FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

HYDE PARK - Etozs łowiecki - wydzielone z zarybiania Zakrzówka

grzegorz - 12-11-2012, 18:37

Nie siej demagogi. [/quote]
i dalej...
Nuroslaw napisał/a:
Wbrew pozorom chronimy przyrodę - bo chcemy móc polować w przyjemnych miejscach i na co mieć polować
[quote="Nuroslaw"]
dobre, potwierdzasz to o czym pisałem.pod płaszczem ochrony przyrody,mościcie sobie swoje przyjemne łowieckie gniazdko do zaspokajania próżności.
Nie ciąnijmy tego dalej w tym tonie, ponieważ nie chcemy chyba tworzyć tutaj manifestów?:)
Chciałem TYLKO zwrócić uwagę na postrzeganie odczuwania uczuć przez zwierzęta, WIĘKSZOŚĆ ma to gdzieś:( i to przekłada się wprost na wrazliwośc wobec wszystlich innych słabszych-również tych z gatunku ludzkiego.

Zwróć proszę tylko uwagę na stwierdzenie "MY" w twojej wypowiedzi.Użyłeś je czesto, my czyli WY odzielna , uprzywilejowana grupa, która ma w majestacie prawa władzę nad dobrem ogólnym czyli lasem i wszystkim co tam mieszka.Wy mówicie co ma tam mieszkać, do czego macie strzelać, ile tego ma być.No to gdzie w tym jesteśmy MY i PRZYRODA której tak chetnie imienia uzywacie?

...może coś dobrego z tej dyskusji wyniknie?mam nadzieję:)

jaros4 - 12-11-2012, 18:45

Niestety ,co do kol lowieckich,calkowicie nie masz racji,w okolicy mojej posesji roi sie od zwierzyny wszelkiego rodzaju,a piecze nad tym wszystkim sprawuje wlasnie ww.organizacja.na wlasne oczy widzialem ok.pol setki "pasci"czyli sidel zastawianych przez klusownikow,a zebranych przez mysliwych.
mozna by sie rowniez doszukac innych drobnych niekonsekwencji w twoich pogladach ,przypomnij sobie prosze chocby te nieslawne zolwie,czymze roznia sie proby zarybiania obcymi gatunkami jakiegos zbiornika,od historii ktora przerabialismy wiosna.
latwo prezentowac jakies popularne poglady,oparte na powierzchownych obserwacjach,tyle ze zwykle nic z tego nie wynika.takie internetowe pustoslowie.

Nuroslaw - 12-11-2012, 18:50

grzegorz napisał/a:

Chciałem TYLKO zwrócić uwagę na postrzeganie odczuwania uczuć przez zwierzęta, WIĘKSZOŚĆ ma to gdzieś:( i to przekłada się wprost na wrazliwośc wobec wszystlich innych słabszych-również tych z gatunku ludzkiego.

Nam tez zależy, by jednym strzałem, bez zbędnego cierpienia położyć zwierzę tak by padło "w ogniu".
Trudno to czasem zrozumieć dwie sprzeczności - z jednej strony polowanie a z drugiej zaopiekowanie sie i poświecenie czasu by znalezionej małej sarence (np. przy matce potraconej przez samochód) zapewnić bezpieczeństwo, wykarmic, by następnie wypuscic do lasu. Jakby chodziło wyłacznie o mord, to nikt by jej nie wypusczał tylko podciął gardło już na podwórku.

Cytat:
Zwróć proszę tylko uwagę na stwierdzenie "MY" w twojej wypowiedzi.Użyłeś je czesto, my czyli WY odzielna , uprzywilejowana grupa, która ma w majestacie prawa władzę nad

stop, stop. Nie rozpędzaj się tak, bo nie w tą stronę idziesz. Użyłem MY, jako forma obrony przed "WY MYSLIWI zawsze .....".

Zakładasz że Ochrona przyrody= nie może się równac polowania? Dlaczego? Polując nie niszczysz przyrody, bo musisz pamietać jakie sa limity na dany teren. Limity zostają okreslone na podstawie wielkości populacji na danym terenie. Stara się tak je okreslić, by nie szkodziły jej. Bywa że w moratarium PZŁ zastrzega się nie polowanie na zajace mimo że wciąz to gatunek łowny. Prowadzi sie hodowle zajęcy, bażantów i wypuszcza sie je na wolność, gdy tylko stwierdzi sie, że są warunki by były się w stanie utrzymać same.

Włodek K - 12-11-2012, 19:03

Nuroslaw napisał/a:
Nie MY spowodowaliśmy że cena za skórki lisa spadły, więc przestało się opłacać polować na nie

No i to jest sedno mentalności myśliwego nazywającego siebie, ochroniarzem przyrody.
Nie opłaca się, więc "niech się dzieje wola niebo z nią się zawsze zgadzać trzeba"
To tak wygląda patrząc całkiem z boku.

Nuroslaw - 12-11-2012, 19:12

to nie tak do końca.
PZW też mieni się organem służącym ochronie przyrody - a wielu wedkarzy nawet nie wie co niszczy, jak zanieczyszcza przynęta wody, i co zrobi w domu z 30 szt uklejek - ot czasem rzuci kotu.

Nie każdy mysliwy ma na cel ochrone przyrody. Koło łowiecki już musi. Są po prostu gatunki na które chętniej polujesz. Jak by Ci baba biadoliła że znów na polowanie - to z zupełnie innych pobudek uciekniesz w teren niż jak zacznie prosić o skórki, bo Kazikowa ma etolę a Ona nie...

A w cytacie który raczyles przytoczyc tam na koncu była taka świnka - bo potrafię trzymać dystans nie tylko do siebie, ale całej grupy.

grzegorz - 12-11-2012, 19:31

jaros4 napisał/a:
Niestety ,co do kol lowieckich,calkowicie nie masz racji,w okolicy mojej posesji roi sie od zwierzyny wszelkiego rodzaju,a piecze nad tym wszystkim sprawuje wlasnie ww.organizacja.


roi sie od zwierzyny, bo niestety ludzie wytłukli drapieżniki, które tę zwierzynę selekcjonowały.Dodatkowo zrobili to rękoma mysliwych, i wcale nie przyświecała im idea wykarmienia społeczeństwa, a tylko i wyłącznie próżność i niewiedza na temat wpływu ich działan na przyszłośc:(

jaros4 napisał/a:
przypomnij sobie prosze chocby te nieslawne zolwie,czymze roznia sie proby zarybiania obcymi gatunkami jakiegos zbiornika,od historii ktora przerabialismy wiosna.


tzn.?odniosłem wrazenie, że lansowana przez Ciebie koncepcja była nietrafiona.Zresztą znowu dałeś przykład swojej niewiedzy w tym temacie nawiązując do ewolucji, nie przeczytawszy choćby wykładni.

Nuroslaw napisał/a:
Trudno to czasem zrozumieć dwie sprzeczności - z jednej strony polowanie a z drugiej zaopiekowanie sie i poświecenie czasu by znalezionej małej sarence


dla mnie jest to ewidentna sprzeczność granicząca z hipokryzją:(Zrozumiałbym, jeśli myśliwy powiedziałby, że:wpuszczam w rewir dzika i będę się nim opiekował, aby dożył w zdrowiu i komforcie psychicznym do czasu, kiedy stwierdzę, że nalezy go odstrzelić, żeby zrobić miejsce dla innego dzika i dodatkowo zarobić na jego mięsie oraz przy okazji zaspokoić moje pierwotne potrzeby myśliwego.ale nie rozumiem,kiedy mówicie o potrzebie OCHRONY przyrody, używacie nadętych sloganów , że wasza praca jest potrzebna środowisku, kiedy w gruncie rzeczy potrzebna jest tylko i wyłącznie wam-myśliwym.Piszesz o zającach i szczepieniach lisów...lisy należy szczepić, żeby ludzie nie mieli problemów z wścieklizną.Ale nadmiar lisów powinien być selekcjonowany właśnie przez myśliwych.Dlaczego nie jest?bo nie ma popytu na lisie futro, a amunicja jest droga, więc lepiej zwalić to na tych , którzy szczepią lisy,prawda?Zające padają od czasu DDt i późniejszych nadmiernych polowań w połączeniu z ograniczaniem areałów wolnych przestrzeni i nadmierną populacją drobnego drapieżnika, lisa, jenota, ptactwa krukowatego i drapieżnego, no i oczywiście chorób.Nie zmienia to faktu, że WY myśliwi hodujecie zające i np. bażanty w celu ich wpuszczenia w łowisko, tylko i wyłącznie po to, żeby móc do czego strzelać:)taki zając np. nie jest do niczego dzisiaj środowisku potrzebny, wręcz szkodnik, obgryza tylko korę w szkółkach, a do tego wrazliwy na zmiany jak mimoza.Kiedys co innego, był znaczącym ogniwem w łańcuchu pokarmowym drapieżników, ale te wybiliście, więc po co dzisiaj komu zając?chyba, że lubisz pasztet z niego, tak jak ja, to co innego, do tego jest świetny:)Różnica miedzy nami jest tylko taka, ze ja mówię do czego zając jest mi potrzebny, Ty używasz górnolotnych stwierdzeń, zabarwionych hipokryzją.Ale miejmy nadzieję, ze na końcu tej dyskusji, dojdziemy do wspólnych wniosków:)

Nuroslaw - 12-11-2012, 19:46

grzegorz napisał/a:
jaros4 napisał/a:
Niestety ,co do kol lowieckich,calkowicie nie masz racji,w okolicy mojej posesji roi sie od zwierzyny wszelkiego rodzaju,a piecze nad tym wszystkim sprawuje wlasnie ww.organizacja.


roi sie od zwierzyny, bo niestety ludzie wytłukli drapieżniki, które tę zwierzynę selekcjonowały.Dodatkowo zrobili to rękoma mysliwych, i wcale nie przyświecała im idea wykarmienia społeczeństwa, a tylko i wyłącznie próżność i niewiedza na temat wpływu ich działan na przyszłośc:(


Twoje dyletanctwo w tym uzasadnieniu można porównać do stwierdzenia dzisiejszego dzieciaka: " nie uwierzę że w PRL był tylko ocet na półkach,no może w jakimś wiejskim sklepiku pewnie tak, ale nie w Tesco!? "

Szkoda że nie pamiętasz, jak nasi dziadowie bali się wyjśc z domu lub na grzyby bo w każdej chwili mógł ich zaatakowac wilk, niedźwiedź czy tur.


Nuroslaw napisał/a:
Trudno to czasem zrozumieć dwie sprzeczności - z jednej strony polowanie a z drugiej zaopiekowanie sie i poświecenie czasu by znalezionej małej sarence

Cytat:
Ale nadmiar lisów powinien być selekcjonowany właśnie przez myśliwych.

Dlaczego każesz ponosic cała odpowiedzialnośc grupie koncowej w tym rozrachunku? Nie My prosiliśmy się o zwiększenie istniejącej populacji którą natura takze regulowała. A Mikita cwany jest.

Cytat:
Nie zmienia to faktu, że WY myśliwi hodujecie zające i np. bażanty w celu ich wpuszczenia w łowisko, tylko i wyłącznie po to, żeby móc do czego strzelać:)


czy z tego powodu, iż chce polować, to wszelkie moje dzialania z tym związane nie mozna nazwać ochroną przyrody?
Grzesiu, w takim razie co można nazwać ochronę przyrody? Jakimi pobudkami należy się kierować by nie byc oskarzonym że ma się w tym interes?
Pamiętasz tych wspaniałych co przepędzili rolników z bagien biebrzańskich? Ci rolnicy ponoć tez nie mieli na celu ochronę przyrody tylko chciwość nimi kierowala bo mieli tanie pastwiska dla swoich krów, co jak dowodzą badania argentyńskie czy amerykańskie hodowla taka strasznie szkodzi środowisku. A u nas co się okazało? Że tylko dzięki wypasaniu tych zwierzat, łaki od setek lat były łakami. Po zaprzestaniu wypasu szybko zarosły wikliną, znikło kilka chronionych gatunków roślin oraz ptaków bo zniszczone zostały ich siedliska- przez zaniechanie. A tak naprawdę ich obecnośc sprzyjała ochronie przyrody - darmowej. Dzis część łąk kosi się za duże pieniądze - państwowe, czyli także Twoje. A do niedawna nie ponisłes kosztu żadnego na ich utrzymanie. Bo nie ma już chętnych do wypasu (no, może w najbliższych latach coś się zmieni, bo wołowina znów w cenie)
chciałbys tak? powtórzyc ten manewr z innymi zwierzętami? tylko zaś nie miej pretensji do Rostowskiego, że znów podnosi podatki.

powiem, że My mamy problem w kole. Płacimy odszkodowanie , a nie możemy zrealizować planu odstrzału dzików, bo czasy takie, że rano trza być w pracy i nie każdy może sobie pozwolić być codziennie na polowaniu.

grzegorz - 12-11-2012, 20:15

Nuroslaw napisał/a:
Szkoda że nie pamiętasz, jak nasi dziadowie bali się wyjśc z domu lub na grzyby bo w każdej chwili mógł ich zaatakowac wilk, niedźwiedź czy tur.


nie zartuj, jestem pięć lat starszy od Ciebie i nie pamiętam turów i niedźwiedzi czających sie pod domem mojego dziadka:)wilki wytłukliście prawie do zera, karmiąc nieświadomych bajką o czerwonym kapturku, w rzeczywistosci żaden wilk nie podejdzie do człowieka, chyba , że chory albo lekko zsocjolizowany w zamknietej hodowli np. w Stobnicy.Ponadto, po co np. taki tur miałby atakować człowieka, kiedy ten opuszcza dom?przecież to był roślinożerca.To takie gadanie jak w Hiszpani obrońców corridy.Z reguły w relacji z takiej imprezy używają stwierdzeń o byku , w stylu: krwiożercza bestia,niepohamowana wściekłość,półtonowy morderca...itp.Tymczasem to po prostu przestraszone, walczące o życie zwierzę.

Nuroslaw napisał/a:
Dlaczego każesz ponosic cała odpowiedzialnośc grupie koncowej w tym rozrachunku?


ponieważ sami się w takiej roli ustawiliście,zarządcy lasów i tego co w nich mieszka.Nie przeszkadzało Ci to w latach 70-ych, kiedy każdy chciał mieć czapkę z lisa?pewnie nie bo byłeś wtedy w przedszkolu i kochałeś każde zwierzę, nie myslałeś o tym , ze kiedyś będziesz strzelał do nich dla czystej przyjemności, nie dla pożywienia.

Nuroslaw napisał/a:
czy z tego powodu, iż chce polować, to wszelkie moje dzialania z tym związane nie mozna nazwać ochroną przyrody?


w myśl tego stwierdzenia, hodowlę brojlerów również można uznać za działalność służącą ochronie przyrody.Cały czas staram się zwrócić twoją uwagę na fakt, ze robisz to dla przyjemności, nazwij więc to co robisz po imieniu, nie używaj frazesów o ochronie przyrody.
Zauważ, takie tzw dokarmianie zwierzyny płowej zimą.Budujecie paśniki,wkładacie tam siano, przy okazji zapraszacie telewizję śniadaniową z wycieczką przedszkolaków, którym wmawiacie, ze to dla dobra zwierząt, zeby zimę przeżyły.Unikacie jedynie odpowiedzi, po co mają tą zimę przeżyc?a odpowiedź jest prosta-żebysmy mogli sie zabawić i je odstrzelić, tak czy nie?Gdybyście dbali o przyrodę i zalezało by wam na jej jakości, to wiedząc, że nie drapieżników w ich środowisku, pozwolilibyście im przezyć lub nie zimę bez dokarmiania.Wtedy przetrwały by najsilniejsze jednostki, ale co dalej byłoby z myśliwymi?:)No i jak by to wyglądało w telewizji?

piotrkw - 12-11-2012, 20:16

Nuroslaw napisał/a:
Szkoda że nie pamiętasz, jak nasi dziadowie bali się wyjśc z domu lub na grzyby bo w każdej chwili mógł ich zaatakowac wilk, niedźwiedź czy tur.


No i odeszliśmy od jesiotra do drzewa genealogicznego.
A co do dziadów czy prapra i jeszcze dalej . to wychodzili do lasu z oszczepem ,łukiem , czy jednostrzałową ładowana od przodu strzelbą i ..... stawali oko w oko z wilkiem , niedzwiedziem , turem. A nie siedzieli na ambonie , których co kawałek w lasach pełno, na podgrzewanym kocyku i ogrzewanej kamizelce i pociągając z piersiówki strzelali do wszystkiego co poruszyło się w polu ostrzału. :ping:

Pozdrawiam Piotr

Nuroslaw - 12-11-2012, 20:27

pragnąłem zwrócić uwage, iż wiele drapieżników przestało istnieć bo tego chcieliści -baliscie się ich. Można równie dobrze napisac - jako społeczeństwo baliśmy się ich. A potem juz górki. Wilk już nie groźny? Nie masz już zagrożenia? To myśliwi już be? hipokryta :D , a dla waszej przyjemności to nie zabijają zwierząt inni? hmmm, schaboszczak, szyneczka. mmmmmm jakie dobre.... hmmmm, ale ja nie zabijam :hihi-:

Czyli wszelkie działania zwiazane z ochroną przyrody stają się nie ważne, bo potem strzelamy do zwierząt? Tu już przesadzacie na maksa.
Czy działania z konieczności są gorsze od tych z dobroci serca?

Nie jesteśmy zarządcami lasów - tu kto inny rządzi.
Nie pijemy - dziś nikt nie zaryzykuje utraty uprawnień.
Strzelamy z ambony? Dla twojego bezpieczeństwa!, dziś by oddać strzał muszę spełnic wiele warunków:
- nie wolno strzelać do zwierzęcia na górce
- nie wolno stzelać w kierunku zabudowań
- nie wolno strzelać w odległości 100 m od zebran ludzkich itp.
A to coraz trudniej w dobie coraz powszechniejszej zabudowy terenowej.
Ambona daje jedną z niewielu szans na złapanie naturalnego kulochwytu. Strzał z góry na dół, pocisk nawet gdy spudłuję trafia w ziemię.

jaros4 - 12-11-2012, 20:52

To jescze o tych"pasciach"...
wyobrazcie sobie ,wiosna,piekna pogoda,jedziecie samochodem polna droga.Wokol piekne zielone laki...
niecale 20m.od szosy dogorywa cielna lania,uwieziona w sidlach zastawionych przez klusownikow.w zyciu nikomu nie przyjdzie do glowy lazic bez celu po lakach,wlasnie za wyjatkiem klusownikow,czy owych mysliwych.
w tym przypadku bylo juz za pozno.fatalny,smutny widok.padline znalezli wlasnie mysliwi.potem przeszukali reszte okolicy.
Niestety,przyroda w naszym otoczeniu zmienila sie tak bardzo ze bez ingerencji wlasciwych organizacji majacych jakies pojecie,nie da rady.
a gdzie sa ekolodzy?
tam gdzie kasa...

Włodek K - 12-11-2012, 23:29

Nuroslaw napisał/a:
" nie uwierzę że w PRL był tylko ocet na półkach,no może w jakimś wiejskim sklepiku pewnie tak, ale nie w Tesco!? "

I słusznie że nie wierzy bo jeszcze była kaszanka i śledzie w puszce i parę innych topowych wyrobów.
A gdzie idzie z Tesco nasza płaca minimalna?
Ale było fajnie bo byłem trochę młodszy :)
Wiara w złego Wilka i nie skalanego Czerwonego Kapturka to tylko w Erze jest prawdą :)

[ Dodano: 12-11-2012, 23:33 ]
Cytat:
a gdzie sa ekolodzy?
tam gdzie kasa...

Pytanie jest nie właściwe.
Właściwe winno brzmieć mniej więcej tak:.
Gdzie są służby leśne, dochodzeniowe policyjne......., które mają dbać o dobro leśne czyli nas wszystkich.
Odpowiedź
Tam gdzie kasa?

[ Dodano: 12-11-2012, 23:37 ]
jaros4 napisał/a:
wszelkiego rodzaju,a piecze nad tym wszystkim sprawuje wlasnie ww.organizacja.na wlasne oczy widzialem ok.pol setki "pasci"czyli sidel zastawianych przez klusownikow,a zebranych przez mysliwych.

Bo wiesz, kłusownik nie jedzie w obce lasy tylko kłusuje na swoich terenach. Czy sądzisz że myśliwy żyjący w środowisku nie wie który sąsiad zajmuje się kłusownictwem?
Czy myśliwy ma prawo ingerować tam gdzie popełniono przestępstwo przed wykonaniem dochodzenia przez prokuraturę?

[ Dodano: 12-11-2012, 23:43 ]
Nuroslaw napisał/a:
PZW też mieni się organem służącym ochronie przyrody - a wielu wedkarzy nawet nie wie co niszczy, jak zanieczyszcza przynęta wody,

Na zaprezentowany dzisiaj filmiku, chyba widać jak wpływamy w chmurę opadającej zanęty.
Kilka lat temu już z 13 wędkarze zimą wycięli 7 pni drzew powalonych do jeziora bo im się żyłki zahaczały!
Cóż wszędzie znajdują się ignoranci.

jaros4 - 13-11-2012, 00:10

Wlodku masz absolutna racje!Szkoda ze tylko w swiecie idealnym(patrz wirtualnym),a w wypadku opisanym przeze mnie,brali udzial klusownicy z sasiedniej wiochy,niestety to juz inne wojewodztwo,co znacznie utrudnilo caly proces.miejscowi klusownicy sa znani tak policji jak i samym mysliwym,a ich lider odsiadywal wlasnie wyrok 11 mies. za jazde po pijaku na rowerze.
nawet sposoby wytwarzania sidel przechodza z ojca na syna,wiec staja sie jak odciski palcow.Reasumujac,mysliwi sa ok. a wedkaze nie,bo to tylko banda komuchow i pijakow.


mam nadzieje ze wyrazam swoje poglady jasno i prosto.wypisywanie pseudo naukowych elaboratow to tylko strata czasu tak piszacych jk i czytajacych.

Włodek K - 13-11-2012, 00:17

Nuroslaw napisał/a:
To myśliwi już be? hipokryta :D , a dla waszej przyjemności to nie zabijają zwierząt inni? hmmm, schaboszczak, szyneczka. mmmmmm jakie dobre.... hmmmm, ale ja nie zabijam :hihi-:

Czy polujesz w celu wyżywienia rodziny?
Nie zatem ten argument całkiem odpada jako bardzo hipkryzo-twórczy :)

Cytat:
Ambona daje jedną z niewielu szans na złapanie naturalnego kulochwytu. Strzał z góry na dół, pocisk nawet gdy spudłuję trafia w ziemię.

Nie żebym nie rozumiał zalety ale wymysł "ambon" nie sądzę aby powstał z powodu o którym wspominasz ale z powodu tego że masz znacznie większe szanse na wykrycie zwierzaka i jego skuteczne zabicie. Poprostu wzrasta pole obserwacji zaś zwierze przyzwyczaja się do obiektu i nie ucieka. W moim odczucie to skuteczność ognia spowodowała rozrost amboniady. Oczywiście można do tego dorobić historie BHP uzasadniającą poprawienie skuteczności ostrzału. Snajperzy także zawsze wolą się wyżej ustawić niż niżej Prawda?
:)

Nuroslaw - 13-11-2012, 08:03

Włodek K napisał/a:
Czy sądzisz że myśliwy żyjący w środowisku nie wie który sąsiad zajmuje się kłusownictwem?
Czy myśliwy ma prawo ingerować tam gdzie popełniono przestępstwo przed wykonaniem dochodzenia przez prokuraturę?


a myślisz że Policja nie wie kto kradnie, a mimo to nie udaje się ani znaleźć łupu ani udowodnić złodziejowi że kradnie?

Oczywiście że mysliwy ma prawo ingerować. Ma zostawić, do czasu aż prokurator wykryje sprawcę, a między czasie złapana sarna będzie się męczyć? Absurd. Wnyki trzeba ściagać od razu. No chyba, że stwierdzasz iż jest szybka szansa na złapanie kłusownika, to obserwujesz to miejsce, ale tu już potrzeba współpracy z policją.

A jak myślisz, co się dzieje z odstawioną zwierzyną do skupu? jedzie już jako mięso do ludzi. Albo zostaje u mnie, jako dodatek do wyzywienia.

No, ale jak na razie nie dostałem odpowiedzi na kilka pytań. np. czy ochrona przyrody, bym miał na co polować jest gorsza od ochrony przyrody dla "patrzeć" ? Może mysliwi są bardziej żywotnie zainteresowani by ta zwierzyna była, stąd gdy jest konieczność sami działają a nie patrzą na innych ?

Piotr Stańczuk - 13-11-2012, 08:35

aby ogród był ładny i zdrowy niezbędny jest ogrodnik, który przez 90% czasu przycina, wycina i wykopuje rośliny. czyli je niszczy.
podobnie dla zachowania zdrowia lasu i zwierzyny w nim niezbędna jest wycinka jak i odstrzał zwierząt. stare drzewa to w dużej części roznosiciele chorób grzybowych i korników, a zwierzęta niekontrolowane w kilka pokoleń wykończy inbred lub wypadki drogowe - więc w dłuższym okresie czasu bez ludzkiej ingerencji populacja w małych i średnich lasach zanika.
drugą (główną ) stroną gospodarki leśnej są jednak nasadzenia młodego lasu oraz wypuszczanie młodych oraz przenoszenie dorosłych w nowe tereny.
owszem wiąże się to z zabijaniem zwierząt ale bilans wychodzi i tak bardzo na +.
sympatycy raczej tylko kiwają głowami lub ronią łzy a kasa i trud pochodzi głównie od złych myśliwych

piotrkw - 13-11-2012, 08:38

Włodek K napisał/a:
Nie żebym nie rozumiał zalety ale wymysł "ambon" nie sądzę aby powstał z powodu o którym wspominasz ale z powodu tego że masz znacznie większe szanse na wykrycie zwierzaka i jego skuteczne zabicie.


I jesteś pewien że rozwścieczony dzik cię nie dopadnie i pożre żywcem na kolację , i zając nie zaatakuje i jest sucho i bezpiecznie ( trzeba tylko uważać aby przy schodzeniu nie zlecieć i nie zrobić sobie kuku, a nieraz cięęęężko się schodzi )

Pozdrawiam Piotr

Piotr Stańczuk - 13-11-2012, 08:51

kolejna zaleta ambony to zdecydowane skuteczniejsze rozróżnianie zwierzyny od np baby na grzybach i przypadkowego odstrzału tejże.
Szczery - 13-11-2012, 10:53

Dziki...ambony...sarenki...myśliwi strzelający z ambon...

Przepraszam, może pomyliłem wątki ale ta nieśmiało się zapytam...
Jak tam jesiotry na Zakrzówku ?

Zjadły je dziki ? Myśliwy zastrzelił ? A może się jednak zaklimatyzowały ?

Bul-kot - 13-11-2012, 11:00

Piotr Stańczuk napisał/a:
aby ogród był ładny i zdrowy niezbędny jest ogrodnik, który przez 90% czasu przycina, wycina i wykopuje rośliny. czyli je niszczy.
podobnie dla zachowania zdrowia lasu i zwierzyny w nim niezbędna jest wycinka jak i odstrzał zwierząt. stare drzewa to w dużej części roznosiciele chorób grzybowych i korników, a zwierzęta niekontrolowane w kilka pokoleń wykończy inbred lub wypadki drogowe - więc w dłuższym okresie czasu bez ludzkiej ingerencji populacja w małych i średnich lasach zanika.
drugą (główną ) stroną gospodarki leśnej są jednak nasadzenia młodego lasu oraz wypuszczanie młodych oraz przenoszenie dorosłych w nowe tereny.
owszem wiąże się to z zabijaniem zwierząt ale bilans wychodzi i tak bardzo na +.
sympatycy raczej tylko kiwają głowami lub ronią łzy a kasa i trud pochodzi głównie od złych myśliwych


Piszesz z punktu widzenia człowieka.
Natura ma gdzieś czyny i cele człowieka.
Tylko człowiek w swym zadufaniu myśli że poprawi naturę i zrobi to lepiej - czytaj jak człowiek chce.
"Niekontrolowane" to ładne słowo, ale sie nie sprawdza w Naturze. Kontrolować trzeba to co człowiek zepsuł i aby to człowiek nie zepsuł do końca...

Nuroslaw - 13-11-2012, 12:33

Cytat:
Natura ma gdzieś czyny i cele człowieka.


oczywiście. jeśli zostawisz ją samą w spokoju, możesz być pewien, ONA ciebie nie zostawi.
Jest bezlitosna i wykorzysta nasza słabość.
Ci co mają działki narazone na działanie dzikiej zwierzyny, to wiedzą o czym mowa. Jakie straty w uprawach mają. Nie będzie myśliwych amatorów, to będą rolnicy sami polować, bez żadnych reguł i ogromną zaciętością. Jak dadzą Państwowego Myśliwego, to będzie pewnie jak z NFZ, niby się Ci należy, ale On w kiepskich butach nie będzie się po nocach szwendał, tylko sobie gdzieś kimnie..

Takkie porównanie. Gmin w Polsce 2490.
Na Gminę przeciętnie 2 koła łowieckie
Przeciętna wysokość odszdkodowań 30-60 tys. zł - średnie 45tys. (a potrafią byc ponad 100 tys. w roku) - płaci nie ubezpieczyciel, ale myśliwy z własnej kieszeni za szkody wywołane przez zwierzynę łowną
Daje to 2490 x 2 x 45 tys. => 224.100.000 zł w roku

Odszkodowania wypłacone przez Skarb Państwa : 10.000.000 zł w 2011. za bobry itp.
Reszta pieniędzy wydana przez Skarb Państwa pochłonęły koszty administracyjne.

niektórym może się wydaje że mysliwi chodzą na polowanie jak oni na grzyby. Niestety, nie ma tak różowo.

grzegorz - 13-11-2012, 17:37

Nuroslaw napisał/a:
Daje to 2490 x 2 x 45 tys. => 224.100.000 zł w roku


liczyć można różnie, np. w sezonie 2010/2011 koła w woj. zachodniopomorskim, które pewnie jest jednym z najbardziej obdarowanych przez liczebnośc zwierzyny i rolnictwo, wypłaciło ok. 8 mln odszkodowań.Województw mamy 16 czyli daje to jakieś 128 mln odszkodowań, a więc prawie połowę mniej od tych podanych przez Ciebie.Żeby być uczciwym w obliczeniach należałoby jeszcze wyliczyć przychód PZŁ ze sprzedaży mięsa i opłaty za odstrzał np. dewizowy.Wtedy mozemy dyskutować o tym kto jest tu poszkodowany.Również przychód w postaci mięsa po cenie śmiesznej dla myśliwych, jest również zyskiem.Nie wiem czy większośc ludzi w Polsce wie, że taki np. dzik kosztuje dla myśliwego jakieś 1,50 za kilogram tuszy.W sklepie za kilogram dzika zapłacimy my nie mysliwi jakieś 30 zł za najtańsze gulaszowe.Sarnina to już 70-12o zł , w skupie ostatnio chyba jakieś 15 zł.
Nie zrozum mnie źle, nie jestem przeciwko myśliwym, hodujcie, uprawiajcie, polujcie, tylko nie dorabiajcie frazesów o ochronie przyrody.

Nuroslaw napisał/a:
niektórym może się wydaje że mysliwi chodzą na polowanie jak oni na grzyby. Niestety, nie ma tak różowo.


biedaczki:) nie słyszałem od grzybiarzy, że chodzą za karę, raczej dla przyjemnosci.Inaczej warto zmienić hobby.

jacekplacek - 13-11-2012, 17:44

Czy biedny, głodny człowiek może sobie pójść do lasu upolować coś do jedzenia?
Albo wziąć kawałek przytroczonego do patyka sznurka z haczykiem i złowić rybę?
Albo pójść do lasu, nazbierać drewna na opał?

kraken - 13-11-2012, 18:00

Cytat:
Czyli wszelkie działania zwiazane z ochroną przyrody stają się nie ważne, bo potem strzelamy do zwierząt?
Tak
MSC

piotrkw - 13-11-2012, 19:31

jacekplacek napisał/a:
Czy biedny, głodny człowiek może sobie pójść do lasu upolować coś do jedzenia?
Albo wziąć kawałek przytroczonego do patyka sznurka z haczykiem i złowić rybę?
Albo pójść do lasu, nazbierać drewna na opał?


Może , jak najbardziej , tylko, że stanie sie wg. prawa, kłusownikiem i złodziejem.
Jezleli natomiast zostanie cżłonkiem grupy ludzi mogących to w świetle prawa robić , uiści stosowna opłatę to państwo daje na to przyzwolenie .
I wtedy może chronić , aby mieć do czego strzelać . A może jednak strzelnice i metalowe dziki , jelenie , sarny , zające przejeżdzające z lewej na prawą ??? Ta sama frajda strzelania . Będąc w wojsku też mieliśmy takie z Leopardami z dykty i Apaczami z blachy . I nikt nie wymagał żeby były prawdziwe , jezdzące i latające.
Chyba ze jednak chodzi o przyjemnośc zabijania , i tych przeżyć związanych z mordowaną zwierzyna . Tego strzelnica nie zapewni , żeby nie wiem jak duża w najprawdziwszym lesie.

Pozdrawiam Piotr

Włodek K - 13-11-2012, 19:38

Cytat:
I jesteś pewien że rozwścieczony dzik cię nie dopadnie i pożre żywcem na kolację

No bo "dzik jest dziki dzik jest zły dzika trzeba z breneki walić w kły"
:)

Szczery napisał/a:
Przepraszam, może pomyliłem wątki ale ta nieśmiało się zapytam...
Jak tam jesiotry na Zakrzówku ?

Kurcze, pytanie nie na miejscu. Byś się wstydził :) Jesteś z Krakowa a nie możesz sam sprawdzić i nam tu opowiedzieć?
:)

[ Dodano: 13-11-2012, 19:41 ]
grzegorz napisał/a:
Nie zrozum mnie źle, nie jestem przeciwko myśliwym, hodujcie, uprawiajcie, polujcie, tylko nie dorabiajcie frazesów o ochronie przyrody.

W zupełności TAK.

jaros4 - 13-11-2012, 19:55

A co z zubrowka?nie ma sily zeby na jakiejs strzelnicy smakowala tak samo jak na ambonie...
Nuroslaw - 13-11-2012, 20:14

grzegorz napisał/a:
Również przychód w postaci mięsa po cenie śmiesznej dla myśliwych, jest również zyskiem.Nie wiem czy większośc ludzi w Polsce wie, że taki np. dzik kosztuje dla myśliwego jakieś 1,50 za kilogram tuszy.


No i? Kosztów utrzymania "abonamentu" nie liczysz? No i w tych 1,5 zł jest duzo odpadu: skóra, flaki, kości.

Dbamy o utrzymanie stada, populacji nie pojedynczych sztuk.

Cytat:
biedaczki:) nie słyszałem od grzybiarzy, że chodzą za karę, raczej dla przyjemnosci.Inaczej warto zmienić hobby.


hm, niech mi któryś grzybiarz powie, że dba o przyrodę, to mu powiem natychmiast że jego dbanie się nie liczy - bo korzysta z darów lasu. I Ci co sprzedają jagody przy drodze to tez bandyci.

jacekplacek - 13-11-2012, 21:43

Nuroslaw napisał/a:
Ci co sprzedają jagody przy drodze to tez bandyci.

Tak: Platforma zadbała i o ten segment - nie wolno babciom, dziadkom handlować przy szosie.... tam wolno tylko kurwom stać.

grzegorz - 13-11-2012, 21:51

Nuroslaw napisał/a:
I Ci co sprzedają jagody przy drodze to tez bandyci.


myślę, że zbyt osobiście odbierasz tę dyskusję:)zaczęliśmy od empatii do zwierząt,doszliśmy do panienek przy drodze.Chyba już nic lepszego z dyskusji nie wyniknie.Ale moze coś w każdym z nas z niej zostanie, mam nadzieję:)

Nuroslaw - 14-11-2012, 08:12

grzegorz napisał/a:
Nuroslaw napisał/a:
I Ci co sprzedają jagody przy drodze to tez bandyci.


myślę, że zbyt osobiście odbierasz tę dyskusję:)


na szczęscie nie. Jednak wciąz nie mogę zrozumieć dlaczego w takich warunkach nie można uznać czyjegoś działania na ochronę przyrody tylko dlateog że równocześnie korzysta z jej darów. Przynajmniej dbamy o populację określonych gatunków.
jak każde hobby kosztuje, ale nie koniecznie musi. Po przekroczeniu pewnego progu, liczba myśliwych zmaleje, bo nikt niechce dokładać więcej niż może

Wrzuciłem przykład jagodziarzy i grzybiarzy - bo Oni nie ponosza kosztow. Zapewne gdy ktoś wpadnie na pomysł wprowadzenia uprawnień na grzyby (już coś się koło tego kręci :( ) lasy wprowadzą opłaty - to bedzie dziać się to samo - nikomu więcej, niż tym z koncesją nie wolno. Z drugiej strony - populacja dzikich zwierzat nie jest az tak duża, by można było sobie pozwolić na dowolność odstrzału i zniesienie nadzoru.

jacekplacek napisał/a:
Czy biedny, głodny człowiek może sobie pójść do lasu upolować coś do jedzenia?
Albo wziąć kawałek przytroczonego do patyka sznurka z haczykiem i złowić rybę?
Albo pójść do lasu, nazbierać drewna na opał?

Czy biedny człowiek może dostać stary chleb od piekarza ? - NIE, ogólnie biedny, głodny człowiek i tak wiele nie może.

jacekplacek - 14-11-2012, 08:34

Nuroslaw napisał/a:
Czy biedny człowiek może dostać stary chleb od piekarza ?

Chora demagogia.

Włodek K - 14-11-2012, 09:27

Nuroslaw napisał/a:
Jednak wciąz nie mogę zrozumieć dlaczego w takich warunkach nie można uznać czyjegoś działania na ochronę przyrody


Nie dziwię się, boś nie głupi chłopak i w środku wiesz bardzo dobrze, że ochrona przyrody znacząco różni się od hodowli, którą robicie w ramach swoich zainteresowań. Z jednej strony macie paszczę pełną frazesów o ochronie przyrody zaś z drugiej strony nie chwalicie się że odstrzeliliście chorego zwierzaka aby wzmocnić populację a wręcz przeciwnie omal orgazmu dostajecie gdy traficie zdrowego dorodnego dzika albo wielkiego rozpłodowego jelenia szefa stada.
Przecież to jest niemal czysty przykład odwracania pojęć w celu zaciemnienia obrazu rzeczy.
Dziesiątki dyskusji odbyłem z dwoma myśliwymi gdy 10 lat pracowałem z dwoma myśliwymi.
Proszę nurosław nie dorabiaj gęby ochroniarza bo to poprostu nie jest prawdą.
Np. Te liczenie i odstrzały na tej bazie to ściema dla mas.

Masz hobby z tradycjami wręcz szlacheckimi, przynależysz do grupy takich samych potrzeb towarzyskich i jako takie jest ok bo to też jakaś zbiorowa kultura.

Z tamtego okresu.
Np wybito niemal całą populację saren czy czegoś takiego (nie pamiętam co to było) ponieważ w czasie liczenia stado przeszło przez granicę obszaru łowieckiego i w kole tym było dużo więc trzeba odstrzelić aby się porządzić naturą. W sąsiednim obwodzie nie było więc nie dali odstrzału. Zwierzątka te poszły sobie jeszcze do innego obszaru się policzyć do innego jeszcze koła i tam też zostały policzone.
No jaja kwadratowe wyszły bo zwierzątka zniknęły na kilka lat Pewnie dlatego że nie wiedzą gdzie granica koła i ze nie mogą tak sobie przez granicę chadzać I są zabijane w imię ich dobra dla kontroli populacji. (Zasłyszane od moich kolegów myśliwych)
Bo nawet w gospodarce sterowanie rozwojem padło z kretesem. Im bardziej łapy pcha się w naturę tym gorsze efekty.

Nuroslaw - 14-11-2012, 09:51

jacekplacek napisał/a:
Nuroslaw napisał/a:
Czy biedny człowiek może dostać stary chleb od piekarza ?

Chora demagogia.


a gdzie, na tym samy poziomie co Twoje pytanie. Jak się okazuje, od strony prawnej, nie można dostać chleba, bo skarbówka policzy jak za sprzedarz pełnowartościowego bochenka. Aby byc w zgodzie z prawem i nie rażać sieibe na straty, sprzeda, choć za 1 gr.

Włodek, już tam wcześniej pisałem, że to jest gospodarka, a tu jak wszędzie popełnia się błędy. Tak chwalimy się pięknym bykiem, ale w pierwszej kolejności obowiązkiem jest jednak strzał do chorych osobników, tak by za 8-10 lat można by mieć z nowonarodzonych piekne zdrowe wyrośnięte byki.
Wielokrotnie, okazuje się że wiele osób nie rozróżnia kilku aspektow sprawy, co potem wygląda jak wygląd przy zarzutach- pomieszanie z poplątaniem. W tym również sami mysliwi kierują się różnymi pobudkami do chęci polowania - a to co jest, jest wymuszone regualminem, dobrą praktyką i przepisami. Więc czasem różnie to wygląda.

Powiem inaczej, patrząc na działania wielu klubów ekologicznych, towarzystw ochrony zwierząt - co pojawiają się po sprawie, a w momencie konieczności przejęcia odpowiedzialności, wskazania zasadnych i rozsądnych kierunków rozwiązania problemów to ich nie ma.
Im dłużej przychodzi mi z nimi pracować, tym gorsze mam zdanie o tym i tym samym wierzę coraz bardziej w ochronę przyrody wg PZŁ.
Problem wolno biegających psów po lasach. dziś już nie wolno do nich strzelać nikomu, a mimo to państwo nie rozwiązało problemu by te psy nie pojawiały się po lasach i nie zaganiały zwierzyny, szczególnie w okresie zimowym na śmierć.

Bo układ 0-1 nie jest rozwiązaniem pozytywnym, podobnie czesto jak kompromis może byc rozwiązaniem najgorszym.
Mysliwi nie są innymi ludźmi niż kierowcy a Ci niż całe społeczenstwo. A ile złego można o kierowcach powiedzieć?. Oczywiście My też jeździmy samochodem, ale my to co innego, bo MY uważamy :aaa:

ptja - 14-11-2012, 10:05

Włodek K napisał/a:
/.../nie chwalicie się że odstrzeliliście chorego zwierzaka aby wzmocnić populację/.../


ja (w pewnym sensie, bo to nie ja strzelałem) pochwalę:


(ostatni był kulawy)

WW - 14-11-2012, 16:43

Witam

Tak sobie czytam i nie rozumiem. O co tu chodzi?
Jesteśmy "naczelnymi" i nie musimy z tego powodu przepraszać.
Człowiek od zawsze zabijał zwierzęta, aby się wyżywić.
Tym od poprawności politycznej polecam sprawdzić, czy wszystkie ich paski, buty i torebki są na pewno ze "skóry ekologicznej".
Może przeoczyliście fakt, że właśnie zwiększona sprawność zdobywania pożywienia, nie tylko polowania, pozwoliła rozpocząć proces cywilizacyjny.
A świętoszkom polecam zrośniętą Biebrzę, zniszczoną dolinę Rospudy i inne "sukcesy" obrońców przyrody. :snajp:

jacekplacek - 14-11-2012, 16:51

WW napisał/a:
Tak sobie czytam i nie rozumiem. O co tu chodzi?
Jesteśmy "naczelnymi" i nie musimy z tego powodu przepraszać.

Dokładnie. Tylko niektórzy o tym zapominają, przypisując to prawo wyłącznie sobie, swojej kolesiowskiej grupie z układami. Biedny, jak upoluje bo był głody, ląduje w kryminale.

Nuroslaw - 14-11-2012, 17:02

jacekplacek napisał/a:

Dokładnie. Tylko niektórzy o tym zapominają, przypisując to prawo wyłącznie sobie, swojej kolesiowskiej grupie z układami. Biedny, jak upoluje bo był głody, ląduje w kryminale.


Twój tok myslenia jest bardzo niebezpieczny. I nie chodzi tu o "kolesiostwo".

Chcesz by prawo polowania mial każdy biedny? toć w miesiac zabiliby wszystkie co do cna.
to gdzie tu ochrona zwierząt.
Myslisz że myśliwi to tylko bogaci ludzie? To tak samo jak niektórym się jawi by w ogóle nurkować to trza nie wiadomo jak dużo zarabiać.

Jeśli inaczej, to muszę przyznać że w ogóle Cię nie rozumiem, co chcesz powiedzieć :????:

jacekplacek - 14-11-2012, 17:27

Nuroslaw napisał/a:
Chcesz by prawo polowania mial każdy biedny? toć w miesiac zabiliby wszystkie co do cna.

Taaa... nie od dziś mamy katów, szeryfów, tłustych biskupów... mających lepsze od innych żółądki, broniących dostępu do "pańskiego" lasu. Tylko Janosików i RobinHoodów coraz mniej jakby i nie ma im kto złoić dupy :P
NAJPIERW są prawa człowieka, POTEM zwierząt. Jak się nie umie zrealizować tych pierwszych, to jak brać się za drugie? Postawcie w lasach, prócz paśników, darmowe bony na jedzenie dla ludzi, wtedy będzie można z czystym sumieniem nazywać kogoś nie płacącego składki-biletu na zabawę w myśliwego, kłusownikiem.

ptja - 14-11-2012, 17:35

jacekplacek napisał/a:
/.../darmowe bony na jedzenie dla ludzi, wtedy będzie można z czystym sumieniem nazywać kogoś nie płacącego składki-biletu na zabawę w myśliwego, kłusownikiem.


przecież nie ma zakazu bycia myśliwym. Co złego jest w poddaniu się pewnym rygorom: zwyczajom, prawu łowieckiemu, okresom ochronnym itp.
A jak komuś flinta "nie leży", to przecież może wyhodować sobie zwierzęta, zabić je i zjeść.
Niby dlaczego mam pod przymusem fundować jedzenie komuś nieznanemu? Filantropia tak, ale nie socjalizm albo komunizm - bo wtedy wkrótce zabraknie także tym "darczyńcom"...

Włodek K - 14-11-2012, 17:55

Cytat:
Człowiek od zawsze zabijał zwierzęta, aby się wyżywić.

Słusznie prawisz. Tylko spróbuj zauważyć co napisałeś. Podkreślę, ABY SIĘ WYŻYWIĆ.

Rozumiem przez to że Ty uważasz iż myśliwy z koła łowieckiego Borsuk idzie do lasu strzelbą zabić tego Borsuka aby zanieść go do domu, oprawić i zjeść z gromadką głodnych dzieci.

No jest tak czy trochę inaczej?

Nuroslaw napisał/a:
Włodek, już tam wcześniej pisałem, że to jest gospodarka,

To ja już nie rozumiem.
Czy to jest gospodarka czyli biznes czyli robienie pieniędzy?
Czy też ochrona przyrody to próba zachowania naturalnego środowiska?
czyli działanie zgoła odmienne od biznesu?.
Ale ok można sobie uważać że hodując zwierzęta w lesie zamiast w oborze, w celu uprawiania hobby jakim jest strzelanie do np takich zwierzątek przecież nie po to aby je zjeść jest ochroną tejże zwierzyny. Doprawdy karkołomne twierdzenia.
Masz sumienie strzelić do czegoś tak pieknego:




Jakiś czas temu widziałem wielkiego jelenia z wielkimi rogami. Stanąłem autem i gapiłem się na niego zafascynowany. Widok niesamowity bo stał na wzgórzu w blasku zachodzącego słońca i był tam królem u siebie.
Miał byś sumienie odstrzelić mu łeb aby powiesić dumne poroże króla lasu u siebie w domu lub sprzedać za grube pieniądze Niemcom?



[ Dodano: 14-11-2012, 18:00 ]


To tak dla równowagi.
I ja tymi akcentami kończę to rozmowę.

ptja - 14-11-2012, 18:05

Włodek K napisał/a:
Borsuka /.../ zjeść


nie jada się. Zdaje się, że paskudny w smaku jest. Ale futro fajne :-)

Włodek K - 14-11-2012, 18:06

Nuroslaw napisał/a:

Chcesz by prawo polowania mial każdy biedny? toć w miesiac zabiliby wszystkie co do cna.

Czy prawo do jedzenia jest prawem nadrzędnym czy podrzędnym.
Jeśli głodny weźmie narzędzie np wnyk i upoluje sarnę włoży ją do garnka i nakarmi rodzinę to czy naruszył prawo własności koła łowieckiego czy też zrealizował jego odwieczne naturalne prawo do jedzenia?
Bo parzcież myśliwi nie zabijają dla jedzenia - prawda?

[ Dodano: 14-11-2012, 18:09 ]

Czy ten pan niie wygląda z tą giwerą jak macho zwycięzca?

Voltek - 14-11-2012, 18:32

Nie wiem czy byłbym w stanie strzelić zwierzaka, ale paru komunistów to chyba bym nie miał skrupułów.
@Włodek K, jak kiedyś się wynurzysz, a twój samochód będzie już hen, hen gdzieś daleko, a ty zostaniesz bez kasy, dokumentów, telefonu czy nawet bez suchych gaci. W takiej chwili gdy nic tylko usiąść i płakać, to wtedy se powiedz na głos - TO Z GŁODU!

piotrkw - 14-11-2012, 19:27

Włodek K napisał/a:
Czy ten pan niie wygląda z tą giwerą jak macho zwycięzca?


Co najmniej , wielostrzałowy sztucer , jasny celownik optyczny , ( może i z noktowizorem pasywnym) , pieski do pomocy . A jedyną winą dzika , było że żył u siebie w lesie . A że może zniszczył uprawy ??? to niech uprawiający je ogrodzą , w końcu to ich pola .

Nuroslaw - 14-11-2012, 20:04

No i jest zwycięzca. Ładna sztuka.

Gdyby brac pod uwage tego biednego, równie dobrze ma prawo zająć Twój ogródek, bo kazdy ma prawo do ziemi?

Koła Łowieckie dzierżawią grunty na cele łowne do skarbu Panstwa, płaca odszkodowania za zwierzynę która wyrządzi innym straty. Dlaczego mają oddać ją komuś za darmo?

Rybak dzierżawi od Państwa jeziora na cele rybackie- sprzedaje pozwolenia wędkarskie. Dlaczego ma pozwolić by ktoś łowil tyle ryb ile potrzebuje, bo biedny?

Myślisz że te sarnie ładne oczy oszukaja wielu, że to nie jest szkodnik w młodnikach, sadach, polach?

Po co masz ograniczenia prędkości? Zabiłes kogoś? A mimo to, że przez kilku takich co przyczynili się do wypadków masz wprowadzenia ograniczenia prawne co do prędkości.

Żubry też sa hodowane w Gospodarstwach Pomocniczych - od tego się zaczęło.
Lasy Państwowe to tez Lasy gospodarcze. Chcesz wmówić, że gdzie jest gospodarstwo tam nie ma ochrony przyrody? Teraz to sam przesadzasz.

Chcecie grodzić pola, lasy? A gdzie ochrona środowiska w tym przypadku? Dlaczego chcecie przegrodzić naturalne trasy komunikacyjne dla zwierząt? Zmniejszyć populacje, nie pozwolić im zbierac się w sezonie godowym? Zamknąć drogę ucieczki?
Dlaczego chcecie sobie podnieść koszty żywności?

Las ma określoną powierzchnię - i jest w stanie wyżywić tylko określoną liczbe zwierząt bez szkody dla niego. My utrzymujemy populację na granicy opłacalności - im większe stado, tym wieksza szansa na medalową sztukę, ale również wieksze koszty zwiazane ze stratami na terenach zajętych już przez ludzi.

[ Dodano: 14-11-2012, 20:10 ]




nie zawsze się strzala ze sztucera

jacekplacek - 14-11-2012, 23:00

Nuroslaw napisał/a:
Koła Łowieckie dzierżawią grunty na cele łowne do skarbu Panstwa, płaca odszkodowania za zwierzynę która wyrządzi innym straty.

Rozumiem, że jak mi zwierz pod auto wtargnie a nie mam casco, koło łowieckie za straty zapłaci...

jaros4 - 14-11-2012, 23:40

nie kolo lowieckie,a administrator autostrady z wadliwie wykonanymi ogrodzeniami .bo przeciez na zwyklej drodze jezdzisz ostroznie i zdazysz w pore zareagowac.prawda?
Nuroslaw - 15-11-2012, 08:05

Jacek, zwierzyna wciąz pozostaje własnością Skarbu Państwa - stąd KŁ nie mogą grodzić ani zabraniać zwierzynie przechodzić z terenu na teren. I zwirzyna nie ma znaczka do którego Koła Łowieckego należała. Nie możesz też domniemywać że skoro szła z lewo na prawo to jest z tamtąd. Ona mogła przejśc z prawej i zawrócić z powrotem. :aaa:
Mysliwi dpowiadają za zwierzynę na terenie który dzierżawią.
Drogi itp. są granicami często, a więc ziemią niczyją. Ten pas drogowy ma swego właściciela.
Ale jesli mijałes po drodze znak a-18b (uwaga, dzikie zwierzęta), to Twoje roszczenia zostaną od razu odrzucone przez zarządce drogi.
Jeśli trafisz tego dzika na drodze leśnej - to ja nie wiem kto komu dadzą odszkodowania - temu co stracił auto czy temu co stracił dzika :aaa:

Biorąc powyższe, istnieje także nierozwiązany jeszcze problem dzików i lisów w mieście. A jest tego coraz wiecej - nie tylko Swinoujćie, Międzyzdroje ale także Warszawa, Bełchatów itp. -
tyle przyszło nam z tej ochrony, że jest ich dziś dużo i zaczynają stwarzać nowe zagrożenia. A w terenie zabudowanym nie ma dzierżaw na cele łowieckie, bo nie można prowadzić polowań. Tu, na polach, lasach wystarczy jeden myśliwy który za własne pieniądze jedzie, strzela i odwozi zwierzynę. W mieście jedzie 2 strażników miejskich, weterynarz i 6 strażaków, bo dzika trzeba złapać i przetransportować w inne miejsce, by po 3 dniach, co się często zdarza wrócił na swoje śmiecie :muu:

jacekplacek - 15-11-2012, 08:23

jaros4 napisał/a:
nie kolo lowieckie,a administrator autostrady z wadliwie wykonanymi ogrodzeniami .bo przeciez na zwyklej drodze jezdzisz ostroznie i zdazysz w pore zareagowac.prawda?

Nie Jaros, nie zdążysz. Drogi są nie oświetlone a np. 94 Bytom Opole jelenie łażą po szosie jak żyd po pustym sklepie. Pasą na poboczu i wbiegaja kiedy tylko mają na to ochotę. NIKT się tym nie zajmuje, a zajebiści panowie "myśliwi" już na pewno.

Nuroslaw napisał/a:
Jacek, zwierzyna wciąz pozostaje własnością Skarbu Państwa - stąd KŁ nie mogą grodzić ani zabraniać zwierzynie przechodzić z terenu na teren. I zwirzyna nie ma znaczka do którego Koła Łowieckego należała. Nie możesz też domniemywać że skoro szła z lewo na prawo to jest z tamtąd. Ona mogła przejśc z prawej i zawrócić z powrotem.

No to po co to całe pieprzenie:
Nuroslaw napisał/a:
Koła Łowieckie dzierżawią grunty na cele łowne do skarbu Panstwa, płaca odszkodowania za zwierzynę która wyrządzi innym straty. Dlaczego mają oddać ją komuś za darmo?

Gadasz do przedszkolaków, czy do idiotów. ZA NIC nie bierzecie odpowiedzialności a gładkie gadki wsadź sobie do kibla. Sorki za ton, ale jak wieśniakowi krowa, kura czy pies wtargnie pod koła, buli aż miło popatrzeć - bo BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ a nie wciska kit.

[ Dodano: 15-11-2012, 08:25 ]
A co do odszkodowań za uprawy, to akurat pracuję co nieco po wsiach i widzę dramaty, jak "łowcy" "płacą" - bez sądu i prawomocnego wyroku można zapomnieć. A i tu robią problemy. Chyba, że ktoś jest na tyle głupi, by przyjąć te blotki jakie łaskawie mają chęć skapnać.

Nuroslaw - 15-11-2012, 08:58

jacekplacek napisał/a:
A co do odszkodowań za uprawy, to akurat pracuję co nieco po wsiach i widzę dramaty, jak "łowcy" "płacą" - bez sądu i prawomocnego wyroku można zapomnieć. A i tu robią problemy. Chyba, że ktoś jest na tyle głupi, by przyjąć te blotki jakie łaskawie mają chęć skapnać.


System prawny jest tu na nasza korzyść, to prawda.
Ale między bogiem a prawdą wcale tak mało nie dostają. Mają zdolność do wiecznego narzekania: bo za zimno, bo za mokro, bo za sucho, bo mu dziki zryły (zapominając że sam zaprosił je, wywalając pod lasem uszkodzone pyry).
To że kartaflisko rozkopane, wyglada jak tragedia, a tak naprawdę uzysk ma ostatecznie w q porównywalny, bo rozkopały tylko a nie wyjadły - ale tego zwykle nie chcą mówić.

A porównując nas do tego co firmy ubezpieczeniowe wypłacaą z tytułu suszy, powodzi, gradu czy datki Wojewody w kwesti odszkodowań klęskowych -to wychodzi że nie jesteśmy skąpi.

wiesiek01 - 15-11-2012, 09:26

jacekplacek napisał/a:
Postawcie w lasach, prócz paśników, darmowe bony na jedzenie dla ludzi, wtedy będzie można z czystym sumieniem nazywać kogoś nie płacącego składki-biletu na zabawę w myśliwego, kłusownikiem.

Równie dobrze można bardziej ogólnie: Postawcie przy supermarketach darmowe bony na wszystko wtedy z czystym sumieniem złodzieja będzie można nazwać złodziejem.

A tak w ogóle to dyskusja jest jak ze ślepym o kolorach - większość nie ma zielonego pojęcia.

Nuroslaw - 15-11-2012, 09:36

Jacku, przypomnę także, że myśliwi odpowiadają za zwierzynę łowną. Masz prawo wystąpić o odszkodowanie z zniszczony samochód - ale uwzględnić musisz fakt, iż zwierze to nie ma nakazu byc na uwięzi, jest dzikie a Ty nie uważałeś.
Za pozostałe zwierzeta, np. jak stado łabędzi wyje Tobie zboże na polu czy kormorany rozkradną jezioro - nie dostaniesz ani 1 zł od Panstwa. Radzisz sobie sam. Rolnik zna cenę towaru na rynku, ale dziwnym trafem zapomina jakie ma koszty zbioru. A to w polu to przecież jeszcze nie zebrane.

Nie pisz więc że za nic nie odpowiadamy, bo wynika że sączysz jakiś jad, jakby Ci jakąś krzywdę wyrzadzili.
Wędkarze nielubią nurków - bo im ryby wystzelają
Kierowcy nie lubią motocyklistów - bo ponoć sami wariaci... W tym kraju wszyscy sobie przeszkadzają :D

jacekplacek - 15-11-2012, 09:38

wiesiek01 napisał/a:
A tak w ogóle to dyskusja jest jak ze ślepym o kolorach - większość nie ma zielonego pojęcia.

Jak już, to szarego.... nie rozróżniamy wszak kolorów :D

[ Dodano: 15-11-2012, 09:40 ]
Nuroslaw napisał/a:
A to w polu to przecież jeszcze nie zebrane.

faktycznie... ze ślepym o kolorach :/

Scaner - 15-11-2012, 10:03

piotrkw napisał/a:
siedzieli na ambonie , których co kawałek w lasach pełno, na podgrzewanym kocyku i ogrzewanej kamizelce i pociągając z piersiówki strzelali do wszystkiego co poruszyło się w polu ostrzału. :ping:
Pozdrawiam Piotr

I to w polowaniu lubię najbardziej i żeby tak jeszcze można mieć ze sobą AK47 i żeby ktoś inny za mnie posprzątał zakrwawione i zaślinione ścierwo żeby później nie śmierdziało w trawie koło ambony ... ech rozmarzyłem się :snajp:

Włodek K - 15-11-2012, 10:14

jacekplacek napisał/a:
Rozumiem, że jak mi zwierz pod auto wtargnie a nie mam casco, koło łowieckie za straty zapłaci...

No co Ty. Tylko rolnicy mają jak udowodnią że to dziki jadły im pół pola.
np. http://plock.gazeta.pl/pl...o_zaplacic.html

Nuroslaw napisał/a:

Jacku, przypomnę także, że myśliwi odpowiadają za zwierzynę łowną. Masz prawo wystąpić o odszkodowanie z zniszczony samochód - ale uwzględnić musisz fakt, iż zwierze to nie ma nakazu byc na uwięzi, jest dzikie a Ty nie uważałeś.


Znaczy to tyle że bzdurą jest to że ktoś w tym PZŁ odpowiada za zwierzęta które hoduje w lesie! Jak sądzisz jakich szkód dokona dzik zderzony z pojazdem jadącym z prędkością dozwoloną na obszarze zabudowanym?
Ja wiem bo jeden z nurków miał tą przyjemność wpakować się na sarenkę WYSKAKUJĄCĄ z rowu. Nic nie był w stanie zrobić a jechał jak przykazano. Nikt mu nie dał odszkodowania. Więc proszę nie szafuj odszkodowaniami bo ich poprostu nie płacicie tam gdzie tylko się da, czując się gospodarzami na danym terenie. Nie płacicie bo nie wiedzieć czemu macie lepsze układy nić inni.

Kurcze gdyby mój pies zjadł kogoś albo oponę podgyzł, był bym odpowiadał za to jako opiekun gospodarz zwierza.
Gospodarze dzierżawiący lasy Państwowe nie odpowiadają bo mają to gdzieś. Typowa spychotechnika. To nie ja to kolega. Rolnikom płacą żeby sami nie ubijali im zwierza. Robią to wyłącznie po to aby mieć do czego strzelać. Taka polityka ochrony przyrody dla biznesu a nie dla idei.
Kolego Nurosław rachunek ekonomiczny w tym przedsiębiorstwie jak sam doskonale wiesz, bierze górę nad ideami którymi z=smarujecie na prawo i lewo.
Stań z boku popatrz na kolegów pomyśl ile to razy chwalili się odstrzeleniem słabego zwierza a jak są dumni z ubicia wielkiego zdrowego szefa stada. Vide foto kolesia nad dzikiem, które wcześniej zamieściłem.

Sory już więcej nie będę bo to tak jak "dziad do obrazu a obraz ani razu"
Przykro mi nie dojdziemy do porozumienia w tym temacie.

jacekplacek - 15-11-2012, 11:06

Włodek K napisał/a:
rachunek ekonomiczny w tym przedsiębiorstwie jak sam doskonale wiesz, bierze górę nad ideami którymi z=smarujecie na prawo i lewo

Bo gdyby musieli tą swoją leśną hodowlę wygrodzić i zabezpieczyć przed wyrządzaniem szkód... nagle by tych wspaniałych obrońców przyrody zabrakło, bo zrobiłoby im się grubo za drogo. Jakby ze składkowych mieli zapłacić za szkody, trupy i kalectwa na drodze, też by ich sporo ubyło. Bo fajnie szafuje się cudzym, lub pięknymi słówkami a baaaardzo trudno własną gotówką lub rzeczywistym działaniem.
Wiec: albo dobro jest wspólne, bo wspólnie płacimy za szkody, albo wspólnym nie jest a szkody pokrywa właściciel.

Nuroslaw - 15-11-2012, 12:11

Buuhahahaaaa.
Jak na razie w tym gospodarstwie to minimalizacja strat.
Porównanie zwierzecia domowego do dzikiego nie jest trafione. Nie masz prawa więzić dzikiej zwierzyny. Zwierzyna domowa natomiast ma byc na uwięzi. To i odpowiedzialność różna
Chcecie, to gadajcie o potrzebie ochrony przyrody - mysliwi działają cały czas i ponosza koszty z tym związane aktywnie. Nie musi się wam to podobać. Dla przyrody nie ma znaczenia czy sarna przeżyła bo jej Jacek nie rozjechał czy mnie sie skończyła amunicja. Żyje i to dla niej się liczy.
podpisano:
Gruby, wąsaty oraz pijany myśliwy z Ambony :aaa:

jacekplacek - 15-11-2012, 13:27

Nuroslaw napisał/a:
mysliwi działają cały czas i ponosza koszty z tym związane aktywnie. Nie musi się wam to podobać

Ależ podoba mi się, podoba. Nawet co jakiś czas wsuwam kawałek dziczyzny z nielegalnego odstrzału... od myśliwych z kółka :D

Nuroslaw - 15-11-2012, 15:52

a mało to nurków kłusuje z kuszą ?

[ Dodano: 15-11-2012, 15:53 ]
A Ty jesteś pewien że mają mięso z nielegalnego odstrzału ? Takie zachowanie się leczy.

jacekplacek - 15-11-2012, 16:01

Nuroslaw napisał/a:
a mało to nurków kłusuje z kuszą ?

Ci których widziałem: wszyscy. O ile pamiętam, aby polować z kuszą należy mieć kartę łowcy, kartę wędkarską, pozwolenie właściciela zbiornika (z tym jest najtrudniej) oraz zachować bezpieczne odległości od innych użytkowników wody - zdaje się 50m

Nuroslaw napisał/a:
A Ty jesteś pewien że mają mięso z nielegalnego odstrzału ?

Innego bym nie tknął :D

piotrkw - 15-11-2012, 16:06

Scaner napisał/a:
i żeby tak jeszcze można mieć ze sobą AK47


Obawiam się , że koszty "ambonowania" by drastycznie wzrosły , za duże zużycie amunicji .
Z 10 magazynków by się przydało o to już 310 sztuk pocisków , po 4,50 zł za sztukę , a jak się zacznie z kałacha to trudno przestać .

Pozdrawiam Piotr

ptja - 15-11-2012, 17:19

jacekplacek napisał/a:
O ile pamiętam, aby polować z kuszą należy mieć kartę łowcy, kartę wędkarską, pozwolenie właściciela zbiornika (z tym jest najtrudniej) oraz zachować bezpieczne odległości od innych użytkowników wody - zdaje się 50m


tu są szczegóły: http://www.spearfishing.p...eckie-w-polsce/

fwj - 15-11-2012, 18:48

jacekplacek napisał/a:
"a mało to nurków kłusuje z kuszą ?"

Ci których widziałem: wszyscy.

Biorąc pod uwagę, że w Polsce wolno tylko na bezdechu to masz rację :aaa:

Scaner - 15-11-2012, 20:43

piotrkw napisał/a:
przydało o to już 310 sztuk pocisków , po 4,50 zł za sztukę , a jak się zacznie z kałacha to trudno przestać .

Pozdrawiam Piotr

Sugeruje że taniej byłoby granatem F1 ? :ping:

piotrkw - 15-11-2012, 20:47

Scaner napisał/a:
granatem F1


Hm... taniej pewnie tak , tylko z celnością rzutu i zasiegiem mógłby być problem. Bo i ciasno na ambonie i równowaga może być "zachwiana".
Proponuję raz a dobrze z RPG-2 . :)

Pozdrawiam Piotr

Nuroslaw - 15-11-2012, 21:04

idąc tym tokiem myślenia, to lepsze miny przeciwpiechotne. Bedzie do czego postrzelać, a przy okazji zwierze da znać że jest na pozycji..... :bee;

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group