FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

HYDE PARK - Morderca jest kim innym niż to opisują media

jacekplacek - 21-06-2012, 09:21
Temat postu: Morderca jest kim innym niż to opisują media
Rewelacyjny artykuł, łamiący stereotypy:
"Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura, alkohol, dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi."
http://wyborcza.pl/1,8294...suja_media.html

MarcinoZ - 21-06-2012, 11:08

Do głównych przyczyn wypadków dodałbym jeszcze nieuwagę i spanie za kółkiem.
Przemieszczam się po Warszawie rowerem i co dziennie pokonuję mniej więcej tą samą trasę do pracy i z powrotem. Niestety rowerzysta nie ma na drodze żadnych praw i nie jest ważne czy ma pierwszeństwo i jedzie zgodnie z przepisami bo i tak nikt na niego nie zwraca uwagi.
Nie dalej jak w ubiegły czwartek potrącił mnie koleś, który skręcił w prawo i trzepnął mnie na ścieżce rowerowej. wylądowałem na masce, na szczęście ucierpiał tylko samochód i facet ma maskę do malowania. Wczoraj wracałem do domu, jechałem ulicą i koleś wykonał lewoskręt przecinając mi drogę. Ledwie wyhamowałem, a koleś nawet się nie zatrzymał. pojechałem więc za nim i pytam się: "Gościu kto ci dał prawo jazdy?" wtedy zaczął mnie przepraszać, że nie widział, że chciał szybko przejechać. Drodzy nasi kierowcy jeżdżą niestety bardzo nieuważnie i ciągle się gdzieś spieszą.

lozerka - 21-06-2012, 12:52

MarcinoZ napisał/a:
Niestety rowerzysta nie ma na drodze żadnych praw i nie jest ważne czy ma pierwszeństwo i jedzie zgodnie z przepisami bo i tak nikt na niego nie zwraca uwagi.
.


nie negując tego, że się śpieszą, są nieuważni, a i zasypianie się zdarzy :oops: , to przepraszam, ale niektórzy zwracają uwagę :)

Cieszę się, że chociaż trafiłeś na takich, którzy nie- wyszedłes z tego bez szwanku :)

ale aby tak juz dopełnić obrazu, to do ogródka rowerzystów ( z którymi ogromnie sympatyzuję, bo dopoki mi nurkowanie nie przesłoniło całego swiata, sporo na rowerze jeździłam :-D ) można wrzucić cała masę kamyczków :) O ile w dużych miastach jest z tym lepiej, o tyle w mniejszych, czy na trasach, gdzie się spotyka rowerzystów nie tyle sportowych, co korzystających z rowerów, jako środka transportu, bywa naprawdę kiepsko...

jazda niemal srodkiem pasa jezdni, kolebanie się na wszystkie strony świata ( i tu pomijam przypadku pod wpływem ) i skręcanie nagle bez sygnalizacji gdzieś, bo nagle przyszlo do głowy, że trzeba jechać "tam", a czasem tuż przed maską samochodu, to niestety codzienność.

klon - 21-06-2012, 12:58

lozerka napisał/a:
jazda niemal srodkiem pasa jezdni

sam jeżdże do pracy w zasadzie codziennie (za wyjątkiem kiedy jadę z flachami) - taka jazda środkiem jest czasami jedynym sposobem, żeby zmusić kierowcę samochodu aby przy wyprzedzaniu zjechał na drugi pas i zachował odpowiednią odległość od rowerzystów - jak jedziesz prawą stroną swojego pasa to tak się pchają, że lusterka na milimetry Cię omijają - jedna dziura, którą ominiesz i cię zahaczy...

lekkie zahaczenie może być śmiertelne, bo przy upadku uderzysz głową o słupek, znak drogowy czy krawężnik... parę miesięcy temu był taki wypadek w Poznaniu własnie...

to jest oczywiście powód, dla którego jeżdżę w kasku, ale nawet lekkie trącenie przez samochód może spowodować poważny wypadek rowerzysty... a kask nie uratuje przed wszystkim...

oczywiście reszta Twoich uwag też leży po stronie rowerzystów i nie ma co ściemniać, że są święci... ;-)

lozerka - 21-06-2012, 13:24

klon napisał/a:
lozerka napisał/a:
jazda niemal srodkiem pasa jezdni

sam jeżdże do pracy w zasadzie codziennie (za wyjątkiem kiedy jadę z flachami) - taka jazda środkiem jest czasami jedynym sposobem, żeby zmusić kierowcę samochodu aby przy wyprzedzaniu zjechał na drugi pas i zachował odpowiednią odległość od rowerzystów - jak jedziesz prawą stroną swojego pasa to tak się pchają, że lusterka na milimetry Cię omijają - jedna dziura, którą ominiesz i cię zahaczy.


każdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń, ja omijam rowerzystów szerokim łukiem, bo w mojej praktyce kierowcy najczęściej trafiają się ci kolebiący, więc dmucham na zimne, więc takiego powodu nie brałam pod uwagę. Jednakże te przypadki, które mi te uwagę nasunęły, z całą pewnością nie dotyczyły tego, o czym piszesz :)

Ale wiem, oczywiscie, że masz rację, gdy mi się zdarzało jeździć na trasach, to szczególnie na tych między większymi miastami, nie raz mi się zdarzyło, że pęd śmigającego tuż koło mojego ucha samochodu, niemal mnie zmiótł do rowu...

A jak teraz patrzę na zachowanie niektórych kierowców TIR-ów, to tak mi przychodzi do głowy- zwracajmy na drodze uwagę na "braci mniejszych" ;-)

beroduar - 21-06-2012, 13:31

Ten artykuł to czysty szowinizm, wynika z niego, że wypadki głównie spowodowane są przez pustogłowe blondynki :zdz:

Niestety tak nie jest. Prawdą może być, że kobiety często rysują , czy wgniatają samochody. Moja żona zrobiła to skutecznie 2 razy - raz miała migrenę i miała zawężone pole widzenia, raz gotowała się ze złości na mnie, bo się upiłem, a ona nie planowała jazdy. Nie zauważyła niskiego murku.

Natomiast ja miałem 3 stłuczki - wszystkie dlatego, że trzasnąłem kogoś lub coś przede mną - bo byłem niecierpliwy, bo nie dostosowałem prędkości do warunków , bo jechałem za szybko lub nieuważnie.

Faceci tak mają, że lubią ryzykować, nie planują, są niecierpliwi, chcą mieć wszystko i natychmiast. I to jest przyczyna brawury, bezmyślnego wyprzedzania, ciśnięcia po gazie ile dała fabryka. I wiary we własną nieśmiertelność. Takie "testosterone-fog" na mózgu.

Aleksander - 21-06-2012, 15:12

beroduar napisał/a:
...Faceci tak mają, że lubią ryzykować, nie planują, są niecierpliwi, chcą mieć wszystko i natychmiast. I to jest przyczyna brawury, bezmyślnego wyprzedzania, ciśnięcia po gazie ile dała fabryka. I wiary we własną nieśmiertelność. Takie "testosterone-fog" na mózgu.


albo poprostu prowadzą BMW :ping:

Włodek K - 22-06-2012, 16:26

jacekplacek napisał/a:
Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi."

Och to dobrze że mnie to nie dotyczy. Jeżdżę busem :)

Natomiast wynikiem przymiotów osobistych takich jak bezmyślność jest skutek czyli prędkość nie przestrzeganie przepisów, wymuszenie itp.

Ale koleś raczej dementował powszechny obraz np szarżujących motocyklistów i rozbijających po drodze innych. itd

lozerka - 22-06-2012, 16:44

Włodek K napisał/a:


Ale koleś raczej dementował powszechny obraz np szarżujących motocyklistów i rozbijających po drodze innych. itd


Myślę, że gdyby przeanalizować statystyki dotyczące sprawców wypadków drogowych i kolizji, to zestawienie tych danych z tezami artykułu pokazałoby dokładnie to, o czym pisał beroduar :) Nie tam, żeby zaraz szowinizm ;-) , ale jakby maleńkie przekłamanie ;-)

TomS - 22-06-2012, 17:16

Z moich doświadczeń rowerzysty mogę pokusić się o taki ranking skłonności do nieuzasadnionego morderstwa:

Na drogach pozamiejskich:
- kierowcy dostawczaków wiejskich (zakładam tępe mózgi)
- kierowcy ciężarówek (każdy rower na ICH drodze szkodnik; jak ma miejsce do wyprzedzania to spoko ale jak nie ma to... przecież nie będzie hamował, zmieści się!)

W mieście, na ulicy:
- kierowcy autobusów i taksówek (znów: zawodowcy), przeważnie umyślnie i złośliwie zajeżdżają i spychają ale oczywiście tylko nieliczne jednostki spośród licznej przecież rzeszy, chodzi o to, że nie piratują niechcący a z premedytacją i jest to bardzo groźne dla życia
- nie miałem w zasadzie "kłopotów" z innym rodzajem kierującego poza sporadycznymi, niegroźnymi przypadkami

W mieście, na ścieżce rowerowej:
- kobiety w osobówkach, często rozmawiają przez telefon, mają w dupie rowerzystów, nie znają przepisów przejeżdżania przez drogę dla rowerów; najczęściej to przypadki skrętu połączone z przecięciem drogi dla rowerów i ronda z drogą dla rowerów. Poza własnymi przypadkami znam wiele przypadków moich znajomych. ~80% "konfrontacji" tego typu to właśnie kobieta za sterami samochodu. Co więcej: rozmowa z piratem-facetem pokazuje, że się zagapił a z piratką-kobietą, że nie ma pojęcia o co chodzi!

Tak wygląda subiektywna prawda z Warszawy i okolic.

[ Dodano: 22-06-2012, 17:26 ]
I jeszcze porada dla rowerzystów: zgodnie z przepisami można jechać metr od krawędzi jezdni. Koniecznie należy traktować ten dystans jako minimalny bezpieczny. Umożliwianie wyprzedzania siebie pojazdowi dwuśladowemu tak, aby nie musiał wyjechać poza własny pas ruchu jest pierwszym przyczynkiem do wypadku. Polscy kierowcy nie szanują rowerzystów i "wciskanie się" jest nagminne.
Mając metr do krawężnika można ponadto dość skutecznie odskoczyć jeśli jednak jakiś idiota/idiotka będzie wyprzedzać niezgodnie z przepisami (mnij niż 1 metr od roweru).
W psychice rowerzysty musi istnieć słuszne przeświadczenie, że nie jest "gorszym" uczestnikiem ruchu i nie ma obowiązku "spier... na drzewo" bo jedzie jaśnie-kierowca. Nie ma miejsca do wyprzedzania to ma jechać z tyłu, wolniej. Jakoś na furmanki i traktory nie trąbią zniecierpliwieni...

MarcinoZ - 22-06-2012, 19:20

TomS,
Zgadzam się z twoją wypowiedzią w 100 procentach.
Dzisiaj miałem szczęście bo nikt nie chciał mnie przejechać :ban: . :bee; :ping:

pmk - 22-06-2012, 20:33

lozerka napisał/a:

Myślę, że gdyby przeanalizować statystyki dotyczące sprawców wypadków drogowych i kolizji, to zestawienie tych danych z tezami artykułu pokazałoby dokładnie to, o czym pisał beroduar :) Nie tam, żeby zaraz szowinizm ;-) , ale jakby maleńkie przekłamanie ;-)


No właśnie, policzmy:

"A wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym, służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy dziennie."

Artykuł to tekst z 2009 roku, "odgrzewany" w roku bieżącym. Przyjrzyjmy się jak wyglądało to w roku 2008. Powyższe stwierdzenie sugeruje, że codzień na przejściu ginie kilka- kilkanaście osób potrącanych przez trzeźwe kobiety w wieku 30-40 lat.
Tymczasem w całym 2008 roku na przejściach zginęły 304 osoby (5,2% wszystkich ofiar). No to jakoś nawet 365 osób nie wyszło, a przecież nie tylko trzeźwe 30-40 letnie kobiety w dobrych służbowych autach zabijają ludzi na przejściach.



"W 24-godzinny ostry dyżur urazowy, w zwykły dzień tygodnia, z terenu Warszawy trafia do oddziału ratunkowego co najmniej 15 osób (cięższe przypadki, w tym niektóre skrajnie ciężkie) oraz 30 na ortopedię (lżejsze przypadki - złamania kończyn bez urazu głowy i narządów wewnętrznych) - osób przejechanych podczas próby przekroczenia jezdni na przejściu dla pieszych. I jeszcze jedna do kilku osób, które trafiają już nie do nas, ale bezpośrednio do Zakładu Medycyny Sądowej, na sekcję zwłok."

Zakładając, że w zwykły dzień ulega wypadkom tyle samo osób co w weekendy i święta (a według obrazku kreowanego w mediach w weekendy i święta jest mniej bezpiecznie", to co najmniej 15 osób z SOR i 30 osób z orto daje 45 osób dziennie. Tych, co od razu trafiają na sekcję pominę, bo nie zostało dokładnie sprecyzowane ile ich jest. Tak więc 45 osób razy 365 dni w roku daje 16425 osób potrąconych na przejściu dla pieszych w ciągu roku w jednym tylko warszawskim szpitalu (autor chyba nie pracuje we wszystkich naraz). Natomiast według policyjnych statystyk w 2008 roku (artykuł jest z 2009, więc okres do analizy przyjąłem jak najbardziej prawidłowo) w w 49054 wypadkach było 5437 zabitych i 62097 osób rannych - jest to łącznie 67534 osoby. Autor artykułu sugeruje, że ponad 24% poszkodowanych w wypadkach trafia do jednego szpitala. I to przy założeniu, że wszystkie ofiary śmiertelne przywożone są jeszcze do szpitala. Kompletna bzdura! Nawet jeśli wszystkie ofiary wypadków z Warszawy (obszar działania Komendy Stołecznej Policji) trafiałyby do tego jednego szpitala, to byłoby to 368 osób zabitych i 3920 rannych - łącznie 4288 osób, czyli 3,88 raza mniej niż przy obliczeniach (celowo zaniżanych na korzyść autora) na podstawie artykułu.

Niestety ten artykuł to kompletna bzdura, a jeśli ktoś chciałby zapoznać się z rzeczywistymi statystykami to zachęcam do zapoznania się ze statystykami policji - dostępne są np. tutaj: http://www.policja.pl/dok...i/1/1-46733.pdf

Pozwolę sobie zacytować:
"Głównymi przyczynami wypadków było:
• niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 11 840 wypadków,
• nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu – 9 533 wypadki,
• nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (nieprawidłowe przejeżdżanie przejść
dla pieszych oraz nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu) – 5 350 wypadków."

"Analizując wiek i płeć kierujących, stwierdzić należy, iż najczęściej sprawcami
wypadków w 2008 roku byli mężczyźni – kierujący pojazdami, którzy spowodowali
78,1% wypadków, natomiast kobiety spowodowały 17,4%."

Artykuł z GW fajnie się czyta - sam w początkowej chwili "uległem magii słowa pisanego". Niestety szara rzeczywistość mówi kompletnie coś innego. A motywacje autora są dość łatwe do odgadnięcia - wystarczy prześledzić fora motocyklowe.

jacekplacek - 22-06-2012, 21:16

pmk napisał/a:
Pozwolę sobie zacytować:
"Głównymi przyczynami wypadków było:
• niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 11 840 wypadków,
• nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu – 9 533 wypadki,
• nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (nieprawidłowe przejeżdżanie przejść
dla pieszych oraz nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu) – 5 350 wypadków."

Stąd wynika,że pijani nie powodują wypadków wcale? :D

pmk napisał/a:
Artykuł z GW fajnie się czyta - sam w początkowej chwili "uległem magii słowa pisanego". Niestety szara rzeczywistość mówi kompletnie coś innego.

Czyli jak zwykle z Wybiórczą: kłamią :)

Torpeda - 22-06-2012, 21:51

A ja myślę, że artykuł może dotyczyć ogromnej części wypadków, które nie zakończyły się śmiertelnie, a do niektórych "o mały włos" nie doszło.

P.S. Z moich obserwacji wynika, że nowe przepisy dotyczące rowerzystów stworzyły grupę z przywilejami, ale bez żadnych obowiązków. I to jest dramat. Rowerzyści nie muszę znać przepisów, nie muszą zdać żadnego egzaminu, który potwierdziłby, że mają jakiekolwiek pojęcie o ruchu drogowym, ale mają bardzo dużo praw. I w Wawie to doskonale widać- śmigających po chodnikach i ulicach, jak wygodniej albo jak szybciej, na czerwonym po przejściu dla pieszych (dzisiaj 4 takich widziałam, sporo:)), pod prąd (rakowiecka jest tu doskonałym przykładem, dzisiaj dwóch!) i ilość przypadków jakie widzę codziennie świadczy o tym, że to nie są żadne marginalne wypadki, tylko smutna norma.
Ciężko dziwić się kierowcom- wymęczonym przez korki i wieczne remonty tego i owego, że jadący środkiem rowerzysta, którego nie sposób wyprzedzić, doprowadza ich do szału. Wizja kolejnej godziny straconej na dojazd gdzieśtam potrafi sfrustrować nawet Matkę Teresę. A w Wawie takie sytuacje są nagminne- nawet jak obok drogi (wtf, toruńska?!) jest szeroki, pusty chodnik albo nawet ścieżka rowerowa (pusta!).

Więcej zrozumienia z obu stron:)

[ Dodano: 22-06-2012, 21:53 ]
A to, co potrafi odstawić za kółkiem przysłowiowa baba w wielkiem suvie, albo wyżelowany koleś (znowu suvy;)), to woła o pomstę do nieba. Najwięcej takich rarytasów gromadzi się chyba na żurawiej, w części z trendy knajpami. Średnia IQ tam też spada nagle do temperatury ciała, z tego co obserwuję...

pmk - 22-06-2012, 22:55

jacekplacek napisał/a:
Stąd wynika,że pijani nie powodują wypadków wcale? :D


Powodują, jak przeczytasz podlinkowany raport to nawet będziesz wiedział ile :)

jacekplacek napisał/a:
Czyli jak zwykle z Wybiórczą: kłamią :)


W tej kwestii mocno przekoloryzowali. Ale statystyka nigdy nie była mocną stroną wielu dziennikarzy. Po co rzetelnie obliczać, jeszcze nie będzie pasowało do przyjętej na wstępie tezy...
Część stwierdzeń w tym artykule ma sens. Niestety gonienie za tanią sensacją lub chęć lansowania siebie lub własnych opinii zabiła całą jego wiarygodność. Rewelacji w tym nie ma wcale.


torpeda napisał/a:

A ja myślę, że artykuł może dotyczyć ogromnej części wypadków, które nie zakończyły się śmiertelnie, a do niektórych "o mały włos" nie doszło.


Nie zgodzę się z Tobą. Autor wyraźnie pisze o zabijaniu ludzi na drogach. Pisze o ofiarach, czyli zabitych i rannych. Przecież do szpitala nie przywozi się ludzi, których ktoś o mało nie rozjechał, tylko faktycznie poszkodowanych.

Włodek K - 23-06-2012, 00:35

MarcinoZ napisał/a:
Dzisiaj miałem szczęście bo nikt nie chciał mnie przejechać :ban: . :bee; :ping:

Ja też miałem dzisiaj szczęście bo mi rowerzysta nie zdążył wpaść pod tylne koła.
Tak to było. Wszyscy czekają na przejściu abym przejechał a z pośród czekających wyskakuje PAN ROWERZYSTA ze sporą prędkością, wpada na zebrę.
Gdyby koleś wjechał z sekundę wcześniej wpakował by się pod tylne koła.
I tyle w temacie gnębienia cyklistów przez czterokółkowców.
Też bywam cyklistą ale mam rezon przed jadącym ciężkim autem jak cholera.

jacekplacek - 23-06-2012, 15:16

Rowerzystom nie wolno jeździć w poprzek pasów. Można przeprowadzić rower, ale nie przejechać.

[ Dodano: 23-06-2012, 15:16 ]
Sami piesi powinni takich lać przez plecy.

Bul-kot - 23-06-2012, 16:18

W razie lania proszę, tu pała :

Włodek K - 23-06-2012, 19:54

jacekplacek napisał/a:
Rowerzystom nie wolno jeździć w poprzek pasów.

No ba.... Jemu to proszę :)

lozerka - 24-06-2012, 21:40

[quote="jacekplacek"]
pmk napisał/a:
Pozwolę sobie zacytować:
"Głównymi przyczynami wypadków było:
• niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 11 840 wypadków,
• nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu – 9 533 wypadki,
• nieprawidłowe zachowanie wobec pieszego (nieprawidłowe przejeżdżanie przejść
dla pieszych oraz nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu) – 5 350 wypadków."

Stąd wynika,że pijani nie powodują wypadków wcale? :D [\quote]

nie czytałam tych statystyk wrzuconych przez pmk, ale być może zostały one sporządzone pod innym kątem.
Alkohol sam w sobie nie jest przyczyną wypadku, po prostu człowiek pod wpływem alkoholu popełnia wyżej wskazane błędy, więc to jest przyczyna współistniejąca. Moim zdaniem można być niemal pewnym, że wsród tych ponad 25000 wypadków wyżej wymienionych, ileś tam (tysięcy ) osób było pod wpływem alkoholu.

[ Dodano: 24-06-2012, 21:41 ]
a czemu tag cytowania nie działa ?

[ Dodano: 24-06-2012, 21:41 ]
i edycja?

Aleksander - 25-06-2012, 11:22

Tylko z dzisiejszych infromacji

http://motoryzacja.interi...wczynke,1813596

http://motoryzacja.interi...ijanemu,1813513

http://motoryzacja.interi...-12-pkt,1813583

pmk - 25-06-2012, 11:55

lozerka napisał/a:
nie czytałam tych statystyk wrzuconych przez pmk, ale być może zostały one sporządzone pod innym kątem.
Alkohol sam w sobie nie jest przyczyną wypadku, po prostu człowiek pod wpływem alkoholu popełnia wyżej wskazane błędy, więc to jest przyczyna współistniejąca. Moim zdaniem można być niemal pewnym, że wsród tych ponad 25000 wypadków wyżej wymienionych, ileś tam (tysięcy ) osób było pod wpływem alkoholu.


Może warto przeczytać - jest tam sporo ciekawych informacji :)

Ileś tam tysięcy to dokładnie 6375 (na 49054 wypadków ogółem w roku 2008)

"W 2008 roku nietrzeźwi uczestniczyli w 6 375 wypadkach drogowych (13% ogółu
wypadków), śmierć w nich poniosło 748 osób (13,8% ogółu zabitych), a 8 025
odniosło obrażenia (12,9% ogółu rannych)."

Bedo - 28-06-2012, 01:00

klon napisał/a:
rowerzystów i nie ma co ściemniać, że są święci... ;-)


Bo nie są!
Mi jeden kiedyś lusterko urwał kiedy stałem ma "czerwonym" i mnie po prawej omijał - uciekł.
Jedna "menda" spowodowała, że ich nie lubię. A jeżeli się na kodeks powołują niech go sami szanują - vide przejście dla pieszych jest przejściem dla pieszych. Nie przejazdem dla rowerów!

[ Dodano: 28-06-2012, 01:09 ]
TomS napisał/a:

W psychice rowerzysty musi istnieć słuszne przeświadczenie, że nie jest "gorszym" uczestnikiem ruchu


Pełna zgoda !!! Pod warunkiem, że nie będzie istniało przeświadczenie, ze jest "lepszym" !
Bo takich przykładów co ranek widzę ... mnóstwo: typu jadę środkiem pasa bo uczestnikiem ruchu jestem, a jak czerwone jest to jadę chodnikiem bo ja to prawie jak pieszy ...

TomS - 28-06-2012, 03:33

Bedo napisał/a:
Bo takich przykładów co ranek widzę ... mnóstwo: typu jadę środkiem pasa bo uczestnikiem ruchu jestem, a jak czerwone jest to jadę chodnikiem bo ja to prawie jak pieszy ...
Spróbuj być z miesiąc, dzień w dzień, rowerzystą.
A druga sprawa: zawiść..? Przewagą roweru jest mobilność i mimo niskiej prędkości krótki czas docierania do celu w mieście. Zauważ, że jeśli by rowerzysta zamiast przemknąć chodniczkiem, stanął sobie na froncie kolumny i grzecznie czekał na zielone to ta kolumna (wiele samochodów, wiele osób) miało by wyraźnie wolniejszy start. Nie pierwsze 30 metrów, bo dobrego cyklisty na takim dystansie nie "weźmiesz" zwykłym autem, ale później, w połowie drogi do następnych świateł i dalej, tenże "grzeczny" rowerzysta spowalnia wielu zdenerwowanych kierowców.
Jeśli śmignie boczkiem to może go dogonisz tuż przed następnymi światłami a może... wcale dzięki czemu nie będziesz z jego powodu wolniejszy i dłużej zdenerwowany.

A z punktu widzenia rowerzysty: hamowanie i ruszanie to gigantyczne marnotrawstwo energii.


Bedo napisał/a:
Jedna "menda" spowodowała, że ich nie lubię.
Przemyśl to stanowisko.

Czy ja mam nie lubić kierowców, bo kilku mnie zepchnęło do rowu? Bić laski za kierownicą bo potrąciły wielu moich kumpli? Czy to dobrze, że wędkarze polują na nurków bo może słyszeli, że w innej wsi jakiś kłusował co w sumie mogło być kłamstwem?

Staram się, jeśli już, oceniać jednostki a nie zbiorowość z powodu jednostki. Natomiast dość jednoznacznie można ocenić jednostkę oceniającą zbiorowość na podstawie zachowań jednostek...


Od egzekwowania prawa jest policja, nie kierowcy. Możesz zadzwonić i poinformować. Tylko wcześniej policz, ile razy tego dnia przekroczyłeś 50kę w terenie zabudowanym, ile razy dodałeś gazu widząc pomarańczowe, ile razy wyprzedzałeś na przejściu dla pieszych, przez podwójną ciągłą itd...
Bądź sprawiedliwy i rozsądny. Są wykroczenia i zachowania groźne dla życia ale i takie, które to życie ułatwiają, nie tylko winowajcy ale i innym.

Oczywiście są głupi rowerzyści, niebezpieczni i totalne chamy. Jak wszędzie i w każdej grupie społecznej bo tacy są ludzie.

Prowadziłeś kiedyś pojazd (samochód, motor, rower) w "dalekim państwie" (nie licząc Rosji itp)? Ja miałem okazję w kilku. I Polska jest jedynym znanym mi z autopsji państwem, w którym na drogach dominuje chamstwo, zawiść i nieuprzejmość.
Pomijam państwa o wysokiej kulturze "rowerowej" (Holandia, skandynawskie) bo tam na sam widok roweru kierowcy zwalniają i puszczają. Ale bezpieczniej się czułem w Egipcie i o wiele "przyjemniej" bo kierowcy jeśli krzyczeli do mnie i trąbili to bez wyjątku mnie pozdrawiali i dopingowali. A o przestrzeganiu przepisów... jakich przepisów..? Podobnie w Tajlandii. Ruch wielki, korki, przestrzeganie zasad ruchu na poziomie niemal egipskim ale za to wzorcowa uprzejmość. To, co nam wydawało się "chamskim wciskaniem" i zajeżdżaniem tam jest normą a uprzejme wpuszczanie współużytkowników przy masowej skali zjawiska zapewnia płynność ruchu. Każdy jedzie, nie ma stania. Rowerów nie jest zbyt wiele ale od groma skuterków. Jeżdżą każdą wolną szczeliną. Jak samochody są za blisko to... same się rozjeżdżają dając jednośladom wolną drogę, bo nie są zazdrośni o miejscówkę, bo mogą ułatwić innym życie, bo w końcu nic na tym nie tracą. Polak traci dumę.... i to Go doprowadza do drogowego szału.

klon - 28-06-2012, 07:30

Bedo napisał/a:
Jedna "menda" spowodowała, że ich nie lubię


no właśnie typowe polskie myślenie - oceniać wszystkich przez jedną mendę... no ale co tam...

Bedo napisał/a:
przejście dla pieszych jest przejściem dla pieszych. Nie przejazdem dla rowerów!

święta racja, ale:

TomS napisał/a:
Od egzekwowania prawa jest policja, nie kierowcy


miałem kiedyś taką sytuację - korek na jezdni - samochody przy prawej krawędzi, tak żeby przypadkiem rowerzysta nie dał rady przejechać...
jadę chodnikiem a samochody stoją tak, że nie mgą ruszyć. jest przejście dla pieszych ale nie zastawione. Kierowca, który stał przed nim widział, że jadę tak, że raczej nie zamierzam się zatrzymać i zejść z roweru (fakt - moja wina), ale co zrobił?
otóż jak dojeżdżałem to w tym momencie puścił sprzęgło tak gwałtownie, że opony zapiszczały przy ruszaniu i przy hamowaniu żeby nie uderzy w samochód stojący zaraz za przejściem...
fajne to było Twoim zdaniem?
ominałem samochód i pojechałem dalej ignorując palanta, ale to nie jest powód żebym teraz mówił "nie lubię tych ciot w samochodach" - zdażył się jeden przygłup i tyle - spotykam takich codziennie paru, ale spotykam i wielu fajnych uprzejmych kierowców

uogólnianie jest nie fer wobec tych ok...

TomS napisał/a:
Oczywiście są głupi rowerzyści, niebezpieczni i totalne chamy. Jak wszędzie i w każdej grupie społecznej bo tacy są ludzie.


dokładnie - częstym widokiem jest też w Poznaniu na trasie z Moraska do cytadeli, wzdłoż średnicówki (jak ktoś wie o co chodzi) jest ścieżka rowerowa na całej długości - jednak są tam też prześcia podziemne do tramwaju i tam krzyzują siędrogi rowerowe z pieszymi - zjazd do tych przejść jest taki, że rowery mogą się mocno rozpędzić (nawet do 40km/h) a zza rogu mogą niespodziewanie (a w zasadzie własnie spodziewanie) wyjść piesi, dzieci, starsze osoby itd... niestety jest wielu rowerzystów, którzy tam własnie muszą się rozpędzić... bo kurde jest z górki... masakra jaka bezmyślność i głupota...
pomijam już fakt, że można kogoś uderzyć i zrobić krzywdę, ale czasami wystarczy tylko wystraszyć i też może się komuś przydażyć nieszczęscie...
takich przykłądów na bezmyślość i chamstwo można mnożyć z jedej i drugiej strony, ale jeżeli sami nie znajdziemy dystansu do tego to będziemy to nakręcać...

ja się nie boję agresywnych kierowcó - chętnie udostępnię siebie i swoje umiejętności do konfrontacji fizycznej - oporów nie mam żadnych - ale czy tędy droga?

jak to się skończy? wyścigiem zbrojeń tych co nie umieją walczyć wręcz? będą jeździć z pałkami, klamkami itp? bo może trafię nasilniejszego to lepiej od razu przeładować klamkę niech wymięka na sam dźwięk zamka?
o to chodzi?
bo nie rozumiem...
trzeba czasami odpuścić i jechać dalej...

oczywiście ina sprawa to:
Bedo napisał/a:
Mi jeden kiedyś lusterko urwał

to już raczej nie można tak sobie zostawić, ale jak ucieka to ciężko w korku gonić samochodem a na piechotę to raczej marne szanse...
współczuję spotkania z chamem na ulicy...

pozdr
k

ptja - 28-06-2012, 12:11

TomS napisał/a:
Nie pierwsze 30 metrów, bo dobrego cyklisty na takim dystansie nie "weźmiesz" zwykłym autem


Hmmm, śmiem wątpić.
Oczywiście "powolniaki" w "puszkach" występują w przyrodzie, ale zwykły samochód ruszy szybciej niż - nawet dobry - rowerzysta (a przecież nie każdy cyklista rusza spod świateł "na maksa").

http://en.wikipedia.org/w...n_track_cycling
Kolarski rekord to 250 m w 17 sekund, a typowe auto osiągnie w tym czasie 100km/h bez "dawania w palnik".
Wiem, mowa o 30m, ale przecież na niższych biegach auto przyspiesza lepiej.

Zresztą, jeśli policzy się stosunek mocy do masy, to też wychodzi korzystniej dla auta:
http://en.wikipedia.org/wiki/Bicycle_performance - najlepsi zawodnicy są w stanie wygenerować przez krótki czas ok. 2kW/ok.100-120kg w porównaniu do 55kW/1100-1300kg (kompakt 75KM)

Innymi słowy: normalnego kierowcę ruszającego bez zwłoki cyklista spowolni.
I dla ustalenia uwagi: wcale nie uważam, że to coś złego - wszak i cykliście wolno drogą się poruszać, a jedynie nie zgadzam się (z zasłyszanym nie raz) twierdzeniem, że rowerzyści sprawniej pokonują skrzyżowania po zapaleniu się zielonego światła.

TomS - 28-06-2012, 13:05

ptja, Nie robiłem badań laboratoryjnych :) To obserwacje z ulicy. Ale nie ma to znaczenia. Jeśli "racja" jest bardziej twojsza, to tym bardziej warto doceniać rowerzystów "unikających stania na światłach" :)
Nuroslaw - 28-06-2012, 14:04

pmk napisał/a:
"Analizując wiek i płeć kierujących, stwierdzić należy, iż najczęściej sprawcami
wypadków w 2008 roku byli mężczyźni – kierujący pojazdami, którzy spowodowali
78,1% wypadków, natomiast kobiety spowodowały 17,4%.".


Wartości bezwględne. A gdy tak okreslić jaki procent JEŻDŻĄCYCH mężczyzn i kobiet powoduje wypadki? Ktoś kojarzy czy są takie zestawienia ?

Bo jak się obserwuje ludzi za kierownicą to przynajmiej Ja obserwuję 80% mężczyzn za kółkiem, gdy liczba wydanych PJ jest niemal 50/50 obecnie.

pmk - 28-06-2012, 14:21

Nuroslaw napisał/a:
pmk napisał/a:
"Analizując wiek i płeć kierujących, stwierdzić należy, iż najczęściej sprawcami
wypadków w 2008 roku byli mężczyźni – kierujący pojazdami, którzy spowodowali
78,1% wypadków, natomiast kobiety spowodowały 17,4%.".


Wartości bezwględne. A gdy tak okreslić jaki procent JEŻDŻĄCYCH mężczyzn i kobiet powoduje wypadki? Ktoś kojarzy czy są takie zestawienia ?

Bo jak się obserwuje ludzi za kierownicą to przynajmiej Ja obserwuję 80% mężczyzn za kółkiem, gdy liczba wydanych PJ jest niemal 50/50 obecnie.


Statystyki przytoczyłem wobec stwierdzenia, że większość wypadków powodują kobiety w służbowych autach, co jest ewidentną bzdurą. Jeśli jednak zestawimy zacytowane przeze mnie statystyki z Twoją obserwacją (80% kierowców to mężczyźni, a 20% to kobiety), to wychodzi, że współczynnik wypadkowości jest zbliżony niezależnie od płci. I z tym się zgadzam - jest to całkiem prawdopodobne (i jakże sprawiedliwe...). Nie zgadzam się natomiast z pseudostatystykami ze wspomnianego artykułu.

klon - 28-06-2012, 14:53

pmk napisał/a:
Nie zgadzam się natomiast z pseudostatystykami ze wspomnianego artykułu


pewien człowiek kiedyś powiedział coś podobnego:
"ufam tylko tym statystykom, które osobiście sfałszowałem..."

:-D

Nuroslaw - 28-06-2012, 15:21

pmk napisał/a:
to wychodzi, że współczynnik wypadkowości jest zbliżony niezależnie od płci. I z tym się zgadzam - jest to całkiem prawdopodobne (i jakże sprawiedliwe.


Ale prawdą jest że zupełnie inaczej jeżdżą i chyba mało rozsądnie, bo nawet moja żona krzyczy "baba za kierownicą" .

MarSku - 29-06-2012, 15:04

Torpeda napisał/a:
I w Wawie to doskonale widać- śmigających po chodnikach i ulicach, jak wygodniej albo jak szybciej, na czerwonym po przejściu dla pieszych (dzisiaj 4 takich widziałam, sporo:)), pod prąd (rakowiecka jest tu doskonałym przykładem, dzisiaj dwóch!) i ilość przypadków jakie widzę codziennie świadczy o tym, że to nie są żadne marginalne wypadki, tylko smutna norma.
Ciężko dziwić się kierowcom- wymęczonym przez korki i wieczne remonty tego i owego, że jadący środkiem rowerzysta, którego nie sposób wyprzedzić, doprowadza ich do szału. Wizja kolejnej godziny straconej na dojazd gdzieśtam potrafi sfrustrować nawet Matkę Teresę. A w Wawie takie sytuacje są nagminne- nawet jak obok drogi (wtf, toruńska?!) jest szeroki, pusty chodnik


Czy to nie sprzeczność? W pierwszym zdaniu krytykujesz rowerzystów "śmigających po chodnikach", a kilka zdań dalej tych którzy nie korzystają z "szerokiego, pustego chodnika"?

Torpeda - 30-06-2012, 11:49

MarSku napisał/a:
Torpeda napisał/a:
I w Wawie to doskonale widać- śmigających po chodnikach i ulicach, jak wygodniej albo jak szybciej, na czerwonym po przejściu dla pieszych (dzisiaj 4 takich widziałam, sporo:)), pod prąd (rakowiecka jest tu doskonałym przykładem, dzisiaj dwóch!) i ilość przypadków jakie widzę codziennie świadczy o tym, że to nie są żadne marginalne wypadki, tylko smutna norma.
Ciężko dziwić się kierowcom- wymęczonym przez korki i wieczne remonty tego i owego, że jadący środkiem rowerzysta, którego nie sposób wyprzedzić, doprowadza ich do szału. Wizja kolejnej godziny straconej na dojazd gdzieśtam potrafi sfrustrować nawet Matkę Teresę. A w Wawie takie sytuacje są nagminne- nawet jak obok drogi (wtf, toruńska?!) jest szeroki, pusty chodnik


Czy to nie sprzeczność? W pierwszym zdaniu krytykujesz rowerzystów "śmigających po chodnikach", a kilka zdań dalej tych którzy nie korzystają z "szerokiego, pustego chodnika"?



Pustego jest tu słowem kluczowym.

Aleksander - 30-06-2012, 22:21

Nie chcę Was martwić ale "statystyka" jest stosowana wszędzie tam, gdzie nie da się czegoś udowodnić w normalny, rzeczowy, nie budzący wątpliwości i poparty dowodami sposób. Przy pomocy statystyki można dowieść, ze Kopernik żyje :-) a nwaet że był kobietą - cytując klasyka :aaa: :aaa: :aaa:
pmk - 30-06-2012, 23:35

Jeśli masz na myśli "statystykę" to masz rację.
Jeśli statystykę to tkwisz w błędzie.

Bedo - 04-07-2012, 22:27

TomS napisał/a:
Spróbuj być z miesiąc, dzień w dzień, rowerzystą.
A druga sprawa: zawiść..? Przewagą roweru jest mobilność i mimo niskiej prędkości krótki czas docierania do celu w mieście. Zauważ, że jeśli by rowerzysta zamiast przemknąć chodniczkiem, stanął sobie na froncie kolumny i grzecznie czekał na zielone to ta kolumna (wiele samochodów, wiele osób) miało by wyraźnie wolniejszy start.


Przepraszam, że odpowiadam dopiero dziś.
Ale widzę tu pewną niekonsekwencję w twoich poglądach (drogowo przepisy łamać jest OK, nurkowo-grzech):
To wg. Ciebie jak rowerzysta łamie zasady jest OK., a jak nurek zejdzie na np. 41m bez TMX to "samobójca"?
Wg. mnie taki "rowerzysta" ryzykuje tak samo jak wyżej opisany i na dodatek nie tylko swoim zdrowiem (vide test zderzeniowy: rower vs wózek z dzieciakiem na chodniku dla pieszych)
TomS - punkt widzenia zwykle zależy od punktu siedzenia ...
I żeby nie było - generalnie nie mam nic przeciw rowerzystom (oprócz obrywaczy lusterek :000: ) Jak się wyprowadziłem pod miasto kupiłem sobie i żonie rowerki, po kilku wycieczkach i stresie związanym z dojazdem do leśnych dróg przestaliśmy jeździć. Bo na asfalcie niebezpiecznie, a na leśnych drogach niewiele lepiej - quady i crossy się ścigają (choć te z daleka słychać i się można w krzaki schować).

TomS - 04-07-2012, 23:48

Bedo napisał/a:
widzę tu pewną niekonsekwencję w twoich poglądach (drogowo przepisy łamać jest OK, nurkowo-grzech):
To wg. Ciebie jak rowerzysta łamie zasady jest OK., a jak nurek zejdzie na np. 41m bez TMX to "samobójca"?
Mylisz mnie z Hubertem. Nurkuję solo, nurkuję na powietrzu poniżej 40m i robię jeszcze inne rzeczy ;-)

Nie chcę twierdzić, że rowerzysta łamiący przepisy jest OK. Chcę podkreślić, że czasem ich łamanie czy może "naginanie" wbrew pozorom jest korzystne tak dla łamiącego (oszczędność czasu i energii) jak i dla niektórych świadków (oszczędność ich czasu i nerwów).
A także, że większość nerwów, wrogości i agresji wywodzi się wprost z zazdrości (" pieprzony rowerzysta połamał przepis i jest szybszy ode mnie = cham i trzeba go rozjechać"... tylko jak go dogonić..??)

Poza tym nie obiecywałem nikomu konsekwencji. Mam jakiś tam bagaż doświadczeń i poglądów i tyle.

Aleksander - 05-07-2012, 18:29

pmk napisał/a:
Jeśli masz na myśli "statystykę" to masz rację.
Jeśli statystykę to tkwisz w błędzie.

statystycznie rzezcz ujmując masz rację :-) ... a może "statystycznie"... hm sam nie wiem :-)

Bedo - 06-07-2012, 20:28

TomS napisał/a:
Mylisz mnie z Hubertem


chyba tak się stało - sorki

TomS napisał/a:
wprost z zazdrości (" pieprzony rowerzysta połamał przepis i jest szybszy ode mnie


a tu to Ty mnie z kimś mylisz. Choć zapajęczony rowerek z garażu wyciągnę jak się lekko organizacyjnie bezpieczniej dla jednośladów zrobi :)
I jak ksiądz do księdza powiedział: my tego nie doczekamy, ale może nasze dzieci.... :)

TomS - 06-07-2012, 20:53

Bedo napisał/a:
a tu to Ty mnie z kimś mylisz
nie nie, to nie do Ciebie tylko ogólnie ... luźna próba wykombinowania co kieruje kierowcą, który jest agresywny wobec rowerzysty...
Bedo - 07-07-2012, 03:51

TomS napisał/a:
luźna próba wykombinowania co kieruje kierowcą, który jest agresywny wobec rowerzysty...


tak sobie myślę, że powód porównywalny jest pewnie do tego, że nas nurków wędkarze nie lubią... nie rozumiemy się...
Choć te "moczykije" mogliby tak nie syfić po dnie przy swoich stanowiskach! I się dziwią, ze ryba nie bierze - czego ma ryba szukać w tym syfie co na dnie przy pomostach porobili?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group