<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-1"?>
<rss version="2.0">
<channel>
  <title>FORUM-NURAS</title>
  <link>http://www.forum.jds.pl/index.php</link>
  <description>Froum dla nurkujących i nie tylko ...</description>
  <language>polish</language>
  <copyright>(c) Copyright Dzisiaj 20:05 by FORUM-NURAS</copyright>
  <managingEditor>dareks@forum-nuras.com</managingEditor>
  <webMaster>dareks@forum-nuras.com</webMaster>
  <pubDate>Dzisiaj 20:05</pubDate>
  <lastBuildDate>Dzisiaj 20:05</lastBuildDate>
  <docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
  <generator>phpBB2 RSS Syndication Mod by Lucas</generator>
  <ttl>1</ttl>

  <image>
    <title>FORUM-NURAS</title>
    <url></url>
    <link>http://www.forum.jds.pl/</link>
    <description>Froum dla nurkujących i nie tylko ...</description>
  </image>

                                      <item>
                                        <title>po churaganie...</title>
                                        <link>http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=68192#68192</link>
                                        <description>&lt;br /&gt;
                                      Autor: &lt;a href='http://www.forum.jds.pl/profile.php?mode=viewprofile&amp;u=-1'&gt;Anonymous&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      Wysłany: 15-11-2005, 05:35&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
                                      Zeby zaczac ta miniopowiesc, wspomne tylko, ze naszymi pierwszymi krokami(nurami), byly zanurzenia podczas kursu OWD na wyspie Cozumel. Byla  wtedy moja partnerka &quot;nurkowa&quot;, ja, no i nasz instruktor, naprawde go szanuje, byl dobry...Nauczyl nas podstaw nurkowania...Ukonczylismy kurs z wynikiem pozytywnym(ze zdawaniem testow po angielsku juz nie chce miec nigdy nic do czynienia, wyrazenia w stylu ascending i descending myla mi sie do dzisiaj;), ale nie o to chodzi... Pozwiedzalismy Meksyk, ale zapalilismy sie we dwoje do nurkowania, wiec przed powrotem z miesiecznych wakacji, chcielismy zaliczyc jeszcze jeden dzien nurkowania.Tak dotarlismy do Playa Del Carmen. Bedac wczesniej na Kubie przetrwalismy huragan &quot;Dennis&quot;...Po &quot;Dennisie&quot; byla jakas &quot;inna kobieta&quot;, nie pamietam juz teraz, ale byl to churagan zaraz po &quot;Dennisie&quot;na Zatoce Meksykanskiej&quot;,ktora zniszczyla miejsce naszego chwilowego zamieszkania(zerwane kable, palmy na drogach, powybijane szyby).My jednak chcielismy ponurkowac na koniec wakacji w Meksyku. Zostalo wystarczajaco duzo czasu do podrozy samolotem... Zabralismy sie wiec lodzia na nurkowanie.Bylo to pierwsze nurkowanie z tej &quot;stajni&quot; po huraganie. Bylo 8 nurkow plus instruktor.Wsrod &quot;nas&quot;jeden dive master, ktory wcale sie tym nie chlubil. Dowiedzialem sie o nim dopiero pozniej od mojej partnerki, po calym zajsciu, ze ma ten stopien. Pierwsze nurkowanie- po wynurzeniu z 70 feet(maksymalnie, kontrolowalem glebokosc caly czas, pomijajac, ze OWD nie powinien nurkowac na tej glebokosci ) zgubil sie wymieniany wczesniej divemaster, byl zwyklym uczestnikiem wyprawy...Po &quot;zebraniu&quot; wszystkich z lodzi, brakowalo wlasnie jego.Nasza przewodniczka powiedziala tylko, ze brakuje &quot;jednego&quot;...Powiedziala, zeby szukac glowy na powierzchni...Znalezlismy &quot;zgube&quot; na powierzcni po 10 minutach...Drugie nurkowanie- &quot;Znalismy&quot; ta rafe  z maja partnerka z kursu, po prosu nurkowalismy tam na dzien po  zakonczeniu OWD, wtedy prywatnie wynajelismy lodz(zolwie sa super!!!). Ale po huraganie widocznosc byla gorsza(tak sadze)niz na niejednym polskim jeziorze. Prawie nie poznalem &quot;oplywanego&quot; terenu, widocznosc ok.3 metrow. Byl nawet pien palmy wbity w rafe!!!To wszystko bylo przez ten huragan... &lt;br /&gt;
Bylo nas osmiu plus instruktor... Po 15 minutach w zasiegu wzroku mialem tylko moja partnerke i wspomnianego divemastera-trzy osoby z dziewieciu!!!Dawalismy sobie znaki z rodzaju&quot;co sie dzieje?&quot;.Widzialem, ze moja partnerka byla mocno zdenerwowana cala sytuacja...Ja, nie ukrywam, tez. Staralem sie trzymac caly czas z nia, przeciez ona byla dla mnie najwazniejsza...Poza tym widzielismmy, ze koles &quot;divemmaster&quot; nie wymieka.Moze znal ta rafe, nie wiem...Zaufalismy mu jednak i podazalismy za nim przez nastepne minuty. Czulismy sie strasznie nieswojo... Powiem Wam teraz , ze gdyby nie moja partnerka, to zaczalbym wynurzanie na wlasna reke...(jednak po OWD zna sie zasady...). Plynelismy za nim i po kilku minutach zauwazylismy przewodnika, po kilku chwilach reszte...&lt;br /&gt;
Bylo wynurzanie, przystanek bezpieczenstwa...Ale to nie bylo to...Przyznam sie...Balem sie, szczegolnie o moja towarzyszke, czulem sie za nia odpowiedzialny, mimo, ze doswiadczenie mielismy takie same...&lt;br /&gt;
 &lt;br /&gt;
Wtedy kiedy bylismy tylko we trzech(moja towarzyszka, ten dive master i ja), naprawde chcialem sie z nimi znalezc juz tylko na powierzchni...Ale czulem, ze to bedzie kolejne doswiadczenie...Wiele mnie to nauczylo, bedac nawet poczatkujacym nurkiem... Juz nigdy nie zaufam(tak do konca) instruktorowi. Bede polegal na sobie-jesli sobie nie radze---uciekam na powierzchnie, biarac za reke swojego partnera....Na wlasna/wspolna... reke...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co o tym myslicie? Jakies podobne doswiadczenia?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strasznie pozdrawiam--------TED79</description>
                                        <comments>http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=68192#68192</comments>
                                        <author>Anonymous</author>
                                        <pubDate>15-11-2005, 05:35</pubDate>
                                        <guid isPermaLink="true">http://www.forum.jds.pl/viewtopic.php?p=68192#68192</guid>
                                      </item></channel></rss>