FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

JESTEM POCZĄTKUJĄCY - Strach

Rolek - 17-04-2008, 13:09
Temat postu: Strach
Mam pytanie dla wszystkich, którzy już są po dokończeniu podstawowego kursu w wodach otwartych.
Dzień dokończenia kursu zbliza się nieuchronnie, a w mojej głowie zaczynają się pojawiać pytania. Czy mieliscie jakieś obawy przed pierwszym zejściem pod wodę (nie mówię o basenie, bo na nim czuje się rewelacyjnie) ale chodzi mi o otwarty akwen, gdzie wizura jest marna, woda zimna, a ja oaptulony w cały ekwipunek spadam na dno...
Jednego dnia jestem zajarany a kolejnego po prostu się zaczynam się trochę bać. Jakies wizje typu co jak się zachłysne, albo cos się odczepi, płetwa spadnie, zawór pusci i zacznie gwałtownie pompować BCD i wyciagać w górę itd.
Czytałem wątek jak jeden z kolegów spanikował na dole i tez się zastanawiam czy to kwestia opanowania psychicznego i "wmówienia, a raczej wmawiania sobie" wszystko OK, oddychaj spokojnie itd. czy moze jednak głębokość tak przytłacza?

Judas - 17-04-2008, 13:47

Zaufaj instruktorowi, a jesli mu nie ufasz to zmien instruktora...
Konrad Dubiel - 17-04-2008, 13:49

Spokojnie. Lekki niepokój przed pierwszym nurkowaniem to raczej normalne.
Kursy są krótkie, czasem kiepskie nawet i na opływanie się nie ma czasu.
Spróbuj na początek ponurkować z kimś bardziej doświadczonym i będzie ok.

lkulos - 17-04-2008, 14:06

Konrad Dubiel napisał/a:
Spróbuj na początek ponurkować z kimś bardziej doświadczonym i będzie ok.


i pamietaj :

Jesli wydaje Ci sie ze robisz cos za wolno to znaczy ze robisz 2 razy za szybko :)

Rolek - 17-04-2008, 14:12

Akurat co do instruktora, mam 100% pewność i zaufanie.

A co do nurkowania z kimś po kursie to nie bedzie takie proste, bede musiał kogoś poszukać najlepiej z własnych okolic :) ale na to mam jeszcze troszkę czasu. Znaczenie "bardziej doświadczony" jest troszkę względne. Nie mam wśród kolegów czy znajomych nikogo kto nura więc troche lipa. Widze w tym jednak i plusy, bo jest to konieczność do zdobywania nowych znajomości :)

Judas - 17-04-2008, 14:18

Rolek napisał/a:
Akurat co do instruktora, mam 100% pewność i zaufanie.


To mu zaufaj, instruktorzy sa uczeni (powinni byc) jak poradzic sobie z Twoimi lekami i w razie co jak Cie uratowac. Dobry instruktor nie pozwoli Ci zrobic sobie krzywdy na kursie, a powinien Cie tak nauczyc zebys i po kursie sobie krzywdy nie zrobil...

waterman - 17-04-2008, 14:48

Tylko głupi się nie boi. Uszy do góry i dawaj. Tak jak pisał Judas zaufaj instruktorowi, a potem, już po kursie szukaj odpowiedniego partnura.
Miły Maciej - 18-04-2008, 09:25

Rolek napisał/a:
płetwa spadnie

hehe ja tam mialem na pierwszym nurku, tzn nie całkiem mi spadła ale powiedzmy spadała. Jak pokazałem instruktorowi że coś nie gra to on chwycił moją nogę i zaczął brutalnie wyginać bo myślał że jakiś skurcz mnie dopadł - odruchowo wymacałem swój nóż bo nie wiedziałem o co mu biega (chce mnie utopić czy jak :) ) Dogadaliśmy się dopiero za pomocą tabliczki :) Ogólnie to zajebiście było na tym pierwszym nurku.
Rolek nie przejmuj się - człowiek czasem lubi się trochę bać, to tak jak przy oglądaniu horroru. Najważniejsze żebyś uspokoił oddech a resztę zostaw instruktorowi.

gladius - 18-04-2008, 11:57

Dlatego pierwszego nurka lepiej robić w Egipcie albo Chorwacji, gdzie jest ciepło i dobra widoczność. Pierwsze zejście pod wodę w Polsce to raczej szok.
OLO Wawa - 18-04-2008, 12:05

Ja tam byłem zachwycony i było mi mało ;OK; :ping:

[ Dodano: 18-04-2008, 12:06 ]
gladius napisał/a:
Dlatego pierwszego nurka lepiej robić w Egipcie albo Chorwacji


???

$$ - 18-04-2008, 12:25

Judas napisał/a:
Zaufaj instruktorowi, a jesli mu nie ufasz to zmien instruktora...
Odrobina niesubordynacji kursanta jest potrzebna, opiszę z różne postawy. Znajoma lekarz na pierwszym nurkowaniu miała problemy z wyrównaniem ciśnienia w zatokach ale zapłaciła, więc mimo bólu była blisko instruktora.
Synek mój nurkując miał problem wyrównaniem ciśnienia w uchu, odpadł nie zanurzał się głębiej. Znajoma i synek wykonywali początkowe nurkowania, zachowanie synka jest rozsądniejsze.
Rolek napisał/a:
Jednego dnia jestem zajarany a kolejnego po prostu się zaczynam się trochę bać.
To ty a nie instruktor masz być bezpieczny i masz czuć się bezpieczny.
gladius napisał/a:
Pierwsze zejście pod wodę w Polsce to raczej szok.
Pierwsze nurkowanie synka to jezioro Wuksniki, oglądał deszcz spod wody.

pozdrawiam rc

Judas - 18-04-2008, 13:10

Zaufaj nie znaczy badz bezmyslny i slepo posluszny. Wiele osob ma rozne leki i problemy i dobrzy instruktorzy wiedza jak sobie z nimi poradzic,a w razie co jak nie dopuscic aby stala sie krzywda
piotrkw - 18-04-2008, 13:24

Rolek napisał/a:
po prostu się zaczynam się trochę bać.


To znaczy że jesteś normalny, nie boją sie idioci i ludzie pozbawieni wyobraźni. I takich ludzi należy się bać.
Teraz tylko zostało nauczyć się opanować ten strach.( niby proste ???)

Pozdrawiam Piotr

Rolek - 18-04-2008, 14:29

gladius napisał/a:
Dlatego pierwszego nurka lepiej robić w Egipcie albo Chorwacji, gdzie jest ciepło i dobra widoczność.


Ja jestem zdania ze jak w polsce sie naucze to wszędzie dam sobie radę. Osobiscie rozmawiałem z osobami które jeżdżą na "safari nurkowe" do Egiptu min 2 razy w roku tylko po to żeby ponurać, bo po zajrzeniu jeden, jedyny RAZ pod polską wodę, w życiu nie zamierzają do niej wejść ponownie ze sprzętem.
Warunki mamy hardcore'owe i mysle że idzie to tylko na plus.
Ja jednak analizuję poszczególne czynniki- głównie termikę bo jestem typowo ciepłolubny i temperatura 5st mnie przeraża. Trzeba bedzie szybko zrobić kurs na suchy i dopiero bawić się w polskich akwenach. Bo inaczej to nie ma szans...

BitPump - 18-04-2008, 14:35

Rolek napisał/a:
Ja jestem zdania ze jak w polsce sie naucze to wszędzie dam sobie radę.


Niestety, nie zawsze tak jest. Ciepłe wody też mają swoją specyfikę i swoje zagrożenia. Np. ćwicząc w Polsce jesteś mało lub w ogóle przygotowany do spotkania z groźnymi zwierzętami morskimi, nurkowaniami w prądach, czy do oceniania głębokości przez pryzmat utraty światła z powierzchni, itd.

Ja byłbym bardzo ostrożny z mówieniem "wszędzie dam sobie radę".

~BitPump

Kaga - 18-04-2008, 14:47

Rolek napisał/a:
tez się zastanawiam czy to kwestia opanowania psychicznego i "wmówienia, a raczej wmawiania sobie" wszystko OK, oddychaj spokojnie itd. czy może jednak głębokość tak przytłacza?

Zdecydowanie to kwestia opanowania psychicznego, nie wpadaj w panikę z powodu nadmiernej wyobraźni,

Beeker - 18-04-2008, 15:31

A może książeczkę Moniki Rachimi przeczytać?
Prościutka, ale parę rzeczy uświadamia ...

Rolek - 18-04-2008, 15:37

BitPump napisał/a:
Niestety, nie zawsze tak jest. Ciepłe wody też mają swoją specyfikę i swoje zagrożenia. Np. ćwicząc w Polsce jesteś mało lub w ogóle przygotowany do spotkania z groźnymi zwierzętami morskimi, nurkowaniami w prądach, czy do oceniania głębokości przez pryzmat utraty światła z powierzchni, itd.

Ja byłbym bardzo ostrożny z mówieniem "wszędzie dam sobie radę".

~BitPump


Zgadzam się, ale na jednych z pierwszych zajęć kursant ma przedstawione zagadnienia zwiazane z tym o czym napisałeś. Wiem że w krystalicznie czystej (przejżystej) wodzie jest łatwiej przekroczyć dopuszczalną/planowana głębokość, zwłaszcza że naokoło jest milion rzeczy, które może odwrócić uwagę od głębokosciomierza.
Co do zwierząt morskich... no nie wiem, nie mam bladego pojecia, nie miałem do czynienia i nie mam zamiaru spotkać się "oko w oko". Owszem chciał bym zobaczyć ale nie z "takiego" bliska, a ogólnikowo to nie drażnić i powinno być OK.
Prądy do dość trudny temat i tu się zgodzę w 100% tego aspektu nie wziąłem pod uwagę, mimo to logika nakazuje dowiedzieć się jak najwięcej szczegółów dotyczących planowego miejsca, w którym mamy ochote ponurkować, a ustalenie czy występuja prądy jest informacją podstawową, no ale realnie nie zawsze mamy takie mozliwości.

hara-kiri - 18-04-2008, 15:44

Hi Rolek,
Mogę zapytać co Cię skłoniło do rozpoczęcia przygody z nurkowaniem i jak wyobrażasz sobie swoje nurki w najbliższej przyszłości?
Pozdrawiam.

Rolek - 18-04-2008, 16:52

Odkąd pamietam jak tylko pojawiały się na ekranie telewizora filmy podwodne mnie po prostu wyłaczało. Ja byłem tam, nie przed telewizorem, po prostu tam.
Jedyne doswiadczenia z nurkowania to typowy freediving, w którym sie zakochalem w Chorwacji, spedzalem 1,5 do 2h w wodzie non stop tak 2 serie dziennie, jakies muszelki, rybki, skałki.
Obecnie finanse pozwoliły na realizację marzenia (nie oszukujmy się ale sa ważne w tym sporcie). Poszedłem na kurs nigdy nie majac do czynienia z czyms takim jak automat oddechowy, bez zadnego intro, tylko jakies podstawowe informacje o barotraumie, przedmuchiwaniu, DCSie itp podstawowej teorii. Odgórnie załozyłem że mi sie bedzie podobać.
Pierwszy wdech z automatu i wiedziałem że to jest to! (chociaz mam respekt do tego sportu, bo niektóre opisy wypadków mnie przerazają)

Co zamierzam...?
Dokończyć OWD, zrobic kurs na skafander suchy, znaleźć jakiegos ogarniętego i najlepiej troche bardziej doświadczonego partnura i ponurkować trochę. W przyszłym roku AOWD, wreck i dalej nie wiem... zobacze jak się wciągnę, tylko od tego to zależy. Chciał bym miec uprawnienia do około 40m żeby pooglądać wraki, bo to mi sie najbardziej podoba.

Mina - 18-04-2008, 22:33

Cytat:
Chciał bym miec uprawnienia do około 40m żeby pooglądać wraki, bo to mi sie najbardziej podoba.


ja sie nie znam .
Tez jestem mlodym nurkiem - bo taka prawda.

Wydaje mi sie jednak ze nie mozesz zakladac co ci sie najbardziej podoba nie doswiadczajac tego .

Zawsze jak ktos mnie pyta czemu nie chcem jechac nad jakas Ciepla wode odpowiadam ze mi sie to nie podoba ale ja tak na prawde nie bylem w cieplej wodzie (tylko free dive) jakies rybki w Grecji i bułgarii , ale podbno do egiptu to ma sie nijak.
Wiem za to ze im ciemniej , brudniej , najlepiej kawalek stropu(choc mialem go zadko - jak dotad) to Serce rosnie i chec do zycia powraca.

Realizowac marzenia NALEZY , Czego i tobie Zycze , pamietaj ze jak chcesz wraczka jakiegos zobaczyc zawsze masz zatoke tam na 15 metrach cos podobno lezy - nie wiem nie widzialem ale znam kogos kto widzial i powiedzial mi to i owo :) wiec wierze :)

Wydaje mi sie ze najwazniejsza rzecza to jest to aby nurkowac i miec z kim ( na szczescie w obu kwestiach u mnie jest dobrze) i nie zrazac sie jak cos nie wyjdzie ponawiac i bedzie keidys dobrze .

a Strach ?? Generalnie kto sie nie boi jest samobujca - zawsze jest jakis lek niepokuj przed czyms. Nurkowanie w moim odczuciu jest sportem poniekad niebezpiecznym ale to wlasnie ta groza na pewno u czesci z nas powoduje chec ciaglego Napierania i Walki o to aby nurkowania byly lepsze i co najwazniejsze bezpieczniejsze :)

Rolek - 19-04-2008, 09:54

Mina napisał/a:
Wydaje mi sie jednak ze nie mozesz zakladac co ci sie najbardziej podoba nie doswiadczajac tego


No może i nie mogę ale jak widzę wraki to wizualnie mi się najbardziej podoba, z tąd założenie.

Adamnw - 19-04-2008, 22:24

Rolek napisał/a:
Chciał bym miec uprawnienia do około 40m żeby pooglądać wraki, bo to mi sie najbardziej podoba.


Jak się trochę boisz, znaczy myślisz, masz mniejszą szansę na błąd, większą chęć do szkolenia i ćwiczeń. Nie martw się i do zobaczenia na warczkach :papa:

TomekP - 20-04-2008, 17:28

Rolek napisał/a:
Czy mieliscie jakieś obawy przed pierwszym zejściem pod wodę (nie mówię o basenie, bo na nim czuje się rewelacyjnie) ale chodzi mi o otwarty akwen, gdzie wizura jest marna, woda zimna, a ja oaptulony w cały ekwipunek spadam na dno...

Przed nuraniem zawsze czuje lekki stres, podobnie czuje przed wystapieniem publicznym. Wowczas moj uklad pokarmowy tez daje lekko znac ze adrenalina wzrasta (chyba wiecie o czym mowie :) ) W wodzie to juz inna bajka, po zalozeniu sprzetu i zanurzeniu zaczynam myslec tylko o nurkowaniu, odchodzi stres i nie ma czasu na myslenie o strachu. Nawet jak cos sie dzieje, jestem raczej opanowany. Dopiero po wszystkim, juz na brzegu jak przyjdzie chwila refleksji do dopadaja mnie mysli typu co by bylo gdyby. Jednak przed nastepnym nurkiem mysle juz tylko o chwili, w ktorej znow bede pod woda, a wszelkie troski dnia codziennego zostana na brzegu.
Prawdziwy strach czulem raz, jak podczas kursu na basenie skonczylo mi sie powietrze. Dalem znak instruktorowi zeby podal mi swoj automat, jednak nie przedmuchalem go po wlozeniu do ust. Zaciagnalem wode i pozniej to juz tylko pamietam jak sie krztusilem na krawedzi basenu. Wtedy czulem strach. Wskoczylem do basenu kilkanascie minut pozniej ponownie. Gdybym nie zrobil tego wtedy to pewnie juz nigdy.

Bezimienna - 21-04-2008, 17:22

Znaczy, że denerwujemy się razem... Sytuacja, którą Rolku opisałeś, tak jakby idealnie pasuje do mnie...
agniesia - 21-04-2008, 19:11

Rolek - każdy z nas się bał. A kto pisze inaczej to próbuje nas czarować :-)

Mi na pierwszym nurku w trakcie kursu "zaciął" się kciuk na znaku :wyn; Nurkuję, ponieważ mój instruktor wiedział, co tak naprawdę się ze mną dzieje - byłam zdenerwowana.

jcsjacekj - 21-04-2008, 21:53

Ostatatnio slyszalem fajne zdanie na temat strachu od przygondego nurka
"Ja tam gleboko nie nurkuje, bo nie chodzi o to zeby sie (posladki) marszczyla ze strachu"

nurkot - 21-04-2008, 23:09

Plotek napisał/a:
Przed nuraniem zawsze czuje lekki stres, podobnie czuje przed wystapieniem publicznym. Wowczas moj uklad pokarmowy tez daje lekko znac ze adrenalina wzrasta (chyba wiecie o czym mowie :) )


eech...dokładnie wiem o czym mówisz.
długo zmuszałam się do zjedzenia czegokolwiek przed nurem, a przed kursowymi nurami denerwowałam się na dwa dni do przodu :zdz:
teraz pozostał taki miły spokojny stresik, ale jak ma to być coś nowego to adrenalinka nadal krąży zamiast krwi.
jeśli masz zaufanie do instruktora to super, możesz też po prostu powiedzieć, że się stresujes,boisz i tyle, może znajdzie jakąś radę? :ping:
dla mnie zejście niżej niż na 6 metrów było niesłychaną głębią a wizja pływania nad "czarną dziurą" do 30m napawała kosmicznym przerażeniem.
nadal nie wiem jak mój instruktor to zmienił :????:

rekineek - 22-04-2008, 01:50

witaj Rolek
Strach to rzecz normalna. Skoro sie boisz to znaczy ze wszystko jest z Toba ok. Jak juz wczesniej wspomnieli przedmowcy tylko glupcy sie nie boja. Ja pamietam swoj pierwszy nurek na otwartch wodach. Bylam jedyna kobieta w towarzystwie balam sie jak nigdy. Pewnie tylko moj instruktor to widzial bo na zewnatrz bylam twarda i odwazna. Jednak kiedy znalazlam sie pod woda zrozumialam juz wszystko strach uciekl, zaczelam myslec i kontrolowac swoje emocje.
Kiedy juz myslalam ze nauczylam sie panowac nad emocjami i moim strachem pod woda moj instruktor zaproponowal mi nurka pod lodem. W pierwszych chwilach co to nie problem do momentu za poczulam ta lodowata wode. Wrocilo wszystko jak za pierwszym razem a nawet w zdwojona sila. Wlasciwie dzieki mojemu partnerowi udalo mi sie to pokonac i wykonac tego nurka.

Postaraj sie wiec zapanowac swoimi emocjami zaufaj partnerowi (instruktorowi).
Trzymam kciuki i zycze tylu wynuzen co zanuzen

Bogus - 22-04-2008, 17:27

Mój kolega kiedyś powiedział:
„Możesz oddychać – jest OK” :)

hara-kiri - 22-04-2008, 23:37

Bogus napisał/a:
Mój kolega kiedyś powiedział:
„Możesz oddychać – jest OK” :)

To samo powtarzałem sobie leżąc w ciemnościach, w mule na 30m, czując jak Kolega za mną zahacza o mój wąż z automatem, szarpiąc nim:) Ugh...

Judas - 23-04-2008, 10:18

hara-kiri napisał/a:
To samo powtarzałem sobie leżąc w ciemnościach, w mule na 30m


A po co tam lezales?

hara-kiri - 23-04-2008, 10:52

Judas napisał/a:
hara-kiri napisał/a:
To samo powtarzałem sobie leżąc w ciemnościach, w mule na 30m


A po co tam lezales?

'Siema Kuba, po co leżysz na podłodze?' ;) Siwy do poturbowanego Stuhr'a w Poranku Kojota ;)
Leżałem, bo spadłem, cała historia. Wszystko skończyło się dobrze, ale nie ukrywam, że przez chwilę miałem stracha.

styx - 23-04-2008, 10:56

Judas napisał/a:
hara-kiri napisał/a:
To samo powtarzałem sobie leżąc w ciemnościach, w mule na 30m


A po co tam lezales?


pewnie po to żeby "zrobić" 30m bo dno było na 29 ;)

hara-kiri - 23-04-2008, 11:25

styx napisał/a:
Judas napisał/a:

A po co tam lezales?

pewnie po to żeby "zrobić" 30m bo dno było na 29 ;)

Dokładnie! ;)
Ja leżałem i wpychałem dłoń z komputerem w dno a kolega dociskał z góry ;) ;)

Rolek - 05-05-2008, 10:19

Poszło! (czytaj juz jestem po)

No musze przyznać że było super, troche zimno ale super.
Trochę jeszcze mnie "trema" trzymała ale cały klimat wyjazdu był na tyle przyjemny że juz po wejściu do wody mi przeszło.
A najgorsze jest to (a w sumie to najlepsze) że ja chcę do wody!!!

Bezimienna - 05-05-2008, 18:50

No to denerwuję się sama....
Ps. Gratuluję :!!:

OLO Wawa - 14-05-2008, 23:15

Gratuluję i nie spocznij na laurach :smok:
Bezimienna - 19-05-2008, 14:59

Też jestem już po. Zmarzałam straszliwie ale pyła przesuper. Już nie moge się doczekać kolejnyck zejćś...
Rolek - 20-05-2008, 09:32

A w jakim "opakowaniu" nurkowałaś?

Ja najbardziej marzłem podczas czekania na swoja kolejkę z ćwiczeniami pod wodą. Niestety jak któś powtarzał cese 2 razy (zazwyczaj 2) to trwało jednak kawał czasu, tak samo wynurzenie partnerskie na alternatywnym, a ty siedzisz na platformie i czekasz bez ruchu i wtedy strasznie marzniesz. Sam podczas pływania nie marzłem jakoś potwornie, chociaz podczas jednego nurka zaczęło mna trząść ale już podczas wynurzania więc starałem sie opanować. Na powierzchni przeszło, a gorąca herbatka po wszystkim przyniosła ulgę.
Teraz juz tylko bedzie lepiej (łudzę się w sensie)

Mina - 20-05-2008, 09:59

Rolek napisał/a:
czekania na swoja kolejkę z ćwiczeniami pod wodą.


czy mozesz rozwinac??


Rolek napisał/a:
a ty siedzisz na platformie i czekasz bez ruchu i wtedy strasznie marzniesz


siedziales w pozycji mnicha tybetanskiego ?? zawsze mozna plywac dookola platwormy bo jak piszesz
Rolek napisał/a:
Sam podczas pływania nie marzłem jakoś potwornie

hara-kiri - 20-05-2008, 12:58

@ Bezimienna i Rolek,
W co Wy się ubieracie (a raczej nie ubieracie) że tak potwornie marzniecie?
Domyślam się, że nie chodzicie w sucharach, ale w standardowym mokrym z kurtką jest zupełnie ok., również poniżej głębokości, na których ćwiczycie. Polecam też żyletę.
Od początku maja pływam wpław w jeziorze w zestawie: kąpielówki + żyleta + kaptur :)
Fakt, ludzie na brzegu dziwnie na mnie patrzą :ping: , ale mi jest ciepło :)

Rolek - 20-05-2008, 13:17

A więc sprawa wyglądała tak ze jako platforme mielismy dach koparki. 3 kursantów na OWD + Instruktor i Divemaster. Ustalenia na powierzchni były takie że podczas gdy instruktor wykonuje z jednym z kursantów dane ćwiczenie pozostali czekają klęcząc na "platwormie" w asyście DM'a ze względów bezpieczeństwa. Odgórnie ustalone było że mamy samodzielnie nie podejmowac żadnych działań.
Kiedy kursant w raz z instruktorem wykonywał cese z 9m pozostali po prostu musieli poczekać na własną kolej ćwiczenia i tyle. Nie wiem jak to jest na innych kursach ale u nas było to przeprowadzane w ten sposób a ja wierzyłem że Innstruktor ma rację i nie chciałem sie sprzeciwiac ani podejmowac własnych działań.

Odnośnie wymarźnięcia ja miałem overall 7mm + docieplacz 5mm ale woda miała 6stopni, a ja należę do zmarżluchów i zostaje mi jak najszybsze podjecie kroków w kierunku zakupu suchego i bedzie OK.

Bezimienna - 20-05-2008, 13:39

Nurkowałam w piance 5mm+5mm ocieplacz.(w sumie tak marzłam tylko ja więc może coś nie tak ze mną było...) Cesa też nam nie wychodziła do końca tak jakbyśmy chcieli...
Rolek napisał/a:
Teraz juz tylko bedzie lepiej (łudzę się w sensie)

Nie ma to jak myślenie pozytywne, ale ja też się łudzę
Rolek napisał/a:
wynurzenie partnerskie na alternatywnym

Mojemu partnurowi autentycznie skończylo sie powietrze, więc zaliczalićmy to ćwiczenie w 100% realnych warunkach...

hara-kiri - 20-05-2008, 14:35

Bezimienna napisał/a:
Mojemu partnurowi autentycznie skończylo sie powietrze, więc zaliczalićmy to ćwiczenie w 100% realnych warunkach...

Tak całkiem, całkiem? Na 1. zanurzeniu kursowym?
Opowiedz coś więcej

Mina - 20-05-2008, 14:54

hara-kiri napisał/a:
Opowiedz coś więcej


Wlasnie wlasnie tez mnie to ciekawi

Rolek napisał/a:
3 kursantów na OWD + Instruktor i Divemaster


Kurcze to strasznie wiele osob potrzeba na ogarniecie 3 kursantow :D

Rolek napisał/a:
instruktor wykonuje z jednym z kursantów dane ćwiczenie pozostali czekają klęcząc na "platwormie" w asyście DM'a ze względów bezpieczeństwa


bardzo mnie to dziwi ze Instruktor wykonuje cwiczenia z kursantem a nie kursanci ze soba w asyscie instruktora - tak troszke nie za Ciekawie , nie zawsze masz doswiadczonego partnera za "partnera"

nie chce wnikac w sam kurs bo nie jestem zwolennikiem cwiczen na glebie i wogule dotykania dna(chos w niektorych sytuacjach jest to konieczne) ale wydaje mi sie ze nauka plywalnosci to jest najwazniejsza rzecz na jaka kazdy instruktor powinien klasc nacisk. przeciez zawsze instruktor moze zajmowac sie 2 kursantami wykonujacymi cwiczenie a ta 3-cia osoba z DM moze starac sie wisiec nad platworma.

Z doswiadczenia :
na moim OWD jeden instruktor mial piecze nad 6 osobami (3-pary) i robilismy wyjscie partnerskie na 1 automacie z dna "koparek" wszystkie pary na raz i bylo to przeprowadzone sprawnie i bez fak apow.

Dobrze ze kurs masz za soba teraz Tylko nie nabierz zlych nawykow i bedzie dobrze

Rolek - 20-05-2008, 16:33

mina, a Cese też robiliscie w parach?
Napisze tak, ja mógł bym sobie pływać czy wisieć nad platforma bo akurat z tym nie mam dużych problemów ale dla własnego dobra trzymałem sie zaleceń instruktora.
Wynurzanie awaryjne na octo robilismy w parach i było to wykonane porządnie, a jak widzisz z 3 osób nie zrobisz 2 par :) więc ktos musiał robić to 2 razy, akurat padło na mnie ale nie płakałem z tego powodu bo przynajmniej się poruszałem i poćwiczyłem.
I tak bedę się trzymał tego że kurs był przeprowadzony bardzo dobrze i z zachowaniem wszystkich elementów bezpieczeństwa, a nie "na sztukę" dla kasy.

Mina - 20-05-2008, 18:39

Rolek napisał/a:
mina, a Cese też robiliscie w parach?


jak juz pisalem ja sie nie znam ale po polsku prosze bo nazewnictwo"case" nie jest mi znane.

Wiesz w innych warunkach zespoly 3-y osobowe sa wrecz wskazane ale mowie tu o innym srodowisku. Sam robilem pare nurkowan Kursowych w zespole 3 osobowym i bylo to przeprowadzane 1 z 2, 2 z 3, 3 z 1, i Wychodza pary . Jest to duzo trudniejsze dlatego ze zespol najczesciej nie jest zgrany ale mowie tu o kursach po OWD gdzie juz instruktor przyjmuje ze kursant "cos" potrafi.

Ja wcale nie neguje jakosci kursu czy bezpieczenstwa na nim Pamietaj Tylko ze nie mozna po OWD olac cwiczen i nurkowac po po paru -nastu nurkowwaniach normalnie pozapominasz pewne rzeczy. a wiesz ze i tak najwazniejsze w tym wszystkim to jest nurkowac i miec pojecie o rzeczach jakie sie robi i projektach w jakie sie wchodzi .
Ktos ma taki ladny podpis pod postami : jesli nie jestes pewny ze nurkowanie mozesz wykonac sam to na pewno nie wykonasz go z partnerem (czy tak jakos). Przytaczam to bo jakosc kazdego nurkowania zalezy od jednostek to po 1 a po 2 i najwazniejsze zespol ma byc zespolem i kropka ale to przychodzi z godzinami oplywania sie z danym partnerem nurkowym .

Rolek - 21-05-2008, 09:58

CESA to kontrolowane wynurzenie awaryjne w momencie kiedy np stracisz gaz a do partnera masz za daleko lub go zgubiłeś, wykonywane z prędkoscia nie wiekszą niz 18m/min. Wykonujesz je samodzielnie! Instruktor wynurza sie bedąc za toba wiec go nie widzisz, kontroluje on jednynie twoją prędkosc wynurzania jeżeli jest to niezbedne.

Bede starał się aby rutyna mnie nie dopadła :) Niestety napewno nie bede nurkował nawet w sezonie co tydzień ale liczę na to ze przynajmniej raz w miesiącu się uda :D Ewentualnie do doszkalania zostaje basen. Zawsze mozna na nim chociażby poćwiczyc pływalność, zwłaszcza że zamierzam zakupic własny sprzęt wypornosciowy którego bede musiał sie nauczyć.

Bezimienna - 21-05-2008, 18:20

Mina napisał/a:
Opowiedz coś więcej

Po prostu wydmuchał całe powietrze, więc się z nim podzieliłam. Instruktor dzielił sie z drugim kolegą. Ogólnie pech dopadł naszą grupę i w efekcie tylko mnie z kursantów zostało powietrze...

Mina - 21-05-2008, 19:00

Cytat:
Po prostu wydmuchał całe powietrze, więc się z nim podzieliłam. Instruktor dzielił sie z drugim kolegą. Ogólnie pech dopadł naszą grupę i w efekcie tylko mnie z kursantów zostało powietrze...
_________________




Gratuluje idioty Instruktora pozwalajacego na OWD "wydmuchac" CAŁE powietrze z butli - Niezly K#@#!a Idiota

$$ - 21-05-2008, 20:34

Mina napisał/a:
Gratuluje idioty Instruktora pozwalajacego na OWD "wydmuchac" CAŁE powietrze z butli - Niezly K#@#!a Idiota
Jeśli kursant zaczynał z pełnym zapasem i opędzlował, to zasługa jego stresu. Jeśli nie zaczynał z pełnymi butlami, to instruktorowi należą się kłopoty.

pozdrawiam rc

Bezimienna - 21-05-2008, 21:26

Zaczynaliiśmy z pełnymi butlami. Z butlami były pewne kłopoty, na kolejnych nurkowaniach wszystko było ok.
OLO Wawa - 21-05-2008, 21:48

Rolek napisał/a:
Odnośnie wymarźnięcia ja miałem overall 7mm + docieplacz 5mm ale woda miała 6stopni, a ja należę do zmarżluchów i zostaje mi jak najszybsze podjecie kroków w kierunku zakupu suchego i bedzie OK.


Pianka twoja czy klubowa?Wazne w doborze mokrego jest to aby był dobrze dopasowany tzn.tak aby woda w nim nie hulała :marl: .Stąd szybko się marżnie bo woda cały czas curkuluje w dużych ilościach.Mokry dobrze dopasowany lub szyty na miarę niweluje to ryzyko do minimum i wtedy warstwa wody ogrzana od ciała pozwala dłużej wytrzymać w konforcie cieplnym.Niestety często w klubach pianki są mocno zużyte lub żle dobrane rozmiarem :zdz: i stąd u kursantów wrażenie silnego dyskonfortu. :tak:

[ Dodano: 21-05-2008, 21:58 ]
Bezimienna napisał/a:
Zaczynaliiśmy z pełnymi butlami. Z butlami były pewne kłopoty, na kolejnych nurkowaniach wszystko było ok.

Zasadą jest aby nie przekraczać ciśnienia rezerwy i w taki sposób planować całe nurkowanie.Co by było gdybyś wyssał powietrze prawie do końca i podczas np.wynurzania zaplątał się.Nie masz czym oddychać.Mając rezerwe masz więcej czasu na zadziałanie.

Z butlami były kłopoty?Możesz wyjaśnić???

Mina - 22-05-2008, 00:59

OLO Wawa napisał/a:
Co by było gdybyś wyssał powietrze prawie do końca i podczas np.wynurzania zaplątał się.Nie masz czym oddychać.Mając rezerwe masz więcej czasu na zadziałanie.


i milion innych akcji jakie moga sie zdazyc ??? ( nie chce mi sie wymieniac)


Bezimienna napisał/a:
Zaczynaliiśmy z pełnymi butlami. Z butlami były pewne kłopoty, na kolejnych nurkowaniach wszystko było ok.


Kolezanko Strasznie Fajnego masz instruktora !!
daj namiar odnowie OWD i Kolega bedzie mial zgon na kursie (nie moj) zrobie wszytko zeby nie mial od kogo wziac powietrza a wierz mi : jemu sie powietrze skonczy jak bedzie tak dzialal :D

[ Dodano: 22-05-2008, 01:12 ]
$$ napisał/a:
Jeśli kursant zaczynał z pełnym zapasem i opędzlował, to zasługa jego stresu


a opieka byc chyba K!@# jakas powinna

Bezimienna - 22-05-2008, 13:24

Instruktor co kilka minut pytał ile mamy powietrza. Wszyscy byli solidnie ponad rezerwą. Jednej osobie automat przestał podawać powietrze, więc wziął octopus od instruktora, zaczęliśmy się wynurzać. Mój partnur pokazał mi "brak powietrza" więc mu podałam (już w trakcie wynurzania).
P.S To było nurkowanie z drugim instruktorem, bo kurs skończyliśmy, ale postanowiliśmy sobie raz jeszcze nurknąć przed powrotem do domu.

$$ - 22-05-2008, 16:24

Bezimienna napisał/a:
ale postanowiliśmy sobie raz jeszcze nurknąć przed powrotem do domu.
Czy butle były dopełnione, czy na niewielkiej ilości nad rezerwą, kursanci poszli nurkować. Jeśli to drugie to powiedz nazwiska instruktorów.

pozdrawiam rc

Mina - 22-05-2008, 18:05

$$ napisał/a:
Jeśli to drugie to powiedz nazwiska instruktorów.


Tak Zgadzam sie z Rysiem (jak nigdy)

Podaj Podaj ja na prawde pojde odnowic OWD do tego "goscia"

hara-kiri - 22-05-2008, 22:43

Bezimienna napisał/a:
Instruktor co kilka minut pytał ile mamy powietrza. Wszyscy byli solidnie ponad rezerwą. Jednej osobie automat przestał podawać powietrze, więc wziął octopus od instruktora, zaczęliśmy się wynurzać. Mój partnur pokazał mi "brak powietrza" więc mu podałam (już w trakcie wynurzania).
P.S To było nurkowanie z drugim instruktorem, bo kurs skończyliśmy, ale postanowiliśmy sobie raz jeszcze nurknąć przed powrotem do domu.

Hej Bezimienna :) , zdradzisz, co zaplanowaliscie, gdy postanowiliście sobie nurknąć po kursie, ile mieliście powietrza w butlach i (jeżeli znasz) przyczyny tego, że automat przestał podawać luft jednej osobie, a Twój partnur pokazał OOA...?

TomM - 23-05-2008, 10:21

Nie kopcie leżącego, bo się spocicie :bee;
Pewnie koleś też się czegoś nauczył (Nie dasz się więcej wkręcic kursantom w jazdę bez sensu :ping: )

hara-kiri - 23-05-2008, 11:26

Eee tam, zaraz kopanie :)
Dopytuję się, bo Bezimiennej na pierwszych kursowych OWD - nurkach przydarzyło się więcej zaskakujących sytuacji, niż na instruktorskim kursie GUE, o którym czytałem u Doroty i Wojtka :ping:

Bezimienna - 23-05-2008, 17:45

Mieliśmy po 200ata. Nie wiem czemy butla nie podawała. Zaplanowaliśmy zejście na 8m do tablicy papieskiej na max 20 min.
Ja po prostu pechowa jestem i wszędzie gdzie sie pojawiam dużo się dzieje...
Tak jak napisałam to nie był instruktor z którym robiłam kurs, tylko taki który prowadził kurs obok i również zostawał.

TomekP - 23-05-2008, 18:09

Ja wyduldalem flaszke 10 l w klkanascie minut na jednym z pierwszych basenow. Moj instruktor zorientowal sie dopiero wtedy jak mu pokazalem brak powietrza. Sam nie patrzylem na cisnienie, myslalem o wielu innych sprawach. Do tej pory nie mam pojecia czy powinienem miec jakies ale do instruktora czy tylko do siebie.
Wazniejsze jest to ze wtedy nauczylem sie aby polegac na sobie, a nie wierzyc w nadludzkie moce wszystkowidzacego instruktora, ktory wyciagnie mnie z kazdej opresji.

W trakcie kursu, na wodach otwartych zaplatalem sie w zylke, jakos z pomoca partnura sie wyplatalem, jednak chwile pozniej koles ktory plynal w parze za nami tez sie wpakowal. W tym czasie instruktor ktory plynal z przodu oddalil sie poza granice widocznosci bo nie zauwazyl zamieszania za soba. Tylko on mial narzedzie tnace. Ja zostawilem swojego partnura z druga para, a sam poplynalem po instruktora.
W miedzyczasie kolega sie wyplatal. Wszystko skonczylo sie dobrze i na brzegu mielismy spory ubaw i troche wiecej wrazen, niz z normalnego nurka.
Oprocz tego raz mi sie zdarzylo ze obydwa II stopnie troche siorbaly.
Do instruktora nie mam zadnych pretensji i bylem zadowolony z kursu.
Mysle ze na wielu kursach OWD zdarzaja sie rozne sytuacje, tylko nie wszyscy o tym chca opowiadac :P

jacekplacek - 23-05-2008, 19:05

Bezimienna napisał/a:
Nie wiem czemy butla nie podawała

Mamy w klubie sporo automatów(Manta). Czasem po prostu przestają podawać. Nie jestem serwisantem, więc nie powiem czemu tak się dzieje, ale jest to faktem. Nie twierdzę też, że jest to domena "Mant". W listopadzie przed i w trakcie zawodów sporo tego padło.

$$ - 23-05-2008, 19:55

Plotek napisał/a:
czy powinienem miec jakies ale do instruktora czy tylko do siebie.
Spokojnie był kilka lat temu program z Bogusiem Lindą projekt X chyba to się nazywało. Aktor powinien panować nad swoim organizmem. NIC z tego, rąbał powietrze jak parowóz, aż miło było słyszeć jego zdenerwowanie. To że nie miałeś instruktora drącego mordę nieustająco, zmniejszyło stres. Uspokojenie wentylacji płuc przyjdzie z czasem, jeśli pomożesz wysiłkami sub maksymalnymi przez więcej niż 15 min, to szybciej.

pozdrawiam rc

jacekplacek - 23-05-2008, 20:02

$$ napisał/a:
jeśli pomożesz wysiłkami sub maksymalnymi przez więcej niż 15 min, to szybciej.

Możesz to rozwinąć?

$$ - 23-05-2008, 21:31

jacekplacek napisał/a:
Możesz to rozwinąć?
Taką odpowiedź uzyskałem prawie 30 lat temu w przychodni sportowo lekarskiej. Wysiłek bardzo duży ale nie maksymalny utrzymywany przez co najmniej kilkanaście minut powoduje dostosowania organizmu, powiększenie pojemności płuc, zwiększenie pojemności wyrzutowej serca i wiele innych. Czy wybierzemy pływanie, czy bieganie, czy cokolwiek innego żeby osiągnąć, efekt trzeba się zmęczyć.

pozdrawiam rc

jacekplacek - 24-05-2008, 11:00

$$ napisał/a:
Wysiłek bardzo duży ale nie maksymalny utrzymywany przez co najmniej kilkanaście minut powoduje dostosowania organizmu, powiększenie pojemności płuc, zwiększenie pojemności wyrzutowej serca i wiele innych. Czy wybierzemy pływanie, czy bieganie, czy cokolwiek innego żeby osiągnąć, efekt trzeba się zmęczyć.

Czyli jeszcze w zakresie aerobowym czy już poza? Możesz podać jakieś limity % tętna i konkretniejsze czasy?

$$ - 24-05-2008, 11:49

jacekplacek napisał/a:
Czyli jeszcze w zakresie aerobowym
Tak, wyżej zakwasy i tego typu przyjemności. 3 razy w tygodniu po 30 min z tętnem 130, to początek na rozruszanie. potem trening interwałowy i temu podobne zabawy dla wyczynowców. teraz nie mam literatury z tego tematu, ale zapytaj "KasiaK" to jej profesja.

pozdrawiam rc

jacekplacek - 24-05-2008, 14:27

$$ napisał/a:
ale zapytaj "KasiaK" to jej profesja.

Może czyta i się odezwie :)

OLO Wawa - 25-05-2008, 07:46

Cytat:
By przemysł tytoniowy mógł utrzymać swoje dochody, każdego dnia potrzebnych jest ok. 11 tys. nowych palaczy. Przekonanie, że nałóg ten jest trudno rzucić jest niczym więcej, niż wymysłem firm tytoniowych, mającym na celu złamać twoją wolę

Potwierdzam.Też paliłem :marl: rzuciłem właśnie z dnia na dzień dla nurkowania :tak: .Teraz czuję się o niebo lepiej :pigs: .Nie było żadnych problemów że mnie ciągnie albo coś.Polecam.
To tak na marginesie podpisu pod postami Jacekplacek

hubert68 - 25-05-2008, 09:39

Cytat:
Cześć hubert68!
By przemysł tytoniowy mógł utrzymać swoje dochody, każdego dnia potrzebnych jest ok. 11 tys. nowych palaczy. Przekonanie, że nałóg ten jest trudno rzucić jest niczym więcej, niż wymysłem firm tytoniowych, mającym na celu złamać twoją wolę.


$$ napisał/a:
Wysiłek bardzo duży ale nie maksymalny utrzymywany przez co najmniej kilkanaście minut powoduje dostosowania organizmu, powiększenie pojemności płuc, zwiększenie pojemności wyrzutowej serca i wiele innych. Czy wybierzemy pływanie, czy bieganie, czy cokolwiek innego żeby osiągnąć, efekt trzeba się zmęczyć.


Chyba się muszę odezwać... Wywołali do tablicy... No bo ja onkolog jestem i do tego instruktor pływania i karate.
Co do palenia to w dymie tytoniowym jest ponad 1000 składników wywołującycj cancerogenezę, czyli mogących spowodować powstanie raka. Najczęściej raka płuc lub krtani ale nie tylko. Ale głównym powodem śmierci odtytoniowych są raczej zawły serca niż nowotwory. Do tego jeszcze choroby naczyń, udary itd. itd.
Co do tych wysiłków submaksymalnych. Zwiększenie pojemności wyrzutowej serca powoduje konieczność mniejszej ilości skurczów dla przepompowania tej samej ilości krwi. Dlatego sportowcy wyczynowi, szczególnie w dyscyplinach wytrzymałościowych mają w spoczynku akcję serca 50 uderzeń na minutę i mniej.
Utrzymanie w trakcie treningu akcji serca (mierzonej za pomocą pomiaru tętna) na poziomie powyżej 120-130 minnie nie jest dla młodego człowieka wysiłkiem submaksymalnym. O takim wysiłku możemy mówić (u ludzi w wieku 20-35 lat) po przekroczeniu 180 uderzeń na minutę. Taki wysiłek ma na ogół charakter beztlenowo-tlenowy ale decyduje czas, przez jaki utrzymujemy ten poziom wysiłku. W pierszych kilkunastu sekundach praktycznie każda praca ma charakter beztlenowy. Nie wyobrażam też sobie, by dużo osób, poza wyczynowymi sportowcami mogło ćwiczyć z taką intensywnością dłużej, niż 30-40 sekund.
Zwiększeniu wytrzymałości sprzyja każdy wysiłek fizyczny, powtarzany regularnie, co najmniej 3 razy w tygodniu. Polecałbym trening interwałowy ale tylko pod okiem fachowca.
Pozdrawiam

$$ - 25-05-2008, 11:02

hubert68 napisał/a:
po przekroczeniu 180 uderzeń na minutę
Powiedziałeś tyle że możesz podać, ilość cykli z wysokim tętnem i czasy odpoczynku ze zmniejszonym wysiłkiem do uspokojenia tętna do 130 (?). Trening interwałowy był stosowany w pływaniu, bieganiu.

pozdrawiam rc

hubert68 - 25-05-2008, 17:56

$$ napisał/a:
Trening interwałowy był stosowany w pływaniu, bieganiu.


Generalnie we wszystkich sportach wymagajątrzych wytrzymałości lub zwłaszcza tzw. wytrzymałości szybkościowej (zdolności do długotrwałego utrzymywania szybkości), choć wiele autorytetów teorii sportu nie uznaje tego ostatniego określenia. Odpowiedź na Twoje pytanie nie jest taka prosta, bo zależy od wieku i stopnia wytrenowania i wieku. Dlatego napisałem, że pod okiem fachowca. Poza tym nie powinno rozpoczyna się cyklu treningowego od interwałów. Z zasady należy zaczynać od treningu o dużej objętości (w uproszczeniu czas treningu) ale nie dużej i nie zmieniającej się intensywności (czyli np. dla mnie, obecnie 40-latka z niestety dużą nadwagą, pracującego dużo ale umysłowo, nie fizycznie, to np. pół godziny truchtu, jazdy na rowerze spokojnym tempem, spokojnego pływania itp.)

$$ - 25-05-2008, 18:48

hubert68 napisał/a:
Poza tym nie powinno rozpoczyna się cyklu treningowego od interwałów.
To wiesz dlaczego nie pisałem wprost, lecz wolałem zostać przy łagodnym wdrażaniu w wysiłek 3x30x130.
Na spokojnie ze stoperem lub zegarkiem z sekundnikiem mogę polecić elementy jogi wolne ciągłe wdechy i wydechy, z przerwami w skrajnych położeniach. Na początek wdech 20s, wytrzymanie na pełnym wdechu 10s, wydech 20s, wytrzymanie 5s. Wdech i wydech ciągły gładki spokojny. Łatwo możemy dojść do wdechu w minutę. To uspokaja i uczy że nawet jak jest nie przyjemnie to nie ma potrzeby wpadania w panikę, bo możemy spokojnie coś zrobić pod wodą.

pozdrawiam rc

grzegorz - 25-05-2008, 21:21

$$ napisał/a:
Na początek wdech 20s, wytrzymanie na pełnym wdechu 10s, wydech 20s, wytrzymanie 5s. Wdech i wydech ciągły gładki spokojny.

tzw.oddech Smoka? :ping:

$$ - 25-05-2008, 22:05

grzegorz napisał/a:
tzw.oddech Smoka?
To jest dużo starsze ode mnie. Spróbuj zrobić wdech w minutę bez przerywania, potem wolniutki wydech. Opisz wrażenia.

pozdrawiam rc


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group