| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
OPOWIADANIA NURKOWE - Instruktor idealny - Wpadki :)
Torpeda - 10-03-2015, 11:33 Temat postu: Instruktor idealny - Wpadki :) Tekst nie jest najnowszy i na blogu pojawił się jakiś czas temu, ale wiem, że nie wszyscy czytają, mają fb, czy coś, więc jeśli odzew będzie pozytywny, to wrócę do tradycji wrzucania tekstów także na forum nuras
Piszcie, czy chcecie
Przyznam od razu, że moją inspiracją był temat założony na jednym z nowych forów nurkowych. Nosił dokładnie taki sam tytuł i pojawiały się w nim porównania, oczekiwania i wyobrażenia kilku osób, wszystkie dotyczące tego, jak nurkowie wyobrażają sobie idealnego mentora. Jako, że jestem dość świeżo po lekturze niezwykle dla mnie, jako dla młodego instruktora nurkowania, inspirującej książki „Gladiator oceanu” Marka Ellyatta, to pozwolę sobie na pewne puszczenie oka do moich czytelników, licząc, że potraktujecie temat nurkowych profesjonalistów na luzie.
Jaki więc jest idealny instruktor nurkowania?
Zapewne większość z Was doskonale wie, że nigdzie nie ma tylu wspaniałych nurków, ekspertów i instruktorów, co właśnie w sieci. Łatwo ulec pokusie, by garściami czerpać z darmowej wiedzy, którą owi wybitni specjaliści dzielą się chętnie i nie oczekując w zamian niczego, może poza wirtualnymi pochwałami. Tym bardziej w rzeczywistości podobnego zbioru osobistości ze świecą szukać nawet na najlepszych światowych uczelniach i w ośrodkach badawczych.
Tymczasem, jakkolwiek absurdalnie może to brzmieć, dość kluczowe jest, by instruktor nurkowania sam umiał nurkować, nie tylko w przestrzeni wirtualnej, ale też – o zgrozo – w wodzie. Mogę sobie wyobrazić dobrego instruktora, który nie potrafi obsłużyć poczty email ani nawet zaprogramować zmywarki, natomiast z trudem przychodzi mi wyobrażenie sobie sytuacji zupełnie odwrotnej – mistrza klawiatury i teoretyka, który zakłada nadmuchiwane rękawki nawet pod porannym prysznicem. Rzeczywistość wirtualna ma się do tej normalnej mniej więcej tak, jak krzesło elektryczne do krzesła, o czym zapewne wiedzą ci, którzy już trochę nurkowania liznęli.
Być może mam nieco skrzywiony obraz, ale ideał jawi mi się jako zbiór niedoskonałości, popełnionych błędów, zebranych doświadczeń i dość swobodnego podejścia do odgórnie ustalonych zasad. Nie ma w nim miejsca na nieskazitelne konfiguracje i dłubanie przy najdrobniejszych szczegółach, nieco zgodnie z zasadą, że dobry lotnik, to i na drzwiach od stodoły poleci. Przestałam zwracać uwagę na drobiazgi, takie jak nowy i drogi sprzęt, bo jak praktyka pokazuje, to nie sprzęt nurkuje, a posiadanie grubego portfela, którego zawartością opłacono wszystkie najlepsze, najnowsze i najdroższe gadżety nie jest równoznaczne z posiadaniem umiejętności, talentu i zdrowego rozsądku. Moje zaufanie budzą raczej osobnicy w zniszczonych, starych jacketach lub skrzydłach, których stan sugeruje wielokrotne bliskie spotkanie z paszczą rekina, z automatami tak porysowanymi, że odczytanie znaku firmowego już dawno przestało być możliwe i w sucharach, na których próżno szukać fragmentu bez łaty.
Całości zwykle dopełniają płetwy, w ekstremalnych wypadkach nawet dwie różne, które akurat napatoczyły się po drodze. Na zdrowy rozum, właściciel musiał zanurzać się razem ze swoim wymęczonym sprzętem kilka tysięcy razy, w nie zawsze idealnych warunkach, a fakt, że wciąż możemy podziwiać całą kolekcję w użyciu, na mniej lub bardziej żwawym posiadaczu, sugeruje pewną skuteczność w przeżywaniu.
Wspominałam wyżej, że „mój” ideał cechuje się swobodnym traktowaniem zasad i doświadczeniami wynikającymi z popełnionych w przeszłości błędów. Na litość, nie wybieram przecież przyszłego papieża, który ma być nieskazitelnym wzorem do naśladowania i którego nieomylność jest kwestią dogmatu! Jeśli pojawia się, popularny zwłaszcza w sieci, ideał, który błędów nie popełnia, to możemy mieć do czynienia z jednym z dwóch przypadków: albo tchórza, który do własnych błędów nie ma odwagi się przyznać, bo boi się ośmieszenia, a wirtualna krytyka potrafi poważnie zachwiać jego poczuciem własnej wartości, albo też fanatyczne przywiązanie do wszelkich zasad sprawiło, że nigdy nie przekroczył żadnej granicy i nie ma o czym opowiadać. Choć z pozoru drugi przypadek wydaje się nam bezpieczniejszy, to wolę myśleć, że to ten pierwszy, kiedy się opierzy, albo i w chwili szczerości wywołanej kilkoma piwami i pozytywnym układem gwiazd, będzie mógł zaoferować swoim uczniom znacznie więcej praktycznej wiedzy niż drugi, który w zasadzie przypomina nieco kolorowy, oficjalny podręcznik szkoleniowy w wersji tylko odrobinę bardziej interaktywnej. Nic nie pozwala unikać błędów równie skutecznie, jak wstrzymywanie się od działania, a nie takiej postawy oczekuję od instruktora. Nie ukrywam, że mój ideał powinien mieć doświadczenia zebrane w trakcie nurkowania w najróżniejszych warunkach, w różnych akwenach i w różnych częściach świata. Nawet najdoskonalsze opanowanie jednego akwenu zaowocować może jedynie dumnie brzmiącym tytułem „mistrza jednego bajora” – żadna wiedza teoretyczna nie zastępuje doświadczenia, żadne przeczytane czy wysłuchane informacje nie dadzą podać się w formie soczystych anegdot, tak jak osobiste doświadczenia, ubarwione i doprawione jeszcze żartami. Zdecydowanie wolę posłuchać, jak narkoza azotowa trzepie na 80 metrach na powietrzu, jak schrzaniona dekompresja odwdzięczyła się DCSem, jak nurkowanie na tęgim kacu skończyło się bólami i marnym samopoczuciem, jak ciężko było odnaleźć drogę w zerowej widoczności wewnątrz głębokiego wraku, do którego delikwent wpłynął bez poręczówki. „Tak, schrzaniłem i efekt był taki i taki” – budzi moje zaufanie znacznie skuteczniej niż podręcznikowe ostrzeżenia i płomienne zapewnienia, że błędów akurat ten instruktor nie popełnia. Doskonale zdaję sobie sprawę, że z opisaną wyżej postawą wiążą się często poważne konsekwencje, nie brakuje bowiem historii, w których śmiałkowi nie udaje się wyjść cało, a głębiny pochłaniają wyśmienitych nurków – ale nie o tym jest powyższy felieton.
Dzisiaj fantazjujemy o instruktorze idealnym.
Ja mam przed oczami starego wygę, z wymiętoszonym papierosem przyklejonym do ust, spalonego słońcem i opowiadającego świńskie kawały, na przemian z nieco makabrycznymi anegdotkami z nurkowania na setkę na powietrzu. W moich wyobrażeniach ma na sobie stary, złachany sprzęt, pod wodą wisi jak mu tam wygodnie i z niepokojącą łatwością wtapia się w podwodne środowisko, przypominając raczej jedno z większych, morskich stworzeń niż człowieka, może w taki właśnie sposób skutecznie umykając kostusze w trakcie swoich, nie zawsze bezpiecznych przygód.
W felietonie pojawiają się nawiązania do prawdziwych osób, które miałam okazję poznać, zarówno w Polsce, jak i poza granicami, w różnych zakątkach świata. Wiele z nich było dla mnie prawdziwą inspiracją, za co nie zawsze miałam okazję podziękować. Właśnie dzięki nim powstał w mojej głowie taki, a nie inny obraz idealnego instruktora. Wielu z nich doceniłam dopiero po czasie, po doświadczeniu pewnych sytuacji na własnej skórze.
Na sam koniec pragnę przypomnieć jedynie, że jest to tekst i wyobrażenie szalenie subiektywne i ani przez chwilę przez głowę mi nie przeszło, że inni powinni moje zdanie podzielać. Wszystkim czytelnikom życzę, aby rzeczywistość wychodziła na spotkanie ich własnym oczekiwaniom!
P.S. Jak wspomniałam u góry, to nie jest najmłodszy tekst. Teraz mam trochę inne podejście, ale rozbawiło mnie, że bardzo wiele z tych spostrzeżeń pozostało. Wciąż trzymam się wersji z lotnikiem na drzwiach od stodoły (chociaż łatwiej polecieć F16 niż drzwiami od stodoły:) ), dalej nie wierzę w mistrzów jednego bajora...
Przypominam, że to są teksty żartobliwe
strachulec - 10-03-2015, 13:24
Ja mam przed oczami mojego instruktora z OWD, wygę który przeprowadził mnie pod wodą przez rzeczy które uważałam za nie do zrobienia.
Znaleziony na Twoim blogu tekst o zalewaniu maski wciąż mam gdzieś w ulubionych w przeglądarce, temat wydawał się zupełnie nie do przejścia, szczególnie z wizją robienia ćwiczeń basenowych w morzu a nagle z odpowiednim instruktorem okazało się że można
A makabryczne anegdotki uwielbiam
Torpeda - 10-03-2015, 17:17
Cieszę się, że tekst z maską się do czegoś przydał.
I też lubię takie anegdotki, niepoprawne, okropne i w ogóle niewychowacze. Ale słucha się ich fantastycznie!
strachulec - 10-03-2015, 20:57
| Torpeda napisał/a: | | Cieszę się, że tekst z maską się do czegoś przydał. |
Bardzo
A ten o pierwszej pomocy trochę mnie zmobilizował do EFR, jak wszystko sie dobrze ułoży to zaczynam za dwa tygodnie. Nigdy nie wiadomo kiedy to się może przydać, nie tylko nurkowo.
| Cytat: | | I też lubię takie anegdotki, niepoprawne, okropne i w ogóle niewychowacze. Ale słucha się ich fantastycznie! |
One w ogóle powinny być absolutnie zakazane
My Król - 10-03-2015, 20:58
| Torpeda napisał/a: | Moje zaufanie budzą raczej osobnicy w zniszczonych, starych jacketach lub skrzydłach, których stan sugeruje wielokrotne bliskie spotkanie z paszczą rekina, z automatami tak porysowanymi, że odczytanie znaku firmowego już dawno przestało być możliwe i w sucharach, na których próżno szukać fragmentu bez łaty.
Całości zwykle dopełniają płetwy, w ekstremalnych wypadkach nawet dwie różne, które akurat napatoczyły się po drodze. Na zdrowy rozum, właściciel musiał zanurzać się razem ze swoim wymęczonym sprzętem kilka tysięcy razy, w nie zawsze idealnych warunkach, a fakt, że wciąż możemy podziwiać całą kolekcję w użyciu, na mniej lub bardziej żwawym posiadaczu, sugeruje pewną skuteczność w przeżywaniu. | Mam jednego ancymona który tak działa, nazwisko znane dlatego nie podam.Często muszę chamowa zbyt daleko idące zapędy w drogach poza granicą poprawności technicznej. | Torpeda napisał/a: | | albo też fanatyczne przywiązanie do wszelkich zasad sprawiło, że nigdy nie przekroczył żadnej granicy i nie ma o czym opowiadać. | Jest forum powiązane z FN na którym była prowadzona dyskusja pod tytułem ppO2 1,6 max. Porównana z awaryjnym wynurzaniem i utratą części czynników oddechowych. Zupełnie pomijając pojęcie ekspozycji wyjątkowych dla ratowania życia.. | Torpeda napisał/a: | | żadna wiedza teoretyczna nie zastępuje doświadczenia, żadne przeczytane czy wysłuchane informacje nie dadzą podać się w formie soczystych anegdot, tak jak osobiste doświadczenia, ubarwione i doprawione jeszcze żartami. Zdecydowanie wolę posłuchać, jak narkoza azotowa trzepie na 80 metrach na powietrzu, jak schrzaniona dekompresja odwdzięczyła się DCSem, jak nurkowanie na tęgim kacu skończyło się bólami i marnym samopoczuciem, jak ciężko było odnaleźć drogę w zerowej widoczności wewnątrz głębokiego wraku, do którego delikwent wpłynął bez poręczówki. „Tak, schrzaniłem i efekt był taki i taki” | Żadna praktyka nie zastąpi wiedzy, głupi fart to za mało przy współczesnej rozległości technik nurkowych. Jeżeli CD PADI nie wie że wysokie ppO2 ograniczają perfuzję i transport inertnych gazów. to nawet wyleczenie DCS nie daje informacji o przyczynach. Było to opisane w pozycji dla wojskowych lekarzy w 1977r. Tak samo jak informacja o większej wrażliwości na zatrucie tlenem jeżeli mamy podwyższoną temperaturę ciała.
Wiedza bez praktyki to nieco więcej, niż praktyka bez wiedzy. To nie są zamienniki.
Kiedyś opowiesc' jak trzyma się korbę do uruchamiania samochodu podana w 1982, była informacją o żelaznym wilku. Dużo później jak miałem UAZa było to potrzebne.
"Nies tac' mnie uczyc' się na własnych błędach" Otto Bismarck. Właśnie temu służy np "Medycyna Nurkowa"J.Krzyżak.
Turlogh - 10-03-2015, 22:06
Twój Królu chyba za poważnie do tego podchodzisz. Tutaj raczej humorystyczny wydźwięk został zastosowany co było już opisane w takich publikacjach jak blog Zanurzona w Błękicie w 2014r 11 lutego tj. wtorek przez niejaką Darię oraz pojawiło się również na łamach forum nurkowego o nazwie Forum-Nuras w 2015r 10 marca tj. dzisiaj o godz 11 33 przez - dla odmiany - niejaką Torpedę
Pozdrooofka
Torpeda - 10-03-2015, 22:11
Miałam kiedyś pomysł, żeby umysłom wybitnym ułatwiać funkcjonowanie i zaznaczać żarty kursywą, ale zrezygnowałam
Ej, jak wrzucę tekst o rebach to dopiero będzie
adamjoker - 11-03-2015, 00:56
Daria - podpisuję się oboma pletwami pod tym co napisalas. Masz fajna lekka reke do pisania, lekko sie to czyta.
Daria pisz dalej a masz we mnie wiernego czytelnika:-)
Pozdrawiam Adam
My Król - 11-03-2015, 07:37
| Torpeda napisał/a: | | Ej, jak wrzucę tekst o rebach to dopiero będzie | Mam nieco inny pogląd na instruktorów. Dawnymi czasy system szkolenia był bardziej burdelowowojskowy. Instruktor darł mordę jak kapral, po szkoleniach chlali spirytus zaoszczędzony na dezynfekcji sprzętu. Lecz oprócz idiotów klasy Belfegor Puchalski byli też osiągalni ludzie z klasą np Komacki uczestnik nurkowania saturowanego na Gustlofa. Było takie pod koniec lat 70. W klubie było wielu instruktorów o różnym poziomie wykształcenia i kultury. Też o różnej drodze jeden był instruktorem sabotażu podwodnego.
Problem kursanta to co wybrac' z zdobywanych informacji od różnych osób.
Wracając do zamkniętych obiegów, ciekawą rozmowę odbyłem w 2003r w ZTPP AMW, ja pojechałem do nich z elektrodą polarograficzną zbudowaną ja i R.Gałach. W drodze powrotnej z Oksywia rozmowa zeszła na obiegi ze zliczaniem wentylacji. W 2005 r prezentowałem koncepcyjnego SCR, tyle że o stałym ppO2. | Torpeda napisał/a: | | Ja mam przed oczami starego wygę, z wymiętoszonym papierosem przyklejonym do ust, spalonego słońcem i opowiadającego świńskie kawały, na przemian z nieco makabrycznymi anegdotkami z nurkowania na setkę na powietrzu. | Jak na archetyp instruktora to ujdzie, jak na oficera wykładowcę na AMW, to nie uchodzi. Rozmowy odbyte wtedy i później na konferencjach i .. . Były dużo istotniejsze niż opowieści Belfegora, chociaż i z nich pewne procedury dotyczące zarządzania narkozą azotową wynikają. | Torpeda napisał/a: | | i zaznaczać żarty kursywą | To niemiecki krąg kulturowy, wolę południe europy, czyli italikiem.
Crypturgus - 11-03-2015, 07:41
Zastanawiałem się kiedy ON się tu pojawi i jakim sposobem wciśnie w tekst 'ppO2'
Udało się.
Tekst fajny, ale tylko dla tych co kija w d*** nie mają
Daria pisz o rebach - wiesz ile mądrych rzeczy dowiemy się o rebach (i pewnie, że TY, Twój instruktor sie nie znacie i jesteście ignorantami bo nie wiecie wygląda kod w assemblerze (jeśli nie w assemblerze bo w czymś innym - jestem ignorantem) w waszych kompach).
Torpeda - 11-03-2015, 10:16
Namówiliście, wrzucę kawałek o rebach, chociaż czuję się z tym trochę jak dzieciak w podstawówce, który dla żartu wrzuca petardę do kibla...
Btw. cieszę się, że się podoba, bo Wpadki były zdecydowanie moją ulubioną serią, do której inspiracjami są żywi ludzie i samo życie:) Teraz zaczęłam drugą serię, też w tym stylu, ale o polskich miejscówkach overhead, tytuł jest wdzięczny, bo Korona Dziur Polski.
Kocham nurkowanie i bardzo lubię to środowisko, ludzi - serio. Ale to, co mi czasem przeszkadza to takie niezrozumiałe i niespecjalnie uzasadnione zadęcie
Crypturgus - 11-03-2015, 10:17
| My Król napisał/a: | Crypturgus napisał/a:
Zastanawiałem się kiedy ON się tu pojawi i jakim sposobem wciśnie w tekst 'ppO2'
Udało się.
Aleksander był szybszy, drugi Scaner, Martin potwierdził bo wiedział o kolejnym spotkaniu moim z DarekS. |
Nie zrozumieliśmy się. Tu - miałem na myśli ten temat. Literackie bardziej lub mniej fantazje Darii.
To, że w tematach dekompresja i inne jesteś czynnym udziałowcem to naturalne (ja je lubię, choć nic nie rozumiem)
My Król - 11-03-2015, 10:32
| Torpeda napisał/a: | | który dla żartu wrzuca petardę do kibla... | Kolega na WAT wrzucił kawałek sodu do kibla w trakcie spuszczania wody. Zdetonowało piętro niżej. Klega wybiegając potrącił pułkownika i miał duży szacunek do niego bo nie podkablował.
| Torpeda napisał/a: | | tytuł jest wdzięczny, bo Korona Dziur Polski. | Głosuję na Czarny Piec, widocznośc' zielone zero. | Crypturgus napisał/a: | Tekst fajny, ale tylko dla tych co kija w d*** nie mają
| Opisz zajęcia z kursu, na którym wykonywałeś takie c'wiczenia, w dziale po 22. | Torpeda napisał/a: | | Ale to, co mi czasem przeszkadza to takie niezrozumiałe i niespecjalnie uzasadnione zadęcie | Żałuj że nie widziałaś tego co działo się tu w latach wcześniejszych. | Crypturgus napisał/a: | | (ja je lubię, choć nic nie rozumiem) | Wystarczy zacząc' czytac' te pozycje które polecam.
AMIGAnTOMEK - 11-03-2015, 12:09
Torpeda, Nie przejmuj się " nadętymi".. Pisz po swojemu bo czyta się to genialnie..
Turlogh - 11-03-2015, 17:55
Nie wiem Daria czy byłaś na to przygotowana, ale proszę Cię bardzo - nie zrażaj się i kontynuuj wątek
Może się jakiś moderator zlituje. W końcu....
lozerka - 11-03-2015, 18:34
| Turlogh napisał/a: | i kontynuuj wątek
. |
szczególnie, że teraz masz bardzo dużą liczbę wątków do wyboru, w tym wątek śledczy- czy martin jest jedynym Martinem, czy siedział przy stoliku, czy DarekS jest osobą trzecią, czy też jest po same uszy zamieszany w sprawę !
Nawet nie musisz się z żartami wysilać, cyrk Ci prosto w ręce wpada
mi_g - 11-03-2015, 18:49
| Torpeda napisał/a: | | dość kluczowe jest, by instruktor nurkowania sam umiał nurkować, |
Co do idealnego instruktora, to jest jeszcze jedna rzecz... Powinien umieć uczyć.
Moim zdaniem jest to najważniejsze przy kursach podstawowych. W miarę jak rosną stopnie kuranta (coraz bardziej zaawansowane są kursy) wzrasta waga zakresu wiedzy instruktora, jego umiejętności i doświadczenia a powoli spada umiejętność nauczania.
My Król - 11-03-2015, 20:04
| mi_g napisał/a: | | Co do idealnego instruktora, to jest jeszcze jedna rzecz... Powinien umieć uczyć. | Pamiętam rozmowę Kierownika wyprawy w Himalaje i IT, których wtedy zapoznałem na jednej z pierwszych Podwodnych Przygód. Wnioski były zaskakujące ale poparte przykładami, kursanta nie wolno na wczesnym etapie przeładowac' informacjami. Podajemy tylko niezbędne informacje.
strachulec - 11-03-2015, 20:35
| mi_g napisał/a: | | Co do idealnego instruktora, to jest jeszcze jedna rzecz... Powinien umieć uczyć. |
Powinien być kimś kto jest w stanie ocenić jak sobie radzę i jak mi powie że dam radę coś zrobić to uwierzę mu bardziej niż złośliwym głosom w głowie mówiącym że nie dam rady, i przynajmniej spróbuję. I się pewnie potem okaże że można, i że to wcale nie takie przerażające
I żeby to nie było "spoooko, pfff.... dasz radę" z huraoptymistyczną bagatelizacją problemu, tylko rzeczowe wyjaśnienie po co, dlaczego i jak przejść bezpiecznie przez problem.
(o moich demonach maskowych to by było można telenowelę )
Torpeda - 11-03-2015, 21:11
| lozerka napisał/a: |
Nawet nie musisz się z żartami wysilać, cyrk Ci prosto w ręce wpada |
Powiem szczerze, że rzeczywistość przerasta moje najśmielsze wyobrażenia
jackdiver - 11-03-2015, 22:14
| strachulec napisał/a: | | mi_g napisał/a: | | Co do idealnego instruktora, to jest jeszcze jedna rzecz... Powinien umieć uczyć. |
Powinien być kimś kto jest w stanie ocenić jak sobie radzę i jak mi powie że dam radę coś zrobić to uwierzę mu bardziej niż złośliwym głosom w głowie mówiącym że nie dam rady, i przynajmniej spróbuję. I się pewnie potem okaże że można, i że to wcale nie takie przerażające
I żeby to nie było "spoooko, pfff.... dasz radę" z huraoptymistyczną bagatelizacją problemu, tylko rzeczowe wyjaśnienie po co, dlaczego i jak przejść bezpiecznie przez problem.
(o moich demonach maskowych to by było można telenowelę ) |
No to nareszcie jakies mądre słowa. A poza tym chyba nie musi chodzić w łachmanach, co chwila przeklinać, żłopać piwsko i puszczać do Ciebie oko ? Nie musi być chyba też całkiem na luzie i bagatelizować obawy innych ?
Istruktor z wizji Torpedy to taki przystojny kolo, luzak, który więcej nadrabia miną niż profesjonalizmem.
Ale cóż skoro dziewczyny takich lubią to ja odpadam
Pozdrawiam Jacek
Torpeda - 11-03-2015, 23:10
Broń boże młody przystojniak!
Ma być starszy niż węgiel i równie zużyty jak swój sprzęt. No i obowiązkowo poczucie humoru, inaczej nie ma opcji
AMIGAnTOMEK - 12-03-2015, 08:28
| strachulec napisał/a: | | o moich demonach maskowych to by było można telenowele |
Nie jestes osamotniona.. Tyle ze ja mialem maske pierwszy raz zdjac w slonych wodach morza Czerwonego.. Patrzyłem na instruktora jak na debila.. Jak to zdjac maske w wodzie ktora zaraz wypali mi oczy i oczywiscie miec te oczy otwarte?
No i strach miał wielkie oczy a woda okazała się nie tak słona jak by sie wydawalo .....
Krótkie słowa: NIe bój się, spokojnie, dasz rade w końcu nie ty pierwszy to robisz..
mi_g - 12-03-2015, 08:47
| strachulec napisał/a: | | jak mi powie że dam radę coś zrobić to uwierzę |
Właściwie to jest gorzej bo każdy z nas lubi się uczyć inaczej. Ktoś potrzebuje wsparcia a ktoś przymusu, komuś trzeba siąść na ambicje a kogoś pocieszyć. To też powinien zauważać instruktor i spersonalizować sposób nauczania.
To też największy problem na początku bo później, do kolejnych kursów, zaczynamy wybierać tych instruktorów którzy nam odpowiadają bo nauczają w stylu który jest dla nas odpowiedni.
My Król - 12-03-2015, 09:28
Może napiszmy wprost, instruktor powinien stosowac' psychologię (marzenie) i umiec' podjąc' decyzję że ten człowiek nie nadaje się na nurka , lub na wyższym etapie, IT nie powinien robic' instruktorem człowieka marnego moralnie.
strachulec - 12-03-2015, 10:08
| jackdiver napisał/a: | | strachulec napisał/a: | Powinien być kimś kto jest w stanie ocenić jak sobie radzę i jak mi powie że dam radę coś zrobić to uwierzę mu bardziej niż złośliwym głosom w głowie mówiącym że nie dam rady, i przynajmniej spróbuję. I się pewnie potem okaże że można, i że to wcale nie takie przerażające
I żeby to nie było "spoooko, pfff.... dasz radę" z huraoptymistyczną bagatelizacją problemu, tylko rzeczowe wyjaśnienie po co, dlaczego i jak przejść bezpiecznie przez problem.
(o moich demonach maskowych to by było można telenowelę ) |
No to nareszcie jakies mądre słowa. A poza tym chyba nie musi chodzić w łachmanach, co chwila przeklinać, żłopać piwsko i puszczać do Ciebie oko ? Nie musi być chyba też całkiem na luzie i bagatelizować obawy innych ?
Istruktor z wizji Torpedy to taki przystojny kolo, luzak, który więcej nadrabia miną niż profesjonalizmem.
Ale cóż skoro dziewczyny takich lubią to ja odpadam
Pozdrawiam Jacek |
Nie musi przeklinać i żłopać; bagatelizować nie może.
Torpedowego ideała ja widzę inaczej, nie jako kogoś kto nadrabia miną, raczej kogoś kto nic nie musi nadrabiać, kto nie musi mieć wykutych na pamięć tekstów z podręcznika, bo to zna z praktyki, kogoś kto z niejednym problemem się już spotkał i kto wie z praktyki a nie tylko z teorii jak sobie poradzić.
| Torpeda napisał/a: | | Broń boże młody przystojniak! |
Boże broń
| AMIGAnTOMEK napisał/a: |
Nie jestes osamotniona.. Tyle ze ja mialem maske pierwszy raz zdjac w slonych wodach morza Czerwonego.. Patrzyłem na instruktora jak na debila.. Jak to zdjac maske w wodzie ktora zaraz wypali mi oczy i oczywiscie miec te oczy otwarte?
No i strach miał wielkie oczy a woda okazała się nie tak słona jak by sie wydawalo .....
Krótkie słowa: NIe bój się, spokojnie, dasz rade w końcu nie ty pierwszy to robisz.. |
Ja też w Czerwonym i też cudem mi oczy nie wypaliło i do tego miałam głębokie przeświadczenie że na pewno mam strzaskaną przegrodę i że nie ma fizycznej możliwości żeby mi się woda nosem nie wlała.
| mi_g napisał/a: | | strachulec napisał/a: | | jak mi powie że dam radę coś zrobić to uwierzę |
Właściwie to jest gorzej bo każdy z nas lubi się uczyć inaczej. Ktoś potrzebuje wsparcia a ktoś przymusu, komuś trzeba siąść na ambicje a kogoś pocieszyć. To też powinien zauważać instruktor i spersonalizować sposób nauczania.
To też największy problem na początku bo później, do kolejnych kursów, zaczynamy wybierać tych instruktorów którzy nam odpowiadają bo nauczają w stylu który jest dla nas odpowiedni. |
Zdecydowanie
Ktoś będzie potrzebował poklepania po ramieniu i naciąganej pochwały że było "prawie dobrze".
Ja oczekuję że instruktor bez zbędnych ceregieli opieprzy mnie jak coś robię nie tak, a powie że jest ok dopiero jak naprawdę jest ok.
Bosh, się nacytowałam
sativ - 12-03-2015, 10:27
| Torpeda napisał/a: | Broń boże młody przystojniak!
|
Ejże!
AMIGAnTOMEK - 12-03-2015, 10:51
| strachulec napisał/a: | | do tego miałam głębokie przeświadczenie że na pewno mam strzaskaną przegrodę i że nie ma fizycznej możliwości żeby mi się woda nosem nie wlała. |
Ja mam wyciętą w latach dziecięcych a potem jeszcze połamane to co z niej zostało
Torpeda - 12-03-2015, 12:27
| sativ napisał/a: | | Torpeda napisał/a: | Broń boże młody przystojniak!
|
Ejże! |
Dla Ciebie i Filipa zrobiłabym wyjątek
Tylko jak tu się potem skupić na tym całym nurkowaniu?
P.S. Wciąż wiszę wam wiśniówkę za najlepsze hasło reklamowe dla instruktora tech ever
[ Dodano: 12-03-2015, 13:17 ]
| strachulec napisał/a: |
Nie musi przeklinać i żłopać; bagatelizować nie może.
Torpedowego ideała ja widzę inaczej, nie jako kogoś kto nadrabia miną, raczej kogoś kto nic nie musi nadrabiać, kto nie musi mieć wykutych na pamięć tekstów z podręcznika, bo to zna z praktyki, kogoś kto z niejednym problemem się już spotkał i kto wie z praktyki a nie tylko z teorii jak sobie poradzić.
|
Dokładnie...
|
|