| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
HYDE PARK - Surowe jajo na głębokości.... ZAGADKA
Pedro - 20-08-2003, 13:06 Temat postu: Surowe jajo na głębokości.... ZAGADKA W czasie ostatniej wizyty w Chorwacji zrobiliśmy eksperyment....
Postanowiliśmy zabrać surowe jajko pod wodę i zobaczyć jak się zachowa. Mieliśmy plan zejścia do dna... czyli akurat do 43 metrów w tym miejscu. Potem przyjmowalismy zakłady co się z jajkiem stanie czy i kiedy pęknie...
I mam dla Was zagadkę. Jak sądzicie co się stało? (Ci co byli i wiedzą, niech milczą!).
Pozdrawiam,
Art - 20-08-2003, 13:19
Ja myślę, że NIE pękło...
...dlaczego nie powiem
Pozdrawiam i czekam na wyniki konkursu
leo - 20-08-2003, 13:37
Jajko nie powinno pęknąc, bo jego zawartość jest nieściśliwa. Za to mogło dojść do "wklęśnięcia" grubszego końca, tam gdzie jest niewielka przestrzeń powietrzna. To by znaczyło że na 40 metrach jajko można swobodnie... postawić
Ciekawi mnie co się dzieje z rozbitym jajkiem pod wodą - obstawiam że powolutku tonie, zwłaszcza żółtko.
Jakieś propozycję kolejnych testów
pozdr
Leo
Piotr N. - 20-08-2003, 13:50
My ostatnio wzięliśmy na 40m piłeczki do ping ponga. Po wyjęciu z kieszeni wyglądały normalnie jednak po delikatnym ściśniećiu czyli spowodowaniu że siły działające na powierzchnię kuli nie były równe piłka z hukiem pękła.
Czy z jajkiem było jakoś podobnie?
Pozdrawiam
nuras5 - 20-08-2003, 13:54
Jajko nie powinno pęknąć- gdzieś czytałem, że wytrzymałość wzdłużna skorupki wynosi ok 100 kg .
Inna sprawa- przesiąkliwość -skorupka znakomicie przepuszcza gazy- piskle musi oddychać- przy tym ciśnieniu mogła się przedostać woda
Pedro - 20-08-2003, 13:55
Rozwiązanie podam jutro. Jutro też napiszę co się dzieje z rozbitym/pękniętym pod wodą jajkiem.
Art coś Ty taki tajemniczy?
Dodam jeszcze, że cały eksperyment kręciliśmy na video więc jak coś wyjdzie z tego filmu, to po obróbce dam Wam link żeby sprawdzić, że nie kłamię
Pozdrawiam,
Piotr N. - 20-08-2003, 14:12
| Pedro napisał/a: | Rozwiązanie podam jutro. Jutro też napiszę co się dzieje z rozbitym/pękniętym pod wodą jajkiem.
|
A co mam w takim razie robić do jutra? Przez Ciebie nie będę mógł zasnąć
Pedro - 20-08-2003, 14:22
| DiveClub napisał/a: |
A co mam w takim razie robić do jutra? Przez Ciebie nie będę mógł zasnąć |
Nikt nie mówił, że będzie łatwo....
Telewizję pooglądaj, ksiązkę poczytaj... o innych nocnych atrakcjach Ci nie napiszę, bo nie wypada... A, że dziś przestaję być słomianym wdowcem, to nawet myśleć nie wypada....
Art - 20-08-2003, 14:47
| Pedro napisał/a: | A, że dziś przestaję być słomianym wdowcem, to nawet myśleć nie wypada.... |
Pedro dlaczego jesteś taki tajemniczy???
Pedro - 20-08-2003, 17:33
| Art napisał/a: |
Pedro dlaczego jesteś taki tajemniczy??? |
Wcale nie jestem!
Po prostu Moja Luba wyjeżdżała służbowo (ja jej wyjazd wykorzystałem na supernury w Chorwacji, a co tak będę sam w domu siedział...?), a że dziś wraca..... ....... no właśnie
Andrzej S - 20-08-2003, 17:49
Pedro,
Będę zgadywał. Jajko było pod ogromną presją, nie mówiąc już o ciśnieniu tam panującym. Obstawiam, że coś się z niego wykluło. CO? No coś w zależności czyje jajko zabraliście - kurze, kacze..... Boże, mam nadzieję, że nie strusie.
Mam nadzieję, że wypad na Chorwację był udany.
Pozdrawiam,
Andrzej S
Pedro - 20-08-2003, 19:22
| Andrzej S napisał/a: | No coś w zależności czyje jajko zabraliście - kurze, kacze..... Boże, mam nadzieję, że nie strusie. |
Jajo było kurze..... chyba
| Andrzej S napisał/a: |
Mam nadzieję, że wypad na Chorwację był udany.
Pozdrawiam,
Andrzej S |
Udany?!? Nieeeee..... nie był udany.. był boski..... !
Pozdrawiam,
Mania - 20-08-2003, 19:30
Nie byłam, ale wiem, więc nie mogę powiedzieć....
Mania
Aston - 21-08-2003, 03:10
Patrzac na to z punktu widzenia teoretycznego - to tak: w jajku jest powietrze, ktore pozwala oddychac pisklakowi po osiagnieciu stanu swiadomosci (jajko jest bardzo porowate vide doswiadzcenie z octem i inne..) porowatosc pozwala na wymiane gazowa przed wykluciem, jajo jest konstrukcja cholernie odporna na zgniecienie (bez wywodow dlaczego ) wniosek nie jest prosty, jest powietrze w jaju i jest konstukcja jaja, nie chce zgadywac, ale tym razem to chyba empiryczcnie i dla kazdego jaja moze byc roznie - to zalezy od komory powietrznej w jaju!
Mysle, ze nie peklo na tej glebokosci, ale na powierzchni moglo sie rozlac, albo wczesniej
lobster - 21-08-2003, 08:38
siem penknie
Pedro - 21-08-2003, 08:44
Ha Lobster teraz nareszcie nieźle wyglądasz! No gdybyś poczekał z 5 minut z postem, to byś wiedział bez zgadywania....
W sumie prawie wszyscy byliście blisko. Uczestnicy wyprawy obstawiali różnie (była nawet jedna osoba stawiajaca 10 kun, że rozwalimy jajo zanim wejdziemy do wody...no, ale w końcu to ja miałem być nosicielem jaja więc wszystko było możliwe ).
A było tak...
Od jakichś 5-7 metrów jajo troszkę zmieniło kształt, nie wiem tylko jak to opisać... to tak jakby ktoś lekko naciskał na jego górę i stało się nieco bardziej... kanciaste, ale tylko odrobinę. No cóż... i tak zostało aż do dna na 43 metrze. Nie pękło. Potem wręcz nic się z nim nie działo. Bąbel żaden z niego nie wyleciał. Twarda sztuka. Na dnie dokonaliśmy na nim egzekucji za pomocą kamienia. Wtedy dookoła uniosła się lekka mgiełka białka, a żółtko cały czas pozostając jako kulka poturlało sie po dnie.
To tyle.
Robiliśmy jeszcze inne eksperymenty, jak choćby puszczenie napompowanej powietrzem na 36 metrach i zakręconej butelki po coca-coli... i też było fajnie
Pozdrawiam,
Art - 21-08-2003, 17:06
A butelka pękła??? (na powierzchni) czy tylko zmieniła swój kształt?
Bo rozumiem, że po napompowaniu jej powietrzem zakręciliście butelkę...
Czekam z niecierpliwością - mam nadzieję, że dziś tylko chwilkę bo znowu nikt nie zaśnie...
Pedro - 22-08-2003, 08:53
No cóż.... jeśli chodzi o butelkę, to sprawa jest nieco trudniejsza. Najprawdopodobniej NIC się nie stało. Ponoć te butelki wytrzymują planowo ok. 3,5 atm. Obstawialiśmy, że strzeli korek...
Kłopot polega na tym, że jak ją strzeliliśmy z trzydziestu kilku metrów, to nie zdecydowaliśmy się na szybkie wynurzenie ... z obawy, że nam korki strzelą Leżeliśmy tylko na dnie na plecach i obserwowaliśmy naszą dzielną buteleczkę i, tak jak napisałem na tyle na ile jest wiarygodna taka obserwacja, butelka przetrwała. Na powierzchni jej nie znaleźliśmy, ale jeśli ktoś ją znajdzie i otworzy to może nastąpić eksplozja cytrynek... albowiem w środku zostało kilka plasterków cytryny, które kolega z uporem maniaka wkraiwał sobie w różne napoje dla poprawienia pH w pysku chyba...
Mam nadzieję, że Twoje kłopoty ze snem mają się ku końcowi
Pozdrawiam,
voytar - 22-08-2003, 09:04
Cola z cytryna rulez
Miłosz - 22-08-2003, 09:31
Ja wysyłałem butelkę "w kosmos" z piętnastu metrów i na górze ją spotkałem. Wytrzumała oczywiście, napęczniała do kształtów krąglutkich i unosiła się na wodzie ledwie jej dotykając - fajny efekt.
Skoro, jak twierdzi Mestre Pedro, butelka wytrzymuje 3,4 atm, to zakładam, że statystycznie pierwszy podda się korek jako najsłabsze ogniwo... Ale może on najsłabszym ogniwem nie jest wcale? Trzeba by sprawdzić.
Pozdrówko,
Nishigoi
Pedro - 22-08-2003, 09:48
| Nishigoi napisał/a: | Skoro, jak twierdzi Mestre Pedro, butelka wytrzymuje 3,4 atm, to zakładam, że statystycznie pierwszy podda się korek jako najsłabsze ogniwo... Ale może on najsłabszym ogniwem nie jest wcale? Trzeba by sprawdzić.
Pozdrówko,
Nishigoi |
Ja tam nic nie wiem na 100% na ten temat, takie mnie tylko słuchy doszły. Faktem jest, że nie widać było żeby nasza buteleczka miała problemy typu wybuchowego... Niemniej błąd polegał na braku obsady na stanowisku obserwatora na powierzchni, za co serdecznie przepraszam...
Pozdrówki,
Piotr N. - 22-08-2003, 12:15
My kiedyś dla zabawy 2 litrową butelkę po Coli zakręciliśmy i wrzuciliśmy koło ognizka, bardzo blisko ale nie do środka. Po kilku minutach pękła z hukiem i prawie zgasiła ognisko.
Nie pękła na korku tylko gdzieś z boku.
Fakt, że na pewno do pęknięcia pomogło jej to, że pod wpływem temperatury plastik stał się mniej trwały.
Kuba - 22-08-2003, 12:23
mogliscie koledzy moi mili przeciez dowiazac butle do kolowrotka i tajemnica bylaby rozwiana.
a z drugiej strony 3,4ata to nie jest w koncu az tak wiele - nastepnym razem jak tylko bede nad jakims glebszym akwenem to postaram sie sprawdzic jak jest z ta coca-cola....mozecie obstawiac wyniki - bedzie dokladzie 3,4, zimna polska woda...
sam jestem ciekaw
pozdrawiam
Kuba
|
|