amigo - 05-04-2013, 21:12 Temat postu: pneumatyk czy guma??witam
dla laika .jeżeli pneumatyk? to jaki i guma też jaka?wody nasze..czy jest problem nabicia gumowej pod wodą?czy trzeba się wynurzyć?pawel282 - 05-04-2013, 21:25 gumowej nie nabijasz tylko nacigaszi nie ma najmniejszego problemu pod woda,
pneumatyk im glebiej tym bardziej bedzie chyba tracil na sile, plus trzeba od czasu do czasu sprawdzac cisnienie, dopompowywac, robic przeglady - z gumami nie ma zadnego problemu.ptja - 05-04-2013, 21:28 Zerknij na forum spearfishing.pl - tam to już było dyskutowane nie raz.
Mi znajomi doświadczeni łowcy na nasze jeziorowe wody polecali niebyt długiego pneumata z rączką w środku (wtedy mało wystaje z przodu, a tył mieści się przed łokciem).JacekKG - 05-04-2013, 21:31 Zdecydowanie guma
Na zakrzowku naprzyklad taki pneumatyk juz zle strzela,uzyt - 05-04-2013, 21:50
JacekKG napisał/a:
Na zakrzowku naprzyklad taki pneumatyk juz zle strzela,
To już mamy winnego małej ilości rybek na Zakrzówku
A teraz zarybiać trzeba
Nie wolno strzelać/łowić na Zakrzówku ptja - 05-04-2013, 22:33
JacekKG napisał/a:
Zdecydowanie guma
Na zakrzowku naprzyklad taki pneumatyk juz zle strzela,
załóżmy, że przejdziemy do dyskusji na temat zbiorników o podobnej głębokości, a niekoniecznie Zakrzówka
Tak, jeśli jesteś na tyle dobry, żeby łowić na tych 20 i więcej metrach (gdzie nie ma trzcin) i woda ma przejrzystość "morską", to tak - (długa) guma będzie lepsza.
Ale w naszych jeziorach (gdzie wizura to często pojedyncze metry) i połowach na głębokościach, nazwijmy to, niesielawowych , to pneumat jednak bardziej się przyda. Operowanie w krzaczorach gumówką o sensownej długości jeszcze dodatkowo z rączką na końcu nie jest zbyt wygodne.
Dla jasności: mówimy o polowaniu, a nie kłusowaniu - czyli głębokości rozważamy takie, jakie są dostępne bez butli.slawek290 - 05-04-2013, 22:48
ptja napisał/a:
Dla jasności: mówimy o polowaniu, a nie kłusowaniu - czyli głębokości rozważamy takie, jakie są dostępne bez butli.
Żeby walnąć coś konkretnego to w butli nie mamy żadnych szans .
Ryby są chyba strasznie czułe na bąble . Podobno nawet jeden bąbel wylatujący z fajki jest w stanie spłoszyć rybę , a co dopiero masa bąbli wylatujących z automatu . Płynąc w butli z kuszą płoszymy wszystko większe dookoła .
Zakrzówek i inne tresowane zbiorniki pomijam .bruner - 05-04-2013, 23:02 Amigo. Zapewne jak wszyscy tutaj zagladający, przed sezonem kupiłes już przemysłową zamrażarkę i śliniąc szykujesz się na Zakrzówek. No, Ty sie przynajmniej nie czaisz i pytasz wprost, a nie tylko prowokujesz, liczac, ze w ten sposób dowiesz się, jak w tajemnicy przed znajomymi wyjąć najładniejsze sztuki z Zakrzówka.
Niepotrzebnie się z tym krygujesz bracie, mleko sie już rozlało. Albowiem wszyscy pozostali użytkownicy tego forum i tak wiedzą, że jeżeli cokolwiek napisałeś w tym dziale nie napier...ąc przy tym na łowiectwo podwodne - to jesteś Zakrzówkowym kłusolem i półbandytą, a prawdopodobnie w dodatku ojcogubcem i matkojadem. A...no i że masz bankowo dożywotni abonament u psychiatry na koszt podatników.
Żeby jednakowoż zachować pozory przyzwoitosci napiszę dla niepoznaki także i o innych wodach.
Wszystko zależy od dwóch rzeczy - od tego na co zamierzasz polować i w jak przejrzystej wodzie spodziewasz sie to robić. Dlatego z czasem gromadzi sie pokaźną zbrojownię. To tak samo jak z ilościa róznych wędek u wedkarza. Doświadczenie mówi Ci jaki sprzęt bedzie najwłasciwszy w danej wodzie.
Na nasze typowe wody jeziorowe najbardziej uniwersalna kusza to gumówka 60 cm lub 75 cm. Dają radę i w toni i w rzadszych trzcinach. Kołowrotek obowiązkowo.
Jeśli zamierzasz polować w krzaczorach i gęstych trzcinach wówczas ma sens pneumatyk 50 cm. Także z kołowrotkiem i do tego krótszą (20m) ale mocną linką (dyneema w oplocie 2 mm polecam)
Lub ruska prizma z raczką pośrodku, choć to nieprecyzyjna kusza, z nietypową strzalą i osobiscie jej nie polecam. Prowadzenie rączki do duszy, a o kołowrotku sensownym, a co za tym idzie sensownej rybie z Zakrzówka zapomnij. Jedyną jej zaletą jest bezsprzecznie cena, a co za tym idzie to, że w razie obławy z wody, lądu i powietrza możesz ją na zakrzówku utopić. Słynne sa także opowieści spasionych przy wychodzeniu z wody nurków sprzętowych chowajacych te poreczne kusze do środka skafandrów nurkowych (bo te do scuba mają zamek).
Na bardzo duże ryby nadaje sie pneumatyk 70 cm starszego typu, czyli ze strzala 8mm. Na suma mocno nabita 50tka pneum też jest dobra - cięzko sie sumowi uwolnić i strzała najcześciej pozostaje prosta, nawet jak dopadniesz go w skałach takich jak na Zakrzówku, a przecież o to nam tu chodzi.
Idziesz na polowanie to nie strzelasz do tego co sie nawinie, tylko zmieniasz cel polowania - zmieniasz kusze, albo idziesz z jedna kuszą do wody i szukasz założonego celu. Szkoda zranić rybę, bo potem i tak zdycha. W lato z krawędzi wokół Zakrzówka szybko sie zorientujesz czego szukasz.
Reasumując - pneumatyk 50 cm i gumówka 60 i 75 cm z kołowrotkiem to optymalny zestaw na nasze wody. Jeśli tylko jeden rodzaj i rozmiar kuszy to gumówka 75 cm z kołowrotkiem.
Jacku pneumata na Zakrzówek musisz mocniej nabijać i wyposażyć w przymocowana latarkę do oświetlania grotek i załomów czyli przeznaczyć go na suma lub duże karpie. Na jesiotry, karpie i duże szczupaki w takiej wodzie jak Zakrzówkowa wybrałbym ze swojej kolekcji kusz gumówki: 75 cm z ciężką 7mm strzałą i podwójnymi gumami lub 90 cm ze strzałą 6.5mm. Oczywiście obie z kołowrotkiem, żeby później nie było miesięcznic i demonstracji jakby się która zerwała z rozprutymi bebechami.
Ktoś jeszcze ma ochotę prowokować durne rozmowy o Zakrzówku i łowiectwie? amigo - 06-04-2013, 06:48 skąd się wziął pomysł ,że mam zamiar polować na Zakrzówku-nigdy tam nie byłem i nie wiem czy będę kiedykolwiek!chcę kupić tyko kuszę! po co ta afera! na biwaku zamoczyć dupę i upolować krokodyla! a poza tym patrząc na twoje słownictwo to ty powinieneś udać się do psychiatry!!!bruner - 06-04-2013, 07:52
amigo napisał/a:
skąd się wziął pomysł ,że mam zamiar polować na Zakrzówku-nigdy tam nie byłem i nie wiem czy będę kiedykolwiek!chcę kupić tyko kuszę! po co ta afera! na biwaku zamoczyć dupę i upolować krokodyla! a poza tym patrząc na twoje słownictwo to ty powinieneś udać się do psychiatry!!!
Jak i my Amigo. Witamy w klubie Zakrzówkowych morderców Wyraźnie nie załapałeś, ale bardzo dobrze się stało, bo Twoja szczerość wypowiedzi spowoduje może, że do niektórych to lepiej dotrze.
Chodzi o to, że ktokolwiek coś nowego napisze w tym dziale to zaraz można liczyć na prowokację ze słowem 'Zakrzówek' wplecionym na niezliczone sposoby w jej treść. A potem cała litanię rzeszy osób chętnych do rzucania kamieniami.
Wiedza, o którą pytałeś jest w odpowiedzi, tylko oczywiście wytnij słowa o nieszczęsnym Zakrzówku . Na biwaku czy nie, pamiętaj, że potrzebujesz kartę łowiectwa podwodnego i zezwolenie właściciela (na akwenie prywatnym) lub uprawnionego do rybactwa na danym akwenie.
Deepblue - 06-04-2013, 14:14 A w norwegi ? na dorsze?nuras5 - 06-04-2013, 16:47 Na morze tylko gumówka i to długa - jeśli o to pytałeś.slawek290 - 06-04-2013, 19:15
bruner napisał/a:
Amigo. Zapewne jak wszyscy tutaj zagladający, przed sezonem kupiłes już przemysłową zamrażarkę i śliniąc szykujesz się na Zakrzówek. No, Ty sie przynajmniej nie czaisz i pytasz wprost, a nie tylko prowokujesz, liczac, ze w ten sposób dowiesz się, jak w tajemnicy przed znajomymi wyjąć najładniejsze sztuki z Zakrzówka.
Bruner - jesteś Fachowcem i lubisz swoją robotę . Jestem pewien iż facet z taką wiedzą i pozycją wśród Łowców bez problemu doprowadził by do schwytania "Zakrzowkowego Nieudacznika " jakby tylko chciał .
Rozumiem że dla Ciebie patafian z Zakrzówka to największy wróg . Ktoś zaj....ł bezbronnego suma z drogi . Fajny średniej wielkości ufny sum dał się zaj...ć bo był ufny w stosunku do ludzi .
Bruner zlokalizujcie tego ciulasa co wam psuje wizerunek .bruner - 06-04-2013, 21:47 Fachowcem się absolutnie nie czuję. To o czym piszesz zapewne prędzej czy później nastapi. Ale nie liczyłbym na publiczne napiętnowanie nikogo, a raczej na to, że takie sytuacje nie będą miały tam miejsca z udziałem nikogo ze zorganizowanego środowiska łowców.
Duża ryba w wodzie będzie kusić tak czy owak. I jesli akwen jest niestrzeżony, i jest możliwosć wejścia do wody poza bazą Kraken, a kusze do polowań sa powszechnie dostepne, i ich posiadanie legalne to prędzej czy póżniej kogoś skusi znowu.
Piękna sprawą byłoby móc podziwiać zamknięty ekosystem z wyrośniętymi latami okazami różnych gatunków. Żeby ryby same kształtowały swoją liczebność i skład. Ale ciężko to widzę. Nie brak ludzi, ktorzy nie uszanują czyjejś pracy, pasji i wysiłku. Jak nie będzie mógł ukrasć ryby to zamiast odpuścić zatruje wodę żeby móc spać spokojnie. Niestety, taka mentalność.arkac123 - 06-04-2013, 21:53
Deepblue napisał/a:
A w norwegi ? na dorsze?
Na dorsze nie wiem (najwięcej dorszy jednak wyciągaliśmy tradycyjnie wędką), ale jeśli chodzi o żabnice, halibuty, flądry i zębacze najlepsze efekty mieli nurkowie zaopatrzeni w noże "rambo".
A jesli chodzi o Zakrzówkowego suma, to z tego co wiem, złowili go niestety tubylcy....slawek290 - 06-04-2013, 22:08
arkac123 napisał/a:
jesli chodzi o Zakrzówkowego suma, to z tego co wiem, złowili go niestety tubylcy....
... Z butlami często nurkujący na akwenie . Podobno duża część środowiska nurkowego wie kto to taki .
Podobno też nie PADI bo Ci to lubią pedalskie rybki . Pewno też nie blondynka , bo na ch.... jej sum i mięso , same kłopoty. Podobno zrobił to stary instruktor z klubu ...... . Podobno reszta instruktorów o tym wie .
Strzelający musiał niezbyt umieć utrzymać pływalność bo walił do suma z góry . Na szczupa który wisi w toni był już za cienki . Szczup musiał uciec jak zobaczył płynącego na konika z kuszą sapiącego patafiana .
Może powinni przykładnie wydać kutasa szerokiej rzeszy nurków .Włodek K - 07-04-2013, 00:08
bruner napisał/a:
Piękna sprawą byłoby móc podziwiać zamknięty ekosystem z wyrośniętymi latami okazami różnych gatunków.
O czym Ty marzysz?
Ty nie chcesz podziwiać, Ty chcesz zabijać te wyrośnięte okazy. Im bardziej wyrośnięty tym większa satysfakcja. Prawda?
Myślisz że po weekendowych atakach kilkudziesięciu łowców z towarzystwa będą szanse na widoki o których tu obłudnie marzysz?bruner - 07-04-2013, 06:09 O zamkniętych ekosystemach z wyrośniętymi latami okazami różnych gatunków.
Atrakcyjnie liczbowo i gatunkowo zarybianym, bez odłowów sieciowych, bez amatorskiego połowu ryb. Gdzie możnaby 'rywalizować' z innymi bywalcami przy pomocy aparatu lub kamery. Niezależnie od tego jakie kto ma przekonania. Gdzie zarybienia, ew. leczenie, ichtiolog itp byłyby finansowane na jasnych zasadach z opłaty za wstęp do wody.Nuroslaw - 07-04-2013, 10:10
bruner napisał/a:
O zamkniętych ekosystemach z wyrośniętymi latami okazami różnych gatunków.
Atrakcyjnie liczbowo i gatunkowo zarybianym, bez odłowów sieciowych, bez amatorskiego połowu ryb.
W jakim celu zarybianym? Przecież zakładasz brak pozyskania? Jak pozostawisz je w spokoju, to same się namnożą. No chyba, że chcesz wykarmić tego suma, co wszystko wyjada . Czytając to, w oczach miałem ten obrazek
W odpowiedzi: pneumatyk czy guma
Duża zależy na jakie ryby planujesz polować. Z gumy masz nieograniczoną liczbę strzałów.
Nurkując w szuwarach, do 10 m głębokości nie ma znaczenia guma przy pneumatyk. Znaczenie ma rozmiar. Jeśli nastawiasz się na duze ryby lub silne ryby to musisz brać mocniejszy sprzęt.amigo - 07-04-2013, 10:39 z butlami czy bez! z racji ,iż mieszkam na mazurach nie raz widziałem jak "wędkarze" po tarle szczupaka jak woda spada i zostaje po rowach nokautują je widłami i jakoś cisza! wiarę w uczciwość można wsadzić w między bajki! starczy popatrzeć jak na stawach prywatnych gdzie limit to np.2kg wracają z trzęsącymi się woderami gdzie pochowali jeszcze po 2 kilo! ustrzelenie kuszą dla " siebie" ryby moim zdaniem nie jest tragedią ! no a jak jeszcze na papierach ...jak pytam właściciela jezioro czy dzierżawcę o możliwość strzału zgadza się bo wie ,że nie wpadnę w amok killera i nie wywiozę całego wora krokodyla . wszystko należy robić z rozumem i umiarem. a pozwolenie w starostwie jest tak trudno dostać ,że szokkk. ale ogólnie łowiectwo podwodne fajny i nie łatwy sport!Nuroslaw - 07-04-2013, 10:58
amigo napisał/a:
. a pozwolenie w starostwie jest tak trudno dostać ,że szokkk.
jak trudno? To przecież z punktu widzenia starostw to tylko formalność jest? tu nie ma miejsce na widzimisię starosty: przynosisz wszystkie dokumenty i musi wydać.
Toż trudniej uzyskać potwierdzenie egzaminu z amatorskiego połowu ryb od organizacji której statutowym celem jest połów ryb i która liczy co najmniej 200 członków.kraken - 07-04-2013, 18:19
Cytat:
Fachowcem się absolutnie nie czuję. To o czym piszesz zapewne prędzej czy później nastapi. Ale nie liczyłbym na publiczne napiętnowanie nikogo, a raczej na to, że takie sytuacje nie będą miały tam miejsca z udziałem nikogo ze zorganizowanego środowiska łowców.Duża ryba w wodzie będzie kusić tak czy owak. I jesli akwen jest niestrzeżony, i jest możliwosć wejścia do wody poza bazą Kraken, a kusze do polowań sa powszechnie dostepne, i ich posiadanie legalne to prędzej czy póżniej kogoś skusi znowu. Piękna sprawą byłoby móc podziwiać zamknięty ekosystem z wyrośniętymi latami okazami różnych gatunków. Żeby ryby same kształtowały swoją liczebność i skład. Ale ciężko to widzę. Nie brak ludzi, ktorzy nie uszanują czyjejś pracy, pasji i wysiłku. Jak nie będzie mógł ukraść ryby to zamiast odpuścić zatruje wodę żeby móc spać spokojnie. Niestety, taka mentalność.
I dlatego nie szanuję żadnych myśliwych podwodnych i tym podobnych osób. Bo tak naprawdę wszyscy ci łowcy popierają kłusownictwo tylko niektórzy udają, że jest inaczej. Albo uważasz że ktoś kto poluje na czyimś akwenie bez jego zgody jest nieuczciwy i jak o tym wiesz to podajesz do publicznej wiadomości lub na policję kto to jest albo tak naprawdę go popierasz bo on wie, że tak naprawdę nic mu nie grozi i spokojnie może się chwalić przed kolegami.
Ale w sumie dobrze, że coraz głośniej jest o tym, że polowanie na ryby to nieelegancka zabawa.
Może w końcu wpadnie i wtedy będzie można oddzielić nurków od kłusownika i jego kolegów.
Sprawa jest trudna - na szczęście coraz mniej ludzi poluje - więc jak się łowców podwodnych nie wyłapie to i tak wymrą ze starości. Nowych coraz mniej, bo ludzie po prostu coraz częściej przedkładają zachwyt nad piękną rybą ponad chwilę upojenia po strzale.
Maciek "Szczęściarz" Curzydłobruner - 07-04-2013, 19:58 Nie liczyłbym na to, ze ktokolwiek ze środowiska zorganizowanych łowców podwodnych pochwaliłby się czymś takim, w naszym gronie. Jestem właściwie tego pewien. Pomijając to, że zrobiłby sobie nie lada obciach, to ostro pojechałby sobie po własnych rajtach. Why? Pół roku temu członek Stowarzyszenia, bardzo zasłużony, który był w nim od samego początku pozwolił sobie ustrzelić 'dla siebie' węgorze przy okazji zawodów. Nie wchodząc w rozwój wydarzeń - w konsekwencji - został usunięty ze Stowarzyszenia. Jest o tym oficjalne oświadczenie prezesa SSP dostępne w internecie.
Tyle jest warta z małego palca wyssana pisanina o spokojnych przechwałkach o kłusowniczych sukcesach wśród zorganizowanych łowców.
Publiczne dekraracje działań leżących poza możliwościami deklarującego i obietnice nieosiągalnych sukcesów charakteryzują polityków podczas kampanii wyborczej. Dlatego zadeklarowałem tyle, ile realnie możliwe jest do osiągnięcia, w gronie w jakim wiem, że jest to możliwe.
Życie nie jest tylko czarno-białe. Do osiągnięcia celu często dochodzi się małymi krokami, małymi sukcesami. Lepiej mieć jakiekolwiek korzyści niż nie mieć żadnych.
Chyba, dodam złośliwie, żeby się zrewanżować absurdem za absurd, że tylko się udaje, że chce się to osiągnąć, KonradK. - 07-04-2013, 20:00 A ja tam lubię strzelić parę węgorzyków.Uwędzone na olchowym drewnie smakują wyśmienicie.Za chwilę maj i węgorz będzie szedł.Ja już ostrze groty w 6cio zębie.Trzeba być gotowym na łowy!bruner - 07-04-2013, 20:07 Dodam, jeszcze, że nigdzie, nigdy nie napisałem, że jestem święty, bo nie jestem. Większość z nas, tych polujących od lat ma na sumieniu jakieś grzechy. Nikomu nie było z tym dobrze. I nadal nie jest. Ciągle odbija się to komuś od czasu do czasu czkawką. Nie tylko 'nasi ojcowie' także i my sami sobie jesteśmy winni. Chcemy to zmienić. Sytuacja w pewnym momencie dojrzała do tego, aby przyznać się do błędów i zmienić swoje postępowanie.WW - 08-04-2013, 08:23 Witam
Chciałbym wiedzieć, dlaczego oczekuje się samokrytyki od podwodnych łowców, ale zupełnie ignoruje fakt istnienia wędkarzy, czy szerzej myśliwych?
Czy w rzeczonym kamieniołomie jest całkowity zakaz połowu ryb?
Jeśłi całość nie jest własnością jednej bazy, to mamy tu ewidentny przykład próby zawłaszczenia. Kamieniołom jest dla wszystkich a więc i dla wędkarzy i dla podwodnych łowców także.
Próby pokrzykiwania i moralizowania przypominają manifestacje "ekologów", którzy na pikietę w sprawie zatruwania środowiska przyjechali własnymi samochodami.
A odpowiadając na pytanie autora wątku.
Taka kusza wystarczy na wszystkie polskie ryby śródlądowe i morskie, z wyjątkiem suma powyżej 50 kg i szczupaka powyżej 20 kg.ptja - 08-04-2013, 09:09
WW napisał/a:
Czy w rzeczonym kamieniołomie jest całkowity zakaz połowu ryb?
na to wygląda.
Działka z akwenem jest własnością osób prywatnych (tego dowiedziałem się w urzędzie CKMK ) i, o ile wiem, to właściciele w tym przypadku są "uprawnieni do rybactwa". Prawo nakłada na łowcę (wędkarza chyba też) obowiązek uzyskania zezwolenia na połów od uprawnionego, więc nie można łowić bez takiego zezwolenia.
Ja zresztą (jakkolwiek nie mam nic przeciwko zjadaniu samodzielnie przedziurawionych ryb) i tak byłbym przeciw łowieniu na Zakrzówku, bo mam wrażenie, że ryby tam żyjące są oswojone z nurkami i połów byłby mocno nie fair.WW - 08-04-2013, 09:39 Witaj
Tu masz racje. Ja nigdy nie twierdziłem, że nurkowanie czyni człowieka moralnym.
Ja w takich akwenach jak Zakrzówek, Koparki czy Białe nigdy nie polowałam. Ze szczupakiem z Koparek, to prawie się zaprzyjaźniłem.
Mam swoje jeziora i rzeki z odpowiednimi okazami.
Komu się to nie podoba, to nie poluje i już.
Dorabianie do tego filozofii zawsze mnie wq.. JacekKG - 08-04-2013, 19:40 A moze by tak zaskarzyc do komisji europejskiej producentow i importerow sprzetu do klusownictwakraken - 08-04-2013, 19:44 Wędkarzy też gonimy z Zakrzówka, a polowanie w lesie uważam za nieeleganckie i tyle.
MSCnurkowacz - 08-04-2013, 20:09
ptja napisał/a:
i tak byłbym przeciw łowieniu na Zakrzówku, bo mam wrażenie, że ryby tam żyjące są oswojone z nurkami i połów byłby mocno nie fair.
Ja jestem natomiast przeciwny strzelaniu na wszystkich akwenach w Polsce ( chyba , że prywatny hodowlany za zgoda właściciela). Obecnie w naszych wodach i tak jest pustynia. Ryby do jedzenia kupuje się w sklepach. Na polowania może Norwegia...
Jak juz wszystko wykłusujemy to zostaną nam kible do ogladania pod wodą.ptja - 08-04-2013, 20:12
JacekKG napisał/a:
A moze by tak zaskarzyc do komisji europejskiej producentow i importerow sprzetu do klusownictwa
i spawarek też, koniecznie. U jednego kłusola widziałem zespawany "widelec" na węgorze.Haw - 08-04-2013, 20:16
JacekKG napisał/a:
A moze by tak zaskarzyc do komisji europejskiej producentow i importerow sprzetu do klusownictwa
Ja jestem natomiast przeciwny strzelaniu na wszystkich akwenach w Polsc.......Obecnie w naszych wodach i tak jest pustynia. ......
Jak juz wszystko wykłusujemy to zostaną nam kible do ogladania pod wodą.
1. To że jest pustynia to nie wina łowców
2. więcej łowców ma zezwolenie więcej kasy na zarybianie
3. Rozróżnij legalne polowanie od kłusownictwa
4. Polacy kłusują na potęgę. Dlaczego chcesz zabraniać łowiectwo a już nie wędkarstwo na wszystkich akwenach? Tych dopiero jest, i wielokrotnie nie przestrzegają zapisów ochronnych.
5. myślisz że w Norwegii masy ryb są nieprzebrane ?
Łowca musi mieć choć minimum widoczności, a ile jezior nie nadaje się do podwodnego łowiectwa a ryb i tak nie ma? Dlaczego za winy przestępców chcesz karać tych co próbują to robić legalnie?
nurkowacz napisał/a:
Ryby do jedzenia kupuje się w sklepach
Szczyt hipokryzji! A te skąd się tam biorą?kraken - 08-04-2013, 21:50
Cytat:
3. Rozróżnij legalne polowanie od kłusownictwa
Rozróżniam, kłusownictwo to łamanie prawa, polowanie z kuszą zgodnie z prawem jest po prostu nieeleganckie. Chcesz polować dla przyjemności trudno, ale nie siadaj ze mną przy jednym stole. Jak się widzi zdychającą postrzeloną rybę to przestaje się rozumieć co kieruje ludźmi którzy polują dla przyjemności.
Cytat:
4. Polacy kłusują na potęgę. Dlaczego chcesz zabraniać łowiectwo a już nie wędkarstwo na wszystkich akwenach? Tych dopiero jest, i wielokrotnie nie przestrzegają zapisów ochronnych.
Łowienia na wędkę też bym zabronił ale to jest forum nurkowe. Mam nadzieję, że za kilka lat żaden "łowca podwodny" nie odważy się na forum nurkowym pisać. Na razie przy stoliku w miejscach nurkowych wstydzą się odezwać. Kiedyś takich opowieści słyszało się sporo, teraz coraz mniej. Idzie w dobrą stronę.
Rozumiem polowanie dla jedzenia, chociaż lepiej jest, jak tak też nie trzeba. Ale polowanie dla przyjemności jest po prostu nieeleganckie.
MSCslawek290 - 08-04-2013, 21:51
WW napisał/a:
Taka kusza wystarczy na wszystkie polskie ryby śródlądowe i morskie, z wyjątkiem suma powyżej 50 kg i szczupaka powyżej 20 kg.
Poprosimy o opinię Brunera jako niewątpliwie mającego największe techniczne doświadczenie .
Bruner jakiego największego szczupaka możemy złowić na zestaw ze zdjęcia ? Przyjmując że 80 % ryb nam z grota nie ucieknie ?KonradK. - 08-04-2013, 22:06
kraken napisał/a:
Jak się widzi zdychającą postrzeloną rybę to przestaje się rozumieć co kieruje ludźmi którzy polują dla przyjemności
Ojej, a wiesz jakie męki przeżywa ryba ubijana masą innych ryb we włoku?Zakazać rybakom połowu biednych ryb....Rozumiem że jesteś weganem i ryb nie jadasz, Twoja sprawa, Hitler też był....
PS.uwielbiam hipokryzje uprawianą przez różnej maści palantów na tym forum.Skoro macie tyle energii na pitolenie bzdur i stawanie w obronie ryb to może zajmiecie się czymś bardziej realnym i pożytecznym, setki dzieci w Polsce każdego dnia nie jada obiadu i taka rybkę z chęcią by zjadło, proponuje dla przykładu tam skierować nadmiar energii uzdrawiania świata....slawek290 - 08-04-2013, 22:09
WW napisał/a:
Taka kusza wystarczy na wszystkie polskie ryby śródlądowe i morskie, z wyjątkiem suma powyżej 50 kg i szczupaka powyżej 20 kg.
Skoro tutaj wątek o łowiectwie możesz opisać jak takim sprzętem ustrzelisz skutecznie szczupaka powiedzmy 5- 10 kg i suma 20 kilo ?
Moim zdaniem te ryby zdechną ze śmiechu na twój widok . Chyba że im pokarzesz przyrodzenie to też padną , bo przy pomocy takiego sprzętu i z takimi grotami i taką linką - to se możesz na okonie średnie popolować .
Bruner - jak się mylę to mnie popraw .
[ Dodano: 08-04-2013, 22:16 ]
kraken napisał/a:
Jak się widzi zdychającą postrzeloną rybę to przestaje się rozumieć co kieruje ludźmi którzy polują dla przyjemności.
Widzisz zdychające ryby bo patafiany polują przy pomocy takiego sprzętu jak na zdjęciu WW . Podejrzewam iż Bruner by pawia puścił jakby miał takie coś w łapę sobie wsadzić . Tego typu sprzęt powoduje że ryby są pokaleczone z wystającymi flakami . Taki pseudo łowca strzel;i do 10 ryb z czego jedną najmniejszą uda się mu " upolować " 9 płynie dalej i często zdycha .ptja - 08-04-2013, 22:46
slawek290 napisał/a:
/.../przy pomocy takiego sprzętu i z takimi grotami i taką linką - to se możesz na okonie średnie popolować .
Sławek, próbowałeś kiedyś strzelać z kuszy? Do celu, nie do ryby.
Wiesz, że strzała z pneumata może mieć energię porównywalną z pociskiem z pistoletu?slawek290 - 08-04-2013, 22:58
ptja napisał/a:
Sławek, próbowałeś kiedyś strzelać z kuszy? Do celu, nie do ryby.
Zanim pierwszy raz zabrałem kuszę pod wodę - kupiłem sobie 3 gwizdałki ( zieloną ruską średnią , krótką seac sub i srebrnego prizma ) i kilka grotów . Przegadałem kupę czasu z " fachowcami " którzy robią to lata na zbiornikach które nurka praktycznie nie widzą . W temacie wiem dużo , lubię sobie popływać , ale nigdy nie chce mi się skrobać i patroszyć ryby . Wolę kupić w sklepie , leniwy jestem .
Jak chcesz mam 2 kusze do sprzedania . Seac sub krótki z kaburą , ani razu pod wodą i ruską zieloną . Prizm już sprzedany .
[ Dodano: 08-04-2013, 23:01 ]
ptja napisał/a:
Wiesz, że strzała z pneumata może mieć energię porównywalną z pociskiem z pistoletu?
Jarek przecież z takiego grota na krótkiej lince każda ryba spier.....i oprócz takiej na 30 cm jak kolega ww ją dobrze nażga na linkę z 35 cm .ptja - 08-04-2013, 23:19
slawek290 napisał/a:
ptja napisał/a:
Sławek, próbowałeś kiedyś strzelać z kuszy? Do celu, nie do ryby.
Zanim pierwszy raz zabrałem kuszę pod wodę - kupiłem sobie 3 gwizdałki ( zieloną ruską średnią , krótką seac sub i srebrnego prizma ) i kilka grotów .
A zauważyłeś, jak duży zbiornik na powietrze w porównaniu do "gwizdałek" ma kusza Wojtka?
Jest "drobna" różnica.slawek290 - 08-04-2013, 23:24
ptja napisał/a:
A zauważyłeś, jak duży zbiornik na powietrze w porównaniu do "gwizdałek" ma kusza Wojtka?
Tak co jednak ze zbiornika . Jeśli ryba utkwi na strzale to na pewno ucieknie . Zbiornik nie ma tutaj znaczenia . Wiesz jaką siłę ma metrowy szczupak lub sum , a o takich dużych rybach pisze ww . Taka ryba potrafi sobie flaki wyrwać aby uciec i co tutaj za znaczenie ma wielkość zbiornika ?bruner - 08-04-2013, 23:51 Taki 'grzebień' to nie jest sprzęt dopuszczony przepisami w Polsce. Nie polowałem nigdy takim szerokim 'grzebieniem' ale mogę powiedzieć, że ma to sens z bliskiej odległości bo siła sie bardzo szybko wytraca z odległością przy takim zakończeniu strzały, a trzeba pamiętać też, że się rozkłada na wiele ostrz. Typowy sprzęt dla nocnego kłusownika na szczupaki i wegorze, albo dzienne kłusowanie pod brzegami w rzece. Każdą rybę możesz tym zabić, pod warunkiem, ze dużej wsadzisz taki grzebień w mózg (sum, szczupak), albo w kręgosłup (szczupak) - czyli mocno nabita kusza. A ta kusza ze zdjęcia jest bardzo mocna.
Dawniej dużo polowałem za granicą Polski i przez pewien czas uzywałem w skałach na skorpeny trójzebów. Wadą ich było to, że na odległość wiekszą niż pół metra od wylotu z lufy wyraźnie już 'skręcały' w wodzie bo zawsze gdzieś były odstępstwa od idealnej symetrii. Potem przestawiłem sie juz tylko na strzał z pojedynki w mózg. Zaznaczam, że to że duzo polowałem nie znaczy, ze duzo ryb strzelałem. Za każda jedną skrpeną trzeba sie było napływać mnogo, a sensownej wielkosci (bo tylko takich szukałem) trafiały się bardzo rzadko - jedna, dwie na tydzień.
Strzał ma być oddany jedynie wtedy, jeżeli wie się na pewno, do czego sie strzela i jest sie pewnym, że sie trafi tam gdzie sie chce. W przeciwnym razie powinno sie odpuścić. Używam tylko pojedynczych grotów i osobiście uważam, że jako najcelniejsze, najbardziej skuteczne (przy dobrym trafieniu) powinny być jako jedyne dopuszczone prawem w Polsce. To oczywiście tylko moje osobiste zdanie. Pojedynki sa najbardziej sportowe. W tej chwili przepisy w tym względzie są mocno idiotyczne i anachroniczne:
Połowy kuszą są prowadzone:
1) kuszą z naciągiem gumowym, sprężynowym lub pneumatycznym, miotającą harpun na uwięzi, który nie może miećç więcej niż 3 ostrza rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały poza obwód koła o średnicy 30 mm; konstrukcja harpuna powinna umożliwiać łatwe oddzielenie ostrza od jego trzonuWłodek K - 09-04-2013, 00:22
kraken napisał/a:
Chcesz polować dla przyjemności trudno, ale nie siadaj ze mną przy jednym stole. Jak się widzi zdychającą postrzeloną rybę to przestaje się rozumieć co kieruje ludźmi którzy polują dla przyjemności.
Od 5,26 sek. Jakiś kutafon z kuszą zepsuł mi nurkowanie!
Widziałem dziesiątki pokaleczonych ryb. Ile ryb upolowanych kuszą nie widziałem?
Wiem, po jednej upojnej nocy na Nauczycielskim czuć było zabite ryby. Na dnie na odcinku 200 m moi goście kursanci i ja znaleźliśmy około 40 łbów ryb uciętych pod wodą.
Rano kłusoli już nie było.
Inny od kuszy był zgięty w połowie - nie ma zdjęcia, pewnie był głodny bo przez sezon w którym go widywałem na Nauczycielskim, nie urósł nic.
Innego okaleczonego przez kłusola spotykałem na Trześniowskim przez dwa lata.
Podczas pobytu jednego z klubów na Trześniowskim w dwa tygodnie zniknęła cała rodzina sumów, którą odwiedzałem wielokrotnie na przeciwległym brzegu. Z dnia na dzień było o jednego mniej - zdjęcie tylko zostało.
Dziś Trześniowskie to pustynia! Zamiast około trzydziestu szczupaków widuję trzy. Ilu nie zobaczę już bo kłusol z przyłożenia rozwalił szczupaka?
Dla samych drzew nie chce się wchodzić do wody.nuras5 - 09-04-2013, 02:47
Włodek K napisał/a:
Dziś Trześniowskie to pustynia! Zamiast około trzydziestu szczupaków widuję trzy. Ilu nie zobaczę już bo kłusol z przyłożenia rozwalił szczupaka?
Włodek - a skąd wiesz,że spowodowali to łowcy? Może kłusole z elektrycznymi "wędkami" - oni tłuką najwięcej szczupaka węgorza itd.Voltek - 09-04-2013, 06:58 Kłusole to na pewno, bo w nocy polować jest zabronione.WW - 09-04-2013, 08:54
kraken napisał/a:
Rozróżniam, kłusownictwo to łamanie prawa, polowanie z kuszą zgodnie z prawem jest po prostu nieeleganckie.
Właśnie chcą dogodzić takim ludziom, wprowadzono nieżyciowe przepisy ograniczające mn. rozmiar grotu. Z mojego żadna ryba nie zachodzi, dozwolone zaś są tylko potrójne widelce, które tylko kaleczą ryby.
Tyle zwojowaliście obrońcy!
slawek290 napisał/a:
Skoro tutaj wątek o łowiectwie możesz opisać jak takim sprzętem ustrzelisz skutecznie szczupaka powiedzmy 5- 10 kg i suma 20 kilo ?
Moim zdaniem te ryby zdechną ze śmiechu na twój widok . Chyba że im pokarzesz przyrodzenie to też padną , bo przy pomocy takiego sprzętu i z takimi grotami i taką linką - to se możesz na okonie średnie popolować .
Dokładnie tym zestawem pozyskałem na Mistrzostwach Polski karpia ponad 25 kg.
To mogę udowodnić, bo są zdjęcia i protokoły.
Większe ryby też pozyskałem, ale na szczęście, bez świadków.
bruner napisał/a:
A ta kusza ze zdjęcia jest bardzo mocna.
Chapeau bas - choć jeden fachowiec wśród grona szyderców.Włodek K - 09-04-2013, 09:30
nuras5 napisał/a:
Włodek K napisał/a:
Dziś Trześniowskie to pustynia! Zamiast około trzydziestu szczupaków widuję trzy. Ilu nie zobaczę już bo kłusol z przyłożenia rozwalił szczupaka?
Włodek - a skąd wiesz,że spowodowali to łowcy? Może kłusole z elektrycznymi "wędkami" - oni tłuką najwięcej szczupaka węgorza itd.
Skąd wiem?
Widziałeś filmik, widziałeś fotkę?
Czy prąd rozrywa ciało ryby?
Czy prąd łamie rybę w połowie pod kątem około 70st gdy widać okaleczenia?
No właśnie stąd !
Tzw łowca rożni się od kłusownika wyłącznie tym że kłusownik usiłuje żyć z łowienia ryb nie ponosząc kosztów zarybiania - zwykła kradzież aby żyć. I tak powinna być oceniana jak kradzież bochenka chleba ze sklepu.
Łowca zabija zwierzęta dla przyjemności zabijania i próbuje do tego dołożyć gębę ochroniarza przyrody aby usprawiedliwić chęć zabijania zwierząt. To doprawdy obłudne próby odwracania kota ogonem.
Pierwsi są znacznie bardziej etyczni niż Ci drudzy polujący dla hedonistycznej zabawy.
Ale to moja opinia i nikt z nią nie musi się zgadzać.
Bo w akwenie tym w którym zrobiono fotkę i w którym widywałem większość okaleczeń od lat żaden okoliczny kłusownik nie pozyskuje ryby. Zresztą na moją prośbę. Za to wiem o tym że wchodzą tu nurkowie z kuszami, nawet w biały dzień a efekty opisałem i pokazałem.
Podam jeden z tekstów jaki było mi dane usłuyszeć. "Bo wiesz jedną, dwie rybki na wieczór upolować to nie grzech przecież". Jak się przebywa np miesiąc to pewnie z 30 szczupaków można ubić w miejscu zwanym Nauczycielski, pod zamkiem ..... czy Dziarg.
No i po sezonie nie ma szczupaków i innej ryby.WW - 09-04-2013, 11:38
Włodek K napisał/a:
Skąd wiem?
Widziałeś filmik, widziałeś fotkę?
Czy prąd rozrywa ciało ryby?
Czy prąd łamie rybę w połowie pod kątem około 70st gdy widać okaleczenia?
Odpowiedź na drugie i trzecie pytanie brzmi - tak!
Tłuczenie prądem, to francuska metoda łowienia, opracowana dla ochrony małych ryb. Częstotliwość i moc prądu była tak dobrana, że głuszyła ryby powyżej określonego wymiaru. Pozostałe "kopnęło", ale nie głuszyło i odpływały.
W Polsce w wodę dają tyle, ile agregat pozwoli - tłuką wszystko.
Prawie 60% tego co utłuką wypływa, ale pozostała cześć opada na dno. Ryby są poskręcane, wyproszone. czasem maja wypchnięte oczy, itp.
Koszmarny widok.
1000 łowców z kuszami przez rok nie zrobi takiego holokaustu, jak jeden agregat.
Łowca widzi do czego strzela a pozyskane ryby zjada lub rozczęstowuje.
Do tego tematu trzeba podejść racjonalnie a nie wprowadzać ekoterroryzm.
Skończysz tak jak oni - śmieszny.ptja - 09-04-2013, 11:44
slawek290 napisał/a:
Wiesz jaką siłę ma metrowy szczupak lub sum , a o takich dużych rybach pisze ww . Taka ryba potrafi sobie flaki wyrwać aby uciec i co tutaj za znaczenie ma wielkość zbiornika ?
tak. Nie wiem, czy bym zdecydował się na strzał do takiego szczupaka - właśnie ze ze względu na ryzyko zranienia ryby (a nie zabicia). Nie mówiąc już o tym, że na razie takie szczupaki wcześniej mnie widzą i czują, niż ja o nich pomyślę
Na suma jest trochę inna strategia (zastrzegam: znam to tylko teoretycznie): grot połączony luźno ze strzałą i wyposażony w linkę zakończoną pływakiem. Po przebiciu ryby końcówka grota oddziela się od strzały i nie powstaje dźwignia, która mogłaby rozerwać rybę. Pływak na lince pozwala odnaleźć rybę i ją dobić.
Strzała w tym przypadku nie jest połączona z kuszą.
A wielkość zbiornika ma znaczenie, bo od tego może np. zależeć, czy strzała przejdzie przez rybę do listków czy tylko rani ofiarę, która potem ucieknie.
[ Dodano: 09-04-2013, 11:55 ]
Włodku, z Twojego opisu wynikało, że masz co najmniej poszlaki, co do tożsamości osób, które kłusowały. Czy byli to nurkowie sprzętowi?
Co zrobiłeś, żeby doprowadzić do ich ukarania (to nie jest w żadnym wypadku oskarżenie wobec Ciebie, raczej ciekawość czy sprawiedliwość jest na tym świecie)?
Gdyby wtedy przyłapała ich straż rybacka i ponieśliby konsekwencje, to może jednak mniej byłoby chętnych do takiego działania? A może wystarczyłoby napiętnowanie ich publicznie?
Naprawdę warto oddzielić łowców podwodnych (czyli polujących na wstrzymanym oddechu) od kłusowników z butlą. Ilu jest łowców (wliczając w to kłusowników bez karty i polujących też nocą) w Polsce? Kilkuset? Tysiąc? Stowarzyszenie Spearfishing Poland na razie chyba nie ma nawet 200 członków.
Ilu łowców regularnie poluje? Ile są w stanie złowić ryb podczas polowania? Czy to naprawdę jest zagrożenie dla ekosystemu i masowe uśmiercanie ryb?
Ilu z tych łowców potrafi podejść dużą rybę?
Bruner, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie: ile ryb (sztuk i kilogramów) udało Ci się złowić w ostatnim roku?nuras5 - 09-04-2013, 13:19
Włodek K napisał/a:
I tak powinna być oceniana jak kradzież bochenka chleba ze sklepu.
Chyba przeginasz -jak złodziej ukradnie Ci portfel, bo z tego żyje to też jest usprawiedliwiony? Gdzie wyznaczysz granicę?
Włodek K napisał/a:
Ale to moja opinia i nikt z nią nie musi się zgadzać.
100 % racji- ale mam nadzieję ,że działa to też w drugą stronę.
Włodek K napisał/a:
od lat żaden okoliczny kłusownik nie pozyskuje ryby. Zresztą na moją prośbę
Zaplułem klawiaturę - sorki - kłusownicy przestali łowić, bo ich poprosiłeś -:)).
Mam prośbę do Ciebie - podjedź na Powidz i poproś o to samo,OK?
WW napisał/a:
Częstotliwość i moc prądu była tak dobrana, że głuszyła ryby powyżej określonego wymiaru. Pozostałe "kopnęło", ale nie głuszyło i odpływały.
Zgadza się, to ,odpowiednio prowadzona, jest fajną metodą połowu.
Ja miałem na myśli kłusowników z akumulatorem na plecach i drutem na kiju wraz z przetwornicą.
Wystarczy wbić w google Elektryczna wędka - są oferty sprzedaży i całe schematy.WW - 09-04-2013, 13:26
nuras5 napisał/a:
Ja miałem na myśli kłusowników z akumulatorem na plecach i drutem na kiju wraz z przetwornicą.
Wystarczy wbić w google Elektryczna wędka - są oferty sprzedaży i całe schematy.
Skuteczniejsza jest zarzutka na biegnąca przy jeziorze linię energetyczną.
To dopiero moc.
Widziałem to na własne oczy.nuras5 - 09-04-2013, 13:35 Ja kiedyś, płynąc Łyną spotkałem taką zrzutką, a w poprzek rzeki przeciągniętą siatkę od płotu.
Z daleka poczułem mrowienie - nic nie przeżyło, ja bym też gdybym się nie cofnął.Nuroslaw - 09-04-2013, 14:02
Wlodek K napisał/a:
Tzw łowca rożni się od kłusownika wyłącznie tym że kłusownik usiłuje żyć z łowienia ryb nie ponosząc kosztów zarybiania - zwykła kradzież aby żyć.
Łowca zabija zwierzęta dla przyjemności zabijania i próbuje do tego dołożyć gębę ochroniarza przyrody aby usprawiedliwić chęć zabijania zwierząt.
To co piszesz to jest dopiero obłudne próby odwracania kota ogonem.
Znam kłusowników którzy polują dla przyjemności i potem nie wiedzą co robić z rybami - łowią zupełnie olewając nie tylko wymiary ochronne ale także ilości, łowiąc głównie w nocy!. Dlaczego? Bo nikt im nie chce pozwolić łowić legalnie. A jak wiadomo, wielu chciałoby legalnie. Wówczas wie że warto przestrzegać pewnych norm, by nie stracic legalności.
Jeżeli jako łowca płacę za całoroczny dostęp do jeziora. Opłaty te mogą i powinny byc kierowane na zarybianie. A jeśli rybak tego nie robi to czyja wina? Jeszcze sieciami przeciągnie.... I nie wiem kto więcej sztuk i kg ryb ostatecznie pozyska.
Toż dla Twojego hamburgera którego jadasz dla przyjemności ( no przecież nie zgłodu) krowy idą na rzeź niewiniątek - na mięso. Nie wiem kto jest gorszy, ten co pociąga za spust czy ten co wydaje rozkaz (czytaj: kupuje mięso).
Potępiaj jak najbardziej kłusownictwo - bo prawdziwy łowcy nie chcą ponosić kar za głupotę innych. W mojej okolicy łowcy bardzo lubią polować na duże ryby: suma, tołpygę, amura - samo polowanie daje dużo frajdy a zarazem te ryby i tak muszą zniknąć ze zbiornika a na wędkę nie dają się łatwo wyciągnąć lub wcale.
Czego łowca nie wyłowi, spróbuje to zrobić rybak na jesień i zimą sieciami.
Same przepisy tez należałoby zmienić, by zgodnie z doświadczeniem łowców - znieść zapisy uniemożliwiające pewne pozyskanie ryb i umożliwić uzycie sprzętu, który nie kaleczy (zlikwidować słynny trójząb na okręgu 3 cm).
Łowcy, wędkarze, mysliwi itp: tyle jest tu ochrony przyrody ile interesu by był cel do polowań. Pozostaw to samo sobie, to kłusownicy wytrzebią a nie znajdziesz osoby odpowiedzialnej i chętnej do filantropijnego finansowania hodowli.
Safarii w Kenii też na tym polega - zwierzęta są chronione. I lepiej dać ustrzelić za grube pieniądze wielkego słonia czy nosorożca chętnymu niż pozwolić mu zdechnąć w krótkim czasie z głodu, choroby, starości. Ważne natomiast by pieniądze w ten sposób pozyskane były przekazywane na ochronę tych zwierząt. Wątpie by Państwa te chciały utrzymywać tak kosztowne rezerwaty gdyby nie wpływy z prowadzonych safari.
Jeśli traktujecie ochronę przyrody w obecnych czasach jako pozostawienie jej samej sobie to jesteście chorzy. Najpierw naśmiecicie, przełowicie jeziora, zatrujecie je a potem macie je w dupie, takie chore? Toż mało które wyzdrowieje samo a większość zostaje kalekami (bez wielu gatunków).
Przekładając na język mechaników: auto jeżdżone zdecydowanie częściej jest mniej zniszczone i nie wymaga tyle wkładu by jechało niż auto odstawione na lat 10 do garażu i zapomniane.bruner - 09-04-2013, 19:57
ptja napisał/a:
Bruner, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie: ile ryb (sztuk i kilogramów) udało Ci się złowić w ostatnim roku?
Jarku od dawna już nie patrzę na to co robię w wodzie przez pryzmat ilości i kilogramów strzelonych ryb w sezonie. To zupełnie nie moja bajka. Dlatego to pytanie mi się nie podoba i pozwolę sobie na tak postawione nie odpowiedzieć.
Zazwyczaj polując podchodzę ryby i wypatruję wśrod tych, do których uda mi się zblizyć ryb, które mogłyby być moimi nowymi osobistymi rekordami. Często na danym polowaniu lub wyjeździe nastawiam się dodatkowo na jeden konkretny gatunek, w którym poszukuję nowego rekordu. Było w zeszłym sezonie i tak, że na tygodniowym wyjeździe polujac codziennie przez 5 - 8 godzin oddałem tylko jeden strzał ... ale okazał się on dla mnie rekordowy. Dlatego liczenie strzelonych w sezonie ryb nie miałoby sensu...bo nie strzelam znaczącego procenta z tych co mógłbym. Odpowiem natomiast z mojego punku widzenia - ubiegły sezon był dla mnie bardzo udany. Poprawiłem swój osobisty rekord w dwóch rożnych gatunkach ryb, przy czym w jednym aż dwukrotnie.
Opowiem coś. Dawniejszymi czasy na wyjazd łowiecki zaopatrywałem sie tylko w oliwę, mąkę i folię do pieczenia plus dodatki energetyczne. Teraz jak gdzieś jadę to zabieram ze sobą albo kupuję na miejscu jesli można wiekszość wiktuałów. I nauczyłem się w końcu kucharzyć coś oprócz ryb Jak sie trafi taka ryba na jaką sie nastawiałem to ją jem, a owszem, i to ze smakiem. Tą rekordową, jedyną strzeloną na tygodniowym wyjeździe jedliśmy na okrągło przez 2 dni z okładem ja, mój kolega, z którym byłem i 3 osobowa rodzina gospodarza, u którego sie noclegowaliśmy. Tylko poszczególne posiłki przyrządzaliśmy na inne sposoby. Ja na resztę dni pozostałych mi na tym wyjeździe przestawiłem się w wodzie na inny gatunek, który 'ponoć' był obecny w tym akwenie. Celowo, żeby sobie 'utrudnić' polowania. W niczym nie umniejszało to satysfakcji z nurkowania z kuszą. Inny styl polowania, inna kusza... ryby nie zlokalizowałem ani jednej z tego innego gatunku . Ale emocje nie mniejsze.ptja - 09-04-2013, 20:34
bruner napisał/a:
Jarku od dawna już nie patrzę na to co robię w wodzie przez pryzmat ilości i kilogramów strzelonych ryb w sezonie.
spoko, spoko Chciałem pokazać, że środowisko łowców, nawet najbardziej zawziętych, nie jest w stanie wpłynąć na ekosystem.Nuroslaw - 09-04-2013, 21:42 Do nurków, kłusowników, łowców, wędkarzy itp.
tak, więc na zdrowie slawek290 - 09-04-2013, 22:24
bruner napisał/a:
Taki 'grzebień' to nie jest sprzęt dopuszczony przepisami w Polsce. Nie polowałem nigdy takim szerokim 'grzebieniem' ale mogę powiedzieć, że ma to sens z bliskiej odległości bo siła sie bardzo szybko wytraca z odległością przy takim zakończeniu strzały, a trzeba pamiętać też, że się rozkłada na wiele ostrz. Typowy sprzęt dla nocnego kłusownika na szczupaki i wegorze, albo dzienne kłusowanie pod brzegami w rzece.
Wybacz WW dla mnie jesteś tylko obleśnym kłusownikiem i jeszcze się tym chełpisz .
[ Dodano: 09-04-2013, 22:33 ]
WW napisał/a:
Skuteczniejsza jest zarzutka na biegnąca przy jeziorze linię energetyczną.
To dopiero moc.
Widziałem to na własne oczy.
Nie masz czasem obowiązku tego zgłosić . Naprawdę wybacz ale oczekujesz poklasku dla Twojej .....
O ile jestem w stanie akceptować Poglądy Brunera ale nie na wszystkich zbiornikach o tyle przypadek WW należało by moim zdaniem palić żywym ogniem .
WW w którym roku tego karpia załatwiłeś ? CO zrobiłeś z mięsem , bo jak rozumiem do zjedzenia to się raczej nie nadawało ? Ale miszczem jesteś .Voltek - 10-04-2013, 01:15 To summum summarum, pneumatyk czy guma?
Ja tam wolę gumę.WW - 10-04-2013, 07:57
slawek290 napisał/a:
Wybacz WW dla mnie jesteś tylko obleśnym kłusownikiem i jeszcze się tym chełpisz .
A dlaczego obleśnym?
slawek290 napisał/a:
WW w którym roku tego karpia załatwiłeś ? CO zrobiłeś z mięsem , bo jak rozumiem do zjedzenia to się raczej nie nadawało ? Ale miszczem jesteś .
No, ... "miszcz" to się trochę inaczej pisze.
Tego karpia niestety nam zabrali.
Nawet pokazać nie chcieli, aby nie naruszyć uczuć "obrońców przyrody". Dopiero zbiorowe i głośne niezadowolone uczestników zmusiło ich do pokazania mojego karpia. Stąd fotografie.
Co do jedzenia.
Panuje błędne przekonanie, że duże ryby są niesmaczne. To nie jest prawdą.
Zapewniam, że odpowiednio zrobione są wyborne. Istnieją specjalne przepisy. Moja żona zawsze zaznacza, że sum ma mieć powyżej 30 kg., aby nadawał się do konsumpcji. Innych nie chce, więc ich nie strzelam.
Ze szczupakami i sandaczami jest podobnie. Do wigilijnego sandacza po Turawsku, oczywiście własnego uboju, potrzeba osobnika minimum 5 kg
Płat mięsa szczupaczka 2-3 kg i płat takiego 20 kg bardzo się różni zarówno w konsystencji, jak i w smaku. Podobnie jest z sandaczem. Jak mi kiedyś tłumaczył biolog, też poluje, to mięsień wielkich sztuk pracuje pod znacznie większym obciążeniem niż małych osobników i dlatego zarówno konsystencja i smak ich mięsa jest inny - moim zdaniem lepszy.
To jak ze stekiem. Taki 200 - 300 g. różni się od takiego 3-4 kg. W USA są nawet restauracje specjalizujące się w takich monstrualnych stekach. Wierzcie mi - warto.
Kto tłucze drobnicę, tego nigdy nie spróbuje i nigdy nie będzie wiedział.
Liczy się jakość a nie ilość.
Gabrieljacek - 10-04-2013, 21:17
slawek290 napisał/a:
WW w którym roku tego karpia załatwiłeś ? CO zrobiłeś z mięsem , bo jak rozumiem do zjedzenia to się raczej nie nadawało ? Ale miszczem jesteś .
Czy to smaki się zmieniają, czy tez nasz smak musi się dostosować do dostępnego towaru. W starych książkach kucharskich (XIX w) karp nadający się do konsumpcji zaczynał się od 2,5 kg, ale żeby był dobry musiał być duuużo większy. Na początku XX w za optymalny rozmiar karpia uznawano wagę 1,5 - 2 kg. Obecnie trudno kupić karpia o wadze powyżej 1kg więc trudno ocenić smak dużej ryby. A jest co docenić, na pewno, według mnie duży karp nie może być zamrażany. To zdecydowanie psuje jego smak.Voltek - 10-04-2013, 21:51 Tworzenie rynku zbytu i tyle.slawek290 - 10-04-2013, 22:50
I dość prosto to zinterpretowałeś - co w sumie potwierdziło definicję .
Gdybyś miał jednak jakieś wątpliwości przeanalizuj moje wątki i bez trudu znajdziesz tam to słowo kilkukrotnie napisane prawidłowo i użyte zostało w zgoła odmiennym znaczeniu .
WW napisał/a:
Co do jedzenia.
Panuje błędne przekonanie, że duże ryby są niesmaczne. To nie jest prawdą.
Karp zawsze capi mułem . Karpie z dobrej hodowli " sztelują " się jakiś czas w specjalnych zbiornikach bez mułu i ten zapach znacznie mniej czuć .
Dlatego " stawowy " karp jest znacznie lepszy w smaku niż świeżo walnięty jeziorny .
WW napisał/a:
To jak ze stekiem. Taki 200 - 300 g. różni się od takiego 3-4 kg
WW napisał/a:
, potrzeba osobnika minimum 5 kg
WW napisał/a:
Moja żona zawsze zaznacza, że sum ma mieć powyżej 30 kg
Czy ty masz jakieś kompleksy czy co ?
Idąc tym tropem mięso wieprzowe ze " starej maciury " powinno być równie doskonałe w smaku jak wielkiej starej ryby .
No cóż z gustami się nie dyskutuje
WW może lepiej weż się za " Stare Baby " takie mocno opasłe - powinno być dokładnie tak jak z mięsem ryb .Voltek - 11-04-2013, 07:04
slawek290 napisał/a:
Idąc tym tropem mięso wieprzowe ze " starej maciury " powinno być równie doskonałe w smaku jak wielkiej starej ryby .
Ryba nie wieprz, to nie to samo, inne mięso, inne środowisko, inny metabolizm etc, etc, etc.
Karp, który by nie był to nie bardzo on do jedzenia się nadaje, ale ten duży, duży mniej wali mułem, karpie rosnąc powoli stają się coraz bardziej mięsożerne, cedzenie mułu im nie wystarcza.WW - 11-04-2013, 08:47
I dość prosto to zinterpretowałeś - co w sumie potwierdziło definicję .
Gdybyś miał jednak jakieś wątpliwości przeanalizuj moje wątki i bez trudu znajdziesz tam to słowo kilkukrotnie napisane prawidłowo i użyte zostało w zgoła odmiennym znaczeniu .
Wrzuć na luz kolego.
I może obejrzyj jakiś kabaret.
Polecam TEY. http://www.youtube.com/watch?v=ViGCnJ7Li7gJacekKG - 11-04-2013, 18:09 Karp zalatuje mulemNuroslaw - 11-04-2013, 19:30
JacekKG napisał/a:
Karp zalatuje mulem
nie zawsze.slawek290 - 11-04-2013, 21:38
WW napisał/a:
Wrzuć na luz kolego.
Kiedyś chyba widziałem Twoją fotę na DT . Sympatyczny Pan w średnim wieku z lekkim brzuszkiem , naprawdę szkoda że do tych ryb musi tyle strzelać .WW - 12-04-2013, 07:42
slawek290 napisał/a:
Sympatyczny Pan w średnim wieku z lekkim brzuszkiem ,
Dzięki
slawek290 napisał/a:
naprawdę szkoda że do tych ryb musi tyle strzelać .
Błąd. Nie musi a chce. Z tym, że celem nie jest strzelanie a zobaczenie błysku w oku drugiej osoby. Upolowanie rybki, oprawienie i upieczenie lub uwędzenie jej dla kogoś, jest wspaniałym odczuciem. Myślę, że to ma coś z pierwotnego życia, gdzie facet polował i dostarczał pożywienie rodzinie. Dziś trudno, w poprawnym do bólu świecie pokazać, że jeszcze jesteś coś wart. Nurkowanie sprzętowe zgadżeciało tak bardzo, że wejście do wody w mokrej piance, tylko z kuszą i latarką w ręku, oczywiście na bezdechu, to jak powrót do korzeni. Upolowanie sandacza na wigilię to już tradycja.
A dla obrońców przyrody - jaka jej różnica, czy zjedzoną rybę sam ustrzelę czy zabije ją zawodowy rybak i mi sprzeda?
Kto nigdy nad brzegiem jeziora, przy ognisku, z tą drugą, nie doświadczył smaku świeżutko złowionej i upieczonej rybki, ten nigdy nie będzie wiedział jak jest magiczny czar takiej chwili.Nuroslaw - 12-04-2013, 09:15 ciekawe, dlaczego nikt nie robi hałasu o niehumanitarnośc takich połowów? Ryby prosto z morza, żywe i uduszone prościutko do suchej ładowni, gdzie zostaną zasypane lodem.... :
Nie chodzi mi nawet o ilość, ale sposób postępowania z żywym zwierzęciem. No tak, ale pewnie oczy "obrońców przyrody" nie widzą tego, co zlecają prosząc o puszkę tuńczyka, sardynki w sklepie.
Nie wspominając o tym, że większe ryby na kutrach, nawet nie są ogłuszane przed wypatroszeniem...spearo - 12-04-2013, 09:57 Temat postu: Re: pneumatyk czy guma??
amigo napisał/a:
witam
dla laika .jeżeli pneumatyk? to jaki i guma też jaka?wody nasze..czy jest problem nabicia gumowej pod wodą?czy trzeba się wynurzyć?
Dobre jedne i drugie.Spróbuj obu rodzajów.
Najlepiej przekonać się samemu
================================
Marea Wetsuits Poland Distributor/Representative
Wild Blue Expeditions East Europe Regional Manager
http://spearo.republika.pl WW - 12-04-2013, 11:14 Na śródlądzie i Bałtyk krótki, łatwy do manewrowania pneumatyk.
Na morze (poza Bałtykiem) długa gumówka z 2 lub 3 naciągami tak dobranymi, że każdą z gum naciągasz na granicy własnej wydolności fizycznej.Nuroslaw - 12-04-2013, 12:10 ja zdecydowanie wolę gumówkę. Choć na dużą rybę używam Mambę Maorisuba 90 cmslawek290 - 12-04-2013, 23:56
WW napisał/a:
Błąd. Nie musi a chce. Z tym, że celem nie jest strzelanie a zobaczenie błysku w oku drugiej osoby. Upolowanie rybki, oprawienie i upieczenie lub uwędzenie jej dla kogoś, jest wspaniałym odczuciem.
Myślę iż powinieneś to teraz trochę inaczej robić . Jako stateczny Pan w średnim wieku , weż swoją połowicę pod rękę , kup kwiaty itp .
Jak zamieścisz zamiast tego
"We wszystkich tekstach opisujących piekło, są kotły z wrzącą smołą, łoża Madejowe i inne wymyślne tortury. Nie ma jednak nigdzie nurkowania w ciemnych i zimnych wodach. Widocznie po bliższym zbadaniu okazało się to zbyt okrutne. "
coś o miłości do twojej połowicy , to dopiero zobaczysz błyski .
A jakby to połowę ryb uratowało to by było super .ptja - 12-04-2013, 23:59
slawek290 napisał/a:
A jakby to połowę ryb uratowało to by było super .
Sławek, Ty naprawdę nie jadasz zwierząt? Może pogódź się z tym, że nie tylko jarosze żyją na tym najpiękniejszym ze światów?slawek290 - 13-04-2013, 00:07
ptja napisał/a:
Sławek, Ty naprawdę nie jadasz zwierząt?
Jarek - uwielbiam mięsko w różnej formie . Lubię eksperymentować ze smakami . Problem jest taki iż w przypadku karpia połów własny odpada , bo capi mułem . Wolę zdecydowanie " odstanego w czystej wodzie . U nas jest wielowiekowa tradycja hodowli karpia , to i smak mi się wyrobił . Capiący mułem karp powoduje u mnie wymioty . Pstrąga się hoduje niedaleko w górskiej wodzie , facet ma doświadczenie i pstrągi od niego mają bardzo dobry smak . Wybierasz sobie rybki w " akwarium " zabijają , patroszą i dostajesz gotowe . Możesz tylko skupić się na przyżądzeniu .
Jakoś tak patrzenie jak zwierze cierpi powoduje u mnie , brak jakiejkolwiek
przyjemności jedzenia . Niech ktoś inny weżmie na siebie tą " karmę "
Nigdy nie kupowałem ryb z marketów , więc nie wiem jak smakują marketowe . Zawsze kupuję z " małotaśmowej " hodowli .Nuroslaw - 13-04-2013, 08:26
slawek290 napisał/a:
Jarek - uwielbiam mięsko w różnej formie .
slawek290 napisał/a:
Jakoś tak patrzenie jak zwierze cierpi powoduje u mnie , brak jakiejkolwiek
przyjemności jedzenia . Niech ktoś inny weźmie na siebie tą " karmę "
Ciekawa moralność. Stąd wynika że nie możesz potępiać łowców, jesteś tym co wydaje rozkaz. WW - 13-04-2013, 08:46
slawek290 napisał/a:
Myślę iż powinieneś to teraz trochę inaczej robić . Jako stateczny Pan w średnim wieku , weż swoją połowicę pod rękę , kup kwiaty itp .
Ależ to banalne.
Poznaliśmy się wiele lat temu, bo zwabił ją na nasz jacht zapach wędzonego węgorza. Pływaliśmy w czwórkę przyjaciół o takich samych zainteresowaniach, więc mieliśmy ich całkiem sporo.
Poznaliśmy wtedy masę ludzi z innych jachtów. Zakąska była to i napitek się znalazł, bo wtedy nikt nie przychodził z pustymi rękami.
I tak się zaczęło i ...trwa do dziś.
A Ty każesz mi teraz zmieniać zwyczaje, chadzać jak stare dziadki.
Niedoczekanie ptja - 13-04-2013, 09:38
slawek290 napisał/a:
Jakoś tak patrzenie jak zwierze cierpi powoduje u mnie , brak jakiejkolwiek przyjemności jedzenia . /.../Zawsze kupuję z " małotaśmowej " hodowli .
a) czy widziałeś kiedykolwiek polowanie Wojtka z bliska (bo ryba na nizałce już bez wątpienia nie cierpi)? Wątpię. Mojego nie widziałeś na pewno. Problem "patrzenia, jak zwierzę cierpi" mamy z głowy. Czy zatem dasz już spokój łowcom? Wędkarzy możesz opier* na brzegu, przy każdym zacięciu ryby; nie mam nic przeciw
b) przyznam się, że nie wiedziałem, że w "małotaśmowej" hodowli ryby zabijane są we śnie, gdy słodko śnią o wielkim oceanie albo kolorowej rafie Myślałem, że wyciągają je z wody i tłuką w łeb jakąś pałką. Napisz, proszę, jak to się odbywa w miejscach, gdzie kupujesz ryby.
c) nie polecam wycieczki do ubojni...KonradK. - 13-04-2013, 10:51 A słyszałeś o akcji "uwolnić pstrąga''? Amerykańscy naukowcy udowodnili że te pstrągi hodowane są bardzo nieszczęśliwe - od narodzin maja świadomość jaki je spotka los, dodatkowo spędzają całe swoje życie bądź co bądź w zamknięciu, jedzenie też niezdrowe, sama chemia.
Udowodniono że taki szczupak jeziorowy jest bardziej zdrowy i szczęśliwy pomimo istniejącej realnej możliwości odstrzelenia przez groźnego podwodnego łowcę.W Ameryce jest teraz nawet nakaz że każdy hodowca ryb musi zatrudniać rybiego psychologa, który poniekąd oswaja swoje podopieczne z wizją rychłej śmierci.....
W ankiecie przeprowadzonej wśród ryb z Wielkich Jezior miażdżąca większość opowiedziała się za pozostaniem na wolności.slawek290 - 13-04-2013, 23:01 No i komu pierwsze odpowiadać po całym dniu pracy ?
Może poczekam aż umysł będzie bardziej wypoczęty .
WW napisał/a:
A Ty każesz mi teraz zmieniać zwyczaje, chadzać jak stare dziadki.
WW w zasadzie może zamieścisz jakieś Twoje foto w stroju Łowcy . Zobaczę czy dobrze Cię kojarzę .Staszex - 14-04-2013, 14:46 Zapraszam chętnych do zdobycia uprawnień łowcy podwodnego. Kurs na Kartę Łowcy Podwodnego zaczynamy w maju w Tucholi WW - 15-04-2013, 08:07
slawek290 napisał/a:
WW w zasadzie może zamieścisz jakieś Twoje foto w stroju Łowcy . Zobaczę czy dobrze Cię kojarzę .
Dowcip polega na tym, że ja nie mam zdjęć w "stroju łowcy".
Świadkowie, a na dodatek jeszcze z aparatami, nie są najmilej widziani.
Dlatego do czasu legalizacji zawody miały niepowtarzalny urok, bo to była jedyna okazja, aby w świetle dnia, z kuszą wejść do wody, oraz obowiązkowo zrobić zdjęcie z panem gajowym i panem ze straży rybackiej.
Jeśli zaś interesuje Cię moja fizjonomia jako taka, to daj na prv., bo po co psuć dzień pozostałym. Nuroslaw - 15-04-2013, 08:30 miałem okazję kiedyś zrobić zdjęcie WW, wybaczcie, nie jestem najlepszym fotografem, ten drugi na tle lasu to WW :
spearo - 15-04-2013, 19:40 Fajna fota