| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
HYDE PARK - Polscy himalaiści..Broad Peak
gazeliusz - 06-03-2013, 21:41 Temat postu: Polscy himalaiści..Broad Peak Masakra, nie widzę najmniejszych szans..
adin - 07-03-2013, 00:33
szkoda chłopaków
to takie nurkowanie ale w odwrotną stronę.
Marcin13736 - 07-03-2013, 08:59
Nie ma na razie dobrych wieści. Trzeba czekać kilka dni, aż ekipa z IV będzie zmuszona do powrotu. Na chwilę obecną mają zostać i wypatrywać zaginionych...
KasiaK - 07-03-2013, 09:46
kompletnie się nie znam na wspinaczce, ale mąż koleżanki powiedział takie zdanie "nie należy się chwalić wejściem, bo większą sztuką jest zejść "
i doskonale go rozumiem, mimo że góry są mi obce...
w nurkowaniu zanurzenie to także nie kłopot,
cholerny kłopot to bezpiecznie wrócić na powierzchnię z głębokiego i długiego nurka.
Voltek - 07-03-2013, 12:28
No, ale w radio już słyszałem, że szczyt zdobyty, tylko zdobywcy nie wrócili. To tak jakby zdobyć Rów Mariański z kamieniem u szyi. Wszystkie rekordy pobite, tylko nurek nie wrócił.
Crypturgus - 07-03-2013, 12:44
| Voltek napisał/a: | | No, ale w radio już słyszałem, że szczyt zdobyty, tylko zdobywcy nie wrócili. To tak jakby zdobyć Rów Mariański z kamieniem u szyi. Wszystkie rekordy pobite, tylko nurek nie wrócił. |
Moim skromnym zdaniem, każdy przy odrobinie "motywacji" ze strony osoby trzeciej jest w stanie "zdobyć" Rów Mariański, a już wejść na Mount Everest nie bardzo.
Voltek - 07-03-2013, 12:49
No tak ale nie mów, spróbować każdy może. Moim zdaniem, to wyjście żywym z tej czy innej afery powinno być chyba najważniejsze.
Henry - 07-03-2013, 14:12
Kiedys nurkowałem z rosjanka-instruktorem. Ona przed nurkiem mówiła : Będę mieć cię na oku ty masz mieć mnie. Jak złamiesz zasade i pójdziesz zbyt głęboko ja ryzykować nie będe i pomacham ci pa pa pa. Opowiem twojej rodzinie jaki byłeś bohaterski i co się stało."
A tu ??? Czy mieli być razem ale jednak nie byli ??? Czy gdyby szli razem to wróciliby wszyscy czy nikt ??? Czy może komuś się spieszyło i nie oglądał się za siebie a ktoś poprsotu skręcił nogę ???
To chyba będą trudne momenty dla kilku osób.
Voltek - 07-03-2013, 14:20
Jest taki moment, że trzeba wybierać, wracam sam czy nikt nie wraca.
Crypturgus - 07-03-2013, 14:29
| Henry napisał/a: |
A tu ??? Czy mieli być razem ale jednak nie byli ??? Czy gdyby szli razem to wróciliby wszyscy czy nikt ??? Czy może komuś się spieszyło i nie oglądał się za siebie a ktoś poprsotu skręcił nogę ???
To chyba będą trudne momenty dla kilku osób. |
Takie wyprawy to już najwyższa szkoła jazdy, zejście samo w sobie jest ekstremalnie trudne, tu "moralność" jest ciut inna niż w zwykłym świecie.
Polecam "Dotknięcie pustki" - bardzo fajna lektura.
mmosk - 07-03-2013, 15:03
| Voltek napisał/a: | | No, ale w radio już słyszałem, że szczyt zdobyty, tylko zdobywcy nie wrócili. To tak jakby zdobyć Rów Mariański z kamieniem u szyi. Wszystkie rekordy pobite, tylko nurek nie wrócił. |
Nie do końca dosłuchałeś. Na szczyt weszły 4 osoby, dwie zagineły podczas powrotu. Tak więc porównanie jest słabe.
lozerka - 07-03-2013, 15:10
http://zbigniewpiotrowicz...czas-ekspertow/
tak ku rozwadze tym, którzy myślą, że wiedzą, co oceniają...
Voltek - 07-03-2013, 15:12
A to zwracam honor. Szczyt zdobyty!
Trochę drogo opłacona ta zdobycz, ale jednak.
[ Dodano: 07-03-2013, 15:19 ]
| lozerka napisał/a: | http://zbigniewpiotrowicz.eu/blog/index.php/2013/03/06/broad-peak-czas-ekspertow/
tak ku rozwadze tym, którzy myślą, że wiedzą, co oceniają... |
Daleki jestem od krytykowania wyprawy, odniosłem sia raczej do sytuacji w mediach, no ciut się pomyliłem, bo myślałem, że szczyt zdobywali tylko ci co zginęli.
Faktem jest, ze teraz może zacząć się nagonka na słuszność takich wypraw, ale póki nie zacznie się poszukiwanie winnych na siłę to nie powinno to być jakieś wielkie poruszenie. Nie powinniśmy tu mieć powtórki z "wyczynów" pewnego kitsurfera.
Pawel_B - 07-03-2013, 15:32
Lozerka, link nie działa.
Voltek - 07-03-2013, 15:54
Link jest dobry
lozerka - 07-03-2013, 16:16
Voltek, ja bardziej odnosiłam się do tego, co napisał Henry
Przyjmowanie za punkt odniesienia naszych zwykłych sytuacji przy ocenie ludzi działających w tak ekstremalnych warunkach - to nieporozumienie.
gazeliusz - 07-03-2013, 16:26
Na wysokości 8 tys metrów moralność nie ma nic do rzeczy.. To nie jest miejsce i czas na chwilę zastanowienia, wzniosłe czyny i bohaterskie decyzje.. Tam nie ma bohaterów.. Nie ma fizycznej możliwości aby komuś pomóc iść, wziąć go pod ramię czy ciągnąć po śniegu.. Jak wiecie niektórzy nie mają siły iść na własnych nogach a co dopiero z kimś.. Idzie zespół ale na takiej wysokości i po tak długim czasie jaki tam spędzili jest tylko jedna szansa na przeżycie, jak najszybciej w dół. Widzę dużą analogię pomiędzy himalaizmem a nurkowanie, jak już ktoś wspomniał wcześniej.. To trochę tak jak nurkowanie na 200 metrów z partnerem. Można zanurkować razem ale już pomóc sobie na takiej głębokości nie sposób.. Często na portalach w komentarzach przewija się pytanie "a dlaczego nie ruszyli im na pomoc".. Kto? Kiedy? Ekipa ratunkowa może ruszyć z 4 tys na 6 tys. Albo z 5,5 tys na 7 tys . Ale nie na 8 tys metrów.. Z doliny? A aklimatyzacja? Bez szans.. Dobrze jest samemu doświadczyć co to znaczy nie móc przejść kolejnych 20 metrów bez zatrzymania gdy szczyt jest przed nami 50 metrów, po prawie płaskim terenie.. Pozwala nam to spojrzeć z innej perspektywy na wyczyny takich ludzi.. Oni doskonale znają ryzyko, godzą się na nie i podejmują wyzwanie.. Wg mnie należy im się szacunek tak czy inaczej, wrócili czy nie.. Bo podjęli wyzwanie..
Włodek K - 09-03-2013, 15:47
Cytat:
Mount Everest do 1997 wierzchołek zdobyło 676 osób, w tym czasie zginęło 148 wspinaczy (to 22% zgonów zwykle młodych zdrowych ludzi)
Osobiście nie rozumiem i nie pochwalam takich mega wyczynów a zwłaszcza peanów na cześć zmarłych podczas tej zabawy.
To jakieś poplątanie pojęć.
Bo zdobywanie takich szczytów to działanie bardzo wysokiego ryzyka przypominające samobójstwa, w tym przypadku z 50 procentową szansą na przeżycie. W innych dochodzi do 100% przeżycia chość statystyka z Mount Everestu jednak jest porażająca.
Czy skuteczny samobójca, nawet ze szczytnymi ideami, też zasługuje na pochwałę czy szacunek?
Co myśleć o ludziach podejmujących tak skrajne ryzyko gdy mają dla kogo żyć?
Czy zdobycie jakiegoś szczytu zezwala i jest warte aby podejmować tak skrajne ryzyko?
Jak nazwiemy człowieka który np. kajakiem zechce np opłynąć przylądek Horn w największych sztormach albo wejdzie pod lód bez żadnej asekuracji na nawigację naturalną?
Czy podjecie wyzwania przekraczającego możliwości jest działaniem nagannym czy należy je witać z aplauzem?
Ja rozumiem że ktoś ma przekonanie iż idzie w góry bo one tam są.
Potrafię zrozumieć tą pasję zmagań ze sobą. Bo nie ze szczytem bo on zawsze pokona maluczkiego ludka.
Nawet potrafię zrozumieć fascynujące spotkanie z przerażającą wielkością i pięknem gór.
Ale dlaczego stawiać tych ludzi jako wzór do naśladowania?
Takie tam myśli mam gdy słucham i czytam o tym zdarzeniu.
Już widzę gromy jakie posypią się na mnie w tej kwestii.
Cóż, biorę je na klatę
ptja - 09-03-2013, 16:14
| Włodek K napisał/a: | | Już widzę gromy jakie posypią się na mnie w tej kwestii. |
Mi nie przeszkadza, że komuś to imponuje.
Co do samych zdobywców: volenti non fit iniuria.
Ale i nie czuję się gorszy przez to, że nie mam takiego pociągu do ryzyka i planuję umrzeć ze starości
Voltek - 09-03-2013, 17:01
| Włodek K napisał/a: | | Mount Everest do 1997 wierzchołek zdobyło 676 osób, w tym czasie zginęło 148 wspinaczy (to 22% zgonów zwykle młodych zdrowych ludzi) |
Nie, to nie tak. Zdobyło 676 osób i one wszystkie wrodziły. Natomiast zginęło 148 spośród wszystkich, którzy się na ten szczyt wybrali, a było ich wiele,wiele więcej. Śmiem twierdzić, że zgonów nie było nawet 5% i nikt tam nie wybiera się by polec czy na chybcika jak pewien kajciarz imbecyl co to bił się z rekinami. Z drugiej jednak strony, to lezą tam dla swojej przyjemności, wiec za bohaterów ich nie mam.
Nuroslaw - 09-03-2013, 17:43
| Włodek K napisał/a: |
Nawet potrafię zrozumieć fascynujące spotkanie z przerażającą wielkością i pięknem gór.
Ale dlaczego stawiać tych ludzi jako wzór do naśladowania? |
kim jest Jacques Cousteau. Kim jest J. Mayol ?
Ci co się wspinają, podchodzą do tego podobnie jak Ci co nurkują. Jest cała rzesza rekreacyjnych wspinaczy. Ale bicie rekordów wysokości, szybkości czy głębokości zawsze budzi emocje. Pokazuje, że jest coś jeszcze możliwe.
Ci ludzie mają pasję, prawdziwą pasję. Mam znajomego który nazywa idiotami wszystkich, którzy robią zbędne, niepraktyczne dla niego rzeczy, gdzie jest ryzyko śmierci.
Cross?, Nurkowanie? Skoki ze sprawnego samolotu? wspinaczka? Pogłupieli. Ale faktem jest, że jak przyjdzie powiedzieć coś na jego grobie, powiesz..... hm. Szary człowiek, wychował dzieci, zbudował dom i tyle go widzieli. Zamknął się w pracy i nie stworzył nic wyjątkowego. O takich szybko się zapomina. Tak jest od setek lat.
Ja dla tych chłopaków [i]
gazeliusz - 09-03-2013, 18:22
Rozumiem wypowiedź Włodka i wcale nie zamierzam w Niego niczym ciskać.. Bohaterem też nikogo nie nazywam.. Jak myślę o ludziach, którzy podejmują takie wyzwania, to ciśnie mi się na usta słowo: szacunek.. Pewną analogią wg mnie jest np. Artur Kozłowski i to co On robił..
ziemia - 09-03-2013, 18:22
Nurosław, bardzo ładnie to ująłeś.
Włodek K - 09-03-2013, 19:23
| Nuroslaw napisał/a: | | Ale faktem jest, że jak przyjdzie powiedzieć coś na jego grobie, powiesz..... hm. Szary człowiek, wychował dzieci, zbudował dom i tyle go widzieli. Zamknął się w pracy i nie stworzył nic wyjątkowego. O takich szybko się zapomina. |
A mnie się taki kawał kojarzy na to stwierdzenie.
O złotej rybce.
Rybak opowiada w niebie o tym jak złowił złotą rybkę która spełnia życzenia....
No złota rybko chciał bym jeszcze dostać medal za odwagę wielkiej gwiazdy.
Proszę bardzo, rybka spełnia ostatnie życzenie rybaka.
Szast prast, wojna bomby wybuchają, karabiny strzelają, rybak atakuje bunkier, w łapie wiązka granatów, rzuca się na otwór strzelniczy i go zasłania.
W niebie pytają no i co rybaku, i co, dostałeś ten medal?
Da, "pasmiertny" dali.
Ot i sława....
Haw - 09-03-2013, 20:29
| Włodek K napisał/a: | | Ale dlaczego stawiać tych ludzi jako wzór do naśladowania? | chyba nalezy popatrzec szerzej. nie chodzi o to zeby teraz kto zyw ruszal w himalaje. ci ludzie zyli swoja pasja, mieli odwage podejmowac decyzje inne od wszystkich i byli gotowi poniesc ich konsekwencje. znalezli cos, co sprawialo ze ich zycie mialo sens i za to stawia sie ich za przyklad, nie za to ze chodzili po gorach, nawet tych najwyzszych.
[ Dodano: 09-03-2013, 20:30 ]
ach i nie traktuj tego jako strzalu na klate, tylko odmienna opinie
ptja - 09-03-2013, 20:33
| Haw napisał/a: | | /.../znalezli cos, co sprawialo ze ich zycie mialo sens i za to stawia sie ich za przyklad, /.../ |
jesli dobrze zrozumiałem Włodka, to podał w wątpliwość, czy tak ryzykowne działanie polegające na wlezieniu na górę dla samego wlezienia jest godne do uznania za wzór dla wszystkich (albo nawet dla wielu).
PawelW - 09-03-2013, 20:44
Dzięki takim ludziom którzy podejmują ryzyko doświadczamy nowych rozwiązań i wiedzy , im się nie udało zejść ale i tak wiele uczynili ... w nurkowaniu jest podobnie dzięki pogłębianiu nurkowań , czy zapuszczaniu się w coraz dłuższe eksploracje jaskiń , tworzą się nowe rozwiązania , gdzie nawet w rekreacji korzystamy z tych doświadczeń pomysłów przemyśleń ... ale jest też taki trend jak chodzenie w w butach halowych po asfalcie , czy propagowanie innego typu nurkowania nie znając nawet jego przeznaczenia ...
Nuroslaw - 09-03-2013, 20:57
Nie oceniajmy bo to nie w naszej gestii. Nie wydawajmy wyroków, gdyż nie ma winy w pasji i dążeniu do spełnienia marzeń. Czterech ich weszło na szczyt z czego tylko dwóch powróciło. Nie jest winą tych dwóch, że przeżyli. Nie jest winą tamtych dwóch, że już nie powrócą do bazy. Codzienność, każda chwila, zbliża nas do śmierci, ponieważ jest ona naszym przeznaczeniem. Tam - powyżej 6000 metrów zbliżamy się do niej szybciej. Powyżej tej wysokości ciało już nie wypoczywa, sen nie daje ukojenia, regeneracja praktycznie nie istnieje. Każda czynność, kroki, oddychanie jest zmaganiem z ciałem, które znajdując się bliżej nieba nie chce powracać na ziemię. Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski zostali tam wysoko nie z czyjejś winy, nie z winy swojej, po prostu tak się stało. Tak więc proszę, zamknijcie usta sędziowie i sądy odrzućcie, nie dla tych co tam blisko nieba pozostali ale dla ich bliskich, rodzin, przyjaciół. Rzucanie kamieniami nie przywróci im straty. Odebranie sensu poczynań tych co górom się oddali nie utuli ich bólu. Byli na szczycie, więc bądźmy z nich dumni. Nie powrócili, więc uszanujmy to ciszą nie krzykiem.
Pytacie o sens takich czynów a ja was pytam: Po co biegacie? O ile biegacie. Po co pijecie alkohol? Jeżeli oczywiście go spożywacie. Po co wstajecie każdego dnia, lub chociażby się budzicie? I ostatnie. Czujecie radość, dumę z tego co robicie?
Teraz już wiecie dlaczego tam poszli. Ktoś jeszcze krzyknie – Dla sławy!
Ja się uśmiechnę i w myślach odpowiem – Nie żałujcie im sławy.
Rafał Lipkowski
autor "Modlitwy o wschodzie słońca"
[ Dodano: 09-03-2013, 20:59 ]
Nie moje, ale jest chyba właściwą odpowiedzią.
grzesnur - 09-03-2013, 23:10
Nie szukajcie porównań ... i nie opierajcie na nich swoich opinii ... !@# jedynym wspólnym mianownikiem ewentualnie, może być sport ekstremalny. Zmienność zjawisk, środowisko, czas trwania akcji itd itp to jak góry i morze. Poczytajcie: http://www.planetmountain...edium=facebook#
Haw - 09-03-2013, 23:27
| ptja napisał/a: | | jesli dobrze zrozumiałem Włodka, to podał w wątpliwość, czy tak ryzykowne działanie polegające na wlezieniu na górę dla samego wlezienia jest godne do uznania za wzór dla wszystkich (albo nawet dla wielu). | to teraz sprobuj zrozumiec tez moja wypowiedz - napisalem nawet wprost, ze nie chodzi o to zeby teraz wszyscy lezli w himalaje. i nie za wlazenie dla wlazenia stawia sie ich za przyklad lecz za to, ze potrafili nadac swojemu zyciu sens. sens ktory rozumieli oni sami i moze jeszcze garstka takich jak oni, nie my. rownie sensowne moze byc wybudowanie domu, czy codzienne chodzenie po swieze bulki do spozywczaka obok - co dla ruska dobre to dla niemca smierc - co robisz to rzecz drugorzedna, wazniejsze jest to dlaczego to robisz. oni wiedzieli.
JacekKG - 10-03-2013, 07:38
Pamietajcie ze KAZDE nurkowanie moze byc ostatnim
Włodek K - 10-03-2013, 10:12
| Cytat: | | Pamietajcie ze KAZDE nurkowanie moze byc ostatnim |
Tak jak każde wyjście z domu....
makalu - 10-03-2013, 18:45
Mount Everest wcale nie ma najgorszej statystyki śmierci.A że jest wysoka to przyczyna jego popularności.Na szczyt weszło najłatwiejszą drogą już kilka tysięcy osób(dostajesz tragarzy,przewodników,masz już rozbite namioty przez wynajętych ludzi,liny na drodze)Tak weszła np.Martyna Wojciechowska.Z wyczynem nie ma to nic wspólnego.Dla porównania na K2 weszło zaledwie kilkaset osób,a średnio co 4 nie wraca,spośród tych ,którzy w ogóle próbowali wejść.
,,To,że wspinają się po nic,to właśnie największy sens alpinizmu.Bo tylko człowiek ogarnięty pasją potrafi postawić sobie cel,i dążyć do niego ,bez względu na to czy coś materialnego na tym zyska czy straci"-powiedziała przed wielu laty żona jednego z polskich himalaistów ,który też zresztą zginął.
AkademiaNurkowania - 10-03-2013, 21:05
Wspinaczka to akt wolnej woli - warto przeczytać, pada też odpowiedź "po co", tak niepojeta dla wielu...
PawelW - 10-03-2013, 21:53
| JacekKG napisał/a: | | Pamietajcie ze KAZDE nurkowanie moze byc ostatnim |
przy nurkowaniu bez świadomości to pewnie tak ...
| Włodek K napisał/a: | | Tak jak każde wyjście z domu.... |
no właśnie oni wyszli z domu ... robić coś wyjątkowego ...
Grotto8 - 14-03-2013, 12:55
Wiecznego odpoczynku dla Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego...
Opowiem synowi taką historię:
Kiedy wszystkie największe góry świata zostały zdobyte, dla ludzi zabrakło wyzwań. A byli to ludzie bardzo głodni wyzwań. Część z nich znalazła to wyzwanie w postaci wchodzenia na góry zimą, co było nieporównywalnie trudniejsze niż wchodzenie latem. I zrobili to, weszli na wszystkie te góry, właśnie zimą. I prawie wszyscy z nich byli... Polakami!!!
Bo jesteśmy cholernie silnym narodem, robiliśmy już i będziemy robić rzeczy wielkie. Tak jak Ci którzy pokazali, ze można. Cześć z nich zginęła, Jerzy Kukuczka, Maciej Berbeka, Tomek Kowalski. To jest Ich chwila chwały. A to, że zginęli nic a nic nie zmienia układu sił.
| Rafał Lipkowski napisał/a: | Codzienność, każda chwila, zbliża nas do śmierci, ponieważ jest ona naszym przeznaczeniem.
|
Nie ma przeznaczenia. Jeśli by było, to musiałby je stworzyć niesprawiedliwy i krwawy despota.
Voltek - 14-03-2013, 14:43
A ja swojemu synowi tłumaczę:
Nie bądź głupi, nie idź sam pod górę, daj się wnieść!
Grotto8 - 14-03-2013, 16:36
A co zrobi, kiedy inni nie okażą się głupi ?
Voltek - 14-03-2013, 17:53
A Ty? Chodzić umiesz. Czemu więc na nurki pomykasz autem?
Nie ma stracha, mój młody pod każdą górę się wdrapie, ale jak jest komu to niech niosą
Jak to się mawia: dają to bierz, biją to uciekaj
grzesnur - 14-03-2013, 18:09
| Voltek napisał/a: |
Jak to się mawia: dają to bierz, biją to uciekaj |
Kolega już zapomniał o machaniu szabelką ...
Może to głupie bliżej mi jednak do Grotto8 jak widać odległość nawet w necie ma znaczenie ...
Pzdr
G
Voltek - 14-03-2013, 18:30
| grzesnur napisał/a: | | Voltek napisał/a: |
Jak to się mawia: dają to bierz, biją to uciekaj |
Kolega już zapomniał o machaniu szabelką ...
Może to głupie bliżej mi jednak do Grotto8 jak widać odległość nawet w necie ma znaczenie ...
Pzdr
G |
Eeeech, dobrze by to było gdyby życie sprowadzało się do dwóch czy trzech "mądrości", niestety tak nie jest
|
|