| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
CMAS/PADI/SSI/... - Czy instruktor moze odmówic?
Beny - 04-10-2004, 11:02 Temat postu: Czy instruktor moze odmówic? Zdarzają się oczywiście wyjątkowo nierefolmowalni studenci, którzy stanowią czasami życiowe wręcz wyzwanie dla instruktora. Jest wiele dróg prowadzących do rozwiązania sytuacji, która zdaje się być czasami patową... Jeżeli pomimo wykorzystania wszelkich środków i "zabiegów", mających na celu ukształtowanie nowego, bezpiecznego i rozumnego nura nie udało się nam tego uczynić, to podpisanie "dla świętego spokoju" papierów takiemu kursantowi, powoduje wysłanie w świat kogoś, kto bedzie sztandarową wizytówką instruktora.
Wobec powyzszego cytatu Ryszarda Szwajcera mam pytanie nastepujace:
czy instruktor moze i ma prawo odmowic takiemu "niereformowalnemu" kursantowi wydania certyfikatu chociazby dla spokoju wlasnego sumienia?
pozdrawiam. Beny
Mania - 04-10-2004, 11:12
Z tego co wiem ma prawo. Kiedys ktos mi tlumaczyl, ze instruktor musi tez ocenic czy dana osoba psychofizycznie nadaje sie do nurkowania. I jesli kursant nawet zaliczyl wszystko, ale zdaniem instruktora wlasnie psychofizycznie nie nadaje sie na nurka (czysto teoretycznie - na przyklad kursant jest "niestabilny" psychicznie) - ma prawo odmowic wydania certyfikatu.
Mania
RafalK - 04-10-2004, 11:24 Temat postu: Re: Czy instruktor moze odmówic? Powinni odmawiac.
Ale czasami kasa wygrywa.
Misteres - 04-10-2004, 12:20
Moim zdaniem ma nie tylko prawo, ale i obowiazek!
Instruktorem zostaje sie nie po to, zeby chwalic sie przed laskami (z calym szacunkiem dla Pan Nurczynek ) swoim plastikiem, ale zeby nauczac i weryfikowac kandydatow na nurow.
Niestety jak wynika z duzej czesci postow czesc instruktorow chyba nie jest tego swiadoma...
--------------------------------
Pozdrawiam.
Misteres
Kuba - 04-10-2004, 12:45
zdecydowanie powinien i dodam, ze na szczescie znam takie przypadki...
ale jak zwykle wsyzstko jest kwestia znalezienia wlasciwego instruktora
K.
Przemek - 04-10-2004, 18:36
w PADI instruktor ma pełne prawo do odmowy udzielenia takiej osobie certyfikatu, jeżeli dany przypadek jest miły i rozumny, to mozna napisać specjalne oświdczenie(przepraszam zapomniałem jak się to dokładnie nazywa ) że zaliczył on część/ wszystkie ćwiczenia... wtedy student z czyms takim może dokończyc kurs gdzie indziej,... może ktoś inny przekaże mu wiedze lepiej... oczywiście mam nadzieje że program ten nie będzie wykorzystywany do "produkcji" "nurków", ale niestety żyjemy na ziemi z ludźmi...
pozdrawiam
Lech-u - 04-10-2004, 19:39
| Mania napisał/a: | Kiedys ktos mi tlumaczyl, ze instruktor musi tez ocenic czy dana osoba psychofizycznie nadaje sie do nurkowania. I jesli kursant nawet zaliczyl wszystko, ale zdaniem instruktora wlasnie psychofizycznie nie nadaje sie na nurka (czysto teoretycznie - na przyklad kursant jest "niestabilny" psychicznie) - ma prawo odmowic wydania certyfikatu.
Mania |
Uważam, że predyspozycje "psychofizyczne" muszą być oceniane przez instruktora (także przez lekarza w czasie kwalifikowania do nurkowania). Nie powinno się wydawać certyfikatów "niestabilnym psychicznie". Tacy mogą się okazać niezłymi "killerami" i zagrożą bezpieczeństwu swoich parnurów (o nich samych nie wspomnę!!!).
Uważam, że to nie tylko "prawo" do odmowy wydania, ale w pewnym sensie także obowiązek! Jeżeli się nie nadaje do nurkowania (niezależnie od przyczyny) to nie powinien nurkować.
yogi - 05-10-2004, 01:05 Temat postu: temat postu mam szczęście że współpracuję z takimi instruktorami
(potrafią tak uczynić do tego zwrócić kasę i zaproponować na przykład podejście do kursu na przyszły rok) - na faktach
pozdrawiam yogi
CZACHO - 05-10-2004, 17:28
Generalnie płaci się za kurs, a na certyfikat należy zasłużyć... to motto jednej z organizacji...
Ja ze swojego doświadczenia mogę dodać, że owszem... czasem się odmawia...
Ryszard Szwajcer - 05-10-2004, 18:17
Zdarzały mi się przypadki, kiedy kursant zaliczył "bez potknięcia" ćwiczenia zarówno teoretyczne jak i praktyczne. Nie miał żadnych fobii dotyczących środowiska wodnego i prawie żadne ćwiczenie praktyczne nie stanowiło dla niego problemu- nawet ćwiczenia "z wyższej półki" wykonywał spokojnie. Wiedzę teoretyczną "wchłaniał" również w sposób zadowalający. Problem polegał jednak na tym, że kompletnie nie zwracał uwagi na partnerów, nie trzymał pary, gubił się pod wodą, momentami przestawał reagować na znaki nurkowe tak jakby "tracił częstotliwość"...
Do tego dochodziło nagłe rozkojarzenie, roztrzepanie, niekontrolowane-paniczne ruchy i oczywiście momentalnie winda do góry! Po uspokojeniu i podczas następnych ćwiczeń, wykonywał wszytko prawidłowo, do momentu ponownego "przestrojenia".
Problem polega na tym, że nie liczy się (przynajmniej dla mnie) to, czy np. kursant potrafi zdjąć i założyć maskę tylko wtedy, gdy jemu to polecę ale gdy stanie się to również w sytuacji nagłej i nieprzygotowanej. Samo wykonywanie "suchych" ćwiczeń pod wodą nie stanowi całokształtu dobrze wyszkolonego adepta nurkowania. Na decyzję o nadaniu jakiegokolwiek stopnia nurkowego składa się bardzo wiele czynników, związanych z obserwacją kandydata zarówno nad jak i pod wodą. Jeżeli człowiek jest niedojrzały psychicznie i pomimo przyswojenia wiedzy teoretycznej i praktycznej nie potrafi realnie ocenić zagrożeń ani niebezpieczeństw związanych z nurkowaniem, należy dać mu czas na "dorośnięcie". Spotkałem na swojej drodze ludzi w wieku 15 lat, którzy mieli psychikę ukształtowaną w sposób bardzo dojrzały i odpowiedzialny. Spotkałem również ludzi, którzy pomimo swoich np.30 lat byli zupełnie nieodpowiedzialni, nieprzewidywalni,niezdyscyplinowani i maksymalnie "roztrzepani". Rolą instruktora jest właśnie na tyle poznać psychikę i możliwości oraz fobie każdego kursanta, żeby w sposób rzeczowy, konkretny i nie budzący wątpliwości, ocenić predyspozycje do późniejszego indywidualnego nurkowania.
Ważnym elementem jest również rozmowa z daną osobą i dokładne uzasadnienie podjętej decyzji o odmowie wydania uprawnień.
Powtarzam to jak mantrę na każdym kursie- muszę mieć pewność, że w momencie otrzymania uprawnień płetwonurka, każdy z kursantów będzie posiadał wystarczającą wiedzę teoretyczną i praktyczną aby nie zrobić sobie ani partnerowi krzywdy. Nurkowanie ma być przyjemnością a nie walką o życie ! Jakich kursantów wypuszczę po kursie w świat, taką opinię o mnie będą mieli inni instruktorzy. Czyż to nie proste?
Marek Macner - 05-10-2004, 21:04
Hej,
no i wlezlismy na grabie...
O ile w nurkowaniu technicznym mam ten komfort, ze legalnie - czytaj zgodnie ze standardami szkoleniowymi, mam mozliwosc, a nawet obowiazek oceny psychiki kursanta - to w rekreacji juz tak dobrze nie ma.
Jesli kursant wypelni elementy obowiazkowe: zaliczy teorie, to znaczy opowie pisemnie na pytania kontrolne, quizy i egzamin koncowy z wynikiem lepszym niz 75% oraz zrozumie i przyswoi wyjasnienia blednych odpowiedzi; zaliczy cwiczenia w wodzie: na basenach i wodach otwartych wykona wszystkie przepisane w "jezdzie obowiazkowej" cwiczenia w taki sposob, ze bede pewny, ze moze je wykonac samodzielnie po raz kolejny - to nie mam wyjscia. Musze mu dac certyfikat. Czy mi sie to podoba, czy nie. Kropka.
Moge co prawda - mówiac Korwinem - "rznac glupa" - kazac mu powtarzac cwiczenia w wodzie - ale tak naprawde to nic nie zmienia. Mege ewentualnie sprobowac porozmawiac z nim i przekonac go do nieco innej certyfikacji - to znaczy zamiast OWD dac mu Scuba Divera i tym samym ograniczyc jego uprawnienia do koniecznosci plywania z Divemasterem lub Instruktorem - ale to wszystko.
Zajecia wodne sa 2-czesciowe. W pierwszej czesci kazdego nurkowania (oprocz pierwszego - to jest cale wycieczkowe) - sa cwiczenia, a w drugiej wycieczka. Podczas tej wycieczki, kursanci co prawda sa w parach, ale tym aby sie nie zgubili w parze i pary ze soba zajmuje sie instruktor lub pomagajacy mu divemaster.
"Upierdliwy" kursant, ktory moim zdaniem nie nadaje sie jeszcze (wcale?) na nurka - jesli spelnia wymagania formalne i jest o tym przekonany - moze pozbawic mnie stopnia instruktorskiego jesli powiadomi centrale, ze bezpodstawnie (bo tak jest...) nie wydaje mu certyfikatu, czyli swiadomie lamie standardy szkoleniowe.
Przyznac musze, ze troche rozumiem to podejscie mojej organizacji. Jak wchodzila do Polski, jednym z pierwszych pytan ze strony organizacji "zaprzyjaznionej" bylo: "no a jak radzicie sobie z sytuacja ludzi, którzy nie powinni zostac instruktorami?", przy czym owo "nie powinni" znaczylo "nie sa mile, czy wcale widziani w naszym gronie". Tu pojawiala sie wiec chec decydowania - ten moze, a ten nie moze - bo ja tak chce i juz. A - odpowiedzia bylo - nie razdzimy sobie, po prostu facet konczy kurs instruktorski, idzie na egzamin i jak zda - jest instruktorem. Egzaminatorzy przyjezdzaja z zagranicy, wiec im "wisi" kto z punktu polityki lokalnej zda, czy nie. Weryfikacja zajmuje sie rynek, a nie "wysoka komisja". Dziala to na calym swiecie, dlaczego ma nie dzialac w Polsce. Jak praktyka pokazuje - dziala.
Wiec wracajac do meritum - nie moge nie dac certyfikatu, jesli ktos spelnia formalne wymagania. Moge co najwyzej probowac przekonac go to tego, by nurkowal z kims bardziej doswiadczonym, divemsterem, instruktorem - ktory zadba o jego bezpieczenstwo.
Pzdr
Marek
lobster - 06-10-2004, 00:03
| Marek Macner napisał/a: |
Jesli kursant wypelni elementy obowiazkowe: zaliczy teorie, to znaczy opowie pisemnie na pytania kontrolne, quizy i egzamin koncowy z wynikiem lepszym niz 75% oraz zrozumie i przyswoi wyjasnienia blednych odpowiedzi; zaliczy cwiczenia w wodzie: na basenach i wodach otwartych wykona wszystkie przepisane w "jezdzie obowiazkowej" cwiczenia w taki sposob, ze bede pewny, ze moze je wykonac samodzielnie po raz kolejny - to nie mam wyjscia. Musze mu dac certyfikat. Czy mi sie to podoba, czy nie. Kropka. |
E tam. Kursant ma zademonstrowac "mastery". A kryteria "mastery" sa widzimisiowate. Jak sie kogos chce uwalic to nie ma problemu.
Piotr Zielenkiewicz - 10-10-2004, 17:07
Zawsze mogę uwalić każdego kursanta to prawda i chodź będzie to naruszenie standardu to departament mi tego nie udowodni wystarczy ze na zapytanie odpowiem „kursant według mojej oceny nie zaliczył ćwiczenia” i na tym dyskusja zostanie zakończona. To ze prawo można łamać w wielu przypadkach to wcale nie znaczy ze należy. PADI wychodzi z założenia ze kursy majom przekazywać wiedze i umiejętności ponieważ kursanci są jednak ludźmi wolnymi to nie można im narzucać postaw jakie majom przyjmować. Można im jednak takie postawy zaproponować co też leży w obowiązku instruktora ale toczy w przyszłości ludzie ci będą się z tymi postawami utożsamiali to leży już wyłącznie w gestii ich własnego sumienia
Ja nieczuję się władny do decydowania za kogokolwiek o postawach jakie ma prezentować w swoim życiu, zresztą po popisaniu PIC i tak moja władza się z kończy.
To my sami decydujemy o tym kto zostaje naszym partnerem czy to na życie czy podwodą
To nie instruktorzy, a jedynie społeczność nurkowa ma wystarczające narzędzia do tego by odpowiednie zachowanie na niesfornych nurkach wymusić. Poprzez jego napiętnowanie.
Znam przynajmniej kilka przypadków nurków którzy nie posiadają żadnego certyfikatu a nurkowania uczyli się sami brak papieru nie przeszkadza im nurkować. Znam kilka przypadków gdy instruktor po kursie odmówił wydania certyfikatu. Ludzie ci często mimo braku jakiegokolwiek papieru nurkują
Ale co dzieje się z człowiekiem który świadomie łamie zasady normy danej grupy wkońcu jako ludzie potrzebujemy akceptacji jej brak powoduje dysonans a ten z kolei trzeb jakoś ograniczyć naprzykład poprzez odpowiednie uzasadnienie np. nie liczy się plastik tylko wiedza (co w sumie jest prawdą) , ale skoro nie liczy się plastik to sam określę poziom swoich umiejętności i niech mi nikt nie mówi co mi wolno a czego nie. (a to już nie brzmi zbyt rozsądnie)
W końcu tym co odruznia nas od zwierząt jest miedzy innymi możliwość do korzystania z doświadczeń innych ludzi.
Może kiedyś instruktorzy mogli wymuszać posłuszeństwo, gdy brak certyfikacji oznaczał jednocześnie brak dostępu do sprzętu .
Dzisiaj gdy jest powszechnie dostępny gdy środowisko mówi liczy się wiedza a nie kwit gdy ciągle toczymy wojenki federacyjne których jedynym skutkiem jest utrata zaufania środowiska do papierów i kompetencji instruktorów. Mogę odmówić certyfikacji człowiekowi który wykazał się wiedzom i umiejętnościami lecz jednocześnie brakiem właściwej postawy i spać spokojnie w złudnym poczuciu dobrze spełnionego obowiązku
On zaś w przyszości będzie wodom na młyn niechęci zdobywania kolejnych kwitów, ale również zasad panujących w danej organizacji. Pewnie będzie negował autorytety jak również zasady bezpieczeństwa opracowane przez nich
(Chociaż zasady bezpieczeństwa często w różnych organizacjach są odmienne to jednak mają pewne cechy wspólne. Realizują te same cele i tworzone były latami przez najlepszych specjalistów a nie jednego guru o kiepskich kwalifikacjach.)
A to nie tylko jemu ale całej społeczności może nie wyjść na zdrowie.
Mogę też wydąć kwit, uhonorować wiedze i umiejętności w nadziei ze środowisko i poczucie obowiązków, wymusi na nim w przyszłości właściwą postawę. A nas uchroni przed anarchiom utratą szacunku dla autorytetów, instruktora i kwitów
martin - 10-10-2004, 18:24
| lobster napisał/a: | | E tam. Kursant ma zademonstrowac "mastery". A kryteria "mastery" sa widzimisiowate. Jak sie kogos chce uwalic to nie ma problemu. |
Czyli dochodzimy do wniosku, ze "papiery" nie warte sa materialu na ktorym sa wystawione?
lobster - 11-10-2004, 05:40
| martin napisał/a: |
Czyli dochodzimy do wniosku, ze "papiery" nie warte sa materialu na ktorym sa wystawione? |
Raczej do wniosku, ze nie jest wazna organizacja, ale kto te papiery wystawil. Probem PADI to nie to ze sie nie da tym system dobrze uczyc, ale to, ze da sie nim rowniez bardzo zle uczyc. Dobry instruktor sobie poradzi, a kiepski nawet nie bedzie sobie zdawal sprawy ze jest kiepski.
scubamilivoj - 20-10-2004, 01:26 Temat postu: ma prawo! Zdarzalo mi sie, ze "niereformowalnemu" kusrsantowi nie wydalem certyfikatu. Zdarzalo sie i podejrzewam, ze jeszcze, niestety, sie zdarzy. Sytuacje takie zdarzaly sie na roznych stopniach wtajemniczenia, zarowno w Polsce jak i w Chorwacji. Niestety tacy ludzie sie zdazaja i nie radze zadnemu instruktotrowi psuc sobie "reputacji" przez jednego czy wiecej ludzikow. Wiem, ze takie "niereformowalne" ludki zdobyly potem licencje gdzie indziej. To akurat jest przykre...
Taki kursant, jak juz sie trafil, dostawal zwrot pieniedzy, poza kosztami sprzetu i pobytu, ktiore juz poioslem, oraz zaswiadczenie o tym co zrobil, co potrafil a co mu nie wyszlo i na jakim szkoleniu byl. Wszystko podbite pieczatka i numerem i .... przyczepialem mu wrotki na dalsza jazde....
To tyle...
Pzdr
Milivoj
Hubert Mazurek - 20-10-2004, 10:59
| lobster napisał/a: | | martin napisał/a: |
Czyli dochodzimy do wniosku, ze "papiery" nie warte sa materialu na ktorym sa wystawione? |
Raczej do wniosku, ze nie jest wazna organizacja, ale kto te papiery wystawil. Probem PADI to nie to ze sie nie da tym system dobrze uczyc, ale to, ze da sie nim rowniez bardzo zle uczyc. Dobry instruktor sobie poradzi, a kiepski nawet nie bedzie sobie zdawal sprawy ze jest kiepski. |
Święte słowa, choć można to odnieść też do innych federacjii... niestety.
To tak na marginesie dwa przypadki z mojego doświadczenia. Ciekaw jestem co Wy byście
zrobili na moim miejscu
1. Kandydat na stopień AOWD (czyli ktoś mu już dał kwity) - w trakcie kursu wychodzi że facet lubi wypić i prawdopodobnie po kursie nie będzie mu to kolidowało z nurkowaniem.
2. Kandydat na OWD ale nurkujący od paru lat bez kwitu - wiadomo że nigdy nie będzie
przestrzegał standardów i wszystko wie lepiej ...
Piotr Zielenkiewicz - 20-10-2004, 16:27
Pytanie brzmi czy kwity wydajemy za umiejętności czy za podejście do życia.
Trudno jest czuć się odpowiedzialnym za czyjeś postępowanie w przyszłości.
Zawsze uważałem że kwity są tylko świadectwem czyjejś wiedzy.
Czy instruktor nauki jazdy ma jakiś szczególny wpływ na to by jego uczeń nie jeździł po pijaku, czy może to raczej grupa ludzi, z którymi w przyszłości ten człowiek będzie przebywał.
Ich opinia, opinia społeczeństwa.
Kursy majom na celu przekazanie nam wiedzy po to byśmy miedzy innymi potrafili sami określić że człowiek, który ma być moim partnerem, jest nieodpowiedzialny i nie powinienem z nim nurkować.
O ile to co dzieje się na kursie jest zawsze sprawom instruktora, o tyle to co nurek będzie robił po kursie jest już jego prywatną sprawom i jego partnerów.
Hubert Mazurek - 20-10-2004, 22:26
| Piotr Zielenkiewicz napisał/a: | Pytanie brzmi czy kwity wydajemy za umiejętności czy za podejście do życia.
Trudno jest czuć się odpowiedzialnym za czyjeś postępowanie w przyszłości.
Zawsze uważałem że kwity są tylko świadectwem czyjejś wiedzy.
Czy instruktor nauki jazdy ma jakiś szczególny wpływ na to by jego uczeń nie jeździł po pijaku, czy może to raczej grupa ludzi, z którymi w przyszłości ten człowiek będzie przebywał.
Ich opinia, opinia społeczeństwa.
Kursy majom na celu przekazanie nam wiedzy po to byśmy miedzy innymi potrafili sami określić że człowiek, który ma być moim partnerem, jest nieodpowiedzialny i nie powinienem z nim nurkować.
O ile to co dzieje się na kursie jest zawsze sprawom instruktora, o tyle to co nurek będzie robił po kursie jest już jego prywatną sprawom i jego partnerów. |
To wszystko prawda, ale chodzi mi o sytuację gdy wiesz, że będziesz musiał wystawić licencję niewłaściwemu człowiekowi. I nie ma zmiłuj, facet wysłucha, rozwiąże testy, zaliczy praktykę dobrze lub nawet bardzo dobrze, a potem ......
Zostaje drobiazg, na licencji przynajmniej w SSI jest imie i nazwisko instruktora, który ją wystawił no i numer oczywiście też.
Pytanie jest takie:
Czy się z premedytacją pod taką licencją podpisać? Tak moralnie.
Pomijam wstyd, że to Twój kursant, czy opciach dla federacji itp.
Kwit za wiedzę, OK ale wiesz, że tą wiedż gość ma gdzieś, bo przyszedł po kwit.
I co wtedy ?
lobster - 20-10-2004, 22:45
| Hubert Mazurek napisał/a: |
To wszystko prawda, ale chodzi mi o sytuację gdy wiesz, że będziesz musiał wystawić licencję niewłaściwemu człowiekowi. I nie ma zmiłuj, facet wysłucha, rozwiąże testy, zaliczy praktykę dobrze lub nawet bardzo dobrze, a potem ......
Zostaje drobiazg, na licencji przynajmniej w SSI jest imie i nazwisko instruktora, który ją wystawił no i numer oczywiście też.
Pytanie jest takie:
Czy się z premedytacją pod taką licencją podpisać? Tak moralnie.
Pomijam wstyd, że to Twój kursant, czy obciach dla federacji itp.
Kwit za wiedzę, OK ale wiesz, że tą wiedż gość ma gdzieś, bo przyszedł po kwit.
I co wtedy ? |
Wiesz Hubert. Nawet najlepszy kursant sie moze rozpic za pol roku. Tego sie nie da uniknac
CZACHO - 20-10-2004, 22:50
Trzeba takiego przekonac, ze picie po/przed nurkowaniem jest be
Ja tam wiem po swoich przezyciach, bo wiadomo, ze Polak madry po szkodzie ;>
Hubert Mazurek - 20-10-2004, 22:51
To jest oczywiście jasne, ale chodzi mi o sytuację gdzie on się nie musi już rozpiać ,
mamy gwarancję, że będzie pił i nurkował po pijaku.
Natomiast drugi delikwent ma gdzieś standardy, przepisy, dobrą praktykę nurkową itp
Co z takimi zrobić. Przyjąć na kurs i wystawić potem licencję? Że zaliczą kurs przyjmujemy za pewnik.
Interesują mnie Wasze opinie, bo jak wspomniałem to przypadki z życia. Miałem dwóch takich, na szczęście nie naraz
CZACHO - 20-10-2004, 22:55
Na kursie sie uczy dobrych nawykow i wyjasnia dlaczego czarne jest czarne, a biale jest biale, sadze, ze kazdemu trzeba dac szanse i nie mozna z gory zakladac, ze taka osoba nie zmieni swojego postepowania.
Hubert Mazurek - 20-10-2004, 23:03
Ok, sprecyzuję ....
Przypadek 1. (lubi wypić) nie znamy człowieka, ale mamy podejrzenia
Przypadek 2. (oszołom) znamy człowieka, i nawet mieliśmy okazję z nim nurkować - nic nie dociera (perswazje, przykłady, porównania, dowcipy, grożby)
CZACHO - 20-10-2004, 23:22
Co do przypadku nr 1.
A kto w Polsce nie lubi wypic ?
Kwestia tego, moim zdaniem, aby na kursie ladnie wytlumaczyc, dlaczego to jest zle i czym moze sie to skonczyc pod woda.
A co do przypadku nr 2, jesli znasz czlowieka i uwazasz, ze sie nie nadaje, to niech sobie pojdzie do innego instruktora, Ty bedziesz mial czyste sumienie i raczej wiecej Cie nie interesuje ?!
lobster - 20-10-2004, 23:42
| Hubert Mazurek napisał/a: |
Przypadek 1. (lubi wypić) nie znamy człowieka, ale mamy podejrzenia
Przypadek 2. (oszołom) znamy człowieka, i nawet mieliśmy okazję z nim nurkować - nic nie dociera (perswazje, przykłady, porównania, dowcipy, grożby) |
ad 1. Jego zycie, jego odpowiedzialnosc.
ad 2. Takiego to trzeba podejsc . Zeby sam myslal ze to jego pomysly. Poza tym co to znaczy ze zaliczyl kurs...
No Jasiu, musisz jeszcze popracowac nad tym hooverem bo ja widze mikroruchy reki.
Hubert Mazurek - 20-10-2004, 23:52
| lobster napisał/a: | | Hubert Mazurek napisał/a: |
Przypadek 1. (lubi wypić) nie znamy człowieka, ale mamy podejrzenia
Przypadek 2. (oszołom) znamy człowieka, i nawet mieliśmy okazję z nim nurkować - nic nie dociera (perswazje, przykłady, porównania, dowcipy, grożby) |
ad 1. Jego zycie, jego odpowiedzialnosc.
ad 2. Takiego to trzeba podejsc . Zeby sam myslal ze to jego pomysly. Poza tym co to znaczy ze zaliczyl kurs...
No Jasiu, musisz jeszcze popracowac nad tym hooverem bo ja widze mikroruchy reki. |
W znaczeniu, że nauczy się, zrobi ćwiczenia, przytaknie że rozumie rozwiąże test egzaminacyjny itp (merytorycznie nie ma się do czego przywalić) już pływa lepiej niż ludzie po kursie (pływalność, wyważenie, psycha itd) ale wiesz że jak mu dasz kwit to gość wsadzi go w kieszeń i dalej po swojemu.
Nie mogę dokładniej opisać, bo jeszcze chwila i znajomi go rozpoznają
lobster - 21-10-2004, 00:17
| Hubert Mazurek napisał/a: |
W znaczeniu, że nauczy się, zrobi ćwiczenia, przytaknie że rozumie rozwiąże test egzaminacyjny itp (merytorycznie nie ma się do czego przywalić) już pływa lepiej niż ludzie po kursie (pływalność, wyważenie, psycha itd) ale wiesz że jak mu dasz kwit to gość wsadzi go w kieszeń i dalej po swojemu. |
To sa twoje spekulacje ze by tak zrobil. Pewnie bym dal. Ludzie maja prawo do wlasnych bledow.
Piotr Zielenkiewicz - 21-10-2004, 15:04
Ludzie majom prawo do wolności i własnych wyborów,
nawet jeśli te wybory wydają nam się złe.
Człowiek który potrafi nurkować wcale nie potrzebuje kawałka plastiku do nurkowania potrzebny jest mu tylko by okryć się szacunkiem głupców. Sęk w tym ze nawet głupcy szybko się na nim poznają jeśli za kwitem nie będzie szedł czyn.
Obowiązkiem instruktora jest rzetelne przekazanie wiedzy tak by wyposażyć kursanta w instrument umożliwiający podjecie właściwych decyzji. Czy z niego skorzysta to już jego prywatna sprawa
Wydając komuś plastik informuje go ze uważam iż jego wiedza jest wystarczająca do podejmowania samodzielnych decyzji w danym zakresie, ale nie znaczy to wcale ze powinienem się czuć odpowiedzialny za jego przyszłe decyzje
Hubert Mazurek - 22-10-2004, 10:02
| Piotr Zielenkiewicz napisał/a: | | Wydając komuś plastik informuje go ze uważam iż jego wiedza jest wystarczająca do podejmowania samodzielnych decyzji w danym zakresie, ale nie znaczy to wcale ze powinienem się czuć odpowiedzialny za jego przyszłe decyzje |
Tu się Piotrek z tobą nie zgodzę, niewiem jak inni instruktorzy, ale ja czuję się odpowiedzialny za swoich kursantów. Gdy podpisuję się pod czyjąś licencją, to oznacza to dla mnie troszkę więcej niż odfajkowanie kursu i przelew na konto. Staram się zrobić wszystko aby nie przeczytać o swoich kursantach na Forum w rubryce Wypadki nurkowe, szczególnie gdyby wypadek miał mieć miejsce przez głupotę czy nieodpowiedzialność człowieka którego szkoliłem.
Ja podszedłem do sprawy tak:
przypadek 1.
Oczywiście na kurs go przyjąłem, tak jak napisał lobster "jego życie jego odpowiedzialność" szczególnie że facet ma OWD więc ktoś już go szkolił, ma podstawy ja zobaczę jak go "poprowadzić dalej" No i zobaczyłem .....
Facet nasmarował mi się jak świnia w czasie kursu i tu zakończył dalsze szkolenie.
przypadek 2.
Zrobiłem tak jak sugerował CZECHO .... idź chłopie do innej szkoły. Żeby uniknąć dyskusji wystarczyła zaporowa cena kursu i wskazanie tańszych alternatyw.
Ryszard Szwajcer - 22-10-2004, 11:49
Czy kwestia zaporowej ceny szkolenia i wskazania innej szkoły , czy innego instruktora w przypadku trafienia na " niesfornego" kursanta jest w porządku?- nie jestem przekonany...
Problem polega na tym, że pewne "niedyspozycje" kursanta wychodzą dopiero podczas prowadzenia szkolenia. Przed rozpoczęciem szkolenia problemy emocjonalne, psychiczne oraz zdrowotne-"inaczej", powinien rozpoznać, ocenić i określić na piśmie lekarz prowadzący badanie...
Niestety pewne zachowania potrafią być bardzo starannie skrywane i wychodzą na światło dzienne dopiero podczas dłuższego przebywania z daną osobą. O takie właśnie " odjazdy" chodzi cały czas, przynajmniej mnie. Zdarza się, że człowiek potrafi się kontrolować doskonale do momentu, gdy nagle przy piątym, lub szóstym nurku zalicza "pętlę czasoprzestrzeni" i błyskawicznie, nie wiedząc dlaczego, próbuje się "teleportować " na powierzchnię bez jakiejkolwiek reakcji. Po rozmowie kompletnie nie wie, dlaczego nie reagował na problemy zewnętrzne i nie jest w stanie określić, co stanowiło dla niego problem blokujący jakiekolwiek działania. Z każdym nastepnym "nurkiem" robi się coraz bardziej "ciepło". Jak już się wydało "co w trawie piszczy", to sytuacja zaczyna się powtarzać coraz częściej. Zaczyna się wtedy indywidualne podejście do człowieka, aby ocenić, czy można "odblokować" jego brak reakcji na konkretne sytuacje pod wodą. W pewnym momencie dalszego szkolenia i próby "odblokowania", często sam kursant zaczyna rozumieć, że pomimo indywidualnego podejścia instruktora i wielu prób okiełznania problemu, woda nie jest tym środowiskiem, w którym będzie bezpieczny on i jego partner. Zdarza się, że w trakcie indywidualnych rozmów z takim człowiekiem, gdy próbujemy rozwiązać problem, kursant sam podejmuje decyzję o rezygnacji z uprawnień. Często idzie to w parze z prośbą o umożliwienie dokończenia całego cyklu szkolenia. Nieodosobnione jest również, nawet po podjęciu powyżej opisanej decyzji, przystępowanie tego kursanta,na luzie, do testów. Jeżeli traktując taki przypadek bardzo indywidualnie uda sie przebrnąć cały cykl szkolenia, to człowiek jest zadowolony z przygody, lecz niestety nie dostaje uprawnień. Jeżeli przeszedł cały cykl szkolenia, lecz nie spełnia warunków bezpiecznego płetwonurka i partnera, to jestem przekonany, że instruktor może podjąć decyzję o nie wydaniu uprawnień do nurkowania. Czy taki człowiek nie będzie i tak nurkował, tego czasami nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Ja przynajmniej świadomie nie będę go miał na swoim sumieniu.
Temat II.
Często nowy w towarzystwie "nur" jest "wykładnikiem" swojego instruktora. Zauważyłem jednak, że im dalej od momentu zakończenia szkolenia a także im więcej innych starych "nurów" ze swoim balastem doświadczeń "na trasie", tym mniej się mogę czasami utożsamiać z moim kursantem. Zdarza się, że człowiek jest tak podatny na opowieści "starych wyjadaczy", że potrafią przekonać go np., iż na każde nurkowanie należy ze sobą brać wszystko, co się kiedykolwiek do nurczenia kupiło.
Jak się wtedy utożsamiać z tym, któremu ciężko jest wyjaśnić, że do nurkowania na 2 metrach w celu oglądania rybek przy brzegu, nie trzeba brać zestawu dwubutlowego, 2 bojek, 2 kołowrotków, 2 masek, 3 noży, kasku, 3 latarek ( w dzień) i rakietnicy....
Ale może się mylę i tylko niepotrzebnie czepiam...
Hubert Mazurek - 24-10-2004, 15:25
W pełni się zgadzam, opisane przez Ciebie sytuacje są złożone i wymagają indywidualnego podejścia. W przypadku drugim, też niekiedy mam takie spostrzeżenia, że kursant na swojej drodze spotyka różnych ludzi, którzy mają na niego silny wpływ. Później trudno go poznać, zwłaszcza że nierzadko ewolucja nie przebiega we właściwym kierunku. Co ciekawe ten wpływ wywierają nie tylko starzy wyjadacze, ale często "domorosłe talenty", które nurkują z pięć lat coś gdzieś przeczytali i wydaje im się, że wszystko wiedzą. Najbardziej zabawne jest u tych ludzi to, jak zmieniają swoje poglądy po kolejnej fascynacji. Ale to na marginesie, fakt że trudno się z takim kursantem utożsamiać. Wracając do "ceny zaporowej", sytuacja wyglądała tak, że opisany przeze mnie człowieczek jako, że nurkuje bez kursu już parę lat oczekiwał skrócenia szkolenia (bo przecież już wszystko unie i nie musi marnować czasu na ćwiczenia basenowe i takie tam), więc oczekiwał też wyraźnego rabatu. W tym przypadku cena zaporowa była równa cenie kursu. Nie mogę dokładnie opisać samej osoby i jej wyczynów (ryzyko rozpoznani), ale nie można powiedzieć, że to niesforny kursant. Słowo oszołom oddaje bardziej precyzyjnie konstrukcję psychiczną tej osoby. Zwrócę jeszcze uwagę na jedną sprawę. Człowiek który ma kilka lat doświadczeń (jakie by one nie były) i dostaje kwity staje się automatycznie jakimś autorytetem dla innych nie znających go partnerów. Sprawa jest prosta, skrzykuje się dwóch trzech ludków na necie na wyjazd i okazuje się że wszyscy P1 albo OWD, ale jeden nurkuje 5 lat, reszta rok albo dwa. Kto zdominuje grupę? Pytanie retoryczne. Dobrze gdyby nie był to mój oszołom, bo na wnioski u pozostałych może być za późno.
Skoro się już tak rozpisałem, to jeszcze jedna sprawa.
Moim zdaniem, w całym tym pędzie za kasą wśród szkół nurkowych nie zaszkodzi odrobina selektywności. Tak jak klient (kursant) ma prawo wybrać odpowiadającą mu szkołę, tak i szkoła (instruktor) też nie musi szkolić każdego kto przyjdzie z ulicy. Ja osobiście unikam szkolenia ludzi, za których mogę się później wstydzić. Ale każdy ma swoją filozofię
Marek Macner - 24-10-2004, 16:53
Witam,
Czytam sobie poprzednie 2 posty - Huberta i Ryśka - i myślę tak:
Czy my jako instruktorzy czasem nie "przeginamy pały"???
W końcu nurkowanie to taka sama forma aktywności jak jazda na nartach, paralotnie, jazda samochodem czy motocyklem. Jakoś u instruktorów tych form aktywności nie spotkałem prób dodawania nadmiernej ilości "wartości wyższych". Wręcz przeciwnie - prawie wszyscy oni stwierdzają, że nauczyć mogą nawet małpę.
Instruktor ma po prostu nauczyć rzetelnego rzemiosła - tyle i tylko tyle. Od "wartości wyższych" jest ksiądz/mułła/rabin itp. Co ktoś będzie dalej z tymi umiejętnościami robił - to już nie moja sprawa. Ja tylko nie mam ochoty się wstydzić za to co kursant powinien ode mnie się nauczyć - i tego od niego wymagam.
Pzdr,
Marek
PS - na temat: czy instruktor może odmówić? - daję odpowiedź: TAK - ale wyłącznie, gdy kursant nie wypełnia wymogów dotyczących umiejętności i wiedzy oraz w nurkowaniu technicznym, dodatkowo, gdy kursant nie wykazuje elementarnego poziomu odpowiedzialności i samokontroli.
M.
Patryś - 12-11-2004, 12:21
No kurczę oczywiście że może! tyle że wtedy jego baza może się z trzystoma eurasami pożegnać
Ryszard Szwajcer - 12-11-2004, 20:01
| Patryś napisał/a: | No kurczę oczywiście że może! tyle że wtedy jego baza może się z trzystoma eurasami pożegnać |
Czasami tak, czasami nie...
Wolę pożegnać się z kasą, niż mieć na sumieniu "ktosia", któremu dałem "papier" aby niby to legalnie zrobił sobie "ała". Jeżeli taki sobie "ktoś" nie dostanie "plastiku" i będzie w sposób życzliwy i wyczerpujący poinformowany dlaczego, to zazwyczaj podejmuje decyzję sam. Są to decyzje jednoznacznie stwierdzające: "odpuszczam, bo sie nie nadaję", lub "jak dojrzeję psychicznie do uprawiania tego rodzaju rekreacji, spróbuję jeszcze raz".
Zdarza się, że ludzie, którzy juz pod koniec kursu sami dochodzą do wniosku, że nie podołają a wszystko co wykonują pod wodą jest bardzo naciągane i zbyt wiele ich kosztuje nerwów, proponują taki układ, że nie rezygnują z kursu, chcą go spędzić do końca z grupą, nurkując pod okiem instruktora, żeby to co już zaczęli, zostało w ich pamięci jako wielka i sympatyczna przygoda z nurkowaniem. W tym przypadku trudno jest zwrócić całą kasę za kurs, skoro został on praktycznie prowadzony z tą osobą do końca. Mało tego- często taką osobę bierze się na bardziej indywidualne nurki, żeby miała jak największy luksus psychiczny i poczucie dobrze wydanych na urlopie pieniędzy- o ile takie uczucie jest w ogóle możliwe do osiągnięcia...
wojtek w. - 12-11-2004, 21:25 Temat postu: odpowiedź-temat-oszołom w nurkowaniu temat jest jak zwykle złożony-ale,no właśnie -osobiście nie chciałbym nurkować z kimś komu brak elementarnych zasad samokontroli pod wodą.Poza tym porównywanie nurkowania swobodnego do nart,skoków spadochronowych itp. jest jakimś idiotyzmem
w nurkowaniu są sytuacje kiedy zbyt wiele zależy od partnera który musi reprezentować sobą choćby CIEŃ intelektu -ponieważ przynajmniej ja wyznaję zasadę ,że nurkuje się najpierw GŁOWĄ a dopiero później nogami(płetwami)pa pa
CZACHO - 13-11-2004, 01:49
Do skoków spadochronowych niedopuszczani sa ludzie nieobliczalni, rozmowa z psychologiem automatycznie takich typow odcina od sportu... w nurkowaniu nie ma takiej rozmowy to a), a b) wiekszosc organizacji (a glownie najbardziej popularna PADI), nie wymaga badan, ino wypelnienia idotycznego druczku... PARANOJA (wiadomo, ze kazdy, kto chce nurkowac wypelni wszystkie rubryki na nie) !!! Wiec tu jest glowny problem.
Przemek - 13-11-2004, 14:15
no nie do końca masz racje czacho, według polskiego prawa musisz mieć aktualne badania lekarskie....
kjar - 13-11-2004, 16:13
| Przemek napisał/a: | | według polskiego prawa musisz mieć aktualne badania lekarskie.... |
Co więcej, z własnego doświadczenia wiem, że instruktorzy (a szkolilem sie u kilku róznych) wymagają okazania się takimi badaniami przed rozpoczęciem kursu.
CZACHO - 14-11-2004, 04:50
| Przemek napisał/a: | | no nie do końca masz racje czacho, według polskiego prawa musisz mieć aktualne badania lekarskie.... |
na skoki czy nurkowanie???
jesli chodzi o nurkowanie, to masz ankiete, zwolnienie z ryzyka itd., a polskie prawo to inna dzialalka... (wg PADI to wystarczy), ale np u mnie w centrum bez "pieczatki" nie ma kursow (niezaleznie od organizacji).
jesli chodzi o skoki, to tam trzeba miec opinie lekarza, bo nie ma konkurencji, poza jedenymi slusznymi agnecjami :)
|
|