w wodzie ?? 30 m?? co jest w polskich wodach na 30 m ( z pominieciem Hanczy i wraków ) oprócz 30 m??? Jak się okazalo, że te 30m to jest takie...echh , ze się stamtąd wychodzic nie chce, to i z twinem trzeba bylo sie przeprosić
więc te wybory mogą byc determinowane zupełnie innymi przesłankami, niż dudniące zewsząd głosy, że to koszerniej, bezpieczniej, zaje...ściej i ze dwa żródła wyporu, dwa żródła gazu itp
a już zupełnie nie musi mieć nic wspolnego z nienormalnością
na swoje usprawiedliwienie dodam, że ...na nurki podlodowe się przekonfigurowałam - w 1 butle, backupową latareczkę, bo zabawa podlodowa w twinie i z HID-em traci na smaku - tu trzeba leciutko i wygodnie, żeby sie do tego lodu pokleic i da się tylko na ss jakos mam szczęscie w tym roku do zamarzających inflatorów
aaa, a propos jednego kompensatora..to własnie w opozycji do twina nabyłam 2x7 i na homemade SM bedą mi słuzyc w szuwarkach tylko z udziałem ss Włodek K - 25-02-2013, 10:38
Cytat:
Żeby nie było, że jestem jakimś niedojdą sacowym...
Nur, o którym wspominam (ze wzrostem sacu) to pełna pianka 5mm, butla S080, głębokość do ~25m czyli na początku spore przeważenie jak n
Ano właśnie, bo cały pic polega na tym ze ja wiem iż 25 m bez kompensatora musi zaordynować walkę ze sporym wysiłkiem Skoro wiem nie zapędzam się tak i jest ok
Przerabiane na kursie podstawowym TomS - 25-02-2013, 13:04 Mój kurs był uboższy i pewne eksperymenta musiałem robić sam z nieukrywaną przyjemnością Dycha - 27-02-2013, 20:50
TomS napisał/a:
Mój kurs był uboższy i pewne eksperymenta musiałem robić sam z nieukrywaną przyjemnością
Moje dzisiejsze ekperymenta też robiłem z niezłą frajdą. Tym bardziej, że wodę zapodawałem sobie do pianki z kranu.
Założenie było takie, żeby sprawdzić wyporność pianki Eques Dual-Flex 5mm w celu nurkowania bez jakiejkolwiek "sztucznej"kompensacji pływalności i porównanie tego ukłdu do mojej pierwszej pianki Hendersona 5mm thermoprene
Płuca + pedałowanie = kompensacja
Może komuś moje eksperymenta się przydadzą, a przynajmniej może zaoszczędzą czasu w konfiguracji sprzętowej... oczywiście nikomu nie chcę odbierać przyjemności z własnego testowania:) Więc teraz kilka suchych (mokrych) faktów:
- Woda w Gdyni ma 1*C
- pianka5mm rozm. 54 + buty 7mm + rękawice 5mm + kaptur 3mm
- noszak draeger PA-80
- flaszka
a) 7,6L stalówka strażacka 200bar (9kg, 2,5kg w wodzie)
b) 15L fabera 200bar (22,5kg, 3,5kg w wodzie))
- I i II st. apeks + manometr (2kg)
- gumowe płetwy Divexa
W wodzie mniejsza flaszka jest tylko o 1kg lżejsza. Waga ręczna z dokładnością do pomiaru mięsa:)
A, że woda zimna i wiatr, to poszedłem na całość i zapodawałem sobie (pomijam fakt jak) w piankę ciepłą wodę z węża ogrodowego przez kryzę. Oczywiście znalazł się dowcipniś, który miał mnie asekurować, a wąż cichaczem mi wyciągał
Flaszka 7L + noszak +automaty = ok. 13,5kg
Flaszka 15L -//- = ok. 26,0kg
Najpierw poszedłem z mniejsza butelką. Efekt taki, że pływalność neutralną miałem dopiero na 5m. Czyli byłem ciut niedociążony.
Zmieniłem w sprzęcie małą flaszkę na fabera 15L i od razu dobrze. Na powierzchni pływalność neutralna, wydechem zanurzenie i spokojna kontrola "batymetryczna" Aż do 9m (dno) nie miałem najmniejszego problemu z pływalnością. Nie odczułem kompresji pianki na 9m. Większy wdech... i wynurzanie. Elegancko.
Dodam tylko, że w piance henderson, też 5mm nurkowanie z flaszką 7l było idealne. Chyba jest to różnica w jakości / rodzaju neoprenu Equesa i Hendersona? Bo w hendersonie i 15L byłbym ciut przeciążony.
Wnioski:
5mm henderson + 7L flaszka = OK
5mm Eques + 15L flaszka = OK
Sprawdzałem to wyłącznie dla swojej korzyści w celu wyrobienia sobie idealnej pływalności i wynika z tego, że do 9m jestem w stanie swobodnie nurkować na samej nowo testowanej piance Eques dual-flex i flaszce 15L. I niby to 5mm i to 5mm, ale różnica w wyporności 1,5-2kg jest.TomS - 27-02-2013, 22:00 Dycha, Fajne dane ale bardzo brakuje mi do kompletu zakresu ciśnień, rozumiem, że zaczynałeś z ~200 bar ale z iloma kończyłeś fazę denną a z iloma "przystanek" czy inaczej - fazę 2-3 metry? Bo poważną zmienną w takich nurkowaniach jest waga czynnika oddechowego.Dycha - 28-02-2013, 00:16 no własnie.
Flaszka 15L 200bar ma 3,8kg powietrza. Zgadza się, że gdybym wyssał ją do końca to inaczej by to wyglądało. Ale do tego chyba nie musiałbym nurkować. Wystarczy, że opuszczę do wody podczepioną do wagi butelkę 15L ze 150barami, 100 barami, 50 barami i chyba będę wiedział ile musiałbym mieć balastu na sobie, żeby tak swobodnie się zanurzać jak przy pełnej flaszce. Jak się myle to mnie popraw.
Woda zimna jest na 5mm pianeczkę i nie siedziałem tam tyle, żeby sprawdzić to dobalastowanie. Nie robiłem tego bo byłem ograniczony czasowo i "temperaturowo"
Przy flaszce 7L wyszedłem praktycznie po 10 minutach gdy już okazało się, że dopiero na 5m jestem na "0". W głąb ściagałem się linką z prosiakiem małym. Te 10 minut spędziłem na 5m. Więc do góry i zmiana butelki na 15L.
Sprawdzę samą butelkę 15L jaki ma ciężar zanurzona w wodzie z różnymi ciśnieniami, np.
175, 150, 125... 50
Czy zależność ciężaru w wodzie od ciśnienia w butli powinna być liniowa? Sprawdzę
[ Dodano: 28-02-2013, 03:34 ]
Dokładności aptekarskiej nie było, bo wagę mam w [N], ale sprawdzone.
We wczorajszym ważeniu 15L Fabera z 200bar wyszło mi chyba za mało, albo początkowe ciśnienie miałem mniejsze coś kojarzę.
Ale zostało mi na tej wczorajszej flaszce 150 bar i w wodzie ważyła tyle samo co ta dzisiejsza 150 barowa. Więc zakładam, że wczoraj coś źle spojrzałem na wagę.
Zależność ciężaru 15L butelki w wodzie jest raczej proporcjonalna do ciśnienia luftu.
Ciśnienie [bar] Ciężar w wodzie [KG] obliczona masa pow. [kg]
200 5,5 3,9
175 5,0 3,4
150 4,5 2,9
125 4,0 2,4
100 3,5 1,9
50 <2,0 >0,9
Wg. mnie widać, że wyniki są sensowne, bo mniej więcej utrata ciężaru butli w wodzie odpowiada utracie obliczonej masy powietrza.
Pytanie tylko gdzie będzie leżała dla mnie granica w odczuwalnym komforcie nurkowania. Innymi słowy przy jakim ciśnieniu we flaszce pedałowanie stanie się dla mnie odczuwalne i męczące.
Wydaje mi się też, że gdybym miał w 15l faberze 100 bar, to dopiero tak samo jak przy małej strażackiej flaszce neutralnby bym był na 5m. Bo taki sam jest ciężar 200bar strażackiej butelki i 100 bar 15L fabera.TomS - 28-02-2013, 04:26
Dycha napisał/a:
Pytanie tylko gdzie będzie leżała dla mnie granica w odczuwalnym komforcie nurkowania. Innymi słowy przy jakim ciśnieniu we flaszce pedałowanie stanie się dla mnie odczuwalne i męczące.
I to właśnie jest pytanie kluczowe Do sprawdzenia na basenie przy pomocy ciężarków ołowianych. Jak poznasz komfortowy dla siebie zakres pływalności to będziesz mógł przeliczyć na barlitry powietrza i dalej na maksymalną sensowną pojemność butli do nurkowań bez kompensatora adamdus - 04-03-2013, 16:19 kiedyś nurkowałem w mokrej piance i z noszakiem, tak żeby spróbować jak to jest.
Pamiętam że na ok. 20 m. chodziłem po dnie na kolanach, a tak się zmachałem żeby wypłynąć do góry że powiedziałem sobie że nigdy więcej. Byłem na dodatek lekko przeciążony, to były moje początki nurkowania. Na małych głębokościach może być przyjemnie, ale na większych tak jak niektórzy piszą to niepotrzebny dyskomfort.
Tak jak teraz na to patrzę było to bardzo lekkomyślne, (nurkowałem solo) sugerowałem się wypowiedziami pewnego doświadczonego nurka, który mówił że w jakecie nurkują tylko żółtodzioby.Włodek K - 04-03-2013, 17:09
adamdus napisał/a:
kiedyś nurkowałem w mokrej piance i z noszakiem, tak żeby spróbować jak to jest.
Pamiętam że na ok. 20 m. chodziłem po dnie na kolanach
adamdus napisał/a:
Tak jak teraz na to patrzę było to bardzo lekkomyślne, (nurkowałem solo) sugerowałem się wypowiedziami pewnego doświadczonego nurka, który mówił że w jakecie nurkują tylko żółtodzioby.
Cóż, jak widzisz np. z dyskusji, zakres nurkowania dla twardzieli w piankach jest zwykle kilkumetrowy. Ty poszedłeś na 20 m czyli co najmniej 2,5 raza głębiej niż to co wytrenowany nurek może swobodnie kompensować płucami. Twój doświadczony twardziel okazał się żółtodziobem a nie Ty.
Ty zostałeś wpuszczony w niebezpieczne maliny....
Gdyby był doświadczony przestrzegł by Cię przed zagrożeniami z tym związanymi lub wyjaśnił na czym polegało w czasach bez jacketowych pływanie na większe głębokości.TomekR - 05-03-2013, 01:59
adamdus napisał/a:
Pamiętam że na ok. 20 m. chodziłem po dnie na kolanach, a tak się zmachałem żeby wypłynąć do góry że powiedziałem sobie że nigdy więcej.
A ja tam, kiedy tylko temperatura pozwoli, odstawiam suchara i chetnie ubieram pianeczke. Pewnie potroche dlatego, ze pamietam jeszcze jak sie robilo piedziesiatki na zaliczenie drugiej? gwiazdki w stomilowskiej piance, bez kompensatora, a potrosze dlatego, ze lubie bezposredni kontakt z woda.
pzdr
Tomekptja - 05-06-2013, 22:31
ptja napisał/a:
Mnie za to korci takie trochę "freedivingowe" zanurkowanie w zakresie "litoralowo-szuwarkowym" (czyli powiedzmy do 3-4m) z kompensacją tylko płucami, w piance i z butlą zamontowaną z boku.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zużyty gaz zmienia pływalność, ale np. użycie butli 4l to zmiana w czasie nurkowania o niecałe 800g (600l gazu do dyspozycji do 50 barów rezerwy, co przy dnie dałoby ok. 20 minut). Dochodzi też oczywiście kompresja pianki, ale na tej głębokości wystarczy coś cienkiego, więc wpływ nie powinien być duży.
Yavox napisał/a:
Jarku, korci mnie dokladnie to samo. Niedawno wlasnie o tym myslalem
No i spróbowałem dzisiaj na basenie (3,8m max): cienka pianka "short", płyta alu z uprzężą, butla 4l (nie sprawdziłem wagi, ale jakaś taka typowa strażacka), maska, buty neoprenowe, płetwy (bez płetw też próbowałem), bez dodatkowego balastu (ale YMMV). Jako automat użyłem Sopras Sub (zdjęcia poniżej) I st. Genius i II st. coś podobnego do Venus (poprzednik? mój ma czarną puszkę, ale kształt bardzo podobny) + manometr mini wkręcony w gniazdo HP. Chyba z "kątówką" byłoby trochę lepiej, bo z wężem na szyi "ciągnęło" trochę za ustnik.
Pływalność i trym - bez żadnych problemów (i przy dnie i na płytkiej stronie, pod powierzchnią).
Spodobało mi się
lozerka - 05-06-2013, 22:48 ano właśnie, ten wątek i mnie zmotywował i ze 3 tygodnie temu wypróbowałam litoralowego rozwiązania
Generalnie miałam takie założenie, zeby bez większego przepinania sprzetu na stałej swojej płycie i uprzęzy, tylko na ss, z 1 butlą podpiętą jak stage pobuszować po litoralu, by nie ciągać się na takie nurki z twinem. I sprawdziło się świetnie na butlu 8l nabitej do 150 bar, zrobiłam takiego nurka w granicach do 7-8 m ok 50-minutowego, jako źródło wyporu służył mi tylko ss. Było wygodnie, leciutko, a przy mojej niewielkiej ilości balastu ss bez problemu mnie wypierał.
Oczywiscie, parę reguł naruszyłam, bo solo, bo 1 ao, bo 1 butla i 1 źródło wyporu ale ...ta wygoda. Super mike217 - 05-06-2013, 23:57 Lozerka kto Ciebie namówił na Hida... toż to przy diodach melodia przeszłości BitPump - 05-06-2013, 23:59
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.lozerka - 06-06-2013, 00:15 dokładnie tak
no i w zasadzie może nie namówił, tylko tak na próbę pożyczył, żeby zobaczyć, jak sie z główną pływa. Nie umiałam oddać . I nie żałuję ani chwili
Dziękuję bardzo, Andrzej
Na pewno diody dłużej wytrzymują bez ładowania, pewnie wygodniej do ręki byłoby z malutką latarenką, ale światło, jakie daje mój sea monster- rekompensuje wszystko
a skąd, mike, wyciągnąłeś z tego posta Hida, czytam i nijak dojść nie mogę ?Włodek K - 06-06-2013, 08:15
lozerka napisał/a:
Oczywiscie, parę reguł naruszyłam, bo solo, bo 1 ao, bo 1 butla i 1 źródło wyporu ale ...ta wygoda. Super
Eeee tam od razu naruszyłaś.
Ładniej brzmi wróciłaś do źródeł.
Ale jeszcze nie całkiem. Następnym razem wywal SS i będzie gicio.
lozerka - 06-06-2013, 08:34 w samym polarku mam nurkować ???
Włodek K - 06-06-2013, 09:20
lozerka napisał/a:
w samym polarku mam nurkować ???
No nie może nie róbmy z siebie strasznych twardzieli. Może jakaś kusa pianeczka?
lozerka - 06-06-2013, 09:32 taaa, wiem, wiem
Tylko widzisz, Włodek, ja od pierwszego wejscia w ss, pokochałam go za "noszenie" w wodzie A gdy już jest w miarę ciepła woda, pod pomarańczkę wkładam 2 warstwy cienkiej bielizny termicznej i tyle, więc jest wygodnie, leciutko, po prostu nie mam motywacji do wbijania się w neopren
Się mi zupełnie pozmieniały preferencje nurkowe mike217 - 06-06-2013, 09:39 Gdzieś tam mi mignęło że pływasz z tym wynalazkiem.
[ Dodano: 06-06-2013, 17:10 ]
Lozerka jak spotkamy się kiedyś na nurku co mam nadzieje nastąpi , to wypróbujesz sobie i diody Włodek K - 07-06-2013, 19:59
lozerka napisał/a:
Się mi zupełnie pozmieniały preferencje nurkowe
Jakbym miał odzienie w takich kolorkach to też by mi się zmieniło
A tak beton ze mnie się zrobił lozerka - 10-06-2013, 08:25
mike217 napisał/a:
Lozerka jak spotkamy się kiedyś na nurku co mam nadzieje nastąpi , to wypróbujesz sobie i diody
Mike, bardzo chętnie I co do nurka ( jak będę w okolicy dłużej niż dzien, dwa, na pewno się skontaktuję ) i prób świetlanych WIZA - 22-06-2013, 21:31
BitPump napisał/a:
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.
namów mnie plis... BitPump - 22-06-2013, 22:22
WIZA napisał/a:
BitPump napisał/a:
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.
namów mnie plis...
Mógłbym spróbować, ale czuję się niezręcznie, bo Ty nie chcesz mnie namówić na Pomarańczkę, a ja już zbyt dawno sobie niczego nurkowego nie kupiłem.WIZA - 22-06-2013, 22:46
BitPump napisał/a:
WIZA napisał/a:
BitPump napisał/a:
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.
namów mnie plis...
Mógłbym spróbować, ale czuję się niezręcznie, bo Ty nie chcesz mnie namówić na Pomarańczkę, a ja już zbyt dawno sobie niczego nurkowego nie kupiłem.
Mógłbyś spróbować, nawet jak czujesz się niezręcznie, gdyż ja nie chcę namówić cię na Pomarańczkę, a Ty już dawno sobie nic nie kupiłeś. ptja - 31-07-2013, 20:27
ptja napisał/a:
No i spróbowałem dzisiaj na basenie (3,8m max): cienka pianka "short", płyta alu z uprzężą, butla 4l (nie sprawdziłem wagi, ale jakaś taka typowa strażacka), maska, buty neoprenowe, płetwy (bez płetw też próbowałem), bez dodatkowego balastu/.../
no i kolejny wariant wypróbowany: kąpielówki, maska, butla 4l pod pachę, kamera w drugą rękę - i w litoral. Oczywiście pozostawałem płytko (myślę, że maks 3m), bo niżej zimno.
Fajnie było Dycha - 13-08-2013, 20:36 no i jak ogólnie?
bo ja własnie też mam taką 4L flaszkę i mam zamiar ponurczyć na gaciach + koszulka 0,5mm. Mała butelka w plecaku typu camel-bag i heja. Bardzo "mobilny" sprzęcik.ptja - 13-08-2013, 22:10
Dycha napisał/a:
no i jak ogólnie?
wolność, panie, swoboda. Nie dość, że nic nie ściskało to jeszcze nie trzeba za często na powierzchnię po tlen latać
A na serio: butla pod pachą jest średnio wygodna, ale ja zamiast camel-baga chyba jednak wolałbym uprząż z d-ringami i coś a'la sidemount.
W moim zestawie mam manometr "mini" wkręcony w pierwszy stopień i butlę muszę mieć w zasięgu wzroku.
Ale, zaraz, zaraz... chyba to już było: zbokuczepRobikP - 13-08-2013, 23:25 W tym roku w Bułgarii używałem krótkiej pianki, 2 x 4 litry i zestaw xdeepa stealth.
Wyglądało to mniej więcej tak (widać w 4:40) http://www.youtube.com/watch?v=eGHA6ptZANk
Wrażenia - zupełnie, jak freedive
Dwie czwórki wystarczają spokojnie na godzinę plumkania na głębokości kilku metrów.Dycha - 14-08-2013, 09:43 odczuwałeś freedom? Peace?
taki manometrzyk chciałem kupić, ale specjalnie nie potrzebuję go. Nie raz do końca wydmuchałem flakona i wyraźnie czuć kiedy kończy się luft. Wolę mieć flakona w camelbagu rowerowym, a dodatkowo przed nurkowaniem wchodzi tam automat I+II i płetwy kaloszowe.Grotto8 - 14-08-2013, 10:50
Dycha napisał/a:
taki manometrzyk chciałem kupić, ale specjalnie nie potrzebuję go. Nie raz do końca wydmuchałem flakona i wyraźnie czuć kiedy kończy się luft.
Dość ryzykowne podejście (rzekłbym powściągliwie)
Co innego spić butelkę na 1m i wstać z dna, a co innego zrobić to na 5-6m, bawiąc się tam dobrze i czekając na "właściwy moment", który to prędzej czy później przeoczysz.ptja - 14-08-2013, 11:10
Dycha napisał/a:
Nie raz do końca wydmuchałem flakona i wyraźnie czuć kiedy kończy się luft.
ja jednak wolę "system wczesnego ostrzegania"
Używam tej czwórki także czasem na basenie i jako zapas (podwieszany jak stage).Bul-kot - 14-08-2013, 12:20 Ja tam za krótko nuram, ale czy znając własne spożycie nie jesteście w stanie określić ile możesz na flaszce się moczyć?
Przecież nikt rozsądny nie bedzie nię moczył na dużych głębokościach z małą flaszą...Zresztą co przeszkadza w planowaniu nura?
Ale oczywiście, jak zwykle tutaj , gość pisze o płytkich a oponenci przegłębiają...mi_g - 14-08-2013, 13:14
Dycha napisał/a:
Nie raz do końca wydmuchałem flakona i wyraźnie czuć kiedy kończy się luft.
Bul-kot napisał/a:
Ale oczywiście, jak zwykle tutaj , gość pisze o płytkich a oponenci przegłębiają...
Gdy zaczynasz czuć ze kończy się powietrze w butli to masz przed sobą jeszcze kilka oddechów. Ilośc zależy to od automatu czasem są to 2-3 oddechy. Przypuśmy że mamy pecha i zaplątamy się w szuwarkach w żyłkę akurat gdy automat ogłosił że zaraz powietrze się skończy. Jeśli zaczep zatrzyma nas pod woda 1cm poniżej lini nosa i ust wystarczy. Nie potrzebujemy ani jednego ani kilku metrów.
Bul-kot napisał/a:
Ja tam za krótko nuram, ale czy znając własne spożycie nie jesteście w stanie określić ile możesz na flaszce się moczyć?
Teoretycznie - oczywiscie, parktycznie - lepiej nie próbować
Z drugiej strony w stopce:
Bul-kot napisał/a:
"sam sobie przyznaję prawo do braku poczucia zagrożenia ze wszech stron czyhającego i sporej dozy niefrasobliwosci - mającej skutki wyłącznie dla mnie"
i niewatpliwie jest w tym racja, każdy może wznaczyć sobie swój poziom zagrozenia który uznaje za bezpieczny.ptja - 14-08-2013, 14:13
mi_g napisał/a:
Przypuśmy że mamy pecha i zaplątamy się w szuwarkach w żyłkę akurat gdy automat ogłosił że zaraz powietrze się skończy. Jeśli zaczep zatrzyma nas pod woda 1cm poniżej lini nosa i ust wystarczy. Nie potrzebujemy ani jednego ani kilku metrów.
ale na takie "shit happens" manometr nie pomoże, ale oczywiście mając go możemy zdecydować: zaplątujemy się czy jednak dziś sobie odpuszczamy
A różnie bywa i w płytkim litoralu:
mi_g - 14-08-2013, 14:23
ptja napisał/a:
ale na takie "shit happens" manometr nie pomoże
Ale pomaga podjąc decyzje kiedy kończymy, jednak lepiej mieć niemiłą niespodziankę majac w butli 10bar niż majac jeden oddech Oczywiscie że jak ktoś z założenia zamierza wyssac butlę do końca to manometr jest bez znaczenia.Don Gregor - 14-08-2013, 15:23
ptja napisał/a:
no i kolejny wariant wypróbowany: kąpielówki, maska, butla 4l pod pachę, kamera w drugą rękę - i w litoral.
ptja napisał/a:
Dycha napisał/a:
no i jak ogólnie?
wolność, panie, swoboda. Nie dość, że nic nie ściskało to jeszcze nie trzeba za często na powierzchnię po tlen latać
Haha.... a co mialo sciskac?? Kapielowki?
Do kapielowek, zamiast butli pod pacha, a na malutkim jackeciku, tez by nic nie sciskalo. Swobodnie, wygodnie, reka wolna i na pewno bezpieczniej
....Do suchego, czy pianki 5+5, olowiu odpowiednio, noszaka, plyty z przykrecona butla, regulatora, pletw maski, noza... nie rozumiem dlaczego mialbym sobie skrzydla nie podpiac... Czy w tym calym i tak szpeju, jackecik, czy skrzydlo ,jakas decydujaca role, w wygodzie odegra?
Dla advanced litoral diver mozna w sumie tak - kapielowki, butla 4l, zero regulatorow, zbednych kabli i oddychamy wprost z zaworow. Tez da rade
ja zamiast camel-baga chyba jednak wolałbym uprząż z d-ringami i coś a'la sidemount.
Ja do takich nurkowań używam kamizelki balastowej DUI - sprawdza się i nie ma problemu z mocowaniem butli.JacekKG - 14-08-2013, 21:41 Ale jak w jednej sie skonczy powietrze to przeciez jest jeszcze druga , wiec w czym problem?ptja - 14-08-2013, 22:24
no dobra, a gdzie te żyłki i sieci czyhające na nurka (u mnie widać pod koniec filmiku)?
Filmik nawiązywał do zdania Michała (mi_g): "Przypuśmy że mamy pecha i zaplątamy się w szuwarkach w żyłkę"
JacekKG napisał/a:
Ale jak w jednej sie skonczy powietrze to przeciez jest jeszcze druga , wiec w czym problem?
jaka druga? Ja w drugiej ręce miałem kamerkę RobikP - 14-08-2013, 22:51 jeszcze moja jedna uwaga: na tego typu nurkach wygodniej jest mieć źródło wyporu niż regulować pływalność oddechemptja - 14-08-2013, 23:03
RobikP napisał/a:
jeszcze moja jedna uwaga: na tego typu nurkach wygodniej jest mieć źródło wyporu niż regulować pływalność oddechem
i pewnie lepiej mieć skafander, rękawice i kaptur, niż marznąć i pewnie lepiej mieć płetwy niż machać nogami (nawet, jak się umie) i pewnie...
Opisałem tylko swoją krótką zabawę w wersji "minimum szpeju maksimum banana na paszczy". Każdy może spróbować po swojemu.RobikP - 14-08-2013, 23:18 Właśnie próbowałem w wersji bez i z workiem - ta druga opcja jest zdecydowanie bardziej komfortowa. Zjechałem SAC na 11,3 - to mój absolutny rekord. Podobne nurkowanie, ale bez worka - SAC 15,9Don Gregor - 15-08-2013, 02:25
ptja napisał/a:
Filmik nawiązywał do zdania Michała (mi_g): "Przypuśmy że mamy pecha i zaplątamy się w szuwarkach w żyłkę"
Sorki.... nie zrozumialem przekazu i myslalem, ze o rybki chodzi Zylek bylo tam pelno, jak wodorostow i co chwile zaczepialem o nie.
Ogolnie, jak woda zimna, to trzeba miec ochrone. Jesli ochrona, to olowiu dochodzi, jesli olowiu dochodzi, to nie ma co kombinowac, z plywalnoscia na oddechu. Jesli gestwina i zylki, to noz i ciemno , to latarka, partner, to octopus, grota, to kolowrotek itd itp.... i tak dochodzimy do punktu wyjscia, czyli niezbednego minimum na dane nurkowanie. Ten pusty jackiet, czy skrzydelko, dyndajacy sobie pod butla nic nie zmienia, jesli chodzi o wygode, lecz bezpieczenstwo zmienia znacznie. To minimum nie jest az tak uciazliwe.
Ja tak sie nie bawie, bo ze wstydu bym sie rumienil, w trumnie, jakby mnie znalezli w majtkach i zacisnietym w dloni, pustym 3l pony, na 2m, bo sie o zylke zaczepilem Bul-kot - 15-08-2013, 11:27 Nie przeszkadza to, nuranie w majtkach i flaszką w dłoni, kiedy się wie (mniej więcej) gdzie się nura. To jednak też jest planowanie nura - wchodzę i siedzę do żylaków za uszami .
Nie zawsze jest miejsce na cały szpej kiedy jedzie się nad wodę z resztą rodzinki, nie zawsze jest po nurze wysuszyć pianke/suchego/worek/jacket.
Niemniej i tu jest kłopot nie tyle w żyłkach ile w haczykach, ostatnio wędkarz byłby wyciągnął znajomego - gdyby nie pianka haczyk byłby głęboko w ramieniu.
Sam, w takie upały jak ostatnio woda na 3m ma ponad 28 stopni, nie mam ochoty pakować sie w suchego a i w piankę nie bardzo i taki nur z flachą w majtach bybyłby jak najbardziej - ale za mało umiem. Pomimo nie śmiałbym zanurać w takim konfigu w nieznanym akwenie.Don Gregor - 15-08-2013, 16:13
Bul-kot napisał/a:
To jednak też jest planowanie nura
W sumie to sie zgodze
Kapielowki, butla pod pache, chlup do wody na 3m, czas denny do konca powietrza i do gory - to tez jest jakis plan.Karol Susicki - 16-08-2013, 13:44 Tak sobie pomyślałem, że zalega mi w firmie kilka worków wypornościowych typu "chomonto" mam też do tego takie małe butelki (coś ok 0,5l) dokręcane z których można napełnić worek błyskawicznie w przypadku problemów. Przy okazji mogę zrobić zdjęcia.
Jakby ktoś chciał to mogę to sprezentować zwolennikom (do których się zaliczam) swobodnego buszowania po szuwarach...TomS - 16-08-2013, 14:02 Karol Ja poproszę jedno nuras5 - 17-08-2013, 17:04 Ja też, , ja też nawet sam odbiorę armorer - 17-08-2013, 18:51 Ja również poproszę.AdamP - 17-08-2013, 19:01 To i ja chętnie przygarnę TomekR - 17-08-2013, 19:59 widzialem takie chomata przerobione na tleniaka. troszke tlenu i absorbentu i caly weekend zabawy w szuwarach. o cos takiego:
pzdr
TomekDon Gregor - 18-08-2013, 02:56
TomekR napisał/a:
caly weekend zabawy w szuwarach. o cos takiego:
rebreather za 50 pln
[ Dodano: 18-08-2013, 02:10 ]
Pytanie..... czy nurkujac w sprzecie, powyzej pokazanym u TomkaR, mozna nabawic sie:
a. barotraumy płuc
b. retencji CO2
c. asfiksji
d. odmy opłucnowej
Ps: Instruktorow SDI prosimy o nie podpowiadanie Karol Susicki - 19-08-2013, 08:22 Dziękuję za sporo dawkę maili na prv
Chyba dla wszystkich nie starczy, więc będę w kolejności wysyłał...
Dziś będę w firmie to zrobię zdjęcia. Może ktoś stwierdzi, że to nie dla niego. Muszę też policzyć ile dokładnie tego mam...
Postaram się do jutra ogarnąć temat.
Pozdrówka!nuras5 - 19-08-2013, 10:00
TomekR napisał/a:
o cos takiego
Genialne, jak się załapię to zrobię coś takiego.stefanis - 19-08-2013, 10:10
BitPump napisał/a:
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.
Namow i mnie dlaczego hid a nie np led poważnie pytamBitPump - 19-08-2013, 10:21
stefanis napisał/a:
BitPump napisał/a:
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.
Namow i mnie dlaczego hid a nie np led poważnie pytam
Przyjedź, pożycz ode mnie - mam HIDa (YD) i LED (Ammonite) - sam wybierzesz.lozerka - 19-08-2013, 10:59
BitPump napisał/a:
stefanis napisał/a:
BitPump napisał/a:
mike217 napisał/a:
Lozerka kto Ciebie namówił na Hida...
Ja.
Namow i mnie dlaczego hid a nie np led poważnie pytam
Przyjedź, pożycz ode mnie - mam HIDa (YD) i LED (Ammonite) - sam wybierzesz.
Ale uważaj, co robisz ja pożyczyłam i mam Sea monstera
chociaż nie wiem, czy trzeba uważać, bo nie załuję ani chwili zakupu i gdy musiałam wybrać, czy inwestowac w naprawę, czy wymieniać na coś innego- nie miałam większych wątpliwości stefanis - 19-08-2013, 11:09 No nie zalamujcie mnie powaznie az tak hidy wymiataja?Karol Susicki - 19-08-2013, 14:32 To wszystko zależy jaki HID z jakim LEDem porównujesz i do czego szukasz latarki. Ja generalnie jestem zwolennikiem HID, ale od pewnej mocy/światłości.
Mój HID 45W jest rewelacyjnym światłem (generalnie od 35W w górę dla mnie to już świeci) i nie zamieniłbym go na żadnego LEDa (teraz będę zamieniał na jeszcze mocniejszego HIDa więc będzie do sprzedania).
Z drugiej strony HID 21/24W a te są niedrogie, świecą słabiej niż nowoczesne LED aczkolwiek światło mają bardziej skupione.
Do nurkowania REC wolałbym LED 70W niż HID 24W bo zwyczajnie więcej światła daje i lepiej oświetla. Komunikacja? W jaskini czy przy bardzo dobrej widoczności na Bałtyku oczywiście HIDem polecimy dalej. Szuwarowo-bagiennie?
Wszystko zależy od tego co Ci się lepiej sprawdzi. Najlepiej ponurkuj z takimi co mają i popatrz.
Pamiętam jak robiłem swój kurs jaskiniowy (dawno, dawno temu w odległej galaktyce ) to jako jedyny miałem LEDa a reszta HID. W dużych jaskiniach i tam gdzie była wizura faktycznie mogłem im nagwizdać, ale przy świeceniu bliskim moja latarka zwyczajnie oświetlała większą powierzchnię i jaśniej...
Pozdrówka!stefanis - 19-08-2013, 18:34
Karol Susicki napisał/a:
To wszystko zależy jaki HID z jakim LEDem porównujesz i do czego szukasz latarki. Ja generalnie jestem zwolennikiem HID, ale od pewnej mocy/światłości.
Mój HID 45W jest rewelacyjnym światłem (generalnie od 35W w górę dla mnie to już świeci) i nie zamieniłbym go na żadnego LEDa (teraz będę zamieniał na jeszcze mocniejszego HIDa więc będzie do sprzedania).
Z drugiej strony HID 21/24W a te są niedrogie, świecą słabiej niż nowoczesne LED aczkolwiek światło mają bardziej skupione.
Do nurkowania REC wolałbym LED 70W niż HID 24W bo zwyczajnie więcej światła daje i lepiej oświetla. Komunikacja? W jaskini czy przy bardzo dobrej widoczności na Bałtyku oczywiście HIDem polecimy dalej. Szuwarowo-bagiennie?
Wszystko zależy od tego co Ci się lepiej sprawdzi. Najlepiej ponurkuj z takimi co mają i popatrz.
Pamiętam jak robiłem swój kurs jaskiniowy (dawno, dawno temu w odległej galaktyce ) to jako jedyny miałem LEDa a reszta HID. W dużych jaskiniach i tam gdzie była wizura faktycznie mogłem im nagwizdać, ale przy świeceniu bliskim moja latarka zwyczajnie oświetlała większą powierzchnię i jaśniej...
Pozdrówka!
Na co zmieniasz teraz?Karol Susicki - 20-08-2013, 18:23
stefanis napisał/a:
Na co zmieniasz teraz?
Na YellowDiving Perch 55. Wykombinowałem sobie wymianę całego systemu. Przy dobrym zaplanowaniu będę miał zarówno światło do nurkowania jak i do Video zamiennie (oczywiście muszę kupić więcej niż 1 sztukę
[ Dodano: 20-08-2013, 18:28 ]
Zgodnie z obietnicą przesyłam zdjęcia tego co nazwałem "chomontem". Z osób, które wyrażały wstępne zainteresowanie może ktoś stwierdzi, że mu niepotrzebne.
Kto zainteresowany i będzie chciał na tym nurkować (mam 4 sztuki) proszę o maila na prv z informacją o adresie do wysyłki.
FOTKI W ZAŁACZNIKACHSyrenka_013 - 09-10-2013, 10:16 Temat postu: Re: suchy skafander jako jedyny środek kompensacji pływalnoś
Dycha napisał/a:
Pomijając jakiekolwiek kwestie formalno-prawne chciałbym poznać Wasze zdanie na temat osób uprawiających płetwonurkowanie bez jacketu, skrzydła, homonta, lecz w samym suchym skafandrze jako kompensatorze pływalności.
Ja tak czasem nurkuje
Dycha napisał/a:
Czy uważacie, że osoby te są nieodpowiedzialne w tym co robią z racji na to, że posiadanie jacketu to przecież dodatkowa kompensacja pływalności w przypadku gdy zawiedzie zawór dodawczy suchara?
W klasycznej konfiguracji tzw. technicznego nurkowania w suchym skafandrze (niech Was nie zmyli nazwa) SS używany jest przede wszystkim jako ubranko, a dopiero później jako zapasowe źródło wyporu. Głównym jest jacket/ skrzydło. I jak każdy sprzęt może ulec awarii. Należy wiedzieć co zrobić i mieć przetrenowane sytuacje awaryjne. Jeśli uznalibyśmy za nierozsądne nurkowanie na samym suchym skafandrze to samo musielibyśmy powiedzieć o nurkach, którzy używają pianki i jacketu jako jedynego źródła wyporu. Aczkolwiek jest jedno ale: jacke da się napompować oralnie, suchara nie. A zatem prawidłowe wyważenie i przetrenowanie awaryjnego wynurzenia siła płetw (techniki zrzucenia balastu stosujemy w ostateczności) oraz doświadczenie i rozsądek są tu kluczowe
Dycha napisał/a:
Czy może choć trochę podziwiacie je z powodu ubogiej konfiguracji sprzętowej, która w pełni zaspokaja ich potrzeby do przebywania pod wodą.
W ciepłej wodzie zdarza mi się nurkować w cienkiej piance (minimalna kompresja) i konfiguracji francuskiej by Majki (sznurzeczki na górze i pas balastowy z d-ringami na dole) bez skrzydła i bez suchara. Tutaj niezbedne jest doskonałe wyważenie i rozsądek z zachowaniem głębokości takiego nurkowania... (kompresja pianki). Regulowanie pływalności oddechem... To jest dopiero swoboda
Dycha napisał/a:
A może uważacie, że do momentu gdy niesmierdzący groszem nurek nie uzbiera na jacket to nie powinien bawić się w nurkowanie?
Takie eksperymenty na pewno nie są dla początkujących nurków. Ale przecież nie ma obowiązku posiadania własnego sprzętu. Zawsze można wypożyczyć. Znam nurków, ktorzy nurkują już od jakiegoś czasu i tylko na wypożyczonym sprzęcie...
Dycha, życzę Ci owocnych poszukiwań w zabawie nurkowaniem przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa Dycha - 26-11-2013, 20:14 Dzięki Syrenka za życzenia, Tobie też życzę samych zdrowych nurkowań .
ale mój pierwotny post właściwie wziął się stąd, że pojechałem nad jeziorko Zawiat / k.Gdyni sprawdzić nową maskę i tam spotkałem się ludźmi, którzy pokazywali mnie palcem hehe (z racji mojego ekwipunku) Sami wyglądali jak kosmonauci, a zanim weszli do wody, to ja prosto z auta wparowałem w 3min, a po 30min. sie wygramoliłem z wody, a oni dalej nakładali twiny i inne duperele. Mało tego, z reguły po zanurzeniu muszę na początek poszukać jakiegoś solidnego kamlota, żeby się głębiej zanurzyć i tutaj mam prawdziwązabawę widząc miny żółtodziobów. Jezioro płytkie na 10m, a niektórzy czasem taką wiochę robią gorszą niż same Bieszkowice z tymi gadżetami Ja w swoje umiejętności pływackie i nurkowe wierzę (mam powody), poza tym lubię minimalizować sprzęt, choć gadżeciarzem jak większość facetów też jestem. Ale moja okresowa praca polega na tym, że mam jedną 4Lflaszkę na plecach (na ucieczkę), starą piankę, na to założony dziurawy drelich i tak pływam, przebierając kopytami bez latarek, octopusów. Ale to taki epizod wyrwany z kontekstu. W zasadzie n a codzień ( gdyż muszę przestrzegać prawideł) wolę pływać w jackecie, bo jednak jest to dobry wynalazek, ale na szybkie wypady i płytkie akweny nie zabieram na siebię zbędnego "balastu" (jeśi można tak powiedzieć o kamizelce wypornościowej heh.
Ludzie, nie dajcie się zwariować gadżetom, HIDom, komputrom i innym ceregielom jak ich nie potrzebujecie. Wiadomo, że skok z mola w Sopocie z kamieniem u nogi to przegięcie (choć nie zawsze ).
Mam nadzieje, że moja wypowiedź nie uraziła żadnego gadżeciarza i płetwonurka technicznego jeziora Zawiat, ale tam na serio nie ma wraków i podwodnych lasów, a majtki i mały flakon na plecach w zupełności wystarczy na penetrację łąki na 3m gł.
Acha... a największa wiocha to podjeżdżanie samochodem 1m od wody, tak jak było to na ostatnim sprzątaniu mariny w Gdyni.lozerka - 26-11-2013, 20:41
Dycha napisał/a:
(..) płetwonurka technicznego jeziora Zawiat, ale tam na serio nie ma wraków i podwodnych lasów,
naprawdę ??? nie zartujesz ?? to ja tam jeżdzę ponad 250 km, pakuję się w twinie, ze stage`m, trzema latarkami, bojką, zapasowymi maskami...a tam nie ma szans na co najmniej Bursztynowa Komnatę ??
musi być..ktoś mnie w błąd wprowadził !!
Dycha napisał/a:
Sami wyglądali jak kosmonauci, (...) a oni dalej nakładali twiny i inne duperele.(...) Jezioro płytkie na 10m, a niektórzy czasem taką wiochę robią gorszą niż same Bieszkowice z tymi gadżetami
Dycha, Dycha ! Nie wiem, jak tam te konkretne wieśniaki i gadzeciarze, których widziałeś, ale Bieszki to stałe pole treningowe przynajmniej jednego znanego mi CN z okolicy szkolącego nurków w konfiguracji technicznej
Zmartwię Cię, bo oni nawet tej łąki za bardzo nie oglądają, tylko hajda do palika , płetwy z nóg i zaczynają ściągać, podawać sobie, wymieniać się tym wszystkim, co tak pracowicie i długo na tym brzegu zakładali tez czasem myśle, że to strata czasu tak ciągle zakładać, zdejmować, podawać sobie..ale cóż, taki los, instruktor kaze, kursant musi !Dycha - 26-11-2013, 22:18 No ja tam jestem dosyć często, na spacerkach, na rybkach (nie ma) i innych uciechach i stawiam na rozwój turystyki podwodnej i fajnie, że dzięki bieszkom podnosi się atrakcjność regionu
Świetnie, że trenują, bo jest to faktycznie wdzięczny akwen do treningu. Nikt im nie zabrania... ba! podobno nawet instruktor każe To ten co stał na pace Navary zaparkowanej 1m od wody
A to ciągłe zdejmowanie i zakładanie to nie jest strata czasu. Pewnie niektórym wyjdzie na dobre choć, żeby nigdy nie musieli tego wykorzystywać na serio.
Kiedyś myślałem, żeby na bieszkach pod wodą zmontować taką "budkę telefoniczną"
...fajna sprawalozerka - 26-11-2013, 23:39 Dycha, ja to tylko odnosiłam się do tego, co w Twoim poscie pobrzmiewało oceną " przerost formy nad treścią " Tak, jak OWD ćwiczy się w basenie i zwykłym pływakom może się wydawac wchodzenie na 1,80 w pełnym osprzecie, z butla, ao ( po co, skoro można na bezdechu ) śmieszne, takie dokładnie proporcje sa tu. NIektórzy wchodzą, by oglądac szuwary i rybki, a inni, by uczyć się bardziej zaawansowanych ćwiczeń w bardziej rozbudowanej konfiguracji
A co do Navaro- nie mam pojęcia Ten instruktor, którego znam Navaro nie ma, ale być może ktoś z grupy tak. A prawdopodobnie nie tylko to jedno CN tam ćwiczy. Z uwagi na bliskość Trójmiasta, fajne zejście do wody, platformy, poreczówki- to fajny akwen ćwiczeniowy
p.s. tak mi przyszło do głowy, żeby ktoś nie wyczytał z mojego postu jakiejś wyższości jednego celu nad drugim wchodzenia do tej wody!!! Uwelbiam rybki i szuwary Dycha - 27-11-2013, 00:29 mniejsza o navare i o buraki na tym ciągniku,
gadżeciarstwo się szerzy i lenistwo, żeby ze sprzętem podejść 40m od parkingu.
Trzy latarki, 2 oktopusy, twiny po 15L i "stage",zapasowe maski i komputer na bieszkach, kursy na suche skafandry (sic!), kołowrotki, żeby się chyba samemu zaplątać w tym tłoku pod tą wodą
Kursy na kołowrotki też są
...a połowa nie wie ile powinno być wdechów i uciśnięć w razie "W", już nie wspomnę, że są tacy co się boją otworzyć oczy pod wodą bez maski i dostają zadyszki jak mają przepłynąć 100m w płetwach. Popraw mnie jak się mylę.
Zamiast kursu na suchy skafander, albo chodzenie z kompasem i kocem na głowie między drzewami, lub wyborem między HIDem, a cree... to poleciłbym każdemu kursantowi przez kwartał dymać na pływalnię z rurką i okularami i w płetwach, żeby nabrali kondycji. Tak było 20 lat temu u Bernaciaka jak sie robiło P1.
I nie chodzi mi o to, że jeśli ktoś trenuje, żeby eksplorować jaskinię i zakłada kask z 3 latarkami to nie powinien tego robić na bieszkach (bo niby czemu nie). Wiadomo, że sprawdza swoją konfiguracje sprzętową i dobrze, że to robi. Ten kask też rozumiem.
Ale nie rozumiem komentarzy za moimi plecami, że. "...nie zszedłbym z tym kolesiem w parze, bo nie ma nawet latarki" i stąd ten wątek. Dlatego pytałem Was o opinię. Ale fajnie, że są i tacyco mają zajawkę na pływanie w kapielówkach i 4l butlą .lozerka - 27-11-2013, 11:57 Dycha, nie do końca wiem, jakiego rodzaju dyskusji ode mnie oczekujesz
akurat ja jestem typem, co zresztą pisałam w wątku, który w przypadku nurkowań własnych dopasowuje sprzęt do nurkowania - jak idę w szuwary, kombinuję z tego, co mam najlżejszy zestaw, gdy idę głębiej, ale bez deco ze zmianą gazów, nie targam stage, chętnie pozbywam się bojek, zapasowych masek itp - latarki juz nie, bo jest bardzo praktyczna
Komplet biorę jedynie, gdy nurkowanie tego wymaga, albo .. właśnie robię nurkowania ćwiczeniowe. Nie będę zatem wypowiadać się za innych, ale...
rozumiem tych, którzy zawsze w pełnym zestawie, bo szuwarki nigdy nie są dla nich celem nurkowania, a jedynie miejscem- ćwiczenia, przyzwyczajania się, oswajania z zestawem. Bo są ludzie, dla których moje trudniejsze nurkowania, to jak szuwarki, a na ich trudnych zwyczajnie nie mogą sobie pozwolić na błędy, czy poszukiwania, gdzie to mi się podział ten karabińczyk, w który miałem coś tam wpiąć, czy też ludzie, którzy mają próg bezpieczeństwa ustawiony inaczej, niż ja i na ewentualne problemy pod wodą reagują źle i wolą mieć wszystko wyćwiczone na 100%
Nie czuję się upoważniona do mówienia komukolwiek, jak ma nurkować, no może poza tym, że od ludzi, którzy nurkują w tym samym akwenie, co ja oczekiwałabym dobrej pływalności i niezabierania mi wizury wskutek jej braku
A zauważę, że Ty, mając jakieś tam uwagi do tego, że Tobie coś mówią, sam ich sposób nurkowania, czy podejście krytykujesz i mówisz, co z kolei oni powinni znaczy, że "zamiast", że gadżeciarstwo itp
a ja to tak sobie myślę- żyjmy i dajmy innym żyć
faktycznie jest tak, że drogi nurkowe niektórych nigdy się nie spotkają- Ciebie pewnie nie bawi twin i 8 stage, ktoś tam nie zanurkuje z osobą, która na 3 m nurkuje skrajnie niebezpiecznie z 1 butlą i bez latarki , ale - ostatecznie, czy każdy musi z każdym ?Dycha - 27-11-2013, 15:39
lozerka napisał/a:
Dycha, nie do końca wiem, jakiego rodzaju dyskusji ode mnie oczekujesz
żadnej, ja wyrażam swoje zdanie
Cytat:
rozumiem tych, którzy zawsze w pełnym zestawie, bo szuwarki nigdy nie są dla nich celem nurkowania, a jedynie miejscem- ćwiczenia, przyzwyczajania się, oswajania z zestawem. Bo są ludzie, dla których moje trudniejsze nurkowania, to jak szuwarki, a na ich trudnych zwyczajnie nie mogą sobie pozwolić na błędy, czy poszukiwania, gdzie to mi się podział ten karabińczyk, w który miałem coś tam wpiąć, czy też ludzie, którzy mają próg bezpieczeństwa ustawiony inaczej, niż ja i na ewentualne problemy pod wodą reagują źle i wolą mieć wszystko wyćwiczone na 100%
uważam tak samo, tylko nie rozumiem po co bezsensowne komentarze do innych osób wyznających skrajnie odmienny sprzęt... NO I NIE WSZYSCY JADĄ W TATARAKI, ŻEBY ĆWICZYĆ. Myślisz, że każdy idzie na "palik" i ćwiczy? Z pewnością są i tacy, którym przyjemność sprawia siedzenie pod wodą w zdublowanym sprzęcie dupskiem na dnie. Sory, ale tego już nie ogarniam. Po co dublować jak pływa tylko za okoniami z 3m?
Zaraz zobaczę odpowiedź, że to też trening... pływalności heh.
Cytat:
A zauważę, że Ty, mając jakieś tam uwagi do tego, że Tobie coś mówią, sam ich sposób nurkowania, czy podejście krytykujesz i mówisz, co z kolei oni powinni znaczy, że "zamiast", że gadżeciarstwo itp
Raz spotkałem się z komentarzem odnośnie mojego sprzętu na bieszkach i uświadomiłem sobie, że to całe gadżeciarstwo i dublowanie... to nie tędy droga.
Stąd wziął się ten temat podkreślam
Cytat:
a ja to tak sobie myślę- żyjmy i dajmy innym żyć
To piękna maksyma, serio. Wiesz ile jest wypadków wśród rekreacyjnych nurków, które wynikają z problemów kondycyjnych i zdrowotnych albo tych, że są przeładowani sprzętem i się w nim gubią? Ale to się tyczy tych, którzy mają na sobie połowę sklepu nurkowego i jada oglądać ryby, a nie "ćwiczyć"
Zaraz ktoś powie, że lepiej mieć zdublowany niż braki w wyposażeniu (np. brak jacketu) RobikP - 27-11-2013, 19:09
Dycha napisał/a:
...Wiesz ile jest wypadków wśród rekreacyjnych nurków, które wynikają z problemów kondycyjnych i zdrowotnych albo tych, że są przeładowani sprzętem i się w nim gubią?...
Masz jakieś statystyki na ten temat?
Podrzuć proszę, bo nie mogę znaleźć w necie.Yavox - 27-11-2013, 19:32
Dycha napisał/a:
NO I NIE WSZYSCY JADĄ W TATARAKI, ŻEBY ĆWICZYĆ.
Jasne, tylko popatrz też czasem od praktycznej strony. U mnie w garażu leży 2x12 moje, 2x7 żony i płyta z workiem do singla. Twiny są nabite, skrzydła gotowe do nurkowania - obwieszone latarkami jak trzeba, balastu tyle co potrzeba itp. W niedzielę mogę wyskoczyć nad jakieś pobliskie bajorko. Jak mam teraz jechać z pustą butlą, bić, zakładać do singlowego worka, przekręcać węże z dwóch pierwszych stopni do jednego, ładować balast w kieszenie na pasie biodrowym, których szczerze nienawidzę... to po prostu wezmę twina i pojadę z nim do sadzawki.
Może się ktoś potem oczywiście nabijać, ale tak po prostu jest łatwiej. U większości osób skrzydło leży/stoi cały czas skręcone i gotowe do zabawy, nic z nim nie trzeba robić. A gadżety typu zapasowa maska w kieszeni suchego - ona po prostu tam jest, bo jej nigdy stamtąd nie wyciągam. I tam właśnie będzie, nawet jak będę wchodził do trzymetrowej głębokości bajora. A podjadę do niego (niestety nie Navarą) najbliżej, jak to będzie rozsądnie możliwe - jakbym chciał ćwiczyć chodzenie z obciążeniem a nie nurkowanie, znacznie wygodniejszy byłby wyładowany cegłówkami plecak.Dycha - 27-11-2013, 20:04
Yavox napisał/a:
popatrz też czasem od praktycznej strony. Jak mam teraz jechać z pustą butlą, bić, zakładać do singlowego worka, przekręcać węże z dwóch pierwszych stopni do jednego, ładować balast w kieszenie na pasie biodrowym, których szczerze nienawidzę... to po prostu wezmę twina i pojadę z nim do sadzawki.
No wiesz, jak Ci sie nie chce, to trudno (poza ładowaniem tej singlowej butli). Ale weź sobie do tej sadzawki 15l butlę (bez worka), balastu wcale, pianeczkę 5mm (ja ważę 72kg) i swoboda zarąbista. Wolisz się tarabanic z ciężkim sprzętem? bo ja nie. Pod wodą też będziesz, radocha ta sama, a krzyż nie wchodzi w d*** jak targasz cały ten złom. Na bieszki tylko tak chodzę...., że tak powiem - lubię na sportowo i kontakt z wodą !
Statystyki wypadków nurkowych są, ja ich nie posiadam niestety.
Jeśli mówimy o akwenie nadmorskim, to najlepiej będzie zadzwonić do Służby SAR w Gdyni i IMMIT na hiperbarię do Sicki. Jeśli naprawdę Ciebie to interesuje. A w głębi kraju to chyba PSP powinna posiadać takie info.Syrenka_013 - 28-11-2013, 14:56
Dycha napisał/a:
spotkałem się ludźmi, którzy pokazywali mnie palcem hehe (z racji mojego ekwipunku)
Polska Panie, Polska, kraj tolerancyjny, ale za to akceptujący każdą odmienność...
Dycha napisał/a:
Ludzie, nie dajcie się zwariować gadżetom, HIDom, komputrom i innym ceregielom jak ich nie potrzebujecie.
jak ich NIE potrzebujecie... ale Dycha, weź pod uwagę, że żeby robić poważne nurkowania w pełnej i potrzebnej konfiguracji tech- trzeba mieć opływany sprzęt... jedni wchodzą do wody po to, żeby popenetrować łączke na 3m, a inni na te same 3m pakują się z twinem, stejdżami, HIDem, dwoma back-upami i mnóstwem innych gadżetów tylko po to, żeby potrenować sobie nad termokliną... Tak więc widząc takich "cudaków" jak Ty (bez urazy oczywiście ) jak i takich obładowanych "cudaków" nie należy się spieszyć z oceną... AkademiaNurkowania - 28-11-2013, 15:12
Syrenka_013 napisał/a:
żeby popenetrować łączke na 3m
Żeby popenetrować łączkę na 3m, sprzęt "Dychy" jest mega nadmiarowy. Do tego w zupełności wystarczy ABC + nóż a jak jest nieco zimniej, pianka i pas z balastem. Na pewno nie ma potrzeby wożenia i dźwigania butli + całe te kłopoty z ich ładowaniem, serwisem, serwisem automatów.
Z resztą po to kiedyś był tak duży akcent położony na trening kondycyjno-pływacko-bezdechowy: by w pełni korzystać z uroków środowiska a nie tylko z wyciętego fragmentu. Dobre wyszkolenie pozwalało także na właściwy dystans i dawało możliwość prawidłowej oceny działań innych nurków - unikało się wtedy głupawego naśmiewania że ktoś ma za dużo czy za mało sprzętu na sobie. Człowiek po prostu miał świadomość co do czego służy i po co się to zabiera w danych okolicznościach.
Warto zauważyć, że np. na wrakach wystarczy spojrzeć na sprzęt, opis na butlach deko plus wybrany wrak, by z dokładnością do kilku minut umieć oszacować jaki plan zamierza taki nurek realizować.waterman - 28-11-2013, 15:35
AkademiaNurkowania napisał/a:
duży akcent położony na trening kondycyjno-pływacko-bezdechowy
, zgadzam sie w 100% tylko, że kursy nie trwały trzy dni prawda?
AkademiaNurkowania napisał/a:
Warto zauważyć, że np. na wrakach wystarczy spojrzeć na sprzęt, opis na butlach deko plus wybrany wrak, by z dokładnością do kilku minut umieć oszacować jaki plan zamierza taki nurek realizować.
noo to napisz kolego jak ich dzielisz, na jakie kategorie. Mam do sprzedania stary skafander (z popsutej pianki) może dzieki temu cene jakąś dobra dostane, bo to taki weterański wrakowyAkademiaNurkowania - 28-11-2013, 15:47
waterman napisał/a:
zgadzam sie w 100% tylko, że kursy nie trwały trzy dni prawda?
Tak, miały zupełnie inną specyfikę, zakres, cele. Obecnie połączenie, wykonanie kilku w jednym ciągu plus trening utrwalający pewnie dałoby coś podobnego, z tym, że biorąc pod uwagę rozwój metodyki i samej wiedzy nurkowej, na pewno taki nurek miałby kolosalnie wyższe umiejętności. Dlatego tak dziwi mnie zatwardziałość tych, którzy zatrzymali się na tamtym etapie, na wiedzy i poziomie sprzed kilkunastu-kilkudziesięciu lat.
waterman napisał/a:
noo to napisz kolego jak ich dzielisz, na jakie kategorie. Mam do sprzedania stary skafander (z popsutej pianki) może dzieki temu cene jakąś dobra dostane, bo to taki weterański wrakowy
Kogo dzielę i jakie kategorie w moim poście znalazłeś, bo nie rozumiem pytania? I co ma do tego Twój skafander?
AkademiaNurkowania napisał/a:
np. na wrakach wystarczy spojrzeć na sprzęt, opis na butlach deko plus wybrany wrak, by z dokładnością do kilku minut umieć oszacować jaki plan zamierza taki nurek realizować.
Abille: woda 4st, mokra pianka, singlowa 15stka - jak myślisz, jaki czas denny wykręci i kiedy można zacząć się niepokoić?
Abille: woda 4st, suchy skfander, twin 2x12+s80 z Nx50 - to samo pytanie
Widzisz różnicę?Dycha - 28-11-2013, 18:10
Cytat:
Żeby popenetrować łączkę na 3m, sprzęt "Dychy" jest mega nadmiarowy. Do tego w zupełności wystarczy ABC + nóż a jak jest nieco zimniej, pianka i pas z balastem. Na pewno nie ma potrzeby wożenia i dźwigania butli + całe te kłopoty z ich ładowaniem, serwisem, serwisem automatów.
Wydaje mi się, że nie rozumiesz o czym była mowa wcześniej.
Idąc Twoim tokiem rozumowania... weź zapomnij o piance, płetwach i balaście.
Cytat:
Z resztą po to kiedyś był tak duży akcent położony na trening kondycyjno-pływacko-bezdechowy: by w pełni korzystać z uroków środowiska a nie tylko z wyciętego fragmentu. Dobre wyszkolenie pozwalało także na właściwy dystans i dawało możliwość prawidłowej oceny działań innych nurków - unikało się wtedy głupawego naśmiewania że ktoś ma za dużo czy za mało sprzętu na sobie. Człowiek po prostu miał świadomość co do czego służy i po co się to zabiera w danych okolicznościach.
Tu się zgadzam, dlatego wczesniej napisałem, że połowę pozorantów z sadzawek wysłałbym na kwartał na basen na treningi kondycyjne.
Cytat:
[...]ale Dycha, weź pod uwagę, że żeby robić poważne nurkowania w pełnej i potrzebnej konfiguracji tech- trzeba mieć opływany sprzęt... jedni wchodzą do wody po to, żeby popenetrować łączke na 3m, a inni na te same 3m pakują się z twinem, stejdżami, HIDem, dwoma back-upami i mnóstwem innych gadżetów tylko po to, żeby potrenować sobie nad termokliną... Tak więc widząc takich "cudaków" jak Ty (bez urazy oczywiście ) jak i takich obładowanych "cudaków" nie należy się spieszyć z oceną...
Syrenka, zgadzam się z Tobą, tylko nie wiem czy doczytałaś pozostałe moje posty a propos tego.
Cytat:
Obecnie połączenie, wykonanie kilku w jednym ciągu plus trening utrwalający pewnie dałoby coś podobnego, z tym, że biorąc pod uwagę rozwój metodyki i samej wiedzy nurkowej, na pewno taki nurek miałby kolosalnie wyższe umiejętności. Dlatego tak dziwi mnie zatwardziałość tych, którzy zatrzymali się na tamtym etapie, na wiedzy i poziomie sprzed kilkunastu-kilkudziesięciu lat.
Wczesniej to było tak, że MIAŁO SIĘ CZEGOŚ ŚWIADOMOŚĆ (bez względu na stan postępu naukowego samego nurkowania, jaki był taki był). A teraz to jest taka porutaa i komedia jak kursy na suche skafandry. Nie wiem jak to nazwać.
Kurs na maski pełnotwarzowe też są? (osobno z komunikacją i osobno kurs bez kom.)
Na latarki (bo teraz to diabli wiedzą co wybrać i jaką kupić)
na kołowrotki są?
na to, żeby nurkowac w butach też?
a kurs na nurkowanie bez jacketu i suchego, a w samej piance też są?
Kiedyś uczyli myśleć, a teraz nie mysleć, a działać wg. schematu. Może inne zasady wyznaje jeszcze CMAS (organizacja właściwie sportowa, do której mam szacun) i LOK. Były wczesniej obozy( teraz też są) i zawody sportowe (tylko CMAS, nie mówię o freedivingu). A teraz? kto przepłynie pod wodą 50m bez płetw? Jeśłi chociażby są tacy co próbowali, to już szacunek. Nurkowanie było dyscypliną sportową, którą się UPRAWIAŁO i znało się swoje możliwości i znało się swoje braki. Teraz czyjeś braki to kurs na suchy skafander i kurs "rescue", a... i podlodowego nurkowania Kasa kasa kasa, centra nurkowe, akademie (co wy dajecie, magistra nurkowania?), wszystko komercha.
...acha, i taki nurek nie miałby kolosalnie wyższych umiejeności, bo kiedyś to każdy był zapalonym majsterkowiczem i sam sobie odlewał ołów, sam sobie kleił piankę. Zgadza się TERAZ, ŻEBY WSZYSTKO ROBIĆ SAMEMU TO CZASU BY NIE STARCZYŁO. Ale kiedyś w klubach płetwonurkowych byli zapaleńcy i miłośnicy i samemu robiło się narzędzia podwodne etc. (nie tylko dlatego, że wtedy ich nie było). To była pasja, a teraz, to jest tak, że...
-JESTEM NUREKIEM
-DLACZEGO?
-YYYY, BO KUMPEL TEŻ NA KURS POSZEDŁ. nO BO JAK KUMPEL KUPIŁ DOBRĄ FURĘ TO JA TEŻ KUPIŁEM FURĘ.
Nie ma tak? i nie było lenistwa z przekłądaniem węży, żeby ponurkować na 4l butelce i wyjątkowo zostawić twina w garażu. Sprężarki się samemu naprawiało. Nie dlategto, że nikt ich nie naprawiał, tylko dlatego, że chciało się wiedzieć samemu co w trawie piszczy. Ale teraz za bardzo to zaawansowane technologicznie. A głębokościomierze z czego się robiło? z rurki kapilarnej. To była prawdziwa pasja. A nie kolekcjonowanie kursów. SorryAkademiaNurkowania - 28-11-2013, 18:56 Dycha, w sumie nie wiem skąd takie bajki bierzesz i po co je opowiadasz. 50m bezdechu bez płetw osiągało niewielu. Balast w klubie odlewało 1-2 kolesi, reszta piła wódę i asystowała. Kombinować przy kompresorze nie było wolno byle komu, bo jak spierdzielił, to nie było gdzie na szybko nabić, albo trzeba było dymać do strażaków. Nurkowało się siłowo, to i trening był na te akcenty położony. Nurkowało się krótko i rzadko - bo butle były małe i do 150 bar a nabycie własnego sprzętu graniczyło z cudem. Obozy nurkowe? Ja akurat miałem to szczęście, ze uczestniczyłem w solidnych - 3-5 nurkowań dziennie. Ale nie wszyscy tak mieli. Często bywało tak:
kraken napisał/a:
...podczas tych stażowych obozów głównie pływało się po powierzchni.
Ja zrobiłem na dwutygodniowym obozie szkoleniowym na kursie CMAS * niecałe dwie godziny pod wodą a dwóch moich kolegów którzy stracili po 9 kg z wagi mieli po 9 minut pod wodą (przypominam po dwu tygodniowym obozie). Tak było.
Więc nie zmyślaj przyjacielu, nie szukaj dziury w całym, bo nawet książki porządnej nie było a jedyna prasa, to jak ją Stasiu Lempart wydał, to była.
Może zamiast naśmiewać się z mlodszych kolegów, podejdź, zapytaj, zjedz z nimi grilla a na pewno znajdziecie wspólny język - tylko słuchaj a nie narzucaj swoje wyobrażenie o czymś, czego nie znasz i nie rozumiesz
Ps. A propos bezdechów - obecne rekordy Polski, są ponad rekordami Świata z czasów, kiedy ja zaczynałem nurkować. To też mówi co nieco jak i kiedy lepiej szkolono. Bo ludzie są tacy sami... oops - według Ciebie nie: są leniwsi i bardziej komformistyczni kraken - 28-11-2013, 19:04 Dycha, moim zdaniem przypominasz tych kolesi od twinów co się z ciebie nabijali. Tylko ty się nabijasz z twinów i fur. Pomyśl czy nie jesteście tacy sami.
Nurkowie są różni. Jedni przekręcają węże na każde nurkowanie, inni nie. Ja lubię nurkować z ludźmi którzy nie mówią źle o nikim. Ani o takim co nurkuje w kupionej od strażaków siódemce jak i o takim co właśnie zmienia jednego reba na innego. Po prostu jedni lubią ludzi a inni zawsze znajdą powód aby kogoś nie lubić. Facet w rozpadającej się piance może być idiotą a może być super. Facet w rebie na pace pickup'a tak samo.
A co do dawnych czasów i teraźniejszych. Teraz ilość fascynatów w nurkowaniu jest nie tylko nie mniejsza ale moim zdaniem większa niż dawniej. Kiedyś ludzie siedzieli w garażach bo musieli i to było złe. Teraz jedni kupują gotowe (sprzęt, szkolenia, wyprawy) a inni tworzą to sami (rzadziej sprzęt ale często poświęcają niesamowicie dużo czasu na swój rozwój czy na organizacje nurkowań).
Każdy tak jak lubi i potrzebuje.
MSClozerka - 28-11-2013, 19:10 Dycha, Tobie się PESEL w profilu nie pomylił ?
bo ton Twojego postu to taki, jak dziadka, który za nowym nie nadąża, więc gloryfikuje stare i nie dostrzega jego wad. Ja rozumiem, że moze kiedyś kondycja nurków - średnia- była lepsza, bo braki sprzętowe tego wymagały.
Ale to chyba był jedyny plus przeszłości. Nie dostrzegać tego, że obecnie, także dzięki temu sprzętowi, nurkowanie jest znacznie ciekawsze, bezpieczniejsze, daje możliwość poznania podwodnego świata większym grupom ludzi- nie kumam No chyba, że to poczucie elitarności tak niektórych kręciło
a z myśleniem to tak jest, że jak ktoś myśli, to żadne procedury go tego nie oduczą, a gdy nie chce tego robić, żadna swoboda go do tego nie zmusi Yavox - 28-11-2013, 20:31
Dycha napisał/a:
Tu się zgadzam, dlatego wczesniej napisałem, że połowę pozorantów z sadzawek wysłałbym na kwartał na basen na treningi kondycyjne.
Ale kim jest wg Ciebie ów "pozorant"? Czy jeżeli ktoś nie chce taszczyć twina tylko podwozi go wózeczkiem do samej wody, to już jest pozorantem? A taki, co mu się nie chce włazić w piankę i marznąć (bo przecież nie musi?) to też pozorant? Jakie są kryteria?
Dycha napisał/a:
Wczesniej to było tak, że MIAŁO SIĘ CZEGOŚ ŚWIADOMOŚĆ
Załóżmy, że pójdę nurkować z kimś z tego "wcześniej", kto "ma świadomość". Po czym powinienem to poznać? Dla mnie obserwowalna jest nie świadomość a zachowanie - czyli umiejętności. Co mi ze świadomości współnurkującego, skoro raz go mam po lewej stronie, raz po prawej, ciągle go muszę szukać - i za cholerę nie wiem, co zrobi, kiedy będę potrzebować od niego jakiejś pomocy. Nurkowałeś kiedyś z ludźmi, którzy naprawdę pod wodą wiedzą, o co Ci chodzi? Których nie trzeba brać za fraki, żeby się wynurzyć i powiedzieć "CZYTAJ Z RUCHU MOICH UST - PŁYŃ K***A OBOK A NIE CAŁY CZAS Z TYŁU"?
Dycha napisał/a:
Kurs na [...] latarki (bo teraz to diabli wiedzą co wybrać i jaką kupić)
Zdaje się, że nie ma. Ale żeby dobrze operować taką latarką na kablu na goodmanie, wiedzieć jak ją kiedy odwiesić, gdzie i jak wetknąć kabel jak się puszcza bojkę itp. to trzeba jednak trochę się nakombinować. A żeby używać tego sprzętu automatycznie, nie myśląc, że teraz świecę tu, tam a nie niechcący po oczach i tak dalej, to trzeba jednak te parę godzin przy okazji kilku nurkowań na tym się skupić i poćwiczyć.
Dycha napisał/a:
na kołowrotki są?
Są. Jak sobie zaporęczujesz drzwi w poprzek w środku wraku i się potem w drodze powrotnej zaplączesz w to nogami, przez co cała ekipa za Tobą utknie, to się dowiesz do czego są potrzebne. Podobnie, jak przetniesz poręczówkę o coś ostrego zmieniając kierunek płynięcia w środku i zamiatając nią po dnie - ale to się trzeba najeść strachu w drodze powrotnej jak nic nie widać i nagle sznurek znika, żeby to zrozumieć
Dycha napisał/a:
Kiedyś uczyli myśleć, a teraz nie mysleć, a działać wg. schematu.
W bardzo wielu sytuacjach wolę niestety osobę, która jest w stanie odruchowo zadziałać wg schematu, a jeśli to nie wyjdzie, to dopiero myśleć - dzięki temu wiem chociaż, w jakich sytuacjach na co konkretnie mogę liczyć ze strony partnera. Z tego właśnie biorą się schematy - ktoś uogólnia pewne swoje i innych doświadczenia, na spokojnie myśli wtedy, kiedy ma czas - i tą metodą opracowuje schemat. Po co? Właśnie po to, żeby efektywne działanie dało się wdrożyć szybko i sprawnie, bez czasu potrzebnego na wymyślenie prochu pod wodą.
Dycha napisał/a:
kto przepłynie pod wodą 50m bez płetw?
Ja przepłynę, za 3 czy 4 próbą, na basenie. Oczywiście z asekuracją - choć to pewnie robi ze mnie pozoranta. W dół w płetwach 18, wzdłuż opustówki 24, windą 30. Tylko co to ma wspólnego z suchym skafandrem jako jedynym środkiem kompensacji pływalności (bo taki zdaje się jest tytuł tego wątku)?
Dycha napisał/a:
Nurkowanie było dyscypliną sportową, którą się UPRAWIAŁO i znało się swoje możliwości i znało się swoje braki.
Co się zmieniło? Teraz się nie uprawia? Nie zna się swoich możliwości? Swoich braków?
Dycha napisał/a:
Teraz czyjeś braki to kurs na suchy skafander i kurs "rescue", a... i podlodowego nurkowania
Skoro ktoś uważa, że mu jest potrzebny kurs suchego albo rescue, to niby dlaczego nie miałby - znając swoje możliwości i braki - skorzystać z krótszej, bardziej efektywnej drogi ich uzupełnienia?
Powiem Ci, co się zmieniło - ludzie nie mają tyle czasu co kiedyś. Jeżeli coś mi nie wychodzi, wolę zapłacić kilka stówek i nauczyć się tego w dzień czy dwa od kogoś doświadczonego. Nie stać mnie na to, żeby z jakimś problemem się męczyć kilkanaście nurkowań skoro całą serię takich typowych problemów ktoś jest w stanie mi rozwiązać w ciągu warsztatów czy kursu.
Dycha napisał/a:
Ale kiedyś w klubach płetwonurkowych byli zapaleńcy i miłośnicy i samemu robiło się narzędzia podwodne etc.
Kiedyś mój ojciec pracował na etacie w państwowej firmie. Innych nie było. Pieniędzy miał mało a czasu dużo. Jak trzeba było położyć boazerię, albo płytki PCV, albo zrobić ławeczkę przed domem, albo ramki do obrazków, to wołał dziadka i robili. Było to wartością, bo nie bardzo było komu to zlecić - a nawet jakby, to by trzeba było zapłacić a samemu siedzieć w tym czasie na pusto, pluć i łapać, a potem by na zapłatę dla rolnika nie starczyło, żeby sprzedał nielegalne pół świni do bagażnika, bo trzeba było zrobić mięso na święta.
Dzisiaj każdy dzień wielu osób (na przykład mój) to jest wybór - czy tego dnia zarabiam czy robię coś innego, np. przy sprzęcie nurkowym lub w ogródku. Sęk w tym, że często mi się w tym ogródku (i nie tylko) po prostu nie opłaca. Wolę w tym czasie pracować, bo specjaliście (który zrobi mi trawnik szybciej i lepiej) zapłacę mniej niż sam zarobię - więc obie strony są do przodu, bo każdy zajmuje się tym, co robi najlepiej - czyli wszyscy pracują z dobrą efektywnością. Mogę oczywiście sam robić narzędzia, ale wtedy jestem w plecy na tym, że w tym czasie nie zarabiałem, a narzędzia - ponieważ się ich wyrobem zawodowo nie zajmuję - wyjdą gorsze niż te kupione (a te drugie dodatkowo będą, paradoksalnie, tańsze).
Dycha napisał/a:
Sprężarki się samemu naprawiało. Nie dlategto, że nikt ich nie naprawiał, tylko dlatego, że chciało się wiedzieć samemu co w trawie piszczy.
Chęć "wiedzenia samemu" jest ważna - dokładnie z tego powodu zamierzam sam zrobić na wiosnę czyszczenie swoich butli. Jak już to zrobię i sobie udowodnię, że potrafię, muszę jednak pójść po rozum do głowy i zadać sobie pytania - opłaca się z tym bawić następnym razem czy lepiej będzie dać to do zrobienia komuś innemu - a samemu w tym czasie pograć w piłkę z dzieciakami albo wziąć drugi zestaw i ponurkować...Dycha - 29-11-2013, 00:39 Reasumując, żeby nie odpierać ciągle absurdalnych komentarzy i wnikać w duperele:
Sprzęt powinien być dostosowany do aktualnych potrzeb, lub do tego co tak usilnie chce wytłumaczyć loozerka... do treningu przed waznym wydarzeniem. Najepsza chyba jest zasada o minimalizowaniu sprzętu, co za dużo to nie zdrowo, ale jak ktoś lubi miec na sobie 200kg i leżeć na dnie na 2m, to jego brocha...chyba się zgadzamy, wolny kraj.
Snobizmem i buractwem nazwę jednak sytucję, gdzie gość jedzie na sadzawkę w sprzęcie jak UFO i zbiera masę gadżetów, a generalnie to miał ochotę ze złomem na plecach siedzieć godzinę w miejscu (myślicie, ze tylko ja mam beke z takich klaunów? produkuje się takich na kursach dla PiSu, czy gdzie?). Nie chciało mu się skompletować lżejszego ekw. (OK, może nie ma) i podjeżdza samochodem pod samą wodę, co wpienia publikę, bo nikt nie chce oglądać auta nad wodą , tylko piękne widoczki i spacerować brzegiem. Tego już nie kumam. Jest ktoś kto to kuma? - to znaczy, że ma kurs na suchy skafander.
Kondycja fizyczna w nurkowaniu jest NAJWAŻNIEJSZA, bo to jest bezpieczeństwo i trzeba o nią dbać. Olać dzisiaj kołowrotek i dodatkową maskę, dzisiaj idę na basen i rzucam fajki Zgoda, czy nie?
Myślenie schematyczne (w szerokim tego słowa znaczeniu) w płetwonurkowaniu to błąd. K.staszewski śpiewał - miej świadomość:) Zgoda?
Kursy typu rescue i podlodowy, lub na podwodne skutery, to wynalazki dla bicia kasiory, komercha i ładowanie ludzi w bambuko. Tak jak kurs pierwszej pomocy na prawku. Zrobiłes i gó**o pamiętasz, a wyjdzie w praniu jaki z Ciebie rescu diver. No jo, ale jak już za dużo pieprzy się o rescu na kursie OWD to kurs zaczyna być mało atrakcyjny, bo połowa dłubie w nosie. Rescu diver to brzmi conajmniej jak "rescue swimmer" z coast guardu, a prawda jest jednak "rzenua" Zgoda?
komentarze, że nie zszedłbym wparze z tym kolesiem, bo nie ma latarki i skrzydła, czy dżaketa, to popaprane teksty, z którymi sie nie utożsamiam. Jak się zna swój sprzęt to są minimalne szanse na niepowodzenie. Wolę mieć na sobie butlę od strażaków niż fisiować kosmonautę, co przewraca się jak wchodzi tyłem do jeziora, bo takich też widziałem i pomogłem typowi wstać i było wesoło... to taka anagd., żeby nie było, ze jestem kawał CH ekstremisty chyba i tak już o mnie tak tu myślą.
Spoko, zamiast ołowiu nie nakładam dynamitu AkademiaNurkowania - 29-11-2013, 07:34 Dycha, wymiatacz z Ciebie niesamowity. Musisz mieć szacun na dzielnicy lozerka - 29-11-2013, 08:00
AkademiaNurkowania napisał/a:
Dycha, wymiatacz z Ciebie niesamowity. Musisz mieć szacun na dzielnicy
Ty się nie śmiej, bo ma świętą rację
Cytat:
Tego już nie kumam. Jest ktoś kto to kuma? - to znaczy, że ma kurs na suchy skafander.
ja np. kumam i ??!! mam kurs na ss- samosprawdzająca się teoria !!
Cytat:
Olać dzisiaj kołowrotek i dodatkową maskę, dzisiaj idę na basen i rzucam fajki Zgoda, czy nie?
jak już się w te linki z kołowrotka zaplączesz totalnie, to dzięki wyrobionej kondycji, jak ten Conan zerwiesz z siebie pęta, a gdy Ci padnie pasek od maski na deco wyrobionym nadgarstkiem wydusisz z kompa, te cyfry, co będą niezbędne
Cytat:
Kursy typu rescue i podlodowy, lub na podwodne skutery, to wynalazki dla bicia kasiory, komercha i ładowanie ludzi w bambuko. (...)Rescue diver to brzmi co najmniej jak "rescue swimmer" z coast guardu, a prawda jest jednak "rzenua" Zgoda?
no, co mi pozostaje?? zgoda oczywiście!! i sypię głowę popiołem, że poddałam się tej wszechobecnej komercji i dałam się nabić w bambuko niemal na całej linii *
* niemal, bo skutery obiecuję nadrobić
pozostaje mi jedynie mieć nadzieje, że dzieki temu rescue, jak będą robić nabór do polskiego wydania Słonecznego Patrolu, to dzięki temu, że ten rescue diver brzmi fajnie, (no i właściwemu kolorowi włosów ) , będę miała jakieś szanse w konkursie na polską Pamelę
p.s. mam nieodparte wrażenie, że formuła dyskusji w tym wątku, jakby się wyczerpała !AkademiaNurkowania - 29-11-2013, 08:04
lozerka napisał/a:
* niemal, bo skutery obiecuję nadrobić
Polecam Huberta lozerka - 29-11-2013, 10:15 jesteś czujny jak ważka wywąchałeś naturę podatną na komerchę i robienie w bambuko !!arkac123 - 29-11-2013, 10:19
Dycha napisał/a:
Kursy typu rescue i podlodowy, lub na podwodne skutery, to wynalazki dla bicia kasiory, komercha i ładowanie ludzi w bambuko. Tak jak kurs pierwszej pomocy na prawku.
I pomyśleć, że Dycha jest oburzony, że nikt z nim nie chce nurkować.......
Dla mnie to tekst miesiąca, dawno się tak nie ubawiłam.......Dycha - 29-11-2013, 10:38
Cytat:
Dycha, wymiatacz z Ciebie niesamowity. Musisz mieć szacun na dzielnicy
A Ty na swojej przyjacielu, bo masz kurs na suchy i skuter od Huberta Urbańskiego. No i wiesz, kto lał ołów, a kto lał wódę w garażu . Stary, jesteś cool. Skąd bierzecie te swoje pomysły na kursy? - z książeczki sprawności zuchów?
Cytat:
jak już się w te linki z kołowrotka zaplączesz totalnie, to dzięki wyrobionej kondycji, jak ten Conan zerwiesz z siebie pęta, a gdy Ci padnie pasek od maski na deco wyrobionym nadgarstkiem wydusisz z kompa, te cyfry, co będą niezbędne
Makabra, dramatyczna sytuacja. W gorszej w życiu nie byłem i chyba zrobię reskju dajwa. albo w laske z tym kursem, kupie se tylko czapke PADI i naszywke i wyszyję obok sprawności zuchowej leśnego tropiciela.
a tak serio (ja cały czas serio).. to też bym se pofikał na takim skuterku, bo nie miałem okazji, pod wodą to tylko karcherem jeździłem. Ale nie wiem czy ogarnę temat bez kursu
Cytat:
nabór do polskiego wydania Słonecznego Patrolu, to dzięki temu, że ten rescue diver brzmi fajnie, (no i właściwemu kolorowi włosów ) , będę miała jakieś szanse w konkursie na polską Pamelę
wybór profesjonalisty. W końcu znalazłaś miejsce dla siebie Tam się też Navarą jeździ po piachu. Wiedziałem gdzie Ciebie ciągnie.arkac123 - 29-11-2013, 10:39
Dycha napisał/a:
Kondycja fizyczna w nurkowaniu jest NAJWAŻNIEJSZA, bo to jest bezpieczeństwo i trzeba o nią dbać. Olać dzisiaj kołowrotek i dodatkową maskę, dzisiaj idę na basen i rzucam fajki Zgoda, czy nie?
Dycha, na moich kilkaset nurkowań, które popełniłam, nie przypominam sobie ani jednego, w którym moja kondycja (ćwiczę intensywnie, bo lubię) odegrała jakąś istotną rolę.lozerka - 29-11-2013, 11:17
Dycha napisał/a:
wybór profesjonalisty. W końcu znalazłaś miejsce dla siebie Tam się też Navarą jeździ po piachu. Wiedziałem gdzie Ciebie ciągnie.
a najlepsze, że w ogóle nie szukałam
to dopiero umiejętność- rozpoznawać czyjeś potrzeby, zanim sam zainteresowany je sobie uświadomi!!
rzuć nurkowanie, Dycha, czeka Cię świetlana przyszłość w nowoczesnej sprzedaży !
Do widzenia calkiem fajny wątek tu był.
swego czasu Torpeda - 29-11-2013, 11:28 Rany boskie, gdzie ja weszłam Dycha - 29-11-2013, 11:32
arkac123 napisał/a:
Dycha napisał/a:
Kondycja fizyczna w nurkowaniu jest NAJWAŻNIEJSZA, bo to jest bezpieczeństwo i trzeba o nią dbać. Olać dzisiaj kołowrotek i dodatkową maskę, dzisiaj idę na basen i rzucam fajki Zgoda, czy nie?
Dycha, na moich kilkaset nurkowań, które popełniłam, nie przypominam sobie ani jednego, w którym moja kondycja (ćwiczę intensywnie, bo lubię) odegrała jakąś istotną rolę.
odpowiedziałeś sobie sam. Nie wiem co trenujesz, biegasz, pływasz. Możesz nie zauważać przełożenia w nurkowaniu, ale jednak sport przekłada się na wydolność oddechową (pływanie pary razy lepiej niż bieganie). Pewnie dlatego czujesz się swobodnie. Gratulacje!
Cytat:
Rany boskie gdzie ja weszłam
Dokładnie, ale ja nie żałuję, że mówię to co myślę. I mam wbite na opinię "specjalistów"
A Rescue Diverom poleciłbym zrobić kurs na KPP, to powaznie wam zrobi dobrze. Jak nurkujecie i kumacie o co w tym sporcie chodzi, to po kursie KPP i rescue diver jesteście goście do potęgi. Powaga. A zamliast wywalać kasę na kurs skuterowy, to sobie lepiej odłóżcie i dorzućcie do skutera. Dzięki za wyczerpanie wątku.Yavox - 29-11-2013, 12:06
Dycha napisał/a:
Reasumując, żeby nie odpierać ciągle absurdalnych komentarzy i wnikać w duperele:
Dobrze, to jeszcze raz. Choć mam poczucie, że to bez sensu... Reasumując, żeby nie odpierać ciągle absurdalnych komentarzy i wnikać w duperele:
Dycha napisał/a:
Kondycja fizyczna w nurkowaniu jest NAJWAŻNIEJSZA, bo to jest bezpieczeństwo i trzeba o nią dbać.
Ważny jest ogólny stan zdrowia, powyżej jakiegoś minimum. Kondycja, nie wiem. Nie przychodzą mi do głowy żadne sytuacje związane z bezpieczeństwem (poza targaniem sprzętu na brzegu, wyciąganiem nieprzytomnego z wody i nurkowaniem w silnym prądzie) w których wymagana kondycja fizyczna byłaby na poziomie wyższym niż ta potrzebna do przetruchtania kilometra po lesie. Jeżeli znasz jakieś, chętnie się dowiem. Nurkowanie w sprzęcie dzieje się przeważnie spokojnie i powoli. Z wody wychodzę wypoczęty. Nie sądzę, żebym w trakcie nurka miał tętno większe niż w trakcie spaceru. Oddycham zdaje się też powoli - co jest najlepszym dowodem na to, że mięśnie jakoś specjalnie nie pracują - w przeciwnym wypadku potrzebne byłoby szybsze tempo, żeby nadążać z usuwaniem CO2.
Dycha napisał/a:
Myślenie schematyczne (w szerokim tego słowa znaczeniu) w płetwonurkowaniu to błąd.
Może tak, może nie. Jeżeli pod myśleniem schematycznym rozumieć stosowanie opanowanych wcześniej do poziomu nawyku, przemyślanych i sprawdzonych procedur, to nie. Pomoże w dyskusji, jeśli zawęzisz "szerokie tego słowa znaczenie". Jakiś przykład myślenia schematycznego, choćby jeden?
Dycha napisał/a:
Tak jak kurs pierwszej pomocy na prawku. Zrobiłes i gó**o pamiętasz, a wyjdzie w praniu jaki z Ciebie rescu diver.
I to jest właśnie najlepszy dowód na to, że takie kursy - a nie kurs - są potrzebne. Nie robisz kursu suchego skafandra co rok, bo w nim nurkujesz (być może nawet pierwszy taki kurs był Ci niepotrzebny). Ale nie masz systematycznego kontaktu z praktyką pierwszej pomocy, jeżeli nie jesteś lekarzem lub ratownikiem - więc zapominasz. I teraz albo się godzisz na to, że g**o pamiętasz i nie będziesz w stanie komuś udzielić pomocy albo co jakiś czas bierzesz udział w tego typu zajęciach - wbrew pozorom jest ich sporo i jak się poszuka, za symboliczne pieniądze lub zupełnie za darmo.
Na moim P1 jak była część "rescue", gość poza częścią nurkową uczył posługiwania się defibrylatorem i wyciągania z samochodów ofiar po wypadku. Jedno i drugie może się przydać. Z części niestety, tak jak piszesz, g**o pamiętam - i właśnie dlatego na wiosnę mam zamiar wziąć udział w takich zajęciach ponownie - a nie tak jak Ty, stwierdzić, że są niepotrzebne.
Dycha napisał/a:
Jak się zna swój sprzęt to są minimalne szanse na niepowodzenie. Wolę mieć na sobie butlę od strażaków niż fisiować kosmonautę
Czasami warto także dobrze znać sprzęt partnera. A ten kosmonauta może mieć, w przeciwieństwie do nie-kosmonauty, dosłownie kilka drobiazgów inaczej - niestety właśnie tych, które się w głupiej sytuacji przyczynią walnie do niepowodzenia.
Rozumiem, że goście w twinach i suchych Ci śmierdzą Trudno się mówi. Jak nurkujesz na choćby na kilkanaście metrów w sprzęcie, to co masz na sobie? Pytam, bo ciekaw jestem, czy dyskutuję z nurkiem sprzętowym czy kolegą freediverem, który raz na pięć lat pożycza od strażaków butlę. Być może to drugie, wtedy jesteś choć częściowo usprawiedliwiony w swoim prześmiewaniu kursów, bo po prostu nie wiesz, co się na nich dzieje.arkac123 - 29-11-2013, 12:06
Dycha napisał/a:
odpowiedziałeś sobie sam. Nie wiem co trenujesz, biegasz, pływasz. Możesz nie zauważać przełożenia w nurkowaniu, ale jednak sport przekłada się na wydolność oddechową. Pewnie dlatego czujesz się swobodnie.
Ćwiczę intensywnie jogę, i fitness. Chodzę również na treningi kondycyjne CMAS z elementami freedivingu, które bardzo lubię.
Zauważyłam jednak u najlepszych kondycyjnie/freedivingowo osób z CMAS, że niestety świadomość własnej kondycji, i fakt, że na zatrzymanym oddechu potrafią przepłynąć kilkadziesiąt metrów, sprawia, że niepotrzebnie (w mojej ocenie) ryzykują, nurkują agresywnie, nie przestrzegają zasad, i tutaj wytrenowanie wręcz przeszkadza, niż pomaga, czego IMHO są wypadki, np 3 przypadki DCS na jednym safari......
Nie miałam ani jednej sytuacji, gdzie potrzebna byłaby mi przytoczona przez Ciebie umiejętność wypłynięcia bez gazu z 40 m (to przydaje mi się w snorklowaniu), czy użycie fizycznej siły.
Dlatego IMHO kondycja jest ważna (bo się lepiej czuje, zarówno pod wodą, jak i nad), ale dużo ważniejsza jest technika, a najważniejsze, to umiejętność myślenia.
Sama nurkuję z poj. butlą (uważam, że kręgosłup ma się jeden, i na te nurkowania, które wykonuję, poj. butla jest wystarczająca, chociaż niestety, coraz częściej zbliżam się do ograniczeń, i coraz częściej mówię, że danego nurkowania nie wykonam w moim sprzęcie, ale to mój świadomy wybór), nie mam wielkiej latarki, ale jednak mam żadnych problemów ze znalezieniem partnura. AkademiaNurkowania - 29-11-2013, 12:58
Dycha napisał/a:
A Rescue Diverom poleciłbym zrobić kurs na KPP, to powaznie wam zrobi dobrze. Jak nurkujecie i kumacie o co w tym sporcie chodzi, to po kursie KPP i rescue diver jesteście goście do potęgi.
Wymogiem przystąpienia do kursu Rescue Diver, jest aktualny kurs Pierwszej Pomocy + Pomocy Tlenowej. Kursy Pierwszej Pomocy i Pomocy Tlenowej aktualność zachowują przez dwa lata i co taki okres należy je powtarzać - co zapewne mówiono Ci również na kursie jaki odbyłeś w ramach Prawa Jazdy.
Dycha napisał/a:
zamliast wywalać kasę na kurs skuterowy, to sobie lepiej odłóżcie i dorzućcie do skutera.
Koszt skutera to 8-20tys zł. Koszt kursu to mniej niż dniówka pracy osoby, którą stać na skuter. Szkoda czasu na wyważanie otwartych drzwi. Szczególnie, że czasem kończy się to śmiercią. Nieświadome pozbycie się gazu, to na skuterze kilkadziesiąt sekund. A tak to wygląda w praktyce:
Dycha - 29-11-2013, 13:24
Cytat:
Ważny jest ogólny stan zdrowia, powyżej jakiegoś minimum. Kondycja, nie wiem
Encyklopedia: Kondycja fizyczna (sportowa) - to zdolność do wykorzystania tlenu przez organizm.
Jakieś wątpliwości jeszcze, że w nurkowaniu jest ona ważna? Nie wymaga nikt od Ciebie ponad przeciętnych możłiwości i regularanego treningu.
Wnurkowaniu rekreacyjnym:
Nie zaobserwowałeś u siebie nigdy sytuacji, w której po ściągnięciu maski zaczynasz szybcej oddychać w zimnej wodzie?
Strach eż powoduje podwyższenie pulsu. Jest wiele różnych przykładów, w których kondycja (czyt. to co wyżej), jest niezbędna, szczególnie, że żarcie, które kupujesz w sklepie to chemia i działa na niekorzyść Twojego organizmu. Kondycja to nie tylko to, kto szybciej pcha przed sobą wodę.
Robiłeś kiedyś test tolerancji tlenowej dla nurków, nie wiem czy w Polsce instytut jeszcze to robi? Nie wiem czy on jeszcze obowiązuje.
Ja robiłem parę razy i uwierz mi, że trzeba mieć zdrowie. No ale to już są sytuacje dla "ambitnych". Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to protekcjonalnie, bo widzę, że bardzo jesteście tu wrażliwi na uwagi.
A raz nawet byłem świadkiem jak lekarka wybiegła za typem z gabinetu: "Pan jest za gruby i niedługo do komory się nei zmieści". (tutaj pewnie nie do końca o kondycję fizyczną chodziło)
Cytat:
Dlatego IMHO kondycja jest ważna (bo się lepiej czuje, zarówno pod wodą, jak i nad), ale dużo ważniejsza jest technika, a najważniejsze, to umiejętność myślenia.
Zgadzam się w 95%.
Cytat:
Rozumiem, że goście w twinach i suchych Ci śmierdzą Trudno się mówi
Tylko jak mają zawory nadmiarowe pootwierane na maxa
Cytat:
Z części niestety, tak jak piszesz, g**o pamiętam - i właśnie dlatego na wiosnę mam zamiar wziąć udział w takich zajęciach ponownie - a nie tak jak Ty, stwierdzić, że są niepotrzebne.
To chyba nie sa moje słowa, uważam, ze te kursy to bicie kasy, a na kursie się tego nie nauczysz, nawet podstaw, może coś liźniesz. A zasady zmieniają się jak w kalejdoskopie (może przesadziłem). Zrób kurs KPP gdzie będziesz miał obowiązek odnawiania (gdy postanowisz podtrzymac papiery) i to jest powazny kurs przed państwową komisją. Nie ukrywajmy, po tym całym kursie rescue diver jedyne co zrobisz (może) prawidłowo, to to, że wyciągniesz gościa z wody.
A skoro na kursie rescue pokazywali defibrylator, baaa, nawet wyciągaliście gościa z samochodu, to na pewno tez mówili, że jeden z gości (np.3), który wyciąga pacjenta z wody powinien stabilizować "głowę", a wystarczyło mi, zebym wpisał sobie"rescue diver" i wyskoczyły mi zdjęcia, na których tej praktyki nie widziałem. Nie wnikam w kompetencję prowadzących. Nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem było by, aby te kursy były obowiązkowe w odnawianiu. Wtedy spoko.
[ Dodano: 29-11-2013, 13:25 ]
KPP - KWALIFIKOWANA PIERWSZA POMOC...
To nie jest to samo co kurs pierwszej pomocy u woprowów, albo harcerzy.
KPP robi się np. strażakom
cena chyba diametralnie inna niże ta podana przez kolegę wyżej. Wiadomo, jak ktoś ma chajc, to niech KMB37 wozi ze sobą na bieszki.WIZA - 29-11-2013, 13:52
Dycha napisał/a:
...
daje dychę i proszę nie pisz już więcej Dycha - 29-11-2013, 15:11 ...przekonałeś mnie
Życzę Wam zdrowych nurkowań!WIZA - 29-11-2013, 19:13
Dycha napisał/a:
Życzę Wam zdrowych nurkowań!
można? można!
ps. Ja też życzę Ci udanych i przyjemnych nurkowań bo o to generalnie chodziYavox - 29-11-2013, 19:21 Co się stało z kolegą Dychą, już go nie ma?WIZA - 29-11-2013, 19:29
Yavox napisał/a:
Co się stało z kolegą Dychą, już go nie ma?
jeden mój post i nie ma ... można? można!
aście sie rozpisali Bul-kot - 29-11-2013, 19:34
Widać jednak spać poszedł Haw - 29-11-2013, 23:07 zacny watek, szkoda ze popcornu nie mam pod reka
lozerka napisał/a:
jesteś czujny jak ważka wywąchałeś naturę podatną na komerchę i robienie w bambuko !!
jacek ma skrypty ustawione, na slowo "kurs" przychodzi sms z powiadomieniem WIZA - 30-11-2013, 11:13
Haw napisał/a:
jacek ma
oj Jacek ma, oj ma....znaczy chcałem powiedzieć, że ma wiele ustawionych skryptów
i może nie potrzebnie poprosiłem "Dychę" o zaprzestanie czynienia prozy, skoro teraz tylu za nim tęskni...
[ Dodano: 30-11-2013, 11:13 ]
Haw napisał/a:
jacek ma
oj Jacek ma, oj ma....znaczy chcałem powiedzieć, że ma wiele ustawionych skryptów
i może nie potrzebnie poprosiłem "Dychę" o zaprzestanie czynienia prozy, skoro teraz tylu za nim tęskni... Syrenka_013 - 02-12-2013, 13:25
AkademiaNurkowania napisał/a:
Żeby popenetrować łączkę na 3m, sprzęt "Dychy" jest mega nadmiarowy. Do tego w zupełności wystarczy ABC + nóż a jak jest nieco zimniej, pianka i pas z balastem.
no chyba, że ktoś ma nadwrażliwe uszy i nie może uprawiać freedivingu...
[ Dodano: 02-12-2013, 13:29 ]
WIZA napisał/a:
jeden mój post i nie ma ... można? można!
Kolega Dycha jeszcze dycha, ale już nie na FN... AkademiaNurkowania - 02-12-2013, 13:33
Syrenka_013 napisał/a:
AkademiaNurkowania napisał/a:
Żeby popenetrować łączkę na 3m, sprzęt "Dychy" jest mega nadmiarowy. Do tego w zupełności wystarczy ABC + nóż a jak jest nieco zimniej, pianka i pas z balastem.
no chyba, że ktoś ma nadwrażliwe uszy i nie może uprawiać freedivingu...
To popaczy se z góry lozerka - 02-12-2013, 16:21
WIZA napisał/a:
Yavox napisał/a:
Co się stało z kolegą Dychą, już go nie ma?
jeden mój post i nie ma ... można? można!
no dobra, ale czemu od razu z Bul- kotem ? nie za skutecznie ?WIZA - 02-12-2013, 16:41
lozerka napisał/a:
WIZA napisał/a:
Yavox napisał/a:
Co się stało z kolegą Dychą, już go nie ma?
jeden mój post i nie ma ... można? można!
no dobra, ale czemu od razu z Bul- kotem ? nie za skutecznie ?
skuteczność to moje drugie imię a z bul-kotem nie mam pojęcia - jeszcze chwilę temu się cieszył... może mu mama zakazała?Syrenka_013 - 03-12-2013, 08:24
AkademiaNurkowania napisał/a:
To popaczy se z góry
Popaczać z góry to sobie mój Kociuch może, ja wole spod wody, a ja nie mogę free...