FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

HYDE PARK - 1PSK , I SELEKCJE !!

amigo - 09-12-2004, 18:45
Temat postu: 1PSK , I SELEKCJE !!
Jeżeli ktoś wie o co chodzi i byłby zazinteresowany czymś więcej zapraszam do gadki..
maczaty - 10-12-2004, 08:40

Znaczy się gry i zabawy na świeżym powietrzu :?:

:mrgreen:

amigo - 10-12-2004, 10:02

HA można też tak to nazwać !!
poz.

Mieto - 10-12-2004, 12:50

To są wojska specjalnego przeznaczenia. Mają na swoim składzie kompanię płetwonurków. Ściśle współpracują z płetwonurkami z Formozy oraz z formacjami zachodnimi o podobnym przeznaczeniu.
Takie jednostki są juz zawodowe więc aby sie do niej dostać trza selekcję przejść. Selekcja jest wzorowanan na selekcji do GROMu czy SASu. Trwa kilka dni. Polega na stopniowym eliminowaniu najsłabszych psychicznie zawodników. Naturalnie fizycznie trzeba być mocny, nawet bardzo mocny.
Selekcja to głownie dużo chodzenia, biegania, pływania, ćwiczenia fizyczne, przy jednoczesnym rozwiązywaniu logicznych zagadek. Podobno najaczęściej odpadają ze wględu na kontuzje i zadania natury matematyczno logicznej. Może to się wydawać łatwe ale pod wpływem stresu oraz zmęczenia jest to trudne.
Np do GROMu z kilkuset dostaje się kilku. Czyli niezła sieczka.

amigo - 10-12-2004, 13:20

W takci radzajach jednostek, potrzebni są ludzie przede wszystkim silni psychicznie, którzy wręcz rzygając ze zmęczenia fizycznego i psychicznego są w stanie rozwiązywać różnego rodzaju łamigłowki i testy !! ( uwierz mi nawet najprostrzy test stanowi problem, jeżeli przed chwilą piłeś własny pot !.)
kompania " PŁETW "moim zdaniem jest najbardziej ATRAKCYJNA jeżeli tak to można nazwać! nurkowanie z bronią noi "zamknięty obwód "skoki spadochronowe w płetwach..
ja znalazłem się na 3ks,ale nie żałuję !!
P.S
i tak nurkuję......
poz.amigo

grzess - 10-12-2004, 14:15

Co oznacza: "znalazłem się na 3ks"?
amigo - 10-12-2004, 14:24

3 KOMPANIA SPECJALNA
POZ.

Mieto - 11-12-2004, 00:21

Generalnie są to wojska o których nikt nic nie wie. Sprzęt jaki używają jest tak "stjuningowany" że się to w głowie nie mieści dla zwykłego śmiertelnika (zwykłego płetwonurka, choć dla najbardziej doświadczonych płetwonurków TMXowych podobnie). Choć z drugiej strony nurkowania podczas akcji (dywersja, rozpoznanie, działania niekonwencjonalne)nie są głębsze niż 10 metrów.
Generalnie to jest świat o którym nam cywilom nigdy nie będzie znany.
Jeśli ktoś chce poznać kulisy działań specjalnych płetwonurków np. w Rosji (mają najbardziej rozwinięte jednostki specjalnego przeznaczenia na świecie) to polecam książkę „Specnaz” Wiktora Suworowa.

Andrzej Kosko - 11-12-2004, 09:34

Cytat:
polecam książkę „Specnaz” Wiktora Suworowa

Raczej pogadać z kimś kompetentnym-książki tego typu to (w dużej części) konfabulacje autora.
Pozdrawiam,Andrzej

amigo - 11-12-2004, 14:39

zgadzam się ztym w 100%.
poz.

Sonny - 15-12-2004, 18:20

Czy czytaliscie Ksiazke "Specnaz" ?? Czy znacie biografie W. Suworowa ?? a czy wiecie ze do dzisiaj jest on ochraniany w Angli przez MI-5 ??

Ale tez sie zgodze z druga tez...Rozmowa z kims kompetetnym to najlepsze co moze byc wiem cos o Tym :mrgreen: :lol: :cool: :oops:

Wiec mozna by powiedziec tak...Ksiazki daja w miare dobre podstawy...a rozmowa z kims kompetentnym fantastycznie uzupelnia wiedze...

Kriss - 15-12-2004, 21:40

Ci kompetentni to coś mało rozmowni są , albo jak są rozmowni to przestają być kompetentni :-D . Pzdr-Kriss
Sonny - 15-12-2004, 22:00

Ci malomowni ze regoly cos poweidza..ale nie tak publicznie na forum...ale ogolnie to jest swieta racja co mowisz Kriss
TomM - 16-12-2004, 00:01

Chodzi wam o takie wyposażenie nurka?


Efraim Ryba - 16-12-2004, 08:42

Myślę że to żelaztwo z przodu jest mało praktyczne. No i niedirowe. Bo trym zaburza jak cholera :) :)
No i jak sie tym pod wodą posługiwać? Problem odrzutu bez stałego oparcia może być dość zabawny. Chociaż może to jakiś nowy, tajny model skutera o napędzie reaktywnym? ;)

nseal - 16-12-2004, 09:49

Sonny napisał/a:
Czy czytaliscie Ksiazke "Specnaz" ?? Czy znacie biografie W. Suworowa ?? a czy wiecie ze do dzisiaj jest on ochraniany w Angli przez MI-5 ??


Sonny, co do Suworowa to ta ochrona to IMHO bardziej kwestia marketingowa niż konieczność. To że ma teoretycznie wyrok śmierci wydany w ZSRR to jedno, a to że gdyby naprawdę chcieli go usnąć to angole by go nie ochronili. Jakoś facet udziela wywiadów, pokazuje się... w bajki wierzysz że tak na niego czatują? :)

Co do ultra-nurow w wojsku to mam mieszane uczucia. Wydaje mi sie ze porownywanie nurkowania postrzeganego pod katem dzialan specjalnych (aparaty o obiegu zamkniętym, tleniaki w dzialaniach dywersyjnych) i nurkowanie tech jest nie bardzo sensowne, bo dwa rozne swiaty. Nie znam osobiscie ludzi z Formozy czy Gromu, ale sadze ze jak sie chce isc w strone nurkowan tech to jednak lepiej robic to w cywilu. Z powodow czysto ekonomicznych... sadze ze jak chcesz nurkowac powaznie na TMX to wojsko Ci tego nie sfinansuje, bo to nie za bardzo ma sens.

A że trzeba być nie do zaj... to fakt :) No i sie czlowiek nastrzela, nabiega, nanurkuje, naskacze... a na staroisc bedzie mial co wspominac siedzac np. u ortopedy :) Tez kiedys miale ciagoty w tym kierunku jak sie NavySeals naogladalem...

TomM - 16-12-2004, 10:25

Ten rebreather jest prosty jak kij do hokeja, wydaje się niezawodny, ale nurkowanie z tym jest niebezpieczne. Skład mieszanki którą oddycha nurek nie jest kontrolowany instrumentalnie. Jak chcą zejśc nieco głebiej na chwilę, to zakręcaja zawór butli tlenowej... Suchacz jest bez inflacji (w zasadzie nurkowania do 6 m), nie ma żadnego regulatora pływalności. W płytkim zbiorniku, rzece przy dnie OK, ale wyobraźcie sobie nurkowanie w toni w tym sprzęcie z rebreatherem tlenowym bez regulacji składu mieszanki. Czas nurkowania - bagatela 6 godzin...
piotrm - 16-12-2004, 10:29

Cytat:
Czas nurkowania - bagatela 6 godzin...

No taaak. Jak sie tyle posiedzi pod woda to i zmarznac mozna i poczuc spragnionym. Teraz rozumiem po co jest ten termos pod rebreatherem... :22:

Pozdrawiam

Michał Em. - 16-12-2004, 11:04

Cytat:
ja znalazłem się na 3ks,ale nie żałuję !!


Czołem amigo!
Czy dobrze rozumiem, że kolega z przeszłością mundurową w armii zawodowej? Jeśli się nie mylę, to na pewno znajdziemy kilka wspólnych tematów...
Pozdrawiam

Mieto - 16-12-2004, 15:41

Efraim Ryba napisał/a:
Myślę że to żelaztwo z przodu jest mało praktyczne. No i niedirowe. Bo trym zaburza jak cholera :) :)

Pojęciem trymu w wojsku to mało się przejmują jak sądzę. Ważniejsze jest aby nikt cię pod wodą głowy nie skręcił. Płetwonurkowie formacji specjalnych są szkoleni do zabijania miedzy innymi pod wodą. Jeśli taki płetwonurek miałby sprzęt na plecach to łatwiej go wyeliminować przez drugiego płetwonurka po wodą. Tak masz cały czas kontrolę nad sprzętem. Najważniejsze dla wojska jest to aby automaty takie umożliwiały:
- skrytość działania - tu tłumaczyć nie trzeba (po prostu żeby bomble się nie wydostawały na powierzchnię)
- brak szumów towarzyszący przepływowi czynnika oddechowego - takie dzwięki mogą być bardzo łatwo wychwycone, zidentyfikowane i zlokalizowane przez hydrolokatory, stanowiące wyposażenie większości okrętów wojskowych.
- amagnetyczność - ze względu na zagrożenie min reagujących na pole magnetyczne.

nseal napisał/a:
sadze ze jak chcesz nurkowac powaznie na TMX to wojsko Ci tego nie sfinansuje, bo to nie za bardzo ma sens


Pewnie. Po co taki płetwonurek ma schodzić głęboko. Jak operuje on w dość płytkich wodach (np. porty morskie - minowanie i rozminowywanie statków).

Ten zestaw na zdjęciu o obiegu zamkniętym to francuski aparat o nazwie OXY NG-2. Stosowany przez GROM, Formoze oraz PSK.

Ryszard Szwajcer - 16-12-2004, 20:56

TomM napisał/a:
Ten rebreather jest prosty jak kij do hokeja, wydaje się niezawodny, ale nurkowanie z tym jest niebezpieczne. Skład mieszanki którą oddycha nurek nie jest kontrolowany instrumentalnie. Jak chcą zejśc nieco głebiej na chwilę, to zakręcaja zawór butli tlenowej... Suchacz jest bez inflacji (w zasadzie nurkowania do 6 m), nie ma żadnego regulatora pływalności. W płytkim zbiorniku, rzece przy dnie OK, ale wyobraźcie sobie nurkowanie w toni w tym sprzęcie z rebreatherem tlenowym bez regulacji składu mieszanki. Czas nurkowania - bagatela 6 godzin...


Praktycznie jest wiadome, że jeżeli chodzi o skład mieszanki, to po kilku "odbiciach" zaworu nadmiarowego w worku oddechowym jest tlen a przynajmniej od samego poczatku nurkowania tak ten temat trzeba traktować. Jeżeli worek przed wejściem pod wodę był napełniany "z płuc" to jest szansa, że do momentu "przepłukania", jest tam jeszcze azot ale ile, tego nie wie nikt...
Jeżeli konstrukcja automatu oddechowego była z "dawka uderzeniową" po odkręceniu zaworu butli to wiadomo, że od samego początku w worku jest tylko czysty tlen.
Czas nurkowania był różny, w zależności od ilości "wkładu" w pochłaniaczu, wielkości butli i w "tleniakach" o regulowanym, trzypozycyjnym stałym wydatku tlenu, od zastosowanej dyszy.
Mój maksymalny czas pobytu pod wodą, wynosił 9 godzin przy 2,0 kg absorbentu, 400 litrach tlenu i najmniejszej dyszy stałego przepływu, czyli 1,2 l/minutę. Spokojne robienie dystansu na głebokości do 6 metrów. Jeżeli ktokolwiek się pokusi o obliczenia czy to możliwe, to z góry mogę powiedzieć, żeby sie nie wysilał, ponieważ na papierze, w życiu jemu z tego nic nie wyjdzie. Ktoś, kto miał kontakt z tym "starym" sprzętem, będzie wiedział jak to możliwe .... :mrgreen:

Efraim Ryba - 17-12-2004, 14:19

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Jeżeli ktokolwiek się pokusi o obliczenia czy to możliwe, to z góry mogę powiedzieć, żeby sie nie wysilał, ponieważ na papierze, w życiu jemu z tego nic nie wyjdzie. Ktoś, kto miał kontakt z tym "starym" sprzętem, będzie wiedział jak to możliwe .... :mrgreen:


To mi przypomina twierdzenie pewnego starego pułkownika artylerii, po tym, jak znaleźliśmy drobne nieścisłości w jego pokazowych obliczeniach: "w waronkach bojowych sinus może być większy od jedności".

Czy tak jakoś. Wyparłem skutecznie z głowy...

pozdrawiam, nader antymilitarystycznie

Ryszard Szwajcer - 17-12-2004, 21:46

Efraim Ryba napisał/a:
To mi przypomina twierdzenie pewnego starego pułkownika artylerii, po tym, jak znaleźliśmy drobne nieścisłości w jego pokazowych obliczeniach: "w waronkach bojowych sinus może być większy od jedności".
pozdrawiam, nader antymilitarystycznie


Hej!
Zapewniam Cię, że wynik tak długiego pobytu pod wodą jest nie tylko możliwy ale realny do bólu. Jest tylko jeden "drobny" problem: pewne "oszczędności" czynnika oddechowego były przeprowadzane w sposób kompletnie niezgodny z jakimikolwiek przepisami i zasadami bezpieczeństwa, na własną i tylko własną odpowiedzialność. Nie pisałem o tym tylko dlatego, że pewne rzeczy związane z używaniem aparatów tlenowych starego typu, z użyciem określonych absorbentów, miały dosyć duży margines czasowy bezpieczeństwa i teoretycznie uczono nas, że przekraczając w sposób ...(taki to a taki) założenia konstrukcyjne, istnieje możliwość wydłużenia o konkretną jednostkę czasową pobytu pod wodą. Taka sama zasada dotyczy np. górniczych ,ucieczkowych aparatów tlenowych typu AU 9 . Każdy "stary" górnik doskonale będzie wiedział, jak można znacznie wydłużyć czas używania tego aparatu tlenowego tym bardziej, że stały wydatek tlenu w AU 9 wynosi
1,6 l/minutę, czyli dosyć sporo...
System jednak nie jest przeznaczony dla wszystkich uszu i oczu, ponieważ można sobie zrobić bardzo, bardzo "kuku". :22:

Efraim Ryba - 18-12-2004, 12:43

Ryszardzie! Ja broń bożę się nie spieram. Też znam wiele przykładów działań i czynności które teoretycznie są niemożliwe. Wiem, że zmiana pracy może trwać 72 godziny. Wiem, że z "muchy" da się strzelić dwa razy dalej niż przewiduje fabryczny zasieg. Ale to nie o to tu chodzi.

Zadziwia mnie po prostu stopień uwielbienia dla nurkujących komandosów. Nie przeczę, to są mistrzowie, potrafią skręcić kark na 1000 i 1 sposobów, zabić człowieka wykałaczką, zrobić bombę z g... i paznokci i jeszcze cały tysiąc innych, zwykłemu człowiekowi do niczego nie potrzebnych rzeczy. Zwykłemu nurkowi również.
Ale z punktu widzenia nurkowania ich umiejętności nie są niczym nadzwyczajnym. I przytoczone w tej dyskusji sformułowanie: "że mają tak stiuningowany sprzęt, że nawet super technicznym się to nie śniło (cytuje z pamięci, autora też nie pomnę) są zwykłymi banialukami. Czego zresztą Ty i TomM przed nikim nie ukrywacie. A widać, że akurat Wy macie o tym jakieś pojęcie.

Czemu ja to wszytko piszę? Ano, po prostu nie moge pojąć, jak sprawa tak czysta jak nurkowanie może się kojarzyć z zabijaniem, ba, jak ci zabijający nurkowie mogą być stawiani za szczyt profesjonalizmu i niedościgniony ideał nurkowania. Nurkuję by poznać inny świat, by oczyścić swój umysł, by poznać swoje ciało, by być w tym, co mnie cieszy, dobrym, przed samym sobą. A nie po to, by zabijać na tysiąc i jeden sposobów. To oczywiscie tylko mój punkt widzenia i nie uzurpuję sobie prawa do narzucania go komukolwiek. Tylko się dziwię.

Jeszcze na koniec - tak często słyszy się - "on jest świetnym nurkiem, był w formozie" itd. A dużo rzadziej za wzór stawiani są zawodowi nurkowie głębinowi, trawiący tygodnie w ciasnych habitatach, pracujacy normalnie na głebokościach jakie osiąga, z całym uzananiem dla niego, Nuno Gomez a eksperymentalnie na prawie dwa razy większych.
Jeżeli ktos jest dla mnie ideałem techniki, wyszkolenia i profesjonalizmu, to właśnie oni. I szczerze mówiąc, myślę, że to co robią jest okryte równie wielką, jeżeli nie większą tajemnicą, jak gromy, formozy, sealsy i inne komanda pingwin.

Ale to moje zdanie, jak już pisałem, nikomu go nie narzucam.
Pozdrawiam serdecznie, jak zwykle, wyjątkowo antymilitarystycznie
E. Ryba
p.s.
nie, nie jestem zawodowym nurkiem głębinowym. Ale wiele razy z takowymi pracowałem, ja na powierzchni, oni w głębinach. Fajni goście, na prawdę.

Ryszard Szwajcer - 18-12-2004, 14:37

Efraim Ryba napisał/a:
Ryszardzie! Ja broń bożę się nie spieram. Wiem, że zmiana pracy może trwać 72 godziny. Wiem, że z "muchy" da się strzelić dwa razy dalej niż przewiduje fabryczny zasieg. Ale to nie o to tu chodzi.

Zadziwia mnie po prostu stopień uwielbienia dla nurkujących komandosów. Nie przeczę, to są mistrzowie.........zwykłemu człowiekowi do niczego nie potrzebnych rzeczy. Zwykłemu nurkowi również.


Spokojnie!
W żadnym stwierdzeniu ani nie gloryfikuję poczynań jednych, ani nie umniejszam umiejętnościom drugich. Jeżeli o mnie chodzi, to nie jestem "technicznym" i pewnie nigdy nie będę, ponieważ nie mam takich ciągotek. Nie zmienia to jednak faktu, że skoro są ludzie, którzy szkolą się w nurkowaniach technicznych, to jest to bardzo potrzebne. Więc dla człowieka inteligentnego, który jest w stanie zaakceptować historię ludzkości od jej zarania, nie będzie rzeczą zbyt skomplikowaną odkrycie, iż wojny, zabijanie przedstwicieli innych plemion i wiele innych bezeceństw było i jest rzeczą niestety mocno zakorzenioną w naturze człowieka. Idąc dalej tym tropem można jednoznacznie dojść do wniosku, że można albo się od razu poddać, co w wielu przypadkach równoznaczne było ze zbiorowym samobójstwem, albo wyszkolić armię żołnierzy, którzy obronią nasze kobiety, dzieci i starców. Zapewniam Cię, że ci super wyszkoleni komandosi nie sa używani tylko do zabijania, ale przede wszystkim do obrony i ochrony życia. Przecież tak również jest w świecie zwierzęcym i nie zmienisz tego ani Ty ani ja, jakkolwiek nie będziemy o tym barbażyństwie myśleć i pisać...
Efraim Ryba napisał/a:
Ale z punktu widzenia nurkowania ich umiejętności nie są niczym nadzwyczajnym. I przytoczone w tej dyskusji sformułowanie: "że mają tak stiuningowany sprzęt, że nawet super technicznym się to nie śniło (cytuje z pamięci, autora też nie pomnę) są zwykłymi banialukami. Czego zresztą Ty i TomM przed nikim nie ukrywacie. A widać, że akurat Wy macie o tym jakieś pojęcie.

NIE!. NIE!. TAK!.

Pierwsze "NIE"- ponieważ umiejetności tych ludzi z punktu widzenia nurkowania, szeroko pojętego wyszkolenia i bardzo wielu innych elementów nie podlegają żadnej dyskusji.

Drugie "NIE"- ponieważ to nie moje słowa, ale mogę się do nich odnieść, tylko w zdecydowanie innym tonie. Techniczni nie mają potrzeby stosowania takiego sprzętu, więc po co im wiedza w tym temacie. Gdyby musieli posiadać wiedzę związaną z konfiguracją uzbrojenia tych formacji, to pewnikiem by ją posiedli. Nurkowanie na starych aparatach tlenowych o obiegu zamkniętym, niewiele różniło się zasadami związanymi z czynnikiem oddechowym jak oddychanie goracym nitroxem u technicznych, więc nie do końca rozumiem "bicie piany"...

No i zostało "TAK"- Nie ukrywam, że budowa i zasady działania niegdysiejszych aparatów tlenowych o obiegu zamkniętym nie stanowią dla mnie tajemnicy. Posiadam w swoich zbiorach takowy aparat (cywilny),skonstruowany osobiście, na którym nurałem nie w celu wysadzenia w powietrze połowy jakiegoś miasta, ale dla przyjemności podziwiania piękna podwodnego świata bez straszenia jego domowników bąblami, jak również w celu robienia na złość przedstawicielom władzy ludowej ale to już inna bajka...
Efraim Ryba napisał/a:

Czemu ja to wszytko piszę? Ano, po prostu nie moge pojąć, jak sprawa tak czysta jak nurkowanie może się kojarzyć z zabijaniem, ba, jak ci zabijający nurkowie mogą być stawiani za szczyt profesjonalizmu i niedościgniony ideał nurkowania. Nurkuję by poznać inny świat, by oczyścić swój umysł, by poznać swoje ciało, by być w tym, co mnie cieszy, dobrym, przed samym sobą. A nie po to, by zabijać na tysiąc i jeden sposobów. To oczywiscie tylko mój punkt widzenia i nie uzurpuję sobie prawa do narzucania go komukolwiek. Tylko się dziwię.


W obecnym nurkowaniu stawiam sobie takie same cele jak TY, ale kiedyś u nas nie było możliwości szkolenia się w nurkowaniu tylko po to, żeby ogladać rybki... "chcesz nurać, nuraj dla armii". I była to w zdecydowanej większości przypadków jedyna droga do pooglądania sobie tego, co pod wodą. Jeżeli chodzi o pacyfistyczne podejście do życia, to nie zapomnij, że taką filozofię umożliwiała wielu ludziom przez wieki silna armia, w myśl "nie śpi ktoś, aby spać mógł ktoś"...
Jeżeli zobaczysz kogoś napadanego na przystanku przez zbirów, to jest wiele możliwości postepowania. Albo mierzysz siły na zamiary i bronisz zaatakowanego, albo np. odwracasz głowę i oczywiście nic nie widzisz. Jest oczywiście kilka innych możliwości. Ja należę do ludzi, którzy nie są w tym przypadku bierni i potrafię być dosyć mocno i boleśnie "przekonujący"...Jestem jak na razie przekonany do słuszności swojego postepowania, bo nawet słodkie, łagodne i sympatyczne delfiny, potrafią uderzyć bardzo boleśnie...
Efraim Ryba napisał/a:

Jeszcze na koniec - tak często słyszy się - "on jest świetnym nurkiem, był w formozie" itd. A dużo rzadziej za wzór stawiani są zawodowi nurkowie głębinowi, trawiący tygodnie w ciasnych habitatach, pracujacy normalnie na głebokościach jakie osiąga, z całym uzananiem dla niego, Nuno Gomez a eksperymentalnie na prawie dwa razy większych.
Jeżeli ktos jest dla mnie ideałem techniki, wyszkolenia i profesjonalizmu, to właśnie oni. I szczerze mówiąc, myślę, że to co robią jest okryte równie wielką, jeżeli nie większą tajemnicą, jak gromy, formozy, sealsy i inne komanda pingwin.


Każdy robi to, co do niego należy i każdy zajmuje się tym, co potrafi najlepiej. Wiele "krzyku" robi nagłośnienie pewnych rzeczy w środkach masowego przekazu. Dlatego też o wielu rzeczach my, "maluczcy" nigdy się nie dowiemy. Stwierdzenie, że ktoś jest "świetnym nurkiem, bo był w FORMOZIE" nie do końca oddaje rzeczywisty stan umiejętności tego człowieka. Zazwyczaj specjalizacji, w których musiał być świetny będąc w takiej formacji, jest znacznie więcej...
Nie umniejsza to absolutnie umiejętnościom nurków zawodowych, technicznych, pilotom motolotni, akrobatom cyrkowym i wędkarzom... :22:
Efraim Ryba napisał/a:

Ale to moje zdanie, jak już pisałem, nikomu go nie narzucam.
Pozdrawiam serdecznie, jak zwykle, wyjątkowo antymilitarystycznie
nie, nie jestem zawodowym nurkiem głębinowym. Ale wiele razy z takowymi pracowałem, ja na powierzchni, oni w głębinach. Fajni goście, na prawdę.


Generalnie się z Tobą zgadzam i szczerze ubolewam nad tym, że nie potrafisz nikogo "załatwić" wykałaczką. :20: :20: :20: Wyczułem w Twoim tonie jakąś dziwną tęsknotę i wewnętrzne niezaspokojenie... ale oczywiście mogę się mylić...
Zapewniem Cię, że ludzie o których tu piszemy potrafią unicestwić również siebie na 1000 i jeden sposobów.
A tak na marginesie, temat został na forum rozpoczęty i jestem jednym z wielu, którzy go kontynuują, więc Twoje oburzenie, że o jednych nurach się pisze a o innych nie, pozostawia Tobie wielkie pole do popisu, na co czekam myślę nie tylko ja z utęsknieniem.

Efraim Ryba - 18-12-2004, 15:55

Po bezsennej nocy czasem wyrażam się nieco bełkotliwie :)

Nie było moim zamiarem podważanie gdziekolwiek wiedzy i umiejętności nurków wojskowych. Jest ona niewątpliwa. Chodzi mi o to, że nie wiem, dlaczego ich poczynania traktowane są przez wielu jako pewnego rodzaju ideał. Ale może ma to zwiazek z polską słabością do munduru? ;) Bądź też, jak mogliby powiedzieć lewicowi psycholodzy, ukrytymi ciagotkami... nie, tego nie napiszę, bo dopiero się gromy na moją głowę posypią ;) ;);).

Doskonale zdaję sobie sprawę, że kiedyś wojsko było jedyną drogą do nurkowania. I nikogo za wybór takowej nie potępiam. Ba, pełen jestem podziwu. Wiem, aż za dobrze, czym jest wojsko i jakie to, wpaść w jego szpony dla realizacji swoich pragnień, poświecenie.

Nie jestem też utopijnie nastawionym licealistą, co to wszędzie krzyczy "make lov, not war". Wiem, że armia jest potrzebna itd, itp. Nie odwracam głowy od bitych. Ale to już raczej rozważania z gatunku ciężkiej filozofii.

A co do moich ukrytych tęsknot? Nie, to nie to. Nie umiem może zabić wykałaczką, w mojej formacji uczyłem się innych metod robienia ludziom krzywdy. Z gatunku bomb z g.... i paznokci. :): )

Ja, że tak pojadę osobiście, w przeciwieństwie do większości tych młodych entuzjastów sił specjalnych i tych co to piszą że lubią zapach napalmu o poranku (jest tu taki, niestety), z racji wykonywanego zawodu wiem jak wyglada wojna. I jak pachnie napalm o poranku...
I nikomu nie życzę, żeby też się dowiedział.

I stąd te moje uparte antymilitarystyczne pozdrowienia (co nie znaczy - pacyfistyczne).

Taki mnie czasem nastrój wioskowego filozofa/socjologa nachodzi.

pozdrawiam bardzo serdecznie

p.s.
Nie oburzam się w żaden sposób na jakiekolwiek tematy. Powiem wiecej, mnie to też interesuje. Jak wszytko co z nurkowaniem związane. Usiłuję tylko zrozumieć, skąd bierze się to uwielbienie. I, żeby było jasne, w Twoich postach go nie znalazłem. Tak wyszło, że nawiązując do Twojej wypowiedzi, poszedłem znacznie szerzej...

Ryszard Szwajcer - 19-12-2004, 12:04

Efraim Ryba napisał/a:

Ja, że tak pojadę osobiście, w przeciwieństwie do większości tych młodych entuzjastów sił specjalnych i tych co to piszą że lubią zapach napalmu o poranku (jest tu taki, niestety), z racji wykonywanego zawodu wiem jak wyglada wojna. I jak pachnie napalm o poranku...
I nikomu nie życzę, żeby też się dowiedział.
I stąd te moje uparte antymilitarystyczne pozdrowienia (co nie znaczy - pacyfistyczne).
p.s.
Nie oburzam się w żaden sposób na jakiekolwiek tematy. Powiem wiecej, mnie to też interesuje. Jak wszytko co z nurkowaniem związane. Usiłuję tylko zrozumieć, skąd bierze się to uwielbienie. I, żeby było jasne, w Twoich postach go nie znalazłem. Tak wyszło, że nawiązując do Twojej wypowiedzi, poszedłem znacznie szerzej...


Myśle, że w tym momencie właściwie wszystko w tym (naszym) temacie Efraim Ryba, zostało właśnie napisane... :balloon:
Reasumując:
Kwestia wyszkolenia specjalistycznego pod kątem militarnym pewnych ludzi...nie pozostawia cienia wątpliwości.
Kwestia umiłowania do zapachu "napalmu i wojenki" jest wynikiem totalnego braku własnych doświadczeń z tym związanych i chęcią zaimponowania innym, nie mającym również pojęcia o wszystkich "zapachach" towarzyszących "napalmowi i wojence".
Wiem, że u młodego faceta rola filmów z udziałem dzielnych, nieśmiertelnych i niepokonanych "Rambo", jest praktycznie nie do przecenienia :???: .
Sytuacja i nastawienie oraz tego typu ciągoty, zmieniają się zazwyczaj po pierwszej akcji, którą udało się przeżyć a często nawet przed nią....
Myślę, że wiele w nastawieniu "napaleńców" jest w stanie zmienić rozmowa "w cztery oczy" i opowiedzenie, jak naprawdę pachnie śmierć.
Sorki, że tak grobowo, ale w takim kierunku poszła rozmowa i myślę, że może niektórym faktycznie ta pisanina da wiele do myślenia...

Efraim Ryba - 19-12-2004, 17:15

Ryszard Szwajcer napisał/a:
Sorki, że tak grobowo, ale w takim kierunku poszła rozmowa i myślę, że może niektórym faktycznie ta pisanina da wiele do myślenia...


Jeżeli tak będzie, to przez przypadek spełniliśmy dobry uczynek :): ):)

Pozdrawiam bardzo serdecznie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group