| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
FORUM OGÓLNE - "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
I - 27-02-2004, 19:33 Temat postu: "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ". itajcie,
Ostatnio ciągle obijam się o problem, która metoda podawania automatu partnerowi jest bardziej poprawna?
"ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
Okazuje się, że istnieją dwa obozy, silnie zwalczające się nawzajem. (podobno jeden taki, o mało co, by nie ukończył kursu na instruktora PADI z tego powodu )
Na razie mi wyszło, że:
Poprawne są dwie metody:
1. Trzymać za wąż i nic więcej nie robić (ratowany musi sam sobie radzić z bypass'em)
2. Trzymać za puszkę, ale wtedy przy pierwszym podaniu należy na krótko wcisnąć bypass w momencie, gdy poszkodowany węźmie automat do ust - na wszelki wypadek.
Prawdopodobnie wyszły z mody:
- podawanie octopusa (jeżeli jest to możliwe podajemy II st., z którego oddychamy)
- duszenie bypass'u tuż po wyjęciu automatu z ust i niesienie bąblującego automatu do ust partnera
Czy ktoś zna wiarygodne opracowanie na ten temat? Może inne propozycje?...
P.
I
PS
Czy w PADI nadal obowiązuje ten dziwny zwyczaj myszkowania po kieszeniach partnera w poszukiwaniu octopusa (w sytuacji awaryjnej oczywiście)?
tomkozd - 27-02-2004, 19:41
Dajesz za wąż, swój automat na najlepiej długim 2 m wężu.
Wciśnij bypass w wodzie o temp. 2-4'C to zobaczysz jak się partner ucieszy. Nie dość, że automat zamarznie (lub też nie, ale stawiam, że tak) to jeszcze pewnie zobaczy tylko bąble o ile jeszcze będzie miał maskę na twarzy.
O myszkowaniu w kieszeniach nigdy nic nie słyszałem, ale to chyba nie ten sport
Pozdr.
waldo - 27-02-2004, 21:22 Temat postu: Re: "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
| I napisał/a: | "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
|
A jak uczono Cię na kursie podstawowym ?
| I napisał/a: | Prawdopodobnie wyszły z mody:
- podawanie octopusa (jeżeli jest to możliwe podajemy II st., z którego oddychamy)
- duszenie bypass'u tuż po wyjęciu automatu z ust i niesienie bąblującego automatu do ust partnera
|
Czy mam rozumieć, że bezpieczeństwo jest uzależnione od mody ?
| I napisał/a: | | Czy w PADI nadal obowiązuje ten dziwny zwyczaj myszkowania po kieszeniach partnera w poszukiwaniu octopusa (w sytuacji awaryjnej oczywiście)? |
Zanim napiszesz kolejne rewelacje, poznaj najpierw "zwyczaje" panujące we własnej organizacji i u konkurencji ...
Jan Nurkowski - 27-02-2004, 22:25 Temat postu: Re: "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
| I napisał/a: |
Czy w PADI nadal obowiązuje ten dziwny zwyczaj myszkowania po kieszeniach partnera w poszukiwaniu octopusa (w sytuacji awaryjnej oczywiście)? |
Macenie ostatnio trandy....
I - 27-02-2004, 22:30
| tomkozd napisał/a: | Dajesz za wąż, swój automat na najlepiej długim 2 m wężu.
Wciśnij bypass w wodzie o temp. 2-4'C to zobaczysz jak się partner ucieszy. Nie dość, że automat zamarznie (lub też nie, ale stawiam, że tak) to jeszcze pewnie zobaczy tylko bąble o ile jeszcze będzie miał maskę na twarzy. |
Sądzisz, że to takie oczywiste?
Technika jest następująca:
Bypass trzeba nacisnąć na krótko, tylko aby opróżnić puszkę automatu z wody. Nie potrzeba ani wielkiego przepływu, ani dużych ilości powietrza.
Nie ma więc "demonicznych bąbli" zrzucających maskę, o których piszesz, a zamarznięcie automatu jest mało prawdopodobne.
Bawiliśmy się tak ostatnio pod lodem, temp. wody 1 st C, zamarzł tylko automat, którego właściciel usilnie dusił bypass od razu po wyjęciu go z ust - i to dopiero przy trzecim, czy czwartym podaniu.
A co powiesz o takim argumencie:
"Zestresowanej osobie bez powietrza (często niedoświadczonej) dobrze jest czasami pomóc, opróżniając za nią puszkę automatu z wody. Dla zwiększenia bezpieczeństwa."
| waldo napisał/a: |
A jak uczono Cię na kursie podstawowym ?
|
Właśnie w tym sęk, na każdym kursie uczyli inaczej, i to uznani instruktorzy.
| waldo napisał/a: |
Czy mam rozumieć, że bezpieczeństwo jest uzależnione od mody ?
...
Zanim napiszesz kolejne rewelacje, poznaj najpierw "zwyczaje" panujące we własnej organizacji i u konkurencji ... |
Nie denerwuj się, to tylko gra słów .
Naprawdę chodzi mi o to, że standardy szkoleń cały czas ulegają pewnym zmianom.
Np. kiedyś podobno PADI propagowało, że gdy partner sygnalizuje "brak powietrza", ratownik powinien odpiąć i podaj swój octopus - teraz, że raczej powinien oddać automat, z którego oddycha, a octopusem zająć się później.
Pozdr.
I
PS
A'propos "myszkowania":
Rozmawiałem z ludźmi, którzy robili kurs PADI w ciepłych krajach. Twierdzili, że ich uczono, że w sytuacji awaryjnej trzeba samemu odszukać octopus partnera... Wyglądało jakby mówili na serio.
Jan Nurkowski - 27-02-2004, 22:50
| I napisał/a: | A'propos "myszkowania":
Rozmawiałem z ludźmi, którzy robili kurs PADI w ciepłych krajach. Twierdzili, że ich uczono, że w sytuacji awaryjnej trzeba samemu odszukać octopus partnera... Wyglądało jakby mówili na serio. |
W PADI, tak jak i w innych organizacjach, uczy sie reagowania na sytuacje awaryjne na kilka sposobow. Odszukanie octopusa partnera jest jednym z nich. Wybow tego sposobu zalezy od wielu czynnikow.
pzdr
Jan
Tommy222 - 27-02-2004, 23:18 Temat postu: Re: "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
| Jan Nurkowski napisał/a: |
Macenie ostatnio trandy.... |
Nie chce się czepiać ale co znaczy "trandy" czy to samo co trendy ??? Z angielskiego "modny"?
I - 27-02-2004, 23:28
| Jan Nurkowski napisał/a: | | I napisał/a: |
Rozmawiałem z ludźmi, którzy...Twierdzili, ... że w sytuacji awaryjnej trzeba samemu odszukać octopus partnera... |
W PADI, tak jak i w innych organizacjach, uczy sie reagowania na sytuacje awaryjne na kilka sposobow. Odszukanie octopusa partnera jest jednym z nich. Wybow tego sposobu zalezy od wielu czynnikow.
pzdr
Jan |
Abstrahując od faktu, że ludzie traktowali ten sposób jako PODSTAWOWY w sytuacji braku powietrza.
Mógłbyś powiedzieć na czym polega to ćwiczenie i jak szerokie zastosowanie ma w praktyce?
OK...już parę razy widziałem, jak ludzie uczeni w ciepłym i przezroczystym, mieli swoich partnerów w głebokim... poważaniu. Ale ich i tak nie byłoby jak "dorwać".
Pozdr.
I
Jan Nurkowski - 27-02-2004, 23:36 Temat postu: Re: "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
| Tommy222 napisał/a: | | Nie chce się czepiać ale co znaczy "trandy" czy to samo co trendy ??? Z angielskiego "modny"? |
Przepraszam, oczywiscie masz racje, trendy - modny
pzdr
Jan
Jan Nurkowski - 27-02-2004, 23:49
| I napisał/a: | Abstrahując od faktu, że ludzie traktowali ten sposób jako PODSTAWOWY w sytuacji braku powietrza.
Mógłbyś powiedzieć na czym polega to ćwiczenie i jak szerokie zastosowanie ma w praktyce? |
W praktyce - niewielkie, gdyz sytuacja jest bardziej hipotetyczna niz realna. Ma ona zastosowanie w przypadku, kiedy:
-nurkowie cwiczyli ja wczesniej we wlasciwy sposob
-sa stosunkowo blisko siebie
Polega to na wyrwaniu octopusa z zaczepu parnera zamiast wyrywania mu automatu z japy i po wlasciwym uchwyceniu sie, bezpieczne zakonczenie nurkowania.
Co jest w tym takiego nadzwyczajnego ?
pzdr
Jan
I - 28-02-2004, 00:17
| Jan Nurkowski napisał/a: | | I napisał/a: |
jak szerokie zastosowanie ma w praktyce? |
W praktyce - niewielkie, gdyz sytuacja jest bardziej hipotetyczna niz realna.
...Polega to na wyrwaniu octopusa z zaczepu parnera zamiast wyrywania mu automatu z japy i po wlasciwym uchwyceniu sie, bezpieczne zakonczenie nurkowania.
Co jest w tym takiego nadzwyczajnego ? |
Gdy nurkowie są blisko siebie i coś ćwiczyli razem, to standardowe postępowanie jest bardziej optymalne.
Właśnie tego nie rozumiem w PADI. Programy są ograniczane do absolutnego minimum, natomiast w ramach zajęć praktycznych wykonuje się czysto hipotetyczne ćwiczenia, zamiast symulować rzeczywistość.
Ale wracając do tematu, może masz jakieś zdanie nt. który ze sposobów podawania automatu jest optymalny i dlaczego obozy "prowężowców" i "propuszkowców" zwalczają się wzajemnie?
Pzdr
I
waldo - 28-02-2004, 00:35
| I napisał/a: | Właśnie w tym sęk, na każdym kursie uczyli inaczej, i to uznani instruktorzy.
|
Ale jak Ciebie uczyli na podstawowym kursie ?
| I napisał/a: | Nie denerwuj się, to tylko gra słów .
|
Denerwować się ? Nieee To raczej znudzenie prowokacyjnym stylem ostatnich postów ...
Jan Nurkowski - 28-02-2004, 00:47
| I napisał/a: | Gdy nurkowie są blisko siebie i coś ćwiczyli razem, to standardowe postępowanie jest bardziej optymalne.
Właśnie tego nie rozumiem w PADI. Programy są ograniczane do absolutnego minimum, natomiast w ramach zajęć praktycznych wykonuje się czysto hipotetyczne ćwiczenia, zamiast symulować rzeczywistość. |
W rzeczywistosci nurkowie nurkuja, a nie nawzajem sie ratuja.
W kazdej federacji cwiczy sie sytuacje hipotetyczne, ktore zajmuja wieksza czesc szkolenia, a zdarzaja sie bardzo rzadko. Cwiczy sie je nie tylko, zeby w razie potrzeby sobie potrafic pomoc, ale po to, zeby miec swiadomosc, ze takiej pomocy sobie potrafia udzielic, co bezposrednio wplywa na bezpieczenstwo (mniejszy stres)
| I napisał/a: | Ale wracając do tematu, może masz jakieś zdanie nt. który ze sposobów podawania automatu jest optymalny i dlaczego obozy "prowężowców" i "propuszkowców" zwalczają się wzajemnie?
Pzdr
|
Uwazam, ze lepsza metoda jest podawanie zestresowanemu nurkowi automatu za waz, a nie za puszke, choc nie wykluczam sytuacji lekkiego wydmuchania wody. Sadze, ze zalezy to troche od wielkosci jego oczu i doswiadczenia obu nurkow. Zupelnie inaczej zachowuja sie nurkowie w stresie po 100 nurkowaniach, a inaczej po 10.
pzdr
Jan
I - 28-02-2004, 00:48
| waldo napisał/a: |
Ale jak Ciebie uczyli na podstawowym kursie ?
|
No więc to było tak:
- Na jednym podstawowym "bąbluj automatem, żeby instruktor zobaczył" (za puszkę).
- Na drugim "nie bąbluj".(za puszkę).
- Na trzecim średnim "za wąż i już".
- Na ostatnim podlodowym "za puszkę, a bypass krótko, żeby nie zamrozić".
I w czym to wszystko prać...
P.
I
Jan Nurkowski - 28-02-2004, 01:00
| I napisał/a: | I w czym to wszystko prać... P.
I |
W nurkowaniu rekreacyjnym z wiekszosci sytuacji kryzysowych masz kilka rozwiazan i powinienes, jako ratujacy, wybrac najbardziej wlasciwa. W nurkowaniu technicznym masz w wiekszosci wypadkow tylko jedna procedure awaryjna w danej sytuacji.
Wiec moze sprobuj technicznie, bedzie prosciej....
pzdr
Jan
I - 28-02-2004, 01:18
| Jan Nurkowski napisał/a: |
Uwazam, ze lepsza metoda jest podawanie zestresowanemu nurkowi automatu za waz, a nie za puszke, choc nie wykluczam sytuacji lekkiego wydmuchania wody. Sadze, ze zalezy to troche od wielkosci jego oczu i doswiadczenia obu nurkow. Zupelnie inaczej zachowuja sie nurkowie w stresie po 100 nurkowaniach, a inaczej po 10. |
Spróbuję zebrać argumenty za "puszką":
- ratowany i tak ma już dużo problemów, nie musi pamiętać o bypassie
- komfort dla ratowanego
- ratownik zwykle jest mniej zestresowany niż ratowany (jest w stanie wykonać bardziej skomplikowane zadania)
- niektóre automaty mają nietypowo umieszczony przycisk bypassu
- dodatkowo, nietypowe automaty symetryczne są zaskakująco trudne do "przedmuchania", dla mniej wprawionych
- lepiej jak każdy obsługuje własny sprzęt
- nie ma większego znaczenia, że bypass jest zasłonięty, gdyż ratujący go i tak uruchomi, gdy tylko ratowany naciśnie na rękę trzymającą automat
- nikłe prawdopodobieństwo zamarznięcia
Uwaga dodatkowa: zwykle istnieje potrzeba użycia bypass'u tylko przy pierwszym podaniu (w przypadku oddychania z jednego automatu).
Pozdr
I
I - 28-02-2004, 01:32
| Jan Nurkowski napisał/a: |
W nurkowaniu rekreacyjnym z wiekszosci sytuacji kryzysowych masz kilka rozwiazan i powinienes, jako ratujacy, wybrac najbardziej wlasciwa. W nurkowaniu technicznym masz w wiekszosci wypadkow tylko jedna procedure awaryjna w danej sytuacji. |
Nie szukam Jedynie Słusznej, tylko optymalnej.
Na dowód przytoczę argumenty za "wężem":
- łatwiej tego sposobu nauczać
- większa prostota - mniej potencjalnych błędów
- teraz większość nurków tak jest nauczanych (wystarczy, że wszyscy PADI i część CMAS)
- pewniejszy chwyt
- odsłonięty bypass
Na razie to wszystko, co mi przyszło do głowy
P.
I
Jan Nurkowski - 28-02-2004, 01:43
| I napisał/a: |
- ratownik zwykle jest mniej zestresowany niż ratowany (jest w stanie wykonać bardziej skomplikowane zadania) |
Czasami ratownik jest zestresowany bardziej
| I napisał/a: | - lepiej jak każdy obsługuje własny sprzęt
- nie ma większego znaczenia, że bypass jest zasłonięty, gdyż ratujący go i tak uruchomi, gdy tylko ratowany naciśnie na rękę trzymającą automat- nikłe prawdopodobieństwo zamarznięcia
|
Snujesz bardzo teoretyczne rozwazania. W prawdziwym zyciu bywa czesto inaczej.
pzdr
Jan
Jan Nurkowski - 28-02-2004, 01:48
| I napisał/a: | Nie szukam Jedynie Słusznej, tylko optymalnej.
|
Sam podejmij wlasciwa dla danej sytuacji decyzje.
pzdr
Jan
lobster - 28-02-2004, 08:26
Podaj ten co masz w ustach za waz i trzymaj go skierowanego ustnikiem w dol. Jak sie nie naleje to nie trzeba bedzie prykac purge-a (w UK to nazywaja "bypass"?). A jeszcze lepiej upewnij sie, ze partner nie ma problemu z poradzeniem sobie z zalana puszka w sytuacji awaryjnej, zanim z nim zanurkujesz.
Fan - 28-02-2004, 17:44
W CMAS uczuli mnie za puszke, w PADI za waz. W zimnej wodze preferuje jednak za waz, lepiej nie dawac szansy automatowi na wzbudzenie sie. Przy zmarzinietych dloniach, nie jest latwo obchodzic sie ze sprzetem bardzo delikatnie, a jeszcze do tego w sytuacji stresowej...
Fan
ocn - 28-02-2004, 20:35
Kiedyś używałem sposób Cmas potem PADI a jak poznałem SSI to przy nim zostałem z modyfikacja na długiego węża
Może dla jasności opiszę ćwiczenie w jaki sposób podajemy automat partnerowi w SSI.
W PADI na szkoleniu różnica polegała na podawaniu pierwszego octopusa .
Terminy
Dawca- nurek który dostarcza powietrze
Biorca – nurek który potrzebuje powietrze lub sprawny automat
Podstawowe założenie
Nurkowie znają swój i partnera sprzęt, umieją się nim posługiwać i znają jego rozmieszczenie.
W tym celu przeprowadza się każdorazowo przed nurkowaniem tzw. check dive czyli wzajemne sprawdzenie sprzętu, znaki, itp.
1.Biorca pokazuje dawcy znak „jestem bez powietrza” .Pokazuje także znak „potrzebuje powietrza”
Wskazując wszystkimi palcami na usta
2.Dawca kończy wdech i podaje swój główny automat partnerowi( biorcy) chwytając za wąż podstawowego automatu tak by bypass był całkowicie odsłonięty i dostępny dla partnera. Biorca chwyta za puszkę automatu tak by mógł skorzystać z bypassu
3.Dawca patrzy, czy biorca prawidłowo włożył ustnik do ust i czy oddycha.
W razie problemów pomaga.
Gdy dawca nie ma automatu w ustach , cały czas wydycha powoli powietrze
4. Dawca odnajduje swoje dodatkowe źródło powietrza.
5. Dawca i biorca chwytają się prawymi rękami za ramiona kamizelek. Lewa ręka jest wolna by
obsługiwać inflator podczas wynurzania. (Komputery są na prawych rękach !!! cały czas w zasięgu wzroku)
6. dawca nawiązuje kontakt wrokowy z biorcą. Powinien zwracać uwagę na objawy stresu lub paniki u biorcy.
Dawca powinien kontrolować całą sytuację.
7. Dawca sprawdza, czy wszystko jest w porządku pokazując znak „OK”
Znak ten powinien pokazać tuż przed maską biorcy ,by ten widział go wyraźnie.
Jeżeli wszystko jest w porządku, biorca odpowiada „OK.”
Dawca pyta się następnie, czy mogą się wynurzać pokazując znak”OK.- wynurzamy się”.
Jeżeli biorca jest gotowy do wynurzenia pokazuje znak „OK.”
Uważam, że podawanie za wąż umozliwia podjecie decyzji biorcy czy musi i kiedy użyje bypassu.
Unikamy wtedy problemu przypadkowego wtłoczenia wody do tchawicy z puszki automatu przez uczynnego Dawcę.
Praktycznie wsród moich znajomych często biorca chwyta w toni elegancko podawaną przez dawcę puszkę automatu w sposób opisany przez Lobstera.
ocn
I - 29-02-2004, 01:22
| ocn napisał/a: |
W PADI na szkoleniu różnica polegała na podawaniu pierwszego octopusa. |
Mam nadzieje, że to stało się przeszłością.
Zgadzam się, że należy podać automat, z którego się oddycha.
Wiadomo, że działa oraz, że z nienacka nie poda np. mułu.
| ocn napisał/a: |
Podstawowe założenie
Nurkowie znają swój i partnera sprzęt, umieją się nim posługiwać i znają jego rozmieszczenie.
W tym celu przeprowadza się każdorazowo przed nurkowaniem tzw. check dive czyli wzajemne sprawdzenie sprzętu, znaki, itp. |
Z check'iem partnerskim i z odprawą przed zanurzeniem nie jest różowo.
Najczęściej jest oglądane, tylko czy coś nie dynda i nie syczy, a następnie krótkie omówienie, dokąd płyniemy. Jak staram się zrobić dokładniej - to reakcja "Nadgorliwiec... OK, no dobra, użyj czego cię ostatnio uczyli na kursie..."
Opis ćwiczenia na pierszy rzut oka bardzo mi się spodobał, ale potem naszły mnie pewne wątpliwości:
Jedna drobna sprawa: jaką funkcję pełni drugi znak braku powietrza?
Jedna grubsza:
Wydaje mi się, że w tym schemacie występuje strasznie długi czas, gdy obaj nurkowie coś koło siebie robią, a nikt nikogo nie trzyma.
Czy nie lepiej, gdy dawca chwyci poszkodowanego jeszcze przed podaniem mu powietrza?
- Łatwiej jest "celować automatem" i obserwować partnera
- solidny chwyt uspokaja sytuację
- zabezpieczenie przed ucieczką lub rozłączeniem
- szczególnie przydatne np. w prądzie lub po prostu w toni
Jeden wątek poboczny:
Pomysł, żeby przy wynurzaniu trzymać partnera prawą ręką wydaje się wygodny, ale...
Po pierwsze, powoduje konieczność wyuczenia kolejnego schematu do wynurzania na jednym automacie.
Po drugie (gdybyś się zgodził z sugestią wcześniejszego chwytania partnera), konieczność zmiany uchwytu przed wynurzaniem - a to kolejny moment do popełnienia błędu.
Generalnie jestem zwolennikiem wykonania porządnego, pewnego chwytu i trzymania "do końca". (w granicach rozsądku )
Pozdr.
I
PS
Od ok. 25 nurków przełożyłem komputer na prawą rękę. To rozwiązanie ma prawie same zalety, tylko jeszcze walczę z problemem latarki.
I - 29-02-2004, 01:38
| lobster napisał/a: | | Podaj ten co masz w ustach za waz i trzymaj go skierowanego ustnikiem w dol. Jak sie nie naleje to nie trzeba bedzie prykac purge-a (w UK to nazywaja "bypass"?). A jeszcze lepiej upewnij sie, ze partner nie ma problemu z poradzeniem sobie z zalana puszka w sytuacji awaryjnej, zanim z nim zanurkujesz. |
Z zabawnych pomysłów, ktoś na pl.rec'u zaproponował "sposób-sztuczkę":
1. Tuż przed podaniem odwróć automat puszką do góry
2. Następnie szrapnij nim do góry (membrana się ugnie i automat zostanie opróżniony z wody)
3. Później skorzystaj z faktu, że "spragniony" wodzi oczami za automatem:
- najpierw unieś automat nad delikwenta, aby nie zmieniać nachylenia automatu podczas wkładania do ust ratowanego
- gdy automat już wylądował w ustach, przesuń go w dół. Delikwent ciągle robiąc zeza na "źródło szczęścia" opuści głowę, woda z ust mu się wyleje do puszki automatu, a powietrze pójdzie do góry - do ust...
...I gotowe.
Pzdr.
I
ocn - 29-02-2004, 10:57
| I napisał/a: | | Jedna drobna sprawa: jaką funkcję pełni drugi znak braku powietrza? |
Znaki to osobny temat na dyskusję.
Istnieją różnice w znakach nurkowych miedzy poszczególnymi organizacjami.
W CMAS znak „ nie mam powietrza” pokazuje się troszkę inaczej odsuwając i przysuwając dłoń od szyi w przód i tył.
A jak pokazują je czasami „młodzi” adepci to już całkowicie dowolna interpretacja i poluzowane wodze fantazji.
Znak „ nie mam powietrza” oznacza silny nakaz natychmiastowego podania partnerowi powietrza ze swojego automatu.
Znak „ potrzebujemy powietrza” ma niej silny nakaz i pokazywany zaraz po „nie mam powietrza” całkowicie rozwiewa wątpliwości co do intencji potrzebującego.
W praktyce spotykam się z tymi 2 znakami używanymi pojedynczo i zamiennie.
Gdy pokazywany był znak „ nie mam powietrza” to często reakcja był wytrzeszcz oczu, wzruszenie ramionami ( o co mu chodzi?) lub ucieczka od partnera. Pokazanie dodatkowo znaku „ potrzebujemy powietrza” skutkowało w 95 procentach natychmiastową reakcją partnera w postaci kiwnięcia głową, że wie o co chodzi i podaniem automatu.
ocn
martin - 29-02-2004, 10:59
Dykusja ciekawa, aczkolwiek czysto akademicka...
Kazdy kto juz przezyl sytuacje OOA pod woda, wie ze przebiega to zazwyczaj ciut inaczej niz symulowane na kursie. W praktyce delikwent nie bedzie cierpliwie czekal, az podamy mu AO, tylko w 99.999% wszystkich wypadkow sam siegnie po zrodlo powietrza. Czy wybierze swoj backup, backup partnera czy AO tkwiacy w paszczy partnera to juz tylko sprawa oplywania oraz konzentracji CO2 w jego plucach.
ocn - 29-02-2004, 11:49
| I napisał/a: |
Wydaje mi się, że w tym schemacie występuje strasznie długi czas, gdy obaj nurkowie coś koło siebie robią, a nikt nikogo nie trzyma.
Czy nie lepiej, gdy dawca chwyci poszkodowanego jeszcze przed podaniem mu powietrza?
- Łatwiej jest "celować automatem" i obserwować partnera
- solidny chwyt uspokaja sytuację
- zabezpieczenie przed ucieczką lub rozłączeniem
- szczególnie przydatne np. w prądzie lub po prostu w toni
|
Tak masz racje. Przemilczałem fakt, że dawca w ćwiczeniu przed podaniem automatu chwyta lewa ręką biorcę za jego uprząż na jego prawym boku.
Ćwiczenie ćwiczeniem a życie życiem. Gdy biorca płynie z twojej prawej strony to prędzej mu podasz automat niż chwycisz go lewą ręką za jego prawą stronę.
a tu znajdziesz przykład jak to sie robi w/g DIR
www.ocn.pl/cc/s-drill1.mov
ocn
I - 29-02-2004, 12:38
| martin napisał/a: |
Kazdy kto juz przezyl sytuacje OOA pod woda, wie ze przebiega to zazwyczaj ciut inaczej niz symulowane na kursie. W praktyce delikwent nie bedzie cierpliwie czekal, az podamy mu AO, tylko w 99.999% wszystkich wypadkow sam siegnie po zrodlo powietrza. Czy wybierze swoj backup, backup partnera czy AO tkwiacy w paszczy partnera to juz tylko sprawa oplywania oraz konzentracji CO2 w jego plucach. |
Tu się zupełnie nie zgodzę. W znakomitej większości przypadków, które znam, podstawowym sposobem na "nie wiadomo co jest z powietrzem" były właśnie: albo znak "brak powietrza", lub wręcz podanie automatu przez partnera - na wszelki wypadek.
Zobacz choćby opis podlodowego Victorii.
Po prostu dobrze jest wpierw szybko, max. pewnie i bezpiecznie rozwiązać problem, a dopiero później szukać przyzczyn.
A gdzie uczą, że łatwiej jest wyrwać automat niż poprosić o niego? (ja główny trzymam MOCNO w zębach, a backup mam "przywiązany" do szyi)
Pzdr.
I
PS
Znam ten film, ale to są "mnisi" DIR, którzy przez całe życie doskonalą swoje ciało, duszę i emocje .
martin - 29-02-2004, 14:57
| I napisał/a: | | Tu się zupełnie nie zgodzę. W znakomitej większości przypadków, które znam, podstawowym sposobem na "nie wiadomo co jest z powietrzem" były właśnie: albo znak "brak powietrza", lub wręcz podanie automatu przez partnera - na wszelki wypadek. |
Masz prawo... Prosze powiedz ile razy przezyles realna sytuacje OOA, w ktorej zanim miales mozliwosc pokazania partnerowi OOA minelo 40..50 sec. od ostatniego wdechu.... Partnerowi, ktory "akurat" zajety jest czyms innym i oddalony o pare metrow...
| I napisał/a: | Zobacz choćby opis podlodowego Victorii.
Po prostu dobrze jest wpierw szybko, max. pewnie i bezpiecznie rozwiązać problem, a dopiero później szukać przyzczyn. |
Nurkowanie bylo szkoleniowe, a rozwiazanie jakie wybrala Viki IMHO suboptymalne....
| I napisał/a: | | A gdzie uczą, że łatwiej jest wyrwać automat niż poprosić o niego? (ja główny trzymam MOCNO w zębach, a backup mam "przywiązany" do szyi) |
Teoria teoria a zycie zyciem... jesli bedziesz mial szczescie trafic na partnera, ktory mial domieczke CO2, CO w butli albo i najzwyklejszy essofloument, ktory ewtl. zostal jeszcze jakies pare metrow za toba, a ty niezauwazyles jego znakow bo akurat zajety byles kompasem, zobaczysz na ile jest to porownywalne z szkoleniami... I zycze Ci, w takim momencie nie trzymac AO zbyt mocno...
WolfEeel - 29-02-2004, 19:53
Zgadzam sie z Martinem.
Na kursie moj instruktor uczyl nas ze podaje sie automat (w tym wypadku ocotpus) trzymajac go za waz. Ale dodal rowniez ze jezeli zajdzie tak sytuacja za nurek zostaje bez powietrza w wiekrzosci wypadkow bedzie maial rowniez atak paniki, i w tedy wyrwie twoj dzialajacy automat nie troszczac sie o nic wiecej.
waldo - 29-02-2004, 19:58
| I napisał/a: | Zobacz choćby opis podlodowego Victorii.
Po prostu dobrze jest wpierw szybko, max. pewnie i bezpiecznie rozwiązać problem, a dopiero później szukać przyzczyn.
|
Zakładasz proste sytuacje, gdy partner lub instruktor jest na wyciągnięcie ręki.
W sytuacji gdy nurek nie zauważa kłopotów partnera przez kilkadziesiąt sekund, zachowanie biorcy może być trochę inne niż podręcznikowe.
Można się spodziewać, że nurek, który chce natychmiast wziąć wdech, sięgnie po najpewniejsze źródło powietrza : automat z którego oddychasz. Dlatego w sytuacjach awaryjnych, zasada oddania swojego głównego automatu, a następnie spokojne skorzystanie ze swojego zapasowego, jest moim zdaniem najwłaściwsza.
I - 29-02-2004, 21:18
Nie neguję faktu, że partner w dużym stresie jest w stanie wyrwać mi automat z ust.
Natomiast znam wiele relacji dot. problemów z podawaniem powietrza, czy oddychaniem (sporą część bezpośrednich). Wśród nich jest chyba tylko jedna (może dwie), gdzie nurkowie wyrywali sobie automat z ust. Na tej podstawie postawiłem tezę, że sytuacje, kiedy nurek wyrywa automat partnerowi należy do mniejszości w ogóle tych, w których występują problemy z powietrzem pod wodą. (nie są to badania ilościowe, ale nie widzę powodu dlaczego próbka miałaby być niereprezentatywna).
Przecież jest cała masa sytuacji (nie wszystkie proste), w których porządne podanie automatu i przeprowadzenie procedury awaryjnej, przerywa nakręcanie się spirali problemów pod wodą. Dlatego warto to robić możliwie dobrze i dlatego uważam, że dykusja na ten temat nie jest jedynie czysto akademicka.
A może inaczej:
Może ktoś mógłby opisać rzeczywistą sytuację, kiedy szarpał się o automat z partnerem. Co zostało zrobione, co można było zrobić lepiej?
(Jeżeli faktycznie takich sytuacji jest 99% z pewnością nie będzie problemu ze znalezieniem dobrego przykładu)
Jeżeli wszystkie wcześniej opisane problemy uważacie za czysto hipotetyczne, napiszcie, na co należy zwrócić uwagę w "prawdziwym życiu".
Pzdr.
I
PS
Dla tych co uważają że nie ma żadnej wojenki:
Jeden ze znanych mi instruktorów CMAS wyraził pogląd (cytuję z pamięci):
| napisał/a: | | ...I w tym właśnie problem, że niektóre śmieszne organizacje wymyślają dziwne uproszczone procedury awaryjne, a potem inni je bezmyślnie papugują - zdecydowanie "za puszkę" jest najlepszym rozwiązaniem... |
Natomiast pojawił się ostatnio opis kursu instruktorskiego, pokazujący wyższość PADI:
| napisał/a: | Trzecie ćwiczenie to nauka oddychania partnerskiego...Jak przyszło do tego ćwiczenia na kursie instruktorów Padi to się uśmiechaliśmy pod nosem. No wreszcie coś w czym będziemy lepsi od Padalców. Wiadomo oni tylko octopusy i tym podobne bajery.
Po pierwszej demonstracji wielka awantura wszyscy (cmas-owcy) dostaliśmy jedynki (no nie tylko my, ale procentowo to u nas był pogrom). Za co - okazało się, że podając automat wszyscy trzymaliśmy go za puszkę tak, że ręka dawcy zasłaniała by-pass, ...
...Najwięcej problemów było z zasałanianiem by-passa w puszcze II stopnia. Wytłumaczono nam, że jak podajesz automat zasłaniając puszkę (by-pass)to uniemożliwiasz biorcy przedmuchanie automatu, na wypadek jak by nie miał powietrza w płucach do zrobienia efektywnego wydechu i możesz go utopić a na pewno zwiększysz poziom jego stresu. (Mówimy tu przecież o uczeniu kursantów kursu podstawowego oraz ich nurkowaniach po kursie) W Padi jest bezpieczniej
Przed egzaminem instruktorskim Padi (który zdaje się przed egzaminatorem przysłanym z biura Padi w Anglii) najabrdziej pod względem praktyki, my byli Cmas-owcy baliśmy się ... żeby w stresie podczas demonstracji oddychania partnerskiego nie wziąć atomatu za puszkę zasłaniająć by-pass (siła złych przyzwyczajeń jest trudna do przełamania podczas dwóch tygodni kursu).
|
I - 04-03-2004, 17:50
DŁUUGIE !
Jak nikt nie chce, to może ja...
Miałem dość mało czasu, ale odrobiłem prace domową i znalazłem kilka przykładów "z prawdziwego życia", ilustrujących co się dzieje przy problemach z podawaniem powietrza.
Niestety nie ma w nich jednoznacznej odpowiedzi "za wąż" czy "za puszkę"?
Natomiast część z nich zwraca uwagę, jak ważny jest aspekt dobrego, pewnego trzymania partnera w sytuacji awaryjnej.
Drugie, co może być zaskakujące to, jak często partner odmawia przyjęcia pomocy. (szczególnie, że na grupie padały głównie głosy, że poszkodowany zwykle sam wyrywa automat ratującemu z ust)
| (dlaczego trzeba umieć obsłużyć bypass) napisał/a: | pazdziernik 1998
Na 16 m nurek poczuł, że brak mu powietrza, spanikował i rozpoczął szybkie wynurzanie. Buddy złapał go, przytrzymał mu w ustach automat, nacisną przycisk bypass'u. Wynurzyli się na powierzchnię. Nic złego się nie stało. |
| (dlaczego trzeba dbać o skuteczny chwyt) napisał/a: |
luty 2000
3 minuty po rozpoczęciu nurkowania automat jednego z nurków zamarzł. Jego partner próbował zatrzymać freeflow, ale bez powodzenia. Nurek wypluł wzbudzony automat. Jego partner złapał go za jacket, w tym momencie nurek wpadł w panikę. partner zaoferował mu swój automat, nurek wypluł go i panicznie chciał się wynurzyć. Partner zatrzymał go i zaoferował octopus, nurek odmówił przyjęcia. Para zaczęła się szarpać i opadła na dno - ratujący na górze, ratowany pod nim. Partner znów próbował podać octopus, nurek znów odmówił. Partner zrzucił nurkowi pas balastowy, w tym czasie nurek z innej pary przypłyną, by pomóc w transporcie poszkodowanego na powierzchnię. Wszyscy wynurzyli sie na powierzchnię w normalnej prędkości. Na powierzchni nurkowie zaalarmowali innych, a poszkodowany nurek, który w tym momencie był nieprzytomy, został wyciągnięty z wody, wezwano karetkę. W czasie trasportu do szpitala był już w stanie mówić. |
| (znów chwyt najważniejszy) napisał/a: |
maj 2000
Dwoje nurków wykonywało nurkowanie na głębokość 35 m. Podczas wynurzania, na głębokości 20m, dziewczyna zasygnalizowała, że ma 80 bar w butli. Kontynuowali wynurzanie. Chwilę póżniej jej partner zasygnalizował "brak powietrza" i rozpoczął korzystanie z jej octopusa. Znów rozpoczęli wynurzanie. na głębokości ok. 10m nurek, któremu skończyło się powietrze, "odpłynął w nieznanym kierunku poza zasięg wzroku". Dziewczyna nurek wynurzyła się i wszczęła alarm. Całkowity czas nurkowania - 29 min. Nurek został znaleziony 15 min później na głęb. 20 m. Próby reanimacji nie powiodły się. |
| (jeszcze raz pp. problem z chwytem) napisał/a: |
Marzec 2001
Grupa kursantów z instruktorem zebrała się na 6 m i rozpoczęła zanurzanie na 18m. Jedna z kursantek zasygnalizowała problem z uchem na 10 m. Instruktorka zaczekała na nią. Kursantka zanurzyła się na 14 m, ale wyglądała na poddenerwowaną. Instruktorka poprowadziła ją w pobliże ścianki, aby miała punkt odniesienia. Prawdopodobnie kursantka połknęła trochę wody, co wywołało u niej panikę. Wypluła automat. Instruktorka włożyła jej automat z powrotem i opróżniła go, ale kursantka go nie przyjęła. W tym czasie znajdowali się w toni i tonęli. Instruktorka zapoczątkowała wynurzanie i wynurzyły się do 6m. Tu instruktorka puściła jacket kursantki. Instruktorka gwałtownie wynurzyła się na powierzchnię, natomiast kursatka zaczęła poszła na dno. Kursantkę znaleziono ok. 10-15 min póżniej na głebokości 7 m. Zastosowano reanimację. Kursantka została przewieziona do szpitala, gdzie sztucznie utrzymywana przy życiu zmarła po tygodniu. |
| (dlaczego dobrze jest mieć oddychanie z jednego automatu we krwi, a co najmniej zwyczaj podawania własnego automatu) napisał/a: |
Marzec 2002
Para nurków nurkowanie na 15 m. Ona-nurek wpada w panikę, wypluwa swój automat i wdycha trochę wody. Dodatkowo wzbudza muł z dna. Jej partner nie jest w stanie ani odczepić swojego octopusa, ani wyrzucić jej zintegrowanego balastu. Używa swojego suchego i jacketu, aby ją wynieść na powierzchnię. Na powierzchni wzywa pomocy. Poszkodowana zostaje wciągnięta na łódź i zabrana na brzeg. Otrzymuje tlen i zostaje przetransportowana do szpitala. Zostaje wypuszczona 24 godziny później. |
| (jeden przykład, kiedy zadziałało <<myszkowanie po kieszeniach partnera>> zamiast umiejętności dobrego pokazywania znaków) napisał/a: |
Marzec 2002
Dwóch nurków, max głębokość 22 m. Po ok. 30 min nurkowie wypuszczają bojkę. Prowadzący montuje kołowrotek do skały i napełnia bojkę. Linka się plącze i zajmuje trochę czasu, zanim udaje się ją odblokować. Buddy nie używał kołowrotka nigdy przedtem. Obaj nurkowie pompują bojkę ze swoich jacketów. Buddy'emu kończy się powietrze i ma problemy z obsługą pływalności i kołowrotka naraz. Na ok 10 m jego automat zaczyna ciężko podawać powietrze. Sygnalizuje "brak powietrza", ale znajduje się trochę ponad prowadzącą i jego znak nie zostaje zrozumiany. Sam bierze octopus prowadzącej i puszcza kołowrotek. Prowadząca łapie kołowrotek, na 6m muszą jeszcze odplątać inną linkę, która utrudnia im wynurzenie. i bezpiecznie wynurzają się na powierzchnię. |
| (byle skutecznie... zadziwiające, jak często ludzie nie chcą dostać powietrza pod wodą) napisał/a: |
Maj 2002
Dwóch nurków i instruktor płyną na 11 m. Prowadzący, gdy sprawdza, że każdemu z pary nurków zostało 50 bar, prowadzi nurków na płytszą wodę, aby wykonac wynurzenie. W trakcie jeden z nurków wykopuje automat drugiemu z ust, zauważa co zrobił i proponuje swój octopus. Drugi nurek odmawia. Pierszy nurek wciska mu octopus w usta i bezpiecznie wymurzają się na powierzchnię. Instruktor płynie za nimi. |
| (znów zwróciło moją uwagę to, jak często ludzie pod wodą rezygnują z ofiarowanej im pomocy) napisał/a: |
Maj 2002
Dwójka nurków nurkowanie max 20 m. Po kilku minutach nurkowania jeden z nurków sygnalizuje problemy z automatem i wpada w panikę. Płynie nerwowo w kierunku powierzchni. Buddy wiesza się na niej i co chwila proponuje swój octopus. Spanikowany nurek odmawia i dalej dąży do powierzchni. Na powierzchni szybko dochodzi do siebie. Buddy holuje ją do brzegu. Nikt nie ucierpiał. Nie znaleziono problemów w automacie. |
| (jak proste rzeczy mogą się pochrz..nić, czyli dlaczego trzeba dobrze umieć oddychać z jednego automatu) napisał/a: |
Lipiec 2002
Para nurków, nurkowanie max 32m. Przed wejściem do wody nurczynka zauważa, że jej automat lekko syczy. Postanawia częściej sprawdzać ilość powietrza podczas nurkowania. W 22 min. nurkowania stwierdza, że ma 90 bar powietrza, i że komputer pokazuje dekompresję 5 min. Oboje decydują się na wynurzanie. Nurczynka zauważa, że linka z kołowrotka do bojki się odwinęła i trochę czasu zajmuje im rozwiązanie problemu. Nurczynka, z małą ilością powietrza, wypuszcza bojkę i rozpoczynają wynurzanie. W trakcie wynurzania przekazuje kołowrotek partnerowi, gdyż staje się zmęczona i ma problemy z oddychaniem. Na 6 m sprawdza ciśnienie w butli - 20 bar. Pokazuje partnerowi, żeby przygotował zapasowe źródło powietrza. Oddychała ciężko, a zapasowy automat partnera nie podawał wystarczająco dużo powietrza. Przełączyła się z powrotem na swój automat. Buddy zaczął oddychanie ze swojego pony. Dziewczyna ponownie spróbowała użycia octopusa partnera, niestety odpadła część automatu i automat przestał działać. Użyła głównego automatu partnera. W międzyczasie komputer partnera pokazał koniec dekompresji. W tym czasie partner niechcący zwolnił hamuleć kołowrtka i oboje opadli ma 9m. Po chwili wrócili na poprzednią głębokość. Tu partner zdecydował, że zamienią się automatami - on odda automat od pony, a sam zacznie oddychać ze swojego głównego automatu. Nurczynka wzięła kilka oddechów z pony, po czym pony odmówił posłuszeństwa. Jej komputer pokazywał jeszcze 5 min dekompresji. Zdecydowali się na wynurzenie oddychajac partnersko z jednrgo automatu. Po wynurzeniu oboje byli obserwowani, nie zauważono żadnych objawów chorobowych. |
Wybaczcie mi styl, ale są to pobieżne tłumaczenia z angielskich raportów.
Pozdrawiam
I
PS
mam nadzieję, że nie pociągną mnie o prawa autorskie...
lobster - 04-03-2004, 18:50
A jak myslisz, dlaczego ludzie nie chca korzystac z oktopusow?
Moze dlatego, ze po kursie podstawowym tak naprawde sie tego nie potrafi bez kleczenia na kolanach na twardym dnie? Ze nie wspomne o kontrolowanym wynurzeniu samemu a co dopiero bedac spietym wezami z podobna osoba.
Moze to jest przyczyna wszystkich problemow, a nie podawanie za puszke lub waz?
Jan Nurkowski - 04-03-2004, 23:46
"I", co chcesz osiagnac swoimi wywodami ?
Jak powiesz, to bedzie latwiej dyskutowac.
pzdr
Jan
I - 05-03-2004, 03:35
Krytykę konstruktywną przyjmuję, spróbuję się poprawić (chyba ostatnie dwa tygodnie pozbawiły mnie trochę sprawności myślenia. Aby nie zaburzyć dyskusji wytnę tylko ostatni post).
Po pierwsze próbowałem wykazać, że zetresowany partner (szczególnie mniej doświadczony) raczej nam podziękuje za pomoc, niż wyrwie automat z ust.
Po drugie, miałem nadzieję przekierować rozmowę na trochę inny tor.
Jeżeli nie jest tak bardzo istotny sposób w jaki podajemy powietrze, to czy jest coś, na co proponujecie zwrócić uwagę, aby lepiej przygotować się do podobnych sytuacji?
Z drobnych rzeczy, np. pomysł ze zdublowaniem znaku "brak powietrza" wydał mi się dość ciekawy.
Z grubszych, np. DIR'owskie nie przytrzymywanie partnera wydaje mi się błędem, w nurkowaniach rekreacyjnych.
Pozdr
I
PS
Po trzecie, pewnie mniej istotne, zrobiłem wyciąg chyba wszystkich przypadków, opisanych w raportach BSAC z ostatnich 3 lat, mogących pasować do naszej dyskusji, aby wprowadzić przykłady z życia i zilustrować pewne trendy.
lobster - 05-03-2004, 06:28
| I napisał/a: |
Jeżeli nie jest tak bardzo istotny sposób w jaki podajemy powietrze, to czy jest coś, na co proponujecie zwrócić uwagę, aby lepiej przygotować się do podobnych sytuacji? |
Cwiczyc je z partnerem na kazdym nurku?
I - 05-03-2004, 14:33
| lobster napisał/a: |
Cwiczyc je z partnerem na kazdym nurku? |
Howgh ! A co z przypadkowymi partnerami, jak np. zareagować, gdy wstępnie zrezygnują ze współpracy w trudniejszej sytuacji?
Wcisnąć automat na siłę, dać w splot słoneczy (żeby wydychał powietrze) i wyciągnąć na powierzchnię, czy jakoś po dobroci?
P.
I
PS
Wracając na moment do tematu głównego. Informacja dla posiadaczy Poseidonów i osób z nimi pływających:
(jeszcze jeden argument za "puszką" i obsługiwaniem swojego bypassu "na wyrost")
http://niusy.onet.pl/nius...ie&aid=29338455
Jan Nurkowski - 05-03-2004, 15:50
Sprobuj przecwiczyc samemu np:
przebiegnij szybko 100 m, wypusc powietrze z pluc, policz do trzydziestu
i sam zobacz (duzymi oczami), za co zlapiesz automat trzymany przez kolege.
pzdr
Jan
PS. Lobster ma racje, cwicz, nawet z obcymi. Z pewnoscia nikogo to nie obrazi, a z pewnoscia uatrakcyjni nurkowanie.
martin - 05-03-2004, 22:28
| I napisał/a: | | Wracając na moment do tematu głównego. Informacja dla posiadaczy Poseidonów i osób z nimi pływających... |
Poseidony maja to do siebie, ze zeby je przedmuchac najlepiej przechylic glowe w tren sposob, aby membrana wydechowa znalazla sie w najnizszym miejscu. Ta uwaga powinna znalesc sie w kazdym briefingu!
I - 07-03-2004, 13:34
Niby proste i oczywiste, jednak jeszcze ani razu właściciel Posejdona nie zwrócił mi na to uwagi, o demonstracji nie wspomnę.
Z tego co piszesz może wynikać również, że Posejdony dobrze jest podawać przekrzywione na bok, tak by wąż był lekko uniesiony do góry (nigdy odwrotnie).
Być może problemy kursantów Pawła Poręby wynikały po części z niewłaściwego sposobu podawania automatu?
Pozdr.
I
PS
Coraz bardziej skłaniam się ku opinii, że szczególnie posiadacze nietypowych automatów powinni umieć pomagać w ich "przedmuchiwaniu" (automatów oczywiście).
Jak wygląda sprawa umieszczenia przycisku bypassu i zaworka wydechowego w automatach Dacor np.Viper? Muszę sie ze wstydem przyznać, że miałem Vipera kilka razy w rękach, a nie pamiętam.
I - 09-03-2004, 18:41
| Jan Nurkowski napisał/a: | Sprobuj przecwiczyc samemu np:
przebiegnij szybko 100 m, wypusc powietrze z pluc, policz do trzydziestu
i sam zobacz (duzymi oczami), za co zlapiesz automat trzymany przez kolege. |
Był tak ładny weekend, że aż pokusiłem się, żeby coś takiego zrobić. Oto, moje spostrzeżenia:
- po 15 sek. zmógł mnie niepokój czy dorwałbym partnera
- po 30 uradowany, że już dorwałem, byłem nawet skłonny pokazać "brak powietrza". Natomiast byłbym mu niezmiernie wdzięczny, gdyby NIE KOŃCZYŁ WDECHU !!!.
- po 40-45 marzyłbym, żeby partner sam mi wpakował automat do ust i obsłużył bypass, COKOLWIEK I GDZIEKOLWIEK TO JEST.
Od tej pory (mimo, że to tylko symulacja) stałem się delikatnym zwolennikiem "za puszkę, z bypassem" (przy pierwszym podaniu).
Pozdrawiam
I
PS
A oczy racej mi się skurczyły, bo zrobiło się lekko ciemno .
|
|