<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-1"?>
<rss version="2.0">
<channel>
  <title>FORUM-NURAS</title>
  <link>http://www.forum.jds.pl/index.php</link>
  <description>Froum dla nurkujących i nie tylko ...</description>
  <language>polish</language>
  <copyright>(c) Copyright Dzisiaj 12:31 by FORUM-NURAS</copyright>
  <managingEditor>dareks@forum-nuras.com</managingEditor>
  <webMaster>dareks@forum-nuras.com</webMaster>
  <pubDate>Dzisiaj 12:31</pubDate>
  <lastBuildDate>Dzisiaj 12:31</lastBuildDate>
  <docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
  <generator>phpBB2 RSS Syndication Mod by Lucas</generator>
  <ttl>1</ttl>

  <image>
    <title>FORUM-NURAS</title>
    <url></url>
    <link>http://www.forum.jds.pl/</link>
    <description>Froum dla nurkujących i nie tylko ...</description>
  </image>

                                      <item>
                                        <title>Relacja z nurkowań na Belize</title>
                                        <link>http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=249744#249744</link>
                                        <description>&lt;br /&gt;
                                      Autor: &lt;a href='http://www.forum.jds.pl/profile.php?mode=viewprofile&amp;u=4843'&gt;BestDivers&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      Wysłany: 06-01-2012, 19:04&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      Belize &amp;#8211; rejs z Gwatemali do Blue Hole&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podróż na wiosnę 2011 do Belize była sama w sobie wielka przygodą. Trudy podróży aby wypłynąć na wody Belize i spotkać się z podwodną przygodą jak to zwykle w takich wyprawach były warte wysiłku.&lt;br /&gt;
Lot do Madrytu, tam zwiedzanie wieczorne, nocleg i dalej następnego dnia lecimy na Karaiby, a konkretnie na Kostarykę. Po wylądowaniu byłem bardzo pozytywnie zaskoczony lotniskiem. Chyba jako jedno z nielicznych na świecie całe lotnisko wyłożone dywanami, zadbane, czyste i niczym nie przypominało wyobrażeń biednych krajów ameryki środkowej. Tam tylko przesiadka do następnego samolotu i lecimy do Hondurasu. Po kolejnych dwóch godzinach lotu już mocno wymęczeni siedzeniem w samolotach wreszcie jedziemy do wcześniej zarezerwowanego hostelu Tamarindo w San Pedro Sula, dwumilionowego miasta, które wg. Wielu przewodników turystycznych znajduje się w czolówce miejsc godnych zobaczenia w Ameryce Środkowej. W nocy okolicy woleliśmy nie zwiedzać ale z samego rana cała grupa skorzystała z restauracyjki na bliskim bazarze. Tuż po śniadaniu przyjechał po nas kierowca z Gwatemali i zabrał nas wreszcie do portu zaokrętowania Rio Dulce w Gwatemali gdzie dojechaliśmy równo po trzech godzinach.&lt;br /&gt;
Nie ma co tracić dnia. Jeszcze tego samego dnia cała grupa pojechała na wodospad Aqua Caliente. Wrząca woda wypływająca z głębi ziemi tworząca wodospad o temperaturze około 70 stopni mieszający się z zimna rzeką. &lt;br /&gt;
Aby doznać czegoś nowego lokalny przewodnik zaprowadził nas do źródeł gorącej rzeki w dżungli i okazało się, że tam brązowa glinka jest mocno polecanym kosmetykiem jeszcze z czasów gdy po tej ziemi chodzili Mayowie. Tak tez i my skusiliśmy się aby zrobić sobie maseczki z gliny i unieść się uczuciu, ze choć trochę zabieg ten nas odmłodzi. Choć o rok&amp;#61514; Radość dorosłych ludzi paćkających się błotem w samo w sobie jest zabawne i śmiech temu towarzyszący z pewnością odmładza jeśli nie ciało to na pewno ducha&amp;#61514;&lt;br /&gt;
Tuż po kąpieli błotnej i wodnej jedziemy do twierdzy Castello de San Fillipe i wreszcie wracamy na nasz luksusowy katamaran Quo Vadis na którym spędzimy kolejne 10 dni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia zaczynamy od zakupów dla wszystkich załogantów na bazarze w miasteczku Rio Dulce i 14.00 ruszamy rzeką o tej samej nazwie w dół ku wyjściu na ocean. Po rejsie zeszłorocznym już wiedziałem, czego się spodziewać. Natomiast Ci, którzy widzieli kanion rzeki pierwszy raz jak nie trudno się domyśleć byli zachwyceni aby nie napisać oczarowani. Ponownie i ja doznałem tego uczucia! Unikatowe miejsce jakim jest kanion rzeki Rio Dulce jest rezerwatem przyrody. Znalazło tu miejsce do życia kilkanaście gatunków czapli, kormoranów i innych ptaków żywiących się głównie rybami. Rzeka niezwykle rybna. My zapamiętamy ją jeszcze z tego, że zjedliśmy lokalną rybę o nazwie Robalo&amp;#61514;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie dopływamy do Livingstone, ostatniego miasta Gwatemali gdzie nie ma dróg wyjazdowych i wjazdowych. Tu odprawiamy się i po wyśmienitej kolacji w lokalnej restauracji gdzie wszyscy zjedliśmy zupę marinera (zupa rybna z krabami, krewetkami i rybą) wypływamy na kotwicowisko w Zatoce Honduras. Co przyniosą nam następne dni wszyscy zastanawiali się przy ostatnim drinku przed jutrzejszym rejsem w morze. Kolejnego dnia płyniemy w stronę Sapodias Cayes, początek pasma raf belizyjskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze nurkowanie tzw check dive robimy w miejscu zwanym Seal Island. Z fokami nie ma nic wspólnego to miejsce. Podobno brytyjskie siły wojskowe trenowały to swoich komandosów &amp;#8222;seals&amp;#8221;.&lt;br /&gt;
Miejsce z rafami opadającymi do 20 metrów. Tu zdecydowanie przydaje się kompas. Przy samej kotwicy 2,5 metrowa płaszczka robiła naprawdę wrażenie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ruszamy dalej w kierunku raf Glover&amp;#8217;s reefs. Po drodze mijamy wysepki urokliwe niczym z filmów o piratach z Karaibów. Jedna szczególnie przykuła naszą uwagę. Wybudowana toaleta na wyspie wielkości 10 metrów kwadratowych&amp;#61514; Wyobraźnia ludzka nie ma granic ale akurat w tym przypadku słabo to wyszło, a na dodatek wyspa nazywa się Queen&amp;#8217;s Island (wyspa królowej).&lt;br /&gt;
Dopływamy wreszcie do Glover&amp;#8217;s Reef i tam wykonujemy wspaniałe nurkowanie w miejscu odkrytym przez J. Cousto. 20-30 lat temu miejsce to było tak bogate w życie, że trzeba było się przepychać miedzy rybami co widać w jednym z odcinków filmu Podróże J. Cousto. Rafa niesłychanie malownicza jeśli chodzi o formacje. Dużo przesmyków i tuneli. Piasek na głębokości 8 metrów w pewnym momencie łamie się i zaczyna się ściana opadająca do kilkuset metrów. Najbardziej wszyscy zapamiętają z tego nurkowania gigantycznego strzępiela długości nurka ale waga myślę  razy dwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia nad ranem ruszamy przez Atol Belize w kierunku docelowym czyli rafy w okolicach Blue Hole, a konkretnie nazywa się to Lighthouse Reefs. Około 13.00 dopływamy do wysepki Long Caye aby pożyczyć dodatkowe butle na nurkowanie w Blue Hole. Jedyne centrum nurkowe Huracan akurat ma tydzień przerwy w funkcjonowaniu przeznaczoną na serwis sprężarki i innych urządzeń&amp;#61516; Wspólnie z kapitanem dotarliśmy do nowobudowanego resortu  Long Caye Ico Resort, gdzie poznaliśmy dwóch właścicieli. Na szczęście pomogli nam aby udało się naładować butle i wypożyczyć. Właściciel, Belg na początku niechętny do zaoferowania swojej usługi podczas tygodniowej przerwy. Kilka lat temu nasz kapitan Rafał smakował polskiej wódki z ów właścicielem Huracan Diving Center i to uratowało całą sytuacje&amp;#61514; &lt;br /&gt;
Płyniemy wreszcie na Blue Hole. 31 marca 2011 roku wreszcie zobaczymy marzenie wielu tysięcy nurków. Dopłyniecie nie jest proste. Rafy są tak zdradliwe, a głębokość tak mała, ze nawigowanie jest tu rzeczą niebywale trudną co potwierdzają wraki które widzimy od czasu do czasu na rafach i na mapach nawigacyjnych.&lt;br /&gt;
Naprawdę bardzo pomocny okazał się właściciel budowanego resortu na Long Caye, Jim Cullinam, Tel.5012233228, &lt;a href=&quot;http://www.longcayebelize.com,&quot; rel=&quot;nofollow&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;www.longcayebelize.com,&lt;/a&gt; mail &lt;a href=&quot;mailto:jim@longcayebelize.com&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;jim@longcayebelize.com&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
Uświadomił nas, iż już za rok zaczną współpracować z Huracane, będzie można dolecieć z Belize City samolotem wodnym. Będzie to niewątpliwe bardzo uczęszczane miejsce przez nurków z całego świata!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dopływamy nad Blue Hole pod wieczór. Wchodzimy do wody przy jednej z dwóch boi od strony gdzie J.Cousto wysadził w powietrze kawałek rafy aby mógł tam wpłynąć swoim Calypso. Ściana zaczyna się od około 12 metrów głębokości. Spadamy na 40 metrów. Już mało światła ale są! Mowa o stalaktytach. Czarna czeluść opada tu do 140 metrów. Nurkowanie w Blue Hole ma swoja moc!&lt;br /&gt;
Nocujemy nad Blue Hole. Niektórzy twierdzą, iż  jest to magiczne miejsce w skali całego globu ziemskiego. Faktem niepodważalnym jest to, że gdy pomyślałem sobie, że śpię nad miejscem które zawsze podziwiałem w Internecie jako niesamowity twór geologiczny daje wiele do przemyśleń. Każdy z uczestników stara się zapamiętać swoje sny z noclegu nad Blue Hole. Rano dzielimy się tym co przyniosła nam energia kosmiczna&amp;#61514;&lt;br /&gt;
 Kolejnego dnia wstajemy o świcie i nurkujemy o 7.00 rano, tym razem głębokość 55 metrów. Okazuje się, że na 50 metrach przejrzystość wody wzrasta dwukrotnie w stosunku do tego co widzieliśmy wczoraj wieczorem. Określam tam przejrzystość na około 40 metrów. Na Blue Hole nie ma za ciekawej rafy koralowej ale przecież nie po to tu przypływają nurkowie. Jeszcze jedno nurkowania do 20 metrów spowodowało, że w zasadzie opłynąłem prawie całą studnię. Jeśli trafie tu kolejny raz już wiem, że tylko na głębokie nurkowania. Studnia sama w sobie nie jest jakaś urokliwa, bogata w życie. Jest to raczej kult miejsca jak np. piramidy egipskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nurkowaniu płyniemy do wyspy Half Moon Caye od której znalazły miejsce okoliczne rafy koralowe bowiem latarnia morska, która stała tu do 2010 roku dała nazwę całemu ciągowi raf tych okolic &amp;#8211; lighthouse reefs.&lt;br /&gt;
Latarnia runęła w 2010 roku do wody podczas huraganu. Na wyspie jest rezerwat przyrody. Można tu podziwiać legowisko koloni ptaków. Zawsze myślałem, że te czarne przypominające pterozaury ptaki to fregaty tym czasem okazało się, że to zupełnie co innego. Jest ich tu legowisko i możemy podziwiać gniazda tych ptaków z wierzy widokowej specjalnie postawionej dla turystów. Dosłownie 3 metry od barierki wieży widzimy pierwsze ptaszyska wygrzewające jaja i karmiące swoje pisklęta&amp;#61514;&lt;br /&gt;
Huragany to normalność w tej części świata. Z jednej strony niszczą rafę podwodną i dżungle na wyspach, z drugiej jednak przesuwają koralowce podwodne dając nowe rafy, a na lądzie dając miejsce dla kolejnych gatunków drzew. Tu dżungla rośnie równie szybko jak jest niszczona przez siły natury.&lt;br /&gt;
Na wyspie jest sprężarkownia i mały sklepik z t-shirtami i pamiątkami. Ładujemy butle i płyniemy na drugie nurkowanie od zachodniej strony wyspy gdzie miejsce pokazał nam lokalny przewodnik. Pionowa ściana z dużą ilością ryb w płytszej części rafy. Pod łodzią piach ale tuż za krawędzią rafy jedno z piękniejszych miejsc jakie odkrył  J.Cousto, a co ja mogę bez dwóch zdań potwierdzić. Na dzień dobry przywitał nasz rekin rafowy, a po drodze olbrzymie barakudy samotniczki nie zdradzały strachu wobec nurków w ogóle. Pod koniec nurkowania pod łódź przypłynęły 3 olbrzymie tarpuny. W zasadzie symbol Morza Karaibskiego. Te, to już w ogóle się nie bały. Ryba często widziana w toni wodnej i mylona z kształtem rekina. Można było podpłynąć do nich niemalże na wyciągniecie reki. Na płytszej części tej strony prawdziwe akwarium pod względem ilości ryb i koralowców.&lt;br /&gt;
Generalnie rafy są tu zupełnie nie zniszczone. Dla nurka, który widział już nie jedno w różnych częściach świata miejsce wyda się unikatowe i myślę, że każdy potwierdziłby, że rafy są zachwycające. To jest zupełnie coś innego niż widzimy w najbliższym nam Morzu Czerwonym. Spotkamy tu dużo barakud ale nie takich stad jak widzi się często na spektakularnych zdjęciach. Są to zazwyczaj samotne sztuki kręcące się tuż przy rafie. Nie znają strachu przed człowiekiem,  a obserwując zęby tych drapieżników z bliska to momentami zastanawiałem się , kto powinien się bardziej tu bać&amp;#61514;&lt;br /&gt;
Zaobserwujemy tu dużo graników czy też bardziej znanych pod nazwa strzępieli (ang. Grouper). Niektóre mają masę przekraczającą ciężar nurka dwukrotnie. Skoro są strzępiele musi występować ich główny wróg &amp;#8211; rekin. Co ciekawe, nie widać tu muren i ośmiornic. Dużo langust i wszelkiego rodzaju gatunków Lucjanów widzimy praktycznie na każdym nurkowaniu.&lt;br /&gt;
Jeszcze dwa nurkowania zachwyciły wszystkich przy zachodniej stronie Long Caye. Na 50 metrach pływały rekiny rafowe, a w płytkiej części rafy bardzo urokliwe korytarze w rafie zachwycały każdego. Coś podobnego widziałem na rafach Egiptu w okolicach Marsa Alam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na noc ruszamy do zatoki wysepki Long Caye i tam robimy nurkowanie nocne. Miało być przy rafie gdzie zatopiona jest kamera podwodna. Projekt National Geographic. W Internecie można czasami zobaczyć co się dzieje wokół kamery. Niestety noc, duże falowanie tak wiec wylądowaliśmy na nurkowaniu w okolicy łodzi, która stała na kotwicy. Głębokości 2 m ale nawet na tej głębokości spotkaliśmy olbrzymiego orlenia. Dzień później w tym samym miejscu pływały rekiny (ang. Nurse Shark). W tych okolicach są miejsca gdzie rekiny te zachowują się wręcz jak psy, które wiedzą gdzie i której trzeba przyjść aby dostać coś do jedzenia. Na Half Moon Caye gdy rybacy wyrzucali resztki ryb do wody, która miała głębokość pół metra rekiny te wychodziły prawie na brzeg aby coś skubnąć i zabrać ptakom, które jakby z nikąd także pojawiają się w dużych ilościach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejny dzień przesuwamy się już ciągle w kierunku Gwatemali. Tym razem z rana płyniemy z lokalnym przewodnikiem, a zarazem właścicielem jedynej bazy nurkowej na wyspie Middium Long Caye. Nurkowanie na Glover&amp;#8217;s Reef, kto wie czy nie jest jeszcze bardziej spektakularne od tych na rafach Lighthouse Reef. Płyniemy dość długo łodzią opływając rafy Middium Long Caye od strony oceanu. Wchodzimy do wody w biegu. Ściana zaczyna się na 15 metrach i spada w czeluści dna morskiego pod katem około 70 stopni. Przejrzystość wody oceniam w tym miejscu na 40 metrów. &lt;br /&gt;
Po odwiezieniu przewodnika na wyspę ruszamy dalej w kierunku Gwatemali wzdłuż szlaku, którędy pływają delfiny i rekiny wielorybie. Siadamy na pokładzie i wypatrujemy. Nocujemy przy prywatnej wyspie Tom Owens. Nazwa wzięła się od Brytyjskiego Admirała, który na początku XIX wieku miał za zadanie omapowanie tutejszych raf i wysepek. Co ciekawe do dziś korzysta się z tych map! Ciągle niedoskonałość Google Maps nie dorównuje temu co zrobił dawno temu człowiek !&lt;br /&gt;
 4 kwietnia o 6.00 rano ruszamy dalej w kierunku wejścia do rzeki Rio Dulce. Po drodze na środku oceanu wypłycenie gdzie wskakujemy aby popływać w abc. W tych okolicach są delfiny i faktycznie wreszcie przypłynęły i chwile popływały z nami. Około 11.00 opuszczamy wody Belize i wpływamy na wody międzynarodowe. Tu na jacht mogą wejść tylko służby specjalne pod warunkiem, że jest podejrzenie przemytu narkotyków lub niewolników. Aby zaznaczyć suwerenność pokładu kapitan wywiesza banderę amerykańską tym samym uświadamiając co niektórym , że jesteśmy tu nielegalnie bo nie mamy wizy amerykańskiej&amp;#61514;&lt;br /&gt;
12.00 w południe, 4 kwietnia, już widać ląd. Woda zmieniła zabarwienie od olbrzymich mas wody wypływających z Rio Dulce.&lt;br /&gt;
Ostatnie nurkowanie robimy w Gwatemali na środku zatoki Honduras gdzie wielka łacha piachu oznaczona jest światłem sygnałowym. Głębokość 7 metrów, przejrzystość jak nie trudno było się domyśleć spadła do około 10 metrów ale pod samą latarnią oaza ryb. Zrobiło się tu całe sanktuarium fauny tych wód zaczynając od drapieżników, tutaj barakud, a kończąc na najmniejszych krewetkach. Płaszczki ciekawskie, wręcz wpływają na dłoń. Spider Crabs, tak bardzo charakterystyczne w tych wodach siedzą w każdym zacienieniu. Krótkie i płytkie nurkowanie ale konkretne&amp;#61514;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie wpływamy do Rio Dulce, nocujemy po drodze w niesłychanie malowniczej zatoce. Gdyby nie odgłosy dżungli można by pomyśleć, że stoimy na kotwicy na Mazurach. Inny zapach wody, inne odgłosy żab, inne dźwięki świerszczy i gwiazdy odwrócone tak, że w Polsce nie widzimy zupełnie tej części nieba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnego dnia, 5 kwietnia 2011 roku cała grupa zobaczy coś niezwykłego po raz kolejny ! Tikal &amp;#8211; największe miasto Mayów odkryte w XIX wieku. Mówi się, że na szczycie piramid  jest jakieś skupisko energii kosmicznej, coś dla nas nie zrozumiałego. Całe rzesze ludzi marzą aby w tym miejscu być i poczuć ile w tym prawdy. Po wejściu na kilka piramid w Tikal stwierdzam, że faktycznie jest coś na rzeczy. Trudno mi to wytłumaczyć, to trzeba przeżyć. Absolutnie będąc w Gwatemali trzeba zobaczyć to miejsce i poczuć moc tego miejsca jednocześnie wyobrażając sobie życie Mayów, Azteków, Olmeków i innych nacji, które dawno temu często nie miały pojęcia o innym świecie. Przybycie Hiszpanów zmieniło cały bieg historii ale to już inna opowieść. Tu jednak chcąc nie chcąc ciągle się o nią ocieramy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tekst i zdjęcia: Rudi Stankiewicz&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bestdivers.pl&quot; rel=&quot;nofollow&quot; target=&quot;_blank&quot; class=&quot;postlink&quot;&gt;www.bestdivers.pl&lt;/a&gt;</description>
                                        <comments>http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=249744#249744</comments>
                                        <author>BestDivers</author>
                                        <pubDate>06-01-2012, 19:04</pubDate>
                                        <guid isPermaLink="true">http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=249744#249744</guid>
                                      </item></channel></rss>