FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

FORUM-NURAS - O zamarzaniu i kręceniu zaworami

Grotto8 - 29-05-2012, 09:50
Temat postu: O zamarzaniu i kręceniu zaworami
KLIK - tu wątek oryginalny
TomS


Bogdan WEG napisał/a:

Myśle ze problem zamarzniecia automatu już nie istnieje przy obecnej technologii produkcji DST i serii xtx .(rozumiem ze stad Twoje obawy)
Wystarczy nie dodawac do worka czy SS powietrza podczas wdechu.

Śmiem twierdzić, że to nieprawda. Bardzo duża nieprawda.

Bogdan WEG napisał/a:

Poza tym zamarzniecie automatu w konfiguracji SM, nie jest duzym problemem, żeby bezpiecznie zakończyć nurkowanie.

Też tak uważam. W ogóle konfiguracja SM wydaje się być najbezpieczniejszą z możliwych do nurkowania w zimnej wodzie. Chodzi mi o ryzyko zamarznięcia AO i jego późniejszej kontroli. Świetnie opisał to Paweł Poręba tutaj (chociaż nie chodziło o SM, a o zwykły stejdż. Co nie zmienia faktu, że gdyby to był tłin, to by się nieźle musiał ponaciągać)

jacekplacek - 29-05-2012, 11:17

Bogdan WEG napisał/a:
Nuram praktycznie cały czas w temp 4 stopni.
Myśle ze problem zamarzniecia automatu już nie istnieje przy obecnej technologii produkcji DST i serii xtx .(rozumiem ze stad Twoje obawy)
Wystarczy nie dodawac do worka czy SS powietrza podczas wdechu.
Poza tym zamarzniecie automatu w konfiguracji SM, nie jest duzym problemem, żeby
bezpiecznie zakończyć nurkowanie.

Piszesz osm z JEDNĄ butlą, czy DWOMA butlami. Bo jeżeli z jedną, to nie ważne, czy tą butlę masz na plecach czy z boku, technika wynurzenia w razie wzbudzenia automatu jest identyczna.
Tak samo z nie zamarzającymi automatami - wzbudzają się, zamarzają: a że Tobie akurat się to nie zdarza, to oznacza, że masz dobrą technikę, dbasz o sprzęt, myślisz co robisz i masz dobre źródło gazów - ale nie jest to równoznaczne, że każdy tak ma.

Bogdan WEG - 29-05-2012, 11:18

Grotto8 napisał/a:
Bogdan WEG napisał/a:

Myśle ze problem zamarzniecia automatu już nie istnieje przy obecnej technologii produkcji DST i serii xtx .(rozumiem ze stad Twoje obawy)
Wystarczy nie dodawac do worka czy SS powietrza podczas wdechu.

Śmiem twierdzić, że to nieprawda. Bardzo duża nieprawda.


Szanuje Twoją opinię.
Mnie się nie udało dotychczas zalodzić automatu, nawet pod lodem.
Używałem do tej pory Mares Mr22 Extreme a obecnie DST+ XTX50.
Uczyli mnie żeby w niskiej temp. nie łączyć oddechu z dopustem powietrza do worka czy SS i tę zasadę stosuję na codzień.

Musze jednak stwierdzić, ze w Polsce nurkuję generalnie na dwóch butlach i problem zalodzenia mam z głowy.

Grotto8 - 29-05-2012, 12:42

Ja stosuję ds4/xtx50 + ds4/axt40 i nigdy nie miałem problemu z zamarzaniem. Co prawda nie stosuję konfiguracji DIR (tzn worek pompuję z innego 1 stopnia i główny AO z innego 1st). Nie zmienia to faktu, że skonfigurowani na DIR mieli problemy z Apexami i takie problemy będą występować, ponieważ tak działa fizyka i żaden super hi-tech AO tego nie zmieni.
jacekplacek - 29-05-2012, 17:50

Grotto8 napisał/a:
ds4/axt40 i nigdy nie miałem problemu z zamarzaniem. Co prawda nie stosuję konfiguracji DIR (tzn worek pompuję z innego 1 stopnia i główny AO z innego 1st)

W sm zamarzły mi pod lodem oba automaty, więc płynąłem na kręconego - zawór na jednej butli dość szybko całkowicie przestał podawać, do przerębla dopłynąłem na jednym, bomblującym automacie. Jakoś nie miałem odwagi zakręcić tej jedynej już butli.
Z podwodą w zasadzie jest jeden jedyny problem: jak się nie ma gazu, za cholerę nie da się oddychać. Cała reszta, to już pikuś.

Bogdan WEG - 29-05-2012, 17:51

jacekplacek napisał/a:
Piszesz osm z JEDNĄ butlą, czy DWOMA butlami. Bo jeżeli z jedną, to nie ważne, czy tą butlę masz na plecach czy z boku, technika wynurzenia w razie wzbudzenia automatu jest identyczna.


Nie w tym rzecz Jacku.

Nie chodzi mi o oddychanie ze wzbudzonego automatu, ale o zakręcęnie zaworu w butli bąblującej przy konfiguracji dwubutlowej lub oddychanie techniką zakręcenia i odkręcania butli podczas wynurzenia.

Trenowałem ten manewr i w mojej ocenie przy technice SM z jedną butlą jest on bezpieczniejszy niż standardowa procedura.
Nie wiem czy próbowałeś się wynurzać z bąblujacego AO , ale mnie to w Egipcie szło znakomicie, ale już w Zakrzówku przy 4 stopniach z 31 metrów przy upustówce to się troszkę nałykałem wody.

adriano210 - 29-05-2012, 21:54

ed napisał/a:
Bogdan, ja w tej konfiguracji nie widzę problemu związanego z trymem.


Wracając do wód "naszych pięknych" jedna butla, dwa zawory, dwa pierwsze stopnie, to dla mnie minimum. I na konfiguracji SM nie wygląda to tak "elegancko". Krótkie węże (vide: Twoje zdjęcie) fajnie uproszą ten problem.

Myślę, ze zawór H byłyby chyba najlepszy aby to poukładać jak najbliżej obrębu płaszcza butli a jego układ też łatwo da się chwycić gumą. Aczkolwiek może DiveRiteowe chokery i uch system podłączania stage byłby bardziej "przyjacielski". Chyba PADI powinno o tym myśleć ;) .

[ Dodano: 28-05-2012, 23:07 ]
adriano210 napisał/a:
postawię cię w narożniku z Palikotem ale tylko na godzinę :D




Jest pewna różnica między być "w czyimś narożniku" a być "z kimś w narożniku".

Takim tekstem mnie obrażasz.


1) jaki problem z nurkowaniem z 1 pierwszym stopniem ? z zamrożonego automatu da się oddychać, na tyle żeby dało się wynurzyć bezpiecznie :D .


2)nie chciałem cię obrazić - jaja sobie robię z poligniota - w końcu z niego filozof z dyplomem :beer3:

3) zamarznięcie apeksa w 4 stopniach ? ciężka sprawa sam próbowałem to zrobić z apeksem us4 na 20m pompowałem nim boje (cała flaszka 12l ) i nie zamarzł
w SM zakręcasz zawór i po krzyku odkręcasz na wdech

ed - 30-05-2012, 08:46

adriano210 napisał/a:
ed napisał/a:
Bogdan, ja w tej konfiguracji nie widzę problemu związanego z trymem.


Wracając do wód "naszych pięknych" jedna butla, dwa zawory, dwa pierwsze stopnie, to dla mnie minimum. I na konfiguracji SM nie wygląda to tak "elegancko". Krótkie węże (vide: Twoje zdjęcie) fajnie uproszą ten problem.

Myślę, ze zawór H byłyby chyba najlepszy aby to poukładać jak najbliżej obrębu płaszcza butli a jego układ też łatwo da się chwycić gumą. Aczkolwiek może DiveRiteowe chokery i uch system podłączania stage byłby bardziej "przyjacielski". Chyba PADI powinno o tym myśleć ;) .

[ Dodano: 28-05-2012, 23:07 ]
adriano210 napisał/a:
postawię cię w narożniku z Palikotem ale tylko na godzinę :D




Jest pewna różnica między być "w czyimś narożniku" a być "z kimś w narożniku".

Takim tekstem mnie obrażasz.


1) jaki problem z nurkowaniem z 1 pierwszym stopniem ? z zamrożonego automatu da się oddychać, na tyle żeby dało się wynurzyć bezpiecznie :D .


2)nie chciałem cię obrazić - jaja sobie robię z poligniota - w końcu z niego filozof z dyplomem :beer3:

3) zamarznięcie apeksa w 4 stopniach ? ciężka sprawa sam próbowałem to zrobić z apeksem us4 na 20m pompowałem nim boje (cała flaszka 12l ) i nie zamarzł
w SM zakręcasz zawór i po krzyku odkręcasz na wdech




ad 1) Żaden problem, bombluje i wychodzisz ale przyjemniej zakręcić i oddychać z drugiego.

ad 2) Pan poseł ma dyplom, ba nawet doktorat z filozofii ale to nie moja bajka.

ad 3) Z tym zamrażaniem automatów to jest problem. Wszyscy o tym mówią i piszą ale na własne oczy też nie widziałem. Kiedyś nawet na 30 m. jakieś proste automaty braliśmy w celach testów i nic. Mi osobiście też nigdy nie zamarzł. Niestety w nurkowaniu rozumowanie indukcyjne się nie sprawdza i zabieram te dwa pierwsze stopnie.

Grotto8 - 30-05-2012, 09:28

jacekplacek napisał/a:

W sm zamarzły mi pod lodem oba automaty, więc płynąłem na kręconego - zawór na jednej butli dość szybko całkowicie przestał podawać, do przerębla dopłynąłem na jednym, bomblującym automacie.


Mocno mnie to zaciekawiło.
Co prawda zdaję sobie sprawę, że AO może zamarznąć w pozycji zamkniętej, ale byłem pewny, że "kręcenie" to jedyny skuteczny sposób na bezpieczny powrót przy głębokim (lub dalekim) zamrożeniu.
Czas przepływu minimalny, wielkość przepływu też można mniej więcej regulować. Po zatrzymaniu przepływu natychmiast rozpoczyna się rozmarzanie ... Tak mi się wydawało.
Jeśli jednak jest inaczej, to jak to się ma do skuteczności procedury kręcenia zaworami stosowanymi w GUE?
Z tego co mi wiadomo stosowanie tych procedur całkowicie eliminuje możliwość wypadku.

jacekplacek - 30-05-2012, 10:08

Grotto8 napisał/a:
Jeśli jednak jest inaczej, to jak to się ma do skuteczności procedury kręcenia zaworami stosowanymi w GUE?
Z tego co mi wiadomo stosowanie tych procedur całkowicie eliminuje możliwość wypadku.

Procedury kręcenia zaworami są nie w GUE a w każdej normalnie szkolącej federacji. Zasada jest prosta: jeden zawór = NIE kręcimy, DWA zawory = można kręcić. Przy jednym zaworze NIE kręcimy właśnie dlatego, że może się zablokować w pozycji zamkniętej. Nie wolno tego robić ani w zimnej ani w ciepłej wodzie - powodem blokady może być np. wyopadnięty grzybek.
Natomiast nauka kręcenia zaworami w singlowej butli z jednym zaworem ma na celu opanowanie ODKRĘCANIA butli w razie np. wpadnięcia do wody gdy zawór jest zakręcony.

Grotto8 - 30-05-2012, 10:25

jacekplacek napisał/a:
.
Natomiast nauka kręcenia zaworami w singlowej butli z jednym zaworem ma na celu opanowanie ODKRĘCANIA butli w razie np. wpadnięcia do wody gdy zawór jest zakręcony.


jacekplacek napisał/a:

Procedury kręcenia zaworami są nie w GUE a w każdej normalnie szkolącej federacji.


Jaka federacja ma w oficjalnym programie naukę kręcenia zaworami kursanta w jednej butli z pojedynczym zaworem ?

jacekplacek - 30-05-2012, 10:30

Grotto8 napisał/a:
Jaka federacja ma w oficjalnym programie naukę kręcenia zaworami kursanta w jednej butli z pojedynczym zaworem ?

Zaworami kursanta, prócz niego samego, nie ma prawa nikt kręcić.

Grotto8 - 30-05-2012, 11:50

Jaka federacja ma w oficjalnym programie nauczanie kursanta kręcenia zaworem w jego pojedynczej butli ?
hubert68 - 30-05-2012, 17:11

Grotto8 napisał/a:
Jaka federacja ma w oficjalnym programie nauczanie kursanta kręcenia zaworem w jego pojedynczej butli ?
Na szkoleniach realizowanych w SDI/TDI, gdy standardy dopuszczają jedną flaszkę (nie pomnę w jakich, bo u mnie te kursy robione są wyłącznie z twinem) a jest w programie V-drill realizowany jest jako symulwane zakręcenie i odkręcenie zaworu (zakręcenie i odkręcenie częściowe, jak w przypadku zmodyfikowanego V-drilla). Jest tak, jak napisał Jacek :tam:
jacekplacek napisał/a:
nauka kręcenia zaworami w singlowej butli z jednym zaworem ma na celu opanowanie ODKRĘCANIA butli w razie np. wpadnięcia do wody gdy zawór jest zakręcony.


Natomiast
jacekplacek napisał/a:
Zaworami kursanta, prócz niego samego, nie ma prawa nikt kręcić.
to jest zasada bezwzględnie obowiązująca na kursach GUE (tzn. jeżeli scenariusz zakłada nieusuwalną awarię i procedurę zakończenia nurkowania z którymś zaworem zakręconym, to dla bezpieczeństwa instruktor odkręca ten zawór ale to jest jedyna sytuacja dotykania zaworu przez instruktora lub jego asystenta). Osobiście uważam takie postępowanie za słuszne i stosuję je również na szkoleniach technicznych TDI.
Yavox - 30-05-2012, 17:41

hubert68 napisał/a:
to jest zasada bezwzględnie obowiązująca na kursach GUE (tzn. jeżeli scenariusz zakłada nieusuwalną awarię i procedurę zakończenia nurkowania z którymś zaworem zakręconym, to dla bezpieczeństwa instruktor odkręca ten zawór ale to jest jedyna sytuacja dotykania zaworu przez instruktora lub jego asystenta). Osobiście uważam takie postępowanie za słuszne i stosuję je również na szkoleniach technicznych TDI.


A nie uważasz, że takie podejście niezakręcania (w imię bezpieczeństwa w trakcie kursu) powoduje na przykład to, że kursant nie doświadcza (w sytuacji bądź co bądź kontrolowanej i w miarę bezpiecznej) na przykład realnego braku gazu, co nie pozwala mu się oswoić ze stresowością takiej sytuacji tak, aby w momencie, kiedy naprawdę kiedyś wystąpi, mieć większe możliwości poradzenia sobie? Mnie tam wielokrotnie na szkoleniach zawory zakręcano, ściągano nagle maskę ze łba czy zabierano płetwy i robiono różne inne brzydkie rzeczy, ale mam poczucie że dzięki temu (mimo, że bywałem blisko paniki albo tak ciągnąłem powietrze z automatu, że miałem wrażenie, że prawie nie podaje) jestem trochę lepiej psychicznie przygotowany do poradzenia sobie z taką sytuacją w przyszłości. To trochę tak jak szkolenie w wojsku - więcej potu na poligonie to mniej krwi w realnej walce. Rozumiem, że z parcia na maksymalne bezpieczeństwo w każdej sytuacji można mieć taki pomysł, żeby absolutnie na nic nie narażać kursanta nawet w czasie kursu, ale w takim razie - może w ogóle róbmy kursy w basenie...

[ Dodano: 30-05-2012, 17:43 ]
jacekplacek napisał/a:
Zaworami kursanta, prócz niego samego, nie ma prawa nikt kręcić.


To ja mam w takim razie duży problem, jak sięgnąć sobie do zaworu w singlu - bo bo skoro sam mam prawo kręcić, to może powinienem również go dosięgać? :) Masz jakieś propozycje? Ćwiczenia rozciągające?

hubert68 - 30-05-2012, 17:57

Yavox napisał/a:
A nie uważasz, że takie podejście niezakręcania (w imię bezpieczeństwa w trakcie kursu) powoduje na przykład to, że kursant nie doświadcza (w sytuacji bądź co bądź kontrolowanej i w miarę bezpiecznej) na przykład realnego braku gazu, co nie pozwala mu się oswoić ze stresowością takiej sytuacji tak, aby w momencie, kiedy naprawdę kiedyś wystąpi, mieć większe możliwości poradzenia sobie? Mnie tam wielokrotnie na szkoleniach zawory zakręcano, ściągano nagle maskę ze łba czy zabierano płetwy i robiono różne inne brzydkie rzeczy, ale mam poczucie że dzięki temu (mimo, że bywałem blisko paniki albo tak ciągnąłem powietrze z automatu, że miałem wrażenie, że prawie nie podaje) jestem trochę lepiej psychicznie przygotowany do poradzenia sobie z taką sytuacją w przyszłości. To trochę tak jak szkolenie w wojsku - więcej potu na poligonie to mniej krwi w realnej walce. Rozumiem, że z parcia na maksymalne bezpieczeństwo w każdej sytuacji można mieć taki pomysł, żeby absolutnie na nic nie narażać kursanta nawet w czasie kursu, ale w takim razie - może w ogóle róbmy kursy w basenie...

Nie, nie uwazam. Kursant w trakcie określonych ćwiczeń sam zakręca sobie zawór lub sam zdejmuje maskę lub zakłada ślepą maskę. Ba, musi jeszcze rozpoznać, który zawór zakręcić - do zaworu instruktor przykłada mu specjalną rurkę generującą bąble i w ten sposób symulującą wyciek gazu. Pływanie bez maski i wymiana maski na zapasową jest także normalnie w programie kursu, tylko, że kursant musi ściągnąć maskę sam. Co do realnego braku gazu - ja mam taką przygodę za sobą, na jakieś 9 miesięcy przed rozpoczęciem szkoleń w GUE) - uwierz mi, że żaden kurs Cię na to tak naprawdę nie przygotuje. Dlatego tak ważne jest takie zaplanowanie gazów, by NIGDY do takiej sytuacji nie doszło.

Yavox napisał/a:
To ja mam w takim razie duży problem, jak sięgnąć sobie do zaworu w singlu - bo bo skoro sam mam prawo kręcić, to może powinienem również go dosięgać? Masz jakieś propozycje? Ćwiczenia rozciągające?
Przypomnij sobie dwa sposoby odszukiwania automatu - kurs OWD. Jak już sięgniesz w okolicę zaworu samo kręcenie nie powinno być problemem.
TomS - 30-05-2012, 18:10

hubert68 napisał/a:
Przypomnij sobie dwa sposoby odszukiwania automatu - kurs OWD. Jak już sięgniesz w okolicę zaworu samo kręcenie nie powinno być problemem.
OWD przeważnie jest w jackecie ;) W skrzydełku trzeba popuścić pasa aby poluźnić kroczny aby dało się drugą ręką to denko unieść bez ... piszczenia :D
Yavox - 30-05-2012, 18:15

TomS napisał/a:
W skrzydełku trzeba popuścić pasa aby poluźnić kroczny aby dało się drugą ręką to denko unieść bez ... piszczenia :D


A, widzisz, taki podstęp... Popuścić pasa... A ja myślałem, że ze mną jest coś nie tak, że mam ręce krótsze od szympansa...

Włodek K - 30-05-2012, 19:00

Grotto8 napisał/a:

Mocno mnie to zaciekawiło.
Co prawda zdaję sobie sprawę, że AO może zamarznąć w pozycji zamkniętej, ale byłem pewny, że "kręcenie" to jedyny skuteczny sposób na bezpieczny powrót przy głębokim (lub dalekim) zamrożeniu.
Czas przepływu minimalny, wielkość przepływu też można mniej więcej regulować. Po zatrzymaniu przepływu natychmiast rozpoczyna się rozmarzanie ... Tak mi się wydawało.
Jeśli jednak jest inaczej, to jak to się ma do skuteczności procedury kręcenia zaworami stosowanymi w GUE?
Z tego co mi wiadomo stosowanie tych procedur całkowicie eliminuje możliwość wypadku.


Ujmij w rozmyślaniach i to że trzeba czasu na rozmrożenie zablokowanego AO lub wypływu z zaworu. Tego czasu może zabraknąć. Procedura kręcenia gałkami i oddechu regulowanego ręcznie jest zastępcza i nikt nie powie iż w zimnej wodzie nie dojdzie do blokady układu. Nie musi dojść do blokady a np może się urwać pokrętło (to mało prawdopodobne ale możliwe - mogę pokazać - zależy od jakości i sprawności sprzętu. :bee;

Yavox napisał/a:
Mnie tam wielokrotnie na szkoleniach zawory zakręcano, ściągano nagle maskę ze łba czy zabierano płetwy i robiono różne inne brzydkie rzeczy, ale mam poczucie że dzięki temu (mimo, że bywałem blisko paniki albo tak ciągnąłem powietrze z automatu, że miałem wrażenie, że prawie nie podaje)
).
Oznacza to że ktoś chciał Ci zrobić krzywdę. Bo gdybyś naprawdę spanikował najprawdopodobniej był byś przykładem kolejnego wypadku nurkowego.

Ponieważ piszesz że byłeś bliski zachowań panicznych to oznacza że proces nauczania Ciebie tych umiejętności nie przebiegał poprawnie od strony metodycznej bo nie umiałeś rozwiązać zadanego problemu.
Nie mam nic przeciwko zabawie w niespodzianki pod warunkiem że wiesz jakie niespodzianki będą ćwiczone na danych zajęciach i zostałeś tego wcześniej nauczony. Np sam stosuję tą metodę ale moi kursanci wiedzą o tym że na danej lekcji mogą się spodziewać niespodzianki takiej i takiej np rozlicznych moich potrzeb na podanie powietrza Zaś cel to wykonanie poprawne procedury.

Jednak nigdy nie odważę się zakręcić niespodziewanie zaworu nurkowi bo np prowadziłem poszukiwania takiego nurka któremu zawór nie spodziewanie zakręcono i udało mu się zginąć. Nie zerwę maski ponieważ pierwszy wypadek o którym się dowiedziałem i znałem chłopaka polegał na tym że nurkowi nie chcący zerwano maskę. Też nie przeżył.
itd itd....

Poza tym wszystkie ćwiczenie z grupy ryzykownych trzeba robić tak aby były maksymalnie kontrolowane w każdej kwestii.

[ Dodano: 30-05-2012, 19:03 ]
TomS napisał/a:
hubert68 napisał/a:
Przypomnij sobie dwa sposoby odszukiwania automatu - kurs OWD. Jak już sięgniesz w okolicę zaworu samo kręcenie nie powinno być problemem.
OWD przeważnie jest w jackecie ;) W skrzydełku trzeba popuścić pasa aby poluźnić kroczny aby dało się drugą ręką to denko unieść bez ... piszczenia :D

W zależności od jackeciku czasem trzeba też popuścić np szelki a nawet kroczny aby dostać do źródła wężyków i wybrać właściwy :)

Bogdan WEG - 30-05-2012, 19:56

Grotto8 napisał/a:
jacekplacek napisał/a:

W sm zamarzły mi pod lodem oba automaty, więc płynąłem na kręconego - zawór na jednej butli dość szybko całkowicie przestał podawać, do przerębla dopłynąłem na jednym, bomblującym automacie.


Mocno mnie to zaciekawiło.


Mnie zaciekawilo jeszcze bardziej.

Jak to możliwe ze zalodziles dwa osobne tory powietrzne?
Jest to dla mnie nieprawdopodobne, bo próbowałem kilka razy.
Jeden mi sie udało, ale oba to nigdy.
Czy mógłbyś opowiedzieć szczegóły tej historii i jaki sprzęt zalodziles?

Z góry dziękuje.

adriano210 - 30-05-2012, 20:35

ktoś ma dobitą sprężarkę :D - albo ktoś inny miał wodę w butli lub wodę i olej
jacekplacek - 30-05-2012, 20:38

Bogdan WEG napisał/a:
Jak to możliwe ze zalodziles dwa osobne tory powietrzne?
Jest to dla mnie nieprawdopodobne, bo próbowałem kilka razy.
Jeden mi sie udało, ale oba to nigdy.
Czy mógłbyś opowiedzieć szczegóły tej historii i jaki sprzęt zalodziles?

Opisywałem to kilka lat temu, ale niech tam... :)
DS4 + ATX40 na 2xS80 - powietrze suche do bólu. Jak zwykle po nurkowaniu, pojechałem do zaprzyjaźnionego klubu nabić butle. Na dworze jakieś -20, do auta podszedł kolega pomóc nosić sprzęt... fajnie się gadało bo i nurkowanie było super. Weszliśmy do kompresorni, odkręciłem automaty, podłączyliśmy flachy. Oczywiście cały czas gadając o dupie Maryni. Butle bite z kompresora, więc chwilę to trwało. Po naładowaniu wkręciłem automaty, odnieśliśmy butle do auta, zostały tam na noc. Następnego dnia, skoro świt pojechałem ze znajomymi na nowe miejsce. Rozładunek, piłowanie, założenie stanowiska, nur. Idę z kołowrotka, solo, wizura nie więcej niż metr :) Zamarza pierwszy automat. Zakręcam zawór, przepinam się, płynę dalej. Zamarza drugi automat :D Przepinam się, tyle, że ta pierwsza cholera jeszcze nie odmarzła... lekko bombluje, bomblowanie nasila się, przepinam się ponownie - kołowrotek oczywiście porzuciłem, raczej ciężko kręcić zaworami i nawijać linkę - automat buzuje aż miło. Spoko, myślę sobie, idę na kręconego... może po drugim/trzecim zamknięciu już się nie otwarło... Hmmm, robi się nieciekawie: jedna butla zakręcona coby automat odmarzł, druga z której właśnie oddycham, wzięła i się obraziła. Na szczęście zawór tej odstawionej nie był obrażalski, ale jakoś straciłem ochotę do kręcenia nim i testowania jakości grzybka i wielkości mojego farta. O wyjęcie kołowrotka poprosiłem kolegę a reszta dnia upłynęła na robieniu kąśliwych uwag kąpiącym się opodal morsom...
Czy tyle danych kolegom wystarczy? :D

[ Dodano: 30-05-2012, 20:45 ]
adriano210 napisał/a:
ktoś ma dobitą sprężarkę :D - albo ktoś inny miał wodę w butli lub wodę i olej

Swego czasu w pewnej bazie chciałem dobić twina. Był koniec grudnia, fajna ekipa, fajne podlodowe. Operator sprężarki stwierdził, że nie nabije, bo zamarzł mu bank. No to wymyśliłem, żeby odpalił dmuchawę, ogrzał bank - co oczywiście poskutkowało, butle zostały nabite, nur wykonany bez najmniejszych problemów.
Jednak całą powrotną drogę nie dawało mi spokoju to zamarznięcie banku: przecież nie zamarza powietrze tylko woda... Więc w domu rozkręciłem twina i wylałem z niego ok 50 gram wody...
Są na niebie i ziemi rzeczy, które się fizjologom nie śniły :D

adriano210 - 30-05-2012, 20:57

dlatego warto co miesiąc rozkręcić flaszki -> sprężarka zawsze może się zepsuć
Bogdan WEG - 30-05-2012, 21:09

jacekplacek napisał/a:
Bogdan WEG napisał/a:
Jak to możliwe ze zalodziles dwa osobne tory powietrzne?
Jest to dla mnie nieprawdopodobne, bo próbowałem kilka razy.
Jeden mi sie udało, ale oba to nigdy.
Czy mógłbyś opowiedzieć szczegóły tej historii i jaki sprzęt zalodziles?


Idę z kołowrotka, solo, wizura nie więcej niż metr :) Zamarza pierwszy automat. Zakręcam zawór, przepinam się, płynę dalej. Zamarza drugi automat


Fajny opis.
Farta miałeś niezlego.

Czy ty czasem nie popelniles błędu , płynąć dalej po zakreceniu pierwszej butli?
W mojej ocenie drugi tor jest właśnie na powrót, gdy zamarza pierwszy i nie wolno kontynuować tego nurkowania.

Mając na uwadze taka historie jak ta Twoja, staram sie nurac w zimnych wodach z dwoma flaszkami, a pod lodem to już obowiązkowo.

jacekplacek - 30-05-2012, 21:20

Bogdan WEG napisał/a:
Czy ty czasem nie popelniles błędu , płynąć dalej po zakreceniu pierwszej butli?

Oczywiście, że błąd :) Ale nie wyjaśnia, dlaczego zamarzły oba automaty. Jak pisałem: powietrze było suche - po nurkowaniu pojechałem do tej kompresorni, zostało wszystko sprawdzone, wykręciłem też zawory z butli - i nic... A jednak: najprawdopodobniejszą przyczynę opisałem. Może dodam, że w kompresorni było bardzo ciepło.

TYMOTEUSZ - 30-05-2012, 21:50

Wkrecone automaty ktore lezaly w nocy w samochodzie ?
Yavox - 31-05-2012, 10:01

Włodek K napisał/a:
Oznacza to że ktoś chciał Ci zrobić krzywdę. Bo gdybyś naprawdę spanikował najprawdopodobniej był byś przykładem kolejnego wypadku nurkowego.

Ponieważ piszesz że byłeś bliski zachowań panicznych to oznacza że proces nauczania Ciebie tych umiejętności nie przebiegał poprawnie od strony metodycznej bo nie umiałeś rozwiązać zadanego problemu.


No fakt. Być może pomysł instruktora, żeby moje możliwości radzenia sobie z takimi sytuacjami były sprawdzane w ramach niby-normalnego nurkowania partnerskiego przez drugiego nurka P2 nie był, tak sobie z perspektywy czasu myślę, do końca trafiony :)


Włodek K napisał/a:
Nie mam nic przeciwko zabawie w niespodzianki pod warunkiem że wiesz jakie niespodzianki będą ćwiczone na danych zajęciach i zostałeś tego wcześniej nauczony. Np sam stosuję tą metodę ale moi kursanci wiedzą o tym że na danej lekcji mogą się spodziewać niespodzianki takiej i takiej np rozlicznych moich potrzeb na podanie powietrza Zaś cel to wykonanie poprawne procedury.


Mnie się też wydaje, że to jest lepsza realizacja tego pomysłu niż ta poprzednia :) Na przykład kilka dni temu na koparkach najpierw sobie omówiliśmy na powierzchni co się może zdarzyć pod wodą i jak w takiej sytuacji postępować, a potem dopiero były testy :) Choć nie powiem, żebym przeszedł przez to spacerkiem - zaskoczyła mnie np. zimna woda i sobie uświadomiłem, że sporo jeszcze się muszę przyzwyczajać do nurkowania bez maski...


hubert68 napisał/a:
Przypomnij sobie dwa sposoby odszukiwania automatu - kurs OWD. Jak już sięgniesz w okolicę zaworu samo kręcenie nie powinno być problemem.


Odszukiwania automatu mnie na kursie podstawowym nie nauczono. O tym, że coś takiego w ogóle istnieje i że jest na to jakaś procedura, dowiedziałem się dwa lata później :)

Włodek K - 31-05-2012, 10:18

Cytat:
Odszukiwania automatu mnie na kursie podstawowym nie nauczono. O tym, że coś takiego w ogóle istnieje i że jest na to jakaś procedura, dowiedziałem się dwa lata później :)

Nie martw się. Jednego z nurków nie nauczono opróżniania wody z maski !!! O wielu innych umiejętnościach nie wspominam. Np gościłem nurka na swojej 3 i 4 lekcji by CMAS i stwierdził po zajęciach że tego to on się nauczył sam ale dopiero na około 50 własnym nurkowaniu......

Grotto8 - 31-05-2012, 10:25

Yavox napisał/a:

To ja mam w takim razie duży problem, jak sięgnąć sobie do zaworu w singlu - bo bo skoro sam mam prawo kręcić, to może powinienem również go dosięgać? :) Masz jakieś propozycje? Ćwiczenia rozciągające?

Ja też :) Wczoraj zarzuciłem na siebie worek z 18 (ale średnica jak w 15), mocowana na adapterze, bez skafandra... i złapałem zawór pomagając sobie drugą ręką. Tzn prawą sięgałem do tyłu tuż przy głowie, a lewą dopychałem łokieć. W piance i w wodzie nie wiem jak to będzie. W jackecie sięgałem, a jak miałem butlę 12l to w ogóle bez problemu. Jak patrzę jak to robią na filmach, dwoma rękoma, bez problemu... chociaz wiem, że w twinie to jest łatwiej.

jacekplacek - 31-05-2012, 10:35

TYMOTEUSZ napisał/a:
Wkrecone automaty ktore lezaly w nocy w samochodzie ?

Wniosłem zimny sprzęt do ciepłego pomieszczenia, gdzie natychmiast pokrył się rosą. Natychmiast po wniesieniu, wykręciłem też automaty. Moja teoria jest taka, że skroplenie nastąpiło też wewnątrz nich. Po naładowaniu butli, wkręciłem mokre automaty - co zaowocowało wzbudzeniem pod wodą. Nie rozumiem tylko blokady pod grzybkiem zaworu.



na logikę, potrzeba by dość sporej ilości wody, żeby tam zalodziło. A może nie? :/

Edit: Patrząc na rysunek: w sm zawór jest poziomo a automat o ile jest w środku mokry, będzie tę wodę zlewał dokładnie w kanalik pod grzybek. Oblodzony zawór, po zakręceniu praktycznie natychmiast tę wodę zamrozi, co może spowodować blokadę - jak stało się w moim przypadku. Gdyby powyższe było słusznym założeniem, wynikałoby, że butla na plecach jest odporniejsza na tego typu awarię.

Grotto8 - 31-05-2012, 10:47

jacekplacek napisał/a:
Na szczęście zawór tej odstawionej nie był obrażalski,...

:zdz: ...zatem witamy z powrotem!

jacekplacek napisał/a:

Edit: Patrząc na rysunek: w sm zawór jest poziomo a automat o ile jest w środku mokry, będzie tę wodę zlewał dokładnie w kanalik pod grzybek. Oblodzony zawór, po zakręceniu praktycznie natychmiast tę wodę zamrozi, co może spowodować blokadę - jak stało się w moim przypadku. Gdyby powyższe było słusznym założeniem, wynikałoby, że butla na plecach jest odporniejsza na tego typu awarię.

Czy nie jest to powód dla którego woda w butli wpływa do automatu? (a nie odwrotnie)
Chociaż przy takim ciśnieniu, to ja nie wierzę, żeby to miało znaczenie...

lozerka - 31-05-2012, 10:53

Grotto8 napisał/a:
Yavox napisał/a:

To ja mam w takim razie duży problem, jak sięgnąć sobie do zaworu w singlu - bo bo skoro sam mam prawo kręcić, to może powinienem również go dosięgać? :) Masz jakieś propozycje? Ćwiczenia rozciągające?

Ja też :) Wczoraj zarzuciłem na siebie worek z 18 (ale średnica jak w 15), mocowana na adapterze, bez skafandra... i złapałem zawór pomagając sobie drugą ręką. Tzn prawą sięgałem do tyłu tuż przy głowie, a lewą dopychałem łokieć. W piance i w wodzie nie wiem jak to będzie. W jackecie sięgałem, a jak miałem butlę 12l to w ogóle bez problemu. Jak patrzę jak to robią na filmach, dwoma rękoma, bez problemu... chociaz wiem, że w twinie to jest łatwiej.


uff, chłopaki ;-) pocieszacie mnie :))

bo własnie zaczęłam to ćwiczyć i jakbym nie cudowała, to do tego 1 zaworu sięgnac nie mogę, a nie jestem sztywna, bez problemu sięgam sobie do łopatek, i na sucho wydaje się, ze w zawór powinnam trafić bez problemu- gdy próbuję, to zawór jak zaklety zwiewa ;-) chyba muszę popróbować z tym luzowaniem pasa :))

Że też, Tomek, ja Ciebie wcześniej o to nie zapytałam :-D

Grotto8 - 31-05-2012, 11:04

...a ja Ci mówię, popróbuj z tym dopychaniem łokcia drugą ręką.
Jak by się nie napinał, to po takim manewrze dłoń sięgająca do zaworu idzie jeszcze z 10cm dalej.

lozerka - 31-05-2012, 11:13

Grotto8 napisał/a:
...a ja Ci mówię, popróbuj z tym dopychaniem łokcia drugą ręką.
Jak by się nie napinał, to po takim manewrze dłoń sięgająca do zaworu idzie jeszcze z 10cm dalej.


dzięki, popróbuje :) na razie to ja mam jeszcze wrażenie, że gdybym butle miała niżej, to byłoby znacznie łatwiej mi trafić, ale nijak na moim skrzydle nie jestem w stanie jej nizej ustawić :)

Yavox - 31-05-2012, 11:15

Włodek K napisał/a:
Cytat:
Odszukiwania automatu mnie na kursie podstawowym nie nauczono. O tym, że coś takiego w ogóle istnieje i że jest na to jakaś procedura, dowiedziałem się dwa lata później :)

Nie martw się.


Ani trochę się nie martwię, po prostu trzeba ćwiczyć. W niedzielę mieliśmy na koparkach ćwiczenia i m.in. symulowane sytuacje OOG. Podałem automat na długim wężu i po kilkunastu sekundach się musiałem na dwa oddechy o niego z powrotem upomnieć, bo nie byłem w stanie odnaleźć backupu wiszącego na gumie z przodu pod brodą - dopiero za drugim razem się udało :) :) I gdzie tutaj rozmawiać o odszukiwaniu automatu...

lozerka - 31-05-2012, 11:24

Yavox napisał/a:
bo nie byłem w stanie odnaleźć backupu wiszącego na gumie z przodu pod brodą - dopiero za drugim razem się udało :) :) I gdzie tutaj rozmawiać o odszukiwaniu automatu...


Adam, tak z moich pierwszych ćwiczen z tą konfiguracją pamiętam, że też dość chaotycznie mi te wymiany szły i wtedy usłyszałam jedną radę ( a moze podpatrzyłam u instruktora- nie pamietam) zanim wyjmiesz z paszczy 1 ao, miej w reku juz drugi. Nie do konca to działa, gdy pierwszy ktoś Ci wyrwie po prostu, ale myśle, że wielokrotne sięganie wcześniej po puszkę na gumce juz utrwali Ci miejsce jej połozenia :)

Włodek K - 31-05-2012, 16:16

Grotto8 napisał/a:
Yavox napisał/a:

To ja mam w takim razie duży problem, jak sięgnąć sobie do zaworu w singlu - bo bo skoro sam mam prawo kręcić, to może powinienem również go dosięgać? :) Masz jakieś propozycje? Ćwiczenia rozciągające?

Ja też :) Wczoraj zarzuciłem na siebie worek z 18 (ale średnica jak w 15),

Nie tak to się robi. Przede wszystkim na powierzchni walka z 18 l flaszką bywa przegrana bo ciągnie to z niemiłosierną siłą w dół. Znacznie łatwiej tego rodzaju działania wykonuje się pod wodą.

Ułożenie butli ma być takie aby mieć zawory za swoją potylicą. W zależności od zaworu podwójny pojedynczy będziesz miał potrzebę sięgnąć bliżej środka lub odrobinę w bok.

Jeśli nie sięgasz swobodnie do zaworu tak ułożonego gdy jesteś w pozycji poziomej (masz go kilka cm za potylicą ) możesz zamiast zajmować się własnym łokciem użyć do tego własnej głowy. Tzn sięgasz do tyłu, opierasz przedramię na potylicy i odchylasz głowę do tyłu w taki sposób aby nakierować rękę na zwór.
To jest bardzo skuteczny sposób ale sprzęt winien być poprawnie skonfigurowany.
Warto spróbować przy zaworach typu T chwytania prawą ręką za lewy zawór i lewą ręką za prawy za głową albo pod szyją. Nie koniecznie trzeba bawić się prawą ręką do prawego zaworu choć tak jest czyściej Jednak czasem bywa trudniejsze niż tak jak podałem

Gdyby tak się nie dało masz drugi sposób wzięty z techniki odnajdywania AO z za pleców ja to nazywam techniką "od źródła"

W zależności jaki i jak masz skonfigurowany sprzęt zazwyczaj konieczne jest poluzowanie szelek lub/i rozpięcia pasa brzusznego.
Wtedy pochylasz się nico głową w dół pochylenie to nie oznacza wypinania tyłka tylko sylwetka cały czas jest poprawna, butla zjeżdża ciut niżej, Gdyby było mało prawą lub lewą ręką podciągasz ją za denko bliżej głowy. Tam już możesz użyć techniki odchylania potylicą.

No poprostu na każdym nurkowaniu główka musi pracować :)

Yavox napisał/a:
Ani trochę się nie martwię, po prostu trzeba ćwiczyć. W niedzielę mieliśmy na koparkach ćwiczenia i m.in. symulowane sytuacje OOG. Podałem automat na długim wężu i po kilkunastu sekundach się musiałem na dwa oddechy o niego z powrotem upomnieć, bo nie byłem w stanie odnaleźć backupu wiszącego na gumie z przodu pod brodą - dopiero za drugim razem się udało :) :) I gdzie tutaj rozmawiać o odszukiwaniu automatu...


Nie musisz bo jesteś o nieba bardziej wyszkolony niż kolega od maski o którym napisałem.

Wtedy gdy masz zapas dla siebie na gumce trzeba wyćwiczyć taki odruch jakby Twoje dłonie były związane niewidzialnym sznurkiem. Tzn pada znak "nie mam powietrza" to prawa ręka leci do zasadniczego w paszczy zaś lewa ląduje w tym samym momencie na podgardlanym. Najlepiej nabywać tej pamięci mięśniowej ćwicząc na sucho z zamkniętymi oczami. W trakcie kontroli sprzętu pod wodą też robimy to samo.

Wyciągamy AO zasadniczy wraz z wydechem i go kontynuujemy do czasu aż włożymy swój podgardlany i na tym samym wydechu opróżniamy go z wody. Zamiana AO trwa nie więcej jak 1 sek.
Zwykle podanie gazu partnerowi trwa znacznie dłużnej np faza dopłynięcia. Ale wtedy dawca sobie oddycha zaś biorca ma procedurę nie zakłóconą walką dawcy o przeżycie.

Musimy u siebie wyrobić taki odruch mięśniowy ponieważ w faktycznej sytuacji OOG zamiast myślenia powinien zagrać odruch. Nie wiem czy nie zdradzam warsztatu ale jak już pisałem o zaskakiwaniu ucznia w celu sprawdzania poprawności reakcji np w OOG.
Gdy zobaczę że kursant chwycił AO z paszczy a nie ma w łapie podgardlanego to w ogóle nie biorę od niego gazu bo musi to zrobić poprawnie wymianę bo To Dawca ma być zabezpieczony w gaz w pierwszej kolejności a dopiero biorca.

Prawa ręka ciągnie lewą a to wszystko zsynchronizowane z oddechem tzn zaczynam wdech ręce lecą do własnych AO.

[ Dodano: 31-05-2012, 16:28 ]
Yavox napisał/a:
I gdzie tutaj rozmawiać o odszukiwaniu automatu...

Np w trakcie kursu podstawowego trzeba zwracać szczególną uwagę na to aby uczeń uczył się odruchowo trafiać do tego miejsca do którego potrzebuje i to bez spoglądania na nie. Tak naprawdę takie pierdoły zajmują najwięcej czasu ale one składają się na sprawność działania pod wodą. Na szkoleniu CMAS mam nawet cały pakiet ćwiczeń z trafiania dłońmi w różne miejsca.

Na tej podstawie łatwego odruchowego trafiania ustawia się wiele rzeczy na nurku tak aby dłonie samoczynnie do nich trafiały przykład to manometr lub deringi piersiowe lub długość gumki w podgardlanym, inflator itd.

hubert68 - 01-06-2012, 06:23

Yavox napisał/a:
Odszukiwania automatu mnie na kursie podstawowym nie nauczono. O tym, że coś takiego w ogóle istnieje i że jest na to jakaś procedura, dowiedziałem się dwa lata później
Na kursie SDI OWSD masz odszukiwanie automatu na dwa sposoby.
Yavox - 01-06-2012, 06:30

hubert68 napisał/a:
Na kursie SDI OWSD masz odszukiwanie automatu na dwa sposoby.

Wierzę, choć drugi raz na kurs podstawowy raczej nie przyjdę :)

adriano210 - 01-06-2012, 11:04

:D :D:D Yavox, to było zaproszenie :D
hubert68 - 01-06-2012, 13:33

adriano210 napisał/a:
Yavox, to było zaproszenie
Nie było. Tylko informacja o standardach federacji, w której szkolę. Może w federacjach innych organizacji tego nie ma? Nie mam obowiązku zanać wszystkich...
arkac123 - 01-06-2012, 15:51

hubert68 napisał/a:
Tylko informacja o standardach federacji, w której szkolę. Może w federacjach innych organizacji tego nie ma? Nie mam obowiązku znać wszystkich...


W PADI OWD również jest odszukiwanie automatu - a jak nie wiesz o czymś, śmiało pytaj. :aaa:

A w ramach rozrywki na OWD mieliśmy jeszcze oddychanie z samej butli.... Minęło 7 lat, a pamiętam do dziś ;)

jacekplacek - 01-06-2012, 16:20

arkac123 napisał/a:
A w ramach rozrywki na OWD mieliśmy jeszcze oddychanie z samej butli.... Minęło 7 lat, a pamiętam do dziś ;)

Opowiadano mi o gościach, którzy w ten sposób nurkowali i na 40m. Dla nie wprawnej osoby, przepłynąć z bąbla długość basenu jest nie lada wyczynem :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group