FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

CMAS/PADI/SSI/... - Crossover instruktorski SDI/TDI.

harry - 19-02-2015, 08:23
Temat postu: Crossover instruktorski SDI/TDI.
Witam,
zapraszam na:

Crossover instruktorski SDI/TDI.

Jesteś instruktorką/instruktorem nurkowania - a Chcesz zostać instruktorką/instruktorem nurkowania SDI/TDI?
Możesz tego dokonać w trakcie najbliższych Targów Nurkowych "Podwodna Przygoda" (26 lutego - 1 marca 2015), w Warszawie.
Koszt crossovera to 1500zł (+ certyfikaty).
W cenie zawartych jest już 5 specjalizacji instruktorskich oraz bonusy.
Możliwość rozbudowy o dodatkowe opcje i specjalizacje.
Czekam na pytania - najlepiej PW.
Szczegóły - kontakt do mnie - sześć sześć sześć dziewięć jeden trzy sześć sześć sześć.
Zapraszam w imieniu organizatorów.


Pozdrawiam.

kraken - 19-02-2015, 08:35

Jesteś Instruktorem SDI/TDI albo innej organizacji (CMAS czy IANTD). możesz zrobić cross na Instruktora PADI.
Dwu tygodniowe szkolenie zakończone dwu dniowym egzaminem przed egzaminatorami PADI.
Teoretycznie (zgodnie ze standardami) mógłby być tydzień ale to się nie uda - raczej będą problemy ze zdaniem egzaminu.
Koszt około 7000 zł z materiałami egzaminem i kursem.
Najbliższe terminy:
11 - 26 kwiecień
18 lipiec - 2 sierpień
03 - 18 październik
Miejsce szkolenia i egzaminu: Zakrzówek
Zapraszam
Maciek "Szczęściarz" Curzydło
Course Director PADI
Instruktor CMAS, IANTD, PADI, TDI

jaros4 - 19-02-2015, 09:12

Roznica w cenie poszczegolnych "przepoczwarzen"raczej spora,zwlaszcza biorąc pod uwagę poziom wyszkolenia pozniejszych adeptów,przez tychże instruktorów...

:zzz: Kawy,kawy,kawy!

piotrkw - 19-02-2015, 11:14

jaros4 napisał/a:
Roznica w cenie poszczegolnych "przepoczwarzen"raczej spora


"Pieniądz nie śmierdzi " , a każdy " legalny" sposób, by wejść w jego posiadanie jest dobry ( dla chcącego posiadać ;-) )

Sebiriusz - 19-02-2015, 12:43

A tak z ciekawości...
co daje takiemu instruktorowi zmiana organizacji?

Jeżeli ma się nazwisko za którym idą polecenia w stylu "ten to dobrze szkoli - kurs u niego jest wart każdej złotówki" to po co wydawać pieniądze na (jak to pięknie brzmi ... :dupa: ) crossover.

Tomasz Łach - 19-02-2015, 13:02

Sebiriusz napisał/a:
A tak z ciekawości...
co daje takiemu instruktorowi zmiana organizacji?


No wiesz powodow moze byc wiele... Ktos wylecial ze swojej organizacji i szybko musi znalesc inna :ping: moze ktos ma dosc placenia wysokich skladek i szuka czegos tanszego... mozna tez dla szpanu, mozna i po to by zamknac usta innym co to mowia ze "ich" organizacja to lepsza... mozna tez po prostu byc rozczarowanym swoja :bee;

Moim zdaniem przy kursach rec nie ma to wiekszego sensu. Sprawa wyglada jednak troche innaczej przy kursach tec. Tam juz mamy do czynienia z pewnymi roznicami...

http://forum-nuras.com/vi...p=355057#355057

TYMOTEUSZ - 19-02-2015, 13:56

o tym że można się crossovać wiedzą chyba wszyscy ale patrząc z boku trochę to żałosne. Z jednej strony każdy instruktor wychwala swoją organizację a z drugiej pisze że będąc instruktorem innej za 1,5 tys możesz zostać instruktorem w tej najlepsiejszej na świecie.

Niema nic ze sprawdzimy jak szkolisz, sprawdzimy twoją wiedzę, metodykę - nic tylko dawaj kasę masz kwit i spadaj.

Patrząc co się dzieje z TDI to niektórzy przewracają się w grobie.

Yavox - 19-02-2015, 15:04

TYMOTEUSZ napisał/a:
Niema nic ze sprawdzimy jak szkolisz, sprawdzimy twoją wiedzę, metodykę - nic tylko dawaj kasę masz kwit i spadaj.

Prawdziwe Paweł, że aż boli.

WujekJohny - 19-02-2015, 15:44

Trzeba być w ogóle instruktorem w cmasie żeby zostać za 1,5k instruktorem w TDI/SDI? Może z P2 też się nadam za powiedzmy 2tyś PLN zamiast 1,5! ;)

Chociaż w sumie to chyba szkoda kasy na taki g...o warty papier.

ikar - 19-02-2015, 15:59

Ja myślę że 2k PLN będzie przy P3 natomiast dla P2 zróbmy 3k PLN żeby crossujący więcej zarobił.
Idąc tym tokiem to może warto pomyśleć też o P1?

WujekJohny - 19-02-2015, 16:05

E no to wymaga dodatkowych kalkulacji, ile razy trzeba za darmo wejść na Koparki albo Zakrzówek żeby opłacało się kupić plastik z sdi/tdi.
No i te tańsze suchary z Santi...

Sebiriusz - 19-02-2015, 18:02

tylko ze teraz z dyskusji wynika że TDI jest słabe ...a ja wiem że w tym roku wybiorę się na kurs do instruktora, który przypadkiem jest w TDI.
:bee;

jaros4 - 19-02-2015, 19:03

Jedno jest pewne,to nie organizacje szkolą,tylko ludzie.
Yavox - 19-02-2015, 19:31

Sebiriusz napisał/a:
tylko ze teraz z dyskusji wynika że TDI jest słabe...

Nie, nie wynika. Wynika tylko, że bardzo chętnie rozbudowują swoją strukturę rozumianą jako liczba posiadanych instruktorów. Docelowo z pewnością doprowadzi to do sytuacji, w której trafienie na słabego instruktora tej federacji będzie znacznie bardziej prawdopodobne niż w chwili obecnej - i wtedy pewnie na forach będzie się polecało "starych" instruktorów TDI a nie tych, którzy zrobili kwity crossami a w innych federacjach nie mieli wcześniej znanego nazwiska :)

Jedyny mechanizm, jaki realnie zapobiega takiej inflacji stopni to przyjęcie założenia, że proces zostania instruktorem jest na tyle pracochłonny i czasochłonny (a egzamin instruktorski - na tyle trudny), że tylko pewien procent osób kończących kurs instruktorski ma szansę otrzymać certyfikat. Przy takim ustawieniu poprzeczki rzeczywiście do końca ścieżki dochodzą najlepsi a odpada słabizna. Takiego podejścia niestety prawie nie uświadczysz w branży nurkowej, bo jest mocno nierynkowe.

harry - 20-02-2015, 13:29

Witam,
o powód przechodzenia do innej organizacji szkoleniowej należałoby zapytać instruktorów, którzy podejmują taką decyzję. Otrzymałem informację że taki crossover będzie miał miejsce i o nim informuję.

Tutaj nie mówimy o tym jak zostać instruktorem nurkowania (takich tematów na Forum jest dużo), tylko o możliwości przejścia instruktorów do SDI/TDI.

Warunkiem wstępnym crossovera jest posiadanie uprawnień instruktorskich w innej organizacji (o to jakie uznaje SDI/TDI należy już ich zapytać).

Nie słyszałem o kursach instruktorów nurkowania dla posiadaczy p1/p2 - ale nie znam na tyle dobrze wszystkich organizacji nurkowych aby się do tego odnieść w jakichkolwiek kategoriach (mity/pobożne życzenia/żart).

Dla nurków p1 i p2 dobrze byłoby aby doszli do stopni instruktorskich w swoich macierzystych federacjach - wówczas będą mieli pełniejszy obraz sytuacji o tym jak się zostaje instruktorem nurkowania (i jakie temu towarzyszą koszty) - i wiedzę że ich federacje też organizują crossovery dla instruktorów z innych organizacji.
Pozdrawiam.

WujekJohny - 20-02-2015, 14:55

Nikt nie pisze poważnie o crossie z P1/P2 na instruktora w TDI. Po prostu mamy ubaw z pazernych sprzedawców plastików w TDI, którzy nie patrząc na umiejętności i jakość, wezmą pieniądze od pierwszego lepszego głąba z ulicy i w 5 min na targach zrobią go instruktorem.

Niżej federacja nurkowa upaść nie może i dziwię się instruktorom TDI którzy traktują rolę instruktora poważnie, bo właśnie zostali wymieszani z burakami z ulicy z plastikiem za 1500zł.

Powodzenia.

BitPump - 20-02-2015, 15:47

WujekJohny napisał/a:
Niżej federacja nurkowa upaść nie może i dziwię się instruktorom TDI którzy traktują rolę instruktora poważnie, bo właśnie zostali wymieszani z burakami z ulicy z plastikiem za 1500zł.


A ile powinien kosztować cross np. z "IANTD Nitrox Instructor" na "TDI Nitrox Instructor" aby nie być burakiem?

WujekJohny - 20-02-2015, 15:55

To nie pieniążek robi z kogoś buraka, tylko brak jakiejkolwiek weryfikacji wiedzy i umiejętności nauczania jak i samego nurkowania.

Cross powinien być kursem a nie opłatą.

tomash17 - 20-02-2015, 16:04

Niektórzy instruktorzy robią crossy swoich uprawnień do innych chociażby dla tego by zwiększyć zakres swoich usług np. by przyciągnąć więcej ludzi do klubu. Znam ludzi którzy wychodzą z założenia że kurs podstawowy, średni, wyższy robią w jednej organizacji a reszta specjalizacji to nie ma znaczenia gdzie, jedynie liczy się instruktor.
Takie jest moje zdanie i nie mam zamiaru nikogo szykanować z tego powodu

Gregorius - 20-02-2015, 16:48

Powód jest jeszcze taki, że aby być " pełnym" instruktorem SDI/TDI trzeba uiszczać roczną opłatę.... I chyba to jest sedno dlaczego można crosowac sie w 5 min na instruktora SDI/TDI jedynie za 1500 zł
:)

TYMOTEUSZ - 20-02-2015, 16:52

WujekJohny napisał/a:
To nie pieniążek robi z kogoś buraka, tylko brak jakiejkolwiek weryfikacji wiedzy i umiejętności nauczania jak i samego nurkowania.

Cross powinien być kursem a nie opłatą.



BitPump - 21-02-2015, 00:19

Gregorius napisał/a:
Powód jest jeszcze taki, że aby być " pełnym" instruktorem SDI/TDI trzeba uiszczać roczną opłatę....


Nie znam żadnej organizacji nurkowej, w której nie ma składki rocznej dla instruktorów. Znasz jakieś?

Tomasz Łach - 21-02-2015, 10:23

Sluchajcie, niezaleznie od sensu takiego przejscia, trzeba sobie tez jasno powiedziec, ze praktycznie programy wszystkich organizacji w zakresie nurkowan rec sa praktycznie takie same... Skoro instruktor uczy kursantow jak oczyscic maske z wody w organizacj A, to nie znaczy to ze musi sie uczyc jak ma tego nauczac w organizacji B... Tu bardziej chodzi o zapoznanie sie ze standardami, a nie samym wykonywaniem cwiczen, czy teoria.
Przy nurkowaniach tec jest podobnie. Przeciez notox, to notox i nie ma tu znaczenia w jakiej organizacji go uczymy...
Fakt, ze weekend to troche krotko, ale z drugiej strony mowimy o szkoleniu instruktora ktory ma dalej byc instruktorem, jak rozumiem w zakresie ktory juz posiada, a nie nowych rzeczy ?
Co innego gdyby ktos mial zostac instruktorem przez weekend nie bedac nim wczesniej...

No i jeszcze jedno. W koncu to kazdy samodzielnie podejmuje decyzje na co ma ochote wydac swoje pieniadze, ile ich wydac i ile na to poswiecic czasu...
Wazne zeby w ostatecznym rozrachunku zadowolony byl ten ktory szkolenie przeprowadzil, ten co je odbyl no i pozniejsi kursanci :ping:

Yavox - 21-02-2015, 13:35

Tomasz Łach napisał/a:
Sluchajcie, niezaleznie od sensu takiego przejscia, trzeba sobie tez jasno powiedziec, ze praktycznie programy wszystkich organizacji w zakresie nurkowan rec sa praktycznie takie same... Skoro instruktor uczy kursantow jak oczyscic maske z wody w organizacj A, to nie znaczy to ze musi sie uczyc jak ma tego nauczac w organizacji B...


Nie o to chodzi.

Chodzi o to, że fakt, że ktoś jest instruktorem jakiejkolwiek federacji w tej chwili nie jest ABSOLUTNIE ŻADNĄ gwarancją tego, że potrafi nurkować, tudzież uczyć nurkowania. W związku z tym, jeżeli robi crossa gdzie indziej, to standardem minimum powinno być rygorystyczne sprawdzenie jego poziomu umiejętności - ponieważ od tej pory, to ta nowa federacja bierze odpowiedzialność za to, że ten człowiek potrafi uczyć - a nie może (nie powinna!) brać tej odpowiedzialności, jeżeli ktoś reprezentujący tą federację nie ma wcześniej 100% pewności co do wystarczających kompetencji kandydata na instruktora.

W związku z powyższym, sprzedawanie crossów jest moim zdaniem przegięciem pały. W ten sposób można uznawać uprawnienia zwykłych nurków, bo czy oni potrafią nurkować lepiej czy gorzej to jest w sumie jeden pies i mało istotne - najwyżej taki sam się utopi albo kogoś utopi i wtedy będzie wina tego jego partnera, że się zgodził z nim nurkować nie będąc pewnym jego umiejętności i kierując się tylko plastikiem. Nie powinno się natomiast postępować tak ze stopniami zawodowymi (czyt. instruktorskimi) czyli w odniesieniu do ludzi, którzy potem pod wodą będą musieli brać na siebie odpowiedzialność za innych ludzi. I tyle.

makalu - 21-02-2015, 13:56

Ja widzę inną przyczynę robienia crossów przez instruktorów. Skoro mam przeszkolenie instruktorskie w organizacji ,A ale ,,rynek " szuka częściej instruktorów organizacji P ,to stwierdzam że warto zrobić do niej croossa. Praca w Egipcie zapewniona. Czasem w kraju również ,bo zdarzają się klienci co chcą np. Owd ale w organizacji A,lub B, bo kolega mówił, że to :największa ,najstarsza czy ma najwięcej kadry na świecie ,więc musi być dobra. Warto więc według niektórych mieć papier kilku . Jak się ma salon samochodowy, to dobrze oprócz oferty Bentleya mieć obok ofertę Dacii czy Chewroleta. Klientów będzie więcej.
Tomasz Łach - 21-02-2015, 14:26

Yavox napisał/a:


Nie o to chodzi.

Chodzi o to, że fakt, że ktoś jest instruktorem jakiejkolwiek federacji w tej chwili nie jest ABSOLUTNIE ŻADNĄ gwarancją tego, że potrafi nurkować, tudzież uczyć nurkowania. W związku z tym, jeżeli robi crossa gdzie indziej, to standardem minimum powinno być rygorystyczne sprawdzenie jego poziomu umiejętności - ponieważ od tej pory, to ta nowa federacja bierze odpowiedzialność za to, że ten człowiek potrafi uczyć - a nie może (nie powinna!) brać tej odpowiedzialności, jeżeli ktoś reprezentujący tą federację nie ma wcześniej 100% pewności co do wystarczających kompetencji kandydata na instruktora.


Yavox w tym co piszesz jest oczywiscie sporo racji :ping:
Zwroc jednak uwage, na fakt, ze samo zrobienie kursu w danej organizacji (nawet najpepszej z przylatujacymi na egzamin z zagranicy instruktorami :bee; ) nie daje gwarancji, ze taki instruktor bedzie dobrym instruktorem...
Po pierwsze kiepscy instruktorzy sa kiepscy, nie dlatego ze nie znaja standardow, czy tez nie umieja szkolic. Sa najczesciej kiepscy, bo sa leniwi, swiadomie lamia standardy, sa nieudacznikami, brakuje im doswiadczenia jako instruktorom, bo sie wypalili itp itd.
Samo przejscie kursu instruktorskiego (nawet najdluzszego) nic nie zmieni. To zycie zweryfikuje :ping:
Widzisz jakos tak jest ze tym dobrym instruktorom nie brakuje kursantow...

Yavox napisał/a:
W związku z powyższym, sprzedawanie crossów jest moim zdaniem przegięciem pały. W ten sposób można uznawać uprawnienia zwykłych nurków, bo czy oni potrafią nurkować lepiej czy gorzej to jest w sumie jeden pies i mało istotne - najwyżej taki sam się utopi albo kogoś utopi i wtedy będzie wina tego jego partnera, że się zgodził z nim nurkować nie będąc pewnym jego umiejętności i kierując się tylko plastikiem. Nie powinno się natomiast postępować tak ze stopniami zawodowymi (czyt. instruktorskimi) czyli w odniesieniu do ludzi, którzy potem pod wodą będą musieli brać na siebie odpowiedzialność za innych ludzi. I tyle.


Masz oczywiscie prawo do swojego zdania :bee;
W tym szalenstwie jest jednak metoda... W zawodzie instruktora/nauczyciela (niekoniecznie nurkowania) jest tez cos takiego jak doswiadczenie. Organizacja ktora przyjmuje instroktorow, ktorzy juz je maja potencjalnie otrzymuje instruktora juz z doswiadczeniem. Z kolei taka ktora szkoli calkiem nowego, otrzymuje calkowicie "zielonego" i niedoswiadczonego :ping:
Do tego doskonale zdajesz sobie sprawe, ze w nauczaniu jest jeszcze "to cos" i albo sie to ma, albo nie i zaden kurs szkolenie tego nie zmieni.

No i jeszcze jedno. To wlasnie "zwyklym" nurkom nie przepisuje sie stopni miedzy organizacjami. Jedynie uznaje sie dany stopien, by mogl szkolic sie na wyzszy w naszej.
Ktos kto przyjdzie z AOWD jednej organizacji, nie dostanie od reki stopnia AOWD drugiej i co najwyzej bedzie mogl w niej robic rescue...

Yavox - 21-02-2015, 21:51

Tomasz Łach napisał/a:
Po pierwsze kiepscy instruktorzy sa kiepscy, nie dlatego ze nie znaja standardow, czy tez nie umieja szkolic. Sa najczesciej kiepscy, bo sa leniwi, swiadomie lamia standardy, sa nieudacznikami, brakuje im doswiadczenia jako instruktorom, bo sie wypalili itp itd.

No dobra, to weźmy na warsztat chociażby tych leniwych :) Nie wydaje Ci się, że właśnie kurs, w zrealizowanie którego by trzeba było włożyć dużo pracy (a następnie zdać egzamin) jest w stanie oddzielić tych leniwych od tych pracowitych znacznie lepiej, niż sam fakt wniesienia opłaty za crossa? :)

Tomasz Łach napisał/a:
Masz oczywiscie prawo do swojego zdania :bee;

Uff, tu się zgadzamy :aaa:

Tomasz Łach napisał/a:
W tym szalenstwie jest jednak metoda... W zawodzie instruktora/nauczyciela (niekoniecznie nurkowania) jest tez cos takiego jak doswiadczenie. Organizacja ktora przyjmuje instroktorow, ktorzy juz je maja potencjalnie otrzymuje instruktora juz z doswiadczeniem.

No dobra, tu też się zgadzam, ale... Wyobraź sobie takiego instruktora-miernotę, jakich jest niestety całkiem sporo. Talentu nie ma, szkoli bardzo mało, kwity zrobił bo tak jakoś wyszło, zresztą prawie wszyscy koledzy już mieli - czyli taki standardowy życiowy przypadek. Jest sobie niegroźnym instruktorem, bo żyje z czego innego, szkoleń ma mało, mało komu jest w stanie zaszkodzić. I płaci taki 1500 zeta jednej federacji, drugie 1500 drugiej... Nie wydaje Ci się, że to zwiększenie liczby kwitów o 300% tego naszego nieudacznika kryje - w tym sensie, że jak teraz ktoś zacznie o nim czytać, googlować itp., to nagle po samej przynależności do kilku różnych federacji odnosi wrażenie, że ten leszcz musi mieć znacznie większe doświadczenie niż realnie posiadane? Nie byłoby tego, gdyby crossy miały wbudowane obligatoryjne egzaminy, prowadzone przez osoby, które nie mają absolutnie żadnego interesu we włączaniu do federacji kolejnego pogłowia...

Tomasz Łach napisał/a:
To wlasnie "zwyklym" nurkom nie przepisuje sie stopni miedzy organizacjami. Jedynie uznaje sie dany stopien, by mogl szkolic sie na wyzszy w naszej.

To prawda. Jest to jeden z powodów, z których - złapawszy deficyt na pierwszych kursach - można dojść do instruktora tmx mając dalej podstawowe braki - bo robi się wyższe stopnie a tam przeważnie już nie ma czasu ani przestrzeni, na zajmowanie się tym, co powinno było być zrobione wcześniej. Jednym z powodów tego stanu rzeczy są właśnie marni instruktorzy, którzy postrzegają kursy jako narzędzie do realizacji standardów przewidzianych na dany kurs a nie jako zobowiązanie do tego, że kandydat po kursie jest całościowo, pod kątem wszystkich potrzebnych umiejętności, nie gorszy niż to potrzebne do realizacji danego rodzaju nurkowań.

tomash17 - 22-02-2015, 13:15

Yavox napisał/a:
bo żyje z czego innego, szkoleń ma mało


powiedz mi co złego jest w tym że jakiś instruktor na co dzień zajmuje się czym innym niż nurkowaniem? Znam bardzo dużo instruktorów, którzy szkolą "weekendowo" na wodach otwartych, gdzie basen jest w tygodniu i śmiem twierdzić, że taki instruktor nie różnią się niczym od tych co "codziennie" są w wodzie.

makalu - 22-02-2015, 20:17

Raczej chodzi o takich (których z kolei znam kilku ja) co szkolą czasami. Mają biznes którego pilnują (typu hurtownia skarpet) i szkolenia nurkowe ,szczególnie w tygodniu ich nie bardzo interesują, bo za mała kasa z tego. Po zgłoszeniu chęci zrobienia u nich kursu, czeka się np. kwartał, aż zbierze się grupa i intruktor znajdzie czas. Zamieniłem już dawno na instruktora ,który szkoli ,,codziennie" i zjadł na tym zęby.
Yavox - 22-02-2015, 21:08

tomash17 napisał/a:
powiedz mi co złego jest w tym że jakiś instruktor na co dzień zajmuje się czym innym niż nurkowaniem?

Nic, choć życie nauczyło mnie, żeby wierzyć zawodowcom. Zęby robi mi dentysta, który jest dentystą 5 dni w tygodniu a nie sprzedaje skarpety a zębami dorabia w weekendy. Dom budowałem prawdziwymi murarzami. Auto robię w serwisie a nie teściem złotą rączką.

W nurkowaniu nie widać często różnicy, bo spora część instruktorów to właśnie tacy weekendowi w sumie amatorzy instruktorki a nie ludzie, którzy zawodowo zajmują się szkoleniem, organizowaniem wyjazdów, serwisem, sprzętem, a swoje zajebiste nurkowania robią w międzyczasie.

Oczywiście wszędzie zdarzają się samorodne talenty albo ludzie, którzy - mimo, że dopiero zaczynają - braki w doświadczeniu i "roboczogodzinach" są w stanie nadrobić inteligencją, przygotowaniem oraz pasją. Moja teza jest jedynie taka, że pomijając wszystkie takie czynniki zakłócające zawodowiec w danej dziedzinie jest jednak lepszy od amatora. I tutaj mi właśnie przeszkadza taka idea crossovera. Jak wchodzę do wody z nurkiem, który ma 3 razy więcej certyfikatów od innego, to mogę jednak założyć - że jaką by nie był tępą dzidą - zrobił minimum te X nurkowań przypadających na kursy oraz minimum te Y które były wymagane do przystąpienia do nich, oraz że ktoś mu (przynajmniej część tych plastików) zaliczył uczciwie. Natomiast kiedy wybieram instruktora, który ma kwity 3 federacji, to to o niczym już teraz nie świadczy, ponieważ na jedne lepiej lub gorzej (w zależności od tego, pod kim robił papiery) zapracował, natomiast pozostałe - po prostu, bez żadnej weryfikacji, KUPIŁ.

Właśnie to mi się w tym wszystkim nie podoba - bo znam takich, co zanim ich na zbity pysk z jednej federacji nie wy***ali, to sobie zdążyli crossoverem załatwić papiery w innej. Albo takich, co mogą z Ciebie w 5 dni zrobić instruktora - podczas, gdy w wielu marketach, to jest czas niewystarczający na to, żeby zakończyć przyszkolenie na kasjerkę! W związku z powyższym, trudno mi mieć szacunek do takich federacji a takie działania powodują, że autorytet instruktora (kogoś, kto powinien nurkować tak długo i tak dobrze, żeby mieć prawo tego uczyć!!!) leci na pysk.

krzysiek_x - 22-02-2015, 21:25

Yavox, nikt nikogo na pysk, jak to określiłeś, nie wyrzuci z organizacji póki płaci składki.

Wiedza nurkowa i towarzyszące umiejętności są na tyle proste, że nie trzeba z niej robić doktoratu, czy habilitacji by prowadzić kursy. Niepotrzebnie zaprzątacie sobie tym tematem głowę. Instruktor ma przekazać to, czego wymaga od niego organizacja. Może opracować swoje dodatkowe ładne wykresy i inne duperele, ale nie przeprowadzi badań nad fizjologią itd. Jest rzemieślnikiem, robi, co ma. Lepiej lub gorzej. Jak każdy z nas...

[ Dodano: 22-02-2015, 21:30 ]
Ja, jako były kursant SDI/TDI mogę tej organizacji zarzucić jedno. Mają kiepsko, żałośnie wręcz opracowane materiały dla kursantów. Niedorzeczne jest to, że każda książka jaka wpadła w moje ręce była napisana po polskiemu i w dodatku była nędzną kserokopią wartą wg organizacji fortunę!

Po cenie kursu crossover widzę, że tracą rynek.

Yavox - 22-02-2015, 22:04

krzysiek_x napisał/a:
Wiedza nurkowa i towarzyszące umiejętności są na tyle proste, że nie trzeba z niej robić doktoratu, czy habilitacji by prowadzić kursy. Niepotrzebnie zaprzątacie sobie tym tematem głowę. Instruktor ma przekazać to, czego wymaga od niego organizacja.

Nie do końca zgadzam się z Tobą.

Z racji wykonywanego zawodu często pracuję z różnej maści trenerami, osobami przekazującymi wiedzę lub odpowiedzialnymi za rozwój umiejętności innych - choć najczęściej dla korporacji, które oczekują konkretnych efektów a nie tylko podjęcia działań.

W życiu nie podjąłbym się tego, żeby wziąć 100% odpowiedzialność za to, że osoba, z którą pracuję, po 2 dniach indywidualnych zajęć będzie w stanie profesjonalnie przygotować i przeprowadzić przed niewielkim audytorium prezentację znanego sobie dobrze materiału - to po prostu zbyt mało czasu, żeby znającego się na rzeczy amatora przekształcić w profesjonalistę.

W przypadku innego rodzaju (firmy produkcyjne) potrzeba realnie minimum kilkunastu godzin ciężkiej pracy, żeby z pracownika świetnie znającego proces i obsługę maszyny zrobić kogoś, kto będzie w stanie przeprowadzić instruktaż dla obejmującej stanowisko osoby - mimo, że mówimy o pokazaniu sposobu wykonania bardzo konkretnych operacji, prostym przyuczeniu do obsługi urządzenia.

W powyższych dwóch przykładach jest też tak, że mimo szkolenia (indywidualnego bądź w grupie), średnio co najmniej 20% osób jest kwalifikowane jako takie, które - z różnych powodów - NIE POWINNY się zajmować uczeniem, prezentowaniem, instruowaniem itp. - ponieważ różne ich indywidualne braki, deficyty umiejętności, nawyki w komunikacji czy skrzywiona motywacja są wystarczającym argumentem za tym, żeby ich do takiej działalności nie dopuszczać (mimo, że na próbę ich nauczenia firma wydała kupę pieniędzy).


Wiedza nurkowa i towarzyszące jej umiejętności są IMHO o wiele bardziej złożone. Niestety wszechpanująca amatorszczyzna oraz trywializowanie tematu (vide "instruktor ma przekazać to, czego wymaga od niego federacja") powoduje, że jest tak, jak jest. Żeby zobaczyć różnicę, trzeba niestety być świadkiem pracy zarówno tych dobrych jak i tych marnych instruktorów. Podejście "bycie instruktorem jest proste" powoduje tylko tyle, że jakiejkolwiek metodyki nauczania (rozumianej jako celowy dobór metod kierowania pracą ucznia a nie tylko zasad demonstrowania kolejnych ćwiczeń) trudno dopatrzeć się u 95% instruktorów.

WujekJohny - 22-02-2015, 22:33

Co za różnica czy jest to trudne czy nie - federacja wydając uprawienia poświadcza, że kursant wykazał się wiedzą wymaganą przez program kursu. Instruktor który plastik kupił ma równie głęboko w dupie program jak i twoje zdrowie i życie. To samo tyczy się federacji która mu ten plastik sprzedała. Ktoś kto z czysto finansowych pobudek kupuje plastik, będzie kolejne plastiki sprzedawać, bo nie interesuje go inwestycja w siebie, swoją wiedzę i umiejętności tylko w coś co przyniesie szybki zwrot poniesionych kosztów, czyli handel uprawnieniami.

Taką federację trzeba piętnować i pokazać ją właśnie w takim pazernym i nędznym świetle, albo zgłosić to do HQ i zapytać czy komuś się sufit na łeb nie spadł.

Edit.
Wysłałem zapytanie do polskiego TDI/SDI, ciekawe co napiszą.

Proszę o wypowiedź w kontekście handlu instruktorskimi uprawnieniami SDI/TDI, którą reklamuje się na forum nuras.

http://forum-nuras.com/viewtopic.php?t=39042

Pozdrawiam

Yavox - 22-02-2015, 22:47

WujekJohny napisał/a:
Instruktor który plastik kupił ma równie głęboko w dupie program jak i twoje zdrowie i życie.

Tego nie wiemy. To może być bardzo dobry instruktor i uczciwy człowiek, który po prostu skorzystał z szansy dołączenia do swojego portfolio certyfikatów innej federacji.

Martwi mnie zupełnie co innego - mianowicie, jeśli zadam pytanie, jaką gwarancję daje mi federacja, że człowiek legitymujący się jej kwitami instruktorskimi jest naprawdę kompetentny do uprawiania tego zajęcia, to:

- PADI Maćka (krakena), po którym to PADI wszyscy jeżdżą, że masówka, że od zera do divemastera w tydzień w Egipcie etc. itd. odpowie "dwa tygodnie wyjęte z życiorysu plus egzamin przed niezależnymi egzaminatorami"

natomiast SDI/TDI z pierwszego posta powinno chyba odpowiedzieć

- "żadnej, bo daliśmy mu kwity bo miał już inne kwity, natomiast w trakcie nurkowania tudzież prowadzenia kursu nikt z nas go nigdy nie widział".

Jeżeli się mylę, poproszę o odpowiedź: jaka jest minimalna liczba kursów / liczba godzin zajęć kursowych, w czasie których musi być obserwowana praca instruktora aspirującego do crossover, aby w przypadku pozytywnej opinii dać mu papiery?

krzysiek_x - 22-02-2015, 22:54

Yavox, doktorat, czy habilitacja ma się nijak do metodyki. Tak, jak napisałeś, ktoś się do czegoś z jakiś tam względów nie nadaje. Jeśli nie, to się tym nie zajmuje. Rozumiem, że masz doświadczenie dydaktyczne i dlatego ten temat jest Ci bliski. Ja nie lubię uczyć więc się tym nie zajmuję. Brak mi cierpliwości.

WujekJohny, z prowadzenia kursów nurkowych na czysto są gówniane pieniądze. Dlatego gro instruktorów ma swoje sklepy lub zajmuje się czymś innym.

[ Dodano: 22-02-2015, 22:56 ]
W naszym kraju jest kilka zawodów, które wymagają egzaminu państwowego. Chcecie instruktorów nurkowania pod to podpiąć? :)

Yavox - 22-02-2015, 23:12

krzysiek_x napisał/a:
Rozumiem, że masz doświadczenie dydaktyczne i dlatego ten temat jest Ci bliski.

Tak właśnie. Cholera mnie bierze, jak takie rzeczy czytam, ale muszę pogodzić się z realiami - jest jak jest, świata się nie zmieni.

krzysiek_x napisał/a:
W naszym kraju jest kilka zawodów, które wymagają egzaminu państwowego. Chcecie instruktorów nurkowania pod to podpiąć?

W żadnym wypadku - doprowadzi to jedynie do korupcji na wyższym szczeblu (zawsze jest ten sam problem - kto będzie pilnował tych, co pilnują dozorców). Już wolę, żeby ktoś dawał ogłoszenia, że sprzedaje plastiki - tak chociaż dla rynku jest uczciwie :) No chyba, że się mylę, a ten cross za 1500zł okaże się być jedynie chwytem marketingowym, a SDI/TDI oficjalnie się tu wypowie na temat tego, jak każdy z kandydatów na instruktorów jest przed otrzymaniem certyfikatu egzaminowany.

Haw - 23-02-2015, 01:46

Tomasz Łach napisał/a:
Widzisz jakos tak jest ze tym dobrym instruktorom nie brakuje kursantow...
widzisz sam sobie odpowiedziales (nie mnie oceniac czy trafnie) kto na te crossy przyjdzie. ale to juz zmartwienie TDI/SDI, nie moje.
piotrkw - 23-02-2015, 07:11

Yavox napisał/a:
średnio co najmniej 20% osób jest kwalifikowane jako takie, które - z różnych powodów - NIE POWINNY się zajmować uczeniem, prezentowaniem, instruowaniem itp


Naprawdę ?? Tylko 20% ??? Bo z moich obserwacji wynika, że co najmniej 90% powinno zajmować się czym innym. Szczególnie wśród popularnych ostatnio wszelkiej maści "trenerów" ;-)

Pozdrawiam Piotr

pmk - 23-02-2015, 08:17

Jeśli dobrze zrozumiałem Yavoxa to obaj możecie mieć rację. Taki prosty rachunek zbiorów ;)

Po prostu wśród tych 90% różnej maści "trenerów" nie nadających się do prowadzenia szkoleń tylko mała grupa ma pojęcie o temacie ale po prostu nie potrafi szkolić. Przeważająca większość nawet pojęcia o przedmiocie szkolenia nie posiada.

Tomasz Łach - 23-02-2015, 08:43

Yavox napisał/a:

No dobra, to weźmy na warsztat chociażby tych leniwych :) Nie wydaje Ci się, że właśnie kurs, w zrealizowanie którego by trzeba było włożyć dużo pracy (a następnie zdać egzamin) jest w stanie oddzielić tych leniwych od tych pracowitych znacznie lepiej, niż sam fakt wniesienia opłaty za crossa? :)


Nie do konca... Nawet najwiekszy lapserdak jest w stanie "spiac sie" na dwa tygonie lub kilka weekendow (w zaleznosci od tego jaka metoda prowadzony jest kurs). Kurs ma przekazac wiedze i przygotowac do egzaminu, a nie prowadzic studium psychologiczne na temat czy ten kandydat akurat sie nadaje. To nie selekcja tylko kurs :bee;

Strasznie demonizujecie te crossy, tymczasem sa one najmniejszym problemem jesli chodzi o jakosc szkolen.
Gdyby organizacja zalezalo na utrzymywaniu wysokich standardow szkolenia, to co jakis czas musialy by weryfikowac umiejetnosci swoich juz obecnych instruktorow. Dodatkowo konieczne bylo by okreslenie minimow ile dany instruktor musi szkolic kursantow w ciagu roku i na jakim poziomie (ilu OWD, AOWD, Rescue itd)) Do tego trzeba by rozsylac kwestionariusze do kursantow, w ktorych dany instruktor bylby przez nich oceniany i ktore mialy by sprawdzic czy w trakcie kursu zrealizowany zostal program tego kursu (wiem ze Padi cos takiego robi, nie wiem jednak jak to wyglada w innych organizacjach).
No i na koncu nalezalo by sprawdzic pod woda, co taki kursant po kursie faktycznie potrafi.

Z uwagi na ilosc instruktorow i kursantow w wiekszosci organizacji nie bylo by to jednak mozliwe !
Zatem jest jak jest i to zycie weryfikuje pewne sprawy :ping:
Tak jak pisalem wczesniej, dobrzy instruktorzy na brak kursantow nie narzekaja (przynajmniej w sezonie :bee; ) a wybierajac instruktora, przede wszystkim nalezy kierowac sie opiniami na jego temat, a nie iloscia certyfikatow i "wujkiem google".

Co do faktu czy lepszy instruktor "zawodowiec" czy taki dla ktorego to tylko dodatkowe zajecie, to sprawa nie jest taka prosta.
Po pierwsze w naszych warunkach (patrz Polska) utrzymanie sie wylacznie z bycia instruktorem jest bardzo trudne (tu idealnie pasuje powiedzenie sorry taki mamy klimat :bee; i to doslownie :ping: ) To nie zawod dentysty czy mechanika, ze jak bedzie dobry, to ludzie beda walic drzwiami i oknami caly rok. To raczej jak praca sezonowa... Podobnie jest z instruktorem jazdy na nartach i kilkoma innymi przypadkami.
Poza tym z wlasnych obserwacji wiem, jak bardzo szybko sfrustrowani sa tacy instruktorzy, chcacy zyc jedynie ze szkolen... O ile w sezonie jakos idzie, to pozniej jak nie wyjada za praca, to jest totalna lipa...
Wyjatkiem jest tu moze sytuacja jesli ktos prowadzi baze nurkowa.
Trzeba sobie jednak jano powiedziec, ze to trudny kawalek chleba...

[ Dodano: 23-02-2015, 08:48 ]
krzysiek_x napisał/a:
Yavox, nikt nikogo na pysk, jak to określiłeś, nie wyrzuci z organizacji póki płaci składki.


Oj tu sie bardzo mylisz ! Wyrzucaja, wyrzucaja i to juz nie jeden sie o tym przekonal...

waterman - 23-02-2015, 10:59

Yavox jak częto nurkujesz w tygodniu? rzadko? częściej w soboty i niedziele? Czyli jesteś nurkiem sobotnio-niedzielnym to dlaczego oceniasz tych którzy nurkują cały tydzień.
Wg Twoich przemyslen GUE to tez taka sobie niedzielno-sobotnia organizacja nurkowa bo szkoli tylko promil nurków w skali swiatowej To czemu ją wybrałeś?.

Yavox - 23-02-2015, 12:18

waterman napisał/a:
Yavox jak częto nurkujesz w tygodniu? rzadko? częściej w soboty i niedziele? Czyli jesteś nurkiem sobotnio-niedzielnym to dlaczego oceniasz tych którzy nurkują cały tydzień.

W tym roku nurkuję rzadko, jestem typowym niedzielnym nurkiem i uważam się za kompletnego amatora. Na podobnej zasadzie nie wyrywam zębów. Mimo tego, bardziej ufam dentyście, który na co dzień pracuje w gabinecie niż takiemu, który dorabia tam w weekendy bo w tygodniu zajmuje się sprzedażą skarpet.

Żeby nie było - ja nie twierdzę, że wszyscy szkolący sporadycznie prezentują niski poziom. Z pewnością jest dużo osób, którzy robiąc to w ten sposób od bardzo wielu lat skumulowali taki kapitał doświadczenia, który umożliwia im prowadzenie teraz kursów na całkiem niezłym poziomie.

waterman napisał/a:
Wg Twoich przemyslen GUE to tez taka sobie niedzielno-sobotnia organizacja nurkowa bo szkoli tylko promil nurków w skali swiatowej To czemu ją wybrałeś?.

Matko, czy w każdym wątku, w którym wypowiada się ktoś, mający choćby absolutnie podstawowe i do niczego nie uprawniające kwity z GUE musi się pojawiać temat tej federacji?

Tutaj w tym wątku ja wypowiadam się nie o GUE tylko o tym, że kupowane crossovery nie weryfikują kompetencji instruktorskich kandydatów.

Ale jeżeli chcesz odpowiedź (na tyle, na ile mieści się w temacie...) :ping: , to proszę bardzo:

- bo tych, co chcą zostać instruktorami tej federacji jest znacznie więcej niż tych, którzy ostatecznie nimi zostają (a nie "chodźcie, zapłaćcie, chcemy was na swoich instruktorów")
- bo po każdym kursie 100% kandydatów wypełnia ankietę oceny kursu prowadzonego przez danego instruktora, więc jest na jego temat dostępna informacja wewnątrz organizacji
- bo instruktor musi co jakiś czas (4 lata?) przechodzić obowiązkową rekwalifikację, żeby mógł dalej szkolić i wtedy zdaje się prowadzony przez niego kurs jest obserwowany i oceniany przez niezależne od niego osoby
- bo utrzymanie uprawnień danego poziomu (nawet zwykłych, nurkowych) wymaga realizowania iluś tam (nie pamiętam, nie chce mi się sprawdzać) nurkowań w danym okresie czasu w zakresie parametrów charakterystycznych dla danego stopnia, więc nie ma tak, że gość tapla się tylko w płytkim bajorze a na full tmx nurkuje wyłącznie z kursami
- bo żeby być instruktorem danego poziomu, trzeba było wcześniej przejść wewnątrz federacji wszystkie szkolenia do tego poziomu włącznie - więc jak byłeś marnym kursantem i wychodziło Ci ledwo co na styk, to odpowiednie osoby będą miały na Twój temat informacje z Twoich ocen i Twojej historii choroby i będą wiedziały, na co zwrócić uwagę, kiedy Ci przyjdzie kandydować na instruktora

[ Dodano: 23-02-2015, 12:31 ]
makalu napisał/a:
orka od rana do wieczora, z wkuwaniem teorii, zdawaniem testów praktycznych, gdzie instruktor ciągle poprawia do ideału. Gdzie nie ma radości tylko krew, pot i łzy

Makalu, nie przesadzajmy :) Było od rana do północy, ale testy nie były trudne, teoria dość podstawowa. Poprawienia do ideału nie da się osiągnąć w ciągu kilku dni kursu, na ideał musisz sam się nazapierdzielać później, a przeważnie i tak go nie ma. Obyło się bez krwi i łez a radości było naprawdę sporo. Nie demonizujmy...

makalu - 23-02-2015, 12:18

Tutaj ten promil w skali świata, właśnie mówi m.in. o skali trudności kursów GUE.
Z tego co wiem nawet w Polsce instruktorzy GUE nie mogą się opędzić od kursantów. Tutaj ,,niestety" właśnie jakość robi nazwisko instruktora i jego profesjonalizm. Zbierzmy sto osób wyjeżdżających z żonami i dziećmi do Hurgady(będą jeździć tam na wielbłądach, pić ,bawić się ,kupować pamiątki).A gdy zostanie im 3 dni wolnego ,zaproponujmy im :

1.Kurs na szybkiego z nurkowania, żeby mogli popatrzeć na rybki ,ale się nie utopić. Z egzaminem takim, aby każdy zdał i cieszył się że może pokazać papier w biurze ,gdzie i tak się nikt nie zna na nurkowaniu.

2.Kurs typu GUE(bez względu na nazwę organizacji). Gdzie spotka ich orka od rana do wieczora, z wkuwaniem teorii, zdawaniem testów praktycznych, gdzie instruktor ciągle poprawia do ideału. Gdzie nie ma radości tylko krew, pot i łzy .Bo można się dowiedzieć ,że kursu się nie ukończyło, bo nie ogarnęło wymagań.

Teraz najważniejsze pytanie. Którą opcję wybierze turysta i czy warto mieć crossa do organizacji szkolącej w Hurgadzie?(to oczywiście uproszczenie myślowe, bo są tam też instruktorzy, że klękajcie narody)..

krzysiek_x - 23-02-2015, 12:51

:)
Tomasz Łach - 23-02-2015, 13:29

Yavox - tak z czystej ciekawosci... Co sadzisz o ludziach z TOPRu, GOPRu, WOPRu, OSP itp ?
To przeciez wg Twoich standardow totalna amatorka (kto wie moze nawet niektorzy sprzedaja skarpetki :bee; )

No i jeszcze taka jedna mala dygresja. Jezeli nie jestesmy w stanie wyobrazic sobie we wspolczesnym swiecie, ze w jakims miescie nie ma dentysty, mechanika czy budowlanca, to z latwoscia (takich miast jest zapewne niemalo) mozemy sobie wyobrazic takie bez zawodowego instruktora nurkowania. Po prostu nie ta skala porownania...

Co do GUE to sie nie wypowiem, bo nie mam zadego kursu w tej organizacji.
Mysle jednak ze gdyby popyt na ich kursy byl 1000 razy wiekszy, a instruktorow bylo 100 razy wiecej, to i o utrzymanie poziomu bylo by znacznie trudniej.

I tak juz na sam koniec Yavox. Co sadzisz o instruktorach GUE ktorzy maja crossy do TDI INTD i PADI ? Czy myslisz ze wszyscy zrobili je po kilkutygodniowych szkoleniach ?

Yavox - 23-02-2015, 13:42

Tomasz Łach napisał/a:
Yavox - tak z czystej ciekawosci... Co sadzisz o ludziach z TOPRu, GOPRu, WOPRu, OSP itp ?

Tych, którzy systematycznie biorą udział w akcjach, spotykają się, ćwiczą itp.? Szczerze ich podziwiam.

Tomasz Łach napisał/a:
Mysle jednak ze gdyby popyt na ich kursy byl 1000 razy wiekszy, a instruktorow bylo 100 razy wiecej, to i o utrzymanie poziomu bylo by znacznie trudniej.

Tak, masz 100% racji. Utrzymanie systemu kontroli jakości działającego na populacji o 2 rzędy wielkości większej byłoby prawdopodobnie niemożliwe.

Tomasz Łach napisał/a:
I tak juz na sam koniec Yavox. Co sadzisz o instruktorach GUE ktorzy maja crossy do TDI INTD i PADI ? Czy myslisz ze wszyscy zrobili je po kilkutygodniowych szkoleniach ?

Jestem przekonany, że nie - natomiast nic do nich nie mam, ponieważ ich pierwotne instruktorskie kwity w GUE są dla mnie wystarczającą gwarancją jakości, czego nie mogę powiedzieć o instruktorskich kwitach z kilku innych miejsc (tudzież, od kilku innych CD lub IT). Ale jeżeli uważasz, że mimo wszystko, w ramach crossów powinni byli być potraktowani na równi z każdym innym kandydatem do crossa, to się zgodzę. Standard powinien dotyczyć wszystkich. Jak nie mam przy sobie dowodu osobistego to pani w banku nie powinna móc mi założyć konta - wszystko jedno, na ile dobrze z oczu mi patrzy, tudzież czy mnie zna czy nie.

mi_g - 23-02-2015, 21:37

makalu napisał/a:
Z tego co wiem nawet w Polsce instruktorzy GUE nie mogą się opędzić od kursantów.

Jak ekipa Forum-Nuras była na FL to w kwaterze głównej GUE (można fajne koszulki kopić również takie bez napisu GUE) to na kursy można się było zapisać od ręki (nawet u JJ), wiec może z tymi kolejkami to Polska specyfika :-)

makalu - 23-02-2015, 22:25

Tak, bo polscy nurkowie mają pier.......lca na punkcie Dir , jakości szkolenia, zabijających pianek, i że profesjonalny nurek to tylko w suchym i z twinem.
Więc szukają najlepszych szkoleń.

Scaner - 23-02-2015, 22:32

Przyda się.


kraken - 24-02-2015, 08:51

Zeszliśmy w sumie z krosów na poziomy szkoleń ale to może i dobrze.
Yavox piszesz jednocześnie tak jak by nauczenie się jak najwięcej było dla ciebie priorytetem ale w podanych argumentach w sumie nie piszesz nic o tym czego można się nauczyć (nauczyłeś się) dzięki takim czy innym wybieranym przez ciebie szkoleniom.
No bo argumenty:
Cytat:
- bo tych, co chcą zostać instruktorami tej federacji jest znacznie więcej niż tych, którzy ostatecznie nimi zostają (a nie "chodźcie, zapłaćcie, chcemy was na swoich instruktorów")
- bo po każdym kursie 100% kandydatów wypełnia ankietę oceny kursu prowadzonego przez danego instruktora, więc jest na jego temat dostępna informacja wewnątrz organizacji
- bo instruktor musi co jakiś czas (4 lata?) przechodzić obowiązkową rekwalifikację, żeby mógł dalej szkolić i wtedy zdaje się prowadzony przez niego kurs jest obserwowany i oceniany przez niezależne od niego osoby
- bo utrzymanie uprawnień danego poziomu (nawet zwykłych, nurkowych) wymaga realizowania iluś tam (nie pamiętam, nie chce mi się sprawdzać) nurkowań w danym okresie czasu w zakresie parametrów charakterystycznych dla danego stopnia, więc nie ma tak, że gość tapla się tylko w płytkim bajorze a na full tmx nurkuje wyłącznie z kursami
- bo żeby być instruktorem danego poziomu, trzeba było wcześniej przejść wewnątrz federacji wszystkie szkolenia do tego poziomu włącznie - więc jak byłeś marnym kursantem i wychodziło Ci ledwo co na styk, to odpowiednie osoby będą miały na Twój temat informacje z Twoich ocen i Twojej historii choroby i będą wiedziały, na co zwrócić uwagę, kiedy Ci przyjdzie kandydować na instruktora


W sumie nie mówią o poziomie szkolenia to są dalej tylko deklaracje. Mam papiery instruktorskie w CMASIe, IANTD, PADI i TDI i kiedyś myślałem też o GUE ale moja ocena była negatywna na podstawie - nic nie dam więcej kursantom w ramach tych szkoleń niż mogę dać do teraz. Szkolenia instruktorskie w innych federacjach robiłem bo chciałem nauczyć się szkolić określone kursy lub prowadzić kursy lepiej zorganizowane niż inne lub zrobić coś u jakiegoś konkretnego człowieka.
Zrobiłem instruktora CMASu bo byłem w takim klubie w sumie innych w Polsce nie było (był jeszcze LOK) to jak wiele pierwszych kursów po dziś dzień to był przypadek ale było fajnie.
PADI zrobiłem bo chciałem zobaczyć jak to jest organizować kursy tak aby umieć organizować profesjonalnie szkolenia i stworzyć bazę nurkową czy centrum nurkowe.
Instruktora TDI bo chciałem zobaczyć jak szkolą technicznie ludzie którzy co tydzień prowadzą nową grupę i prowadzą koło 50 kursów technicznych rocznie.
Instruktora IANTD bo chciałem zrobić kurs instruktora zaawansowanych wraków a akurat w tej organizacji szkolił ktoś u kogo chciałem to zrobić - to było trochę przypadkowe że akurat IANTD.
GUE jest ciekawym przypadkiem, bo ma określoną reklamę i jednocześnie bardzo mało adeptów nurków - pytanie dlaczego.
Czego ty Yavox nauczyłeś się dzięki twoim wyborom i czy było warto :-)
Maciek "Szczęściarz" Curzydło

Yavox - 24-02-2015, 14:19

kraken napisał/a:
Czego ty Yavox nauczyłeś się dzięki twoim wyborom i czy było warto :-)

Maciek, na tak zadane pytanie to mogę Ci odpowiedzieć, ale za kilkaset nurkowań i za kilka lat.

To są 3 oddzielne kwestie:

1. Jak obrana ścieżka szkoleniowa/federacja przełożyła się na to, że mogłem potem robić takie nurkowania, jakie wybierając drogę rozwoju chciałem robić - co ułatwiło, co utrudniało, czy wybór ścieżki był jednocześnie dobrym sposobem realizacji wcześniejszego celu.

2. Co uważają o swoich (innych) ścieżkach szkoleniowych osoby, które chciały robić i dzięki swoim pomysłom zaczęły, podobne nurkowania? Co im zadziałało, co nie zadziałało, jak to się ma do mojego pkt 1 - jednym słowem, która metoda się bardziej sprawdziła i dlaczego.

3. Na ile wybór federacji był wyborem federacji a na ile osiągnięte cele wynikają z uczenia się u konkretnego instruktora? Do tego potrzeba (w ramach danej federacji) co najmniej kilku kursów u kilku różnych osób - aby ocenić, z jaką wagą w moje uczenie wchodzą kompetencje konkretnych osób a z jaką standardy samej federacji.

Odpowiedź na każde pytanie jest trudna, bo a) jest subiektywna, b) od pewnego momentu zaciera się różnica między celem a narzędziem - i trudno stwierdzić, czy nurkujesz tak a nie inaczej bo tak się nauczyłeś, czy też tak się nauczyłeś, bo chciałeś w ten sposób nurkować.


Na ten moment nie mam prawie żadnych danych do obiektywnej oceny swojego wyboru - po pierwszym kursie na danej ścieżce mogą mieć je ci, którym zależy na udowodnieniu konkretnej tezy (np. że pomysł był zajebisty). Natomiast chcąc podejść uczciwie do tematu mogę Ci tyle napisać, że chętnie poddam swój wybór refleksji, ale: po 2-3 kolejnych kursach i 300 nurkowaniach, czyli realnie za 3-4 lata :)


Poza wszystkim, to nie jest temat wątku. Dla mnie jest nim to, czy "sprzedawanie plastików instruktorskich osobom, które są już instruktorami innych federacji, bez weryfikacji ich kompetencji, jest dobre czy nie jest dobre". Pod "dobre" możemy podstawić sobie różne wymiary (np. dla kogo - dla rodzimej federacji instruktora, dla nowej, dla kursantów, dla instruktora który się crossował, dla pozostałych którzy się nie crossowali? Można również bardziej szczegółowo - np. dla kompetentnych instruktorów, którzy kupili crossa a i tak by zdali nawet trudne egzaminy / dla niekompetentnych instruktorów, którzy by nie zdali a kupić mogli / dla kursantów jednych i drugich?


O jakości kształcenia i tym, co zacytowałeś - wieczorem, bo kończy mi się przerwa i już nie mam teraz czasu :(

mi_g - 24-02-2015, 15:39

Yavox napisał/a:
Maciek, na tak zadane pytanie to mogę Ci odpowiedzieć, ale za kilkaset nurkowań i za kilka lat.

Troche przezsadzasz. Juz po obecnych kilkuset nurkowaniach coś mozesz powiedzieć o swojej ścieżce. To chyba zupełnie temat ale mógłby być ciekawy. Na ile wyboru kursów były przypadkiem, na ile wpływam innych albo znajomością organizacji czy instruktora. Co z tego wynikło, jak wybieraliśmy swoje kursy, jak to wpłynęło na nurkowania które robimy... Każdy ma inne doświadczenia, niezleżnie od poziomu na którym jest.

Yavox - 24-02-2015, 16:16

mi_g napisał/a:
Troche przezsadzasz. Juz po obecnych kilkuset nurkowaniach coś mozesz powiedzieć o swojej ścieżce.

Mogę, ale nie o tej, o którą pytał Maciek - bo ta jest jeszcze zwyczajnie za krótka. Poza tym, nie jest tematem tego wątku :)

mi_g napisał/a:
To chyba zupełnie temat ale mógłby być ciekawy. Na ile wyboru kursów były przypadkiem, na ile wpływam innych albo znajomością organizacji czy instruktora. Co z tego wynikło, jak wybieraliśmy swoje kursy, jak to wpłynęło na nurkowania które robimy... Każdy ma inne doświadczenia, niezleżnie od poziomu na którym jest.

Mniej więcej o to pytałem w lipcu 2012 - temat w dalszym ciągu mnie interesuje, więc zapraszam do kontynuacji wątku tutaj:

http://forum-nuras.com/viewtopic.php?t=29521

Można pociągnąć temat w stronę wyborów kursów, ścieżek, instruktorów, federacji itp. i wpływu tychże na to, co się później w naszym nurkowaniu wydarzyło. Jak coś, to dawajcie :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group