<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-1"?>
<rss version="2.0">
<channel>
  <title>FORUM-NURAS</title>
  <link>http://www.forum.jds.pl/index.php</link>
  <description>Froum dla nurkujących i nie tylko ...</description>
  <language>polish</language>
  <copyright>(c) Copyright Dzisiaj 23:38 by FORUM-NURAS</copyright>
  <managingEditor>dareks@forum-nuras.com</managingEditor>
  <webMaster>dareks@forum-nuras.com</webMaster>
  <pubDate>Dzisiaj 23:38</pubDate>
  <lastBuildDate>Dzisiaj 23:38</lastBuildDate>
  <docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
  <generator>phpBB2 RSS Syndication Mod by Lucas</generator>
  <ttl>1</ttl>

  <image>
    <title>FORUM-NURAS</title>
    <url></url>
    <link>http://www.forum.jds.pl/</link>
    <description>Froum dla nurkujących i nie tylko ...</description>
  </image>

                                      <item>
                                        <title>Nurkowanie w Cro przy wyspie Brać</title>
                                        <link>http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=181408#181408</link>
                                        <description>&lt;br /&gt;
                                      Autor: &lt;a href='http://www.forum.jds.pl/profile.php?mode=viewprofile&amp;u=5835'&gt;Rolek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      Wysłany: 25-08-2009, 13:21&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      Postanowiłem opisać Wam moją przygodę nurkową w Chorwacji. Żadna rewelacja ale poczytać można.&lt;br /&gt;
Centrum nurkowe obczaiłem już w zeszłym roku znajduje się w Makarskiej i raz byłem z nimi na ściance w okolicach Breli. W tym roku jednak chciałem używać własny sprzęt dlatego zabrałem ze sobą cały, zdając się jedynie na tamtejsze zaopatrzenie w gaz i ciężarki. Wybrałem się do siedziby bazy we wtorek aby zaklepać miejsce na środowe nurkowanie. Agnes, instruktorka oraz (chyba) współwłaścicielka centrum MoreSub okazała się bardzo miłą osobą, wytłumaczyła co i jak i wróciłem do domu. Miałem stawić się rano o 12:30 na wybrzeżu przy ich łódce. &lt;br /&gt;
Następnego dnia rano niestety jak na złość obudziłem się z niewielką niestrawnością i cały czas było mi niedobrze, wahałem się długo czy jednak iść czy nie. Jednak zabrałem sprzęt i poszedłem. Z racji tej że podróżowaliśmy samolotem cały ekwipunek załadowałem do torby podróżnej typu trolej czyli klasyczna walizka turystyczna &lt;img src=&quot;images/smiles/003.gif&quot; alt=&quot;&amp;#058;P&quot; title=&quot;&amp;#058;P&quot; border=&quot;0&quot; align=&quot;top&quot; /&gt;  musiałem mieć cos co będzie na kółkach. Jak doszedłem na miejsce do portu, na ławeczce siedziało dwóch angoli i czekało na resztę. Zaczęli sobie robić podśmiechujki z mojej &amp;#8222;divebag&amp;#8221; i robili to w sposób jak by mieli pewność że ni w ząb nie rozumiem o czym gadają&amp;#8230; no nic. Od razu wywarli negatywne wrażenie. Po kilku minutach przyjechała ekipa dużym Range Rover&amp;#8217;em z całym sprzętem i zaczęli pakować wszystko na łódkę. Potem załadowaliśmy się całą ekipą (około 20 osób, w tym sternik/właściciel i 2 divemasterów). Cel podróży- wybrzeże wyspy Brać. Czas jaki zajęła nam podróż to mniej wiecej 1,5h. Niestety przez cały czas mi towarzyszyły mdłości. Samopoczucie, które było beznadziejne od rana jeszcze się pogorszyło przez bujanie. Było średnio. W pewnym momencie łódź gwałtownie zwolniła, DM chwycił bosak i złapał linę cumującą przytwierdzoną na stałe do dna i stanęliśmy. Rozpoczęła się procedura grupowania. Na początek został przedstawiony wstępny sort dla naszego DM Dean&amp;#8217;a. Grupa docelowo miała się składać z 8osób + DM. W grupie zostałem przydzielony do Chorwata, który akurat odbywał nurkowanie stażowe do AOWD. W mojej grupie znaleźli się także angole, których miałem nieprzyjemność spotkać w porcie. Reszta ekipy nie ma dużego wpływu na opowieść. Wstępny plan to zanurzenie na 10m szybkie sprawdzenie sprzętu i dalej zejście po pionowej ściance na 30m max i płyniemy za DM. Gdy pierwsza osoba pokaże 70atm gazu rozpoczynamy powrót i wynurzanie. Jak na razie dla mnie wszystko jasne. Rozpoczęliśmy ubieranie się w sprzęt i do wody. Podpłynęliśmy do opustówki i rozpoczęliśmy zanurzanie. Wszyscy dotarliśmy na dno (10m) prócz mojego buddy&amp;#8217;ego. DM wrócił do niego, a nam kazał poczekać aż wróci. Skoro mamy czekać to stwierdziłem że trzeba przyjąć optymalną pozycję i jak najmniej się ruszać aby nie tracić za dużo gazu, bo wole obejrzeć cos głębiej. Pozostali chyba złapali że czekamy spokojnie i robili to co ja. Angole natomiast jak by mieli motorki w d&amp;#8230; jak rekiny krążyli wokół nas. Okazało się gość do którego wrócił się DM nie może się przedmuchać i rezygnuje. DM pokazuje że w takim razie ja mam się trzymać blisko niego, a reszta płynie w wyznaczonych parach. Zjechaliśmy na 30stkę. Jest fajnie, nie to co polskie wody. Jestem w piance temp. 16st, a mnie zaczyna trząść, pierwsza myśl &amp;#8222;czemu nie zabrałem suchego!&amp;#8221; dobra płyniemy, odpaliłem latareczkę żeby cos tam w szczelinach popatrzeć i trzymam się DM&amp;#8217;a. Patrzę DM pokazuje &amp;#8222;ile masz gazu&amp;#8221; do kogoś za mną, OK., OK., ja w tym samym czasie łapię za manometr i sprawdzam. Wychodzi że mam 140, jest dobrze. DM pyta po kolei i trafia na pierwszego angola. Pyt: Gaz?, Odp: OK., Pyt: Gaz?, Odp: OK. sytuacja się powtarza minimum ze 4 razy, DM odpuszcza. Pyta drugiego Gaz? Drugi odpowiada coś co mniej wiecej wygląda: 50, 30, wynurzenie (czytaj kciuk w górze) co znaczyło 90! DM na oczy jak 5zł, podpłynał do nich i sam sprawdził. Pokazał OK. do pozostałych i płyniemy dalej. Ja sobie myślę no, k&amp;#8230; to takie charpagany, a ze znakami maja takie problemy? No ale nic&amp;#8230; minęło może ze 3 min DM znowu zaczyna pytac o gaz. Wszyscy pokazują, ja mam 110. Angole mają 50 i 70. DM pokazuje powrót. Wypłynęliśmy na 5m mój komp pokazuje stop&amp;#8217;a i zaczyna liczyć. Więc staram się trzymać tego pułapu. Minęło 3min wiec ja już mam z bańki. DM pyta o gaz u mnie jest 70, pierwszy z angoli ma 40, a drugi nie zdążyłem zauważyć bo DM nagle go złapał i wcisnął w dziób octopus. Musiał mieć pewnie ze 20 &lt;img src=&quot;images/smiles/icon_smile.gif&quot; alt=&quot;&amp;#058;)&quot; title=&quot;&amp;#058;)&quot; border=&quot;0&quot; align=&quot;top&quot; /&gt;  wynurzamy się na 3m i nagle od DM&amp;#8217;a widzę robimy stop&amp;#8217;a. przetrzymałem jeszcze te 3min i wynurzyliśmy się. Wszyscy weszli na łódź i tak zakończyliśmy pierwsze zejście pod wodę. Zero komentarza od DM więc ja się nie wcinam. Wszyscy  się rozebrali, sternik odpalił łódź i popłynęliśmy na 2 miejsce nurkowe. Niestety jak zaczęliśmy płynąć ja poczułem się fatalnie. Myślałem że zwrócę śniadanie. Było kiepsko. Transport w drugie miejsce zajął około 30min. Łódź przycumowała i dostaliśmy znak do kolejnego zejścia. Ubraliśmy się i do wody. Moje samopoczucie w skali 1:10 wynosiło max 3! Już się zastanawiałem czy próbować czy nie ale decyzja podjęta, schodzę. DM oznajmił że po zwiedzeniu wraku, wyprowadzi nas w okolice kotwicy i opuści nas z jednym z nurków. Po czym zdecydowanie skierował słowa do angoli że powtarza znaki jakimi posługujemy się pod wodą. Dobra zanurzamy się. Zeszliśmy na niewielki wrak, a w sumie jego szczątki. Jakiś kuter rybacki czy coś takiego. Opłynęliśmy dookoła i obraliśmy kierunek na kotwicę. Wokół była duża rozległa &amp;#8222;łąka&amp;#8221; pełna ryb i innych żyjątek. Tu zapytał o gaz, pokazał papa, po czym pokazał mi ze mam płynąć z angolami! No to sobie myślę, fajnie! Ale nic. Płyniemy dalej, zwiedzamy łączkę. Nagle czuje że robi mi się niesamowicie niedobrze! Wręcz fatalnie. Zbiera mi się na pawia! Myślę sobie że chyba nie dam rady, a przede mną jeszcze przystanek. Patrzę na kompa mam 7m i analizuje że na byłem na 20m i nie bardzo mogę sobie wyskoczyć ot tak na powierzchnię. Klepnąłem angola i pokazuje mu że ja uciekam. Trochę się zdziwił, ale pokazałem mu drugi raz że ja spływam! Pokazał OK. (tym razem zrozumiał &lt;img src=&quot;images/smiles/icon_smile.gif&quot; alt=&quot;&amp;#058;)&quot; title=&quot;&amp;#058;)&quot; border=&quot;0&quot; align=&quot;top&quot; /&gt;  ) i zacząłem wynurzanie, po 1 minucie stop&amp;#8217;a zastanawiałem się jak rzygać, w automat czy kombinować inaczej. Chyba adrenalina zrobiła swoje bo po chwili mi całkowicie przeszło i mógł bym jeszcze pobuszować trochę. Stwierdziłem jednak że jestem sam i ryzykować nie będę. Doczekałem do końca i wynurzyłem się. Tak zakończyły się moje nury tego dnia. Wdrapałem się na łajbę, rozebrałem się, spakowałem wszystko i czekałem na pozostałych. Po kilku minutach wszyscy pojawili się na pokładzie i byliśmy gotowi do powrotu. Jedyna myśl jaką ciągle miałem w głowie to ze miejsce jest piękne ale brak ludzi z którymi pod woda czuję się pewnie. Gdyby byli miał bym prawdziwy fun z tego nurkowania, niestety nie tym razem. &lt;br /&gt;
Ogólnie nie było tragicznie trochę zabawę popsuły mi problemy gastryczne. No i zdałem sobie sprawę jak ważny jest ogarnięty buddy, do którego ma się zaufanie. Centrum mogę polecić ale najlepiej ze swoim kompanem, a nie kompanem przypadkowym.</description>
                                        <comments>http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=181408#181408</comments>
                                        <author>Rolek</author>
                                        <pubDate>25-08-2009, 13:21</pubDate>
                                        <guid isPermaLink="true">http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=181408#181408</guid>
                                      </item></channel></rss>